Opuszczona klasa

 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro I

Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Go down

Opuszczona klasa

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 19:18

First topic message reminder :


Niegdyś obywały się tutaj zajęcia z wróżbiarstwa, nim nie zostały przeniesione do wieży północnej. Teraz sala stoi pusta, jedynie nieliczni odwiedzają czasami stare, zakurzone ławki, w których oddają się przeróżnym czynnościom.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Opuszczona klasa

Pisanie by Aleksander Cortez on Sro 06 Sty 2016, 03:10

Nie spodziewał się, że będzie to łatwa rozmowa i wszystko pójdzie po jego myśli. Tego nie dało się zaplanować, nie w takiej grupie, a już tym bardziej nie kiedy chodziło o rzucanie sectumsempr w szkole. Poniekąd zgadzał się z jego słowami więc nie mieszał się w to.
- Jej chociaż magiczny! A nie będziesz mnie wyzywał od szlam jak przed chwilą Lenę - powiedział udając wielce zaskoczonego i uradowanego tym, że przynajmniej on jeszcze zachował swoją nieskazitelnie czystą krew, a nie został jakimś mugolakiem. Po tym poszło zaklęcie przez co jego wzrok przez kilka sekund powędrował za ławką która narobiła harmidru w klasie. Wrócił jednak o wiele szybciej niż Peter ciesząc się nieco, że to nie on tak poleciał.
- No jeszcze tego brakowało byś w ogóle pomyślał by czegoś takiego nam zabraniać, a to gdzie wkładam moje łapki to już moja sprawa. To, że padło na dziewczynę z najbardziej porąbanymi relacjami z byłymi to już inna sprawa. Ale ja w przeciwieństwie do ciebie Peter potrafię naprawić to co zjebałem. - Odpowiedział wspominając swoje ostatnie spotkanie z Brandonem i to, że niewiele brakuje by zakopać wszelkie topory wojenne między tą dwójką.
Wtedy Gregorovic nie wytrzymała i szybko opuściła klasę. Odprowadził wzrokiem dziewczynę do samych drzwi i zdecydowanie posmutniał. Paczka rozpadała się na jego oczach, a była to rzecz do której nie chciał dopuścić. Może faktycznie niepotrzebnie się odzywał i ten by sobie pokrzyczał i by mu przeszło? No ale skoro już się włączył do tej rozmowy to nie będzie teraz stał jak ten kołek.
- I jeszcze jedno. Już po raz drugi w przeciągu tych paru minut mówisz, że to ty oberwiesz najbardziej za to co my zrobimy. - Mówił to bardzo powoli i spokojnie, oraz z bardzo wyraźnym smutkiem w głosie.
- Więc powiedz mi o czym to niby świadczy? Za kogo ty sam nas uważasz? Jedynie za przedłużenie swoich rąk, za dodatkową różdżkę przez ciebie trzymaną? Czy zaklęcia wypowiedziane przez nas, nasze słowa są twoimi? Bo przed chwilą wyliczyłeś mi wszelkie przykłady na moją wolność w tej bandzie. Z których to zawsze bardzo byłem zadowolony i przecież nigdy na to nie narzekałem. - Dodał robiąc małą przerwę na oddech.
- Ale jednak to co przed chwilą powiedziałem przeczy temu co mówisz i sugerujesz, że nie kontrolujesz nas. - Dokończył samemu teraz machając kilka razy różdżką i przywołał dwa krzesła. Jedno postawił tam gdzie się zatrzymało, a drugie łapiąc postawił dwa metry od tamtego po czym usiadł na nim.
Było to chyba wystarczająca odpowiedź na jego ostatnie zdanie.
On się nigdzie nie wybierał. Zdecydowanie nie w takim momencie.
- Możesz być pewny, że tutaj to Lena najbardziej oberwie, a nie ty. Każdy zapłaci tutaj swoją cenę za to co się tam stało, a nie ty będziesz płacił za wszystko sam jedynie dlatego, że jesteś naszym szefem. - Rzekł nieco zmęczony tym ciągłym unoszeniem się i teraz starał się mówić wszystko bardzo spokojnie. Tak by nawet jeśli Raffles miał zupełnie odmienne zdanie na ten temat to nie musiał się tak wydzierać byleby go przekrzyczeć, bowiem nie było to aż tak trudne.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona klasa

Pisanie by Peter Raffles on Sro 06 Sty 2016, 14:32

Z buńczucznej, pełnej energii, i wewnętrznego jadu kobry, Lena na jego oczach zwiotczała i oklapła, jak podcięta Jadowita Tentakula. Słuchała jego słów z bezbarwnym, niewidzącym spojrzeniem i zwieszoną głową. Czuł, jak agresja ulatnia się pod sufit starej klasy, mieszając się z zamierającymi kształtami z rozbitych szklanych kul. Raz poprosiła, by przestał, chyba nawet tego nie usłyszał. A gdy swoje żale skończył snuć Cortez, Lena zwyczajnie skapitulowała. Herszt bandy się tego nie spodziewał. Widząc, jak odchodzi, niczym cień dawnej chwały, Raffles drgnął, jakby chciał za nią pójść, szarpnąć za ramię, potrząsnąć, zatrzymać. Wymusić emocje, zobligować do jakiejkolwiek reakcji. Poszczuć do walki. Z tak smutną, zobojętniałą Gregorovic nie chciał mieć do czynienia. Takiej jej nie znał, takiej jej nie rozumiał...
Lena, zostań... Nie wypowiedział tego na głos. Nie potrafił.
Gdy zamknęły się za nią upstrzone pajęczynami odrzwia, wypuścił długo chowane w płucach powietrze i zaklął pod nosem. Jeszcze chwilę wpatrywał się w klamkę, jakby liczył, że Gregorovic wróci. Wiedział jednak, że nic takiego się nie wydarzy.
Powoli uniósł spojrzenie na Corteza. Szare oczy straciły jakąkolwiek wolę walki. Przygaszone, znużone, zmęczone.
- Dlaczego mówię, że to ja oberwę? Zastanów się. Za czasów Gwardii Dumbledore'a za jej działania obrywał sam Potter. Szef cyrku musi brać odpowiedzialność za jego małpy, używając twojego ulubionego porównania. - Słowa były ciche, gorzkie i pełne jakiegoś niewyobrażalnego zmęczenia.
- I może wydaje ci się, że zostawiłbym was własnemu losowi, kiedy wydarzyłoby się coś paskudnego. Ale prawda jest taka, że zrobiłbym wszystko, by tę cholerną paczkę utrzymać w ryzach. Co robi się skomplikowane, kiedy otaczają mnie sami malkontenci.
Spojrzał na przywołane przez Corteza krzesło jakby zupełnie nie zrozumiał, że to zaproszenie do dalszej konwersacji. Dopiero po chwili coś zaskoczyło w obciążonym zbędnymi emocjami mózgu. Przysiadł i ukrył twarz w dłoniach, mocno ją pocierając.
- Nie oberwie. - mruknął spomiędzy własnych palców. - Moja tyrada była jedyną nieprzyjemnością, jaka mogła ją spotkać. Nieistotne, czy trzeba będzie kogoś zastraszyć, zaszantażować, zmodyfikować mu pamięć czy skonfundować i wpoić zupełnie inną wersję wydarzeń. Ta banda jest jednym i tylko jako całość bierze odpowiedzialność. Właśnie dlatego nie chcę, by takie wybryki się powtarzały, kiedy tak cholernie ciężko to potem wyprostować. To aż takie trudne?
Wynurzył się spomiędzy własnych dłoni i spojrzał na Corteza jak zirytowany bazyliszek.
- Coś jeszcze chciałbyś skonfrontować, moja ty dodatkowa różdżko? - zapytał gorzko, odchylając się na krześle i wpijając źrenice w zapajęczyniony strop.
avatar
Peter Raffles
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : stare śmieci - Hogsmeade
Krew : wątpliwie czysta
Majątek : bez sykla przy duszy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona klasa

Pisanie by Aleksander Cortez on Sro 06 Sty 2016, 16:58

- Nie jesteśmy Gwardią Dumbledore'a, nie żyjemy w czasach gdzie wszystko co złe było zwalane na niego by go jeszcze bardziej pogrążyć. A obecnie dyrektorem jest Scott a nie Snape, choć pewnie za jego rządów to by nas poklepali po ramieniu, że dobrze robimy. Nie mniej jednak stary Scott jest człowiekiem z zasadami i nie zwali winy na kogoś jeśli wie, że to nie on popełnił ten uczynek. - Odpowiedział i rozciągnął się na krześle ziewając lekko. Przebywanie w tej sali go jakoś męczyło i pewnie ten klimat powodował, że chciało mu się spać.
Słysząc, że został nazwany malkontentem uśmiechnął się i potrząsnął lekko głową w niedowierzaniu.
- Serio sami? Bo raz się odezwałem? I to w dodatku ja, na tle naszej paczki? - Rzekł uśmiechając się na prawdę szeroko i nie tyle złośliwie co będąc na prawdę rozbawionym tym stwierdzeniem. Bowiem to on myślał, że bardzo nie pasował do tej bandy ponuraków.
Spoglądał już poważniej na ślizgona widząc, że ten patrzy się na krzesło i bardziej prawdopodobnym było dla niego to, że się zastanawiał czy podjąć tą dyskusję niż, że faktycznie nie zrozumiał o co mu chodziło. No ale przecież każdy miewał słabsze chwile i najwidoczniej nie tylko go to tak bardzo zmęczyło.
- Echh... Jak to jest, że ciągłe miotanie zaklęciami bywa mniej męczące od takiej rozmowy - rzucił kiedy to Raffles usiadł na krześle i schował twarz w dłoniach.
Nawet się ucieszył kiedy to mówił kolejne słowa. Znaczyło to, że mogą się jeszcze podnieść, że jest szansa na to by to wszystko naprawić, tylko właśnie jak?
Przesunął się na krześle by odwodząc rękę położyć ją na oparciu i na niej położyć głowę, która teraz zdawała się ważyć dwa razy więcej i już kark go zaczynał boleć.
- Co tam w zasadzie się stało? Kto to widział, bo zupełnie nie mam pojęcia jak za to się zabrać. - Powiedział spoglądając na herszta bandy.
Na ostatnie jego pytanie kącik warg drgnął lekko do góry i Cortez wypuścił szybko powietrze przez nozdrza.
- Nie, co miało zostać powiedziane już zostało - odpowiedział przyglądając się rozmówcy i czekając na jakieś konkretne informacje co do pojedynku jaki się odbył między nimi a Hamilton
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona klasa

Pisanie by Nevan Fraser on Sro 06 Sty 2016, 18:39

Przez szparę w drzwiach do opuszczonej sali wleciał mały, papierowy samolocik. Zniżając lot obleciał Petera zgrabną spiralą i wylądował na podłodze obok jego prawej nogi.
Zagięta kartka była zapisana zdradzającym pośpiech pismem.
Treść była następująca:
"Pielęgniarka doniosła Lancasterowi. Idę do niego. Być może w końcu Ślizgoni dostaną za swoje."
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona klasa

Pisanie by Peter Raffles on Sro 06 Sty 2016, 18:50

- Do czasu Sectumsempry rozgrywała się jedynie klasyka gatunku. Hamilton wpadła do sali, gdzie akurat na jej nieszczęście siedziałem, zaraz za nią wtoczył się Fraser i Gregorovic. Zaczęła się zabawa w drobne, nieszkodliwe uroki. Kiedy już skakała spętana moją Tarantallegrą i Jęzlepem Leny, zabrałem jej różdżkę i powiedziałem, że w zamian za listę prostych przysług będzie mogła ją odzyskać. Wtedy w Gregorovic coś wstąpiło...
Urwał, obserwując, jak do środka sali wpycha się maleńki samolocik z papieru. Zmarszczył brwi, kiedy liścik okrążył go i wylądował zaraz przy poszarpanym bucie. Podniósł go ostrożnie i rozprostował. Chwilę wpatrywał się w zamieszczone tam słowa, jakby konstruował jakiś plan... Przytknął koniec różdżki do listu i spopielił go.
- Lancaster coś wie, wypytuje ludzi u siebie w gabinecie. Zaczyna się prawdziwe tango... Teraz tylko... Gdzie polazła Gregorovic? Masz kawałek papieru?
Gdy Cortez podał mu wymiętolony fragment pergaminu, naskrobał na nim króciutką formułkę. Następnie stuknął swój wytwór różdżką, zaklinając go pocztowym zaklęciem, szepcząc, kogo właściwie ma szukać. Samolocik wyleciał drogą swojego poprzednika, udając się na poszukiwania panny Gregorovic.
- Idziemy stąd. - rzucił do towarzysza i wspólnie usunęli się z opuszczonej sali.
avatar
Peter Raffles
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : stare śmieci - Hogsmeade
Krew : wątpliwie czysta
Majątek : bez sykla przy duszy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczona klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro I

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach