Dziedziniec główny

Strona 6 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Go down

Dziedziniec główny

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 19:01

First topic message reminder :



Kamienny plac szczególnie uwielbiany przez uczniów. Znajduje się w zachodnim skrzydle zamku, z którego rozciąga się idealny widok na błonia i jezioro. Okolony niewysokim murkiem, a w niektórych miejscach nieco wyższą balustradą.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Vin Xakly on Nie 08 Wrz 2013, 22:53

Vincent obserwował nauczycielkę, która jeszcze jakiś czas temu wydawała mu się uczennicą. Zastanawiał się czemu ona tak zaczyna przegrzebywać całą swoją garderobą, zaraz potem jeszcze walizkę, którą dopiero teraz zobaczył. Po chwili jednak zauważył, że jej zgubą był jakiś list i tego szukała.
Gdy mu powiedziała jakiego przedmiotu uczy to się tak chwilę zastanowił. Jak on był w szkole to albo nie było takiego przedmiotu, albo zwyczajnie na niego nie uczęszczał. Zresztą on poza zaklęciami to raczej generalnie większość przedmiotów miał gdzieś, no w sumie też eliksiry i zielarstwo brał całkiem poważnie. Eliksirów w szkole nie lubił za bardzo, bo dopiero na studiach zaczął się nimi bardziej interesować.
- Łopatologicznie myśląc to wnioskuję, że coś z mugolami. - Powiedział będąc przenikliwym jak nigdy. - Za wiele to o nich nie wiem, nie miałem za bardzo styczności. - Xakly wychował się w czystokrwistej rodzinie, a jego ojciec to raczej był gościem, który za osobami nie czystokrwistymi nie przepadał. - Może mnie się trochę przyda przyjść na Twoją lekcję. - Vincent się lekko uśmiechnął.
Na pytanie o to czy coś się dzieje w Hogwarcie to nie wiedział co odpowiedzieć. Z jednej strony już wszystko było ok, ale z drugiej to jednak były te dwa incydenty ze śmiercią dwóch chłopaków.
- Jestem tu dosyć krótko, ale było kilka nieprzyjemnych incydentów, a bardziej tragicznych. - Powiedział wodzą wzrokiem gdzieś po oddali. - Zginęło dwóch chłopców ze Slytherinu i Wielka Sala nie była zbyt miłym widokiem podczas uczty powitalnej. - Ostatni tekst powiedział dosyć dyplomatycznie. Nie chciał jej wszystkiego mówić dokładnie.
avatar
Vin Xakly
Czarodziej


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t696-skrytka-pocztowa-vina-xak

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Jane Halsey on Nie 08 Wrz 2013, 23:04

Kobieta uśmiechnęła się pobłażliwie, wsuwając po chwili drugą dłoń do kieszeni.
- Jak połowa tego zamku, nie przejmuj się - wzruszyła ramionami. - Nauka o mugolach, obyczajach i takich tam. Chcesz to przyjdź, bo wątpię, że będą na niej tłumy. Ta lekcja będzie służyć bardziej za karę, niż jakiś pożytek - i znowu potwierdzała się jej teoria, że mugoloznastwo nie było zbyt lubianym przedmiotem. Z drugiej strony nie przeszkadzało jej to, bo wiedziała, że w zamku znajdowali się uczniowie, zwani inaczej, mało sympatycznie, szlamami, dlatego nie czuła się odosobniona jak trędowaty. Odpowiedź na zadane przez nią pytanie spowodowała, że kobieta złapała się dłonią za serce, otwierając zdumiona usta.
- Na Boga! Jak to zginęło dwóch uczniów?! - wykrztusiła z siebie, świdrując spojrzeniem Vincenta. Domyśliła się dlaczego wziął ją za uczennicę, w końcu była od niego niższa i drobniejsza, jak nastolatka.
avatar
Jane Halsey
Nauczyciel: Mugoloznastwo


Wiek : 35
Skąd : Inverness, Szkocja
Krew : mugolska
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Vin Xakly on Nie 08 Wrz 2013, 23:39

Cieszył się, że nie jest sam w takiej ignorancji na temat mugoli. No, ale może nauczycielka mugoloznastwa trochę rozszerzy u niego ten temat i będzie patrzył trochę inaczej. W ogóle, że jakoś będzie patrzył, bo na razie to skupiał się tylko na świecie magicznym. Ciekawiło go czy ona jest mugolką, ale za bardzo nie wiedział czy wypada ją o to pytać. Postanowił, że nie będzie poruszał tego tematu. Jego ojciec, gdyby żył to zapewne nie byłby z tego powodu zadowolony, ale Vincent nawet gdy "tatuś" żył to miał nieco inne priorytety w życiu niż on sam. Jeżeli będzie chciał rozmawiać lub nawet coś więcej z mugolką to nic nikomu do tego, poza samym Vinem. Decydował za siebie i tyle.
Jak powiedział jej o tym, że zginęli uczniowie to zareagowała tak jak się spodziewał. Szczerze mówiąc nie wiedział co jej teraz powiedzieć.
- Spokojnie Jane. - W sumie on nie był z tego powodu spokojny. Obydwu chłopców widział już po śmierci i nie był to dobry widok. - Nie za wiele mogę Ci powiedzieć, bo nie wiem, ale sprawa już wyjaśniona i sądzę, że ktoś już za to odpowie.
avatar
Vin Xakly
Czarodziej


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t696-skrytka-pocztowa-vina-xak

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Jane Halsey on Nie 08 Wrz 2013, 23:53

Podsumowując: ciężkie życie mugola, którego żaden z rodziców nie miał czystej krwi. Ale co poradzić? Przywykła do różnych reakcji na to jaką ma krew i na to kim jest, dlatego teraz, gdy mogła po prostu omijała ten temat. Przywróciła się do stanu normalności, spoglądając uważnie na Vincenta.
- Spokojnie? Zabito dwóch chłopców i mam być spokojna? Jednak dziwne macie zwyczaje - pokręciła głową, wzdychając cicho. Była zszokowana tą wiadomością, bo w życiu nie spodziewałaby się, że po pięciu minutach pobytu w nowej pracy dowie się takich rewelacji.
- No dobrze, nieważne, chyba tyle mi wystarczy na chwilę obecną... - uśmiechnęła się subtelnie. - Dziwnie wraca mi się w stare mury - omiotła wzrokiem dziedziniec i po raz kolejny okna zamku, myślami powracając do czasów szkolnych.
avatar
Jane Halsey
Nauczyciel: Mugoloznastwo


Wiek : 35
Skąd : Inverness, Szkocja
Krew : mugolska
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Vin Xakly on Pon 09 Wrz 2013, 01:25

- Wybacz Jane, nie chciałem, żebyś się wystraszyła. - Powiedział do niej. Nie chciał jej przecież straszyć. Może trochę za wcześnie poinformował ją o tym, że dzieją się tu takie rzeczy? Ale w sumie pewnie wtedy mogłaby się dowiedzieć od kogoś innego w mniej korzystnych warunkach, a tutaj prosto od nauczyciela. Szkoda tylko, że nie był delikatniejszy.
Z ulgą przyjął, że już nie chciała rozmawiać o tragediach, które niejako nim wstrząsnęły, może dlatego starał się ją jak najszybciej uspokoić.
- Miałem to samo parę dni temu. - Vincent uśmiechnął się, przecież też bardzo niedawno powrócił do szkoły. Z tym, że ona była Krukonką, a on Ślizgonem. Przypominał sobie swoje chwile tutaj, było naprawdę fajnie. A teraz tu powrócił, wspomnienia do niego wracały coraz bardziej, coraz chętniej. Nie wiedział ile kobieta ma lat, ale stawiał coś koło swojego wieku, być może się nawet widzieli parę razy, tylko zwyczajnie nie pamiętali. Możliwe, że będą mieć jakieś wspólne wspomnienia z lat młodzieńczych? Nie wiadomo.
avatar
Vin Xakly
Czarodziej


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t696-skrytka-pocztowa-vina-xak

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Jane Halsey on Pon 09 Wrz 2013, 15:03

- Nic się nie stało, po prostu za moich czasów nie działo się tak źle, jak teraz... - skwitowała krótko temat, rozglądając się jeszcze raz wokół siebie. Na następne słowa mężczyzny, kobieta uśmiechnęła się szeroko, przestępując z nogi na nogę.
- Uczyłeś się tutaj? - spytała, tylko po to, by mieć pewność, że jej zdolność do wysnuwania wniosków ma się w porządku. - Ile masz lat? Czekaj, czekaj... stawiam okolice dwudziestu-sześciu! W jakim byłeś domu? - chwyciła walizkę do ręki, po czym skierowała się w stronę murku, na którym usiadła, wbijając wyczekujące spojrzenie w sylwetkę Vincenta.
- Cholera! A nie przeszkadzam Ci w patrolowaniu szkoły, czy coś takiego? - zapięła guziki płaszcza, zakładając nogę na nogę a dłonie ponownie wsunęła do kieszeni.
avatar
Jane Halsey
Nauczyciel: Mugoloznastwo


Wiek : 35
Skąd : Inverness, Szkocja
Krew : mugolska
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Vin Xakly on Pon 09 Wrz 2013, 15:39

Za jego czasów też nie było tak źle jak kiedyś. Owszem zdarzało mu się czasem zrobić coś niezbyt, aby uzyskać szlaban, ale bez przesady. Żadnych śmierci wtedy nie było, a przynajmniej sobie ich nie przypominał i całe szczęście. Tak więc tylko pokiwał głową, że on też sobie czegoś takiego nie przypomina.
- Tak, oczywiście. Jestem rodowitym Anglikiem i generalnie nie było opcji, żebym poszedł gdzie indziej. - Uśmiechnął, no to czyli mogli się znać, albo kojarzyć, lub też zwyczajnie mijać na korytarzach. - Już niedługo dwadzieścia osiem, ale dobrze trafiasz. Przynajmniej lepiej niż ja strzelając, że jesteś uczennicą, ale chyba można potraktować to jako komplement, że daje Ci jakieś szesnaście-siedemnaście lat. - Teraz już ewidentnie się wyszczerzył do kobiety. Mężczyzna powędrował za kobietą i gdy usiadła już na murku to odpowiedział jej na ostatnie pytanie. - Ja byłem Ślizgonem te dziesięć lat temu. - On jakoś wtedy nie miał problemów z zawieraniem znajomości z innych domów, no może, z Gryfonami niezbyt było kolorowo, ale oprócz nich to było ok.
- Nie, absolutnie. Z tego co widzę to nie ma tu nikogo, kogo mógłbym shaltować na szlaban, także mam wolne, na to wygląda. - Pomyślał i uśmiechnął się do nauczycielki. - Pozwolisz, że pomogę zanieść walizkę do gabinetu? - Zapytał, bo w sumie nie miał co robić, a pani Halsey była naprawdę miłą kobietą. Nie czekając na odpowiedź, chwycił jej walizkę i razem przeszli przez drzwi, znikając w czeluściach zamku.
avatar
Vin Xakly
Czarodziej


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t696-skrytka-pocztowa-vina-xak

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 19 Wrz 2013, 01:16

Było już trochę po południu przed pełnią. Anthony bardzo dobrze wiedział co dzisiaj wieczorem będzie robił, było to dla niego tak naturalne, że zdawał się tym nie przejmować. Jednak im bliżej było pełni tym chłopak był bardziej poddenerwowany a zarazem nabuzowany. Pomimo tego, że przemiana nie należała do najprzyjemniejszych Tony wcale nie czuł się gorszy będąc wilkołakiem, a wręcz przeciwnie. Kiedy był w Maroku wiele mu wytłumaczono i przedstawiono dość jasno. Dzisiejsza noc miała być trochę inna, jeszcze tydzień temu dostał od swojego opiekuna domu eliksir tojadowy, który miał złagodzić przebieg całego procesu, jednak pomimo wszystko chłopak się denerwował, miał zachować świadomość umysły i kontrolować co robi sam w lesie? Zdecydowanie sobie tego nie wyobrażał, jednak z kim miał spędzić ten czas? Nikt prócz Nory i jego rodziny o tym nie wiedział. Wziął jednak ze sobą pióro i pergamin z chęcią napisania chociażby do Hanki, bowiem nigdzie przez ostatni czas nie mógł jej znaleźć. Pomimo wszystko była jego rodziną i powinna zrozumieć to najlepiej.
Wyszedł więc przed zamek i kiedy był już na dziedzińcu powędrował do najbardziej oddalonego miejsca gdzie był mało widoczny i wyciągając z kieszeni papierosa był na tyle roztrzęsiony i pobudzony, że z rąk wypadł mu atrament rozlewając się zarówno na jego spodnie jak i na kamienne schodki.
- Kur*a- zaklął soczyście i ze złości kopnął niewielki kamyk najmocniej jak tylko potrafił.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Lena Gregorovic on Czw 19 Wrz 2013, 01:33

Lena siedziała na kamiennym murku otaczającym dziedziniec racząc się chłodnym powiewem wiatru, muskającym jej twarz. Rosjance, przyzwyczajonej do różnych warunków pogodowych, niska temperatura nie przeszkadzała w najmniejszym nawet stopniu. Dziewczyna wyciągnęła nogi, układając je wygodnie wzdłuż kamiennego siedziska. Lekcje skończyły się już jakiś czas temu a jej, po kolejnej porażce na eliksirach potrzebna była chwila samotności. Przez swoją złość i rozgoryczenie miała ogromną ochotę zapalić, jednak obietnica dana samej sobie, nie mogła zostać tak prędko złamana. Otóż Gregorovic obiecała sobie iż ograniczy używki do absolutnego minimum. Czyli do zera. Trzymała się już trzeci tydzień, od jej pierwszego dnia w Hogwarcie i trwała w przekonaniu, że to dobra decyzja, aż do dziś. Dzisiejszego pochmurnego dnia wszystko szło nie tak, jak powinno. Rano oblała swoje nowe, super obcisłe czarne rurki kawą, a potem nie miała czasu, żeby się przebrać. Kiedy odwiedziła łazienkę by sczyścić plamę zagapiła się i spóźniła na Historię Magii co zaowocowało nieprzyjemnym komentarzem ze strony belfra i wręcz groźbą czyszczenia sowiarni z sowich kup. A to, małej Gregorović się nie uśmiechało, oj nie. Na koniec, kiedy na eliksirach przygotowywali Eliksir Euforii zamiast pancerzyków chitynowych dodała... utłuczone skarabeusze, które wzięła z przepisu na eliksir Rozśmieszający. Nie dość, że jeden żywy jeszcze robal wplątał się w jej włosy, to mieszanina śmierdziała okrutnie przyprawiając o mdłości. Tak więc, pozbawiwszy się honoru i upokorzywszy się dosadnie Lena przybyła na dziedziniec i przebywała tutaj od dobrych kilkudziesięciu minut wgapiając się w deszczowe, kłębiaste chmury. Jeszcze tylko brakowało, żeby spadł deszcz, pomyślała, kiedy nagle coś boleśnie uderzyło ją w lewą łopatkę. Zaklęła siarczyście i głośno, patrząc na leżący obok maleńki, ostro zakończony kamyk. Rozejrzała się po dziedzińcu, dopatrując się winnego. Na horyzoncie czaił się jakiś chłopak, wyraźnie sfrustrowany.
- Mógłbyś tak łaskawie celować w inną stronę?! - Warknęła wystarczająco głośno, by ją usłyszał. Nawet nie trudziła się na przypomnienie sobie jego imienia, bo niewątpliwie, był to chłopak. Prawą dłonią rozmasowała bolącą łopatkę, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Spojrzała znów w kierunku (nie)znajomego, dostrzegając w jego dłoni biały, charakterystyczny rulonik. Przełknęła głośno ślinę, mając nadzieję, że się nie wyłamie i nie będzie próbowała wyłudzić od niego choćby buszka.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 19 Wrz 2013, 01:44

Życie ślizgona nie było ostatnio zdecydowanie usłane różami. Szczerze mówiąc sam nawarzył sobie tego piwa, więc teraz powinien pokorą je wypić, jednak nie Anthony Wilson dzień przed pełnią. Czuł wielkie obrzydzenie i złość do całego świata, w sumie najchętniej ugryzłby kogoś, a potem zjadł żywcem. Dlatego ten mały kamyczek naprawdę był niczym w porównaniu do tego co chciałby zrobić. Słysząc więc, że ktoś klnie a zaraz po tym zwraca się do niego, odwrócił się gwałtownie patrząc na mieszkankę jego domu z ewidentną rządzą uduszenia jej.
- Nie posiadasz czegoś takiego jak refleks to teraz cierp - warknął w jej stronę, jednak stwierdził, że nie odpuści tak łatwo. Zapalił więc szybo papierosa i podszedł do dziewczyny żwawym krokiem.
- Widzisz to!?- tu wskazał na oblane spodnie i pomoczony pergamin- gówno mnie obchodzi, że...- zaczął chcąc już ją trochę poobrażać, jednak zorientował się, że może mu być w tym momencie całkiem przydatna. - Masz może przy sobie różdżkę?- spytał zmieniając nieco barwę głosu, jednak widać było dalej, że Tony wręcz chodzi ze zdenerwowania. Na całe nieszczęście nie wziął ze sobą tego magicznego badyla zapominając go z dormitorium kiedy to przebierał się z szaty szkolnej po lekcjach w normalne, wygodne ciuchy. Patrząc na dziewczynę nawet nie próbował sobie przypomnieć skąd ją kojarzy, była w tym momencie kimś kto może wyczyścić jego ufajdane od atramentu spodnie. Zaciągnął się parę razy bardzo mocno starając się tym samym uspokoić.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Lena Gregorovic on Czw 19 Wrz 2013, 01:56

Jezu, co za kretyn.
Gregorović przekręciła głowę, mierząc go spojrzeniem onyksowych tęczówek. Kąciki jej pełnych warg uniosły się ku górze kiedy tylko dostrzegła, że i Wilson nie uszedł tego dnia bez szwanku. Kojarzyła jego nazwisko, któraś z dziewczyn z jej dormitorium mówiła z wielkimi emocjami o tym, jak posuwał jakąś laskę w jednej ze szkolnych sal i że podobno, bo z wiarygodnością to już wiedziała, że w tej szkole różnie, podobno przyłapała ich babka od mugoloznawstwa. Wredny uśmieszek nie zamierzał spełznąć z jej twarzy ani na moment.
- Refleks? Doprawdy? - Ciemne brwi dziewczęcia uniosły się ku górze. Dłonią przesunęła po materiale spodni, nie wyglądając na zaabsorbowaną problemem jego brudnych spodni. - Gdybym miała różdżkę, to prędzej wydłubałabym Ci Twoje zielonkawe ślepia niż wyczyściła spodnie - Fruknęła, mierząc go poirytowanym spojrzeniem. Co tam, najwyżej będzie próbował ją napastować, a wtedy mogłaby się założyć, że jakimś magicznym sposobem na horyzoncie zjawiłby się Misza i wybawił ją z opresji.
- Co, zły dzień? Tym razem nie dała, bo bała się szlabanu, czy że guma pójdzie? - Zapytała z szelmowskim uśmieszkiem. Jacy byli Hogwardzcy uczniowie, tacy byli, ale chyba raczej nie zamierzał jej pobić (a wynik walki wcale nie byłby taki przesądzony!) więc nie zamierzała przestać go dręczyć. Przecież mógł zacząć ich znajomość w jakiś miły i przyjemny sposób, a nie...
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 19 Wrz 2013, 02:09

Zazwyczaj był przygotowany i spokojny, dzisiaj jednak naprawdę nie warto było z nim zadzierać. Biorąc po uwagę to, że dzisiaj była pełnia, było to jego najmniejsze zmartwienie. Dołączyć do tego można było An, Emily no i oczywiście Dalilę i to, że być może zostanie wywalony ze szkoły,a przecież nie po to tu wrócił. Modlił się jednak w myślach, by ten mały brzdąc od dyrektora nie odnalazł jeszcze przynajmniej z pół roku żeby staruch zapomniał sobie o wszystkim.
- Prędzej bym Ci ją wyrwał niż zdążyłabyś cokolwiek zrobić - parsknął ironicznym i przy okazji udawanym śmiechem. Dziś czuł się wyjątkowo silniejszy i lepszy od kogokolwiek chociaż wątpił, że w walce na różdżki cokolwiek by zdziadział przez swoje dzisiejsze roztrzepanie. Zaciągnął się ponownie i tym sposobem nie było już pół papierosa. Jednak kiedy wypuszczał dym, dziewczyna przypomniała mu tym samym o jego problemach, przez co on z premedytacją dmuchnął jej dymem prosto w twarz.
- Ciebie nikt nie chce ruchać dlatego, że jesteś brzydka czy boją się zarazić jakimś gównem?- tym razem przedrzeźniał jej sposób mówienia, składając przy tym dłoń i poruszając w sposób jakby ona gadała. Nie miał zamiaru odpuścić, oj nie, sama zaczęła to jego słowo musi być ostatnie.
- Gregorovic, mam rację?- spytał niby mimochodem przyglądając się jej i dość dobrze kojarząc ze swojego domu. - Nie martw się, kochanie, o Twoim bracie też krążą legendy.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Lena Gregorovic on Czw 19 Wrz 2013, 17:34

Jednym z ulubionych zajęć tego ciemnowłosego dziewczęcia było uprzykrzanie życia innym. Szczególnie jeśli ich stan wskazywał na lekkie załamanie, przygnębienie czy wszelakie strapienia. Gregorovic w sekundę potrafiła wykryć słabość "przeciwnika", nie inaczej było tym razem, o czym przekonała się, widząc jego emocjonalną reakcję.
- Och, no już spokojnie, spokojnie, nie będziesz miał takiej możliwości - pokręciła z lekkim niedowierzaniem głową, wprawiając ciemne włosy w ruch. Denerwował ją jedynie fakt trzymanego przez chłopaka papierosa i charakterystycznej woni dymu tytoniowego unoszącego się nad nimi.
- Brzydka? Czy ty masz oczy? - Parsknęła śmiechem, mrużąc swoje ciemne oczęta. Ostatnimi czasy jej ego zostało znacząco podbudowane. W związku z tym nie miała zamiaru dawać sobą pomiatać czy oczerniać. Uważała, że ma całkiem seksowne nogi, nawet jeżeli ciemne jeansy zdobiła niewielka, ciemna plama po porannej kawie. Czarna koszulka z obciętymi rękawami przykryta jeansową kurtką dodawała jej skórze bladości, a pomalowane krwisto-czerwoną szminką usta były jakby ładniej wykrojone niż zawsze. Dziewczę stłumiło ziewnięcie, słysząc wzmiankę o bracie.
- Misza? On ma ciągłą erekcję. Jak nie zamoczy chociaż raz w ciągu dnia to dostaje kurwicy i bije niewinne dzieci - Wzruszyła ramionami, odgarniając na plecy swoje czarne włosy. - Nie obchodzi mnie z kim, ważne, że on czuje się szczęśliwy. - Dodała na koniec, wsuwając zziębnięte nieco dłonie do kieszeni kurtki.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 19 Wrz 2013, 21:45

Anthony co prawda miał ochotę wbij jej nóż pod żebro, jednak zrezygnował z tego faktu nie mając przy sobie żadnej białej broni. Inaczej kto wie coby się stało. Spojrzał na nią z pobłażliwym uśmiechem, tym który pokazuję się na twarzy kiedy czuje się nad kimś przewagę. Zaciągnął się papierosem czując, że nikotyna zaczyna działać nieco uspokajająco. A może po prostu wmówił sobie ten fakt?
- Nie, to w oczodołach to szklane kule - wywrócił oczami po czym skierował je na dziewczynę.- Chyba masz za duże mniemanie o sobie moja droga - rękami zaczął powoli grzebać w brudnych kieszeniach spodni i kiedy wyciągnął całą paczkę papierosów dziękował Bogu, że nie były one całkiem namoczone atramentem, jedynie troszkę tektury nasiąknęło. Słysząc jak opowiada o swoim bracie prychnął cicho i usiadł na murku niedaleko dziewczyny.
- Więc co się mnie czepiasz skoro Twój braciszek wcale nie jest lepszy ode mnie...- mruknął niezadowolony z fakt, ze dziewczyna która go nie zna zdaje się chyba wiedzieć lepiej o nim niż on sam. - Nie masz co robić tylko słuchasz o mnie plotek? Gratuluję - w sumie nie miał się czemu dziwić, dziewczyny takie były i pewnie i ona będzie upierać się, ze tylko usłyszała to przypadkiem. No cóż, w tym momencie miał głęboko gdzieś że był na językach większości.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Lena Gregorovic on Czw 19 Wrz 2013, 22:31

Lena na szczęście nie miała tak krwawych zapędów, ciesząc się niesłabnącą mocą swoich ripost. Przemoc wręcz była środkiem ostatecznym stosowanym zazwyczaj w potyczkach damsko-damskich. Irytował ją jedynie fakt, że Wilson przy całym swoim chamskim zachowaniu wydawał się... interesujący? Dziewczę założyło nogę na nogę, kierując spojrzenie czarnych oczu na szatyna.
- Wolisz zakompleksione szare myszki? Twoja strata. - Ponownie wzruszyła ramionami, przenosząc wzrok na majaczące w oddali zarysy jeziora.
- Na Merlina nie czepiam się, droczę się tylko za to, że mi uszkodziłeś łopatkę tym małym, ostrym cholerstwem - Odparła, przyciągając kolana do reszty ciała. - Usłyszałam pod prysznicem, wiesz tam zawsze same ostre historie krążą. Te zaparowane pomieszczenia, gorące ciała... sam rozumiesz. To nie mogło, zwyczajnie nie mogło umknąć moim uszom. Tak poza tym Twój hulaszczy tryb życia zupełnie mi nie przeszkadza, wolny kraj. - Zagryzła mocno dolną wargę wlepiając czarne ślepia w kolorową paczuszkę, którą chłopak dzierżył w dłoni. W końcu, zrezygnowana, najszybciej jak potrafiła sięgnęła dłonią, by mu ją wyrwać. No tylko jednego chciała. Gdy zabrała mu paczuszkę, odskoczyła od niego szybko, od razu wyjaśniając:
- Chcę tylko jedną, oddam przy następnym spotkaniu - Wymamrotała, wsuwając rulonik pomiędzy pomalowane burgundową szminką wargi. Z kieszeni jeansów wyjęła swoją srebrną, usłaną ornamentami roślinnymi zapalniczkę, po czym z lubością odpaliła papierosa. Jak widać słaba jej siła woli, oj słaba. Gdy tylko zaciągnęła się dymem, oddała mu paczuszkę, uśmiechając się doń, o dziwo, bez ironii.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 19 Wrz 2013, 23:16

Oczywiście, że nie była brzydka, ale gdyby jej to powiedział dziewczyna wpadłaby w swój narcystyczny świat już kompletnie. Jej usta wyglądały jednak naprawdę ładnie, mocno czerwone podkreślały jej urodę. Anthony odwrócił szybko wzrok coby Lena nie pomyślała sobie czegoś czego nie powinna.
- A Ty przypadkiem taka właśnie nie jesteś, hm?- uśmiechnął się pod nosem sam do siebie. - To, że wyglądasz jak wyglądasz nie znaczy, że mentalnie taka nie jesteś- wzruszył lekko ramionami.
- Uszkodziłem? Mogę zobaczyć?- zerknął na nią jednak z uroczym uśmiechem, oczywiście znał już z góry odpowiedź dlatego się nie martwił. - To dobrze, szkoda tylko, że ja nie słyszałem nic o Twoim życiu, mógłbym się odgryźć - i w tym właśnie momencie dziewczyna wyrwała mu paczkę, zaś ten niezorientowany złapał ją za nadgarstek kiedy trzymała już jednego papierosa.
- Oj nie papieros to trudny do zdobycia towar, musisz zaproponować coś znacznie cenniejszego - nie pozwolił jej odpalić cały czas lekko ściskając jej nadgarstek. Drugą ręką wyrzucił w siną dal niedopałek. - Najpierw mnie wkurzasz a teraz myślisz, że tak po prostu dam Ci szluga? - uniósł lekko brwi ku górze. Była zdecydowanie bezczelna, plus dla niej.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Lena Gregorovic on Pią 20 Wrz 2013, 00:01

Nie, nie, nie, Lena ni fizycznie ni psychicznie typem szarej myszki nie była, zdecydowanie. I lubiła to, że się wyróżnia, nawet bardzo. Dlatego też to nieco dłuższe spojrzenie Wilsona, które tak, zauważyła, nie zrobiło na niej najmniejszego wrażenia.
- Nie nie jestem. - Odparła z kwaśną miną, nie siląc się na ironizowanie. Nie lubiła takich użalających się nad sobą dziewuch nie wiedzących czego chcą. A może chcę... a może jednak nie, och no chcę, nie chcę... Takie zachowanie doprowadzało ją do szewskiej pasji wręcz. Słysząc wzmiankę o oglądaniu jej usta wygięły się w dziwnym grymasie.
- Właściwie powinieneś mi zapłacić odszkodowanie, wiesz? - Odburknęła, a kiedy chwilę później złapał ją za nadgarstek parsknęła ze złością. Zbliżyła swoją twarz ku niemu, wlepiając weń spojrzenie czarnych tęczówek.
-  Tak, tak właśnie myślę - Odrzekła, oblizując chwilę później wargi. Och no, nie powinien dać się długo prosić. - Zaskarbisz sobie powiedzmy... sympatię jednej z lepszych partii w Rosji i Włoszech, mafia Cię nie znajdzie. - Dodała, wciąż bezczelnie się nań gapiąc. Stała teraz nad nim, pochylając się nieco, by mieć twarz na poziomie jego twarzy.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Anthony Wilson on Pią 20 Wrz 2013, 00:18

Jego typem właśnie raczej były szare dziewczęta, raczej w takich lokował swoje uczucia, lubił odkrywać coś i być tym pierwszym i jedynym który czegoś nauczył taką zagubioną szarą myszkę.
- No to jaka jesteś, Gregorovic? - niezdecydowania też nie lubił, ale wszystkie kobiety takie były. A przynajmniej w tej szkole większość z nich połknęła kij od miotły. Ani alkoholu, ani papierosów o jakiś dzikich wypadach już nie wspominając. Nie było co tu szukać.
- Odszkodowanie?- prychnął w rozbawieniu - Za to, że jesteś niezdarą bez refleksu?- ponownie zaśmiał się cicho i specjalnie zacisnął swoją dłoń nieco mocniej na jej nadgarstku, przecież nie zaszkodzi zrobić jej troszeczkę na złość. Kiedy Lena była tak blisko, Anthony bez większego wzruszenia patrzył jej w oczy.
- To naprawdę źle myślisz kochanie - wzruszył ramionami.- A co mi po Twojej sympatii, najlepsza partio w Rosji ? - oj tak w tym momencie chciał ją trochę przytrzymać i podenerwować, tak jak ona jeszcze przed chwilą. Przecież nie może jej oddać tego palącego się już papierosa za nic. - Daj mi coś czego niedostane nigdzie indziej - zapodał dziewczynie lekkie wyzwanie mrużąc przy tym lekko swoje oczy.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Lena Gregorovic on Pią 20 Wrz 2013, 23:02

Mawiają przecież, że przeciwieństwa się przyciągają, lecz Lena nie lubowała się raczej w spokojnych chłopcach. Wolała tych, chadzających w skórzanych kurtkach, i o ochrypłym głosie. Mniam.
- Nie w Twoim typie - Odparsknęła, bez zastanowienia. Poprawiła zsuwające się na oczy kosmyki i znowuż próbowała wyrwać rękę z uścisku. Strużka dymu unosiła się nad nimi wraz z charakterystycznym zapachem.
- Tak, dokładnie za to. - Skrzywiła się, czując, że wzmocnił uścisk. Westchnęła poirytowana.
- Nic, bo i tak jej nie zyskasz, złamasie - Warknęła, wypuszczając papierosa z dłoni. Ku nieszczęściu wylądował idealnie na kolanie Wilsona, przypalając odrobinę materiał jego spodni. Kiedy ten puścił jej rękę, by strzepnąć żarzący się popiół, dziewczyna odsunęła się od niego znacząco.
- Jedyne co możesz ode mnie dostać, to porządnego kopa w jajca, który zaowocuje rzadko spotykanym skrętem jąder. - Wzruszyła ramionami, kierując się ku zamkowi. Palant.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Cassidy Thomas on Pon 23 Wrz 2013, 19:09

- Skręt jąder? Bardzo oryginalne, Gregorovic. - Niesiona na skrzydłach własnego gniewu, Rosjanka niemal wpadła na wyłaniającą się z bramy zamku Ślizgonkę. Cass uniosła ciemną brew w nieco sceptycznym geście i zmarszczyła nos, kręcąc głową z dezaprobatą.
- Znowu jarałaś te mugolskie śmierdziuchy? Dziewczyno, to ujmuje zarówno twojej urodzie, jak i twojej krwi.
Westchnęła krótko, poprawiając mankiety śnieżnobiałej, idealnie szytej koszuli, i posłała pytające spojrzenie pozostawionemu na dziedzińcu Wilsonowi. Wyglądała, jakby na te karminowe usteczka cisnęło się jakieś niezbyt delikatne pytanie, ale najwyraźniej sobie odpuściła.
- Zrobiłaś już pracę z eliksirów? - Zagaiła bez większej nadziei i ruszyła ku jednej z kamiennych ław. Poprawiła materiał spódniczki i przysiadła, krzyżując nogi. Z eleganckiej, skórzanej teczki wysunęła jakąś okazałą księgę.
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Lena Gregorovic on Pon 23 Wrz 2013, 21:24

Gregorovic zmarszczyła nos, wyczuwając charakterystyczną woń perfum panny Thomas. Ten ciężki, słodkawy zapach zawsze drażnił jej nozdrza, jednakże Lena w jakiś dziwny, pokręcony sposób, lubiła go. Szczególnie gdy pojedyncze nuty zapachu dawało się wyczuć, kiedy Cassidy pochylała się nad nią tłumacząc jakieś skomplikowane zagadnienie z Zielarstwa, podczas spotkań ich kółka naukowego.
- Wiem. Błysnęłam intelektem - Odburknęła, wykrzywiając usta w dziwnym grymasie. Słysząc żal i gorycz w głosie Thomas, od razu powstrzymała ją dłonią. - Nie paliłam. Nie palę już od dwudziestu jeden dni i czterech godzin. To Wilson mnie okopcił - Wzruszyła ramionami, poprawiając materiał czarnej koszulki. Nie było jej nazbyt ciepło, acz nie zamierzała narzekać. Potarła jedynie skórę ramienia pokrytą warstewką gęsiej skórki i westchnęła zirytowana.
- Za kogo ty mnie masz, co? Czy ja wyglądam jak Mauric albo Verdan, co? - Zmarszczyła ciemne brwi w geście wyrażającym rozczarowanie myślami ślizgonki. Praca z eliksirów? To z eliksirów było coś zadane? Gregorovic rzadko przejmowała się lekcjami, ku swej uciesze miała żywą przypominajkę, Cassidy Thomas. W zestawie z ironizowaniem i wrodzonym sarkazmem. Zrezygnowana ruszyła za swą rówieśniczką podśpiewując pod nosem jedną z piosenek Fatalnych Jędz.
- Powiedzmy, że wyrzuciłam fakt jej istnienia z głowy. - Zacmokała, przysiadając na zimnym, kamiennym siedzisku. - A jak ma się Twój esej z Historii Magii, o którym tak dobitnie prawiłaś mi podczas śniadania? - Zapytała, z wyjątkowo dobrze udawanym entuzjazmem. No cóż, musiała się trochę podroczyć, szczególnie za ostatnie podśmiewanie się z niej podczas treningu, kiedy to w czasie rozgrzewki niechcący zderzyła się z wyjątkowo atrakcyjnym ścigającym ślizgonów, Dymitrem.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Cassidy Thomas on Pon 23 Wrz 2013, 22:32

- Wilson cię okopcił. - Pokiwała głową w parodii zgody i westchnęła z cicha, otrzepując wyimaginowany kurz z grzbietu sporego tomiszcza. Otworzyła księgę i przewertowała ją w palcach, przysuwając bliżej nos z miną upojonej fetyszystki. Chłonęła zapach papieru i kałamarzu drukarskiego jak urzeczona, wyraźnie oddalając się od zakusów rzeczywistości. Światu oddało ją dopiero narzekanie telepiącej się z zimna Leny.
- Co? Oczywiście, że skończyłam. A na co ty zmarnotrawiłaś całą przedpołudniową przerwę? Znów "przypadkiem" wpadałaś na Milligana?
Usta wykrzywił cień złośliwego uśmieszku. Oczy otaksowały szczupłe, zmarznięte ramiona Gregorovic i uniosły się ku niebu w wołającym o pomstę geście. Zielonooka zaciągnęła zakładkę w wertowanym podręczniku, odłożyła go na ławę nieopodal i zakasała rękawy. Ze skórzanego, ręcznie wyszywanego pasa okalającego biodra wysunęła swoją idealnie wypolerowaną różdżkę.
- Lacarnam Inflamare. - Inkantacja była dopieszczona o każdą głoskę i już wkrótce zaowocowała szkarłatnym płomyczkiem u końca różdżki. Jasnolica Ślizgonka wykonała charakterystyczny obrót nadgarstka i zwieńczyła go strzepnięciem drewienka, popularnym "trachem". Płomyk uniósł się nad dwoma uczennicami, otaczając je przyjemną łuną światła. Gregorovic mogła poczuć jak rozpanoszone na jej ciele zimno ustępuje łagodnemu powiewowi ciepła.
Cassidy kiwnęła głową, usatysfakcjonowana i wsunęła różdżkę z powrotem do skórzanego etui.
- W czwartek jest trening. - Rzuciła, pozornie niewzruszenie. - Ciekawe, czy znaleźli nowego pałkarza...
Jej myśli jednak nie pobiegły ku przypuszczalnemu nowemu koledze, a do chłopca, który grał na tej pozycji jako pewniak.
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Lena Gregorovic on Wto 24 Wrz 2013, 00:49

Pokręciła tylko głową, widząc jej pełne dezaprobaty spojrzenie. Thomasówna nigdy nie wierzyła, że Gregorovic przestanie palić, nigdy nie wierzyła w dobrą część Lenki, która jawiła się ostatnio nierzadko. Dziewczyna skinęła głową, słysząc wysoki, poirytowany ton współlokatorki.
- Niektórzy mają też życie, prócz książek, Cass - wzruszyła ramionami, drapiąc się po bladym policzku. Dzisiejszego popołudnia ciemnowłosa odwiedziła szkolną bibliotekę w poszukiwaniu kolejnego woluminu, mającego za zadanie pogłębić jej wiedzę na temat smokologii. Wolała jednak, by Cassidy pozostała w tymże poziomie wiedzy na jakim znajdowała się w tym momencie, obawiając się kolejnych karcących spojrzeń. Dziewczę założyło nogę na nogę, bacznie przyglądając się zielonookiej. Thomas jak zwykle nie mogła usiedzieć w miejscu, mając odrobinę zimna za pretekst dla czarów. Pretekst cóż, całkiem dobry, działanie jeszcze lepsze. Ciemnooka posłała ślizgonce pełne wdzięczności spojrzenie, a chude dłonie zbliżyły się do pomarańczowo-żółtego płomienia.
- Ach tak... William znowu w szatni zdejmie koszulkę... - zaczęła jadowicie, mierząc mierząc ją spojrzeniem onyksowych tęczówek - zupełnie przez przypadek przechodząc idealnie pod twoim nosem. - Wredny grymas wykrzywił pomalowane na ciemnoczerwony kolor wargi siedemnastolatki. - A ty spąsowiejesz niczym najurodziwsza piwonia... Och, jakie to będzie urocze. - Zaśmiała się dźwięcznie, widząc jak Cass nie może skupić się na lekturze woluminu.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Cassidy Thomas on Wto 24 Wrz 2013, 02:02

- Nie choruję na brak życia. A fakt, że wypełniają mi je rzeczy istotne nie jest uwłaczający. - Odparła ciemnowłosa z godnością i ponownie dała się pochłonąć kartom księgi. Zza grubej obwoluty wystawało jedynie jasne, zmarszczone w wyrazie najwyższej uwagi czoło pannicy.
- Wiesz, że w 1654 roku pewna wiedźma wymyśliła zaklęcie wiążące buty i gorsety? Genialna sprawa, nie? Muszę się dokopać do formułki... - Rzuciła znad tomiska, ani na moment nie spuszczając oczu z lektury. - O! Gryderian Gderliwy skomponował całe tuzin zaklęć opartych o wywoływanie różnych rodzajów mało uciążliwych dolegliwości... Uczniowie przejęli to za modę w XVIII wieku i każdy zwalniał się z zajęć, bo rzucał na siebie gorączkę, albo jakąś paskudną wysypkę... Ojej, nie, potem się okazało, że coś pochrzanił z przeciwzaklęciem i każda próba odczarowania jedynie potęgowała efekty... Są ryciny, fuj.
Cass nawet niespecjalnie przejmowała się tym, czy Gregorovic jej słucha, po prostu dzieliła się tym, co uważała za nadzwyczaj pasjonujące.
Kiedy jednak wyłapała pewne słowo-klucz, brzmiące w jej uszach jak najbardziej rozpoznawalny dźwięk w świecie, powoli podniosła głowę. Najpierw wynurzyły się błyskające prawdziwymi gromami oczy dziewczęcia, dopiero potem jej zaciśnięte w idealną, prostą kreskę usteczka. Słuchała tyrady Leny bez słowa, zupełnie nie dając po sobie poznać, co robi z nią każde słówko...
- Nie bawią mnie nawet najbardziej rozbudowane muskulatury jakichś fanfaronów. - Zaczęła, dumnie unosząc głowę. - I nie zwykłam się czerwienić z byle powodów. Zupełnie nie wiem, co mi insynuujesz.
Słowa brzmiały nadzwyczaj spokojnie dla kogoś, kto panny Thomas nie znał (prawdopodobnie nigdy nie mając tego zaszczytu dostąpić), jednak grzejąca dłonie Rosjanka doskonale zdawała sobie sprawę z tego, ze te dwie migdałowe burze, wpatrujące się w nią w wyrazie bezbrzeżnego wręcz oburzenia, jeszcze długo nie dadzą jej dzisiaj zasnąć.
- Wracając do normalnych tematów, a nie jakichś wydumanych insynuacji - słyszałaś, że zawiesili nauczyciela astronomii? Zasadzał się, chory palant, na uczennice...
avatar
Cassidy Thomas
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Redhill, Surrey, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1297-korespondencja-cassidy-t

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Lena Gregorovic on Sro 25 Wrz 2013, 19:09

- Nie, nie na brak życia. Na chroniczną naukę zaś, i owszem - Mruknęła pocierając dłonie. Całe szczęście, że ma kochaną, zaradną ciocię Thomas, która rozwiąże każdy dylemat. W tym, problem gęsiej skórki i zgrzytania zębów. Słysząc jej naukowy wywód, pokręciła jedynie głową w wyrazie dezaprobaty. Oj tak, Cassidy, nie dość, że uwielbiała się uczyć, to jeszcze kochała dzielić się tą wiedzą ze wszystkimi. Dosłownie wszystkimi.
Lena miała jednak nadzieję iż kilkoma zdaniami wprawi ślizgonkę w nastrój w którym nie będzie miała ochoty sięgać po opasłe woluminy.
- Oczywiście Cass, oczywiście - pokiwała głową, uśmiechając się wrednie. Co jak co, ale wewnętrzne wyprowadzanie z równowagi panny Thomas miała opanowane do perfekcji.
- Słyszałam, raz nawet zawiesił na mnie nawet swoje mętne ślepia, ale akurat szłam z Miszą. Kiepska sprawa, tym bardziej, że te dziewczątka... dosyć młode. - Zacmokała, przecierając opuszkami blade policzki. Zaczynało zmierzchać i Lena miała poważne obawy co do stanu wzroku. Dała jej mocną sójkę w bok, z perfidnym uśmieszkiem na ustach.
- Chodźmy zatem, zanim nasz uroczy nauczyciel będzie sobie chciał urządzić trójkącik. - Zachęciła ją, powstając.


Ostatnio zmieniony przez Lena Gregorovic dnia Sob 09 Wrz 2017, 20:19, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec główny

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach