Schowek na miotły

 :: Hogwart :: Parter

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Schowek na miotły

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 15 Kwi 2013, 20:57

First topic message reminder :

Niewielkie pomieszczenie zagracone jest starymi miotłami. Niektóre z nich niegydyś służyły uczniom Hogartu w treningach Quidditcha, inne stanowią narzędzia pracy szkolnego woźnego. Jedynym źródłem światła jest zwisająca z sufitu żarówka, którą uczniowie pomalowali kiedyś na czarno, dlatego w pomieszczeniu panuje półmrok.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Schowek na miotły

Pisanie by Antonija Vedran on Wto 14 Sty 2014, 21:50

Słysząc jego uwagę sprzedała mu lekkie uderzenie swoją drobną piąstką w jego ramię.
- Spróbuj wyciągać swoją miotełkę na dopieszczenie do innych, to normalnie Cię uduszę! - pisnęła cicho, a po wyrazie jej twarzy widać było, że to nie są żarty. To proszę państwa był typowy przejaw zazdrości. Na jej policzkach pojawiły się czerwone plamy pełne zawstydzenia, bo sama nawet nie wiedziała skąd jej się to wzięło, a spojrzenie przeniosła na końcówki swoich białych trampeczek. Zacisnęła usta w wąską kreskę, ale nie odezwała się już ani słowem nie chcąc wyjść na jakąś psychopatkę. Odsunęła się jeszcze o krok, natrafiając na niewielką szafkę, która kończyła się na wysokości jej biodra i po krótkim teście stabilności usiadła na niej, by po tym uśmiechnąć się zadowolona ze swojej pomysłowości.
- Moja taka nie była. Przynajmniej Nora. Była zawsze stabilna, spokojna i fajna. W wolnych chwilach spędzonych poza książkami odganiała tłumy rozkochanych w sobie chłopców paradując razem z Brunem wszędzie gdzie się da. A teraz? Teraz się gdzieś zaszyła i pewnie kuje do owutemów, ale... nie widzę jej nigdzie. Nawet odznakę zabrali jej i dali Vulkodlakównie. To nie w jej stylu, Co. Martwię się. - powiedziała szybko, oczywiście nadal szeptem, by zaraz westchnąć cicho. Naprawdę, naprawdę się martwiła. Jak nigdy. Zwinnym ruchem zebrała swoje blond włosy i przerzuciła je na jedno ramię, a zmarszczka na jej czole sprawiała wrażenie, że Puchonka nad czymś intensywnie myśli. Musi znaleźć starszą Vedran- za wszelką cenę! Widząc jego złość znów spuściła wzrok na dół.
- Myślałam, że już jest lepiej. - wymamrotała w ramach usprawiedliwienia.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Connor Campbell on Sro 15 Sty 2014, 22:04

Campbell roześmiał się radośnie w momencie kiedy dostał strzała ramię i usłyszał poważnie wypowiedziane orzez Puchonkę słowa. Złapał się w miejsu, w którym dziewczyna wbiła swoją kościstą piąstkę w jego twarde mięśnie. Posłał jej zaskoczone spojrzenie, gdyż nigdy nie podejrzewałby Chorwatki o takie pokłady siły, a tym bardziej zazdrości.
- Hej! Nawet przez myśl mi to nie przeszło! - odparł z oburzeniem. Co jak co, ale na chorą zazdrość był aż nad to przeczulony, gdyż to właśnie ona zniszczyła jego poprzedni związek. Nie chciał przechodzić przez to po raz drugi...
- Nora, Nora... - powtórzył na głos i kilka razy w myślach, gdyż nie mógł przypasować imienia do osoby. Jedyne czego był pewien na jej temat to tego, iż nie poznał jej osobiście. - Wydaje mi się, że ktoś mi o niej wspominał jakiś czas temu, ale nie pamietam kto i co to było. Gdybym wiedział, że nie masz z nią kontaktu pewnie uważniej bym słuchał - rzekł, kończąc wypowiedź skruszonym tonem. Zbliżył się do Vedran i złożył delikatny pocałunek na kawałku szyi, który właśnie odsłoniła. Następnie powrócił do poprzedniej, wyprostowanej pozycji i spojrzał jej prosto w oczy, emanując siłą przekonania i optymizmem.
- Nie martw się. Pewnie potrzebuje chwili dla siebie na naukę, albo rozwiązanie jakiegoś problemu. Z tego co mi o niej mówiłaś, wydaje mi się, że jest raczej typem takiej Zosi Samosi - odparł, starając się ją jakoś podtrzymać na duchu.
- Nie przejmuj się, nie wiedziałaś. Na razie nie mam ochoty o tym rozmawiać - odrzekł szybko, widząc zmieszanie na twarzy Tonki wywołane jego oschłym tonem.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 23
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Antonija Vedran on Sro 15 Sty 2014, 23:03

Doskonale zdawała sobie sprawę z faktu, że ostatni związek Ślizgona zakończył się z powodu zazdrości. Było jej teraz głupio, niezmiernie głupio, bo w ciągu niecałej minuty zdążyła wykonać dwa niezbyt mądre posunięcia: zrobiła się zazdrosną zołzą i zadała niezbyt mądre, ale za to bardzo osobiste pytanie, za które została odpowiednio ukarana oschłym tonem chłopaka. Jesteś beznadziejna. - cichy głosik w jej głowie niewątpliwie miał rację, ale Toś nie zamierzała się poddawać w walce o tytuł Dziewczyny Roku. Poprawi się, z pewnością się poprawi skoro tak szybko i samodzielnie wyłapała swoje błędy. Błędy których już bardzo żałowała i za które jej było zwyczajnie głupio, co też było widać po jej policzkach, które zapiekły ją nieznośnymi rumieńcami zawstydzenia.
- Wolę to zaznaczyć na początku, bo nie lubię się powtarzać. - powiedziała cicho w ramach usprawiedliwienia, by zaraz nieśmiało podnieść na niego wzrok. Gdy tylko wypowiedział imię jej siostry od razu zmarszczyła czoło. Tak, Nora. Uważnie wysłuchała jego wypowiedzi, by zaraz posłać mu pocieszający uśmiech.
- Znajdę ją, spoko loko. - rzuciła optymistycznym tonem tym samym bardziej podnosząc się na duchu. Przecież on jej nie znał. Może to i dobrze? Starsza Puchonka była mądrzejsza i zdaniem panów o wiele atrakcyjniejsza od chudej i wiecznie roześmianej Tośki. Connor był jednym z tych, którzy nie ulegli jej nieświadomemu urokowi. I nie był jej byłym, co było ogromnym plusem. Był za to byłym Andrei, tej samej która wynajmowała Vedranównie pokój. Dość pasowa sytuacja. I w dodatku nie rozwiązana. Puchonka miała nadzieję, że jej graty wciąż znajdują się w Hogsmeadowskim pokoju, a nie na śmietniku, albo spalone za domem. Wszystko jest możliwe! Swoją drogą trzeba będzie w weekend sprawdzić, czy zamki w drzwiach nie zostały powymieniane podczas jej świątecznego wyjazdu. Szczery uśmiech rozpromienił jej oblicze kiedy poczuła wargi chłopaka na swojej szyi, którą niejeden odważył się nazwać łabędzią. Na jej własne szczęście nie była ona aż tak długa jak reszta jej kończyn, ale nie na tyle krótka, żeby można było ją wytykać palcami. Była... akurat.
- Przepraszam. - wyszeptała, po czym wyciągnęła dłoń, aby pogłaskać z czułością i wrodzoną wręcz delikatnością, nieogolony policzek chłopaka. W jej czekoladowych tęczówkach wesoło błyszczały iskierki radości spowodowane jego widokiem, a motylki wciąż łaskotały jej podbrzusze.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Connor Campbell on Czw 16 Sty 2014, 00:11

Nawet jeśli Antonija popełniła kilka gaf w ciągu ostatnich minut to Campbell już o nich nie pamiętał. Chorwatka była w tym tak niewinna, iż chłopak nie był w stanie się na nią dłużej gniewać, bądź cokolwiek wypominać. Zwłaszcza, iż to nie był czas na kłótnie, albo robienie wyrzutów z tak błahych powodów.
Uśmiechnął się czule, widząc jak wyraźny odcień czerwieni wstępuje na policzki dziewczyny, informując go o tym co aktualnie się działo w jej głowie.
- Przezorny zawsze ubezpieczony - zaserwował jej pospolite powiedzenie i sprzedał delikatnego pstryczka w nos, w międzyczasie posyłając jej jeden ze swych szerokich, hollywoodzkich uśmiechów. Teraz, kiedy w końcu się zobaczyli, Chorwatka nie mogła się dąsać. O nie, Kanadyjczyk nie mógł jej na to pozwolić.
- Może spróbuj złapać Logana. O ile dobrze pamiętam to ją zna - odparł, nagle przypominając sobie o tej cennej informacji i lekko wzruszając ramionami. Gdzieś w jego głowie pojawiły się mgliste wspomnienia z czasów, kiedy jeszcze pomiędzy nim a Loganem całkiem nieźle się układało. Jednakże nic więcej na ten temat nie potrafił z siebie wycisnąć, chociaż bardzo by chciał pomóc swojej... dziewczynie. Tak, jeszcze nie mógł się przyzwyczaić do nadawania Antoniji takiego miana w swojej głowie. Być może było to wywołane tym, iż tak naprawdę nie zachowywali się jak para, bądź najzwyczajniej w świecie nie mógł jeszcze uwierzyć w swoje szczęście...
- Och przestań i chodź tu do mnie - odparł delikatnie rozdrażnionym głosem, jednakże na jego wargach czaił się zadziorny uśmiech. Od razu po wypowiedzeniu tych kilku słów, położył swe ciepłe dłonie na jej gładkich policzkach, aby po chwili wpić się w jej  blade usta z taką pasją, jakby całował ją po raz pierwszy i ostatni w całym swym parszywym życiu.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 23
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Antonija Vedran on Czw 16 Sty 2014, 17:01

Szeroki uśmiech który rozjaśnił oblicze chłopaka sprawił, że odpowiedziała mu tym samym szerokim uśmiechem, a nawet pozwoliła sobie dać pstryczka w nos. Poczuła ulgę, niewysłowioną ulgę. Upiekło jej się. Teraz wystarczy pilnować swoje zapędy zazdrośnicy i wszystko powinno być w porządku. No i jeszcze trzeba panować nad pytaniem Campbella o rodzinę, bo jak widać nadal w tym temacie miał jeden wielki burdel z którym nie do końca sobie radził. Pomimo szczerych chęci pomocy w ich uporządkowaniu musiała sobie zdawać sprawę z tego, że Co póki co (zrymowało się!) nie potrzebuje jej pomocy. Racjonalny głosik w jej głowie tylko delikatnie sugerował, że jeśli będzie potrzebował od niej czegokolwiek to najzwyczajniej w świecie o to poprosi. Przynajmniej taką miała nadzieję. W końcu byli przyjaciółmi. Teraz już troszeczkę więcej niż przyjaciółmi, ale to chyba nie skreśla poprzedniego etapu, prawda?
- O! W sumie masz rację. Chyba się kumplują... Ale wątpię, bo Wilson nic na temat Nory nie wie, a kiedyś byli ze sobą dość... - tu wykonała dłońmi serię gestów, aby na końcu werbalnie je uzasadnić - ... blisko. - by na końcu trochę się skrzywić. Intensywnie starała sobie tego nie wyobrażać, bo to sprawiłoby, że odruch wymiotny pojawiłby się niemalże natychmiastowo. Jej siostra z jej najlepszym przyjacielem... nie. To wprost chore. Dobrze, że tego nie rozgrzebywała, bo kiedy jej wargi spotkały się z jego wargami, długie blade palce wplotła w jego gęste, kruczoczarne włosy, a nogami oplotła go w pasie przyciągając tym samym to siebie. Uroki pozycji siedzącej.
- Kiedy się znowu spotkamy? - zapytała gdy tylko przestała go całować, a na jej wargach wciąż błąkał się łobuzerski uśmiech. Nie mogła nie pocałować go znów i znów i znów...
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Connor Campbell on Pią 17 Sty 2014, 09:15

Banan, który pojawił się na twarzy Chorwatki, zapewne znaczył o wiele więcej dla Campbella niż dla Tonki. Po pierwsze, zobaczył, iż już udało mu się ją udobruchać i rozpromienić jej śliczną twarz, po jego nieprzyjemnym wybuchu. Po drugie, przeokropnie stęsknił się za jej widokiem, a zwłaszcza za tym uroczym uśmiechem. Po trzecie i finalnie, na każdym kroku - świadomie czy nie, nieważne - dawała mu do zrozumienia, iż ich dość krótki związek dużo dla niej znaczy i jest w stanie pohamować niektóre swoje zapędy, aby tylko wszystko między nimi było dobrze. Kanadyjczyk bardzo doceniał jej zaangażowanie i nie pozostawał jej dłużny.
Kolejne słowa Puchonki pobudziły do życia jedną z jego czarnych brwi, bardzo wyróżniającą się na tle jego jasnej karnacji. Brew uniosła się w znaczącym geście, a jasne tęczówki były zwrócone na twarz dziewczyny.
- Gdyby Wilson wiedział cokolwiek na temat każdej dziewczyny, którą przeleciał, - a było ich jakoś ze trzy razy więcej niż "moich" - musiałby mieć mózg tak wielki jak szkoła... A oboje bardzo dobrze wiemy, że jego głowa nie jest w stanie pomieścić informacji o innych, prócz tych o sobie samym - krzaczasta brew powróciła na swoje prawowite miejsce, jednakże w spojrzeniu jasnych tęczówek czaiła się pobłażliwość. Jednakże nie trwało to zbyt długo, gdyż Campbell nie mógł się powstrzymać przed posmakowaniem, tak egzotycznych dla Kanadyjczyka(!), ust Chorwatki. Mruknął z aprobatą, pomiędzy pocałunkami posyłając Antoniji lekki uśmiech, gdy tylko poczuł chude nogi na swoich biodrach, które sprawiły, iż całkowicie przywarł do ciała dziewczyny. Jednym, zgrabnym i stanowczym ruchem, wyciągnął jej koszulę ze spódnicy, aby po chwili jego dłonie mogły pod nią zanurkować, błądząc po gładkiej skórze na jej plecach.
- Musimy wybrać jakieś konkretne dni tygodnia, w których będziemy się spotykać w umówionych miejscach - odparł, opierając podbródek na jej ramieniu i wlepiając wzrok w kupę gratów, jakby miały mu pomóc w myśleniu. - No i jakiś sposób komunikacji, bo w związku z położeniem siedzib naszych domów, sowy odpadają - dodał, jeszcze usilniej wpatrując się w stertę rupieci.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 23
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Antonija Vedran on Pią 17 Sty 2014, 18:24

Uśmiech powoli schodził jej z twarzy, gdy z jego ust wypadały kolejne słowa które niezbyt miło odnosiły się do osoby Tony'ego, jej najlepszego przyjaciela od zawsze. Nie chciała, naprawdę nie chciała się kłócić z Connorem, ale nie mógł tak bez niczego obrażać w jej obecności Wilsona, który wcale nie był egoistycznym prosiakiem, a tylko sprawiał pozory wieprza. Tak naprawdę był bardzo bardzo w porządku gościem, który nie ma zbyt wiele szczęścia w miłości, bo w końcu ta cała Bronte narobiła mu nadziei, żeby móc robić z nim co chce. A że przespał się z całą masą dziewczyn? Znając go pewnie w połowie był pijany, a druga połowa sama ściągnęła mu spodnie- tylko głupi by nie wykorzystał takiej okazji.
- Jego głowa jest w stanie pomieścić dużo informacji. Nie jest niepełnosprawny umysłowo. - powiedziała cicho dość szorstkim tonem. Ona nie pyta o rodzinę i nie jest zazdrosna, a on nie rzuca błotem w Wilsona... przynajmniej w jej obecności. Coś za coś. Rozumiała, że się nie lubią, ale naprawdę nie chciała między nimi wybierać. Wolała żyć w przekonaniu, że da się to wszystko odpowiednio zorganizować.
- Nie obrażaj go przy mnie. Proszę. Wiesz, że to mój najlepszy kumpel. Jak... ty i Aleksy! Nie chciałbyś chyba, żebym zaczęła najeżdżać na Vulkodlaka... - wyjaśniła równie cicho to co chodziło po jej głowie, nawet nie licząc na to, że się domyśli, bo w naturze mężczyźni mieli zakodowane żeby się nie domyślać. Tego nauczyła się po latach spędzonych w towarzystwie braci i oczywiście tego paskudnego Szkota, o którym przed chwilą była mowa. Gdy oparł swoją głowę o jej ramię, opuszkami palców prawej ręki zaczęła muskać jego skórę na karku błogo się przy tym uśmiechając.
- Umiem wysyłać kartki złożone w orgiami wprost do właściciela. Nie dają się przechwycić, bo jak trafią w niepowołane ręce to się spalają. - to tak odnośnie wiadomości. Określone dni tygodnia, określone pory, określone miejsca... To wydawało jej się niezmiernie skomplikowane i już wiedziała, że na dłuższą metę to nie wypali. Nie chciała jednak teraz się nad tym głębiej zastanawiać, bo wolała cieszyć się chwilą sam na sam, z dala od ciekawskich gałek ocznych. Czuła jego ciepłe dłonie pod swoją koszulą, a uczucie gorąca rozeszło się po całym jej brzuszku.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Connor Campbell on Pią 17 Sty 2014, 23:56

Nie dało się ukryć, iż Connor i Wilson nie przepadali za sobą od zawsze, właściwie można rzec, że od pierwszego spotkania, którego Kanadyjczyk już nawet nie pamiętał. Ślizgon czasem miał wrażenie, iż ta ich obopólna niechęć była zapisana w kartach ich życia jeszcze długo przed ich urodzinami.
Co jak co, ale Kanadyjczyk nie spodziewał się aż tak gwałtownej reakcji ze strony dziewczyny, która bardzo dobrze wiedziała, iż tych dwóch cholernie się nie znosi i bardzo nieroztropne jest wspominanie o jednym przy drugim.
- Przepraszam. Czasem nie panuję nad tą niechęcią do niego... - odparł cicho, pełen skruchy. Cóż innego mógł zrobić, jak nie udobruchać rozdrażnionej Tonki? - Nie lubisz Aleksego? Myślałem, że się nie znacie... - zagadnął z ciekawością, błądząc spojrzeniem po jej czekoladowych tęczówkach w poszukiwaniu tych najbardziej ukrytych gestów. Mimo wszystko nie chciałby, aby bez konkretnego powodu zaczęła się zrażać do jego przyjaciela.
Na propozycję Antoniji, brunet pokiwał głową z aprobatą, jednakże jego wyraz twarzy się nie zmienił. Nie był pewien ile czasu wytrzymają w ukryciu, gdyż takie czajenie się i rzadkie spotkania kompletnie nie sprzyjały rozwijaniu związku. Poza tym ich spotkania właściwie miały się ograniczać jedynie do zamku, który skrywał wiele nieznanych zakamarków. Wioska odpadała z wiadomego powodu, błonia nie były bezpieczne, ponieważ ktoś mógł ich podejrzeć, albo podsłuchać, natomiast Zakazany Las był dla desperatów. Kanadyjczyk westchnął głęboko, mając nadzieję, iż pomoże mu to zmniejszyć natłok czarnych myśli.
- Jak myślisz... kiedy będziemy się mogli zachowywać jak normalna para? - zapytał w końcu, rozmyślając nad tym jak bardzo Jeunesse i Wilson wpływają na jego obecne życie.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 23
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Antonija Vedran on Sob 18 Sty 2014, 00:25

Nie panował nad niechęcią do Wilsona? W sumie Wilson nie panował nad niechęcią do niego. Są więc kwita. Szkoda tylko, że Tośka była między młotem a kowadłem. Jak dziecko rozwiedzionych rodziców. Chciałaby być z jednym i drugim na raz, ale wyjścia we trójkę odpadają z wiadomych względów. I nie to, że chciała z Tonym być, że być, bo dla niej był iście aseksualny, wręcz obrzydliwy pod tym względem. Chciała po prostu wyjść na kremowe piwo czy coś. No, ale nie ma się co nad tym rozwodzić, bo to było nierealne! Musiałaby wykombinować jakieś supermocne eliksiry, a i one załatwiłyby sprawę chwilowo. Najwidoczniej tak musiało być. Los tak chciał.
- To był przykład. Nie znam go na tyle, żeby go nie lubić, ale... kiedyś śmiał się z moich długich nóg i tego jaka jestem chuda i płaska. Chyba na czwartym roku. - wygięła usta w podkówkę na samo wspomnienie tamtej sytuacji, choć nie żywiła do tego blondwłosego Rosjanina żadnej urazy. Czwarty rok, a dla Ślizgońskich chłopców piąty był rokiem pełnym zgryźliwości i zaczepek, które bardziej odporne dziewczyny przyjmowały z uśmiechem i odpłacały się tym samym, a te mniej odporne płakały w dormitoriach. Selekcja naturalna. Mogłaby zdaniem Toś nastąpić trochę wcześniej, prawdę mówiąc. Aby pokazać że jej już to nie boli zaśmiała się cicho, opierając swoje czoło o jego czoło. Słysząc jego pytanie odsunęła się na stosowną odległość chcąc jakby w ten sposób przywrócić swoje trzeźwe myślenie.
- Jak dogadasz się z Andreą. Nie chcę mieć głowy nabitej na pal na szkolnym dziedzińcu. - przyznała w końcu delikatnie się uśmiechając. W sumie to ona była największym powodem dla którego kontynuowali tą farsę polegającą na udawaniu zwykłych przyjaciół. Przyjaciół którymi na szczęście już nie byli. Cała szkoła plotkowała już o "magicznej Irlandii", a oni udawali, że to nie prawda. Kłamstwo ma krótkie nogi.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Connor Campbell on Sob 18 Sty 2014, 15:57

Campbell roześmiał się lekko, słysząc powód, który sprawił, iż Chorwatka sobie zapamiętała jego przyjaciela. Jakoś nie wyobrażał sobie Aleksego, który mógłby się z kogokolwiek naśmiewać, a sama wizja tego była dość zabawna.
- Pewnie mu się spodobałaś - odparł z zadziornym uśmiechem na ustach. Jak na piętnastoletniego, dojrzewającego chłopca, takie wytłumaczenie tych zaczepek było odpowiednie. Z resztą on początkowo również stosował takie zabiegi, ponieważ przynosiły one rezultaty, gdyż Connor, a także Aleksy, nie mogli się opędzić od dziewczyn. Co prawda, w ich mniemaniu, tylko niewiele białogłowych zasługiwało na chodzenie z nimi na randki, gdyż większość z ich wielbicielek nie skończyła nawet trzynastu lat. Od tego momentu przyjaciele wybierali bardziej wyszukane sposoby podrywu, które zapewniały im zainteresowanie swych rówieśniczek, a niekiedy i starszych koleżanek. Jednakże Vulkodlak szybko się wyłamał z tej spółki z Campbellem, na rzecz związku z Andreą. Wtedy pierwszy raz diametralnie zmieniła życie Kanadyjczyka, który co raz rzadziej widywał swojego przyjaciela oraz musiał kontynuować podryw na własną rękę.
- Andrea to pikuś przy Wilsonie. Mi to obojętne, mogę sobie z nim porozmawiać po męsku - tu wymownie uniósł obie brwi. - Gorsze jest to, że przeze mnie, wasza przyjaźń może ucierpieć... - zwiesił głowę, wbijając wzrok w podłogę. - A nie chcę, żebyś była przez to nieszczęśliwa - wzruszył ramionami, nie podnosząc wzroku na Tosię. Było mu przykro, iż ich szczęście było uzależnione od osób trzecich i ich widzimisię. Czemu zawsze miał pod górkę?
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 23
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Antonija Vedran on Sob 18 Sty 2014, 18:27

Zaśmiała się cicho słysząc jego uzasadnienie. Jakoś nie wyobrażała sobie, że mogła podobać się bogatemu Vulkodlakowi, który w tamtych czasach zachowywał się jak skończony gnojek. W sumie potem chodził jak król szkoły prowadzając u swojego boku Jeunesse, tą samą którą później prowadzał ze sobą Connor. Swoją drogą- to się nazywa przyjaźń! Nawet tą samą kobitką potrafili się podzielić. Teraz Aleksy chodził z panną Castellani, która była z kolei byłą dziewczyną bliźniaka Connora i której tatuś właśnie zaczął pracę w Hogwarcie. Nie wiedziała o nim nic więcej oprócz tego co wiedzieli wszyscy szkolni plotkarze. Nie zagłębiała się nigdy w szczegóły z czystego lenistwa. No i braku głębszego zainteresowania tematem. Była Puchonką- musiała być na bieżąco z tym kto gdzie i dlaczego, ale nie zobowiązywało ją to do prześledzenia całej historii. Kiedy spuścił z niej wzrok mówiąc do jej brzucha, a może nawet do jej kolan wyciągnęła dłoń chcąc pogłaskać go po policzku.
- Załatwię to z nim jak najszybciej. I nie martw się. Będzie zły na Ciebie, a nie na mnie. - wyszczerzyła ząbki w szerokim uśmiechu, bo doskonale zdawała sobie sprawę, że za to wszystko co między nimi jest zostanie jedynie przeklęty Campbell. Tony bardzo rzadko się na nią złościł, częściej to ona chodziła zła przez niego. Wychodziła też z założenia, że są już na tym etapie przyjaźni w którym "zerwanie kontaktów" kompletnie nie wchodziło w grę. Byli jak rodzeństwo. Albo i gorzej.
- Nie ucierpi. Nie martw się. - przyciągnęła go bliżej siebie i zaczęła znów delikatnie całować jego ciepłe wargi.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Connor Campbell on Sob 18 Sty 2014, 18:50

Campbell był szczerze przekonany, iż jego wytłumaczenie takiego zachowania Aleksego, jest sensowne i możliwe. Vulkodlak zawsze miał "nosa" do dziewczyn sympatycznych, inteligentnych, a przy tym ładnych. Campbell natomiast posiadał tyle uroku oraz pewności siebie, iż razem z Rosjaninem tworzyli zgrany duet. Na ustach Ślizgona rozlał się szeroki uśmiech na wspomnienie tych pięknych, szczeniackich randez-vous.
Jednak chwilę później jego spojrzenie już wlepione było w kamienną podłogę. Kiedy tylko poczuł dotyk delikatnej dłoni Puchonki, poruszył głową, aby policzkiem wpasować się w jej rękę.
- Mam nadzieję, że nie dasz mu sobie wmówić jakichś głupot na mój temat - odparł, zdając sobie sprawę, iż po raz pierwszy w życiu przejmuje się tym kto i co może o nim złego powiedzieć. Obawiał się, że wtedy może wyjątkowo źle wypaść w oczach Chorwatki, mimo tego, iż już zdążyła poznać każdy szczegół jego osobowości i życia. Posłusznie zbliżył się do Vedran, gdy ta zaczęła go przyciągać do siebie, i zetknął swe wąskie wargi z jej słodkimi. Kilka chwil później ogromny, hogwarcki zegar zaczął wybijać godzinę dwudziestą drugą, co sprawiło, iż dwójka uczniów niechętnie przerwała swoją schadzkę i chyłkiem czmychnęła do lochów, aby tam się rozstać i rozejść do swych dormitoriów.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 23
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Brennus Lancaster on Sro 30 Lip 2014, 11:02

Wszystkie miotły zostały ustawione w równym rzędzie pod ścianą, a narzędzia woźnego schowano do wielkiej, drewnianej skrzyni.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Monika Kruger on Sob 27 Wrz 2014, 03:07

Monika powoli wracała do lochów. Niechętnie, ale jednak zbliżała się ta nieprzyjemna oczywistość. Musiała w końcu się tam pojawić, chyba, że miała w planach spanie gdzieś na schodach, na czym na pewno przyłapałby ją któryś z nauczycieli. Znając jej wszędobylskiego pecha byłby to na pewno nauczyciel którego poznała chwilę temu.
Była rozbita. Emocje po spotkaniu z Raphaelem całkowicie już opadły i pozostała ta sama pustka która towarzyszyła jej od kilku dni. Nie mogła sobie z nią poradzić. Chociaż na zewnątrz wyglądała jak twarda zawodniczka, to w środku była rozsypana na tysiące kawałeczków. Przez jednego, włoskiego, wyjątkowo gburowatego osobnika. Co za życie. Niech ten brat już wraca do Hogwartu, bo Monia nie ma nawet komu się wyżalić ani pogadać.
Nie szła zbyt szybko odwlekając moment przejścia przez próg jak najdłużej. Gdy tylko znalazła się przy schowku na miotły przystanęła nasłuchując. O nie, tum razem nie da się zaskoczyć. Była pewna, że słyszała w oddali odgłos kroków. Nie miała ochoty na utratę punktów dla domu, szybko więc wymierzyła różdżką w drzwi pomieszczenia.
- Alohomora - wyszeptała, po czym schowała się w środku czekając aż niebezpieczeństwo minie.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 18
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Brandon Tayth on Sob 27 Wrz 2014, 03:19

Kroki, które Monika słyszała, z pewnością nie były urojone. To panicz Tayth postanowił w końcu udać się do dormitorium po wieczornym "spacerze". Szedł sobie swobodnie przez parter, jakoś niespecjalnie przejmując się tym, że może najzwyczajniej w świecie dostać szlaban. Coś jednak sprawiło, że stanął jak wryty.
Jego wzrok zatrzymał się na doskonale znanym mu z wielu szkolnych ekscesów schowku na miotły. Był bardziej niż pewien, że przed sekundą za drzwiami zniknęła grzywa długich czarnych włosów. Ten sposób poruszania się przypisywał tylko jednej osobie. Którą przecież doskonale znał. To musiała być Monika...
Przez dłuższą chwilę dosłownie bił się z myślami, nie był do końca pewien, czy ma w ogóle prawo za nią tam wejść. Ale jego włoskie serce tak bardzo wzywało go właśnie ku temu. Jeszcze pół dnia wstecz w lochach był święcie przekonany o tym, że nie chce z nią mieć już nic wspólnego, ale teraz, kiedy już nie otaczał go wianuszek kumpli, wcale nie było to dla niego takie znowu jasne... Tęsknił za nią przecież przez tyle miesięcy. Kogo on chciał oszukać?
Wziął głęboki oddech i ruszył tuż za nią. Z ciężkim sercem pchnął drzwi z całej siły i równie szybko zamknął je za sobą.
- Cześć, Monika. Tylko mnie nie bij - rzucił w ciemność, nie będąc do końca pewnym, jaka odpowiedź go czeka. Był nawet przygotowany na to, że dostanie po prostu w ryj.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Monika Kruger on Sob 27 Wrz 2014, 03:34

Przytknęła oko do szczeliny w drzwiach wypatrując na korytarzu osoby która wywołała u niej cały ten niepokój. Całe szczęście, że jako takie oświetlenie dawało jej całkiem duże pole widzenia, mogła więc dostrzec nawet mysz przechadzającą się przy przeciwległej ścianie. Osoba którą jednak ujrzała, była ostatnią, którą miała ochotę spotkać. Jeszcze nie dalej jak kilka godzin temu ta właśnie persona wykrzyczała dziewczynie w twarz te wszystkie okropności. Nienawidziła go tak bardzo, a znów miała go na dosłowne wyciągnięcie ręki. Ze strachem schowała się jak najdalej tylko mogła i przykucnęła skrywając twarz w dłoniach na kilka sekund. Westchnęła cichutko. Oby tylko jej nie zauważył! Zakryła usta dłonią uniemożliwiając im wydobycie jakiegokolwiek, nawet najmniejszego głosu.
Brandon chyba jednak ją przejrzał. Po chwili widocznego zastanawiania się postanowił do niej dołączyć. Otworzył drzwi schowka i wgramolił się do środka.
Cóż, było tu ciasno, ciemno, cicho... Czyli wprost idealne miejsce na odbywanie zaległych rozmów.
- Co ty tu robisz - zapytała spokojnie. Nie miała już siły się złościć, nie miała ochoty na krzyki, wyzywanie się i na wzajemne oskarżenia. W zasadzie ten sposób komunikowania się już przerobili wczesniej i jak zdążyli się przekonać to on za bardzo nie dział. Trzeba było spróbować czegoś innego. Poza tym, Brandon póki co zachowywał pokojowe zamiary, dlaczego miałaby drzeć na niego ryja w odpowiedzi? Chodź oczywiście palce świerzbiły by chwycić którąś ze starych mioteł i zdzielić nią Włocha porządnie przez łeb.
Po co on tu wlazł. Nie mógł iść sobie i zostawić ją w spokoju tak jak obiecywał?
- Nie myśl, że cokolwiek ci wybaczę. Przegiąłeś. - W buroszarej rzeczywistości pomieszczenia Monika widziała zaledwie kontury Taytha. Doskonale jednak za to wyczuwała tak dobrze znany przez nią zapach chłopaka. Dlaczego on musiał okazać się totalnym dupkiem? Przecież kiedyś tworzyli tak zgodną i fajną parę.
Kruger ucichła na chwilę po czym dodała:
- Przez Ciebie nie mogę spać.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 18
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Brandon Tayth on Sob 27 Wrz 2014, 10:31

Odetchnął z ulgą, kiedy jej ton okazał się nie być tonem wściekłej zranionej kobiety. Ale oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że zraniona na pewno była... W końcu dał w lochach nie lada popis.
- Szukałem cię - skłamał bez mrugnięcia okiem, chociaż ona przecież nie mogła tego dostrzec. Ale ton jego głosu mógł ją o tym przekonać, wszak Tayth nie takie bzdury już wygadywał w swoim życiu, a ludzie i tak mu wierzyli.
W ciemności dostrzegł zarys jej sylwetki i zbliżył się do niej nieznacznie. Targały nim sprzeczne uczucia. Wciąż miał do niej niewymowny żal, a jednocześnie było mu straszliwie wstyd za to, jak potraktował ją w Pokoju Wspólnym. Jak kilka godzin temu był święcie przekonany, że nie chce mieć z nią nic wspólnego, to teraz zaś doszedł do wniosku, że wcale tak nie jest. Chciał mieć z nią wspólne wszystko. Znowu.
- Wiem, że przegiąłem - odburknął markotnie, wzdychając ciężko. - Nie mam pojęcia, czemu tak zareagowałem. Ale jak zobaczyłem cię z Cortezem, to myślałem, że go po prostu zamorduję! - Mimowolnie podniósł głos poirytowany, wylewając całą swoją zazdrość, jaka się w nim gotowała. A tak bardzo chciał utrzymać tę niezawodną maskę obojętnego na wszystko dupka... Dlaczego tylko Monika zawsze była świadkiem jego emocjonalnego obnażania się? Nikt nigdy nie działał na niego w taki sposób. Przy niej kłamało mu się o wiele gorzej.
- Nie zapomniałem o tobie. A gdy powiedziałem, że nie chcę więcej mieć z tobą do czynienia, to najzwyczajniej w świecie ściemniałem - wyszeptał cicho, wpatrując się w nią. I choć widział niewiele, doskonale wyobrażał sobie jej twarz. Nawet wiedział, jaki przybierze wyraz, tak dobrze ją znał. Podszedł jeszcze bliżej niej, pokonując już ostatecznie odległość, która ich dzieliła i dotknął jej ramienia. Teraz już mógł dostać w ryj, ale nawet nie broniłby się przed tym.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Monika Kruger on Sob 27 Wrz 2014, 12:37

Szukał jej! Jasne, Monika może i była naiwna, ale nie do tego stopnia, żeby wierzyć w każde słowo osobie, która wcale nie tak dawno temu nazwała ją gwiazdą porno. O co mu chodziło? Dziewczyna była bardziej niż pewna, że Brandon ma chyba coś w rodzaju PMS. Raz rzuca jadem na prawo i lewo tylko po to by za chwile przymilać się zupełnie jakby nic się nie stało. A stało się wiele, a ślizgonka choć pałała do Włocha uczuciem niebanalnym nie umiała teraz tego tak po prostu zapomnieć.
- Szukałeś mnie - powtórzyła za nim. - Po co mnie szukałeś?
Kruger znała Brandona na wylot. Nie zdziwiło jej więc to, że w tych wszystkich wyjaśnieniach i kajaniu się zabrakło najważniejszego dla niej słowa. Ten facet był chyba zbyt dumny, żeby wydusić z siebie to jedno, małe, a potrafiące zdziałać cuda "przepraszam".
Był zazdrosny o Corteza, nic nowego. To już zauważyła gdy tylko weszła z nim do Pokoju Wspólnego. Ciekawa była reakcji chłopaka, gdyby wtedy weszła sama zamiast z Aleksandrem, który ochoczo podawał jej pudełeczko z maścią.
Wszystko mogło potoczyć się tak naprawdę zupełnie inaczej.
- Cortez to tylko znajomy, nawet nie kolega. Dopiero co go poznałam kompletnie przez przypadek. Natknęliśmy się na siebie, to wszystko.
Niby nie musiała, a nawet nie powinna mu się tłumaczyć, ale chciała postawić sprawę jasno. Dlaczego przez incydent z przeszłości Włoch ma ją traktować tak samo za każdym razem. To się musi skończyć.
Przysunął się do niej, w dalszym ciągu próbując ją udobruchać. Był naprawdę tak naiwny, czy tylko udawał stawiając na szczęście? O jeden raz za dużo i Monika nie miała zamiaru poddać się tak łatwo. Była przecież na niego niewyobrażalnie wściekła! A przynajmniej tak się sprawy miały jeszcze kilka minut temu, zanim wtargnął do schowka!
Przybliżył się do niej i Monika wiedziała co się zaraz stanie.
- Nie, nie, nie. Nie dotykaj mnie Brandon. Za dużo złego się stało, nie chcę przechodzić znów przez to samo - mówiąc to ściągnęła jego dłoń z jej ramienia. Dotknęła go i to był chyba już koniec z jej twardym postanowieniem zakończenia znajomości z tym człowiekiem.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 18
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Brandon Tayth on Sob 27 Wrz 2014, 12:53

- No jak to po co? - Uniósł brwi zdziwiony. Kij z tym, że w zasadzie to nawet nie pomyślał o tym, żeby ją odszukać. Znając jego, wpadłby na ten błyskotliwy pomysł najwcześniej za miesiąc. Ale skoro nadarzyła się okazja już teraz, to dlaczego miałby z niej nie skorzystać?
- W sumie to chciałem cię przeprosić - wymamrotał po chwili tak cicho, że prawie niedosłyszalnie nawet dla niego samego. Nie pamiętał, kiedy ostatnio zdobył się na to, żeby przeprosić kogokolwiek. Ale wiedział, ze teraz po prostu musi to zrobić, bo jeśli kolejny raz postawi swoją chorą dumę na pierwszym miejscu, to już nigdy do siebie nie wrócą. A tego chyba nie chciał. - Przepraszam, Monika.
Spojrzał na nią spode łba, ciekawy jak ona na to zareaguje. Starał się brzmieć jak najbardziej szczerze. W zasadzie to nawet nie musiał zbytnio się wysilać, bo tym razem jego przeprosiny były kompletnie pozbawione fałszu. Raz w życiu wypada się przełamać.
Kiedy wyjaśniła mu, jak sprawy się mają z Cortezem, poczuł się jeszcze bardziej idiotycznie niż przedtem. I po cholerę była mu ta cała scena wyrżnięta prosto z Mody na Sukces? I jak mógł w ogóle posądzić swojego kumpla o to, że poderwie jego byłą dziewczynę? Wstyd.
Domyślał się, że odtrąci jego dłoń. Nie od razu Rzym zbudowano. Nie oznaczało to oczywiście, że miał zamiar się poddać. Teraz było mu już naprawdę wszystko jedno. W końcu powiedział sobie jasno, że nadal coś do niej czuje, że nie ma sensu dłużej się oszukiwać. Po co uciekać od czegoś, co i tak nastąpi. Nie zastanawiając się dłużej, chwycił ją w objęcia i pocałował tak, jak jeszcze nigdy nikogo nie całował.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Monika Kruger on Sob 27 Wrz 2014, 16:36

O losie! Monika nie wierzyła własnym uszom! Dobrze, że było dość ciemno i Brandon nie widział wyrazu jej twarzy pełnego niedowierzania i zaskoczenia. W najśmielszych snach nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Szczerze mówiąc, kompletnie spisała ich już na straty po tym całym incydencie. A jednak ją przepraszał co było tak kompletnie i nieprawdopodobnie do niego nie podobne, że dziewczyna tylko całą swoją siłą woli powstrzymała się, by nie wybiec na korytarz i krzycząc nie ogłosić tego światu. Brandon Tayth-Wilson ją przepraszał! I to całkiem całkiem szczerze! Znała ten ton i wiedziała, że absolutnie nie ściemnia. Gdy to sobie uświadomiła, coś w niej drgnęło. Chciała tak mocno się do niego przytulic, tak jak kiedyś, móc zatracić się w jego objęciach, ale coś ją blokowało.
To pewnie ta gwiazda porno cały czas tkwiła gdzieś tam z tyłu jej głowy.
- Po co więc było to wszystko? To całe zajście w Pokoju Wspólnym? - musiała o to spytać. Skoro już rozmawiają to niech wyjaśnią sobie wszystko, bo w przeciwnym razie atmosfera nigdy nie będzie do końca czysta między nimi. - Chciałeś się popisać przed Rafflesem?
Ślizgonka wiedziała doskonale, że Peter i reszta zgrai mieli na Włocha zły wpływ. Nigdy nie mogła mu jednak zabronić widywania się z nimi, nie jest osobą, która musi sobie podporządkować ukochanego i wybiera mu znajomych. Nie pałała do nich cieplejszymi uczuciami, na całe szczęście osobiście nigdy nic Monice nie zrobili poza tym właśnie, że trochę zepsuli jej chłopaka.
- Dobrze Wilson, przyjmuję przeprosiny. - Specjalnie zwróciła się do niego po nazwisku, chcąc póki co zachować między nimi pewien dystans. Niech sobie za dużo nie myśli, Krugerowa nie da tak łatwo się do końca udobruchać. Kochała go i w głębi duszy aż szalała ze szczęścia, słysząc teraz jego słowa, bo oznaczały, że Brandon zaczyna powoli przytomnieć, ale on nie musi o tym wiedzieć. Po raz kolejny podziękowała otaczającej ich ciemności, dzięki której chłopak nie mógł widzieć jej miny.
Nawet pewnie przez głowę by mu nie przeszło, że Niemka uśmiecha się pod nosem.
- Jak ty sobie to tak w ogóle wyobrażasz? Dwie godziny temu mnie pogoniłeś gdzie pieprz rośnie przy wszystkich ślizgonach, a za chwilę wejdziesz tam ze mną twierdząc, że jednak ci się odwidziało?
Odzyskała nieco dobry humor. Dobrze, że go na dzień dobry gdy tu wtargnął nie potraktowała jakimś paskudnym urokiem, bo nigdy by się nie doczekała tych przeprosin! Albo, że go jednak nie zdzieliła po głowie tą miotłą, o którą właśnie się opierała.
Póki co planowała, że powoli dojdą do porozumienia, a Monika poczeka aż chłopak naprawdę udowodni, że mu zależy. Nic na szybko, to przecież tak nie działa. Gdy odtrąciła jego dłoń, była pewna, że ślizgon da za wygraną, zwiesi głowę i wrócą do lochów. On jednak całkowicie ją zaskoczył chwytając ją nagle i przysuwając się do niej.
Już kiedyś ją tak całował, wtedy, gdy zbliżyli się do siebie po raz pierwszy. Z tą tylko subtelną różnicą, że wtedy całował tak, bo chciał ją uwieść, a teraz robił to, bo chciał ją odzyskać.
Takiemu obrotowi spraw Monika nie miała nic do zarzucenia. Początkowo zaskoczona po chwili już oddała się namiętnemu uniesieniu i wspomnieniom brandonowego dotyku i miękkości jego warg.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 18
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Brandon Tayth on Nie 28 Wrz 2014, 00:05

Czy chciał się popisać przed Rafflesem? To było dość trudne pytanie. Ale w ostatecznym rozrachunku Tayth stwierdził, że to nie o popisy mu chodziło...
- Nie, nie chciałem - odpowiedział po paru sekundach zadumy. - Po prostu coś mi totalnie odwaliło, nie kierowałem się wtedy chęcią zaimponowania bandzie. Twój widok mnie kompletnie zaskoczył.
Naprawdę nie miał pojęcia, dlaczego tak wybuchnął. Kiedy wydzierał się na całe lochy, w ogóle nie myślał o tym, co o nim pomyśli Raffles i cała reszta. Gdyby faktycznie miał to na względzie, nie zrobiłby takiej sceny...bo wiedział, że wezmą go za idiotę.
Gdy panna Kruger wspaniałomyślnie przyjęła jego żałosne przeprosiny, Włoch mimowolnie wyszczerzył zębiska w szerokim uśmiechu. Wiedział, że tak czy siak czeka go sporo roboty. Monika nie była przeciętną laseczką, tylko twardo stąpającą po ziemi kobietą i ostateczne udobruchanie jej będzie dla niego nie lada wyzwaniem. Oby tylko w paradę nie weszły mu jakieś inne...problemy.
- Monika, nie przejmuj się jakimiś tam Ślizgonami. Jak wrócimy do lochów razem to przynajmniej pomyślą, że po prostu byli świadkami jakiegoś kabaretu... - Zachichotał cicho pod nosem, starając się rozładować atmosferę. Kiedy ktoś ma tak straszliwie przesrane jak on, chwyta się wszystkich możliwych sposobów, żeby tylko jakoś załagodzić sytuację. A Włoch w tym momencie byłby w stanie zrobić absolutnie wszystko. Nawet na uszach i rzęsach stanąłby bez wahania, gdyby tylko Monika mu rozkazała. Faceci są tacy prości.
Z cichym pomrukiem zadowolenia skwitował to, że odwzajemniła jego pocałunek. I to jeszcze jak odwzajemniła! Brandon był po prostu w siódmym niebie. Błądził stęsknionymi dłońmi po jej plecach, wplatał palce w jej włosy... Czuł się tak, jak gdyby doświadczał fizycznej bliskości z kobietą absolutnie pierwszy raz - było wyjątkowo.
Kiedy w końcu oderwał się od niej, spojrzał w jej oczy, które teraz był w stanie lepiej dostrzec, gdyż wzrok zdołał już przyzwyczaić się do tej schowkowej osobliwej ciemności.
- Wróć do mnie. Ten ostatni raz.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Monika Kruger on Nie 28 Wrz 2014, 00:31

- Mój widok? To raczej było więcej niż pewne, że wrócę. Szkoda tylko, że nie widziałeś mojej miny gdy dostrzegłam cię ostatnio na korytarzu. Gdzie wtedy uciekłeś? Z Dziurawego Kotła? - o to też musiała spytać. Bo przecież od tego to wszystko co między nimi było zaczęło się psuć. Chciała, żeby jej to rzeczowo wyjaśnił.
Monika w zasadzie nie pomyślała, że to co zaszło w Pokoju Wspólnym mogło Rafflesowi zaimponować tyle co zeszłoroczny śnieg. To był osobnik niezwykle wybredny i takie dramaty nie robią na nim wrażenia. No ale cóż, stało się. Brandon zrobiła z siebie pajaca ale chyba sama świadomość tego już była dla niego wystarczającą karą.
Wyczuła, że się cieszył. Co tam cieszył, raczej suszył zęby aż miło! To sprawiło, że i ona mimowolnie zaśmiała się nieco głośniej niż planowała.
Ehh... Już i tak nie było sensu udawać niedostępna. Za tym chłopakiem poszłaby w ogień. Wiedział chyba o tym. Miała tylko nadzieję, że tego nie wykorzystywał w tym momencie.
Pokręciła głową na jego słowa. Pal licho, miał rację. Co tam się będzie przejmować innymi. Najważniejsze że ona miała to czego chciała i nic innego nie powinno się liczyć.
A miała Brandona i jego pieszczoty, za którymi tak tęskniła. Tylko on na całym świecie znał ją na wylot i wiedział jak jej dogodzić. Wiedział gdzie dotknąć, jak dotknąć. Jak pocałować... Nie chciała, żeby ta chwila kiedyś się skończyła. Mogłaby tak trwać i trwać w nieskończoność w jego objęciach. Gdy odsunął wargi, jęknęła.
Wrócić do niego po raz ostatni? Głupie pytanie. Odpowiedź była oczywistą oczywistością.
- Kocham cię idioto - wyznała po chwili ciszy i pocałowała go znów, tym razem trochę natarczywiej.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 18
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Brandon Tayth on Nie 28 Wrz 2014, 01:05

Na wzmiankę o Dziurawym Kotle zareagował dość nerwowo, podrapał się niezdarnie po łbie i dość długo zwlekał z odpowiedzią. Po dłuższej chwili wypuścił powietrze ze świstem, stwierdzając, że należy w końcu coś powiedzieć.
- Przestraszyłem się odpowiedzialności. Nie wiem, dlaczego, Monika. Nie mam pojęcia. Wiem, że mi tego nie wybaczysz, ale będę próbował to zmienić. - Kolejny raz tego wieczoru mówił szczerą prawdę. Nie był w stanie odpowiedzieć jej na to pytanie jednoznacznie, kompletnie nie rozumiał tego, co wtedy nim kierowało, gdy nad ranem pospiesznie włożył sprane gacie, zebrał manatki do plecaka i wyleciał z pubu niczym poparzony, by zdążyć na pierwszy lepszy samolot do Włoch. Chyba był głupim gówniarzem, którego przerosła perspektywa siedzenia na dupie przy jednej i tej samej istocie po wsze czasy. Kiedy jednak uświadomił sobie, że owa istota może doskonale poradzić sobie bez niego, poczuł, że bez niej jest po prostu nikim. Gdyby nie Monika, byłby zadufanym w sobie bogatym gnojem. A teraz będzie po prostu bogatym gnojkiem i nic poza tym! Koniec z byciem egoistą.
- Ja też cię kocham - szepnął jej do ucha. - Chyba od zawsze tak było.
To, że tym razem ona pocałowała jego, było dla niego miłym zaskoczeniem. Serce biło mu jak oszalałe, kiedy całował jej usta w coraz bardziej namiętny, chwilami wręcz oszalały sposób. Wiedział jednak podświadomie, że jeżeli nie opanują sytuacji, za chwilę wylądują kompletnie nadzy między starymi miotłami, a potem już tylko krok dzielił ich od pożegnania się z Hogwartem. Tego panicz Tayth nie chciałby za nic w świecie zaznać, gdyż i tak miał spore szczęście, że pozwolono mu łaskawie powtórzyć rok po ich brawurowej ucieczce, która zaowocowała tym, że Włoch nie wrócił do szkoły już wcale. Matka chyba by go zamordowała, gdyby powtórzył ten numer.
Niechętnie, ale stanowczo odsunął nieco się od Moniki, wciąż jednak obejmując ją w pasie.
- Chyba będzie lepiej jak wrócimy do lochów, hmm? Schowek to niezbyt romantyczne miejsce. - Uśmiechnął się do niej lekko i pogładził delikatnie po policzku. Wiedział, że akurat ona jest bardziej rozsądna niż on, zatem miał nadzieję, że tym krokiem przynajmniej trochę jej zaimponuje. I przy okazji udowodni, że nieprawdą jest, iż jedyną głową, jakiej Tayth używa do myślenia, to ta mieszcząca się w jego spodniach.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Monika Kruger on Nie 28 Wrz 2014, 02:07

Ten wieczór szczerości ze strony Brandona to była dla dziewczyny nowość. Chyba jeszcze nigdy w całej swojej historii nie odbyli tak poważnej rozmowy. Zawsze musi być ten pierwszy raz, a Monia miała tylko nadzieję, że nie ostatni.
Trochę ją zdziwił. Przestraszył się odpowiedzialności? Też coś. A co to za odpowiedzialność porzucać szkołę w tak młodym wieku i to w tak niesubtelny sposób. Przynajmniej nie owijał w bawełnę a to już duży plus! Słuchała jak bez zająknięcia składał jej deklarację poprawy i jakoś tak nawet zaczęła mu wierzyć. Ostatni raz, przecież sam to podkreślił.
- Dobrze dobrze, rozumiem - uciszyła go. Już więcej nie miała żadnych pytań. Cała ta rozmowa, chociaż mieściła się w miejscu kompletnie do tego nie przystosowanym, całkowicie ją satysfakcjonowała.
Nawet można to było podciągnąć pod szczęście.
Gdyby wiedziała, że ten dzień się tak skończy, ani trochę nie załamywałaby się. Ale niestety z wróżbiarstwa oceny miała raczej średnie, zwyczajnie tego nie przewidziała.
Gdy odpowiedział jej wyznaniem na wyznanie uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Kobiety są tak skonstruowane, że wystarczy im zwykłe małe zapewnienie i już się cieszą. Monika wprost fruwała z zachwytu kompletnie już zacierając w pamięci obraz Taytha, obrzucającego ją najbardziej nienawistnym spojrzeniem na jakie było go stać. Zastąpił go Brandon uroczy i kochany, jaki był tuż przed ucieczką.
Wiedziała, że muszą się opamiętać, zdawała sobie z tego przykrą sprawę. Odciągała ten moment najdłużej jak mogła. W końcu jednak kiedyś trzeba wrócić do rzeczywistości, a chłopak jak widać sam zdecydował o tym kiedy dokładnie to miało nastąpić. Niechętnie przytaknęła.
- Masz rację, wracajmy.
Gdy wyszli ze schowka Monika w końcu mogła na powrót przyjrzeć się Włochowi zamiast wyobrażać sobie wyraz jego twarzy w ciemnościach.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 18
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 17 Sie 2015, 23:23

ROK SZKOLNY 2015/2016




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry


 :: Hogwart :: Parter

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach