Lodziarnia Floriana Fortescue

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Konrad Moore on Nie 02 Cze 2013, 00:15

First topic message reminder :

Lodziarnia Floriana Fortescue czyli najlepsze lody od 1886 roku.



Porcja lodów - 2G
Smaki do wyboru: jagodowy, truskawkowy, kakaowy, śmietankowy, pistacjowy, czekoladowy, cytrynowy, malinowy, waniliowy, bananowy, kawowy.

Desery lodowe - 4G
avatar
Konrad Moore
Minister Magii


Wiek : 75
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Rhinna Hamilton on Sro 13 Sie 2014, 14:13

Hamilton zamyśliła się. Tak naprawdę, to nie bardzo miała co opowiadać. Wzruszyła lekko ramionami.
- W sumie, to nie mam co opowiadać. Chodzę do Hogwartu, jestem kapitanem drużyny Quidditcha Gryfonów, w wolnym czasie lubię śpiewać.. To wszystko.
Nie była jakoś bardzo interesująca osobą, wręcz przeciwnie. Przecież nie robiła nic, z rzeczy wartych uwagi. No, może ewentualnie granie w zespole, ale póki co, nie warto było o tym mówić. Jak będzie trzeba, to dowiedzą się wszyscy. Uśmiechnęła się lekko sama do siebie. Spojrzała na chłopaka i przekrzywiła głowę w bok.
- A Ty? Coś ciekawego o Tobie usłyszę?


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Fransis Molchester on Nie 17 Sie 2014, 15:02

-Serio, jesteś kapitanem -podniosłem brwi ze zdziwienia. -Mój ojciec grał w Quiddicha, ale rzucił dla matki, a mój wujek dalej gra, jest ścigającym we włoskiej drużynie -zamyśliłem się. -Śpiewasz, chętnie bym posłuchał. Nikt z mojej rodziny nie umie śpiewać, więc to dla mnie nowość -pokiwałem głową z uznaniem.
-O mnie... w porównaniu do ciebie, nie ma nic ciekawego do opowiedzenia. Od dziecka mam kontakt z tymi sowami.. Mam młodsze rodzeństwo, moja matka jest szaloną osobowością. Ogólnie, jestem spokojnym typem człowieka. Uwielbiam podróżować, no i mam szalonych dziadków. Kocham zwierzęta, hm.. dziwne, że facet to mówi, co?
avatar
Fransis Molchester
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : pod Londynem
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Sanne van Rijn on Sro 20 Sie 2014, 22:51

Dobra. To trochę dziwne jak Sanka mogła się znaleźć w Londynie, kiedy niecałe trzy dni wcześniej była jeszcze zupełnie sama w Argentynie bez możliwości wysłania sowy, ani teleportacji, żeby się stamtąd wydostać. Kiedy już kompletnie straciła nadzieję podleciała do niej niewielka sówka i wyciągnęła swoją łapkę, do której przywiązany był niewielki rulonik. Był to list od jej ojca, który dopytywał się o miejsce jej pobytu. Pierwsza jej myśl po przeczytaniu: Fem, druga czynność - szeroki uśmiech. Jak dobrze, że miała o wiele zaradniejszą od siebie siostrę, która zawsze dotrzymywała obietnic. Otóż Femme, po tym jak Sanka starała się ją przekonać do tego, że może jechać sama do Buenos, kazała jej się odezwać w jakikolwiek sposób, że dotarła i żyje, i że jeśli tego nie zrobi każe ojcu odnaleźć San. I też tak zrobiła, gdyż Sanne dopiero na miejscu zorientowała się, że właściwie nie ma jak się skontaktować z bliźniaczką. Tak więc znalazła się w rodzinnym domu, następnego dnia otrzymała kolejną sowę z listą podręczników oraz przyborów potrzebnych w trakcie tego roku szkolnego i dzień później postanowiła się wybrać na ulicę pokątną na zakupy. Niestety musiała zrobić to sama, gdyż Femme gdzieś wybyła.
Rano ubrała się w miarę lekko, zapakowała pergamin i sakiewkę galeonów i złapała parasol. Ojciec odstawił ją na Pokątną i dał trochę proszku Fiuu, aby mogła wrócić sama do domu. Kiedy obeszła już prawie większość sklepów postanowiła zajrzeć do swojej ulubionej Lodziarni w Londynie. Powolnym krokiem weszła do średnio zatłoczonego pomieszczenia i stanęła przy ladzie, aby dokonać zamówienia.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Cory Reynolds on Nie 24 Sie 2014, 21:12

No najwyższy czas, żeby się w miarę ogarnąć przed rozpoczęciem ostatniego roku w życiu Cory’ego, kiedy miał się czegoś nauczyć. Tak czy tak czuł, że siedem lat to już gruba przesada. Byłby w stanie funkcjonować z wiedzą, którą zdobył do piątej klasy, niekoniecznie włącznie, bo też magia w jego życiu nie stanowiła punktu centralnego, a wręcz spadała na jakiś dalszy tor, bo tyle fascynujących, mugolskich rzeczy otaczało go od bachora, że coroczne cofanie się do średniowiecza – Hogwart bez prądu, internetu, opajęczony i pełen duchów, dzięki Bogu z węzłem sanitarnym – było mu trochę nie na rękę.
Ale mama wymagała, mama dostawała, a że Reynolds raczej nie był z typu dzieciaków, które w tym burzliwym okresie trzaskają drzwiami i znikają na długie miesiące, oto właśnie przedłużał swój tygodniowy pobyt w Londynie, podczas którego miał skompletować wszystko, co byłoby mu potrzebne na ostatnim roku. A nawet więcej. Był pełnoletni i mógł już robić tyle fajnych rzeczy, że zakupów właściwie jeszcze nie zrobił i akurat dzisiejszego dnia, kiedy prawie zebrał się w sobie do poczynienia jakichś wstępnych przygotowań, coś musiało mu minąć w tłumie i zniknąć w lodziarni.
Ble. Zimna, przesłodzona breja. Nie rozumiał jej fenomenu szczególnie, że w Londynie, czy całej Wielkiej Brytanii, rzadko robiło się na tyle ciepło, żeby sprzedaż czegoś takiego miała sens. Ale osoby, które znał w Hogwarcie rzadko były sensowne, więc obładowanej pakunkami Sanne to wybaczył. Przynajmniej ona jedna zdawała się wiedzieć, po co się na tej ulicy znalazła.
- Bu – zaczął bardzo mało ambitnie, ale też dziwienie się na głos, że poszła na zakupy SAMA i targa wszystko SAMA wydał mu się jeszcze bardziej banalny. Tymczasem mógł nieco zaskoczonej (miejmy nadzieję) Krukonce przedstawić swoje promienne oblicze. Bo Cory bardzo był zadowolony, jak nie musiał nic robić i nikt nic od niego nie wymagał. Był trochę jak chwast i bardzo się z tego cieszył.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Sanne van Rijn on Pon 25 Sie 2014, 20:46

W momencie, w którym Sanne była gotowa, żeby zamówić porcję lodów dla siebie, usłyszała całkiem niecodzienne powitanie. Uniosła brwi ku górze i obróciła głowę, aby zidentyfikować swojego niespodziewanego towarzysza. Delikatny półuśmiech zagościł na jej ustach, a jej czekoladowe tęczówki zatrzymały się gdzieś w rozczochranej fryzurze Anglika.
- Reynolds. Chcesz loda? - poszerzyła uśmiech i minimalnie opuściła wzrok, aby spojrzeć chłopakowi prosto w oczy. Następnie spojrzała w listę smaków do wyboru i dodała: - Wybieraj, ja stawiam. - Głos Holenderki był całkowicie zrównoważony i spokojny, jakby nie robiła sobie nic z dwuznaczności słów, jakie wypowiadała. Już od bardzo dawna nie bawiła się w swoje małe, niewinne flirty, dlatego dziś, kiedy miała okazję, nie mogła sobie odpuścić. A tym bardziej już od dawna nie miała okazji pomęczyć Cory'ego swoim towarzystwem.
- Gdzie byłeś, jak Cię nie było? - zapytała beztroskim tonem, zupełnie zmieniając ton oraz wydźwięk jej dotychczasowych słów. - Och nigdy nie wiem na jakie się zdecydować, chociaż próbowałam już wszystkich - zaśmiała się na koniec, znowu spoglądając na kartkę ze smakami.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Cory Reynolds on Pon 25 Sie 2014, 23:04

Reynolds jak Reynolds, powierzchowność Sanki, pani eks prefekt, już dość dobrze znał, toteż na jej propozycje jego brwi powędrowały w górę. Tylko trochę. Mimo wszystko nie był wgapiony w nią jak pies w kość, w beztroskim, zachwaszczonym sercu Krukona znalazło się miejsce i dla panny van Rijn, ciasno upchniętej obok bardzo ograniczonej gromadki ludzi, których za coś lubił, w wydzielonej przestrzeni uczuć cieplejszych, jakie tam od czasu do czasu żywił tu i ówdzie.
Był bardziej praktyczny, niż zainteresowany jałową rozmową.
- Tak to się zaczyna – pokręcił lekko głową. – Lodzik to tu to tam, potem się orientujesz, że coponiektóry facet od tyłu ma cię za co chwycić, aż pewnego dnia patrzysz w lustro i toniesz w tłuszczu z tych swoich lodzików – powiedział bezlitośnie i chociaż zwykle nie dawało to porządanych rezultatów, bo też dziewczęta niezbyt mądre w tym wieku myślały, że wszystko im wolno, to Cory i tak przecież wyraził dobrą wolę samym faktem, że się o to martwił. Lubił estetyczny świat i bardzo nie chciałby musieć wywalić Sanki ze swojej strefy ciepłych relacji tylko dlatego, że przytyła, a był w stanie to zrobić.
- Jesteś jedną z tych, które piją dietetyczną coca-colę bo myślą, że od słodzika aż tak bardzo nie przytyją? – spojrzał na nią chytrze. Prędzej czy później musiał każdego zaszufladkować w jedzeniowej wersji swojego życia. Raczej się spodziewał, że Sanka z tych, co uwielbiają czekoladę i wszelkiego rodzaju cukierki i opychają się nimi, jeśli życie okaże się niezbyt kolorowe. W tym przypadku, jeśli partner miał za małego...? W sumie nie wiedział, co Sanne robiła przez ostatnie miesiące, nie interesował się i sam nie był w stanie sprecyzować, co robił, poza wielkim nic. Toteż nie wdrażał jej w szczegóły nowej gry, która zamieniła na kilka długich tygodni jego pokój w Leeds w mroczną jamę.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Sanne van Rijn on Wto 26 Sie 2014, 11:39

W zamiarach Sanki nie było wywołanie u Reynoldsa ślinotoku, ani tym bardziej cielęcego spojrzenia. Wiedziała, że chłopak jest zupełnie inny niż reszta ich rówieśników, a tym bardziej była świadoma tego, że jest on odporny na jej wdzięki i gierki. Ta niezmiernie „ważna” wiedza w ogóle nie przeszkadzała jej, a nawet można rzecz, że nie zrażała, do tego aby sobie trochę poflirtować. Przecież nie robiła nic złego, a tym bardziej do niczego nikogo nie namawiała!
Wysłuchała wypowiedzi Krukona z subtelnym uśmiechem na ustach, po czym z łatwością, dzięki wygimnastykowanemu ciału, rzuciła szybkie spojrzenie na swój tyłek.
- A teraz nie ma za co chwycić? Chyba chcesz mnie wpędzić w kompleksy – Tą wypowiedzią skomentowała wywód chłopaka po czym roześmiała się cicho, aby nie zwracać na siebie oburzonych spojrzeń osób, znajdujących się w lokalu. Trochę to niepodobne do Holenderki – nie zwracanie na siebie uwagi. Przecież uwielbiała być w centrum uwagi, uwielbiała być hołubiona, komplementowana i pożądana. Jak każda kobieta… Jednakże od ostatniego czasu w głowie dziewczyny wiele rzeczy się poprzestawiało. Nie była już taka sama jak przez ostatnie dwa lata i sama nie wiedziała, czy to dobrze.
- Gdybyś tylko mi powiedział co to jest ta coca-cola i słodzik to byłoby super – odparła zgryźliwie, lekko marszcząc nos i patrząc na jego chytry wyraz twarzy. No cóż, jej rodzice byli nieco staroświeccy, w związku z tym byli jedyną barierą pomiędzy bliźniaczkami, a mugolskimi „wynalazkami”. Sanne razem z Femke często czuły, że czarodzieje są daleko za mugolami, kurczowo trzymając się swoich tradycji oraz średniowiecznych obyczajów.
- Byłeś na mistrzostwach? – zagadała go, kiedy Cory nie odpowiedział na jej poprzednie pytanie. Naprawdę musiała go ciągnąć za język?
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Rhinna Hamilton on Wto 26 Sie 2014, 22:46

Hamilton spokojnie wysłuchała Fransisa. Pokiwała głową.
- Jak dla mnie nie dziwne. Są przecież dziewczyny, który nie cierpią zwierząt, więc chłopak mówiący o nich pozytywnie mnie nie zdziwi. A co do śpiewania - to może kiedyś, kto wie.
Wzruszyła lekko ramionami. W końcu spojrzała na zegarek i poderwała się z miejsca
- Ups, wybacz. Muszę lecieć. Do zobaczenia w szkole!
I szybko czmychnęła z lodziarni, zmierzają w stronę domu.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Cory Reynolds on Czw 28 Sie 2014, 21:01

Cory obrzucił ją tylko spojrzeniem pod tytułem “zobaczymy za pięć lat” po czym zupełnie porzucił temat. Nie był aż taką mendą, żeby stać tu i jak jakaś pierdusznica nawijać o popsutych zębach i całym tym gównie, z którego składały się lody (koniec końców nawet konsystencją przypominały) i o samej Sanne, która za kilka(naście, jak będzie miała szczęście) skończy na roku w Hogsmeade z jednym zębem, obciągając za galeona gdzies za miodowym królestwem. Uczniom. Pewnie Ślizgonom. Niektóre rzeczy się nie zmieniają. Ale tak, wierzył, że swoim krótkim wywodem Holenderka załapała jego wizję.
Koniec końców przecież nie obchodziło go to aż bardzo.
Zmarszczył tylko brwi w związku z jej kompletną niewiedzą dotyczącą świata.
- Jak to możliwe, że truskawkowych lubrykantów z durexa używasz, a nie wiesz co to słodzik – pokręcił tylko głową z wyraźną dezaprobatą, ale szczerze mówiąc sam nie potrafiłby wyjaśnić dogłębniej.
Smutna prawda była taka, że w towarzystwie Cory’ego Sanne zawsze musiała za coś ciągnąć. Włosy, język, co za różnica.
- Nołp, byłem zesłany do Włoch – skrzywił się lekko, ale faktycznie jak na brytyjskie wakacje (chociaż były dość ciepłe, w końcu ludzie umierali z odwodnienia i te sprawy) miał zaskakująco równą i brązową opaleniznę osoby, która w ciepłym kraju cholernie się nudziła. – Ty byłaś? Ej, weź kup sobie po każdym smaku i przestań gapić i decydować – powiedział trochę znudzony. W końcu już od tak dawna stał, że jego oczy mimowolnie rozglądały się za jakimś miejscem, gdzie mógłby zalec na całe popołudnie.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Sanne van Rijn on Wto 02 Wrz 2014, 18:10

Załapać, może i załapała, co miał na myśli, jednakże nie miała zamiaru tego komentować. Dalsze brnięcie w ten temat mogło przynieść korzyści, ani satysfakcji żadnej ze stron, a co gorsza byłaby to kompletna strata czasu. Po co się sprzeczać, skoro ta dwójka Krukonów mogłaby się wymieniać poglądami w nieskończoność?
Kolejna wypowiedź Reynoldsa spowodowała u Sanne jedynie uniesienie wzroku ku górze, jakby błagała wszystkich bogów na świecie o cierpliwość.
- Nie jesteśmy na takiej stopie zażyłości, abyś wiedział jakich lubrykantów stosuję i czy w ogóle, więc nie zgaduj Reynolds. Chyba, że to jest twój sposób na zasugerowanie mi czegoś - spojrzała na niego przenikliwie, unosząc jedną ze swych idealnie wyregulowanych brwi. Anglik był tak zawiłym człowiekiem i zważając na to, że przy każdym ich spotkaniu odkrywał przed Sanne kilka kolejnych cech charakteru, Holenderka nie potrafiła go rozgryźć.
- Wezmę TRUSKAWKOWY - odparła w stronę ekspedientki, która zaczynała już być tak samo zniecierpliwiona jak Cory. Odebrała swoją porcję lodów i ruszyła w stronę najbliższego stolika, kątem oka sprawdzając czy jej niespodziewany towarzysz ruszył w jej ślady. Kiedy w końcu zasiedli przy małym, uroczym stoliczku, udekorowanym tak, jakby miał być zawsze gotów na przyjęcie zakochanej pary, Holenderka mogła spokojnie odpowiedzieć na pytanie chłopaka.
- Byłam, razem z Fem spotkałyśmy McMillana. Myśleliśmy, że spotkamy resztę drużyny, ale w takim tłumie ciężko się było poruszać, a tym bardziej kogokolwiek wypatrzyć - odpowiedziała uprzejmie, wbijając metalowy szpadelek w różową gałkę lodów, aby następnie wpakować ją sobie do buzi.
- Do Włoch? Co żeś przeskrobał, że Cię wywieźli? - spojrzała na niego z delikatnym uśmiechem, przekrzywiając głowę z zainteresowaniem.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Zoja Yordanova on Nie 01 Lut 2015, 19:59

Weszła w towarzystwie Malcolma do ciepłego pomieszczenia, które z nazwy było lodziarnią, ale w taką pogodę czarodzieje przychodzili tu przede wszystkim na ciepłego grzańca. Zajęli wolny stolik z dala od ciekawskich spojrzeń i zanim zaczęli rozmowę, wzięli karty deserów do rąk.
- Herbata z rumem brzmi obiecująco - powiedziała, dalej nie zdejmując swoich włochatych rękawiczek bez palców z dłoni. Nie była typem zmarźlaka, ale dzisiaj ją przewiało. Uniosła spojrzenie niebieskich tęczówek na chłopaka naprzeciwko i odłożyła menu na bok.
- Przyznaj, że tak naprawdę Cię nie interesuje to co dzieje się na uniwersytecie - zaczęła z błyskiem rozbawienia w oku. - Twoje historie pewnie są dwa razy bardziej warte do opowiedzenia, więc zaczynaj. Zdarzyło Ci się już zaatakować... wiesz kogo?
To ją zupełnie nie interesowały dzieje kampusu i ich wspólnych znajomych ze szkoły. No bo co tu gadać? Dalej się uczą, mieszkają ze sobą, albo w nowych miejscach. Niewiele się to różniło od Hogwartu, oprócz tego, że niektórzy zaczynali pracować i się zaręczać w przerażająco szybkim tempie. A no i nawet śluby planować i dzieci płodzić! Taka zwykła, przyziemna sielanka.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Malcolm McMillan on Nie 01 Lut 2015, 20:14

- Dotarłem do Londynu dzisiaj, dosłownie kilka godzin temu. Zdążyłem tylko zostawić rzeczy w Dziurawym Kotle i odwiedzić Bank Gringotta, obiecuję, że nic niezwykłego z mojego pobytu w stolicy Cię nie ominęło - powiedział gdy już ruszyli w stronę lodziarni. Zimowa aura nie była w tym momencie najlepsza na lody, ale w pobliżu nie było nic innego co byłoby lepszym miejscem na pogawędki. Gdy weszli do środka, chłopak od razu poczuł na skórze przyjemne ciepło i nie miał zamiaru opuszczać tego ciepłego miejsca przez najbliższą godzinę. Gdy pozbawili się już płaszczy, usiedli przy stoliku na przeciwko siebie. Malcolm potarł o siebie zmarznięte dłonie, a potem położył je splecione na stoliku.
- Wolałbym rum z herbatą - przyznał. Ostatecznie wybrał szrlotkę z lodami na ciepło, a do tego parujące z gorąca, imbirowe wino. - Oczywiście, ze interesuje mnie co się dzieje na uniwersytecie. Ale skoro nalegasz... Odpowiadając na twoje pytanie, zdarzyło mi się to już w pierwszym tygodniu mojego pobytu w Szkocji. - Powiedział. Dosłownie kilka chwil po tym, do ich stolika przybyła kelnerka prosząc o złożenie zamówienia. Malcolm rzucił do niej kilka słów, poczekał aż Zoja wybierze coś dla siebie, a gdy młoda kobieta odeszła, kontynuował opowieść. Chciał zdać w miarę prawdziwą relację ze swojego obecnego życia, ale nie chciał dziewczyny wystraszyć. Jeszcze sobie pomyśli, że przez to wszystko zmieni się i stanie się innym człowiekiem, wariatem albo psychopatą, a tego nie chciał. Starał się nie myśleć o swoich przygodach podczas pobytu w Londynie. Ot, przygotowanie do zawodu jak każde inne.
- Co tu dużo opowiadać... Śpimy w namiotach, głównie w lasach i czekamy na pełnię. Jak się już nastanie to dopiero wtedy zaczyna się prawdziwe polowanie na wampiry. Przez większą część miesiąca raczej nic się nie dzieje, od czasu do czasu trafi się jakiś pojedynczy osobnik. Jak już jakiegoś mamy to odstawiamy go do Ministerstwa, a oni robią z nim co tam uznają za słuszne - powiedział, a potem oparł się wygodniej na swoim krześle. - Ale taki tryb życia mi nie odpowiada. Kiedy już będę wiedział wszystko co muszę wiedzieć, to chcę wrócić i spróbować zatrudnić się tutaj, w urzędzie kontroli nad magicznymi stworzeniami i robić to wszystko na miejscu.
avatar
Malcolm McMillan
Czarodziej


Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t664-skrytka-malcolma-mcmillan

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Zoja Yordanova on Nie 01 Lut 2015, 20:38

To miłe, że była pierwsza osobą z jego "dawnego życia" i od razu chciał spędzić z nią trochę więcej czasu. Widać, że musiał czuć się samotnie wśród tych dorosłych, z którymi przemierzał Szkocję i potrzebował trochę nowości z tego (pozornie) spokojnego świata. Ułożyła się łokciami na blacie stolika, kiedy zaczął opowiadać. Wydała z siebie nawet ciche "wow", kiedy zaczął, ale od razu przeszkodziła im przesłodzona kelnerka, którą obrzuciła niemal oburzonym spojrzeniem. Powstrzymała się jednak i idąc w ślady Malcolma złożyła zamówienie, składające się z wyżej wymienionej herbaty i ciasta marchewkowego. Nie musiała zachęcać chłopaka, kiedy obsługa zniknęła z pola widzenia i wrócili do przerwanej rozmowy.
- Jacy oni są? Tacy obrażający jak w księgach, czy raczej to piękne rusałki, jak w niektórych opowieściach? - Wampirów między ludźmi można było wymienić na palcach u jednej ręki. Czym starszy tym bardziej obrzydliwy, ale Zoja nie była uważnym uczniem i wierzyła, że tego typu stworzeń nie ma w jej otoczeniu. Szybko by się zdziwiła, jak tym nowonarodzonym łatwo jest się zgubić w tłumie żywych, ale na razie nie miała okazji się o tym przekonać. Wystarczy jej obłąkana ciotka poszukiwana na razie w całej Anglii.
Dostali swoje zamówienia, co znowu wywołało mimowolną przerwę, ale nie dała jej zbyt długo trwać po tych ostatnich słowach chłopaka.
- Teraz większość idzie na aurorstwo, żeby dostać pracę w Ministerstwie i pewnie niewielu jest w stanie się pochwalić takimi doświadczeniami. Sądzę, że to lepsza droga, niż ślęczenie nad książkami. Masz prawdziwą praktykę - pokiwała głową, mieszając łyżeczką w swojej herbacie. Dlatego mówiono, że wielu rówieśników po studiach nie będzie miało pracy. Nie nadawali się, ponieważ za teorią iść powinna obowiązkowa praktyka i to nie za biurkiem w Filii, a w prawdziwych wydarzeniach dnia codziennego. To co zrobił Malcolm było odważne, ale może powinien pogodzić ze sobą obie drogi i mimo wszystko złożyć papiery w październiku na akademię?
- Chciałeś wiedzieć co się dzieje na uniwersytecie. Uczymy się. Pierwszy rok jest dosyć ogólny i większość kierunków z tych samych wydziałów ma wspólne wykłady. Niewiele to się na razie różni od szkoły, choć w przyszłym roku zaczynamy wyjazdy praktyczne. - Nie mogła się doczekać pracy z nieznanymi jej i egzotycznymi roślinami. Te też są pasjonujące. Piękne, trujące i śmiertelnie niebezpieczne. - Nie tyczy się to oczywiście wydziału prawa, który po prostu ma chyba nudne życie i dlatego organizują sobie głośne śluby i jeszcze głośniejsze zaręczyny, żeby cokolwiek się działo. O Twoim przyjacielu natomiast wiem tylko, że prowadzi nader rodzinne życie i wychowuje bobasa. - No tak, gdzie Malcolm to i nieodłącznie był James.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Malcolm McMillan on Nie 01 Lut 2015, 22:08

Słysząc jej pytanie, Malcolm zastanowił się nieco. Przypomniał sobie każdego wampira, którego spotkał od zakończenia szkoły i uświadomił sobie, że nie jest w stanie odpowiedzieć jasno na pytanie dziewczyny.
- Wiesz co, nie są ani tacy ani tacy. Większość z nich wygląda tak jak ja czy Ty. W czasie pełni się trochę odznaczają, widać to na ich twarzach. W grupie jest kilka takich osób, które są w stanie rozpoznać wampira, ale ogólnie rzecz biorąc jest to trudne. - Powiedział mając nadzieję, że jego odpowiedź jej nie zawiodła. W jej otoczeniu mogło znajdować się nawet kilku wampirów, a ona mogła o tym wcale nie wiedzieć. Rzecz w tym, ze wampira naprawdę było trudno rozpoznać na pierwszy rzut oka./
Wysłuchał jej słów o sielskim życiu studentów, a całość skwitował aprobującym kiwaniem głowy. Zwyczajne życie zwyczajnych młodych ludzi wchodzących w dorosłe życie. Dla Yordanovej to mogło brzmieć nudno, ale Malcolmowi naprawdę podobała się taka wizja. Kto wie, może jemu kiedyś też to się uda.
- Śluby i zaręczyny? - Zapytał ze zdziwieniem i odsunął głowę lekko do tyłu jakby w obrzydzeniu. To nie to, po prostu był zaskoczony i ciekawy, o kim była mowa. - Ale chyba nie jesteś zaangażowana w żadne śluby ani zaręczyny, co? Jak mi to teraz opowiedziałaś, to czuję, że naprawdę dużo mnie omija odkąd wyjechałem z Londynu. Moi rówieśnicy zakładają rodziny i wchodzą w dorosłe życie podczas kiedy ja uganiam się w lasach za wampirami.
Słysząc słowa dotyczące Jamesa, uśmiechnął się pod nosem. Zawsze to Kerry było jego pierwszym przystankiem kiedy wracał do domu, a tym razem pomknął prosto do Londynu. Chyba naprawdę coś się zmieniło. Nie ulegało wątpliwościom, że Scott nadal był jego przyjacielem do grobowej deski, ale chyba on podobnie jak ludzie z opowieści Zoi, zaczynali już swoje życie. Tylko on jakby nadal tkwił w młodzieńczych fantazjach o pozostaniu łowcą wampirów. Może gdyby było coś, co by go tutaj mogło zatrzymać...
- A jak to jest z Tobą? Realizujesz się na swoich studiach i uważasz, że dobrze wybrałaś?
avatar
Malcolm McMillan
Czarodziej


Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t664-skrytka-malcolma-mcmillan

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Zoja Yordanova on Nie 01 Lut 2015, 22:42

Drgnęła niespokojnie po odpowiedzi McMillana. Tego też mogła się spodziewać, ale w takich sytuacjach czuła się jeszcze bardziej słaba, niż była w rzeczywistości. Nie była tak dobrym czarodziejem jak Malcolm, nie była twardym wilkołakiem jak Hannah i z pewnością nie była wampirem, więc jej szanse w spotkaniu z Oweną były bardzo nijakie. Może to nie był dobry pomysł, żeby wychodzić z domu po wyjściu Morwen i nikomu nic nie mówić? Objęła nieznacznie mocniej kubek ze swoją herbatą i wzięła łyk rozgrzewającego napoju. Bała się. Bo kto by się nie bał na jej miejscu psychopatki wymachującej nożem i porywającej dzieci?
Malcolmowi udało się zmienić jej tok myślenia, a nawet sprawić, że kąciki ust Bułgarki drgnęły w rozbawieniu. Pokiwała twierdząco głową i wzruszyła ramionami. To, że wśród czystokrwistych i bogatych rodów panowało średniowiecze to chyba wiedział? Gdyby Scott nie zapłodnił odpowiednio wcześnie swoją prześladowczynię z Gryffindoru możliwe, że też byłby już zaręczony z jakąś inną potentatką rodu.
- Na brodę Merlina, osobiście nie - zaśmiała się w końcu. - Nie martw się. Siedzę tu, a i tak się czuję jakbym była obok tego wszystkiego. Wszyscy coś robią, a ja właśnie wprowadziłam się z powrotem na Regen Street, bo akademik mi nie służył. Z wielkich ślubów to Greengrassowie łączą się z Thomasami jeszcze w przyszłym miesiącu, ale pewnie ich nie znasz oprócz samych nazwisk.
Zawinęła sobie końcówkę swojej kitki na palec, bawiąc się bezwiednie włosami. Dawno tego nie robiła, bo jeszcze parę tygodni temu sięgały jej tylko do uszu. Lubiła jednak zmieniać fryzury. Gdyby była metamorfomagiem to codziennie miałaby inne włosy, aż w końcu zatraciłaby się w tym i zapomniała jakie ma naturalne.
- Czasem zastanawiam się czy nie powinnam była wybrać uzdrowicielstwa. Potem przychodzi mi rozmawiać z głupimi ludźmi i dochodzę do wniosku, że jednak wolę towarzystwo roślin - dodała, uśmiechając się słodko. Tak, uwielbiała cieplarnie, ciszę, spokój i zapach mokrej ziemi. Cóż począć.
- Mój status dalej bez zmian - postanowiła dodać, ponieważ to z Asimem nie było sformułowane. - Walton wsiąkł zaraz po tym jak powiedziałam, że Cię znam i lubię. A ty masz jakieś tam łowczynie wampirów w towarzystwie?
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Malcolm McMillan on Pon 02 Lut 2015, 00:00

- Tak tego słucham i ze mną chyba jest coś nie tak. Ja tego, Zoja, po prostu nie rozumiem - powiedział skonfundowany. Oparł się o swoje krzesło plecami i splótł dłonie na klatce piersiowej. W jego wzroku można było dostrzec jakieś oburzenie zmieszane z niedowierzaniem. - Mieć dziewiętnaście lat i hajtać się? Jesteśmy młodzi, powinniśmy coś przeżyć, coś w życiu zobaczyć, doświadczyć czegoś, a nie po skończeniu Hogwartu bawić się w dom. Byłaś kiedyś na wyspie Anglesey? Podejrzewam, że nie i podejrzewam, że oni też nie. Nie być na Anglesey, ale za to brać ślub? Nie, moim zdaniem zdecydowanie najpierw trzeba pojechać na Anglesey, a dopiero potem można brać ślub. - Zaśmiał się. Nie wiedział czy Zoja nadal za nim nadąża, ale sęk tego monologu był taki, że najpierw trzeba zobaczyć kawałek świata, a dopiero potem usidlać się w małżeństwie i siedzieć już do końca w jednym domu, który już zawsze miał być w tym samym miejscu... Malcolm był wolnym duchem, ale naprawdę polecał takie podróże każdemu, bo tylko kiedy człowiek zapuszczał się daleko od domu, mógł zapuścić się wgłąb siebie.
Słysząc nazwisko Waltona, Malcolm skrzywił się mimowolnie. I to wcale nie ze względu na fakt, jaka przeszłość łączyła go z Benedictem. Te czasy wydawały mu się tak odległe, że aż się uśmiechnął pod nosem. On już nie był tym samym Malcolmem co wtedy, teraz zapewne nie oglądnąłby się nawet za Sophie, która obecnie pewnie siedziała jako pani na swoim zamku i przyjmowała adoratorów na kolacje z ojcem. Nie, to już dawno nie był jego świat i jego tryb życia, tym bardziej nie zaprzątał już sobie głowy takimi pannami.
- Kurde, naprawdę mi przykro to słyszeć. Walton byłby dla Ciebie dobrym kawalerem. - Stwierdził bez cienia złośliwości. Wiedział, ze pewnego dnia dziewczyna, która zostanie żoną Benedicta otrzyma od niego szacunek, bogactwo, wielki dom i stado mądrych dzieci. A ta, która trafi na niego? Ciągły strach i niepewność, czy wieczorem on wróci do domu z pracy. Zdecydowanie wolałby, żeby Zoja była tą z bogactwem i wielkim domem. - Nie. Dziewczyn, które się tym zajmują jest niewiele. Będąc szczerym, nigdy nie chciałbym sobie wziąć jednej z nich. Wracając do domu wolałbym słuchać na przykład o nudnym życiu na uniwersytecie albo dniu spędzonym z koleżankami, niż rozmawiać ciągle o tym, czym się zajmuje. Nie powinno zabierać się pracy do domu. - Odpowiedział zgodnie z prawdą, a potem mrugnął do niej porozumiewawczo.
avatar
Malcolm McMillan
Czarodziej


Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t664-skrytka-malcolma-mcmillan

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Zoja Yordanova on Pon 02 Lut 2015, 01:12

Starała się za nim nadążyć, naprawdę. Zaśmiała się nawet pod koniec tego monologu chłopaka, ale za żadne skarby świata nie chciała się przyznać, że do sekundy temu nie wiedziała, że istnieje w ogóle coś takiego jak wyspa Anglesey.
- Cóż, taki los małżeństw ze względu na biznes. W tym przypadku nie mówi się o uczuciu, czy o wpadce, jak to w naszych czasach bywa - wywróciła wymownie oczami. Wierzyła Williamowi, że jest mu dobrze z Cass i trzymała za nich kciuki z całej siły. Wciąż jednak nie mogła się przekonać do instytucji małżeństwa i w tej kwestii miała podobne zdanie co Malcolm. No może nie była typem podróżnika, ale chciała czegoś w życiu zaznać, zanim się będzie hajtała. To tak, no nie wiem... Koło trzydziestki? Asim do tej pory osiwieje i dawno o niej zapomni.
- Prawda jest taka, że każdą miłość trzeba przetestować. Poza tym jesteśmy zdrowi i młodzi, nigdzie nam się nie śpieszy! - dodała, kończąc wypowiedź toastem rumową herbatą. W końcu zaczęła też jeść to ciastko. Posłała mu pełne wątpliwości spojrzenie, kiedy stwierdził, że Ben był dla niej dobrą partią. Może jakiś czas temu też tak uważała, ale nienawidziła tchórzy, a do tego typu mężczyzn się właśnie zaliczał.
- Pieniądze się dla mnie nie liczą, chociaż wielu uważa inaczej patrząc na moich znajomych. Benedict okazał się tchórzem i go przez to nie szanuję, a to najgorsze co może być. - uśmiechnęła się, słysząc renomę chłopaka i kiwnęła głową.
- Uważam, że zasługuję na kogoś znacznie mniej nudnego, kto do mojego samego w sobie nudnego życia potrafiłby wnieść odrobinę siebie.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Malcolm McMillan on Pon 02 Lut 2015, 01:37

- Czasami naprawdę się cieszę, że moje życie i moja osoba znajdują się poza elitarnym gronem czarodziejów. Nie muszę żenić się z dziewczyną, której nie lubię, zważać na pieniądze i nie muszę robić tego co mi wypada - powiedział, chociaż jeszcze kilka lat wstecz naprawdę zazdrościł tym dzieciakom. Wnuczek ministra magii, dziedzic potężnej fortuny Greengrassów czy Scottów, w Hogwarcie co rusz można było takich spotkać. Teraz jednak Malcolm dziękował, że nie jest żadnym z nich. Nie żałował nawet tego, że śpi w namiotach z dwunastoma facetami, którzy biegają po lesie i wyłapują wampiry.
- Ja kiedyś nie miałem grosza przy duszy, a jednak byłem twoim znajomym, chyba że się mylę. Twoja teoria bogatych przyjaciół legła właśnie w gruzach - powiedział. Celowo użył czasu przeszłego, bo nie był już tym wychowankiem bidula co kiedyś. Porównując swoją sytuację finansową sprzed roku, a obecną czuł się niemal jak bogacz. Wysłuchał do końca tego, co miała do powiedzenia o Waltonie i przytaknął głową niezależnie od tego, czy zgadzał się z nią czy nie. Nadal uważał, że z nim byłaby szczęśliwa. Kto wie, może Ben zostanie kiedyś ministrem magii jak jego dziadek? To mogło być wielce prawdopodobne.
- Ze mną byś się nie nudziła - powiedział nagle. Jego ton wskazywał na żartobliwy, a on sam nie parzył na nią i zajął się atakowaniem swojej szarlotki. Oczywiście nie miał na myśli żadnej poważnej propozycji, ale ścieżki jego i Zoi krzyżowały się zawsze w któryś momentach ich życia i niewątpliwie była Gryfonka zawsze była osoba, z którą chętnie się spotykał niezależnie od sytuacji. Mimo wszystko, dziewczyna czasami sprawiała wrażenie takiej, którą interesują tylko nadziani chłopcy, nawet pomimo tego że sytuacja wyglądała zgoła nieco inaczej. - Ale przecież rozrywka to nie wszystko co się w życiu liczy - skwitował, mówiąc jakby ale ja nie jestem chłopakiem dla Ciebie.
avatar
Malcolm McMillan
Czarodziej


Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t664-skrytka-malcolma-mcmillan

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Zoja Yordanova on Pon 02 Lut 2015, 11:33

W głębi serca chyba każdy nadal trochę zazdrościł tym dzieciakom. Tyle, że taki ktoś jak Zoja widział w nich przede wszystkim dużą rodzinę, ale zjednoczoną teraz tylko na pokaz. Ona z Morwen się wzajemnie odnalazły. Można mieć tą samą krew i pieniądze, ale miłości się nie kupi i nie jest bezwarunkowa. Też już nie chciała zamienić się z nikim miejscami, odkąd odnalazła dom.
- Uogólniłam - powiedziała, pokazując mu język. Jacy z nich byli znajomi. To że czuła do niego sympatię to jedno, ale nie spotykali się w szkole. Zawsze był to raczej przypadek tak jak teraz. Znowu zawinęła końcówkę kucyka na swój palec, zamyślając się. Przypominała jej się pewna noc w Hogsmeade i wzgórze z huśtawką. Co ich wtedy napadło? Zaśmiała się do swoich myśli, uśmiechając się do spodu kubka, który znów wychyliła. Końcówka była bardzo rumowa i słodka. Oblizała usta i podniosła znowu wzrok na Malcolma.
- Za to Ty byś się ze mną zanudził na śmierć. Porwania tylko raz do roku i życie całkowicie zależne od innych - powiedziała wbrew sobie, również na pozór lekkim tonem. Znowu wracała do tego, że jest zbyt słaba by obronić tych, na których jej zależy.
- Nie sądzę czy byś podołał, będąc wciąż nieobecny w domu. Mam swoje potrzeby. - Białe zęby studentki błysnęły w uśmiechu. - Pamiętasz naszego pierwszego całusa? Do tej pory nie wiem co się wtedy stało... Oddałam swoje usta tak po prostu i to był mój pierwszy raz!
Od razu wiadomo skąd jej sentyment. Pierwszych chłopaków się zawsze zapamiętuje, nie ważne czy się z nim chodziło, czy to była gra w butelkę. Emocje to emocje. Chociaż ta ich "sytuacja" była dosyć zabawna. Upili się jakimś tanim siuksem, wyrwali na moment z hrabstwa Kerry, żeby się po wygłupiać i nagle po prostu na niego spadła z huśtawki. Bardzo romantyczne wydarzenie!
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Malcolm McMillan on Wto 03 Lut 2015, 22:40

- Nie wątpię, każdy ma swoje potrzeby. - Mruknął. Czas spędzony w Szkocji, w całkowitej samotności uświadomił mu to jak nic nigdy wcześniej. Nie chodziło mu wyłącznie o cielesne potrzeby, chociaż tak to mogło zabrzmieć. Nawet coś takiego kuriozalnego jak potrzeba spędzania czasu ze swoimi rówieśnikami i poczucie stabilności doskwierały podczas długich i zimnych nocy w górach. - Tak jak wcześniej mówiłem, nie zamierzam tak żyć na zawsze. Chcę wrócić, najlepiej do Doliny Godryka. Wiesz, mój dom tam nadal stoi. - Choć to powiedział, wcale nie był tego pewien. Ostatni raz odwiedził to miejsce w wieku dwunastu lat kiedy w pierwsze wakacje spędzone jako sierota musiał tam wrócić z pracownikiem domu dziecka i zabrać kilka swoich rzeczy. Od tego czasu nie widział rodzinnego domu, chociaż był mu zapisany i należał teraz do niego. Był jedynym dzieckiem. Jego piesza podróż po Anglii miała zakończyć się w tym miejscu, ale sytuacja z Adrienne i odstawieniem jej do Londynu trochę skomplikowała jego plany. Teraz żałował. - Jasne, że pamiętam. - Powiedział zadowolony ze zmiany tematu. - Chciałbym powiedzieć, że to był mój ostatni raz kiedy całowałem się z dziewczyną. Adrienne była rozczarowującą pomyłką. - Dodał. Malcolm nigdy nie wyrażał się źle o dziewczynach, a o każdej ważnej dla siebie zawsze mówił z szacunkiem. Ale Adrienne i to, że zrujnowała jego sentymentalną podróż po prostu go rozgniewało. Słysząc jej kolejne słowa, poruszył się.
- Zoja, o czym Ty mówisz? Jakie porwania? - Zapytał. Zmarszczył brwi, odkładając swoją szklankę na stolik. Rozłożył ręce w oczekującym geście, bo nie mógł przepuścić odpowiedzi na jej pytanie. Widocznie naprawdę dużo go ominęło od czasu wyjazdu do Szkocji. Wiedział, że zastępcza matka Zoi jest szychą w Ministerstwie, ale oprócz tego sądził, że była Gryfonka prowadzi dość spokojne i bezpieczne życie.
avatar
Malcolm McMillan
Czarodziej


Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t664-skrytka-malcolma-mcmillan

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Zoja Yordanova on Sro 04 Lut 2015, 00:11

A Zoja w zeszłe wakacje wykorzystała wyjazd do Bułgarii i zamknęła swoje sprawy w domu dziecka. Jedyne co zostało tematem otwartym to imię ewentualnej matki biologicznej, ale postanowiła na razie nie zawracać sobie tym głowy. Sięgnie po kopertę, kiedy będzie tego w stu procentach pewna.
- Dom Twój, gdzie serce Twoje... Jak mawiał ktoś z pewnością mądry. - Kiwnęła na kelnerkę, żeby dolała jej jeszcze herbaty. Ciastko ledwie ruszyła, ale napój widocznie jej zasmakował. Taka namiastka grzańca, na którego miałaby dzisiaj ochotę, żeby się rozgrzać. - Powoli chyba zaczynam rozumieć o co w tym zdaniu chodziło - pochwaliła się, po odejściu pracownicy od ich stolika.
A jednak coś było między Malcolmem i Adrienne! To pytanie zadawali sobie od jakiegoś czasu z Aaronem, kiedy między słowami pojawiał się temat tej dwójki. Zoja wciąż obstawała przy tym, że siostra Matlucka była zbyt dziecinna i po prostu za wredna dla kogoś takiego jak Malcolm, ale biedak widocznie gustował w rozchwianych emocjonalnie dziewczynach. Była Gryfonka właśnie przegrała zakład.
- A Sophie? - zauważyła, unosząc brew z uśmiechem. Zdziwiłoby ją gdyby młody czarodziej nie miał żadnych historii damsko-męskich do opowiadania od przeszło dwóch lat. Ona sama... Cóż, zawsze była w tych tematach dość nieogarnięta. Znalazła chłopaka to okazał się islamistą, któremu religia zabrania trzymać się za rękę.
- Nie powinnam była o tym wspominać - dodała, odpowiadając mu na pytanie. Objęła swoje ramiona, zdradzając tym od razu postawę obronną. Wciąż zastanawiała się gdzie Owena się ukryła i kiedy będzie jej następny ruch... - Jakiś czas temu w Hogsmeade i całym Londynie było głośno, ponieważ porwano Juniora Scott'ów. Sprawczyni nie złapano, dzieciak wrócił tam gdzie jego miejsce, natomiast kobieta pojawiła się pod drzwiami Morwen... Otworzyłam je, złapała mnie... Nie jestem dobrą czarownicą, wiesz? Nie umiem się pojedynkować, ani nie jestem też wystarczająco bystra i szybka. Dlatego to wykorzystała i dali jej spore pieniądze, żeby mnie wypuściła. Trwało to sekundę, ale obiecała wrócić. Od tamtej pory mnie pilnowali, ale minęło już trochę czasu... Dlatego nie ma już o czym rozmawiać, ok?
Starała się nie wtapiać w szczegóły, ale jednocześnie wyjaśnić co ominęło chłopaka. Postanowiła totalnie zbyć informację, że Owena była siostrą jej opiekunki. Gazety się o tym nie rozpisują, sprawa została zatuszowana i jest względnie cicho. Tylko te ciągłe wizyty Aarona wzbudzają w niej poczucie winy, że musi być sprawdzana.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Stan Griffiths on Nie 08 Lut 2015, 20:02

Tylko Stan Griffiths mógł w to niedzielne, zimowe popołudnie nabrać ochoty na lody pistacjowe. Siedział więc teraz za szklaną witryną, oczekując na pucharek wypełniony kremowym deserem. Od niechcenia obserwował wirujące w powietrzu płatki śniegu, czasem zerkając z ukosa na trzymaną na kolanach gazetę. Był jak zwierzę pogrążone w zimowym letargu - sugerowały na to nawet już nie same pomruki, jakie wydawał przy ziewaniu, lecz i pokryta gęstym zarostem twarz.
- Pistacjowa chmurka - dorabiająca sobie do czynszu studentka zawirowała mu przed oczyma swą krótką, tęczową spódniczką, z lekkim dygnięciem stawiając szklane naczynie na stoliku. Błękitne tęczówki leniwie zarejestrowały całe zdarzenie, by niebawem znów zniknąć pod powiekami. Rzadko można było uświadczyć widoku tak spokojnego aurora. Stan wsunął ramiona pod głowę, wyciągnął nogi pod stolikiem i czekał, aż idealnie okrągłe kuleczki lodów przyjmą jego ulubioną konsystencję gluto-brei.
avatar
Stan Griffiths
Auror


Wiek : 31
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Isleen Creswell on Nie 08 Lut 2015, 20:18

Niedziela zawsze była dniem lenistwa i odpoczynku, a Is uparcie próbowała się trzymać tej zasady i nie pracować. A warto wiedzieć, że miała tendencję do bycia przesadnym pracoholikiem. Nie lubiła stać w miejscu i trwonić czasu, którego przecież nigdy nie odzyska. Aczkolwiek dziś odstawiła swoje pergaminy oraz kotły, ubrała płaszcz i jak za starych, dobrych czasów wybrała się na popołudniowy spacer, którego celem była lodziarnia. Słodycze lubiła- jak chyba każda kobieta, jednak nie jadła ich zbyt często. Były one swoistą nagrodą za ciężką pracę, która pozwalała trzymać dyscyplinę i porządek dnia.
Rudowłosa cicho przekroczyła próg lodziarni, kierując się niemal od razu do lady. Nie musiała szukać i wybierać bo od lat wybierała te same połączenia smaków- kwaśne i słodkie, udekorowane porządną porcją bitej śmietany i koniecznie z waflową rurką.
- Dzień dobry, poproszę numer 7 z bitą śmietaną i rurką waflową. - rzuciła ze spokojem, sięgając po portfel do torebki gdy pracownica lodziarni niczym służka kiwnęła głową i zabrała się do nakładania. Nic dziwnego bowiem kobieta mogła wyglądać nieco zbyt poważnie niż była w rzeczywistości przez swoje rysy twarzy. Rozejrzała się przy okazji w poszukiwaniu wolnego stolika, gdy kładła należną sumę na blacie. Jeden z mężczyzn przykuł jej uwagę- nie ze względów zainteresowania płcią przeciwną, a raczej wywołania kilku wspomnień z czasów szkolnych. Ale nie, to nie było przecież możliwe. Uśmiechnęła się pod nosem, kiwając z niedowierzaniem głową i zgarnęła resztę.
- Proszę zająć stolik, zaraz pani podamy.
- Oczywiście. - znów krótko, nieco zbyt chłodno może. Odgarnęła kosmyk włosów za ucho i zsunęła z szyi szal, kierując się do jednego ze stolików. I wtedy właśnie nazwa lodów, ich smak i bliższe zerknięcie na mężczyznę sprawiło, że zatrzymała się przy jego stoliku. Bezczelnie, nieco bezpośrednio zlustrowała mu twarz wzrokiem.
- Czy my się przypadkiem nie znamy?
avatar
Isleen Creswell

Wiek : 30
Skąd : Waterford, Irlandia
Krew : Czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Stan Griffiths on Nie 08 Lut 2015, 20:37

Stan kontemplował właśnie zasadność strojenia wnętrz sztucznymi kwiatami. Spod przymrużonych powiek skanował pstrokate doniczki, sponad których wystawały pokryte grubą warstwą kurzu plastikowe rośliny. Ani to było ładne, ani przydatne. No może praktyczne, bo nie trzeba się było martwić podlewaniem. A Griffiths - jak każdy normalny facet? - miał problemy z dbaniem o coś, co się nie domagało jego uwagi. Zdecydowanie nie miał ręki do zielarstwa. Kiedyś, jeszcze za szczeniackich czasów, gdy bawili się z Gabrielem skonstruowanymi w zaciszu garażu fajerwerkami spalili matce niemal pół ogródka. Wszelkie próby przywrócenia czarnym łodygom ich zielonego koloru lub chociaż żywszej struktury spełzły na niczym i wlepiono im wtedy niezły szlaban. Ale było warto. Petardy wyszły im pierwszorzędne. Rok w rok byli później zasypywani prośbami od sąsiadów-mugolaków o takie sylwestrowe rarytasy.
- W środku nocy z wydłubanymi oczami rozpoznałbym ten wyniosły ton zamieniający w lodowe posągi wszystkie małe, puchate kuguchary - odparł ze stoickim spokojem, odwracając głowę w kierunku smukłej dziewoi. Twarz mężczyzny wykrzywił wreszcie szeroki uśmiech firmowy numer dwa. Specjalnie zarezerwowany dla dawno nie widzianych znajomych z podstawówki. Ah te młodzieńcze lata!
avatar
Stan Griffiths
Auror


Wiek : 31
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Isleen Creswell on Nie 08 Lut 2015, 20:57

Lodziarnia nie była zbyt ładna- wybór sztucznych kwiatów tylko utwierdzał ją w przekonaniu, że remont i odświeżenie tego miejsca przyciągnęłoby znacznie więcej ludzi. A może to czasy się zmieniały i dzieciaki nie chodziły już do takich miejsc w czasie wolnym? Nie miała pojęcia i niezbyt ją to interesowało. Nie była kimś, kto przejmował się obcymi ludźmi i ingerował w ich sprawy bez powodu. Kobieta triumfalnie się uśmiechnęła, nieco może zaczepnie w jego stronę, gdy znajomy głos po latach dobiegł jej uszu.
- Humor i riposta Ci się nie zmieniły widzę. Ale to dobrze, cięty język zawsze był Twoją mocną stroną. - odparła z nieco już milszym głosem, uznając jego stwierdzenie za komplement skierowany w jej kierunku. Nie czekając na zaproszenie zsunęła płaszcz z ramion i wepchnęła w rękaw szal, wieszając nakrycie na oparciu krzesła. Odziana w biały sweterek z ozdobnym kołnierzem z czarnej koronki i sięgającą kolan, ołówkom spódnicę prezentowała sobą powagę, którą zawsze jej wypominano. Nie było to tak, że nigdy się nie śmiała- była raczej wybredna w doborze towarzystwa i miała równie trudne poczucie humoru. Usiadła wygodnie na krześle, zakładając nogę na nogę i krzyżując ręce pod piersiami. Burza rudych włosów, które wyprostowała z pomocą zaklęcia opadła na plecy i ramiona, kontrastując zarówno z karnacją jak i swetrem.
- Nie sądziłam, że jeszcze Cię spotkam szczerze mówiąc. Kupę lat odkąd siedzieliśmy razem na eliksirach. - rzuciła luźno z nutką ciekawości w głosie, tym samym podnosząc zielone spojrzenie na twarz mężczyzny. Przecież kiedyś uczniowie naprawdę często włóczyli się po pubach i kawiarenkach.- A tu proszę, znów lodziarnia i pistacje. Co u Ciebie?
avatar
Isleen Creswell

Wiek : 30
Skąd : Waterford, Irlandia
Krew : Czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach