Wielka Sala

 :: Hogwart :: Parter

Strona 23 z 25 Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24, 25  Next

Go down

Wielka Sala

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 15 Kwi 2013, 17:49

First topic message reminder :



Umiejscowione jest tutaj serce Hogwartu - tętniąca życiem Wielka Sala, w której uczniowie przesiadują niemal nieustannie od rana do wieczora.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Wielka Sala

Pisanie by Aiko Miyazaki on Wto 01 Wrz 2015, 21:52

Miyazaki spojrzała na Colinzównę i uśmiechnęła się lekko. Możliwe, że szykuję coś wyjątkowego, było to bardzo nawet możliwe - to w końcu Hogwart i często podczas takich uroczystości dzieje się wiele ciekawych i wyjątkowych rzeczy!
- Albo..?
Zapytała cicho, widząc, że dziewczyna najwyraźniej czymś została wybita z rytmu wypowiedzi. Rozejrzała się, a jej spojrzenie padło na owego Gryfona. Nie kojarzyła go w ogóle. Aczkolwiek nagła zmiana w zachowaniu Krykonki nie bardzo jej się spodobała.
- Wszystko w porządku, Hope?
avatar
Aiko Miyazaki
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Japonia
Krew : Mugolska
Majątek : Daje radę.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Hope Colinz on Wto 01 Wrz 2015, 22:06

-Tak, tak...wszystko w porządku Aiko.-powiedziała od razu, ponownie przybierając na usta delikatny uśmiech.
-Zobaczyłam tylko znajomego, którego...-odchrząknęła-...którego nie widziałam już troszkę czasu -wytłumaczyła jak gdyby nigdy nic. Przerzuciła włosy na jedno ramie, bo aż jej sie gorąco zrobiło po tym 'zmartwychwstaniu' Czecha. Powachlowała się dłońmi, aby ochłonąć troszkę.
-Chyba grzać zaczęli, albo moja szata taka ciepła.-rzuciła niby żartem.
Musi jutro złapać Soche, nie wiadomo jak to wszystko wygląda...a może przyjaciółka będzie potrzebowała jej wsparcia? Gdzie też jest James? Znowu sie spóźni czy co?
-A co do rozpoczęcia...to może po prostu czekamy jeszcze na kogoś? Chyba nie wszystkie miejsca są zajęte przy stole nauczycielskim. Czy tylko mi sie tak wydaje?-zapytała unosząc nieco głowę, bo inni uczniowie zasłaniali jej widok na końce stołów.
avatar
Hope Colinz
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1700-skrytka-pocztowa-hope-co

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Rhinna Hamilton on Wto 01 Wrz 2015, 22:08

Hamilton, w najlepsze zajęta rozmową z najbliższą jej przyjaciółką, prawie siostrą, nie zwracała większej uwagi, jak ktoś wchodzi do Wielkiej Sali. Choć zerkała na wrota co jakiś czas kątem oka. Owszem, przyuważyła Nevana wchodzącego do środka, ale nic nie zrobiła, wróciła do rozmowy. Nie dała nic po sobie poznać - już powoli do tego przywykła, naprawdę! Z czasem było z tym coraz lepiej.
Jednak gdy przyuważyła inną osobę, wchodzącą do sali, rozmowa z Amelią zeszła na drugi tor. Zaraz, czy to nie był przypadkiem...
- Nicolas?
Zapytała cicho, wpatrując się w osobę, która zasiadła do ich stołu. Jak to możliwe? Czy on przypadkiem.. Czy przypadkiem nie był duchem? Przecież dotarła do niej informacji o jego śmierci! Co prawda, nie drążyła wtedy tematu.. Ale jak to się stało, że teraz Nicholas - w postaci normalnego, żywego człowieka, wszedł do Wielkiej Sali i usiadł jak gdyby nigdy nic przy stole. Zamrugała zaskoczona oczami, po czym spojrzała przed siebie, na pusty talerz przed sobą. Miała w głowie w tym momencie ich spotkanie, kiedy to Nicholas grał na gitarze, a Rhin wtórowała mu śpiewem. Pokręciła głową, chcąc na razie wrócić choć trochę myślami do tego miejsca, w którym teraz była. Później złapie Nicolasa i będzie musiała z nim porozmawiać.. Nie to, że od razu chciała wyciągać z niego informacje, ale trochę ją ruszyło to, że właśnie się tutaj pojawił.


Ostatnio zmieniony przez Rhinna Hamilton dnia Wto 01 Wrz 2015, 22:30, w całości zmieniany 1 raz


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Aiko Miyazaki on Wto 01 Wrz 2015, 22:17

Aiko przez kilka chwil przyglądała się Hope. No, odrobinę się zmartwiła, można tak powiedzieć. Ale nie chciała też ciągać dziewczyny po wyjaśnienia, choć ciężko jej było uwierzyć, że było to po prostu to, co powiedziała. Ale Miyazaki nie należała do ludzi, którzy wyciągają na siłę wiadomości od innych.
- Och, skoro tak..
Powiedziała tylko cicho, z uśmiechem na twarzy i poprawiła nieco włosy. Słysząc dziewczynę skierowała spojrzenie na stół nauczycielski. Ale ona również mało widziała.. Nawet jak na VII klasę była niska, co warunkowały u niej geny. Nie mogła nic na to poradzić.
- Wiesz, co, możliwe, że kogoś tam brakuje..
avatar
Aiko Miyazaki
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Japonia
Krew : Mugolska
Majątek : Daje radę.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Aleksander Cortez on Sro 02 Wrz 2015, 11:23

Pilnował wejścia do sali niczym cerber wrót do Hadesu obserwując, śledząc poczynania głównie ślizgonów, których to nie specjalnie znał. Tak aby się upewnić, że to nie jakiś przebieraniec, ale widząc jak śmiało zaczyna konwersację z większą ilością wychowanków Slytherina, dawał sobie spokój i znów zaczynał szukać kolejnej ofiary. By ponownie śledzić, szukać kolejnych i kolejnych. Przynajmniej tak było do chwili kiedy to pojawiła się Hope, dziewczyna Davida, w zasadzie nie miał pojęcia, czy nadal nią była skoro ten znikał tak często. Zawsze jej nazwisko przekręcał na Hopciak, bo brzmienie jej nazwiska mu nie pasowało do tej dziewczyny, było surowe, zbyt twarde jak na tak miłą krukonkę. Skinął głową na powitanie i uśmiechnął się do niej ciepło. Będzie musiał kiedyś zapytać o to czy ma jakiś kontakt z Amesem. Później pojawił się kolejny krukon, który spowodował, że miał ochotę sięgnąć po różdżkę i rzucić zaklęciem za to co zrobił kilka dni temu. Ten wydawał się być jednak dziwnie spokojny, choć minę miał taką jakby siedział tutaj za karę i czekał aż nadarzy się jakaś okazją by stąd nawiać. Nie zdziwił się jednak, bo wszem wobec każdy wie jak bardzo nietowarzyski jest ten koleś. Dlatego przesiadywanie w tak dużym tłumie musi być dla niego męczące. Uśmiechnął się szelmowsko bo w głowie pojawił się plan na tortury dla wnuka dyrektora.
Późniejsze pojawienie się kilku osób spowodowało, że wymienił z nimi przywitania i kiedy to Suzi usiadła naprzeciwko niego na jego usta wkradł się uśmieszek.
- Ja mam na oku jedynie tą salę, nie mam pojęcia co się działo tam na dole w kuchni. Ale myślę, że po ostatnim incydencie skrzatom nieźle się musiało oberwać i mają zakaz zmieniać cokolwiek na prośby uczniów. Nie ważne kim by nie był ich tatuś. - Odpowiedział, starając się sam uwierzyć w te słowa.
- Hej, Suzanne, jakie to jest uczucie, kiedy to luzie skandują twe nazwisko podczas meczu? Zawsze mnie ciekawiło co wtedy się czuje. - Wypalił tak nagle, ot jedno z pytań jakie kiedyś chciał zadać takiej sławie jak Castellani, lecz zawsze jakoś o tym zapominał, bądź nie było na to czasu.
Rozmawiając z koleżanką mimo wszystko zerkał na siedzącego krukona, do czasu, aż nie pojawił się inny uczeń. Ciężko byłoby ocenić, czy Cortez był zaskoczony, czy też przerażony tym, że nie tak dawno duch z którym to rozmawiała banda nagle żyje. W końcu znał ich plany, ale to też oznaczało, że ich zadanie jakie mieli wykonać nie było już aktualne? Zresztą wielce by się zdziwili gdyby to się okazało, że rzekoma zabójczyni Nicolasa w ogóle nie istniała i musieliby ubić bogu ducha winną wile. Przynajmniej trochę by zarobili na włosach sprzedając je u Ollivandera.
Zastanawiał się chwilę przez moment nad pewną sprawą, czym zresztą chciał się podzielić z ślizgonką.
- Na tej karteczce z imprezy było J.N.S prawda? A nie od dziś wiadomo, że James i Nicolas byli kumplami. A widząc tego gnojka, że wcale nie zdechł to wszystko zaczyna do siebie pasować. I wiadomo na kim trzeba się zemścić. - Wypowiedział to szeptem wskazując dwoma ruchami głowy miejsca w których siedzieli odpowiedzialni za to chłopacy.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Brandon Tayth on Sro 02 Wrz 2015, 11:54

Wielka Sala jak zawsze podczas rozpoczęcia wyglądała zjawiskowo. Brandon uśmiechnięty od ucha do ucha zjawił się tuż przed rozpoczęciem Ceremonii Przydziału i dziarsko pomaszerował w kierunku stołu Ślizgonów. Rozejrzał się, ale nie dostrzegł Moniki, która obiecała, że przyjdzie tuż za nim, ale pewnie jak zwykle utkwiła w łazience i wbiegnie na ostatni moment.
Włoch dosiadł się do panny Castelani i Corteza.
- Cześć wam - rzucił zdawkowym tonem, opadając bezwiednie na krzesło. Dosłyszał końcówkę wypowiedzi Aleksandra i westchnął ciężko.
- To na pewno był ten dupek. - Zerknął w kierunku stołu Krukonów. Od razu zauważył Scotta i utwierdziło go to w przekonaniu, że właśnie on jest autorem debilnego żartu z łajnobombami w roli głównej. Nurtowało go teraz już co innego.
- Nie wiem, czy przypadkiem nie mam omamów, ale... Socha żyje?
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Rivius Fawley on Sro 02 Wrz 2015, 12:01

Zjawił się w Hogwarcie dopiero na godzinę przed rozpoczęciem uczty. Niezbyt to chwalebne, zważywszy na to, iż pełnił funkcję nauczyciela eliksirów już od poprzedniego letniego semestru, jednakże problemy związane z posiadaniem żony będącej kapryśną wilą niosą pewne konsekwencje.
Na szczęście udało mu się w końcu spakować i teleportować się wprost do Hogsmeade, gdzie wyposażył się jeszcze w kilka niezbędnych rzeczy i ruszył ku bramom szkoły.
W gabinecie przebrał się w stosowne szaty i znalazłszy się w Wielkiej Sali, ruszył ku stołowi nauczycielskiemu. Przywitał się z kolegami z pracy i zajął swoje zwyczajowe miejsce. Humor niespecjalne mu dzisiaj dopisywał, lecz starał się to skrzętnie ukryć za maską obojętności.
avatar
Rivius Fawley
Nauczyciel: Eliksiry


Wiek : 44
Skąd : Birmingham, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bogaty jak diabli

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1857-skrytka-pocztowa-riviusa

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Suzanne Castellani on Sro 02 Wrz 2015, 12:15

Podobno to kobiety są zawistne, ale jak widać, w tym wypadku to chłopcy bardziej polowali by się zemścić. Jej też nie spodobał się wybryk, który miał miejsce na imprezie u Brandona, ba, jej ciuchy poszły do wyrzucenia, ale wolała się skupić na czym innym niż szukania winnego. Musiała wygrać puchar, nic innego się nie liczyło.
- Najlepsze uczucie ever - odpowiedziała entuzjastycznie na pytanie Corteza. - Wiesz, lecisz na tej miotle, z kaflem w ręku i słyszysz, że ludzie przyszli tu dla ciebie, chcą zobaczyć jak zdobywasz kolejne punkty, jak miażdżysz przeciwnika. Kiedy trafiasz okrzyki radości, ludzie machają, wiwatują, coś totalnie niesamowitego - opowiadała z przejęciem, a słowo "totalnie" na stałe zagości w jej słowniku zdobywając miejsce ulubionego słówka - masz takie motylki w brzuchu jakbyś się zakochiwał czy coś, jakbyś zjadł najlepszy czekoladowy pudding na świecie, takie woow - zakończyła z rozmarzonym uśmiechem wracając pamięcią do jej ostatniego występu. Nie wygrali, ale Suzka zdobyła masę punktów jako ścigający. Niestety szukający tamtej drużyny był lepszy, ale i tak była z siebie dumna.
Kiedy Brandon się do nich dosiadł, dziewczyna przywitała go przyjaznym uśmiechem i założyła kosmyk włosów za uchu przybliżając się do środka stolika chcąc przysłuchać się oskarżeniom w kierunku Scotta. Coś w tym było, rzeczywiście. Nie od dziś wiadomo, że James był parszywym osobnikiem, w całym Slytherinie nie ma takiego gnoja co on. Jak coś się dzieje, on zawsze musiał być pierwszy i dziwne, że nigdy nie oberwał. Masz dziadka dyrektora, to możesz wszystko?
Gdy zaś pojawił się Socha, cała trójka jak jeden mąż zaczęła lampić się na chłopaka ze zdziwieniem, Suzce aż z wrażenia szczęka nieco opadła. Hogwart nie przestaje ją zaskakiwać.
- Zapytam ojca, może coś dyrektor powiedział nauczycielom w tej sprawie - powiedziała nie spuszczając wzroku z Gryfona - Albo może Krwawy Baron coś będzie wiedział? - zaczęła się zastanawiać na głos. Ojca by musiała mocno przycisnąć, a jak to ma być jakaś wielka tajemnica to nie ma szans na informacje. Co innego Baron.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Peter Raffles on Sro 02 Wrz 2015, 15:02

Wlazł do Wielkiej Sali jak szary cień, ponuro przedarł się przez grupki dyskutujących uczniów i dobił do stołu Ślizgonów. Tam rozparł się na miejscu obok Frasera. Niedaleko gościli też Cortez, Castellani i Tayth. Zasalutował im nieśpiesznie. Dawne, dziwne zatargi z Brandonem jakoś straciły na mocy i wypaliły się przez okres wakacji. Nie miał ochoty na te podchody. Właściwie, poza niejasną sytuacją z Gregorovic, nie do końca pamiętał nawet, o co chodziło.
Gdy rozsiadł się wygodnie i poprawił schowaną w rękawie różdżkę, dotarło do niego, o czym właściwie toczy się rozmowa... Uniósł głowę jak pies tropiący, prześwidrował wzrokiem trójkę Ślizgonów i powoli przeniósł spojrzenie na stół Gryffindoru. Targnęło nim. Sam nie wiedział, czy czuje się bardziej wściekły... czy może to napływająca ulga? Socha żył. Żył i miał się dobrze...
Raffles sięgnął pamięcią do różdżki schowanej pod łóżkiem w jego ruderze w Hogsmeade. I do rozmowy w starej zbrojowni, którą odbył z... cholera jasna, duchem!
- Widziałem go po śmierci. Błąkał się po szkole jako duch. Jak to jest, do cholery, możliwe? - Spytał, kiedy już oderwał spojrzenie od Sochy. Mięśnie jego szczęki drgały lekko. Tego się nie spodziewał w pierwszym dniu szkoły...
avatar
Peter Raffles
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : stare śmieci - Hogsmeade
Krew : wątpliwie czysta
Majątek : bez sykla przy duszy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Nevan Fraser on Sro 02 Wrz 2015, 16:40

Przez pewną chwilę siedział cicho, chłonął panujący wokół niego rozgardiasz niczym gąbka. Zewsząd mógł wyłowić przeróżne wiadomości. Przez tych kilka chwil poznał miejsca, w których poszczególni uczniowie spędzali wakacje, oraz co ciekawego zobaczyli. Nagła chwila ciszy jaka zapadła w momencie wkroczenia Nicolasa do Sali sprawiła, że Ślizgon spojrzał za siebie.
Również w tej chwili pojawił się Peter rozkładając swoje cztery litery obok niego na ławce. Obaj Ślizgoni wodzili wzrokiem za Gryfonem.
Łypnął w stronę Rafflesa. Słyszał tu i ówdzie, że Gryfon wyciągnął kopyta, a jego duch szwędał się po szkole, lecz on sam nigdy go nie spotkał.
- Może to czyjś wybryk? Eliksir wielosokowy i te sprawy..
Mruknął niezbyt przekonany do swojej teorii, ale ta jak na razie była jedyną logiczną.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Brennus Lancaster on Sro 02 Wrz 2015, 22:07

Hałas rozmów panujący na Wielkiej Sali został przerwanym głośnym chrząknięciem Zastępcy Dyrektora, Brennusa, który jak co roku wyświadczał przysługę swojemu przełożonemu podczas takich uroczystości.
- Witam wszystkich w nowym roku szkolnym! Mam nadzieję, iż dostatecznie odpoczęliście w wakacje i jesteście gotowi poszerzać swoją wiedzę i doświadczenie. Jednak zanim przejdziemy do uczty, zapraszam wszystkich pierwszorocznych na ceremonię przydziału - po tych słowach powrócił na swój fotel obok dyrektora.
Tiara przydziału wraz z profesor Lennox była gotowa na przyjęcie nowych pierwszorocznych i rozdzielenie ich do odpowiednich domów. W tym roku najstarszy syn sławnego Harrego Pottera, James, zaczynał swoją przygodę ze szkołą i wszyscy zapewne byli ciekawi w jakich barwach będzie chadzał przez kolejnych 7 lat swojego szkolnego życia. Tiara jednak długo nie zagościła na jego głowie przydzielając go od razu do domu Godryka Gryffindora rozwiewając tym samym wszystkie wątpliwości.
Tuż po zakończeniu ceremonii przydziału, Brennus Lancaster ponownie stanął na mównicy.
- Dobrze więc, nie przedłużając zacznijmy ucztę! - dyrektor klasnął w dłonie a na stołach pojawiły się wszelkie dobroci przygotowane przez skrzaty w szkolnej kuchni.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Zoja Yordanova on Czw 03 Wrz 2015, 12:43

Siedząca między Aaronem a Rhinną Gryfonka nie była zbytnio zainteresowana nowym nabytkiem w ich domu, będącym synem sławnego Pottera. Oczywiście obserwowała całą ceremonię i klaskała razem z pozostałymi uczniami, ale nie było to dla niej wydarzenie dnia. Podkreśliło to tylko to, że czasy wojny mieli już za sobą, a nowe pokolenie będzie jeszcze bardziej rozpieszczone od tych poprzednich.
Wciąż trochę żyła tą zepsutą zabawą w zeszły weekend. Przez omyłkę została zaliczona do "śmietanki" szkoły, chociaż w ogóle nie powinna się znaleźć na tej Ślizgońskiej zabawie. Mimo wszystko uwłaczał jej wybryk tajemniczego J.N.S., ponieważ nie potrafiła się tak sprawnie oczyścić z pozostałości łajnobomby, jak pozostałe ofiary. Castellani musiała jej pomóc potem w łazience, żeby pozbyła się nieprzyjemnych zapachów z włosów, a była po tym tak zawstydzona, że niedługo potem zwiała z imprezy w angielskim stylu. Dzisiaj wróciła do czerwonych barw, a z uczestnikami parapetówki u Tyath'a nawet nie miała możliwości się przywitać. Zapewne ciężko będzie utrzymać kontakty, będąc oddzielonym tyloma stołami od siebie.
Z zamyślenia wyrwał ją głos wicedyrektora, który ogłosił porę uczty. No nareszice! Podskoczyła lekko z radochy, kiedy na stole przed nią pojawiły się smakowite dania i oddała się spożywaniu posiłku, nie dołączając się do rozmowy Matlucka i Warda o nowych nauczycielach, których będą mieli w tym roku. Dostrzegła jednak, że panienka Hamilton nie nakłada sobie żurawiny do mięsa, więc trąciła ją delikatnie łokciem i uśmiechnęła się jak ta na nią spojrzała.
- Podasz mi tamten słoik po Twojej stronie? Żurawina idealnie pasuje do indyka
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Rhinna Hamilton on Czw 03 Wrz 2015, 12:53

Hamilton, kiedy postanowiła, iż z Sochą rozmówi się innym razem, najlepiej po uczcie, przyglądała się z zaciekawieniem ceremonii przydziału. A nuż trafi się tam ktoś ciekawy, kto za rok stanie w jej drużynie Quidditcha, a potem ją zastąpi? Nie zamierzała co prawda rozstawać się z krzesełkiem kapitana, ale w przyszłym roku będzie musiała o tym powoli myśleć. Syna Pottera przywitała klaskaniem - jak każdego w sumie nowego Gryfona. Ciekawiło ją tylko, czy fakt bycia Potterem jakoś wpłynie na zachowanie ludzi a propos jego osoby i na jego samego. Z zamyślenia wyrwał ją głos Zoji, która siedziała obok niej. Szybko na nią przeniosła spojrzenie i zamrugała oczami. Złapała za słoik i podała go dziewczynie.
- Ależ proszę. Żurawina często pasuje idealnie do każdego mięsa!
Co nie oznaczało, że Hamilton lubiła takowe połączenia. Spojrzała na swój talerz i złapała za sztućce. Dobra, czas się porządnie najeść! Ale też nie nażreć jak przysłowiowa świnia.. Raczej nie chciała się toczyć do Pokoju Wspólnego!
- Jak wakacje? Robiłaś coś ciekawego?
Zapytała cicho, przełykając kolejny kęs mięsa.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Zoja Yordanova on Czw 03 Wrz 2015, 13:07

- Dziękuję - odparła mimowolnie po bułgarsku i nawet się na tym nie złapała. Już dawno się przestawiła na myślenie po angielsku, ale takie grzecznościowe i naturalne sformułowania nadal brzmiały w jej głowie w ojczystym języku.
Zoja nałożyła sobie łyżkę czerwonego kleksa na talerz i dodała do swojego dania parę łodyg szparagów. Morwen uczyła ją nawyków zdrowego jedzenia przez te wakacje, ale też tego, że po każdym głównym daniu jest na szczęście deser. On poprawi smak niesmacznych warzyw, które mają w sobie niby tyle niezbędnych witamin...
Jak wakacje? Robiłaś coś ciekawego?
Intuicyjne wiedziała, że to pytanie było skierowane do niej, chociaż w tym gwarze ciężko się rozeznać. Szczególnie, że ją samą rozmowa po wakacjach o wakacjach jakoś nie porywała. Od kiedy zamieszkała w Londynie spędzała je bardzo podobnie do siebie. Jeden wyjazd zagraniczny z opiekunką, wizyty u znajomych w domach i potem już siedzenie i nic nie robienie.
- Raczej nie więcej niż zwykle. Zdecydowanie wolę siedzenie w Hogwarcie od błąkania się po Londyńskich ulicach. Szczególnie w wakacje... Zjeżdża się tylu turystów do centrum, że nawet w restauracjach, które dawno myślałam, że są nawiedzone, zapalają się światła. A w lipcu byłyśmy z mamą na Krecie, ale tam to takie upały, że tylko hotel wśród mugoli i leżenie plackiem na materacu w basenie - streściła pobieżnie i zagadnęła szybko Rhi, zanim wzięła kolejny widelec do ust.
- Natomiast nasza pani kapitan się chyba w tym roku opalała, co?
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Rhinna Hamilton on Czw 03 Wrz 2015, 13:29

No tak, Londyn nie należał do najciekawszych miejsc pod słońcem.
- Chociaż na Kretę wybyłaś! Londyn to dość ponure miasto na spędzanie tam wakacji..
Coś na ten temat wiedziała, w końcu również tam mieszkała! Wolała chyba Paryż, choć mało z tego miasta kojarzyła i znała, to było tak dawno temu, zanim przeprowadzili się do Londynu.. Słysząc uwagę Zoji na temat jej wakacji, zaśmiała się cicho. Po chwili jednak odchrząknęła i poprawiła szybko szatę. Na jej policzkach pojawił się delikatny róż. Spojrzała kątem oka na Bułgarkę.
- Aż tak to widać?
Owszem, w trakcie wakacji - prócz tych przygód z Nevanem, o których nikomu nie zamierzała mówi czy nawet wspominać, zdołała urządzić wypad z Abigail. Odrzuciła blond włosy z ramion.
- Razem z przyjaciółką siedziałyśmy trochę we Francji, na Lazurowym Wybrzeżu. To dopiero był wypad..
Mruknęła cicho, grzebiąc przez chwilę widelcem w sałatce na talerzu. Co tam się nie działo.. Plaża, słońce, ciepła woda, sporty, chłopcy.. Tam było wszystko!


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Nicolas Socha on Czw 03 Wrz 2015, 21:28

Kiedy zajął miejsce przy stole jakiś dzieciak nie wytrzymał i odezwał się do niego.
- Nicolas, to na prawdę ty? Socha wyglądał jakby coś się w nim zagotowało i dotarło do granicy, w której musiał wypuścić z siebie złość.
- Nie, Święty Mikołaj psisynu, czekaj, mam dla ciebie prezent - rzekł i podniósł ponad stół dłoń zaciśniętą w pięść. - Jeśli się nie przymkniesz i będziesz mi zawracać moją szlachetną rzyć to wbiję ci tą pięść w gębę, że aż udławisz się własnymi krzywymi zębami. - Dodał opuszczając rękę i wpatrywał się dalej w stół kadry. Ktoś jego pokroju powinien siedzieć tam, a nie z tym motłochem.
Wkurzające jest to jak wielu o nas mówi, w ogóle nie ukrywając się z tym. A jeszcze bardziej wkurzające jest to, że nie wiem po kim czego mam się spodziewać, kto jest naszym wrogiem, a u kogo mam szukać pomocy w razie czego. - Mamrotał do siebie w myślach niezadowolony.
- Nie dramatyzuj, masz przecież nas, kogo niby więcej potrzebujesz? - Odpowiedział mu głos w głowie. Nicolas uśmiechnął się nagle pogardliwie i powstrzymał się od wybuchnięcia śmiechem.
- Chyba sobie żartujesz, wolałbym jakaś panienkę, ale taką prawdziwą, a nie jaka mi się teraz trafiła.[i]
[i]- Że co niby sugerujesz gruby wieprze?
- Uśmiech z twarzy zniknął, a na jego miejsce pojawił się grymas złości.
- A to, że trafiła mi się ladacznica żołnierzy, w dodatku francuska. Pewnie po wojsku oddawali cię wszelkiego rodzaju zwierzyńcu, co nie Francuzie? - ponownie pojawił się uśmiech, tym razem zdecydowanie jednak szelmowski. Osoby siedzące obok mogłyby uznać go albo za obłąkanego - co jest bardziej prawdopodobne, albo pomyśleć, że chłopak ćwiczy mimikę twarzy. Bo komu by tak szybko zmieniał się nastrój?
- Zapamiętam to sobie! I jeszcze będziesz coś ode mnie chciał, to pośle cię do diabła!
- A jak ci się wydaje, skąd niby wracam? I on już mnie miał dosyć, więc wykorzystał szansę jaką dał nam ten głupek i wykopał mnie papa z swojego domku - Zarechotał się długo w myślach i wtedy ustała gwara w sali, a jakiś stary pryk zaczął mówić.
Ja jednak nie zamierzałem tego słuchać, bo wcale mnie to nie interesowało, a zastanawiało natomiast to co ten żarłok i moczygęba powiedział.
- Na serio tam byłeś? No i... I serio wywalił cię stamtąd? - powiedziałem na co dostałem jedynie odpowiedź w postaci kolejnego rechotu. Widocznie on bardzo zaciekawiony był tym co się działo przy tamtym stole, aż dziwne, że ktoś zdołał zwrócić jego uwagę na tak długo. Nagle jednak ni stąd padła odpowiedź. Jednakże gówno mi ona dała.
- A czegoś się spodziewał po Diable Łańcuckim? Co? - Nic mi to nie powiedziało, znałem kilku co to mogło się tytułować Diabłami, to nie oznaczało, że na prawdę nimi byli. W dodatku jego słowa tak nagle zostały urwane, nie rzucił niczym pogardliwym. I wtedy zrozumiałem dlaczego, na stole pojawiła się masa jedzenia, więc nic dziwnego, że taki żarłok jak on zaniemówił z wrażenia. Na całe szczęście ja też panowałem nad tym wieprzem i nie pozwoliłem by zachowywał się jakby był u siebie. No i na całe szczęście nie było tutaj ani wina ani piwa, bo by stąd nie wyszedł przez trzy dni pijąc i jedząc aż go brzuch nie będzie bolał i postanowi się znieczulić ogromną ilością alkoholu aż padnie pod stołem by następnego dnia, tuż po tym jak kogut zapieje zacząć wszystko od nowa.
Jedno było pewne, szybkie wyrwanie się z tej sali nie wchodziło w grę. Za co los mnie tak pokarał wiążąc nas już chyba na stałe...
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Lena Gregorovic on Czw 03 Wrz 2015, 23:29

Pierwszy września od bitych sześciu lat stanowił dla kapryśnej Rosjanki najgorszy koszmar. Istotą problemu nie tyle był powrót do szkoły, co o felerną podróż Ekspresem Hogwart. Ciągłe śmiechy, wręcz dziecinne gaworzenie, potwornie miła pani z wózkiem wyzwalały w Lenie wyjątkowo paskudne emocje. A w dodatku ten irytujący, miarowy stukot! Jak na Ozyrysie flaki, czarodzieje mogli się na to godzić?
Gregorovic, przebrnąwszy przez najtrudniejszą dla jej emocjonalnego serduszka część podróży, mogła ze spokojem odetchnąć. Nie oznacza to wcale, że z bladego lica zniknął wyraz ciągłego zniesmaczenia, wręcz przeciwnie. Ostre rysy twarzy podkreślała teraz pogarda bijąca z onyksowych oczu. Nie śpieszyła się wcale na ucztę powitalną. Nie interesowała jej ceremonia przydziału, ani widok znajomych i jakże słodkich twarzyczek. Najchętniej stłukłąby na miazgę połowę z nich (oczywiście tylko teoretycznie, bo ludzkie obawy względem krwi jakoś zawsze odbierały jej nadmiary odwagi). Przysiadłszy więc na dziedzińcowym murku z miną męczennika trwała niezmiennie w onej pozycji przez kilkanaście minut. Kiedy uznała, że część oficjalna uczty ma się prawdopodobnie ku końcowi podniosła swój kościsty tyłek, by kilkadziesiąt sekund później znaleźć się tuż przed drzwiami prowadzącymi do Wielkiej Sali. Standardowo, poprawiła materiał welurowej, ultrakrótkiej spódniczki, nim wsunęła się do pomieszczenia. Onyksowe, puste ślepia kolejno omijały wesołe twarzyczki. Jedna postać nie zdołała jednak umknąć jej uwadze. Socha. Serce podeszło jej do gardła, a usta zacisnęły się w grymasie zarówno strachu jak i zdziwienia. Nie przystanęła nawet na moment, w drodze do swojego miejsca. Usadowiwszy się pomiędzy Rafflesem a Fraserem, głośno przełknęła ślinę.
- Powiedzcie proszę, że to jakiś nieznany nikomu brat bliźniak Sochy, siedzi teraz na jego miejscu. - Wypuściła ze świstem powietrze. Przygładziła wystający z koka czarny kosmyk, nerwowym nieco gestem. Nie miała okazji spotkać Sochy jako zjawy. Dziękowała za to Merlinowi i Ozyrysowi, wiedząc jak mogłoby się skończyć jej spotkanie z podobnym stworzeniem. Jednak, co teraz? Magicznie zmartwychwstał, chorym trafem udawał zmarłego, czy może ktoś zwędził mu z trumny pęczek włosów? Oto była zagadka. Poprawiła różdżkę w podłużnej kieszonce z nadzieją, że nie będzie jej dzisiaj potrzebna.
avatar
Lena Gregorovic
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : Odcięta od galeonów majętnej rodziny. Póki co, trzyma fason.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Zoja Yordanova on Pią 04 Wrz 2015, 09:43

Ponure może i nie, ale w Londyńczyków coś wstępowało, kiedy nadchodził letni sezon. Pewnie przytłacza ich porcja napływających studentów z Europy, którzy pójdą do pracy za o wiele mniejszą stawkę, niż przeciętny Brytyjczyk, bo i tak będą zarabiali więcej niż w swoim kraju (czyt. Polska!). Ludzie w sklepach są przez to nieco bardziej drażliwi, kiedy słyszą obcy akcent, a niestety nawet wieloletnia mieszkanka Londynu - Zoja, nadal miała typowe zaciągi, których nie kontrolowała.
Nerwowy chichot blondynki sprawił, że Bułgarka na moment uniosła wzrok znad swojego talerza i dostrzegła ten typowy błysk w oku dla zabujanej dziewczyny. Kolejna stracona. Uśmiechnęła się kącikami ust i przełknęła kolejną porcją sałatki, którą w siebie wkładała.
- Jasne, z przyjaciółką - odparła mimowolnie. Ewidentnie wyczuwała w nastroju Gryfonki jakieś elektryzujące impulsy. Czy chłopak czy dziewczyna to akurat obojętne. Nie były jednak na takim stopniu zaprzyjaźnienia, żeby Rhinna musiała się jej zwierzać. Yordanova po prostu pokiwała głową i zazdrościła jej tego rozmarzonego spojrzenia. Westchnęła, zerkając w kierunku Aarona, który w ogóle był jak zwykle oderwany od rzeczywistości i teraz opracowywali z Hobbitem strategię podboju serca profesor Lennox. Marzeniem chłopaka było w tym roku chyba również zostać jej pupilem numer jeden.
- Zauważyłam, że wiele osób jest dzisiaj czymś bardzo przejęta - dodała do koleżanki obok, oglądając się na boki. Nie znała Nicolasa, bo jakoś nigdy nie zwróciła na niego uwagi, ale tym razem wystarczyło podążyć za paroma spojrzeniami, żeby go odnaleźć przy stole.
- Wiesz kto to? - szepnęła - Wydaje mi się, że widziałam w zeszłym roku jego twarz w Proroku Codziennym...
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Andrew Wilson on Pią 04 Wrz 2015, 10:04

Przy stole kadry nauczycielskiej jak zwykle toczyła się wesoła wrzawa między tymi największymi gadułami. Andrew pokazywał Collinsowi swój nowy nabytek do kolekcji magicznych teleskopów, który zmieniał pole widzenia w zależności od natężenia światła. Przekładali go sobie z rąk do rąk i podświetlali różdżkę zaklęciem Lumos, żeby zobaczyć efekt magicznego wyostrzenia obrazu. Obserwowanie gwiazd niewiele może to zmienia, ale mugole nazwaliby pewne ustawienie pokrętła "panoramą", która z pewnością pięknie wygląda w soczewce. Przy okazji można obserwować Wielką Salę w 180 stopniach, co jest dosyć zabawne.
- Fałszoskopy są zupełnie nieprzydatne w szkole, Andy - kontynuowali wcześniejszą rozmowę, tym razem o magicznych czujnikach tajności, których nowe wydania miały się pokazać tej jesieni w Ministerstwie Magii.
- Nadal mają zbyt wiele błędów, a uczniowie stanowczo za dużo zmyślają i są zakłócenia, których nie da się przeskoczyć.
- Co o tym myślisz, profesorze Fawley? - zagadnął czarodziej, chcąc by, wciąż stosunkowo nowy w towarzystwie, nauczyciel Eliksirów nie czuł się odseparowany.
avatar
Andrew Wilson
Nauczyciel: Zaklęcia


Wiek : 55
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : klasa średna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 04 Wrz 2015, 17:03

Hamilton spojrzała na Zojkę i uśmiechnęła się lekko.
- Nie, tym razem naprawdę z przyjaciółką. Razem z Abi z Ravenclawu postanowiłyśmy zrobić wypad do Francji! Było naprawdę super. A przede wszystkim - dużo, dużo słońca!
Powiedziała z euforią w głosie. Teraz mówiła całą prawdę. Zresztą, z wypadów z Nevanem w wakacje nie zamierzała się nikomu zwierzać, ba nawet nikomu się do nich przyznawać.
Słysząc kolejne jej stwierdzenie, i chwilę później pytanie, rozejrzała się dookoła. No tak, wszyscy byli poruszeni nagłym pojawieniem się Nicolasa. Rhinna odchrząknęła.
- To Nicolas.. Wszyscy byli święcie przekonani, że... nie żyje.
Szepnęła cicho, patrząc kątem oka na Zoję.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Aaron Matluck on Pią 04 Wrz 2015, 19:19

Plan na ten rok był prosty. Pokazać się Lennox z jak najlepszej strony, zabłysnąć w Klubie Pojedynków i potem najlepiej dostać się od razu do jakiejś jednostki treningowej Aurorów. Był w gorącej wodzie kąpany i wszyscy którzy go znali wiedzieli o tym doskonale. Nielegalne wycieczki w niedostępne tereny szkoły? To własnie on był personą numer jeden, a to tylko dlatego aby ćwiczyć się w sztuce rzucania zaklęć. Głupie? Na pewno. Czy dawało wyniki? Nikłe, ale nikłe to zawsze większe niż żadne. Jedną z osób które go rozumiały albo po prosty były zbyt nieśmiałe żeby się przeciwstawić był Hobbit. Czy tak się nazywał? Oczywiście, że nie ale przez podobieństwo do nazwiska jakiegoś mugolskiego aktora Zoja zaczęła tak go nazywać. Ona najlepiej znała się na mugolskich pierdołach i dlatego wierzył, że tak własnie było. Ponoć grał w... Jak to było? Właściciel Pierścionka? Coś takiego. A skoro o niej mowa.
- Zoja! Widzę, że już chyba wszystkiego zdążyłaś spróbować. Co jest najlepsze?
Zapytał spoglądając szybko wzrokiem po stole. Ona zawsze miała oko na dobre jedzenie, a nigdy nie przybierała na wadze. Skubana. Niektórzy to mają dary.
- Ach. Gdzie moje maniery. Hej Rhinna.
Powiedział uśmiechając się lekko posyłając dziewczynie po drugiej stronie Bułgarki pojedyncze machnięcie ręką.
avatar
Aaron Matluck
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Liverpool
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t758-skrytka-pocztowa-aarona-m

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Elijah Ward on Pią 04 Wrz 2015, 20:41

- Nie myśl nawet, że w tym roku Ci tak łatwo pójdzie, Kochanie. Słyszałem, że pierwsze spotkanie Klubu Pojedynków odbędzie się z profesorem Wilsonem, a wiadomo, że on woli mnie, a Ciebie niezbyt lubi. Kręcisz się przy jego bratanicy to tak masz.
Elijah, potocznie nazywany Hobbitem, grzebał łyżeczką od herbaty w kubku z sokiem dyniowym. Na talerzu miał tylko nadgryzioną kromkę chleba, ponieważ na tyle zagadali się z Aaronem, że zupełnie nie sięgnęli jeszcze po nic konkretnego. A uczta sobie trwała w najlepsze i dobroci mogą szybciej zniknąć, niż się tego będą spodziewać.
Matluck, który przypomniał sobie o obecności Zoi obok niego, zagadnął Bułgarkę, ale Ward nie pozwolił jej odpowiedzieć.
- Widziałem jak ładuje sobie do ust udko z indyka z jakąś paskudną mazią! A potem przegryzła to jeszcze łodygami, jakby to miało cokolwiek zmienić, że w końcu padnie na zawał przez tą ilość białka, które w siebie wsysa - powiedział, wymachując mokrym sztućcem. To była między nimi norma. Yordanova jak zwykle nie została chłopakowi dłużna, bo jako formę docinki wybrała pokazanie zawartości swoich ust, a Eli udał, że mu się zbiera na wymioty. Potem jednak uśmiechnął się do ślicznej blondynki, która siedziała obok małej zołzy i już uspokoił jak gdyby nigdy nic.
- Hej Rhinna - dodał za przyjacielem.
avatar
Elijah Ward
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania
Krew : półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Gloria Stark on Pią 04 Wrz 2015, 20:50

Ktoś musiał przyjść ostatni, ktoś musiał być spóźniony. Tym kimś musiała być Gloria Stark. Potrzepaniec, piegus, rudzielec, bujająca w chmurach i myśląca o smokach gryfonka.
Chciała wejść cicho do sali, ale te ciężkie wielkie wrota skrzypiały tak, że mogłyby zbudzić trupa ze swego wiecznego snu. A to by było najgorsze, zwrócić uwagę wszystkich. Całe szczęście oczy zwrócone były na kogoś innego i Glo mogła przemknąć niezauważona do stołu czerwonych druhów.
- Heeeeej! Coś mnie ominęło? - zapytała siadając gdzieś w grupie największych gaduł, które dobrze znała i nie czekając na odpowiedź od razu nałożyła sobie kawałek dyniowego ciasta, od tego biegu aż jej cukier spadł. No i warkocz, on też nie był w dobrym stanie, kokardka jej się przekrzywiła i kilka kosmyków jej powyłaziło.
Z większością z tej grupy w ogóle się nie widziała przez wakacje, bo wszyscy gdzieś powyjeżdżali a sama ruda niemal całe wakacje przesiedziała w rezerwacie smoków na takich jakby praktykach. Dyrektor Scott dzięki swojej uprzejmości umożliwił jej to, bo w końcu jego wielka hacjenda mieściła się tuż obok siedliska tych pięknych niebezpiecznych stworzeń. Albo po prostu miał już dosyć jej próśb, bo ta jęczała mu za każdym razem, że to spełnienie jej marzeń, że kiedyś zostanie smokologiem, bla bla bla.
- Co? Pojedynki z Wilsonem? No to ja odpadam, znowu mnie ślizgony zmiażdżą - mruknęła przed włożeniem sobie kawałka ciasta do buzi. Źle wspominała ostatnie spotkania w tym klubie, zwłaszcza jak była prefektem, ślizgony wtedy za każdym razem musieli jej dopiec i pokazać jak marna jest w obronie nad czarną magią. W tym roku wolała uniknąć takich przykrości.
avatar
Gloria Stark
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Portmagee, Irlandia
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1166-skrytka-pocztowa-glorii-

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Zoja Yordanova on Pią 04 Wrz 2015, 20:59

...tym razem naprawdę z przyjaciółką.
Czyli i tak nie myślała w tej chwili tylko o tej Abi. O dziwo z Rhinny można było łatwo to przeczytać, więc naprawdę ją ten koleś nieźle sztachnął. Ciekawe czy Zoja wygląda podobnie, kiedy myśli o swoim zauroczeniu...
- Ach, teraz już kojarzę! - znowu spojrzała na blondyna, który siedział pod koniec stołu. Trochę to natrętne, ale jedna para oczu więcej nie powinna zrobić mu różnicy. - Plotki mówiły, że zamienił się w ducha i został na terenie błoni. Albo to była niezła sztuczka, albo Hogwart naprawdę mieli wiadomości niczym najgorszy brukowiec i tak naprawdę stało się coś zupełnie innego - zaśmiała się cicho. Można się tu bać do drugiego człowieka zagadać, bo ściany naprawdę mogą mieć uszy i to jeszcze zmieniające znaczenie. Ma to tak w ogóle sens. Coś jak samoodpowiadające pióro, które pisze bzdury. Dlatego tak bardzo uwielbiała to miejsce... Wszystko jest możliwe.
Chłopaki raczyli w końcu zagadać, ale scenka, która tu się wydarzyła jest już opisana wyżej. Kiedy Elijah i Zoja przestali robić do siebie głupie miny, mogła wreszcie odpowiedzieć na pytanie Aarona.
- Ta paskudna maź to przepyszny sos żurawinowy, który Ci szczególnie polecam. Poza tym wołowinę, indyka, królika, kiełbaski i sałatkę warzywną! Szparagi rzeczywiście powinny zostać w doniczce... - zmarszczyła nosek, patrząc na niedokończoną porcję warzyw na swoim talerzu. Odłożyła sztućce w wymowny sposób, że skończyła pierwsze danie, więc magicznie brudne naczynia zniknęły i pojawił się mały talerzyk na deser.
- Czas spróbować ciasta marchewkowego.
// powiedzmy, że zwróciła wcześniej już uwagę na Glorię, nie chce mi się całości edytować :d
- Tylko Ty mogłabyś się spóźnić na ucztę powitalną, Stark. Ja nawet nie byłam jeszcze w dormitorium po przyjeździe. - wyszczerzyła się do Glorii, która usiadła naprzeciwko niej. Tak jest wygodniej sobie wyobrazić kto gdzie siedzi.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 04 Wrz 2015, 21:29

No i w końcu Gryfoni razem. A już chciała zacząć narzekać na brak ruchu przy stole czerwonych! Ale na szczęście stół odrobinę się ożywił, przez co można śmiało było stwierdzić, że Czerwoni żyją. I mają się dobrze!
Uśmiechnęła się na słowa Zojki i kiwnęła parę razy głową. Nie rozumiała, jak to się stało, że Nicolas nagle wszedł do Wielkiej Sali, żywy jak gdyby nigdy nic. Wzruszyła ramionami.
- Coś koło tego. Nie wiem, o co chodzi. Może się dowiem.
Rzuciła spokojnie, po chwili pochylając się do przodu i kierując spojrzenie na chłopaków. Posłała im szeroki uśmiech i skinięcie główki.
- Siema, chłopaki. Aaron, w tym roku do Klubu Pojedynków się wybierasz?
Sama zaczęła się zastanawiać, czy w tym roku nie udzielać się nieco bardziej! W zeszłym roku, przez kilka wydarzeń nie była zbyt na bieżąco w nauce, ale pod koniec roku nadrobiła i zdała egzaminy śpiewająco! W tym roku nie zamierzała pozwolić, by ten problem się pojawił znowu. W tym miało być wszystko pięknie pozaliczane, bez większych problemów.
Skierowała spojrzenie na Elijaha, słysząc jego wywód na temat tego, co właśnie Gloria zjadła. Zaśmiała się cicho, ukazując białe zęby, po czym rzuciła cicho.
- Ja się tych łodyg nie tykam!
Rzuciła wesoło, kiedy do stołu podeszła jeszcze jedna osoba. No to teraz się ożywili wszyscy przy czerwonych!
- Hej, Gloria. Tak naprawdę, nic ciekawego. Przemówienie vice-dyrektora, i niedawno zaczęliśmy jeść, więc jesteś na bieżąco.
Mrugnęła do dziewczyny okiem, po czym skończyła jeść swoją sałatkę na talerzu. Po chwili brudne naczynie zniknęło i pojawiło się czyste w tym samym miejscu.
- Stu procentowo się zgadzam, czas na deser!


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 23 z 25 Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24, 25  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Hogwart :: Parter

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach