Klapa w podłodze

 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro VII

Strona 9 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Go down

Klapa w podłodze

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 21:01

First topic message reminder :


Niepozorna, ukryta klapa w podłodze na ostatnim piętrze. Tylko bystre oko będzie w stanie ją dostrzec. Kiedy już odważysz się zejść do środka, odkryjesz, że stara drabina prowadzi do pomieszczenia na niższym piętrze, a jedyne wyjście z niego to właśnie niefortunna klapa w suficie. W pokoju znajduje się stara sofa, podniszczony fotel oraz różne pamiątki po byłych bywalcach tego sprytnie ukrytego pomieszczenia.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Leanne Chatier on Pon 18 Lis 2013, 17:22

Dziewczyna z lekkim znudzeniem zabrała się do szkicu, kreśląc abstrakcyjne, nie przedstawiające niczego konkretnego, grafitowe linie. Trochę od niechcenia, ze sceptycyzmem malującym się na karminowych ustach Francuzki. Ołówki musiały być wyjątkowo miękkie, bo już lekkie smagnięcie po kremowym arkuszu zostawiało mocne, miękkie ślady. Nic więc dziwnego, że Chatier prędko umorusała swoją dłoń i nadgarstek w połyskującym delikatnie, grafitowym pyłku. Kiedy dzieło gryfońskiego dziewczęcia zaczęło przypominać bardziej ludzką sylwetkę niżeli słabo rozgałęzione drzewo, blondynka westchnęła poirytowana. Już od września poważnie ubolewała nad brakiem zajęć z szeroko pojętego malarstwa tudzież rysunku i teraz dobitnie widziała jego efekty. Perfekcjonistyczne podejście Francuzki nie pozwalało jej na niedociągnięcia, nieschludne wykończenia i kiepskie pomysły. Dziewczę miało wrażenie, że nadchodzi apogeum jej niemocy twórczej. Cóż za strata dla ludzkości, panienko Chatier.
Kiedy jej pozorna samotność została zakłócona przez rudowłosego młodzieńca dzierżącego w dłoniach książkę, Leanne poczuła coś na kształt ulgi, a uśmiech wręcz automatycznie wpełzł na jej usta. Odgarnęła z policzków opadające nań, jasne kosmyki, jednocześnie zostawiając na skórze grafitową smugę, mogącą niemal uchodzić za zaczątek barw wojennych.
- Mój ulubiony prefekt! W końcu wyłoniłeś się spomiędzy bibliotecznych regałów? - Skierowała nań szare, przenikliwe tęczówki i podkuliła nogi do reszty tułowia. Zaraz po tym usiadła po turecku, strzepując niewidzialny pyłek z materiału granatowych spodni.
- Wakacje? Przecież wakacje to zamierzchłe czasu. Wróciłam do Francji, odwiedziłam znajomych, trochę zdemolowałam nasz stary dom... Nic ciekawego - Wzruszyła ramionami z łobuzerskim uśmiechem. - Ty zapewne produktywnie wykorzystałeś czas na powtórki do egzaminów, co? - Przekrzywiła lekko głowę, odkładając na posadzkę rysownik i ołówki, które chwilę później z głuchym dźwiękiem sturlały się z pliku kartek.
avatar
Leanne Chatier
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Le Havre, Francja
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t762-skrytka-pocztowa-leanne-c

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Charles Wilson on Pon 18 Lis 2013, 18:00

Nie zmieniła się od ich ostatniego spotkania. Wciąż miała w sobie to coś, co sprawiało, że kompletnie tracił zdrowy rozsądek. Nie powinien się tak zachowywać. Nie powinien chcieć być z nią bliżej. Miał Pollyanne, swój mały świat a w tym małym światku teoretycznie wszystko co było mu potrzebne. Dlaczego też więc chciał ją mieć? Kompletnie tego nie rozumował. A wszystko czego nie obejmował swoim rozumkiem było dla niego straszne. Można więc sobie jedynie wyobrażać jakie mózg rudego przeżywał katusze podczas gdy serce otwarcie się radowało. Cała ta głupia, wprost szczenięca radość w pełni przykrywała ten ból, więc stał tak przy ścianie z uśmiechem najszczęśliwszego mężczyzny na ziemi. Prawie mężczyzny. Szesnaście lat to w końcu prawie dorosłość w tym dziwnym świecie bez prądu i One Direction. Zaśmiał się cicho widząc jak zostawia na policzku szarawą smugę.
- Ubrudziłaś się, o tutaj. - wskazał palcem na swoim policzku przybliżoną lokalizację jej zabrudzenia, po czym podszedł bliżej zajmując miejsce obok niej na kanapie.
- Trochę się bałem, że słońce może mi zaszkodzić, ale nowa pani bibliotekarka powiedziała, że słońce nie szkodzi ludziom, a na korytarzu nie biją i spróbowałem. - powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy mocniej zaciskając palce na brzegu swojego tomiska. Tomiska które miał dzisiaj przestudiować... Cóż, najwidoczniej zmienił swoje plany skoro wpatrywał się w nią jak w obrazek zamiast otworzyć do dziadostwo i patrzeć na pożółkłe stronice. W końcu lepiej przypatrywać się twarzy którą dla dobra swojego i innych już dawno powinien wymazać z pamięci.
- Nie, uczyłem się nowych magicznych sztuczek. Powtórkę do owutemów zrobiłem na czwartym roku. - stwierdził starając się mówić jak najpoważniej, a na jego twarzy zaraz znów wykwitł ten szeroki uśmiech.
- Tak naprawdę jestem całkiem normalny. - dodał cicho, bardziej przekonując siebie niż ją. Łatka pana prefekta, kujona i idealisty przylgnęła do niego dość boleśnie. Wcześniej jakoś tej boleści nie odczuwał. Teraz jednak chciał, aby urokliwa Francuzka patrzyła na niego jak na normalnego chłopaka, a nie zdziwaczałego Gryfona.
avatar
Charles Wilson
Nieaktywny


Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t678-skrytka-pocztowa-charlesa

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Leanne Chatier on Pon 18 Lis 2013, 18:32

Lea nie była do końca świadoma, jak intensywnie oddziałuje na Charliego. Kilka sporadycznych spotkań, które choć miłe, to nie burzyły uczuć w sercu gryfonki. Może wraz z opuszczeniem wyrafinowanej i chłodnej Francji straciła swoje ponadprzeciętne umiejętności wykrywania potencjalnych interesantów jej osoby? Czy może też nieświadomie zrezygnowała z tego talentu, przeczuwając, że w Hogwarcie będzie jej on zbędny? Tak czy inaczej, Leanne nie zaprzątała sobie teraz myśli powodem nadzwyczajnej radości Wilsona. Słysząc jego uwagę o ubrudzonym policzku, dłonią potarła policzek, dłonią oczywiście, ubrudzoną, dlatego też jeszcze grubsza warstwa grafitu osadziła się na jasnej skórze policzków
- Już? - Spytała, próbując strzepnąć grafit z linii kości policzkowej, efekt rzecz jasna odwrotny był od zamierzonego.
- Gdyby tylko tego słońca było nieco więcej... te ołowiane chmurzyska nie są takie groźne.  - Uśmiechnęła się doń szczerze - Widzisz, jaki dzielny z Ciebie chłopak! - Zaśmiała się melodyjnie, nie spuszczając wzroku z towarzysza. - Sztuczek? - Zmarszczyła jasne brwi w geście zastanowienia. Jej francuski akcent wciąż był słyszalny, choć teraz bardziej miękki, nie tak jednoznaczny. Nadymała policzki spoglądając nań z poważną miną.
- Czyli tylko ja się tak obijam i włóczę po Hogs? - Spytała, wzdychając cicho. - No ale co ja zrobię, że Historia Magii jest tak nudna? - Wykrzywiła usta w śmiesznym grymasie, lecz chwilę późnej przyjazny uśmiech wrócił na jej twarz.
- Hej! - spojrzała nań z przepraszającym uśmiechem - przecież wiesz, że nie miałam nic złego na myśli. Wyglądasz na całkiem normalnego, wcale w to nie wątpię. Czy mądrość i pracowitość nie może iść w parze z normalnością? - Och, no tylko trochę mu schlebiała, mając nadzieję podbudować co nieco jego chłopięce ego.
avatar
Leanne Chatier
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Le Havre, Francja
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t762-skrytka-pocztowa-leanne-c

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Charles Wilson on Pon 18 Lis 2013, 22:44

O nie, nie, nie. Charles nie był zainteresowany panną Chatier aż tak, żeby padać przed nią na kolana i prosić o jej wypielęgnowaną rączkę. On raczej wolał podziwiać ją z boku, bo wiedział, że to jest najbezpieczniejsza pozycja z możliwych. A on kochał bezpieczeństwo najbardziej na świecie. Kochał swoje poczucie świętego spokoju i to, że wszystko było na swoim miejscu. Nie chciał tego psuć dla porywów jego durnego serduszka które świata nie widziało i nie doznało złamania. Jeszcze. Serduszka tak głupiego, że wyrywa się do nieznajomej panny prawie równie mocno co tej doskonale znanej ze swojego szaleństwa Polly. Z drobnego zamyślenia wyrwał go głos Leannie. Uśmiechnął się jeszcze szerzej widząc jak pomazała całą swoją twarz w graficie ołówka.
- Szczerze? Rozmazałaś to prawie na całą twarz. - powiedział z ciepłym uśmiechem na wargach, po czym odkleił wzrok od jej twarzyczki na swoje dłonie, a konkretnie palce które uczepiły się grzbietu książki jak tonący ostatniej deski ratunku. Co ona nieświadomie z nim robiła! Na twarzy Prefekta pojawiły się delikatne zaróżowienia które jedynie podkreśliły piegi którymi obsypana była jego twarz, a oczy znów się w nią wpatrywały z czymś w rodzaju niemego uwielbienia. Czuł się jak po zażyciu eliksiru miłości, bo przecież to wszystko nie było prawdziwe. Nie mogło być prawdziwe.
- Słyszałem to też wtedy jak siostra wybiła mi dwie mleczne jedynki, a ja byłem w zbyt dużym szoku żeby płakać. - skomentował jej słowa odnośnie "dzielnego chłopaka" i uśmiechnął się tak, aby dostrzegła, że ta luka w uzębieniu już nie istnieje. O Leslie, znowu ten potwór. W sumie trochę stęsknił się za tą niewydarzoną gębą. Nareszcie zaczął odczuwać jakieś pozytywne emocje w stosunku do swej bliźniaczej siostry po tym jak prawie odgryzła Anthony'emu ucho w ramach zemsty. Och, słodka rodzina.
- Sztuczek. Wiesz... z balona żyrafę zrobić i takie sprawy. - wzruszył ramionami jakby to była najoczywistsza rzecz pod słońcem i uśmiechnął się znów. Tak ciepło jak poprzednim razem.
- Historia Magii jest nudna, fakt. Są za to fajniejsze przedmioty takie jak... transmutacja, zaklęcia czy najłatwiejsze ze wszystkiego: mugoloznastwo. - szybko powiedział odrywając swoje dłonie od książki i nawet zaczynając gestykulować. Każdy miał swoje pojęcie fajności, prawda? Nie jego wina, że umiłował sobie transmutację ponad wszystko inne podczas gdy dziewięćdziesiąt procent szkolnej populacji wieszało psy na Scottcie i jego przedmiocie. Słysząc jej pytanie pokiwał przecząco głową.
- Oboje wiemy, że nie. Nikt kto zostaje uczniem roku nie może zostać normalny. - w jego głosie słychać było odrobinę goryczy i smutku. Nie jego wina, że takie standardy myśleniowe panowały w tej szkole.

//to mój 500 post. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich fanów, o ile jeszcze takowych posiadam, a przede wszystkim przewodniczącą fanclubu i aktywną działaczkę- Sophie Fitzpatrick. Sophie... to dla Ciebie! :*
avatar
Charles Wilson
Nieaktywny


Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t678-skrytka-pocztowa-charlesa

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Leanne Chatier on Sro 20 Lis 2013, 18:10

To zupełnie odwrotnie niż panna Chatier, która podejmowała ryzyko kiedy tylko nadarzała się do tego okazja. Robiła to z obawy, że później mogłaby że czegoś nie zrobiła. Babcia Josephine zawsze mówiła jej, że nie można stać z boku i obserwować jak nasze marzenia prześlizgują pomiędzy palcami. A jako że babcia powiedziała to Lei gdy była małą dziewczynką, to dziewczyna żyjąc w przekonaniu, że babcia to bardzo mądra osoba. I wcale się nie pomyliła, lecz doceniła to naprawdę dopiero, gdy zaczęła dorastać. Dlatego nie bała się powiedzieć Williams'owi co czuje i choć ten zwyczajnie ją wystawił, to już dawno przestała się czuć z tym źle. Ona zrobiła wszystko co mogła, kropka. Skoro obdarzony uczuciem przez Leanne młodzieniec nie odwzajemniał ich, to wszystko zupełnie traciło sens. Myśli dziewczęcia prędko jednak powróciły do rzeczywistości, kiedy to Charles wyjawił okrutną prawdę o jej ubrudzonych policzkach.
- Mon Dieu! Co za ofiara się ze mnie zrobiła odkąd tutaj przybyłam... - Pokręciła z dezaprobatą głową i naciągnęła na dłoń materiał szarego swetra, który dzisiaj nosiła. Nawet nie zwróciła uwagi na to, jak śmiesznie zabrzmiała jej wypowiedz. Szybkim ruchem pościerała ciemne mazaje, marszcząc przy tym nos. Kogo obchodzi ubrudzony rękaw, kiedy ta blondyneczka uśmiecha się tak uroczo? Dziewczę podwinęło oba rękawy i zerknęło kątem oka na Charliego.
- Musisz przyznać, że mój "Dzielny chłopiec" brzmi jednak bardziej wiarygodnie, niż gdyby wyszło z ust tej rudowłosej diablicy - Szeroki, szczery uśmiech pojawił się na jej twarzy. Och Leslie zawsze była dla niej miła i kochana... no dobra, nie była. Była wredna, chamska i wcale nie urocza w porównaniu do swojego praworządnego brata. - Takie jakie dostają dzieci mugoli w wesołym miasteczku? - Spytała, unosząc brwi. I że niby coś takiego ma sprawiać przyjemność? Te baloniki tylko tak skrzypiały i skrzypiały o ile nie pękały oczywiście pod  naciskiem usmarowanych łapek obślinionych dzieciaków. Dziewczyna odgarnęła do tyłu włosy, starając się nie dotykać dłońmi twarzy, zdmuchnęła z oczu jasny kosmyk i powiodła spojrzeniem po swoim rysowniku.
- W Beauxbatons nigdy nie przepadałam za transmutacją, ale Scott jest taki śmieszny, stary, ale taki dobroduszny. No ale, eliksiry nie mają sobie równych. - Triumfujący uśmiech wkradł się na jej usta, kiedy przypomniała sobie swój perfekcyjnie wykonany eliksir Wiggenowy. No cóż, chociaż do tego jednego miała nadzwyczajny dar.
- A nie pomyślałeś, że zwyczajnie to sobie wmawiasz i dlatego po części tak się dzieje? Albo może po prostu chcesz za takiego uchodzić? Powinieneś wyluzować, stanowczo. - Pokiwała głową, jakby na potwierdzenie swoich słów. Najwyraźniej słynąca z demoralizującego działania na innych panienka Chatier obrała sobie swój pierwszy, wręcz wymarzony cel, ucznia roku.
avatar
Leanne Chatier
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Le Havre, Francja
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t762-skrytka-pocztowa-leanne-c

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Charles Wilson on Sro 20 Lis 2013, 21:49

Faktycznie, jej odpowiedź zabrzmiała nieco śmiesznie. Na tyle śmiesznie, że zaśmiał się cicho na chwilę odrywając od niej swoje spojrzenie. Też mógłby się nauczyć francuskiego... W sumie to nawet bardzo chciał się tego języka nauczyć, ale po ostatnim artykule napisanym przed jakiegoś niespełnionego poetę odnośnie tej dwójki doszedł do wniosku, że najbezpieczniej będzie nie zacieśniać więzi z panną Chatier. Do dziś ma w pamięci rozmowę z inną blondynką dla której dobra lepiej będzie jak Prorok już nic o Szkocie i tej Francuzce nie napisze. A innego kandydata na nauczyciela francuskiego nie posiadał. Kiedy znów na nią spojrzał wyglądała jak najładniejsza wersja Kopciuszka. Przed umyciem, of kors. Nie odezwał się już na ten temat ani słowem, jedynie wesoło się uśmiechając. Bo jemu było wesoło! Cóż za niezwykle miłe spotkanie, nieprawdaż?
- Niezaprzeczalnie. - potwierdził czując, jak na jego policzkach rumieńce jakby nabrały na sile piekąc niemiłosiernie. Słysząc pytanie o "dzieci mugoli" zastanowił się na chwilę. W cyrku był raz, na ósme urodziny wraz z wujem Andrewem. Do dzisiaj nie był w stanie racjonalnie określić, czy to była czysta magia czy niezwykle sprytni mugole. A może dwa w jednym? Nie wiedział, naprawdę nie wiedział. Jednakże w pamięci miał żyrafę zrobioną z żółtego balonika która sprawiła mu tyle radości,że cieszył się z tego równe dziesięć minut- do momentu w którym zwierzątko Les okazało się być mniej okazałe i siostra nie przebiła mu żółtej gumy swoim przydługim pazurem. Od tamtego czasu balonów na dobrą sprawę do ręki nie bierze z obawy przed nagłym i głośnym hukiem przy pęknięciu- to dopiero trauma na całe życie. Do wesołego miasteczka zaś nigdy nie dotarł. Pokiwał jednak twierdząco głową nie chcąc wyjść na nieobeznanego w świecie rudego biedaka, którym niezaprzeczalnie był. Nikt jednak nie musi o tym wiedzieć, prawda? A zwłaszcza ta oto Gryfonka. Kiedy z jej warg padło słowo-klucz drgnął znów zaciskając dłonie na książce jakby chcąc zasłonić jej tytuł.
- Cudowny przedmiot. - wydusił z siebie, bo przecież nie przyzna się, że jego specjalnością jest wywalanie kolejnych kociołków wraz z ich zawartością na wszystkich obecnych w sali. Kolejna jej porada spotkała się z cichym śmiechem Szkockiej sieroty.
- Zobaczę co da się zrobić. Tymczasem wracam pilnować dzieciaków, żeby się nie pozabijały we Wspólnym. Na razie! - to powiedziawszy wstał, uśmiechnął się szeroko i wyszedł z książką pod pachą. Kolor jego twarzy był już nazbyt intensywny a i serce zbyt dziwnie się zachowywało prowokując do niecnych uczynków, że zdecydował się na ucieczkę. Skończony tchórz...
avatar
Charles Wilson
Nieaktywny


Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t678-skrytka-pocztowa-charlesa

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 25 Lis 2013, 02:14

Był już późny wieczór i generalnie w szkole zrobiły się już pustki. Większość uczniów pochowało się w swoich Pokojach Wspólnych, a jednak on nie miał ochoty siedzieć z gronem ślizgonów. Był zmęczony wiecznie tymi samymi rozmówkami, wieczną zawiścią wszystkich dookoła i tymi spojrzeniami. Denerwowała go już rozpoznawalność, głupie dziewczyny popisujące się same przed sobą. Chciał po prostu gdzieś wyjść i nadzwyczajnej świecie zapalić papierosa. Wziął więc całą paczkę do kieszeni i swoją piersiówkę z śliwowicą po czym ruszył w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca. Nogi same powiodły go do tej klapy w podłodze w której tak bardzo lubił przebywać. Zszedł po schodkach i upewniając się, że nie ma w środku nikogo usiadł na kanapie, zapalił papierosa i rozpiął bluzę pod którą jak zwykle nie miał nic. Było mu ostatnio strasznie gorąco pomimo tego, że na zewnątrz pogoda nie dopisywała, jednak nie był na tyle bezczelny by siedzieć z gołą klatką piersiową przy całej bandzie ślizgonów.
Jego myśli jak zwykle krążyły w okół Emily, tak bardzo chciał ją wyplewić ze swojego serca i głowy, ale im bardziej się starał tym mocniej ją kochał. Kiedy palił tak tego papierosa wstał nagle i całkiem bez powodu, ze swojego zdenerwowania kopnął stolik naprzeciwko kanapy. Był zły, na siebie, na to jaki był i, że nie umiał tego zmienić.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Emily Bronte on Pon 25 Lis 2013, 03:04

Emily przez bite dwie godziny nie mogła zmrużyć oka wiercąc się i kręcąc w niewygodnym, dębowym łóżku. Ciche, miarowe oddechy współlokatorek blondynki wcale nie pomagały jej się odprężyć i oczyścić umysł. Czuła, że jest wręcz odwrotnie. Dzisiejsza rozmowa z Joelem zupełnie wyprowadziła ją z równowagi, przyprawiając o zaszklone oczy i drżącą dolną wargę w drodze powrotnej z ukrytej komnaty. Emily rozchyliła powieki wzdychając cicho, następnie, ostrożnie by nie pobudzić reszty podniosła się do pozycji siedzącej. Dziewczyna założyła czarne trampki stojące przy łóżku na gołe stopy, a na szarą koszulkę nałożyła granatowy, gruby sweter. Nie było żadnej alternatywy dla granatowych spodenek w białe gwiazdki, niestety. Dziewczyna po cichu wyszła z dormitorium i równie bezszelestnie przeszła przez Pokój Wspólny. Miała szczerą nadzieję, że Wilson nie poszedł spać, a zaszył się w jednej z jego stałych kryjówek. Różdżka dzierżona w chudej dłoni zapewniała wątłe, acz wystarczające źródło światła potrzebne do przebrnięcia przez mroczne korytarze Hogwartu. Emily nigdy nie należała do osób przesadnie bojaźliwych, za co dzisiejszej nocy solennie dziękowała stwórcy. Nie miała pojęcia jak przebrnęłaby całą tę drogę, w każdym cieniu dostrzegając zjawę. Kiedy dotarła na miejsce, ucieszyła się na widok wiązek światła przebijających się przez drewnianą klapę. Jeśli nie Wilson, to nikt inny. Dziewczyna ostrożnie odchyliła drewniane wieko i zeszła na dół, różdżkę niehigienicznie trzymając w zębach. Kiedy znalazła się na ostatnim szczebelku i zeskoczyła na dół, pistacjowe oczy od razu powędrowały w stronę obecnego wewnątrz jegomościa. Przewrócony stolik i grymas pełen złości wymalowany na twarzy Ślizgona mówiły same za siebie. Blondynka bez słowa zbliżyła się do Anthony'ego by objąć go ramionami i wtulić się weń, niczym bezbronne dziecko, obudzone przez senny koszmar.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 25 Lis 2013, 03:26

Gdyby nie jego własna głupota i naiwność to już dawno mógłby być szczęśliwy, ale w sumie nie byłby sobą gdyby czegoś nie zniszczył w swoim życiu. Na dzień dzisiejszy nie miał chyba nikogo, wszyscy po prostu od niego odchodzili im bardziej chciał się zmieniać tym mniej ludzi miał w okół siebie. Jego myśli przerwały czyjeś kroki odbijające się od ścian, a jako, że miał nieco wyczulone zmysły to bardzo dobrze wiedział, że ktoś zmierza w kierunku pomieszczenia w którym on przebywał. Stwierdził, że nie ma co ryzykować i wyrzucił papierosa do wazonu czekając aż owa osoba pojawi się na drabince. Po sylwetce od razu poznał Emily. Czy on przywoływał ją swoimi myślami, czy może ona też podświadomie go poszukiwała? Kiedy tylko do niego podeszła, Anthony bez słowa objął ją i mocno wtulił w siebie, jak gdyby nie widział ją kilka lat. Tęsknota była wyczuwalna wręcz w powietrzu w okół niego,a on sam nigdy nie pomyślałby, że tak bardzo pokocha swoją przyjaciółkę. Nie mówił nic przez chwilę, jednak zaintrygował go fakt tak późnego spaceru Emily po zamku.
- Nie możesz spać, mała? Miałaś jakiś koszmar? - spytał zaciekawiony a jego głos i wyraz twarzy zmienił się diametralnie. Był łagodny i tylko przy niej tak się zachowywał i tylko przy niej czuł to miłe ciepło rozchodzące się po całym ciele. Dłoń całkiem mimowolnie wylądowała na jej włosach gładząc ją uspokajająco, martwił się o nią chyba nawet bardziej niż ona mogła przypuszczać.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Emily Bronte on Pon 25 Lis 2013, 04:00

Krukonka miała wrażenie, że obecność Wilsona jest jej w tym momencie wręcz niezbędna. Nie Joel'a, nie Josha, potrzebowała Anthony'ego. Kiedy jej oddech nieco się uspokoił, dziewczyna odsunęła się od Ślizgona, ścierając wilgotne plamy z kącików oczu. Czemu to wszystko musiało być takie pochrzanione? Dziewczyna posłała chłopakowi blady, ale szczery uśmiech.
- Nie mogłam zasnąć - Odparła cicho, pociągając nosem. Nawet już jej nie przeszkadzało, że nazywa ją "małą" czego zazwyczaj zdzierżyć nie potrafiła. - ale nie, nic złego się nie stało. Po prostu mi smutno - Dodała, zerkając na rozwiązaną sznurówkę trampka. Nie chciała mówić mu o Joelu. Bo właściwie to chłopak nic złego nie zrobił. Po prostu Bronte oczekiwała od niego czegoś innego i się przeliczyła. Bywa. Zapach chłopaka i ciepło jego skóry sprawiły, że Emily mimowolnie się uspokoiła. Dziewczyna stłamsiła skrawek materiału nogawki, gwiezdnych spodenek od piżamy.
- Tęskniłam - wymamrotała w końcu, nieśmiało podnosząc wzrok na chłopaka. Zielone tęczówki błyszczały intrygująco w świetle dogasających pochodni. Odnosiła dziwne wrażenie, że w jego ramionach zasnęłaby już po kilku minutach, czując, że nic nie grozi jej ze strony złego i burego świata.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 25 Lis 2013, 04:24

Jej uśmiech w tej chwili był dla niego tym czymś najlepszym co spotkało go przez ostatnie tygodnie i nie chciał by płakała, żeby w jakimkolwiek stopniu była smutna. Podczas kiedy się odsuwała, Anthony położył jej dłoń na policzku i lekko kciukiem otarł skórę blisko oka, która widocznie była mokra od stłumionych łez.
- Smutno bez powodu? - spytał z podejrzliwym wyrazem twarzy. - Nie można przecież być smutnym tak po prostu...- uśmiechnął się do niej lekko. Złość która była w nim jeszcze przed chwilą nagle gdzieś się ulotniła, jedyne o czym teraz myślał to Emily i to, że wiele by oddał by było jak kiedyś, żeby znów mu ufała.
- Ja tez, bardzo- zsunął swoją rękę i chwycił ją za dłoń pociągając w stronę kanapy. - Bardzo, bardzo - powtórzył żeby dziewczyna mogła poczuć powagę tej sytuacji. Kiedy obydwoje usiedli na kanapie, Anthony objął ją ramieniem i musnął wargami jej czoło.
- Mogę posiedzieć przy Tobie jeśli chcesz, dopóki nie uśniesz- mógłby siedzieć przy niej całą noc obserwując jej oddech, patrząc na miny jakie robi kiedy coś jej się śni. Kochał ją tak bardzo, że najchętniej zamknąłby ją przed całym światem, żeby nigdy nic jej się nie stało, bo on nigdy nie zrobiłby jej żadnej krzywdy. Już raz ją zranił i na dzień dzisiejszy uważał to za najgorszy błąd w swoim życiu, a w jego głowie cały czas tkwiły jej słowa, że wcale go już nie kocha i na pewno go nie potrzebuje.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Emily Bronte on Pon 25 Lis 2013, 21:00

- Można być, Tony - zmarszczyła brwi, milknąc wbrew swoim pierwotnym zamiarom. Uśmiech powoli uciekał z malinowych warg dziewczęcia ustępując pół-smutnemu grymasowi. Dziewczyna odgarnęła włosy za uszy, jednocześnie z obu stron, wlepiając spojrzenie w Wilsona. 
- Nie... nie jestem zbyt senna - Pokręciła głową, zagryzając policzek od środka. Nie chciało jej się spać, potrzebowała tylko czyjejś obecności... a konkretniej to obecności tego właśnie ślizgona. - Ale zawsze możemy porozmawiać - Dziewczyna przysiadła na skraju kanapy, poprawiając materiał piżamowych spodenek. Nie było jej tak najcieplej w nogi, ale jako, że nie była narzekającym typem dziewczęcia, to zwyczajnie pominęła ten fakt. Kiedy chłopak objął ją ramieniem, dziewczyna wręcz automatycznie wtuliła się w jego nagi obojczyk. 
- Co słychać? - Pytanie ni z tego ni z owego wydobyło się z jej ust, przerywając kilkuminutową ciszę. Ich ostatnie rozmowy były jakieś dziwne poważne i na zupełnie inne do tego stopnia, że wręcz nie wiedzieli co się dzieje dookoła siebie. A Emily chciała wiedzieć. Pozbyła się już większości goryczy i żalu, który więziony gdzieś głęboko wewnątrz niej nie pozwalał na zdrową relację.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Anthony Wilson on Sro 27 Lis 2013, 20:36

- Więc jeśli nic się nie stało to jak ten smutek się w Tobie pojawił? - popatrzył na nią z zainteresowaniem. Kiedy ją tak przytulał miał wrażenie, że wszystko może być jak kiedyś. Może ona już go nie kochała, a przynajmniej tak ciągle myślał Anthony, ale mimo wszystko on cały czas w to wierzył. Choć nie raz już miał dość, chciał wyrzucić ją ze swojej głowy, to to wszystko wracało kiedy była blisko.
- Skąd ta nagłą zmiana, Emily? - zapytał nie ukrywając zdziwienia. Jego palce mimowolnie bładziły po jej ramieniu, każda chwila z nią była dla niego wyjątkowa. Dla Tony'ego było to o tyle niesamowite, że jeszcze nigdy tak przy nikim się nie czuł, a nawet do niej długo czuł tylko więź przyjacielską. Nawet nie wiedział kiedy to zmieniło się na coś głębszego. Spoglądając na nią wiedział, że lepiej będzie jak pójdą spać, poza tym nie chciał, żeby dostali kolejny szlaban.
- Szczerze? Nic, nie umiem o niczym innym już myśleć Em - westchnął ciężko, i wiedząc, że już jest naprawdę późno, odsunął się od niej i złapał ją za rękę. - Chodźmy Ems - pociągnął ją do wyjścia i odprowadził pod Pokój Wspólny, pocałował ją jedynie krótko na pożegnanie i odszedł do swojego dormitorium.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Andrea Jeunesse on Czw 28 Lis 2013, 21:36

W wyjątkowo melancholijnym humorze, wieczorem (ale sporo przed ustawową ciszą nocną) Angielka postanowiła zrobić sobie spacer po pustych w większości korytarzach zamku, ostatecznie kierując się na siódme piętro do małej kryjówki uczniów. Przy okazji miała nadzieję, że jej sowa doniesie list do Charlotte na czas, bo prawdę mówiąc stęskniła się za nią. Dawno jej nie widziała, jednak młodsza o pięć minut była poinformowana, o czym świadczył jej list, w którym wspomniała o tym, że Andrea nie wygląda zbyt dobrze. Bo nie wyglądała. Nieco schudła, trochę zbrzydła i serce miała z mydła. Co najważniejsze ograniczyła mimowolnie palenie, nie jadła za dużo - a jak wiadomo kochała jeść i była wiecznie głodna - i nie spała zbyt dobrze. Najwidoczniej dopadła ją jesienno-zimowa aura, która skłaniała ją do powrotu do rodzinnego domu. Nie wiedziała jeszcze jak, kiedy i po co, ale wiedziała, że byłoby to dla niej całkiem dobre. Siedząc od kilku minut na starej, zdezelowanej kanapie wpatrywała się przed siebie, oczekując nadejścia Gryfonki.

/sesja zamrożona do przyjścia Charlotte
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Charlotte Jeunesse on Pią 29 Lis 2013, 14:52

Na całe szczęście sowy w zamku funkcjonowały znakomicie, a list od starszej o pięć minut Jeunesse dotarł na czas i to w jednym kawałku. Charlotte nie trzeba było prosić dwa razy. Szybki skan drobnego pisma Andrei i wyłapanie szczegółów spotkania, a Gryfonka już podskakiwała na jednej nodze, naciągając na tyłek parę wytartych jeansów i zapinając krzywo guziki od czerwonego, gryfońskiego swetra. Ostatnio nawet zaczęła spoglądać w lustro przed wyjściem, choć nawyk ten nie polepszył stanu jej wiecznie rozczochranych, wołających o pomstę do nieba włosów.
- Paskudnie zmizerniałaś, siostra! - rzuciła od wejścia, niezgrabnie zeskakując z kolejnych stopni drewnianej drabinki, która zdawała się pamiętać lepsze czasy. Kiedy już pewnie stanęła na dwóch nogach, otrzepała z rękawów niewidzialny kurz i westchnęła ciężko, przeczesując ręką burzę czekoladowych, poplątanych włosów. - Wszystko okej? Mam różdżkę, więc możemy wykombinować jakieś zaklęcie na twoje połamane serce. Słyszałam, że można je jakoś posklejać. - uśmiechnęła się lekko, kręcąc się chwilkę niecierpliwie w miejscu. W końcu nie była najlepsza w dziewczęcych dramatach i nie za bardzo wiedziała jak się zachować i co powiedzieć. Jej świat ograniczał się do treningów Quidditcha i spotkań ze znajomymi, którzy nie wzbudzali w niej nieprzyjemnego uczucia  w żołądku, które wszyscy nazywali zrywem zakochanych motyli.
- Co się stało, hm? Myślałam, że wszystko było dobrze między wami, no wiesz.. - odchrząknęła, próbując przybrać ton wyśmienitego specjalisty od miłosnych porad. Nie czekając dłużej zajęła miejsce na wytartej kanapie, tuż obok długowłosej i posłała jej wyczekujące spojrzenie bursztynowych tęczówek.
avatar
Charlotte Jeunesse
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t666-skrytka-pocztowa-charlott

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Andrea Jeunesse on Pią 29 Lis 2013, 15:01

Angielka zerknęła kontrolnie w stronę drabinki, gdy tylko usłyszała otwieranie się klapy, odcinającej to tajemne pomieszczenie od jednego z głównych korytarzy zamku. Widząc zgrabny tyłek siostry, czerwony sweter i burzę brązowych włosów, westchnęła, odwracając ponownie spojrzenie na przeciwległą ścianę. Gdy Charlotte ostatecznie dotknęła stopami podłoża pozwoliła najpierw jej powiedzieć wszystko co ślina przyniosła jej na język, po czym jakby nigdy nic położyła głowę na jej udzie, podkurczając i podciągając nogi do klatki piersiowej.
- Nie mam serca, chyba mi gdzieś wypadło. Ach, no i widzisz, miało się ułożyć, a jemu nagle odbiło... - skomentowała krótko jej pytania, jedną z chłodnych dłoni wsuwając sobie pod policzek, drugą zaś wsunęła między uda i przymknęła powieki. W gruncie rzeczy cieszyła się, że miała siostrę przy sobie.
- Muszę wyjechać, bo oszaleję w tej szkole, Char - dodała nagle, wypuszczając głośno powietrze nosem. - Coś jak urlop od życia, nieważne, co słychać? - zmieniła temat, nie mając za bardzo ochoty kontynuować nieprzyjemnej rozmowy o jej ex-związku.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Charlotte Jeunesse on Pią 29 Lis 2013, 16:32

Zachowanie Andrei całkowicie zaskoczyło tą niewysoką Gryfonkę. Charlie nie pamiętała kiedy ostatni raz się przytulały bądź okazały sobie jakąkolwiek fizyczną czułość. Skoro jednak starsza Jeunesse posunęła się do tak drastycznego kroku, sprawy musiały wyglądać nieciekawie, uświadamiając brązowowłosej trudny do przyjęcia fakt. Connor musiał być jednych z tych chłopaków branych pod uwagę na poważnie.
- Masz serce mimo tego, że przez większość swojego życia jesteś zimną suką .. ale chyba właśnie to w tobie lubię. - zamarła na moment, nie wiedząc czy powinna poklepać siostrę po plecach. Po dłuższej chwili zastanowienia, zrobiła coś, co zaskoczyło nawet ją samą. Wplotła długie palce we włosy Ślizgonki i zaczęła się nimi bawić, ciągnąc delikatnie za niektóre z brązowych kosmyków. 
- Odbiło? Tak po prostu? To był powód waszego rozstania? Czy jak typowy facet wypatrzył sobie następną ofiarę na którą rzucił Campbellowski urok? - miała miliony pytań i choć przeczuwała, iż powinna dać Angielce odetchnąć i zwyczajnie pozwolić jej się wyluzować i pogadać o czymś innym to chciała znać odpowiedzi. W końcu od jakiegoś czasu było między nimi jak za dziecięcych czasów, dlatego martwiła się i gdzieś tam w głębi siebie, chciała być jakąś częścią w życiu swej bliźniaczej połówki.
- Niestety będziesz zmuszona poczekać jeszcze parę miesięcy, aż do rozpoczęcia wakacji. Na razie musisz skupić się na zajęciach i egzaminach. - dodała tonem nieznoszącym sprzeciwu, posyłając dziewczynie mamine spojrzenie. Nie wiedziała skąd wzięło się w niej tyle odpowiedzialności, jednak wolała się nawet nad tym nie głowić. 
- U mnie wszystko w porządku, raz lepiej, raz gorzej.. no iiii.. potrzebowałabym trochę twoich porad na temat bycia zalotną, dziewczęcą seks bombą. - podrapała się niepewnie po głowie, opuszką palca skubiąc sobie dolną wargę. Nie mogła uwierzyć w to co mówiła, dlatego odwróciła wzrok na przeciwległą ścianę, czując jak blade jak płatek śniegu policzki robią się niebezpiecznie, wprost iście czerwone. 
avatar
Charlotte Jeunesse
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t666-skrytka-pocztowa-charlott

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Andrea Jeunesse on Pią 29 Lis 2013, 17:17

Zachowanie Andrei było całkiem naturalne w siostrzanych relacjach. Najwidoczniej już dawno zapomniała jak między nimi było źle i przy okazji potwierdzało się to, że jej przeprosiny - wtedy, w domu, kiedy zrobiła Charlotte nawet śniadanie - były szczere i prawdziwe. Leżąc i wzdychając jak skończona niewolnica egipska wyłapywała niektóre pytania z potoku słów młodszej o pięć minut.
- Weszłam w nieodpowiednim momencie do siłowni, gdzie akurat jakaś dziewczyna mierzyła jego spodnie i skomentowałam to krótkim "bawcie się dobrze". No bo co miałam zrobić? Co Ty byś pomyślała gdybyś zobaczyła swojego faceta z jakąś lafiryndą, która ubierała się w jego spodnie? Co prawda miał na tyłku inne, ale sam fakt... powiedział, że uważa, że mu nie ufam i nie traktuję tego poważnie. Całkiem miło to usłyszeć od kogoś, kogo się kocha - początek ostatniego zdania aż kipiał na odległość ironią, która nijak nie odbijała się na bladej twarzy Ślizgonki. Bo tak, naprawdę była zakochana w Connorze, a on po prostu podciął jej skrzydła. Karma do niej wróciła. - No trudno, nie mogę go zmusić do niczego, to jego życie, unikam go teraz jak ognia. Prawie wcale nie wychodzę z dormitorium albo swoich szkolnych kryjówek... - idąc w ślad za Gryfonką, Angielka zaczęła opuszkami jednej z dłoni (tej, którą akurat trzymała pod swoją twarzą) delikatnie gładzić jej udo. Kolejne słowa siostry zszokowały ją do tego stopnia, że po szybkim odwróceniu się buzią do dziewczyny, wpatrywała się w nią jak cielę w malowane wrota. - Charlotte Jeunesse, chciałabyś mi coś powiedzieć?
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Charlotte Jeunesse on Sob 30 Lis 2013, 14:54

Charlie wysłuchała z uwagą opowiadania siostry, nie przerywając jej i kiwając potwierdzająco głową na jej słowa. Kiedy Andrea zakończyła historię magicznym, miłosnym wyznaniem, Gryfonka westchnęła cicho i pokrzepiająco poklepała dziewczynę po łopatkach.
- Przykro mi, An. Nawet nie wiem co Ci poradzić, kiepska jestem w tych sprawach. Doskonale wiesz, że nigdy nie byłam z nikim na poważnie.. - przełknęła głośno ślinę, spoglądając z troską na buzię Angielki. - Domyślam się jednak, że musi być Ci ciężko, zważywszy na stan w jakim się znajdujesz.. no i do tego to całe ukrywanie się. To nie w twoim stylu Jeunesse. Powinnaś chodzić z dumnie podniesioną głową i mieć tego fircyka gdzieś. - uśmiechnęła się lekko, opuszką palca stukając w prosty nos siostry. Nie wiedziała czy powinna powiedzieć coś więcej. Takie było jej zdanie na ten temat. Uważała, że jej bliźniacza połówka jest na tyle czarująca, iż może okręcić sobie wokół palca każdego, a w końcu znajdzie się ten jeden jedyny.
- Biorę to pod uwagę. - zaczerwieniła się jeszcze bardziej - o ile to w ogóle możliwe!- i leniwie przeniosła spojrzenie na czubki swoich upaćkanych trampek. Powiedzieć czy nie powiedzieć? Oto jest pytanie. Postanowiła jednak przełamać swoją dumę i poniżyć się całkowicie w oczach starszej o pięć minut.
- Powiedzmy, że kogoś lubię i ten ktoś spotyka się już z kimś innym, ale nawet gdyby tego nie robił to nie spojrzałby na takiego rozczochranego i nieumalowanego trolla jakim jestem. - jęknęła żałośnie, zagryzając mocno dolną wargę i wciąż unikając spojrzenia Andrei. Chyba nie muszę dodawać, iż panna Jeunesse czuła się w tym momencie jak skończona, nastoletnia idiotka? 
avatar
Charlotte Jeunesse
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t666-skrytka-pocztowa-charlott

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Andrea Jeunesse on Sro 04 Gru 2013, 13:07

Angielka nie skomentowała już słów siostry. Nie potrzebowała od niej słowa wsparcia czy dobrej rady, tylko tego, żeby po prostu z nią posiedziała, pogadała o dupie Marynie, bądź pomilczała w tej przyjemnej i nikomu nie ciążącej ciszy. I póki co właśnie to robiły. Nie przestając głaskania uda siostry, położyła się tak jak wcześniej z szerokim uśmiechem. Swoją drogą, zdziwiła się, że Charlotte poprosiła ją o radę. Do tego radę w kwestii CHŁOPCÓW! Do dnia dzisiejszego starsza o pięć minut była zdania, że jej bliźniacza połówka jest pozbawiona pociągu do płci przeciwnej.
- Po pierwsze, nie jesteś nieumalowanym trollem. Faceci lubią naturalne dziewczyny, ja na przykład się prawie wcale nie maluję a jesteśmy do siebie bardzo podobne - powiedziała, przypominając dziewczynie ten drobny fakt. - Po drugie, Charlotte, nie ma takiego wagonu, którego nie da się odczepić. To znaczy moją zasadą jest nie rozbijanie związków, ale... jeśli nie są ze sobą w związku to nie widzę przeciwwskazań. Umów się z nim albo nie, lepiej będzie jak przypadkiem na niego wpadniesz. Skoro tak tego chcesz to zrobię Ci delikatny makijaż, uczeszę, ubierzesz jakąś kieckę i wszystko w Twoich rękach. Nie będziesz się zmieniać dla jakiegoś faceta, to nie jest tego warte - westchnęła ciężko. - Właściwie to kto to jest? Albo z którego domu?
Po pewnym czasie siostry wróciły do swoich pokojów wspólnych.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Nie 23 Mar 2014, 18:44

Ostatnie dwa tygodnie minęły Sanne w zastraszającym tempie. Starając się nie myśleć o nietypowej przygodzie z nieznajomym i na dodatek dużo starszym mężczyzną, pochłonęła się w nauce oraz bardziej skupiła się na obowiązkach prefekta. Jednakże jej spokój nie trwał długo, gdyż wraz z polepszeniem się pogody, Bronte wystartowała pełną parą z treningami, na których pojawiała się ta bardziej wysportowana i pociągająca część męskiego, krukońskiego grona. Jak na złość Gregorovic i jego pałka wsiąkli jak kamień w wodę i to by było na tyle z tych wielkich, niezobowiązujących i dalekosiężnych planów Sanke co do owego uroczego Rosjanina.
Tego wieczoru, po wyczerpującym, aczkolwiek nawet niezłym treningu Holenderka postanowiła odwiedzić łazienkę dla prefektów a następnie zrobić krótki obchód po szkole w celu dopełnienia swych obowiązków na dziś. Przed godziną siódmą była już na VII piętrze, gdzie mogła odsapnąć po intensywnym dniu, zanim pojawi się w pokoju wspól.ym Krukonów i rzuci się na nią chmara adoratorów jak głodne psy na kość. A więc odchyliła drewnianą klapę w podłodze i zgrabnie wślizgnęła się do niewielkiego pomieszczenia. Otrzepała plisowaną spódniczkę z niby-kurzu, poluzowała krukoński krawat i ściągnęła z siebie marynarkę, zostając w białej koszuli w której rozpieła kilka pierwszych guzików, aby móc odetchnąć pełną piersią. Dziewczyna nienawidziła tych formalnych strojów, jednakże nikt nigdy nie mówił, że życie.prefekta i stwarzanie pozorów grzeczności i ułożenia jest takie.łatwe...
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Nie 23 Mar 2014, 19:20

Cory miał całkiem niezłe obycie we wszystkich dziwacznych miejscach w górnej części zamku. W swoim nibyżyciu przeszlajał się już po każdym możliwym pomieszczeniu, popalając tu i tam, bo jakoś tak cieszyły go pomieszczenia bez okien (!), zadymione i przy tym przytulne (!). W końcu palenie przy oknie było swego rodzaju hipokryzją: pozbywanie się dymu, który tak nas cieszył? Nas palaczy?
Stąd też akurat to pomieszczenie figurowało wysoko na jego liście, może przez wzgląd na bunkrowy styl bądź ciemność i kanapę. Okno faktycznie było, ale nie przeszkadzało mu to. W każdym razie piękne miejsce na wykitowania, statystycznie powinno się zostać znalezionym dopiero po kilku dniach.
Pojawił się więc na schodkach niedługo po Sanne, jak zwykle ciągnąc wszędzie, byle nie do miejsc publicznych, gdzie czasem nawet obrazy kapowały do nauczycieli, bo ten i ów zrobił to i to.
- Cześć Sanka – wyszczerzył się. Niby grali razem w drużynie, ale nigdy nie miał z nią do czynienia więcej, niż właśnie treningi, niektóre lekcje, podczas których tak czy tak siedział/trzymał się z innymi ludźmi. A szkoda, bo kult van Rijn uwielbiał przez to ich kolorowe pochodzenie. Zawsze miał wrażenie, że muszą zwozić niesamowite ilości marihuany do zamku, do których on nie miał dostępu po prostu dlatego, że często mu się o tym zapominało bądź miał już od kogoś innego.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Nie 23 Mar 2014, 20:18

Najwyraźniej los zaplanował dla niej na dziś zupełnie inny scenariusz, niż to sobie zaplanowała. Niedługo po jej wejściu, w momencie, w którym rozpuszczała swe kasztanowe włosy, cały dzień związane w ciasny kucyk, w pomieszczeniu pod klapą pojawił się nie kto inny jak jej kolega ze szkolnej drużyny Quidditcha. Kąciki bladoróżowych ust Holenderki momentalnie wygięły się w górę, serwując Reynoldsowi jej uroczy, firmowy uśmiech, za którym kryło się wiele... Oj naprawdę wiele. Panienka van Rijn miała tylko nadzieję, że po tym miłym geście z jej strony chłopak nie ucieknie w popłochu, jak to się jej zwykle zdarzało z chłopaczkami w jej wieku. Cóż to była za złośliwość losu!
- No witam Pana - odparła enigmatycznym tonem, wypuszczając włosy z rąk, które do tej pory cały czas trzymała w uścisku. Była szczerze zaskoczona jego przybyciem, ale w końcu nikt na jej miejscu by się nie spodziewał takiego miłego obrotu sprawy, zważając na ogromną ilość samotni, które oferował uczniom zamek. A dzisiaj kombinowała jakby tu zwabić właśnie tego Krukona do swojej sieci, a tu proszę - sam w nią wleciał! A teraz w jej kwestii było to, aby już dziś nie zdołał się z niej wyplątać i uciec, skoro jej uśmieszek go nie speszył.
- Przypuszczam, że przyszedłeś tu sobie zapalić - odparła po dłuższej chwili, patrząc mu prosto w oczy tak jakby chciała go przeskanować od wewnątrz. - Nie krępuj się, ale licz się z konsekwencjami - dodała, zrywając kontakt wzrokowy i uśmiechając się przelotnie pod nosem. Czy mu groziła? O nie! Każdy dobry "łowca" wiedział, że główną, podstawową zasadą polowań było nie straszenie swoich ofiar. A więc postawiła na tajemniczość i kokieterię, co zazwyczaj się sprawdzało. Nie tylko w tej kwestii.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Pon 24 Mar 2014, 08:43

Niestety na całe szczęście Sanne, Cory miał tylko i wyłącznie dobre doświadczenia z prefektami. Ludzkie i całkiem w porządku. Toteż nie dziwne, że jego instynkt samozachowawczy był mocno stępiony w kwestii jakichkolwiek kar czy konsekwencji wobec jego domu. Które też za bardzo mu nie robiły różnicy. Z resztą oboje byli z tego samego domu, także pomijając przypadek, w którym dziewczyna postanowiłaby sobie strzelić w stopę (a przysiągłby, że była do tego zdolna!), to był bezpieczny. Jak zwykle.
Nie potrzebował jej słów, żeby się rozgościć, ale kurtuazyjnie uchylił okno, bo coś nie spodziewał się, żeby dziewczyna miała podobne do jego upodobania. Po tym szybko rozgościł się na kanapie, dopiero teraz zauważając, że Sanne jest porozpinana i dość roznegliżowana.
- Wspólne zainteresowania? – skoro oczytała jego zamiary niemalże od razu, to musieli mieć coś wspólnego. W każdym razie od razu zapalił, nie chcąc udawać, że przyszedł tu w innym celu. Na przykład ją śledził. W każdym razie zmarszczył lekko brwi. – Czy ja ci w czymś przeszkadzam? – zapytał nadwyraz taktownie (jak na niego), odnosząc się oczywiście do jej nieporządnego jak na codzienne realia z których ją kojarzył, wygląd. No i pomińmy już oczywiście fakt, że atmosfera, jaką rozsiewała Sanne, była dość ciężka na pierwszy rzut oka. Reynolds w każdym razie też miał już na nią plan, czekał tylko na odpowiedni moment.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Pon 24 Mar 2014, 20:42

Oczywiście, że Sanne byłaby zdolna odjąć punkty osobie ze swojego domu, tak samo jak była zdolna do wielu innych rzeczy. Jaka wielka szkoda, że nikt nie mógł się o tym dowiedzieć! Panienka van Rijn była bardzo szczegółowa, jednakże jeśli chodziło o zachowaniu swych niegrzecznych sekrecików w tajemnicy musiała być szczególnie uważna. Kwintesencją jej licznych sukcesów w tej kwestii był odpowiedni dobór miejsca, czasu, a także idealne rozegranie sytuacji. Oczywiście ryzyko, że jej chwilowy kochanek się wygada zawsze było wysokie, jednakże dzięki intuicji dziewczyny nadal wszystko pozostawało pod kontrolą.
Holenderka ponownie strzepała ze spódnicy całą masę niewidzialnego kurzu i ponownie zwróciła na chłopaka swe czekoladowe ślepia. Kompletnie nie wiedziała co sugerował swym pytaniem, dlatego postanowiła wejść na tę bardziej bezpieczną drogę.
- Jeżeli mówisz o Quidditchu i oglądaniu zgrabnych tyłeczków jestem w stanie się zgodzić - odpowiedziała pozornie poważnie, aby chwilę później wpuścić na swe pełne usta, szeroki perłowo-biały uśmiech. Wdzięcznym krokiem podeszła do kanapy i klapnęła obok Krukona, jeszcze zanim zdał jej kolejne pytanie. Zmarszczyła pytająco brwi i idąc w ślady chłopaka spuścił wzrok na swój dekolt, który był ciut za głęboki.
- Ups - mruknęła zupełnie niespeszona - No co? Nawet prefekt lubi się czasem wyluzować. Tobie też się to przyda - dodała cicho, wyciągając dłoń w stronę jego krukońskiego krawatu.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 9 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro VII

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach