Czytelnia

 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro IV :: Biblioteka

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Go down

Czytelnia

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 18:49

First topic message reminder :


Pomieszczenie na samym końcu biblioteki. Przestronne, jasne i ciche z wieloma stolikami, które różnią się wielkością i ilością osób, które pomieszczą.
W czytelni obowiązuje bezwzględna cisza, jedynie przyciszone rozmowy nie dotrą do uszu bibliotekarki.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Czytelnia

Pisanie by Connor Campbell on Sro 11 Gru 2013, 23:10

Uważnie wysłuchał jej kolejnego wywodu na temat relacji rodzinnych dwóch wielkich rodów, a kiedy skończyła miał w głowie jeszcze większy mętlik niż przy poprzednim napływie informacji. Ślizgon zmarszczył brwi w wymownym geście konsternacji, wpatrując się w Chorwatkę z miną upośledzonego dziecka.
- Eee... - wykrztusił z siebie, na marne starając się nadążyć za tokiem myślenia Antoniji, gdyż i tak nie był w stanie tego pojąć w tego wszystkiego w tych kilka sekund. Zanim Campbell przetrawił tę długą i skomplikowaną wypowiedź Vedran'ówny, ta zapodała mu o wiele lepiej przyswajalne zdanie. Ostre rysy twarzy chłopaka złagodniały, na jego ustach rozlał się szeroki i dość uroczy uśmiech, a krzaczaste brwi powróciły na swoje należyte miejsce.
- Super! - ucieszył się. - Wiesz wystarczy, żebym kojarzył imiona z twarzami osób, które POWINIENEM znać, a z resztą sam sobie poradzę na miejscu - odparł, szczególnie akcentując jedno słowo, aby dać Puchonce do zrozumienia o co mu tak naprawdę chodzi, no i dodatkowo, aby się nie rozpędzała za bardzo, gdyż zdarzało jej się to dość często.
- W sumie... - zawiesił na chwilę głos i przyłożył palec wskazujący do, przyprószonej kilkudniowym zarostem, brody, udając, iż Tosia podsunęła mu pewien pomysł. - Słyszałem, że jest wolna... - ponownie zawiesił głos, tym razem w dość wymownej intonacji, i posłał towarzyszce iście diaboliczny uśmiech. Jednakże ta sielanka nie trwała długo, gdyż Antonija doszczętnie rozwaliła tor ich rozmowy, a pociąg, którym jechali właśnie się wykoleił...
Jego ciepłe spojrzenie momentalnie nabrało innego charakteru, a dziewczyna - patrząc w jego oczy - mogła mieć wrażenie, iż jego stalowe tęczówki są imitacją lodowiska w najzimniejszym miejscu na Ziemi.
- W tym przypadku jestem konsekwentny w tym co robię - odparł chłodno, przenosząc wzrok gdzieś za okno. Od czasu rozstania ze wspomnianą Ślizgonką starał się tak sobie zapełniać wolny czas, a przy okazji głowę, aby nie myśleć o tym co się stało, dlaczego, jak i po co. Uważał to za zbędne. Z resztą już trzeci raz nie miał zamiaru wejść do tej samej rzeki i często żałował, iż dał się skusić na wejście drugi raz...
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Antonija Vedran on Czw 12 Gru 2013, 20:07

Ach, zapomniała, że nie odpowiedziała mu tego wesela z należytymi szczegółami skracając wszystko do: "Było dobrze". Wtedy jakoś nie była nazbyt skora do opowieści w której to poszła na imprezę z byłym chłopakiem swojej siostry i z którym to byłym chłopakiem swojej siostry przez chwilę, po stosownej ilości alkoholu, wiązała plany na świetlaną przyszłość. I w sumie został u niej na noc. Wesele też było na tyle pamiętne, bo najmniej lubiana przez Tośkę siostra dała nogę odrzucając zaręczyny chłopaka z którym spotykała się... no cóż: od zawsze. Vedran jednak mu nie współczuła, bo Ana nie była fajna i znalezienie fajniejszej dziewczyny od niej dla Rossa z pewnością wyzwaniem nie będzie.
- Więc... powinieneś znać Ronalda, Sophie, Rosalie, Margaret, Jeremiego, Jamesa, Grace, Norę, rodziców Ronalda i to będzie gdzieś tyle. Reszta raczej spędzi święta gdzieś indziej. Sophie w zasadzie znasz i wujka Jeremiego z ciocią Margaret więc reszta poleci z górki. - stwierdziła wieńcząc swą wypowiedź szerokim uśmiechem. O tak, już czuła te święta. Już czuła te prezenty i to jedzonko! Ach, ach! Wprost nie mogła się doczekać.  Słysząc kolejne słowa chłopaka pokiwała przecząco głową.
- Nie jest wolna, daj spokój. Walton był może i nudny, ale do siebie pasowali i jeszcze do siebie wrócą. Bo jej coś odbiło na chwilę z tym takim tym... - tutaj Antonija wykonała gest rękami oznaczający jedynie to, że sama nie wie jak określić niejakiego Malcolma słowami ... - ale już jej przeszło. - zakończyła swoją wypowiedź klaśnięciem i kolejnym szerokim uśmiechem. Nie, panna Fitzpatrick była zdecydowanie zajęta, choć sama do końca nie zdawała sobie z tego sprawy. Wpatrywała się w oblicze przyjaciela, a kiedy jego spojrzenie dosłownie zamarzło zacisnęła mocniej szczęki, aby nie wymięknąć.
- Pozostaje mi jedynie pozazdrościć. Ja aż tak konsekwentna nie jestem. - powiedziała, a potem spuściła wzrok na wypolerowany blat stolika. W ułamku sekundy jej też zrobiło się smutno i to na tyle smutno, że jedna jedyna łza spłynęła po jej bladym policzku, a dziewczyna szybko wytarła ją wierzchem prawej dłoni.
- Nie masz jakiś fajnych kolegów czy koleżanek? - dodała kiedy choć trochę się rozpogodziła.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Connor Campbell on Czw 12 Gru 2013, 21:19

Po każdym wymienionym imieniu, Campbell kiwał głową, kilka razy powtarzając je sobie w myślach.
- Okej. Czyli mamy dziesięć osób, z których trzy znam, dwie kojarzę, więc pozostaje mi pięć imion do zapamiętania - wyszczerzył się do niej, ciesząc się, iż wyszło tego o wiele mniej niż zakładał. Po połączeniu się dwóch, takich wielkich, rodów Ślizgon podejrzewał, iż święta w ich wspólnym domu odbywają się z wielką pompą i są czasem, w którym autentycznie cała rodzina zbiera się w jednym miejscu.
- To jeszcze raz - zaczął dziarsko i wlepił spojrzenie w sufit, aby przypomnieć sobie przed chwilą wymieniane imiona. - Mamy Rolanda, który jest ojcem Soph i mężem Rosalie - odparł i rzucił szybkie spojrzenie Antoniji, która nadal miała uśmiech na ustach. - Rosalie jest matką Jamesa, siostrą Grace i córką Dyrka i Margaret? - dodał już mniej pewnie, patrząc na Tośkę ze zrozpaczoną miną. - Uh, miesza mi się - mruknął zrezygnowany, lekko uderzając się pięścią w udo.
- Daj spokój, głupolu! Przecież żartowałem - z ust Kanadyjczyka wydobył się cichy chichot, który był wywołany tym, iż Puchonka bardzo się przejęła tym całym wyjaśnianiem mu tych pokręconych rodzinnych relacji. Jej przejęcie i wcześniejszą reakcję można by było odebrać za przejaw zazdrości, jednakże Connor miał zamiar zachować zdrowy rozsądek i nie wmawiać sobie czegoś co nie miało miejsca. Prze tak długi związek z Andreą, podczas którego stosowała na chłopaku pranie mózgu, w każdym anormalnym zachowaniu dopatrywał się drugiej strony medalu, co już zakrawało pod obsesję...
- Co masz na myśli? - Właściwie to pytanie tyczyło się ostatnich, jak i przedostatnich słów Chorwatki.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Antonija Vedran on Czw 12 Gru 2013, 22:02

Kiedy wysłuchała jego podsumowania pokiwała twierdząco głową.
- Zobaczysz, to proste! - stwierdziła z uśmiechem na wargach, po czym słuchała go dalej chcąc wyłapać jakieś błędy. Niemożliwe, żeby opanował to już teraz, na odczepne. Dlatego wpatrując się w swoje paznokcie z jawnym skupieniem na twarzy słuchała tego co chłopak przyswoił. W pewnym momencie podniosła rękę stanowczym gestem dając mu do zrozumienia, że coś pomylił.
- Grace to córka Rosalie i siostra Jamesa, co czyni ją jednocześnie wnuczką Jeremiego i Margaret. - powiedziała i jeszcze się uśmiechnęła. Dopiero teraz przypomnieli jej się członkowie "nowej" rodziny.
- Ach, zapomniałabym. Dochodzi jeszcze Nancy- dziewczyna której James zrobił dziecko i ich dziecko- James Junior. I może kuzyn Jamesa, Prince który wygląda prawie identycznie co James. Ogarniasz? - wyszczerzyła swoje ząbki w rozkosznym uśmiechu, po czym znów wróciła do obserwacji swoich paznokci, jakby od tego ich kolor miał się zmienić, czy coś w tym stylu. Bez efektów jednak. Wciąż były tak samo pudroworóżowe jak przed chwilą. Słysząc, że żartował posłała mu wesołe spojrzenie. Dobrze by było. Nie życzyłaby takiego kobieciarza kuzynce z którą łączyła ją bardzo cienka nić przyjaźni, ale zawsze to jednak jakaś nić! Soph nie była jej obojętna tak bardzo jak mała, pulchna Grace czy James z jego nową familią. Słysząc jego pytanie wzruszyła ramionami. Co miała na myśli? Sama się nad tym przez chwilę zastanowiła wydymając przy tym usta.
- Chyba do niej wrócę, kurka huk. - stwierdziła wyginając usta w podkówkę. Choć rozum podpowiadał jej, że to nie byłoby najlepsze dla niej i to, że Quinnie może nie chcieć być znowu z nią, to głupie serducho znów chciało trzymać tą uroczą blondyneczkę w ramionach. Z nią trudno, a bez niej jeszcze ciężej. Jak żyć, panie premierze, jak żyć?
- Przydałby się jakiś miły chłopak, może w końcu bym się zakochała jak normalna heteroseksualna dziewczyna i moja matka zwróciłaby na mnie jakąś uwagę? - było to pytanie z gatunku retorycznych które szeptem wydobyło się z jej ust, kiedy ta niemalże położyła się na stoliku obserwując Connora uważnym wzrokiem.
- Jak myślisz, Connie? Byłoby mi do twarzy z chłopakiem? - to pytanie już nie było retoryczne i ciemne tęczówki oczekiwały jakiejś sensownej odpowiedzi czy porady od Kanadyjczyka.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Connor Campbell on Pią 13 Gru 2013, 10:46

Widząc uniesioną dłoń Puchonki, urwał w pół słowa i spojrzał na nią z bezradnością wymalowaną na twarzy. Campbell nigdy nie miał pamięci do imion (co innego do nazwisk). Zawsze coś przekręcał, albo zapominał od razu po tym jak ktoś mu się przedstawił. Wtedy musiał się nieźle nagimnastykować, aby podczas rozmowy z osobą, której imienia nie pamiętał, nie musiał go używać. Zwykle mu się to udawało, gdyż kilka lat "treningów" musiało przynieść jakieś rezultaty.
- Wiem! Będę się do nich zwracał po nazwisku - rozradowany klasnął w dłonie i się wyszczerzył do Chorwatki w najszerszym uśmiechu, na jaki pozwalały mu mięśnie twarzy. - Aaah rzeczywiście, czytałem o tym w Proroku - mruknął, kiwając głową. Nie kojarzył tej Baldwin, ale to nie miało najmniejszego znaczenia, gdyż już mniej więcej nauczył się imion i relacji tych ważniejszych członków rodziny, powstałej poprzez fuzję Rolanda Fitzpatricka i Rosalie Scott.
Kanadyjczyk prze chwilę rozmyślał o tym, iż czarodziejska gazeta ostatnio niepokojąco przycichła. Artykuły stały się jakieś wypłowiałe, suche. Oprawa graficzna magazynu nie przyciągała wzroku krzykliwymi i sensacyjnymi nagłówkami, a także ilość stron się zmniejszyła. Czyżby ktoś stał za tą dziwną i nagłą zmianą?
Chyba do niej wrócę[...] wyrwało go z zamyślenia. Wwiercił zaskoczone spojrzenie stalowych tęczówek w twarz Antoniji. Przez kilka sekund otwierał i zamykał usta, chcąc coś powiedzieć, jednakże w jego głowie nie brzmiało to zbyt dobrze.
- Co ty pleciesz? Dostałaś Confundusem czy co? - zapytał, jeszcze bardziej wwiercając zaniepokojone spojrzenie w oblicze Puchonki. Jednakże dosłownie chwilę później, gdy z ust Vedran uwolniło się następne pytanie, Ślizgon trochę się rozpogodził, a na jego ustach nawet pojawił się lekki, ledwo zauważalny uśmiech.
- Chodź tu - wyciągnął ku niej rękę, aby zachęcić ją do podejścia do niego. W miejscu, w którym siedział, był bardzo dobry widok na okno, za którym majaczyło ciemne niebo, a w szybie którego odbijało się "popiersie" Kanadyjczyka. Kiedy w końcu się do niego dowlokła, a trwało to nadzwyczaj długo, złapał ją za palce i przyciągnął do siebie.
- Patrz w okno - polecił i sam zwrócił spojrzenie na szybę. - Chyba nie jest tak źle, nie? - uśmiechnął się ciepło do Tośkowego odbicia.


Ostatnio zmieniony przez Connor Campbell dnia Sob 14 Gru 2013, 08:22, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Antonija Vedran on Pią 13 Gru 2013, 20:19

Jej oczy zrobiły się strasznie duże kiedy z jego ust padła propozycja zwracania się do wszystkich po nazwisku. Prawdę mówiąc kompletnie sobie tego nie wyobrażała. Może więc będzie po prostu ukrywać go w szafie, żeby nie miał szansy na dłuższą rozmowę z kimkolwiek? Tak, to będzie dobry pomysł na tyle, aby wcielić go w życie. I może nie dosłownie w szafie, ale już dopilnuje, żeby nie zaliczył zbędnej gafy w oczach kochanej rodzinki.
- Jakoś rozwiążemy ten problem. - uśmiechnęła się pocieszająco poklepując go po plecach w przyjacielskim geście. W końcu co dwie głowy to nie jedna, a Tośka jak nie pije to myśli. I w dodatku całkiem logicznie! Wbrew pozorom Connor nie był najlepszym pocieszycielem i chwilami Antonka zastanawiała się dlaczego w ogóle mu się żali. Nie mniej jednak był jej przyjacielem i jednego mogła być pewna: źle jej nie życzył, więc ceniła sobie jego rady. Jedna z jej brwi powędrowała nieco wyżej na widok jego reakcji, jednak nie odezwała się ani słowem. Siedziała tak w cichy obserwując Kanadyjczyka i czekając, jaki to sposób znajdzie na pocieszenie. Słysząc, że ma do niego podejść posłała mu pełne szczerego zdziwienia spojrzenie zanim powoli, bardzo powoli, nieznośnie powoli podniosła się ze swojego krzesełka aby do niego podejść. Kiedy tylko przyciągnął ją bliżej siebie poczuła jak jej serce zaczyna nieco przyśpieszać, kompletnie wbrew jej woli. Przeniosła spojrzenie na szybę, zgodnie z jego życzeniem i oto co zobaczyła: małe, zagubione dziewczątko z dużymi oczętami i pewnego siebie faceta. Nic więcej. Spuściła więc wzrok z szyby na Campbella.
- Znośnie. - przyznała cicho, aczkolwiek szczerze, aby znów spojrzeć w szybę. W sumie najgorzej to nie wyglądało, mogło być przecież gorzej. Z cichym westchnięciem odsunęła się od chłopaka i zebrała ze stołu swoją książkę.
- Chodź, zanim nas stąd wyrzuci. - powiedziała, po czym razem z chłopakiem opuścili królestwo książek na rzecz innych zamkowych pomieszczeń.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Marcel Volante on Sro 15 Sty 2014, 00:15

Nie ma to jak nocna pora na wybranie się do biblioteki po poszukanie jakieś nowej, przyjemnej lektury na nudne, bezsenne wieczory. Volante po opuszczeniu dormitorium skierował swoje kroki w stronę czwartego piętra, by dostać się do biblioteki i tam spędzić kilka chwil na przeszukaniu regałów. Ostatnio jak wizytował w bibliotece udało mu się znaleźć kilka ciekawych książek, które przeczytał w jeden weekend. Problem w tym, że nastolatek nie gustuje zbytnio w książkach edukacyjnych, które przygotowywałyby go do lekcji i zajęć. Woli bardziej przygodowe książki, archeologiczne, bądź też kryminały pełne zagadek, tajemnic, napięcia i zwrotów akcji. Na korytarzu szkoły panowały już pustki, każdy leżał grzecznie w łóżku oddając się snu. Czego zdecydowanie brakowało Marcelowi. Bowiem od dłuższego czasu miał problemy z zaśnięciem. Liczenie baranków się nie sprawdzało, wczesne pójście spać również, późnej tym bardziej było na nie. Obracał się z boku na bok, próbował spac na siedząco, klęcząco, stojąco - wszystko na nic. Nie pozostawało mu nic innego jak czytanie książek i zajadanie się wcześniej zachomikowanymi smakołykami z wielkiej sali. I tak o to francuz spędzał kolejne dni i wieczory. W ten wieczór jednak wszedł do biblioteki. Powolnym, cichym krokiem, by nie obudzić bibliotekarki wdarł się do środka i przeszedł w regały z książkami. Przechodził wzdłuż regału oświetlając sobie tytuły książek. Nie mógł jednak znaleźć nic interesującego. W pewnym momencie trafił na książkę pt. 'Zagadki rodziny Reed'. Kojarzył to, aczkolwiek słyszał o tym nie najlepsze opinie. Tym samym jednak przypomniał sobie o swojej rodzinie, z którą dawno sie nie kontaktował, miał jednak nadzieję że wszystko z nimi w porzadku i nikomu nic nie grozi. Tak samo zresztą jak dawno nie widział się ze swoją nową znajomą z Gryffindoru, którą poznał tuż przed nowym rokiem. Pewnie jak każda, przestraszyła się go i już więcej jej nie zobaczy. W duchu żałował, bo na prawdę ją polubił i szczerze się przy niej otworzył. Może po prostu jednak przeniosła się do tego Durmstrangu, o którym tyle mówiła. Może stwierdziła, że jednak tam jest jej miejsce, bo tu ją ciągle biją i wykorzystują. Marcel nie popierał takiego zachowania, tym bardziej że się zaangażował w to i bardzo ją polubił. Chciał jej pomóc, podac pomocną dłon i wyciągnąć ją z tego, co ją na co dzień spotyka. Być podporą, osobą, która poprawi jej humor gdy trzeba i przede wszystkim ją obroni przed złem. Trochę taki heros, aczkolwiek Volante właśnie tak chciał się zaopiekować dziewczyną. Nie była to zwykła opieka, widać było, że jego stosunek do niej pomimo krótkiej rozmowy był taki jakby znali się już bardzo długo. Miał cichą nadzieję, że gdzieś ją tutaj spotka, może już niedługo. Jeśli nie, trudno, stwierdzi po prostu że zamiast pomagać jedynie odstrasza swoim wyglądem i zachowaniem. Wiedział, że dziewczyna by poczuć wiarę w siebie potrzebuje rozpoczęcia życia od nowa. W sensie takim, że trzeba ją od nowa uczyć tego, że ma takie same prawo jak kazdy inny przebywający w tej szkole, że nic nie przyjdzie samo i na wszystko człowiek musi sobie zapracować. Każdy ruch na tym świecie musi być przemyślany i to kilkanascie razy, azeby później nie pluć sobie w twarz, że zmarnowano sobie życie tym, że nic się nie zrobiło, by było lepiej - gdy już człowiek zmądrzeje. Tymczasem Marcel przechodził tak powolnym krokiem od regału do regału chcąc jak najszybciej znaleźć coś interesującego do czytania i pójść stąd już, by czasem nie obudzić bibliotekarki i nie narobić sobie dodatkowych problemów, których miał już serdecznie dość.
avatar
Marcel Volante
Klasa VII


Wiek : 23
Skąd : Francja/Nancy
Krew : Czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Mercedes Xakly on Sro 15 Sty 2014, 19:14

Wiadome było, że włóczenie się po nocy nie przyniosło Mercedes jeszcze nic dobrego, jednak ten fakt nie przeszkadzał jej żeby znów popełnić ten sam błąd. Już od jakiś kilku godzin leżała na łóżku w swojej czerwonej piżamie i przewracała się z boku na bok nie mogąc usnąć. Po jej głowie, jak to zawsze podczas nocy, błądziły dziwne myśli, które z każdą sekundą stawały się coraz to bardziej absurdalne. Myślała nawet o Miszy, który na pewno o niej zapomniał, nie pisał i ewidentnie jej unikał. Chłopcy już tacy byli, nie umieli porozmawiać wprost i przyznać się do tego, że to wszystko nie ma sensu, lepiej było uciekać a potem przejść z tym na porządek dzienny. Im dłużej leżała tym bardziej chciało jej sie płakać. W pewnym momencie postanowiła wyjść gdzieś, uciec od swoich myśli. Może przejść się na błonia? Nie, zdecydowanie Mercedes nie była na tyle głupia by aż tak ryzykować. Kiedy ubierała buty nie przejmowała się, że będzie głupio wyglądać w szortach i czerwonych trampkach. Była wręcz przekonana, że nie spotka żywej duszy w szkole o tej porze. Wiedziała, że to myślenie już ją nie raz zgubiło, ale nie mogła siedzieć w tym dormitorium ze swoimi myślami.
Wychodząc z pokoju od razu wiedziała gdzie powinna się kierować. Wiedziała, że posiedzenie w czytelni i poczytanie czegoś przyjemnego nie dość, że zajmie jej myśli to jeszcze może przez to zrobi się trochę senna. Kiedy szła tak korytarzami rozglądała się dookoła sprawdzając czy aby na pewno nikt za nią nie idzie. Na całe szczęście dotarła jakoś na czwarte piętro bezpiecznie i żaden ślizgon nawet nie stanął jej na drodze. Zamek był całkowicie pusty, a przynajmniej wyglądało jak gdyby wszyscy już spali.
Swoje kroki skierowała do czytelni, miała zamiar zabrać jakąś książkę i może usiąść między regałami po cichu czytając sobie coś o eliksirach. Uwielbiała w tym zakresie poszerzać swoją wiedzę, z resztą ten dryg chyba odziedziczyła po swoim starszym bracie. Kiedy była już przy drzwiach starała się otworzyć je najciszej jak tylko potrafiła, przecież nie chciała obudzić bibliotekarki, bo nie uśmiechał jej się jakikolwiek szlaban. Jeszcze tego jej brakowało. Mercedes przekraczając próg starała się poruszać jak najciszej tylko mogła, trochę zaczęło jej się też robić zimno w nogi, przez co wychodziło jej to już nieco gorzej. W środku było dość ciemno i w sumie teraz chciała klepnąć się w głowę przez to, że nie wzięła ze sobą jak zwykle różdżki. Tylko pochodnie przy wejściu oświetlały pochodnie. Postanowiła brnąć jednak w tą ciemność, bo wiedziała, że jak się bliżej przyjrzy to powinna zobaczyć jakieś części tytułów. Przeszła jeden regał i kiedy skręcała w kolejny, zobaczyła stojąca do niej tyłem postać. Nie zatrzymała się jak normalna osoba, tylko złapała pierwszą lepszą książkę przy regale i rzuciła nią w Marcela. Nie wiedząc, że to znajomy chłopak odwróciła się tak szybko jak tylko potrafiła i wręcz biegiem ruszyła w tył, coby uciec jak najdalej. Była przerażona. Ciemność niestety dziewczynie nie pomagała, a wręcz przeciwnie, dywan pod jej stopami zaraz za zakrętem regału zagiął się przez co Gryfonka po prostu upadła na podłogę.
avatar
Mercedes Xakly
Klasa VI


Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Marcel Volante on Czw 16 Sty 2014, 21:13

Francuz nie krył oburzenia z racji tego, że nie mógł znaleźć tego co by mu przypasowało do przeczytania. Na jego twarzy widniał widoczny grymas niezadowolenia. Przechodził z regału do regału i co chwila wzdychał z niedowierzaniem. Nic za to przecież nie mógł że co do książek był bardzo wybredny. Szukał tytułów które obiły mu się gdzieś o uszy jako warte przeczytania, warte uwagi. Nie miał najmniejszej ochoty poświęcać swój czas na coś nudnego, coś co od samego początku będzie do przewidzenia pod względem fabularnym. Chociaż w sumie z drugiej strony jakby nie spojrzeć, może to właśnie jest sposób na jego bezsenne noce - nudna książka, którą by czytał, która by go znużyła do tego stopnia, że jego powieki być może po czasie w końcu zrobiłyby się na tyle ciężkie, że zdecydowałyby się zamknąć i pozwolić nastolatkowi na oddanie się błogiemu snu na kilkanaście godzin. W pewnym momencie, kiedy wydawało się że znalazł już odpowiednią dla siebie lekturę na dzisiejszy wieczór usłyszał jakiś okropny hałas dobiegający z sąsiedniego regału. Nie przestraszył się, aczkolwiek po prostu miał nadzieję, że nie będzie miał do czynienia z bibliotekarka która z pewnością od razu wezwałaby jakiegoś profesora i krukon dostałby szlaban za włóczenie się o tej godzinie po korytarzach szkolnych. Zerknął więc kątem oka na biurko za którym spała zazwyczaj bibliotekarka i chłopak zdziwił się nieco widząc, że kobieta nadal tam siedzi niewzruszona. Swoją drogą, była to dość okropna kobieta, nieco wyglądająca i przypominająca mężczyznę, a w dodatku podczas snu cichutko pochrapywała i od czasu do czasu wciągała ślinę, która najwyraźniej wyciekała z jej ust. Można by pomyśleć, że wścieklizna. Marcel pokiwał nieco głową robiąc nieco ironiczną minę, a następnie zainteresowany hałasem z regału obok zdecydował się tam powędrować i sprawdzić, kto zakłóca mu spokojne poszukiwania książek nocą. W tym samym momencie jednak nieoczekiwanie poczuł na tyłach swojej głowy ogromny ból. Chwycił się dłonią za bolące miejsce i przeklinał w myślach. Pierwsze co przypuszczał, to to że chochliki robią sobie żarty. Chwycił za książkę którą dostał przed chwilą w potylice i powtórnie zaczął skradać się do miejsca z którego dobiegały hałasy. Wokół panował półmrok, jedyne co oświetlało pomieszczenie to przygaszone pochodnie dość rzadko poustawiane po całym pomieszczeniu. Volante zaczaił się tuż za rogiem regału i wystawiając głowę zza niego spojrzał w głąb oczekując tego, że zaraz dowie się kogo tu przyniosło. Nie musiał długo czekać, ponieważ jego oczom ukazała się niedawno przez niego poznana dziewczyna o niebieskich, zwariowanych włosach. Francuz uśmiechnął się pod nosem i uderzył się z otwartej dłoni w czoło. Kogo jak kogo, ale jej się tutaj na prawdę nie spodziewał. Widział, że po raz kolejny jest poszkodowana, bo leży na podłodze dość poobijana. Chłopak podszedł do dziewczyny podając jej rękę. Nie ukrywał zadowolenia z jej widoku, mimo tego że mogła skazać jego i siebie na długi, męczący, niefajny szlaban.
- Może tak głośniej i mocniej jeszcze? - skomentował jej zachowanie trochę ironicznym tonem, aczkolwiek zaraz się uśmiechnął przyjaźnie. Zapomniał o bólu, który mu towarzyszył. Nie potrafił być w stosunku do niej nie miły, działała na niego bardzo pozytywnie. Jej uśmiech, gestykulacja, mimika powodowały że poprawiał mu się nastrój, że dostawał natychmiastowej chęci do działania, do życia, funkcjonowania. Mimo, że przecież nie spi już którąś noc i męczy się z tym niezmiernie, bo czuje się zmęczony, a nie może spać. Po ujrzeniu dziewczyny, wszystko minęło.
- A co się stało, że Cię tu nogi przyniosły, hm? - zapytał się towarzyszki pomagając jej wstać. Domyślił się, że musiała się wystraszyć jego obecności tutaj i stąd to dość solidne oberwanie z książki. Pokazał dziewczynie jej broń kiwając głową.
- Jakiś zamach na mnie planujesz czy co? - odłożył grubą kilkuset kartkową księgę na regał i spojrzał na dziewczynę. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw dzisiejszego wieczoru. Musiał przyznać, że rozmowa z tą dziewczyną jest zdecydowanie lepsza, od czytania jakiejkolwiek książki.
avatar
Marcel Volante
Klasa VII


Wiek : 23
Skąd : Francja/Nancy
Krew : Czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Zoja Yordanova on Sro 22 Sty 2014, 09:21

Przyprowadzona uczniowskimi obowiązkami, dziewczyna z naręczem przeróżnej literatury, przysiadła do wolnego stołu w bibliotece. Czytelnia o tej porze świeciła pustkami. Dopiero po zajęciach robił się większy tłok, co raczej jest oczywistym faktem. Gryfonka na szczęście nie miała już dzisiaj lekcji. Były jedynie Zaklęcia, których i tak nie zaliczała, więc mogła usiąść na spokojnie, by zacząć pisać swoją pracę z Zielarstwa na koniec roku. Miał być to po trochu raport z tego, co robiła w cieplarni przez ostatnie lata, ale oprócz ćwiczeń praktycznych potrzebna była książkowa teoria na pierwszy rozdział.
Zoja nie była jeszcze szczególnie poganiana terminami. Chciała mieć to po prostu już z głowy. Dzisiejsza pogoda, co prawda nie wpływała pozytywnie na wenę twórczą, ale chciała się zmusić do pracy. Cóż, nie świadczyło o tym niedbałe powieszenie torby na krześle, ani też to, że zaraz położyła głowę na niskiej wieżyczce z ksiąg i zamknęła oczy. Chciała czymś zająć myśli, ale nadal miała w głowie słowa Williama, które ją bardzo zraniły i Aarona bez ucha. Czemu nagle wszystko musiało się tak zacząć pieprzyć?
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Genevieve White on Sro 22 Sty 2014, 13:37

Gen nie mogła już dłużej usiedzieć w dormitorium więc narzuciła na siebie ulubione spodnie i ukochaną koszulkę, wyciągnęła schowaną pod poduszką książkę i poszła w stronę biblioteki. W czytelni zobaczyła Zoję, która prawdopodobnie zdążyła zasnąć. Głowę miała opartą na książkach co dodawało temu widokowi komizmu. Podeszła do gryfonki i lekko szturchnęła ją ręką.
- Wstawaj śpiochu bo zaślinisz książki – powiedziała z rozbawieniem w głosie. Puchonka miała dzisiaj wyśmienity humor choć pogoda by na to nie wskazywała. Przysiadła się do dziewczyny nie czekając nawet aż ta wstanie i ogarnie rzeczywistość. Rozłożyła wygodnie nogi na sąsiednim krześle i zaczęła czytać przyniesioną ze sobą książkę, jednak co chwilę z zaciekawieniem zerkała na koleżankę.
- Jeśli można wiedzieć, z czego tak pilnie zakuwasz? - zapytała ani na sekundę nie powstrzymując uśmiechu.
avatar
Genevieve White
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Carmarthen, Walia
Krew : Czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t844-skrytka-pocztowa-geneviev

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Zoja Yordanova on Sro 22 Sty 2014, 20:11

- Hm? - zareagowała jak zwykle wielce elokwentnie, odrywając przyklejony policzek od okładki jakiejś książki o kłaposkrzeczkach. Spojrzała niewidzącym wzrokiem na Genevieve, starając się w ogóle przypomnieć sobie skąd się znają. Ach, Starożytne Runy! Gryfonka wyprostowała się, zanim odpowiedziała poprawnie i przeciągnęła wymownie. Pokiwała głową na boki, rozluźniając mięśnie karku. W tym czasie jej rozmówczyni zatopiła się w swojej lekturze. Jeszcze raz spojrzała na Puchonkę, kiedy ją zagaiła i odwzajemniła automatycznie uśmiech.
- Praca na Zielarstwo. Dodatkowa.
Niewiele osób o niej wiedziało. Właściwie wpadła na ten pomysł niedawno i jeszcze nie miała okazji się nim z nikim podzielić, oprócz starej Margaret Scott. Zoja planowała zamiast studiów, pójść od razu na staż do cieplarni w Szkocji. Medycyna po prostu mogła się okazać zbyt ciężka...
- A Ty co czytasz?
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Genevieve White on Sro 22 Sty 2014, 21:43

Zanim dziewczyna odpowiedziała na pytanie Zoji musiała doczytać jeszcze stronę aby nie stracić wątku.
- Babcia przysłała mi książkę o starożytnym Egipcie. Wie jak bardzo lubię ten temat – powiedziała a następnie na powrót zagłębiła się w swoją lekturę. Od dziecka marzyła o tym by kiedyś odwiedzić ten cudowny kraj, zwiedzić piramidy i być może odkryć coś ciekawego wartego zapamiętania.
- Czy gryfonom nie wystarczy już puntów? Dajcie innym szansę – dodała po chwili unosząc wzrok ponad stronice opasłego tomiszcza.
- Interesujesz się zielarstwem, że odrabiasz dodatkowe prace? - ostentacyjnie uniosła brwi czekając na odpowiedź. W międzyczasie doczytała kolejną stronę i przeglądała zamieszczone zdjęcia przedstawiające wnętrze piramidy w Gizie. Większość obiektów została splądrowana przez rabusiów a reszta przeniesiona do mugolskiego muzeum.
Dziewczyna nagle zorientowała się, że zapomniała o wysłaniu sowy do babci tak jak obiecała. Zerwała się na równe nogi, przeprosiła starszą koleżankę i wybiegła z czytelni.


Ostatnio zmieniony przez Genevieve White dnia Nie 26 Sty 2014, 20:08, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Genevieve White
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Carmarthen, Walia
Krew : Czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t844-skrytka-pocztowa-geneviev

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Vesna Kraiz on Sob 25 Sty 2014, 19:05

Vesna od dłuższego czasu szukała wolnego miejsca do nauki. Niestety, wszystko było zajęte i głośne. W końcu jednak przypomniała sobie, że jest tutaj coś takiego jak biblioteka - ostoja spokoju i ciszy. Nie myśląc dłużej, ruszyła tutaj.
Na znalezienie pustego stolika zeszła jej chwila, ale kiedy jej się to udało, natychmiast usiadła i zaczęła czytać kolejną książkę o mchach i widłakach. Strona po stronie, lektura wciągała ją coraz bardziej, aż w końcu kompletnie zapomniała o czasie.
Nie umiała się tu odnaleźć. Ludzie nie byli tu źli - wręcz przeciwnie, zawsze chętnie pomagali i można było z nimi porozmawiać o wszystkim. Jednak nie mogła znaleźć kogoś, kto byłby dla niej jak przyjaciel. Pisała jedynie ze swoją rodziną, ale nie mogła im mówić o wszystkim. Większość chowała w sobie, ale bała się, że kiedyś wybuchnie...
avatar
Vesna Kraiz
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Belgrad, Serbia
Krew : Czysta
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1093-skrytka-pocztowa-vesny-k

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Nora Vedran on Sob 25 Sty 2014, 19:50

- Na brodę Merlina, od kiedy to cała ta zgraja zaczęła czytać?! - warknęła głucho, gdy okazało się, że potrzebne jej tomiszcze wciąż pozostaje w czyichś rękach, zamiast spokojnie czekać na nią na półce. Od swego powrotu z Durmstrangu bibliotekę zdążyła odwiedzić już co najmniej trzy razy, za każdym razem odchodząc z kwitkiem. To naprawdę irytujące.
Nic więc dziwnego, że za czwartym razem zwyczajnie miała dość. Fukając z rozdrażnienia, wzięła to, co bibliotekarki jej wynalazły - dwa tomiszcza, które jednak nie były w stanie wynagrodzić jej tego brakującego - i szybkim krokiem ruszyła do czytelni. Warknąwszy znacząco na chichoczącą pomiędzy dwoma regałami grupkę młodych uczniaków i przepchnąwszy się bez ceregieli przez kolejne stadko drugorocznych, nawet nie starała się sprawiać wrażenia sympatycznej - choć przecież taką była na co dzień. Dziś jednak wszystko ją drażniło i to tak, jak gdyby wstąpił w nią demon.
Dotarłszy do czytelni, wściekła się po raz kolejny. Brak wolnych miejsc. Och, nie, oczywiście, wolnych krzeseł było aż nadto, wszystkie stoliki jednak były już przez kogoś pozajmowane i jedynym wyjściem było się do kogoś dosiąść. A Nora nie lubiła się do nikogo dosiadać. Jeśli miała się uczyć, wolała to czynić w samotności, a jeśli nawet nie miała - też ceniła sobie samowładztwo przy blacie. Dziś jednak los sprzysiągł się przeciw niej i, cóż, chyba musiała sobie z tym jakoś poradzić.
Nie była już prefektem, niektórzy jednak wciąż pamiętali ją sprawującą tę funkcję i na iskry trzaskające z oczu reagowali przykładnym zamknięciem buzi i pochyleniem się nad książkami. Chorwatka nawet nie zwróciła na to uwagi. Zamiast tego szukała sobie miejsca i ostatecznie zatrzymała się przy stoliku zajętym przez, zdaje się, najmniej "inwazyjną" osóbkę. Taką, która raczej nie będzie źródłem problemów i kolejnych przeszkód.
- Można? - Bardzo starała się brzmieć w miarę kulturalnie, średnio jednak jej to wyszło. Zwłaszcza, że nie czekając na odpowiedź, z hukiem rzuciła dźwigane książki na stół, a torbę przewiesiła przez krzesło. Nabyte w ciągu trzech miesięcy spędzonych w Durmstrangu nawyki trudno będzie teraz wykorzenić, zwłaszcza, gdy tak doskonale współgrały z rzeczywistym charakterem Nory.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Vesna Kraiz on Sob 25 Sty 2014, 20:08

Vesna nagle drgnęła, gdy ktoś dosiadł się do jej stolika. Kompletnie wyprowadzona z równowagi, zdążyła tylko otworzyć usta i... nic. Dopiero po chwili zdołała z siebie coś wydusić.
- Tak, proszę... jednak gdybyś mogła tak nie hałasować, byłoby bardzo mi miło - stwierdziła, uśmiechając się do nieznajomej. Brunetka nie wyglądała na osobę, która mogłaby się przejmować jej słowami, ale Vesna nie zamierzała uczyć się w tak złych warunkach. Skończyła książkę, która bardzo jej się spodobała i zaczęła pisać pracę na zielarstwo. Ten przedmiot był jej konikiem, a pracowaniem nad nim było czysta przyjemnością. Dlatego nikt jej tego nie zepsuje, nawet rozwydrzona nastolatka.
Vesna natychmiast rozpoznała pochodzenie dziewczyny - w końcu sama pochodziła z tamtych rejonów. Nie lubiła jednak wspominać czasów, gdy tam mieszkała - coś ją blokowało, a migawki przedstawiające niektóre wydarzenia przyprawiały ja wręcz o dreszcze.
Nagle zauważyła, że nieznajoma przyniosła ze sobą tom, którego szukała od kilku dni. Nie zastanawiając się więc, szybko się spytała:
- Czy mogłabym pożyczyć na moment tę książkę? Potrzebuję przeczytać jeden fragment z niej. - Po czym, nie czekając na odpowiedź, podniosła go ze stolika i zaczęła przeglądać.
avatar
Vesna Kraiz
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Belgrad, Serbia
Krew : Czysta
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1093-skrytka-pocztowa-vesny-k

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Nora Vedran on Sob 25 Sty 2014, 20:25

Mimo uszu puszczając prośbę Puchonki, opadła na krzesło i wypakowała swoje rzeczy. Zwój papirusu, pióro, atrament, jeszcze jedna książka - tym razem ze zbiorów własnych - no i pudełeczko. Odkąd dostała od ojca małą, ożywioną figurkę wilka (stworzenie tego samego rodzaju co pamiętne smoki losowane przez uczestników Turnieju Trójmagicznego), nie umiała się z nią rozstać. Uwielbiała mieć Diega - takie imię nosił, jak głosiła dołączona karteczka - tuż przy sobie, patrzeć, jak kręcił się po stole węsząc zapamiętale i ganiał nieduże muchy. Zawsze poprawiał jej humor, a teraz z pewnością tego potrzebowała.
Chyba dlatego, że tak zajęła się delikatnym wypuszczaniem podopiecznego z niedużego pudełeczka, nie zorientowała się w porę, co zamierza siedząca po przeciwnej stolika dziewczyna. Nim więc dotarło do niej zadane przez tamtą pytanie, było już za późno, by protestować - książka znajdowała się już w rękach tamtej, a Nora nie była dziewczyną, która urządza sceny w tak błahych w sumie sprawach. I nawet, jeśli postawa Puchonki się jej nie podobała - choć sama Nora zachowywała się przecież niemal tak samo - to nie skomentowała tego i wzdychając tylko cicho, machnęła ręką na całe zajście.
- Tak, jasne.
Rozsiadłszy się na krzesełku, sporządziła prowizoryczny wybieg dla Diega - fragmenty ogrodzenia stanowiły brzegi dwóch pozostałych książek, rulon papieru i postawiona na dłuższym brzegu linijka - i dopiero wtedy, gdy upewniła się, że czworonóg nie będzie przeszkadzał, przystąpiła do pracy. Trzy miesiące spędzone na wymianie były przyjemne, ale wiązały się również z gigantycznymi zaległościami, które mimo wszystko musiała nadrobić.
A jednak pisanie szło jej ciężko. Pomimo, że wypracowanie dotyczyło zielarstwa, z którego w gruncie rzeczy była niezła, nie mogła teraz znaleźć odpowiednich słów. Przecierając nienaturalnie bladą twarz dłonią, bawiła się przez parę chwil piórem, by wreszcie spojrzeć spod oka na tamtą. Niby miała jej nie przeszkadzać, ale...
- Też pochodzić z Bałkanów, co? - Trudno byłoby nie rozpoznać kogoś pochodzącego z tego samego rejonu świata. - Przyjechałaś tu niedawno czy po prostu umiesz doskonale wtapiać się w tłum, że cię nie znam? - Uśmiechnęła się półgębkiem. W jej spojrzeniu wciąż było coś dzikiego, ale przynajmniej nie była już żywą furią.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Vesna Kraiz on Sob 25 Sty 2014, 20:54

Gdy przeczytała potrzebny jej fragment, odłożyła z powrotem książkę na miejsce koło brunetki, po czym przyjrzała się małej ruchomej figurce wilka. Bardzo jej się spodobał, aczkolwiek ona wolała żywe zwierzęta. Nie była również zwolenniczką tworzenia barier dla zwierząt, dlatego nie spodobał jej się pomysł tworzenia ogrodzenia dla niego, ale rozumiała, że to z przymusu, więc nic nie mówiła.
Powróciła do pracy, by po chwili znów ją przerwać. Pytanie zadane jej przez nieznajomą wcale ją nie zdziwiło. Faktycznie była tu nowa, może nie aż tak, ale mało osób ją kojarzyło.
- Chodzę do tej szkoły od niedawna, pochodzę z Serbii. A ty? - po zadanym pytaniu uzmysłowiła sobie, że dziewczyna, wypożyczając książkę o zielarstwie, mogła się nim interesować, tak jak i ona. - Interesujesz się zielarstwem czy musisz po prostu napisać pracę?
avatar
Vesna Kraiz
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Belgrad, Serbia
Krew : Czysta
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1093-skrytka-pocztowa-vesny-k

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Nora Vedran on Nie 26 Sty 2014, 17:32

- Chorwacja. - Choć o swoim domu rodzinnym mogła nie lubić wspominać, to do samej ojczyzny nic przecież nie miała. Kochała ją i gdyby sprawy rodzinne wyglądały nieco inaczej, wracałaby tam znacznie częściej i na dłużej. To przecież tam zgromadziła swe najciekawsze, najprzyjemniejsze wspomnienia. To tam wciąż miała swych bliskich znajomych, których nikt aż dotąd nie zdołał zastąpić. No i tam też poznała Bruna, choć to akurat materiał na dłuższą historię.
Na pytanie Puchonki uśmiechnęła się nieznacznie, spoglądając na stos książek, arkusz z kilkoma pierwszymi zdaniami wypracowania i kroplę atramentu rozpływającą się właśnie brzydko na jednym roku kartki.
- I jedno, i drugie - odpowiedziała na pytanie, w duchu wzdychając cicho nad niedużą, ale jednak rażącą jej wyczulone oko plamą. - Muszę napisać pracę - nie jedną i nie tylko z zielarstwa. Mam od cholery zaległości. Natomiast zielarstwo rzeczywiście lubię, choć kariera domorosłej aptekarki nie jest moim marzeniem. - Wyszczerzyła ząbki w szerokim uśmiechu, dając wreszcie wyraz temu, jaką była na co dzień - sympatyczną i towarzyską. - Planuję iść na uzdrowicielstwo, a potem... - Wzruszyła lekko ramionami. - Potem się zobaczy.
Gdy wilcza miniatura zbliżyła się nieco do granic swego prowizorycznego wybiegu, Nora pogładziła go mimowolnie palcem po łebku. Natomiast w chwili, gdy uświadomiła sobie, że wciąż chyba się nie przedstawiła, dłoń była już wysunięta w kierunku dziewczyny w celu powitalnego uścisku.
- Przy okazji, jestem Nora. - Nazwisko pominięte celowo. Panna Vedran wciąż nie lubiła być kojarzona ze swą matką, Luciją, a ta, jako znamienita, chorwacka aurorka, na Bałkanach była dość dobrze znana.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Vesna Kraiz on Nie 26 Sty 2014, 21:08

- Raz czy dwa byłam z moimi rodzicami w Chorwacji, mają tam wielu znajomych, a chcieli też, żebym poznała nowe kraje. Bardzo podobały mi się krajobrazy tam - powiedziała Vesna, teraz już na dobre przerywając pisanie.
Jej ojczyzna nie kojarzyła się dobrze, jednakże były takie momenty, które na trwałe zapisały się w jej pamięci. Jednym z nich były wspomnienia dotyczące podróży po tym słabo zaludnionym i wciąż do końca nieodkrytym terenie. Nieznane gatunki roślin i rzadko spotykane unikaty sprawiały, że dziewczyna mogłaby przebywać tam bez końca.
- Też lubię zielarstwo, a pasję z nim związaną chciałabym rozwijać i przekazywać innym. Ale też biorę bycie uzdrowicielką pod uwagę - uśmiechnęła się. Zobaczyła, jak jej rozmówczyni gładzi wilczka po łbie i zaraz miała w głowie wspomnienie pewnego wieczoru z rodzicami w górach. Niestety musiała o nim natychmiast zapomnieć.
- Ach, tak. Vesna jestem, miło mi cie poznać. - To mówiąc, uścisnęła rękę Nory i spojrzała na nią, po raz pierwszy od początku rozmowy, gdyż do tej pory dziewczyna nie uniosła głowy znad książek.
avatar
Vesna Kraiz
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Belgrad, Serbia
Krew : Czysta
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1093-skrytka-pocztowa-vesny-k

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Nora Vedran on Pon 27 Sty 2014, 19:25

- Krajobrazy i drinki na plaży to największe atuty Chorwacji. - Roześmiała się cicho, przytakując słowom Vesny. Sama Nora tęskniła jeszcze za chorwackimi falami i ujarzmianiem ich pod windsurfingową deską, wiedząc jednak, że jej pasję mało kto podziela, zwykle pomijała ją w podobnych rozmowach.
Wykorzystując chwilę przerwy w rozmowie, dopisała kilka kolejnych, wymuszonych zdań do wypracowania. Aura niezbyt sprzyjała jej dziś w kwestii jakiejkolwiek pracy, ale odkładanie obowiązków na później nigdy nie leżało przecież w jej naturze. Wolała więc pomęczyć się trochę i, uparcie wykorzystując pokłady swego surowego, szlifowanego powoli talentu, jednak coś spłodzić. Cokolwiek. Byle pomniejszyć stos zaległości choćby o jeden referat.
Potem znów uniosła wzrok na Vesnę. Przez kilka krótkich chwil przyglądając jej się z umiarkowanym zainteresowaniem wreszcie uśmiechnęła się nieznacznie i wróciła do pisania. Podtrzymywanie rozmów na siłę nigdy nie było jej mocną stroną, zwłaszcza z kimś, kogo nie znała. Zamiast więc próbować kontynuować konwersację - co niewątpliwie doprowadziłoby do rozmowy sztywnej i nienaturalnej - zajęła się swą pracą, a skończywszy ją (po wielkich bólach i cierpieniach arkusz zapełnił się wreszcie w miarę przyzwoitym, choć dalekim od ideału, wypracowaniem) z westchnieniem spakowała swe rzeczy. Zabierając Diega ze stołu - oszczędzając mu ponownego spoczynku w pudełeczku, trzymała go w dłoni - uśmiechnęła się nieznacznie do dziewczyny.
- No nic, będę lecieć. Wciąż mam jeszcze wiele do zrobienia, a czasu tak mało... - Westchnęła cicho. - Miło było cię poznać.
Chwilę później już jej nie było.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by William Greengrass on Sro 26 Lut 2014, 15:37

Koniec lutego zwiastował tylko jedno. To kolejny miesiąc mniej do OWTMów. Dla większości jednak był to nadal zbyt odległy termin, żeby się poważnie wziąć do roboty, dlatego też czytelnia była niemal opustoszała, za co William dziękował bogom. Właściwie to chyba w żadnego nie wierzył. No może tylko w jednego - w Mamonę.
Siedział przy najodleglejszym z możliwych stoliku otoczony podręcznikami z lat ubiegłych i innymi książkami oraz zwojami pergaminów zawzięcie sporządzając notatki. Parę razy złapał się na tym, że zamiast notować ucieka gdzieś myślami, za każdym razem bezwiednie stukając stalówką o brodę, na której pojawiał się coraz większy kleks.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 22
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Zoja Yordanova on Sro 26 Lut 2014, 18:08

Dostrzegła Williama dopiero gdy układała się w czytelni ze swoim naręczem książek. Już od paru tygodni przygotowywała się do napisania eseju wieńczącego jej karierę z Zielarstwa, ale nie miała do niego wcześniej weny, żeby nareszcie przysiąść. Dzisiaj jednak musiała nabrać ochoty na samotną wycieczkę do biblioteki i trafić tam akurat na panicza Greengrassa. Postanowiła się nim nie przejmować i zignorować Ślizgona. Usiadła tam gdzie wcześniej zamierzała, nie biorąc sobie do głowy, że siedzi stół od niego i to dokładnie naprzeciwko. Ustawiła sobie "biologiczną" wieżyczkę naprzeciwko siebie i oparła o nią pierwszą, otwartą księgę. Rozwinęła długi pergamin, przygotowała sobie atrament i pióro i zaczęła notować co ważniejsze podpunkty z literatury.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Mercedes Xakly on Sro 26 Lut 2014, 20:06

//to jest stara kontynuacja, nas nie ma tu w czasie rzeczywistym.

No cóż niestety Mercedes nie należała do tych ogarniętych dziewczyn i raczej pierwsza wpadała w tarapaty i była chyba największą niezdarą tej szkoły. Pewnie na koniec siódmej klasy dadzą jej jaki dyplom i w sumie nie byłby to głupi pomysł, ale pewnie to dziewuszysko albo zaleje to wodą, albo zgubi. No cóż, taka już była Mercedes i jak na razie nie zapowiadało się żeby cokolwiek się zmieniło.
Wywracając się dziewczyna nie myślała o niczym innym tylko o tym by ten jej potencjalny przeciwnik leżał już gdzieś tam pod regałem zmasakrowany tą grubą książkę. Zanim jednak zdążyła się podnieść zorientowała się, że ktoś idzie w jej kierunku i już miała uciekać na czworakach kiedy to zobaczyła stojącego nad nią Marcela. I w sumie na całe szczęście, bo gdyby był to ktoś inny Mercedes padłaby tu na zawał. Popatrzyła więc na krukona z uśmiechem pełnym ulgi, ale też zadowolenia, że go widzi. Pomimo tego, że spotkała go może kilka razy zdążyła go już naprawdę polubić i przy nim było jej naprawdę o wiele łatwiej znosić te wszystkie chore urojenia w jej głowie. Poza tym przy nim czuła się dziwnie bezpieczna, co samą ją dziwło, bo zazwyczaj takie uczucie miała jedynie przy bracie. Chwyciła więc jego dłoń bez problemowo i z radości, że nie jest to jakiś jej kolejny oprawca po prostu rzuciła mu się na szyję obejmując go dosłownie przez którą chwilę, bowiem zaraz po tym oprzytomniała i zorientowała się, że przecież nie wypada przytulać się do obcych chłopców, może oni sobie po prostu tego nie życzą? Odsuwając się od niego na jej twarzy pojawiły się ogromne, czerwone rumieńce a jej wzrok powędrował mimowolnie na książkę która była w dłoni Marcela.
- Gdybym wiedziała, że to Ty rzucałabym mocniej - odgryzła się starając rozluźnić jakoś atmosferę. - Właściwie nie powinieneś spać już gdzieś tam w waszej wieży, hm? Co się szlajasz po nocy, mam naskarżyć? - rumieńce z jej twarzy nieco zeszły, a przy nim gryfonka czuła się już o wiele bardziej rozluźniona.
- Szukałam jakiejś ciekawej książki o eliksirach, a nie chciałam budzić Vina - dopiero teraz podniosła wzrok by spojrzeć chłopakowi w oczy, byli na szczęście na tyle blisko, że Angielka mogła je dostrzec dość dobrze.
- Planowałam Cię porwać, ale jak widać nawet to mi się nie powiodło - wyszczerzyła się do niego wesoło jednak zaraz po tym obejrzała się dookoła siebie jak gdyby wyczekiwała, że zza rogu wyjdzie zaraz bibliotekarka, a co jak co Mercedes bała się tej kobiety. Nie dość, że była brzydka to jeszcze zawsze na nią krzyczała, bo jak już wcześniej wspomniałam Gryfonka należała do fajtłap i zawsze udało jej się zrzucić jakiś tom z półki.


Ostatnio zmieniony przez Mercedes Xakly dnia Sro 26 Lut 2014, 22:32, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mercedes Xakly
Klasa VI


Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by William Greengrass on Sro 26 Lut 2014, 20:15

A William siedział i gapił się niewidzącym spojrzeniem wprost przed siebie dokładnie tam, gdzie siedziała Zoja. Dostrzegł ją dopiero po chwili, kiedy wyrwał się z zamyśleń. Wytarł brodę czując na niej atrament, ale tylko bardziej się rozmazał. Kiedy wydawało mu się, że Zoja patrzy w jego stronę próbował bezgłośnie zaprosić ją do siebie, ale albo tego nie dostrzegała, albo go ignorowała. W końcu wstał i podszedł do jej stolika zostawiając swoje rzeczy. Bez pytania usiadł obok gryfonki i zabrał ze stosiku jedną z ksiąg.
- Unikasz mnie - stwierdził kartkując książkę. Nie rozmawiali chyba od tamtego spotkania w cieplarni.
Zaintrygowany hałasami rozejrzał się dookoła mrużąc oczy. Nie lubił, kiedy ktoś zakłócał spokój czytelni. Niech no tylko dowie się kto to...
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 22
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Powrót do góry


 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro IV :: Biblioteka

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach