Polana w środku lasu

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Polana w środku lasu

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 23 Kwi 2013, 22:22

Kilkadziesiąt metrów wgłąb Zakazanego Lasu znajduje się okrągła polana otoczona z wszech stron wysokimi drzewami. W lecie jest zarośnięta wysoką trawą, w zimie stanowi jedynie kawałek pustej ziemi, na której nie rosną drzewa.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Hannah Wilson on Nie 23 Cze 2013, 23:55

Hannah od tygodnia czuła w ustach cierpki smak eliksiru tojadowego. Taka była konieczność - choć nieprzyjemna - aby względnie panować nad sobą w czasie pełni. Kiedy księżyc zawisł nisko na czarnym sklepieniu nieba, Hannah odczekała w zamku dosłownie do ostatniej minuty. Kiedy poczuła w kręgosłupie niemiłe łupanie, które zwiastowało nadchodzącą przemianę, udała się do zakazanego lasu, aby tam dopełnić swojej klątwy.
Zdążyła. Lata praktyki nauczyły ją, ile ma czasu od mrowienia w plecach do momentu przemiany. Często bywało tak, że w wakacje będąc blisko lasu, w pierwszej fazie popijała jeszcze popołudniową herbatkę!
Przemiana nie poszła gładko - o nie. Nigdy nie była to żadna przyjemność. Puchonka skręcała się z bólu pod niskim drzewkiem (na pierwszy rzut oka jabłonka, ale do cholery - jabłonka w zakazanym lesie?!), zdzierając z siebie wierzchnią warstwę ubrań. Kiedy została w samej bieliźnie, zaczęła się przeistaczać.
Jej ciało obrosło w futro i stało się cielskiem. Drobne, dziewczęce członki zostały zastąpione przez zwierzęce łapy zakończone psimi pazurami. Rude futro migało od czasu do czasu między drzewami, kiedy w końcu udała się na polowanie.
A było to długie, obfite w mięso polowanie. Takie, po którym wyje się do księżyca przez dobrą godzinę.



Bill, I believe this is killing me.
Well I'm sure that I could be a movie star
If I could get out of this place


* * *
avatar
Hannah Wilson
Prefekt Naczelny

Prefekt Naczelny

Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Genetyka : Wilkołak
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Nora Vedran on Czw 19 Wrz 2013, 20:12

- No to zdrówko! - Po wymruczanym pod nosem zawołaniu motywacyjnym łyknęła zawartość ostatniej z otrzymanego od profesora Xakly'ego tygodniowego zapasu fiolek z wywarem i potrząsnęła głową, krzywiąc się. Piła go już tyle razy, wciąż jednak nie mogła przyzwyczaić się do jego smaku. Obrzydlistwo, a nie żaden rarytas! Cóż jednak poradzić - bez tego wątpliwego smakołyku pełnia byłaby zupełnie nie do zniesienia.
Tak przygotowana, przed wieczorem pojawiła się w Zakazanym Lesie. Jeszcze na ludzkich nogach przemierzając zarośla, by jak najbardziej oddalić się od zamku, wreszcie zatrzymała się na polanie. Czyżby już? Ledwie zdołała postawić sobie to pytanie, z gardła wyrwał jej się skowyt, a ciało wygięło nienaturalnie. Chwilę potem unosiła się już na masywnych, wilczych łapach, węsząc zapamiętale. Wreszcie zawyła przeciągle, wyrażając swą dezaprobatę z braku ciekawych, ludzkich tropów.
Opadając na cztery łapy, potruchtała dookoła polany, ocierając się o drzewa, by podrapać swędzące boki. Energia zdecydowanie ją roznosiła i jeśli szybko jej nie wyładuje, nerwowość nie opuści jej aż do następnej pełni. Oczywiście, w tej chwili nie rozumowała jednak w ten sposób. Teraz chciała coś robić, bo była zwyczajnie głodna i znudzona.
Prędko wybrała kierunek. Nie przemawiał za nim ani szelest dochodzący z tamtej strony, ani szczególnie nęcący zapach. Po prostu musiała gdzieś iść, coś zjeść. Zwierzę? Pomimo wypicia eliksiru odrzucała ją sama myśl o rzuceniu się na jakiegokolwiek czworonoga. Wilkołaki nie atakowały zwierząt. Po prostu nie. Z drugiej strony, ludzki umysł kategorycznie zabraniał jej szukania ludzi, centaurów czy kogokolwiek mogącego być odpowiednim ich substytutem.
Pełnię zakończyła więc głodna i zła. Przemieniając się, dygotała nie z zimna, a z rozdrażnienia. Musiała przynajmniej się najeść, zanim znów wkroczy między uczniów... Z tą myślą wykopała ukryte przedtem ubrania, narzuciła je na siebie i zamiast do dormitorium, skierowała się do szkolnej kuchni, by tam zażyczyć sobie najbardziej krwawy kawałek mięsa, jaki był na stanie. Nie wątpiła, że tej nocy nadłamanie wciąż trwającej ciszy nocnej ujdzie jej jednak na sucho.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Samantha Davies on Czw 03 Paź 2013, 18:27

No tak, może nie była to idealna pogoda na spacerki, a zwłaszcza w takie miejsca, ale zdecydowanie była to idealna pogoda na wymknięcie się do lasu, z mniejszym ryzykiem że ktoś ją zauważy. Jakby nie patrzeć nikomu nie uśmiechało się patrolować błoni, na których aktualnie było pusto. Tak więc Samantha, ubrana w czarne bojówki, czerwone adidasy i w koszulce z herbem swojego domu, na którą zarzuciła tylko czarną bluzę z kapturem, chwyciła plecak i wymknęła się niezauważalnie z wieży gryffindoru. Nie było to wcale trudne, gdyż przez deszczową pogodę były tam takie tłumy, że nikt nie zwracał uwagi że nagle ubyło jednej osoby. Zbiegła schodami na sam dół, gdzie postanowiła poczekać na koleżankę. Schowała ręce do kieszeni, na głowę zarzuciła kaptur i rozglądała się nieco zniecierpliwiona za Vivian. Nagle gdzieś w oddali zauważyła zbliżającą się gryffonkę. Nie wyglądała jakby jej się specjalnie spieszyło.
- No pospiesz się, co się wleczesz - jęknęła po czym chwyciła dziewczynę za rękę i wybiegła z zamku. Od razu skierowała się w stronę Zakazanego lasu, który był dzisiaj celem wędrówki dziewczyn. Po co one tam? Tak o, dla zabawy. Cały ten zamek już je nudził i zapragnęły wreszcie jakiejś przygody. A one miały być jej głównymi bohaterami. No bo jak to było że jeżeli coś ciekawego się działo, dziewczyny w tym nie uczestniczyły. Nagle po długiej wędrówce po ciemnym, gęstym lesie, gdzie ich jednym towarzyszem była różdżka oświetlająca im drogę, trafiły na jakieś jaśniejsze miejsce. Idąc w stronę światła (naturalnego, nie tego z różdżki) dotarły na pustą polanę. Sam rzuciła plecak gdzieś obok siebie i z uśmiechem na twarzy spojrzała na swoją towarzyszkę.
- Zrobimy sobie małą przerwę, co?
avatar
Samantha Davies
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t677-skrytka-pocztowa-samantha

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Vivian Jones on Pią 04 Paź 2013, 20:14

- Taa, muszę odpocząć – jęknęła zmęczona Vivian po czym położyła się na trawie. Była zadowolona, że udało im się niepostrzeżenie wymknąć z zamku. Ciepłe krople deszczu spływały z nieba. Przez ciemne gałęzie drzew nie było widać czy księżyc świeci czy nie. Nie przeszkadzało jej to. Była wolna. Razem z koleżanką od dawna czekały na taką okazję. Były same. Nikt ich nie śledził. Mogły zrobić to na co miały ochotę. Czasami zdarzało jej się odciąć od świata. Zamknąć oczy i nie zwracać uwagi na nic. Myślami była gdzieś indziej. Daaaleko stąd.  Nie spodziewała się niczego nadzwyczajnego w ten deszczowy i ponury dzień.
- Sam, dzięki, że namówiłaś mnie na mały wypadzik poza zamek – powiedziała Vivian - ale jak nas złapią będziemy miały przerąbane. Wiesz o tym. A teraz koniec marudzenia. Idziemy dalej – wstała i zaczęła maszerować. W tej samej chwili w trawie zobaczyła coś błyszczącego. Coś co znajdowało się tuż obok miejsca, w którym przed chwilą leżała. Jak mogła tego wcześniej nie zauważyć? Podeszła bliżej, pochyliła się i wzięła do ręki mały kamyczek. Zaświecił on jaśniej niż gwiazdy na niebie. Jej towarzyszka nic sobie z tego nie zrobiła. Nie zauważyła nawet tego blasku.
avatar
Vivian Jones
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t876-skrytka-pocztowa-vivian-j

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Samantha Davies on Nie 13 Paź 2013, 14:41

Spojrzała na rozkładającą się Vivian i przewróciła oczami. Szły zaledwie chwilę, a jej towarzyszka już nie miała siły.
Ta dziewczyna nie ma za grosz kondycji
Przeszło jej przez myśl, jednak ugryzła się w język i nie powiedziała nic. O tak proszę państwa - panienka Davies potrafi się ugryźć w język, żeby nie sprawić komuś przykrości. A to, że robiła to bardzo rzadko, wynikało z tego, że lubiła sprawiać innym przykrość. Taka już była z niej milutka osóbka.
Podczas gdy Viv leżała na trawie, Sam upatrzyła sobie jedno z mniejszych drzew na skraju polany i wspięła się na jego najniższą gałąź. Stamtąd miała doskonały widok na całą polanę.
- Żaden problem - odpowiedziała do dziewczyny leżącej nieopodal. Na jej kolejną uwagę uśmiechnęła się łobuzersko - Tak, wiem o tym... Pan Charles mam kija w tyłku Wilson, nie będzie zadowolony z tego faktu - zaśmiała się. Oj tak, Sam bardzo lubiła prefekta swojego domu. Za każdym razem kiedy coś przeskrobała, ten się jej czepił. A ona jego uwagi miała głęboko gdzieś, o ile ich w ogóle słuchała.
Zeskoczyła z drzewa kiedy gryfonka zarządziła dalszą drogę. Chwyciła plecak i ruszyła w las. Nie zwracała uwagę na dziewczynę, minęła więc ją, kiedy ta zatrzymała się i przyglądała się czemuś. Jakoś tak się zamyśliła i nie zwracała uwagi na to co się działo wokół niej. Dopiero po chwili, kiedy minęła już kilka dużych drzew, zorientowała się że jej towarzyszki nie ma w pobliżu. Odwróciła się i musiała się trochę cofnąć, żeby zobaczyć dziewczynę. A ta sobie stała wciąż w tym samym miejscu. Kiedy Sam lepiej się przyjrzała, zobaczyła że dziewczyna trzyma coś w ręku i to podziwia. Ponownie przewróciła oczami i krzyknęła do dziewczyny na tyle głośno żeby ta ją usłyszała.
- No chooodź! Coś ty tam znowu znalazłaś? - w jej głosie można było usłyszeć poirytowanie. Lubiła Vivian, ale nie mogła zrozumieć jej ciekawości świata. Zwracała uwagę na każdy szczegół, no na wszystko. No i po co jej to do szczęścia potrzebne?
avatar
Samantha Davies
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t677-skrytka-pocztowa-samantha

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Vivian Jones on Sro 16 Paź 2013, 23:09

Dziewczyna nie mogła oderwać wzroku od znaleziska które trzymała w rękach. To coś przyciągało jej całą uwagę. Nie mogła się skupić na niczym innym. Nie słyszała nawet wołania poirytowanej Sam. Takiej sytuacji jeszcze nie było. Zawsze lubiła wiedzieć co się wokół niej dzieje. Pogładziła dłonią krystaliczną powierzchnie kamyczka a on zalśnił jeszcze bardziej. Wtem ujrzała w nim swoje małe odbicie. To ją zaskoczyło.
- Co to może być ? – wyszeptała. Miała dziwne przeczucie, że coś jej się od środka przygląda. Nie wiedziała jednak czy to się tylko wydawało czy działo się naprawdę. Była zdezorientowana. Zaczęło wirować dziewczynie przed oczami. Wolną ręką przetarła oczy by lepiej wiedzieć. Nic to jednak nie pomogło. Vivian wpatrywała się w kamyczek wielkimi oczami próbując przeniknąć jego strukturę by dostrzec czy w środku coś jest. Światło bijące od znaleziska pomału ciemniało. Teraz doskonale widziała małe oczka jakiegoś dziwnego stworzonka uwięzionego w skorupce.
- Co to do cholery ma znaczyć ? - zakleła pod nosem. - To chyba chce się wydostać. Muszę mu jakoś pomóc – Poziom koncentracji dziewczyny wrócił do normalnego stanu. Wpadła na pomysł by zaangażować w pomoc swoją towarzyszkę o której całkowicie zapomniała. Przekazała koleżance kamyczek i udała się na poszukiwania czegoś czym mogłaby delikatnie rozłupać wierzchnią część. Miała nadzieję na udaną akcję ratunkową.
avatar
Vivian Jones
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t876-skrytka-pocztowa-vivian-j

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Samantha Davies on Pią 18 Paź 2013, 12:40

Sam zauważyła że Vivian nie zwraca na nią uwagi. Musiała ruszyć łaskawie swoje cztery litery, żeby do niej podejść. Eh... cóż ta dziewczyna wymaga od tej biednej, leniwej Samanthy. Jednak nawet jak stała tuż przy dziewczynie, gryffonka dalej jej nie zauważała. Zerknęła na kamień który Jones trzymała w dłoni i przewróciła oczami.
- Oj no chodź już, robisz wielkie zamieszanie wokół jakiegoś głupiego kamyka. - była już mocno zirytowana, patrzyła na koleżankę, stwierdzając że ta w ogóle nie słucha co się do niej mówi.
Popatrzyła na nią jak na wariatkę, kiedy ta zaczęła bredzić coś o tym że coś chce się wydostać. Coś chce się wydostać z kamyka?
- Tobie już do reszty odbiło. - stwierdziła patrząc na krzątającą się dziewczynę wielkimi jak 5 zł oczami. Co ona sobie w ogóle ubzdurała. Zwykły, błyszczący kamyk, jakich zapewne mnóstwo w magicznym świecie.
- Na litość boską! - krzyknęła w stronę Vivian. - Skończ się wygłupiać i chodź dalej. I zostaw ten głupi kamyk, może tylko przysporzyć nam kłopotów - warknęła, po czym wyrzuciła kamyka gdzieś w trawę, odwróciła się na pięcie, wsunęła ręce w kieszeni bluzy i ruszyła w stronę lasu. Była już autentycznie wkurzona. Po drodze kopnęła jeszcze jakiś kamień, który natrafił gdzieś pod jej stopę. Miała być miło, a Viv już zaczęła coś wydziwiać...
avatar
Samantha Davies
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t677-skrytka-pocztowa-samantha

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Vivian Jones on Pią 18 Paź 2013, 23:09

- Mam. Znalazłam ostry patyk. Na pewno świetnie się nada. - podekscytowana Viv zwróciła się do towarzyszki. Obróciła się i spostrzegła, że Samantha wyrzuciła kamyczek. Spanikowana dziewczyna rzuciła się na ziemię i gołymi rękoma zaczęła przeczesywać trawę. Miała ogromną nadzieję, że odnajdzie to czego szukała.
- Jak mogłaś to zrobić?. Chciałam tylko żebyś to potrzymała a nie wyrzucała. Pomóż mi teraz szukać. Proszę - ze łzami w oczach krzyknęła do koleżanki. Ta jednak nic sobie z tego nie zrobiła i poszła dalej. Wtem Vivian usłyszała cichutki pisk dochodzący z niedużej odległości. Wstała i ujrzała nieopodal malutkiego stworka o jasnoniebieskiej barwie. Podeszła bliżej i od razu zorientowała się, że to ten sam stworek którego zobaczyła w kamyczku. Dzięki temu, że wściekła gryfonka rzuciła znaleziskiem o ziemię skorupka rozbiła się a to co było w środku wydostało się na zewnątrz. Zbliżyła się do stworzonka mając nadzieję, że go nie wystraszy. Gdy spojrzała w jego słodkie błękitne oczęta pomyślała o wiosennym bezchmurnym niebie, które ma taki sam kolor. Mały cosiek siedział sobie i bawił się skorupkami, po chwili jednak skierował wzrok ku górze na dziewczynę. Uśmiechnął się po czym wrócił do swoich wcześniejszych czynności. Vivian przykucnęła i delikatnie wysunęła dłoń by pogłaskać stworzonko. Malutki podczołgał się pod dłoń uczennicy dając jej sygnał, że ma ochotę na dalsze pieszczoty. Zaczął kręcić główką pod ciepłym dotykiem.
- Jesteś bardzo uroczy i milutki jak na stworzenie z Zakazanego lasu. Wierz mi to dla mnie nowość. Wszystko z czym się do tej pory spotkałam było groźne, niebezpieczne i zapewne miało wściekliznę. O matko. Na śmierć bym zapomniała. Muszę znaleźć koleżankę bo gdzieś sobie poszła – wstała i pobiegła w stronę w którą udała się Samantha. - Proszę nie ruszaj się z miejsca. Wrócę do ciebie gdy tylko ją znajdę – po tych słowach Viv zniknęła gdzieś pośród drzew.
avatar
Vivian Jones
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t876-skrytka-pocztowa-vivian-j

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 19 Paź 2013, 12:02

Samantha, twoja stopa ugrzęzła w miękkiej ziemi kiedy postawiłaś kolejny krok. Gdy zaczęłaś się szamotać, spadła na Ciebie dziwna sieć - coś w rodzaju pajęczej, ale znacznie trwalsza i cięższa, a do tego obślizgła. Przygwoździła Cię do ziemi i nie miałaś jak uciec.
Dostrzegłaś, że coś sunie po ziemi w twoją stronę, ale było zbyt ciemno abyś mogła rozpoznać co.

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Samantha Davies on Nie 20 Paź 2013, 20:47

Samantha zignorowała wywód Vivian i weszła do lasu, znikając tym samym z oczu koleżanki. Naprawdę, dziewczyna czasami aż za bardzo działała Sam na nerwach. Przecież Viv, zachowywała się w tym momencie jak dziecko, któremu zabrano jej ulubioną zabaweczkę.
Na litość boską, przecież to tylko jakiś kamień...
Z rękoma w kieszeni, z myślami krążącymi jeszcze gdzieś tam na polanie, była kompletnie oderwana od rzeczywistości. Otrząsnęła się dopiero, kiedy poczuła pod butem zbyt miękką powierzchnie.
- Cholera jasna! - warknęła zdenerwowana, chcąc wyciągnąć buta z ziemi. Nie było to jednak takie hop-siup, no a że Sami do cierpliwych nie należy, od razu wkurzona zaczęła się szamotać, próbując się wydostać... Nagle spadło na nią coś ciężkiego i obślizgłego. Dziewczyna wrzasnęła głośno. Ostatecznie przestała myśleć o Vivian i jej kamyczku, raczej próbując się uwolnić. Jednak bez skutecznie, sieć przygwoździła ją do ziemi, przez co nie mogła się nawet za bardzo ruszyć. Nagle zamarła. Zauważyła że coś szło, niee, nie szło... to sunęło w jej stronę. Próbowała się przyjrzeć co to jest, jednak nic nie widziała. Była tak przerażona że dopiero po chwili przypomniała sobie o oddychaniu.
Niee, tam nic nie ma, to tylko moje oczy płatają mi figla... Nic tam nie ma. A ta sieć... to musiała być pułapka na jakiegoś zwierzaka, zaraz Vivian mnie uwolni.
Próbowała przekonywać się w myślach, jakoś to wszystko wytłumaczyć, ale niestety w sama to uwierzyć nie mogła. Była przerażona, przerażona jak nigdy. Tak, ta nieustraszona dziewucha, najodważniejsza z gryffonek bała się. No, no, kto by pomyślał że tak łatwo tę dziewczynę przestraszyć...
avatar
Samantha Davies
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t677-skrytka-pocztowa-samantha

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 20 Paź 2013, 21:42

To co sunęło w twoją stronę do złudzenia przypomiało węża, ale nie miałaś pewności. Sparaliżowana strachem, nie wiedziałaś nawet, w którym momencie zwierzę rzuciło się na Ciebie i ukąsiło Cię w nogę.
Po tym szokującym zdarzeniu - zniknęło. Miejsce ukąszenia bolało, ale na razie nie działo sie z Tobą nic szczególnego. Po kilku minutach zorientowałaś się, że duży palec u prawej nogi zdrętwiał Ci całkowicie.

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Samantha Davies on Nie 20 Paź 2013, 22:21

Przerażona Samanta w dalszym ciągu biła się z myślami. Z jednej strony próbowała wytężyć wzrok i zobaczyć co to takiego zbliża się w jej stronę, z drugiej dalej próbowała sobie wmówić że tylko jej się to wydaje. Przez chwilę miała wrażenie że "to coś" wygląda trochę jak wąż, jednak po chwili zwątpiła i nie wiedziała już nic. Nagle poczuła ból w nodze i zobaczyła jak wąż znika. Mówiąc szczerze, odetchnęła z ulgą. Nie trwało to jednak długo, bo zaraz ból nogi przypomniał o sobie. Jeszcze kilka bezskutecznych prób, uwolnienia się z sieci i kilka prób przywołania Vivian, po których przekonała się że odeszła jednak zbyt daleko koleżanki. W pewnym zorientowała się że palec zdrętwiał jej tak, że straciła w nim czucie. Jęknęła z niezadowolenia i bólu jednocześnie. Mogła tylko czekać, aż dziewczyna ją wreszcie znajdzie...
avatar
Samantha Davies
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t677-skrytka-pocztowa-samantha

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 20 Paź 2013, 23:52

Sieć nie była aż tak wytrzymała - udało Ci się uwolnić.
Do tego czasu straciłaś czucie w całej stopie.

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Samantha Davies on Pon 21 Paź 2013, 16:25

W końcu Samancie udało się uporać z siecią i uwolniła się. Była jednak w wielkim szoku, dodatkowo bała się, że początkowo i tak nigdzie się nie ruszyła. Rozejrzała się, żeby upewnić się że gdzieś w krzakach, czy za drzewami, nic się na nią nie czai. Kiedy już upewniła się że niczego nie widzi, ruszyła się z miejsca, idąc powoli w stronę z której przyszła... tak się jej przynajmniej wydawało. Szła, wytężając wzrok, mając nadzieje że zaraz zobaczy polanę, na której zapewne Vivian dalej siedziała w najlepsze, zajmując się swoim głupim kamyczkiem. Było już późno, więc ściemniło się, przez co polana nie była widoczna z daleka. Szczerze mówiąc, wydawało jej się, że wcale nie odeszła tak daleko... w pewnym momencie, uświadomiła się, że nie czuje już prawej stopy w ogóle. Próbowała przyspieszyć, żeby jak najszybciej znaleźć koleżankę i wydostać się z lasu.
avatar
Samantha Davies
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t677-skrytka-pocztowa-samantha

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Vivian Jones on Pon 21 Paź 2013, 18:14

Idąc pośród drzew spostrzegła, że zaczęło się ściemniać. Postanowiła więc użyć zaklęcia Lumos by oświetlić sobie drogę. Na szczęście nie było jeszcze aż tak ciemno żeby musiała użyć silniejszego czaru. Po kilku minutach wędrówki zobaczyła wlekącą się koleżankę, która wyglądała jakby nigdzie jej się nie spieszyło. Podekscytowana dziewczyna podbiegła do Samanthy i właśnie w tej chwili dostrzegła, że z dziewczyną jest coś nie tak.
-Hej. Tu jesteś. Właśnie Cię szukałam. Zaczęłam martwić się o Ciebie chociaż wiem jaka z ciebie dzielna i odważna dziewczynka. Gdzieś ty się podziewała? Wszystko z Tobą w porządku? Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha – w tym samym momencie dostrzegła dziwne ukąszenie na prawej stopie Sam. - Co do.. o mój boż czy to pająk cię ukąsił? O widzę powalone drzewo. Musisz koniecznie usiąść. Nie jestem najlepsza w uzdrawianiu ale spróbuję coś z tym zrobić. Może mi się uda. Mam taką nadzieję.
avatar
Vivian Jones
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t876-skrytka-pocztowa-vivian-j

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 21 Paź 2013, 18:44

Czas uciekał - Samantho, do tej pory straciłaś czucie w nodze aż do łydki.

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Samantha Davies on Pon 21 Paź 2013, 19:18

Szczerze ucieszyła się, kiedy nagle oślepiło ją jasne światło. Kiedy usłyszała dziewczęcy głos, utwierdziła się w przekonaniu że to Vivian.
- Oj no zamknij się i chodź stąd - warknęła w komentarzu na monolog gryffonki, po czym złapała ją za rękaw i pociągnęła w stronę z której przyszła. - Czy ciebie do reszty powaliło? - zapytała patrząc na dziewczynę jak na idiotkę. - To nie był pająk, a ty mnie nawet nie dotykaj! Chodź i znajdźmy kogoś kto ratując mnie nie zaprowadzi mnie do grobu - jak zwykle szczera do bólu i wredna... no cóż, trudno żeby w takich okolicznościach miała ochotę na zabawę w miłą (całkiem pomijając to, że ona rzadko kiedy się w to bawi).
Minęła jak gdyby nigdy nic dziewczynę, zupełnie ignorując jej pomoc. Jedyne czego teraz chciała, to znaleźć kogoś kto naprawdę umiałby jej pomóc. I tak, miała na myśli tutaj jakiegoś nauczyciela. Nie myślała w tym momencie jakie będą konsekwencje szlajania się po lesie... potrzebowała pomocy, na litość boską, nie miała ochoty stracić nogi. Szła przed siebie, w myślach wyklinając siebie, że zachciało jej się wycieczek po lesie. Chodź do lasu, mówili, będzie zabawnie, mówili... Miała już zdrętwiałą całą stopę i łydkę i jak tak dalej pójdzie, to niedługo zapomni tym że w ogóle posiada tę nogę.
avatar
Samantha Davies
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t677-skrytka-pocztowa-samantha

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Ian Ames on Pon 28 Paź 2013, 21:45

Ian zawsze lubił dbać o szczegóły. Dlatego kiedy już dostał się na swoją ulubioną polanę w środku lasu pierwsze co zrobił to zdjął z siebie szkolna szatę i powiesił na jednym z drzew. To samo zrobił z koszulą pozostając w samych spodniach które najprawdopodobniej za jakiś kwadrans będą nadawały się jedynie do wyrzucenia. Ale to nic. Teraz liczyło się przede wszystkim zaspokojenie głodu. Grymas przypominający uśmiech pojawił się na jego twarzy, a on sam zaczął też zdejmować zwykłe, czarne trampki, by zostawić je pod tym samym drzewem na którym już wisiało jego ubranie. Skarpetki też zdjął, a co. Jak szaleć to szaleć. Uroki bycia zimnym wampirem. Kiedy był już w pełni przygotowany stanął na środku polany i zamknął oczy. Polowanie czas zacząć. Słysząc bicie malutkiego serca w zastraszająco szybkim tempie wiedział już, że ma do czynienia ze zwierzęciem futerkowym, najpewniej z królikiem. Lubił króliki. Były całkiem przyjazne, a jak się dobrze ugryzło to sierść potem się w zębach nie chachmęciła. Ruszył więc w tamtym kierunku i rzeczywiście był to królik. Najpierw złamany kark, potem wypicie krwi. Nie lubił jak mu się posiłek szamotał na wszystkie strony. Chyba, że miał szczęście trafić na coś dużego, co ciężko złapać jedną ręką i po prostu zabić. Słodka krew uszatego zalała mu podniebienie na minutę łagodząc jego pragnienie. Odrzucił osuszonego z krwi zwierzaka na bok. I znów zaczął się przysłuchiwać. Wiewiórka na drzewie... Nie, nie był nią zainteresowany. O wiele przyjemniej brzmiało czyjeś bicie serca bliżej Hogsmeade niż zamku. Podbiegł w wampirzym tempie bliżej i jeszcze raz się w nie wsłuchał. Nie to nie człowiek. Nie centaur. Nie jednorożec. Jeleń. Pociągnął zapach... tak. Najprawdziwszy jeleń. Z lubieżnym uśmiechem powoli zaczął się przemieszczać w tamtym kierunku i czekał aż zwierzę go wyczuje i zacznie uciekać. Gdy tak się stało ruszył za nim biegiem bez problemu go doganiając, a potem skoczył na niego zwalając go z nóg. Kły wbił prosto w tętnicę i pił, i pił, i pił, aż do dna. Gdy był już pewien, że żadnej kropli z jelonka już nie wyciśnie i kiedy poczuł, że jego pragnienie zostało zaspokojone na tyle, że może wracać do zamku wrócił się na polanę. Z kieszeni spodni wyciągnął chusteczkę i powoli zaczął wycierać twarz i dłonie...
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Alice Volante on Pon 28 Paź 2013, 22:00

Pragnienie powodowało, że przełyk płonął jej żywym ogniem. Błękitny kolor oczu już kilka godzin temu ustąpił miejsca szkarłatnej czerwieni, która to w ułamku sekundy odebrała urodzie Francuzki cały anielski wyraz. Wszystkie jej zmysły pracowały na najwyższych obrotach. Oczy rejestrowały szybko najmniejsze drgnięcie, ucho wyłapywało z kakofonii dźwięków wyraźne bicie małych serc mieszkańców Zakazanego Lasu. Nozdrza jasnowłosej rozszerzały się za każdym razem, gdy choć cień krwi przypłynął z kolejnym podmuchem wiatru. Paradoksalnie jednak ten pulsujący, niepohamowany głód sprawiał, że była zbyt nieuważna i porywcza i już trzeci raz zwierzyna wymsknęła się z jej stalowego uścisku. Krukonka zeskoczyła z drzewa i kompletnie nie przejmując się podartą w strzępy karmazynową sukienką ruszyła dalej przez las pozwalając, by gałęzie krzewów pozostawiały na jej twarzy czerwone rysy. Znikną, nim zdąży wrócić do zamku nazajutrz. W tyle głowy wciąż tłukł się jej zapach świeżej, ludzkiej krwi, który wypełniał dziś całą Krukońską wieżę i który sprawił, że szybciej niż by sobie tego życzyła musiała udać się na polowanie.
I wtedy znów to poczuła.
Nie była tak słodka i rozkoszna jak krew buchająca z rozharatanego boku Waltona, ale natychmiast spowodowała, że wampirzyca zmieniła kierunek swego biegu. W miarę zbliżania się do okolic polany zapach stawał się coraz bardziej wyraźniejszy. Gdy pojawiła się w nim tak doskonale znana jej nutka instynktownie przyspieszyła. Przecież braciszek na pewno podzieli się ze swoją siostrzyczką...
Braciszek jednak z wydętym brzuchem godnym mugolskiego miłośnika piwa, chipsów i przełączania kanałów w telewizorze właśnie oblizywał palce po skończonym obiedzie. Alice zmrużyła złowrogo powieki i wychyliła się zza linii drzew, krzyżując przedramiona pod piersiami.
- U mnie wszystko w porządku, miło że pytasz. Nie, nie musisz czekać z obiadem, cieszę się, że zaproponowałeś mi wspólne polowanie. Tak, jeszcze żyję, nie musisz się mną przejmować. Mam nadzieję, że pójdzie Ci w boki! - wrzasnęła podirytowana, wyrzucając z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego.


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Ian Ames on Pon 28 Paź 2013, 22:30

Jakby się tak wsłuchać w odgłosy lasu to pewnie wiedziałby, że nie jest jedynym wampirem na tym polowaniu. Na swoje nieszczęście się jednak nie wsłuchiwał, bo jego myśli były jak zwykle zajęte panną Vulkodlak i innymi mniej ważnymi sprawami niż obstawianie swojego własnego tyłka. Równie dobrze mogłaby go zabić, a on i tak ogarnąłby po fakcie. Słysząc wrzaski Alice odwrócił się powoli chowając chusteczkę do kieszeni spodni i uśmiechnął się szeroko.
- Komuś dzisiaj nie poszło najlepiej... - stwierdził pod nosem, po czym sięgnął po swoją koszulkę i nałożył ją na siebie przez głowę posyłając jej nieznośnie radosny uśmiech. O tak, jego brzuszek był najedzony i do jutra przetrwa bez większego wysiłku. Niestety, ale na zwierzęcej diecie, bo tylko na taką mógł sobie obecnie pozwolić, musiał polować codziennie. Dyrektor nie mógł mieć mu tego jednak za złe, bo przecież uczniowie byli cali i zdrowi, a zwierzątka już same dbały o przyrost naturalny mnożąc się aż na potęgę. Widząc jej minę przestał się radośnie szczerzyć i westchnął ciężko.
- Dobrze, złapię Ci coś. I u mnie wszystko też w porządku, powiedzmy. - powiedział, po czym znów zdjął z siebie koszulkę odwieszając ją na drzewo i ruszył w las. Znów wsłuchał się w bicie setek, a może nawet tysięcy serduszek i wyłapał to które jest najbliżej. Tym razem było to serce dzika i to najprawdziwszego. Lubił dziki. Były leniwymi prosiakami z rogami. Szybki bieg, równie szybki skok i już był na dziku. Fachowe wyrwanie kła i wbicie prosto w serce i już było po dziku. Złapał go w pół i w wampirzym tempie znalazł się na polanie i położył go przed przyrodnią siostrą. Z dezaprobatą spojrzał na swoje spodnie.
- I kto to dopierze? - zacmokał wyraźnie niezadowolony dotykając sporej wielkości plamy krwi która znalazła się na materiale w okolicach krocza i pojedyncze kropki znajdujące się na całej długości nogawek. Westchnął ciężko i oparł się o jedno z drzew.
- A tak na poważnie. To co tam u Ciebie? - zapytał przyglądając się jej swoimi ciemnymi tęczówkami. Od zawsze takie były. Zawsze był ciemnooki i nic tego nie zmieniało. Czy brzuszek był pełny czy pusty i tak nie prezentował się najatrakcyjniej. Przynajmniej odnosił takie wrażenie.
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Alice Volante on Nie 03 Lis 2013, 19:50

Jedna ze smukłych sosen musiała dzielnie znosić ciosy zadawane przez niewielką stopę panny Volante, która nerwowo oczekiwała na przybycie swej kolacji. Dlaczego miałaby się wysilać, skoro pod ręką był mężny i skory do popisów Ian? Alice kopnęła w korę po raz ostatni i opadła bez sił na wilgotnej trawie.
- Mógłbyś się pospieszyć? - rzuciła w eter tonem rozkapryszonego dziecka. Do jej nozdrzy dotarł wkrótce aromat świeżej krwi. Dorodny dzik niebawem wylądował u jej stóp.
- Skrzaty?
No to pytanie było akurat retoryczne. Przebogaty panicz Volante w swym życiu nie doświadczył nigdy trudów związanych z koniecznością ręcznego prania swej odzieży. Alice wyciągnęła swoją różdżkę i wykonała niedbały gest, kierując jej koniec na plamę na spodniach.
- Chłoszczyść. Podstawy z pierwszej klasy, Ian.
Przez kilkanaście długich minut Krukon mógł delektować się brakiem warknięć ze strony swej przyrodniej siostry. Jasnowłosa zatopiła swe kły w jednej z większych tętnic szyjnych i piła łapczywie wciąż ciepły nektar życia. Uczucie ssania w żołądku stawało się coraz mniej uporczywe z każdym kolejnym łykiem. Kilka wąskich strumieni szkarłatnej cieczy płynęło wzdłuż łabędziej szyi wampirzycy.
- Te idiotki z pokoju wspólnego paplają, że spotykasz się z Vulkodlak. Zaręczoną Vulkodlak. Ian dobrze wiesz, że jedno Twoje słowo wystarczy, żebym sprzątnęła tego bufona Greengrassa z przyjemnością z powierzchni ziemi, ale powiedz mi co Ci do cholery odbiło?! Przecież wiesz, że to nie ma najmniejszego sensu... - oderwała się na chwilę od truchła zwierzęcia i otarła usta dłonią, skrzętnie zlizując z niej każdą kroplę krwi.
- Przerobiłam to Ian. To nie ma sensu.
Panienka Volante zaakcentowała wyraźnie ostatnie zdanie i wsparła się plecami o drzewo, pozwalając by jej organizm w spokoju przetrawił spożyty posiłek. Na tą chwilę wolała nie odpowiadać na jego pytania dotykające jej samopoczucia. Nie teraz. Przecież zrobiło jej się tak błogo od świeżej, ciepłej krwi...


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Ian Ames on Nie 03 Lis 2013, 20:10

Głodna Alice przypominała głodną sześciolatkę domagającą się szybkiego i smacznego posiłku na "już". A na "już" to ciężko cokolwiek sensownego złapać. Nie chcąc żeby Alice wyrwała całe drzewo z korzeniami pospieszył się trochę i wrócił. Z tymże nieszczęsnym dzikiem który ubabrał jego spodnie. Alice jawnie nie była w nastroju, ale najpewniej było to spowodowane głodem. Jeszcze pół godziny temu był tak samo ironiczny i złośliwy. Pełny brzuszek zmienił jednak jego nastawienie. Fakt, przebogaty Volante nigdy niczego nie prał. Po co miał prać skoro w Newheaven zatrudniał od tego stosownych ludzi którym płacił wystarczająco dużo, ażeby się nie interesowali. W zamku były skrzaty, ale... skrzaty tutaj nie znały pojęcia dyskrecja. Dlatego wolał się nie brudzić, żeby nie mieć konieczności oddawania im do prania zaplamionych zwierzęcą krwią ubrań. Kolejne jej słowa sprawiły, że głośno plasnął się dłonią w czoło. Jak mógł zapomnieć o podstawach? Pewnie dlatego, że podstawy miał już dawno za sobą i... zapomniał o najprostszych zaklęciach szukając jak najbardziej zaawansowanych rozwiązań.
- Dzięki Alice. - rzucił niezłośliwym tonem i rozsiadł się na polanie, żeby obserwować swoim ciemnymi tęczówkami jej poczynania. Kiedy dzik był już kompletnie osuszony z krwi, a brzuch Krukonki wydał się być napełniony został uraczony dozą siostrzanego wsparcia i mądrości. Prychnął cicho gdy tylko skończyła mówić.
- Więc mam to zostawić? Gdyby nie ona już zgubiłbym to człowieczeństwo i nie wracał tutaj. - przyznał całkiem szczerze wpatrując się w siostrę. I w tym momencie usłyszał krzyki dochodzące od strony Hogsmeade. Bez problemu rozpoznał czyje to krzyki. W ułamku sekundy poderwał się do biegu, oczywiście w wampirzym tempie. Słyszał też kroki Alice, więc nie będzie sam urywał łba jakiemuś napaleńcowi. Uroczo.
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Hannah Wilson on Sro 15 Sty 2014, 20:14

Hannah przez cały piątkowy poranek chodziła poddenerwowana i rozdrażniona, a do tego sztywna jakby ktoś jej wsadził kij w tyłek. Podczas lekcji zerkała nerwowo na zegarek, tupiąc bezgłośnie nogą w posadzkę, okazując tym samym swoje zniecierpliwienie. Starała się nie odzywać ani nie komunikować z kimkolwiek, składając w głowie poszczególne myśli.
Wpadała w panikę. Trzy razy w ciągu dnia sprawdzała czy opróżniła fiolkę z dymiącym eliksirem tojadowym. Naturalnym było, że tak, ale Wilsonówna musiała sprawdzić kilka razy.
Gdy lekcje dobiegły końca, Hannah ubrała pod swoją szkolną szatę najgorsze łachy, przygotowała zawiniątko, w którym umieściła kilka ubrań codziennych i opuściła dormitorium. Od samego popołudnia czatowała już na błoniach, aby wślizgnąć się niezauważona za linię drzew kiedy zapadnie zmrok. Około godziny 19 nastąpił w końcu ten moment i Puchonka weszła, nieomal wbiegła, na teren Zakazanego Lasu. Szła w głąb nie oglądając się za siebie aż w końcu doszła wystarczająco daleko. Tam zsunęła ze stóp swoje lekkie buty, a także szatę szkolną, pod którą ukrywała się już tylko cienka, luźna koszulka nocna, która w najbliższym czasie i tak miała ulec destrukcji.
Zawiniątko rzuciła na najniższą gałąź jednego z drzew i chodziła w kółko dookoła niego, oczekując na najgorsze. Mruczała pod nosem do siebie, podskakując lekko w miejscu. Kiedy księżyc odsłonił się spomiędzy gałęzi drzew Zakazanego Lasu, Puchonka zaklęła cicho pod nosem i zacisnęła szczęki oraz dłonie.
Wyglądała jak psychopatka, która uciekła ze szpitala psychiatrycznego, która urwała się z sali i mamrocze do księżyca.



Bill, I believe this is killing me.
Well I'm sure that I could be a movie star
If I could get out of this place


* * *
avatar
Hannah Wilson
Prefekt Naczelny

Prefekt Naczelny

Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Genetyka : Wilkołak
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Aaron Matluck on Sro 15 Sty 2014, 23:02

Leżenie w Skrzydle Szpitalnym było katorgą, a od momentu w którym Logan postanowił opuścić ten przyjemny przybytek było tam nie do zniesienia. Cisza jak makiem zasiał i zero zajęć, którymi można by zająć ręce. Nie ma nic gorszego niż taki rodzaj stagnacji, bo zmusza on do myślenia, a Matluck ewidentnie miał o czym. Brak ucha coraz bardziej mu doskwierał i mimo obrzydzenia, które czuł do samego siebie nie mógł oderwać palców od miejsca w którym zrosła się skóra. Tak jakby nie wierzył opuszkom muskającym kawałki skóry i liczył na to, że jednak zaraz pod nimi pojawi się normalne, ludzkie ucho a nie jakaś płaska, szorstka powierzchnia jak u żółwia. Gdy wyrwał się w końcu ze Skrzydła czując, że jest już wystarczająco silny by dalej funkcjonować poczuł ulgę. Koniec tego nic nie robienia. I o dziwo dyrektor postanowił ich nie odwiedzić. Dostaną po prostu swoje bagaże i zostaną odesłani do domów ot tak? Bardzo możliwe. Na samą myśl poczuł jak narasta w nim zatrzymywana od paru dni złość. Będąc już przed portretem Grubej Damy nie mógł się zmusić by wejść do środka, ale nie dał rady. Odwrócił się na pięcie uśmiechając się blado do portretu, który odprowadził go wzrokiem do schodów, bo w tym momencie inni uczniowie mieli ochotę dostać się do środka. Wyszedł na błonia w ubraniach w których został dostarczony do Skrzydła z tą jednak różnicą, że zostały oczyszczone z plam krwi, które zaschły po tym felernym wieczorze. Czując powiew zimnego powietrza poczuł się znacznie lepiej. To był plus takich temperatur, sprawiał, ze człowiek zaczyna myśleć dużo wyraźniej i nagle staje się bardziej pobudzony. Ruszył przez błonia uważając na to by nie wpaść na jakiegoś prefekta, a już najbardziej nie chciał w tym momencie wpaść na Hankę, bo narobił by sobie jeszcze większych problemów niż dotychczas, a miał jeden cel... Skoro i tak pewnie wywalą ich ze szkoły za notoryczne łamanie regulaminu, to co mu szkodzi odwiedzić jedno miejsce... Stanął przed ścianą ciemnych drzew i przełknął głośniej ślinę. Rozejrzał się na boki i widząc, że nikogo nie ma wszedł do Lasu zostawiając błonia za plecami. Poczuł nagły przypływ adrenaliny. Czasem nawet taka bzdura jak wejście do lasu, który jest miejscem zakazanym może wprowadzić człowieka w taki stan. Przechadzał się powoli między drzewami rozglądając na boki martwiąc się, ze coś za chwilę na niego wyskoczy, ale póki co było spokojnie. Nie rozumiał czemu tak ostrzegali ich przed tym by się tu nie zapuszczać, nie było źle.. A przynajmniej lepiej niż w podwalinach, które są w szkole, a nie taki kawał od niej. Wtedy zauważył przed sobą czyjąś postać migającą mu między drzewami na jakiejś... Polanie? Jak daleko zaszedł, że doszedł do polany i co tu robi jakaś osoba? Normalna osoba pewnie uciekła by gdzie pieprz rośnie, ale on musiał sprawdzić... Oparł się o jedne z drzew i starał się przyjrzeć ów postaci. Gdy rozpoznał rysy jej twarzy musiał aż przetrzeć oczy.
- Hannah?
avatar
Aaron Matluck
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Liverpool
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t758-skrytka-pocztowa-aarona-m

Powrót do góry Go down

Re: Polana w środku lasu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach