Opuszczona posiadłość

Go down

Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 14 Sie 2013, 17:30



Położona przy ulicy St Felicitas 7 posiadłość to jeden z koniecznych punktów wędrówki śladami tajemnic Londynu. Według rodowitych mieszkańców stolicy miejsce to raz do roku nawiedzane jest przez młodą kobietę z dwójką dzieci, sprawa śmierci których uległa przedawnieniu, pozostając nierozwiązaną.
Popularność posiadłości wzrosła, odkąd BBC poświęciła jej jeden z odcinków w ramach serii  "Duchy Londynu".

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Sro 14 Sie 2013, 18:23

- No dalej, Suszka, nie bądź mięczakiem! – ciemnowłosa spiorunowała dwudziestolatka spojrzeniem. Jej starszy brat wydawał się aż nazbyt podekscytowany swoim pomysłem powęszenia w rzekomo nawiedzonej dzielnicy Londynu. Młodziutka Rosjanka westchnęła, kręcąc głową z wyraźną dezaprobatą. Aleks był najstarszy z całej czwórki, a niejednokrotnie zachowywał się jak niemal dwumetrowe, niedorozwinięte dziecko.
- To idiotyczne i niedorzeczne, ale komu ja się staram to wytłumaczyć… - brunetka machnęła jedynie ręką i – ku uciesze swojego kompana – zakasawszy zgrabnie rękawy nieco przydużej koszuli, ruszyła się wreszcie z miejsca. Okolica była nieciekawa; popękana w wielu miejscach ulica wyglądała na dawno nieuczęszczaną, trawniki – w przeciwieństwie do terenów zielonych w innych częściach miasta – były zapuszczone i porośnięte chwastami, a wolnostojące domy, przyozdobione obskurnymi rysunkami i napisami, w większości pozbawione były okien. Dom, na zwiedzenie którego tak bardzo uparł się Aleks, był potężnym, wielopiętrowym budynkiem. Z szeregu innych, równie wyniszczonych budynków wyróżniała go jedynie złowroga aura.
- Panie przodem…
Tiereszkowa wyminęła brata, szturchając go przy okazji i tłamsząc w sobie chęć wrócenia do bezpiecznego, pełnego ludzi Dziurawego Kotła, ruszyła zrujnowaną alejką, prowadzącą prosto do nawiedzonej posiadłości.
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 14 Sie 2013, 19:14

Idąc wąską alejką, nie bardzo wiedziałaś, skąd tak naprawdę wzięły te wszystkie bajania o duchach mających rzekomo odwiedzać ów dom. Fakt, budynek najlepsze czasy miał już dawno za sobą, nie był jednak bardziej przerażający, niż inne opuszczone posiadłości. Skrzypiąca furtka, kilka zabitych deskami okien, tynk odpadający ze ścian, zarośnięty ogród nie pamiętający już ręki ogrodnika.

Jedynym elementem wartym uwagi była kartka przybita gwoździem do jednego skrzydła drzwi wejściowych. Po bliższych oględzinach okazała się być stroną ze starej gazety - jak starej, trudno było powiedzieć, bo nigdzie nie widać było roku wydania. Musiała jednak powisieć tu trochę, bo tekst trudno było rozczytać, a w miarę wyraźne było jedynie zdjęcie przedstawiające młodziutką blondyneczkę ściskającą rączki dwójki małych dzieci - chłopca i dziewczynki.

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Sro 14 Sie 2013, 22:18

Brunetka ostrożnie wspięła się po kilku niestabilnych, kamiennych schodkach i obeszła ganek, rozglądając się wokół. Wolała mieć pewność, że dom był opuszczony. Ostatnim, czego oboje teraz potrzebowali, było aresztowanie za naruszenie własności prywatnej. Z bliska budynek nie wyglądał ani odrobinę bardziej podejrzanie. Nic dziwnego nie wydarzyło się, kiedy oboje przekroczyli granicę posiadłości. Żadnych duchów, białych prześcieradeł, hałasujących łańcuchów. Uwagę dziewczyny przykuła za to kartka papieru, wisząca na prawym skrzydle drzwi frontowych. Powodowana niezdrową ciekawością, podeszła bliżej. Kartka była niedbale wyciętym fragmentem jakiegoś artykułu, ale papier pożółkł, a litery wyblakły, utrudniając określenie, czego mógł dotyczyć bądź z jakiej pochodził gazety. Wycinek okalała czarnobiała fotografia, z której do Rosjanki uśmiechała się drobna, niewysoka blondynka, trzymająca za ręce dwójkę małych dzieci. Kim byli? Dlaczego ich zdjęcie wisiało na drzwiach opuszczonego domu? Musieli w nim kiedyś mieszkać… Tylko co potem się z nimi stało? Odeszli? Nie żyją?
- Idziesz czy nie? – dziewczyna drgnęła, wyrwana z zamyślenia. Aleks znalazł już sposób na dostanie się do środka bez taranowania drzwi. Budynek był zrujnowany, ze ścian odchodził tynk, a cała konstrukcja nie wyglądała najsolidniej, ale skoro w pobliżu nie było żadnych ostrzeżeń głoszących o niebezpieczeństwie… Na brodę Merlina, Tiereszkowa, gdzie ten krukoński rozsądek?! Najwyraźniej przepadł bezpowrotnie, bo Krukonka, korzystając z pomocy brata, wspięła się na parapet i przytrzymując się ramy okiennej, wskoczyła do środka.
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 15 Sie 2013, 10:26

Chwila oględzin wystarczyła, by w pomieszczeniu, w którym się znaleźliście, rozpoznać niegdysiejszy salon. Gruba warstwa kurzu pokrywająca podłogę wraz z otwarciem okna wzbiła się w powietrze i sprowadziła na Was krótki atak kaszlu.

Zwyczajny - takie określenie nasuwało Wam się w związku z salonem. W czasach swej świetności musiał być całkiem sympatycznym pomieszczeniem, w którym chciało się spędzać całe dnie. Zimny, martwy kominek przywoływał wyobrażenia przedświątecznych wieczorów, trzaskającego ognia i przystrojonej choinki. Tam, gdzie teraz dominował smród stęchlizny, niegdyś musiały rozchodzić się aromaty domowych wypieków.
Na jednej z komód leżało przewrócone zdjęcie. Ramka wyblakła, szybę przecinało kilka pęknięć, jednak sama fotografia zachowała się w całkiem niezłym stanie. Przedstawiała tę samą trójkę, co obrazek z gazety - teraz można było dodatkowo dostrzec, że dwoje dzieci było jednojajowymi bliźniętami. Obok stało drugie zdjęcie. Widoczna na nim kobieta niewątpliwie była tą samą, co na poprzednich, zaś podobieństwo obejmującego ją mężczyzny kazało się domyślać, że był to jej brat.
Poza tym nie znajdowało się tu nic ciekawego. Żadnych plam krwi, uciętego sznura, zardzewiałego narzędzia zbrodni. By odnaleźć coś więcej, niewątpliwie nie można było ominąć prywatnej części posiadłości.

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Wto 20 Sie 2013, 19:36

Wyglądało na to, że warstwa kurzu, którą uwolnili podczas otwierania okna stanowiła jedynie preludium; dokładnie w tej samej chwili, w której stopy Krukonki zderzyły się z ziemią, w powietrze uniósł się kolejny tuman duszącego pyłku. Brunetka otrzepała przelotnie swoje ubrania i kilkoma zgrabnymi ruchami pozbyła się siwych drobinek z burzy ciemnych loków. Pomieszczenie, do którego się włamali okazało się najzwyczajniejszym w świecie salonem.  Oczywiście duży pokój był bardzo zaniedbany, a czasy świetności miał za sobą, ale nieprzyjemny zapach i ogólny nieład były zupełnie normalne zważywszy na okoliczności.
- Aleks, to nadal nie wygląda jak nawiedzony dom. Nie sądzisz, że pora dorosnąć? Ostatecznie z naszej dwójki, to ja mam prawo być jeszcze odrobinę dziecinna... – Sasza, niezrażona nagłym zmilknięciem brata, wędrowała wzdłuż starej, wypłowiałej meblościanki. Oprócz kilku nieprzydatnych bibelotów i stosiku książek, których tytuły zdążyły wyblaknąć, natrafiła wzrokiem na przewróconą ramkę. Jako jedno z najbardziej ciekawskich stworzeń, jakie wydał na swą powierzchnię świat, od razu ciekawsko pochwyciła znalezisko w swoje drobne dłonie. Kolejna fotografia matki z dziećmi. Ba! Z bliźniętami. Rosjanka zmarszczyła brwi, nie bardzo wiedząc, dlaczego matka miałaby zostawiać rodzinne pamiątki w miejscu, które porzucała. W jej rodzinie albumy ze zdjęciami były postrzegane jako bezcenne. Fotografia stojąca tuż obok niczego nie wyjaśniła, wręcz przeciwnie; oprócz znajomej kobiety pojawił się bardzo podobny do niej mężczyzna. Aleks wydawał się bardzo zaabsorbowany jakimiś chwastami, które wyrosły na środku salonu, więc Krukonka skierowała się na piętro. Po pokonaniu pięciu, dosyć stromych, schodków, stanęła na wprost zapuszczonych, beżowych drzwi. Sypialnia?

/przepraszam, że dopiero teraz, ale miałam małe urwanie głowy
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Wto 20 Sie 2013, 20:30

Beżowe drzwi rzeczywiście były strzałem w dziesiątkę. Dawno nieoliwione zawiasy zaskrzypiały cicho po pchnięciu wrót, które trzymały się na nich właściwie tylko na słowo honoru. Półmrok panujący w sypialni maskował faktyczny stan pokoju - ukrywał płaty odpadającej farby, kolejne hałdy kurzu, pajęczynę pod sufitem, odłamki szkła na parapecie. Po chwili na przyzwyczajenie wzroku nic nie stało natomiast na przeszkodzie, by dokładniej się rozejrzeć.

Szerokie, małżeńskie łoże było jednym z tych mebli, które pomimo wieku, wciąż nadawało się do użytku. Po wyczyszczeniu ramy, wymianie materaca i pościeli mogło służyć jak dawniej. Podobnie było z masywną szafą i wysokim lustrem stojącym w jednym rogu pokoju. Lustrzaną taflę pokrywał kurz, jak zresztą wszystko w tym domu, u dołu widać było stosunkowo długą rysę, poza tym jednak zdawało się być w porządku. Masywna oprawa nie straciła nic ze swego uroku - rzeźbione w roślinne kształty drewno zachwycało tak, jak musiało czynić to od nowości.

Wrażenie czyjejś obecności zastało Cię właśnie podczas oględzin sypialni. Rzut okiem na lustro pozwolił Ci przez ułamek sekundy dostrzec czyjeś odbicie i dałabyś sobie rękę uciąć, że była to w pewnym sensie znajoma Ci już kobieta. Gdy znikła - lub wydało Ci się, że znikła, choć może nigdy jej tam nie było - jedna z rozsuniętych dotychczas szuflad komody zasunęła się z trzaskiem.

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Pon 26 Sie 2013, 22:33

Żałośnie głośne skrzypnięcie dawno nieoliwionych drzwi wywołało u Rosjanki nieprzyjemne uczucie. Głos zdrowego rozsądku nakazywał jej jak najszybsze opuszczenie rudery, ale wyglądało na to, że decyzja o jego ignorowaniu już zapadła, kiedy ta wyjątkowo uparta i ciekawska istota przekroczyła próg pomieszczenia. W sypialni panował półmrok, utrudniający dostrzeżenie czegokolwiek poza szerokim, małżeńskim łożem, wielką szafą i kurzem, którego taflę pokrywała gruba warstwa kurzu. Sasza nie czuła się w tym miejscu dobrze, ale która normalna, szanująca się Krukonka czułaby się dobrze w opuszczonym, a w dodatku rzekomo nawiedzonym domu? Dziewczyna postanowiła przestać węszyć i jak najszybciej wrócić na dół, do brata, ale właśnie wtedy dostrzegła odbijający się w sfatygowanym lustrze cień. Zamarła. Kształt, jaki ujrzała przed kilkoma sekundami w lustrze, nie był zwykłym cieniem. Dałaby sobie rękę uciąć, że ujrzała twarz tej samej kobiety, która widniała na wszystkich tutejszych zdjęciach.
- Słodka Roweno… - z ust młodziutkiej Rosjanki nie wyrwał się nawet najcichszy szept, jej wargi poruszyły się bezdźwięcznie, jakby w obawie, że najdrobniejszy szelest mógłby sprowadzić zjawę z powrotem.
- Och, Tiereszkowa, weźże się w garść, to przecież niemożliwe, to musiało być jakieś złamanie światła – mamrotała do siebie już na głoś. Była rozsądną, inteligentną Krukonką i przestraszyła się lustrzanego refleksu? Ostatecznie, nawet jeśli zobaczyła coś, czego nie powinna była widzieć… W Hogwarcie też mieli duchy, tak? Gonitwę myśli dziewczątka przerwał nagle trzask. Brunetka aż drgnęła, z łomoczącym sercem, obserwując jak jedna z otwartych szuflad komody samoistnie się zamyka. No dobrze, szkolne duchy były przynajmniej oswojone…
- ALEKS, WYCHODZIMY! NATYCHMIAST! – Tiereszkowa, po opuszczeniu pokoju, nie obejrzała się już nawet za siebie, po prostu pędem zbiegła po schodach.
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 05 Wrz 2013, 18:56

Byłaś już w połowie drogi na dół, gdy niespodziewanie z kimś się zderzyłaś - i nie był to Twój brat. Ofiarą Twej szarży okazał się być starszy, siwy już mężczyzna o smutnym spojrzeniu. Zaskoczony nieoczekiwanym atakiem zatoczył się i w ostatniej chwili przytrzymał wątłej barierki, co zapobiegło upadkowi.
- Co... - Marszcząc czoło, spojrzał na Ciebie surowo. - Kolejna ciekawska? Co, szukasz duchów? - Jego słowa ociekały jadem, można było jednak odnieść wrażenie, że mężczyzna nie jest zły, a właściwie tylko zrezygnowany. Najwyraźniej nie byłaś pierwszą, którą tu spotkał.
- Znalazłaś je przynajmniej? - Gdy oboje odzyskaliście równowagę, mężczyzna wyminął Cię i z trudem wspiął się do końca schodów, najwyraźniej nie mając zamiaru Cię przepędzać. W jednej z dłoni trzymał nieduży bukiecik polnych kwiatów.
Nie zwracając na Ciebie uwagi, udał się do sypialni, którą właśnie opuściłaś.

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Czw 12 Wrz 2013, 20:39

Z ust pobladłej Krukonki wydobył się zduszony pisk, kiedy poczuła, jak na coś wpada. W pierwszej chwili myślała, że to Aleks postanowił osobiście pofatygować się i sprawdzić, czy z nią wszystko w porządku, ale kiedy dostrzegła siwą, przerzedzoną czuprynę, instynktownie odskoczyła do tyłu. Jej porcelanowa na co dzień twarzyczka przybrała jeszcze bardziej zielonkawy, niezdrowy odcień, kiedy Sasza napotkała zdezorientowanie spojrzenie starszego mężczyzny. Nie zdążyła otworzyć nawet ust, by odeprzeć jego słowny atak, kiedy ten prychnął pogardliwie i wyminąwszy ją, ruszył na górę. Najpewniej, gdyby nie bukiet polnych kwiatów w jego dłoni, Rosjanka kontynuowałaby swoją ucieczkę, jednak ten drobny szczegół nie pozwalał jej odejść.
- Proszę Pana, proszę zaczekać! – brunetka pokonała te kilka stopni, dzielących ją od piętra, jednocześnie, zrównując się wreszcie z mężczyzną krokiem.
- Chciałabym Pana bardzo przeprosić za najście. Mój brat i ja nie mieliśmy pojęcia, że ktoś tu zagląda. Oboje myśleliśmy, że to tylko opuszczony dom – Tiereszkowa nasunęła na drobne dłonie brzeżki rękawów swojej flanelowej koszuli, starając się w ten sposób ukryć swoje zakłopotanie.
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 12 Wrz 2013, 21:03

Znalazłszy się w sypialni, mężczyzna z cichym westchnieniem opadł na zakurzone łózko.
- Witaj, kochanie... - szepnął cicho, na chwilę jakby zapominając o Twojej obecności. Dopiero słysząc Twe słowa przy uchu, drgnął i spojrzał na Ciebie roztargnionym spojrzeniem.
- Ten młodzieniec na dole to twój brat? - zapytał, nie drążąc jednak tematu. Bukiecik polnych kwiatów ułożył ostrożnie na dawno nieużywanej poduszce. Potem znów spojrzał na Ciebie. - Bo to jest opuszczony dom. Mój na pewno nie jest. - Potrząsnął głową kategorycznie, choć z widocznym przygnębieniem.
W końcu westchnął głośno.
- No dobrze. Znaleźliście te duchy? - Poprzednim razem to pytanie brzmiało bardziej drwiąco, teraz jednak mężczyzna zadał je całkiem poważnie. Odruchowo gładząc zakurzoną pościel, na której siedział, rozejrzał się po sypialni. Jego wzrok na dłuższą chwilę zatrzymał się na lustrze, widząc w nim zaś swoje odbicie, prychnął cicho, kręcąc głową z rezygnacją.

Z dołu dobiegło Cię głuche uderzenie i rosyjskie przekleństwo, a zaraz potem - wykrzyczane "nic się nie stało". Siwowłosy mężczyzna odetchnął powoli.
- Mogłaś przynajmniej powiedzieć swojemu bratu, by nie demolował domu. Ona nie lubi, gdy się jej przeszkadza. Gdy przypomina jej się, że kiedyś... - Zaciął się w pół słowa, odwracając wzrok.

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Czw 12 Wrz 2013, 21:49

Sasza nigdy nie była specjalistką od relacji międzyludzkich – co nieco znała się za to na wszelkiego rodzaju gafach – dlatego, opierając się o framugę drzwi i obserwując poczynania staruszka, czuła się co najmniej nie na miejscu. Skarciła się w duchu za własną bezczelność i brak jakiejkolwiek empatii, gdy ten położył bukiecik polnych kwiatów na zakurzonej poduszce i pogrążył się we własnych myślach. Przyszedł tu, by poczuć bliskość kogoś ważnego, a ona jeszcze przed chwilą szukała tu jakichkolwiek sensacji; nie do końca tego od kilku lat uczyli ją w Hogwarcie. Krukonka pokiwała twierdząco głową w odpowiedzi na pytanie, dotyczące tożsamości chłopaka z parteru, nie wdając się niepotrzebnie w szczegóły. Duchy? Brzmiał tak, jakby chciał żeby w tym domu coś istniało. Rosjanka westchnęła cicho, zbierając myśli. Co niby miała mu powiedzieć? Prawdę; żeby zamknęli ją w wariatkowie? Może powinna skłamać i pozbawić go złudzeń? Mętlik w jej głowie zniknął wraz z głuchym uderzeniem, dochodzącym z dołu.
- Aleks jest jeszcze gorszą sierotą niż ja, ale jeśli tylko coś popsuł, na pewno to naprawi – zapewniła, posyłając mu przepraszające spojrzenie. Ostatecznie po tym, jak włamali się do tego domu – i najprawdopodobniej trochę go zdemolowali – zdecydowała, że staruszkowi należy się prawda.
- Nie jestem pewna, czy zdarzyło się to naprawdę, czy to tylko moja bujna wyobraźnia, ale wydaje mi się, że w lustrze widziałam tę blondynkę ze zdjęć – przyznała wreszcie, bezwiednie wzruszając ramionami. Chwila! Ona nie lubi, jak się jej przeszkadza? Wszystko zaczynało układać się w logiczną całość.
- Pan właśnie o niej mówi, prawda? To ona nie lubi, kiedy zakłóca się jej spokój… A skoro Pan o tym wie, skoro Pan tu przychodzi, to musi Pan być kimś z jej bliskich… - dedukowała coraz żywiej, najwyraźniej zaabsorbowana wnioskami.
- Co jej się przypomina, co miał Pan na myśli?
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 12 Wrz 2013, 22:01

Mężczyzna skurczył się nieco w sobie, zgarbił i wbił nieobecne spojrzenie w barwny bukiecik kontrastujący z przyszarzałą pościelą. Ożywił się dopiero na Twoje słowa o kobiecie widzianej w lustrze.
- A więc wciąż tu jest... - Podbródek zadrżał mu lekko. Choć pytanie o duchy zadał z nadzieją, odpowiedź najwyraźniej jednak wcale go nie ucieszyła. Westchnął ciężko. - To wszystko przeze mnie. Przepraszam cię, kochanie.
Znów spędzając parę chwil w świecie własnych wspomnień, wyprostował się wreszcie i obejrzał na Ciebie.
- Życie. Przypomina jej się życie. - Zawahał się, wreszcie wskazując miejsce obok siebie. - Usiądź, dziecko. Jeśli rzeczywiście chcesz posłuchać starego, jego opowieści o tym, jak przegrał trójkę żyć... - Potrząsnął lekko głową, przecierając twarz drżącą dłonią. - Chyba najwyższy czas, by ktoś to usłyszał. Ach, i zajrzyj jeszcze do tamtej szuflady, dobrze? - Wskazał ręką tę z szuflad, która przedtem zamknęła się z trzaskiem. - Jeśli dobrze pamiętam, wciąż powinien tam być...

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Czw 12 Wrz 2013, 22:17


Może Sasza nie była jednak typową Krukonką? W końcu wychowanków Ravenclawu cechowały przede wszystkim inteligencja i rozsądek, a ona – zamiast jak najszybciej wynosić się z tego dziwnego, przygnębiającego i nieco przerażającego miejsca – przystała na prośbę siwowłosego mężczyzny i przycupnęła na miejscu obok. Okazałaby się ostatnią jędzą, gdyby teraz tak po prostu odeszła.
- Jeśli jest Pan pewien, że chce Pan mi o tym opowiedzieć, to bardzo chętnie Pana wysłucham – zaoferowała, starając się brzmieć jak najmniej natrętnie. Nie chciała sprawiać mu przykrości, dlatego nie naciskała. Postanowiła wybór pozostawić samemu zainteresowanemu. Kiedy staruszek poprosił, by zajrzała do dokładnie tej samej szuflady, która jakieś pięć minut temu zatrzasnęła się z głośnym hukiem, w pierwszej chwili miała ochotę zaprotestować, ale ostatecznie uznała, że byłby to szczyt tchórzostwa. Z nikłym uśmiechem na twarzy podniosła się z miejsca i delikatnie otworzyła górną szufladę potężnej komody, a następnie ostrożnie wsunęła do niej dłoń, próbując odnaleźć przedmiot, o którym mówił czarodziej.
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 12 Wrz 2013, 22:40

- Nie chcę, nigdy nie chciałem, ale chyba już czas. - Mężczyzna westchnął cicho, nie oglądając się na Ciebie.

Szuflada pełna była różnych przedmiotów. Poczynając od ozdobnego pióra z dawno wyschniętym atramentem, poprzez haftowaną, pożółkłą teraz od upływu czasu chusteczkę, garść wyblakłych fotografii i związany czerwonym sznureczkiem notes. Frontowa okładka z trudem się na nim trzymała, zaś po jej lekkim odchyleniu Twoim oczom ukazała się trudna do odczytania, ale jeszcze zrozumiała notatka:

    24 czerwca
    Nie wiem, co się ze mną dzieje. To chyba... Chyba o tym mi mówili. Tak działo się też z moją matką. Ona... (tutaj tekst uległ upływowi czasu, rozmazując się i blaknąc) ...Nie chcę tak. Wprawdzie wciąż mam... (niewyraźnie) ...ale to nie... (niewyraźnie) ...To nie wystarczy! Nie chcę tak.


Nadal jednak nie wiedziałaś, o który z przedmiotów chodziło mężczyźnie.

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Czw 12 Wrz 2013, 22:57

Rosjanka bardzo delikatnie, jakby w obawie, by nie naruszyć struktury przedmiotów, znajdujących się w szufladzie, przesunęła opuszkami palców kolejno po haftowanej chusteczce i stosiku wyblakłych fotografii, wreszcie natrafiając spojrzeniem na przewiązany czerwonym sznureczkiem notes. Okładka była w opłakanym stanie, trzymała się zaledwie na kilku cieniutkich nitkach, więc panna Tiereszkowa z największą ostrożnością uchyliła ją, starając się wybadać, czymże ten notes właściwie był. Już na pierwszej, pożółkłej stronie widniała trudna do odczytania notatka. Z całej treści, dziewczyna była w stanie odczytać jedynie wyrwane z kontekstu strzępki tekstu. Nie wiedząc, o co może chodzić staruszkowi, Krukonka delikatnie zgarnęła wszystkie przedmioty znalezione w szufladzie i dbając o ich bezpieczeństwo wyjęła je z niej, by następnie podać je mężczyźnie.
- Podobno jestem całkiem niezłą słuchaczką – rzuciła, zajmując swoje poprzednie miejsce.
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 18 Wrz 2013, 10:04

Odbierając od Ciebie przedmioty, z cichym westchnieniem każdemu z nich poświęcał chwilę. Pogładził pióro, przez moment wpatrywał się w chusteczkę, ostatecznie jednak odłożył je na bok, w dłoniach zatrzymując sfatygowany notes i kilka zdjęć.

- Ta kobieta, którą widzisz... Chyba najlepiej zacząć od tego, że była moją siostrą. Bardzo ją kochałem, jej dzieci zresztą też. Natomiast jej mąż... On był zupełnie inną historią. - Przeszukał stosik zwykłych, mugolskich zdjęć, by pokazać Ci jedno, przedstawiające postawnego młodzieńca w mundurze marynarki. - Nie brzmi to może najlepiej, ale sądzę, że wyszła za niego ze strachu. Ona, moja mała Maggie, była bardzo bojaźliwa, a on wiedział, jak to wykorzystać. Wątpię, że ją kochał, nie wątpię jednak, że mu się podobała. - Uśmiechnął się gorzko. - Może po prostu uznał, że skoro wypada się ustatkować, to przynajmniej z kimś, do kogo nie czuje odrazy. A Maggie nigdy nie umiała odmawiać. Miała to po matce, tak jak... Tak jak paranoję. Tego słowa zbyt się teraz nadużywa, ale to choroba. To cholerny, zdradliwy pasożyt, który trawi człowieka od wewnątrz, by objawić się w najmniej spodziewanym momencie. Nasza matka to miała i wszyscy mówili, że Maggie też to czeka.

Mężczyzna zawahał się, nie kontynuując. Zamiast tego podał Ci dwa kolejne zdjęcia - urodziwej, dojrzałej kobiety, niezwykle podobnej do zjawy, którą dostrzegłaś przedtem, oraz urokliwą fotografię z nadmorskich wakacji małej Margaret oraz jej matki.

- Wszyscy nas ostrzegali, że nadzieje na to, że Maggie uniknie choroby, są płonne. Nie wiem, skąd to wiedzieli, ale może, po tylu badaniach, ile zrobili jej i matce może potrafili to stwierdzić. Ale my... Ja, ojciec... Chyba nie wierzyliśmy. Moja siostrzyczka rozwijała się tak zdrowo, jak mogliśmy podejrzewać, że w rzeczywistości skończy tak samo, jak matka? Matka, która powiesiła się, przeświadczona o tym, że ktoś chce ją dopaść.

Nagle okno w sypialni otworzyło się na oścież, wpuszczając do środka wyjący wiatr. Mężczyzna drgnął, spoglądając ku niemu z pewną obawą.

- Ona nie chce, by to opowiadać. Nie chce, by jej przypominać.

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Sro 18 Wrz 2013, 10:48

Każde wypowiedziane przez siwowłosego mężczyznę słowo brzmiało zaskakująco logicznie, a cała historia powoli układała się w sensowną całość. Mimo, że w głowie młodej Krukonki zaczęły pojawiać się pytania, dziewczyna ćwiczyła swoją cierpliwość, jak tylko mogła, za wszelką cenę nie chcąc mu przerywać. Postanowiła się wtrącić dopiero, kiedy sam zawiesił swój głos na dłuższą chwilę.
- Czyli pańska siostra, Meggi wyszła za tego mężczyznę ze strachu? Myśli pan, że on mógł ją jakoś krzywdzić? Przecież ostatecznie się z nią ożenił, nawet jeśli zrobił to tylko ze względu na to, że mu się podobała. Skoro nie gardził nią, tak jak to robił w związku z całą resztą świata, to mogłoby oznaczać, że coś do niej jednak czuł – zaczęła snuć na głos, przyglądając się fotografii, którą nadal trzymała w drobnej dłoni. Po chwili ciszy staruszek postanowił kontynuować historię swojej siostry, dlatego Rosjanka ponownie zamieniła się w słuch. Samobójstwo? Zaczynało robić się naprawdę ciekawie i właśnie w momencie, w którym siwowłosy wyjawił jej, w jaki sposób zginęła jego matka, okno sypialni samoistnie otworzyło się na oścież, wpuszczając do środka strumień chłodnego powietrza. Mężczyzna wyglądał na zaniepokojonego, a nawet przestraszonego, więc panna Tiereszkowa pospiesznie poderwała się z miejsca, by zlikwidować źródło przeciągu. Kilkoma sprawnymi ruchami uporała się z topornym oknem i oparłszy się o ścianę, spojrzała na niego badawczo.
- A jeśli to nie tak, że Meggi nie chce, by pan mi o tym opowiadał? Pokazała się mi, zademonstrowała swoją obecność – zastanowiła się na głos. To miało sens. Duch chciał żeby się zaangażowała.
- Może Meggi otworzyła okno żeby zaprotestować w związku z czymś, o czym pan mówi… Może coś nie wyglądało naprawdę tak, jak pan myśli, że było?
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 18 Wrz 2013, 11:04

Mężczyzna podniósł na Ciebie zaskoczone spojrzenie.

- Tak, to... To możliwe. Zaś jeśli się nie zgadza, to chyba z jednym. Z tym, co mówię o nim, o Johannie. - Ruchem głowy wskazał na fotografię z młodym żołnierzem. - Kiedyś oskarżyłem ją o głupotę. O to, że tkwiąc w małżeństwie z nim, krzywdzi siebie i dzieci. Ale ona nigdy tak nie twierdziła. Dawała mu od siebie znacznie więcej, niż kiedykolwiek dostała od niego, choć... - Zmarszczył brwi. - Może nie. W końcu dał jej Madilyn i Jacka. I nie, nie krzywdził jej, jeśli rozumiemy przez to bicie czy znęcanie się innego rodzaju. Po prostu nie traktował jej tak, jak na to zasługiwała. Warta była kogoś lepszego.

Chrząknął cicho, opuszkami palców gładząc brzegi stron notatnika.

- Ostatecznie jednak to nie o niego tu chodzi. Nie przez niego ona wciąż tu jest. - Potrząsnął lekko głową, wreszcie podejmując przerwany przedtem wątek. - Gdy Maggie zaczęła chorować, początkowo ani ja, ani ojciec tego nie zauważaliśmy. Rzeczywiście, stała się bardziej przygaszona, potem wręcz strachliwa, ale... Ona zawsze unikała ludzi, bała się ich, wolała być sama. Nie słyszeliśmy jej niemej prośby o pomoc. Dopiero jej list otworzył mi oczy, chyba... Chyba gdzieś tu jest. - Zaczął wertować strony notatnika, gwoli wyjaśnienia dodając jeszcze: Maggie była bardzo dokładna, gdy pisała list, robiła to zawsze w dwóch egzemplarzach, z których jeden zachowywała dla siebie... O, jest. - Podał Ci cieniutką, zżółkniętą kartkę zapisaną kilkoma linijkami starannego pisma.

    Davidzie,
    nie mogę pozwolić mu zabrać moich dzieci. Dobrze wiesz, jak je kocham. Nie dam ich nikomu, nikomu! Są takie małe, takie bezbronne. Nie pozwolę ich skrzywdzić. Zasługują tylko na szczęście. Nie będą cierpieć.


- Początkowo sądziłem, że chodziło jej o Johanna. Oceniałem go bardzo źle i dlatego... Ale to nie on. W rzeczywistości nie było nikogo, kto chciałby ją skrzywdzić.

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sasza Tiereszkowa on Sro 18 Wrz 2013, 11:38

Po kilku minutach dalszego snucia opowieści, Sasza zaczęła odnosić wrażenie, że sam siwowłosy mężczyzna nie do końca wie, co w historii jego siostry było prawdą, a co można było zrzucić na karb choroby. Dziewczyna uważnie przeczytała notatkę naskrobaną na pożółkłym papierze, podanym jej przez staruszka. Odezwała się dopiero po kilku minutach. To nie ma sensu…
- Jeśli jest tak, jak pan mówi i Johann naprawdę nie krzywdził Meggi, to tym bardziej nie mógłby skrzywdzić swoich dzieci – zawyrokowała w końcu. W głowie nadal próbowała ułożyć pozostałe strzępki informacji w jakąś logiczną całość, ale sprawa była szalenie skomplikowana.
- Co działo się później? Co stało się z pańską siostrą i jej dziećmi? Próbował pan odczytać jej pamiętnik? Może zapisała w nim coś istotnego...
avatar
Sasza Tiereszkowa
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Rosja
Krew : czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t729-skrytka-pocztowa-saszy-ti

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 18 Wrz 2013, 17:17

- Zabiła się. I je też. - Mężczyzna odpowiedział na Twoje pytanie niespodziewanie szybko i konkretnie. Jego spojrzenie, stanowcze i skupione teraz wyłącznie na Tobie, było wyzwaniem - jakby spodziewał się, że zaczniesz oceniać jego siostrę za to, co zrobiła. - Nie pomogliśmy jej wystarczająco. Nie słuchaliśmy jej wystarczająco. Nasza babka twierdziła, że to klątwa, że kobiety w naszej rodzinie nie będą dożywać starości, ale z Meggie to było przecież znacznie prostsze. Ona była chora. Tylko chora. Gdybyśmy zwrócili na to uwagę...

Szybko przewertował strony notatnika, ze środka wyciągając jedną, wyrwaną, lub tę, która jako pierwsza uległa upływowi czasu i wypadła z książeczki.

- To było jej pożegnanie. Zostawiła mi swój otwarty pamiętnik właśnie na tej stronie. Bała się aż do ostatniej chwili. Bała się kogoś, kto nie istniał.

    Przepraszam, Davidzie. Nie może być inaczej. Nie pozwolę ich skrzywdzić.
    Tak będzie lepiej.
    Bardzo Cię kocham.


- Wiesz, dlaczego wciąż tu jest? Bo ja nie umiem pozwolić jej odejść. Przychodzę każdego miesiąca, by zostawić jej kwiaty i... - Starcze oczy skryły się za mgiełką łez. - Po prostu nie potrafię.

W pobliżu rozległ się cichy szloch, potem śmiech, tupot drobnych stóp. Mimo to wiedziałaś, że nikogo tu nie ma... Przynajmniej nikogo, kogo mogłabyś dotknąć.

- Chciałbym wierzyć, że ta rozmowa miała pomóc jej odejść. Pomóc mi jej na to pozwolić. Jestem już stary i ostatnim, czego pragnę, jest wreszcie pogodzić się z tym, co zrobiła i tym, że nie umiałem jej pomóc.

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona posiadłość

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach