Malutki zagajnik

Strona 12 z 15 Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next

Go down

Malutki zagajnik

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 19:06

First topic message reminder :

Niewielki, młody lasek znajdujący się przy końcu błoni, na połączeniu tych zielonych terenów i Zakazanego Lasu. Znajduje się tam kilka ławeczek i przytulnych, odosobnionych miejsc.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Cassidy Thomas on Pią 20 Cze 2014, 12:13

Pewność w jego głosie była uskrzydlająca, życzliwy poblask w oczach sprawiał, że czuła przyjemne ciepło gdzieś pod sercem. Patrzyła na niego wzrokiem kogoś, kto stęskniony i osowiały ze stagnacji, nareszcie natknął się na obiekt swoich myśli (a nawet kilku snów) i szczęśliwy, nie zamierzał zmarnować szansy.
Muskała linii jego włosów, zaczepiała palcem wrażliwe miejsce za uchem i sunęła kciukiem po jego kręgosłupie. Wszystko robiła dość intuicyjnie, na wyczucie. Widząc, że William nie protestuje, uśmiechnęła się z rozczuleniem. A wtedy ją pocałował.
To było jak tysiące iskier magii, jak zapach Amortencji i miało smak eliksiru szczęścia. Czując jego wargi na swoich, miała chęć zatrzymać go tak, na tej ławce, przy karmazynowym niebie pełnym zachodzącego słońca. Oddała pocałunkiem całą siebie - całą swoją pierwszą, dziewczęcą, niewinną miłość. I choć tak naprawdę nie do końca wiedziała, jak powinno się to robić, jej jasne wargi rozchyliły się same a  doświadczony już poniekąd William prędko pokazał jej, co znaczy prawdziwy pocałunek. Zadrżała w jego ramionach, owładnięta tysiącem uczuć, których nie potrafiłaby wyrazić słowami, tysiącem myśli, które w jednej chwili mieszały się w całość, tysiącem dreszczy, gdzieś w okolicach karku i pleców. Zamknęła oczy i nieświadomie przysunęła się jeszcze bliżej, dłonie wsuwając pod kołnierz jego koszuli na karku i delikatnie uciskając barki i muskając paznokciami pleców. Była to pieszczota niewprawna i spontaniczna, za to czyniona z czystej, młodzieńczej namiętności.
Gdy przerwali, wyrwało jej się rozmarzone westchnienie. Wpiła w niego pełne rozognionych uczuć spojrzenie, po czym sięgnęła ustami do jego szyi, powtarzając drogę, jaką wcześniej przebyły jej palce. Oddychała nieco niespokojnie, wyraźnie upojona.
- Tak się cieszę...
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by William Greengrass on Pią 20 Cze 2014, 21:10

William niestety nie doświadczył żadnego z tych wspaniałych uczuć jakie targały dziewczyną w trakcie pocałunku. Nie znalazł się w siódmym niebie, ani nie upił amortencją, nie miał przyjemnych dreszczy, które towarzyszyły mu, gdy całował Zoję, a wcześniej Claudię. Chciał. Bardzo chciał i starał się ze wszystkich sił dać jej to wszystko czego pragnęła, dać jej siebie takiego, jakim go pragnęła. Gdy tylko rozchyliła usta skorzystał z zaproszenia i pogłebił pocałunek pieszcząc delikatnie językiem podniebienie dziewczyny.  Skłamałby mówiąc, że nie poczuł kompletnie nic, bo z każdą chwilą i każda kolejną pieszczotą dziewczyny podniecenie narastało. Zbyt długo był sam. Nawet nie wiedział kiedy jego dłoń znalazła się na udzie dziewczyny. Dopiero kiedy przeniosła się z pocałunkami na jego szyję zreflektował się i zabrał szybko rękę.
- Musimy dozować sobie tą radość - powiedział cicho nieco ochrypłym z podniecenia głosem patrząc na nią z pożądaniem. Chyba nie będzie miała problemów z rozkochaniem go w sobie, skoro już teraz miał ochotę wziąć ją tu i teraz na tej ławce.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Cassidy Thomas on Sob 21 Cze 2014, 00:49

Gdy poczuła, jak do czułego pocałunku William dokłada pieszczoty językiem, ogarnęło ją, dotychczas nieznane, poczucie dziwnego podniecenia. Im bardziej ich pierwszy prawdziwy pocałunek nabierał na sile, tym bardziej czuła, że jest w nim zakochana nie tylko duszą, ale i całym ciałem. Gdy jednak na jej szczuplutkim udzie, skrytym materiałem spódniczki, pojawiła się dłoń młodzieńca, odsunęła się delikatnie. Nie to, żeby jej się nie podobało - podobało się chyba za bardzo. Delikatnie umieściła dłoń na jego własnej, ale William sam się zreflektował. Uspokoiła oddech, popatrując na niego. Wyglądał na wyjątkowo zadowolonego z obrotu sprawy, nie znalazła w nim przymusu czy niechęci, co cieszyło jej niewinne myśli.
- Masz rację. Powinniśmy. - delikatnie się od niego odsunęła, choć nadal oddychała szybciej i dość płytko. Nieprzyzwyczajona do podobnego stanu, oblała się rumieńcem. Trochę z tej dziwnej ekscytacji w okolicach podbrzusza, trochę ze wstydu, trochę z nieznajomości zachowań.
Kiedy mu się przyglądała, widziała, że podziela jej ekscytację wzajemnym poznaniem. Sprawiało jej to ogromną radość, jednak wiedziała, że to nie kwestia uczucia... Toteż wyswobodzona z jego ramion, poprawiła szkolny mundurek i zielony krawacik. Popatrywała na niego spod rzęs, nie mogąc się powstrzymać przed ukradkową obserwacją i ukradkowymi uśmiechami szczęścia.
Jedną z dłoni wplotła w jego palce, mimo wszystko pragnąc go dotykać. Na pociemniałe z wzbierających w nim emocji oczy Williama, westchnęła. Nie mogła się powstrzymać i sprezentowała mu krótki, choć dość wyrazisty pocałunek w usta. Szybko się jednak oderwała, nie mogąc uwierzyć, że aż tak ją ponosi.
- Wybacz, nie wiem, co się ze mną dzieje. Już będę grzeczna...
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by William Greengrass on Nie 22 Cze 2014, 23:12

- Do ślubu. Mamy bardzo dużo czasu - uśmiechnął się nieznacznie. Niestety nie miał bladego pojęcia o tym, że jej matka chce zaprowadzić ich przed ołtarz znacznie szybciej niżby sie tego spodziewał. Liczył, że "na dotarcie się" będą mieli jakiś rok, może i więcej. Jakże bardzo sie mylił. Ojciec jeszcze nie przekazał mu tej radosnej nowiny. Ciekawe jak zareaguje. Cass już wiedziała? Na pewno ma lepszy kontakt z matką niż on ze swoimi rodzicami. Gdy tylko panna Thomas splotła ich palce niemal automatycznie zaczął gładzić kciukiem wierzch jej dłoni kreśląc powoli kółka i ósemki, a gdy go pocałowała od razu to odwzajemnił. Był wyraźnie zawiedziony, gdy zbyt szybko się odsunęła. Było mu mało! To dziwne, bo do póki trzymała się z daleka widział w niej tylko przyjaciółkę, ale gdy łączyli się w pocałunku miał ochotę robić z nią rzeczy o jakich jej się nawet nie śniło. Będzie musiał mocno nad sobą pracować, by przetrwać okres narzeczeństwa.
- Ja się wcale nie gniewam, ale jeśli ja mam być grzeczny to nie możesz mnie tak atakować - uśmiechnął się wesoło po czym uniósł ich splecione dłonie i ucałował delikatnie palce ślizgonki.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Cassidy Thomas on Pon 23 Cze 2014, 01:46

- Do ślubu. Tak. - powtórzyła za nim radośnie, w uśmiechu ukazując zadbane ząbki. Samo to słowo sprawiało jej radość, a co dopiero fakt, że William naprawdę chciał zaczekać z nadmierną fizycznością... Co jak co, ale wydawało jej się, że z Marianną nie miał podobnych oporów. Tylko jak to teraz rozpatrzyć? Blondwłosa Rosjanka podobała mu się bardziej, czy może do niej, Cass, miał nieco poważniejszy stosunek? Kiedy patrzyła na pobudzonego jej pocałunkiem Williama, to miała wrażenie, że raczej nic jej nie brakuje. Był tak daleki od obojętności, jak to tylko możliwe.
Jeśli chodzi o datę ślubu, Caliente nie informowała córki o dokładnych ustaleniach z bardzo prostego powodu - dokładnych ustaleń jeszcze nie było. W ostatnich negocjacjach z Greengrassami zatrzymali się na okolicach grudnia i stycznia, resztę uzgodnień odkładając na inny termin. Pani Thomas nie chciała niepotrzebnie denerwować córki terminem, który diametralnie mógłby się jeszcze zmienić.
Czując delikatne ruchy jego kciuka, wyraźnie się dekoncentrowała, aczkolwiek obiecała sobie, że więcej nie będzie go "atakować". Pierwszy dzień ich narzeczeństwa przebiegał naprawdę... intensywnie, zarówno pod względem emocjonalnym, jak i tego, co właściwie myślała o swoim wybranku. Popatrzyła w jego śmiejące się oczy i przymknęła własne, kręcąc głową ze zrezygnowanym uśmiechem.
- Jak tak patrzysz... Ciężko mi się skupić na sprawach poważnych. A jest pewna, którą chciałam poruszyć, zanim zapomniałam o całym świecie. - Poprawiła kołnierzyk wolną dłonią, drugą cały czas chowając w jego własnej. - Will, co chcesz robić po Hogwarcie?
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by William Greengrass on Pon 23 Cze 2014, 02:50

Czy czuł coś do Marianny? W tej chwili tylko nienawiść. A wtedy? Wtedy po prostu wpakowała mu się do łóżka. Była naćpana eliksirem miłosnym, a jego hormony krzyczały "weź ją!". Gdyby Cassidy przyszła do niego w nocy i zaczęłaby majstrować przy jego spodniach od piżamy pewnie długo by się nie opierał. Był tylko zwykłym nastolatkiem, który miał swoje potrzeby, co w tym dziwnego? Tylko czemu więc chciał czekać z Cass do ślubu? Wcale nie dlatego, że miał opory, ani nie dlatego, że Marianna bardziej mu się podobała. Powód był dużo poważniejszy - Cass była dziewicą Dlatego chciał czekać, chciał, by wszystko toczyło się zgodnie z koleją rzeczy. Najpierw ślub, a później, jak sama nazwa wskazuje, noc poślubna. Wydawało mu sie, że to dla niej ważne, a z drugiej strony trochę się bał. Claudia była doświadczona i to ona wprowadziła go w świat erotycznych uniesień, Marianna też cnotką nie była, a Cass? To będzie dla niego zupełnie nowe doświadczenie. Oczywiście nie będzie jej do niczego zmuszał jeśli stwierdzi, że nie jest gotowa nawet po ślubie. Obiecywał, że zrobi wszystko, by było jej z nim dobrze.
Pytanie dziewczyny całkowicie go zaskoczyło. Czy przypadkiem nie opowiadał jej o swojej rozmowie kwalifikacyjnej? Wydawało mu się, że wspominał coś w bibliotece, gdy się uczyli któregoś dnia po świętach.
- We wrześniu zaczynam staż w ministerstwie, mówiłem Ci o tym przecież. Co innego mogę robić?
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Cassidy Thomas on Wto 24 Cze 2014, 18:37

Wydawał się zaskoczony i zbity z tropu pytaniem o przyszłość. Od zawsze nauczony tego, że życiowe ścieżki wytacza mu ojciec i tradycja, nie brał pod uwagę żadnego rozwiązania ponad to, że pójdzie dokładnie tam, gdzie wskaże mu senior Greengrass.
- Tak, pamiętam. Myślałam jednak, że to jeszcze kwestia ulegająca negocjacji, czy większym przemyśleniom... Otworzyli nowy kierunek studiów i bardzo poważnie się zastanawiam, czy nie spróbować tam swoich sił. A ty... no cóż, spełnieniem marzeń byłoby mieć Cię gdzieś obok w murach uczelni Dumbledore'a.
Mówiła cicho, mimochodem znów siadając naprawdę blisko narzeczonego. Jedną dłoń wciąż skrywała pod palcami Williama, drugą zgarnęła z jego policzka zabłąkaną rzęsę. Absolutnie nie chciała, aby pomyślał, że chce mu mówić, co ma robić. Była gotowa uszanować każdą jego decyzję. Bała się jednak, że staż w ministerstwie to właściwie wyrok na nią samą. Konserwatywni Greengrassowie pewnie każą jej siedzieć w domu. Co innego, gdyby ich syn trafił na studia. Tam przyszła żona byłaby elementem pożądanym - stabilizującym rozhukane, żakowskie życie. A i ona sama mogłaby nadal poszerzać swą wiedzę, specjalizując się w naprawdę potężnej magii.
- Nie chciałbyś?
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by William Greengrass on Wto 24 Cze 2014, 19:26

- Już wszystko mam załatwione. - mruknął dając do zrozumienia, że raczej nie może zmienić juz zdania. Przecież nie pójdzie i nie powie, że się rozmyślił. Gdy przyznała, że chce studiować zmrużył oczy i zacisnął szczeki, co upodobniło go bardzo do ojca, kiedy ten się złościł. Czytał dodatek dla przyszłych studentów, który ukazał się ostatnio w Proroku i nie było mowy, aby zgodził się posłać tam swoją przyszłą żonę.
- Chcesz iść na czarostwo? Dobrze zrozumiałem? Niby po co? Co chcesz potem robić? - zapytał powoli siląc się na spokój. Pod tym względem zgadzał się z ojcem w stu procentach - kobiety mają siedzieć w domu, koniec i kropka. Gdyby chociaz wybrała coś... delikatniejszego, jak na przykład Historia Magii, albo Językoznawstwo nie miałby oporów, by pozwolić jej studiować, ale czarostwo specjalne? Nie ma mowy!
- Nie, nie chciałbym. Kiedyś chciałem, ale ojciec uświadomił mi, że to nie ma sensu. Strata czasu, a i bez tego mogę zajść daleko.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Cassidy Thomas on Wto 24 Cze 2014, 22:03

Nie spodobało mu się. Ani fakt, że proponuje mu cokolwiek, co wykraczałoby poza świetlaną wizję utkaną przez Hyperiona, ani to, że po jej zachowaniu jasno można było wyczytać, czego by właściwie chciała. A pragnęła studiować, poszerzać swą wiedzę, osiągać coś niesamowitego. Nowo otwarty kierunek otwierał mnóstwo możliwości rozwoju.
Widząc, że szczęki Williama drgają niebezpiecznie, przysunęła się do ucha młodzieńca i ucałowała jego płatek.
- Spokojnie, przecież nie stawiam żadnych wymagań. Teoretyzuję, rzucam pomysłami. Możemy przecież porozmawiać o nas bez zakładania niczego z góry, prawda? - Szepnęła, pragnąc go uspokoić. Zaciągnęła się jego zapachem, niebezpiecznie się rozpraszając.
- Tak, chciałabym spróbować. Fakt, że jestem czarodziejką nie pozwala mi na myśl o marnotrawieniu talentów... A studia nie niosą za sobą żadnego ryzyka. Są prowadzone przez wyspecjalizowaną kadrę magów, mają wszelkie certyfikaty bezpieczeństwa i dają solidne przygotowanie do różnego rodzaju zawodów.
Jej dłoń ponownie dziś wylądowała na karku Williama. Jego obecność magnetyzowała, Cass przyłapała się na tym, że brak kontaktu fizycznego wywołuje w niej jakieś nieprzyjemne poczucie pustki. Jakby nie mieli przed sobą perspektywy wspólnego życia...
- Oczywiście, że możesz zajść daleko. W to nikt nie wątpił... Ja nigdy nie wątpiłam. - Powiedziała cicho, szczerze. - Tylko pomyśl o tym w nieco inny sposób... Nie boisz się, że coś cię ominie, że coś mógłbyś stracić? Praca w Ministerstwie czeka cię tak czy owak, bo pracujesz na tyle intensywnie, że zawsze docenią twoje umiejętności. A studia? Kilka lat życia, których podobno nie sposób wyrazić i przecenić. Taki przełom, zamiana z ucznia w młodego czarodzieja, świadomego własnych możliwości, wciąż jednak mającego nad sobą niesamowite autorytety magiczne... I ta swoboda działania, brak przykazów i nakazów dotyczących życia prywatnego, po zajęciach.
Przerwała na moment, poświęcając go na dokładne przestudiowanie emocji Williama. Znów dotknęła nosem jego własnego, przymykając przy tym oczy z uśmiechem.
- Staż w Ministerstwie popchnie cię do rutyny, powtarzalnej codzienności... Staż za biurkiem, praca za biurkiem, awans za biurkiem... Naprawdę jesteś na to gotowy? Osoba tak kreatywna, ciekawa świata... Dasz się zamknąć w klatce biurokratów?
Córce prozatora ciężko było odmówić daru wymowy.
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by William Greengrass on Wto 24 Cze 2014, 23:18

Oczywiście, że mu się nie podobało! Czarostwo to nie kierunek dla młodych dam. Poza tym dobrze wiedział, że na samym studiowaniu się nie skończy, że będzie chciała wykorzystać nabytą wiedzę w praktyce. Drgnął gdy usta dziewczyny znowu dosięgły jego ucha. Więc to tak chce go przekonać, by się zgodził? Dobry ruch panno Thomas.
- Czytałaś biuletyn? Ten kierunek wcale nie jest taki bezpieczny. Jest ryzyko i nie wyrażam zgody, żebyś się narażała. Nie potrzebujesz zawodu - powiedział stanowczo. Skoro chciała zostać jego żoną powinna pogodzić się z faktem, że kobiety Greengrassów nie pracują.
- Jakie możliwości? Cassi, o niezapomnianych latach na studiowania mówią ci, którzy całe studia przepijają. My, kujoni równie dobrze możemy uczyć się w domu z takim samym skutkiem. - mruknął odsuwając się nieznacznie gdy tylko zbliżyła do niego twarz bojąc się trochę, że może stracić nad sobą kontrolę, gdy znowu zbliżą się zanadto.
- Do tego zmierzałem całe życie. By w końcu wylądować w tej klatce, o niczym innym nie marzę.
Może to dziwne, ale naprawdę chciał pracować w ministerstwie. Od dziecka ojciec wmawiał mu, że pójdzie w jego ślady i przygotowywał go do tej pracy. Jeszcze kilka miesięcy temu marzył o tych studiach. Nie dla samej idei studiowania, a tylko po to, by ludzie nie gadali, że dostał pracę po znajomości a nic nie umie. Teraz miał to gdzieś. Chyba.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Cassidy Thomas on Sro 25 Cze 2014, 00:36

Westchnęła w duchu, wyglądał na zupełnie niepodatnego na jakiekolwiek próby przekonywania. Gdy się od niej odsunął, poczuła delikatne ukłucie żalu, nie nastawała więcej. Usiadła na przyzwoitą odległość, nie zamierzając już doprowadzić do sytuacji w której jej narzeczony unika kontaktu. Spojrzała na niego dużymi, jasnymi oczami. Odrobinę może prosząco?
- Naprawdę uważasz, że kobiety, które cały dzień spędzają w domu, otoczone wygodami i luksusami, a także dojmującą samotnością i brakiem okazji do pielęgnowania swoich talentów to partnerki godne serca prawdziwego mężczyzny? A co z pasją, zainteresowaniami, wspólnymi, pięknymi podróżami? Co z wymianą doświadczeń, wspólnym fascynowaniu się nawzajem? Williamie, lubisz kobiety nudne?
Choć mówiła cicho, w jej głosie pobrzmiewała jakaś dawno tajona tęsknota. Do wizji, które mogą się nigdy nie ziścić.
- I żebyś mnie źle nie zrozumiał: zupełnie co innego, kiedy w życiu pojawiają się dzieci. Wychowanie ich to w istocie praca dużo bardziej absorbująca niż rozbrojenie najcięższej z klątw. Wydaje mi się jednak, że aby dzieci wyrosły na ciekawych ludzi, ich rodzice muszą im to przekazać - doświadczenie, wspomnienia, marzenia. A nie przekażą, jeśli sami tego nie przeżyją...
Westchnęła, zapatrzyła się na łagodnie falujące liście młodych drzewek. Czerwcowy wiaterek otulił jej odkryte ramiona, przyprawiając o gęsią skórkę. Powolutku zbliżał się wieczór.
- Przecież wiesz, że nie mówię o rozbojach alkoholowych na studiach. Nie z takiej jesteśmy gliny. Chodzi mi o kontakty - najwybitniejsi profesorowie i naukowcy są na wyciągnięcie ręki. Mówię też o podróżach, które mogą wszystko odmienić, wyprawach do miejsc magicznych, których nie ma w zwykłych podręcznikach... Nie bawi cię świadomość, że możesz wiedzieć dużo więcej, że za biurkiem w Ministerstwie mógłbyś zasiąść nie jako uczniak po Hogwarcie a dorosły człowiek, choćby po prawie czarodziejów... Mogący w każdej chwili trafić i do Wizengamotu, a nie siedzieć tam i liczyć, że od razu poznają się na twojej pilności?
Mówiła do niego łagodnie i cicho, ale nie sposób było jej odmówić pewnego solidnego przekonania o wartości wypowiadanych zdań.
- Twój ojciec miał taką przeszłość, u ciebie ma to wyglądać aż tak... tradycyjnie podobnie? Williamie... Merlin czy Dumbledore nie byli wielcy, bo po Hogwarcie postanowili dać zamknąć się za biurkiem. Podróżowali, studiowali różne nauki, poznawali ludzi. W międzyczasie odkrywali to, co nasz świat miał do zaoferowania. Nie uważasz, że to dobra wskazówka?
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by William Greengrass on Sro 25 Cze 2014, 01:26

Może i wyglądał na niepodatnego, ale Cassidy zasiała w nim ziarnko niepewności.
- W mojej rodzinie było tak od pokoleń, dobrze o tym wiesz. Nie musisz studiować i pracować byśmy mogli podróżować po świecie i doświadczać nowych rzeczy. Obiecałem Ci przecież, że Ci niczego nie zabraknie. - odpowiedział krótko pomijając pozostałe pytania. Miała rację, ale nie przyzna tego na głos. Tak był wychowany. Chciała, żeby urządził rewolucję? Miał ulec jej "kaprysom" i pozwolić jej pracować w tak ciężkim zawodzie? Dama łamaczem klątw? Nie.
- Przestań mi mieszać, proszę Cię. Miałem już wszystko poukładane, podjąłem decyzję. Byłem w ministerstwie, złożyłem dokumenty na staż i zostałem przyjęty. Mam teraz pójść i powiedzieć, że się rozmyśliłem? Że narzeczona chce studiować? Sama pomyśl, na kogo ja wyjdę? - mruknął puszczając w końcu rękę dziewczyny. Znowu miał mętlik w głowie. Kontakty... Są ważne w dzisiejszym świecie, jego ojciec jest tego dobrym przykładem, umie załatwić wszystko jeśli zawita w odpowiednim kominku. Fajnie byłoby mieć podobne dojścia by całkowicie uniezależnić się od ojca i w tej kwestii.
- Przestań, do kogo Ty mnie porównujesz? Nie mam aż takich ambicji, by być kolejnym wielkim tego świata. To raczej marzenie mojego ojca - uśmiechnął się mimowolnie. Dobrze wiedział, że ojciec mierzy wysoko i pewnie nie spocznie nawet wtedy, gdy zostanie ministrem.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Cassidy Thomas on Sro 25 Cze 2014, 13:10

Gdy puścił jej dłoń, splotła ją razem z drugą, na podołku. Zrobiło jej się nieco chłodno, nie wiadomo do końca dlaczego - z powodu zbliżającej się nocy, czy może faktu, że i sam panicz Greengrass wydawał się być zimny w obyciu?
- William, nie chcę ci mieszać i poprę cię, cokolwiek postanowisz... Chcę jedynie mieć pewność, że zrobiłam absolutnie wszystko, by pokazać ci, że życie może wyglądać zupełnie inaczej, mniej rutynowo i nudno. Że wybrałeś świadomie, nie na ślepo, sugerując się tym, jaką drogę obrał twój ojciec. I że jesteś zupełnie przekonany, że nic nie stracisz, że te kilka lat obracania się wokół środowisk największych odkrywców, naukowców, praktyków i teoretyków magii zupełnie nie są ci potrzebne.
Oczy utkwiła w noskach swoich pantofelków, w dłoniach obracała wyjętą zza pasa różdżkę. Posmutniała.
- Nie chcę cię porównywać, tylko zainspirować... Ale rozumiem, że skoro posłuchanie kobiety w takich kwestiach może sprawić, że się ośmieszysz, to nie ma już o czym dyskutować. - westchnęła cicho i zerknęła na niego krótko. - Odprowadzi mnie pan do zamku?
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by William Greengrass on Sro 25 Cze 2014, 15:28

Nie chciała mieszać, ale to zrobiła. Czuł się skonfundowany i bardzo niepewny. Oczywiście, że miała rację pod każdym względem, ale był Greengrassem, do cholery! Od dziecka uczony przez ojca, że kobiety powinny siedzieć w domu i słuchać męża. Przez całe życie taki obraz zapamiętał z domu obserwując swoja matkę podporządkowaną Hyperionowi. Nigdy mu sie nie postawiła, zawsze zgodna mimo, że zapewne osobiście miała inne zdanie. Jak miał więc posłuchać Cassidy? To on powinien wybić jej z głowy studiowanie a nie dać sie namówić, by studiował razem z nią. Musiał zdecydować, czy znowu posłuchać się ojca i tańczyć jak mu zagra, czy jednak posłuchać narzeczonej i wyjść na pantofla. Będzie musiał wymyślic swoją opcję. Milczał przez cały jej monolog. Nie dlatego, że się obraził, ale musiał dogłebnie wszystko zanalizować i poukładać. gdy jednak zapytała, czy odprowadzi ją do zamku wyrwał się z zamyślenia.
- Yyy... Tak, oczywiście - mruknął wstając i podał jej rękę, by objęła go pod ramię. W milczeniu ruszyli w stronę zamku, był wyraźnie nieobecny. Znowu rozważał każde jej słowo. Dzieci... Wspomniała o dzieciach. Szczerze to nie spieszyło mu się do ojcostwa, ale skoro to miał być sposób, by zatrzymać ją w domu to powinien go rozważyć. Czy nie tak właśnie ojciec uwięził w domu jego matkę?
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Brennus Lancaster on Sro 30 Lip 2014, 10:20

Malutki zagajnik został uprzątnięty i przygotowany na nowy rok szkolny. Pojawiło się kilka dodatkowych ławeczek, a wszystkie stare zostały przemalowane. Posadzono również kilka krzewów różanecznika.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Andrea Jeunesse on Czw 04 Wrz 2014, 13:49

Nawet nie wiedziała, która jest godzina a dzisiejszy dzień jak najbardziej mogła zaliczyć do tych dziwnych, ciągnących się i nużących coraz bardziej z każdą kolejną nadchodzącą minutą. Rankiem wstała z wielkim trudem (właściwie gdyby nie jej współlokatorki to mogłaby nadal okupować swoje wygodne szkolne łóżko), co objawiało się na jej zaspanej twarzy dość mocno, a wory pod oczami tylko mogły utwierdzić drugą osobę w tym, że nie miała lekkiej nocy. Na śniadaniu było jeszcze gorzej, bo pół szklanki soku dyniowego, który chciała wypić ze smakiem na poprawę humoru, wylądowało na jej mundurkowej spódnicy. Na szczęście jedna z jej znajomych z domu machnęła różdżką a lepiąca się plama zniknęła w mgnieniu oka. Na zajęciach było trochę luźniej, gdyby nie fakt, że i tam prawie zrobiła sobie krzywdę swoim własnym piórem. Krótko mówiąc: działało na nią dzisiaj prawo serii. Pomijając zmęczoną życiem twarz, wyglądała całkiem normalnie, o ile wygląd sieroty można nazywać normalnym. Stanowczo nie wpisywała się w rewię mody, która zawładnęła korytarzami Hogwartu, a do wyglądu i zachowania księżniczki dzisiaj jej było nie po drodze. Postanowiła więc udać się tam, gdzie prawdopodobnie byłaby sama, bo ten dzień wykończył ją na tyle, że nawet nie miała siły się źle czuć. A było dopiero popołudnie!
I tak też od paru minut siedziała w bezruchu na jednej z ławek, ukryta między krzakami a wiatr przyjemnie muskał jej policzki, malując na nich naturalne rumieńce. Szła jesień, zła pora roku, podczas której każdy co najmniej raz miewał mini-depresję. Dlatego się jej obawiała i swojego specyficznego popadania ze skrajności w skrajność.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 04 Wrz 2014, 14:54

Wczorajszy wieczór Anthony sprawdził Pokój Wspólny i kilka jeszcze zakamarków w poszukiwaniu Anrdei. W sumie sam nie wiedział po co jej szuka, przecież nigdy nie miał do niej żadnych zobowiązań i nie musiał jej przepraszać za to, że znów uciekł i zniknął. Mimo wszystko chciał ją zobaczyć i powiedzieć, że zachowywał się jak palant, przez ten większy czas ich znajomości. I po tej myśli zaczęło się tlić pytanie w jego głowie: Czy Rosja go zmieniła? Czy nie zmieniła go za bardzo? Jak będzie wyglądać jego życie, gdzie ten obiecany seks w siódmej klasie, latające za nim panienki? Chyba tego już nie potrzebował, a przynajmniej tak mu się wydawało. Może to uczucie wzięło się przez ten kilkumiesięczny obowiązkowy celibat? Sam nie miał pojęcia.
Dzisiejszego ranka, kiedy się budził czuł się wyśmienicie. Na tyle wyśmienicie by nie iść już pierwszego dnia na zajęcia. Wyleżał się więc w pustym dormitorium wpatrując się z uśmiechem w ścianę. Każdy nowy rok przynosił nowe możliwości, mógł się zmienić, mógł być kim chce. Zapomniał jednak o tym, że to był Hogwart tu się nie zapomina o starych wybrykach i ludzie nie zmieniają tak szybko o Tobie zdania jak myślisz. Chcąc rozwiać te myśli Wilson wyszedł ubrany w czarne dresy z papierosem za uchem ze szkoły i pokierował się w stronę swoich ulubionych błoni. W poszukiwaniu dobrego miejsca na szluga jak zawsze zawędrował do najbardziej wyludnionej części błoni. Na szczęście dziewczyny, An był tak dobrze schowana, że Wilson który stał przed nią może 5 metrów nie miał pojęcia o jej obecności.
- Nie, kurwa, nie może być...- mruknął pod nosem dotykając dłońmi każdą możliwą kieszeń w swoim dresie.- No idiota, normalny idiota. Wciąż papierosa nie zabrać zapałek...- uderzył się otwartą dłonią w czoło i westchnął.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Andrea Jeunesse on Czw 04 Wrz 2014, 15:15

Była na tyle wyłączona z otoczenia, że nawet nie usłyszała kroków dobiegających ze strony ścieżki. Prawdopodobnie gdyby ta osoba przeszła jej przed nosem, to też mogłaby na nią nie zwrócić uwagi. Ale zwróciła. A raczej została brutalnie wyrwana z zamyślenia, kiedy tylko do jej uszu doszło czyjeś zirytowane mamrotanie pod nosem. Nie musiała się długo zastanawiać kto stoi kilka metrów od niej, bo głos Wilsona poznałaby wszędzie. Ostatni raz rozmawiali ze sobą - nie przesadzając - parę miesięcy temu. Potem kontakt im się urwał. W zasadzie myślała o nim wczoraj, a raczej o tym czy spotka go jeszcze w szkole, bo przecież pierwotny plan Ślizgona zakładał rzucenie szkoły. A tu proszę - stał niedaleko. Wyjąwszy z kieszeni pudełko zapałek, zamachnęła się i rzuciła nimi w jego stronę, ale na tym się skończyło. Nie miała nastroju na kontakty z ludźmi, więc miała nadzieję, że Wilson uwierzy w drzewa spełniające życzenia i rodzące zapałki a nie zacznie szukać rzeczywistego źródła.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 04 Wrz 2014, 15:27

Wilson już po chwili całkowicie zrezygnował z szukania zapałek i miał już ruszyć do przodu kiedy to poczuł, że o jego plecy obijają się zapałki. Najpierw złapał i odpalił sobie tego upragnionego papierosa po czym odwrócił się na pięcie by zobaczyć, że niedaleko niego siedzi Andrea, którą przecież wczoraj poszukiwał. Trochę zmartwiła go jej nietęga mina, ale wcale go to nie zraziło. Uśmiechnął się lekko i podszedł do niej siadając na ławce obok.
- Mam wrażenie, że nie widziałem Cię z parę lat. Stęskniłaś się, czy znalazłaś sobie już mojego zastępce?- mimo tego, że nigdy nie byli ze sobą zawsze coś sprowadzało ich na tą samą drogę i czasami Anthony czuł się jak zapasowy chłopak Andrei. Zaciągnął się mocno papierosem i przyglądał się dziewczynie starając się wyłapać najmniejsze zmiany w jej wyglądzie.
- Uśmiechnij się, drażni mnie Twój brak entuzjazmu - zmrużył lekko oczy i przyłożył po raz kolejny papieros do warg.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Andrea Jeunesse on Czw 04 Wrz 2014, 15:34

No tak, była naiwna, jeśli pomyślała, że Anthony faktycznie uwierzy w spadające z nieba zapałki. Poprawiła się na ławce, przenosząc znużone spojrzenie na zmierzającego ku niej chłopaka a ręce skrzyżowała pod biustem. To samo uczyniła z nogami, wyciągając swoje długie patyki przed siebie i krzyżując w kostkach. Początkowo milczała, czekając aż chłopak oderwie od niej wzrok.
- Nie przypominam sobie, żebym była eksponatem w muzeum, który mógłbyś oglądać - unosząc wyregulowane brwi ku górze, zamilkła na moment. Co się zmieniło w jej wyglądzie? Długość włosów. Do tej pory miała długie włosy, a tymczasem włosy sięgały jej nieco poza ramiona. Poza tym nie były proste, za to lekko pokręcone, co w połączeniu z ciężkim dniem powodowało, że wyglądała tak, jakby dopiero wstała z łóżka. Jej twarz nie zmieniła się wyjątkowo, pomijając to, że miała troszkę bardziej zarysowane kości policzkowe. A co się nie zmieniło? Wzrok i mimika. Wciąż wyglądała tak, jakby kogoś miała zamiar zaraz zabić. - Daj mi spokój Anthony, nie mam ochoty z nikim dzisiaj rozmawiać.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 04 Wrz 2014, 16:02

Anthony nie dawał za wygraną a na pewno nie jeśli chodzi o Andree. Zawsze wracał do jej życia jak bumerang. Nie wiadomo jak mocno by go nie zwyzywała i nie pobiła on znów pojawiał się obok niej po pewnym czasie.
- No cóż dla mnie trochę jesteś...- mruknął złośliwie ruszając przy tym obojętnie ramionami.- Poza tym nie widziałem Cię z pół roku, mam prawo patrzeć na moja ukochaną- lekko szturchnął ją łokciem i odwrócił  twarz patrząc na drzewo przed siebie. Papieros smakował dzisiaj jak nigdy. To był ostatni jego rok w tej szkole i miał zamiar spędzić go najlepiej jak tylko potrafił.
- Czy Ty kiedykolwiek miałaś ochotę z kimś rozmawiać? Zawsze jesteś zniesmaczona, ale...przynajmniej dobrze wyglądasz. Lubię Cie taką- nie kłamał, lubił dziewczyny które wyglądały jak gdyby dopiero co wstały, były wtedy najbardziej naturalne. - To co opowiesz mi w końcu co działo się w Twoim życiu przez ten czas w którym się nie widzieliśmy?
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Andrea Jeunesse on Czw 04 Wrz 2014, 22:11

Właśnie. Choćby nie wiadomo jak się pogryźli, nie wiadomo co by się między nimi wydarzyło - prędzej czy później znowu zaczną ze sobą rozmawiać jakby nigdy nic. Nie wiedziała z czego to wynika i czy to dobrze, ale wolała się nad tym nie zastanawiać. Nie mogła być pewna tego, że może na nim polegać do tego stopnia, że skoczyłby za nią w ogień w razie czego, bo pewna mogła być tylko i wyłącznie śmierci. Poza tym wiele razy się rozczarowała i wolała już nie ufać ludziom. Dawany kredyt zaufania zazwyczaj był łamany, z kolei powtórzony ponad dwa razy błąd już nie był nauką na błędach a świadomym wpieprzaniem się na minę. Angielka wcisnęła dłonie do kieszeni kurtki i kiedy odchyliła nieco głowę do tyłu, nabrała powietrza, zatrzymując je w płucach na trochę dłużej. Wdech i wydech, żeby znowu go nie ugryźć.
- Nic się nie działo. Zdałam do ostatniej klasy, przeżyłam ślub swojej przyjaciółki z moim byłym facetem, przy okazji przeprowadziliśmy niemiłą konwersację, w komplecie miałam mały epizod z bratem znajomej, bo nie wiem na czym teraz stoimy, a jak się okazało potem, nawet i z kimś innym z rodziny mnie coś łączyło, choć nie mam pojęcia do dziś kto to dla nich jest - wzruszyła wątłymi ramionami opowiadając mu o tym, jak o aktualnej pogodzie. Bez żadnego zbędnego wybuchu emocji, bo i po co? Specjalnie nie powiedziała, że "brat znajomej" to brat jej przyjaciółki a ten drugi to jakaś piąta woda po kisielu. Chciał wiedzieć, to wiedział, ona zaś nie miała zamiaru kontynuować tego tematu. Swoją drogą, nie wiedziała jaką ma relację z Lucasem. Po tym pocałunku w basenie, po tym jak się nią zajął po ceremonii, na następny dzień i przez parę następnych rozmawiali całkiem normalnie, aż w końcu przed końcem wakacji przestali się do siebie odzywać.
- Charlotte wróciła do rodziców, nie wiem co się z nią dzieje, współlokatorki powyjeżdżały, więc miałam dużo spokoju i odpoczynku w te wakacje. Zadbałam o ogródek, zrobiłam małe przemeblowanie w domu i od czasu do czasu pracowałam dorywczo w Hogsmeade jako kelnerka. Chyba tyle z rewelacji - zakończyła swój monolog, zerkając dopiero teraz na chłopaka. - A u ciebie co?
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Anthony Wilson on Pią 05 Wrz 2014, 20:34

Wilson cieszył się mimo wszystko, że posiada w Andrei taką przyjaciółkę, choć nie wiadomo czy do końca przyjaźnią nazwać to było można? Sam często miał po prostu z nazywaniem swoich uczuć chyba dlatego, że nikt go tego nie nauczył. Zawsze wszyscy dookoła zajmowali się jego bratem, który był i inteligentniejszy i ładniejszy i zdolniejszy. A on? Skoro nie mógł mu dorównać, to przynajmniej odbiegł w tą drugą stronę, by być czarną owcą rodziny. I to akurat wyszło mu znakomicie.
- I to nazywasz "nic się nie działo"? spytał unosząc jedną z brwi ku górze.- Jeunesse, od zawsze wiedziałem, że nie próżnujesz jeśli chodzi o romanse, ale myślałem, że trzymasz swój wianeczek dla mnie- wyszczerzył się do niej wesoło, bo chociaż zabolało go to co powiedziała to starał się za wszelką cenę tego nie okazywać. Odwrócił więc od niej twarz wpatrując się przez chwilę dość tępo w drzewo które stało na przeciw nich.
- Mimo tego, że względnie nienawidziłem Twojej siostry to tęsknie za nią. Ostatnimi czasy zdążyliśmy się nawet polubić, z resztą dobra dupa z nią- wzruszył ramionami, ale teraz nie uśmiechał się już za bardzo, cały czas po głowie chodziły mu jej romanse.
- Musisz mnie kiedyś tam zaprosić, to znaczy...do siebie. Chyba nie zrobiłaś przemeblowania w "MOIM" pokoju?- odważył się na nią spojrzeć i uśmiechnąć się do niej szczerze.- U mnie? Rosja, zimno i samotność, potrzebujesz innych rewelacji?
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Andrea Jeunesse on Pią 05 Wrz 2014, 20:59

Wianeczek? U niej? Chyba oszalał lub zapomniał, że już przecież się ze sobą przypadkiem przespali. Nie skomentowała jego słów niczym innym jak wzruszeniem ramionami. Nie chciała ciągnąć tego tematu, bo uważała go za mało interesujący i na pewno nieodpowiedni jak na pierwszą rozmowę po paru miesiącach pewnego typu rozłąki. Poza tym nie wiedziała o co mu chodzi. Niby próbowali być dla siebie kimś więcej, ale im to nie wyszło, więc nie wiedziała czemu miałoby się coś zmienić w tej kwestii. Również nie miała zamiaru przyznawać się, że się za nim trochę stęskniła. Przecież nie okazywała zbędnych uczuć i tego się trzymała.
- O widzisz. A ja z nią straciłam znowu kontakt - sprawa z siostrą trochę ją męczyła, ale na odległość nie mogła nic poradzić. I chyba nie chciała się mieszać, bo zazwyczaj nic z tego dobrego nie wychodziło. Słysząc kolejne słowa Anthony'ego, spojrzała na niego z grymasem pełnym niezrozumienia.
- Przecież nadal tam mieszkasz, tak? Nie wyrzuciłam cię, nie powiedziałeś, że się wyprowadzasz, więc o co chodzi? - zacisnęła dłonie na materiale wewnątrz kieszeni, oczekując wyjaśnień o co mu tak naprawdę chodzi.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Anthony Wilson on Pią 05 Wrz 2014, 21:37

Anthony niestety już zdawał się sam wpadać w obłęd i czasami miał wrażenie, że zapomniał jak wygląda intymne zbliżenie. A tak poważnie, Wilson czuł brak jakiejkolwiek czułości i w sumie za tym tęsknił, może dlatego tak też spokorniał?
Ich znajomość była bardzo nienormalna potrafili nienawidzić się a za chwilę kochać i spędzać razem dnie, było to dla niego na tyle zwariowane, że sam tego nie rozumiał. I chyba to tak między innymi bardzo go fascynowało w ich relacji.
- Nie wyrzuciłaś. Racja - spojrzał na jej dłonie i uśmiechnął się pobłażliwie - ale nie sądziłem, że będziesz czekać na mnie i nie znajdziesz sobie lepszego współlokatora zamiast mnie - powiedział całkiem szczerze, bo nie sądził, że An bierze goi jeszcze pod uwagę. - Mam wrażenie, że nadal się o coś złościsz...- dodał po chwili widząc jej reakcje i te poprzednie też które ukazywała podczas dzisiejszej rozmowy.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Malutki zagajnik

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 12 z 15 Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach