Korytarz

 :: Hogwart :: Lochy

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Korytarz

Pisanie by Brennus Lancaster on Czw 10 Paź 2013, 19:30

First topic message reminder :

Szeroki korytarz wyłożony wielkimi, kamiennymi płytami. Jedne źródło światła stanowią tu liczne lampy przymocowane do wiecznie zimnych ścian. Zawsze panuje tu lekki chłód. Korytarz ten prowadzi do pokojów wspólnych Hufflepuffu i Slytherinu, a także do klasy eliksirów i nauczyciela tegoż przedmiotu. Znajduje się tu również kilka obrazów, lecz zazwyczaj pozostają one puste: ich mieszkańcy wolą cieplejsze pomieszczenia.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Korytarz

Pisanie by Logan Campbell on Pon 13 Sty 2014, 15:53

Podniósł głowę i spojrzał na osobę, która stanęła przed nim. Takie już miął szczęście, że w takim stanie najczęściej spotykał swoją byłą dziewczynę, Suz.
- To nie on - zaprzeczył kręcąc delikatnie głową. Oparł się potylicą o kamienną ścianę, ukradkiem chowając lewą dłoń do kieszeni, aby Argentynka przypadkiem nie zauważyła braku trzech palców i tak już bez tego wyglądał najpewniej koszmarnie. Skoro eliksir zostawił taki zrost skórny na dłoni, to jego blizny po ugryzieniach musiały wyglądać nie lepiej.
- Co u Ciebie? Jak minęły święta? - zapytał słabym głosem, chciał jakoś odwrócić uwagę Ślizgonki od jego stanu.
avatar
Logan Campbell
Student: Czarostwo Specjalne


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t711-skrytka-pocztowa-logana-c

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Suzanne Castellani on Pon 13 Sty 2014, 17:42

Patrzyła na niego niedowierzając w to co widzi, w jego stan. Wyglądał gorzej niż tragicznie i była pewna, że znowu pobił się z Connorem, jednak po dłuższym przeglądaniu się stwierdziła, że to nie wygląda jak pobicie tylko jakby wpadł do zakazanego lasu szukając kłopotów i znajdując je od razu. Pokręciła głową na boki cały czas ma niego patrząc.
- Ja pieprze Logan, co jest z Tobą? W co Ty się pakujesz? Nie poznaję Cię - powiedziała ściszonym głosem. Wyciągnęła w jego stronę dłoń i dotknęła z czułością jego ciepłego policzka. To nie był ten sam Logan, którego znała. Teraz myślała, że te bójki i to co go doprowadza do takiego stanu pozwala mu nie myśleć o ojcu i o sytuacji w domu. Czemu ona go spotyka w takim stanie i czy jej wspaniała siostra wie o wszystkim.
- Ujdzie - powiedziała pociągając jego rękaw i zauważając ugryzienia na jego ramieniu. Tragedia. - Co z tatą? - Zapytała i dokonywała kolejnych oględzin aż doszła do tej dłoni gdzie nie miał palców, zastanawiało ją to czemu chowa ją w kieszeni. Gdy tylko zobaczyła jej kawałek to pisnęła przedstawiając dłoń do twarzy a oczy jej zaszły łzami. Nawet nie była w stanie pytać tylkopatrzyła przerażona.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Logan Campbell on Pon 13 Sty 2014, 18:25

- Nic - odparł pochylając głowę w dół - to był tylko mały wypadek w szkole - dodał spokojnie przecierając zdrową dłonią twarz. Czemu tak właściwie się zmienił? Powód jest jeden: rodzina. Ojciec od dłuższego czasu leżał w szpitalu chory, z Connorem przy jakimkolwiek spotkaniu zapewne skoczą znów sobie do gardeł, a z Cherry nie ma już żadnego kontaktu od początku roku szkolnego, przepadła jak kamień w wodę.
- Jest coraz gorzej - wcisnął lewą dłoń mocniej do kieszeni, gdy Argentynka zaczęła robić oględziny jego ciała. - Pogorszyło się na tyle, że nie mógł wrócić do Kanady - dodał. Schował z powrotem dłoń do kieszeni, gdy tylko jej kawałek zobaczyła jego była dziewczyna.
- Suz, to nic takiego, naprawdę - odparł obejmując prawą ręką przerażoną Argentynkę. W końcu i tak by się wydało, nie ukryje przecież braku trzech palców.
avatar
Logan Campbell
Student: Czarostwo Specjalne


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t711-skrytka-pocztowa-logana-c

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Suzanne Castellani on Pon 13 Sty 2014, 19:51

Popatrzylaa na niego jak na glupka, w ogole nic mu nie bylo, a wygladal jakby przebieglo po nim stado bykow.
- Male wypadki to ja mam jak oberwe tluczkiem - powiedziala wywracajac mlynka oczami. Nigdy nie zrozumie tego jak mozna na sile pakowac sie w klopoty, przeciez to samobojstwo a chyba Logan nie byl az tak alamany zeby siegac po cos takiego, ma cale zycie przed soba, chyba, ze wyznaje zasade YOLO ale to tez glupota kompletna.
- Zaraz pojde po ojca, on cos tam umie z medycyny albo nie, lepiej do dyrektora albo skrzydla szpitalnego - dodala konczac to cale ogladanie Puchona. Jednak znajac jego to pewnie z tego skrzydla uciekl, bo te bandaze na jego ciele do amatorszczyzny nie nalezaly.
- Przykro mi - powiedziala septem na wiesc o poogorszeniu sie zdrowia jego ojca i zwiesila glowe. Gdyby powiedzial jej wczesniej o chorobie to moze Suzka sama by poszukala jakichs specjalistow czy cos, przeciez ojciec mial tyle znajomosci ze ktos kompetentny w dziedzinie ratowania ludzkich zyc na pewno by sie znalazl.
- Straciles palce i to nic takiego? - zapytala z wielkimi oczami i chwycila obiema dlonmi jego twarz by przyjzec sie jego oczom, moze byl pod wplywem czegos, moze cos z psychika mial nie pokolei w koncu te problemy mu sie nawarstwily i Suzka by tez nie byla zbyt "zdrowa" na umysle zwlaszcza, ze tez byla typem nie szukajacym u nikogo pomocy. - Wiem, ze nie jestesmy razem i spotykasz sie z Vanka ale kurde Logan ja sie martwie - powiedziala znowu z troska juz bez takiego przerazenia .


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Logan Campbell on Pon 13 Sty 2014, 20:14

- Nie, nie musisz iść. A Hanka pewne dyrektora zdążyła już poinformować bo to ona nas znalazła i zaprowadziła do skrzydła szpitalnego - wyjaśnił pokrótce - dała nam jakiś eliksir, inaczej leżałbym tu w kałuży krwi - uśmiechnął się blado. Jego usta wykrzywiały się w grymasie, bolało go dosłownie wszystko, a najgorzej dłoń.
- Mam nadzieję, iż wszystko będzie dobrze - ale zapewne tak nie będzie, jak usłyszał informacje od lekarzy, to może przygotować się jedynie na najgorsze.
- Mogło się to skończyć o wiele gorzej... - mruknął, gdyby poszedł tam sam i nie pomoc Aarona, to najprawdopodobniej znaleźli by tylko resztki jego rozszarpanego ciała.
- Wiem, domyślam się, Suz - odparł, z chęcią by się uśmiechnął, ale ból skutecznie mu to uniemożliwiał.
- Zaraz, jak to twojego ojca? - spytał, przypominając sobie słowa Argentynki "zaraz pójdę po ojca".
avatar
Logan Campbell
Student: Czarostwo Specjalne


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t711-skrytka-pocztowa-logana-c

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Suzanne Castellani on Sro 15 Sty 2014, 14:13

- To czemu Cie nie ma w skrzydle jak jestes w takim stanie? - zpytala, on zachowywal sie jak dziecko, ba, nawet gorzej jak jej rodziciel - Poskarze sie Vanadess, zobaczysz, bedziesz mial przewalone! - dodala i pogrozila mu wyciagnietym w jego strone wskazujacym palcem, jakies tam podobienstwo w tych siostrach bylo, chyba obie byly uparte i zdeterminowane jezeli o0 cos chodzi, poza tymto byly zupelnie rozne, ktos kto je nie zna nie powiedzialby, ze sa siostrami, bo nawet z wygladu byly rozne.
- Bedzie dobrze, zobaczysz - szepnela i przytulila go delikatnie do siebie, byl poturbowany i zapewne wszystkie miesnie dawaly sie we znaki uporczywym bolem. Gdyby wiedziala gdzie byl i po co to jeszcze by mu nakopala do tej Puchonskiej rzyci.
- Nie pakuj sie juz w nic i zacznij sie uczyc do egzaminow koncowo-rocznych, bo lada moment beda - rzekla konczac przyjacielskie przytulenie i zalozyla rece pod piersiami. Sama tez musi sie wziac do nauki, druzyny wymagaja conajmniej dobrych wynikow z tych podstawowych przedmiotow, bo debili przyjmowac nie beda, a Sizi musiala sie wybic, nawet w ocenach w srod innych graczy. Musiala byc najlepsza. Slyszac zapytanie odnosnie jej ojca oparla sie o kamienna sciane i wyciagnela nogi przed siebie jeszcze poprawiajac zakolanowki,. Westchnela zez zrezygnowaniem, bo przypomniala sobie, ze jednak nie powiedziala Logasiowi wtedy na jarmarku kiedy dostala list.
- Ojciec wzial sobie zastepstwo i uczy u nas Quiddicha, teraz ma dyzur na wyzszych pietrach wiec siedze w lochach kompletnie sie do niego nie przyznajac - powiedziala spogladajac na chlopaka zmeczonym wzrokiem, caly ten fejm na Castelaniego dopiero sie zacznie i tylko czekala az gazety sie o tym dowiedza, nazmyslaja plot i znowu bedzie musiala wszystko sama odkrecac.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Logan Campbell on Czw 16 Sty 2014, 01:21

- Bo czuje się już lepiej - skłamał, jedynie co się zmieniło w jego stanie, to, że nie zostawiał za sobą kałuży krwi - a po drugie wiesz, że jakoś nie pałam miłością do magicznych sposobów uzdrawiana - stwierdził wzruszając ramionami.
- Zapewne i tak się o wszystkim dowie, przecież nie ukryje tego - odparł wysuwając lewą dłoń z kieszeni. Wyglądała ona koszmarnie, wystawały z niej tylko kciuk i palec wskazujący, a w miejscu pozostałych trzech znajdował się jedynie paskudny zrost skórny, spowodowany działaniem eliksiru. Odwzajemnił przytulenie, acz zrobił to nieco delikatniej, wciąż bolało go całe ciało i nic mu nie przechodziło.
- Wiesz, mam nadzieję, że po spotkaniu ze Scottem okaże się, że zostanę w ogóle w szkole - uśmiechnął się delikatnie. Można powiedzieć, że on i Matluck trochę za bardzo sobie nagrabili.
- O, nie wiedziałem nawet - odparł, jakoś nie miał okazji spotkać ojca swojej byłej w szkole, cóż i tak zapewne w najbliższym czasie wpadną na siebie.
avatar
Logan Campbell
Student: Czarostwo Specjalne


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t711-skrytka-pocztowa-logana-c

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Vanadesse Devereux on Czw 16 Sty 2014, 20:20

Ileż to czasu minęło, odkąd ostatni raz spędzała czas na zwiedzaniu szkolnych korytarzy bez jakiegokolwiek celu? Nie miała pojęcia. Była już znużona nauką, grą na instrumencie i nawet objadaniem się słodyczami w dormitorium. Oczywiście nie wspominając, że najzwyczajniej w świecie stęskniła się za Loganem, który ponoć znów wpakował się w jakieś kłopoty. Czemu jej to nie dziwiło? Ten chłopak miał do tego talent większy chyba niż ona sama, chociaż niezdarnością to jej nie przebijał. Uśmiechnęła się pod nosem do własnych myśli, pozwalając by subtelne rumieńce zakryły jej policzki. Zerknęła za okno- księżyc jaśniał na niebie, a krople deszcze spływały po zamkowych szybach. I chociaż chmury skutecznie przysłaniały jego pełny blask to i tak zostawiał specyficzną poświatę.
Takim oto sposobem skręciła w jeden ze szkolnych korytarzy, poprawiając torbę zawieszoną przez ramię. Miała na sobie szkolny mundurek w żółtoczarnych barwach. Plisowana spódniczka zamiast za kolana do sięgała kawałek przed nie, odsłaniając długie i zgrabne nogi pół wili. Na cieliste rajstopy założone miała czarne zakolanówki, uwieńczone malutką kokardą po zewnętrznych stronach. Proste, czarne trzewiki na stopach i biała koszula z krawatem, zaś na to zamiast peleryny- czarny, luźny sweter. Długie, wijące się subtelnie włosy o barwie jasnego zboża związane były w długi, dobierany warkocz na lewą stronę, który spływał po ramieniu, uwieńczony czarną wstążką na końcu. W dłoniach trzymała jakieś notatki i arkusze z nutami, które przytulała do piersi.
Zdecydowanie była osobą wyjątkowo optymistyczną i często bujającą w obłokach, więc uczniowie Hogwartu przyzwyczaili się już do tego, że często niczego nie zauważała i przechodziła od tak obok. I gdyby nie fakt, że jakiś impuls i niepewność kazały jej spojrzeć w bok to najzwyczajniej w świecie by ich nie zauważyła. Zatrzymała się gwałtownie, a oczy dosłownie rozszerzyły się gdy potwierdziła obecność swojego chłopaka- notabene całego upaćkanego w krwi i poobijanego oraz swojej siostry. Rzuciła torbę niedbale obok siebie, a nuty wylądowały rozsypane na podłodze i kucnęła tak, by być przodem do niego. Spojrzała na jego twarz tymi swoimi dużymi oczyma- w tym przypadku zmartwionymi i nieco zdenerwowanymi.

- A więc jednak wpakowałeś się w kłopoty! Mówiłam, żebyś bardziej na siebie uważał Ty głupku.. Swoją drogą.. Co Ty tu w ogóle robisz? Nie powinieneś być w skrzydle szpitalnym? Zdajesz sobie sprawę jak wyglądasz?!- zaczęła nieco głośniej niż chciała, prychając cicho pod nosem. Nic o siebie nie dbał. Wyciągnęła w jego stronę rękę i sprzedała mu małego pstryczka w czoło. Następnie odwróciła głowę tak, by spojrzeć na siostrę. Posłała jej delikatny uśmiech.
- Cześć Suzi. Przynajmniej Ty jesteś cała..
Jej oczy ponownie powróciły na puchona, a dłonie skrzyżowały się pod piersiami.
- No więc..? Co się stało tym razem? Całe szczęście, że żyjesz.. - zapytała już nieco milej i ciszej, tym razem zamiast pstryczka dając mu całusa w czoło. Tak, nie umiała się złościć, a do tego wyglądał tak strasznie biednie i źle, że aż ją bolało. Skrzyczy go później.
avatar
Vanadesse Devereux
Studentka: Magiczne Stworzenia


Wiek : 23
Skąd : Daselle, Francja.
Krew : Czysta
Genetyka : Pół-wila
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Gruby Mnich on Pią 17 Sty 2014, 20:46

Wspaniałe, romantyczne chwile młodych przerwało pojawienie się ducha rezydenta Hufflepuffu, z którego pochodziła dwójka rzeczonych gołąbeczków. Nie chciał im przeszkadzać, więc wyłonił się zza najbliższej ściany korytarza dopiero, kiedy panna Devereux skończyła mówić do pana Campbella. Gruby Mnich był najbardziej przyjaznym z duchów Hogwartu, więc wyraz jego szarej twarzy był spokojny i opanowany, można rzec, że uśmiechnięty lekko.
- Pannie Campbell, szukam pana po całej szkole - rzekł strapiony, składając ręce na swoim grubym, wystającym brzuchu. Unosił się półtora metra nad posadzką.
- Proszę wracać do skrzydła. Odpoczynek jest bardziej niż wskazany. Nalegam - dodał jeszcze, patrząc na niego ciepłym, acz stanowczym spojrzeniem. - Panna Vanadesse może również iść, naturalnie, naturalnie...
avatar
Gruby Mnich
Duch Rezydent Hufflepuffu



Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Suzanne Castellani on Sob 18 Sty 2014, 00:00

Ta jasne, on czuje się lepiej, ale w ogóle nie wygląda "lepiej", bo wygląda jakby go przejechał walec albo dostał co najmniej tuzinem tłuczków. Ona sama dostałą nie raz dwoma, to wystarczyło by leżeć w Skrzydle po utracie przytomności.
Widząc jak wysunął rękę ukazując ją w całości ona znowu przytknęła swoją dłoń do malinowych ust i wydała z siebie cichy jęk. Drugą natomiast, nieco drżącą zbliżyła do przedramienia uszkodzonej ręki.
-Ja pier*ole - przeklęła soczyście widząc co narobił - Gdzie Ty to zrobiłeś? - zapytała i wzięła swoją dłoń i popatrzyła na niego wielkimi wystraszonymi oczętami. Czegoś takiego to ona nie widziała a nie raz widziała wiele jak złamane kończyny w kilku miejscach i to czasem z przemieszczeniem, a kość wychodziła przebijała skórę! Co z tego, że zazwyczaj musieli ją łapać, bo Castellani miała tendencję do omdleń przy takich widokach. W tym samym momencie usłyszała znajomy głos, jej młodsza siostrzyczka przybyła. Ta ładniejsza.
- Hej Van, Mi nie ma prawa nic być, ale ten idiota... pogadaj z nim, bo już siły nie mam - powiedziała kręcąc głową i wstała z zimnej posadzki otrzepując przy tym swoje ciuchy z niewidocznego kurzu.
No super, brakowało tu jeszcze tego tłustego ducha. Może Baron jeszcze nawiedzi ich, a co! Niech wszyscy się zlezą.
- Pomogę go zaprowadzić do skrzydła, chodź Logan - powiedziała i spróbowała chwycić go pod jedno ramię, delikatnie by przypadkiem bardziej go nie uszkodzić.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Logan Campbell on Sob 18 Sty 2014, 00:18

I tak zapewne mu nie uwierzyła, że czuje się już znacznie lepiej, było zupełnie inaczej, jedynym plusem było to, iż już nie wykrwawiał się.
- Uwierz mi, nie chcesz wiedzieć - odparł, słysząc bardzo znajomy głos i jego właścicielkę, natychmiast wsadził dłoń do kieszeni ukrywając fakt, że brakuje mu kilku palców.
- Nic mi już nie jest - zaczął się bronić - czuje się już o wiele lepiej i dopiero co wracam ze skrzydła - odparł.
- To był tylko mały wypadek, wszystko jest dobrze - uśmiechnął się delikatnie, aby ukryć grymas bólu na twarzy. Jednak po chwili zjawił się jeszcze duch rezydenta Hufflepuffu, który także zaczął prawić mu kazania.
- Ale ja dopiero stamtąd wyszedłem, czuje się naprawdę lepiej - po raz trzeci zaczął wciskać ten sam kit, jak on to się dobrze już czuje i nic mu nie jest. Jednakże dla świętego spokoju, uznał, że jednak pójdzie tam z powrotem. Zapewne nasłucha się jeszcze wiele razy kazań na temat jego głupoty i także nawiedzi go dyrektor. Po krótkim odpoczynku wstał powoli i trzymając się ściany stał na własnych nogach szykując się do powrotu do skrzydła szpitalnego.
avatar
Logan Campbell
Student: Czarostwo Specjalne


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t711-skrytka-pocztowa-logana-c

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Vanadesse Devereux on Sob 18 Sty 2014, 19:00

Van jest upartym stworzeniem- bardzo, bardzo upartym i przekonanie jej, że Loganowi nic nie jest było niemożliwe. Zwłaszcza, że widziała jak wygląda i w jakim jest stanie. Jasnowłosa przewróciła oczyma nieco teatralnie, wypuszczając ze świstem powietrze z ust. Oczywiście, że czuła się winna w związku z tym, że mało czasu ostatnio spędzali razem i praktycznie nawet w dormitorium na siebie nie wpadali, ale.. Odwróciła wzrok gdzieś na bok, zaciskając dłonie w pięść. Całe szczęście, że Suzi była z nim- jakby nie patrzeć, gdyby został sam w tym korytarzu mogłoby stać się coś gorszego. To przecież nic złego, że byli przyjaciółmi, nawet jak kiedyś darzyli się uczuciem. Puchonka nie należała do dziewczyn robiących sceny zazdrości i zadających głupie pytania. Mniejsza o to.
- Nie sądzę, żebym ja coś zdziałała, skoro Ty nie możesz Suzi. Przypuszczam, że jego stopień upartości jest podobny do naszego, chociaż sama o tym wiesz. - odparła z rezygnacją w głosie, posyłając jej lekki uśmiech. Nie było w tym co mówiła cienia złośliwości ani niczego, co wyrażałoby niechęć. Na słowa ducha kiwnęła głową w jego stronę, pozwalając by warkoczyk uderzył ją nieco w nogi. Uwielbiała grubego mnicha- był pocieszną istotą, która zawsze skora była do rozmów z uczniami i w przeciwieństwie do barona nie wytykał błędów.
Błękitne oczy pół wili powędrowały znów na chłopaka. Pogłaskała go po głowie i podniosła się następnie, podnosząc swoją torbę i przewieszając ją przez ramię. Nuty wrzuciła niedbale do środka.

- Nie bądź uparty i daj sobie pomóc. Zobacz ile osób się o Ciebie martwi- jak nie dla siebie, to zrób to dla nich. Dla mnie. - jej głos był cichy, nieco może przygaszony. Tak, poczucie winy nieco zżerało ją od środka. Zaśmiała się cicho, pokręcając głową z niedowierzaniem. A on dalej swoje! - I tak Ci nikt nie uwierzy, Logaś! Twój wygląd zdradza wszystko. No chodź, chodź..
Gdy wstał to poszła w ślady siostry i delikatnie chwyciła go pod drugie ramię, by następnie mogli skierować się do skrzydła szpitalnego.
avatar
Vanadesse Devereux
Studentka: Magiczne Stworzenia


Wiek : 23
Skąd : Daselle, Francja.
Krew : Czysta
Genetyka : Pół-wila
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Rhinna Hamilton on Czw 30 Sty 2014, 22:13

Po krótkiej, acz dość treściwej rozmowie z Blaise'm Rhin szwędała się po zamku, nie wiedząc, co ma ze sobą zrobić. Na zajęcia chodziła - nie wszystkie, jakoś nie miała ochoty latać po wszystkich klasach i siedzieć przez nie wiadomo ile na lekcjach. Trochę się opuściła z nauki, ale to też jej nie przeszkadzało. Przynajmniej częściowo chodziła na zajęcia, uczyła się, ale jakoś tak.. brakowało jej czegoś w tym życiu. Wiedziała, że będzie musiała zrobić niedługo trening quidditcha dla drużyny, a z tego się cieszyła. Pewno za jakiś tydzień, dwa postanowi potrenować. Będzie musiała powiesić ogłoszenie w Pokoju Wspólnym, żeby każdy mógł przeczytać. Została mianowana kapitanem i musiała się wziąć do roboty, nie chciała pogrążyć swojego domu, zawieźć ludzi, którzy powierzyli jej to zadanie.
Z książką i zeszytem w rękach ruszyła z Pokoju Wspólnego, chcąc zaczerpnąć w pierwszym momencie świeżego powietrza. Rozmyśliła się jednak i koniec końców jej nogi poniosły ją do lochów. Tam było dość chłodno (ostatnimi czasy Rhin lubowała jednak ciepło), do tego cicho i spokojnie. No, fakt, może trochę strasznie - jednak Hamilton nie należała do bardzo strachliwych osób. Miała w sobie odwagę robić coś, co część ludzi uważała za głupie, lub straszne. Była z niej dość odważna osoba. Nie całkowicie, jednak czasami odnajdywała w sobie pokłady energii lub odwagi, o które się nawet nie podejrzewała. Idąc korytarzem, przymknęła nieco powieki. Podejrzewała, że jest sama - choć może jakaś zbłąkana duszyczka się tutaj pojawi - toteż zebrała się, po raz kolejny w tym dniu na odwagę i zaczęła cicho śpiewać jedną ze swoich ulubionych piosenek. Jakoś nawet jej nie obchodziło, że jej głos niósł się echem po korytarzu. Gdy zaczynała śpiewać - i podejrzewała, że jest sama w okolicy - nie kryła się z tym, co robiła.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Fèlix Lemaire on Czw 30 Sty 2014, 23:06

Fèlix za to wybrał się na spacerek po okolicach Hogwartu, żeby znaleźć sobie miejsce, by żaden wścibski nochal prefekta, profesora czy ducha, go nie znalazł. Tak, miał silną potrzebę zapalenia sobie wreszcie, chociaż ostatnio naprawdę próbował z tym skończyć. Ale wiadomo jak jest, nałóg nie tak łatwo przezwyciężyć. Teraz więc wracał sobie z dworu, opatulony cienką czarną kurtką i szalikiem w barwach Hufflepuffu, żując przy tym, dość głośnie miętową gumę, dla odświeżenia oddechu.
Zszedł właśnie do lochów, gdzie ruszył do Pokoju Wspólnego Puchonów, jednak w pewnym momencie przystanął, słysząc niesiony przez echo dziewczęcy głosik. Z uśmiechem na ustach, obrócił się na pięcie i skierował się w stronę jego źródła. Chwila moment, a już zobaczył kim była owa dziewczyna, wydobywająca z siebie, tak przyjemne dla ucha dźwięki. Zrobił kilka kroków w jej stronę, w ogóle nie myśląc że jak tak się zakradnie od tyłu, to może ją wystraszyć. Kiedy był dosłownie krok za nią, wreszcie się odezwał.
- No, no... przyjemnie się ciebie słucha - powiedział wesołym tonem, po chwili orientując się, że znów się zapomniał i przełączył się na swój ojczysty język. Dalej dość często mu się to zdarzało... Chociaż z angielskim szło mu już coraz lepiej. - To znaczy... - mruknął i powtórzył swoje słowa jeszcze raz, tym razem wydukał to jednak po angielsku.
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Rhinna Hamilton on Czw 30 Sty 2014, 23:31

Rhin zakończyła piosenkę i już robiła krok w przód, kiedy do jej uszu dobiegł głos zza pleców. Prawie, że podskoczyła i szybko się spojrzała w tył, przez co jej rozwiane, gęste włosy wpadły jej na twarz. Nie myśląc wiele puściła książkę i zeszyt, które miała w rękach i poprawiła włosy, kierując spojrzenie niebiesko-szarych tęczówek na chłopaka. Niestety, to, co puściła, z hukiem upadło na ziemię. Cofnęła się krok w tył.
- Ups.
Powiedziała cicho, z uśmiechem na ustach i szybko kucnęła, zbierając obydwie rzeczy. Gdy już się wyprostowała, otrzepała wolną ręką kolana i spodnie - oprócz płaszcza Gryffindoru miała na sobie błękitne jeansy i biały golfik, na to szalik z barwami Domu Lwa - i na nowo skierowała spojrzenie na chłopaka. Odchrząknęła cicho.
- Mniej więcej Cię zrozumiałam.. Po francusku mówiłeś, tak?
Zapytała się nieco nieśmiało, przekrzywiając głowę w bok. W końcu te pierwsze siedem lat życia spędziła w Paryżu, więc mniej więcej rozumiała. Ale nie była to jej mocna strona, dlatego nawet nikomu o tym nie mówiła. Bardziej preferowała język angielski - u niej w domu jednak, nawet we Francji, bardzo mówiło się po angielsku, toteż mała dziewczynka rzadko kiedy używała języka. Chyba, że na dworze, gdzie bawiła się z innymi dziećmi, a zwłaszcza z jednym chłopcem, mniej więcej w jej wieku. To były czasy.. Gdyby mogła, to by wróciła te kilka lat wstecz. Odchrząknęła i w końcu doszło do niej, co tak dosłownie chłopak powiedział. Na jej policzkach pojawił się delikatny rumieniec - jednak miała nadzieję, że w lochach, w tym dość ciemnym jednak korytarzu nie będzie to bardzo widoczne. Uciekła wzrokiem w bok.
- Dzięki, ale to nic takiego.
Wróciła do niego spojrzeniem i uśmiechnęła się wesoło, pokazując nieco ząbki. Kompletnie zapomniała się przedstawić - Puchon ją za bardzo przestraszył! Chociaż nie pisnęła ze strachu...


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Fèlix Lemaire on Pią 31 Sty 2014, 00:04

No tak, oczywiście, musiał ją wystraszyć! Jak się nie myśli to już tak bywa. Kiedy upuściła to co miała w ręku, szybko schylił się i podniósł to, podając dziewczynie.
- Przepraszam, nie chciałem Cię wystraszyć - mruknął, jednak wciąż uśmiechał się lekko. Jakoś tak miał dobry humor. Uniósł brwi, kiedy powiedziała że zrozumiała.
- Tak, po francusku - przytaknął. - Znasz? - zapytał krótko, domyślając się, że dziewczyna zrozumie o co pyta. On znowu po francusku mówił całe życie... aż do czasu kiedy zjawił się tutaj. W sumie to przez dwa miesiące wakacji, musiał nauczyć się języka tak, żeby się móc uczyć się w Hogwarcie. Niby miał wcześniej styczność z tym językiem, ale nigdy się zbytnio nie przykładał. Wolał swój ojczysty język... no i teraz ma!
No tak, na szczęście było ciemno i na szczęście nie zwrócił uwagi na to, że policzki jej troszkę zapłonęły. No bo nie chciał jej speszyć wcale. Powiedział tylko prawdę.
- Naprawdę ładnie śpiewasz - dodał, dla wzmocnienia słów. - Chciałbym tak śpiewać, no ale nie mam głosu - mruknął. To nie to że nie miał słuchu, bo grając na gitarze, musiał go mieć, jednak po prostu... śpiewanie to nie jego bajka. Zdecydowanie wolał swoją gitarę.
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 31 Sty 2014, 08:51

Hamilton z uśmiechem na ustach wzięła od niego książki. Odetchnęła spokojnie, jednak gdy znów coś do niej powiedział, przez moment nie bardzo wiedziała, co odpowiedzieć. Z drugiej strony, jeśli chłopak czuł się pewniej, to najchętniej by rozmawiała tylko po francusku. Ale tak by się w ogóle nie dogadali - Rhin naprawdę nie umiała za wiele, była bardziej słuchaczem, aniżeli mówiąca osobą. Jednak na jego pytanie przytaknęła powoli głową, choć trochę niepewnie.
- Tak, znam. Ale miałam z nim styczność jedynie w dzieciństwie, więc nie bardzo potrafię się nim porozumieć.
Uśmiechnęła się nieco zakłopotana, w końcu co to za umiejętność - umieć słuchać, ale mówić nie, i to też nie wszystko się wysłyszy. Angielski u niej był codziennością, stąd też wiedziała, co gdzie i jak powinna powiedzieć. Francuski.. Nawet później o nim zapomniała, mówiąc szczerze. No, ale tym się chwalić już nie będzie.
- Nie każdy musi śpiewać, można robić coś innego. Ja oprócz tego gram na fortepianie. A Ty grasz na czymś?
Podeszła do ściany w korytarzu i oparła się o nią plecami, stając na jednej nodze, drugą łagodnie ugięła i przesunęła w bok. W obydwóch rękach trzymała książkę i zeszyt, które podał jej chłopak. Spojrzała na niego i coś sobie uświadomiła. Była tu już siódmy rok, a nigdy nie widziała tego chłopaka, nawet go nie kojarzyła z twarzy. Zmrużyła nieco powieki, próbując sobie przypomnieć może cokolwiek, bo jednak wydawał się jej znajomy. W końcu zgarbiła się nieco i przekrzywiła głowę w bok, patrząc na niego nieco z dołu i kątem oka.
- Chyba nigdy Cię nie widziałam w Hogwarcie.. Jesteś nowy?
Zapytała cicho, nie chcąc, by brzmiało to.. nieco bezczelnie, bo czasami potrafiła palnąć coś i nawet się nad tym nie zastanowić. Nawet sobie nie uświadomiła, jeszcze zapewne, że sama się nie przedstawiła. Ale serio - coś mimo wszystko było w nim znajomego, może dlatego nie myślała o tym, że jeszcze nie podała swojego imienia i nazwiska.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Fèlix Lemaire on Pią 31 Sty 2014, 19:40

- Rozumiem - odparł już po angielsku, nie chcąc przecież zamęczać dziewczyny, jeśli nie czuła się najpewniej w języku Francuskim. No a on z angielskim sobie dawał radę, bo nie miał innego wyjścia. Jakoś przez te kilka miesięcy jakie już spędził na wyspach, musiał się z ludźmi dogadywać.
Na jej odpowiedź uśmiechnął się lekko... no tak nie każdy musi śpiewać, a najwyraźniej nie był godny, aby otrzymać w genach tę umiejętność.
- Na gitarze - odparł krótko, wciąż się uśmiechając. Utkwił swoje tęczówki w twarz dziewczyny, dokładnie się jej przyglądając. Ten jej uśmiech... mógłby przysiąść że gdzieś go już kiedyś widział. Ale wydawało mu się, że odkąd zaczął chodzić do Hogwartu nie miał okazji wpaść na Gryfonkę. Zamyślił się trochę, tak jej się mało dyskretnie przyglądając. Dopiero jej pytanie sprowadziło chłopaka na ziemie. Chwilę trwało, aż doszedł do niego sens jej słów, ale wreszcie się odezwał.
- Taak, jestem w Hogwarcie od niedawna - przytaknął, po czym wyciągnął swoją dłoń w jej stronę. - Jestem Fèlix, miło mi
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 31 Sty 2014, 20:17

Ona również przyglądała mu się dyskretnie. Naprawdę miała wrażenie, że skądś go zna, Mogła wręcz przysiąc! Co do francuskiego - zawsze mógł ją przecież nauczyć, to nie był problem.. Choć Rhin nie wiedziała, czy teraz chciałaby się czegokolwiek uczyć. Ledwo nadążała z zaległościami, mówiąc szczerze, więc tak nie bardzo miała jak wszystko nadrabiać, a jeszcze dorzucać sobie coś innego.. Nie, to nie wchodziło w tym momencie w grę.
- Gitara akustyczna? Chciałabym umieć grać, ale niestety, nie dane mi było się poduczyć nawet w małej części.
Odetchnęła cicho. Widząc, jak chłopak podaje jej rękę, wyprostowała się i podeszła do niego dwa, trzy kroki. Wyciągnęła dłoń, chwytając jego i już miała nią potrząsnąć, gdy doszło do niej jego imię. Felix, bardzo podobne do jednego dziecka, które poznała gdy była o wiele młodsza.. Ale chwila, przecież to nie możliwe, by to był on. Felix, którego ona znała, siedział w Paryżu, notabene nie wiedział nic o magii, Rhin też mu nigdy nie wspomniała, że ma w domu czarodzieja, to by było dość.. dziwne. Choć wiadome było, że dzieci mają swoją wyobraźnię, więc może chłopczyk by uwierzył, ale jego rodzice na pewno nie. Uśmiechnęła się wesoło, przymykając powieki i przechyliła energicznie głowę w bok, że grzywka aż jej podskoczyła i opadła nieco na oczy.
- Rhinna Hamilton.
Przywitała się, z lekkim śmiechem na ustach. Nie, to na pewno nie był on. Na pewno. Nie mógł być on. Było widać jej lżejsze zawahanie, jednak gdy już powiedziała swoje imię i nazwisko, potrząsnęła delikatnie jego dłonią.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Fèlix Lemaire on Pią 31 Sty 2014, 20:50

- Zawsze mogę Cię nauczyć, jeśli miałabyś ochotę - zaproponował. Jeśli chciałaby umieć grać, to dlaczego nie? To przecież wcale nie było takie trudne... przynajmniej jak dla niego. No a skoro śpiewała to słuch musiała mieć, więc na pewno szybko by podłapała.
Uścisnął jej dłoń, gdy już ją podała chłopakowi. Natomiast słysząc jak się przedstawia, oczy zrobiły mu się wielkie jak 5 złotych. A więc stąd znał ten uśmiech... ale chwila, skąd ona by się tutaj niby wzięła? Szczerze mówiąc, musiał wyglądać wyjątkowo głupio, kiedy tak stał z wybałuszonymi oczami i buzią co chwilę otwierającą się, żeby zaraz ja zamknąć. No bo wiedział że wypadałoby coś powiedzieć, ale nie bardzo wiedział co. Zatkało go po prostu...
- Rhinna? - powtórzył tępo, jakby chciał się upewnić że aby na pewno tak się przedstawiła Rhinna Hamilton - Co ty tutaj robisz? - zapytał, w dalszym ciągu tkwiąc w wielkim szoku.
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 31 Sty 2014, 21:11

Jasne, czemu nie, przecież granie na gitarze było takie fajne! Ale, nawet jeśli, to nie w tym momencie. Miała za dużo rzeczy na głowie, wszystko toczyło się strasznie szybko i w ogóle.
Widząc jego reakcję, miała już pewność, że się nie pomyliła - to był on! Jednak dobrze widziała w nim tego chłopca sprzed, Boże, prawie dziesięciu lat! W pierwszym momencie nie odpowiedziała na jego pytanie. Zrobiła jeszcze ten krok w przód, puszczając jego rękę i po prostu przytuliła się do niego mocno, zarzucając mu ręce za szyję i delikatnie go w pierwszym momencie podduszając. Naturalnie - nie chciała go udusić! To nie było jej celem. Książki znów wylądowały na ziemi, ale się tym nie przejmowała. Nie w tym momencie.
- Dobrze mi się wydawało, że skądś Cię znam. Rany, jak ja za Tobą tęskniłam.
Nawet sobie z tego sprawy nie zdawał. Nie zamierzała mu chyba szybko odpowiedzieć, bo przed dobrą minutę po prostu się do niego przytulała. W końcu jednak odsunęła się dwa kroki w tył i podrapała nieco zakłopotana po policzku.
- Jak widzisz - chodzę i śpiewam po korytarzach.
Zaśmiała się cicho, w końcu jednak już nieco spoważniała i przewróciła oczami.
- Uczę się, siódmy rok.. Ale co Ty tutaj robisz? Jak to się stało, że jesteś w Hogwarcie? Myślałam, że siedzisz nadal we Francji..
Kontakt się urwał, ona w końcu przestała do niego pisać.. Ale ciężko było jej napisać mu, że jest czarownicą, a raczej stara się opanować magię. Przecież by jej w to nie uwierzył!


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Fèlix Lemaire on Pią 31 Sty 2014, 22:01

Był nieco zaskoczony jej entuzjastyczną reakcją, ale rzecz jasna objął ją przyjaźnie, kiedy się na niego rzuciła. A na twarzy było widać coś jak połączenie niedowierzania i zadowolenia. Cieszył się że znów ją widzi, chociaż, kurczę no, zmieniła się całkowicie. Ta mała wesoła blondyneczka z piaskownicy wyglądała teraz jak kobieta!
- Nie mogę uwierzyć że to naprawdę ty! - zawołał wesoło, a na jej odpowiedź zaśmiał się krótko.
- No właśnie, co ja tutaj robię? Też chciałbym znać odpowiedź na to pytanie. - powiedział pół żartem, pół serio. Uczył się magii już 6 rok, a czasami i tak ma wrażenie że to tylko sen i że jutro się obudzi. - Bo siedziałem, aż do ostatnich wakacji... - no i opowiedział w skrócie jak to się dowiedział o tym że jest czarodziejem, jak poszedł do Beauxbatons, no i to tym jak przez chorobę matki, musieli przenieść się do Londynu, co równało się jego przenosiny do Hogwartu. Tęsknił za Francją, ale czy żałował? Chyba nie do końca... było tutaj inaczej, no i w sumie mu się podobało. Mimo że musiał zostawić tam swoich znajomych, to tutaj powoli znajdywał nowych. Więc nie było wcale tak źle.
No raczej by nie uwierzył że jego dobra przyjacółka jest czarownicą. Sam nie mógł z początku uwierzyć, kiedy dostał list. "Hej, wiesz co? Jestem czarownicą i uczę się w szkolę gdzie jest pełno czarownic i czarodziejów!" nieee, chyba nawet jako dziecko by w to zbytnio nie uwierzył.
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 31 Sty 2014, 22:22

Minęło ładnych parę lat. Prawie dziesięć. A gdy już się do niego przytuliła i miała pewność, że to on, momentalnie przypomniała sobie wspólne gry i zabawy na podwórku we Francji.
- A bo myślisz, że ja mogę, że Ty to Ty.
Zaśmiała się cicho. Zawsze lubiła strzelać tego typu tekstami, czasami dodawało jej to nawet uroku.
Wysłuchała jego historii i kiwała co jakiś czas głową. Widocznie dużo się działo w życiu Felixa, odkąd wyprowadziła się z Francji. Pisała do niego, długi, długi czas, jednak o tym co się działo, gdy była już w szkole - nie miała pojęcia.
- Ale z Twoją mamą wszystko w porządku, prawda?
Zapytała szybko, pamiętając również jego mamę. Choć to bardziej jak przez mgłę, w końcu nie spędzała za dużo czasu tuż przy swojej pociesze, przez co Rhin bardziej pamiętała jej głos, gdy wołała Felixa do domu. Skinęła kilka razy głową.
- W ogóle.. Przepraszam, że przestałam do Ciebie pisać. Jakoś.. jak poszłam do Hogwartu nie mogłam się odnaleźć w tym wszystkim i nie miałam co pisać.. Bałam się, że uznasz mnie za wariatkę, potem były problemy i jakoś.. Potoczyło się to szybko.
Sporo się działo, ogólnie. Teraz sobie radziła, z rodzeństwem, z ojcem i wszystko było w porządku, jak najlepszym. Ale tęskniła za tymi czasami, gdy była małą dziewczynką i wszystko było dla niej nowe. I lepsze.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Fèlix Lemaire on Pią 31 Sty 2014, 23:17

No tak, minął szmat czasu, kiedy zmuszeni byli się pożegnać i kiedy to się ostatni raz widzieli. No i tak jak już wspomniano, wiele się od tego czasu zmieniło; oni się zmienili (nie tylko z wyglądu, ale i ich charaktery uległy lekkiej modyfikacji zapewne), w ich życiu wiele się zmieniło no i w ogóle wszystko inne też się zmieniło!
No tak, już zapomniał o tym jak w dzieciństwie Rhina go rozśmieszała. Zawsze potrafiła spowodować że kilka słów, a chłopak się chichrał jak głupek.
W sumie to wszystko się jakoś układało, te kilka pierwsze lata w szkole. No a potem przyszły te wszystkie problemy. Ale radził sobie, a właściwie to radzili, razem z matką dawali sobie naprawdę dobrze radę. Bo musieli. Na jej pytanie, pokiwał twierdząco głową.
- Chyba tak... ostatnio dostałem wiadomość, czuje się już lepiej. - jednak jego głos nie był wcale przekonujący. A to zapewne dlatego że cały czas się martwił. No i wkurzało go to, że nie miał pewności co do tego, czy naprawdę było tak dobrze, jak twierdzi matka.
- Jasne, rozumiem... ciężko by było wysłać sowę do mugola, nie? - zapytał żartobliwie. No bo tak to wyglądało - rozumiał że miała utrudniony kontakt z chłopakiem, kiedy była święcie przekonana, że jest on mugolem. Na pewno więc zdziwiłby się, gdyby list od Rhinny, przyniosłaby mu sowa.
- A więc jak tobie minęły ostatnie kilka lat? - zapytał, wpatrując oczekująco na Gryffonkę. Też chciał wiedzieć co się u niej działo, nie ma tak dobrze!
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 31 Sty 2014, 23:42

Złapała go za dłoń. Ot tak, po prostu. Widziała, że jednak nie jest tak super dobrze u niego. Wiadomo, każdy miał swoje problemy. Pociągnęła go pod ścianę i oparła się o nią plecami.
- Jak chcesz, możemy usiąść tutaj sobie, albo iść gdzieś, gdzie będziemy mogli w spokoju pogadać.
Uśmiechnęła się lekko, ciągle trzymając palcami jego palce. Tak, by w każdej chwili mógł zabrać dłoń. Miała jednak cichą nadzieję, że on jej nie będzie pytał, co u niej słychać. Jednak tak się nie stało.
- Mam nadzieję, że z Twoją mamą będzie wszystko w porządku. Byłeś na święta w domu?
Zapytała cicho, przekrzywiając głowę w bok. Na jego słowa zaśmiała się cicho, drapiąc się wolną dłonią po policzku.
- Tak, powiedziałabym nawet, że bardzo, zwłaszcza, że jako dzieci ciężko nie mówić o niczym innym, tylko o tego typu rzeczach, do tego.. Tutaj nie ma normalnej poczty, więc nie mogłam już do Ciebie pisać, chcąc nie chcąc, przepraszam.
Wyprostowała się lekko. Chciała jak najbardziej odsunąć chwilę, kiedy zacznie opowiadać o sobie. Nie bardzo lubiła mówić, co w jej życiu się stało, działo, co się dzieje. Westchnęła cicho, zakładając niesforne kosmyki włosów za uszy i wzruszyła ramionami, odwracając nieco spojrzenie w bok.
- A co u mnie.. Nic ciekawego, tak naprawdę. Ostatni rok, choć coś się opuściłam strasznie w nauce, zostałam mianowana kapitanem drużyny Quidditcha Gryffindoru.. a co w domu, to też, jakoś czas leci, ojciec pracuje, utrzymuje dom, jak jestem w Londynie to staram się mu pomóc ze wszystkim... I to tyle.
Uśmiechnęła się lekko, kierując na niego spojrzenie.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Hogwart :: Lochy

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach