Domek po starym młynie

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Pią 27 Wrz 2013, 14:03


Piękna działka w atrakcyjnej cenie! Super okazja!
Ogłoszenie zamieszczone na łamach Proroka tak spodobało się młodej Szkotce szukającej własnego kąta, że natychmiast listownie skontaktowała się z właścicielem i dobiła targu, kupując przysłowiowego kota w worku za ponad połowę swych skromnych oszczędności.
Po przybyciu na miejsce okazało się, że przedmiotem sprzedaży był teren po starym, nieczynnym już od lat młynie. Początkowo załamana Meredith szybko wzięła się do pracy. Zaadaptowała niewielką przybudówkę na budynek mieszkalny, oczyściła z pajęczyn i zamknęła na trzy spusty kamienny budynek młyna, a drewniane koło wykorzystała do nawadniania swego nieokiełznanego ogródka. Choć z dom z zewnątrz ma mikroskopijne rozmiary magia sprawia, że w środku jest przytulną chatką z jednym półpiętrem. Dom znajduje się na krańcu drogi, w głębi działki.



Meredith w każdej wolnej chwili zajmuje się swym ogrodem, który porastają niezliczone gatunki kwiatów, ziół zwykłych i leczniczych i ozdobnych krzewów. Te, które nie znalazły się tu z pomocą ręki gospodyni, przywiał wiatr z okolicznych ogrodów.



Po przekroczeniu progu oczom gościa ukazuje się zaledwie jedna komoda zastawiona kwiatami i bibelotami. Meredith zawsze marzyła o mieszkaniu na piętrze, dlatego wszystkie pomieszczenia znajdują się na niewielkim podwyższeniu. Wystarczy pokonać kilka stopni, by znaleźć się w sercu tego niezwykłego domku.



Cały dom urządzony jest w drewnie i czerwonej cegle. Bynajmniej nie ze względów estetycznych - tylko na takie materiały było stać właścicielkę. Kiedyś na pewno pokryje to wszystko kolorową farbą w ciepłym, pastelowym odcieniu.



W budynku nie ma żadnego salonu, czy pokoju gościnnego. Zaraz po wejściu na półpiętro widać białą szafę z motywem ludowym, szklany stolik, przy którym jada się posiłki a także malutką wnękę zwaną szumnie kuchnią.



W łazience widać jeszcze wiele niedoróbek: woda często ścieka po podłodze, a z kranem lepiej uważać - lubi zostać w dłoni, gdy mocniej szarpnie się za kurki.



W sypialni stoi jedno łóżko i dwie szafeczki nocne. Kolorowa szafa po lewej stronie to jedynie atrapa: ściana oklejona tapetą. Wszystkie kreacje właścicielki mieszczą się w białej szafie stojącej w kuchnio-jadalni.







fotografie zaczerpnięte z urzadzamy.pl
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Sro 02 Paź 2013, 22:18

Meredith przełożyła papierową torbę do drugiej ręki i wygrzebała z torby różdżkę z pomocą której udało jej się otworzyć zardzewiały zamek. Po kilku minutach wahania zdecydowała się jednak zahaczyć o swoje mieszkanie, by zabrać parę niezbędnych rzeczy. Skleroza była ostatnio jej najlepszą przyjaciółką.
- Zabiorę tylko kilka drobiazgów i możemy wracać, w porządku? - nie zsuwając z siebie płaszczyka wbiegła szybko po schodach i zaczęła przetrząsać swą szafę w poszukiwaniu koszulki nocnej lub jakiejkolwiek pidżamy.
- Jeszcze chwila!
Cooper biegała po mieszkaniu jak oszalała. W końcu zdecydowała się zrzucić krępujący ruchy płaszczyk. Podwinęła rękawy szarego, wełnianego golfu i usiadła w siadzie skrzyżnym przed szafą, przeglądając każdą rzecz z osobna. No diabeł ogonem przykrył!
- Weź tam sobie usiądź chociaż, bo nie mogę znaleźć tej przeklętej pidżamy!
Wielce gościna Meredith Cooper wita w swych skromnych progach! Szkotka zakopana we własnych ubraniach wyciągała z szafy coraz to nowsze kreacje, lecz żadna z nich nie przypominała luźnej pidżamy w czerwone kropki. Po pięciu minutach poszukiwań czarownica machnęła ręką i zwinęła wszystkie ubrania w kłębek, wciskając je głęboko w czeluście swej białej szafy.
- Dobra, poddaję się - wyciągnęła szklankę z szafki i napełniła ją wodą. Ujarzmiła włosy w wysokim kucyku i chwyciła za płaszczyk. - Chcesz wody?
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Sro 02 Paź 2013, 23:08

Kiedy Mer obwieściła, że ma swój dom w Hogsemade i chciałaby o niego zahaczyć, Gabrielowi aż odjęło mowę. W końcu parę dni temu miał dokładnie taką samą sytuację z Jane Halsey. Dobrze, że czarownice nie były sąsiadkami, bo wtedy dopiero zrobiłoby się niezręcznie. Griffiths mimowolnie w drodze na Downing Street, rozglądał się za zakamuflowanymi twarzami bezwzględnych reporterów. Nie chciał by rzeczywiście historia powtórzyła się w dokładnie taki sam sposób, dlatego nawet jeśli zaproponuje mu nocleg to grzecznie odmówi i wróci do zamku. Tak przynajmniej zakładała teoria, którą układał sobie teraz po cichu w głowie.
Dom panny Cooper był magiczny. Nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale chodzi o bajkowy wygląd ogródka z bajki dla dzieci i młyn niczym z Kopciuszka. Wyglądało to tak... swojsko. I w środku nie było inaczej. Zachowany został styl z ludowymi ozdobami. Trochę niedbale, ale tak jakby dokładnie na tym miało polegać zadanie. Ciekawe czy Mer sama urządzała to wnętrze.
Zdjął w wejściu buty i odwiesił swoją marynarkę z jesiennym szalikiem na wieszak. Przeszedł do salonu po paru schodkach, rozglądając się po skromnym, ale treściwym dobytkiem nauczycielki. Od razu dostrzegł brak ścian i drzwi, pomiędzy pomieszczeniami. Jedynie łazienka była odgrodzona, ale sypialnia, salon, kuchnia... Wszystko zawierało się w jednym. Sprytne.
- Nigdzie się nie śpieszymy - odpowiedział kobiecie, oglądając wszystko z zaciekawieniem. Przejechał palcami po wzorze na głównym meblu w głównej części mieszkania, czyli starej szafie. Meredith w tym czasie krzątała się, rozwalając swoje ubrania na boki.
"Weź tam sobie usiądź chociaż"
Obrócił się w miejscu, jakby zastanawiał się gdzie właściwie ma usiąść. Chyba przy tym śmiesznym, przezroczystym stoliczku. Darował sobie. Cofnął się do wejścia po ich zakupy i wniósł je do środka. Postawił siatki na kuchennym blacie i wyjął z torby wcześniej już wspominany, rum porzeczkowy. W między czasie zakasał rękawy bordowej koszuli, w którą był dzisiaj ubrany. Odsłonił tym srebrny zegarek na nadgarstku, ale też ubezpieczył drogi materiał przed zniszczeniem. Porzeczkę tak ciężko uprać...
- Kiedy właściwie się wprowadziłaś do Hogsmeade? - może przyszedł jednak czas na małe wyjaśnienie? Podpatrzył skąd wyjmuje dla siebie szklankę do wody, więc wyjął jeszcze dwie do zestawu. Nie będzie piła alkoholu w szkle po kranówie.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Sro 02 Paź 2013, 23:32

- A co Ty robisz? - Cooper upiła łyka wody i odstawiła pustą szklankę na blat. Zdążyła już nawet obwiązać szyję, choć tym razem swoim własnym szalikiem w błękitne i zielone szlaczki. Uniosła nieco wyżej brwi widząc, jak dwa kieliszki z pomoca dłoni Gabriela stanęły na szafce. Rum porzeczkowy również opuścił swoją miejscówkę w papierowej torbie.
- Ale ej... Gabryś... To nie jest dobry pomysł - czarownica uniosła ręce w geście obronnym i z przestrachem spojrzała na alkohol. Meredith Cooper + napoje wyskokowe = kłopoty.
- Nie wiem czy pamiętasz jak słabą mam głowę, a ten rum jest dość mocny...
Szkotka nachyliła się nad etykietą i aż zakręciła młynka oczami!
- 80%!
Bordowa koszula Gabriela idealnie współgrała z kolorami, w których utrzymane było mieszkanie. Przez głowę nauczycielki przemknęła nawet myśl, by kupić koc w tym kolorze, bo idealnie pasowałby do szaro-białej pościeli, którą niedawno nabyła w stolicy.
- Hm? Dwa tygodnie temu. Dopiero co doprowadziłam ten staroć do porządku. Nie mam jeszcze drzwi i nie wykończyłam wszystkich ścian, ale musi być póki co jak jest - szatynka wzruszyła ramionami, rozglądając się po swoim skromnym gniazdku. Korzystając z chwili chwyciła za zieloną konewkę i podlała zioła, które stały na parapecie.
- Nie krępuj się i częstuj się rumem. Gdzie masz te myszki?
W głowie czarownicy wciąż kołatało wspomnienie jednej z imprez. Meredith zazwyczaj unikała mocnych alkoholi. Do tej pory nie może zrozumieć co ją wtedy podkusiło. Dwie szklanki wina własnej roboty sprawiły, że chichotała jak najęta, a Gabriel z Maksem musieli odprowadzić ją do łóżka i niemal na siłę położyć spać. A ile się głupot wtedy nasłuchali...
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Sro 02 Paź 2013, 23:46

Nie miał zamiaru jej usłuchać. Oczywiście, że pamiętał ich wspólne zabawy w akademiku, ale było to chyba w bardziej pozytywnych barwach. Dla niego była to po prostu bardzo dobra zabawa i z przyjemnością cofnąłby się w czasie, żeby jeszcze raz to przeżyć.
- Patrz jak dobrze, jesteś u siebie w domu. Blisko do łóżka - zaśmiał się mimowolnie, odkorkowując napój. Powinni go rozcieńczyć z czymś mniej słodkim i bezalkoholowym... Ale który facet pije w dzisiejszych czasach drinki? Meredith nie powstrzymała go jakoś szczególnie, kiedy nalewał rum do ich kieliszków. Odstawił butelkę na bok i oparł się plecami o ścianę, patrząc na czarownicę z leniwym uśmiechem. Założył sobie luźno ręce na klatce piersiowej.
- To był wcześniej stary młyn, prawda? Nie funkcjonował już od jakiegoś czasu... Chyba od czasów szkolnych się tutaj nie zapuszczałem. Jestem w szoku, że w ciągu dwóch tygodni udało Ci się doprowadzić to miejsce do takiego porządku - przyznał z uznaniem, nie odwracając jednak wzroku od czarownicy. Tyle fajnych wspólnych wspomnień, naprawdę cieszył się z jej powrotu.
- Tutaj - wskazał na torbę, którą też wniósł do środka i odstawił w części kuchennej. Odepchnął się tyłkiem od swojego oparcia i podfrunął by wyjąć jej słodycze, ale również wpakować do dłoni pełen kieliszek rumu.
- Musisz wypić. Za spotkanie po tylu latach - oznajmił, stojąc blisko Mer.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Sro 02 Paź 2013, 23:58

Meredith obdarzyła go wrednym spojrzeniem spod przymrużonych powiek.
- Tak, choć nie wiem czy dasz sobie radę sam. Zmizerniałeś, a ja nabrałam ciałka - wskazała krytycznie na jego ładnie zarysowane pod koszulą mięśnie. Nie było się do czego przyczepić. Cooper, która za czasów studiów przypominała wieszak na ubrania, a nie kobietę, nabrała w końcu ciała w tych partiach, w których jego posiadanie po prostu przystawało każdej kobiecie. Z utęsknieniem spoglądała nie raz na swoje stare zdjęcia, choć teraz wyglądała zdecydowanie bardziej zdrowo.
- Młyn... - pokiwała głową, unosząc spojrzenie na stare belki tworzące sufit - Musiałam w końcu przestać żyć na garnuszku rodziców. Ojcu się to nie spodobało, ale w końcu uległ. Wydałam na tą działkę ostatnie oszczędności. Gdyby nie magia, to pewnie wciąż byłyby tu robaki i pełno mąki. Trochę rzeczy sama zrobiłam, trochę zgarnęłam z jakiegoś rynku staroci i coś wyszło. Nie jestem do końca zadowolona z efektu, ale na wszystko przyjdzie czas. Muszę się odkuć póki co.
Drzwiczki kolorowego zegara z kukułką otworzyły się, a malutki, pomalowany na niebiesko ptaszek wydał z siebie osiem krótkich chrząknięć. Wszystko zostało już spowite lekkim półmrokiem wieczora. Kobieta wdrapała się na krzesełko i sięgnęła kilka białych świec o delikatnym, waniliowym zapachu.
- No i nie umiem podłączyć światła
Nawet nie mogła sama pogrzebać w torbie! Wybranka Gabriela musiałaby zarosnąć w fotelu z gazetą w ręku, gdyż ten nie pozwoliłby jej na cokolwiek. Już prawie chwyciła za przezroczyste opakowanie lodowych myszy, gdy mężczyzna wyrwał jej torbę i wsunął do dłoni kieliszek z rumem.
- Świetnie. Stawiasz mnie pod ścianą - uniosła krytycznie kieliszek do góry, przyglądając się purpurowej cieczy - Jak wypiję to dostanę słodycze?
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Czw 03 Paź 2013, 00:12

- Zmi... Zmizerniałem?! - nie powiedział tego głośno, chociaż się zadławił tymi słowami teatralnie. W rzeczywistości jego struktura fizyczna nie zmieniła się ani trochę od czasów studenckich. Dalej nie dał brzuszkowi piwnemu się rozwinąć pod koszulą, ale nie przesadzał z ćwiczeniami, przez co nie był jakimś napakowanym mięśniakiem. Garnitury źle się układają, kiedy ramiona robią się zbyt napakowane... Rzeczywiście nie mógł jednak odmówić Meredith tego "przybrania" ciałka. Jak na nieszczęście, w najbardziej potrzebnych partiach i była przez to nieziemsko atrakcyjna, gdyby się tak przyjrzeć. Jej sylwetka fotomodelki zdecydowanie nie wskazywała na trzydzieści lat. Co te kobiety z sobą robiły, żeby tak wyglądać?
- Ja Ci nie mówię, że wyglądasz jak po operacji plastycznej biustu! - mruknął, patrząc jej ewidentnie w dekolt. Powstrzymał się od tego jednak, podnosząc wzrok z uroczym uśmiechem. Świadczyło to o tym, że zmiana zaszła jak najbardziej na lepsze.
- Wyglądasz wspaniale - ugłaskał Cooper swoim wdziękiem. Wziął swój kieliszek do dłoni i stuknął nim w kieliszek Meredith.
- Dostaniesz i słodycze i światło. Mogę przyjść w weekend i pokombinować, jeżeli chcesz. Tyle, że ostrzegam, jestem czarodziejem czystej krwi, elektronika to nie moja specjalność... Wolę zaklęcia - zaoferował pomoc, chociaż już wiedział, że może być nawet mniej sprawny w tych kwestiach od niej. Zupełnie nie znał się na mugolskiej modzie okabelkowywania sobie mieszkań. Dlatego będzie szpanował magicznymi sztuczkami, które powoli są wycofywane z domostw.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Czw 03 Paź 2013, 00:21

Nie sposób było przy Gabrielu zachować należyty spokój lub powagę. Usta same wydymały się w uśmiechu. Meredith znów spojrzała na niego pobłażliwie. Mimika jej twarzy jednak przeszła bardzo dużą metamorfozę ze stanu błogości po stan oburzenia, gdy oczęta Griffiths'a obrały nieprzyzwoite tory.
- Weź spadaj! - klepnęła go w ramię jak koleżkę z liceum, który sobie za dużo pozwala. Splotła przedramiona na klatce piersiowej, zasłaniając tym i nikczemnie miażdżąc przedmiot zainteresować i ożywionej dyskusji. Kolejny komplement już jawnie zingorowała. Poczerwieniała na policzkach i odwróciła się od mężczyzny tyłem, chcąc ukryć uśmiech. Chwyciła za bawełnianą ściereczkę i przetarła wypolerowany do błysku blat.
- No ładnie, już się wpraszasz w weekend? - zerknęła na czarodzieja przez swój kieliszek, a następnie uniosła go do ust i skosztowała kilka łyków słodkiego napoju. Niemal natychmiast poczuła alkohol na języku, a w chwilę później rozgrzewające efekty jego działania w żołądku.
- Będę czekać. Oby się to nie skończyło jak w tych mugolskich filmach, kiedy to elektryk przychodzi do domu i... dobra, nie ważne.
Postawiła kieliszek na blacie i zatkała usta dłońmi.
- Widzisz?! Już gadam głupoty! - jęknęła przez knebel, który sobie sama zrobiła i zamknęła zażenowana oczy.
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Czw 03 Paź 2013, 09:35

Żartobliwie wysunął dolną wargę, robiąc oczy spaniela, kiedy zasłoniła swoje wdzięki. Znając już trochę mowę ciała kobiet wiedział, że tak naprawdę nie jest na niego zła. Właściwie to był z siebie dumny i poczuł przypływ adrenalinki, kiedy tak sobie szczebiotał z Meredtih. Dziwne uczucie, tak jakby ktoś go popychał do tego by się do niej zbliżyć.
Nie delektował się alkoholem zawierającym prawie osiemdziesiąt procent spirytusu. Taką słodką bombę postanowił wziąć na raz i odstawić pusty kieliszek akurat w tym miejscu, gdzie kobieta chciała akurat przetrzeć szmatką. Oblizał usta nad jej uchem, kiedy nachylił się nad blatem.
- Mmm... Pycha - zamruczał do siebie i znów się odsunął na taką samą odległość, stając sobie pod równoległą ścianą. Mógł przez moment oglądać nauczycielkę z tyłu. Bez płaszcza zdecydowanie bardziej doceniał jej wdzięki.
- Miałem nadzieję, że to Ty zapraszasz - odpowiedział grzecznie. Kiedy dotarły do niego jej słowa o pewnych filmach, wybuchł śmiechem. Czyny poprzedzały rozsądek, bo w tej sytuacji musiał podejść do Mer i ją objąć. Przytulił ją do siebie.
- No już, już... - powiedział przez śmiech, kładąc jej dłoń na głowie niczym starszy brat i pobujał się z nią trochę na boki. - Mówisz, że nasza mała dziewczynka miała styczność z filmami pornograficznymi? Ojejaa... - mówił rozczulonym tonem, który dalej zdradzał jego rozbawienie. Od początku miał zamiar ją w końcu do siebie przyciągnąć. Nie tylko ze względu na to, że mu się podobała, ale przede wszystkim na wzgląd na dawne czasy i tęsknotę za nią. Gabryś był ekstrawertykiem.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Czw 03 Paź 2013, 21:04

Rum porzeczkowy był okrutnie słodki. Meredith znów zamoczyła w nim usta, a jej oczy powiększyły się do rozmiarów spodków od filiżanek, gdy Gabriel jednym haustem opróżnił zawartość kieliszka. Ściereczka znalazła się na powrót w żółtej miseczce, a kieliszek wkrótce podzielił jej los. Czarodziej nalał rumu od serca, a Cooper już po pierwszym łyku poczuła to lekkie ćmienie gdzieś w głowie. Jej czerwona lampka zabłysnęła i zaczęła pulsować, co właścicielka usilnie ignorowała od kilku minut. Pewnie dlatego śladem swego starego przyjaciela uniosła kieliszek ku górze i opróżniła go na raz. A później szybko popiła wodą. Powinni pomyśleć o rozcieńczaniu takich specyfików. Taka ilość cukru z marszu mogła wpędzić do grobu.
Szatynka jęknęła, gdy głośny śmiech pana Griffiths'a wypełnił to puste pomieszczenie. Czy to z powodu mocnego alkoholu, czy wyraźnego zawstydzenia, jej policzki zapłonęły purpurą o prawie takiej samej intensywności, jak ta na koszuli nauczyciela.
- To nie tak - uniosła głowę ku górze - Ja mówiłam... znaczy, bo mnie chodzi o... ja miałam na myśli ten film, w którym elektryk przychodzi naprawić światło i właścicielka domu wpuszcza go do środka i on naprawia to światło, a ona później mu płaci i on wychodzi, a światło działa. Takie nudy, pewnie dlatego nie widziałeś.
A już myślała, że gładko wybrnęła z opresji. Spojrzeniem wciąż jednak uciekała poza sylwetkę, czy nawet samą twarz swego gościa. No tak zażenowana to ostatni raz była wtedy, gdy rodzice wcisnęli jej paczkę prezerwatyw, gdy wyjeżdżała na studia!
- Porno... - zachłysnęła się, nie mogąc nawet dokończyć tego słowa - to chyba Ty tu miałeś większe doświadczenia z takimi rzeczami!
No nie wmówi jej, że ogląda pornosy po lekcjach! Znów jęknęła i pokręciła głową. Ułożyła dłoń na ramieniu mężczyzny, a drugą nakryła swe oczy.
- Na Merlina, o czym my w ogóle rozmawiamy...
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Czw 03 Paź 2013, 21:38

- Tak, tak... Z pewnością - zamruczał, głaszcząc ją po włosach. Puścił w końcu kobietę z objęcia, żeby się po napawać czerwonym kolorem skóry Meredith. Miał zacząć dbać o swoją cerę, na której pojawiało się coraz więcej zmarszczek mimicznych, ale nie sposób było się nie uśmiechać szeroko w takich sytuacjach. Starała się zręcznie wymigać od swojej odpowiedzi, ale i tak co już usłyszał to było jego.
- Ja miałem doświadczenia? Niby dlaczego tak uważasz? - spytał z rozbawieniem. Stuknął ją lekko biodrem, żeby się przesunęła w końcu od tego zlewu i kuchennego blatu. Jakby kierowany instynktem łowcy, zajrzał do pierwszej szafki i wyciągnął z niej miseczkę na słodycze. Wysypał lodowe myszki do naczynia i przeszedł z nimi do stołu.
- Sama poruszasz takie atrakcyjne tematy. Będę wiedział jak się nastroić na te weekendowe naprawianie światła. Bo w tych filmach kobieta właśnie nie ma jak zapłacić... - jego błękitne oczy niemal błysnęły sugestywnie, kiedy zerknął na nią z uśmiechem bad boy'a.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Pią 04 Paź 2013, 23:09

- Bo nie każdemu wizyta elektryka kojarzy się z filmem pornograficznym! - żachnęła się, układając dłonie na biodrach. Uścisk, którym otoczył ją mężczyzna nie wywołał u niej uczucia dyskomfortu. Nie wywołał w zasadzie żadnego uczucia. Griffiths był zamknięty w kategorii starego, dobrego przyjaciela, który uwielbiał patrzeć, jak biedna Meredith robi z siebie błazna po alkoholu. Gabriel bez zbędnego skrępowania kręcił się po kuchni wynajdując coraz to nowsze naczynia, o których istnieniu czarownica nie miała zielonego pojęcia. Wysokoprocentowy rum porzeczkowy, buchające gorącem grzejniki i zawstydzenie sprawiły, że panna Cooper momentalnie zgrzała się w swym grubym, kremowym golfie. Przeprosiła więc swego gościa na ułamek sekundy i przebrała się w coś lżejszego. Zwykły podkoszulek z krótkim rękawem w kolorze czarnym mianowicie.
Zerknęła na czarodzieja. Seriously?
- Trzy paczki lodowych myszy i fasolki wszystkich smaków? - postanowiła natychmiast zacząć negocjować cenę ewentualnej pomocy, chcąc przesunąć rozmowę na prawidłowe tory.
- Opowiadaj lepiej co u Ciebie słychać?
Nauczycielka opadła w końcu na kanapie, a na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Procenty skryte w słodkim rumie dały o sobie znać. Każda próba opanowania mimiki twarzy kończyła się fiaskiem. Aby nieco zająć dłonie i mózg, który nabrał ochoty do głupot i rozmowy zaczęła po kolei maczać palce w gorącym, roztopionym wosku ze świec. Bardzo mądrze.
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Pon 07 Paź 2013, 17:30

Teraz to jemu się kojarzyło? Był w stanie dać sobie obciąć rękę za to, że to Meredith pierwsza miała kosmate myśli w związku z "wizytą elektryka". Znowu zaśmiał się naturalnie, siadając przy stole. W tym czasie kobieta się wycofała znów w swój kącik sypialniany, żeby ubrać coś luźniejszego. Kobiety chyba już tak miały, że jak pojawiały się u siebie w domu to chciały się poczuć swobodniej. Stąd te "domowe ubrania". On nie miał podobnego przyzwyczajenia. Zawsze chodził w tych dopasowanych koszulach... Chyba że był chory. Oparł łokcie o stół i przeczesał sobie włosy  palcami do tyłu, a potem oparł podbródek o obie dłonie. Spojrzał w stronę czarownicy maślanymi oczkami.
- Serio się nie dasz namówić? Jesteśmy już doroślii... - niemal jęknął pół żartem pół serio. Zgrywał się, ale lekko upojoną Mer łatwo było podkręcić. W końcu jednak kiwnął głową i zostawił ją uwieszoną już tylko na jednej ręce.
- Ok. Umowa stoi - odpowiedział ni to zrezygnowanym tonem. Przeniósł się ze swoją miseczką lodowych myszek ze stołu, na kanapę, gdzie siedziała. Usiadł obok nauczycielki, kładąc między nich miseczkę. A niech sobie nie myśli, o. Jak nie to nie.
- Właściwie to nic ciekawego, wiesz? W normalnej sytuacji pochwaliłbym Ci się, że zostałem nauczycielem, ale to już raczej wiesz - wrócił mu zadziorny uśmiech na twarzy. - Ze starej ekipy utrzymuję jedynie kontakt z Maxem i właściwie myślę nad tym, żeby w przyszłym roku do niego dołączyć. Ojciec chyba już sobie odpuścił.
Nawiązywał do jego sytuacji na studiach. Najlepszy student Aurorstwa kończy jako gość od zaklęć? Nietypowa sytuacja, ale to przez to, że w ogóle jego rodzina nie życzyła go sobie na wyższej szkole. Miał przejąć interes papy, ale się nie dał... Uciekł do Hogwartu, ale minęło wystarczająco dużo czasu, żeby z powrotem wyjść do ludzi. Zacząć robić rzeczywiście to do czego był stworzony.
- No a Ty kiedy zaczniesz mi się w końcu zwierzać? Co się z Tobą stało po studiach?
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Pon 28 Paź 2013, 11:17

Przecież to było oczywiste! Gdyby mężczyźni musieli nosić te wszystkie obcisłe koszulki, skrojone co do milimetra koszule, a już przede wszystkim biustonosze, które wbrew pozorom potrafiły płci pięknej krwi napsuć, sami chętnie wskakiwaliby w dresy zaraz po przekroczeniu progu. Dałaby sobie głowę za to uciąć. Tym razem przebrała się jednak tylko dlatego, że rozgrzewające wino i gruby, wełniany golf zdecydowanie nie szły ze sobą w parze. No chyba, że chciałaby się ugotować na miękko.
- Kamień z serca! - Meredith przytknęła dłoń do dekoltu i tertralnie westchnęła, słysząc jak jej przyjaciel przystaje na inną propozycję zapłaty.
- Kłamczuch! Śledzę Proroka na bieżąco! Wiem, że wygrałeś wycieczkę! Jak było, opowiadaj! Wyobrażasz sobie, że w życiu nie opuściłam wysp. Świat jest tak wielki i piękny, a ja poruszam się cały czas wzdłuż trzech ulic.
Policzki kobiety wciąż buchały intensywną czerwienią, a usta nie przestawały się uśmiechać. Czuła się teraz zupełnie tak, jakby znów siedzieli jako chłystki w salonie w akademiku. Czas tak szybko przeleciał jej między palcami...
- Chcesz zostawić mnie na pastwę losu i pójść teraz pracować do Filii? - spytała żartobliwym tonem układając dłonie na biodrach niczym stara ciotka dająca swemu siostrzeńcowi burę za stłuczony wazon.
- Długa i nudna historia, Gabriel. Mama zaraz po studiach dostała udaru. Długo nie mogliśmy dojść do siebie z ojcem. Przez rok nie wychodziliśmy z domu. Mama nawet nie poznawała nas na początku. Dopiero po kilku tygodniach zaczęła sobie przypominać niektóre fakty, choć wciąż lepiej pamięta czasy mojego dzieciństwa, niż to co działo się kilka lat temu. Później ojciec musiał wrócić do pracy, bo oszczędności zaczęły się kończyć. A ja? Znów zostałam z mamą. Musiałam zająć się domem i kolejny rok praktyk w Ministerstwie przeleciał mi koło nosa. Trzy lata temu zebrałam się w sobie i gdy mama poczuła się na tyle dobrze, że mogła powrócić do swoich obowiązków dostałam pracę asystentki na uczelni, a teraz postanowiłam spróbować swoich sił tam, gdzie sama zaczynałam. - czarownica przez cały czas wpatrywała się w ciemność za oknem. Gdy skończyła odchrząknęła delikatnie i nim odwróciła głowę w stronę swego gościa, rzuciła w eter - Mam nadzieję, że jeszcze nie śpisz, ale jeśli to zrobiłeś to obudź się, bo odwracam głowę!
Doskonale wiedziała jednak, że Griffiths był zbyt dobrze wychowany, by powiedzieć komukolwiek, że zanudził go na śmierć.
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Pią 19 Wrz 2014, 19:57

Starym nawykiem, bądź skuszony happy hours w Trzech Miotłach, weekend aurora rozpoczynał się w wiosce Hogsmeade. Następnie spotykał się z Jane, spędzali razem czas i tańczyli do rana. Okey, tutaj może jego fantazja lekko przesadziła, ale wspomnienia po pewnym czasie same się koloryzują, jeśli tego zapragniesz. Tym razem ominął jednak łukiem Prestwick Road i znalazł się po drugiej stronie ulicy, czyli na Downing Street. Kogo znamy z tej okolicy?
- Mereedith! - zapukał do drewnianych drzwi, krzycząc imię przyjaciółki. Czuł się podle po tym ostatnim razie, kiedy się tak przy niej... upodlił. Wydawało mu się, że kobieta się na niego obraziła, ponieważ nie dawała znaku życia, a potrzebował teraz kobiecej rady - jak nigdy przedtem. A bądź co bądź, mamusia ani siostra się do tego nie nadawały.
- Jesteś w domu? - nie zdziwiłby się, gdyby jej nie było. Normalnie rozpoczął się rok szkolny, w trakcie którego niewiele nauczycieli opuszcza swój gabinet. Poza tym przyszedł bez wcześniejszego zapowiedzenia się, więc mogła najnormalniej w świecie nie chcieć go wpuścić do środka.
Odsunął się od wejścia, zerkając w okiennice. Dłonie schował do kieszeni płaszcza, przystępując z nogi na nogę. Był nieogolony, ale parodniowy zarost do niego pasował. Najważniejsze, że nie nosił już tej długiej brody, którą jeszcze rok temu hodował. Dobrze, że stał na ganku, bo akurat zaczynało padać i zanosiło się na burzę. Nie powinien był się ruszać bez parasola.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Pią 19 Wrz 2014, 21:04

Meredith zadarła stopę na umywalkę i niebywale skupionym wyrazem twarzy z pomocą magicznej brzytwy pozbywała się drobnych włosków, które po tygodniu znów wyrosły na jej łydkach jak grzyby po deszczu.
- Hey ho here she goes...
Swe długie, kasztanowe pukle miała upięła w niesfornym koku na czubku głowy. Na twarzy pokrytej grubą warstwą zielonej mazi do pełni obrazu brakowało jedynie dwóch plasterków ogórka. Ten jednak został zjedzony w całości jeszcze w trakcie obierania ze skórki. Luźny szlafrok, stara podkoszulka, wyciągnięte i poplamione shorty - Meredith w pełnej krasie w domowej pieleszy.
- Mereedith!
- ...she thinks she’s made of candyyyyy...
Czarownica właśnie ostrożnie wiodła ostrą brztwą po swym pokaleczonym kolanie, gdy wrzaski dobiegające zza drzwi wejściowych sprawiły, że zamarła na chwilę. Zbyt długą chwilę jak na szorowanie po skórze ostrym narzędziem.
- Jesteś w domu?
- Na cycki Roweny! Au - dopiero po chwili zauważyła piękną podłużną kreskę, jaką przyozdobiła swe kolano. Ściekająca powoli krew dopełniła całego efektu.
Durny Griffiths!
W panice wrzuciła maszynkę do zlewu i otarła nogę pierwszym ręcznikiem, jaki wpadł w jej ręce, ścierając z nogi krew wymieszaną z wiśniową pianką.
Cooper zbiegła szybko na dół czując, jak serce niemal wyłamuje jej żebra i wydostaje się na zewnątrz jak w mugolskich kreskówkach. Dopadła do drzwi i zerknęła przez kolorowy witraż, napotykając spojrzeniem na sylwetkę lekko chwiejącego się przyjaciela. Szybko odwróciła się i przywarła plecami do drzwi, zamykając oczy.
Merlinie, Merlinie, Merlinie. Uspokój się. Uspokój się idiotko! Ale czego on tu chce? No przecież to Gabriel. On zawsze przychodzi w najgorszym momencie. Nie wiedziałaś tego? Merlinie, on oszalał. Nie, to jednak ja jestem głupia.
Po serii głębokich wdechów i wydechów odwróciła się i z całą gracją, na jaką się właśnie zdobyła, otworzyła drzwi. Gdyby nie przesadnie tęczowy szlafrok, zielona maseczka upodabniająca ją do przybysza z innej planety i zaschnięte na jednej łydce mydło, a na drugiej strumyk krwi, wyglądałaby normalnie. Dobra, ją też poniosła teraz fantazja. Odbiegała teraz od wszelkiej normy tak bardzo, jak to było możliwe. Przywdziała więc na twarz durny uśmiech (tylko taki pasował do całej stylizacji).
- O, Gabriel. Co słychać?
Cóż, tak też można.
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Pią 19 Wrz 2014, 21:37

Nieświadom tragedii, która odbywała się w domku na piętrze, Gabriel obserwował ruchy złowrogo czarnych chmur po niebie. Burza zdawała się przejść już bokiem, ale dalej trochę padało. Gdyby się okazało, że Meredith nie ma w domu, miałby nieprzyjemny powrót do Londynu. Otóż nigdy się nie teleportował po alkoholu.
Może powinienem wynająć pokój w Trzech Miotłach?
Kobieta miotała się najszybciej jak mogła i już zbiegała ze schodów na dół, kiedy panicz Griffiths zapoznawał się z ogrodowym gnomem. Widział podobne na przedmieściach Londynu w ogródkach mugoli. W niczym nie przypominały te prawdziwe gnomy, które miały głowę o kształcie ziemniaka. To były cudacznie uśmiechnięte, z białą brodą a'la Dumbledore i czerwoną czapeczką Mikołaja. Przedziwna ozdoba. Przecież do świąt było jeszcze trochę czasu.
Drzwi za jego plecami się otworzyły tak szybko, jak czarodziej szybko obrócił się na pięcie. Już się uśmiechał, żeby przywitać ją z szeregiem białych zębów na pokaz, ale jego mina w komiczny sposób przybrała nagle wyraz zakłopotania i zgubił na moment język w przełyku. Czy to...? Zwinął usta w wąską linię, żeby się nie roześmiać.
- Przepraszam, musiałem pomylić drzwi - wymruczał, wyginając brwi z wysiłku, żeby powstrzymywać reakcję lekko otumanionego ciała. Nie był jeszcze pijany, a na pewno nie był tak pijany jak ostatnio w Feniksie. Mimo wszystko najtrzeźwiejszy człowiek na świecie nie przyjmie tego widoku z marsowym wyrazem twarzy.
- Wie pani może gdzie znajdę Meredith Cooper? Piękna kobieta, długie włosy, oliwkowa cera... Tylko chyba trochę bardziej zzieleniała po porwaniu przez kosmitów.
Nawet nie było mu głupio, że jej przeszkodził. Oddałby całą sakiewkę galeonów za jakikolwiek sposób uwiecznienia tej chwili. Przejechał kciukiem po dolnej wardze, taksując kobietę spojrzeniem.
- Do twarzy Ci w bamboszach, Cooper. Mogę wejść?
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Pią 19 Wrz 2014, 21:53

Gdyby nie gruba warstwa ziołowej maseczki Gabriel mógłby dostrzec, jak twarz czarownicy purpurowieje z każdym jego kolejnym słowem. Dostrzegła zmarszczone brwi mężczyzny i drżące kąciki ust zwiastujące oczywiście nic innego, jak bezczelny uśmiech. Mimowolnie zacisnęła usta, które utworzyły teraz cieniutką kreskę i wcisnęła dłonie do szerokich kieszeni szlafroka.
- Ha, ha, ha! Pękam ze śmiechu - rzuciła tonem, któremu daleko było do jakiejkolwiek wesołości. Nie tylko Gabriel stracił w tej chwili rezon. Przez milion myśli, które właśnie krążyły po jej głowie, czuła się jakby ktoś wsadził jej do czaszki kociołek i wlał do niego mieszankę wybuchową. Cooper przecież nie przeoczyła żadnego numeru Proroka, a artykuł, który okazał się w ostatnim wydaniu poważnie ją zaniepokoił. Fakt, że zacytowano w nim słowa zazwyczaj powściągliwego de Luca kazał jej przymknąć nieco oko na całą sprawę, ale... No właśnie. Sama nie widziała Jane od początku roku na szkolnych korytarzach. Nie żeby jakoś specjalnie się za nią rozglądała. Przecież wcale nie życzyła im źle! A może to wszystko tylko plotki?
- Zamknij się i właź - wyciągnęła rękę, zacisnęła pięść na gładziutkiej jak pupa niemowlęcia koszuli czarodzieja i stanowczym gestem wciągnęła ją do środka. To, że Griffiths widział ją w takim stanie nie oznaczało, że pół Hogsmeade też musiało.
Gdy już znaleźli się w wyłożonym cegłami przedsionku oparła dłonie na biodrach i uniosła nieco brwi w pytającym wyrazie.
- Mogę Ci pożyczyć, sam wyglądałbyś w takich niezgorzej. Jak zwykle spóźniłeś się na wieczorek SPA i wykorzystałam już całą maseczkę. Możesz co najwyżej ogolić nogi - ciągnęła jeszcze przez chwilę ten teatrzyk, kierując się powoli ku schodom prowadzącym na niewielkie pięterko. Jej królestwo.
- Cóż za wielka myśl zrodziła się w Twoim małym łebku, że postanowiłeś zawitać do tej nory?
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Pią 19 Wrz 2014, 22:46

Skoro czytała nowy numer Proroka to nie dała po sobie tego poznać. Ale raczej go to nie zaskoczyło, ponieważ bliscy już tak mieli - woleli osobiście usłyszeć prawdziwą wersję wydarzeń, a nie posiłkować się szmatopisami. Tak było na przykład z jego matką, która godzinę po wydaniu tygodnika była już pod jego drzwiami gabinetu w filii, w którym się zadomowił po tej całej aferze. Dopiero po tej rozmowie był w stanie wrócić do Daftford.
W tym momencie był jednak pozbawiony ponurych myśli. Prezencja Meredith wybawiła głowę od smutków, a na twarzy aurora cały czas błądziło szczere rozbawienie. Automatycznie uniósł ręce w bezbronnym geście, kiedy dłoń czarownicy wystartowała w jego stronę. Kto by się spodziewał, że złapie go energicznie i wciągnie do swojego swojego domu z takim impetem. Zaśmiał się dźwięcznie, stając pod ścianą w przedpokoju, dokładnie tam gdzie go "ostawiła".
- Hola, dziewczyno. Daj mi chociaż zdjąć buty - mogło zabrzmieć to dwuznacznie, ponieważ JEDNOznacznie odczytał jej gest. Tak, Gabriel był mistrzem w wypieraniu rzeczywistości i koloryzowaniu jej. Dlatego go wszyscy uwielbiali.
Zaczął jednak od płaszcza, który odwiesił na szary wieszak.
- Nie wiem czy Cię tym zaskoczę, ale mężczyźni nie golą nóg - uśmiechnął się do niej jak do młodszej siostry, którą ma zamiar zacząć pouczać w sprawie chłopców i dziewczynek. Był już tu wcześniej, więc kiedy tylko pozbył się biznesowego obuwia pozwolił sobie przejść wgłąb mieszkania, zanim odpowiedział na jej pytanie. Oczywiście, że kroki czarodzieja powędrowały do ulubionego pomieszczenia, czyli kuchni z pełną lodówką. Przynajmniej taką miał nadzieję.
- A zostały Ci chociaż jakieś ogórki po tej maseczce? Konam z głodu - Nie dało się nie zauważyć, że znowu schudł. Zdecydowanie nie jadł tyle ile powinien dorosły mężczyzna, a także nie sypiał zbyt dobrze. Na szczęście dalej wyglądał lepiej, niż Cooper w puchatym szlafroku. Nagle go olśniło... Czy ona nie ma nic pod spodem?.
- Może przed zrobieniem kolacji chciałabyś się ubrać? Twój strój mnie lekko... ee... Rozprasza. Mam znowu około promila we krwi i złamane serce. Musiałem przyjść - dodał w skrócie, buszując w jej szafkach. Nie widziała nawet jego twarzy, ale głos Gabriela był aż za nadto pogodny, kiedy to mówił.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Pią 19 Wrz 2014, 23:21

A miała przygarnąć go do swej piersi i w akompaniamencie rzewnych łez pocieszać, że wszystko będzie dobrze, a jego była niedoszła to na pewno głupia pipa? Biorąc pod uwagę fakt w jaki sposób Gabryś ostatnim razem przekazał jej wszystkie szczęśliwe nowiny, nie miała najmniejszej ochoty na żale nad nieudanym związkiem swego przyjaciela.
Ależ z Ciebie wredny małpiszon, Cooper, podsumowała w myślach. Jeśli to wszystko było prawdą to powinna teraz wlać w niego flaszkę mocnego alkoholu i niczym wzorowa przyjaciółka ochronić przed złem całego świata. Stracił dziecko. I kobietę, którą kochał. A Meredith zdążyła w tym czasie stracić resztki zdrowego rozsądku. Po miłej pogawędce w Złotym wypiła jedyne wino, jakie znalazła w swym domku - a było wybitnie stare i niedobre - co w zupełności wyleczyło ją na dobry tydzień z platonicznej miłości do Anglika. Testral by się uśmiał.
Oj Gabriel mógł co najwyżej czyścić buty prawdziwej mistrzyni modyfikacji rzeczywistości. Nie on przez ostatnich dziesięć lat życia wmawiał sobie i wszystkim wokół (przekonywanie Maxa było wyjątkowo upierdliwe), że traktuje swoją przyjaciółkę tylko, jak przyjaciółkę, choć w jego głowie często pojawiały się fantazje znacznie wykraczające poza tą granicę. Teraz bywało lepiej. Dopóki żył w swojej filii i trzymał się od niej z daleka trzeba przyznać, że nawet szczególnie o nim nie myślała. Sukces, Cooper. Sukces.
- A pachy? Wolałabym żebyś jednak golił chociaż pachy, chociaż sądząc po wyglądzie Twojej twarzy, to pozostaje mi tylko pozostać w sferze pobożnych życzeń.
Griffiths szybko włączył tryb wyspecjalizowanego wyżeracza zawartości lodówki. A po kolejnym jego komentarzu utwierdziła się w przekonaniu, że wybrał także opcję zapijaczony zbok.
Kobieta westchnęła z dezaprobatą i po krótkim mocowaniu się z węzłem szlafroka rozchyliła jego poły, ukazując sprany, wielki podkoszulek i nadżarte zębem czasu szorty, które pamiętały jeszcze jej pierwszy rok w akademiku.
- Mam założyć golf i spodnie od dresu? - wolała się upewnić. Że jak? Ją też olśniło - E... nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale zasugerowałeś mi, żebym poszła się ubrać zanim zacznę PRZYGOTOWYWAĆ CI KOLACJĘ?
Dając sobie chwilę na wyjście z szoku podeszła do kuchennego zlewu i poświęciła dobrą minutę na pozbycie się z twarzy ziołowego specyfiku. Wycierając twarz w miękką, frotową ścierkę oparła się biodrami o blat, spoglądając w kierunku czarodzieja.
- Chcesz pogadać, czy jak zawsze wyciągniemy Ognistą, spijemy się jak dzikie gnomy, nażremy obrzydliwego spaghetti i poczekamy aż świat wypięknieje?
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Pią 19 Wrz 2014, 23:55

Gdyby mógł pleść sobie warkoczyki z włosów pod pachą to wtedy może zacząłby nad tym się zastanawiać. Jednakże każdy wie, że Gabriel i żyletki się nie lubiły. To cud, że zrezygnował z owłosienia bezdomnego i jego twarz wyglądała teraz jak wyglądała. Był jednym z tych beznadziejnych przypadków, które wystarczyło, że przemyło twarz wodą i wyglądało już bardzo dobrze. Ale rozleniwiony nie był, nie bez powodu miał siłownię w piwnicy, z której regularnie korzystał.
Wyjrzał zza kredensu, żeby zobaczyć co mu pokazuje. I tak to było wystarczająco dużo ciała, żeby mu coś odżyło. Był wychowanym czarodziejem, ale też przede wszystkim mężczyzną, który przechodził pewnego typu załamanie. Nigdy jednak nie poszedłby "na dziwki", jeżeli o to chodzi. Nie ten typ. Wyciągnął zielony groszek w puszce, wstając na proste nogi.
- Jeśli mogłabyś - powiedział całkiem poważnie, chociaż w jego przypadku nigdy nie wiadomo. Odłożył swoje znalezisko na blat, a kiedy ponownie podniósł wzrok na Meredith miał zdecydowaną minę szczeniaka proszącego o karmę.
- Przecież wiesz, że nie potrafię gotować. Od dwóch tygodni jem zupki instant w pracy, bo Mercedes jest w szpitalu - ich gosposia bez której nie dałby sobie chyba rady. Był jeszcze skrzat domowy jego rodziców, ale o nim najwidoczniej nie chciał wspominać. W ogóle wątpliwa była ta jego obecność w domu.
Przekrzywił lekko głowę i tym razem on oparł dłonie na swoich biodrach, papugując Meredith.
- O! Tutaj jesteś! Hej Mer! Nie widzę nic złego w naszych dotychczasowych sposobach na rozwiązywanie problemów - Tak naprawdę to ten sposób był do dupy i zdawał sobie z tego sprawę - Chyba, że chcesz bym opowiedział Ci bajkę o idiocie, który zakochał się w nienarodzonym dziecku, a potem je stracił.
A jednak zebrało mu się na zwierzanie. Pociągnął nosem, przenosząc się na krzesło do stołu.
- Z Jane... To koniec, wiesz? Gdyby nie ten obsikany patyk to chyba dawno byłoby skończone. W końcu musiała sobie zdać z tego sprawę.
Jak mówił o złamanym sercu nie miał na myśli swojej narzeczonej, co chyba było jeszcze gorsze. Mówił o dziecku, którego nie potrafiła mu dać. Momentalnie, jak skończony dupek, stracił nią zainteresowanie.
- Więc się spakowała i wyjechała. Czy teraz zasłużyłem na ognistą?
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Sob 20 Wrz 2014, 13:07

Cooper przy tym człowieku stawała się niebywale uległym stworzeniem. Z westchnieniem rezygnacji tak donośnym, by na pewno obiło się o uszy Gabriela ruszyła w kierunku łazienki. Przy pomocy wilgotnego ręcznika pozbyła się resztek mydła i krwi z nogi. Zastąpiła stare szorty długimi spodniami od dresu, do których ubrała również obszerną, szarą bluzę z emblematem Uniwersytetu Dumbledore'a.
- Bardzo, ale to bardzo zabawne. Minąłeś się z powołaniem, Gab. Powinieneś otworzyć kabaret.
Cholernie chciałaby puścić mimo uszu miauczenie o zupkach w proszku i gosposi w szpitalu. O ileż byłaby szczęśliwszym człowiekiem, gdyby mogła po prostu powiedzieć nie chce mi się dzisiaj stać przy garach. Ale oczywiście nie zrobiła tego. Tym razem powędrowała do sypialni, skąd powróciła dumnie ściskając w dłoni różdżkę.
- Odsuń się - odepchnęła go biodrem od kuchenki i otworzyła lodówkę. Wybiła na patelnię kilka jajek. Po wypowiedzeniu zaklęcia drewniana łyżka zawisła nad surową jajecznicą w pełnej gotowości. Czarownica machnęła różdżką, co dało łyżce sygnał do działania. Dobrze, że przy wykonywaniu tych wszystkich czynności stała do Griffiths'a tyłem. Jej mina na pewno by mu się nie spodobała.
- Jesteś pewnien, że ona była w tej ciąży? Wiesz, sikasz na patyk i tam się niby coś pojawia? U nas trzeba iść do szpitala i zaglądają Ci do brzucha - schyliła się, by wyciągnąć butelkę ognistej, którą z donośnym brzdąknięciem postawiła na stole. Dołączyły do niej wkrótce także i dwie szklanki.
- Czy teraz zasłużyłem na ognistą?
Bez słowa napełniła jego szklankę do połowy mocnym trunkiem.
Siedzieli przez dłuższą chwilę w milczeniu. Meredith przesuwała palcem wskazującym po krawędzi swojej szklanki, wlepiając puste spojrzenie w drewniany blat.
- Ile się znamy, Gab? Ponad 10 lat, nie? To dam Ci dobrą radę. Jak kumpel kumplowi - Jasne. Kumpel kumplowi. Dobrze, że się nie udławiłaś jak to wypowiadałaś - Nie możesz się starać za dwoje. Zawsze to robisz. Ile razy już leczyliśmy Twoje złamane serce? - A ile razy przy okazji posyłaliśmy serię noży w moje? Damn, Mer, zamknij swój wewnętrzny ryj! - I za każdym razem chodziło o to samo. Starałeś się tak, że wszystkie czuły się osaczone i po jakimś czasie uciekały, bo nie mogły się wykazać. A jeśli to nie była ta, to może dobrze, że odeszła teraz? Przed ślubem? Wiesz, podobno wszystko dzieje się z jakiegoś powodu i coś cały czas prowadzi nas do miejsca i czasu, w którym przeznaczone było nam być.
Dziwnym trafem zawsze w takiej sytuacji lądujesz u mnie w domu. Nie u Maxa, tylko U MNIE. Nie masz litości. Oj, napij się Merciu, bo zaczynasz pierdolić. Czarownica nawet nie pamiętała kiedy zaczęła w myślach dyskutować sama ze sobą. Przesiadywanie w samotności na końcu wioski pewnie mogło się do tego troszeczkę przyczynić. Napełniła również i swoją szklankę, choć nie zamierzała jeszcze uszczknąć z niej solidnego łyka.
- Może póki co masz być świetnym wujkiem...? - w czasie, gdy ciągnęła swój monolog znad znajdującej się za jej plecami patelni zaczął unosić się wąskim strumieniem czarny dymek.
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Nie 21 Wrz 2014, 00:38

- Jestem pewien - odpowiedział krótko, nie poświęcając czasu na dywagacje na ten temat. To były mugolskie sposoby, na których zupełnie się nie znał. Równie dobrze mogłaby mu powiedzieć, że sikając do odkurzaczora sprawdza się zdolności wydechu. Nie mógł jednak zaprzeczyć istnieniu tego dziecka, ponieważ poczuł je całym sercem. Jane poza tym trochę cierpiała zanim dobiegło to końca, więc w tej kwestii jej ufał. Meredith też nie wiedziała jeszcze jednej ważnej rzeczy - jego niedoszłą narzeczoną już to kiedyś spotkało.
Wziął szklaneczkę whiskey i wprawionym ruchem opróżnił ją jednym, dużym haustem. Bolało go to. Jak cholera i nie mógł już tego dłużej ukrywać.
- Nie kochałem jej. Chciałem tego dziecka - niemal na nią warknął, żeby skończyła wywód. Zachowywał się głupio, ale każdemu zrównoważonemu człowiekowi w końcu kończyły się nerwy. Przychodził wtedy do swojej przyjaciółki, ponieważ wiedział, że może liczyć na jej radę... Maximilian rzeczywiście pozostałby przy zapiciu jego mordy i zostawieniu następnego dnia na wycieraczce u rodziców. W niczym by mu to nie pomogło, ale teraz jakoś zirytował się tą rozmową. Odłożył szklankę i schował na moment twarz w dłonie, przecierając ją sobie.
- Poznałem Benjamina. Nie byłem w lepszym stanie, niż dzisiaj, więc to chyba nie było zbyt imponujące pierwsze wrażenie. Moja młodsza siostra nie zaczęła jeszcze porządnie studiować, a już założyła rodzinę z jakimś półkrwi młokosem - wyrzucił z siebie. Gabriel, jak i cała rodzina Griffiths, nie był nigdy uprzedzony do nieczystokrwistych czarodziei. Niemniej jednak musiał chyba teraz podkreślić, że Juliette nie wiąże się teraz z kimś wyższych sfer. Nie widział jej w ramionach jakiegoś paniczyka, ale nadopiekuńczy brat wolałby wiedzieć, że będzie miała z czego żyć i przede wszystkim jej mąż dożyje pierwszej rocznicy. Ich zawód bywał niewdzięczny, a Julka jako jedyna poszła w stronę "świętego spokoju".
Jego wzrok biegł gdzieś po podłodze i zatrzymał się na nodze Mer. Szary dres ją przysłonił, ale kolorystycznie nie pasował do plamki krwi, która jeszcze się pojawiła. Bez słowa schylił się i pociągnął ją za łydkę, na swoje udo.  
- Naprawdę te babskie rzeczy sprawiają Ci kłopot, prawda? - uśmiechnął się do niej lekko i podciągnął nogawkę. Jego nastrój momentalnie się zmienił, kiedy znalazł nowy temat. Spychologia - Musisz sobie to zalepić, albo użyć magii, bo dalej krwawisz.
Zrobiłby to, gdyby tylko potrafił. Jednak w jego repertuarze była przede wszystkim walka i obrona magią, a nie uzdrawianie.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Meredith Cooper on Nie 21 Wrz 2014, 21:20

Posłała mu spojrzenie mówiące jedynie "w porząsiu, Panie-Jestem-Pewien".
Na taki bełkot była jednak kompletnie nieprzygotowana. Z niedowierzaniem rozchyliła usta, a jej brwi wystrzeliły w górę niczym z procy. Dobrze, że w ogóle nie zniknęły z czoła.
Że co proszę?
Meredith miała jedynie nadzieję, że nie zaprezentował takiego wyjaśnienia swej biednej matce. Pani Griffiths była kobietą o niebywałej cierpliwości, ale z drugiej strony też bez przesady. Gabriel tymczasem przeszedł obok tego wyznania tak obojętnie, jak przechodzi się obok kosza na śmieci albo srającego kota. Można nawet podejrzewać, że to drugie wzbudza już więcej emocji.
- Ta ognista już wyżarła Ci dziurę w mózgu! - Cooper popukała się w czoło z takim rozmachem, że niemal zrzuciła swą szklankę z blatu - To ja jej się nie dziwię, że spakowała walizki i zwiała gdzie pieprz rośnie po takim wyznaniu. Osobiście na jej miejscu kopnęłabym Cię jeszcze w jaja na pamiątkę.
Nie przebierała w słowach. Jego wyznanie w pewnym sensie zburzyło idealną otoczkę, którą wytworzyła sobie w głowie wokół jego osoby. Przecież jej Gabriel nie mógłby być taki cyniczny!
- Jeśli ten półkrwi młokos dba o NIĄ i o dziecko to i tak ma nad Tobą miażdżącą przewagę. - Splotła ramiona pod piersiami i naburmuszona strzelała spojrzeniem po twarzy aurora. Najchętniej rzuciłaby mu się na szyję i udusiła. Bez mrugnięcia okiem. Ale nie, przecież musiał jej dotknąć. Szkotka poczuła jak jej serce odrobinę przyspieszyło. Albo jej się wydawało, co było całkiem prawdopodobne. Miał ciepłe dłonie.
Aught. Niech Cię szlag.
- Świetnie sobie z tym radziłam dopóki ktoś nie zaczął wiercić mi pięścią dziur w drzwiach wejściowych - burknęła, choć wyraz jej twarzy znacznie już złagodniał.
A Ty musisz zmądrzeć.
- Dam sobie radę.
avatar
Meredith Cooper
Asystent na Uniwersytecie


Wiek : 34
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1122-skrytka-pocztowa-meredit

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Gabriel Griffiths on Nie 21 Wrz 2014, 21:57

Miała go za głupca? W życiu nie wyskoczyłby wprost z takim wyznaniem do kobiety, z którą dopiero co się zaręczył. To ONA go zostawiła nie dając konkretnego powodu, a nie on. Był w stanie dać jej ciepło i zrozumienie, kiedy dowiedziała się o kolejnej utracie dziecka. W końcu kobieta przeżywała to prawdopodobnie mocniej, niż facet. Jednak nie dała sobie pomóc. Według niej to nie miało sensu, bo już nie mogła mu dać tego co pragnął najbardziej.
- Przepraszam, ale za kogo mnie masz? Myślisz, że ogarnęła mną jakaś znieczulica społeczna? - rzeczywiście to nie był już jej Gabriel. Posunęła się za daleko, wystawiając mu taką etykietę spalonego gracza. Przechodził naprawdę ciężki okres w swoim życiu, ponieważ wszystkie wspomnienia jakie kiedykolwiek dzielił z kobietami do niego powróciły. Pierwsza była oczywiście Yvonne, jego pierwsza i prawdziwa miłość, która go zdradziła. I teraz się dowiaduje, że to wszystko przez jego zachowanie.
Moment czułości znowu prysnął tak szybko jak się pojawił. Odłożył jej nogę na podłogę, chociaż najchętniej by ją po prostu zrzucił ze swojego kolana. Wstał z miejsca, biorąc po drodze pustą już szklankę. Podszedł do aneksu kuchennego, żeby nalać sobie zimnej wody z kranu.
- Nie musisz mi uświadamiać jaki jestem beznadziejny. Już to zrobiono - powiedział, nie odwracając się do kobiety. Tak samo jak wcześniej ognistą, opróżnił wodę w zatrważającym tempie, jakby chciał się utopić.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 34
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Domek po starym młynie

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach