Jezioro

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Go down

Jezioro

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 19:00

First topic message reminder :

Jezioro znajdujące się na błoniach, które sięga drzew Zakazanego Lasu. Podobno zamieszkane przez wielką kałamarnicę, ale tego nie dowiesz się, póki nie ujrzysz jej na własne oczy. Pomimo tego zagrożenia, w historii szkoły znaleźli się śmiałkowie, którzy stali się amatorami kąpieli.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Jezioro

Pisanie by Kristian Lyberg on Sob 06 Wrz 2014, 21:48

Fakt, nie marudziła, ale to Kristianowi umknęło. Szczerze mówiąc, umknęło mu bardzo wiele, łącznie z tym, że dziewczę może nie być tak głupie, jakie zgrywa. To była ewidentna wada Lyberga, za łatwo oceniał i dopiero później musiał - lub nie - weryfikować swój wybór. W przypadku Kesleigh musiał, a teraz, w odniesieniu do tej? Pewnie czas pokaże. Jeśli niebieskie są tak zawzięte, na jakie wyglądały, wątpił, by kolejne spotkanie miało być przypadkowym.
Tymczasem jednak wciąż trwało to bieżące i... Tak, to był dobry moment, by je skończyć. Skończyć po swojemu, metodą banalną, dobrze znaną, ale właśnie przez to najmniej oczekiwaną.
Poprawiając szatę na ramieniu, wdział buty, zapiął, jak trzeba i dopiero wtedy ruszył w kierunku Francuzki. Nie, nie musieli się zbliżać - a tu proszę, element zaskoczenia. I jeszcze uśmiech. Uśmiechał się sympatycznie, bo w końcu to było dla niego najbardziej naturalne. Nie był wredny, złośliwy, arogancki, zadufany w sobie. Dobry był z niego chłopak, naprawdę. Tylko za bardzo bawili go inni ludzie.
Zatrzymał się tylko na chwilę i dopiero u boku dziewczyny. Nie przed nią, nie za nią, ale dokładnie na linii jej ramienia. Pochylając się ku niej, bezceremonialnie odgarnął jej włosy z ucha i uśmiechając się jeszcze ze szczerym, wcale nie perfidnym, a najzwyczajniejszym w świecie rozbawieniem, mruknął tuż przy dziewczęcym policzku:
- Zdaje się, że nikim, co? Nikim ważnym. - Wyprostował się, gestem starszego brata rozwichrzył jej włosy, których ułożenie na naturalne zajęło jej pewnie cały ranek i jak gdyby nigdy nic odszedł, pozostawiając Francuzkę za sobą. Obejrzenia się, by zobaczyć, czy już dymi jej z uszu, czy jeszcze nie, sobie zabronił, a żeby tylko się czymś zająć, to naciągnął na siebie górę szaty, pozapinał guziki, wygładził zagniecenia.
W końcu to pierwszy dzień w szkole, trzeba się jakoś zaprezentować.
Z tą właśnie myślą zniknął w murach zamku i po przejściu kolejnych korytarzy i schodów, dotarł na powrót do dormitoriów Ślizgonów.
avatar
Kristian Lyberg
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Hanö, Szwecja
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1568-skrytka-pocztowa-kristia

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Liliane Batteux on Sob 06 Wrz 2014, 22:40

Widząc jak chłopak zbliża się w jej stronę, zgłupiała. Nie dała tego po sobie poznać, aczkolwiek nie wiedziała co planował i czy nie powinna właśnie się odsunąć. Nie znała go, nie wiedziała kim jest i jakie ma zamiary. Mógł być tym dobrym chłopcem, ale równie dobrze mógł być tym, który bez skrupułów potrafił rzucić w dziewczynę zaklęciem. Mimo to stała w miejscu, zaciskając dłoń na materiale błękitnego kapelusza, stanowiącego chyba najdurniejszą część mundurku uczennic z Beauxbatons, w drugiej dzielnie trzymając buty na niewysokim obcasie.
To co nastąpiło potem wyraźnie ją zaskoczyło. Nie przewidziała takiego obrotu sytuacji. Bardziej uważała, że Kristian odegra się na niej w jakiś sposób lub minie ją i pójdzie bez słowa do zamku, ale tego, że chłopak zbezcześci jej przestrzeń osobistą nie wzięła pod uwagę. Kiedy zgarnął jej włosy z ucha, pochylając się nad nią, mimowolnie zatrzymała w sobie powietrze, które kilka sekund wcześniej nabrała. Jednak wraz ze zniszczeniem jej poukładanych włosów wypuściła je i nabrała aż nadto. Bezczelny palant. A już była w stanie wsadzić go w neutralną grupę osób! Podczas gdy on szedł do zamku, ona zajęła się upychaniem włosów pod kapeluszem i podobnie jak chłopak - odmówiła sobie odwrócenia się za nim. Właśnie dlatego zakładanie kapelusza było przedłużone i odrobinę chaotyczne. Żeby ratować wieczór postanowiła odnaleźć szkolną kuchnię, by móc zapchać się czekoladą i przy okazji, żeby poczytać z herbacianych fusów. Chwilę później w okolicy nie było żywej duszy a wszyscy uczniowie (przynajmniej większość) postanowili pierwszego dnia odpocząć, by móc w następnych tygodniach łamać regulamin.
avatar
Liliane Batteux
Uczennica: Beauxbatons


Wiek : 21
Skąd : Vouziers, Francja
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 28 Wrz 2014, 16:03

W miarę upływu czasu przyzwyczaiła się do obecności niezidentyfikowanych obiektów przybyłych z innych szkół. W tym momencie nie zwracała na nich już większej uwagi, podobnie zresztą było w przypadku innych uczniów. Niespecjalnie nawiązywała w tym roku szkolnym bliższe kontakty z kimkolwiek, więc w gruncie rzeczy ograniczała się tylko do lekcji, posiłków, krótkich wymian zdań w pokoju wspólnym i dormitorium. Wyalienowała się? Tak. Żałowała? Nie. Tego dnia od rana kręciła się po terenach zamkowych, aż w końcu tym sposobem dotarła nad jezioro. Uradowana z bliżej nieokreślonego powodu pogwizdywała sobie pod nosem, jednocześnie wymachując różdżką na prawo i lewo i przesuwając się brzegiem jeziora w jego głąb. Zauważyła, że zazwyczaj jak ktoś pojawiał się nad jeziorem, tak nigdy nie docierał na jego drugi koniec, więc ciekawska natura Angielki wzięła górę.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Aleksander Cortez on Nie 28 Wrz 2014, 16:23

Prawie cały dzień spędził dzisiaj w bibliotece szukając jakiś informacji na temat tych całych podwalin i po kilku godzinach musiał wyjść na dwór bo miał dosyć czytania w kółko tego samego. Zdecydowanie musiał się dotlenić bo już od tego kurzu zaczynało mu się kręcić w nosie. Dobrym pomysłem było pobiegać. Było ponad dwadzieścia stopni i jedynie lekkie chmurki zakrywały niebo. Szkoda było marnować wiec takiej pogody na siedzenie w zamku. Zszedł więc na parter i ruszył w stronę zielonych terenów. Ruszył truchtem przemieniając go w powolny bieg i tak oto dotarł aż nad jezioro.
W oddali dostrzegł jakąś sylwetkę więc postanowił ją dogonić i sprawdzić kogo także nogi tutaj poniosły. Kiedy to podbiegał coraz wydawało mu się, że kojarzył tą dziewczynę. Kolejna Ślizgonka którą widywał tyle czasu, a ani razu nie rozmawiali? Normalnie jak z Moniką. Westchnął na samą myśl, że znowu będzie musiał z czymś walczyć, co nagle wylezie z jeziora i tak jakoś automatycznie odsunął się od brzegu o jakieś dwa metry. No i miał nadzieję, że znów nowa znajomość nie przyciągnie ze sobą kolejnej awantury jaka to miała miejsce w pokoju wspólnym.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 28 Wrz 2014, 16:41

Ile lat mieszkała w tym zamku i ile razy była nad tym jeziorem, tak nigdy nie widziała w nim nic dziwnego. No, pomijając oczywiście sytuację, kiedy woda ją wciągnęła i nie chciała wypuścić, zamieniając ją w syrenę. Nie pamiętała kto i w jaki sposób ją uratował, bo straciła już wtedy przytomność i odzyskała ją, gdy jej nogi były w ilości dwóch a na ciele nie było mieniących się w świetle łusek. Mimo to nie zraziła się tym incydentem, bo w tym miejscu czuła się wyjątkowo dobrze.
Wsunęła różdżkę za krawędź spodni, z kolei potem dłonie wsadziła do kieszeni płaszcza, idąc przed siebie. Naturalnie, usłyszała kroki, więc odwróciła się przez ramię, by sprawdzić czy się nie przesłyszała i czy tym razem zamiast syreny, nie biegnie za nią jakiś stwór. Kiedy jednak zobaczyła za sobą znajomego z widzenia chłopaka, spokojna na duchu szła dalej. Dopiero kilka kroków dalej uświadomiła sobie, że Ślizgon prawdopodobnie dalej podąża w tym samym kierunku, co ona, dlatego zatrzymała się nagle, odwróciła i skrzyżowała ręce pod biustem.
- Czy ty mnie śledzisz? - wypaliła z rozbrajającym uśmiechem na twarzy.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Aleksander Cortez on Nie 28 Wrz 2014, 16:54

On na szczęście nie miał jeszcze żadnych przygód z tym jeziorem i jak na razie wolał by tak pozostało. Już jedną szatę miał nadpaloną, co tym razem całkiem przemoczone ubrania? Żywioły się nad nim uwzięły czy co?
W chwili kiedy to miał pewność, że nie pomylił buzi i dobrze poprawnie skojarzył usłyszał dość kłopotliwe pytanie. Bo w zasadzie to trafiła w dziesiątkę, no ale przecież do tego się nie przyzna prawda? Co niby jej odpowie? Że był jedynie ciekawy kto idzie wzdłuż wody i tyle? Trochę to bez sensu, dlatego podbiegając do niej zwolnił do minimalnej prędkości i zatrzymał się tuż obok.
- Słucham? Ja zawsze biegam wzdłuż jeziora, bieganie wokół szkoły cały czas w kółko trochę dziwnie wygląda - odpowiedział odpowiadając również szerokim uśmiechem.
- A ty co? Zamierzasz obejść tak całe jezioro? W takim tempie to trochę ci to zajmie - dodał spoglądając na nią uważniej i dostrzegł, że miała różdżkę. No przynajmniej nie wybrała się na taki spacer bez magicznego patyczka.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 28 Wrz 2014, 17:09

Gdy uzyskała odpowiedź na swoje pytanie, musiała się zastanowić, czy mu uwierzyć. W zasadzie to co powiedział miało sens, jednak strój chłopaka nie świadczył za bardzo o tym, że przyszedł tu tylko pobiegać. Zmierzyła go więc wzrokiem i wydała z siebie krótkie:
- Mhm - a potem ruszyła spacerkiem dalej. Praktycznie chciała przejść całe jezioro wokół, ale teoretycznie była to misja nie do wykonania w dniu dzisiejszym. Było dość chłodno i całkiem późno, a droga wyglądała na taką, której rzadko kto używał. Wiązało się to z tym, że musiałaby wykorzystywać różdżkę do wydrążenia własnej trasy, a to wiązało się z kolei z kolejną aktywnością, którą było myślenie. Nie, tak bardzo jej nie zależało na spacerze na drugi koniec jeziora.
- To chyba moja sprawa - burknęła pod nosem, nie zwracając uwagi na Ślizgona. - Może mam nadprzyrodzone moce? Tego nie wiesz... i nadal jestem zdania, że mnie śledzisz - bo gdyby tak nie było to, przecież przebiegłby obok albo pobiegłby dalej, nie zawracając sobie głowy rozmawianiem z nią.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Aleksander Cortez on Nie 28 Wrz 2014, 17:35

W zasadzie to było to idealne kłamstwo bo biegł już o wiele wcześniej zanim to biegł wzdłuż wody, tak samo jak było po nim widać, że przebiegł spory kawałek ponieważ oddychał ciężko, a nie wyglądał też na takiego, którego to zmęczy aż tak bardzo taki krótki bieg. Może i do sportowca to było mu daleko, ale pracował nad swoim ciałem i to dość intensywnie.
Słysząc jej odpowiedź uśmiechnął się szerzej. Tak łatwo dała się pokonać i tyle? Wzruszył ramionami nieco zawiedziony tym, że nie próbowała kontynuować żadnej rozmowy. Wbił już nawet jedną nogę mocniej w piach chcąc się odbić i ruszyć dalej przed siebie kiedy to nagle się odezwała. Odbił się tak jak to zamierzał zrobić, zrezygnował jednak z użycia aż tak dużej siły i zrównał się z dziewczyną.
- W zasadzie to nie do końca prawda. Jest to bowiem i po części moja sprawa. W końcu jeśli kiedyś dojdziesz do zamku to pewnie będzie już późno, a mnie nie bardzo widzi się to by Slytherin obrywał po dupie z powodu jakiejś dziewuchy która to postanowiła wybrać się na długi spacer - odpowiedział spoglądając na nią i wkładając ręce do kieszeni. Na wzmiankę o nadprzyrodzonych mocach wybuchnął śmiechem, ale mimo wszystko takim ciepłym, a nie pogardliwym, jak to ma robić w zwyczaju.
- A nawet jeśli to co? Ktoś musi dopilnować by koleżance z nadprzyrodzonymi mocami nic się nie stało. Te moce zawsze sprowadzały zawsze więcej problemów niż dawały korzyści - odpowiedział uśmiechając się przeuroczo. No proszę bardzo, właśnie zyskałaś osobistego ochroniarza.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 28 Wrz 2014, 17:44

Szkoda, że nie była prefektem, bo bardzo chętnie pomachałaby mu teraz odznaką przed nosem. Ale! Może i nie była prefektem, ale za to mogła zmieniać do woli swój wygląd. Jednak zmycie tego durnowatego uśmiechu z twarzy Ślizgona nie było warte ujawniania swojej genetyki, więc postanowiła przemilczeć tę kwestię.
- Trzeba umieć kombinować i mieć odrobinę sprytu, żeby się nie dać złapać, mój drogi - wzruszyła ramionami, zerkając kątem oka na Aleksandra. Co jak co, ale jeśli ktoś potrafił unikać szlabanów to nie musiał się o nic martwić. Biada tym, którzy potrafili na każdym kroku wpieprzyć się w prefekta, bądź nauczyciela.
- Dlatego jeśli ty masz z tym problem to lepiej wróć grzecznie do dormitorium, bo nie zdążysz dobiec do zamku przed ciszą - po tej złotej radzie, ciocia Andrea zmieniła kurs. Nie szła przed siebie, a za to podeszła do brzegu jeziora, przysiadając na powalonym na ziemię drzewie.
- O mnie się nie martw, o mnie się nie martw, ja sobie radę dam... - zanuciła ładnie w odpowiedzi na jego wątpliwe zapewnienie o tym, że ktoś jej musi pilnować. Była przecież dużą dziewczynką i umiała sobie poradzić. A w tej chwili miała ochotę trochę napsocić i zrobić komuś na złość, jak na prawdziwą zieloną przystało.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Aleksander Cortez on Nie 28 Wrz 2014, 18:45

Ojj jego uśmiech nie podziałał? No to szkoda, zawsze próbował w ten sposób poznawać nowych ludzi, a już tym bardziej z swojego domu.
- No ja to zdecydowanie nie o siebie się martwię - odparł. On jakoś tak najmniej się martwił prefektami, a jak spotka nauczyciela to też już miał sprawdzone kłamstwo, a w dodatku to teraz są nowi nauczyciele więc mógł ponownie używać tych samych bajeczek. A nawet jeśli już jakieś dostanie minusowe punkty to zawsze je nadrobi szybko.
- Nie śpieszy mi się aż tak, mam jeszcze trochę czasu - mruknął w odpowiedzi i spojrzał na to co robi. Odwróciła się do niego plecami i kucnęła tuż przy wodzie. To było chyba najgorsze możliwe połączenie dwóch czynności jakie można zrobić w towarzystwie Corteza. Szybko wyciągnął różdżkę i w momencie kiedy to Ślizgonka sobie nuciła pioseneczkę wycelował w jej stronę i powiedział cicho:
- Incarcerous - po czym z jego różdżki wyleciały świecące liny i oplątały całe ciało dziewczyny. Doskoczył szybko do niej i złapał za jedną z lin zatrzymując jej ciało tuż przed taflą wody. Tak by mogła przyjrzeć się swojej twarzy i dostrzec jego zupełnie obojętną minę i to że mógłby ją w każdej chwili puścić.
- Hmm? Mówiłaś coś? - mruknął trzymając dziewczynę jeszcze przez chwilę. Po czym pociągnął w swoją stronę i odciągnął od brzegu.
- Czy masz super moce czy nie, nie odwracaj się tyłem nigdy do mnie kiedy to jeszcze rozmawiamy - rzucił i dezaktywował zaklęcie. Trzymając w jej stronę wyciągniętą różdżkę. Wolałby aby nie sięgała po swoją, śpieszyło mu się nieco na zajęcia, a jeszcze musiał dopaść kumpla.
- Nie wiem jak ty, ale ja idę na zajęcia. Bywaj! - Dodał i wycofując się do tyłu ruszył biegiem w stronę szkoły, dziewczyna zrobiła również to samo chwilę później.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Lena Gregorovic on Wto 24 Mar 2015, 20:24

Powrót do Wielkiej Sali nie był o obecnej chwili dobrym pomysłem, podobnie jak do Komnaty Wspólnej Ślizgonów, czy nawet do jakiejkolwiek, uczęszczanej części zamku. Co najmniej połowa Ślizgońskiej braci widziała pokaz nadzwyczajnych umiejętności Brandona i zapewne, chętnie by o nich porozmawiała. Chcąc uniknąć podobnych sytuacji, Gregorovic postanowiła zajrzeć w inne, równie rzadko uczęszczane miejsce. Odwiedzenie Hogsmeade może byłoby i dobrym pomysłem, gdyby nie fakt, że wciąż był piątek. A po co i komu dodatkowy szlaban?Dziewczyna czuła chłodny powiew wiatru muskający jej blade policzki, kiedy przemierzała kolejne pagórki. Gdy tylko zniknęła im z oczu Kruger, puściła dłoń Tayth-Wilsona. Nie był to ostentacyjny, wymuszony gest; brunetka i tak musiała się porządnie schylić by nie uderzyć głową o wystającą gałąź. Jak widać i gajowy zaniedbał nieco swych obowiązków. Nie mając mu tego jednak za złe, a właściwiej, nie zwróciwszy na to najmniejszej uwagi, Lena, swe kroki mimowolnie skierowała ku jeziorku, które umiejscowione było kilkaset metrów za chatą gajowego. Gdy dwójka znalazła się już na miejscu, a nie oszukujmy się, zajęło to kilka minut, brunetka przystanęła, cicho wzdychając.
- Obawiam się, że musimy skończyć tę farsę, nim zrobi się naprawdę poważnie. - Mruknęła, wyjmując mahoniowe drewienko z kieszeni spódnicy. Krótkim machnięciem sprawiła, że grube pnie drzew leżących na brzegu jeziora magicznie oschły, a część z nich pokryła się miękką tkaniną. Dziewczyna przysiadła nieśpiesznie, wlepiając onyksowe oczęta w Brandona.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Brandon Tayth on Wto 24 Mar 2015, 22:56

Wciąż targany sprzecznymi emocjami szedł u boku Leny w milczeniu. W ogóle nie miał wyrzutów sumienia, że zostawili Monikę samą w zagajniku, zdaną tylko na łaskę kogoś, kto jakimś cudem się tam znajdzie. Cóż... Może na wyrzuty czas miał dopiero nadejść.
Tymczasem jednakże Włoch bardziej zamartwiał się o własne dobro i o swój dalszy pobyt w szkole, o ile w ogóle wchodził on w grę. Łudził się jeszcze, że żaden z nauczycieli nie widział tego przedstawienia, ale bądźmy szczerzy. Nawet, jeśli żaden belfer nie był wtedy w Wielkiej Sali, to z pewnością do któregoś w końcu dotrze plotka o skrywanych dotąd umiejętnościach młodzieńca. A wtedy będzie skończony. Wleją mu na siłę Veritaserum i będzie śpiewał jak z nut...
Gdy zatrzymali się przy jeziorze, wepchnął ręce do kieszeni i począł nerwowo przestępować z nogi na nogę. Był w dupie. I to najczarniejszej z możliwych. Chociaż w sumie ostatnimi czasy często mu się to zdarzało. Aż dziwne, że nie jest gejem.
W milczeniu przetrawił to, co powiedziała Lena, a zajęło mu to dobrą minutę. Po chwili wyjął papierosa, zapalił i rzucił pustą paczkę na ziemię.
- Masz rację - wymamrotał pod nosem, zaciągając się dymem. - Głupio zrobiłem, że sprowokowałem tego dupka, ale chciałem, żeby w końcu przejrzał na oczy.
Kiedy skończył mówić, już na nią nie patrzył. Jego wzrok błądził gdzieś po tafli jeziora. Nie chciał obnażać swojej słabości, którą nieoczekiwanie i zupełnie niespodziewanie dla niego stała się właśnie panna Gregorovic. Ale skoro tak jawnie dawał do zrozumienia, iż mimo wszystko zależy mu na tym, by jednak zeszła się z Rafflesem... Musiała domyślić się, że dla Włocha nie jest wcale obojętną istotą. Och, jasne, że się nie zabujał! Nie przychodziło mu to aż tak znowu łatwo, jak zacnej pannie Kruger. Jednak kto powiedział, że nie mógł się chwilowo zafascynować?
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Lena Gregorovic on Wto 24 Mar 2015, 23:21

Lena zastukała pomalowanymi na czarno paznokciami o błyszczącą w świetle księżyca fakturę różdżki. Tylko odrobinę żałowała swoich słów. Pogrążyła się w niemym zamyśleniu, zmarszczyła ciemne brwi.
Musiała to sobie przyznać. Przez ostatnie kilka dni bezpardonowo ukazywała tkwiący weń pierwiastek człowieczeństwa. Nawet jeżeli w dużej mierze było to tylko udawaniem, Gregorovic czuła, jakby mały, maleńki trybik drgnął, znacząco zmieniając postać rzeczy. Właściwie nie chodziło jej o Brandona, bo choć zdążyła go bardzo polubić i dostrzec tkwiące w nim zalety, nie potrafiła nie spojrzeć na swoją własną, choć maluczką, to jednak, zmianę. Wydatne wargi wyginały się w szczerszym nieco, choć nie tak szerokim uśmiechu, a onyksowe ślepia nie strzelały piorunami na prawo i lewo. Oziębły ton Rafflesa przyjęła przecież z ogromnym spokojem, nie ukazując ani grama swych emocji. Gdyby była prawdziwą Gregorovic, zdzieliłaby Cortez'a Drętwotą, zamiast rzucać weń pogróżkami, których przecież nie zamierzała wcale realizować. Trwałaby zapewne w owym stanie zamyślenia wyjątkowo długo, gdyby nie niski, przyjemny dla ucha głos Tayth-Wilsona nie wyrwał jej z głębokiej kontemplacji.
- Możemy już o nim nie mówić? - Odparła, zaciskając dłoń na różdżce. - Mam wrażenie, że od kilku tygodni moje jestestwo opiera się jedynie na postaci tego zasranego Księcia Ciemności. - Sarknęła, odgarniając z czoła czarne kosmyki.
- Myślisz, że ktoś na Ciebie doniesie? - Spytała, kierując nań spojrzenie czarnych oczu. Czyżby to była troska w jej głosie?
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Brandon Tayth on Sro 25 Mar 2015, 20:43

Pet wylądował pod butem Włocha, który nadal podenerwowany rzucał raz po raz bezradne spojrzenie w kierunku Leny.
- Jasne, koniec tego tematu - zarządził. - Książę Ciemności trafia do śmietnika.
Zrezygnowany usiadł obok dziewczyny, kompletnie już nie myśląc ani o Rafflesie, ani o przebiegłej Kruger. Miał dość tego cyrku. Kiedy tak teraz sobie pomyślał o tym, że jego była jest metamorfomagiem, aż przeszły go ciarki. Ilekroć spotka jakąś nieznaną dotąd osobę, z góry będzie zakładał, że może to być Monika. Chore...
Nie chciał jednak teraz akurat nad tym się rozwodzić. Miał na głowie o wiele bardziej poważny problem, którego wagę w pełni uświadomiła mu panna Gregorovic, wypowiadając na głos to pełne trwogi zapytanie. Brandon westchnął ciężko i zawiesił na niej swoje spojrzenie. Rzadko pozwalał komukolwiek na to, by widział go w takim stanie, ale teraz jego twarz wyrażała cały strach, jaki owładnął Ślizgonem.
- Kurwa, na pewno mnie wyleją - wyrzucił w końcu, nieco załamanym głosem. - Gdyby zasrany Cortez nie wpieprzał się w nieswoje sprawy, nie musiałbym odstawiać tej szopki. Ale nie będę stał na środku Wielkiej Sali jako pieprzony prosiak!
Teraz już jego gniew osiągnął punkt kulminacyjny. Zerwał się na równe nogi, wziął do ręki jeden z kamieni leżących nieopodal brzegu i cisnął z nim z całej siły w taflę jeziora, wydając przy tym pełen złości okrzyk. Nie widział innej drogi, która pozwoliłaby mu chociaż na chwilę pozwolić złym emocjom znaleźć ujście.
Stał nieruchomo w milczeniu i kiedy wykonał już kilka ciężkich oddechów, udało mu się nieco uspokoić.
- Przepraszam. To wszystko mnie już przerasta... Dziwne, ale ostatnimi czasy jesteś jedyną osobą, z którą mam ochotę rozmawiać. - Teraz jego szare oczy świdrowały tęczówki Leny. - Nigdy nie sądziłem, że akurat ty staniesz się kimś, kto sprawi, że dostrzegę światełko w tunelu.
Dopiero, gdy wypowiedział to na głos, dotarł do niego sens słów, które wypowiedział. Nie dał jednak poznać po sobie zmieszania. Postanowił, że poczeka. I ewentualnie ucieknie stąd trochę później...
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Lena Gregorovic on Pią 27 Mar 2015, 16:48

Kąciki jej ust drgnęły w geście podzięki, kiedy chłopak zgodził się nie wspominać osoby pewnego Ślizgona. Temat Raffles'a zwyczajnie już ją męczył. Kiedy Tayth usiadł obok, Gregorovic prędko dostrzegła niepewność wymalowaną na opalonej twarzy Włocha. Naprawdę bał się, że go wywalą. Chcąc mu nieco dopomóc, choćby na duchu, poklepała go po ramieniu.
- W sumie to Scott'a nawet nie ma w zamku. - Próbowała go pocieszyć, lecz prawdą było, że miejsce dyrektora w Wielkiej Sali od tygodni świeciło pustkami. Dyrektor zdawał się pojawiać w najmniej oczekiwanym momencie, by chwilę później zniknąć.
Dziewczyna zagryzła wargę, widząc jak przez Brandona przemawiają najżywsze emocje. Właściwie i ona wolałaby pozbyć swych wewnętrznych niesnasek. Obecnie trwała w stanie całkowitej, właściwie nieuzasadnionej stagnacji. Nie miała przecież pojęcia co robić w przyszłości. Brakowało jej ciągłego poirytowania. Złości. Gdzie zniknęło to wszystko.
Ślizgonka wpatrywała się w Brandona bez choćby cienia przygany. Wiedziała, że to tego mu trzeba. Czekała cierpliwie, aż gorzkie chwile miną, ustępując uzasadnionej uldze. Nie spodziewała się jednak jego słów.
- Daj spokój, każdy musi odreagować. - Uśmiechnęła się doń, odgarniając z czoła kruczoczarne kosmyki. - Z tym, że ja uciekam się do bardziej brutalnych środków. - Przypomniała sobie owiniętą sznurem Kruger. I mimowolnie się uśmiechnęła. Na wzmiankę o światełku w tunelu, cicho się zaśmiała.
- Chyba powinnam w jakiś sposób uwiecznić te słowa, bo jestem niemal pewna, że już ich nigdy od nikogo nie usłyszę. - Wyszczerzyła się doń. Oczywiście, że odkręcała kota ogonem.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Brandon Tayth on Sob 28 Mar 2015, 14:37

Co prawda widywał dyrektora bardzo rzadko (ostatni raz wtedy, kiedy obmacywał Leslie...), ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że na pewno znajdzie się jakiś życzliwy, który doniesie mu o tym i owym. Sprawa nie wyglądała dobrze. Tayth musiał jednak przede wszystkim się uspokoić. Gest Leny nieco mu w tym pomógł.
Milczał dłuższą chwilę w zamyśleniu. Teraz w jego głowie pojawił się obraz związanej Moniki. Czyżby to milczące jeszcze przed momentem wyrzuty sumienia? Raczej nie... Aczkolwiek przez niepokojącą sekundę zastanawiał się, czy nie lepiej tam wrócić i jednak pomóc swojej byłej dziewczynie. Szybko jednak przypomniał sobie kolejny raz o klątwie. I dał sobie spokój.
Spoglądające w jego kierunku czarne oczy sprawiały, że Włoch mimowolnie zaczynał coraz mniej rozmyślać o wydarzeniach w Wielkiej Sali, a coraz bardziej o siedzącej obok niego istocie. Po jej ostatnim zdaniu posłał pannie Gregorovic lekki uśmiech.
- Koniecznie musisz je sobie zapisać w notesie i odczytywać za każdym razem jak będziesz miała kiepski humor.
Miał ochotę przysunąć się do niej nieco bliżej, ale oczywiście tego nie zrobił. Czasy, kiedy był beztroskim nie baczącym na ewentualne konsekwencje podrywaczem, chyba już bezpowrotnie minęły. Wiedział, że między nimi niczego szczególnego nie będzie. Dlatego nie miał pojęcia, czemu chwilę później palnął takowe zdanie.
- W sumie szkoda, że dajemy sobie spokój z udawaniem pary. Zdążyłem się już przyzwyczaić.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Lena Gregorovic on Sob 28 Mar 2015, 15:14

- A gdybyś się zarejestrował w Ministerstwie? Chyba nie mogli by się wtedy przyczepić, no nie? - Wypaliła nagle, przypominając sobie tekst jednego z kodeksów. Niegdyś, będąc jeszcze ambitną dziewczynką, Gregorovic w głębi serduszka marzyła o byciu animagiem, jednak z czasem, porzuciła te dalekosiężne plany na rzecz znęcania się nad młodszymi. Smutne. Mimo wszystko gdzieś z tyłu głowy wciąż tkwił tekst obowiązującego prawa. Może rzeczywiście powinna przewartościować priorytety, nim będzie za późno?
Dziewczyna zerwała się z miejsca sięgając po garść małych, płaskich kamyczków. W ramach troski o swoje skomplikowane życie emocjonalne.
- Po co notes? Wytatuuję je sobie na nodze. - Parsknęła, poprawiając materiał arcykrótkiej, oczywiście według pewnego Ślizgona, czarnej spódniczki. Wyłuskała jeden z kamyczków, obracając go w drobnej dłoni. Zerknęła na Brandona ze zdziwieniem. Przyzwyczaił się? Kąciki ust dziewczyny drgnęły.
- W sumie bycie normalnym człowiekiem przez te kilka dni, nie było takie złe. - Filuterny uśmiech zniknął z jej twarzy tak szybko, jak się pojawił. Nie sądziła jednak, by nie zauważył. Ślizgonka zamachnęła się, by pod odpowiednim kątem rzucić kamyk. Płaska powierzchnia odbiła się trzykrotnie od tafli wody, dopiero przy czwartej próbie opadając na dno.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Brandon Tayth on Sob 28 Mar 2015, 18:47

- Nie przyczepiliby się, gdybym był zarejestrowany wcześniej - odrzekł wymijająco. Nie chciało mu się już o tym rozmawiać, musiał wreszcie zebrać myśli i się uspokoić. Przekonywał samego siebie, że tak naprawdę nic strasznego się nie stało. Na razie.
Obserwował, jak Lena podnosi kamyki. Ta dziewczyna nadal była dla niego jedną wielką zagadką. Mimo tego, iż strasznie polubił jej przewrotny charakter, nie był pewien, czy będzie mu dane pójść o krok dalej. I czy w ogóle tego chce... Miał to do siebie, że co chwilę zmieniał zdanie jak wyjątkowo kapryśna baba. Ech. Musi pogadać z Isidorą. Zbyt dawno nie miał kontaktu z kimś o wiele rozsądniejszym od niego.
Podniósł się powoli i stanął obok Rosjanki. Ledwie widoczny strzępek uśmiechu przemknął przez jej twarz, co sprawiło, że Brandon mimo woli poczuł lekkie ukłucie gdzieś w okolicach żołądka.
- Zmarnowałem sporo czasu - wymamrotał ledwie słyszalnie, wciąż mając na ustach półuśmiech. Nie miał zamiaru powiedzieć na głos i wprost, że miał na myśli właśnie ją. Zresztą panna Gregorovic była nad wyraz inteligentną osobą i z pewnością domyślała się, że wpadła mu w oko. Teraz jednak był czas na to, by pobyć w samotności i pomyśleć.
- Dzięki, że poszłaś dzisiaj za mną.
Bez zbędnych ceregieli zbliżył się do niej złożył na jej ustach krótki pocałunek. Następnie puścił do niej oczko i, jak gdyby nigdy nic, zniknął. W miejscu, gdzie przed sekundą stał, tkwił teraz wilk, który po prostu pobiegł w kierunku lasu. Nim wróci do szkoły, musi jeszcze zastanowić się, czy mu się w ogóle chce.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 17 Sie 2015, 23:06

ROK SZKOLNY 2015/2016




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Jezioro

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach