Lodziarnia Floriana Fortescue

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Go down

Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Konrad Moore on Nie 02 Cze 2013, 00:15

First topic message reminder :

Lodziarnia Floriana Fortescue czyli najlepsze lody od 1886 roku.



Porcja lodów - 2G
Smaki do wyboru: jagodowy, truskawkowy, kakaowy, śmietankowy, pistacjowy, czekoladowy, cytrynowy, malinowy, waniliowy, bananowy, kawowy.

Desery lodowe - 4G
avatar
Konrad Moore
Minister Magii


Wiek : 75
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Stan Griffiths on Nie 08 Lut 2015, 21:13

Szczerze? Pomijając te kilka włosów więcej na brodzie i tu i ówdzie, niski głos zamiast piskliwego piania, cerę bez niedoskonałości i większe mięśnie, Griffiths niewiele różnił się od swojej 13-letniej, pryszczatej wersji. Dalej w głowie były mu jedynie głupoty. No, może zyskał doświadczenie w kontaktach z kobietami i teraz już wie, że aby je poderwać zdecydowanie NIE WOLNO ciągnąć ich za warkocz lub wsadzać różdżki do ucha. Tak - spróbował tej metody tylko raz i to dlatego, że został podpuszczony przez Gabriela. Obaj dostali po pysku. Stan zmarszczył brwi. Przecież to nagle ta młoda dama przeistoczyła się w ciotkę Klementynę! Brakowało jej jeszcze wysokiego kołnieża ciasno opinającego szyję po samą brodę. Kto to widział pokazywać taki kawał ciała?
- Oj Ty też się nic nie zmieniłaś - uniósł ku górze jedną brew i przesunął bezczelnie spojrzeniem po jej poważnej kreacji. Creswell zawsze wydawała się nad wyraz dojrzała i poważna. Auror mimowolnie wyprostował się na krześle, obawiając się bury za niechlujną postawę.
- Co u mnie? Lody i pistacje - machnął beztrosko ręką. Deser upłynnił się już, dlatego mężczyzna chwycił pucharek w dłoń. Pewnie, że mógł sobie zamówić pistacjowego shakea. Ale to nie to samo. Musicie mu uwierzyć na słowo.
- Eliksiry... druga miłość mojego życia, zaraz po numerologi - westchnął ironicznie z udawaną nostalgią.
- Dzięki za te wszystkie pióra. Wiesz, pożyczyłem od Ciebie chyba cały tuzin, a nie wiem czy oddałem chociaż jedno.
avatar
Stan Griffiths
Auror


Wiek : 31
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Isleen Creswell on Nie 08 Lut 2015, 21:43

Fakt, że dorosłe życie i natłok obowiązków nie wpłynęły na niego negatywnie było godne zazdrości. Przecież tak wielu ludzi gorzkniało i stawało się pesymistami, których życie towarzyskie kulało, a prywatne kręciło woku zjedzenia kolacji i pójścia spać. Monotonia była naprawdę straszna i trudno było jej uniknąć. Mimo różnicy ich charakterów i sposobów bycia Isleen zawsze nieco zazdrościła mu wesołości i otwartości. Niemniej jednak bardzo lubiła siebie i nie dodałaby sobie tych cech, bo widocznie dane jej nie były. A po co coś zmieniać, a zwłaszcza siebie?
- Czyli, że nie dostałam zmarszczek i siwych włosów?- zapytała tym swoim zadziornym, chłodnym głosem. Uniosła nieco brew w akcie zdziwienia, gdy Stan jakby ze strachu poprawił swoją pozycję na krześle. Wiedziała, że jej wzrok i powaga mają wpływ na otaczających ją ludzi, ale aż tak? Bezczelne spojrzenie nijak jej wadziło, bo przecież sama robiła identycznie. Bez wstydu, jak chciała i gdzie chciała lustrowała wzrokiem wszystko, co godne było zainteresowania bądź porównania do młodszej wersji sprzed lat.
- Czyli to co zwykle, żyjesz sobie z dnia na dzień. - odparła krótko, przenosząc spojrzenie na rozciapany deser. Wtedy właśnie młoda kobieta podeszła z tacką i postawiła przed rudym dziewczęciem pucharek. Wypełniony sorbetem o smaku kiwi i truskawek, załadowany bitą śmietaną i posiadający aż dwie waflowe rurki. Nie mogła się na uśmiechnąć na ten widok. Lody zawsze wygrywały- może przez to, ze był równie chłodne co ona? Nie czekając złapała za łyżeczkę i nabrała trochę bitej śmietany, delektując się następnie jej smakiem.
- Ty po prostu nie doceniasz subtelności eliksirów. - zaczęła z pewnością w głosie, oblizując kąciki ust niczym zadowolone z deseru dziecko. Była fanką tego przedmiotu, a alchemia była w jej życiu największą miłością i pasją. Mikstury i zioła pozwalały na wszystko, gdy wiadomo było jak ich użyć. Niekiedy były skuteczniejszą i bardziej okrutną bronią niż zaklęcia.
- A faktycznie, trochę tego było- a co z tym idzie coś jesteś mi winien. Bo ani jedno nie wróciło! Masz szczęście, że skończyłeś naukę, a po wyjeździe więcej Cię nie widziałam. Już ja bym się rozliczyła.- kontynuowała z nutką rozbawienia w głosie, nabierając kolejną porcję. Tym razem z lodami. Zimno sprawiło, że po skórze kobiety przebiegł dreszcz, a jej zielone spojrzenie powędrowało na leżący na stole pucharek, szukając jakby dobrać się tu do smaku truskawkowego.
- Lody i pistacje są też w Twoim zawodzie czy raczej wybrałeś bardziej opłacalny kierunek?
avatar
Isleen Creswell

Wiek : 30
Skąd : Waterford, Irlandia
Krew : Czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Stan Griffiths on Nie 08 Lut 2015, 22:07

Fakt, życie pełne obowiązków potrafiło zmienić człowieka nie do poznania, ale tylko wtedy, gdy ten sam na to pozwolił. Nie chodziło tu jednak o porzucanie swoich ambicji i "płynięcie z nurtem rzeki", o porzucanie zadań, gdy tylko zaczynały nas przytłaczać. Otóż nie, moi drodzy. Always look on the bright side of life. Nie wychodzi mi coś? Zrobię to inaczej. Albo później. Ale po co się tym denerwować? Z jakiej racji pozwalać na to, by stres przemienił nas w żądne pieniędzy i sukcesu maszyny? Nic nie było tego warte.
- No, może tu trochę - wskazał na niewidoczne kurze łapki i lwią zmarszczkę po środku nieskazitelnie gładkiego czoła - Ale w Twoim wieku to już normalne.
Mężczyzna pokiwał głową z pełnym zrozumieniem dla sytuacji. Kolejny łyk gęstego lodowego eliksiru rozpłynął się po jego wymagającym podniebieniu.
- Uważaj. Uśmiechnęłaś się. Kelnerka jeszcze pomyśli, że jesteś miła. Co by to było! - puścił "oczko" w jej kierunku, nieprzestając się uśmiechać.
- Ależ oczywiście, że doceniam subtelność eliksirów, ale wiem, że nie jestem godzien dostąpić tajników tak skompikowanej dziedziny nauki!
Tłumaczył to matce przez siedem długich lat szkoły zawsze, gdy do domu przychodziła sowa z wynikami z egzaminów. Punktem wyjścia wszystkich decyzji Griffihs'a było jedno zdanie: twoja głowa to nie śmietnik. Przykładał się więc starannie tylko do tych przedmiotów, dla których znalazł zastosowanie w prozaicznej codzienności.
- To mina zbitego psa nie wystarczy do zmazania wszystkich grzechów?
Łatwo przyszło, łatwo poszło. Pucharek w mgnieniu oka został pozbawiony swej słodkiej zawartości. W domowym zaciszu Stan pewne wepchnąłby do środka palucha i oczyścił metalowe ścianki z warstwy pisjacjowej mgiełki.
- Ha! W życiu nie zgadniesz czym się zajmuję. W życiu - poruszył znacząco brwiami.
avatar
Stan Griffiths
Auror


Wiek : 31
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Isleen Creswell on Nie 08 Lut 2015, 22:26

Bezpośredniość i szczerość mężczyzny wprawiła kobietę w zaskoczenie. Aczkolwiek było to uczucie pozytywne, bo aż pokiwała z uznaniem głową. Niewiele osób mówiło jej otwarcie co myśli o co sądzi- może się jej bali? Przełknęła porcję lodów, a następnie przysunęła nieco krzesło, układając wygodnie dłoń na blacie stolika.
- Zauważyłeś? Cóż, będę musiała nowy eliksir zrobić! Starość nie radość, niestety się jej nie uniknie. Dobrze, że mikstury są tak uniwersalne i skuteczne w dbaniu o urodę. - zaczęła bez cienia złości w głosie, podnosząc wzrok na Stana. Przyglądała się badawczo jego twarzy przez kilkanaście sekund, jednak nie skomentowała niczego.
- Przecież ja jestem miła. I druga sprawa to było do lodów, a nie do niej..- kontynuowała beznamiętnie jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie, unosząc nieco brew. Zawsze była grzeczna, używała tych wszystkich magicznych słów i wpuszczała starszych ludzi przed siebie w kolejkę. To, że miała wszystkich gdzieś i naprawdę było jej bez różnicy to dwie różne sprawy! Poza tym tajemnicze i chłodne kobiety były podobno seksowne, chociaż akurat pod tym względem nigdy się nie zastanawiała nad sobą. - Wymówki Griffiths, to tylko wymówki. Po prostu tego nie czujesz, nie chce Ci się! Nie, ani trochę. Wiesz przecież, że mnie takie coś nie rusza. Trzeba być konsekwentnym, tylko teraz mi nie kupuj jakiegoś ptaszyska, żebym sobie oskubała!
Westchnęła, mieszając dla odmiany w swoim naczyniu tak, aby kwaskowate kiwi połączyło się ostatecznie ze słodką truskawką, a następnie ugryzła jedną z rurek waflowych, które wsadzone były w deser. Jak gdyby nigdy nic westchnęła, przekręcając głowę nieco w bok w akcie zamyślenia.
- Nie wiem.. Jesteś księgowym? Tresujesz smoki? Tłumaczysz runy? A tak poza tym- chcesz jedną rurkę? Mogę się podzielić w ramach tego wspaniałego spotkania po latach.
avatar
Isleen Creswell

Wiek : 30
Skąd : Waterford, Irlandia
Krew : Czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Malcolm McMillan on Pon 09 Lut 2015, 17:06

Zoja Yordanova napisał:A Zoja w zeszłe wakacje wykorzystała wyjazd do Bułgarii i zamknęła swoje sprawy w domu dziecka. Jedyne co zostało tematem otwartym to imię ewentualnej matki biologicznej, ale postanowiła na razie nie zawracać sobie tym głowy. Sięgnie po kopertę, kiedy będzie tego w stu procentach pewna.
- Dom Twój, gdzie serce Twoje... Jak mawiał ktoś z pewnością mądry. - Kiwnęła na kelnerkę, żeby dolała jej jeszcze herbaty. Ciastko ledwie ruszyła, ale napój widocznie jej zasmakował. Taka namiastka grzańca, na którego miałaby dzisiaj ochotę, żeby się rozgrzać. - Powoli chyba zaczynam rozumieć o co w tym zdaniu chodziło - pochwaliła się, po odejściu pracownicy od ich stolika.
A jednak coś było między Malcolmem i Adrienne! To pytanie zadawali sobie od jakiegoś czasu z Aaronem, kiedy między słowami pojawiał się temat tej dwójki. Zoja wciąż obstawała przy tym, że siostra Matlucka była zbyt dziecinna i po prostu za wredna dla kogoś takiego jak Malcolm, ale biedak widocznie gustował w rozchwianych emocjonalnie dziewczynach. Była Gryfonka właśnie przegrała zakład.
- A Sophie? - zauważyła, unosząc brew z uśmiechem. Zdziwiłoby ją gdyby młody czarodziej nie miał żadnych historii damsko-męskich do opowiadania od przeszło dwóch lat. Ona sama... Cóż, zawsze była w tych tematach dość nieogarnięta. Znalazła chłopaka to okazał się islamistą, któremu religia zabrania trzymać się za rękę.
- Nie powinnam była o tym wspominać - dodała, odpowiadając mu na pytanie. Objęła swoje ramiona, zdradzając tym od razu postawę obronną. Wciąż zastanawiała się gdzie Owena się ukryła i kiedy będzie jej następny ruch... - Jakiś czas temu w Hogsmeade i całym Londynie było głośno, ponieważ porwano Juniora Scott'ów. Sprawczyni nie złapano, dzieciak wrócił tam gdzie jego miejsce, natomiast kobieta pojawiła się pod drzwiami Morwen... Otworzyłam je, złapała mnie... Nie jestem dobrą czarownicą, wiesz? Nie umiem się pojedynkować, ani nie jestem też wystarczająco bystra i szybka. Dlatego to wykorzystała i dali jej spore pieniądze, żeby mnie wypuściła. Trwało to sekundę, ale obiecała wrócić. Od tamtej pory mnie pilnowali, ale minęło już trochę czasu... Dlatego nie ma już o czym rozmawiać, ok?
Starała się nie wtapiać w szczegóły, ale jednocześnie wyjaśnić co ominęło chłopaka. Postanowiła totalnie zbyć informację, że Owena była siostrą jej opiekunki. Gazety się o tym nie rozpisują, sprawa została zatuszowana i jest względnie cicho. Tylko te ciągłe wizyty Aarona wzbudzają w niej poczucie winy, że musi być sprawdzana.

- Co Sophie? - Zapytał spokojnym tonem. Pokręcił głową przecząco kiedy usłyszał, że powiedziała, iż nie powinna o tym pytać. To było dawno, panna Fitzpatrick nie zaprzątała mu już myśli od siódmej klasy i pojawiła się dopiero teraz, kiedy Zoja o niej wspomniała. Malcolm nie bardzo wiedział o co jej teraz chodzi, więc miał nieco zdezorientowaną minę. - To nie była dziewczyna dla mnie. Te wszystkie bankiety i zabawy bogaczy to nie mój świat. Wtedy chciałem się przypasować, ale teraz wiem że to było bez sensu. Przynajmniej wszyscy mogli się przekonać, zwłaszcza Walton, jaka ona naprawdę jest. Mimo wszystko trochę szkoda, że wam nie wyszło - przytaknął. Zgodnie z prawdą zresztą. Zoja była dobrą dziewczyną i zasługiwała na równine dobre traktowanie. Oni, sieroty, powinni trzymać się razem. Nieważne, że Zoja była tą szczęsciarą która znalazła dom adopcyjny, a on siedział do ukończenia siedemnatki z bidulu. Nieważne, jechali na tym samym wózku.
- Wiem, byłem wtedy ze wszystkim na bieżąco - przzyznał. James był jego przyjacielem, jego sprawy interesowały Malcolma. Nie widzieli się od miesięcy, to prawda, ale nadal nimi byli. Słuchał opowieści Zoi z niedowierzaniem, a potem zapytał. - Wszystko w porządku? Jak w ogóle nazywa się ta kobieta?
Postanowił, ze nie będzie biadolić jaki jest teraz zmartwiony i jak mu przykro. Postanowił pomóc jej w bardziej konkretny sposób niż użalać się nad nią, co pewnie robiła większość osób, która się dowiedziała.
- Powinnaś nauczyć się bronić. Nie mam na myśli zaklęć, bo skoro nie masz do tego drygu to może tak po prostu jest i koniec. Ale! Posługiwałaś się kiedyś mieczem? Albo jeszcze lepiej, sztyletem? - Zapytał. Sam był w tym dobry. Bardzo dobry. Walczył każdym rodzajem broni białej, była to niezastąpiona umiejętność w walce z wampirami kiedy różdżki obu stron zawodziły.
avatar
Malcolm McMillan
Czarodziej


Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t664-skrytka-malcolma-mcmillan

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Stan Griffiths on Pon 09 Lut 2015, 22:42

- Sugerujesz, że też powinienem zacząć nakładać jakieś kozie odchody na twarz? - Stan nie znał się na tych wszystkich kobiecych urodowych wynalazkach, ale gdy kiedyś dowiedział się, że tak popularne w perfumach piżmo to wydzielina gruczołów OKOŁOODBYTNICZYCH piżmowca, zwątpił w sens istnienia. Nie na długo, ale jednak zwątpił. Gdyby powiedziała mu, że w nocy wyje do księżyca, polewając się moczem jednorożca, uwierzyłby bez mrugnięcia okiem. Kobiety musiały być z innej planety. Nie było lepszego wyjaśnienia.
- Jasna sprawa.
Tajemnicze i chłodne - racja, mogły pociągać w pewnym stopniu, ale te stylizujące się na własną ciotkę już niekoniecznie. Nie można było odmówić Creswell, że znacznie zyskiwała by bliższym poznaniu. Cóż z tego, gdy mało kto się do tego palił przez pierwsze wrażenie?
- Nie, nie, nie... - pokiwał palcem wskazującym, wcinając się jej w słowo - Ja po prostu wiem, że gdybym się przyłożył, to zostałbym największym mistrzem eliksirów, jaki chodził po świecie. Ale mam za dobre serce i nie chcę żeby Ci było przykro, że ten cymbał ze szkolnej ławki jest lepszy.
Stan odstawił pusty pucharek na tacę przemykającej między stolikami kelnerki.
- Niech stracę. W ramach pokuty nie skusze się na drugiego wafla. Księgowym? Wyglądam na księgowego? Uwaga... - zabębnił palcami w blat imitując odgłos werbli - ... jestem aurorem.
avatar
Stan Griffiths
Auror


Wiek : 31
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Zoja Yordanova on Sro 11 Lut 2015, 00:10

Znowu mu było szkoda, że nie wyszło jej z Benem? To było dziwne uczucie, słyszeć to któryś raz w ciągu jednego dnia i nic nie czuć w stosunku do tych słów. Pewnie, że Walton jej się podobał, bo był przystojny, ale po takim okresie czasu nie uważała już, że pasowaliby do siebie. Zdecydowanie bardziej odpowiadał jej tym Malcolma na chłopaka, w którym mogłaby się zakochać. Asim był zdecydowanie zbyt bezpieczną opcją i mogłaby z nim chodzić, ale znowu - nie widziała przed nimi przyszłości.
- A Ty znowu o tym - wytknęła mu, wywracając wymownie oczami. Dobrze, że zmienili temat, ale ten drugi też nie był dla niej zbyt wygodny. Zdradząły o tym najbardziej jej dłonie, które nie wiedziały teraz za bardzo co robić, więc skubały ulotkę leżącą na stole. Kup jej kociołek w kształcie serca! Tylko dzisiaj, Twoja ruchoma podobizna na kociołku!
- Owena... - odpowiedziała, ale nazwisko nie przeszło jej przez gardło, więc dodała: - Jej podobizna wisi praktycznie na każdym słupie w Hogsmeade, więc zaraz po wyjściu zobaczysz.
Pokręciła jeszcze przecząco głową.
- Nawet nożem do smarowania masła potrafię zrobić sobie krzywdę. - Wyciągnęła dłoń w kierunku chłopaka, pokazując jej wnętrze przecięte liniami papilarnymi i drobną blizną pod kciukiem. - Zeszły wtorek. Bułka była oporna.
Zaśmiała się nerwowo. Była pierdołą, cóż począć. Ale z drugiej strony... Chciała to zmienić. Chciała nauczyć się bronić, a skoro zaklęcia jej nie wychodziły... Była sprawna, więc to musiałoby się w końcu udać.
- Mógłbyś mnie nauczyć? Samoobrony, ewentualnie właśnie trzymania sztyletu gdzieś przy sobie, jakby znowu taka sytuacja miała się powtórzyć.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Isleen Creswell on Sro 11 Lut 2015, 12:50

- Przecież ja nigdy nie wspomniałam o kozich odchodach Stan. - odparła nieco zdumionym tonem, powracając wzrokiem na twarz rozmówcy. Faktycznie skład damskich kosmetyków miał prawo budzić zdziwienie, a nawet obrzydzenie. Czasem ona sama nie mogła wyjść z podziwu, że ktoś wpadł na testowanie ślimaczego śluzu na skórze twarzy. Nie ufała tym wszystkim specyfikom w sklepach- wolała sama sobie przyrządzać toniki i kremy, używając jak najmniejszej ilości zbędnych składników ( tych dziwnych też, była raczej tradycjonalistką, która wierzyła w skuteczność ziół).
Jeśli chodzi o wygląd to Isleen nigdy nie przywiązywała do tego większej uwagi, wierząc w siłę charakteru i umysłu. Dopóki było ciepło, wygodnie i nie świeciła cyckami na prawo i lewo to jej obojętne. Nigdy też nie szukała na siłę towarzystwa, bowiem większość ludzi zwyczajnie ją irytowała. Mimowolnie zaśmiała się na jego słowa o eliksirach, unosząc subtelnie brwi.
- Ja Ci zawsze mówiłam, żeś zdolny tylko leń- jednak w przypadku eliksirów to trzeba po prostu lubić, a Ty zawsze wolałeś machać różdżką. - odparła rozweselonym nadal tonem głosu, całkiem ignorując dwuznaczne brzmienie swojej ostatniej wypowiedzi. Nie znaczyło to jednak, że ona nie lubiła zaklęć- były całkiem znośne. Jednak od najmłodszych lat to właśnie zielarstwo i alchemia przyciągały ją jak kota kocimiętka.
Jej twarz nie kryła zaskoczenia, gdy zdradził swój zawód, którego w żadnym przypadku by nie obstawiła. Stan zawsze wydawał się jej zbyt.. Po prostu to się nie kleiło w jej głowie. Kiwnęła rudą głową z uznaniem, łapiąc za rurkę i odgryzając kawałek- całe szczęście, że była bez tego paskudnego, orzechowego kremu wewnątrz.
- Nie spodziewałam się. W ogóle nie przeszłoby mi przez myśl, że Stan Griffiths zostanie aurorem. Właścicielem sklepu z magicznymi dowcipami, poszukiwaczem legendarnych artefaktów magicznych.. Ale aurorem? Jestem pod wrażeniem. Jednak nie jesteś tak mało odpowiedzialny jak zwykle sądziłam.
W jej głosie można było znaleźć nutkę pochwały, co się niezwykle rzadko zdarzało przez jej wrodzoną krytyczność. Nie powiedziała też na głos, że faktycznie bardziej przypominał księgowego, ale przecież to dobrze, nie? Takie zamaskowanie!
- Zadowolony z pracy?
avatar
Isleen Creswell

Wiek : 30
Skąd : Waterford, Irlandia
Krew : Czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Stan Griffiths on Czw 12 Lut 2015, 23:47

Nim zdążył cokolwiek odpowiedzieć w lodziarni pojawiła się sowa z pilnym wezwaniem do Kliniki św. Munga.
- Przepraszam. Obowiązki wzywają. Dokończymy innym razem - ukłonił się nisko i wyskoczył jak z procy, zarzucając po drodze płaszcz na ramiona.
avatar
Stan Griffiths
Auror


Wiek : 31
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Meredith Cooper on Sob 05 Lis 2016, 20:26

Na brodę Merlina, głupiaś Ty jak krowa...
Cooper po raz trzeci wykonała zwrot o 180 stopni i cofnęła się kilka kroków, by rozmarzonym spojrzeniem omieść lekko zaparowaną witrynę lodziarni Floriana Fortescue.
To tylko dwie gałki. Albo jedna i wtedy czekoladowa żaba w Miodowym Królestwie w drodze do domu. Albo dwie gałki i żaba? Przecież raz na jakiś czas...
- Wchodzi Pani?
40-latek o pociągłej twarzy i srebrnych, spływających po ramionach włosach wyciągnął dłonie z szerokich rękawów szaty i rozłożył je w pytającym, nieco zniecierpliwionym geście.
- Ja?
- Stoi Pani przy drzwiach i trzyma za klamkę. Wokół nie ma żywej duszy poza właścicielem Nimbusa wymiatającym śmieci ze sklepu, więc wydaje mi się, że może chodzić właśnie o Panią, choć Pani mina nie sugeruje, by dla Pani było to równie oczywiste. - Pouczył ją oschle, a ironiczny uśmiech błąkający się w okolicach kącików jego ust sprawił, że wargi Cooper zacisnęły się w wąską linię. Prychnęła oburzona pod nosem i pchnęła stanowczo ciężkie skrzydło.
- Dobra, spokojnie. Przecież wchodzę. Co Pan taki nerwowy... - na wszelki wypadek strzepnęła z ramienia niewidoczny osad, w razie gdyby złośliwość jednak przenosiła się drogą kropelkową. Teraz to już muszą być trzy gałki!
Aby uniknąć podobnej przeprawy ze zniecierpliwionym jegomościem przy ladzie, od razu stanęła na uboczu i łapczywie przykleiwszy dłonie do witryny w myślach komponowała deser, który zaspokoiłby jej apetyt na cukier na najbliższe godziny. A to wszystko oczywiście w ramach diety, na którą przeszła - bagatela! - wczoraj. Zgodnie ze wszystkimi podręcznikami, z jakimi zdążyła się zapoznać o tej tematyce (w myśl zasady, by prześwietlić wroga na wylot) dla równowagi psychicznej raz na jakiś czas powinna pozwolić sobie na tzw. cheat meal. Autorzy nie pokusili się o doprecyzowanie pojęcia raz na jakiś czas, więc dla zachowania balansu psychicznego Cooper ostatnio urządzała sobie cheat meal raz dziennie. Codziennie. A co!
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Marie Volante on Sob 05 Lis 2016, 20:59

Po dniu spędzonym na wyjątkowo upierdliwych i nużących domowych czynnościach, Marie tak długo podziwiała owoce swojej pracy, aż w końcu uwierzyła, że zasługuje na nagrodę. W pierwszej chwili pomyślała o zrezygnowaniu z pracy i ruszeniu w podróż dookoła świata, na szczęście szybko uświadomiła sobie, że kompensata za robotę byłaby niewspółmierna do włożonego w nią wysiłku i postanowiła ograniczyć się do niebotycznie kalorycznej przekąski. Łącząc przyjemne z pożytecznym, postanowiła wypuścić się wieczorem kilka uliczek dalej niż zwykle, by przewietrzyć umysł i wepchnąć w siebie pucharek - lub dwa - najlepszych lodów w tej części Anglii.
Cała frustracja wynikła z braku ambitnych zajęć tego popołudnia, minęła jak ręką odjął, gdy tylko Francuzka znalazła się w przytulnie ciepłym wnętrzu lodziarni. Jej miejsce zajął wyraz zaskoczenia, gdy wzrok uzdrowicielki napotkał równie zdezorientowane spojrzenie panny - jeszcze panny - Cooper. Ostatni raz widziały się chyba... na zimowym balu Ministra Magii. Choć ciężko byłoby nazwać te dwie najlepszymi przyjaciółkami - ich znajomość nie była zbyt intensywna - Ruda poczuła, jak ciężar wyrzutów sumienia powodowanych świadomością samotnego obżerania się pustymi kaloriami, spada z jej ramion.
- Meredith, kopę lat, jesteś tu z Gabrielem czy po deserze pójdziemy się upić? - rzuciła nieco zbyt entuzjastycznie, ściągając na nie zdegustowane spojrzenie starszego mężczyzny, który kilka chwil wcześniej strofował biedną Meredith.
avatar
Marie Volante
Uzdrowiciel


Wiek : 30
Skąd : Francja
Krew : Czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t730-skrytka-pocztowa-marie-vo

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Meredith Cooper on Sob 05 Lis 2016, 22:36

- Jestem tu z silnym postanowieniem zjedzenia czegoś bardzo niezdrowego!
Czarownica zmrużyła powieki, podsumowując w myślach zamównienie, które zamierzała zaraz sfinalizować. Odwróciła się do rudowłosego przybysza i - choć znały się tylko pobieżnie - zamknęła ją na kilka sekund w serdecznym uścisku. Jeśli Meredith zdołała już kogoś polubić, nie szczędziła mu wyrazów tej sympatii.
- No wiesz, od razu się upić?! - żachnęła się, udając zażenowanie propozycją uzdrowicielki. W tematyce pochłaniania i - szczególnie - zwracania zawartości różnych butelek nie miała sobie równych, co z pewnością potwierdziłoby wiele mebli w jej skromnej chacie, gdyby tylko potrafiły mówić. Na szczęście nie potrafiły, więc wszystkie niegodne stanowiska nauczyciela akademickiego zachowania szatynki zabiorą ze sobą do meblowego grobu, jeśli ta kiedyś postanowi wymienić je na nowszy model. Do tej pory jednak w milczeniu skazane będą na podziwianie różnych stanów, w jakie jest zdolny wprowadzić się człowiek nieco zagubiony w swoim życiu. - Zaczniemy kulturalnie. Od nalewki. A teraz dobra, raz się żyje: porcja lodów śmietankowych, pistacjowych, bananowych i...
Smukły palec kobiety zwieńczony zabarwionym winną czerwienią paznokciem zawisnął pomiędzy pojemnikami z czekoladowym i kawowym smakiem.
- ... czekoladowych. I do tego kawa. Duża.
Meredith poklepała się po brzuchu. Jutro będę bardzo długo i głośno płakać.. Zsunęła z szyi błękitną chustę i posłała Marie przepraszający uśmiech. - Obawiam się tylko, że musimy szerokim łukiem omijać dziś sklepy ze słodyczami. Dziś jestem w stanie włamać się wszędzie, gdzie można znaleźć cukier.
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Lodziarnia Floriana Fortescue

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach