Sala szpitalna

Strona 10 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next

Go down

Sala szpitalna

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 18:43

First topic message reminder :



Przestronna, jasna sala z dwudziestoma łóżkami, w której przebywają chorzy i ranni uczniowie oraz pracownicy szkoły. Przy cięższych przypadkach wymagających interwencji uzdrowiciela, chorzy odsyłani są do szpitala świętego Munga. Pacjentami zajmuje się szkolna pielęgniarka.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nevan Fraser on Pon 20 Paź 2014, 18:28

Na wspomnienie o rozkwaszonym nosie chłopak pokiwał głową na znak, że pamięta. Później, gdy Lena zapewniła o zabezpieczonej przyszłości przyjął to do wiadomości. Jak sądził, Rosjanka sobie poradzi.
Lecz reakcja Ślizgonki, gdy dotarła do niej myśl o tym co może się dziać w pokoju sprawiła, że spojrzał na nią uważnie.
- Nie jestem w bandzie, a poza tym Raffles już na fotelu wyglądał na wściekłego. Pielęgniarka zgłosiła co się stało w Pokoju Wspólnym, zapewne ktoś tam już poszedł.
Ściągnął lekko brwi, nie chciał raczej wpadać tam i próbować powstrzymywać Rafflesa. Sam zapewne by oberwał i to wcale nie lekko.
- Spałaś parę godzin, pewnie już jest po wszystkim. - Dodał zdając sobie sprawę, że jest środek nocy już. I nawet jeśli tam pójdzie, to już nikogo nie zastanie. - Mogę iść sprawdzić, co z nimi a skoro żadnego tutaj nie przynieśli, to chyba nie pomordowali się.
Sięgnął po brudne rzeczy z oparcia. Powoli wstał spoglądając na wystraszoną dziewczynę.
- Raff nie jest na tyle głupi, żeby przez taka durnotę narobić sobie kłopotów. A jeśli już, to się jakoś wyśliźnie. Przy czym co do Sneddona, nie wnikam co on wyprawiał, ale sam się prosił.
Sięgnął do poduszki by odsłonić twarz dziewczyny, spojrzał na nią łagodnie.
- Teraz się nimi nie przejmuj. Powinnaś odpoczywać.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Wto 21 Paź 2014, 20:54

Dziewczyna złapała się za głowę, chcąc jakby ulżyć jej w cierpieniu. To było zbyt dużo, jak na naszprycowaną medykamentami Ślizgonkę. Późna pora również nie pomagała jej w skupieniu myśli na jednym aspekcie sprawy. 
- Trzeba mu było nic nie mówić i byłby spokój. - Jęknęła, naciągając kołdrę na głowę. Co za fatalny dzień! I z kawy z Johansenem nici, na Merlina, co jeszcze? 
- Parę godzin? Cholera. Sneddon mógł już wyzionąć ducha. - Parsknęła, a cień niezadowolenia przesunął się po bladej twarzyczce.
- Mam nadzieję. W komnacie Wspólnej nie wydawał się zbyt opanowany, jak na Raffles'a. - Ciężko westchnęła. - Sneddon jest trochę nierozsądny, i tyle. - Wzruszyła ramionami, spoglądając na Nevana z dozą smutku malująca się w czarnych, przenikliwych oczach. 
- W sumie masz rację, nie będę sobie tym głowy zaprzątać. - Posłała mu lekki uśmiech, wygodnie układając się na poduszce.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nevan Fraser on Wto 21 Paź 2014, 21:11

Posłał Lenie ciepły uśmiech, prawie jak nie on, pan duch i te sprawy. Wolał jednak by dziewczyna się odprężyła i odpoczywała, by nie musieć jej znów taszczyć tutaj z ponownie złamaną nogą.
Sięgnął do czupryny Rosjanki i lekko ją zmierzwił w pocieszającym geście, później jednak dłonią dotknął czoła. Dotyk był delikatny, lecz Lena mogła wychwycić, że chłopak ma ciut szorstką skórę, jakby wiele pracował manualnie.
- Nie jesteś rozpalona, przynajmniej tyle. Ból minie, za dużo wrażeń na raz.
Usiadł z powrotem na krześle. Przesunął dłonią we włosach zaczesując je w tył.
- Co się właściwie stało, że Raffles się tak wściekł? Wyglądał nawet na skonsternowanego w pewnej chwili, to nietypowe dla niego.
Uniósł spojrzenie na Lenę, wolał zająć ją rozmową nawet na drażliwy temat by przestała myśleć o dolegliwościach, które ją obecnie męczą. Swoją szatę i krawat ułożył na kolanach, wyciągnął z kieszeni szaty różdżkę, by po wyszeptaniu "Tergeo" oczyścić ubrania z krwi.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Wto 21 Paź 2014, 22:34

Jak widać oboje odstawali dziś od normy. Lena nie rzucała bluzgami, a Fraser uśmiechał się mniej enigmatycznie niż zwykle. Pocieszający gest nawet jej nie uraził, a wręcz przeciwnie, lekko rozczulił. Dziewczyna ziewnęła, zerkając przelotnie na chłopaka. 
- Przynajmniej nie boli mnie na razie noga, ale jak znam życie, dopiero jak mi przejdzie, poczuję co to prawdziwy ból. - Skrzywiła się, marszcząc nos. 
- Sneddon się troszkę zagalopował. A Raffles zdecydowanie przesadza. - Wzruszyła ramionami, nie bardzo chcąc wspominać owy incydent. Właściwie nawet nie zdążyła dokończyć Peterowi całej historii. Sama nie wiedziała, czy naprawdę zamierzała to zrobić, ale taka była wersja wydarzeń.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nevan Fraser on Wto 21 Paź 2014, 22:51

- Rozumiem. - Mruknął w odpowiedzi. Westchnął cicho kręcąc głową, sam był ciekaw co się takiego działo w Pokoju Wspólnym.
- Oj tak. To na pewno. - Zgodził się co do bólu nogi. Jednak po cichu liczył na to, że pielęgniarka załatwi tę sprawę odpowiednio ograniczając złych doświadczeń dziewczynie.
- Zostanę do rana. Później pójdę się ogarnąć przed zajęciami.
Zakomunikował Lenie, niejasne było dlaczego jeszcze sobie nie poszedł. Widać nie śpieszyło mu się do dormitorium, a też nikt go nie wyganiał stąd.
Odczekał aż Rosjanka zaśnie na powrót. Później jak tylko zaczęło świtać, ulotnił się bezszelestnie zostawiając śpiącą w objęciach regeneracyjnego snu.
Gdy rano się obudziła na stoliku obok niej odnalazła małą, srebrną figurkę jemiołuszki, malutkiego ptaka, który często jest spotykany w północnej Europie i Rosji. Nie wiadomo było, skąd się tam wziął. Pani Gladstone również nie wiedziała.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Matthew Sneddon on Sob 25 Paź 2014, 23:32

Gdy Raffles w końcu cofnął zaklęcie, Sneddon zachłysnął się zaczerpniętym nagle powietrzem. Dyszał przez chwilę, nie odpowiadając już nawet słowem odchodzącemu Peterowi. Gdy zobaczył jak ślizgon wdeptuje w kamienną podłogę jego różdżkę zamknął oczy a na jego twarzy pojawił się grymas. Matka go zabije. Przecież nie stać ich było na niespodziewane zakupy w Londynie, a gdyby Matthew był odrobinę mądrzejszy w ogóle by nie doszło do tej sytuacji.
Gdy został sam w Pokoju Wspólnym oparł głowę o ścianę i jęknął z bólu. Nie pójdzie teraz spać, musi najpierw koniecznie dostać się do Skrzydła Szpitalnego. Z taką dłonią przecież nie będzie chodził.
Gdy ostatkami sił podnosił się z podłogi przypomniał sobie, że nie tylko dłoń jest w tym momencie problemem. Plecy, po zderzeniu z filarem, również nie były na pewno w najlepszym stanie.
Sięgnął po różdżkę i oba jej kawałki wsadził do kieszeni bluzy. No cóż może póki nie uzbiera na nową, sklei tę i jeszcze jej trochę poużywa?
Gdy dotarł do sali szpitalnej kątem oka dostrzegł Lenę na jednym z łóżek, jednak był na nią zbyt wściekły, żeby w ogóle rzucić jakiś komentarz w jej stronę. Zresztą nie wiedział nawet czy spała. Pielęgniarka opatrzyła go i kazała na tę noc zostać jeszcze pod obserwacją. Sneddonowi nie za bardzo odpowiadała ta sytuacja. Co będzie jeśli Raffles przyjdzie odwiedzić Gregorovic i go tu zastanie?
W sumie już chyba nic gorszego go spotkać nie może.
A tak fajnie zapowiadał się ten dzień!
avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Nie 26 Paź 2014, 19:55

Lena przekręciła się na prawy bok, gdy Sneddon pojawił się w skrzydle. Jeszcze przed chwilą wierciła się w pierzynie, pomrukując z poirytowaniem. Jak widać eliksir słodkiego snu zawarty w pucharku dyniowego soku, który kilkanaście minut temu opróżniła Gregorovic, zadziałał. Dziewczyna od dobrych kilku godzin nie mogła zasnąć, spodziewając się powrotu nowej, upiornej koleżanki. Teraz leżała wyjątkowo spokojnie otulona ciepłą, bezpieczną kołdrą. Dłoń jeszcze niedawno zaciśnięta na leżącej na jej nodze różdżce, teraz teraz, rozluźniona leżała wzdłuż tułowia. Ujrzawszy ja teraz, taką bezbronną, nikt nie śmiałby przypuścić jakaż to diablica siedzi weń, głęboko. Usta, naturalnie herbaciane nie wykrzywiały się w złośliwym, burgundowym uśmieszku, czarne oczy, otulone gęsto ciemnymi rzęsami nie rzucały piorunów w stronę każdego, nadchodzącego jegomościa.
Śniła słodko, nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego, co narobiła i co się stała we Wspólnej Komnacie Ślizgonów.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Matthew Sneddon on Pon 27 Paź 2014, 11:26

W przeciwieństwie do Leny, Sneddon nie mógł zasnąć. Każda pozycja jaką przyjął okazywała się nadwyraz nie wygodna przez te jego bolące plecy. Tak jak podejrzewał – wielki krwiak ciągnął się wzdłuż kręgosłupa i ubarwiał skutecznie całą tylnią część ciała chłopaka. Oprócz tego poparzona dłoń, którą pielęgniarka posmarowała mu niezwykle cuchnącą maścią, piekła niemiłosiernie i dla niej też Matthew jakoś nie mógł znaleźć dogodnego miejsca.
Starając się nie myśleć o swoim cierpieniu ani żałosnym położeniu w jakimś się znalazł, zdrową dłonią sięgnął do kieszeni i wyciągnął swoją połamaną przez Rafflesa różdżkę. Dwa mizerne kawałki drewienka spoczywały teraz na prześcieradle szpitalnego łóżka i ledwo zipiały. Nie było sensu jej sklejać, wiedział, że nic by to nie dało. A taką pseudo naprawioną różdżką jeszcze by sobie mógł zrobić krzywdę. Westchnął.
Uniósł głowę i spojrzał w stronę, gdzie Gregorović smacznie spała lekko pochrapując, i nie zdając sobie kompletnie sprawy z tego, co nabroiła. Sneddon wziął jeden kawałek różdżki i cisnął nim w dziewczynę. Chybił jednak o milimetr. Zaklął, wcale nie tak cicho, pod nosem i spróbował szczęścia drugi raz, tym razem trafiając Lenę w sam środek czoła mając nadzieję, że się obudzi.
- Odkupujesz mi różdżkę – warknął z wściekłością.


avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Pon 27 Paź 2014, 23:04

Lena nie cieszyła się jednak niezmąconym spokojem zbyt długo. Jęki i pomrukiwania tragicznego Ślizgona, prędko zniwelowały działanie eliksiru. Ból głowy nasilał się z każdą minutą, a widok Sneddona wcale nie wprawiał jej w wielką radość.
Dziewczyna rozchyliła powieki nieśpiesznie, starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów. To tylko mogłoby pogorszyć sytuację. Lena jednak nie mogła zrobić tego spokojnie, bo oberwała różdżką. W głowę. Ślizgonka zerwała się z posłania z wściekłością igrającą w onyksowych tęczówkach. Doigrał się, palant. Sneddon nie zauważył nawet, kiedy blada dłoń zacisnęła się na różdżce.
- Levicorpus - Wręcz wysyczała inkantację, koniec drewienka kierując w stronę Ślizgona. To go nauczy odpowiedniego zachowania względem dam. Żeby mu tak trochę krwi spłynęło do mózgu.
- Gdybyś nie był tak tragiczny, może nawet bym Ci współczuła. - Wzruszyła ramionami. - Ty się jednak uparłeś, żeby zgrywać ofiarę losu... Widzisz Sneddon - Wolną dłonią potarła skroń. - W tym wypadku zwyczajnie nie mogę podtrzymywać prawdziwej wersji wydarzeń. - Zmarszczyła ciemne brwi. - To by mnie postawiło w niezbyt jasnym świetle. - Westchnęła, mrużąc oczy. Ból nasilił się gwałtownie, jakby w postaci kary za niecne zachowanie. Przerwała zaklęcie.
- Połamał Ci różdżkę? - Kąciki bladych ust dziewczęcia powędrowały ku górze. Smutek Sneddona sprawiał jej nieopisaną radość. - Nie martw się, kupię Ci nową, słoneczko. Daj mi spać. - Sarknęła w jego stronę, chowając twarz w poduszce.
This dice is not existing.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Matthew Sneddon on Pon 27 Paź 2014, 23:31

Obudził ją tak jak zamierzał. Dziewczyna oczywiście nie była zadowolona z takiej formy pobudki, ale i Matthew nie był zadowolony z takiej formy podziękowania za okazanie odrobiny zainteresowania jej osobą.
Chciała rzucić na niego zaklęcie? Całe szczęście, że chyba nie była w pełni przytomna, bo chłopak miał już dość atrakcji jak na jeden dzień. Nie trafiła, zaklęcie jednak śmignęło mu tuż koło ucha.
- Daruj sobie chociaż ty - powiedział. - W dupie mam ciebie, twoją wersję, twoje zasrane światło w którym stoisz i twojego władcę, który robi z tobą co chce. Rano wsiadam w Ekspres Londyn i znikam stąd. Mam nadzieję, że jesteś z siebie zadowolona.
Sneddon przekonał się dziś jak wielką była egoistką. Ciekawe czy nadal byłaby taka mądra, gdyby chłopak zginął z rąk Rafflesa.
- Nie chce mieć z Tobą nic wspólnego.
Mówiąc to, przewrócił się na drugi bok, mając nadzieję na zakończenie tematu.
avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Wto 28 Paź 2014, 18:11

Trochę ją zirytował. Nie zwykła użalać się za słabszymi i nie wyglądało na to, by zaczęła. Parsknęła jedynie ironicznie na jego dramatyczny występ. Brakowało mu spódniczki i pończoszek. I dwóch kucyków i zielonej wstążeczki. I łez, choć obawiała się szczerze, że mogą się słonawe kropelki mogą nie niebawem spowić twarz młodzieńca. I zmoczą mięciutką poduszeczkę.
- Straszny z Ciebie słabeusz jak na Ślizgona. - Mruknęła głośno wystarczająco, by ją usłyszał. Nie podejmowała dalszej dyskusji, nie widziała w tym większego sensu. Nieprędko jednak zasnęła, poirytowana dźwiękami jakie wydawał Sneddon. Koniec końców oddała się objęciom Morfeusza, nie bacząc już zupełnie na wiecznie pokrzywdzonego Ślizgona. Gdy się rano obudziła, już go nie było. Jak widać jej rekonwalescencja trwała nieco dłużej niż leczenie potłuczeń i złamanego serduszka Matthew'a.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Sob 01 Lis 2014, 22:20

Sneddon nie na długo zagrzał miejsce w szpitalnym skrzydle. Ślizgon, z samego rana opuścił sterylne, niezbyt przytulne pomieszczenie z pergaminem zapisanym starannym pismem pielęgniarki. Zapewne dostał zwolnienie z lekcji eliksirów, lecz fakt ten niezbyt pannę Gregorovic przejął, bo kiedy Matthew opuszczał skrzydło, ona jeszcze smacznie spała.
Pobudka nie była nazbyt przyjemna. Oschły ton pielęgniarki nie był do końca tym, czego oczekiwała. Obolałe mięśnie i usztywniona noga nie wprawiały jej w najlepszy nastrój. Bo i niby jak? Po zjedzeniu śniadania i zażyciu odpowiednich medykamentów, Lena mogła odpocząć. Och, bo wcale dopiero się nie obudziła. Wedle wszechwiedzącej medyczki, miała opuścić skrzydło dopiero nazajutrz rano. Dziewczyna nie przyjęła owego zalecenia z przesadnym entuzjazmem. Czy jednak chciała czy nie, musiała się zastosować. Gladstone miała swoje sposoby. Uporawszy się z kołdrą, której udało się niemal zsunąć z łóżka, Gregorovic okryła się szczelnie, mając głęboką nadzieję na szybkie nadejście jutra. Różdżka leżała na białym, drewnianym stoliku, będąc w gotowości. Choć spało jej się dobrze i obyło się bez koszmarów, to nawet w świetle poranka, w jej umyśle jawiły się obawy na temat małej, upiornej dziewczynki, która do Leny, co wyraźnie zaznaczyła, nie pałała miłością.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Peter Raffles on Nie 02 Lis 2014, 03:10

Wsunął się do środka jak halloweenowy cień. Większość uczniów udała się do Hogsmeade na organizowaną tam Noc Duchów, jednak Raffles nigdy się większością nie czuł, więc na przekór ich pozornie dobrej zabawie wybrał się do Skrzydła Szpitalnego. Wiedział, że Gregorovic wciąż nie doszła do siebie. I trudno się dziwić - czarodzieje z pocałowaniem ręki wychodzili ze zwykłych przeziębień, w klika minut leczyli złamane kości czy likwidowali mechaniczne urazy. Kiedy jednak w grę wchodziły kontuzje wywołane czarami, bywali bezsilni. Nie odrastały odcięte klątwami kończyny, trudno goiły się ukąszenia magicznych stworzeń i czasem brakowało remedium na wyjątkowo pokręcone eliksiry.
A Lenę zaatakowała zjawa.
- Amputują ci nogę? - syknął na powitanie, zjawiając się tuż przy jej łóżku i uśmiechając, może mniej złośliwie niż zwykle. Spojrzał na nią w świetle księżyca zaglądającego do okna lazaretu. Nie wyglądała źle. Miał ochotę odgarnąć jej czarne włosy z policzka, jednak rozmyślił się, zanim wyciągnął dłoń. Zamiast tego podrzucił swoją różdżkę niedbale. Była prawie trzecia w nocy, a Gregorovic mimo wszystko nie spała.
- Myślisz, że jak będziesz patrzeć... To bachor nie będzie miał odwagi więcej kąsać? - spytał, przykucając przy jej łóżku, chcąc mieć Lenę na poziomie wzroku. W jego oczach mieszały się różne emocje. To, co mówił Sneddon, odrobina zaniepokojenia, sporo dobrego humoru...
avatar
Peter Raffles
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : stare śmieci - Hogsmeade
Krew : wątpliwie czysta
Majątek : bez sykla przy duszy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Nie 02 Lis 2014, 10:18

Dzień mijał wolniej, niż mogła to sobie wyobrazić, minuty się ciągnęły, a zegar notorycznie spóźniał wybijając kolejną godzinę. Każda próba zaśnięcia kończyła się porażką. Okrutną, bolesną porażką. Nic dziwnego, że zrobiła się markotna i nim spostrzegła, poirytowana jej dogadywaniem pielęgniarka zmyła się ze skrzydła szpitalnego. Przerwa na kawę, rzecz jasna. Kolejne godziny mijały, a Lenie udało się zasnąć jednie na dwadzieścia, góra trzydzieści minut. Czytanie książek również nie pomagało oderwać myśli od dziewczynki. Zdania były przecież takie kompletnie niespójne, długie i męczące.
Nic dziwnego więc w tym, że ucieszył ją widok znajomej twarzy. Szczególnie już, gdy oblicze należało do samego Peter'a Raffles'a.
- Ciebie też miło widzieć, Peter. Obejdzie się bez tego, o ile nie odezwę się już więcej w stronę Gladstone. - Odrzekła, pocierając opuszką palca lewą powiekę. Ślizgon nie wydawał się być w złym humorze, co Gregorovic przyjęła z ulgą. Więc jednak Sneddon nie mielił jęzorem, w ostatecznej próbie obrony swojego tchórzliwego tyłka.
- Myślę, że trochę głupio by jej było pokazać się po przedstawieniu jakie ostatnio odstawiła - Kąciki bladych ust uniosły się ku górze. Przecież to nie przystoi okazywać innym swój strach. Widział co prawda i Raffles i Sneddon i Fraser jak nogi jej się trzęsły na widok dzieciaka, ale Lena trwała w stanie błogiego zaprzeczenia, co do swoich lęków.
- Sneddon skomlał, że mu połamałeś różdżkę. Nie musiałeś się aż tak poświęcać. - Odwróciła głowę w stronę chłopaka, by móc spokojnie się mu przyjrzeć.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Peter Raffles on Nie 02 Lis 2014, 18:38

- To nie był bogin. Już myślałem, ale wyglądała na złośliwą klątwę... Albo po prostu złośliwą zjawę, o której nikt w Hogwarcie nie słyszał. - Wzruszył ramionami, uważał, że problem jest zażegnany. Byle noga Gregorovic jakoś się zrosła... Lena była mu potrzebna cała i zdrowa, jak każdy w teamie.
- Był tutaj? - Raffles skrzywił się protekcjonalnie, wodząc wzrokiem wokół, jakby spodziewał się, że Sneddon wyskoczy gdzieś zza filaru. - Żałosny mięczak, prawie się popłakał. Nie zasługuje na różdżkę.
Raffles strzelił kostkami dłoni i powoli uniósł szare, przenikliwe oczy na dziewczynę. Wyglądała jak zadowolona z siebie lwica, jak zwykle. Ciekawe...
- A jak już o nim wspomniałaś... Nie próbował się mścić? Charkał parę dziwnych słówek na twój temat...
Przysunął się bliżej dziewczyny i uniósł brew, jakby prowokująco.
- Gregorovic, wiesz, że rozpytanie ludzi jak naprawdę wyglądała sytuacja w Wielkiej Sali to kwestia kilku chwil? I kiedy sprzedajesz mi zupełnie inną wersję, odrobinę podważasz mój szacunek?
Mówił, cicho, ale gdzieś między słowami brzmiała niezła reprymenda...
avatar
Peter Raffles
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : stare śmieci - Hogsmeade
Krew : wątpliwie czysta
Majątek : bez sykla przy duszy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Nie 02 Lis 2014, 22:01

- Niech i będzie sobie czymś jest, byle z dala ode mnie - Brwi ściągnęła w geście niemego powątpienia. Coś jej się zdawało, że jej relacja z dziewczynką, będzie miała jednak swój dalszy ciąg. Dziewczątko kojarzyło się jej z jedną z kuzynek mieszkających w Rosji, co nasunęło jej podejrzenie, jakoby to ktoś z rodziny nasłał zjawę.  Niestety, jej przemyślenia na temat upiora przerwały kolejne słowa Raffles'a, budzące niepokój Leny. Wwierciła weń spojrzenie onyksowych oczów, oczekując najgorszego.  
- Był. Coś wspominał. - Odparła, ciężko wzdychając. Mina Ślizgona zdradzała posiadaną przez niego wiedzę. No Gregorovic, nie tym razem. Wpadłaś jak śliwka w sok dyniowy.
- To naprawdę nie moja wina, że to upiorzysko odwiedziło nas akurat wtedy, gdy zamierzałam rozwinąć wątek. - Westchnęła cicho, jednak zaraz znowu przemówiła. - Dobra już dobra, nie będę się wykręcać. Po tym jak mu przywaliłam zrobiło mi się głupio trochę, no i mnie w ramach przeprosin o to poprosił. - Wzruszyła ramionami, unosząc się nad poduszkę. - Śmiało, oceniaj mnie, cokolwiek. I tak już mnie to nie obchodzi. - Burknęła, chowając głowę pod poduszką. Cóż za nadzwyczajna to zmiana w zachowaniu, panno Gregorovic. Raffles z pewnością nie spodziewał się takiego wylewu szczerości, szczególnie po ich ostatnim spotkaniu. Lena miała to teraz w nosie, świadoma tego, jak bardzo zmalały jej szanse na wzbudzenie w Ślizgonie zainteresowania. Teraz stanowiły całe, okrągłe zero.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Peter Raffles on Pon 03 Lis 2014, 16:43

- Rozwinąć wątek... - Prychnął i pokręcił głową w leniwym niedowierzaniu. - Tuż po tym jak tupnęłaś na mnie nóżką i zapłakana z powodu moich rzekomych oszczerstw chciałaś się ewakuować? To właśnie wtedy zamierzałaś dodać, że w ramach przeprosin tłustowłosego mięczaka wepchnęłaś mu język do gęby?
Pytał cicho, jednak słowa ostro przeszywały powietrze. Cóż, mogła nie robić z niego idioty, kiedy zarzuciła mu że przedwcześnie ją ocenia i traktuje jak pierwszą lepszą, kiedy w istocie omijała potężny fragment całej tej chorej układanki...
Przyglądał się jak Lena zamaszyście nakrywa się poduszką, urywając wszelki kontakt ze światem zewnętrznym. Westchnął ciężko, wywracając oczami.
- Gdyby cię to nie obchodziło, patrzyłabyś mi w oczy bez jednego mrugnięcia. Zimno i wyzywająco, jak zwykle. - Nie bardzo wiedział, jak ma reagować. Lena zachowywała się jak jakiś delikatny, egzotyczny kwiatek, zwijający się w kokon bezpieczeństwa przy każdym nieprzyjemnym bodźcu.
- Skoro tak podejmujesz gości, nie pozostaje mi nic innego, jak sobie pójść... - Zagaił i znacząco zawiesił głos. Wyprostował się i wsunął ręce w kieszenie. Nie miał pojęcia, co z nią zrobić.
avatar
Peter Raffles
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : stare śmieci - Hogsmeade
Krew : wątpliwie czysta
Majątek : bez sykla przy duszy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Pon 03 Lis 2014, 17:57

Dziewczyna zmarszczyła nos słysząc wyrzucane przez Raffles'a słowa. Nie zauważył tego, rzecz jasna, bo wciąż chowała głowę pod poduszką.
- Już mówiłam, myśl sobie co chcesz. - Burknęła niewyraźnie, bo ochrypły głos został wpół zatrzymany przez materiał poduszki. Wiedziała, że jest zły, ale wiedziała też, że sama nie jest w nastroju do kłótni. Jakież to wspaniałe jest działanie eliksirów uspokajających przemycanych w soku dyniowym przez Gladstone.
- Ale wiesz, mógłbyś tak w sumie nie przesadzać z tym językiem w gębie? W ogóle to przez te głupie eliksiry i zielska działające na mój mózg, nawet nie wyczułam blefu. - Mruknęła z goryczą. - Już to widzę jak biegasz po Wielkiej Sali i wypytując każdego po kolei o to, co też Gregorovic ze Sneddonem nawyrabiała. - Dodała, przekładając poduszkę pod głowę. Uniosła się na łokciach, bardziej siadając niż leżąc. Potarła dłonią prawy policzek i zerknęła na Raffles'a.
- Dziś mnie nie stać na taką oziębłość. Wybacz. - Wzruszyła ramionami, przeczesując dłonią swoje zdecydowanie krótsze niż zazwyczaj włosy. Wyglądała nienajgorzej, choć zupełnie różnie od Leny, którą zwykła jawić się na co dzień. Może odrobinę bladsza. Kiedy Raffles wyraził powątpiewanie względem jej umiejętności, jako gospodarza, westchnęła.
- Nie idź, już prawie przestałam myśleć o tym dzieciaku. - Wyciągnęła rękę w jego stronę, chcąc złapać go za dłoń i tym samym zatrzymać przed opuszczeniem sali. Kiedy jednak zorientowała cóż wyczynia, będąc leciutko niespełna rozumu, opuściła dłoń na barierkę, oplatając chłodny metal palcami.
- Jako dobry gość, to w sumie powinieneś mi przynieść jakiś prezent. - Zmrużyła ciemne oczy, wwiercając w niego spojrzenie.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Peter Raffles on Pon 03 Lis 2014, 18:18

- Masz rację, nie biegałem. - Uśmiechnął się paskudnie. Nie musiał nikogo pytać. Wystarczyło uparte powtarzanie historyjek przez Sneddona i ogromne wahanie w oczach Gregorovic, by prześwietlić jej blef. Ślizgonka kompletnie skapitulowała, niezdolna do przywołania większej ilości argumentów na swoją obronę. Raffles nie mógł jej zarzucić nic więcej, skoro niczego się już nie wypierała, a więc cała jego irytacja osiągnęła swoisty impas. Jedyne, co mógł jeszcze zrobić, to dać sobie spokój z chorą sprawą Sneddona. Ale przy okazji...
- Matthew nie jest zbyt rycerskim chłopaczkiem. Trochę się nasłuchałem, jaka jesteś paskudna i okrutna... Wciąż nie mogę uwierzyć, temperamentna Gregorovic i mamuci wypierdek z szóstej klasy.
Machnął dlonią, jakby chcąc odpędzić od siebie te wizję. Kątem oka zauważył, jak Lena wyciąga dłoń, jakby chciała go przy sobie zatrzymać... Musiało mu się jednak wydawać, bo Rosjanka zacisnęła palce na barierce łóżka, jakby chciała ochłodzić rozpalone dłonie.
- Informacja o złamanej różdżce mnie ubiegła, więc... - zawiesił głos, popatrując na nią pozornie obojętnie. Z kieszeni szkolnej szaty wyłuskał niewielką paczuszkę i podał ją dziewczynie. - Więc musisz zadowolić się tym.
Paczuszka była niedbale, pospiesznie zapakowana w szary papier zdobiony w nietoperze. Wewnątrz była maleńka dynia faszerowana budyniem czekoladowym, jeden z hogwarckich, halloweenowych przysmaków.
- Pewnie karmią cię tutaj paskudnie...
avatar
Peter Raffles
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : stare śmieci - Hogsmeade
Krew : wątpliwie czysta
Majątek : bez sykla przy duszy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Pon 03 Lis 2014, 20:50

Ślizgonka schowała twarz w dłoniach, poświęcając krótką chwilę na zastanowienie nad swą własną, niewymuszoną głupotą.
- Oberwałby i ode mnie, gdybym tylko była w trochę lepszym stanie. - Westchnęła ciężko, zerkając po chwili na Raffles'a. Czyżby złość mu przeszła? Niespotykane zjawisko.
- Pośmialiśmy się już? To super. - Skrzywiła się na wspomnienie o Matthew'ie. Gdyby tylko była świadoma tego, jak tragicznym jawił się osobnikiem, kijem by go nie tknęła.
- Nawet zdążyłam jej odłamkiem dostać po głowie. - Pokiwała głową, a kąciki jej ust uniosły się ku górze, gdy przypomniała sobie niemal płaczącego Sneddon'a.
Zupełnie się nie spodziewała, że Raffles weźmie na poważnie jej słowa. Ot, wpadł by się jeszcze nad nią chwilę popastwić, pomęczyć i zmusić do zmiany zachowania. A może jednak martwił się o nią, och, odrobinkę chociaż? Paczuszkę przyjęła z jawnym zdziwieniem igrającym w czarnych tęczówkach. Rozwinęła papier, kładąc upominek na kolanach.
- Gdyby pielęgniarka to zobaczyła, upoiła by Cię Wywarem Żywej Śmierci. Dzięki. Na śniadanie będzie jak znalazł. - Uśmiechnęła się doń, odkładając podarek na białą szafkę. Do rana zdąży schować, by to babsko nie zauważyło.
- Mam nadzieję, że mnie już jutro wypuści. Raczej wszystko wróciło do normy, oprócz tych cholernych siniaków, ale z nimi da się chodzić. Pewnie i tak zabroni mi grać w Quidditcha i ścigać się na hipogryfach przez najbliższy miesiąc. - Dodała z wyrzutem, zerkając na drzwi prowadzące do gabinetu medyczki. Teraz, z całą pewnością będzie uważała, zanim zrobi sobie coś, co znów ześle ją do szpitalnego skrzydła.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Peter Raffles on Pon 03 Lis 2014, 21:48

- Rzucił w ciebie kawałkiem różdżki? - Spytał Raffles wyraźnie zaskoczony. Niedowierzanie w jego głosie efektownie wymieszało się z oburzeniem. - Co za żałosny pajac...
Zaśmiał się sztucznie. Nie mógł uwierzyć, że Lena mogła polecieć na takiego prymitywa. Po chwili wzruszył ramionami. Podnosząc rękę na kobietę jedynie ostatecznie się pogrążył...
Widział, że Gregorovic jest wyraźnie zaskoczona jego podarkiem. Sam również nie spodziewałby się po sobie podobnego gestu, jednak - jak zwykle - potrafił to sobie odpowiednio uargumentować.
- Zjadaj, zjadaj. To nie laurka ku chwale twojego ostatniego zachowania, nie myśl sobie. Chcę, żebyś szybko wróciła do siebie, bo mam plany na następny wieczór. - Nachylił się do łóżka dziewczyny, chcąc zminimalizować ryzyko podsłuchania. - Jak wszyscy bawią w Hogsmeade na Nocy Duchów, moglibyśmy zrobić pierwszą ekspedycję do Podwalin...
avatar
Peter Raffles
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : stare śmieci - Hogsmeade
Krew : wątpliwie czysta
Majątek : bez sykla przy duszy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Pon 03 Lis 2014, 22:27

- Taka miła, urocza pobudka. Wkurzył się chłopak trochę. - Odparła, bez cienia zdziwienia. Młodszy Sneddon był jednak jego zdecydowanie lepszą wersją. W mniemaniu Ślizgona, całkiem prawdopodobnie, mała Lenka była stokroć lepsza od tej starszej, szyderczej wersji. Dziewczyna usiadła wygodniej, przysuwając się nieco w stronę oparcia łóżka. Nogi ugięła w kolanach, co wywołało jedynie chwilowy grymas na jej bladej twarzy.
- Plany? - Ciemne brwi powędrowały ku górze. Pomimo ostatnich, dramatycznych przejść Gregorovic nie mogła się doczekać kiedy w końcu udadzą się do Podwalin, dlatego też słowa Rafflesa mocno ją ucieszyły. Kąciki bladych ust powędrowały ku górze, a nieodróżniające się od tęczówek źrenice, nieznacznie się zwęziły. Przysunęła się bliżej chłopaka, umożliwiając im tym samym cichszą komunikację. Kto wie, czy Gladstone na pewno smacznie spała?
- Idziemy tylko w celu rozeznania się z terenem, czy od razu zapuszczamy się w głąb? - W głowie Gregorovic kotłowało się zdecydowanie zbyt wiele pytań. - Idzie cała banda? - Zapytała jeszcze, kierując na chłopaka ciemne spojrzenie.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Peter Raffles on Sro 05 Lis 2014, 22:07

Widział, że znacznie się ożywiła, kiedy tylko napomknął o planowanej ekspedycji. I dobrze, chciał utrzymać ją w stanie niecierpliwego oczekiwania, co z pewnością skutecznie uleczy każdy paskudny uraz. Ludzie mający coś ważnego do zrobienia nie mają czasu na chorowanie...
- Najpierw partyzantka rozpoznawcza. Idą wszyscy aktualni, choć zastanawiałem się też, czy Tayth by się nam nie przydał. Oczywiście musiałby tam, pod ziemią, zrobić coś spektakularnego, za co łaskawie pozwoliłbym mu wrócić do bandy... Ale, prawdę mówiąc, odkąd Hogwart skończyli Avery, Flint i Glatchely, skład nam nieźle uszczuplał.
Przeciągnął się jak kot, strzeliły mięśnie karku. Mówił cicho i z pewną dozą zastanowienia, jednak nie wymagał od Leny komentarzy czy potwierdzeń - miała słuchać, i tu jej zadanie się kończyło.
- Jakiś czas temu nawinął mi się ten cały Fraser. Też by chciał się zakręcić, ale jakoś nie potrafię zweryfikować jego umiejętności. On po prostu... jest. To tu, to tam...
Zamrugał. Może to właśnie stanowiło mocną stronę Szkota? Fakt, że kiedy wybierał jakieś miejsce, niemal się z nim stapiał, zupełnie nie rzucając się w oczy?
- No nic, w każdym razie masz się wykurować. Jak wyjdziesz z tej nory, zrobię małe zebranie bandy i sprawdzimy, czy Rienowi udał się ten cały Bahanocyd...
Wstał, schował różdżkę do rękawa szaty i wsunął ręce do kieszeni. Spojrzał na Gregorovic z góry, minimalnie się uśmiechnął.
- Serio dałaś się mu zaprosić na randkę? - Padło ciche, niedowierzające pytanie. Ślizgon nie wymagał jednak odpowiedzi, bo skinął jej głową i ruszył na nocną przechadzkę ku lochom, pozostawiając po sobie apetyczną dynię z budyniem i zapach suszonego dyptamu.
avatar
Peter Raffles
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : stare śmieci - Hogsmeade
Krew : wątpliwie czysta
Majątek : bez sykla przy duszy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Lena Gregorovic on Czw 06 Lis 2014, 00:50

Koszmary senne nie jawiły się już takim okropieństwem, kiedy jej myśli pochłonęła przyszła wyprawa. Ogniki zaigrały w onyksowych tęczówkach Ślizgonki, gdy do jej uszu dobiegły wyjaśnienia Raffles'a.
Przecież nie mogła odstawać od grupy, kulejąc na prawą nogę, zdecydowanie dlań istotniejszą nogę. Dziewczyna powzięła w myślach zamiar rychłego, zapewne niespokojnego spotkania z pielęgniarką mającego na celu wyjaśnienie medyczce pewnych kwestii odnośnie jej pobytu w szpitalnym skrzydle.
- Może być ciekawie. - Krótki komentarz był jednym, co mogła teraz dodać. Czas na szersze rozmyślania nadejdzie, kiedy znajdą się już pod ziemią i ich położenie będzie tego wymagało. Bez sensu gdybać - gdy rozchodzi się o Hogwardzkie tajemnice, można spodziewać się wszystkiego, zupełnie wszystkiego. Dalszej części wywodu Ślizgona, czarnowłosa wysłuchała w milczeniu, co jakiś czas na potwierdzenie kiwając głową. Wzmianka o Fraserze wzbudziła jednak jej zainteresowanie na tyle, że weszła niemal w słowo Peter'owi.
- Nevan? On przypadkiem nie kręci z siostrą naszego małego smoczego fana? - Ciemne brwi powędrowały ku górze. Na myśli miała oczywiście Prine'a Hamilton'a, z którym to całkiem niedawno ucięła sobie miłą pogawędkę. - Dziwny jest. Przyniósł mnie tutaj, choć bezczelnie go zbeształam i jeszcze siedział ze mną pół nocy. - Dodała, wzruszając ramionami.
- To nie potrwa długo. - Zapewniła, zagarniając z policzków włosy i zakładając je za uszy. Gdy zauważyła, że zbierał się do opuszczenia skrzydła, wcale nie wydawała się tym faktem ukontentowana, wręcz przeciwnie. Usta wygięły się w smutnawym grymasie, a ręce przyciągnęły pierzynę, zakrywając aż bladą szyję Ślizgonki.
- Ej Raffles, nie przeginaj! - Krzyknęła za nim, wyraźnie oburzona. - Nawet moja dobra wola ma granice. Prędzej bym z Tobą poszła, niż się zgodziła szlajać z tym elementem! - Dodała na pożegnanie, wtulając twarz w miękką, pachnącą poduszkę. Wyjątkowo zadowolona.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Bohater Niezależny on Sro 18 Lut 2015, 17:04

Kontynuacja tej sesji -> klik

Kate Lily Lucas
Zawód: Pielęgniarka praktykantka

Wysłuchała dziewczyny spokojnie przytakując jedynie głową. Nie pomogła jej więc za bardzo, bo nie dowiedziała się w zasadzie niczego, czego sama by nie zauważyła. Nie miała czasu na pogawędki z tą dziewczyną, więc dowie się co zaszło w nieco inny sposób. Wykorzysta nieco fakt w jakim stanie była i Monika. Machnęła różdżką wypowiadając jakieś zaklęcie i Brandon już lewitował za nią na wyczarowanych noszach.
- Powiedz wszystko co najważniejsze, bowiem każda rzecz może być istotna i pomoże mi w sprawniejszym uleczeniu go. Więc? - powiedziała, powstrzymując już swój długi język by nie potrzebnie straszyć dziewczynę, że jeśli jej nie powie to chłopak umrze. Musiała mieć z nią jakiś kontakt, wiec co jeśli ta już całkowicie by się załamała i rozbeczała tutaj? Za pomocą różdżki przeniosła go na łóżko i podchodząc do niego przejechała wzdłuż jego pociętej koszulki, która się trzymała na kilku strzępkach. Po przecięciu ta zjechała luźno z ciała ślizgona.
- Vulnera Sanentur - Zaczęła od najgłębszych ran chcąc odbudować szybko komórki by nie krwawiły dalej, następnie zaczęła tamować rany za pomocą zaklęcia haemorhagos, teraz mogła spokojnie zająć odbudową poprzecinanych mięśni, naczyń krwionośnych, powięzi i w końcu skórą. Trwało to długo, ale jego stan o wiele się polepszał i nie groziło mu już nic złego. Niestety zauważyła, że rany do końca nie chcą się wygoić. Zapewne było to spowodowane tym, że użyto tutaj zaklęcia czarnomagicznego. A te najczęściej zostawiały po sobie widoczne blizny. Może ktoś bardziej doświadczony byłby w stanie się ich pozbyć ale nie ona.
- Na całe szczęście, że dotarłaś tutaj z nim w samą porę, bo by ci się wykrwawił bez odpowiedniej pomocy - powiedziała na pocieszenie. - Zostanie tutaj kilka dni na obserwacji, by sprawdzić, czy wszystko się wyleczył tak jak powinien, ale będzie żył - dodała i na samym końcu rzuciła kilka zaklęć by zabandażować mu klatkę piersiową, jakby to rany się miały otworzyć. - Niech teraz odpoczywa, nie będziemy go niepotrzebnie budzić, emm jak chcesz zostać to tam masz krzesło i jakby coś się działo to mnie wołaj. - Powiedziała jeszcze na koniec do dziewczyny, wskazując jej taborecik stojący nieopodal jednego z łóżek i sama ruszyła ku swojemu gabinetowi. By tam napisać krótką wiadomość do dyrektora i dokończyć swoją lekturę. Nie mogła zignorować faktu, że uczeń zaatakował ucznia. I choć sama była młoda i nie chciała robić dziewczynie problemów, to jednak jako praktykantka nie miała prawa tego zignorować.

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 10 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach