Park za szpitalem

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Park za szpitalem

Pisanie by Vincent Cramer on Czw 20 Cze 2013, 22:50

First topic message reminder :


Niewielki park, który w porze wiosennej, letniej i wczesno-jesiennej służy zarówno pacjentom, jak i pracownikom szpitala. 
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down


Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Pon 24 Cze 2013, 23:54

Nie słuchał tego co mówiła blondynka, ból przez nią sprawiany był nie do zniesienia.
- Ty szmato... - wycedził, dopiero gdy uścisk zelżał. Zrobił nieco zdziwioną minę słysząc słowa kobiety. Wszak jego szwagier, a mąż jego siostry nie żył. Kilka minut później zaczął dopiero kojarzyć fakty i domyślać się o co chodziło. Vincent? Jego siostra, jak i zresztą Cramer byli oboje dorośli, więc on nie będzie wtrącał się w ich życie, niechaj sobie sami je układają. Wstał z kanapy i dotarł do kuchni, gdzie wziął coś przeciwbólowego i popił to niemal całą butelką wody. Po kilkunastu minutach miał zamiar teleportować się do szpitala, gdy przypomniał sobie scenę, jak jego różdżka wylatuje przez okno i najpewniej roztrzaskuje się o chodnik. Z jego ust wydobyła się wiązanka, której nie powstydziłby się nawet łysy. Wyszedł z mieszkania, zamykając za sobą drzwi na klucz. Kilkanaście minut później znajdował się już w parku okalającym szpital, gdzie dostrzegł znajomą postać.
- Długo już tu siedzisz? - spytał, podchodząc do kobiety. Wyciągnął z kieszeni kartonik i zapalniczkę, kilka chwil później zaciągał się już papierosem.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Wto 25 Cze 2013, 00:04

Uśmiechała się do swoich myśli. Chyba po raz pierwszy od dawna naprawdę szczerze się uśmiechała, ale nie na długo, bo zaraz po tym uświadomiła sobie, że w całym tym syfie zaniedbała swoją Zoję. A mimo to kazała napotkanym nauczycielom się nią zaopiekować i zakazać jej jakiegokolwiek wychodzenia poza Hogwart, a co dopiero przyjazdów do Londynu. Nie chciała być złym Prorokiem, ale zdawała sobie sprawę, że jeśli ta banda będzie chciała z niej coś wyciągnąć, to zastosują taki sam chwyt jak w przypadku Gladstone'a, czyli będą odgrażać się zrobieniem krzywdy młodej Bułgarce. Z drugiej strony to zdenerwowałoby ją i zdeterminowałoby ją do tego stopnia, że jeśli miałaby wolne ręce i nogi to podusiłaby ich wszystkich gołymi rękami. Wystarczyło, że straciła dwie siostry, jedna ma ją kompletnie w nosie, a z rodzicami nie utrzymuje kontaktu. Gdy jej myśli zbiegły kompletnie na złe tory, straciła na chwilę czujność i w efekcie powitała Miles'a soczystym przekleństwem powiązanym z tym, że papieros wypadł jej z ręki opadając na drugą dłoń i tym samym pozostawiając na niej krwistoczerwony ślad. Cóż, było po papierosie, więc zdeptała jego resztkę na chodniku, poszkodowaną dłoń wcisnęła do kieszeni i wpatrywała się przed siebie znużonym spojrzeniem.
- A co mam innego robić? - mruknęła, kątem oka zerkając na uzdrowiciela. - Jest wieczór, nawet nie wiem która godzina, więc siedzę. Nie mam innego zajęcia - wzruszyła ramionami. Tak to już było z jej życiem i jej pracą; była samotną panną z adoptowanym dzieckiem.
- Powinnam sobie znaleźć faceta - wypaliła nagle na głos, łapiąc się na tym, że wcale nie chciała tego powiedzieć.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Wto 25 Cze 2013, 00:24

- Wystraszyłem Cię? - spytał, słysząc przekleństwo wylatujące z ust Walijki. Gdy zauważył ślad po oparzeniu na dłoni kobiety, chciał jej pomóc, ale znów zorientował się, iż jego różdżka została wspomnieniem. - Nie wiesz przypadkiem jak Vincent i moja siostra? - zagaił, zaciągając się papierosem. A ja w końcu kobietę... Powstrzymał się przed odpowiedzeniem na pytanie, nie wiedział jak zareagowała by na to aurorka.
- Swoją drogą. Masz pozdrowienia od łysego... Jego dziewczyna mówiła, że wpadną tu za niedługo - wspomniał Walijce o informacjach, jakie zostały przekazane mu przez blondynkę.
- Wszystko w porządku z twoją dłonią? Może chodźmy już do szpitala - nagle zmienił temat. Dopalił papierosa, a następnie, gdy ten wylądował na ziemi, został zdeptany podeszwą buta.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Wto 25 Cze 2013, 00:32

Wystraszyłem Cię? Po tych słowach automatycznie odwróciła głowę, spoglądając na niego spod przymrużonych powiek.
- Nie, Miles, po prostu jestem masochistką i lubię się przypalać, ta ręka była tylko grą wstępną - rzuciła mu ironiczny uśmieszek. Widać wróciła stara Morwen, która nie dość, że lekceważyła ludzi, to do tego odpowiadała im obojętnym tonem głosu, często podsycanym ironicznymi grymasami. Life is brutal. Po kolejnych słowach uzdrowiciela otworzyła szeroko oczy, zmarszczyła czoło i wlepiała w niego oniemiała swoje brązowe tęczówki. Pozdrowienia? Od łysego? Dziewczyna? Stop, stop. Skrzyżowała ręce na piersiach i najzwyczajniej w świecie zaczęła się śmiać. Na początku wesoło, dopiero po chwili dało się w tym wyczuć jakąś spanikowaną nutę. Miała dość tego co się działo.
- Jestem pieprzoną wróżką, wiedziałam, że to cisza przed burzą - stwierdziła ponuro, a pytanie o dłoń skwitowała machnięciem ręki. - Nie ucięłam jej, tylko się lekko oparzyłam, nic mi nie jest - westchnęła ciężko dochodząc do wniosku, że teraz tym bardziej nie opuści szpitala i jak najszybciej musi ściągnąć tutaj swoją zastępczynię. Może i jej nie lubiła, z wzajemnością zapewne, ale razem czuły się bezpieczniej, a na pewno czuły się wtedy mocniejsze.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Wto 25 Cze 2013, 00:53

- Przepraszam - odparł. Zmęczenie zaczęło dawać mu się we znaki, zakrywając pięścią ziewnięcie. Gdyby nie Walijka, najpewniej zasnął by na tej ławce. Nie zwracał praktycznie na nic uwagi, tylko tępym wzrokiem wpatrywał się w jakiś punkt oddalony o kilkaset metrów od nich.
- Trzeba by było jakimiś dodatkowymi zaklęciami ochronić szpital - mruknął. Póki co Vincent leżał na oddziale jako pacjent, więc musiał ogarnąć jakoś całego Munga.
- Jak uważasz - skwitował wypowiedź kobiety na temat dłoni. Spojrzał na zegarek, który wskazywał kilka minut po północy. Szybki rzut okiem na tarczę pozwolił mu się upewnić co do dnia jaki dziś jest. Od pewnego czasu wiedział, że ten nadchodzi szybkimi krokami. Wszystkiego najlepszego, Miles. Nie wiedział czemu tak obawia się akurat trzydziestki na karku. Przestał o tym myśleć, a zaczął o tym, aby kupić jak najszybciej różdżkę.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Wto 25 Cze 2013, 01:00

No dobrze, może rzeczywiście zareagowała zbyt impulsywnie niż powinna. W końcu Miles znowu stał się ofiarą tępawych bandytów, którzy z niewiadomych powodów chcieli napaść na szpital i przy okazji odwiedzić wszystkich ponownie. Złapała się palcem wskazującym i kciukiem za nos, między oczami, przymknęła powieki, policzyła do dziesięciu i odetchnęła głośno.
- Jestem zmęczona - usprawiedliwiła się, chociaż było to jedno z najbanalniejszych usprawiedliwień, czyli właściwie jego brak. Czasem dochodziła do wniosku, że powinna brać jakieś środki na nadpobudliwość psychoruchową albo zaburzenia psychiczne, jednak tymczasem ponownie przeniosła wzrok na uzdrowiciela. Złapała go za przegub, spoglądając na zegarek. Jeśli dobrze zapamiętała datę z jego akt, miał dzisiaj urodziny.
- Ale jesteś stary! - uśmiechnęła się półgębkiem. - Wszystkiego najlepszego, szkoda, że urodziny wypadły Ci podczas tego syfu - demonstracyjnie zatoczyła palcem kółko w powietrzu, mając na myśli dziwne porwania, sam szpital i to co działo się w szpitalu, a potem pocałowała Anglika w policzek. Ten krótki moment jednak pozwolił, by kołnierzyk koszulki Gladstone'a przesiąkł jej przyjemnymi dla nosa perfumami.
- A co do zaklęć... zrobię to rano, po konsultacji ze swoją zastępczynią. - dodała szybko, chociaż wbrew swoim słowom machnęła różdżką na szpital i po krótkiej komendzie tylko trochę wzmocniła jego ochronę.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Wto 25 Cze 2013, 01:15

- Nie tylko ty - uśmiechnął się delikatnie. Ostatni tydzień sprawił, że swój tryb życia podporządkował całkowicie szpitalowi. Nie pamiętał nawet kiedy ostatnio coś jadł normalnego, ani czy w ogóle coś jadł.
- Dziękuje - odparł, na jego zmęczonej twarzy znów pojawił się delikatny, acz szczery uśmiech. Ogółem wolałby ten dzień przespać, albo spędzić w domu pijąc, jak to miał w zwyczaju. Dlaczego tak bał się trzydziestki na karku? W swoim mniemaniu był już stary... i samotny. Co z tego, że miał kota, siostrę, czy wielu znajomych. Brak drugiej połówki był chyba jakąś przypadłością uzdrowicieli... Cały ten syf, jakim to mianem zostały określone przez Walijkę porwania, napady, itp., wydawał się jakby się ciągną i niemiłosiernie dłużył. Gdy kobieta pocałowała go w policzek, do jego nozdrzy doleciał przyjemny zapach perfum aurorki.
- Będę wdzięczny - odparł.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Wto 25 Cze 2013, 01:19

Wyprostowała się na ławce, tłumiąc w sobie ziewnięcie. Nie wiedziała czy po zapowiedzi przekazanej przez Miles'a powinna spać spokojnie czy może jednak koczować pod szpitalem, ale zmęczenie wygrywało oraz chłód, który po północy był bardziej odczuwalny w stosunku do wysokich temperatur w dzień.
- To co, kiedy oblewamy? - spytała, podnosząc się z miejsca. Dzięki temu, że ostatnimi czasy nie nosiła szpilek była niższa od większości napotkanych facetów. Wcale jej się to nie podobało, ale mus to mus. Złapała Miles'a pod ramię.
- Chodź mi opatrz tą rękę, bo boli - zarządziła i bez większego wysłuchiwania sprzeciwów, pociągnęła uzdrowiciela w kierunku jego gabinetu.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Czw 04 Lip 2013, 18:52

Dzisiejszy dzień niczym się nie wyróżniał wśród innych w tym tygodniu. Bynajmniej tak było, dopóki nie przyszedł rano do pracy. Od razu jak przyszedł do pracy, jedna z pielęgniarek obwieściła mu, że szyba w jego gabinecie będzie niedługo wymieniona. Zdziwienie na jego twarzy dało do myślenia pielęgniarce, która wzruszając ramionami, odparła, że aurorzy powiedzieli, iż trzeba ją wymienić. Po czym odeszła dalej zajmując się swoimi obowiązkami. Z jego twarzy dalej nie znikało zdziwienie, więc czym prędzej udał się do swojego gabinetu by ujrzeć na szybie grubą rysę. Nie miał jakoś ochoty dalej drążyć tego tematu, ze względu na ostatnie wydarzenia, a mugolski lekarz kazał mu się oszczędzać. Po kilku godzinach spędzonych w szpitalu, musiał wyjść na zewnątrz trochę odetchnąć. Co prawda na zewnątrz słońce grzało niemiłosiernie i temperatura powietrza była bardzo wysoka, ale w cieniu parkowych drzew było nieco chłodniej. Wyciągnął z kieszeni fartucha kartonik i zapalniczkę, a po kilku chwilach palił powoli papierosa, nieco się odrestaurowując. Przypomniał sobie także o tym, iż musi iść w końcu kupić nową różdżkę, a nie przekładać to jak wizytę w Leeds. Usiadł na jednej ławek pod drzewem, wyciągając nogi przed siebie.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Juliette Griffiths on Pon 08 Lip 2013, 02:19

Juliette nie rozpoczęła jeszcze wakacji. W piątek czekał ją jeszcze jeden egzamin, a poza tym miała jeszcze do załatwienia kilka spraw na uczelni. Dzisiejszego dnia, wstała wcześnie rano i zjadliwszy śniadanie, ubrała się elegancko i skierowała się w stronę Uniwersytetu Magicznego. Kiedy odebrała wszystkie dokumenty oraz zaopatrzyła się w plik notatek, ruszyła jeszcze na miasto aby tam załatwić kilka ważnych spraw. Kiedy zrobiła już co miała zrobić, mogła spokojnie wrócić do domu. Nie byłaby jednak sobą, gdyby bez żadnych ekscesów, znalazła się w mieszkaniu. W pewnym momencie, studentka zamyśliła się, a kiedy się zorientowała że na chwilę się wyłączyła, rozejrzała się i niechętnie stwierdziła że nie bardzo wie, gdzie jest. Chwilę błądziła, kiedy znalazła się w małym parczku. Rozejrzała się po raz kolejny, badając okolicę. I w tym momencie z uśmiechem na twarzy rozpoznała duży budynek, na skraju parku. Wiedziała już gdzie się znajduje, dlatego śmiałym krokiem ruszyła przed siebie. Patrząc przed siebie nie zauważyła wyciągniętych na pół ścieżki nóg, dlatego jedną nogą zahaczyła o nie. Z trudem załapała równowagę, udało jej się więc skończyć bez upadku, jednak teczka zachwiała się niebezpiecznie po czym wyleciały z niej wszystkie dokumenty i notatki, rozsypując się na ścieżce. Z wiązanką nieładnych słów pod nosem dziewczyna przykucnęła zbierając dokumenty. Nawet nie obejrzała się na ławkę, aby spojrzeć któż to tak nieładnie ją podhaczył. Nie miało to w tym momencie znaczenia, zwłaszcza że przecież nie było to zamierzone. Julce po prostu nogi umknęły uwadze. Najważniejsze było dla niej teraz to, aby wszystkie kartki znalazły się w nienaruszonym stanie z powrotem w teczce, z której wyleciały podczas utraty równowagi dziewczyny.
avatar
Juliette Griffiths
Studentka: Historia Magii


Wiek : 25
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t688-skrytka-pocztowa-juliette

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Pon 08 Lip 2013, 20:03

Błoga cisza i spokój niczym niezmącone. Dzięki restrykcyjnym wpuszczaniem i wypuszczaniem ludzi ze szpitala, pacjenci przestali wychodzić do parku i licytować się kto miał więcej chorób, kto miał jakie badania. Napawając się spokojem, dopalił papierosa, który po kilku chwilach wylądował na ścieżce przed ławką. Odchylił głowę do tyłu, przecierając dłońmi zamknięte, zmęczone oczy. Miał już zamiar iść z powrotem do szpitala, ale ta ławka była taka wygodna. Przeciągnął się i nagle poczuł jak ktoś potyka się o jego nogi. Szybko otworzył oczy i nieprzytomnym wzrokiem rozejrzał się nakreślając sobie aktualny obraz sytuacji. Zauważył tylko rozsypujące się papiery i jakąś młodą dziewczynę, która próbowała je ogarnąć. Nie umknęła mu również wiązanka wulgaryzmów z ust owej blondynki. Natychmiast zerwał się z ławki i kucnął, pomagając zbierać dokumenty, wszakże to wszystko wydarzyło się z jego winy, któż normalny wywala nogi na pół ścieżki? W międzyczasie wsadził naprędce papierosy i zapalniczkę do kieszeni uzdrowicielskiego fartucha.
- Eee... Najmocniej przepraszam - wydusił z siebie - nie potrzebnie tak nogi wystawiałem.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Juliette Griffiths on Pon 08 Lip 2013, 22:23

Delikatnie, powolutku, żeby tylko żaden kawałek pergaminu nie uległ zniszczeniu. Kiedy tak zajęła się tymi wszystkimi papierami, całkiem zapomniała o obecności osoby, która jeszcze przed chwilą siedziała na ławce. Dlatego w pierwszym momencie kiedy mężczyzna przykucnął aby pomóc Juliette z uporaniem się z tymi dokumentami, lekko się zdziwiła. Jednak zaraz po tym szybko się do niego zwróciła:
- Tylko delikatnie dobrze? - poprosiła po czym przejęła z wdzięcznym uśmiechem plik kartek, które zdążył już podnieść.
- Eh, nic wielkiego - wzruszyła ramionami. - Trzeba było patrzeć pod nogi, jak uczyła mama w dzieciństwie, prawda? - dodała żartobliwie uśmiechając się blado. Cóż, prawda była taka że Juliette była bardzo cierpliwa. I choć na początku zareagowała dość gwałtownie, zdążyła ochłonąć. I wcale nie gniewała się na Milesa. Młoda Griffiths w ogóle rzadko kiedy na kogoś się gniewała. Taki już jej urok.
Wspólnie zebranie papierów nie zajęło im zbyt dużo czasu. Dlatego wzięła resztę od Gladstone, podziękowała ładnie i spakowała plik, na szczęście w całości i dobrym stanie, dokumentów i schowała do teczki. Zaraz potem również teczkę schowała do swojej dość sporej torebki. Lepiej się ubezpieczyć na przyszłość.
avatar
Juliette Griffiths
Studentka: Historia Magii


Wiek : 25
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t688-skrytka-pocztowa-juliette

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Wto 09 Lip 2013, 19:15

Po uwadze wygłoszonej przez dziewczynę, zaczął zbierać rozrzucone papiery niezmiernie delikatnie, tak by ich nie pognieść. Uśmiechnął się tylko, słysząc słowa blondynki na temat uważnego patrzenia pod nogi.
- To już chyba wszystkie - podał dziewczynie plik kartek pozbieranych przez niego - jeszcze raz przepraszam - odparł, wsadzając jedną z dłoni do tylnej kieszeni spodni.
- Chętnie porozmawiałbym dłużej, ale niestety obowiązki wzywają - uśmiechnął się delikatnie. Zegarek umiejscowiony na przegubie dłoni wskazywał, iż siedział z parku już zbyt długo. Szczególnie, że znów musiał ogarniać cały szpital, gdyż Vincent wyjechał do Włoch, a do tego doszła ta cała sprawa z ministrem.
- Do zobaczenia - na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech, po czym ruszył w stronę wejścia do szpitala.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Juliette Griffiths on Sro 10 Lip 2013, 00:59

Juliette kiwnęła jedynie głową.
- Jasne nie będę zatrzymywać. - Szczerze mówiąc sama miała największą ochotę znaleźć się w mieszkaniu i zrzucić z siebie te wysokie szpilki, a w zamian wskoczyć w mięciutkie kapciuszki. Mieszkanie opuściła rano, więc zdążyła już sporo przejść, więc nogi jej odpadały. Lubiła się od czasu do czasu wystroić, jednak nie dobierała szpilek zbyt często, z jednego prostego powodu. Nie mogła wytrzymać w nich długo. Jak już je zakładała, to zakładając że szybko będzie mogła je zrzucić z nóg.
- Nie przejmuj się, przecież nic takiego się nie stało - wzruszyła lekko ramionami.
Studentka odwzajemniła uśmiech, pożegnała się krótko i ruszyła w stronę mieszkania. Miała już dość przygód jak na jeden dzień.
avatar
Juliette Griffiths
Studentka: Historia Magii


Wiek : 25
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t688-skrytka-pocztowa-juliette

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Sro 31 Lip 2013, 20:52

Ostatnie kilka dni, przy życiu utrzymywała go jedynie kawa, nie wiedział czemu nie mógł w ogóle spać. Schodząc na parter stracił równowagę, co skończyło się bolesny upadkiem ze schodów i złamaniem prawego nadgarstka. Oczywiście różdżka leżała w gabinecie, do którego nie chciało mu się wracać z powrotem. Zaglądając w międzyczasie do gabinetu zabiegowego, zabrał stamtąd bandaż elastyczny i ruszył w kierunku wyjścia ze szpitala. Po kilku chwilach znalazł się w parku okalającym Munga, gdzie zajął jedną z ławek. Położył bandaż na ławce i wyjął z kieszeni fartucha papierosy i zapalniczkę. Chwilę później podjął próbę opatrzenia lewą dłonią, uszkodzonej, co jednakże nie było proste. Gdyby nie papieros w ustach, sypał by jakąś wiązanką, a tak, wydobywały się nich jedynie pojedyncze przekleństwa i do tego niezrozumiałe.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Marie Volante on Sro 31 Lip 2013, 21:09

Wakacje dobiegły połowy. Lada moment miał nastać sierpień, ale pogoda wciąż sprzyjała plażowaniu i być może to właśnie sprzyjającym warunkom atmosferycznym uzdrowiciele zawdzięczali chwilę wytchnienia. Marie Volante tradycyjnie pojawiła się w pracy jako pierwsza, a wrócić do domu miała zamiar dopiero za kilka godzin, choć nieco ponad kwadrans temu jej dyżur oficjalnie dobiegł końca. Wałęsanie się po szpitalu, uzupełnianie kart pacjentów i w końcu odwiedzanie tych ostatnich wydawały jej się perspektywą znacznie bardziej kuszącą niż snucie się po pustym domu. Mały kociak, którego przygarnęła kilka tygodni temu, zdążył już poznać okolicę i zaprzyjaźnił się z pięciolatką mieszkającą po sąsiedzku, więc najczęściej nie wracał nawet na noc. Francuzka wyszła z budynku tylko na chwilę, by odetchnąć świeżym powietrzem, ale kiedy podążała przed siebie alejką i na jednej z ławek dostrzegła znajomego mężczyznę, nie wypadało jej go zignorować. W oczy rudej od razu rzuciła się rolka bandaża, który to Miles nieporadnie próbował sobie owinąć wokół prawego nadgarstka.
- Gladstone, ty sierotko – czarownica zmarszczyła delikatnie nos, w wyrazie całkowitej dezaprobaty. Wbrew pozorom, jej ton nie był ani trochę wyniosły czy karcący, może jedynie odrobinę zniecierpliwiony. Zastępca dyrektora wykazywał się ogromną ignorancją w kwestii pamiętania o noszeniu przy sobie różdżki – zwłaszcza, że statystycznie, to jemu najczęściej przytrafiały się wypadki.
- Pokaż mi ten nadgarstek – Marie usiadła obok i od razu przeszła do rzeczy. Chwyciła jego nadgarstek ostrożnie w swoje smukłe palce i stwierdziwszy podręcznikowe złamanie, sięgnęła po własną różdżkę.
- Episkey – rzuciła, nakierowawszy koniec różdżki na prawy nadgarstek uszkodzonego.
avatar
Marie Volante
Uzdrowiciel


Wiek : 30
Skąd : Francja
Krew : Czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t730-skrytka-pocztowa-marie-vo

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Sro 31 Lip 2013, 21:26

Nie mogąc zawinąć wokół nadgarstka bandażu, zwinął go w kulkę i rzucił nim na ziemię. Zaciągnął się papierosem, a po chwili obłok dymu wyleciał jego ustami. Spokojnie paląc, nie wadził nikomu, a tu ktoś postanowił naruszyć jego mir. Nim zauważył postać uzdrowicielki, rozpoznał osobę po głosie. Zebrał bandaż ze ścieżki, dając już za wygraną, całkowicie poddał się woli Francuzki, która zaraz zajęła się złamanym nadgarstkiem.
- Dzięki, ratujesz mi życie - uśmiechnął się delikatnie, masując uleczoną część ciała - a ty dyżuru przypadkiem już nie skończyłaś? - spytał spoglądając na zegarek. Doskonale znał dyżury wszystkich uzdrowicieli na ten i najbliższy miesiąc, w końcu sam układał wakacyjny grafik, bo Vincent był na urlopie i jego obowiązki spłynęły na niego, jako zastępcy dyrektora.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Marie Volante on Sro 31 Lip 2013, 21:49

Marie, kiedy tylko było to możliwe, chętnie wyręczała się zaklęciami uzdrawiającymi, ułatwiając sobie tym samym i życie, i pracę. Takim sposobem, w ciągu kilku sekund, prawy nadgarstek czarodzieja został uleczony, a Miles odzyskał pełną sprawność.
- Kto wtedy zająłby się Twoją dłonią? – odpowiedziała pytaniem na pytanie, ostatecznie ucinając temat swojego zakończonego już dyżuru. Jako prawdziwie niezależna kobieta, nie miała najmniejszego zamiaru tłumaczyć się mu ze sposobu, w jaki spędza swój wolny czas. Wałęsanie się po szpitalu wydawało się jej równie dobrym zajęciem, co przesiadywanie w tutejszym pubie czy oglądanie mugolskich seriali.
- Nie powinno ci to przeszkadzać, dopóki nie żądam podwyżki za nadgodziny – rzuciła po chwili namysłu, beztrosko wzruszając ramionami. Dopiero teraz, kiedy jego nadgarstek znowu był cały, jej uwagę przykuł papieros między jego wargami. Volante pokręciła jedynie głową w wyrazie niedowierzania.
- Jesteś zastępcą dyrektora w Świętym Mungu, a trujesz się tym świństwem. Masz świadomość, że poza rakiem, papierosy powodują impotencję? – czarownica wiedziała, że problemy… tego rodzaju godzą w ego mężczyzn i właśnie dlatego wspomniała o tym szkodliwym działaniu nikotyny. I co ty na to, panie Gladstone?
avatar
Marie Volante
Uzdrowiciel


Wiek : 30
Skąd : Francja
Krew : Czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t730-skrytka-pocztowa-marie-vo

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Pią 02 Sie 2013, 20:10

Zdecydowanie częściej powinien nosić ze sobą różdżkę, bardziej uważać i więcej spać. Co prawda dwa pierwsze warunki były łatwe do spełnienia, gorzej było z tym ostatnim. Od miesiąca miał problemy ze snem, a w ciągu ostatnich kilku dni praktycznie nie spał, a jak udało mu się zasnąć, to budził się po kilkunastu, kilkudziesięciu minutach.
- Zapewne jakoś bym sobie poradził z tym bandażem, a potem zrobił to samo co ty - wzruszył ramionami. CO prawda wypomniał kobiecie, że przebywa w szpitalu dłużej niż powinna, a sam robił to samo. Kota podrzucił kilka dni temu starszej sąsiadce, a sam wpadał do mieszkania na maksymalnie dwie-trzy godziny.
- wiesz, ja finansami się nie zajmuję, musiałabyś się uśmiechnąć ładnie do Vincenta - odparł w żartach, wypuszczając dym ustami.
- Człowiekowi już w spokoju wypalić nie dadzą - mruknął do siebie, wyrzucając niedopałek na ścieżkę.
- Oj tam, oj tam. Moje życie, moje zdrowie. - wzruszył ramionami, wsuwając zwinięty bandaż w jedną z kieszeni fartucha - zawsze marzyłem o drugim zwierzątku... - temat impotencji przemilczał. Póki co, jego męskość była jeszcze w pełni sprawna, a w razie czego poratuje się jakimiś eliksirami. Stary człowiek, a może, ot co. Spędzili jeszcze w parku kilkanaście minut, po czym oboje wrócili do szpitala.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Ana-Lucia Brooks on Czw 06 Lut 2014, 23:03

Kiedy wyszedł ona jeszcze chwilę stała w miejscu by po chwili ocknąć się i ruszyć do gabinetu przeprowadzić badania. Pacjentka z odchodzącymi wodami została na obserwacji a ta z plamieniami dostała odpowiednie leki i odesłała ją do domu. W między czasie zapoznała się z topografią całego szpitala bo szukała tej piekielnej kawiarenki a niezdara nie zauważyła, że przecież od tego są te strzałki ponaklejane na ścianach. Nie była głupia tylko teraz wszystkie myśli kręciły się wokół Milesa, wokół ich spotkania po latach i wokół myśli "Co będzie dalej?". Odpowiedzi na to pytanie nie znała, choć bardzo chciała by było normalnie. Zdradził ją a ona uciekła chyba też łamiąc mu serce, więc w sumie byli kwita, ale nie do końca. Kiedy w końcu trafiła do tej kawiarenki kupiła sobie duże czerwone jabłko i sok marchwiowy by po chwili wyjść z budynku w kierunku parku.
Wahała się długo czy powinna iść porozmawiać czy nie, ale jej zdradzieckie serducho nie współpracowało z umysłem a ta dziewczyna w tych sprawach nigdy nie słuchała rozumu przez co też cierpiała.
- Przepraszam, zgubiłam się po drodze - powiedziała niepewnie z zarzuconym czerwonym płaszczem na ramionach, było chłodno a ona była zmarzlakiem jak nikt inny. Usiadła na ławce obok niego i ugryzła kawałek jabłka.
- Chcesz? - zapytała wyciągając w jego stronę czerwony owoc. Mimo tej zewnętrznej zmiany nadal była tą samą nieśmiałą ale i niezwykle pogodną dziewczyną, która zawsze patrzyła przez różowe okulary,
avatar
Ana-Lucia Brooks
Uzdrowiciel


Wiek : 31
Skąd : Hiszpania/Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1106-skrytka-pocztowa-ana-luc

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Czw 06 Lut 2014, 23:27

Jeszcze zanim opuścił szpital miał już wetkniętego w usta papierosa, którego odpalił zaraz po wyjściu z budynku. Mimo tego, że na dworze było kilka stopni powyżej zera to wcale tego nie odczuwał aż tak, może to z nadmiaru emocji, choć mógł podejrzewać, że to przez niechciany prezent, którym nazywał to, co się dzieje z nim podczas każdej pełni. Oparł się o ścianę budynku dokarmiając raka. Chodził w kółko rozmyślając cały czas o związku i samym dzisiejszym spotkaniu z nią. Kilka papierosów później zajął miejsce na ławce, nie miał żadnego pojęcia ile czasu minęło, ani czy ona w ogóle tu przyjdzie. W szpitalu nic ważnego się nie stało, bo pielęgniarki też go nie wołały jeszcze. Dopalił papierosa, po czym przydeptał go podeszwą buta. Do jego uszu dobiegł stukot szpilek o parkową alejkę, momentalnie odwrócił wzrok w tamtą stronę. Jednak przyszła, kiwną jedynie głową, gdy zaczęła się tłumaczyć. Pokiwał głową w geście zaprzeczenia na pytanie czy chce jabłko, teraz nie byłby wstanie przełknąć nawet najmniejszego kawałka owocu. Nie mogąc dłużej usiedzieć zaczął krążyć w pobliżu ławki.
- Przepraszam... - wydusił z siebie stojąc praktycznie naprzeciw uzdrowicielki, tamtego wieczoru nawet nie miał okazji jej tego powiedzieć, choć wiele by to wtedy nie zmieniło, a rano już opuściła go.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Ana-Lucia Brooks on Czw 06 Lut 2014, 23:52

Patrzyła na niego trochę zdezorientowanym wzrokiem jak nagle wstał i zaczął przechadzać się nerwowo tam i z powrotem koło ławki na której siedziała, czuła od niego woń papierosów, która zawsze ją drażniła, a kiedy ze sobą byli Miles rzucił, a teraz widać znowu wrócił do nałogu, domyśliła się, że to przez nią, choć wcale tak być nie musiało, bo przecież nie była jakaś najważniejsza w życiu, gdzieżby taka zwykła Brooks. Kiedy stanął i zawisł nad nią przełknęła głośno ostatni kęs owocu patrząc w jego twarz i w to co się na niej malowało. A słowa, które zaraz wypowiedział znaczyły dla niej wiele, bo wiedziała za co przepraszał, nie musiał tego mówić, bo widziała to po nim. Opuściła głowę a do jej oczu napłynęły łzy, czuła jak tworzą jej się baseny. Była wrażliwym człowiekiem, bardzo emocjonalnym ale też i tych złych emocji nie chciała pokazywać całemu światu. Po tej zdradzie nie krzyczała, nie rzucała w niego pierścionkiem ani przekleństwami tylko uciekła, jak tchórz, ale taka właśnie była cała Ana-Lucia, wolała uciec, bo bała się konfrontacji.
- Jak wyjechałam to byłam pewna, że z nią będziesz, no chyba, że jesteś, nie wiem - w tym momencie Lucia wpadała w typowy dla niej nerwowy monolog, jako uczennica pewnie jeszcze wpadłaby w atak astmy ale całe szczęście teraz już nie potrzebowała inhalatora - Pasowaliście do siebie, Ty przystojny, ona też atrakcyjna, a ja, ja nie pasowała, przeszkadzałam, dlatego uciekłam, nie chciałam się mieszać - powiedziała naiwnie broniąc go, jakby to była jej wina, że ją zdradził. A przez cały jej krótki monolog nie podniosła wzroku.
avatar
Ana-Lucia Brooks
Uzdrowiciel


Wiek : 31
Skąd : Hiszpania/Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1106-skrytka-pocztowa-ana-luc

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Pią 07 Lut 2014, 00:17

Zaczął z powrotem palić zaraz po ich rozstaniu, a gdy próbował ponownie rzucać, przypominało mu to dziewczynę. Od tamtego poranka, gdy znalazł pierścionek i liścik, schował je do metalowego pudełka wraz z resztą listów od niej, które wyciągał i czytał po kilkaset razy pod wpływem alkoholu. W takie dni brał urlop na dwa dni i zamykał się w mieszkaniu całkowicie odcinając się od społeczeństwa. Kilka chwil jeszcze tak krążył, po czym usiadł obok uzdrowicielki.
- Nie - odparł krótko - to była cholerna głupota pod wpływem alkoholu - dodał. Po rozstaniu z nią nie umiał być w związku z kimś innym, wszystko przypominało ją. Schował twarz w dłoniach, nie wiedział jak się ma zachować, ani jak odpowiedzieć na jej kolejne pytanie. Wtedy był tak schlany, że nawet nie wiedział co się wokół niego dzieje, może i była ładna, ale on kochał inną - swoją narzeczoną.
- Miałaś prawo odejść, bo to ja wszystko spieprzyłem, a ty nie jesteś niczemu winna - odparł - ale to nie ją kochałem, tylko Ciebie - wyrzucił z siebie wstając z ławki.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Ana-Lucia Brooks on Pią 07 Lut 2014, 19:20

koniec obcasa wbijała w przerwę między kostkami bruku nie podnosząc ani głowy ani nawet wzroku na mężczyznę. Nie mogła, a wystarczyło słyszeć jej jak się tłumaczył.
- Alkohol nie jest wytłumaczeniem - powiedziała kręcąc głową doskonale przypominając sobie ten widok jak Miles w tym barze namiętnie całował tą pieprzoną blondynkę, która śmiała nazywać się jej przyjaciółką. Wyczuła moment w którym para się pokłóciła z resztą to przez Anę, bo zawsze panikowała przed egzaminami a kiedy go chciała przeprosić i powiedzieć, że dzięki jego notatkom zdała zobaczyła właśnie ten niemiły widoczek. Najpierw stała jak wryta by wybiec z płaczem do domu gdzie od razu się spakowała. Teraz znowu chciało jej się płakać. Nie po to wyjechałaś by teraz rzucać mu się w ramiona Brooks - pomyślała nabierając dużo chłodnego powietrza w płuca i znowu spojrzała na jego zmęczoną pracą twarz. Lucia wróciłaby do niego niemal od razu gdyby się nie zmieniła. Wtedy była naiwna i ślepo się w niego wpatrywała nie widząc nic po za. Jednak te 6 lat w Hiszpanii sprawiło, że stała się pewniejsza siebie i nie mogła mu pokazać, że jest dalej tą słabą dziewczyną.
- Minęło już tyle czasu, Miles. Dawno powinieneś mieć żonę i dzieci - odpowiedziała nie chcąc używać słów "ruszyć z miejsca". bo mimo, że sama próbowała to związki po tym z Gladstonem nie miały tego "czegoś" i kończyły się szybciej niż się zaczęły tłumacząc, że to na pewno przez pracę, bo nie raz brała podwójne dyżury co całkowicie wyłączało ją z życia towarzyskiego. Od czasu do czasu, jej znajoma wyciągała ją na drinka, by przypomnieć jej, że oprócz szpitala i gabinetu jest jakieś inne życie.
avatar
Ana-Lucia Brooks
Uzdrowiciel


Wiek : 31
Skąd : Hiszpania/Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1106-skrytka-pocztowa-ana-luc

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Thomas Fields on Sob 08 Lut 2014, 16:21

- Wiem - odparł stojąc na środku alejki wpatrując się w drzewo rosnące nieopodal. Do tej pory przed oczami miał wyraz jej twarzy, ten zawód w jej spojrzeniu tamtego wieczora. Wiele by dał, aby cofnąć czas i nie dopuścić do tej sytuacji nie zdradzić narzeczonej. Jedyne co mu pozostało to wybiec za nią, a później załamać się. Przetarł dłońmi twarz miał ochotę samemu stąd uciec, sam nie mógł wybaczyć sobie tego, że rozwalił ich związek, jedyny, w którym był naprawdę szczęśliwy, a co dopiero ma to zrobić Ana-Lucia. Znalazł pocieszenie w ramionach najlepszej przyjaciółki uzdrowicielki po kłótni podczas, której padło kilka słów z jego ust, których później bardzo żałował. Tamtego wieczoru był najzwyczajniej w świecie ślepy, nie widział, że najukochańsza i najważniejsza w jego życiu osoba cierpi przez niego.
- Ale nie mam... gdybym nie spieprzył czegoś pewnego wieczoru, to byśmy byli szczęśliwą rodziną - drugą część wypowiedzi dodał już w myślach, bał się powiedzieć tego wprost, był zbyt słaby psychicznie w tej chwili. Odwrócił się tyłem do uzdrowicielki, aby ukradkiem wytrzeć łzy napływające mu do oczu. W jego głowie krążyła masa wspomnień związanych z Brooks, te ważne, jak i te najzwyklejsze w świecie, ich wspólne plany na przyszłość, ślub, który miał nastąpić w przyszłości, a on to wszystko zaprzepaścił na zawsze.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park za szpitalem

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach