Dzielnica Soho

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down

Dzielnica Soho

Pisanie by Konrad Moore on Sro 25 Wrz 2013, 15:03

First topic message reminder :





Dzielnica znana jest z licznych klubów, dyskotek, restauracji, barów i pubów. Oprócz rozrywkowych lokali otwartych do nocy, są tu również kompleksy kin, teatry, księgarnie, modne sklepy oraz salony gier. Wszystko to przyciąga rzesze turystów.

Soho uchodzi za miejsce w którym najwyraźniej widoczna jest wielokulturowość Londynu. Jest synonimem przemysłu, handlu, kultury i rozrywki, stanowi bowiem część artystycznego West Endu. Jest strefą zamieszkania zarówno bogaczy, jak i biedaków. Dzielnica przez wieki przygarniała imigrantów z różnych stron świata. Dziś Soho również nawiązuje do otwartości obyczajów, choćby dużą ilością barów dla gejów i transwestytów. Jest w tym samym stopniu dzielnicą chińską, historyczną, czerwonolatarnianą, jak i snobistyczną, a adres zamieszkania w tym rejonie jest marzeniem wielu londyńskich nowobogackich. Sąsiedztwo przybytków płatnego seksu bynajmniej nie obniża cen zakupu nieruchomości w Soho.
avatar
Konrad Moore
Minister Magii


Wiek : 75
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Colette Roshwel on Nie 16 Lut 2014, 00:52

Och, Colette niebywale sobie ceniła punktualność. W zasadzie od dziecka taka była. Nieco roztrzepana, wesoła, chwilami zapominalska, ale z pewnością nie spóźnialska. Nikt nie lubił spóźnialskich. Cole nie odbiegała pod tym względem od normy. Wzięła od niego kwiaty z tym samym, ciepłym uśmiechem i głośnym "Nie musiałeś, Marco", a gdy odsunął jej krzesło kiwnięciem głowy mu za to podziękowała, po czym niemalże automatycznie założyła nogę na nogę. Nie wiedziała zbytnio jak potraktować dzisiejsze spotkanie. Spotykał się z kapitan Błękitnych czy nią, obecnie szatynką o dużych oczach i długich nogach? Tak czy siak miło go było znów zobaczyć. Zaraz znów pojawił się kelner przynosząc dzbanek na jej bukiecik, a ona podziękowała mu szerokim uśmiechem. Może jednak pan Castellani spotykał się z nią? Wtedy byłoby jej naprawdę miło i mogłaby z czystym sumieniem pokazać swojej bliźniaczej siostrze środkowy paluch, a bardzo ją korciło, żeby to zrobić.
- Dziękuję. Błękitni wczoraj wygrali kolejny mecz, ale mimo wszystko czas poszukać nowego pałkarza. Odpowiedzialnego pałkarza, który wykonuje swoją pracę należycie. Wyobrażasz sobie, że Sam tak się zamyślił, że nie zauważył rozpędzonego tłuczka? Może masz kogoś w swojej szkolnej drużynie godnego polecenia? - oczywiście nie mogło się obyć bez kwestii czysto zawodowych, ale wiedziała, że on zrozumie jej zażalenia. Bo to były bardzo racjonalne zażalenia oparte na faktach. W ramach nauczki najbliższe spotkanie spędzi na ławce rezerwowych oddając pałeczkę jakiemuś świeżakowi i będzie patrzeć jak tamten się poci starając się utrzymać drużynę w ryzach. Zapewne przegrają mecz, ale za to jej drużyna nauczy się ją doceniać. A jak się nauczy ją doceniać, to od czasu do czasu pałkarze zadbają o jej bezpieczeństwo na boisku. W końcu biorą za to grube pieniądze. Patrzyła jak czarodziej sprawnie zamawia wino, a potem składa zamówienie. Ledwie przejechała pobieżnie wzrokiem po karcie, a już poczuła na sobie spojrzenie obu mężczyzn.
- W takim razie poproszę Halibuta z marmoladą z cykorii, koprem włoskim i cytrynowym dresingiem. - powiedziała nie podpierając się kartą, za to pokazując, że jej pamięć krótkotrwała jest w jak najlepszym porządku, po czym oddała kartę kelnerowi który znikł w pokłonach. No tak, droga i dobra restauracja.
- A jak Tobie minął tydzień? - zapytała z uśmiechem, po czym sięgnęła po łyk wina ze swojego kieliszka. Półwytrawne, czerwone... w sam raz przed posiłkiem. Trzeba mu było przyznać, że był stuprocentowym dżentelmenem.
avatar
Colette Roshwel
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia.
Krew : półkrwi.
Majątek : zamożna.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Marco Castellani on Nie 16 Lut 2014, 12:58

Sam nie wiedział jak określić relację między nim a Colette, ale nie chciał się nad tym zbytnio głowić jak takie stosunki mu odpowiadały. Odkąd tylko ją zobaczył na jego ustach wykwitł zawadiacki uśmieszek i nie schodził mu z twarzy, w sumie to on się wiecznie tak uśmiechał, powinien go opatentować, bo to taka wizytówka jego.
- Szczerze powiem, że szkolni pałkarze grają w drużynach chyba tylko żeby grać, a żaden nie wiąże z tym swojej przyszłości. Suzanne, mówiła, że u ślizgonów musi pomieszać skład, bo doszła dwójka nowych graczy, więc okaże się później kogo wystawi z pałką w ręku. - powiedział sięgając pamięcią do ostatniej rozmowy z córką, która była czysto "zawodowa", a gdy próbował coś podpytać o jej chłopaka to przewracała oczami i kończyła temat szybciej niż się zaczynał. Chyba była zła na swojego staruszka, a on nie wiedział czym zawinił. Pewnie to taki wiek buntu, sam go przechodził i trwał on dosyć długo. Nagle pstryknął palcami, bo coś sobie przypomniał - Chociaż, jest taki jeden Krukon, Gregorovic chyba... tak, tak, na pewno, coś wspominał o graniu zawodowo, ale to jeszcze podpytam - powiedział zastanawiając się czy dobrze wymawia to rosyjskie nazwisko. Sam grał kiedyś w Błękitnych na pozycji pałkarza, ale stwierdzili, że za bardzo skupiał się na zniczu, bo szybko go wypatrywał i swojemu szukającemu pokazywał gdzie jest, potem go właśnie przenieśli na łapacza złotej kulki. Ale to były stare dzieje, kto by to pamiętał. Odprawiając kelnera po zamówionym posiłku skupił się już na samej ciemnowłosej przyglądając się jej twarzy, fryzurze, czerwonej sukience, jednak częściej patrzył na twarz i błękitne oczy, ah no i na błyszczące, wydatne usta wszystko z nieschodzącym uśmiechem i pożądliwym wzrokiem.
- Całkiem spokojnie, młoda zaczęła treningi, bo pogoda dopisuje i nic jej nie powiedziałem o planach Błękitnych, poza tym, wspominałem nasze ostatnie spotkanie i mam nadzieję, że nie było problemów z siostrą po moim wyjściu - powiedział upijając łyk alkoholu cały czas się w nią wpatrując - Ładnie Ci w tym upięciu, ale w rozpuszczonych włosach wyglądasz nieziemsko - powiedział jakby było to zwykłe zdanie, które codziennie wychodzi z jego ust. Po chwili kelner przyniósł zamówione dania i życzył smacznego parze, wszystko wyglądało i pachniało cudownie i pewnie równie wyśmienicie smakowało o czym przekonają się tuż za chwilę.
- Ale jestem głodny - powiedział puszczając oczko w stronę Pani Kapitan i zabrał się za jedzenie, przez co nie do końca można było stwierdzić, że był głodny tylko jeżeli chodzi o dokarmianie swojego żołądka ale też i o coś bardziej dwuznacznego.
avatar
Marco Castellani
Nauczyciel: Quidditch


Wiek : 43
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : bogaty jak skurczysyn

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t991-skrytka-pocztowa-marca-ca

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Colette Roshwel on Nie 16 Lut 2014, 15:01

Jego zawadiacki uśmieszek sprawiał, że miała ochotę wyciągnąć go z tej zatłoczonej restauracji w pierwszą ciemniejszą uliczkę i oddać mu się bez zastanowienia. Był taki kuszący, ale wydawał się zdawać z tego sprawę. Odsunęła więc na bok te wysoce niestosowne myśli starając się zebrać w sobie opanowanie. Nie może więc też przypominać sobie ich ostatniej wspólnej nocy która była dość... owocna, ale mimo wszystko pozostawiła po sobie lekką nutę niedosytu. Przyglądała mu się z uwagą i chłodnym profesjonalizmem słuchając o tym, co dzieje się w szkolnej reprezentacji. Słysząc nazwisko Gregorovic uśmiechnęła się szeroko.
- Kompletnie o nim zapomniałam, a przecież w wakacje z nim rozmawiałam. Tak, Gregorovic chce grać zawodowo, ma predyspozycje i talent. - pokiwała głową. Chłopak zapadł w jej pamięć tylko dlatego, że podczas otwartego treningu po treningu nie biegał za zawodnikami prosząc o autografy tylko stał na środku murawy oglądając uważnie stadion. Dość... nietypowe podejście jak na fana. Dlatego właśnie do niego zagadała i po minucie rozmowy już znała jego zamiary. A potem nawet poprosiła szefostwo żeby przyjrzało się grze tego dzieciaka. Niebieskimi tęczówkami patrzyła na Argentyńczyka czując na sobie jego palący wprost wzrok. Mięśnie podbrzusza już przyjemnie się zacisnęły, a oczy pociemniały jej od pożądania, dlatego musiała na chwilę spuścić wzrok na swój, pusty jeszcze, talerz chcąc wrócić do wewnętrznej równowagi. Co się z Tobą dzieje, Coco? - powtórzyła w myślach zdanie, które najczęściej padało z ust jej siostry zanim znów podniosła na niego wzrok. Suzanne zaczęła treningi? Bardzo dobrze.
- Nie przejmuj się nią. - machnęła dłonią, chociaż jej bliźniaczka następnego dnia wpadła w istny szał krzycząc, że Co zachowuje się jak nieodpowiedzialna małolata i że jak tak dalej pójdzie to jej cała kariera legnie w gruzach. Cole obojętna na te krzyki nie była i odpowiedziała jej praktycznie tym samym wrzaskiem przypominając siostrze fakt, że spała z jej byłym mężem. A teraz między nimi była cisza. Cisza która przyszła i niedługo pójdzie, bo wbrew pozorom Roshwelówny nie umiały długo być na siebie złe. Słysząc komplement odnośnie swojej fryzury na policzki wpełzł rumieniec, a po ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Na jej szczęście przed odpowiedzią uchronił ją kelner przynosząc ich zamówienia. Podziękowała mu skinieniem głowy gdy postawił przed nią talerz, po czym sięgnęła po sztućce.
- Dwuznaczność twoich wypowiedzi jest bardzo rozpraszająca, Marco. - zauważyła zanim wzięła się za jedzenie swojego kawałka ryby. Zaraz... jak to się nazywa? Ach tak. Halibut z marmoladą z cykorii, koprem włoskim i cytrynowym dresingiem. Czymkolwiek ten cytrynowy dresing jest.
avatar
Colette Roshwel
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia.
Krew : półkrwi.
Majątek : zamożna.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Marco Castellani on Sro 19 Lut 2014, 17:31

Castellani w szkole nie pracował długo i dopiero zaczął poznawać swoich uczniów, może lepiej poznał wychowanków Slytherina ale to z racji tego, że był ich opiekunem i chciał mieć z nimi jak najlepszy kontakt, byłby rad jakby ta młodzież go polubiła i zaczęła z nim współpracować, bo przecież dobra motywacja wiele potrafiła zdziałać a nuż popchnie te młode osoby do nadrabiania prac i minimalnym uczestnictwa w lekcjach, bo na cudy nie liczył. Ślizgoni to inteligentne dzieci ale jednak trzeba im pokazać, że swoją inteligencje mogą wykorzystać nie tylko na psychicznym miażdżeniu młodszych Gryfonów.
Nie chciał by bliźniaczki się kłóciły, nie chciał wchodzić między siostry i psuć ich relację, chyba, że w pewnym momencie obie by wylądowały z nim w łóżku dowodząc, że jednak wcale nie był takim złym panem, jednak były to tylko jego marzenia, które spełniają sie tylko w snach Argentyńczyka, choć chciałby by były one jawą, bardzo erotyczna jawą. Jednak ni był zły na to, że Audrey się bała o nią, w końcu Castellani był starszy i miał sporą historię a nie koniecznie były to przyjemne zdarzenia, zwłaszcza te jego skandale i to jak bawił się w kasynach, nie popadł w aż taki nałóg by zbankrutować bo zawsze widząc swoje potomstwo to wyciągało go z tego szaleńczego wiru rzetonów. Raz, raz było naprawdę źle i był blisko dna ale szybko dostał odpowiednią pomoc, po tym już się ograniczył i skupił na tym co w jego życiu było najważniejsze czyli własne dzieci.
Przyglądał się jej cały czas z tym swoim firmowym uśmieszkiem i widząc jak oczy jej pociemniały uśmiechnął sie jeszcze szerzej. Cholernie mu się ta kobieta podobała, już kiedyś chyba o tym wspominałem. Mógłby się jej przyglądać cały czas jednak w końcu oderwał się od pochłaniania jej wzrokiem jedząc to co podali.
- Tak jak Twój uśmiech, Colette - powiedział tym samym tonem co kobieta. Nie raz lubił przedrzeźniać i sie droczyć, taki już jego zabawowy typ, ludzie którzy go znali wiedzieli, że Castellani rozkręcał nawet najnudniejsze imprezy swoimi wygłupami, bo mimo, że miał te niecałe 40 lat duchem był nastolatkiem, który chce wyciągnać z życia jak najwięcej. Kiedy trzeba, żarty odstawiał na bok, bo w niektórych sprawach nie można było żartować jak zaręczyny Suzanne o których jeszcze nie wiedział a plotki krążące wśród uczniów jakoś go omijały.
Danie było pyszne co oznajmił kelnerowi, który odbierał ich puste talerze i przetarł resztki sosu białą chusteczką.
- Co powiesz na deser nad Argentyńskim morzem? Za niedługo powinien być wschód słońca, powinnaś go zobaczyć - wypalił od razu przekonującym tonem, bo nie chciał usłyszeć odmowy, ale wiedział, że jednak jej słodkie usteczka uformują sie w to smutne "nie". Ale kurcze, to Argentyna, tam teraz było lato, trzeba skorzystać.
avatar
Marco Castellani
Nauczyciel: Quidditch


Wiek : 43
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : bogaty jak skurczysyn

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t991-skrytka-pocztowa-marca-ca

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Colette Roshwel on Czw 20 Lut 2014, 00:07

Smak halibuta wprost idealnie komponował się z masłem na którym ryba została usmażona, a to jeszcze lepiej komponowało się z marmoladą z cyrkonii. Na jej twarz mimowolnie wpełzł uśmiech pełen zadowolenia, bowiem panna Roshwel była wielką fanką dobrej kuchni. Jednak gastronomia to zdecydowanie nie jej broszka. Niestety! Próbowała się kiedyś nauczyć pod czujnym okiem swojej matki tej arcytrudnej sztuki mieszania smaków lub chociażby przygotowania podstawowych dań nadających się do spożycia, ale nauki te spełzły na niczym. Sprawa skończyła się tak, że teraz mieszka z gotującą siostrą, a jeśli Audrey niczego nie zrobi to zmuszona jest odgrzewać kupione na zaś zapiekanki w kuchence mikrofalowej. Od czasu do czasu, jeśli starcza jej na to sił, wychodzi do najbliższej dobrej knajpki na danie dnia. Jednak tamte domowe posiłki kompletnie nie umywały się do tego arcydzieła które tak pieściło jej podniebienie. Przerwała jednak na chwilę, aby przyjrzeć się mężczyźnie siedzącemu naprzeciwko. Flirtował z nią. W sumie nic nowego, a jednak na jej policzki na chwilę wstąpił nieproszony rumieniec, a ona speszona zaczęła kontynuować konsumpcję.
- Umiesz gotować? - zagaiła kiedy skończyła sięgając po kieliszek z krwistoczerwonym winem i upiła dość elegancko łyczek. Och, tak naprawdę nie znosiła zgrywania eleganckiej kobiety, bo do takowej jeszcze sporo jej brakowało, ale... w takich miejscach naprawdę wypadało zachowywać się należycie, a nie jak zwyczajna, londyńska dziewczyna która każdego dnia jest w Starbucksie i zdarza się jej jeździć mugolskimi autobusami. Niegodna aby być czarownicą- tak powiedziałoby wielu, a ona pokiwałaby im głową za tak słuszną analizę. Równie dobrze dałaby sobie radę w życiu bez magii co i z nią, bo wiele spraw wolała załatwić własnoręcznie niż sięgnąć po różdżkę i jednym machnięciem rozwiązać chociażby prozaiczne problemy dnia codziennego. Słysząc jego propozycję aż zamrugała zaskoczona, a jej oczy wielkością przypominały dwa galeony zaś kolorem... niebo tuż przed burzą. Pragnęła go bardziej niż gotowa była to powiedzieć głośno.
- Tylko pilnuj stref czasowych, bo jak nie pojawię się na porannym treningu to moja menadżerka wyrzuci mnie z domu. - wydobyło się z jej ust zanim zdążyła się powstrzymać. No co? Nigdy nie była w Argentynie, a to jedyna taka okazja aby się tam znaleźć w dodatku z bardzo dobrym przewodnikiem, który miał jej do zaoferowania... bardzo dobry seks. A ona bardzo chętnie na taki deser. Gdy pojawił się kelner Castellani uiścił rachunek, po czym oboje wyszli z lokalu kierując się w pierwszą ciemną uliczkę obok restauracji. Potem ciche pyk i zniknęli oboje.
avatar
Colette Roshwel
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia.
Krew : półkrwi.
Majątek : zamożna.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Lewis Wellington on Sob 24 Maj 2014, 23:06

Natłok obowiązków w pracy w ciągu tygodnia odbił się na mężczyźnie zaskakująco mocno. Wellington uchodził za rasowego pracoholika, ale zmęczenie materiałem dawało mu się we znaki ostatnio zbyt często. Kiedy wracał do domu, w łóżku czekała na niego zazwyczaj śpiąca już żona, a zimna kolacja czekała na stole w kuchni. Kiedy w sobotni, późny wieczór przeżuwał stojącą od kilku godzin sałatkę z kurczakiem, stracił apetyt. Wrzucił całą zawartość do kosza i po chwili zastanowienia, wyszedł z domu.
Szatę czarodzieja porzucił na rzecz spodni od garnituru i jasnej koszuli bez krawata. Włosy miał jak zwykle lekko zaczesane do tyłu, ale pojedynczy kosmyk zawsze spadał mu na czoło. Celowo nie wybrał się do dziurawego kotła, w końcu jako szanowany sędzia wizengamotu nie mógł pokazywać się w takich miejscach, szczególnie w towarzystwie alkoholu. Dzisiejszego wieczora postawił na towarzystwo mugoli ze stolicy, więc teleportował się w jednym z ciemnych zaułków soho gdzie mieszkały tylko koty szczające pod murami.
Wybrał pub prowadzony przez czarodzieja, którego znał od lat. Przychodził tutaj już długo, chcąc zakosztować prywatności wśród magicznych i mugolskich studentów, samotnych panien w średnim wieku i facetów po czterdziestce szukających chwili spokoju od swoich rozdartych żon.
Usiadł na końcu baru, gdzie nie sięgał słuch barmana i z daleka zamówił szklankę szkockiej z dwoma kostkami lodu. Chwilę później, po wypolerowanym blacie sunęła już w jego stronę szklaneczka. Cały pub wypełniał się zgiełkiem normalnym dla tego typu miejsc oraz cichą muzyką sprzed kilku dekad płynącą ze starej szafy grającej stojącej w rogu.
avatar
Lewis Wellington
Sędzia Wizengamotu


Wiek : 56
Skąd : Ottery St. Catchpole
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Francesca Moretti on Sob 24 Maj 2014, 23:18

Ostatnimi czasy jej życie przypominało istny rollercoaster a jej emocjonalna strona zaczynała ją wyjątkowo zaskakiwać. Do tej pory była osobą stateczną, spokojną i podchodzącą z dystansem do wielu rzeczy (jeśli nie do wszystkiego), a tymczasem stała się zupełnym tego przeciwieństwem. A w dodatku nie miała ochoty ani dokończyć swojej książki, której zostało zaledwie kilka stron, by mogła oddać ją potencjalnemu wydawcy, a praca powoli zaczynała ją przytłaczać. Niemal czuła jak na jej szyi zaciska się sznur, który wraz z kamieniem zaczyna ciągnąć ją na dno. I co tu zrobić? Jeśli nawet wycieczka do Buenos Aires nie pomogła, ani tym bardziej wycieczka do rodzinnego domu, do ojca i braci, to jedynym co mogła zrobić było oddanie się w ręce psychiatry i panów z białym kaftanem. Bo przecież nie brakowało jej mężczyzny, który byłby z nią, dla niej, ale cały czas a nie tylko jednej nocy i - sporadycznie - poranka...
Dziś akurat miała lepszy humor, była sobota, co oznaczało, że nie miała zamiaru siedzieć w pustym mieszkaniu, tuląc się do poduszki i butelki taniego, paskudnego wina z mugolskiego sklepu. Ubrała się i ładnie, i przy okazji odpowiednio do pogody - kwiecisty kombinezon, w stonowanych barwach, buty na obcasie (nie szpilki, tylko te bardziej zaprzyjaźnione z deszczem i kałużami), a na to narzuconą miała czarną skórzaną kurtkę. Pod pachę z kolei wcisnęła sobie czarną kopertówkę, zaraz po tym jak w odpowiednim dla siebie zwyczaju przejechała usta czerwoną szminką. Ostatnio spotkała się z teorią, że czerwona szminka jest oznaką pewności siebie, której ona mimo wszystko miała aż zbyt wiele, jak na sekretną dziennikarską hienę przystało. A potem rozpoczęła wędrówkę po mieście, kierując się do jednej z najbardziej zaludnionych dzielnic w Londynie - a mianowicie do Soho. Bar, do którego weszła, wybrała zupełnie z przypadku. Zasiadła przy barze, zamawiając mało kobiecy drink, którym była podwójna wódka z colą (zaznaczam: wódka z colą, nie cola z wódką) i odkąd tylko szkło zetknęło się z jej ustami, ona rozpoczęła przesuwanie znużonym wzrokiem po twarzach, znajdujących się w pomieszczeniu.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Lewis Wellington on Sob 24 Maj 2014, 23:42

Lewis przez dłuższy czas był zainteresowany tylko i wyłącznie swoją szklanką i jej zawartością. Zamówił jeszcze trzy dolewki szkockiej nim jego nastrój poprawił się w stopniu znacznym. Wtedy stał się mniej zainteresowany kieliszkiem, a bardziej tym, co dzieje się dookoła. Rozglądał się po twarzach ludzi siedzących nieopodal, aż w końcu dostrzegł twarz będącą bardziej interesującą od wszystkich innych. Przywołał do siebie barmana, który od czasu do czasu zaglądał do niego pytając czy zamawia coś jeszcze.
Lewis szepnął mu coś, a ten posłusznie oddalił się do swojego miejsca pracy. Po chwili postawił przed Francescą kolorowego drinka w kieliszku na wysokiej nóżce.
- To od faceta przy barze - mruknął pracownik baru, wskazując na Lewisa. Sam Wellington skinął kobiecie głową kiedy powiodła wzrokiem w kierunku, w którym wskazał barman.
Po dłuższej chwili, gdy dopił już swojego drinka, wstał ze swojego miejsca i przysiadł się do kobiety, posyłając jej przyjazny, zupełnie pozbawiony podtekstów uśmiech.
- Czeka pani na kogoś?
avatar
Lewis Wellington
Sędzia Wizengamotu


Wiek : 56
Skąd : Ottery St. Catchpole
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Francesca Moretti on Sob 24 Maj 2014, 23:54

Twarze, twarze... wszystkie niemal identyczne, niczym się nie wyróżniające z tłumu szaraków, których mijała dzień w dzień na swojej drodze. Czuła się tutaj czasem jak w cyrku, bo w końcu jej typ urody mocno różnił się od pospolitych Angielek. Wyjątkiem były pielgrzymki turystyczne z różnych zakamarków świata, ale na tych już zupełnie nie zwracała uwagi. A może powinna? Popijała swój napój, w ogóle się przy nim nie krzywiąc (najwidoczniej wódka wraz z winem przez te kilka tygodni przyzwyczaiła jej kubki smakowe, że teraz było jej wszystko jedno - a mawiają, że wódka nie może smakować, bo jak smakuje, to się ma problem), dopóki nie wyrósł przed nią kolorowy drink. Powiodła wzrokiem tuż za palcem barmana i również kiwnęła mężczyźnie głową.
- Na zbawienie - stwierdziła spokojnie, odwzajemniając uśmiech. Co najlepsze: nie przyglądnęła się twarzy rozmówcy w taki sposób jak zawsze, czyli w sposób "o, jesteś kolejną osobą, o której pisałam", a odmiennie, czyli jak na kogoś, kogo rzeczywiście widzi po raz pierwszy na oczy. - Ciężki tydzień? - spytała, kierując się oznakami zmęczenia widocznymi na twarzy mężczyzny.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Laurent de Noir on Sro 13 Sie 2014, 18:11

Wypuścił z ust kłąb szarego, papierosowego dymu i omiótł wzrokiem Soho Square. Szare, londyńskie niebo kontrastowało z intensywną zielenią niewielkiego parku w samym centrum jego ulubionej dzielnicy. Siedział na samotnej ławce na uboczu, z której rozciągał się widok na cały plac. Choć to miejsce zazwyczaj oblegali turyści, dzisiaj nie było tu praktycznie nikogo. Prawdopodobnie zawiniła pogoda, zrobiło się chłodno i mżyło. Laurent włożył czarny, welurowy sweter oraz rurki i krótkie martensy w tym samym kolorze. Ciemne, wilgotne włosy opadały mu na czoło, a pod oczyma rysowały się cienie, odznaczające się od jasnej, piegowatej cery. Na jego kolanach leżała książka, „Pani Bovary” Flauberta. Większość przechodniów zastanawiała się, czemu ten biedny chłopak siedzi tutaj w tę straszną pogodę? Jednak zarówno ubranie, jak i lektura krukona, zostały zabezpieczone specjalnym zaklęciem, dzięki któremu nie przepuszczały wilgoci. Ot, poziom owutemów, ale przecież Ravenclaw zobowiązywał.
avatar
Laurent de Noir
Klasa VII


Skąd : Bristol
Krew : 3/4
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Emily Bronte on Sro 13 Sie 2014, 23:58

Po pierwszej wizycie w centrum Londynu, Emily zaniechała swego postanowienia odnoszącego się spędzenia miesięcy wakacyjnych w domu swojego brata. Pomimo wszechobecnego tłoku, londyńskie uliczki zdawały się Young całkiem urokliwe i na swój sposób klimatyczne. Blondynka przemieszczała kolejne metry, wlepiając czekoladowe tęczówki w zachmurzone niebo. Nierozważne dziewuszysko nie baczyło wcale na drogę, prędko więc wpakowała się swoimi nowymi, pięknymi butami w głęboką kałużę. Choć nie zwykłe przeklinać swego losu tak okrutnie, to tym razem nie szczędziła siarczystych przekleństw. Krzywiąc się niemiłosiernie z powodu wody dostającej się do skarpetek, udała się w stronę najbliższej ławki. Całe szczęście, że tak mało ludzi odwiedzało centrum w taką pogodę. Emily westchnęła, klapnąwszy z impetem na ławkę. Całkiem zaskoczyła ją obecność znajomego jej Krukona. Dziewczyna posłała mu przyjazne spojrzenie, w pakiecie załączając ciche "Cześć". Gdy przyjrzała się już swoim butom, z kolejnym westchnięciem wysuwała spomiędzy włosów swą różdżkę, która dotychczas podtrzymywała kok. Dziewczę trzymało różdżkę przy ciele, tak, by nie budziła zbyt wiele uwagi.
- Czy mógłbyś mi powiedzieć, jeżeli zobaczysz jakiegoś zbliżającego się mugola? - Spytała cicho, przyglądając mu się intensywnie. W zasadzie nie znali się jakoś za dobrze, siedzieli razem na Historii Magii i na tym kończyła się zażyłość ich relacji. Znali jednak swe imiona, nazwiska i oceny z jakże zacnej historii magii.
Krukonka wycelowała różdżkę w swe biedne buty, upewniając się, że z żadnej strony nie nadchodzi żaden, ale to żaden mugol. Szybkie Chłoszczyść załatwiło sprawę obuwia i przemoczonych skarpetek. Mogła odetchnąć. Emily posłała Laurentowi pełne wdzięczności spojrzenie, po czym przeniosła wzrok na książkę leżącą na jego kolanach. Jej brwi powędrowały ku górze, bo nie podejrzewała, że inni ludzie też czytają książki, to znaczy książki - ale nie podręczniki a w dodatku ze świata mugoli.
- Jak wakacje? - Powiedzmy to sobie od razu, Young była fatalnym kandydatem do rozmowy, po pierwsze z racji jej niezręczności towarzyskiej, po drugie ze zbyt niskiego poczucia własnej wartości i po trzecie z nieśmiałości jawiącej się w każdym najmniejszym geście. Panu Laurentowi współczujemy, oraz życzymy prędkiej przez rozmowę przeprawy.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Adrienne Cryan on Pon 25 Sie 2014, 16:46

Gdzie mogła pójść Adrienne w podobnym stroju, jak nie do najdziwniejszej części Londynu, czyli dzielnicy Soho. Znajdowały się tu najlepsze bary, ale co najważniejsze, również staromodne dyskoteki z muzyką r&b. Kiedy spotykała się ze znajomymi na mieście to praktycznie zawsze w tych okolicach, gdyż z ich mieszkania było tu stosunkowo niedaleko. Trzeba było przejść przez park, trochę bardziej na zachód i proszę bardzo. Spacer pod rękę Luisa wieczorową porą, poprawił jej z powrotem nastrój. Może nawet było widać na jej twarzy ulgę, bo znowu zaczęli swobodnie rozmawiać i komentować co dziwniejsze wystawy sklepowe, które zaczynali mijać. Doszli w końcu na umówione miejsce spotkania Ady z Marie. W klubie Phantom jak zwykle było tłoczno od ludzi, ale gdy tylko pokazała kartę stałego klienta, zostali wpuszczeni do środka.
- Na studiach kolega tutaj dorabiał jako barman, tak jakoś mi pozostało - wyjaśniła, starając się przekrzyczeć muzykę, która uderzyła ich od wejścia. Podeszli do baru, gdzie blondynka zamówiła sobie drinka o wymownej nazwie sex on the beach.
- Odmładzam się tu przychodząc. Jakbyś zobaczył rudowłosą i nakrapianą piegami dziewczynę to moja.
avatar
Adrienne Cryan
Czarownica


Wiek : 28
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t661-skrytka-pocztowa-adrienne

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Luis Castellani on Wto 26 Sie 2014, 15:16

Kiedy ostatni raz byłem w tej dzielnicy? Już sam nie pamiętam. Pamiętam za to dlaczego tu nie przychodzę. Kolorowe neony zachęcające do wejścia do najróżniejszych przybytków sprawiły iż musiałem nieco zmrużyć oczy. Chwiejące się na nogach pary mijały mnie i Adrienne uważając żeby się nie potknąć i nie rozwalić sobie swoich zapitych łbów o bruk. Mnóstwo dziwnych sklepów z przerażającymi manekinami za szybą wystawową. Nie lubię tego miejsca. Ją jednak bawi moja niechęć. Kiedy doszliśmy do wielkiego neonu Phantom ze strzałką wskazującą wejście panna Cryan uznała, że jesteśmy na miejscu. Szybkie spojrzenie na niekończącą się kolejkę sprawiło, że moje oczy rozszerzyły się ze zdziwienia. Zrobiły się jeszcze większe kiedy błysnęła ochroniarzowi jakąś kartą i wpuścił nas bez kolejki i pytania o dowód tożsamości. Głośna muzyka bez uprzedzenia zaatakowała moje biedne uszy gdy tylko otworzyły się drzwi do tego przytułku swawoli. Przeciskaliśmy się między tłumem dziewczyn w krótkich spódniczkach wyginających się sugestywnie przy umięśnionych idiotach aż do samego baru. Tam moja towarzyszka złożyła zamówienie, a barman popatrzył wyczekująco na mnie.
- Najlepszą szkocką jaką macie. - powiedziałem zdejmując z siebie kurtkę. Tutaj było gorąco. Słysząc jej słowa uniosłem jedną brew nieco wyżej. Odmładza się?
- Przecież jesteś młoda, Adrienne. - zauważam przejmując od barmana szklankę, a on patrzy na mnie wyczekująco. Więc to taki lokal. Wyciągam więc portfel i od razu płacę za siebie i za nią przy okazji zostawiając temu burakowi napiwek na który z pewnością nie zasłużył.
- Daję jej godzinę. Dłużej tutaj nie wytrzymam. - lojalnie ostrzegam w pełni świadom, że lada chwila od tego hałasu zwanego muzyką rozboli mnie głowa. Upiłem łyczek whiskey automatycznie się krzywiąc. To nie Ognista. To podróbka whiskey. Amerykański szajs okrzyknięty najlepszą szkocką na świecie. Niech cię szlag, Jacku Danielsie!
avatar
Luis Castellani
Czarodziej


Wiek : 29
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bardzo bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Adrienne Cryan on Wto 26 Sie 2014, 23:09

Udawała, że nie widzi tej prawdziwej niechęci chłopaka. Nie brała tego na poważnie, bo jak dla niej to każdy miał dni pod tytułem "nawalka w Soho". Było ich w jej życiorysie zdecydowanie mniej, niż w młodości, ale jednak lubiła się tu spotykać z Marie i z nią sobie trochę potańczyć. Odnajdywała się na parkiecie. Gdyby nie była żądna pracy z dostatnią emeryturą, uczyłaby się dalej tańca i poszła do mugolskiej szkoły sztuki. Może dlatego czuła się teraz starsza, niż było w rzeczywistości? Nie spełniła swoich marzeń, miała już stacjonarną pracę za biurkiem i naprawdę to lubiła, ale jednocześnie w życiu zbyt wiele przeszła. Chora fascynacja Liamem była dla niej coraz bardziej przeszłością, chociaż było to niecałe lato temu. Tak samo dziwny układ z Hyperionem... Po dzisiejszym dniu nie wiedziała, czy to kontynuować. On też był dla niej za stary. Zdążyła to zauważyć ostatnio w łóżku.
- Musisz mi częściej przypominać, że jesteśmy tego samego rocznika. To dziwne, że zaczynasz studia, kiedy ja myślałam o objęciu stanowiska asystenta wykładowcy na prawie - zaśmiała się cicho i stuknęła swoją szklaneczkę w jego, którą trzymał z taką konsternacją po spróbowaniu. Cóż... Nie był to lokal najwyższych lotów, ale swój.
- To sentyment - wyjaśniła, przepraszającym tonem, kiedy już naprawdę nie krył się z negatywnym stosunkiem do tego miejsca. Miała nadzieję, że uda jej się go mimowolnie zaprosić do tańca, ale nie było raczej na co liczyć. Jej przyjaciółka jak na złość nie pojawiała się na horyzoncie, kiedy zapadła między nimi niezręczna cisza.
Jakiś pijus przysiadł się z drugiej strony Adrienne, dopingowany przez kolegów z tyłu. Gadka typu hej maleńka i przejechanie obślizgłą łapą po jej plecach. Aż nią wzdrygnęło. Automatycznie się przesunęła w stronę Castellaniego i wskazała na niego palcem w symbolice "mój chłopak, nie poruchasz". To drugie pokazało to jak go objęła.
- Ech, dobra... Chodźmy stąd, skoro nie chcesz tańczyć. Masz lepsze miejsca? - spytała Argentyńczyka z wymownym westchnięciem.
avatar
Adrienne Cryan
Czarownica


Wiek : 28
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t661-skrytka-pocztowa-adrienne

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Luis Castellani on Sro 27 Sie 2014, 11:09

Nigdy nie miałem nawalki w Soho. Miałem nawalki w Złotym Feniksie. Miałem mnóstwo nawalek w najbardziej elitarnym klubie w Londynie. Raz barmanka musiała osobiście odstawić mnie do domu, bo nie byłem w stanie się teleportować. Raz obudziłem się w Teksasie z dupą na wierzchu, bo źle się teleportowałem. Raz obudziłem się z bratem w jednym łóżku, ale na szczęście w ubraniu. Kilkakrotnie budziłem się następnego dnia przy stole bilardowym z odbitym płótnem na policzku. Wszystko jednak zostało mi szybko wybaczone. Bo jestem młody i uroczy i mam pieniądze. Nigdy jednak nie zaliczyłem przypału w Soho. Smak Jacka Danielsa uświadomił mi dlaczego. Odpowiedź jest prosta: nie mają tutaj Ognistej która wprawia mnie w stan w którym jestem bogiem.
- Nie zapominaj, że już skończyłem jedne studia. - zauważyłem marszcząc nieco czoło. Dlaczego nikt nie traktuje mugolskich studiów na poważnie? Jak pyskatej przyszłej byłej, ale wciąż obecnej żonie mojego klienta rzucę nazwą Cambridge to milknie wpatrując się we mnie z szacunkiem. Czarodzieje nie traktują tego poważnie. Hyperion zawsze dawał mi do zrozumienia, że zdradziłem swoje naturalne środowisko na rzecz nauki prawa "podrasy", bo właśnie tak traktował ludzi niemagicznych. Ludzie to ludzie, prosta sprawa. A mugole mieli naprawdę klawe poglądy! Wystarczy zajrzeć do ich kodeksu karnego, na brodę Melina! Rozejrzałem się wokół i upiłem jeszcze łyk amerykańskiego dziadostwa, tak dla zasady, żeby upewnić się, że jest amerykańskim dziadostwem, po czym odstawiłem szklaneczkę z głośnym trzaskiem.
- Nie krytykuję, nie oceniam. - uniosłem dłonie w obronnym geście, bo przecież nic nie powiedziałem. Może mam minę jak Willy Greengrass na widok małej Vuldkodlak na ślubie Suzanne, ale nie odzywam się ani słowem tylko przeczesuję tłum w poszukiwaniu rudowłosej i jednocześnie piegowatej niewiasty. Na moje nieszczęście dzisiaj tu takich nie było. Kiedy mój wzrok znów utkwił w blondyneczce okazało się, że ma nieproszone towarzystwo. Objąłem ją ramieniem i sprzedałem całkiem naturalnego całusa w czoło. Już to przecież robiłem, na weselu. Słysząc jej słowa naprawdę szczerze się uśmiechnąłem i wyprowadziłem ją z tego miejsca na rześkie angielskie powietrze. Założyłem na siebie swoją kurtkę i podałem jej ramię prowadząc nas do jedynego znośnego miejsca w tej dzielnicy. Bez krzykliwych neonów zachęcających do wejścia, bez kolejki, bez hałasu. Zwykły bar z dużym parkietem i najprawdziwszą w świecie szafą grającą. A z szafy grającej ciągle płynęły i płyną utwory The Beatles.
- Tutaj mogę tańczyć. I pić. Mają Balblair 1965. 350 butelek ponad 1000 funtów za sztukę. Najlepsza szkocka jaką miałem w ustach. Szczerze. Mistrzostwo świata. - podprowadziłem ją do baru i wskazałem jej miejsce siedzące. Sam usiadłem obok. Zamówiłem dwie szklaneczki tego cuda. A co! Stać mnie.
- Chcesz być dziewczynką na posyłki pana wykładowcy? - zapytałem ze szczerą ciekawością uważnie ją obserwując. Tutaj można nawet normalnie porozmawiać. Na tańce przyjdzie pora. Jestem na to jeszcze zbyt trzeźwy.
avatar
Luis Castellani
Czarodziej


Wiek : 29
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bardzo bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Adrienne Cryan on Sro 27 Sie 2014, 14:11

Już kiedyś wspominałam, że Adrienne również nie ma nic przeciwko mugolom. Z tymi studiami to było tak, że po prostu nawet nigdy nie rozważała możliwości uczenia się gdziekolwiek indziej, niż magiczna akademia. Wyglądało to tak naturalnie po ukończeniu Hogwartu... Dlatego może nauki Luisa nie brała zbyt poważnie. W końcu wiedziała, że dyplom z innych niepublicznych uczelni daje tyle co nic, kiedy chce się ubiegać o stanowisko w Ministerstwie Magii. Młody Castellani mógł tego nie wiedzieć, ponieważ prędko rozpoczął doradztwo prawne i jego klientami już były co ważniejsze osoby w magicznej części Anglii.
Tak naprawdę to była rada, że zmieniają miejsce. Rzeczywiście jej ulubiony klub ze studiów zszedł na psy, albo po prostu zawsze taki był, tylko nie zwracała na to zbytniej uwagi. Nie miała nigdy pieniędzy, żeby móc pójść do bardziej prestiżowych miejsc. Pospólstwo ją nie wychowało, ale szybko uciekła z matczynej piersi i portfela ojca. Pobiegła za dużo starszym bratem, który miał ją teraz za przeproszeniem gdzieś. No ale co? Nie poradziła sobie?
Twarz jej partnera od razu się rozpromieniła, kiedy weszli do staromodnego baru z uroczą muzyką z lat 70. Nie miała nawet serca, żeby mu powiedzieć, że nie przepada za czystą whiskey. Był to dla niej za ostry trunek, ale wygrała ciekawość, żeby sprawdzić rzeczywiście różnicę pomiędzy czymś tańszym. Pierwszy łyk aż wykrzywił jej twarz. No bo czym lepsza szkocka, tym bardziej gorzka. Argentyńczykowi musiało się serce krajać, kiedy domówiła sobie pepsi.
- Trochę zbyt wysoko mierzę w Ministerstwie, żeby sobie na to pozwolić - odpowiedziała, kiedy jej drink już był zdatny do picia. Odwzajemniła spojrzenie i uśmiechnęła się do niego szczerze. Miło było z kimś o tym porozmawiać, bo tak naprawdę nikt nie komentował jej działań i postanowień, dopóki po prostu tego nie zrobiła. Sama musiała zgadywać co jest dla niej dobre, a co złe. Co nie jest może wadą, ale czasami potem czyta mamusine listy pod tytułem "no bo dziecko, gdybyś od razu... gdybyś wtedy..." Masakra.
- Chciałam raczej poprowadzić ćwiczenia u któregoś z profesorów. Wiem, że mają wakat i mało rąk do pracy. Nie wiem czy Ci mówiłam, ale mój brat Liam zaczyna wykładać na wydziale Aurorstwa.

Jeszcze parę mocniejszych drinków i byli gotowi, żeby wyjść pokiwać się trochę na parkiecie. Była już też taka godzina, że nie byli jedyną parą, która tańczyła do przebojów The Beatles. W barze zrobiło się gwarno i naprawdę wesoło. Z umówionej godziny zrobiło się parę godzin, do późnej nocy. Wrócili w końcu do swojej kamienicy i rozstali pod drzwiami mieszkania Adrienne, całując namiętnie. Mimo wszystko nie zaprosiła go do środka. Następnego dnia jakimś cudem musiała wstać do pracy, więc potrzebowała snu, którego Luis nie był w stanie jej zagwarantować.
avatar
Adrienne Cryan
Czarownica


Wiek : 28
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t661-skrytka-pocztowa-adrienne

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Asim Bahar on Pią 17 Paź 2014, 00:16

Asim odrobił pracę domową. Wbrew wcześniejszym słowom Zoi podarował jej małą różyczkę, gdy spotkali się w salonie akademika, skąd wyruszyli razem do kina. Oczywiście zapłacił za bilety swoją złotą kartą kredytową. Czuł się dziwnei podniecony całą tą sytuacją. Siedzieli obok siebie w ciemnym kinie ramię w ramię. Choć Zoja musiała mu wyjaśniac o co chodziło w kilku fragmentach to film uważał za udany.
- To nie dziwne, że mugole tyle o nas wiedzą? - zapytał już po wyjściu z kina. - Jestem przekonany, że te wszystkie filmy i ksiązki o czarach robią ci, którzy związani są z jakimś magicznym, nie uważasz?
Tak, to zdecydowanie było wielce prawdopodobne. Może to były charłaki? Albo sami czarodzieje, którzy z jakiś względów żyli z mugolami?
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami mieli udać się na chińszczyznę. Problem był tylko taki, że Asim nie znał tutejszych knajp, więc pozwolił sobie poszperać w necie. Znalazł jedną knajpkę, która serwowała to, co Zoja zaproponowała, miała pięć gwiazdek według opinii klientów więc bez wahania wybrał właśnie tę. Sprawdził jak tu dojść i na tym koniec. Gdyby wiedział w jakim sąsiedztwie znajduje się ta restauracja z pewnością poszukałby innej.
- Chyba zbłądziliśmy - mruknął, gdy przechodzili obok witryny z wielkim migającym napisem "SEX".
avatar
Asim Bahar
Student: Uzdrowicielstwo


Wiek : 23
Skąd : Al-Khawaneej, Dubaj, Zjedonoczone Emiraty Arabskie
Krew : 1/2
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Zoja Yordanova on Pią 17 Paź 2014, 00:34

Nie była pewna tego wyjścia z Asimem zaraz po tym jak się tak głupio zachowała w nocy. Myślała nad tym później i w efekcie nie poszła na poranne zajęcia, bo po prostu nie była w stanie. Jeśli chciała się spotkać z paniczem Baharem wieczorem to musiała się doprowadzić do porządku i ogarnąć swój wygląd. Z niewiadomych powodów nagle zrobiło się to dla niej ważne. Jej włosy znowu zaczęły rosnąć w zatrważającym tempie, dlatego współlokatorka obstrzygła ją jeszcze krócej, niż wcześniej miała. Pasowało to do niej. Ładnemu we wszystkim ładnie i pomyśleć, że jeszcze na początku roku jej włosy sięgały do pośladków. Pomalowała się delikatnie, założyła modne spodnie, jasny t-shirt i skórzaną kurtkę. Bardzo normalny i bardzo mugolski outfit, który również pożyczyła jej tak naprawdę Corrine. To dziwne, ale dobrze się dogadywały. Chyba pierwszy raz w życiu miała taką koleżankę.
Na miejscu dobrze się bawiła. Asim przeszedł każdy jej test, który sobie ułożyła w głowie i w końcu musiała przyznać, że naprawdę zaczyna jej się podobać. Przy wyjściu z kina chętnie podjęła rozmowę i nie patrzyła nawet na to dokąd idą.
- Mam na to pewną teorię, którą sama myślałam, żeby kiedyś wykorzystać. Moim życiowym celem było tylko wydostanie się z sierocińca św. Marii Magdaleny. Kiedy już przeniosłabym się na stałe do Anglii, miałam napisać książkę o naszym świecie jako fikcji. Byłby to światowy bestseller, a ja stałabym się bogata i mogłabym już wyjechać w każde miejsce, jakie tylko bym sobie wymarzyła - opowiedziała mu z uśmiechem na ustach. Morwen okazała się jednak zbyt miła, a świat magiczny za cudowny. Zrozumiała czemu muszą się też ukrywać. Mugole nie byli na nich gotowi, a było ich mimo wszystko więcej, niż magicznie urodzonych.
- Szybko się jednak okazało, że nie umiem pisać, więc zaczęłam grzebać w grządkach. - Dokończyła historię. Dopiero kiedy zwrócił uwagę na miejsce, w którym się znajdowali, odwróciła od chłopaka spojrzenie i rozejrzała się po dzielnicy.
- Soho! Nie przeszliśmy wcale tak daleko... Ale musimy... Tu skręcić. Nie chcesz pójść do baru dla homoseksualistów, prawda? - Niewiele myśląc chwyciła Araba za dłoń, kiedy przechodzili przez grupę ludzi na przeciwko jednego z pubów. Nie chciała, żeby się rozdzielili.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Asim Bahar on Pią 17 Paź 2014, 01:20

- Nie byłabyś pierwsza ze swoim pomysłem. Czytałaś Baśnie tysiąca i jednej nocy? - zapytał unosząc lekko brew. - Albo bardziej znaną w waszym kraju opowieść o królu Arturze? Myślisz, że mugole wymysliliby sobie Merlina? Gdy jeszcze nie było kodeksa tajności wielu magicznych chciało dzielić się z mugolami swoją wiedzą.
Sam się o tym uczył. Kiedyś mugole wierzyli we wszystko, teraz traktują te opowieści jak bajki dla dzieci. Może to i dobrze? Za wiele wymagali by od czarodziejów. Zapewne mieliby roszczący stosunek do magii. No albo w mniej optymistycznej wersji ze strachu przed potęgą czarodziejów chcieliby ich zniszczyć. I jedno i drugie byłoby wielce prawdopodobne.
- Ale wiesz, zawsze możesz znaleźć kogoś, kto umie ładnie pisać. Opowiesz a ten ktoś będzie pisać a potem podzielicie się zyskami - zaproponował. Sam jakoś nie miał oporów przed takim ujawnianiem ich świata. Jakby nei patrzeć jego matka była mugolką, która wiedziała prawie o wszystkich aspektach magicznego świata. Choć mugole zapewne wzięliby dzieło Zoi za kolejną powieść dla dzieci i młodzieży mogłoby się to nie spodobać Ministerstwu. Pan Greengrass byłby naprawdę niezadowolony z tego faktu.
- Oj nie. Zdecydowanie wole trzymać się z daleka - zapewnił krzywiąc się z niesmakiem. Nie był gotowy na takie atrakcje i zapewne mogłoby się to skończyć "Allahu akbar". Splótł palce z palcami dziewczyny, gdy tylko złapała go za dłoń i nie puścił nawet, gdy wyszli już z tłumu.
- To ta ulica, ale nie wiedziałem, że to takie miejsce... Przepraszam.
avatar
Asim Bahar
Student: Uzdrowicielstwo


Wiek : 23
Skąd : Al-Khawaneej, Dubaj, Zjedonoczone Emiraty Arabskie
Krew : 1/2
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Zoja Yordanova on Pią 17 Paź 2014, 12:49

Kiedy dowiedziała się o magicznym świecie i na wakacje wracała jeszcze do Bułgarii, czytała wszystko co wpadło jej w ręce i mogło jej udowodnić, że to co przeżywała w ciągu roku szkolnego, nie było jej wymysłem. Pamięta, że już wtedy bardzo ją kusiło użyć czarów przeciwko wrednym osobom w klasztorze, ale zdawała sobie sprawę z konsekwencji, z tego wynikających. Najgorsze co mogłoby jej się przytrafić to wyrzucenie z Hogwartu.
- Ministerstwo Magii szybko by wyczaiło kto i gdzie, na to nie ma zbytnio pomysłu - powiedziała lekko rozbawionym tonem, ponieważ Asim najprawdopodobniej wziął to na poważnie. Spojrzała na ich złączone dłonie, kiedy szli chińską dzielnicą, wracając do tej cywilizowanej części Soho. To dziwne, że tak szybko zgodził się na takie naciągniecie jego tradycji. Jednak nie przeszkadzało jej to.
- Pomyślmy o tym jako dalszym poznawaniu Londynu. Sama tutaj nigdy nie byłam, więc dla mnie ciekawe miejsce! Sprawdzałam tylko kiedyś na mapie... Przejdziesz dwa kroki i od razu masz inny krajobraz. - Zastanawiało ją tylko co Bahar chciał tutaj zobaczyć. Uniosła brew wyczekująco, aż w końcu sama zaproponowała.
- Dobrze Ci szedł taniec na imprezie u Nory. Co powiesz na podwyższenie poprzeczki i odwiedzenie mugolskiej dyskoteki?
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Asim Bahar on Pią 17 Paź 2014, 23:42

Cóż, miał jeszcze problemy z wyłapywaniem ironii. Może i Zoja sobie żartowała, ale sam nei widział nic złego w takich pomysłach i marzeniach. Niby czemu nie miałaby wydać takiej książki? Odpowiednio zmienione fakty miałby szansę stać się podstawą do prawdziwego bestselleru. Wszystko można zmienić tak, żeby Ministerstwo nie miało do czego się przyczepić. Wystarczy chcieć.
Szybko? Siedział w Londynie już prawie pół roku. Spotykali się często, ostatnio niemal codziennie. Dużo rozmawiali i Zoja naprawdę stała mu się bliską osobą. Nie ma nic złego w dotykaniu kogoś bliskiego. No pomijając fakt, że osoba ta jest płci odmiennej. No ale gdyby miał sie trzymać ściśle wszystkich reguł nie mógłby z nią nawet rozmawiać. Skoro chciał w pełni wykorzystać okres studiów w Europie musiał się dostosować, inaczej skazany byłby na samotność.
- A makaron? - zapytał nieco zbity z tropu. - Chciałaś makaron. Tu gdzieś powinien być restauracja, gdzie dają Twój makaron.
Az rozejrzał się dookoła, jakby knajpa miała zmaterializować się tu nagle. Na pewno szli odpowiednią ulicą. Pytanei było tylko, czy w odpowiednim kierunku...
avatar
Asim Bahar
Student: Uzdrowicielstwo


Wiek : 23
Skąd : Al-Khawaneej, Dubaj, Zjedonoczone Emiraty Arabskie
Krew : 1/2
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Zoja Yordanova on Sob 18 Paź 2014, 00:07

Może problem polegał na tym, że Zoja jednak nie miała nigdy prawdziwego chłopaka i do nauki brytyjskiego randkowania nadawała się niczym akromantula na zwierzątko domowe. Ale oboje się starali i próbowali, więc jest w tym pewien progres. Była po prostu zaskoczona jego otwartością, jej znajomi pewnie byliby bardziej sceptycznie nastawieni do podejścia Asima. Jeszcze trochę i sam z siebie zje wieprzowinę i będzie popijał piwem. No, ale... Baby steps.
Zaśmiała się cicho. Idealnie zapamiętał jej zachcianki.
- Najadłam się popcornu, a Ty jesteś głodny? - Była gotowa zawrócić. Mimo małego ciała potrafiła zjeść więcej niż jeden, w pełni brzusznie wyposażony dorosły mężczyzna. A jednak perspektywa zabawy była dla niej bardziej przekonująca w tym momencie.
- Przygotowałeś się.. - zauważyła z uśmiechem i przysunęła się bliżej do jego boku. - To miłe, dziękuję. - Pociągnęła go lekko za rękę, żeby się musiał przychylić i znowu zaatakowała jego policzek delikatnym i szybkim całusem.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Asim Bahar on Sob 18 Paź 2014, 00:59

Nie rozpędzajmy się. Aż tak daleko idących zmian w swojej kulturze nie planował. Świnki nadal be, piwko nadal be, kobiety... be trochę mniej. A właściwie jedna kobieta. Nie zamierzał bowiem puszczać się od razu na prawo i lewo. Najpierw musiał przekonać się przede wszystkim co tak naprawdę czuje do Zoi. Bo to, że ją lubił, i to nawet bardzo było pewne. Ale czy coś więcej? Była pierwszą dziewczyną, z którą łączyły go jakies bliższe stosunki. Może to dlatego takl bardzo go fascynowała? Powoli pokazywała mu europejską kulturę i może to było powodem, dla którego chciał, by pokazała mu jeszcze więcej? Może była tylko jego świnką doświadczalną?
- No bo... - pochylił się, gdy pociągnęła go za rękę i niespodziewanie dał się znowu pocałować - chciałaś makaron. - mruknął dotykając dłonią miejsca, w którym przed chwilą znajdowały się usta dziewczyny. To dopiero było miłe. Naprawdę się starał. Najpierw namęczył się, żeby znaleźć dostęp do internetu, aby wyszukać odpowiednią restaurację w bliskiej odległości kina, Zaplanował wszystko, aby było idealnie, a ona zmienia plany... Pomińmy szczegół, że błądzili właśnie w dzielnicy czerwonych latarni, czego nei przewidział.
- No ale skoro chcesz tańczyć, to możemy tańczyć, a makaron znajdziemy potem - uczepił sie tej chińszczyzny, jakby to od niej zależeć miało jego dalsze życie.
avatar
Asim Bahar
Student: Uzdrowicielstwo


Wiek : 23
Skąd : Al-Khawaneej, Dubaj, Zjedonoczone Emiraty Arabskie
Krew : 1/2
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Zoja Yordanova on Sob 18 Paź 2014, 01:11

Cóż, byli młodzi i dobrze się bawili, na razie więcej nie było potrzeba. Dla Bułgarki pośpiech też nie był wskazany ze względu na uczucia do Williama, z którymi sobie jeszcze do końca nie poradziła.
Słodko zareagował na jej całusa, powinna robić to znacznie częściej. A to był przecież na razie przyjacielski gest, prawda? Dobrze, że to Zoja była pierwszą dziewczyną, która mu się napatoczyła na drodze, a nie jakaś niewyżyta blondynka z Francji. Przy tak przystojnym chłopaku... Z czasem będzie musiała uważać na to terytorium, które powoli stara się zdobyć.
- To upieczemy dwie dynie na jednym ogniu - zadecydowała, znowu skręcając w inną uliczkę. Chciała pójść skrótem, ale znowu mijali jakieś nieciekawe miejsca ze zbereźnymi szyldami i zachęcającymi panienkami na ulicy, które przy bliższym poznaniu okazywały się mężczyznami. Gdyby tylko mogła wyciągnąć różdżkę i poprosić ją o wskazanie drogi... Będzie musiała sobie sprawić w końcu jakiś nowocześniejszy telefon dla mugoli, który będzie posiadał wgrane mapy, skoro ma robić za przewodnika.
Dotarli w końcu do chińskiej knajpki, w której była starodawna szafa grająca. Miejsce wyglądało jak wyjęte z anime, albo jakiegoś azjatyckiego serialu. Pozycji w menu? Miliony.
- Ale tym razem ja płacę - uprzedziła z góry, wyciągając ze swojej torebki, czerwony portfel z maskotą złotego znicza. Pamiątka w stylu kibicującej Gryfonki.
- Ja będę chciała smażony makaron z warzywami i kurczakiem.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Asim Bahar on Nie 19 Paź 2014, 00:56

Może gdyby się pospieszyli problem Williama samby się rozwiązał? Czyż nie tego właśnie chciała? Nie chciała zapomnieć, co czuje do Greengrassa? Gdyby Asim odważył sie zrobić śmielszy krok może myśli Bułgarki zmieniłby tor? Może. Ale nie zrobi tego. Trzymanie się za ręce i niewinne całusy w policzek to i tak milowy krok jaki poczynił. Powtórzę kolejny raz: w ojczyźnie araba takie zachowanie przystroiło jedynie małżonkom.
- Co masz na myśli? - zapytał dając się poprowadzić jej skrótem. Skoro nigdy tu nei była, to skąd go znała, hę? Gdy mijali "panienki" do towarzystwa, które głośno próbowały zwrócić na siebie uwagę araba, wprost nie mógł oderwać od jednej z nich oczu. Odwracał się nawet kilka razy, gdy już odeszli dalej. Nie, nie spodobała mu się. Wręcz przeciwnie wzbudziła w nim pewne wątpliwości i w JEJ nienaturalnym wyglądzie próbował doszukać się czegoś dziwnego. Umięśnione łydki, kwadratowe szczęki i jabłko Adama mówiły samo przez się.
- To były męszczyźny? - zapytał zniesmaczony.
Gdy dotarli na miejsce ze zdziwieniem stwierdził, że
- O. To tego szukałem! - wyszczerzył się. Oj, czyli jednak nie szli odpowiednią ulicą. W każdym razie nazwa się zgadzała. Oczywiście wpuścił ją przodem do środka, co również podpatrzył już po przyjeździe do Anglii. W krajach arabskich to mężczyzna wchodził pierwszy, a kobieta za nim, a w co bardziej rygorystycznych rejonach nawet kilka metrów za nim.
- Ale to ja powinienem zapłacić. Takie są wasze zasady. - czytaj: tak przeczytałem w internecie. Naprawde się przygotował!
- To ja poproszę tego samego. Kurczak z warzywami brzmi całkiem apetycznie bezpiecznie.
avatar
Asim Bahar
Student: Uzdrowicielstwo


Wiek : 23
Skąd : Al-Khawaneej, Dubaj, Zjedonoczone Emiraty Arabskie
Krew : 1/2
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry


 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach