Dzielnica Soho

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Go down

Dzielnica Soho

Pisanie by Konrad Moore on Sro 25 Wrz 2013, 15:03





Dzielnica znana jest z licznych klubów, dyskotek, restauracji, barów i pubów. Oprócz rozrywkowych lokali otwartych do nocy, są tu również kompleksy kin, teatry, księgarnie, modne sklepy oraz salony gier. Wszystko to przyciąga rzesze turystów.

Soho uchodzi za miejsce w którym najwyraźniej widoczna jest wielokulturowość Londynu. Jest synonimem przemysłu, handlu, kultury i rozrywki, stanowi bowiem część artystycznego West Endu. Jest strefą zamieszkania zarówno bogaczy, jak i biedaków. Dzielnica przez wieki przygarniała imigrantów z różnych stron świata. Dziś Soho również nawiązuje do otwartości obyczajów, choćby dużą ilością barów dla gejów i transwestytów. Jest w tym samym stopniu dzielnicą chińską, historyczną, czerwonolatarnianą, jak i snobistyczną, a adres zamieszkania w tym rejonie jest marzeniem wielu londyńskich nowobogackich. Sąsiedztwo przybytków płatnego seksu bynajmniej nie obniża cen zakupu nieruchomości w Soho.
avatar
Konrad Moore
Minister Magii


Wiek : 75
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Gabriel Griffiths on Nie 01 Gru 2013, 19:44

Przynajmniej tak się dopełniali. Skoro jedno lubiło spontaniczność, to drugie powinno potrafić planować na zaś. Griffithsowi nie można było odmówić syndromu księcia, więc zawsze chciał panować nad sytuacją. Tak jak zostało to również wspomniane, od dawna nie wyszedł właśnie na tak doskonale przemyślaną randkę. Chociaż towarzystwo Jane grało pierwszoplanową rolę w jego obecnym szczęściu, to chciał również sobie sprawić przyjemność z odwiedzaniem ulubionych miejsc. A w praniu się okaże, że zaszaleć też trochę potrafi.
Droga zajęła im około dwudziestu minut, odkąd wyszli ze szkoły. Najpierw do Hogsmeade, a stamtąd już deportowali się na próg ulicy Pokątnej. Kawałek przejażdżki rikszą po starym mieście i znaleźli się na najbardziej zróżnicowanej etnicznie dzielnicy w całym Londynie. Tutaj życie zaczynało się dopiero po godzinie dwudziestej drugiej, więc to był idealny moment by przeczekać te parę godzin na kolacji. Restauracja, którą wybrał Gabriel na początek, była oczywiście w tej bardziej snobistycznej i kosztownej części. Nazywała się humorystycznie Hipokampus, żeby dawać sygnał czarodziejom, że "swoi" ją otworzyli.
- Griffiths, dla dwóch osób - powiedział do menadżerki sali, która stała na wejściu. Kobieta poprosiła do nich kelnerkę, która wskazała drogę do stolika i zapaliła na nim świeczkę. Podała im karty i zaproponowała na początek coś do picia. Gabriel od razu przejął pałeczkę i poprosił o butelkę dobrze schłodzonego, czerwonego wina.
Siedzieli przy oknie. Mieli idealny widok na ulicę i kolorowy motel znajdujący się po drugiej stronie ulicy. Mężczyzna zerknął tam zwyczajowo i uśmiechnął się do siebie.
- Wiesz, że to jedyny love hotel w Anglii? Wyróżnia się tym, że można wykupywać pokój na godziny, a nie na noce. - Nie żeby coś sugerował, ale widocznie chciał błysnąć jakąś wiedzą. Uśmiechnął się figlarnie, nalewając im wina do kieliszków, gdy przyszło.
- To jak, byłaś tu kiedyś? Bo mnie buzia się może nie zamykać, jeśli się coś zapytasz.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 35
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Jane Halsey on Wto 03 Gru 2013, 22:10

Czy była tu kiedyś? Wstyd się przyznać, ale mimo długiego pobytu w Londynie i licznych wycieczek nie miała okazji. Ponadto była chyba jedną z nielicznych osób, którym Londyn nie przypadł do gustu. Miasto jak miasto, dzielnice jak wszystkie inne, mogła potwierdzić, że są o wiele ładniejsze i godniejsze uwagi miejsca na świecie. Mimo wszystko nie miała zamiaru narzekać a aura "randki" sprawiła, że i nawet w Soho zaczęło jej się podobać.
Gdy znaleźli się przy stole a w ich rękach tkwiły karty, Jane wzrokiem przesunęła po serwowanych tu potrawach. W zasadzie była wszystkożerna, więc postanowiła zdać się na Gabriela. Jak widać mężczyzna nie potrzebował wielu sygnałów. Mimowolnie powiodła wzrokiem za okno, z kolei komentarz rzucony przez nauczyciela spowodował, że uśmiechnęła się zdawkowo.
- Czy to miała być aluzja, panie Griffiths? - spytała spokojnie. Broń Boże nie przyjęła tego do siebie! Lubiła się droczyć. Z nim zwłaszcza. - Nie byłam, niestety, zaskoczyłeś mnie - odpowiedziała na pytanie, spoglądając na ponownie przybyłą dłuższą chwilę później do stolika kelnerkę. Chwyciła kieliszek w dłoń, zamykając kartę. - Zdaję się na Ciebie w kwestii potrawy.
avatar
Jane Halsey
Nauczyciel: Mugoloznastwo


Wiek : 35
Skąd : Inverness, Szkocja
Krew : mugolska
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Gabriel Griffiths on Sro 04 Gru 2013, 07:21

Wiedział, że to tak przyuważy. Dlatego zaśmiał się, kiedy usłyszał pytanie i pospiesznie pokręcił głową.
- Daję wskazówki na przyszłość, pani Halsey - odpowiedział z zawadiackim uśmiechem na twarzy. Również przejechał wzrokiem po liście wymienionych potraw w menu i zastanowił się nad tym, na co ma dzisiaj ochotę. Akurat potrawa to była ta spontaniczna część randki, bo chyba nie potrafił na zaś stwierdzić co będzie pić, jeść i kiedy chodzić do łazienki. No normalnie jak hipis!
- Tagliatelle z grzybami? Chyba mam dzisiaj ochotę na makaron - powiedział wesoło do kelnerki, składając swoją kartę i oddając ją kobiecie. Zwrócił się ponownie do Jenny, kiedy kobieta odeszła z ich zamówieniami.
- Cieszę się, że udało mi się pokazać Ci coś nowego. Pewnie odkąd zaczęłaś pracę, nie zmieniałaś kursu Hogsmeade-Szkoła. - Uniósł swój kieliszek z winem do góry i wystawił w kierunku Szkotki. Uniósł zachęcająco brwi. - Za spotkanie?
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 35
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Jane Halsey on Czw 05 Gru 2013, 14:47

Idąc w ślad za Gabrielem uniosła do góry kieliszek i nachyliła się nieco nad stolikiem, jednocześnie tym samym ukazując ładnie zakreślony rowek między piersiami. A było to zupełnie niezamierzone działanie.
- Za spotkanie - uśmiechnęła się delikatnie, swoim kieliszkiem ostrożnie stukając w szkło mężczyzny. Zaraz po tym napiła się wina i odstawiła naczynie na stolik, przenosząc wzrok za okno.
- Niestety, ta praca jest wymagająca, więc masz rację... nie zmieniałam kierunku szkoła-Hogsmeade. Zresztą, w Hogsmeade, w domu, też ostatnim razem byłam w Halloween - dodała, opierając się plecami o oparcie krzesła. - A Ty? Kiedy byłeś ostatni raz w swoim domu, nie zwanym gabinetem? - spytała, przesuwając wzrok na swojego towarzysza.
avatar
Jane Halsey
Nauczyciel: Mugoloznastwo


Wiek : 35
Skąd : Inverness, Szkocja
Krew : mugolska
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Gabriel Griffiths on Sob 07 Gru 2013, 16:25

Za tym czarodziej najbardziej tęsknił. Za wolnością. Nie tą, którą doznawał student, bo to wiadomo, że nigdy nie wróci. Ale jako nauczyciel czuł jakby się cofał w rozwoju. Staż po studiach, chociaż krótki, w Ministerstwie Magii dał mu więcej satysfakcji niż jakikolwiek obowiązek w szkole. Po skończonej robocie wracał do domu, zapominał o tym co działo się w ciągu dnia... Internat jakim był Hogwart nie zaspokajał finansowo i nie zaspokajał ambicji Gabriela. Pora doprowadzić ten rok do finału i zrezygnować z posady, ale nie wiedział, czy to odpowiedni moment by mówić o swojej decyzji Jenny.
Przełknął łyk wina i odstawił kieliszek na miejsce.
- W lipcu? Tak mi się zdaje... Przed wyjazdem do Syndey - odpowiedział, zerkając na nauczycielkę.
Tyle się wydarzyło od tamtego momentu. Uciekł z Anglii przed weselem Fitzpatricków. Właściwie Rose od tamtej pory się do niego nie odezwała, więc mógł uważać sprawę za zamkniętą. Dlaczego wtedy się tak zadurzył w kobiecie, którą znał z dwóch spotkań? Sam nie potrafił sobie odpowiedzieć na to pytanie. Nikt wcześniej nie wywarł na nim takiego wrażenia, albo zwyczajnie... Nigdy wcześniej nie miał tak bardzo nieosiągalnej kobiety na horyzoncie.
- Nie jestem domatorem, jak wiesz moje kontakty z ojcem są skomplikowane, a wyprowadzić się nie mogę.
Dodał dość swobodnie. To, że miał przejąć w przyszłości rodzinny interes nie było tematem tabu. Prasa lubiła się swojego czasu rozpisywać o Griffiths'ach i najstarszym z synów, który porzucił swój spadek dla kariery Aurora. To dlaczego już nim nie został, nikt nigdy nie zapytał.

Zjedli kolację, popijając ją butelką wina, która w końcu przerodziła się w trzy. Wymiana zdań stała się coraz bardziej dwuznaczna, a dwójka czarodziejów coraz bardziej pijana. Postanowili przenieść się z deserem do Hogsmeade, bo tańce już nie mieli apetytu. Zapakowali ciasto na wynos i deportowali się z łazienki do mieszkania panny Halsey.
avatar
Gabriel Griffiths
Auror


Wiek : 35
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t660-skrytka-pocztowa-gabriela

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Nicolas Socha on Sro 18 Gru 2013, 15:29

Po wyjściu z wieży i poprzednim odłożeniu miecza na swoje miejsce udał się do zamku by spakować kilka rzeczy i kazać je już wysłać do domu Vulkodlakówny. Napisał długi esej z przeprosinami i wytłumaczeniami do mamy, że nie będzie go w tym roku na święta w domu bo będzie je spędzał u dziewczyny. Dopisał tam masę życzeń i ciepłych zdań, a prezenty wyśle w święta za pomocą sowy. Na całe szczęście one nie obchodziły świąt w odróżnieniu od zwyczajnej poczty i im było obojętne kiedy co się wysyła. Oby tylko nie miało takiej wagi by zdołała to unieść co najwyżej na kilkanaście metrów. Cały czas myślał nad propozycją młodego Scotta i ten podsunął mu pomysł jak można spędzić początek świąt. Rzadko kiedy miał bowiem okazję aby zobaczyć zwyczajne mugolskie sposoby życia i jak to oni spędzają okres przedświąteczny.
Szperał trochę w szafach długo się szykując do wyjścia. Musiał się bowiem ubrać odpowiednio co do miejsca w którym miał zamiar spędzić co najwyżej kilka godzin. Zależnie od tego jak on i Maja będą się bawili. W dodatku pora roku mu tego także nie ułatwiła. Na zewnątrz zimno, w pomieszczeniach za to gorąco, nie mówiąc już w ogóle o jakiś klubach. No ale trudno w szkolnych szatach na pewno nie pójdzie... jakby to on jeszcze nosił takowe przynajmniej w szkole. Wcisnął się w jakieś czarne jeansy, bawełnianą koszulkę z długim rękawkiem i wyjściową koszulę. Wskoczył jeszcze tylko w ciemnobrązowe botki i płaszcz. Owinął się niechlujnie długim szalem i mógł iść, nie mógł się przecież porządnie nim owinąć bo jeszcze inni by zawału dostali, gdyby to zobaczyli, że może wyglądać nieco bardziej po ludzku. Właściwie to nie miał nawet za bardzo co ze sobą zabrać, przecież ani telefonu, ani chwilowo różdżki nie posiadał więc zgarnął portfel i również skórzane rękawiczki.
Ignorował wszystkie spojrzenia jakimi go obdarowano kiedy schodził na dół, w końcu wychodził poza średniowieczne klimaty magicznej społeczności i musiał choć trochę wyglądać jak tamci, zachowując przy tym oczywiście swoją klasę majątkową. Przed wielkimi wrotami czekał na Majkę ponieważ w środku zaczynało robić mu się gorąco gdyż zgrzał się nieco schodząc po tylu stopniach.
Kiedy to zeszła zabrał ją na mały rajd po Londynie, mugolskim Lodnynie. A nie chciał od razu uśpić dziewczyny więc wybrał jedną z najbardziej rozrywkowych dzielnic jakie można znaleźć w tym mieście. I tak oto dotarli tutaj. Widząc te tłumy trochę żałował, że nie ma różdżki, no ale trudno i tak zapewne dużo by mu nie pomogła, a tutaj będzie miał o wiele większe szanse podczas pojedynku niż w magicznym. Szedł przy Majce trzymając ją za rękę i starając się nie zgubić jej w tym tłumie i obserwował jak Londyn przemienił się na święta. I te były widoczne dosłownie wszędzie. Nawet przyjemnie to wyglądało, pomimo wszechobecnej słodkości świąt.
- Masz na coś ochotę? Może coś ciepłego do jedzenia i picia?- zapytał się spoglądając na dziewczynę i jej czerwony nos. Niby Rosjanka a nie była odporna na mróz. A tym bardziej jej dłonie. Przez co chciał je nieco ogrzać.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Maja Vulkodlak on Sro 18 Gru 2013, 15:53

Odkąd rodzice świętej trójcy Vulkodlaków postanowili, że nie będą spędzać świąt i innych takich okazji w Rosji - bo to po prostu nieekonomiczne z ich punktu widzenia - najmłodsza latorośl przestała doceniać magię spędzania czasu z rodziną. Tęskniła za ojczystym krajem, za dziadkiem, za znajomymi i ulubionymi miejscami, gdzie między innymi uczyła się sztuki animagii. Jedynym plusem mieszkania podczas przerwy świątecznej w Londynie było to, że mogła zabrać ze sobą Nicolasa.
Spacerując po zatłoczonym mieście, Rosjanka przyglądała się wiszącym na drzewach, budynkach i latarniach ozdobom, które jednocześnie mieniły się kilkoma kolorami na raz. Było popołudnie, a powoli zaczynało się ściemniać, jednak to nie przeszkadzało dziewczynie. Pozwoliła swojemu chłopakowi, by wybrał cel wędrówki, chociaż skrzętnie ukrywała to, że jest jej zimno, jest głodna i najchętniej położyłaby się spać. Najwidoczniej Nicolas odczytał jej myśli, bo gdy zadał pytanie co chce robić, uśmiechnęła się szeroko.
- Możemy iść na gorącą czekoladę - zacisnęła palce na dłoni Gryfona, rozglądając się wokół siebie. Nienawidziła takiego tłumu ludzi, do tego ludzi, którzy byli mugolami (a mugole byli dziwni w większości). - Albo na targi świąteczne, jeśli tu coś takiego jest. U mnie w Rosji było... dużo straganów z różnymi rzeczami, owoce w czekoladzie... było fajnie - wlepiła wyczekujące spojrzenie w twarz Czecha.
avatar
Maja Vulkodlak
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Vorkuta, Rosja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t715-skrytka-pocztowa-mai-vulk

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Nicolas Socha on Sro 18 Gru 2013, 16:32

On także nieco tęsknił do swej ojczyzny i twarzy których nie widział od wieków. Bo przecież aż od czasu wakacji i to nie pełnych, bo przecież część z nich spędził również w domu Vulkodlakówny. Jeszcze niedługo matka zacznie obrzucać go oskarżeniami, że pewnie zrobił jej dziecko i musi cały czas u niej siedzieć i pomagać w wychowywaniu... Jakby to on się do tego nadawał. Pod tym względem bardzo współczuł starszemu koledze który już się dorobił jednego. Mu na razie starczał jedynie tytuł chłopaka, a nie narzeczonego, męża lub ojca. Nie, nie nie. To nie dla niego jak na razie. Nie wnikając jednak w to dłużej powróćmy do głównego wątku jakimi były święta, które to nie spędzał z rodziną. I trochę tego brakowało, jednak pocieszał się tą myślą, że ocalił się od starych, piszczących ciotek, głupich kuzynów, ciągłych kłopotliwych pytań rodziny i rodzeństwa. Zwłaszcza tego starszego. Może bardzo długa rozłąka dobrze im zrobi? Z Felicją może jeszcze się spotkać w szkole więc nie będzie problemu, ale z Maliną nie miał zamiaru.
A tak teraz szedł sobie beztrosko z dziewczyną ulicą i patrzył się jak miasto jest... zelektryzowane. Nagle poczuł się jak muzeum wsi wschodniej. Było to trochę załamujące jak daleko technicznie znajdowali się czarodzieje. I prawdopodobnie nawet w takim muzeum wsi będzie więcej elektryczności niż w zamku.
Widział jak Majce robi się zimno dlatego też chciał ją nieco rozgrzać. Wysłuchał jej propozycji i zaczął się rozglądać za jakimiś stoiskami opisywanymi przez dziewczynę. Znaleźć stoiska w takiej dzielnicy? Ale warto poszukać jeśli to choć trochę przypomni świąteczny klimat w jej państwie. Muszą przejść jednak do nieco gorszej części dzielnicy. Po drodze rozglądał się za sklepami gdzie mógłby kupić jakieś prezenty i kocie rękawiczki dla dziewczyny. Bo choćby miałby nie spać i błąkać się po całym mieście to je znajdzie i kupi. A teraz pozostało mu jedynie zdjęcie swojego szalika i owinięcie swojej lubej i ocieranie jej dłoni swoimi.
- Co mógłbym kupić twoim rodzicom i rodzeństwu w prezencie?- zapytał się nieco zakłopotany nie mając w ogóle niczego sensownego na myśli i czegoś co by mogło ich zadowolić a nie trafić od razu do szafy.
W końcu znaleźli jakieś stoiska obkupili się niczym na ich pierwszej randce i teraz mogli chodzić i obserwować miasto dalej nie zwracając przynajmniej uwagi na głód i pragnienie.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Maja Vulkodlak on Sro 18 Gru 2013, 23:44

I jak ona mogła go nie uwielbiać? To znaczy, uwielbiała go, bo znała Nicolasa od tej jednej, pogodnej strony. Gdyby dowiedziała się o tej drugiej, gdzie jej chłopak lubi pobawić się w sadystę prawdopodobnie zrobiłaby mu awanturę jakiej świat jeszcze nie widział, znokautowałaby go (a siłę miała, w końcu jako kocia wersja siebie nie mogła być nieporadna) a potem uciekłaby w podskokach prosząc rodziców o przeniesienie z Hogwartu do innej szkoły, w której nie musiałaby go oglądać. Tak czy inaczej kiedy Gryfon zdjął swój szalik i otulił jej szyję, która i tak owinięta była czarnym, wełnianym kominem, w którym pod wpływem światła rzucanego przez ozdoby połyskiwała wpleciona srebrna nitka, jakby nigdy nic wspięła się na palce i ucałowała Czecha w policzek chłodnymi jak lód wargami. Później podczas wędrówki obserwowała wszystkie witryny sklepowe, ludzi i jednocześnie próbowała wynaleźć chociaż minimalny targ świąteczny, podobny do tego w Rosji. Dopiero pytanie Gryfona sprowadziło ją na ziemię.
- Hm? - zerknęła na niego, nie bardzo wiedząc o co mu chodzi. - Dlaczego chcesz im kupować jakiś prezent? Bez przesady, pewnie i tak nie będzie normalnej wigilii, bo Aleksy zajmie się Suzanne, Marianna rozpłynie się jak kamfora, a rodzice zajmą się swoimi sprawami, bo teatr, opera czy inne tego typu miejsca będą zamknięte - wzruszyła ramionami. Sama zastanawiała się nad tym czy jest sens kupowania swojej rodzinie prezentów i nawet jeśli była dobra w wymyślaniu "co komu się przyda", tak wolała chyba zaoszczędzić i pieniędzy i nerwów.
- Możemy kupić im jakieś drobiazgi wspólnie - dodała po chwili a następnie pociągnęła za sobą chłopaka do sklepu z szyldem "wszystko po cztery, pięć i sześć funtów".
Młoda Rosjanka czuła się nieswojo, bo unikała takich miejsc, a i przy okazji była tym typem dziewczyny, która nie lubiła chodzić po sklepach. Dlatego kiedy ujrzała tłum ludzi, gdzie przeplatało się kilka języków na raz, zacisnęła dłoń na dłoni Sochy.
- Strasznie dużo tu dziwnych i niepotrzebnych rzeczy - skwitowała krótko, przechadzając (lub przeciskając, to będzie odpowiedniejsze słowo) się między stołami. Jej wzrok zatrzymał się na ozdóbkach na choinkę, w tym i na małych szopkach, czy figurkach, które można było dokupić do szopki. Kręcąc nieznacznie głową jej wzrok padł na pudełko z różnego rodzaju pierścionkami. W kwiatki, serduszka, koniczynki i tym podobne. Puszczając chłopaka zaczęła przebierać w plastikowych pierścionkach, zastanawiając się, który mógłby spodobać się Mariance. Kiedyś jej siostra była przychylna do tandetnych prezentów, jednak w tym momencie nie była pewna czy gust Ślizgonki był równie nijaki jak jej umiejętność rozchylania nóg byle komu.
avatar
Maja Vulkodlak
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Vorkuta, Rosja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t715-skrytka-pocztowa-mai-vulk

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Nicolas Socha on Czw 19 Gru 2013, 15:15

Dlatego starał się jak tylko mógł by dziewczyna nie poznała jego mrocznej części charakteru, tej drobnej tajemnicy. Dlatego nawet nie miał zamiaru wspominać o ostatnim jego i jego przyjaciela znalezisku. Choć naprawdę byłoby o czym tutaj opowiadać. To jednak robił to dla jej i swojego dobra. Bo spodziewałby się takiej reakcji z jej strony i wtedy choć nie chętne, bo nie chciał jej skrzywdzić, ale już wtedy nie mógłby tego tak zostawić. Nie po tym jeśli nie musiałby ukrywać swojego drugiego ja. A może raczej pierwszego? Może to ten pogodny, miły, czuły chłopak to tylko maska.
Zadrżał kiedy go pocałowała, niby to on miał lodowate serce, ale za to nie składał tak mrożących krew w żyłach pocałunków. Dziewczyna śmiało mogłaby robić za dementora by straszyć nią niegrzeczne dzieci. I gdyby to teraz mógł się jakoś dostać do jej szyi to najprawdopodobniej sprawdziłby jej tętno czy jeszcze żyje.
- Bo tak wypada, jeśli już mam iść do kogoś na święta to nie wpadnę z pustymi rękoma.- odpowiedział spoglądając zdziwiony nieco. Więc będą sami w ogromnym domu? Tylko we dwoje, na kilka dni razem, w te chłodne noce? Sam nie wiedział teraz czy ma się cieszyć z tego powodu czy raczej obawiać tego co może się tam wydarzyć.
- No i nawet jeśli ich nie będzie to prezenty nie uciekną, a kiedyś chyba do domu będą musieli wrócić co nie?- dodał kiedy to podchodzili pod wskazany przez dziewczynę sklep. I widząc go nieco uniósł brwi do góry.
- Emmm serio tutaj mamy kupić prezenty?- Zapytał się stając za dziewczyną kiedy to ta przyglądała się choince, a później pierścionkom by objąć ją w pasie i przytulić mocno do siebie. Choć na widok pierścionków odwrócił głowę i jego wzrok padł na dział Sylwestrowy. Pocałował ją lekko w głowę i zniknął szperając coś przy gadżetach. Zwłaszcza fajerwerki i petardy zwróciły jego uwagę. W które się obkupił wciskając je w kieszenie spodni. By po chwilce znów pojawić się za Mają i wcisnął w jej ręce czarne kocie uczy i długi koci ogon, które widocznie były dodatkiem do jakiegoś kostiumu, a on kupił tylko to bo wiedział, że jakby zobaczyła kostium to zatłukłaby go czymkolwiek co znalazłoby się pod ręką. Niestety kocich, puchowych rękawiczek nie było w zestawie więc będzie musiał jeszcze poszukać. Ale w końcu kiedyś znajdzie takie, albo poprosi kogoś aby mu przerobił zwykłe rękawiczki na takowe.
- Proszę, co prawda trochę spóźniony prezent pod mikołaja. No ale proszę są twoje kocie.- wyszeptał do ucha i teraz to on się jej odpłacił pocałunkiem w lodowaty policzek. Choć teraz i tak był cieplejszy niż na dworze.
- Znalazłaś coś ciekawego na prezent? Ty lepiej wiesz co im się spodoba.- zapytał się cały czas obejmując ją w talii, a jego wzrok latał jak oszalały po wszystkich przedmiotach tam znajdujących się. Jednak nic nie przyciągnęło jego wzroku oprócz tej czupryny białych włosów którą miał przed swoim nosem, a także tym co właśnie obserwowała lub brała do ręki.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Maja Vulkodlak on Sob 21 Gru 2013, 19:06

W końcu doszła do wniosku, że dopiero co pojawili się w tej dzielnicy, a do świąt zostało jeszcze parę dni. Odłożyła pierścionki na swoje miejsce i ruszyła wgłąb sklepu, gdy w pewnym momencie ruch uniemożliwił jej Socha. Spojrzała na to co wcisnął jej w dłonie i uśmiechnęła się szeroko.
- Czy to ma być jakaś aluzja? - spytała pół żartem, pół serio oglądając kocie uszy i ogon. Stanowczo wolała swoje własne, prawdziwe, niż te ze sztucznego materiału, które służyły tylko jako uciecha dla mugoli.
- Nie znalazłam nic szczególnego tutaj - westchnęła, łapiąc chłopaka za rękę, po czy przystanęła w pół kroku. Odwróciła się przodem do Nicolasa z zaczepnym grymasem. Przysunęła się do niego, wcześniej upewniając się, że nikomu nie zatarasowali drogi. - A Ty? Co byś chciał dostać na spóźnionego Mikołaja i pod choinkę?
avatar
Maja Vulkodlak
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Vorkuta, Rosja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t715-skrytka-pocztowa-mai-vulk

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Nicolas Socha on Sob 28 Gru 2013, 22:53

-No tak może troszkę kocie.- odpowiedział uśmiechając się lekko i cmoknął dziewczynę w malinowe usta. Dzięki tym uszom będzie miał trzeci powód by móc do niej. Chociaż i tak chyba rzadko kiedy używał tego określenia. Raczej wtedy kiedy to chciał się podroczyć z Majką i zdradzał wszystkim jej małą tajemnicę, choć w taki sposób by nikomu nic to nie dało i wszyscy uważali, że to jedynie słodkie określenie przeznaczone wyłącznie dla swej lubej. On oczywiście także wolał jej prawdziwe uszy za które można lekko pociągnąć nie obawiając się, że te odleci i ogon za który można łapać i patrzeć jak dziewczynę to irytuje. Zdecydowanie wolał prawdziwe, jednakże rzadko kiedy miał okazję by zobaczyć Majkę w tej postaci. A tak to tymi uszkami nikogo nie wystraszy i nie wywoła chaosu w mieście. Chociaż to byłoby bardzo przyjemny widok.
- Trudno poszukamy gdzieś indziej.- odparł i chwycił dziewczynę za dłoń kierując się w stronę wyjścia, kiedy to zatarasowała mu drogę swoją osóbką.
Westchnął teatralnie słysząc jej pytanie i zaśmiał się.
- W zasadzie to wszystko co bym chciał to mam, a nawet i więcej.- odpowiedział spokojnie obejmując dziewczynę i się po prostu przytulił. No może nie miał różdżki ale to musi już sam załatwić, a jeśli nie załatwi to kupić musi nową już sam.
- No dobra chodźmy szukać dalej.- powiedział i odsuwając się trochę poszli razem szukać dalej prezentów i później do mieszkania Vulkodlaków.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Thomas Fields on Nie 29 Gru 2013, 22:28

- A czemu nie? - wzruszył ramionami z szelmowskim uśmiechem na ustach. - Więc widzisz, są tylko same plusy tej decyzji - odparł, po czym razem z Walijką zeszli z parkietu, udając się na koniec korytarz. Gdy tylko upewnili się, iż nikt nie patrzy, zniknęli. Niemalże w mgnieniu oka pojawili się w jednym z wielu zaułków Londynu.
- To co? Jakieś konkretne plany na ten wieczór? - spytał, po chwili ruszyli w stronę Socho. Po kilkunastu minutach znaleźli się w jakimś barze. Co prawda ludzie patrzyli się na nich dziwnie, zwykle do pubów nie przychodzi się w strojach wieczorowych, ale obojgu czarodziejom zupełnie to nie przeszkadzało.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Nie 29 Gru 2013, 22:37

Niespecjalnie przejęła się faktem, że jest odstrzelona jak stróż w Boże Ciało, chodząc po takiej dzielnicy jaką było Soho. Po znalezieniu się w jednym barze, z którego był widok przy okazji na panie siedzące w witrynie, podobne do tej sklepowej, Walijka rozłożyła się wygodnie na krześle, zakładając nogę na nogę.
- Możemy pić, poobgadywać prostytutki a potem znowu pić - wzruszyła smukłymi ramionami. Czuła się dość dziwnie wśród mugoli, jednak mając u boku jednego osobnika z magicznego półświatka stwierdziła, że nie robi jej różnicy to gdzie się alkoholizuje.
- To co pijemy? - spytała przenosząc wyczekujące spojrzenie na twarz Miles'a. Gdy dokonali wyboru kobieta podniosła swoje zgrabne cztery litery, zamówiła przy barze ich trunki a potem wróciła z nimi. Ona dziś postawiła na whiskey z colą, bo prawdę powiedziawszy już miała dość wina każdego rodzaju i szampana, za którym niespecjalnie przepadała.
- Co tam u Penny? Otrząsnęła się po tym... wiesz, po tej sytuacji? - pilnując języka, by nie powiedzieć tak niezrozumiałych dla mugoli słów jak aurorzy, porwanie, magia, liczyła na zrozumienie ze strony uzdrowiciela.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Thomas Fields on Nie 29 Gru 2013, 22:58

Zajął miejsce przy stoliku obserwując panie lekkich obyczajów.
- Nie widzę przeciwwskazań - odparł rozglądając się po pomieszczeniu. Ostatni raz w tej dzielnicy przebywał jak był jeszcze studentem i od czasu do czasu opijali się ze znajomymi do nieprzytomności w tutejszych barach.
- Byle by było to mocne, może whisky? - zaproponował, przynajmniej to będzie jakaś odskocznia od dzisiejszego przyjęcia. Gdy Walijka wróciła z trunkami, podziękował i upił łyk alkoholu, który przyjemnie drapał jego gardło. Zdecydowanie bardziej wolał czystą whisky, ta zmieszana z colą jakoś nigdy mu nie podchodziła.
- Hmm? - zrobił zdziwioną minę, nie za bardzo wiedział o co chodzi kobiecie. Jednakże po chwili uderzył się otwartą dłonią w czoło, przypominając sobie o porwaniu siostry i Vincenta.
- Tak, tak. Chyba... Jakoś nie mam okazji porozmawiać z nią dłużej. Ona w pracy, ja w pracy, więc wiesz - wyjaśnił.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Nie 29 Gru 2013, 23:12

Upiła swojego drinka, odkładając szklaneczkę na jedną z podkładek znajdujących się na stoliku, z kolei kciukiem przetarła skroploną na szkle wodę. Wzrokiem powędrowała na drugą stronę ulicy. Musiała przyznać, że panie lekkich obyczajów nie grzeszyły urodą. Przynajmniej nie te, które widziała przez okno.
- Brzydkie to takie... faceci nie znają pojęcia estetyki? Serio kierują się tylko samczą potrzebą? - wypaliła ni stąd ni zowąd, przenosząc wzrok na twarz uzdrowiciela. Miała nadzieję, że nie odstraszy go swoim gadaniem i pomysłami wyciągniętymi prosto znikąd.
- Dobrze, że już jest spokój. Konrad wrócił do zdrowia - skomentowała dzisiejszy wygląd i nastrój staruszka. Ostatnim razem, gdy z nim rozmawiała nie wyglądał najlepiej a nawet wspominał, że może pora odstąpić komuś posadkę. Cóż. Od tamtej pory w jej życiu pojawił się niemiły incydent z pozornie nieżywą siostrą, a przed tym z Rosalie, z którą wciąż nie wyjaśniła sobie sytuacji z porwaniem Juniora. - No to co u Ciebie słychać od tamtej pory? Jakieś romanse, ploteczki? - uniosła wymownie brwi zamaczając usta w napoju.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Thomas Fields on Nie 29 Gru 2013, 23:28

Powędrował wzrokiem za spojrzeniem Walijki, zatrzymując je na kobietach z naprzeciwka, wykrzywił się delikatnie, widząc jedna z nich wyszła przed lokal, a swoimi latami pracy przewyższała wszystkie prostytutki z okna razem wzięta. Odwrócił szybko wzrok, gdy wsadziła do ust swoją sztuczną szczękę.
- Cóż, przynajmniej nie pogryzie... - mruknął - a co do twojego pytania, to wielu z nich kieruje się stwierdzeniem "potwór nie potwór, ważne, że ma otwór" - wzruszył ramionami.
- Co prawda większość z nich jest hojnie obdarzona... tylko szkoda, że w postaci chorób wenerycznych - zatkał usta dłonią, starając się nie wybuchnąć śmiechem, widząc jak wiekowa kurtyzana zaleca się do jakiegoś faceta.
- Dobrze, że się to wszystko skończyło - potwierdził słowa Aurorki - Tak, ale Konrad i tak trzymał się przed tym wszystkim o wiele lepiej - odparł. Niemalże zakrztusił się rdzawym alkoholem słysząc kolejne pytanie Morwen.
- Ależ oczywiście, romans mam cały czas jeden, nie zmienny od lat. Czyli jak wiadomo, kochanką mą jest praca - rzucił upijając kolejny łyk whisky.
- A u Ciebie?
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Nie 29 Gru 2013, 23:42

W porównaniu z mężczyzną ona nie wytrzymała i parsknęła perlistym śmiechem, zaraz po tym jak przez jej twarz przemknął zdegustowany grymas.
- Torba na głowę i za ojczyznę? To ohydne - stwierdziła, próbując wstrzymać się od dalszego śmiechu. Poskutkowało to tym, że o mały włos oblałaby się swoim drinkiem, jednak w ostatniej chwili zdołała go odstawić na podkładkę. - Zdarzają się ładne, na przykład ta co zastąpiła tą drugą w witrynie - ruchem głowy pokazała na całkiem młodą z wyglądu dziewczynę, której wizerunku dopełniał naprawdę mocny makijaż i wyzywający strój, a raczej niewielki kawałek materiału.
- Prawdziwa ulica czerwonych latarni jest w Holandii. Nie wspominając o kawie, alkoholu i używkach - to, że gdy była młodsza bawiła się w ćpanie nie musiało wychodzić na światło dzienne. Zdawała sobie sprawę jednak z tego, że poszczególne jednostki o tym wiedziały. Najważniejsze było to, że nie wiedziała Zoja i nigdy nie miała się dowiedzieć.
- U mnie? Parę rzeczy nie jest do opowiadania w tym miejscu. Poza tym mój związek chyba przestał być związkiem, brakuje mi czułości i faceta obok, przez co zaczynam wariować i swoją podwójną miłością obdarzać Zoję - widocznie pochmurniejąc na twarzy zajęła się swoim drinkiem dochodząc do wniosku, że na tym jednym się dzisiaj nie skończy.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Thomas Fields on Pon 30 Gru 2013, 00:04

- Cóż na to poradzisz? - odparł opróżniając szklankę do końca, obracając ją do góry dnem, aby sprawdzić czy oby na pewno whisky się skończyła i zderzyć się z rzeczywistością. Zerknął na witrynę, gdzie właśnie zamieniły się dwie usługodawczynie.
- Czy ja wiem, może i ładna, ale ilość męskich narządów, które obsłużyła może podawać w metrach - stwierdził bawiąc się pustą szklanką. Och, Holandia i jej stolica, kolejne wspomnienia związane z okresem studiów.
- Trzeba przyznać rację, Socho nie dorasta do pięt tej słynnej, Amsterdamskiej dzielnicy - rzekł z miną prawdziwego znawcy. Choć z pobytu z tego miasta mało co pamięta, co było spowodowane całodobowymi imprezami z Polakami spotkanymi w hostelu, to najbardziej utkwiła mu w pamięci owa Dzielnica Czerwonych Latarni.
- Taa, pokazałaś mi to dziś chcąc swatać Zoję z wnukiem Konrada - odparł dźwigając się z krzesełka i wędrując w stronę baru. Po minucie przybył z powrotem z dwoma szklankami. jedną wypełnioną czystą whisky, zaś drugą jej mieszaniną z colą.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Pon 30 Gru 2013, 00:36

Nic nie mogła na to poradzić, ale za to mogła sobie ponarzekać i krytykować, co było częścią jej charakteru. Wzmianka o mierzeniu narządów męskich w metrach również ją rozśmieszyła, jednak mniej niż wcześniejsze porównanie tych kobiet z potworami.
- Zarabiają na życie, żadna praca nie hańbi. Dużo sobie liczą za godzinę albo niektóre rzeczy, więc nie mogą marudzić na zarobki - podsumowała pracę prostytutek przypominając sobie raport z mugolskiej gazety. Kiedyś kupiła sobie taką z ciekawości a tam o, rubryczka z zarobkami najstarszego zawodu świata. Nie wiedziała jak ma przeliczać swoją pensję z Filii na funty czy inną walutę, ale wydawało jej się, że te kobiety zarabiały więcej od niej. Wraz z dobiciem do dna szklaneczki jej pomysłowość nabrała na sile.
- Zostanę Panią do towarzystwa. Przyjemne połączone z zarobkami - odsunęła szkło wgłąb stolika, stukając pomalowanymi bezbarwnym lakierem paznokciami w drewniany blat stolika. Wiedziała, że wraz z kolejnym drinkiem lub dwoma przestanie całkiem kontrolować swoją kreatywną stronę i zacznie pieprzyć od rzeczy.
- Miles, czy Ty chcesz mnie upić? - posyłając podejrzliwe spojrzenie mężczyźnie chwyciła do rąk napełnioną szklaneczkę, a na uwagę o swataniu Zoji westchnęła ciężko. - Widzisz. Tak to bywa kiedy baba dziwaczeje.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Thomas Fields on Pon 30 Gru 2013, 00:51

- Żadna praca nie hańbi - pomyślała prostytutka obsługująca polityka... Zaśmiał się pod nosem, gdy przypomniał mu się jeden z żartów zasłyszanych na mieście.
- Często z początku to konieczność, a po latach już przyjemność - stwierdził spoglądając przez okno. Ludzie przechodzili nie zwracając na nic uwagi, jednie od czasu do czasu jakiś zaśliniony starszy facet spoglądał w kierunku pań do towarzystwa eksponujących swe wdzięki w witrynie lokalu, który najpewniej był domem uciech.
- A co powie na to Zoja? - spytał upijając łyk rdzawego alkoholu. - Nie, skądże - zaprzeczył, wszakże dzisiaj mieli pić, obgadywać dziwki i pić. Wypił niemalże na raz whisky pozostałą w szklance.
- Zostajemy tutaj, czy idziemy gdzieś?
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Marco Castellani on Sob 15 Lut 2014, 19:36

Kwadrans przed dziewiętnastą zjawił się w Restauracji Rules w dzielnicy Soho. Jest to jedna z lepszych restauracji serwująca brytyjskie przysmaki, co dla niego, typowego Argentyńczyka było miłą odskocznią od lokalnych przysmaków w Buenos, a Castellani lubił różne kuchnie, on w ogóle lubił jeść, choć w gotowaniu był beznadziejny ale jak musiał to się naprawdę starał. Usiadł przy zamówionym stoliku w głównej sali ale w odosobnionym miejscu gdzie mogliby spokojnie porozmawiać i zjeść dobry posiłek. Wcześniej kupił bukiecik z czerwonych i żółtych róż, bo był cholernym dżentelmenem jeżeli chodzi o takie sprawy i wiedział, że kobiety to lubią a on lubił sprawiać przyjemność kobiecie. Kelnerowi wsadził kilka banknotów do kieszeni żeby poinformował jakby przypadkiem jakieś ciule z Proroka się kręciły albo innego dziadostwa, bo dwie sławy z tej samej branży na kolacji to niewątpliwie powód do plotek. Ubrał się naprawdę elegancko, przecież na kolację nie przyjdzie w byle czym, garnitur, koszula i krawat to podstawa, no i nawet ogolił się dzień wcześniej żeby nie być aż tak zarośniętym, przez to wyglądał też na trochę młodszego. Spojrzał na zegarek wiszący na ścianie w oczekiwaniu na kobietę sącząc już powoli czerwone drogie wino, które już wybrał wcześniej. Wszystko dopięte na ostatni guzik, mimo, że to zwykła kolacja z piękną kobietą. Jednak już taki był jego styl, profesjonalizm w dwóch dziedzinach: Quidditch i kobiety.
avatar
Marco Castellani
Nauczyciel: Quidditch


Wiek : 43
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : bogaty jak skurczysyn

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t991-skrytka-pocztowa-marca-ca

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Colette Roshwel on Sob 15 Lut 2014, 19:56

Prawdę mówiąc nie znosiła piątkowych meczów towarzyskich, ale właśnie za nie dostawała największe kwoty, więc chcąc nie chcąc musiała się zgodzić. I jeszcze dziś rano szczerze tej decyzji żałowała, kiedy to prowadziła bezsensowną dyskusję z uzdrowicielem nie chcącym wypuścić ją do domu. Przecież dostanie tłuczkiem w żebra i złamanie jednego to nie powód, żeby przetrzymywać ją w Mungu bez końca. Naprawdę powinna wykupić sobie pokój w czarodziejskim szpitalu dokładnie tak jak Audrey sugerowała jej nie raz. Przez całą noc poskładano ją tak, że wyglądała jakby wczoraj żadnego wypadku nie było i pół popołudnia spędziła na szukaniu w swojej szafie czegoś co nie jest koloru błękitnego. Aż w końcu znalazła czerwoną sukienkę którą kupiła w chwili nadmiernej miłości do Chanel, tak samo jak naszyjniki. Spod łóżka wyciągnęła czarne szpilki tej samej marki i potem przed lustrem zastanawiała się "jak te włosy uczesać". W końcu zdecydowała się upiąć je w kok, założyła sukienkę, samonośne pończochy, bieliznę jak najbardziej zapadającą w pamięć w kolorze czerwonym, a na końcu założyła szpileczki, zapinając niewielkie paski w okolicach kostki. Na to narzuciła swój czarny płaszczyk i dla dopełnienia przejechała błyszczykiem po swoich kształtnych wargach. Torebka nie była jej potrzebna. Ogólnie Colette bardzo rzadko pojawiała się gdziekolwiek z torebką, bo nie należała do tych kobiet które czują potrzebę trzymania przy sobie niezmiernie drogiego "wora" ze wszystkimi pierdołami które "może się przydadzą". Teleportowała się w ciemną uliczkę na Soho niedaleko restauracji Rules, do której to od razu się udała. Gdy weszła przy wejściu przywitał ją bardzo miły pan z obsługi zabierając jej płaszcz i pytając o stolik. Gdy tylko usłyszał nazwisko które padło z jej ust od razu zaprowadził ją do stolika przy którym Castellani powoli opróżniał kieliszek czerwonego wina. Drogiego wina. Nie czuła jednak wyrzutów sumienia. Ludzi takich jak oni stać było na kolację w najlepszej restauracji na tej dzielnicy, a może nawet i w całym Londynie.
- Dobry wieczór, Marco. - rzuciła posyłając mu ciepły uśmiech, na który z pewnością zasłużył zapraszając ją tutaj.
avatar
Colette Roshwel
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia.
Krew : półkrwi.
Majątek : zamożna.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Marco Castellani on Nie 16 Lut 2014, 00:26

Nie czekał długo na piękną kapitan drużyny, przybyła punktualnie co go bardzo ucieszyło bo nie lubił spóźnialskich. Gdy tylko zobaczył ją zmierzającą między stolikami uśmiechnął się i chwycił za bukiet by od razu jej wręczyć. Jego wzrok nie mógł nie spocząć na cudownych krągłościach pani kapitan kryjących się pod czerwoną sukienką. Nie chciał od razu się zdradzać z tym, że właśnie mocno u niego zaplusowała swoim wyglądem dlatego też tylko z zadziornym uśmieszkiem odsunął jej krzesło i gdy tylko siadła zasunął je. Chcecie czy nie, Marco nie był świnią nie znającą się na tych zasadach. Został wychowany tak by szanować kobiety i inne osoby, nie ważne jaki był stan majątkowy i czystość krwi.
- Jak się miewasz, Colette? - zapytał miłym dla ucha głosem i zasiadł na swoim miejscu. Za chwilę obok nich znalazł się przy nich kelner wręczając im kartę dań i od razu sugerując coś do picia. Marco popatrzył na niego z uśmiechem i poprosił o całą butelkę wina dla niego i jego towarzyszki.
- Pięknie wyglądasz - powiedział kładąc przedramienia na stole i zaplatając place u dłoni z wiecznym uśmiechem - jak minął ten tydzień? - podpytał by zacząć spokojną rozmowę bez żadnych spin. Jeżeli jego rozmówczyni była spięta to od razu to wyczuwał i starał się rozluźnić jakoś atmosferę, jednak z Angielką nie było to pierwsze spotkanie, wszak całkiem niedawno przeżyli przygodę, która z pewnością zostanie zapamiętana, przynajmniej taką Castellani miał nadzieję. Ten sam kelner przyniósł wino i uzupełnił kieliszki drogim półwytrawnym winem, które miało za zadanie podsycić ich kubki smakowe. Marco zamówił śreniowysmażoną kaczkę oblaną sosem z czarnych porzeczek podaną z smażonymi chipsami z dyni i czerwoną kapustą. Jadł kaczkę nie raz ale nigdy w takim wydaniu, jednak on lubił eksperymentować, szaleć, co było po nim widać. Uniósł swoje ciemne oczy znad karty spoglądając na skupioną twarz Colette.
- Wszystko w karcie jest bardzo dobre, ale osobiście polecam Halibuta z marmoladą z cykorii, koprem włoskim i cytrynowym dresingiem - podpowiadając zaglądnął do karty by aby się nie pomylić, potem zerknął na czekającego kelnera, który skinął na niego głową.
avatar
Marco Castellani
Nauczyciel: Quidditch


Wiek : 43
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : bogaty jak skurczysyn

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t991-skrytka-pocztowa-marca-ca

Powrót do góry Go down

Re: Dzielnica Soho

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry


 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach