Klapa w podłodze

 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro VII

Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

Go down

Klapa w podłodze

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 21:01

First topic message reminder :


Niepozorna, ukryta klapa w podłodze na ostatnim piętrze. Tylko bystre oko będzie w stanie ją dostrzec. Kiedy już odważysz się zejść do środka, odkryjesz, że stara drabina prowadzi do pomieszczenia na niższym piętrze, a jedyne wyjście z niego to właśnie niefortunna klapa w suficie. W pokoju znajduje się stara sofa, podniszczony fotel oraz różne pamiątki po byłych bywalcach tego sprytnie ukrytego pomieszczenia.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Wto 25 Mar 2014, 16:12

Po co miał się od razu przekonywać, do czego była zdolna? Nie chciał sobie psuć obrazu prefektów, czasem nawet dobrze było do nich podejść jak do ludzi, bo schodzili wtedy ze swojego power trip i zachowywali się jak normalni uczniowie. Bo KAŻDY prefekt przechodził przez powertrip, nie ma co ukrywać i się wypierać. Każdy, kto mógł pogrozić innemu, przez jakiś czas tego używał. Cory też by używał.
- To znaczy, że podglądasz ludzi w szatni po treningach i meczach? – uniósł brwi, w pierwszej chwili zaskoczony, po czym parsknął śmiechem. – Eh, prefekci. Najchętniej mielibyście dostęp do wszystkiego, co? – zapytał nieco zaczepnie. W momencie, w którym zabrała się za jego krawat, znów poczuł się dotknięty przez jakiś dziwny zbieg okoliczności. Ciekaw był, czy na każdego się tak rzucała, ale w gruncie rzeczy nie bardzo mu to przeszkadzało, dopóki nie próbowała go zmusić do czegoś, czego bynajmniej robić nie chciał.
- Jak sobie życzysz – stwierdził tylko, ściągając krawat. Może to jednak była jej siostra bliźniaczka? Nie, żeby robiło mu to różnicę, bo ani jednej, ani drugiej za bardzo nie znał, poza podstawowym cześć. Co tam palenie, jak miał przed sobą pierwszą od dawna dziewczynę, która nie połknęła kija, nie była bogatym snobem i mimo defektu prefekctwa zachowywała się w miarę normalnie? – Ale chodziło mi bardziej o palenie. Stereotypy stereotypami, ale w Amsterdamie musicie sobie przecież popalać? – Okej. Palenie było jednak dość istotne.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Sro 26 Mar 2014, 20:40

Stwierdzenio-pytanie chłopaka kompletnie odbiegało od tego co rzeczywiście dziewczyna miała na myśli i co rzeczywiście robiła. Faktycznie raz jej się zdarzyło kogoś podglądać w siłowni, jednakże już kilka minut później ta osoba nie była już obserwowana, a adorowana przez ów niepozorną Holenderkę. Delikatny uśmiech wypłynął na jej usta na wspomnienie tej krótkiej, aczkolwiek dość intensywnej chwili.
- Zapominasz, że prefekci MAJĄ dostęp do wszystkiego, Reynolds - rzekła wymownie podkreślając czwarte słowo uniesieniem jednej z prostych brwi. Sekundę później chłopak nadal siedział na kanapie, nadal palił i nadal nie był rozebrany! Na dodatek Sanne zaczęła się obawiać, że nie działają na niego jej sztuczki, gdyż kompletnie nie reagował na sygnały przez nią wysyłane. Westchnęła ciężko i powiodła wzrokiem wzdłuż ramienia Anglika, zatrzymując swe ciemne ślepia na żarzącym się papierosie.
- Nie tylko w Amsterdamie i nie tylko papierosy - odparła enigmatycznym tonem, po czym wyrwała używkę z dłoni chłopaka i zaciągnęła się nią porządnie z triumfalnym uśmieszkiem na ustach. Jeżeli nie chciała spędzić tu kolejnego tygodnia, czekając na ruch ze strony Cory'ego, musiała wziąć sprawy w swoje ręce, a wymagało to wyciągnięcia grubszej artylerii.
- A jak wy sobie tu z tym radzicie? - zapytała z zainteresowaniem. W sumie wcześniej się nie interesowała jak to tutaj działa, gdyż zazwyczaj mogła dostać trochę trawki wprost z najlepszego, holenderskiego źródła. Obróciła się , tak że teraz siedziała przodem do Krukona, wlepiając swoje czekoladowe tęczówki w jego, nawet niczego sobie, oblicze. Nie mogła go rozgryźć, a na nieszczęście (a może jednak szczęście?) Cory'ego, panienka van Rijn tym bardziej nie miała zamiaru mu odpuścić!
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Czw 27 Mar 2014, 12:24

No nie działało. Głównie dlateto, że Cory sam byłby zaskoczony, gdyby zdał sobie sprawę, jak szeroką tolerancję ma dla wszelakich dziwnych zachowań innych osób. Ale czemu tu się dziwić, skoro obracał się w iście czardziejskim gronie od najmłodszych lat i przyjaźnił – o, to bardzo piękne słowo, którego na głos pewnie by nie wypowiedział – z wampirem. Mógłby jeszcze rozmawiać ze zmarłymi dla dopełnienia obrazka, na pewno by pasowało.
Toteż ekshibicjonistyczne zapędy Sanne nie zwracały jego szczególnej uwagi, póki ubrania trzymały się na niej mniej więcej. Generalnie póki nie świeciła mu cyckami po oczach, czego się nie spodziewał, bo miała w jego głowie specjalną przegródkę prefekt. Która i tak została już dość nadwyrężona, kiedy zabrała mu papierosa. Ale znów, nic specjalnego, co druga dziewczyna tak robiła i dzieliły się tylko na te, które je wyrzucały z głośnym „fe, świństwo”, albo te, które paliły.
Ale ale ale, jej ciężka artyleria mu się spodobała, bo temat w końcu trafił w jego gusta. Niemal wyrwało mu się coś w stylu nonareszcie.
- W Wielkiej Brytanii jest tylu imigrantów, że tak naprawde nie ma problemu. Nawet jak nie zwieźli ze sobą, to wiedzą, jak hodować – wzruszył ramionami. Znał nawet kilka osób, które parały się tym w Hogwarcie i generalnie było... W sumie powinien ugryźć się w język, bo kto wie, czy go nie podpuszczała. Koniec końców zielone było raczej nielegalne, a ona swego rodzaju przedstawicielem prawa, nawet, jeśli mizia po ramieniu, to i tak mógł być jakiś trik. – Ale przecież ty nie palisz, przynajmniej nie wyglądasz – dodał jeszcze, mierząc ją uważnym spojrzeniem.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Czw 27 Mar 2014, 20:49

Patrząc tak na Krukona, Sanke rozmyślała o tym, czy aby przypadkiem nie wyszła z wprawy w tych i owych sprawach. Może ta przedziwna przygoda z nieznajomym Rosjaninem miała przełamać jej dobrą passę, albo po prostu poczuła się zbyt pewnie w swych podbojach i w końcu musiała trafić na ciężki orzech do zgryzienia. Jednakże nie miała zamiaru się poddawać, gdyż to nie było w jej stylu. Sanke zwykle dążyła do ustalonego przez siebie celu z upartością godną miliona zapartych osłów, a to nie mogło prowadzić do niczego innego, jak do realizacji celu. Proste jak budowa cepa.
Słuchając jego odpowiedzi, wypuściła szarawy dym, obserwując go spod przymrużonych powiek, okraszonych złotawym cieniem, który wyjątkowo ładnie rozświetlał jej spojrzenie. Już nie oddała mu resztki smolistej używki, jedynie dopaliła do końca i zgasiła niedopałek w jakiejś biednej, samotnej donicy.
- Hodowanie to straszne gówno - odparła jak gdyby nigdy nic, lekko odkrywając rąbka swej innej tajemnicy. Może nie była nałogową palaczką, aczkolwiek kiedy tylko miała ochotę (a ostatnio zdarzało się to wyjątkowo rzadko) i dobre towarzystwo to czemu miałaby sobie nie pozwolić? W szkole była wzorową uczennicą, natomiast po szkole była zwykłą nastolatką, która lubiła obcować z chłopcami i się bawić, nie to co Panna Prefekt Naczelna, która nie widziała nic poza swoją szkolną karierą. - Za dużo z tym zachodu, a efekty raz są a raz nie ma - wzruszyła ramionami. Oczywiście, że kiedyś próbowała wyhodować tę małą, śliczną, psychoaktywną roślinkę - w końcu była z Amsterdamu! - jednakże nic jej z tego nie wyszło i powróciła do dawnych i sprawdzonych metod.
- A chcesz się przekonać? - zapytała, unosząc obie idealnie wyregulowane brwi, ku górze. W jej ciemnych, głębokich tęczówkach czaiło się wyzwanie i coś czuła, że chłopak je podejmie.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Czw 27 Mar 2014, 21:57

Równie prawdopodobne, że Cory był po prostu niełatwy i zbyt przyzwyczajony do nudnego życia, opierającego się na popalaniu tu i ówdzie, wcale ale to wcale nie szukając różnorodności i w ten sposób wegetując sobie gdzieś z boku, obok wszystkich tych szalonych sytuacji, w które wikłali się inni uczniowie. A on się nudził i dodatkowo się z tego cieszył, chociaż na dłuższą sprawę wiedział, że to niedobrze. Że pewnie zgnije w jakimś fotelu jako stary, zgrzybiały dziadek, opowiadający dziwne hisorie o tym, jak to najprawdopodobniej był zjarany i coś mu się zdawało.
- Jaakie gówno – oburzył się nia na żarty. Hodowla była dość wymagająca, ale za to jak się opłacała, jaki lajt na człowieka sprowadzała... Jedynym anty była antymarihuanowa polityka Hogwartu, ale bla bla bla, nikogo to nie interesuje, bynajmniej nie bardziej niż to, że Sanne starała mu się chyba zaimponować. Nawet Cory to zauważył. Nie był konkretną osobą, ale czasem nawet on potrzebował jakiegoś stanowiska. W ten czy inny sposób zniszczyłby atmosferę, którą Krukonka usilnie starała się zbudować.
- Van Rijn – zaczął poważnie, siadając prościej i starająć się ująć w słowa myśli, które kłębiły mu się w głowie. Też wyczyn, że coś takiego spowodowała. – Czego ty ode mnie chcesz?
No co, się na niego porwała, to niech go DOŚWIADCZY. Z resztą jakiekolwiek podchody na Cory’ego nigdy nie podziałają, stąd też największe szanse na jakąkolwiek wymagają reakcje, to po prostu bycie szczerym i konkretnym.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Czw 27 Mar 2014, 22:53

Fakt, nie można było przydzielić Reynoldsa to tej grupy, w której lądowała większość przedstawicieli płci męskiej, co było dla Sanne wielką zagwozdką, bo niby w którym worze miałby wylądować jak nie w tym... Holenderka nie mogła sobie poradzić z wrzuceniem go do szufladki z jedną, konkretną etykietą, dlatego też pan Reynolds obijał się po jej głowie, robiąc w niej - kolokwialnie mówiąc - burdel. Jakkolwiek to brzmi.
- Wiesz, nie mam daru do opiekowania się roślinkami - odparła, ledwo wynurzając się z myśli, które momentalnie zalały jej głowę. Co ten człowiek z nią robił? Zmuszał ją do myślenia, a nie działania. A większość przyjemnych nocy wcale nie zaczynała się od pogrążania się w rozmyślaniach...
Z kolei chwilę później jej głowa była zajęta czymś innym, a było to oczekiwanie na to aż Cory podejmie rzuconą przez dziewczynę rękawicę. Dziwnym trafem zdarzyło się tak, że znaleźli się tu sami, powoli wkręcali się w rozmowę, a więc czemu mieliby razem nie zapalić, skoro Sanne miała schowane małe co nieco w swym dormitorium... Nagle Holenderka dostrzegła ożywienie u Cory'ego i gdy już myślała, że ten w końcu podjął jej wyzwanie, stała się rzecz kompletnie oderwana od jakichkolwiek przypuszczeń dziewczyny. Wlepiła w niego swe ogromne, pełne zaskoczenia, ślepia i przez kilkanaście dobrych sekund ani razu nie mrugnęła, nie chcąc stracić go z widoku chociażby na ten ułamek sekundy.
- Reynolds, Reynolds... - odparła w końcu, diametralnie zmieniając wyraz twarzy. - Na jakim ty świecie żyjesz, że nie widzisz tego co Ci wyraźnie pokazuję - odparła, kręcąc głową i uśmiechając się sarkastycznie pod nosem. - Ja już nie wiem czy mam Cię zjarać, czy zaczarować, czy po prostu ostentacyjnie i bez ostrzeżenia rozebrać, żebyś w końcu otworzył oczy - mówiła zupełnie naturalnym tonem, nawet na końcu delikatnie się uśmiechając, aby zaraz bardziej się przybliżyć do chłopaka, rozpiąć kilka guzików jego koszuli, zanurkować pod bawełniany materiał i zacząć drażnić opuszkami palców skórę na piersi Krukona.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Wto 01 Kwi 2014, 21:46

No no, czyżby w końcu coś ciekawego miało zdarzyć się w życiu Krukona? Coś, co nie było jego własną inwencją, a mu się po prostu przytrafiło, jak Potterowi blizna i Dumbledorowi miłość do tej samej płci? W jego oczach aż błysnęło zainteresowanie, chociaż zmiana tonu Sanne z jej niby zwyczajnego, na trochę bardziej konkretny, sprawiało wrażenie, że nie jest z nieco zadowolona. Dziewczyny nie lubiły być dosłowne i konkretne, tego Cory już dawno się nauczył. Ale z drugiej strony on nie bardzo lubił być manipulowany i niepotrzebnie wykorzystywany, skoro Sanne mogła po prostu powiedzieć na samym początku: potrzebuje zaliczyć. To nic, że się specjalnie nie znali. Już od dawna nikomu to nie przeszkadzało.
W każdym razie uśmiechnął się w swój rejnoldski, krukoński sposób.
- Zjarać się byłoby fajnie – stwierdził. Skoro przestała udawać, to w końcu mógł się rozluźnić. – No wybacz, że nie podejrzewam wszystkich prefektów o taką... przygodniość – stwierdził szczerze. Ot, bo był szczery. Posadził ją więc na kolanach, korzystając z dobrodziejstw szkolnego mundurka i wsuwając dłonie pod jej spódnicę. – Albo po prostu jesteś w tym słaba – stwierdził bezczelnie, błyskając lekko zębami. Teraz to on rzucał rękawicę. Po prawdzie wszystko mu było jedno, co się teraz stanie. Podobał mu się zadymiony klimat pomieszczenia (który sam stworzył, nie chwaląc się), toteż Krukonka miała przed sobą rzadki obraz Cory’ego nie tylko w całkiem niezłym humorze, ale wręcz zadowolonego. – Ale rozumiem, że możesz się po prostu dopiero uczyć – zarzucił jej znów, przesuwając dłońmi po jej udach, spokojnie i jeszcze niezbyt nachalnie, o ile w ogóle można coś takiego stwierdzić.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Wto 01 Kwi 2014, 22:49

Sanke przypuszczała, iż po prostu zjadła ją rutyna, gdyż jej stałe zagrywki były do tej pory niezawodne, a faceci lecieli za nią w jakieś ustronne miejsce na jedno pstryknięcie palcami. Oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie pluła sobie w brodę, że też wcześniej nie zdążyła wybadać Reynoldsa, aby wiedzieć jak go podejść. Nie lubiła bezpośrednich gierek, mimo tego, iż zazwyczaj potrafiła być naprawdę brutalnie szczera. Czemu nie? Po prostu taka już była, pociągała ją nuta tajemniczości, podążanie za czymś nieodgadnionym, bądź za czymś zakazanym. Była zupełnym przeciwieństwem innych prefektów.
- Mówisz, masz - odparła z szerokim, zawadiackim uśmiechem, kierując różdżkę w stronę okna i wypowiadając zaklęcie przywołujące. Dziewczyny z jej dormitorium już od jakichś dwóch tygodni spały przy uchylonych oknach, więc Holenderka była w stu procentach przekonana, że pewien mały pakuneczek zaraz znajdzie się w jej filigranowych dłoniach.
- To gdzieś ty się uchował, że nie masz pojęcia o tych mniejszych, a tym bardziej większych grzeszkach prefektów? Cała szkoła o tym huczy - rzekła, w tak zwanym międzyczasie, wygodnie usadowiając się na udach Krukona, aby chwilę później sprzedać mu porządnego kuksańca w ramię. - Nie każ mi po raz kolejny udowadniać na co mnie stać, Reynolds - odparła tonem, który informował chłopaka, iż nie warto z nią w tym momencie dyskutować. Uformowała swoje pełne usta w wąską kreskę, patrząc na niego z góry. Dobra, miała dopiero te niecałe siedemnaście lat, ale nie mogła określić siebie jako osobę niedoświadczoną. Fakt, te ledwo ponad szesnaście lat to jeszcze zapewne zbyt wczesny wiek na rozpoczęcie współżycia i to na dodatek tak rozwiązłego, ale cóż można na to poradzić jeśli się mieszka i wychowuje w bliskim sąsiedztwie dzielnicy czerwonych latarni?
Jego ostatnie słowa puściła już mimo uszu, nie mając ochoty psuć atmosfery, którą tak długo budowała, a która mogła się posypać tak szybko jak domek z kart przy lekkim podmuchu wiatru. Przymknęła lekko powieki, zanurzając swoje chudziutkie palce w rozczochranej czuprynie Anglika. Nagle na kanapie obok nich, wylądował niewielki pakuneczek, w którym znajdowało się wszystko co było im potrzebne, aby naprawdę porządnie naruszyć prawo Wielkiej Brytani, jak i regulamin Hogwartu.
- Czyń honory Panie Nieprzystępny - odparła z szelmowskim uśmiechem, wciskając pakunek w jego dłonie. W końcu nie mogła się przyznać, że nie umie kręcić jointów, gdyż od zawsze zajmowała się tym jej siostra. Z resztą miała zamiar mu trochę poprzeszkadzać w tej czynności...
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Wto 01 Kwi 2014, 23:46

No Cory nie był tajemniczy i chyba nigdy nie będzie, więc skoro się na niego przyczaiła, to musiała to jakoś przełknąć. Niespecjalnie czuł się przez to w jakimś stopniu opóźniony w rozwoju czy coś w tym stylu. I był na sto procent pewny, że Krukonka przez to okno wezwała jakiś lubrykant, w końcu wielce doświadczona i tak dalej, czego w sumie nie chciała mu aż tak bardzo udowodnić, ale i tak... Niech jej będzie. Eh te szesnastolatki. Strach pomyśleć, jakie będą za jakieś 10-20 lat.
- Widziałaś mnie kiedykolwiek z jakimś prefektem? – zapytał ją trochę sceptycznie. Plotki nie były też jego mocną stroną, także mógł z powodzeniem skończyć jako ostatnia osoba, która dowiedziałaby się o jakiejś wojnie, konflikcie czy zamykaniu szkoły, no chyba, że przypadkiem znalazłby się w centrum akcji. W każdym razie dobrze wiedzieć, że przedstawiciele ich domów pieprzyli się po kątach jak króliki, chociaż niewiele to zmieniało w jego życiu. Może tyle, że czasem klepnie Hanke Wilson w tyłek, skoro, bazując na słowach Sanne, one wszystkie to lubiły. Ha ha.
- Ej, do niczego cię przecież nie zmuszam – stwierdził, trochę zamyślony, kontemplując budowę sankowego, zaskakująco wysportowanego ciała. Ale w końcu śmigała na miotle w drużynie i chociaż samo utrzymywanie sie na kiju nie wymagało aż tyle siły, to nie mógł się spodziewać niczego innego. Scisnął lekko jej pośladki i sięgnął szyi, ledwie ją muskając, gdy pakunek wylądował tuż obok niego. No musiał przyznać, że ten jej lubrykant miał dość dziwny kształt, ale zachęcony jej słowami sięgnął do paczki, a oczy mu rozbłysły. Słowo skauta, że nie palił już od jakiegoś czasu, stąd też zanim jeszcze wydobył co trzeba, słodkawy zapach marihuany zdążył wymieszać się z tym tytoniowym. Zapach trawki hodowanej bliżej niż w meksyku i jeszcze nie zwietrzałej.
- Okej, oficjalnie jestem teraz bardzo zaskoczony – poinformował ją i na krótki moment stracił zainteresowanie obszarami-pod-spódniczką i cyckami, prawie-że-świecącymi-mu-przed-twarzą na rzecz bletki i zielonego, które na sankowej nodze począł skręcać. Dość sprawnie jak na tak ekstremalne warunki, strofując ją cicho, kiedy tylko śmiała się poruszyć.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Sro 02 Kwi 2014, 10:19

Panienka van Rijn sama by polemizowała nad kwestią swego doświadczenia. Fakt, wiele przygód seksualnych wnosiło bardzo wiele do jej życia erotycznego, jednakże ów młódka dopiero pracowała na swoje rzekome doświadczenie. Natomiast prawdziwą kobietą będzie mogła się nazwać dopiero za kilka ładnych lat.
- Coruś, w ogóle bardzo rzadko Cię widuję, więc nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na to pytanie - odparła, zupełnie nie przejmując się jego sceptycyzmem. Przez chwile wnikliwnie wpatrywała się w jego twarz, palcem wskazującym wodząc po lini jego męskiej szczęki. - A z resztą, co ja tam mogę wiedzieć. Bardziej utożsamiam się ze zwykłymi uczniami, niż prefektami, więc może mam mylne informacje? - zapytała retorycznie z figlarnym uśmiechem na ustach. Holenderka lubiła siać wątpliwości, a nawet czasem zamęt. Ale to tylko i wyłącznie od święta.
- A mógłbyś... - odrzekła enigmatycznie wprost do jego angielskiego ucha, opatulając je swoim ciepłym oddechem. W końcu poczuła, iż Reynolds zaczyna się wczuwać w sytuację, którą Sanke bezczelnie i bezwstydnie rozciągnęła przed jego nosem. Szeroki, olśniewający uśmiech wykrzywił jej bladoróżowe półkule, gdy Cory nieco mocniej ścisnął jej pośladki i "w przelocie" delikatnie, prawie niewyczuwalnie musnął jej szyję. W tym momencie przeklęła wszystkie bóstwa świata, które sprawiły, że pakunek z pięknymi, jasnozielonymi pąkami wylądował na kanapie właśnie wtedy, kiedy sprawy między nią a kolegą z drużyny zaczęły zmierzać w wyczekiwanym przez Sanke kierunku.
- Mniemam, że pozytywnie zaskoczony -zaśmiała się pod nosem, widząc jak wlepia cielęce spojrzenie w ten niewielki pakunek, który przed chwilą wcisnęła mu w dłonie. Anglik wyglądał naprawdę przezabawnie, co - na jego szczęście - zrekompensowało fakt, iż na dłuższą chwilę zaniedbał żądne pieszczot ciało Kurkonki. Panienka van Rijn, w gorącej wodzie kąpana, nie byłaby sobą, gdyby choćby przez pięć minut siedziała bez ruchu, dlatego też od czasu do czasu próbowała się dobrać do Reynoldsa, który z uporem i dużą dozą cierpliwości sprowadzał ją na ziemię. W końcu - o dziwo! - usiadła spokojnie, obserwując jak chłopak sprawnie wygładza bibułkę, napełnia ją i dosłownie kilkoma, sprawnymi ruchami skleja, formując idealny stożek. Była pełna podziwu dla jego umiejętności, jednakże jej myśli od razu zeszły na ten inny, sprośny tor, który był bardzo związany z jego sprawnymi palcami. Faceci mieli z nią za dobrze, gdyż nie musieli się zbytnio trudzić, aby ją rozpalić. Robiła to za nich.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Sro 02 Kwi 2014, 16:06

Przynajmniej tej jednej rzeczy mogła się po nim spodziewać – mianowicie w miarę sprawnych palców, które w tej jednej rzeczy były wyjątkowo wprawione. No w skręcaniu. Stąd też Cory nie potrzebował niewiadomej ilości minut, by zrobić, co miał zrobić, kończąc z grubym, solidnym skrętem. Wiercenie się Sanne z początku dość go irytowało, by w końcu stwierdził, że to właściwie nie takie złe i w gruncie rzeczy dość go nakręca. Stąd też – i po prawdzie po to, żeby nie wyjść na zbytniego samoluba – włożył Krukonce do ust... Jointa.
- Pal – rozkazał jej, skoro taka była do tego chętna, po czym wydobył skądś różdżkę i odpalił od niej. Wraz z zapachem robiło się coraz lepiej, ale też bardziej leniwie, toteż Cory przez chwilę przyglądał się jak Sanka wypuszcza dym z ust w zaskakująco świadomy sposób, który bardzo przypadł mu do gustu. Ale nie. Jeszcze nie poszedł na całość, głównie z tego względu, że dziewczyna wydawała się niemalże podskakiwać przy każdym jego dotyku.
Oparł się więc wygodnie, przysuwając ją bliżej do siebie, dając jej jeszcze palić, bo chociaż bardzo się z zioła cieszył, to był na etapie zmiany priorytetów właśnie w tym momencie. Stąd też sięgnął do jej koszuli i spokojnie, bez pośpiechu, rozpinał guziki od momentu, na którym ona skończyła.
Ta część zamku nie była zbyt często odwiedzana, toteż nie docierał do nich żaden hałas, czy chociażby najcichszy dźwięk, siedzieli w pokoju nawet nie tyle bez klamek, ale i bez drzwi i gdyby jedno czy drugie zainteresowało się bardziej tym, co się działo za oknem, to raczej nie wydedukowaliby za dużo przez powoli zapadającą ciemność. Hogwart ze swoim brakiem elektryczności często denerwował Reynoldsa, ale – chociaż na głos nigdy by tego nie przyznał – świeczki w tej sytuacji były dość klimatyczne, przedstawiając mu ciało dziewczyny w interesujący sposób. Którego oglądał coraz więcej, ściągając jej koszulę i w ten sposób powoli i systematycznie idąc do przodu.
- A spodziewałem się, że raczej zaczniesz się krztusić – uśmiechnął się lekko, podnosząc w końcu z kanapy po to, żeby wyjąć jej skręta z rąk/ust i zatopić się w krótkim, ale intensywnym, charakterystycznie słodkawym pocałunku.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Sro 02 Kwi 2014, 20:58

Gdy Cory zwrócił skręta tipem w jej stronę, Holenderka niespecjalnie protestowała, a nawet rozchyliła lekko wargi, aby koniuszek imitacji papierosa mógł się znaleźć tam, gdzie było jego miejsce. Posłusznie poczekała, aż Krukon przytknie do drugiego końca płomyczek - skądkolwiek miałby on pochodzić - aby mogła równie posłusznie wykonać jego polecenie. Tego wieczoru, po raz pierwszy od kilku długich zimowych miesięcy, jej usta ponownie poznały smak tego lekkiego narkotyku. Sanke niespecjalnie przepadała za zapachem konopii i kompletnie nie miała pojęcia dlaczego wszyscy się tak nim zachwycają. Ot, takie magiczne ziółko o paskudnym smaku, którego się nie dało porównać do czegokolwiek.
Mlecznobiały dym, zupełnie inny od tego papierosowego, wydobywał się co jakiś czas z pełnych ust dziewczyny, tworząc wokół tej dwójki pewien specyficzny klimat. Jakby ktoś właśnie wparował do pomieszczenia ukrytego pod klapą zapewne skojarzyłoby mu się ono z jakąś speluną na przedmieściach ogromnej metropolii, w której lądowali podejrzani osobnicy. Jednakże Sanke, będą w centrum oraz przyczyniając się do zadymienia, miała zupełnie odmienne wrażenie. Perlisty dym. zawieszony gdzieś na wysokości ich głów, wydawał się jakby odgraniczać ich od wszystkiego. Właśnie dzięki tej sztucznej mgle mieli zapomnieć o tym gdzie się znajdują, mieli zapomnieć o całym świecie i skupić się tylko i wyłącznie na sobie i swoich potrzebach.
Holenderka czuła się o wiele bardziej rozluźniona, chociaż wcześniej wcale nie była spięta. Usadowiła się wygodnie na chłopaku, gdy ten przyciągnął ją jeszcze bliżej siebie, pozwalając mu robić to na co przyszła mu ochota. Oczywiście było to zamierzone, gdyż ona chciała jeszcze trochę popalić, żeby doprowadzić się do wiadomego stanu. Z resztą bycie tak zwaną mimozą zazwyczaj wyzwalało w facetach tę ich skrzętnie ukrywaną stanowczość, zdecydowanie i pewność siebie, co van Rijn wprost u nich uwielbiała.
W momencie, gdy Reynolds uporał się z raptem trzema guzikami jej już wcześniej nazbyt rozpiętej koszuli, miała zamiar oddać mu skręta. Jakie było jej zaskoczenie, gdy ją uprzedził, zabierając jointa i wpijając się w jej usta. Uniosła obie brwi w geście zaskoczenia, odwzajemniając zadziwiająco intensywny - jak na niego - pocałunek.
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz - odparła z tajemniczym uśmieszkiem. - A teraz pal to i się rozluźnij. - Powiedziała to takim tonem, który nie znosił sprzeciwu. Delikatnie pchnęła chłopaka, aby ponownie się rozłożył na kanapie, po czym kilkoma szybkimi ruchami, rozpięła jego koszulę, chwilę później wargami muskając jego szyję, schodząc coraz niżej i niżej...
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Sro 02 Kwi 2014, 21:55

Melina była dobra. Stanowiła w jakimś stopniu naturalne środowisko Cory’ego, przez co wcale nie musiał się upalić, żeby... Właściwie to na dobrą sprawę nic nie potrzebował, ale w tym momencie nie było też nic, czego nie mógły zrobić. Sięgnął więc do zapięcia jej stanika, po chwili nie postawiając już żadnej warstwy ubrania na górnej partii jej ciała.
Nie interesowało go, czego więcej może się o niej dowiedzieć, bo jak narazie to, co wiedział, było wystarczająco dobre. No i czas na rozmowy najwyraźniej się skończył. Uśmiechnął się kącikowo, kiedy zmusiła go do wcześniejszej pozycji i nie protestował, przejmując od niej palenie, z którym sobie nieźle pofolgowała. Zaciągnął się. Przez tę meliniarnię miał wrażenie, że to wcale nie był ich pierwszy raz razem, i że naprawdę dobrze się znali, ba, nawet dobrze bawili w swoim towarzystwie, bo uśmieszki to tu to tam i dopóki Sanne nie zaczynała podkreślać swojego „oh i ah” było wręcz perfekcyjnie. Stąd też to, że na ten moment przejęła pałeczkę wydawało się najzupełniej naturalne.
Nie przestając palić, wsunął dłoń w jej ciemne włosy, nakręcony do tego stopnia, że dziewczyna, leżąc na nim w ten sposób, nie mogła tego przeoczyć, ale było mu z tym dobrze, szczególnie, że na dobrą sprawę w niczym mu nie ustępowała.
Magiczne ziółko, najmagiczniejsze w całym czarodziejskim świecie, powoli przeżerało się przez mózg Reynoldsa, wprowadzając go w niebanalny humor, godny miejsca, sytuacji i klimatu, który wspólnymi siłami stworzyli. Ale wszystko szło do przodu trochę za wolno, toteż Krukon, ochoczo, poszedł z pomocą drobnym palcom Sanne, nie bardzo wiedząc, jak ona reaguje na marihuane (może paraliżem? Kto tam wie Amsterdamczyków), rozpiął spodnie. Niełatwo było mu siedzieć i się tak do końca rozluźniać nawet, jeśli bardzo by tego chciał.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Czw 03 Kwi 2014, 16:00

Sanke jedynie sprawiała wrażenie takiej dystyngowanej, małej damy, która aż nad wyraz stara się podkreślić swoje kobiece atuty i chyba nawet dobrze jej to wychodziło. Holenderka bardzo lubiła wcielać się w różne role, kiedyś nawet myślała o karierze aktorskiej, jednakże jej plany na przyszłość diametralnie się zmieniły jakieś pięć lat temu i do tej pory oscylują przy Quidditchu.
W tym momencie zapomniała o wszystkich swych licznych wcieleniach, będąc po prostu sobą. Nigdy nie pomyślałaby, iż ktokolwiek będzie w stanie sprawić, aby zrzuciła z siebie zasłonę pozorów i pokazała jaka jest naprawdę. Czuła się z tym wyśmienicie. Oczywiście jej sekrety nadal pozostawały ścisłą tajemnicą...
Odetchnęła pełną piersią, gdy chłopak uwolnił jej dwie, krągłe półkule z żelaznego uścisku drutów obleczonych bawełnianym materiałem z domieszką elastanu. Odrzuciła głowę do tyłu, a błogi uśmiech ulgi wykwitł na jej ustach.
Nagle poczuła jak Reynolds wplata swoje palce w jej długie, miedziane włosy. To był dla niej wyraźny znak do tego, żeby już sobie odpuścić zabawy w drobne, ślamazarne pieszczoty i przejść do nieco żywszych czynności. Zaraz po tym Cory uporał się ze swoim rozporkiem, niemalże czytając w myślach Holenderki.
Spoiler:
Ta ostatnia obdarzyła do przeciągłym spojrzeniem znad jego bioder, doprawionym zadziornym uśmieszkiem, aby chwilę później wyciągnąć to, co tak skrzętnie chował w
bokserkach, i zacząć przesuwać dłonią w górę i w dół wzdłuż jego przyrodzenia. W momencie, gdy trochę krwi opuściło resztę ciała Anglika i znalazło się pomiędzy jego nogami (efekt był natychmiastowy), Sanne bez ostrzeżenia objęła ustami reynoldsowego penisa, powtarzając poprzednią czynność z małymi, nieśmiałymi (!) gratisami. Co z tego, że nigdy jakoś nie miała okazji na wypróbowanie swoich sił w "miłości francuskiej"? Raz się żyje, czyż nie?
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Szara Dama on Czw 03 Kwi 2014, 19:22

Snuła się po zamku, rozmyślając i tęskniąc za dniami minionymi. Odwiedziła swoją wieżę, następnie udała się do komnaty z kryształowymi klepsydrami, pragnąc sprawdzić, jak sprawuje się najinteligentniejszy dom w szkole. Niestety, Ravenclaw spadł na ostatnie miejsce w tabeli, co już od dłuższego czasu raniło niematerialne serce dziewczyny. Była arystokratką, a więc i dumę miała iście szlachecką. Znoszenie triumfalnych uśmiechów Prawie Bezgłowego Nicka przychodziło jej z prawdziwym trudem.
Aby odreagować swój zawód, ruszyła w miejsce, które jeszcze za życia, barwnego dziewczęcego życia w Hogwarcie, odkryła ze swoją przyjaciółką Maddeleine. A była to stara, zmurszała klapa w podłodze na ostatnim piętrze, wiodąca prosto do zacisznego pokoiku, tak pełnego sentymentów...
Przeniknęła przez sufit komnatki i zamarła, nadziewając się wzrokiem na dwójkę Krukonów. Zasłoniła usta dłonią w niemym krzyku obrzydzenia, wszak nieobyczajny był to widok...
- Nie spodziewałabym się tego po... dwójce wychowanków Ravenclaw'u... Dyrektor musi o tym wiedzieć, to wszeteczne i obrzydliwe!
Dłonie zatrzęsły jej się z oburzenia, oczy odwróciły od tego ohydnego widoku. Natychmiast wyleciała.
Nic bardziej nie mogło zaważyć na dumie córki Roweny.
avatar
Szara Dama
Duch Rezydent Ravenclawu


Krew : niegdyś czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Czw 03 Kwi 2014, 19:43

Spoiler:
Dobrze, że nie udawała. Mówiąc szczerze Reynolds byłby w stanie wyjść, gdyby zbytnio przesadzała, oczywiście w pierwszym stadium, bo teraz nietrudno zgadnąć, że pomijając już oczywiste fakty, nie ruszyłby się w tym momencie za nic. Bo w tym momencie, paląc trawkę i patrząc na Sanne, czuł się trochę jak jakaś gwiazda rocka, no, chociażby reggae.
Jej niedoswiadczenie było widoczne tylko przez chwilkę, co Reynoldsowi umknęło zupełnie, bo w momencie, w którym już się wkręciła w to, co robiła, nie dało się powiedzieć, żeby coś było nie tak. Zaciągnął się ostatni raz i zgasił papierosa wciskając go w materiał kanapy i przy okazji wypalając całkiem ciekawą dziurę. No ale jak melina, to czemu miałby się powstrzymywać?
No i wtedy wleciał duch, na co Cory zareagował dość zblazowanym spojrzeniem, do czego miał prawo od trawki i Sanne, szkolącej się na jego przyrodzeniu. Krukonka wydawała się być trochę bardziej świadoma, bo nagle ugryzła go trochę za mocno.
- Ej, to tylko duch – powiedział, chociaż miał wrażenie, że mimo wszystko będą musieli się trochę bardziej pospieszyć. Podniósł więc Sanne z kucek i sam wstał z kanapy, przez kilka sekund szukając w pokoju jakiegoś natchnienia, albo też rzeczy, która wyglądała mniej więcej stabilnie. Z resztą, co to była za różnica. Padło na wąski, chłodny parapet, na którym już za chwilę posadził dziewczynę, ściągająć z niej wcześniej resztę jakiejkolwiek bielizny i spódniczkę, żeby spokojnie mogła objąć go nogami w pasie. Więcej czekać nie potrzebował, wszedł w nią szybko i zdecydowanie.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Czw 03 Kwi 2014, 23:06

Spoiler:
Ciche pomruki Reynoldsa były dla Sanne wyraźnym znakiem, iż zmierza w odpowiednim kierunku. Była szczerze zaskoczona, że jednak nie jest to takie trudne i obrzydliwe jak jej się wydawało i nawet zaczęła żałować, że wcześniej tego nie spróbowała, aby teraz móc utrzeć nosa Anglikowi, który zdawał się nie wierzyć w jej grzeszność. W tym momencie była na tysiąc procent pewna, że w zupełności go przekonała do swych początkowych zapewnień.
Pojawienie się Szarej Damy zupełnie pokrzyżowało plany Holenderki, gdyż zamiast zaskoczyć Cory'ego o mało co nie odgryzła mu tej mniejszej główki. Z wrażenia kompletnie zapomniała co właśnie znajdowało się w jej ustach... Spłonęła takim rumieńcem, jakiego od dawien dawna nie widziano na jej policzkach, który wywołany był przez mieszaninę zażenowania oraz zdenerwowania. Nie wiedziała co ma teraz zrobić. Czy uciec od Krukona, na którego czaiła się już od jakiegoś czasu, czy wręcz przeciwnie? Na szczęście Anglik nie miał takiego dylematu i swoją stanowczością pomógł rozwiać Sanne wszystkie wątpliwości. Ciało dziewczyny ponownie zapłonęło żądzą, ale to tak potężną, że van Rijn sama się nieco przestraszyła swojego zachowania, ale nic nie mogła na to poradzić, gdyż było to silniejsze od niej. Może to był efekt adrenaliny, a może jakiś uboczny skutek marihuany?
Pozwoliła chłopakowi zaciągnąć się na chłodny parapet i zdjąć resztkę ubrań, chociaż wolałaby, żeby je po prostu zdarł. Cała reszta wyglądała zupełnie tak, jak ta wyuzdana Sanne sobie wymarzyła, kompletnie nie przejmując się zabezpieczeniem, ani czymkolwiek. W końcu złączyła się w erotycznym uścisku z mężczyzną, o którym marzyła od kilku ładnych tygodni, i teraz nic nie mogło stanąć jej na przeszkodzie w doprowadzeniu tego aktu do końca. Ich biodra poruszały się w rytmicznym, dość szybkim tempie, aby co jakiś czas na chwilę zwalniać i przyspieszać jeszcze bardziej. Holenderka wpijała się w wąskie wargi Krukona, jakby po raz ostatni w swoim całym życiu miała poznać smak męskich ust oraz seksu.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Cory Reynolds on Czw 03 Kwi 2014, 23:33

Spoiler:
W tym momencie Cory wprost uwielbiał Sanne. Właściwie dobrze, że nie była niesamowicie doświadczona, bo ominęłyby go wtedy te rumieńce i dziki entuzjazm, który przejawiała w stosunku do wszystkiego i to do tego stopnia, że prawie musiał z nią walczyć, żeby mniej więcej utrzymać ją w jednym miejscu. Już nawet przestał porównywać ją w myślach do prefekta, którego kojarzył z korytarzy i meczów Quidditcha, a której na pewno by nie widział w takiej sytuacji. Poruszał się w niej szybko i z pasją, zupełnie wychodząc ze swojej roli niechcemisizmu i nochybaty, o dziwo dzieląc chęci Krukonki i starając się pamiętać o tym, że nie chcą mieć dzieci. Całował ją tak, jak ona jego, mocno, gwałtownie i z bardzo krótkimi przerwami na oddech. Dłoń zacisnął na kształtnej piersi, być może trochę za mocno, ale które z nich by się tym przejęło...?
Szara Dama już dawno wyleciała z głowy i jemu i jej, stąd też bardzo szybko wróciła beztroska, KREATYWNA atmosfera, w której wszystko było możliwe.
- Teraz tak – mruknął tylko, nadal rozkazująco, odrywając się od niej, co spotkało z jej nieodgadnionym spojrzeniem. Odwrócił ją przodem do okna i pochylił do przodu, wchodząc w nią od tyłu (ale w odpowiedni otwór, damy jej spokój z analem) i kładąc jedną rękę na biodrze, by dość szybko wbić się w dawne tempo i wsłuchując w ciche jęki. Drugą dłonią powiódł po jej plecach do piersi, przez chwilę drażniąc lekko sutki.
avatar
Cory Reynolds
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Leeds, UK
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t929-skrytka-pocztowa-cory-rey

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sanne van Rijn on Pią 04 Kwi 2014, 00:30

Spoiler:
Panienka van Rijn właśnie chyba dostała czymś naprawdę twardym w głowę, ponieważ zachowywała się zupełnie jak nie ona. Pokazała obcemu chłopakowi swoje prawdziwe oblicze, dała się przyłapać na paleniu zielska i uprawianiu seksu oralnego w szkole, w prefekciarskim mundurku (!), a na dodatek po tym wszystkim jeszcze zapamiętale całowała i uprawiała seks na lodowatym, kamiennym parapecie, jakby nigdy nic. Na pewno musiała się przez przypadek o coś uderzyć, albo to Reynolds cichaczem rzucił na nią Confundusa. Zdaniem Sanne to były jedyne możliwe opcje.
Z drugiej strony bardzo jej się podobała ta nieco pikantniejsza wersja zbliżenia, gdzie obie strony dają z siebie trzysta procent, a ich nagie ciała wiją się w rytm tylko im znanej melodii. Nie było tu nic z romantyzmu i właśnie o to chodziło. Zero zobowiązań, zero wielkich uczuć, po prostu czysty seks. Nim zdążyła się nacieszyć tymi namiętnymi pocałunkami, uczuciem bliskości, silnej męskiej podpory, jaką były jego tors i plecy, chłopak zadecydował o zmianie pozycji. W przelocie posłała mu krótkie, aczkolwiek ciężkie do rozszyfrowania, spojrzenie, po czym szybko się odwróciła i porządnie złapała się parapetu. Na pewno połamała kilka paznokci na kamiennej płycie, w momencie, gdy Reynolds ponownie w nią wchodził. Poczuła milutkie mrowienie w dolnej części brzucha, które było jej znajome z poprzedniej erotycznej przygody. Po chwili ponownie odnalazła z Krukonem wspólny rytm, który z każdą chwilą przybierał na sile oraz szybkości. Po dźwiękach jakie wydawał Anglik, Sanke wywnioskowała, iż jest bardzo bliski finiszu, chociaż ona zapewne potrzebowała jeszcze trochę czasu. I się nie myliła, nagle poczuła jak chłopak gwałtownie z niej wychodzi i spuszcza się na jej plecy. Zaskoczył ją nieziemsko, gdyż to było całkiem fajne, ale też zabawne. Mimo wszystko, na pewno uchroniło ich to przed wpadką.
Kilka chwil później, kiedy już ich mundurki jakoś tak byle jak były zarzucone na ich biodra i ramiona, usiedli grzecznie na kanapie, postanawiając dopalić tę końcówkę skręta, która im została. Próbowali ze sobą dłużej porozmawiać, jednakże tego wieczoru popęd nimi zawładnął i jeszcze raz powtórzyli numerek przy oknie, aby później wyczerpani, ale szczęśliwi nad ranem wrócić do swych dormitoriów.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Brennus Lancaster on Sro 30 Lip 2014, 11:49

Pomieszczenie zostało odkurzone i przygotowane na nowy rok szkolny.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Mercedes Xakly on Sro 08 Paź 2014, 22:24

Już miesiąc temu zaczął się rok szkolny a Mercedes dalej nie umiała się wdrążyć. Ta szkoła napawała ją pełni obaw i niepewności, zwłaszcza kiedy nadchodził zmrok. Dziewczyna nie dość, że miała słaby wzrok to po prostu nadzwyczajnie w świecie bała się ciemności, zwłaszcza teraz kiedy ślizgoni jeszcze bardziej uwzięli się na dręczenie innych domów. Dziewczyna miała niestety to do siebie, że przyciągała nieszczęścia, a wszystko co dobre od niej odchodziło. A przynajmniej tak uważała sama zainteresowana, jednak mimo wszystko starała się udawać, że wszystko w jej życiu jest w najlepszym porządku.
Dzisiejszego wieczoru była pełnia i swoje nieogarnięcie dziewczyna zwalała na to zjawisko, przecież na coś trzeba zwalić winę. Jak nie na deszcz, to na to, że jest za ciepło i tak w koło. Wyparce się swoich wad było najlepszym sposobem na niezwracanie na nich uwagi. Starając się nie myśleć o niczym konkretnym, Mercedes włożyła na siebie dłuższy sweter sięgający jej w pół uda, naciągnęła zakolanówki na nogi. Do jednej ręki złapała tabliczkę czekolady a do drugiej książkę o seryjnych mordercach czarodziejach.
Wychodząc z dormitorium założyła jeszcze trampki i popędziła do swojego ulubionego miejsca, które i tak wszyscy rzadko odwiedzali, więc mogła czuć się tam całkowicie swobodnie. Kiedy była już na miejscu uchyliła klapę w podłodze i weszła do środka, oczywiście nie obyłoby się bez nadepnięcia na zły szczebelek przez co takim oto trafem Xakly wylądowała na podłodze, a książka wraz z czekoladą porozwalały się po dwóch różnych stronach pomieszczenia.
avatar
Mercedes Xakly
Klasa VI


Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Jason Snakebow on Sro 08 Paź 2014, 22:47

„… A gdy spojrzałem w głąb samego siebie, ujrzałem mrok nieprzenikniony, którego ciernie oplotły me serce…” - werset z wiersza Bartka z dnia 10 maja 2008 roku

Jason nie wiedział, co ze sobą zrobić przez resztę dnia. Czas, który przeznaczył na poukładanie pewnych faktów i rzeczy w głowie zajął mu praktycznie całe popołudnie, więc pod wieczór wybrał się na spacer. Samotny, jak zwykle. Ostatnie dni dla Jasona były dosyć… ciężkie. Zaczęły wracać koszmary, choć myślał, że się ich pozbył. W związku z tym ponownie pojawiły się bezsenne noce, natłok niepotrzebnych myśli i uczuć, które Jason skrzętnie chował za gruby mur w swojej podświadomości. Kosztowało go to wiele siły, był często wyczerpany, ale opłacało się. Wracał po tym wszystkim do swojej ulubionej, kamiennej maski bez choćby grama uczuć. Uwielbiał w sobie ten mur, który ciężko przebić. Uwielbiał w sobie tą ciszę, która był jego drugim imieniem. Uwielbiał patrzeć, obserwować, wyciągać wnioski. Był niczym cień, sunący po szkole w barwach Durmstrangu, był jednym z jego duchów, blady, wyciosany w marmurze chłopak o ciemnobrązowym spojrzeniu, które prześwidruje każdego na wylot. I które mało kto wytrzymuje.
Stwierdził, że nie zwiedził ostatniego piętra szkoły. Nie z powodu lenistwa czy wysokiej liczby magicznych schodów, ale z braku czasu. Teraz jednak trochę go znalazł, więc zamierzał go wykorzystać. Brązowa szata Durmstrangu zaszeleściła, gdy chłopak skręcał w pewien korytarz.
I zatrzymał się. Do jego uszu doszedł dźwięk podobny do tego, jak ktoś upada na ziemię. Oczy nie zarejestrowały niczego, więc automatycznie chłopak wyciągnął różdżkę. Powoli wchodził w głąb korytarza, gdy nagle pod nogami ujrzał klapę. Cichym Lumos zaświecił w jej kierunku i spojrzał w dół. Na podłodze, leżała dziewczyna. Jason zmrużył oczy i zapytał.
-Wszystko w porządku? - miał cichą nadzieję, że nic sobie nie zrobiła, więc jednym susem zszedł na dół omijając pęknięty szczebelek. Gdy znalazł się na dole spojrzał na szesnastolatkę. Była… oryginalna.  Pukle brązowych włosów, niebieskie oczy, przypominające niebo o poranku. Chłopak wyciągnął ku niej dłoń, by pomóc jej wstać.
- Co tu robisz? - zapytał, pchany wrodzoną ciekawością. Jego ciemnobrązowe tęczówki spoczęły na jej twarzy, jak zwykle badając milimetr po milimetrze jej aparycję. Nie robił tego by uwieść. Bardziej by poznać, z kim ma do czynienia.
Porozmawiali chwilę i rozeszli się w swe strony.

Możemy to zamrozić? Sad I wrócimy do tego? Dziękuję i przepraszam.
avatar
Jason Snakebow
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Westminster, England
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Brandon Tayth on Nie 01 Lut 2015, 22:40

Wydarzenia dnia minionego nie przeszły bez echa w umyśle młodego Włocha. Miał wyrzuty sumienia z powodu zostawienia Moniki samej sobie w tym durnym zagajniku i nie był do końca pewien, czy dobrze zrobił, że tak od razu przeszedł do rzeczy. Może powinien był poczekać, jakoś ją przygotować na owe rozstanie... Ale czy można kogokolwiek przygotować do czegoś takiego?
Nękany różnymi myślami znowu nie potrafił zasnąć, a kiedy już mu się udało, śnił o jakichś bzdurach, których i tak zapomniał od razu po przebudzeniu. Nareszcie jednak poczuł, że nie ma wobec nikogo żadnych zobowiązań. Że nie musi kłamać, kombinować i udawać uczuć, których nawet nie był pewien.
Dlatego też, jak to zwykle w jego przypadku, wpadł na najbardziej debilny z możliwych pomysłów. Po śniadaniu pobiegł do sowiarni i wysłał list. Króciutki, aczkolwiek niezwykle treściwy. Czuł, że źle robi, ale napawało go to taką ekscytacją, iż nie był w stanie się powstrzymać.
Dopełniwszy wszystkich "formalności", resztę dnia spędził na obijaniu się i gawędzeniu z napotykanymi w Pokoju Wspólnym znajomymi. Nie mógł doczekać się wieczoru. Kiedy wybiła 22:30, upewnił się, że korytarz w lochach jest pusty, po czym puścił się biegiem na siódme piętro. W miarę możliwości skorzystał ze wszystkich znanych mu tajnych przejść i odetchnął z ulgą, gdy w końcu wgramolił się do pomieszczenia skrytego pod klapą.
Teraz przyszło mu tylko czekać. O ile w ogóle było na kogo... Nie mając jednak nic do stracenia, runął na wyświechtaną kanapę i oczywiście zapalił fajkę.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Leslie Wilson on Nie 01 Lut 2015, 23:32

Kiedy rano po śniadaniu zobaczyła sowę Brandona z listem w dziobie, serce podskoczyło jej do gardła. Spanikowana upewniła się, że żadna z koleżanek nie dostrzegła puchacza krążącym nad jej głową. Właściwie to zawsze mogłaby powiedzieć, że to zwykła wiadomość od kuzyna, w końcu co było w tym dziwnego? Ano nic. Drżącymi rękami odebrała list od sowy i z ulgą zobaczyła, że ta nie czekając na nic od razu odleciała. Schowała pergamin do kieszeni spodni i odczytała go dopiero gdy znalazła się w pustym dormitorium Ślizgonek piątorocznych. Przeczytała treść wiadomości kilkakrotnie. Po chwili, gdy mogła ją już recytować z pamięci, wzięła różdżkę i jednym ruchem sprawiła, że liścik obrócił się w popiół.
Gdy nastał wieczór, dziewczyna długo walczyła ze sobą, nie wiedząc do ostatniej chwili czy wyjść z dormitorium i ruszyć na ostatnie piętro. Wreszcie z wybiciem godziny dwudziestej trzeciej uznała, że chce iść. Zerwała się wtedy szybko i wyślizgnęła się z pokoju wspólnego, w którym o tej porze już nikogo nie było. Korytarze były puste, a postacie na portretach spały. Wilsonówna przemknęła się tak bezszelestnie, że po chwili już była na ostatnim piętrze. Odszukała klapę w podłodze, przyklęknęła przy niej i ostatni raz rozejrzała się wokół. Ani z jednej, ani z drugiej strony korytarza nikt nie nadchodził. Z cichym skrzypnięciem klapa ustąpiła i Leslie po pokonaniu metalowej drabinki znalazła się w zakurzonym pomieszczeniu, w którego rogu stała stara kanapa. A na niej siedział Brandon. Zegar wybijał właśnie kwadrans po planowanym czasie, na który się umówili. Zaciągnęła rękawy czarnego swetra w dół, a potem wyrzuciła z siebie jakieś niezrozumiałe słowo powitania. Z wahaniem wypisanym na twarzy podeszła do kanapy i usiadła obok kuzyna, czując jak kłęby kurzu z tego starego mebla unoszą się nad jej głową.
avatar
Leslie Wilson
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : biedna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Brandon Tayth on Pon 02 Lut 2015, 00:27

Spóźniała się. Albo w ogóle nie przyjdzie. Brandon poczuł nieprzyjemny skurcz w żołądku - był zboczonym debilem, który przez ułamek sekundy naprawdę uwierzył, że między nim a Leslie wciąż może dziać się coś fantastycznego. Jak on w ogóle mógł wysłać jej tę przeklętą sowę?! Zły na siebie zerknął nerwowo na zegarek. I po czasie... Ruda na pewno okazała się być istotą mądrzejszą od niego i została grzecznie w dormitorium.
Och. Jakże się pomylił.
Kiedy już miał zebrać się do wyjścia, usłyszał szelest. Wiedział, że to ona. No bo kto inny? Jakiemuś profesorkowi zachciałoby się nagle wpaść do tej zapyziałej komnaty pod klapą? Starając się ukryć rosnące podekscytowanie, rozsiadł się nieco wygodniej. Nie powstrzymał jednak nikłego uśmiechu na widok znajomych piegów i burzy ognistych włosów.
- Cześć, jak leci? - zagadnął kuzynkę, kiedy ta już usiadła obok. Jego bystre nieprzeniknione gały wychwyciły, że jest zdenerwowana. Tak, on też był. Z tym, że na razie starannie to ukrywał. A co mogło wydarzyć się za pięć minut, to już zupełnie inna bajka.
- Pogadać chciałem... - rozpoczął niezdarnie, tym samym obnażając przed nią swoje zakłopotanie. Nerwowym ruchem ręki przeczesał palcami niesfornie odstające kudły i w końcu wlepił wzrok w jej twarz. - Leslie, jest coraz gorzej. Cały czas o tobie myślę.
Nie mogąc dłużej tego wytrzymać, przysunął się do niej nieco i położył swoją dłoń na jej dłoni. Skóra Wilsonówny parzyła go żywym ogniem, tak bardzo targały nim nieznane do końca i z pewnością zakazane emocje. Kiedy ona się pojawiała, Brandon zapominał nawet swojego imienia. A istnienia takich osób jak Monika albo Hannah w ogóle by nie podejrzewał.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klapa w podłodze

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro VII

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach