Park za szpitalem

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Go down

Park za szpitalem

Pisanie by Vincent Cramer on Czw 20 Cze 2013, 22:50

First topic message reminder :


Niewielki park, który w porze wiosennej, letniej i wczesno-jesiennej służy zarówno pacjentom, jak i pracownikom szpitala. 
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down


Re: Park za szpitalem

Pisanie by Ana-Lucia Brooks on Pią 13 Lut 2015, 22:03

Oj, dostała za dużo pytań naraz. Wiedziała, że i tak będzie musiała odpowiedzieć na wszystko i opowiedzieć historię spółkowania z Gladstonem ale jej głowa odmawiała posłuszeństwa. Skrzywiła się i mocno zamknęła oczy. Już miała się odezwać kiedy to usłyszała Nivena gdzieś obok. Szybko otworzyła oczy i chwyciła go za rękaw ubrania jakiegoś co miał na sobie. Miała mu powiedzieć, że spokojnie, że powoli, nic się nie dzieje ale wyskoczył jak oparzony i opieprzył tego bogu ducha winnemu aurorowi. Jednak była mu wdzięczna, że tak się o nią martwił.
- Dam radę Niven, już jest lepiej - zapewniła go jeszcze słabo się uśmiechając. Pielęgniarka w momencie przyniosła eliksir a kobieta wzięła tylko jeden łyk. Nie potrzebowała więcej.
- Na dyżurze byłam z Vincentem. On na niższych piętrach, ja na wyższych. Później zeszłam do ratunkowego i zastałam ciemności. Vincent na podłodze, pielęgniarka nieprzytomna... auu... Powiedział, że to Miles zrobił... później ogień, wszystko się waliło... przełóżmy to na później, dobrze? - zapytała i znów zamknęła oczy - ma pan jakąś wodę? Odwodniłam się przez te wymioty.
avatar
Ana-Lucia Brooks
Uzdrowiciel


Wiek : 31
Skąd : Hiszpania/Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1106-skrytka-pocztowa-ana-luc

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Stan Griffiths on Pią 13 Lut 2015, 22:19

Czyli kluczem do całej sprawy są zeznania pana pieczonki.
- W porządku.
Auror zamknął notes i wsunął pióro do kieszeni. Odebrał od kobiety pustą butelkę po eliksirze. Wychylił się poza namiot, by nie zalać leżących na podłodze materaców.
- Aguamenti.
Pierwszy strumień spłukał pozostałości po ziołowym eliksirze. Drugim napełnił butelkę po samą szyjkę. Odstawił ją na chwilę obok swej nogi.
- Diffindo. - Griffiths skierował różdżkę na fragment bezładnie leżącego na ziemi prześcieradła, wycinając z niego szeroki prostokąt. Kolejnym zaklęciem usunął większe zanieczyszczenia.
- Tergeo.
Zwilżył materiał strumieniem wody i z tak przygotowanym zestawem powrócił do uzdrowicielki.
- Na wypadek, gdybyś chciała przemyć twarz.
W czasie gdy Ana gasiła pragnienie, skopiował jej zeznania krótkim Effingo. Podkreślił w nich dwukrotnie nazwisko Milesa Gladstone. Złapał za rękaw przechodzącego studenta i polecił zanieść świstek Gabrielowi.
- Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi za złe tej podróży przez wyboje - przerwał na chwilę skrobanie po papierze, by zerknąć na nią znad notatek.
avatar
Stan Griffiths
Auror


Wiek : 32
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Niven Yates on Pią 13 Lut 2015, 22:55

- Myślę, że to co mówię i czym się zajmuję to wyłącznie moja sprawa droga pani.
Odpowiedział równie wymuszonym przyjemnym tonem obdarowując dyrektorkę Aurorów krótkim krzywym uśmiechem. Zaciągnął się papierosem wracając do swojej zwyczajnej znudzonej światem miny spoglądając na Griffiths'a, który najwyraźniej czerpał z nadmuchanej dumy swej przełożonej jak najwięcej. 
- Ciekawą taktykę przyjmujecie. Radziłbym nie lekceważyć powagi podstawowych zasad postępowania z osobami medycznie poszkodowanymi. To, że Brooks się nic nie stało nie oznacza, że każdą osobę ze wstrząśnieniem można targać na ramionach zamiast na noszach.
Wzruszył ramionami kończąc ten absurdalny temat. Tamci uważają się za najważniejszych i wszechwiedzących. Tak było jest i będzie, a buce z Filli bucami pozostaną. Nie cierpiał tych władz. Zawsze panoszyli się tam gdzie ich nie chciano, a prawo mieli po swojej stronie. Słysząc pytanie aurora zaciągnął się solidnie, po czym wypuścił srebrny dym gdzieś nad nich. 
- Jak to jak mógł wejść do szpitala? Jest wolnym człowiekiem, a szpital jest miejscem publicznym. Nie mamy przecież tu ciągłej ochrony tabunu aurorów. Jakaś ochrona jest ale między nami mówiąc każdy mógłby wejść do większości miejsc i raz dwa obezwładnić kilku pracowników przy wejściu, a potem potraktować to miejsce Szatańską. Poza tym, wieczorami personel jest uszczuplony. I tak nie ma nas aż tak dużo, a że w ciągu dnia dzieje się mimo wszystko więcej to sam pan rozumie...
Rozejrzał się po otoczeniu. Namioty skutecznie chroniły teraz tych mniej poszkodowanych, inni najwyraźniej zostali odtransportowani i powoli odzyskiwali panowanie nad sytuacją. Dzięki Merlinowi. Zastanawiał się jak Vincent sobie radzi...
avatar
Niven Yates
Uzdrowiciel


Wiek : 34
Krew : Półkrwi
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Pią 13 Lut 2015, 23:11

I już Yates nie przypadł jej do gustu. Gdyby tylko mogła zupełnie przypadkiem mu zrobić krzywdę... no cóż.
- Przykro mi. Póki tu jesteśmy i musimy współpracować nie życzę sobie takich komentarzy - po tych słowach faktycznie odwróciła się na pięcie i odeszła. Z tego co się zorientowała Miles był w opłakanym stanie, więc nie musiała się martwić, że jakimś cudem ożyje i ucieknie. Lekarka, którą tak zajadle bronił Niven miała się całkiem nieźle, chyba najlepiej z całej tej trójki, więc udała się na poszukiwania Cramera. Nie było to trudne, dlatego kiedy znalazła się obok niego, przykucnęła i westchnęła ciężko.
- No Cramer, powiem ci, że nadal masz w sobie jakiś urok - rzuciła na pocieszenie. Widok oparzeń i ogólny stan zdrowia Włocha nie robił na niej szczególnego wrażenia, choć zapewne powinna już zblednąć na twarzy. - Mówiłam ci, że kiedyś się odwdzięczę uratowaniem życia - przypomniała jej się sytuacja sprzed paru lat, kiedy została zgwałcona a sam dyrektor Munga się nią opiekował. Była mu za to wdzięczna i tym bardziej czuła się w obowiązku, by wyciągnąć ich spod sterty gruzu i ognia.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Vincent Cramer on Pią 13 Lut 2015, 23:38

Na przemian zalewały go dreszcze i fale gorąca. Stopiona z szatą skóra zastygła już w jednolitą skorupę, przypominając spękaną słońcem pustynię. Kolejne uderzenie gorąca spąsowiło mu policzki.
Przewrócił głowę na drugi policzek, by odciążyć nieco nadwyrężone mięśnie karku. Zanosiło się na to, że będzie musiał polubić spanie na brzuchu.
- Jest aż tak źle?
Leżał z gołą, spaloną dupą po środku namiotu przez który przewinęła się chyba połowa gwardii aurorskiej, a nikt do tej pory nie wpadł na pomysł by uświadomić go w rozległości jego obrażeń. Odkąd leki przeciwbólowe zaczęły działać stracił orientację w tym, w które części ciała oberwał podczas szarpaniny z Milesem. Nie żałował - żeby nie było.
- Dziękuję Morwen.
Vincent nawet nie chciał dopuścić do siebie myśli co by było gdyby. Byli w potrzasku. Cały gmach mógł lada chwila zawalić im się na głowy. Może życie nie przeleciało mu przed oczami, ale w życiu nie dotarł do granicy, za którą nie widział wyjścia z sytuacji.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Pią 13 Lut 2015, 23:49

Czy było źle? Zerknęła jeszcze raz na obrażenia na ciele Włocha, po czym przeniosła wzrok na jego twarz.
- Nie wygląda to zbyt dobrze. Poważnie cię poparzyło, blizny na pewno ci zostaną, ale spokojnie, kobiety lecą na twardzieli z bliznami. Poza tym żyjemy w świecie magii, ktoś coś na to poradzi - poklepałaby go przyjacielsko po ramieniu, ale w zaistniałej sytuacji wolała nie tykać go nawet najmniejszym palcem.
- Fakt, że leżysz z gołym tyłkiem raczej nie spodobałby się twojej lubej, a tym bardziej to, że oglądają cię przedstawicielki płci przeciwnej - wolała sobie nie wyobrażać co by było gdyby nagle wpadła do namiotu Penelope. Nie znała jej osobiście i nie miała zamiaru poznawać, jednak słyszała to i owo na jej temat. Usiadła na ziemi, tuż obok Cramera, rozglądając się wokół po namiocie.
- Słuchaj, Vincent, nie dziękuj. To mój obowiązek, poza tym ci coś kiedyś obiecałam - wzruszyła ramionami, uśmiechając się lekko. - Urlop dobrze ci zrobi, ale nie nastawiaj się na długie wakacje. Pewnie niedługo odbudują szpital, kiedy ludzie dowiedzą się o tym. Właściwie co tam się stało? - musiała o to zapytać. Z czystej ciekawości i z kolejnego obowiązku.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Ana-Lucia Brooks on Sob 14 Lut 2015, 09:39

- Dzięki - Jej pragnienie w mig zostało ugaszone. Sama by sobie z tym poradziła ale jej różdżka pewnie została spalona i teraz będzie musiała zainwestować w nowy patyk. Zerknęła w stronę skąd dochodził znajomy głos i chwili przyglądała się Nivenowi i Morwen. Uzdrowiciel wydawał się wściekły zaistniałą sytuacją no ale przecież Stan nie chciał zrobić jej nic złego.
- Każdy uczy się na błędach. A to był błąd z niewiedzy. Następnym razem myślę, że będziesz wiedział jak postępować. I przepraszam za Nivena, on taki nie jest, to przez to co się stało. W sumie to teraz musimy iść na wymuszony urlop - próbowała się zaśmiać cicho ale nie zbyt mogła przez ten tępy ból. Przydałby się jej i innym urlop. Kadra była tak okrojona, że w większości przypadkach mijali się wzajemnie i wyrabiali podwójne etaty. Mało który mógł korzystać z życia towarzyskiego, chyba, że miał je pewne jak współlokator czy narzeczona w domu. Brooks miała w sumie tylko kota i o ironio, to był kot Milesa. Jej brat znów gdzieś wybył i została sama. Czasem tylko Niven ją odwiedzał ale to też w przerwach.
- Chyba powinnam się przespać. Przynajmniej nie będę już wymiotować - dodała ocierając twarz i spoglądając na aurora. Czuła się już lepiej i bardzo chciała pomóc innym ale wiedziała, że albo znów objawy wrócą albo Niven przykuje ją do tej prowizorycznej leżanki żeby się nie ruszała.
avatar
Ana-Lucia Brooks
Uzdrowiciel


Wiek : 31
Skąd : Hiszpania/Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1106-skrytka-pocztowa-ana-luc

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Gabriel Griffiths on Sob 14 Lut 2015, 12:47

Jak to jak mógł wejść do szpitala? Jest wolnym człowiekiem, a szpital jest miejscem publicznym. Nie mamy przecież tu ciągłej ochrony tabunu aurorów. Jakaś ochrona jest ale między nami mówiąc każdy mógłby wejść do większości miejsc i raz dwa obezwładnić kilku pracowników przy wejściu, a potem potraktować to miejsce Szatańską. Poza tym, wieczorami personel jest uszczuplony. I tak nie ma nas aż tak dużo, a że w ciągu dnia dzieje się mimo wszystko więcej to sam pan rozumie...
Bla, bla... Nic ciekawego, ani nowego pan nie powiedział. Na szczęście dzięki temu monologowi mógł wypalić spokojnie swojego papierosa, a zaraz po tym dostał notatkę napisaną przez swojego brata. Brawo młody! Podziękował studentowi, który w tej chwili robił za sowę. Gabriel przebiegł prędko wzrokiem po częściowym zeznaniu od Any.
Ale to nie on, to nie Miles w nim jest, to ktoś inny
Brwi blondyna ściągnęły się do siebie, tworząc podwójną zmarszczkę na jego czole.
- Czy oprócz pana Cramera znalazłby się wśród was specjalista psychiatra, który zechciałby może współpracować z Filią, kiedy sprawca się obudzi? Wydaje mi się to konieczne.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 35
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Niven Yates on Sob 14 Lut 2015, 13:02

Wszyscy pretensjonalni i najmądrzejsi. Takie mniemanie krążyło w głowie Nivena i miał już nad wyraz powyżej uszu obcowania z tym światkiem. Wyżej srają niż dupę mają. Zaciągnął się papierosem ze znudzoną miną słysząc słowa Morwen. Oczywiście, że sobie nie życzy. Wydeklamował oczywiste oczywistości wypytującemu go aurorowi, bo czego ten się spodziewał? Że będzie wszystko wiedział skoro był w domu?
- Może i się znajdzie. Jak to mówią szukajcie a znajdziecie. Póki co mamy jednak braki w załodze, a dwójka z lepszych uzdrowicieli jest wyłączona z gry i jeżeli o mnie chodzi to niechętnie wysyłałbym kogokolwiek z Milesem póki co. Jest stabilny, a wy macie swoich własnych speców od grzebania w głowach.
Powiedział spokojnym tonem dopalając papierosa, który tlił się smutno między jego palcami już od jakiegoś czasu. Mówił prawdę. Były braki już od jakiegoś czasu. Tak jakby ludzie nagle postanowili koniecznie omijać studia uzdrowicielskie. Ale czy mogli coś z tym zrobić? Niekoniecznie. Wiedział jednak doskonale, że Miles'owi może przydać się jakaś opieka psychologiczna ale teraz nie mogli sobie na to pozwolić.
- A teraz pan wybaczy. Ja nie posiadam informacji na temat tego co się tam stało które mogą pomóc, a pan nie zadaje żadnych konkretnych pytań dlatego też udam się zobaczyć jak trzymają się pozostali. Jeżeli znajdę kogoś chętnego do poniańczenia Gladstone'a to dam znać.
Dopalił papierosa, rzucił na ziemię i spopielił szybkim ruchem rózdżki. Ot takie przyzwyczajenie żeby nie zostawiać niedopałków. Poklepał Gabriela po ramieniu i ruszył w stronę pozostałych, prowizorycznych stanowisk gdzie kłębiła się pomoc i pacjenci. Nie był szefem i nie miał zamiaru podejmować decyzji szefa, ale jak ktoś będzie musiał to to zrobi. Upierliwość najwyższego poziomu.
avatar
Niven Yates
Uzdrowiciel


Wiek : 34
Krew : Półkrwi
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Gabriel Griffiths on Sob 14 Lut 2015, 13:30

I znowu nic konkretnego. Jak miał niby zadawać pytania, kiedy na takie proste rzeczy otrzymywał pretensjonalny ton i "w ogóle jesteś idiotą, że mnie zagadujesz". Z pewnymi jednostkami nie szło jednak współpracować. I chociaż silił się na ton, po którym można byłoby przejść swobodnie na "ty" to nic takiego miało nie nastąpić, ponieważ Yates nie zamierzał niczego ułatwiać po znajomości. A o ile byłoby łatwiej, gdyby zaproponował mu kogoś konkretnego, zamiast Iksińskiego, którego wytypuje na siłę, hę?
- Rozumiem, dziękuję za poświęcony mi czas - odpowiedział nieszczerze, kiwając mężczyźnie głową na pożegnanie. Mężczyzna podniósł głowę, żeby wyszukać spojrzeniem dyrektorki Filii. Stała przy Vincencie, więc nie wiedział czy to odpowiedni moment na rozmowę. Kiwnął znowu na kogoś, żeby stanął przy namiocie Milesa, jakby się obawiał, że sama obstawa w środku nie wystarczy, kiedy nie wiadomo z czym ma się do czynienia. Podszedł do gołego tyłka Cramera i swojej szefowej, podając jej krótką, ale treściwą notkę Stana.
- Z tego co powiedział mi uzdrowiciel stan Gladstone'a jest stabilny, ale nie można być pewnym braku wewnętrznych obrażeń bez prześwietlenia. Byłbym za tym, żeby przenieść go na ten czas do aresztu w Ministerstwie. Prywatne kliniki będą gotowe użyczyć nam potrzebnego sprzętu, a to... - wskazał tu na dokument spisany na kolanie brata Griffiths'a - ...częściowe zeznanie od pani Brooks.
Akurat wkroczył jak Vincent miał podać swoją wersję wydarzeń, więc mogli ją porównać na gorąco. Nazwijmy Gabriela bezdusznym, że starał się wykonywać swoją robotę, kiedy dopalające się płomyczki pożerały ostatnie deski szpitala, ale stanie tutaj zimą... na zewnątrz... No też nie było wyjściem. Trza zebrać to co się da i przenieść do filii.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 35
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Wto 17 Lut 2015, 21:45

Koniec końców, kilka godzin później, burdel został mniej więcej uprzątnięty, pacjenci przetransportowani do Ministerstwa (?) a Miles wraz z aurorami wrócili do Filii, gdzie Gladstone zajął cieplutką i wygodną celę, specjalnie dla niego wyścieloną.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach