Serce lasu

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Serce lasu

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 23 Kwi 2013, 22:27

Do serca Zakazanego Lasu, prawie kilometr wgłąb gęstwiny zapuściło się niewielu. Nieliczni, którzy z niej powrócili, postanowili tam nigdy nie wracać.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Polly Baldwin on Pon 13 Maj 2013, 18:15

Po skończonym treningu Quidditcha, drobna postać Polly zaszyła się w szatni by skorzystać z tutejszych pryszniców. Czekając aż wszyscy rozejdą się do zamku, odłożyła miotłę do schowka i zrzucając z siebie ubranie, powędrowała pod gorące natryski. Wyciągając z torby truskawkowy szampon, umyła złote pule, odświeżając się w tempie wprost natychmiastowym. Nie chciała, żeby ktoś ją tutaj nakrył. Zanim nasunęła na nogi obcisłe, zdezelowane jeansy, zaobserwowała na mlecznej skórze masę fioletowych siniaków i zadrapań. Marszcząc jasne brwi, stwierdziła, że powinna być bardziej ostrożna bo niedługo ktoś zacznie zachodzić w głowę skąd u tej anielicy tyle brzydkich ran i blizn. Naciągając przez głowę błękitną bokserkę, narzuciła na ramiona kremowy sweterek i mrucząc pod nosem odpowiednie zaklęcie, podsuszyła włosy.
- Teraz trzeba tylko poczekać, aż się trochę ściemni. Wiesz, standardowe środki ostrożności. - wzruszyła beztrosko barkami, kierując owe słowa do niewidzialnego towarzysza. Nie, nie miała wyimaginowanego przyjaciela. A może miała? Nie nadała mu imienia, nie znała płci. Tylko potrzebowała kogoś u swego boku, kiedy łamała regulamin i zapuszczała się po zmroku w niebezpieczne okolice. We dwoje zawsze raźniej i było do kogo otworzyć buzię. Ubolewała, że nikt nie dzieli jej pasji do magicznych stworzeń i nie chce poszukiwać ich w głębi zakazanego lasu. Kiedy parę dni temu zapytała Charlesa o nurkowanie w hogwardzkim jeziorze, chłopak po prostu zignorował temat, a Polly nie naciskała. Przyzwyczaiła się do rozmawiania z powietrzem.
- Na mnie już czas! - odparła z podekscytowaniem, uśmiechając się do nieistniejącej osoby. Klepiąc się po kieszeniach spodni, podwójnie sprawdziła czy ma ze sobą różdżkę, skrawek pergaminu i mugolski długopis. Opuszczając niewielkie pomieszczenie, znajdujące się na skraju boiska, czmychnęła sprytnie między drzewami, chowając się pobliskich krzakach. Robiła to już wiele razy i jeszcze nigdy nikt jej nie nakrył. Ścieżkę, którą podążała znała już na pamięć. Kiedy dotarła na obrzeża Zakazanego Lasu, wyciągnęła z kieszonki pognieciony pergamin. Znajdowała się na nim jej własna mapa gęstwiny z pozakreślanymi pozycjami zwierząt. Jak do tej pory udało się jej odnaleźć stadko Testrali. Co prawda dziewczątko nie mogło ich ujrzeć bowiem nigdy nie widziało niczyjej śmierci, ale instynkt podpowiadał jej, że znajduje się wśród tych tajemniczych stworzeń. Celem dzisiejszej wyprawy było gniazdo Akoromantul. Baldwin była doprawdy szaloną dziewczyną. Nie bała się ciemności czy też gigantycznych pająków. Miała już małą obsesję, a jej marzenia różniły się od klasycznych pragnień panienek w jej wieku.
- Lumos! - mruknęła pod nosem, zapalając w ten sposób końcówkę różdżki i zagłębiając się do samego serca lasu. Odgarniając z twarzy parę wilgotnych, jasnych kosmyków, zagryzła mocno herbaciane wargi, czując jak jej serce przyśpiesza z nadmiaru podekscytowania.
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Ian Ames on Pon 13 Maj 2013, 18:38

Co mógł robić panicz Volante po zmroku w Zakazanym Lesie? Cóż, jakby to ująć... egzystował. Praktycznie już tutaj zamieszkał, czując się tutaj o dziwo bezpieczniej (żadnego człowieka którego mógłby pod wpływem impulsu rozszarpać). Po skończonych zajęciach po prostu nikł w gęstwinie pierwszych drzew Zakazanego Lasu i tyle go ludzkie oczy widziały. Siedział właśnie na jednym z drzew kiedy do jego nozdrzy dotarł zapach... niezwykle intensywny zapach truskawkowego szamponu. Automatycznie się skrzywił, a do jego mózgu dotarł jasny sygnał. Człowiek. Najpewniej rodzaju żeńskiego, albowiem mężczyźni niezwykle rzadko (chociaż niestety wraz ze wzrostem rozwoju cywilizacji coraz częściej) korzystali z takich zapachów. Przechylił się nieco w dół, żeby zobaczyć intruza. Najpierw w prawo, potem w lewo... Pusto. Najpewniej zapach poniósł wiatr. Chwilę później jednak do jego uszu dotarły czyjeś niezbyt zgrabne kroki, a zapach zrobił się intensywniejszy. Na końcu zobaczył blondwłosą niewiastę z zapaloną różdżką w dłoni, którą kojarzył z widzenia, z wieży. Krukonka. Nie chciał, żeby go tutaj widziała, dlatego przysiadł wygodniej na gałęzi obserwując z góry jej poczynania.
- Nie powinno Cię tutaj być. - powiedział w końcu tak, aby go usłyszała, po czym w wampirzym tempie znalazł się na innym drzewie. Najpierw ją postraszy, potem nadgryzie, a na końcu ocali jej życie zanosząc ją do Skrzydła. Plan godzien mistrza.
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Polly Baldwin on Pon 13 Maj 2013, 18:56

Jasnowłose dziewczę błąkało się wśród licznych, wysokich drzew, rozglądając się z zainteresowaniem za każdym razem, kiedy do jej uszu docierał jakikolwiek szelest. Nie podskakiwała niczym poparzona, o nie. To zdecydowanie nie było w jej stylu. Ona wręcz podążała za hałasem, chcąc natrafić na jakieś spłoszone stworzenie. Tak, Polly była dość naiwna w tej kwestii. Żyła w przeświadczeniu, że wszystkie zwierzęta są bezbronne, potrzebują jej pomocy i najpewniej darzą ją ogromną sympatią. Szukając gigantycznych pająków, miała zamiar się im przedstawić i grzecznie porozmawiać, chcąc zebrać jak najwięcej informacji o ich fascynującym gatunku. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że akromantule mogą urządzić sobie z niej apetyczny deser. Bliźniaczki Baldwin już takie były. Odrobinę szalone i nieprzewidywalne.
- Z moich obliczeń wynika, że powinnam być całkiem blisko. - podrapała się po głowie, powodując, że jej wilgotne pukle rozsypały się niesfornie bo jej drobnych ramionach, delikatnie mocząc gdzieniegdzie jej błękitną bokserkę. Naciągając rękawki swetra na blade dłonie, już miała obrać inny kierunek, kiedy chłodne powietrze przeciął czyjś głos. Niesamowicie pociągający głos. Złotowłosa Krukona zmarszczyła jasne brwi, rozglądając się wokół. Czyżby odezwał się do niej jeden z pająków? Wiedziała, że akromantule mają zdolność ludzkiej mowy, ale nie podejrzewała, że mogą mieć tak przyjemne barwy głosu. Zadziwiające.
- Czy jesteś pająkiem? Przychodzę w pokoju. Nazywam się Polly i jestem uczennicą Hogwartu. - wyprostowała się niczym struna, uśmiechając się delikatnie. Dobre maniery potrafiły załagodzić każdą sytuację. Kiedy zamiast odpowiedzi do jej uszu dotarł szelst gałęzi, szafirowe tęczówki dziewczyny powędrowały w tamtą stronę, jednakże było zbyt ciemno, a zwierzę było zbyt szybkie, żeby blondynka mogła się mu bliżej przyjrzeć. Tylko czy pająki mogą chodzić po drzewach? Chyba nie, ale ucznia się tutaj nie spodziewała. Nikt nie zapuszczał się tak daleko w głąb lasu.
- Nie musisz się mnie bać! Jestem bardzo towarzyska. Zapewniam!
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Ian Ames on Pon 13 Maj 2013, 19:31

Ciemne, wręcz czarne oczy przypominające do złudzenia oczy małego Rumuna wpatrywały się w postać między drzewami. Nie powinno jej tu być. Ona jednak zamiast uciekać na łeb na szyję zamierzała tu zostać. Słysząc jej głos powstrzymał się przed parsknięciem śmiechem. Cóż za naiwna istota. Ba! Aż nazbyt naiwna. Czy był pająkiem? Niestety ale musiał ją zawieść. Nie miał nic wspólnego z pająkami. Bardziej z nietoperzami niż z pająkami.
- Nie jestem pająkiem. Uciekaj. - rzucił w jej kierunku ostrzegawczym tonem. Miał w sobie za dużo człowieczeństwa. Człowieczeństwa które wbrew pozorom pielęgnował, bo gdyby nie ono najprawdopodobniej żyłby jako potwór na odludziu. Człowieczeństwa które nie pozwalało mu zabijać. A on przecież nie chciał zabijać. Nie chciał mieć na sumieniu niewinnych istnień. Nawet jeśli te stworzenia są po prostu niezwykle naiwne, wręcz głupie tak jak obecna tutaj Polly. Słysząc jej następne słowa zaśmiał się cicho.
- To raczej ty się powinnaś bać, dziecinko. - zauważył i znikł za kolejnym drzewem. Musiał ją w końcu obejrzeć ze wszystkich stron zanim przystąpi do ataku. Jednak nie dostrzegł przy niej niczego co mogłoby go zatrzymać przed wbiciem kiełków w jej aortę. Kiedy obejrzał ją już ze wszystkich stron w końcu wyszedł zza drzewa.
- Zakazany Las nie bez przyczyny nie jest dla uczniów. - powiedział dość cicho. Ubrany był po mugolsku, nie mogła więc ocenić czy jest uczniem czy już może studentem, czy seryjnym gwałcicielem czy zwykłym człowiekiem z problemami psychicznymi. Zdrowy rozsądek powinien jej nakazać teraz ucieczkę. Ciekawe czy owa niewiasta wciąż posiadała coś takiego jak zdrowy rozsądek.
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Polly Baldwin on Pon 13 Maj 2013, 20:14

Nie jestem pająkiem. Uciekaj.
Polly uniosła do góry obandażowaną dłoń, rozmasowując nią prawą skroń. Dziewczyna wyraźnie głęboko się nad czymś zastanawiała, mrużąc szafirowe tęczówki. Nie jest pająkiem? Niemożliwe. Nie kojarzyła żadnego innego stworzenia, które mogło zamieszkiwać ten las i posiadać zdolność posługiwania się ludzką mową. To musiała być wyjątkowo nieśmiała Akromantula. Panienka nie chciała uciekać, chciała porozmawiać. Dowiedzieć się dlaczego tylko duże osobniki tego gatunku potrafią mówić. Po chwili namysłu opuściła różdżkę, wierząc naiwnie, że w ten sposób przekona stworzenie, żeby do niej podeszło.
- Nie boję się i nie jestem dziecinką panie pająku, tylko młodą panną. - nadymała policzki, prostując się automatycznie i wygładzając koszulkę, chcąc wyeksponować przy tym kuszące kobiece kształty. Nie żeby myślała, że stworzenie obchodzą w jakiś sposób jej piersi, po prostu nie chciała, żeby stwór myślał, że zamęcza go jedenastolatka. Wodząc spojrzeniem za szeleszczącymi gałęziami, obserwowała uważnie szybki i zręczny cień. Kiedy przed oczami zamiast wielonożnego zwierzęcia pojawił się wysoki chłopak. Blondyneczka westchnęła z rezygnacją, ponownie podciągając koszulkę pod samą szyję.
- Wiem, wiem! Nie sprzedasz mnie? Jeśli nie wygadasz to ja też nie powiem nikomu, że tu byłeś. Przysięgam na diadem Roweny!- przyłożyła rękę do piersi, spoglądając ufnie na młodzieńca. W momencie w którym znalazł się dostatecznie blisko w jej głowie zapaliła się mała żaróweczka, a serce przyśpieszyło bicia. Ona również kojarzyła go z pokoju wspólnego. Nie łatwo go było ominąć na korytarzach bowiem był wyjątkowo przystojny i chociaż Polly całą duszą i sercem kochała Charlesa, widok Iana sprawiał, że jej porcelanowe policzki ciemniały nieznośnie.
- Kurczę! Dobrze się wspinasz! Nauczysz mnie kiedyś? Przydałaby mi się taka umiejętność. Szukam gniazda Akromantuli, ale tego się już pewnie domyśliłeś. - odparła beztrosko, wyciągając w jego stronę drobną, pokaleczoną dłoń. - Polly Baldwin, miło mi.
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Ian Ames on Pon 13 Maj 2013, 21:00

Czyżby panna Baldwin nigdy nie słyszała o wampirach? Stworzeniach nocy które mogły zamieszkać wszędzie gdzie nie są narażone na długie działanie promieni słonecznych? Zakazany Las dzięki wysokim drzewom idealnie osłaniał go przed słońcem, a liczne stworzenia leśne były jego pokarmem. Cóż... dotychczas. Aldur zawsze mówił, żeby nie przepuszczać okazji. Czy jak to mówiło ludowe przysłowie: „Okazja czyni złodzieja”. A wizyta panny Baldwin w tym właśnie miejscu niewątpliwie zaliczała się do okazji. I to tych których się nie przepuszcza. Widząc jak eksponuje swoje kobiece kształty nie mógł się nie uśmiechnąć. Ona była w cholerę i jeszcze trochę naiwna! Broniła dzielnie mitu blondynek, który utarł się już jakiś czas temu. Tak naprawdę wciąż mentalnie była dzieckiem. I to takim zaginionym z Czarnobyla. Kiedy nerwowo zasłoniła swoje kształty na jego widok posłał jej zdumione spojrzenie. Przed pająkiem gotowa była zdjąć nawet gacie, a przed Ianem to już nic? Niech jej będzie.
- Słowo. Nie jestem sprzedawczykiem. - obiecał mrużąc nieco powieki i podchodząc bliżej. Bicie jej serca które przyspieszyło mile połechtało jego i tak wielkie ego. Jasne, że nie zamierzał jej sprzedać. Sama się wyda, kiedy wróci ze śladami po spotkaniu z wampirem. Słysząc jej odpowiedź przechylił delikatnie głowę.
- Akromantule? Są zbyt duże i zbyt niebezpieczne dla Ciebie. No, ale tak dla Twojej informacji... prosto, potem w lewo jakieś dwieście metrów, potem w prawo sto i jesteś u celu. - uścisnął dość przyjaźnie jej dłoń, ale nie zamierzał się przedstawiać. Zbędne gadanie. I tak nie zapamięta, hihihi. Kiedy opuściła nieco bardziej różdżkę znalazł się od razu za nią korzystając ze swojej szybkości, po czym wyrwał jej różdżkę z ręki i wbił szybko kły w jej szyję. I pił i pił i pił... czuł, jak dziewczyna omdlewa ale ją trzymał mocno, z pewnością zostaną jej po tym ślady. Najprawdopodobniej jeszcze kilka chwil i miałby duszę biednej Krukonki na sumieniu. W ostatniej chwili odkleił się od jej szyi i wytarł twarz w jej bokserkę. Słyszał bicie jej serca, więc żyła.
- Obliviate. - mruknął przystawiając jej swoją różdżkę do czoła w myślach jak zwykle określając czas. Musiał zacierać za sobą ślady. Nie mogła go pamiętać, nie mogła go rozpoznać. Jego po prostu tutaj nie było. Miał jednak w sobie mnóstwo człowieczeństwa, więc wziął ją na ręce wpychając do kieszeni jej różdżkę.


Ostatnio zmieniony przez Ian Volante dnia Wto 14 Maj 2013, 17:13, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 13 Maj 2013, 21:27

Nie udało Ci się jednak opuścić tak łatwo Lasu jakbyś tego oczekiwał. Smak i zapach świeżej krwi całkowicie zamroczył twoje zmysły. Byłeś tak zaabsorbowany pożywianiem się, że twojej uwadze uszedł fakt zbliżania się innych istot. Chwilę później usłyszałeś świst strzał i poczułeś jak ostre groty przebijają skórę twoich pleców. Okazało się, że jesteś otoczony przez grupę centaurów.

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Ian Ames on Wto 14 Maj 2013, 17:37

Ból. Przeraźliwy ból sprawił, że z ust Iana wydobyło się głośne jęknięcie a ciało Krukonki opadło na twardą ziemię podczas gdy jego dłonie automatycznie sięgnęły do pleców aby wyciągnąć z nich strzały. Rozejrzał się. Centaury. Goddammit. Ruszył widząc lukę w szeregach. Musiał stąd uciec... Biegł nie oglądając się za siebie. Zatrzymał się będąc dopiero w Hogsmeade. Sam, bez centaurów, z bolącymi plecami. Wyłożył się więc na pustej polanie zaciskając z bólu zęby. Duzi chłopcy nie płaczą, a on przecież był duży. Mimo, że piekło i bolało jak... praktycznie ostatnimi czasy to nic tak nie piekło i nie bolało. Kiedy rany odrobinę się zabliźniły wrócił ostrożnie do zamku w poszukiwaniu Alice.


Ostatnio zmieniony przez Ian Volante dnia Sro 15 Maj 2013, 00:06, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Wto 14 Maj 2013, 19:02

Udało Ci się uciec. Jeden z centaurów wziął uczennicę na ręce i wyniósł ją na szkolne błonia. Wracający tamtędy vice Dyrektor zauważył istotę i po krótkiej wymianie zdań wziął od niego Polly, zanosząc dziewczynę do skrzydła szpitalnego.

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Hannah Wilson on Pią 24 Maj 2013, 22:40

Hannah przez cały piątkowy poranek chodziła poddenerwowana i rozdrażniona, a do tego sztywna jakby ktoś jej wsadził kij w tyłek. Podczas lekcji zerkała nerwowo na zegarek, tupiąc bezgłośnie nogą w posadzkę, okazując tym samym swoje zniecierpliwienie. Starała się nie odzywać ani nie komunikować z kimkolwiek, składając w głowie poszczególne myśli.
Wpadała w panikę. Trzy razy w ciągu dnia sprawdzała czy opróżniła fiolkę z dymiącym eliksirem tojadowym. Naturalnym było, że tak, ale Wilsonówna musiała sprawdzić kilka razy.
Gdy lekcje dobiegły końca, Hannah ubrała pod swoją szkolną szatę najgorsze łachy, przygotowała zawiniątko, w którym umieściła kilka ubrań codziennych i opuściła dormitorium. Od samego popołudnia czatowała już na błoniach, aby wślizgnąć się niezauważona za linię drzew kiedy zapadnie zmrok. Około godziny 20 nastąpił w końcu ten moment i Puchonka weszła, nieomal wbiegła, na teren Zakazanego Lasu. Szła w głąb nie oglądając się za siebie aż w końcu doszła wystarczająco daleko. Tam zsunęła ze stóp swoje lekkie buty, a także szatę szkolną, pod którą ukrywała się już tylko cienka, luźna i prześwitująca koszulka nocna, która w najbliższym czasie i tak miała ulec destrukcji.
Zawiniątko rzuciła na najniższą gałąź jednego z drzew i chodziła w kółko dookoła niego, oczekując na najgorsze. Mruczała pod nosem do siebie, podskakując lekko w miejscu. Kiedy księżyc odsłonił się spomiędzy gałęzi drzew Zakazanego Lasu, Puchonka zaklęła cicho pod nosem i zacisnęła szczęki oraz dłonie.
- Czekam.. - pomyślała, nie spuszczając wzroku ani na moment z gładkiej tafli jasnego księżyca zawieszonego na ciemnym niebie.



Bill, I believe this is killing me.
Well I'm sure that I could be a movie star
If I could get out of this place


* * *
avatar
Hannah Wilson
Prefekt Naczelny

Prefekt Naczelny

Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Genetyka : Wilkołak
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by James Scott on Sob 25 Maj 2013, 00:06

Piątek był nudnym dniem dla Krukona. Ostatnie dwie godziny eliksirów wlokły się niemiłosiernie, tak, że Scott niemal zasnął podczas siedzenia nad kociołkiem. Ostatnie kilka dni były pełne wrażeń, a do tego rana pod okiem pulsowała boleśnie. Nie tylko James był ospały. Większość uczniów z nadzieją wyczekiwało dzwonów obwieszczającego koniec zajęć.
Kiedy -po niemal wieczności - upragniony dźwięk dobiegł do jego uszu, chłopak natychmiast spakował się i wyleciał z klasy. Idąc przez korytarz, marzył tylko o cichym kącie i jakiejś ciekawej/okrutnej książce, która pozwoli jego umysłowi odpłynąć w siną dal.
Z zamyślenia wyrwał go widok pewnej rudowłosej niewiasty.
Już na pierwszy rzut oka było widać, że Panna Prefekt Naczelny nie jest dzisiaj sobą. Blada, sztywna i jakby nieobecna. Nawet nie zareagowała, kiedy to dwóch trzecioklasistów rozbiło jeden ze szkolnych wazonów stojących na korytarzu. A to było zdecydowanie dziwne.
Po raz kolejny ciekawość zwyciężyła ze zmęczeniem. W głowie Jamesa pojawił się plan...
Niemal całe popołudnie przesiedział przy wyjściu ze szkoły czytając książkę i czekając - a trzeba przyznać, że naczekał się długo, bo rudowłosa postać pojawiła się dopiero koło 20.
Scott wyczekał, aż dziewczę się oddali i ruszył jej tropem.
Dzisiaj w końcu wyjaśni się, czy jego podejrzenia dotyczące przyjaciółki są prawdziwe. Cóż, zawsze mógł spytać, w ich rozmowach panna Wilson dawała różne aluzje i był pewny, że powiedziałaby mu prawdę, jednak wtedy z ciekawa przygoda zmieniłaby się w średnio interesującą pogawędkę.
Pierwsze wątpliwości minęły, kiedy dziewczyna przekroczyła granicę Zakazanego Lasu. Nawet Prefektowi Naczelnemu nie wolno było tego robić - oficjalnie rzecz jasna. Chłopak starał się zostać dość daleko w tyle, ażeby przypadkiem pękająca gałąź nie zdradziła jego pozycji. W ciele młodzieńca powoli zaczęła wytwarzać się adrenalina. Będzie ciekawie!
Nagle kobieta się zatrzymała. Zaczęła się rozbierać i...szczęka Krukona niemal dotknęła ziemi.
Nigdy by nie przypuścił, że Hannah Wilson - ideał ucznia - skrywa tak seksowne ciało pod tymi wszystkimi krawatami, swetrami i szatami.
- Wielu uznałoby ukrywanie takiego ciała jako zbrodnie przeciw ludzkości - mruknął wychodząc z cienia drzew.
Księżyc zaraz wyjdzie zza chmur... przedstawienie czas zacząć.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Hannah Wilson on Sob 25 Maj 2013, 00:21

Może i Hanka powinna była się zorientować, że ktoś za nią łazi. Pełnia jednak wyzwalała w niej tyle nerwów i stresu, że Puchonka nie patrzyła już trzeźwo na to, co działo się dookoła niej. Nic dziwnego, że najzwyczajniej w świecie przeoczyła fakt, iż jej tropem podążał jej jedyny kolega płci przeciwnej.
Hannah nadal trzymała się blisko upatrzonego drzewa, oczekując najgorszego. Nawet wtedy nie wiedziała, że nie jest tutaj sama, a zaledwie kilka metrów dalej czai się wnuk dyrektora. Zakazany las był z reguły rzadko uczęszczanym przez uczniów miejscem, więc teoretycznie nie powinna tutaj spotkać nikogo prócz centaurów czy innych kreatur. Teoretycznie.
Wielu uznałoby ukrywanie takiego ciała jako zbrodnie przeciw ludzkości - usłyszała za swoimi plecami. Puchonka drgnęła niespokojnie, odwracając się gwałtownie za siebie. Fakt, iż ujrzała Krukona stojącego kilka metrów od niej sprawił, że na jej twarzy wynikło zaskoczenie, zawstydzenie a jednocześnie wszechogarniający ją strach.
- James? Nie powinieneś tutaj wchodzić - warknęła w jego stronę uznając, że kwestię oglądania jej ciała w skąpej koszuli nocnej załatwią innym razem. Cofnęła się o kilka kroków do tyłu, zapominając na moment o księżycu, który wschodził w pełnię. Drgawki przechodzące przez jej ciało przypominały jej o tym dostatecznie.
- Wyjdź stąd. Słyszysz? Spadaj - dodała, wykonując ponaglający gest ręką. Parszywy, ciekawski dzieciak! Zupełnie jak ona. - Idź, proszę, idź sobie.. - jęknęła niemal błagalnym tonem, czując gwałtowne szarpnięcie w okolicy kręgosłupa. Nie mogła pozwolić aby chłopak ot tak odkrył jej tajemnicę i nie chciała też mu zrobić krzywdy.
Jej źrenice powiększyły się gwałtownie, a ciało wygięło nienaturalnie pod wpływem paraliżującego ją bólu, którego źródło było ulokowane gdzieś w okolicy pleców. Poczuła jakby skóra w okolicy jej kręgosłupa pękła, a na jej miejsce wstępowała fala bólu. Jej ręce i nogi zaczęły powiększać się gwałtownie i w nienaturalny sposób, rozrywając materiał okrywający jej już nie ludzkie, a wilcze ciało.
Wtem w całym lesie dało się słyszeć pierwsze wycie wilkołaka w czasie tej pełni.



Bill, I believe this is killing me.
Well I'm sure that I could be a movie star
If I could get out of this place


* * *
avatar
Hannah Wilson
Prefekt Naczelny

Prefekt Naczelny

Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Genetyka : Wilkołak
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by James Scott on Sob 25 Maj 2013, 01:36

James? Nie powinieneś tutaj wchodzić
Oczywiście, że nie powinien. Również nie powinien obcinać włosów młodszej ślizgonki, związywać i zostawiać na pastwę zboczonych ludzi koleżanek z tej samej klasy, rozwalać głowy Nancy, walić zaklęciami w plecy i robić innych, równie ciekawych rzeczy. Jednak ciekawość chłopca, która świetnie współgrała z paskudnym charakterem i darem do kłamania i knucia pozwalała mu znajdować się w sytuacjach, które nigdy nie powinny mieć miejsca, oraz wychodzeniu z nich niemal bez szwanku... póki co.
Idź, proszę, idź sobie..
Miałby przegapić takie widowisko? Mało kto miał szansę na żywe oczy oglądać ten starożytny rodzaj magii - jakby nie patrzyć Likantropia liczy sobie sporo lat. Zresztą... nawet gdyby teraz zaczął biec, wilkołak dogoniłby go w połowie drogi. Co prawda, Krukon wiedział o Wywarze Tojadowym, jednak przezorny zawsze ubezpieczony.
Scott wyciągnął różdżkę i wycelował nią w strony korony drzewa.
-Ascendio - zawołał. Siła czaru pociągnęła go do góry na tyle mocno, iż wylądował on około czterech metrów nad dziewczyną, która właśnie dostawała drgawek.
Usadowił się wygodnie i z zainteresowaniem i lekkim podnieceniem oddał się oglądaniu wspaniałej przemiany jakiej ulegała jego starsza przyjaciółka.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Hannah Wilson on Sob 25 Maj 2013, 01:54

No i stało się. Nie mogła nic poradzić na fakt, iż w ciągu kilku chwil zamieniła się w zwierzę. Nie z jej winy również świadkiem całego zdarzenia stał się szesnastoletni chłopak. Jej osobista, a zarazem szkolna tajemnica spoczywała teraz w rękach Krukona, który nie miał najlepszej opinii. Cóż zrobić?
Pierwszy moment był najgorszy - zarówno dla niej jak i obserwatora. W miejscu, w którym jeszcze przed momentem stała rudowłosa uczennica, znajdował się teraz rdzawy wilkołak, który z ludzką postacią Hanki miał tylko jedną cechę wspólną - wyraziste, zielone oczy.
Wilk przebiegł kilka razy dookoła drzewa, ponieważ umysł dziewczęcia uwięziony teraz w ciele zwierzęcia musiał przyzwyczaić się do nowych warunków bytowych. Chwilę to zajęło, ponieważ nie codziennie Puchonka chodziła na czterech łapach, miała długi pysk zamiast ust i ostre jak brzytwa pazury.
Podeszła do drzewa, patrząc z dołu na siedzącego na gałęzi Krukona. Uniosła jedną łapę ku górze, uderzając pazurami w pień drzewa. Nie był to na pozór zbyt przyjazny znak, ale Hannah prosiła go w ten sposób aby zszedł. Musiała pokazać, że nadal panuje nad sobą i nie rzuci mu się do gardła gdy nadarzy się okazja. Wpadła na pomysł.
Usiadła spokojnie, merdając lekko ogonem. Poczuła się nieco upokorzona przywodząc na myśl udomowionego psa, ale jak inaczej miała go nakłonić do konfrontacji z wilkołakiem?
Wtem wilk pisnął i ułożył się spokojnie na plecach pokazując zwierzęcy brzuszek, dając tym samym znak, iż nie szykuje się do żadnego ataku. Tym bardziej na Jamesa.



Bill, I believe this is killing me.
Well I'm sure that I could be a movie star
If I could get out of this place


* * *
avatar
Hannah Wilson
Prefekt Naczelny

Prefekt Naczelny

Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Genetyka : Wilkołak
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by James Scott on Sob 25 Maj 2013, 03:58

Cóż, póki co Hannah miała dwa wyjścia: poczekać, aż transformacja się zakończy i przedyskutować całą sytuację ze Scott'em, albo go zjeść.
Oglądanie przemiany dziewczyny było dla Krukona przeżyciem, którego nigdy nie zapomni. Nawet wielki ból, który wydawał się malować na jej twarzy - James nie był pewien, było zbyt ciemno - nie przeszkadzał mu w podziwianiu potęgi magii, lub jak kto woli - klątwy.
Kiedy panna wilczyca spojrzała ku górze, przez plecy chłopaka przeszły ciarki. Z tego co pamiętał wilkołaki nie chodziły po drzewach...
Nagle istota zaczęła krążyć wokół jego miejscówki, co wywołało u Scott'a wątpliwości związane z Hanką i Eliksirem Tojadowym. Czyżby dziewczę zapomniało wypić? A może w ogóle nie pije? W to drugie ciężko mu było uwierzyć, bo przecież znajduje się bardzo blisko uczniów. Kto jak kto, ale panna Prefekt Naczelny o bezpieczeństwo szkoły dba!
Kiedy wilczyca uderzyła masywną łapą o pień drzewa, roślina zatrzęsła się lekko. Jak tak dalej pójdzie, to będzie zmuszony walić zaklęciami w 'potwora'... to może go spłoszyć, ale pewnie przyciągnie inne, równie groźne kreatury...
Na całe szczęście włochata Puchonka szybko się uspokoiła i już po chwili leżała na plecach, niczym domowy psiak i pokazując światu swój brzuch.
Młodzieniec zaśmiał się cicho widząc co wyprawia jego koleżanka. Poczuł lekką ulgę wiedząc, że nie będzie zmuszony siedzieć tutaj do białego rana.
Powoli zsunął się z drzewa i wylądował obok rdzawego wilka.
-Nawet nie próbuj mnie ugryźć. Powiadają, że jestem zgniły w środku. - rzekł siadając po turecku naprzeciw Hanny. - Zgaduję, że wymykasz się tak od dawna, co? - James przekrzywił głowę wpatrując się w zielone oczy zwierzaka.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Hannah Wilson on Sob 25 Maj 2013, 14:58

Widziała, że James jest bardzo nieufny wobec zwierzęcia. Jeśli nie chciała skończyć jako worek treningowy dla jego zaklęć, musiała coś zrobić. Dopiero kiedy Krukon spostrzegł, iż wszystko jest w porządku i ześlizgnął się z drzewa, machnęła ogonem radośnie.
Nawet nie próbuj mnie ugryźć. Na te słowa kłapnęła pyskiem, robiąc gwałtowny ruch w jego stronę. Kiedy gwałtownie cofnął rękę, Puchonka zaśmiała się w myślach. Uniosła ciężką, sporej wielkości łapę i położyła ją na ramieniu chłopaka. Kiwnęła pyskiem na dźwięk pytania, które padło z ust Krukona. Drapnęła kilkakrotnie pazurami ziemię, ale uznawszy, ze może to być gest nazbyt gwałtowny, uspokoiła się.
Skłoniła głowę przed nim w znanym tylko sobie geście, a kiedy ten nic nie zrobił, Hanka szarpnęła się gwałtownie i podnosząc go bez trudu, niedbale usadziła na swoim grzbiecie.
Nie sprawdzając czy ten zdążył, czy nie zdążył się złapać, wyrwała do przodu, gnając na czterech łapach z ponadludzką prędkością. Na jej grzbiecie szarpało i było niewygodnie, a każdy niepewny ruch mógł sprawić, że James wylądowałby na ziemi albo co gorsza - na jednym z drzew, które mijali slalomem.



Bill, I believe this is killing me.
Well I'm sure that I could be a movie star
If I could get out of this place


* * *
avatar
Hannah Wilson
Prefekt Naczelny

Prefekt Naczelny

Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Genetyka : Wilkołak
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by James Scott on Nie 26 Maj 2013, 00:03

Widok zwierzęco-podobnej kreatury zachowującej się 'ludzko' nieco bawił James'a. Wyglądało to odrobinę nienaturalnie.
-Lubisz to, prawda?- zaśmiał się drapiąc ją za uchem.
Sam nie wiedział jak to się dokładnie stało, ale już po chwili znajdował się na włochatym, niewygodnym i umięśnionym grzebiecie Hanki. Na całe szczęście zdążył się złapać jej futra, zanim ta wyrwała do przodu.
Zawrotna prędkość z jaką przemieszczała się jego wilcza przyjaciółka, była niesamowita. Scott nie spotkał wcześnie żadnej innej żywej istoty, która potrafiła biegać tak prędko. Przyległ do panny Wilson trzymając się z całych sił. Pęd był tak silny, że oczy młodzieńca zaszły łzami. Był pewny, że jakby teraz wpadł na jakieś drzewo, to zostałaby z niego mokra plama.
Nie miał pojęcia ile czasu tak biegną i gdzie się znajdują.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Hannah Wilson on Nie 26 Maj 2013, 01:21

Hanka w pewnym momencie zorientowała się, że są już zbyt głęboko w lesie i w razie jakiegoś zagrożenia, ona pewnie uszłaby z życiem, ale nie chciała narażać swojego przyjaciela na szwank. Zatrzymała się gwałtownie i poczuła mocne szarpnięcie na plecach - to James utrzymał się w ostatniej chwili na jej grzbiecie, łapiąc się kurczowo sierści na jej grzbiecie. Hannah stała tak przez chwilę, słysząc odgłosy dobiegające z okolicy kilkunastu metrów.
Nie ma czasu na polowanie kiedy ma Krukona uwieszonego na swoich plecach, dlatego też zawróciła, acz bardzo niechętnie. Znowu szarpnęło i wilkołak ruszył w przeciwną stronę niż ta, w którą do tej pory zmierzali. Po kolejnej, godzinnej, dzikiej przejażdżce, wilk począł zwalniać. W tym miejscu drzewa stawały się coraz rzadsze, co dla Puchonki było oczywistym znakiem, że znajdują się coraz bliżej szkoły.
Zwierzę zatrzymało się i dosłownie zrzuciło Scotta ze swojego grzbietu. Wypuściła głośno powietrze z nozdrzy. Pchnęła go lekko pyskiem w klatkę piersiową, dając mu tym samym znak, żeby wyszedł z lasu i udał się znowu do szkoły. Uniosła pysk ku niebu, wskazując na księżyc, który - choć nadal w pełni - miał za moment się zmniejszyć niezauważalnie dla ludzkiego oka, zostawiając ją na środku lasu gołą i wesołą.
Hannah poczuła mrowienie na całym ciele. Nie miała teraz czasu zajmować się Jamesem, więc pognała kilka metrów wgłąb lasu, do swojego upatrzonego drzewa, na którym znajdował się jej tobołek z ubraniami. Zdążyła wbiec za drzewo kiedy poczuła, że energia opuszcza ją gwałtownie, a ciało maleje w zastraszającym tempie. Zdążyła jeszcze pochwycić pyskiem tobołek, aby wylądować już na ludzkich plecach, na twardej glebie. Jęknęła. Ludzkim głosem.
- Nie zbliżaj się, bo Cię zabije - odparła słabym głosem, kuląc się pod drzewem. Wiedziała, ze Krukon stoi za grubym konarem, który chronią ją teraz przed zasięgiem jego wzroku, dlatego w zastraszającym tempie zaczęła grzebać w tobołku w poszukiwaniu odpowiednich ubrań.



Bill, I believe this is killing me.
Well I'm sure that I could be a movie star
If I could get out of this place


* * *
avatar
Hannah Wilson
Prefekt Naczelny

Prefekt Naczelny

Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Genetyka : Wilkołak
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by James Scott on Nie 26 Maj 2013, 04:59

Na początku ujeżdżanie wilkołaka było czymś niezwykłym i ekscytującym. Scott starał się cieszyć każdą chwilą - nie wielu czarodziejów może pochwalić się przejażdżką na grzbiecie tak niezwykłego stworzenia. Jednak po paru godzinach - a może to było pięć? Chłopiec stracił poczucie czasu - ciągłego napinania mięśni -ażeby nie spaść -, James zaczął odczuwać nieprzyjemne skurcze, oraz ból pleców.
I nagle wszystko się skończyło. Hannah zahamowała i bezczelnie zrzuciła go z siebie. Nie zareagował na jej trącenie pyskiem. Był tak obolały, że nie miał siły się podnieść. Jednak leżenie w środku Zakazanego Lasu byłoby tak mądre, jak danie słodkiego cmoka w policzek dementora.
Wstał i spojrzał na niebo. Zaczynało powoli świtać.
Kulejąc lekko ruszył za wilczycą.
Nie zbliżaj się, bo Cię zabije
Krukon oparł się plecami o gruby konar
-Daj spokój, ujeżdżałem Cię całą noc. Nie masz się już czego wstydzić - odparł na jej groźby. -Ba, nawet za uszkiem Cię drapałem!
'Pajęczy zmysł' podpowiadał chłopcu, że raczej nie powinni za długo tutaj siedzieć i gawędzić. Kto wie, może akromantule właśnie szykują się do śniadania...
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Hannah Wilson on Nie 26 Maj 2013, 13:13

- Nigdy nie używaj słowa "ujeżdżać" względem mojej osoby - odparła. Chciała posilić się na śmiech, żartobliwy ton albo chociaż pojedyncze parsknięcie, ale zwyczajnie nie mogła. Była skrajnie wyczerpana i najchętniej poprosiłaby chłopca o pomoc w ubieraniu. Naturalnym jednak było, że tego nie zrobi dlatego też ledwo siedząc na leśnym mchu, udało jej się w zawiniątku znaleźć parę czystej bielizny i długą do kostek, bardzo lekką materiałową spódnicę w kolorze atramentu. Na górę narzuciła luźną, białą bluzkę i oparła się o pień drzewa, rozglądając za butami.
- Chodź już - mruknęła, pozwalając mu wychylić się zza grubego pnia i stanąć przed nią. - Ale ja w ogóle nie mam się czego wstydzić. Czego się spodziewałeś, że pod ubraniami jestem zrobiona z drewna? - Uniosła lekko brwi. - Chociaż można się było tego po mnie spodziewać - dodała, uśmiechając się blado.
- Proszę Cię, pozbieraj to i pomóż mi się podnieść - poprosiła, wskazując na rozsypane dookoła rzeczy, które przyniosła ze sobą poprzedniego dnia. Po chwili udało jej się wstać z pomocą Jamesa. Przetarła podkrążone, zaczerwienione oczy. Wyglądała teraz jak trzy dni przed śmiercią.
- Lubię za uszkiem - uśmiechnęła się słabo, odbierając swój tobołek z rąk chłopaka. Spojrzała na odległość jaka dzieliła ich od wyjścia z lasu. Była bardzo niewielka, ale dla Hanki perspektywa tego marszu niemal zabiła ją na miejscu. - Powinniśmy iść, James - mruknęła, ziewając przeraźliwie. Była zmęczona, głodna i śpiąca. Kilka chwil dłużej i zaśnie na ścieżce w lesie.



Bill, I believe this is killing me.
Well I'm sure that I could be a movie star
If I could get out of this place


* * *
avatar
Hannah Wilson
Prefekt Naczelny

Prefekt Naczelny

Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Genetyka : Wilkołak
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by James Scott on Nie 26 Maj 2013, 21:46

-Lubię to słowo. Idealnie opisuje ową sytuację! - widział, że dziewczyna jest wyczerpana, zmęczona i pewnie nie w sosie, ale Scott uwielbiał się droczyć. Czemu więc miałby tego nie robić? - Będę mógł chodzić po szkole i się chwalić, że dosiadłem Hanny Wilson! I najlepsze w tym będzie fakt, że to prawda!
Kiedy wyszedł zza grubego pnia i spojrzał na Puchonlkę, skrzywił się lekko. Była cała blada - łącznie z ustami - oczy miała podkrążone i zaczerwienione, słowem - chodząca tragedia.
Ale ja w ogóle nie mam się czego wstydzić. Czego się spodziewałeś, że pod ubraniami jestem zrobiona z drewna?
- W sumie... Twój babciny styl nigdy nie pozwolił mi zastanowić się co dokładnie skrywasz pod bielizną. - odparł - Ale gdybym miał zgadywać, to cóż... pewnie przypuszczałbym, że ciuchy masz przyczepione zaklęciem stałego przylepca, czy coś... - dodał jeszcze zanim wyjął różdżkę, machnął nią używając zaklęcia 'Pakuj'.
-Po brzuszku też lubisz? - zapytał machając zabawnie brwiami.
Krukon był spostrzegawczym gościem. Widząc, że Hannah nie ma siły iść, objął ją i pozwolił, aby ona zawiesiła ramię na jego barku. Nie było to jakieś pedalko-romantyczne przytulanie. Młodzieniec podtrzymywał niewiastę niczym facet faceta. Twardo i sztywno.
Szli tak w stronę szkoły żartując i dogryzając sobie, aż w końcu zniknęli gdzieś w oddali.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Nora Vedran on Sob 22 Cze 2013, 17:07

Roznosiło ją już od tygodnia, teraz zaś, gdy na niebie pojawił się księżyc w pełni, zbliżała się kulminacja. Kulminacja, podczas której zdecydowanie nie mogła znajdować się w szkole. W jednej chwili zapomniała więc o znajomych, o pracach domowych i listach, na które wypadało odpisać i chyłkiem wymknęła się z budynku, upewniając się, że nie odprowadza jej nawet jedno ciekawskie spojrzenie.Ostatnim, czego by chciała, byłoby przecież odkrycie jej... przypadłości.
Bez wahania wpadła w zarośla Zakazanego Lasu i, coraz bardziej zbliżając się do serca puszczy, odnalazła miejsce, w którym zawsze zostawiała swe ubrania. Z dziwnym poczuciem, że po raz pierwszy się spóźniła, zaczęła czym prędzej zrywać z siebie ciuchy i... Ostatni skrawek materiału wylądował w skrytce w ostatniej chwili. Krzywiąc się z bólu - kolejne jego fale przygięły ją do ziemi - ostatnim gestem zasypała kryjówkę i poddała się przemianie.
Nie była już szczenięciem. Lata przerażenia związanego z każdą pełnią miała już za sobą. Nigdy jednak nie przestało jej boleć. Nigdy też w pełni nie zaakceptowała likantropii. Bo choć może nie traktowała jej zupełnie jako klątwy - bądź co bądź, możliwość stania się na jedną noc w miesiącu niewiarygodnie silną i szybką, możliwość spojrzenia na świat okiem drapieżnika była całkiem interesująca - to bynajmniej nie radowała się na nadchodzące pełnie. Zazwyczaj.
Tego dnia bowiem było trochę... inaczej. Potrzebowała oddechu. Wytchnienia od szkolnego życia. Wyrwania swych myśli z błędnego koła. Jakkolwiek by to brzmiało, przemiana wydawała się być na to doskonałym sposobem.
Już po chwili stała na ziemi w wilczej postaci. Szorstkie, rdzawe futro pokrywało jej smukłe ciało, uszy odchylały się lekko wyłapując każdy najdrobniejszy szelest. Powoli nabrała powietrza w zwierzęce płuca i równie nieśpiesznie je wypuściła. Unosząc się na dwie, stosunkowo umięśnione łapy, wychyliła łeb ku górze i powęszyła. Ciekawe, jaka będzie ta noc. Ciekawe, gdzie zaprowadzi ją przewodnicząca jej blada tarcza księżyca.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Alice Volante on Nie 23 Cze 2013, 18:23

Okrągły, tłusty księżyc wypełzł na ciemnogranatowy firmament. Bosa wampirzyca pokonywała kolejne metry Zakazanego Lasu, przeskakując przez powalone konary i ocierając się o kolczyste zarośla. Jedynym odgłosem jaki towarzyszył jej szaleńczej pogoni był szum liści, które poruszały się niespokojnie pod wpływem jej pędu. Po kilku minutach jasnowłosa stanęła po środku polany, dokładnie na przeciw rudego, potężnego zwierzęcia. Odruchowo wcisnęła nos w zgięcie łokcia, nieco powstrzymując napływ okropnego smrodu, jaki wydzielał wilkołak.
Granatowa spódniczka stanowiąca część szkolnego mundurka była porozdzierana w kilku miejscach. W jasne niczym złota przędza włosy wplątało się kilka liści.
Volante wpatrywała się w zwierzę niczym zaczarowana. Minęło już tyle lat od jej przemiany, a wciąż nie miała okazji zobaczyć wilkołaka na własne oczy. W trakcie pełni była zazwyczaj zbyt rozdrażniona, by polować. Turkusowe tęczówki prześlizgiwały się szybko po szerokim karku zwierzęcia i jego dużych, miedzianych oczach. Z kimś kojarzył się jej ten zapach... Stojący przed nią wilkołak na pewno nie był Prefekt Naczelną. Tą spotkała poprzedniego poranka na balkonie. Pachniała zdecydowanie inaczej... bardziej gorzko. Alice zmrużyła powieki wertując w pamięci odpowiednie szufladki. Gdy dotarła do wspomnień ze Święta Założycieli natychmiast przed oczyma stanęła jej twarz Nory Vedran. 
- No proszę, Vedranówna... - Volante ostentacyjnie zatkała nos kciukiem i palcem wskazującym i odsunęła się w kierunku jednego z drzew rosnących na obwodzie polany. Bez większego problemu uporała się z wdrapaniem po chropowatej korze. Krukonka przysiadła na jednej z szerokich gałęzi i spuściła się głową w dół, zaczepiając kolanami o konar. Jej blond warkocz dyndał niczym wahadło starego zegara.


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Nora Vedran on Nie 23 Cze 2013, 18:57

Także i jej nie dane było spotkać wampira - a przynajmniej tak jej się zdawało. Teraz bowiem, gdy w pobliżu pojawiła się kolejna istota, której daleko było do zwykłego śmiertelnika, nie mogła pozbyć się wrażenia, że zna ten zapach. Że już się z nim spotkała. Rozumiała to tak, jak rozumie drapieżnik - że ścieżki jej i tego stworzenia już kiedyś się przecięły. Nie umiała połączyć owego zdarzenia z żadną konkretną okazją. Po prostu... kiedyś. Także i nazwisko, które ni z tego, ni z owego pojawiło się w jej myślach, w danej chwili nic jej nie mówiło. Volante. Znała je, ale nie pojmowała go teraz jak człowiek. Po prostu wiedziała, że nie jest jej obce. Co naprawdę to znaczyło, miała przekonać się dopiero po powrocie do ludzkiej formy - i ludzkich myśli.
Tymczasem, spoglądając przez dłuższą chwilę na przyczajoną na gałęzi, warknęła głucho. Cichy szept kierował chaos drapieżnego umysłu ku tej, która siedziała teraz na jednej z gałęzi. Ku tej, która nic jej nie zrobiła, ale której sama obecność zdawała się być nieodpowiednia. Być może stał za tym instynkt terytorialny, a może coś zupełnie innego. Faktem jest jednak, że bliskość owej... Volante, tak? Więc, że jej bliskość była problematyczna.
Pochylając się nieco, jeszcze przez chwilę spoglądała na wampirzycę. Jej zapach drażnił ją, pobudzając pierwotny instynkt bestii. Wypędź ją. Nie traktowała jej jako potencjalnego pożywienia - nie karmiła się przecież padliną. Raczej jako... wroga? rywalkę? kandydatkę na nieprzyjaciela?
W jednej chwili stojąc na ziemi, w kolejnej skokiem dopadła drzewa, na którym przysiadła tamta, i uderzyła łapą w masywny pień, wstrząsając rośliną. Była jak niedźwiedź chcący zrzucić z gałęzi ul. Znów warknęła głucho. Wynoś się.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Serce lasu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach