Schowek na miotły

 :: Hogwart :: Parter

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Schowek na miotły

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 15 Kwi 2013, 20:57

Niewielkie pomieszczenie zagracone jest starymi miotłami. Niektóre z nich niegydyś służyły uczniom Hogartu w treningach Quidditcha, inne stanowią narzędzia pracy szkolnego woźnego. Jedynym źródłem światła jest zwisająca z sufitu żarówka, którą uczniowie pomalowali kiedyś na czarno, dlatego w pomieszczeniu panuje półmrok.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Claudia Fitzpatrick on Pią 21 Cze 2013, 23:56

Po dzisiejszych zajęciach z trzecioklasistami, którzy ewidentnie byli znudzeni podstawami latania na miotle, Claudia miała ochotę co najmniej połamać kilka mioteł. Najlepiej na głowach poszczególnych młodych ludzi. Opanowała się jednak i postanowiła do końca zachować profesjonalizm. Domagali się czegoś bardziej skomplikowanego niż ćwiczenie nagłych zwrotów. Irlandka jednak nie mogła się na to zgodzić ze względów chociażby bezpieczeństwa. Nie potrafili wykonać tak prostej rzeczy jak zatrzymanie się i obrót w miejscu, slalom w powietrzu... Więc co tu mówić o niebezpiecznym korkociągu, który mógłby się dla kilkorga z nich skończyć wizytą w Skrzydle Szpitalnym. W najlepszym wypadku, rzecz jasna.
- Przeklęte dzieciaki... - mruczała pod nosem, upychając miotły do mrocznego schowka. Część biedniejszych uczniów wciąż nie posiadała własnych mioteł, dlatego korzystali z tych leżących w schowku. Do zadań Claudii jednak należało, aby te wszystkie zabytki znalazły się po zajęciach z powrotem w tym małym, zakurzonym i ciemnym pomieszczeniu.
Miała jednak problem z jedną ze Zmiataczek, bo jak na złość i mimo licznych zaklęć, nie chciała się wcisnąć w należne jej miejsce. Czarownicy do głowy wpadło nawet, że pewnie któryś z bardziej dowcipnych uczniów odpowiednio ją zaczarował. Walnęła nią więc na oślep z kolejną porcją złości i w efekcie otrzymała kilka mioteł, które pod wpływem silnie rzuconego przedmiotu, posypały się na nią, wywołując niemałe zamieszanie dookoła. Kilkoro starszych uczniów przeskoczyło nad walającymi się po połowie korytarza miotłami. Irlandka zaś, lekko zadrapana, westchnęła poirytowana, chociaż na język cisnęło jej się kilka siarczystych przekleństw.
avatar
Claudia Fitzpatrick
Czarownica


Wiek : 30
Skąd : Waterford, Irlandia
Krew : pół na pół
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t776-skrytka-pocztowa-claudia-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by William Greengrass on Sob 22 Cze 2013, 00:22

- Z miotłami trzeba postępować z czułością. Kto jak kto, ale Pani powinna o tym chyba wiedzieć - uśmiechnął sie do kobiety, kiedy przyklęknął obok niej żeby pomóc zebrać niesforne miotły z podłogi. Jako jedyny chyba się zainteresował, bo większość uczniów, którzy byli w pobliżu i widzieli całe zajście nie garnęła się do pomocy ograniczając się jedynie do szczeniackich podśmiechujek. Will wyglądał na zmęczonego, oczy miał nieco podkrążone ale wyglądał na szczęśliwego. Nie spał ostatnio za dobrze, martwił się o siostrę, której nie mógł odwiedzić. Naskarżył nawet ojcu, ale ten  stwierdził, że jego obecność w szpitalu jest nieuzasadniona i powinien przygotowywać się do egzaminów. W każdym razie humor mu dopisywał, bo dostał wiadomość, że z Christine jest już lepiej.
Pomógł upchnąć ostatnia miotłę, która sprawiła Claudii wcześniej tyle problemów.
- I gotowe - uśmiechnął się znowu.


Ostatnio zmieniony przez William Greengrass dnia Sob 22 Cze 2013, 01:05, w całości zmieniany 1 raz
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Claudia Fitzpatrick on Sob 22 Cze 2013, 00:32

- Z miotłami trzeba postępować z czułością. Kto jak kto, ale Pani powinna o tym chyba wiedzieć.
Claudia odwracała się z zamiarem odwarknięcia jakiejś uwagi, która wbiłaby ucznia w buty, zapomniała jednak języka w zębach, gdy spostrzegła, kto postanowił jej pomóc. Od czasu tamtego szlabanu, Claudia czuła się dość... dziwnie. Tak, to było odpowiednie słowo. Chwilami miała wrażenie, że to była wina kaca i niewyspania. Chwilami - że to wszystko było tylko snem. I z rzadka zdarzało jej się czuć, że ten nagły przypływ pozytywnych emocji przy Greengrassie był jak najbardziej rzeczywisty. Co gorsza, przez ułamki sekund wydawało jej się, że to dziwne łaskotanie w żołądku miało sens.
- Dziękuję, panie Greengrass - powiedziała, besztając się w duchu a tak nieprzystające do jej profesji myśli. Miotła wylądowała w końcu na swoim miejscu, a cały bałagan, jaki spowodowała swoją nerwowością został posprzątany.
Irlandka miała jednak powody do złości. Pomijając nawet irytująca lekcję z trzecioklasistami - ostatnie wypadki w zamku wywołały u niej wiele bezsennych nocy. To był jakiś koszmar i Irlandka nie czuła się już nawet bezpiecznie w zamku.
- Ma pan ochotę na piwo..? - zapytała kobieta bezwiednie. Musiała się odstresować. Zaczął się własnie weekend i wypad do Hogsmeade wydawał jej się doskonałym pomysłem. Dlaczego jednak do licha, zaproponowałam to JEMU? zapytała samą siebie. Miała gorącą nadzieję, że odmówi. Mogłoby to ją wówczas uchronić od dziwnego stanu otumanienia.
avatar
Claudia Fitzpatrick
Czarownica


Wiek : 30
Skąd : Waterford, Irlandia
Krew : pół na pół
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t776-skrytka-pocztowa-claudia-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by William Greengrass on Sob 22 Cze 2013, 00:53

Panie Greengrass. Zabawne, słyszał ten zwrot w odniesieniu do swojej osoby wiele razy, ale z ust tej nauczycielki brzmiało to nieco zabawnie, a przynajmniej wywołało w nim rozbawienie. 
- Wolałbym jednak 'Williamie' - odpowiedział z uśmiechem. Trochę to dziwne, bo nigdy nie miał nic przeciwko, aby tytułować go panem czy paniczem.
- Piwo? - Zapytał unosząc brew. Czy ona właśnie zaprosiła go na piwo? - W sumie to... czemu nie? Bardzo chętnie. - kolejny mały 'zgrzyt' bo William raczej na piwo nie chadzał. Zatrzasnął komórkę i wyszli z zamku udając się do wioski.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Sob 14 Wrz 2013, 17:54

Młody Davies wałęsał się po całym zamku i tak właściwie nie wiedział co tutaj zrobić. Polatać na miotle to już było, ostatnio to robił i prawie się to skończyło niezbyt dobrze dla niego i dla Maliny, która przez głupotę uwiesiła się na jego miotle. Po co ona to zrobiła? Dylan sam nie wiedział po co, może chciała wygrać, ale w taki sposób to raczej ciężko bez własnej miotły. No trudno, jej sprawa. Ale chłopak miał teraz inne rzeczy do roboty. Natrafił w końcu na jakieś pomieszczenie w których chyba nie był. A przynajmniej tak mu się zdawało. Odkąd sam miał swoją miotłę to nie musiał pożyczać którejś ze szkolnych wehikułów.
Otworzył delikatnie drzwi i wszedł do pomieszczenia, sporo mioteł sprawiało, że było tu nadzwyczaj ciasno. No i dosyć ciemno, żarówka, która była pomalowana kiedyś na czerno teraz była jeszcze w dodatku rozbita. Masakra.
Rozejrzał się po pomieszczeniu i zauważył, że faktycznie będąc w pierwszej klasie to był tutaj, aby pożyczyć miotłę na zajęcia z latania. Cały czas istniał ten przepis, który zakazywał uczniom pierwszego roku latanie na miotle. Bzdura.
Tak się jeszcze trochę rozglądał i usłyszał trzaśnięcie za swoimi plecami. Podskoczył aż ze strachu słysząc zamykające się drzwi. Teraz kompletnie niczego nie widział, to była masakra.
- Cholera. - Zaklął i podszedł do drzwi, popchnął je z całej siły. - No pięknie Davies, zamknięte. - Teraz musiał czekać na kogoś kto mu je otworzy. Pomacał jeszcze tylną kieszeń swoich jeansów i co? NIC. Kompletne zero, nie wziął swojej różdżki. Teraz naprawdę był w niezłej d...
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Suzanne Castellani on Sob 14 Wrz 2013, 18:19

- To się nazywa "nie dotykać"! - krzyknęła kiedy po wejściu do swojego dormitorium zastała jakichś dwóch pierwszorocznych bawiących się jej sprzętem miotlarskim, od razu ich wygoniła, bo przecież jej zabawki to JEJ zabawki i miały zbyt wielką dla niej wartość by komukolwiek pozwalać na nie patrzeć a co dopiero dotykać a już nie wypominając o korzystaniu z nich. Świetnie i jej naramienniki straciły rzepy a chciała sobie dzisiaj potrenować tak porządniej. Teraz musiała iść skorzystać z Hogwarckiego sprzętu a tak go nie lubiła, bo wszystkie były przechodzone i w większości cuchnęły.
Szybko otworzyła drzwi do schowka na miotły i chcąc zapalić światło nawet nie zorientowała się, że się za nią zamknęły i zatrzasnęły. Odwracając się zauważyła, że ktoś w tym schowku jest oprócz niej i aż podskoczyła wystraszona widząc zarys postaci.
- Ktoś Ty? - zapytała nieznajomego, bo jeszcze nie wiedziała, że osobą też tu przebywającą był sam Dylan Davies, puchonek, który jakimś cudem został szukającym reprezentacji Anglii, jakież będzie zdziwienie jak się dowie.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Sob 14 Wrz 2013, 18:30

I tak sobie myślał, że nikt już go tutaj nie odwiedzi, aż tu nagle ktoś się pojawił. Oczywiście Dylan nie patrzył w stronę drzwi i nie zauważył kim że jest ta niewiasta. Pewnie gdyby dowiedział się, że to jest Castellani w tej chwili to pewnie wywaliłby ścianę, żeby tylko nie przebywać z nią w jednym pomieszczeniu. Oczywiście zapewne chwilę wcześniej wybiłby sobie bark.
Spojrzał na dziewczynę i już miał biec do drzwi, które zatrzasnęły się tak szybko jak się otworzyły. Nastała kompletna ciemność, zupełnie taka sama jaka była tuż przed tym jak Suzanne otworzyła drzwi.
Chłopak nie pamiętając dokładnie głosu swojej "ulubionej" Ślizgonki, nie spodziewał się nawet, że to akurat ona może tutaj być. Tyle wszystkich uczniów w całej szkole i kto by w ogóle pomyślał, że tu kapitan ślizgońskiej drużyny "zaszczyci" kapitana Puchonów w tym pomieszczeniu.
- Ja? Jeremy Scott. - Odpowiedział i zaśmiał się głupio. Nie chciał na razie zdradzać tego kim jest dziewczynie. Podszedł do przodu. Jeszcze jego wzrok niezbyt dobrze działał i musiał się posiłkować rękoma, którymi wodził w powietrzu i nagle natrafił na opór, coś miękkiego. Miękkie i naprawdę fajnie się tego dotykało. Cholera, czy on ją właśnie złapał za piersi?! Dylan od razu cofnął ręce przestraszony. Czemu on ją trzymał za piersi?! Teraz pomyśli, że jest zboczeńcem, bo w sumie tak było.
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Suzanne Castellani on Sob 14 Wrz 2013, 18:55

Nie dość, że było ciemno, ciasno, to jeszcze drzwi się za nią zatrzasnęły i ktoś tu jeszcze był i ten ktoś na pewno nie był normalny, że przychodził do takich pomieszczeń w innych celach niż zabranie miotły, piłki czy czegoś tam jeszcze.
- Świetnie, a ja Margaret - prychnęła i przewróciła oczami, też nie rozpoznała jego głosu, od razu by go udusiła dupą gdyby wiedziała. Od dawna wiadomo, ze ta dwójka nie lubiła siebie strasznie, a zaczęło się chyba gdy zobaczyła jak Dylan lata na miotle, mało kto był takim pasjonatem tej dziedziny tak jak ona i niestety ale Davies nie spodobał jej się na wstępie, a ta nienawiść z roku na rok powiększała się, naprawdę ona jest zdolna do wszystkiego by tylko go pokonać.
Gdy tylko poczuła gdy nieznajomy jak dotąd osobnik dotknął całymi dłońmi jej piersi od razu wzrok jej się wyostrzył przy okazji przyzwyczajając do ciemności tu panującej. Davies! Nie mogła zareagować inaczej niż dać mu z liścia swoją otwartą dłonią cofając się w kierunku drzwi.
- Łapy przy sobie, Davies! - krzyknęła w jego kierunku i gdy chciała wyciągnąć różdżkę z kieszeni by go potraktować jakimś zaklęciem okazało się, że jej nie ma, cholera musiała zostawić na łóżku - Na cycki Roweny dlaczego akurat mnie tak musiało pokarać?! - zapytała z rozpaczą wzruszając dłonie i spoglądając na niski sufit, potem wlepiła wzrok w puchona, szkoda, że nie mogła go nim uszkodzić.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Sob 14 Wrz 2013, 19:13

Pięknie, gdyby Dylan usłyszał to co Suzanne o nim myślała to na pewno nie byłby zbytnio zadowolony. Nikt chyba nie lubił, aby nazywano go nienormalnym. A przynajmniej na pewno nie chciałby, aby jego "ulubiona" Ślizgonka tak na niego mówiła.
Gdy usłyszał jak powiedziała, że jest Margaret to nawet lekko się uśmiechnął. Ale nadal jakoś nie mógł skojarzyć do kogo należy ten słodki, melodyjny głosik.
Davies jakoś również nie przepadał za dziewczyną i to chyba z tego samego powodu co ona. Nie miał ochoty, aby w Hogwarcie był ktoś, kto lata na miotle troszeczkę gorzej od niego samego. No bo na pewno nie latała tak jak on! Bez przesady, może i coś tam umiała, ale Dylan potrafił zdecydowanie więcej mimo tego, że był dosyć barczysty i duży, a to wcale nie pomagało mu w lataniu.
Nie zdążył się jednak długo śmiać, bo zaraz potem poczuł na swojej twarzy plask, a chwilę później jej krzyknięcie. Castellani nie miała takiej siły, żeby go znokautować liściem w twarz, zresztą mało kto miał taką siłę. Uderzało się pięścią, ale może to i dobrze, że dziewczyna tego nie zrobiła, na pewno bardziej by bolało.
- Auuu... - Zawył głośno i już teraz wiedział kto stoi naprzeciwko niego. Jednym słowem masakra. Tyle uczniów w szkole, a musiała się pojawić ona, Suzanne Castellani. - Żałuję, że Cię w ogóle dotykałem. Gdybym wiedział, że to Ty to odszedłbym na koniec pomieszczenia. - Teraz oparł się o ścianę. - Teraz mi tylko powiedz, że nie masz pojęcia jak się stąd wydostać. - Davies pokiwał głową. Czyżby teraz miał spędzić z nią zdecydowanie więcej czasu niż uważał za konieczne? Jak widać, tak.
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Suzanne Castellani on Sob 14 Wrz 2013, 20:39

Gdyby chciała to by go tutaj znokautowała, siły nie miała ale sposób na faceta jest zawsze i każda nawet najdrobniejsza osóbka potrafiłaby obezwładnić takiego byczka.
- To jakiś koszmar - jęknęła przeciągle usilnie naciskając na klamkę w drzwiach próbując się stąd wydostać ale na próżno, nie miała ani różdżki ani żadnego sposobu a bardzo chciałaby go znaleźć, bo przebywanie z nim w jednym pomieszczeniu podnosiło jej ciśnienie a hiszpańskie przekleństwa same cisnęły się na usta. Cóż, trzeba przyznać, że mieszanka Castellani-Davies jest iście wybuchowa w tym momencie, wystarczy by któreś z nich wypuściło małą iskierkę a wybuch nuklearny gwarantowany.
- Gdybym miała to by mnie tu już nie było, inteligencie - warknęła w stronę puchona przewracając oczami. Dłonią sięgnęła do swoich długich ciemnych włosów i przeczesała je zastanawiając się nad tym jak mogłaby stąd wyjść i się uspokoić. Odwróciła się tyłem do niego i zaczęła grzebać w dziurce od klucza, może to coś pomoże
- Spróbuj popatrzeć na mój tyłek a oberwiesz mocniej - mruknęła zaglądając przez ramię na puchona. Wsuwka, którą wyciągnęła z włosów nie pomogła, nic nie pomogło. Skaranie boskie! Nic gorszego jej się przytrafić nie mogło. Davies srawies. I tak była od niego lepsza, on o tym wiedział ale był zbyt dumny by przyznać, że pokonała go laska.
- Rozwale ten drzwi zaraz tak jak rozwalę cię na meczu - warknęła i bokiem walnęła o drewniane drzwi do schowka.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Sob 14 Wrz 2013, 20:56

No mogłaby go obezwładnić, ale musiała by nie mieć tego strasznego problemu z rzucaniem kaflem do celu, bo czasami to zwyczajnie wyglądało to tak, jakby miała co najmniej rozbieżnego zeza i rzucała w kompletnie inną stronę.
Gdy usłyszał, że fakt spotkania tu się z nim to jest koszmar to mimowolnie pokiwał głową. Też nie był zadowolony z tego, że siedzą tutaj razem. Zaraz się zaczną przechwałki i to co niby mu zrobi na meczu, a skończy się tak, że Dylan złapie znicz szybciej niż ona zdąży choćby dotknąć koniuszkiem palca takiej piłki, która nazywana jest kaflem.
- Powiem Ci szczerze Castellani, że chyba powiedziałaś teraz pierwszą rzecz w swoim życiu po której mógłbym Ci przyznać rację. Gdyby tu była jakaś normalna dziewczyna to pewnie czułbym się jak w niebie, ale niestety musiałem trafić na Ciebie. - Puchon patrzył sobie w sufit. Nie skomentował jej kolejnej wypowiedzi, bo zwyczajnie mu się nie chciało. Mogła go teraz przezywać, a on miał to gdzieś. No w sumie też racja była, że raczej nie miałaby ochoty z nim przebywać i gdyby tylko mogła to zapewne uciekła by i vice versa.
Prychnął do niej na tekst o patrzeniu na jej tyłek.
- Gdyby tam jeszcze było na co patrzeć. - Mruknął jakby od niechcenia. Wiedział, że jej próby na nic się nie zdadzą, ale póki była przy drzwiach to on mógł być jak najdalej niej. I to było spoko.
- Skup się lepiej na kaflu, a nie na bajerowaniu różnych osób to może lepiej Ci wyjdzie sama gra. - Powiedział do niej na wspomnienie o rozwalaniu go podczas meczu. Owszem raz wygrała, ale rok wcześniej on był górą i tak co roku było inaczej. W tym roku on miał to wygrać i wiedział, że nie podda się póki jej nie upokorzy.
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Suzanne Castellani on Sob 14 Wrz 2013, 23:13

Pan obożejakijestemzajebisty wcale nie był taki dobry za jakiego się brał, egoistą był i nie nadawałby się na żadną pozycję, bo po prostu ta gwiazdka quidditcha nie umiałaby się dogadać z drużyną, bo przecież liczy się tylko on i jego angielski tyłek. Żałosne.
- A co, gorąco Ci jak w piekle? - zapytała z lubieżnym uśmieszkiem unosząc jedną brew do góry. Nie oczekiwała na żadną odpowiedź z jego strony, ale czuła, że na potyczkach słownych się tutaj nie skończy i prędzej czy później mu walnie ale nie chciała tego robić, wolała go pokonać na ich ulubionym terenie.
-Ah tak, zapomniałam, Ty wolisz męskie tyłki - mruknęła zaplatając ręce pod piersiami, jej teoria o dostaniu się przez niego do reprezentacji była nadal nie zmienna, dał zarządowi albo w łapę albo... no właśnie. Innej opcji nie wiedziała, nawet kluby się nim nie interesują a nią tak, warunkiem jest tylko ukończenie Hogwartu, ale został jej ostatni rok a potem będzie sobie latać w niebieskich barwach albo w pomarańczowych choć w tych kolorach jest jej nie do twarzy, ale w końcu w takich barwach latają Argentyńczycy.
- Już Ty jesteś ostatnią osobą, która ma mi mówić na czym mam się skupiać Davies - powiedziała i zrobiła dwa kroki w jego kierunku wlepiając swoje czekoladowe tęczówki w jego zielone ślepia, uciekanie wzrokiem jest oznaką słabości, a panienka Castellani do słabych nie należała. To jest czas próby panie Davies, dowiemy się czy jesteś mocny w czymś jeszcze niż tylko w gębie. 


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Sob 14 Wrz 2013, 23:41

Owszem, zdarzało mu się bywać egoistą, ale nie czynił tego nagminnie. Z racji tego, że był szukającym to skupiał się na zniczu i gra jego ścigających obchodziła go dopiero wtedy, gdy przegrywali ilością punktów większą niż sto pięćdziesiąt. No chyba, że uznałby grę kolegów/koleżanek za bezcelową i wiedziałby, że już meczu nie wygrają to pewnie przerwałby grę łapiąc znicz. Za to Castellani była nadęta i sama wszystko wiedziała najlepiej, to była taka osoba z którą nie chciałby się sprzeczać sam diabeł, bo ona i tak nie przyznałaby mu racji mimo, że by ją miał. Dyskusja z tą panienką była bezcelowa.
- Tak, czołem Lucyfer. - Mruknął nie zaszczycając jej spojrzeniem. Zwyczajnie jakoś nie bawiło go to, że musiał z nią tu siedzieć. Gdyby jej nie znał i nie wiedział jaką jest osobą to pewnie cieszyłby się, że siedzi tutaj z gorącą Ślizgonką. Ale w tym momencie czuł tylko ogromne poirytowanie z siedzieniem z nią w jednym pomieszczeniu.
Jej zdanie na temat tego, że woli męskie tyłki to obraziło jego męską dumę. A to było coś takiego, czego obrażać nie można było.
Dylan od razu spojrzał Suzanne w oczy, ona chciała mu patrzeć w oczy i on również. Zignorował jej ostatnie zdanie, które do niego powiedziała, a jedynie patrzył na jej chód, jak zmierzała do niego. Zrobiła tylko dwa kroki i jemu wystarczył jeden, aby byli siebie naprawdę blisko. Wydawało mu się, że to wszystko trwa wieczność, ale to trwało chwilę, Davies postanowił podejść do niej bliżej. Wystarczył jeden mały krok i już byli bardzo blisko siebie. Mógł się tylko nachylić i pokazać jej co tak naprawdę woli. Przysunął się do niej, położył ręce na jej biodrach i delikatnie poprowadził jej nogi, aby bardziej przylgnęła do niego. Była od niego niższa, więc nachylił się nad nią i nie czekając zbyt długo położył se wargi na jej ustach. Oczywiście to nie, było wszystko. Anglik całował Argentynkę tak, jak najlepiej potrafił delikatnie podgryzając jej wargę. Jednakże nie przerwał, czekał aż ona to przerwie. Normalnie pewnie dostałby od niej w twarz, ale to nie była normalna sytuacja.
Siedział w schowku już jakieś pół godziny, prawie dochodziła osiemnasta. Gdyby ktoś mu powiedział, te pół godziny temu, że będzie całował Suzanne Castellani to uznałby, że gada zwykłe głupoty.
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Suzanne Castellani on Nie 15 Wrz 2013, 15:08

Nie wiedziała co zamierza, liczyła tylko, że ucieknie wzrokiem a ona znowu poczuje się zwycięzcą, tak jak w zeszłym roku gdy cudownie pokonała go podczas ostatnich szkolnych rozgrywek rozgniatając Hufflepuf jak karalucha. Złapał znicz ale ona zdążyła zdobyć tyle punktów by wygrać, a potem ze zwycięskim uśmiechem podała mu dłoń po zakończeniu meczu, wtedy widziała jak kipi złością a ją to cieszyło. 
Ale teraz Davies ją zaskoczył, kiedy zbliżył się do niej i położył ręce na jej biodrach miała już się cofnąć marszcząc czoło ale zdążył ją pocałować a ona stała z szeroko otwartymi oczami kompletnie zamurowana. Davies całował Castellani. Przecież ją nienawidził i to z wzajemnością. A Suzi miała chłopaka, którego przecież bardzo kochała a on... on tak bezczelnie chciał pokazać, że nie interesują go męskie tyłki. Cholera by go, bo dobrze całował, ale Suzi nie chciała, bo to w końcu Dylan! Kiedy przygryzł jej wargę od razu się od niego odsunęła odzyskując powoli rozum, odepchnęła go od siebie i stanęła pod drzwiami zwiększając dystans do puchona. 
- Oszalałeś? - zapytała po hiszpańsku nadal nieco otumaniona tym co się stało. Zrobił to specjalnie, był równie przebiegły co ona, bo to zagranie nie było czyste, od razu zrozumiała, że chodzi mu tylko o to by przegrała i nawet posunął się do takich środków jak pocałunek Castellani, zaryzykował strzelenie samobója by potem zgarnąć dodatkowe punkty za ogłupienie wroga. Cholerna szuja! Była w szoku, była zdenerwowana i czuła się nad wyraz dziwnie, jeszcze bardziej zapragnęła wydostania się stąd więc odwróciła się znowu tyłem do puchona i zaczęła walić pięściami w drzwi, być może ktoś usłyszy i odtworzy ten przeklęty schowek. Co ona mogła innego zrobić, teraz nie mogła patrzeć Dylanowi prosto w oczy, sama do końca nie wiedziała dlaczego.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Nie 15 Wrz 2013, 18:18

Oj Castellani mogła już być pewna, że Davies w tym roku na pewno nie pozwoli, aby drużyna w której był kapitanem przegrała szkolne rozgrywki. Teraz nie mógł do tego dopuścić, a wręcz odwrotnie miał zamiar tym razem sam, oczywiście z drużyną zmiażdżyć Ślizgonów, w tym roku Puchoni powinni radować się z wygranego trofeum. Nie dopuszczał do swej głowy innej opcji jak siebie wygrywającego Puchar Quidditcha, a potem na wakacje Anglia wygrywa Puchar Świata, a on łapie znicz przed tym jak przeciwna drużyna zdąży zdobyć jakikolwiek punkt.
Teraz jednak powinien się skupić na innych rzeczach niż marzenia. Aktualnie był w nieco dziwnej sytuacji, bo na swoich wargach miał usta Suzanne. Sam nie do końca kojarzył jak do tego doszło, bo teraz zrozumiał, że działał instynktownie i jak ona mu wyrzuciła na temat jego rzekomej orientacji seksualnej. Musiał działać, ale gdy Castellani go odepchnęła to już kompletnie odzyskał myślenie i szczerze mówiac nie wiedział co o tym myśleć.
Przez ten krótki moment, gdy się całowali to czuł się przyjemnie. No może dlatego, że szatynka naprawdę go pociągała, chociaż Davies na pewno nie przyznałby tego będąc totalnie trzeźwym. Nie wiedział co Suz powiedziała, bo hiszpański to nie był język który by umiał. Właściwie to poza angielskim, nie umiał żadnego, chyba, że język miłości i zalotów, to miał jakoś opanowane. Widział po jej twarzy, że nie była zadowolona z tego co zrobił. Normalna sprawa, w takiej sytuacji.
Zaczęła walić pięściami w drzwi. On wiedział, że raczej nie da się jej nikogo zawołać, ani tym bardziej rozwalić je. Usiadł na podłodze uznając, że to najbardziej odpowiednia rzecz, którą mógł zrobić.
- Cholera, Davies coś Ty zrobił?! - Bał się, bo w sumie podobało mu się to, ale nie mógł teraz jej tego przyznać. Miał naprawdę teraz mętlik w głowie. Był z nią w jednym pomieszczeniu. Mimo, że jej nienawidził to jednak ona była laską, a on lubił laski. Co za patowa sytuacja!
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Suzanne Castellani on Nie 15 Wrz 2013, 20:25

Bardzo patowa. Przecież ona po pijaku by go nie dotknęła i myślała, że on miał tak samo, a tu proszę oboje byli całkowicie trzeźwi... chociaż kto wie czy Davies czegoś nie jarał, albo... na merlina, on na nią leciał! To ostatnie wytłumaczenie nie przechodziło jej nawet przez gardło, bo ta dwójka naprawdę, ale to naprawdę miała odruch wymiotny gdy tylko musieli znowu latać na jednym boisku. 
Suzanne też miała mętlik w głowie i to nie mały. 
- Czy Ty mnie właśnie... pocałowałeś? - zapytała kiedy przestała walić w drzwi stwierdzając, ze jest to całkowicie bezcelowe, żaden chyba normalny uczeń nie przechodzi obok schowka bo był w tak kijowym miejscu, że nawet woźny tu nie zaglądał sądząc po pajęczynach, które mijała przed wejściem. Słowo "pocałowałeś" powiedziała jakby zaraz miała puścić pawia, nie mogła przecież powiedzieć JEMU, że dobrze całuje! To by było nie podobne i Davies mógłby odnieść jakiś sukces sądząc, ze ją zbajerował, a nie zbajerował! 
Dziewczyna wzięła jedną z piłek, które były pokryte kurzem i usiadła na podłodze opierając się o starą szafkę. Straciła już jakiekolwiek siły i nadzieje, że wyjdą tu przed godziną policyjną, potem wpadnie jakiś nauczyciel, powie, ze właśnie nakrył ich na uprawianiu nierządu (a to nie prawda!) i znowu Slytherin straci cenne punkciki, a ich opiekun chyba wezwie Suz na dywanik. Że też nie wzięła tej cholernej różdżki, już by jej tu nie było i na pewno nie doszłoby do tego pocałunku.
Kątem oka zerknęła na Daviesa i zaczęła podrzucać sobie kaflem jedną ręką, tak bardzo chciałaby żeby przypadkiem ręka jej się omsknęła i ta piłka ląduje prosto na twarzy puchona z głośnym trzaskiem. Na samą myśl o tym uśmiechnęła się i cichutko zaśmiała.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Nie 15 Wrz 2013, 21:28

Już powoli sytuacja w jego głowie zaczęła się układać. Teraz już zwyczajnie wiedział, że to była zdecydowanie jej wina. To nie on się w niej zabujał, tylko ona w nim i dlatego chciała, żeby ją pocałował. Tak, to coś mu się ukazało w głowie. Nie wiadomo dlaczego to mu się ukazało, skoro to ona go odepchnęła, a potem chciała szybko opuścić to pomieszczenie. Dylan wstał i teraz tylko chodził do przodu i do tyłu, w końcu spojrzał na Castellani.
- TO TWOJA WINA! - Warknął Davies patrząc na Ślizgonkę. - To przez Ciebie to wszystko! - Teraz już nastąpił wybuch Puchona. Ale tak nagle jakby nigdy nic. Suzanne mogła już przeczuwać, że zaraz skoczą sobie do gardeł. Chłopak natomiast nie myślał normalnie i zwalał całą winę na dziewczynę. Uważał, że to przez sprowokowanie jego nastapiła ta cała sytuacja i to nie sam pocałunek był bardzo zły, chociaż był, tylko zwyczajnie jej zachowanie.
Nie wiedział co teraz  ze sobą zrobić, chwycił jakąś starę pałkę dla pałkarza, spojrzał na dziewczynę i miał na twarzy wypisaną chęć mordu, ale po chwili jednak uznał, że przecież nie będzie jej bił. Może i jej nienawidził, ale w sumie nic mu takiego nie zrobiła, żeby miał powody, aby zrobić jej krzywdę fizyczną. Poza tym była kobietą, a Davies nie uderzyłby osoby płci przeciwnej. Trzeba mieć jakieś zasady, którymi trzeba się kierować w życiu.
- Gdybyśmy chociaż nie nienawidzili się, no to całą sytuację można by było jakoś wytłumaczyć, a teraz? - Spojrzał na nią nadal chodził do przodu i do tyłu zastanawiając się jak to wytłumaczyć. - Jeszcze jej powiedz, że Ci się podobało, Davies. - Mruknął już pod nosem do siebie, miał nadzieję, że tego nie usłyszała. Ale jak to mogło być możliwe?! Przecież byli w ciasnym pomieszczeniu i dźwięk się bardzo dobrze rozchodziło. Musiała to usłyszeć! Co ona sobie teraz o nim pomyśli. Dylan specjalnie nie patrzył w jej stronę.
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Suzanne Castellani on Nie 15 Wrz 2013, 23:12

- Cooo?! Moja wina?! - zapytała ze dziwieniem i głośno się zaśmiała. Pewnie, wszystko było winą Suzanne, to, że nawet był taki głupi! Przecież to była ewidentnie tylko jego wina i naprawdę ten kafel wyląduje na tej jego przystojnej buźce. - Sam mnie chwyciłeś i pocałowałeś, ja nawet dekoltu nie mam! - rzuciła do niego pokazując na swoją koszulkę a konkretniej na biust, zwykły t-shirt, zero dekoltu więc nie mogła go sprowokować, nóg też nie pokazywała, bo miała zwykłe wytarte dżinsy, które służyły jej tylko na treningi. Więc niech nie ściemnia, że to jej wina. 
Siedziała tak oparta o półkę i co chwila zerkała na zdenerwowanego Daviesa, który robił kilometry chodząc w kółko, nerwus widać straszny, usiadłby na dupie albo coś wymyślił, bo od samego patrzenia jak łaził ją mdliło. Jeszcze pałkę wziął do ręki, przecież on sobie nią krzywdę zrobi! Bo to jest oh ah wielki szukający a nie byle jaki pałkarz, Suzi jakieś dwa lata temu przez pewien czas nawet grała na tej pozycji razem z Aleksym, na zastępstwie. Zaraz mu ten kij weźmie i sama nim go walnie, żeby już przestał łazić, bo ją denerwował coraz bardziej, ale nie odzywała się tylko dalej bawiła się starym kaflem. 
Nie chciała odpowiadać mu na pytanie, bo sama nie wiedziała co teraz. Najlepiej żeby udawali że to się nie wydarzyło, tak, to był najlepszy sposób i niech powrócą do nienawidzenia siebie, bo to im najlepiej wychodziło i była zachowana jakaś harmonia w tym Hogwarcie, bo nie wszyscy muszą się lubić. 
Zamrugała aż szybko słysząc co powiedział do siebie. Tak, musiała to usłyszeć. Odwróciła głowę w jego kierunku szczerząc się jak głupi do sera i już miała wybuchnąć kolejną salwą śmiechu ale się powstrzymała, zamiast tego wstała na równe nogi i założyła ręce pod piersiami wcześniej odkładając piłeczkę na swoje miejsce. 
- Podobało Ci się! Lecisz na mnie, Davies! - powiedziała i z miną zwycięzcy znowu do niego podeszła, ale tym razem od razu ucieknie gdy znowu będzie chciał ją pocałować. Ale dobrze całował i to ją wkurzało, ale nie powie tego na głos, oj nie.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Nie 15 Wrz 2013, 23:48

- Tak Twoja. - Powiedział jedynie tyle, bo już nie chciało mu się wspominać na temat tego co mu sugerowała. Ona już powinna wiedzieć, że nie chodzi jemu o ubiór tylko to co powiedziała. Owszem, czasami kobiety kusiły ubiorem, ale czasami wystarczyło tylko jak ona patrzy i takie tam. Dylan nie potrzebował spoglądać na nagą kobietę, żeby go czymś przyciągnęła. Musiała go po prostu kręcić, aby było w niej coś intrygującego. Castellani miała to wszystko, tym bardziej, że była dla niego bardziej niż niedostępna.
Czuł naprawdę dwie kompletnie różne rzeczy, z jednej to obecna już od wielu lat ich ogromna nienawiść, a z drugiej pożądanie, którego nabawił się dzisiaj i to przez przypadek. Gdyby ktoś mu powiedział, że coś takiego się przydarzy to wyśmiałby i kazałby się wybrać lepiej do Munga, a teraz już sam nie wiedział. Czy to się powtórzy?! Czy to będzie na porządku dziennym?! Sam nie wiedział co byłoby dla niego lepsze. Zdecydowanie najgorszą opcją było mówienie do siebie słów, że mu się podobało. Suzanne musiała to wykorzystać i teraz zwyczajnie będzie się nad nim pastwić.
Dylan spojrzał na dziewczynę, gdy mu powiedziała słowa, które oznaczały to, że słyszała dokładnie wszystko co powiedział. Jak teraz z tego wybrnąć? Gwiazda Quidditcha, a teraz czuł się zagubiony jak malutki chłopiec.
- Eee... Oczywiście, że nie! - Powiedział, ale jednak chyba niezbyt przekonywująco to zabrzmiało. Powinien zdecydowanie potrenować kłamanie pod presją, bo ewidentnie mu to nie wychodziło. - W ogóle co to za pytanie. - Oczywiście nie zamierzał jej całować, bez przesady. Nie mógł teraz tak łatwo się złamać, chociaż już był złamany i generalnie Castellani mogła już robić z nim co chce.
Teraz musiał się trochę od niej oddalić i przez przypadek zawadzając o coś jego koszulka się nagle rozerwała. Chyba w najlepszym momencie jakim mogła. Złapał w ręce to co z niej zostało. Kurcze, a tak lubił tę koszulkę. Po raz kolejny został bez koszulki przy dziewczynie. On to miał do tego szczęście.
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Suzanne Castellani on Pon 16 Wrz 2013, 11:11

Teraz on był taki malutki i bezbronny, chyba pierwszy raz widziała go takiego. Suzanne Castellani miała go w garści i on o tym wiedział a ją to rajcowało. Miała nad nim ogromną przewagę, bo wiedziała, że Dylaś coś teges po tym co się stało i było to widać w jego oczach i przede wszystkim zachowaniu. Rzeczywiście mogła z nim wszystko, mogła go tak zbałamucić, że już w życiu nie usiadłby na miotle latając w Angielskich barwach, przynajmniej nie wtedy gdy były rozgrywane turnieje. Była tak bardzo zadowolona, wręcz kipiała radością z tego co widzi, tak łatwo go zmiażdżyć jednym zdaniem. Suzi może była wredna, może i najwredniejsza ze wszystkich ślizgonów i dlatego się z nim troszeczkę pobawi, teraz ona przejmuje kafel i kolejne punkty lecą na konto jej drużyny, a on dalej nie może znaleźć złotego znicza, bo patrzy jak ona miażdży go powoli ale intensywnie. 
Kiedy zaczął zaprzeczać uśmiechnęła się do niego tym swoim szelmowskim uśmieszkiem, który Castellani używała bardzo często. Nie umiał kłamać albo był w tym po prostu beznadziejny. 
Patrzyła mu w oczy dokładnie odczytując to zmieszanie i lekki strach? Ale czego się bał, że ona go wyda, że ogłosi światu i tym samym upokorzy? Była wredna ale bez przesady i tak chciała go pokonać w tradycyjny sposób bez użycia nie czystych gierek, wtedy tak naprawdę się przekonają kto z nich jest lepszy.
W myślach cały czas tryumfowała jednak kiedy usłyszała rozdarcie materiału i zobaczyła co się rozdarło znowu zamarła. Jego koszulka była teraz w kawałkach ukazując bardzo dobrą muskulaturę chłopaka, nawet w tych ciemnościach, nie mogła nie patrzeć na to. I jeszcze jak ją ściągnął a jego mięśnie zaczęły się napinać i rozluźniać Suzanne czuła, że na jej policzkach wykwitł soczysty czerwony rumieniec, całe szczęście, że było ciemno i miała nadzieję, że tego nie ujrzy. Jej szelmowski uśmieszek został zastąpiony przez przygryzioną dolną wargę i kiedy już się zorientowała co robi odwróciła nagle wzrok szybko mrugając. Myśl o Aleksym. Aleksy, Aleksy, Aleksy, Dylan, Aleksy, Aleksy, Dylan Dylan. Nie, za dużo Dylana, Stop!
- Musimy się stąd wydostać - powiedziała cicho nie chcąc patrzeć w jego stronę. Teraz to ona była zmieszana, traciła tą cholerną przewagę, Hufflepuf zrobił zmianę i wystawił najlepszego obrońcę w historii a Castellani dodatkowo oberwała tłuczkiem przez co powoli znowu punktacja się wyrównywała.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Pon 16 Wrz 2013, 15:15

To co się działo w jego głowie to była zwyczajna masakra. Nigdy nie czuł się w taki sposób, generalnie to do niej czuł najbardziej tą nienawiść wszechobecną. Chyba tylko z nią miał ten problem, że przyznanie do tego, że mu się podobało to był jakiś kłopot. Każdej innej dziewczynie w Hogwarcie mógłby to powiedzieć, oczywiście wyłączając też własną siostrę, ale jej przenigdy nie zamierzał pocałować. NIE! To już Castellani wydawała się niewinnym przewinieniem podczas, gdy całowanie Samanthy byłoby naprawdę ostrym przegięciem. W życiu nie zrobiłby takiej rzeczy. Co do jej wkurzania jakimiś tekstami to spoko, ale pocałunki? Nie, wolałby już całować Suzanne za każdym razem jak go wyzwie, albo powie coś niemiłego. Owszem, coś takiego byłoby bardzo często obecne, bo ona lubiła po nim jechać, zresztą z wzajemnością. Ale chyba przeżyłby coś takiego lepiej niż choćby jeden pocałunek z siostrą. Nie rozumiał jak niektórzy mogli robić coś takiego?! To było niepojęte.
Widział, że dziewczyna czuła się bogiem, to teraz ona dyktowała warunki, ale Dylan nie miał nawet jak spróbować zmienić tą sytuację, aż do pewnej chwili. Rozdarta koszulka była chyba lekiem na wszystko. Tak, spojrzał na jej twarz, która bardzo szybko nabrała koloru dojrzałego buraka. Co jak co, ale Davies mimo, że było ciemno to musiał zauważyć tak nagłą odmianę w wyrazie twarzy Suzanne. Na jego twarzy pojawiło się lekkie zdziwienie, a zaraz potem wstrzymał wybuch śmiechu, ale gdyby na niego patrzyła to mogłaby zauważyć, że teraz nagle role się odmieniły, ale ona już to chyba zauważyła.
Na wspomnienie o wydostanie się to Puchon pomyślał, że to jest w sumie dobry pomysł, ale nadal nie wiedział jak tego dokonać.
Stanął sobie spokojnie przy drzwiach i mimowolnie zaczął napinać oraz rozluźniać mięśnie siłując się z drzwiami. Było to kompletnie bezcelowe, ale on miał chyba inne zadanie do wykonania.
- Cholera, powinieniem zdecydowanie poćwiczyć. - Mruknął niby sam do siebie, ale na tyle głośno, żeby Ślizgonka go usłyszała. Naprężył lekko mięśnie. Teraz to on miał ochotę odrobinę się nad nią popastwić. No bo kto by nie skorzystał z takiej sytuacji jaką aktualnie dostał. Na początku myślał, że rozerwana koszulka to nie jest zbyt dobry pomysł, ale teraz uważał, że to jest genialna sprawa.
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Aleksy Vulkodlak on Pon 16 Wrz 2013, 15:55

- Gdzie Castellani? Nie widziałeś jej? - zapytał swojego współlokatora który chyba dzisiaj nie podniósł się z wysłużonej kanapy Pokoju Wspólnego. Chłopak podniósł głowę znad magicznych szachów i westchnął ciężko:
- Polazła po jakieś coś co jej pierwszoroczni popsuli. Jakieś... dwadzieścia minut temu. - usłyszał od kolegi, a jasne brwi Rosjanina powędrowały nieco wyżej.
- Wzięła ze sobą miotłę? - zapytał rzeczowo Ślizgon, a kiedy dostał odpowiedź przeczącą podziękował koledze i ruszył do wyjścia z Pokoju Wspólnego zasuwając swój ciemnoszary sweter, który ostatnio wysłała mu matka razem z wyjcem od ojca, który jasno stanowił o tym, że najstarsza latorośl albo zacznie uczęszczać na zajęcia, albo będą przenosiny do Durmstrangu i kary cielesne, za każdą nieusprawiedliwioną nieobecność. Ups? Wyjec nie zrobił na nim większego wrażenia, ale jednolity kolorystycznie sweter wydał się być całkiem w porządku. Był szary, a Vulkodlak bardzo lubił kolor szary i miał suwak którym można było się bawić. Do tego czarne dżinsy i czarne trampki i miodzio wręcz. Wróćmy jednak do poszukiwań Suz. Zastanowił się na chwilę i najpierw pobiegł na boisko. Tam jednak ukochanej Argentynki nie było, nawet sprawdził szatnie, a nawet prysznice, ale wciąż nic. Pięknie! Wrócił więc do zamku ze spuszczoną i mokrą od deszczu głową i już miał wrócić do Pokoju Wspólnego kiedy dostał olśnienia obok niepozornych drzwi, które jakiś czas temu Suz przedstawiła mu jako miejsce gdzie można znaleźć wszystko do Quidditcha. Podszedł więc i pchnął, ale nie ustąpiły. Wyciągnął więc z kieszeni spodni swoją różdżkę z którą nigdy się nie rozstawał i przystawił do zamka.
- Alohomora. - drzwi cicho kliknęły, a on wszedł do środka. Ciemno, duszno i parno. Z cichym westchnięciem machnął różdżką raz jeszcze:
- Lumos. - wymamrotał i zobaczył więcej niż kiedykolwiek chciałby zobaczyć. Przed nim stał półnagi Davies, a za nim była czerwona jak burak Suzanne.
- W ofercie dla powodzian nie mieli niczego w twoim rozmiarze? - rzucił złośliwym tonem, po czym go ominął wyciągając rękę do Castellani.
- Idziesz, czy może to było zaplanowane i zjawiłem się w złym momencie? - zapytał równie złośliwie marszcząc nieco czoło i patrząc niezbyt przychylnie to na niego to na nią...
avatar
Aleksy Vulkodlak
Student: Uzdrowicielstwo


Wiek : 24
Skąd : Vorkuta, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t743-skrytka-pocztowa-aleksego

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Suzanne Castellani on Pon 16 Wrz 2013, 17:20

Nie mogła na niego patrzeć, zwłaszcza, że on przejmował kontrole i zaczął popisywać się swoimi mięśniami. Odeszła od drzwi i stanęła przodem do półek Aleksy, Aleksy, Aleksy, Aleksy, Aleksy, nie patrz na Dylana, myśl o Aleksym, kurna! zacisnęła mocno powieki i znowu wzięła piłkę do ręki skupiając całą swoją uwagę na niej. Cholerny Davies, teraz jeszcze bardziej go nienawidziła. Ona go zabije na tym boisku, wywalą ją ze szkoły ale go zabije, tak ją ten facet wkurzał. Jak śmie ją całować, mącić w jej głowie wiedząc, że ta ma chłopaka i no skoczyliby sobie prędzej do gardeł.
- Odejdź od tych drzwi tam gdzie stałeś! - warknęła do niego zaciskając jedną dłoń, ta frustracja, że może przegrać sięgała zenitu i zaraz naprawdę ten kafel wyląduje na jego twarzy. Suzi tak bardzo chciała się stąd wydostać i wrócić do dormitorium albo wyżyć się na miotle mimo, że lało i było zimno, mogła robić wszystko tylko nie siedzieć z tym puchonem. Już go miała walnąć kiedy usłyszała jak ktoś wypowiada zaklęcie otwierające drzwi.
- Wreszcie - powiedziała z wielką ulgą w głosie jednak kiedy zauważyła, kto otworzył im te drzwi to źrenice jej się rozszerzyły. Aleksy, jej Aleksy... A Dylan nie miał koszulki, a ona była czerwona. Pięknie, po prostu cudownie, to chyba jakiś piątek 13 i jej drogę przebiegło stado czarnych zapchlonych kotów. Najgorszy dzień ever! Ale dobrze, że już nie musiała tu siedzieć z tym Daviesem, to źle na nią wpływało.
- Idę, bo go zaraz zabiję - powiedziała i odłożyła kafel na miejsce by mocno chwycić za dłoń swojego chłopaka, po drodze jeszcze wymierzyła Daviesowi ostre spojrzenie mówiące, że jeszcze się policzą. Teraz zapewne zaczną się pytania, albo co gorsza Vulkodlak będzie milczał patrząc przed siebie a ona przeklinała siebie w myślach. Nawet nie wzięła tych rękawic, po które właśnie przyszła do tego schowka, bo już o tym zapomniała, teraz mogła się tylko przytulić do ślizgona nie pozwalając by myśli zeszły na to co się w tym schowku wydarzyło a co nie powinno się wydarzyć.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Dylan Davies on Pon 16 Wrz 2013, 19:14

Coś niespodziewanego się stało i do pomieszczenia wkroczył jakiś wysoki blondyn, Dylan nie kojarzył go kompletnie, a bo to musiał znać wszystkich. Nieważne zresztą. Wyglądało na to, że się znali, ale mógł mu podziękować, że zabrał mu tą "cudowną" Castellani. Chociaż z jednej strony trochę szkoda, że nie mógł jej jeszcze więcej podenerwować. No cóż, kiedy indziej będzie okazja, aby dokończyć to co zaczął dzisiaj, albo od nowa? Czas pokaże.
Gdy już Ślizgoni wyszli to Dylan podreptał ze szkoły wychodząc na błonia, bo generalnie już nie miał ochoty tutaj przebywać. Nie robił sobie nic już z jadowitych spojrzeń Suzanne. Miał generalnie już tego wszystkiego dosyć i musiał wyjść na powietrze. Po prostu musiał się przewietrzyć.
avatar
Dylan Davies
Klasa VI


Wiek : 21
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t699-skrytka-pocztowa-dylana-d

Powrót do góry Go down

Re: Schowek na miotły

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Hogwart :: Parter

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach