Sala szpitalna

Strona 1 z 13 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next

Go down

Sala szpitalna

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 18:43



Przestronna, jasna sala z dwudziestoma łóżkami, w której przebywają chorzy i ranni uczniowie oraz pracownicy szkoły. Przy cięższych przypadkach wymagających interwencji uzdrowiciela, chorzy odsyłani są do szpitala świętego Munga. Pacjentami zajmuje się szkolna pielęgniarka.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nancy Baldwin on Sob 27 Kwi 2013, 15:20

Nancy pamiętała tyle, że kombinowała jak wydostać się ze zbrojowni aby uniknąć konfrontacji z wnukiem dyrektora, a później gorąco zalało jej czaszkę i straciła przytomność. Niemałe było jej zaskoczenie kiedy obudziła się godzinę później w skrzydle szpitalnym, leżąc w łóżku.
Złapała się machinalnie za bolące czoło, na którym wykwitł sporej wielkości guz koloru późnych śliwek. Głowa pulsowała niemiłosiernym bólem, a widok przed oczami rozmazywał się jeszcze przez chwilę.
- Nie wstaję - wychrypiała na ostrzeżenie pielęgniarki, ani myśląc o opuszczeniu tego łóżka. Puściła swoje czoło i jej głowę zalała fala gorąca. - Co.. co się stało? Ktoś uderzył mnie w głowę.. Źle się czuję.. - wychrypiała słabym głosem, spoglądając na twarz pielęgniarki.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Charles Wilson on Sob 27 Kwi 2013, 17:35

Mamrocząc pod nosem przekleństwa, w dokładnie trzech językach (był pilnym uczniem, a języki obce łatwo wchodziły mu do głowy) przeskakiwał po dwa stopnie w dół, byleby jak najszybciej znaleźć się w Skrzydle Szpitalnym. Przy nosie trzymał przemoczone już od krwi, jego własnej krwi, chusteczki higieniczne, a Polly co chwila podawała mu nowe, czyste. Charles był zły. Po prostu zwyczajnie zły i czuł, że jeśli nie dojdzie do Skrzydła Szpitalnego w ciągu najbliższych dwóch minut to zemdleje z braku krwi. Już czuł, że mu słabo. Na szczęście w ciągu minuty doszedł do jasnobrązowych drzwi i podirytowany je pchnął. Rozejrzał się w poszukiwaniu pielęgniarki szkolnej na chwilę zaprzestając swojej niezbyt cenzuralnej wyliczanki. Kiedy w końcu dostrzegł kobietę posłał jej niemrawy uśmiech i posłał spojrzenie zbitego, rudego psa.
- Ma pani fioletową część krwotoczki truskawkowej? - zapytał dość grzecznie i już czuł, że nogi mu miękną. Podszedł więc do najbliżej stojącego krzesła i biorąc od Krukonki kolejną chusteczkę przysunął ją do swojego nosa.
avatar
Charles Wilson
Nieaktywny


Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t678-skrytka-pocztowa-charlesa

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Penelope Gladstone on Sob 27 Kwi 2013, 17:52

- Ktoś uderzył Cię w głowę? A więc mamy tutaj nie tylko wstrząśnienie mózgu ale i napaść.. Co się stało z tą szkołą - wymruczała pod nosem, podając dziewczynie eliksir zawierający środek przeciwbólowy. - Zostajesz tutaj na kilka dni, jeśli Twój stan się pogorszy, będziemy musiały złożyć wizytę w Londynie - dodała do rannej dziewczyny.
Wtem do sali wpadła dwójka uczniów. Penelope odwróciła się zaskoczona w ich stronę. Sądziła, że jeden pacjent na dzień to wystarczająco. A jednak: Hogwart znowu ją zaskoczył.
- Co się stało?! Też Cię ktoś pobił? - Zapytała natychmiast, podchodząc do chłopaka, który zdążył zostawić po sobie małą kałużę krwi na podłodze. - Ach tak, tak, przestrzegano mnie przed tego typu kawałami. Wymiotki, krwotoczki.. już podaję, już podaję - mruczała pod nosem, podchodząc do szafy z medykamentami zamkniętej na klucz. Wyjęła z kieszeni pasujący i otworzywszy drzwiczki, odszukała odpowiednie antidotum, które podała chłopakowi.
- Może któreś z was zna tę nieszczęsną dziewczynę? - Wskazała na łóżko w końcu sali, w którym leżała Nancy. - Ma biedna wstrząśnienie mózgu i mało mówi... - dodała, patrząc w stronę rannej Gryfonki.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Polly Baldwin on Sob 27 Kwi 2013, 19:35

Polly również zwinnie przeskakiwała kolejne stopnie, podając prefektowi czyste chusteczki. Właściwie nie mówiła wiele, bowiem pierwszy raz widziała Gryfona w takim stanie. Był zdenerwowany i mamrotał pod nosem jakieś nieznane panience słowa. Prócz hiszpańskiego Krukonka nie znała innych języków obcych, jednakże po tonie głosu chłopaka, mogła śmiało stwierdzić, iż do najładniejszych zwrotów to one nie należały i zdecydowanie nie figurowały w podręcznych rozmówkach, których miała całą kolekcję.
Kiedy wreszcie dotarli do skrzydła szpitalnego, panienka uśmiechnęła się ciepło do pielęgniarki i kiwnęła jej na powitanie głową.
- Nikt go nie pobił. Raczej postanowił zrobić psikusa. - wzruszyła bezradnie ramionami, a następnie złapała szkota za rękę. Ścisnęła ją lekko, chcąc w ten sposób dodać mu otuchy, a w duchu przeklinała szkolnych rozrabiaków. Popsuli jej zarówno wieczór z Charlesem jak i parę ulubionych szortów. Polly miała nadzieję, że jeszcze da się je odratować.
Z jej rozmyślań ponownie wyrwał ją głos pielęgniarki, więc Baldwin skupiła na niej swoją uwagę, a następnie podążyła wzrokiem za jej drobną dłonią.
- NANCY?!- oczy krukonki zrobiły się jeszcze większe niż zazwyczaj, a na jej twarzy wymalowało się niemałe przerażenie. Zasłaniając rozchylone usta dłońmi, pobiegła prędko do łóżka Gryfonki i przysiadła na jego skraju, odgarniając z jej twarzy kilka ciemnych kosmyków.
- To moja siostra. Nancy Baldwin. Czwartoroczna. - mówiła szybko, nie odrywając wzroku od chudziutkiej, bladej dzieczyny. - Jak się czujesz? Wszystko w porządku? Ile widzisz palców? - Polly zbombardowała swoje oczko w głowie tysiącem pytań, egzaminując przy tym jej całą sylwetkę. - Wyglądasz okropnie! Co się stało?
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nancy Baldwin on Sob 27 Kwi 2013, 23:23

Nancy zamiast na zamieszaniu jakie zrobiło się w skrzydle szpitalnym, skupiła się na pulsującym bólu głowy. Jej siniak zdawał się być odrębnym organizmem gotowym do wybuchu albo wywiercenia jej w głowie dziury. Kiedy nagle usłyszała jak ktoś drze się na cały szpital, a dodatkowo, że jest to jej starsza siostra, westchnęła głośno.
- To ja... - machnęła ręką lekceważąco, jakby to nie była rzecz oczywista. Jęknęła głośno kiedy siostra zaczęła pokazywać jej palce przed oczami, pytając ile ich widzi. Odepchnęła jej dłoń na bok chcąc, aby ta po prostu dała jej spokój. Głowa ledwo trzymała się na jej wątłym karku.
- Źle się czuję.. Mogłam zginąć - dramatyzowała, płacząc i jęcząc z bólu naprzemiennie. - To chłopak z Twojej klasy, z Twojego domu - odparła słabym głosem, znowu zalewając się łzami. Jeśli jej siostra narobi odpowiednio sporo rabanu, a jemu się oberwie, więcej się do siebie nie zbliżą.
- Byłam w zbrojowni, a on mi groził i przez niego wleciałam na ścianę, nabiłam sobie guza.. Tak strasznie boli mnie głowa - jęknęła, chowając glowę pod kołdrę.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Charles Wilson on Nie 28 Kwi 2013, 14:04

Nikt nie lubił padać ofiarom żartów, prawda? On jednak czuł się zaniepokojony, bo miał jakieś dziwne przeczucie, że ten właśnie pseudo dowcip nie był zadedykowany dla niego. Martwił się o Hannah. Niby bycie Prefektem jest fajne, ale jednak to dość niebezpieczna fucha, bo każdy hogwarcki szkodniś chce wyeliminować osobnika noszącego tą magiczną odznakę. Głupcy. Zamiast się zaprzyjaźnić z całą piątką prefektów (wiadomo, że na wybryki "swoich" patrzy się inaczej) to próbują tych mało ambitnych planów eliminacji za pomocą wynalazków Weasley'ów. Cóż, on się zemści jak tylko dowie się kto mu to załatwił. Może i był rudy, ale nie był stworzony do roli kozła ofiarnego. Kiedy Polly ścisnęła mu rękę uśmiechnął się do niej niemrawo i kciukiem pogłaskał ją po jej dłoni. Kiedy młoda pielęgniarka szkolna podała mu stosowne antidotum od razu wpakował je sobie do ust i przełknął zamykając na chwilę powieki. Raz, dwa, trzy... Krwotok z nosa w magiczny sposób ustąpił, a Gryfon spojrzał w kierunku wskazywanym przez młodą pielęgniarkę. Nie spodziewał się tam zobaczyć siostry Polls. Oczy mu się rozszerzyły, a krzyk Krukonki upewnił go w tym, że tam oto leżąca niewiasta to jej siostra.
- Dziękuję. - powiedział do pielęgniarki, a sam skierował się w stronę umywalki. Wyrzucił do stojącego obok kosza zużytą kulkę z chusteczek i krwi i pospiesznie umył ręce i twarz z krwi, po czym podszedł do łóżka przy którym leżała jego przyszła szwagierka.
- Nie pamiętasz może jak się nazywał, albo jak wyglądał? - zapytał marszcząc nieco czoło. Piątoroczny Krukon... Który był zdolny zrobić coś takiego? Prawdę mówiąc nie miał bladego pojęcia. Gdyby mowa była o łobuzie z Gryffindoru, był w stanie podać całą listę potencjalnych sprawców. Dostał stosowne notatki po swojej poprzedniczce, która prowadziła osobistą kartotekę łamaczy regulaminu szkolnego z ich domu. Właśnie, z ich domu. Nie z Ravenclawu.
avatar
Charles Wilson
Nieaktywny


Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t678-skrytka-pocztowa-charlesa

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Polly Baldwin on Nie 28 Kwi 2013, 14:25

Nancy miała skłonność do dramatyzowania i przekoloryzowania wszystkich, dziejących się wokół niej wydarzeń. Jej starsza siostra jednak tego nie zauważała. Wątła, bladziutka Gryfonka była obsesją złotowłosej Polly, która zawsze poczuwała się w obowiązku do opieki nad fiołkowooką istotą. I choć między dziewczętami był tylko rok różnicy, krukonka czasem zachowywała się jak zatroskana matka.
- Z mojej klasy? Z mojego domu? - powtórzyła cicho, wertując w głowie kartoteki wszystkich krukonów z jej roku. Słysząc ciepły głos Charlesa, spojrzała w jego stronę, uśmiechając się blado. Mądre pytanie, cieszyła się, że rudzielec był teraz z nią.
- Właśnie, Nan. Jak wyglądał? Głównym podejrzanym jest wnuk dyrektora. Wielki, posępny, długowłosy. Kojarzysz? Czy to on Cię zaatakował? - mówiła zatroskanym tonem, przenosząc szafirowe spojrzenie z Nancy na Charleasa i tak w kółko. Zabawne jak przyjemnie zaplanowany wieczór może zamienić się w prawdziwą katastrofę.
Wiedziała, że gdy tylko siostra zdradzi jej tożsamość łobuza, Polly zrobi mu prawdziwą awanturę. Blondyneczka nie należała do kręgu bijących się bądź pojedynkujących się dziewczyn, jednakże w takiej sytuacji była zdolna do wszystkiego. Nikt nie będzie atakował jej bezbronnej, małej siostry.
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Penelope Gladstone on Nie 28 Kwi 2013, 14:29

Kiedy krwotok ustąpił, Penelope odetchnęła z ulgą. Na przyszłość będzie wiedziała jak radzić sobie z ofiarami szkolnych żartownisiów.
- Krwotok ustąpił, to nic poważnego. Jeśli czułbyś się gorzej, wystarczy przyjść - rzekła do Gryfona, podchodząc do łóżka pacjentki śladami jej siostry.
- Skoro jesteś z rodziny, powierzam Ci zadanie powiadomienia rodziców. Chyba, że wolisz żebym to ja wysłała im sowę, ale sądzę, ze lepiej jeśli poinformuje ich ktoś z rodziny - rzuciła do Polly, która usiadła zaniepokojona obok siostry. - To wstrząśnienie mózgu, bardzo poważny wypadek. Nancy zostanie u nas dwa dni na obserwacji i jeśli nie pojawią się żadne niepokojące objawy, będzie mogła wrócić na lekcje. Na razie musi leżeć i nie wstawać pod żadnym pozorem. Siniak pewnie utrzyma się ze dwa tygodnie, a potem spłynie niżej, więc spodziewaj się nieprzyjemnego widoku na twarzy - skierowała te słowa do Gryfonki leżącej w łóżku. - Jeśli ustalicie kto dokonał napaści, czekam na informację w gabinecie. Trzeba to będzie zgłosić - zwróciła się do całej trójki, oddalając się do swojego gabinetu.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nancy Baldwin on Nie 28 Kwi 2013, 14:38

Ucieszyła ją obecność prefekta jej domu, bo wiedziała, że on będzie mógł zdziałać więcej niż Polly. A w połączeniu z jej nadopiekuńczą siostrą pewnie będą w stanie we dwójkę przenosić góry! Posłała słaby uśmiech rudowłosemu chłopakowi, który pojawił się w ślad za starszą Baldwin.
- Tak, tak, wszystko pamiętam - odparła. Ich pytania przeplatały się wzajemnie, ale kiedy Nancy usłyszała wyrażenie "wnuk dyrektora", przerwała ich lawinę słowną. - Tak! To był wielki, posępny wnuk dyrektora - odparła, kiwając energicznie głową. Za moment zaprzestała jednak tej czynności, bo głowa znowu eksplodowała jej niemiłosiernym bólem. Złapała się za zabandażowaną część głowy i przycisnęła do niej mocno dłoń, aby uśmierzyć ból. Zamiast tego, jej czaszka znowu eksplodowała falą gorąca.
- Pastwił się nade mną! Zamknął drzwi w zbrojowni i nie chciał mnie wypuścić - jęknęła, co akurat było zgodne z prawdą. - Policzył do dziesięciu i ciskał zaklęciami gdzie popadnie, aż w końcu we mnie trafił i.. BUM - powiedziała, na końcu klaszcząc urywanie w dłonie, aby zobrazować im jak uderzyła głową o kamienną ścianę.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Charles Wilson on Nie 28 Kwi 2013, 14:57

Prawdę mówiąc nie spodziewałby się takich historii, po wnuku dyrektora. Chociaż? Wiedział, że dziadek ze szkoły go nie wyrzuci, a najwyżej wyśle na szlaban do jego babci, która wcale taka straszna nie była jak ją niektórzy malowali. Mógł czuć się tutaj bezkarnym i kto go tam wie... Nie znał go na tyle, żeby móc za niego zaręczyć. Znał go jedynie z widzenia, jak każdy. Słysząc wielki jedna z brwi powędrowała mu nieco wyżej. Wcale nie taki wielki. Zapomniał jednak, że z perspektywy drobnej panny Baldwin, zarówno jednej jak i drugiej, mógł wyjść na wielkiego. Wysłuchał do końca tego co Nancy miała do powiedzenia i pokiwał głową.
- Dobra, zajmę się tym, a ty napisz do rodziców, księżniczko. - stwierdził i pochylił się nad Krukonką, żeby cmoknąć ją przelotnie w policzek. Pomachał jeszcze z uśmiechem Nancy, a sam skierował się w stronę gabinetu pielęgniarki. Zapukał dwukronie, po czym słysząc, że może wejść pchnał drzwi i wszedł.
- Nancy mówi, że to wnuk dyrektora. Twierdzi, że pastwił się nad nią w zbrojowni. Myślę, że trzeba to zgłosić dyrektorowi, albo vice dyrektorowi to mu to płazem nie ujdzie. - powiedział mrużąc nieco powieki. Tak naprawdę szczerze wątpił, żeby James Scott został jakoś ukarany i w myślach układał już plan jak by mu tu obić twarz, tak, żeby grono pedagogiczne się nie dowiedziało. Jak dostanie w papę raz to może się nauczy, że do panien Baldwin nie wolno mu się zbliżać. Nawet na krok.
avatar
Charles Wilson
Nieaktywny


Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t678-skrytka-pocztowa-charlesa

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Polly Baldwin on Nie 28 Kwi 2013, 15:10

Polly słuchała z największą uwagą słów pielęgniarki, kiwając jej przy tym porozumiewawczo głową. Zaraz jednak uprzejmie poprosiła by ta zwolniła na momencik, chcąc wyciągnąć z torby swój nierozłączny notes wraz z czerwonym, mugolskim długopisem. Prędko poczęła skrobać po pożółkłych kartkach, tworząc tym samym szczegółową kartę pacjenta.
- Oczywiście, napiszę do nich osobiście. Zaraz wybieram się do sowiarni. - odgarnęła z twarzy złote pukle, związując je przy tym gumą w luźnego kucyka.
Kiedy do jej uszu dotarła informacja o identyfikacji zbrodniarza, panienka Baldwin poderwała się z miejsca, a następnie zrobiła parę kółek wokół prefekta Gryfonów.
- Wiedziałam! Od pierwszej chwili wiedziałam, że to ten ponurak. Zawsze wydawał mi się zdolny do najgorszego. - obruszyła się, zakładając przy tym ręce na biodra. Rzeczywiście ze swoją drobną posturą mogła niewiele zdziałać, ale od czego jest różdżka ii... chłopak?
- Dziękuję, Charlie. - uśmiechnęła się czule w jego stronę, pozwalając by ten pomaszerował wprost do gabinetu pielęgniarki. Kiedy dziewczęta zostały same, Polly nachylila się nad łóżkiem siostry, spoglądając na nią badawczo.
- Możesz mi tylko wytłumaczyć jakim cudem znalazłaś się w starej zbrojowni sam na sam ze Scott'em? - uniosła do góry swoje jasne brwi, oczekując wszelkich wyjaśnień. I choć Krukonka nie lubiła dopuszczać do siebie takiej myśli, wiedziała, że jej mała siostra do najniewinniejszych istot nie należy.
- Charles przejdziesz się ze mną do sowiarni? - rzuciła przez ramię, kiedy dostrzegła, iż męska sylwetka Gryfona ponownie pojawiła się w skrzydle szpitalnym.
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nancy Baldwin on Nie 28 Kwi 2013, 15:20

Nancy była zachwycona tym zamieszaniem, które skupiło się wokół niej. Może i nie lubiła być w centrum uwagi, ale uwielbiała kiedy jej sprawa stawała się dla kogoś priorytetem. Szczególnie jeśli chodziło o starszą siostrę i jej rosłego chłopaka-osiłka, który mógłby złamać Jamesa Scotta jednym ciosem w żebra. Kiedy Gryfon oddalił się do gabinetu pielęgniarki, a Polly zadała jej dość kłopotliwe pytanie, Nancy w geście obronnym wzruszyła ramionami jak miała w zwyczaju.
- Po prostu tam byłam - odparła, nie wdając się w szczegóły. Jeśli sprawa nabierze rozpędu i zaczną się pytania, wtedy będzie musiała się przyznać, że za nim poszła, bo widziała go w swojej wizji. Ale teraz? Teraz nie musiała się przyznawać do niczego prócz faktu, że stała się ofiarą ponurego dzieciaka z Ravenclawu. Kiedy siostra i Wilson zaczęli zbierać się do wyjścia, Nancy ożywiła się nieco.
- Charles, mógłbyś dopilnować żeby Polly to zgłosiła? Ja nie czuję się teraz najlepiej żeby to zrobić - zagaiła celowo, wiedząc, ze siostra będzie chciała rozprawić się ze Scottem osobiście. Po szkole. Na pięści. I gołe klaty.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Charles Wilson on Nie 28 Kwi 2013, 16:36

Kiedy skończył rozmowę z pielęgniarką opuścił jej gabinet i już powoli zbierał się do wyjścia, gdy usłyszał, że ktoś wymawia jego imię automatycznie się odwrócił. Ot, zwykły odruch, który z pewnością ma każdy człowiek mający imię. Czyli każdy. Słysząc, czy pójdzie z nią do sowiarni podszedł bliżej łóżka Nancy i uśmiechnął się ciepło.
- Oczywiście, księżniczko. - powiedział do Polly i zaczekał, aż ta zbierze do końca swoje rzeczy. W myślach oczywiście skręcał kark małemu Scottowi, bo prędzej czy później nadarzy się okazja, żeby mu przywalić. I nie będzie się zastanawiał dwa razy. Nad bajeczką dla grona pedagogicznego popracuje w trakcie skręcania mu karku, albo już po fakcie.
- Już to zgłosiłem pielęgniarce, ona to zgłosi dyrektorowi. Ja się zajmę Scottem. Obiecuję. A u mnie słowo droższe piniędzy, moja droga. - uśmiechnął się szeroko do Gryfonki. Fakt. Pieniędzy za wiele nigdy w domu Wilsonów nie było, więc jedyne czym mogli zaręczać to swoje słowo i swój honor. A obie te kwestie były niezwykle ważne dla każdego z tych rudzielców. Wuj go zresztą nauczył, że w życiu trzeba być człowiekiem słownym. Więc taki też był. Kiedy Krukonka zrobiła się gotowa do wyjścia wyciągnął dłoń w jej stronę.
- Do zobaczenia, Nancy! - rzucił jeszcze na "do widzenia" młodszej siostrze swojej dziewczyny, po czym ujął Polly za rękę i ruszył z nią w kierunku sowiarni po drodze wymieniając swoje poglądy na temat zaistniałej sytuacji.
avatar
Charles Wilson
Nieaktywny


Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t678-skrytka-pocztowa-charlesa

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by James Scott on Pon 29 Kwi 2013, 23:07

Okazało się jednak, że brak oddechu u krukony był zwykłą plotką. Jedyne co się stało James'owi to omdlenie spowodowanie silnym uderzeniem w głowę.
Wielki ślizgon otworzył drzwi do Skrzydła Szpitalnego z impetem i niemalże rzucił bezwładne ciało Scott'a na jedno z łóżek.
Cóż, nikt nigdy nie potrafił sprecyzować uczuć tępych uczniów Slytherinu do krukonów, podobnie miało się precyzowanie uczuć ponurych krukonów do reszty świata.
Osiłek wyszedł - uprzednio trzy razy nie trafiając w drzwi -, a do nieprzytomnego chłopca podeszła pielęgniarka z zamiarem ocucenia nicponia. Na próżno, gdyż James właśnie odzyskał przytomność.
Dzisiejszy dzień śmiało można było nazwać pechowym, patrząc oczyma Scott'a. Łatwo więc wyobrazić jest sobie jego zdziwienie i rezygnację, kiedy to pierwszą rzeczą, jaką zobaczył , były fiołkowe oczy, łypiące na niego z łóżka stojącego obok.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nancy Baldwin on Pon 29 Kwi 2013, 23:18

Nancy starała się z całego serduszka dotrzymywać słowa pani Penelope i nie wychodzić z łóżka, ale się nie dało. Już pierwszej nocy kiedy pielęgniarka opuściła skrzydło, Nancy wymknęła się do wieży aby stamtąd porwać swoją kryształową kulę i jedną, bardzo cienką książkę, a także zeszyt z nutami, bo pani Gladstone nie pozwoliła jej czytać za wszelką cenę!
Wieczór w skrzydle mijał spokojnie. Nancy miała powoli szykować się do spania, ale zamiast tego klęczała na ziemi przez łóżkiem, niczym do modlitwy, jednak zamiast świętych obrazów, przed oczami miała swoją wspaniałą, magiczną kulę! Najlepszą przyjaciółkę.
Wtem drzwi do skrzydła otworzyły się, a do sali wnieśli ciało! Gryfonka zasłoniła oczy nie chcąc widzieć trupa, ale wtem ciało ożyło i stało się człowiekiem. Uff, co za ulga! Brunetka, nadal chowając się za łóżkiem, śledziła uważnie całe zamieszanie, ale nie ingerowała w nie w żaden sposób.
- Baldwin, powiedziałam, nie ma patrzenia w to cudo. I nie ma czytania. I nie wstawaj z łóżka, dziewczyno! - Żachnęła się w jej stronę pielęgniarka, dlatego dziewczę porwało swoją kulę w ramiona i popatrzyło na pielęgniarkę spode łba. Kiedy dostrzegła, kto okazał się jej nowym sąsiadem, zamarła. Odczekała cierpliwie aż wszyscy opuszczą skrzydło i wtedy rzekła spokojnym tonem w stronę chłopaka:
- Tak myślałam, że Cię tutaj spotkam.
Jej ton nie wyrażał żadnych emocji: zaskoczenia, współczucia, pewności siebie, zupełnie nic. A czy Nancy widziała go w kuli czy też liczyła na swoją siostrę i jej chłopaka? To już wiedziała tylko ona sama.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by James Scott on Pon 29 Kwi 2013, 23:30

W głowie wciąż mu pulsowało, a obraz latał dookoła. Nie mógł też złapać ostrości wizji. Najpierw czuł się trochę zagubiony, ale po chwili wszystkie wspomnienia wróciły.
Tak, został znokautowany przez rudą małpę.
Zabije małpę.
Jego wzrok powędrował w stronę brunetki.
-Nigdy mi nie dasz spokoju? - mruknął
Chciał o czymś pomyśleć, ale nie mógł. W uszach mu piszczało i wszystko było irytujące.
-Po cholerę nasyłasz na mnie wielkich pawianów - postanowił swój gniew skierować na gryfonke - I na cholerę opowiadasz im bajki o jakimś umawianiu się z Tobą? Co ja, desperat jakiś, żeby się za Tobą uganiać? - warknął w jej stronę. - Czego Ty ode mnie chcesz?
Zdecydowanie zabije rudą małpę.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nancy Baldwin on Pon 29 Kwi 2013, 23:42

Nancy przypominała w tym momencie psa. Mówi się do niego, zadaje się pytania, a on tylko patrzy i krzywi łeb od czasu do czasu. Tak właśnie Gryfonka potraktowała zarzuty Krukona kierowane w jej stronę. Odczekała aż powie, co ma do powiedzenia i dopiero otworzyła usta.
- Byłam tutaj pierwsza - rzuciła z lekkim zakłopotaniem, drapiąc się po białym bandażu owiniętym wokół swojej nietęgiej głowy. Kątem oka spostrzegła, że kryształowa kula mętnieje, więc na moment odwróciła swoją uwagę od Jamesa, skupiając wszystkie swoje zmysły na obrazie, który miał się za moment pojawić. James widocznie zakłócał jej zdolność widzenia, bo zachmurzenie za szkłem zniknęło równie szybko co się pojawiło, a Nancy wyglądała na niedorozwiniętą, która gapi się w przedmiot, którego zastosowanie znali nieliczni.
- Charles? To nie ja go nasłałam. To chłopak mojej siostry - machnęła ręką beztrosko. Może i lepiej. On zrobił kuku jej, Charlie zrobił kuku jemu. Teraz bynajmniej byli kwita.
- Och, nie wiedziałam, że potraktowałeś to jako randkę. Ja nie.. Ja nie umawiam się jeszcze z chłopcami - odparła po czasie, kładąc rękę na klatce piersiowej w geście zakłopotania. I nie grała idiotki. Była całkiem szczera. Na jego ostatnie pytanie podrapała się po głowie w zakłopotaniu.
- Liczyłam raczej, ze to Ty mi powiesz, czego chcesz ode mnie. To ty zacząłeś mnie nachodzić jako pierwszy, kolego - odparła zaintrygowana, wygrzebując się spod kołdry i siadając na łóżku tak, aby lepiej go widzieć. Swoją kryształową kulę postawiła na swoich kolanach, tuląc ją do siebie. W końcu doszli do sedna sprawy!




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by James Scott on Pon 29 Kwi 2013, 23:59

W tym momencie James miał głęboko w poważaniu kulę, przewidywanie przeszłości - w które nie wierzył - i całą resztę.
Była tutaj pierwsza. No tak, to wszystko wyjaśnia.
-Siostry powiadasz - James zamyślił się na chwilę ( co w obecnej sytuacji ciężko mu przychodziło). Na twarzy Scott'a pojawił się obrzydliwie nieprzyjemny uśmiech.
Więc to dlatego małpa tak bardzo była rozgniewana. Martwiła się o swoją partnerkę i jej siostrę. Dlatego mówiła o pannach Baldwin - krukon nie miał pamięci do nazwisk. Nie zdawał sobie sprawy, że Polly jest na jego roku i w jego klasie! Cóż, jeśli jest coś, o co człowiek martwi się bardziej niż własne zdrowie, jest to zdrowie innych. Hm... interesujące.
- To nie ja potraktowałem to jako randkę, głupia babo - warknął w stronę Nancy - To Ty rozpowiedziałaś, że ja Cię chciałem do niej zmusić! - zrobił krótką pauzę, podczas której jego wzrok szukał przedmiotu, który nadawałby się do ciśnięcia nim w małą gryfonkę. - Ja?! Ja wczoraj nie wiedziałem jak się nazywasz, a jeszcze tydzień temu nie wiedziałem nawet, że istniejesz. - rzekł - To Ty zaczęłaś za mną łazić. Przyczepiłaś się jak wyjątkowo natrętny rzep.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nancy Baldwin on Wto 30 Kwi 2013, 00:10

- Tak, mojej siostry Pollyanne! Z twojej klasy, z twojego domu! - Żachnęła się, kręcąc głową z dezaprobatą. Nie pojmowała, doprawdy tego nie pojmowała, jak można nie znać ludzi ze swojego roku. Albo przynajmniej ze swojego domu! Pewnie mieszkał z Polls drzwi w drzwi.
Obserwowała jego parszywe grymasy. Gryfonka musiała przyznać, że ten chłopak miał wyjątkowo odrażającą mimikę twarzy. Skąd u tak młodej osoby brało się tak wiele negatywnych emocji? Nie wiedziała. Jej głowę zaprzątały jeszcze kotki, kwiatuszki i szczeniaczki. No, chłopcy może trochę też. A już na pewno ten oto Krukon, który omal nie posłał jej na drugą stronę.
- Wszystko przekręcasz! Nie powiedziałam ani słowa o żadnej randce! Widocznie tak strasznie o niej marzysz, że uroiła Ci się w głowie - żachnęła się, krzyżując ręce pod piersiami.
Nancy nienawidziła dwóch określeń, które ludzie kierowali w jej stronę: wariatka i.. natręt. Głupia baba też nie przypadła jej do gustu. Nic dziwnego, że dziewczę odepchnęło kulę na łóżku, zeskoczyło z łóżka na ziemię i chwytając pierwszy lepszy przedmiot - w tym przypadku była to jej książka - cisnęła nim we wnuka dyrektora. W ślad za nią poleciał mały kubeczek, a także jabłko i cała seria drobnych przedmiotów z nocnej szafki.
- Jak śmiesz nazywać mnie natrętem, kiedy sam ściągasz na siebie moją uwagę! - Warczała, pomiędzy książką, a jabłkiem.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by James Scott on Wto 30 Kwi 2013, 00:27

-Pollyanne? - wytężył swój umysł, aby sobie przypomnieć, która osoba mogła nosić tak głupie imię - taka blondyna, co nie wie, że perfum się na siebie nie wylewa? Słowo daje, wali od niej tymi fiołkami jak... - zamiast zakończyć odpowiednim słowem, James pokręcił tylko głową.
Gniew/zło Scott'a bierze się cóż, z paru rzeczy. Cztery lata w Dumstrangu, kiedy to starał się udowodnić, że urodzenie nie powinno ustalać miejsca w społeczeństwie (chłopiec żył wtedy w Danii. Tam jest duży nacisk na hierarchę społeczną [w świecie czarodziejów, rzecz jasna] ). Śmierć ojca zdradzonego przez najlepszego przyjaciela, też trochę w tym pomogła. Ale przede wszystkim, to styl życia i styl myślenia. Spaczony system moralny, oraz zepsuty światopogląd. To określa osobę jaką jest krukon.
Patrząc na Nancy, cóż. Ona pewnie wciąż ma swojego 'Misia-Obrońce', który chroni ją nocami przed złymi potworami.
- Prędzej wypiłbym Wywar Żywej Śmierci niżeli umówił się z Tobą - skwitował kwaśno - Powtarzam tylko co ten goryl wydukał z siebie.
Nagle zorientował się, że jego kierunku lecą różne przedmioty. Nie miał siły się ruszyć, wiec tylko zasłaniał się rękoma.
-Uspokój się idiotko. - warknął w jej stronę. - Jak niby ściągam uwagę? Czytając książki, czy tworząc zaklęcia? - zakpił - Jesteś skrzywiona psychicznie, czy co?
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nancy Baldwin on Wto 30 Kwi 2013, 00:40

- Tak, to właśnie ta blondyna, o której myślisz. A teraz uspokój hormony, bo Ci się namiot pod kołdrą rozkłada - prychnęła, patrząc na niego z zadziorną miną. Nie lubił Polly, ale z drugiej strony zachwycał się zapachem jej fiołków. Ach, ta Polls! Potrafiła rozgrzać nawet serce z kamienia.
Zawarczała z wściekłości kiedy wspomniał o wywarze żywej śmierci. Jak można być aż tak nadętym pajacem? Skrzywiła się strasznie kiedy zarzucił jej, że jest skrzywiona psychicznie. Jak już wyżej wspomniałam: wszelkie ataki na jej psychikę działały na nią jak płachta na byka.
Złapała za nóż, który dostała przy kolacji i wskoczyła na leżącego chłopaka, celując ostrzem między jego oczy. Gdyby mogła zabijać wzrokiem, zrobiłaby to właśnie teraz.
- Nie jestem wariatką! - Wrzasnęła. Westchnęła ciężko, machnęła sobie kilka razy dłonią przed twarzą i uspokoiła się na chwilę. Wycofała się z tej niegodziwej sytuacji, siadając u stóp Scotta.
- Ściągasz uwagę, no normalnie, każdy może ściągać uwagę - pokręciła głową. Westchnęła znowu. Musiała dać mu krótką lekcję z jasnowidzenia. Taką w pigułce dla opornych. - Twoje decyzje i uczynki kreują pewne myśli i obrazy, a także fale, które generują przyszłość. Są tacy ludzie, którzy są na nie wrażliwi, a kiedy te fale wiążą się dookoła nich, potrafią je widzieć. Twoje sygnały oplotły mnie tak ciasno, że znałam Cię nim w ogóle się poznaliśmy - tłumaczyła, jednak widziała, ze spogląda na nią jak na wariatkę i nie wie o czym plecie. - To się nazywa widzenie przyszłości, Krukonie! - Dodała na koniec, patrząc na niego wyczekująco.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by James Scott on Wto 30 Kwi 2013, 15:27

-My się chyba nie rozumiemy. Naprawdę nie interesuje mnie dziewczyna, która, żeby przyciągnąć jakąkolwiek uwagę, musi polewać się litrami perfum. Nie dość, że w klasie cuchnie, to jeszcze ta blondyna paraduje, jakby była miss świata - odpowiedział spokojnie. Tak, nie lubił Polly. Miał nawet dla niej specjalną ksywę - brzydula. Z tego co kojarzył, starsza panna Baldwin bardzo jej nie lubiła.
Nie poruszał się za dużo na szpitalnym łóżku. W głowie ciągle mu nieprzyjemnie pulsował, a krukon nie należał do tych, którzy ból lubią. Jednak niesamowitą radość sprawiało mu wkurzanie Nancy. Dziwne, ale przypadkowo dotknął jej najczulszych punktów.
-Tak, a Twoje zachowanie wspaniale to argumentuje - zakpił patrząc swoim typowym pustym wzrokiem w fiołkowe ślepia, kiedy to gryfonka celowała mu między oczy nożem do smarowania masła.
Kiedy z niego zlazła i zaczęła tłumaczyć mu na temat 'jasnowidzenia', chłopiec lekko uniósł brwi.
-Bzdura- podsumował, kiedy Nancy skończyła - Gdyby Ci się nie uroiło, że mnie widzisz w kuli, to pewnie nigdy byśmy się nie poznali. A ja teraz pewnie robiłbym coś interesującego, a nie prowadził konwersację z nie-do-końca-panując-nad-sobą dziewczyną.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Nancy Baldwin on Wto 30 Kwi 2013, 16:15

- Ale ona przecież jest miss świata - stwierdziła Gryfonka z zupełnie poważnym i spokojnym wyrazem twarzy. Nancy uwielbiała swoją siostrę i uważała ją za najdoskonalsze stworzenie, które stąpało po globie ziemskim. Gdyby była chłopcem, uwielbiałaby ją bezgranicznie, śpiewając jej pod okienkiem serenady i pisząc dla niej wiersze. Znacznie łatwiej jest być chłopcem niż dziewczyną.
- Ona nigdy nie kłamie! - Wrzasnęła, odrzucając nóż, który dzierżyła w dłoni, pod własne łóżko. Metalowy przedmiot potoczył się echem po kamiennej posadzce, robiąc sporo hałasu. Baldwin była troszkę niezrównoważona. Albo raczej miała problemy z agresją i emocjami. Tak, to drugie zdecydowanie lepiej oddawało jej osobę.
- Może i lepiej, Ty robiłbyś coś interesującego, a ja nie miałabym wstrząśnienia mózgu. A wszystko przez to, jak strasznie jesteś człowiekiem bez wyobraźni - odparła, zeskakując z łóżka swojego nowego sąsiada, wchodząc pod swoją kołdrę.
Nancy zdążyła się już nasłuchać, że jej wzrok będzie się pogarszał, że będzie musiała ograniczyć czytanie i możliwie jak najbardziej grę na instrumentach. No i będzie musiała przestać gapić się w swoją kulę. A wszystko za sprawą tego, że jeden, obcy wariat, nie potrafił zachować się jak człowiek. Z tego co zdążyła wywnioskować z rozmów z Krukonem, większa część jego znajomych szczerze od niego stroniła. Wątpiła jednak, żeby udało mu się w kimkolwiek innym wywołać tak negatywne emocje jak w tej dobrej do tej pory, dziewczynie.
- Nienawidzę Cię - odparła, odwracając się do niego plecami. Postawiła kryształ przed sobą i gładząc go lekko ręką, nucąc pod nosem jakąś nieznaną melodię, wpatrywała się w kłęby zmętnienia, które pojawiły się pod szkłem.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by James Scott on Wto 30 Kwi 2013, 18:06

-Taa. Miss świata, która ma niemały problem z przetransmutowaniem żółwia w popielniczkę. - skomentował złośliwie. Cóż, Polly nie była głupia i dość dobrze radziła sobie w klasie - z tego co Scott zaobserwował - ale jednak ta jedna przemiana przychodziła jej strasznie ciężko.
Ona nigdy nie kłamie!
Kto nie kłamie, tego James nie wiedział. Czy to wynikało z nagłego przeskoku tematów, z bólu głowy chłopaka, czy może z nienormalności Nancy... cóż. Wszystko jedno.
- To nie moja wina, że tam byłaś. Zakradłaś się i nie pokazałaś. Myślałem, że to Irytek - skłamał. Jeśli miał trzymać się zmyślonej wersji, to lepiej zacząć jak najszybciej.
Nancy się nie myliła. Scott nie miał ani przyjaciół, ani znajomych. Za to sporo wrogów. A to, że wzbudził w swojej rozmówczyni tyle negatywnych emocji, było tylko potwierdzeniem, że James ma niesamowity talent do sprawiania, że ludzie go nienawidzą.
Nienawidzę Cię - było tylko potwierdzeniem owego talentu.
-I słusznie.- mruknął
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Sala szpitalna

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 13 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach