Altanka

Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Go down

Altanka

Pisanie by Brennus Lancaster on Sob 08 Cze 2013, 01:34

First topic message reminder :



Urocza altanka z ławeczką, która zasłonięta jest częściowo od cienia koronami drzew rosnących na błoniach. Stoi tutaj już bardzo długo, jest dziełem dawnego gajowego z lat 50-tych XX-wieku. Była świadkiem wielu wzruszeń i uniesień szkolnych miłostek.

Pssst, to podobno tutaj James P. Wyznał miłość Lily E.! Na jednej z belek altanki można przeczytać wyryte L + J.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Altanka

Pisanie by Matthew Sneddon on Pią 07 Lis 2014, 19:07

Widział, że Mia opróżniająca już w samotności jego butelkę, czuła się z tym całkiem swobodnie. Zresztą Matthew nie miał już ochoty dalej pić. Tyle ile już pochłonął w zupełności mu wystarczało, czuł się wstawiony, ale nie na tyle by nie dotrzeć do zamku o własnych siłach. Czuł się po prostu zrelaksowany.
Spojrzał na nią, jak zerowała całkiem do końca alkohol.
- Nie w formie... Mam nadzieję, że już nie wrócisz do niej, bo w teraz jesteś taka urocza - palnął głupio, może trochę za szybko.
Gdy następnego dnia rano wspominał ten wieczór, jedyne co przychodziło mu do głowy, to pacnąć się w czoło. Jak mógł ją tak pocałować? Czy po Gregorovic niczego się do cholery nie nauczył? Różnica jednak na szczęście polegała na tym, że Mia nie uderzyła go, nie wyśmiała ani nic z tych podobnych rzeczy, za to początkowo nawet oddała pocałunek. Sneddon miał tylko nadzieję, że nie było to spowodowane alkoholem, ale faktem, że naprawdę go lubiła.
Marzenie ściętej głowy.
Pluł sobie w twarz, że posunął się aż o tego, ale nie mógł się powstrzymać. Kruger zbyt mocno go do siebie przyciągała w tamtej chwili.
Gdy odsunęła się od niego i zaproponowała powrót do zamku, przytaknął. Na to jednak, by iść i szukać mu dziewczyny nie mógł się zgodzić.
- Nie jestem jeszcze takim desperatem - powiedział do niej, jednak bez żadnych oznak złości czy smutku. - Sam sobie poradzę.
avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Monika Kruger on Pią 23 Sty 2015, 11:19

Gdy tylko usłyszała ciche pyknięcie, a magia zgromadzona w tym jednym konkretnym miejscu zasygnalizowała jej, że przejście jest otwarte, Monika przełożyła nogę przez próg Pokoju Wspólnego i wyszła na zewnątrz, chcąc uwolnić się trochę od ślizgońskiego otoczenia, zapachu staroci unoszącego się w powietrzu i poczuć na twarzy powiew nadchodzącej w końcu zimy.
Póki co, nic nie zapowiadało opadów śniegu. Pogoda była raczej pochmurna, temperatura całkiem niska, ale nie mroźna, ale gdy tylko dziewczyna stojąc na dziedzińcu nabrała pełne płuca powietrza, poczuła, że to już tylko kwestia czasu, aż w końcu doczeka się możliwości ulepienia bałwana z bratem, jak co roku, lub porzucania śnieżkami w niczym nieświadomych puchonów.
Była w nad wyraz dobrym nastroju. Cóż, w końcu znowu zeszli się z Brandonem i panna Kruger miała naprawdę szczerą nadzieję, że tym razem już na dobre, a po drugie również z Mią nareszcie przestały się kłócić. Cóż mogłoby zakłócić ten spokój, który po dłuższej nieobecności na nowo zagościł w jej sercu?
No na pewno fakt, że jej chłopak wymienia się śliną z własną kuzynką, ale o tym Monika nie wiedziała i trwając w tej błogiej nieświadomości kompletnie nie podejrzewała Tayth-Wilsona o podobne ekscesy.
Ruszyła powolnym krokiem w stronę altanki. Poszłaby na błonia, pod swoje ulubione drzewo, ale od jakiegoś czasu to już przestało chyba być jej osobiste miejsce, ponieważ zbyt dużo osób się wokół niego kręciło.
Przycupnęła na drewnianej ławeczce, i wyciągnąwszy różdżkę zapaliła samotną świeczkę wiszącą w lampionie pod daszkiem.
Nie było jej zimno. Ubrana wyjątkowo ciepło mogła w pełni rozkoszować się samotnością i cudownym szczęściem, jakiego teraz zaznawała.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Pią 23 Sty 2015, 12:26

Miesiące mijały i koniec roku szkolnego zbliżał się niebłagalnie a Wilson nadal nie miał pojęcia co zrobić ze swoim życiem. Przez całe te siedem lat w tej szkole miał nadzieję, że w końcu nadejdzie taki dzień w którym dowie się co chce robić ze swoim życiem dalej. Niestety, taki dzień nie nadszedł i wcale nie zapowiadało się by kiedykolwiek miał się pojawić, ale w sumie kiedy tak zastanawiał się nad tym to dochodził do wniosku, że nie ma co planować, nastawiać się i starać, bo przecież to był ON, ten któremu nigdy nic nie wychodziło. Łatka którą przykleiło mu społeczeństwo stała się rzeczywistością, sam przestał od siebie wymagać, bo nikt nie oczekuje od niego i nie spodziewa się niczego dobrego.
Dzisiejszy dzień w sumie zapowiadał się tak samo jak kilka poprzednich- miał zamiar spędzić go w samotności paląc papierosy na przemiennie popijając winem i może to byłby dobry pomysł gdyby nie fakt, że niebawem dostałby odleżyn gdyby spędził kolejny dzień w dormitorium. Wstał więc, wziął prysznic kompletnie zapominając o uczesaniu włosów i ogoleniu tego kilkodniowego zarostu, szczerze powiedziawszy miał to gdzieś. Nie śmierdział, czy to nie wystarczy?
Nie czekając długo zabrał paczkę papierosów i wyszedł na błonia. Świeże powietrze aż zaparło mu na chwilę dech. Nie zdawał sobie sprawy, że przez te kilka dni, a może nawet i tydzień(?) pogoda aż tak się poprawi. Wolnym krokiem chowając ręce do kieszeni ruszył w stronę altanki gdzie przeważnie przesiadywał w samotności paląc papierosy.
Zbliżając się już do celu zauważył najpierw palący się lampionik a potem dziewczynę która siedziała zamyślona na ławeczce. Już po chwili Tony poznał, że to Monika- dziewczyna z jego domu, prócz tego, że była/jest dziewczyną jego kuzyna to nie wiedział o niej praktycznie nic. No dobra wiedział, była ładna, kurewsko ładna.
- Przykro mi jestem zmuszony zaburzyć Twoje sam na sam z altanką- powiedział uśmiechając się lekko.- Chyba, że chcesz to możemy popatrzeć na siebie w milczeniu, mamy do tego tak bardzo romantycznie sprzyjającą miejscówkę- Anthony usiadł obok dziewczyny i odwrócił głowę w jej kierunku.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Monika Kruger on Pią 23 Sty 2015, 13:11

Bawiła sie różdżką, obracając ją w zamyśleniu w palcach. I ją naszła nagle potrzeba zastanowienia się na temat swojej przyszłości. Monice wprawdzie został jeszcze na takie rzeczy cały rok, ale dziewczyny miały to do siebie, że często planowały życie z dużym wyprzedzeniem.
Oparła głowę o ścianę altanki i wlepiła wzrok w ten nieszczęsny lampion, w którym za sprawą magii świeczka nigdy się nie wypalała. Cóż by robiła, gdyby nigdy nie urodziła się w czarodziejskiej rodzinie? Kim by była? Cóż, pewnie zajmowałaby się podobnymi rzeczami, tylko w bardziej mugolskiej wersji, czyli uprzykrzałaby sobie niepotrzebnie życie. To jej wychodziło wybitnie dobrze. Albo podrywałaby chłopaków. To też jej akurat zawsze dobrze szło.
Nie siedziała samotnie jednak wcale długo, bo już po około kwadransie, ciszę przerwały czyjeś kroki. Odchyliła głowę, by dostrzec kim może być intruz i uśmiechnęła się pod nosem. Kolejny Wilson.
Zawsze uważała, że gdyby nie Brandon, i gdyby nie opinia Antka i jego liczne podboje, to mogłaby się nim nawet zainteresować. Nie musiała się nigdy zastanawiać, co też takiego widzą w nim te wszystkie dziewczyny bo sama ślepa nie była i doskonale zdawała sobie sprawę ze swoistego uroku, jaki chłopak wokół siebie roztacza.
Mimo, że przyszła tu z zamiarem odpoczęcia od lochów, wcale nie zirytowała się tym, że lochy przyszły do altanki za nią. Dla Wilsona mogła zrobić wyjątek, przesunęła się więc nieco na siedzisku, robiąc mu miejsce tuż obok siebie.
- Nic nie szkodzi - powiedziała uśmiechając się szczerze i poklepując wygrzany już przez nią kawałek ławki. - Zobacz jak nam ładnie przygotowałam tę romantyczną miejscówkę.
Gdy już zajął miejsce obok, dziewczyna nie omieszkała zaszczycić go zaciekawionym spojrzeniem. W zasadzie nie była na bieżąco z plotkami na jego temat, zbyt mocno zajęta swoimi sprawami w ostatnim czasie zwyczajnie nie miała czasu na to, by je sobie zaktualizować. Dobrze się więc składało, że się pojawił i Monika mogła zasięgnąć informacji u samego źródła.
- To kto padł ostatnio twoją ofiarą - spytała zaintrygowana. - Już nawet nie pamiętam na kim skończyłam liczyć - zaśmiała się żartobliwie. Po chwili westchnęła przeciągle, zwracając oczy ku niebu.
- Ciężkie jest życie Don Juana... Coś na ten temat wiem - zakończyła puszczając mu oczko. Po ostatnich wydarzeniach z Brandonem, Rienem, Cortezem a potem znów z Brandonem śmiało mogła stwierdzić, że go w pełni rozumie.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Pią 23 Sty 2015, 13:34

Wilson często zastanawiał się czemu tego typu dziewczyny zawsze musza mieć chłopaka, czemu nie mogą być wolne i poddać się mu całkowicie. Jak widać niestety chłopak miewał czasami w swojej głowie zapędy na narcyza i szowinistę zwłaszcza od momentu kiedy stracił Emily to tak naprawdę nie poczuł jeszcze nic do żadnej innej dziewczyny i było mu z tym bardzo dobrze. Bo tak na dobrą sprawę po co czuć? przecież to w żadnym rozrachunku się nie kalkulowało! A przynajmniej w jego mniemaniu było to całkowicie zbędne.
Chłopak zajął już wygrzane przez dziewczynę miejsce i uniósł rękę obejmując ją, zaś drugą nakreślił w powietrzu pół kole jak gdyby chciał pokazać jej jaka świetlana przyszłość czeka ich razem.
- Widzisz kochana, to musi być przeznaczenie. Altanka, romantyzm, a potem seks do białego rana- zaśmiał się i jako, że był ostatnio naprawdę porządny to wziął dłoń którą jeszcze przed chwilą ją obejmował. Z resztą była dziewczyną jego kuzyna i w sumie gdyby nie był Tonym to pewnie takimi właśnie pobudkami kierowałby się chłopak kiedy zdejmował z niej swoją rękę, no cóż nie zrobił tego z takiego powodu. Po prostu chciało mu się palić. Włożył więc dłoń do kieszeni bluzy i wyjął z niej paczkę papierosów marszcząc brwi kiedy tylko zauważył, że w środku ma tylko kilka szlugów, a to wskazywało tylko na jedno- powinien ograniczyć palenie. Generalnie powinien ograniczyć bycie Anthonym Wilsonem, bo nikomu to na dobre nie wychodziło.
- Nie sądziłem, że takie pytanie zada mi nasza szkolna wszetecznica- posłał jej zadziorny uśmiech a przy tym zasadził jej lekkiego kuksańca w bok, tak żeby nie potraktowała jego słów zbyt poważnie. W głowie jednak starał sobie przypomnieć z kim ostatni raz uprawiał seks i kiedy to do niego doszło to lekko zbladł. TOŚKA, jego przyjaciółka, która teraz pewnie ze wstydu emigrowała na Antarktydę.
- Ostatnio upodobałem sobie te zakazane, wiesz większa frajda mieć coś czego mieć nie powinnaś- posłał jej oczko i odpalił papierosa.- Masz może ochotę?- spytał kładąc paczkę z fajkami na jej kolanach.- Częstuj się- skinął głową.- A Ty jak tam?- spytał zaciągając się mocno.- Nie znudził Ci się jeszcze ten PÓŁWilson?
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Monika Kruger on Pią 23 Sty 2015, 14:42

Gdy Anthony ją objął, nie poczuła się w żadnym stopniu skrępowana, ani nawet nie pomyślała przez ułamek sekundy, że to coś złego. Takie gesty wydawały się być w wykonaniu chłopaka zupełnie naturalne i Monika absolutnie niczego sobie nie zaczęła w związku z nimi projektować. Tak samo jego słowa o seksie do białego rana skwitowała tylko krótkim uśmiechem doskonale wiedząc, że wszystko co mówi podszyte jest typową dla niego nutką żartu. Sama również będąc w wyśmienitym humorze podchwyciła temat, uznając, że takie zachowanie od czasu do czasu nie oznacza od razu, że z kimś na boku flirtuje.
- Ale w altance może być trochę niewygodnie - stwierdziła rzeczowo siląc się na poważny ton i próbując zamaskować rozbawienie jakie ją ogarniało. - I zimno - dodała jeszcze.
Gdy usłyszała jak nazywa ją szkolną wszetecznicą wygięła usta w podkówkę, udając, że się o to obraża. Absolutnie nie brała tego do siebie, sama też nie uważała się za jakąś puszczalską . To nie jej wina, że powodzenie u chłopaków miała większe niż połowa płci pięknej zamieszkującej Hogwart razem wzięta, i że mogła to w prosty sposób wykorzystać do swoich celów. Poza tym od zawsze kochała tylko jednego chłopaka, ale gdy przychodziło co do czego, i trzeba było się na nim odegrać, jej urok osobisty idealnie się do tego nadawał.
- Jesteś podłą świnią Wilson - powiedziała w taki sposób, że w jej ustach brzmiało to nawet jak komplement. - Masz szczęście, że lubię takich jaki ty, bo byś już tu za te słowa nie siedział - zaśmiała się.
Zawiesiła wzrok na jego twarzy by dostrzec, że mimo lekkiego nieładu w ogólnym wyglądzie, nadal nie można mu było odmówić tego, że był szalenie pociągający. Ta rodzina miała już chyba takie geny. Oprócz Charlesa. Na tego to wprost nie mogła patrzeć i absolutnie nie ważny w tym przypadku był fakt, że należał do Gryffindoru. Dla Moniki był po prostu paskudny i dziewczynę bardzo dziwiło to, jak dwaj rodzeni bracia mogą się od siebie tak różnić.
- Fajnie Ci w takim zaroście - powiedziała lekko zaczepnie, bo i to nie umknęło jej uwadze. - Wyglądasz z nim o wiele poważniej.
Pokręciła głową, gdy położył na jej kolanach prawie pustą paczkę papierosów. O nie, gdy ostatnim razem zaciągnęła się tytoniem o mało nie wypluła swoich płuc. Nie miała ochoty na powtórkę z rozrywki, poza tym nawet choćby i chciała, wiedziała, że nigdy nie nauczy się palić.
- Nie będę zabierać ci tego co tam jeszcze zostało - powiedziała wielkodusznie i włożyła mu kartonik do kieszeni bluzy, z której uprzednio ją wyciągnął. - Znaj dobroć serca Moniki Kruger.
Podobało się jej towarzystwo Anthony'ego. Nie był nadętym bufonem, jakich w lochach niemało. Fajnie było dla odmiany porozmawiać z kimś wyluzowanym.
- Nazwiska, Wilson. Muszę wiedzieć wszystko, więc poproszę o konkretne nazwiska - zaśmiała się, a dopiero po chwili dotarł do niej sens jego słów. - Zakazane? Masz na myśl... Zajęte? Starsze? Nauczycielki? Bierzesz się za nauczycielki??? - Jak zwykle ciąg domysłów doprowadził do tego, że Monika wybuchła gromkim śmiechem. - Ta od numerologii jest fajniutka chociaż lekko nawiedzona. Albo Cortez, wyobrażam sobie Ciebie z profesor Cortez!
Zaśmiewała się do tego stopnia, że aż musiała się podeprzeć na jego ramieniu. Wytarła z kącika oka łezkę, która pojawiła się przywołana tą ogólną wesołością.
- I nie, nie znudził mi się. Ale jak coś dam Ci znać. Daję słowo - będziesz pierwszy który się o tym dowie.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Pią 23 Sty 2015, 16:14

Dziewczyna wprawiła Anthony'ego wręcz w wyborny humor. Od paru tygodni nie miał na ustach tyle uśmiech co dzisiejszego popołudnia i dopiero teraz zorientował się, że brakowało mu takiego niezobowiązującego towarzystwa dziewczyny która nie obrażała się na każdym kroku, albo nie miała do niego pretensji i przede wszystkim jej jeszcze nie przeleciał- a z takimi też już coraz ciężej się rozmawiało. Jakieś problemy, niedomówienia i pretensje, a przecież chodziło tu TYLKO o seks. Nie od dziś wiadomo, że Wilson się nie angażuje.
- Dla mnie to wszystko jedno, mogę się pieprzyć nawet na kamieniu- wzruszył ramionami, bo to co powiedział było akurat prawdą- poza tym HALO jestem Tony, ogrzeje Cię nawet na Syberii- po raz kolejny zaciągnął się papierosem wypuszczając z ust dym w kształcie kółek.
Jeżeli jednak chodzi o urodę dziewczyny to nie było to dziwne, że uganiało się za nią pół szkoły, bo sam Wilson nawet teraz wyobraził sobie, że ślizgonka musi naprawdę dobrze wyglądać nago. Kuzyn zdecydowanie nie zasłużył na taka dziewczynę, czemu on nigdy nie miał takiego szczęścia? Chory świat... Pomyślał i całkiem mimowolnie pokiwał głową z dezaprobatą.
- Wiem- odparł i dumnie wypiął klatkę piersiową na słowa jaką to on świnią nie jest- i za to mnie wszystkie tak bardzo kochacie, widzisz nic z tym nie zrobię, taki mój urok osobisty- odwrócił głowę w jej stronę a na jego twarzy malował się łobuzerski uśmiech.
Anthony przeważnie miał świadomość tego z jaką łatwością przychodzi mu podrywanie dziewczyn i często to wykorzystywał, ale szczerze powiedziawszy ostatnimi czasy jedyne co mógłby poderwać to głaz- ewidentnie wyszedł z wprawy.
- Nie możesz mi tak mówić, Moniko- zmarszczył brwi udając wielce oburzonego.- bo faktycznie będę musiał Cię tu przelecieć- kiedy już wypalił papierosa przygasił niedopałek butem a wzrok swój ponownie skierował na ślizgonkę. Boziu chyba faktycznie zbyt długo już nie uprawiał seksu bo w jego głowie przewijały się teraz sceny z nim i nią w roli głównej.
- Oj nie, nie zapędzajmy się nie jestem jeszcze na takim levelu żeby zaliczać nauczycieli, ale kto wie, koniec roku się zbliża może warto zaszaleć?- uśmiechnął się wesoło przeczesując jednocześnie swoje zmierzwione włosy. - Widzisz, po prostu zaliczam przyjaciółki i aktualnie... - w tym momencie rozłożył ręce na boki w geście bezradności.- nie posiadam żadnej, wszystkie przeleciałem- westchnął ciężko, ale kolejne słowa dziewczyny sprawiły, że Wilson tak samo jak i ona zaczął się śmiać.- Myślisz? Czyli co mi sugerujesz, mam zacząć celować w nauczycielki? W sumie...ja tam chciałbym mieć prywatne korepetycje z Dolarix- zmrużył oczy w zamyśleniu starając sobie wyobrazić nauczycielkę w seksownym przebraniu pielęgniarki. Co jak co, ale trzeba było przyznać, że wyobraźnie Tony miał baaaaardzo bujną.
- Opowiedz mi jak to jest być z kimś dłużej niż kilka miesięcy i nie znudzić się tym? Co takiego wspaniałego jest w byciu w związku- chłopak nie mógł się powstrzymać by policzkiem nie musnąć niby przypadkowo jej dłoni która leżała na jego ramieniu.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Monika Kruger on Pią 23 Sty 2015, 17:00

- Ale ja nie. - Prychnęła niby oburzona krzyżując przedramiona na wysokości piersi. To znaczy może trochę przesadzała, bo gdy przychodziło co do czego, to generalnie nie przeszkadzało jej w jakim aktualnie miejscu się znajduje i czy to jest akurat podłoga w starym zegarze, czy w opuszczonej zamkowej klasie. Gdyby się tak nad tym głębiej zastanowić, to jedyną osobą, z którą się normalnie, po bożemu na łóżku kochała był Lynd, czyli starsza wersja Antka, która również słynęła z tego że dobierała się do wszystkiego co ma cycki.
Stare czasy.
Spojrzała na niego z ukosa ledwo powstrzymując parsknięcie, które o mały włos wydobyło się z jej ust.
- Ten jakie ma mniemanie o sobie - powiedziała szturchając go żartobliwie w ramię. - A skąd wiesz, może ja właśnie jestem naprawdę wymagająca i dlatego do ogrzania potrzebuję Włocha, bo nikt inny nie daje rady podołać? - spytała. Bo tak po prawdzie dlaczego akurat zakochała się w Brandonie? Było mnóstwo innych równie przystojnych chłopaków w Hogwarcie, między innymi nawet ten siedzący właśnie obok, więc jakim cudem do żadnego z nich nigdy nie zapałała tak gorącym uczuciem jak do Tayth-Wilsona? Sama się nad tym nie raz zastanawiała. Przemaglowała już ten temat w głowie tyle razy, że już dawno powinna znaleźć odpowiedź, chociażby przypadkiem. Miłość jest ślepa, jak to mówią. W przypadku Moniki była chyba ślepa, głucha i niema, jak się zapewne niedługo okaże.
- Już sobie nie dodawaj - zażartowała patrząc jak wypina pierś. - Na mnie to nie działa.
Gdy tylko wypowiedziała te słowa, zastanowiła się, czy tak jest w istocie. Antek okazał się genialnym towarzyszem rozmowy, oraz idealnym sposobem na spędzenie wieczoru w dobrym humorze. Działał na nią, jak na chyba każdą laskę w Hogwarcie, jednak ona miała teraz Brandona, i obmyślony plan, jak odzyskać jego zaufanie. Żałowała, że nie ma przy sobie żadnej butelki z trunkiem, bo tak właściwie to tego jednego jej tylko brakowało, by to popołudnie zaliczyć do jednego z lepszych w ostatnim czasie. A ona lubiła się tak wyluzować przy alkoholu. Ames ją tego nauczył.
No ale tak właściwie, czy coś stało na przeszkodzie?
- Ty masz swoje używki, ja załatwię nam jeszcze moje. Pozwól, że cię dziś spiję do nieprzytomności a potem wykorzystam. - Machnęła różdżką, wypowiadając ciche accio butelka, by przywołać spod swojego lóżka w dormitorium schowany w kufrze rum, który trzymała na okazje takie jak ta. Oczekując na trunek obserwowała jak chłopak gasi papierosa i kontynuuje wątek nauczycielek.
- Dolarix to taka słodka pindzia, bierz się za Cortez ja ci mówię. Zrób to ostatniego dnia szkoły. Wtedy już cię za to nie wyleją - podsunęła i tak nie całkiem wierząc w to, że ślizgon by się do czegoś takiego posunął.
- Mnie nie przeleciałeś, ale i tak chętnie zostanę twoją przyjaciółką - wyszczerzyła się, a potem chwyciła butelkę którą przywołała, odkręciła korek i wręczyła chłopakowi.
- Czyń honory. Jak coś, mam jeszcze drugą - powiedziała czekając na swoją kolej.
- A o związki pytasz niewłaściwą dziewczynę. Przecież ja i twój kuzyn nigdy nie wytrzymaliśmy dłużej niż kilka miesięcy. Jakby tak zliczyć te wszystkie dni, w których żyjemy zgodnie, to tego nie będzie wcale tak dużo - wzruszyła ramionami i dodała - sama patologia.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Pią 23 Sty 2015, 21:41

- Znalazła się księżniczka- mruknął wywracając przy tym wymownie oczami jednak głupkowaty uśmiech nie schodził mu z twarzy. Wilson zgiął nogę w kolanie kładąc ją na ławce i odwrócił się w stronę dziewczyny by móc na nią swobodnie patrzeć i nie musieć odwracać co chwilę głowy, no a przecież nikt nie chce żeby Tony dostał skoliozy.
- Musze Cię wyprowadzić z błędu, moja droga, wbrew pozorom Włosi wcale nie mają większej temperatury ciała, a na dodatek szybko tyją, więc radzę Ci dobrze zastanów się nad tym dwa razy- odpowiedział jej nieco sarkastycznie ale wiadomo, że było to wszystko w formie żartu. Skoro naprawdę go kocha, a miłość naprawdę istnieje to tym lepiej dla nich, że znaleźli się tak wcześnie. Ale umówmy się, miłości nie ma a przynajmniej nie dla Wilsona, który stronił od takich uczuć po ostatniej wpadce z Emily. Zakochał się, zdradził i cierpiał i po co to komu? Miłość to tylko wymysł ludzi, ładnie nazwana chęć ruchania i przekazywania genów dalej, to taka pomyłka w rozwoju człowieka, malutki błąd który potrafi zrujnować Ci życie i rozwalić emocje.
- Nie działa? To był mój najlepszy chwyt! Przynajmniej mogłabyś udawać...- wymruczał pod nosem.- Mam być bardziej bezpośredni?- spytał patrząc jej wyzywająco prosto w oczy. Wilson nie wiedząc czemu całkiem podświadomie z nią flirtował, może po prostu chciał sprawdzić czy jeszcze umie a może po prostu mu się podobała i dobrze mu się z nią gadało?
Słysząc jej kolejne słowa poruszał znacząco brwiami zatrzymując jedną z nich po chwili u góry- Wiesz chyba nie będę się wzbraniał- i już po chwili w ich kierunku leciała butelka z alkoholem. I dobrze, bo ślizgon uważał, że nie ma czegoś takiego jak nieodpowiednia pora na alkohol. Zawsze można znaleźć jakąś okazję, chociażby pierwszy piątek w tym tygodniu, o!
- Cortez? Nie ma takiej opcji! Nie dość, że jest stara to wygląda jak mops z kilogramem tapety...no co? Po prostu tak mi się kojarzy- chłopak wziął od dziewczyny butelkę i skinął głową w geście podziękowania.- Ale kiedy zostaniesz moją przyjaciółką to potem będę tak czy siak musiał Cię przelecieć. Piszesz się na to?- nie czekając dłużej Anthony przytknął gwint butelki do ust i niczym prawdziwy alkoholik upił naprawdę kilka sporych łyków. W końcu przez ostatni tydzień nie próżnował tylko ćwiczył tą cenną umiejętność jaką było picie procentów.
- Drugą? Tylko żeby nie skończyło się tak, że nie dość że mnie nie wykorzystasz to będę musiał Cię zanosić do dormitorium- mrugnął do niej zaczepnie oddając jej butelkę.
- No to w takim razie skoro ze sobą nie wytrzymujecie to po co ze sobą jesteście?- spytał kompletnie nie rozumiejąc tej miłosnej logiki kobiet.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Monika Kruger on Sob 24 Sty 2015, 01:19

Teraz, gdy tak bezceremonialnie już siedział prawie na wprost, mogła mu się przyjrzeć jeszcze lepiej. Do tej pory skutecznie badała tylko jego profil i choć i jemu nie można było nic zarzucić, to musiała przyznać, że w pełnej okazałości prezentował się o wiele przystojniej. Cóż, Monika musiała przyznać, że w towarzystwie osób o takiej aparycji i z takim poczuciem humoru zwyczajnie czuła się zagubiona. Gdyby była sama... Ten wieczór z pewnością już dawno zrobiłby się o wiele bardziej niestosowny. Jedynie myśl o Brandonie skutecznie powstrzymywała ją przed tym, by nie dać się ponieść. A może była to niechęć do bycia jedną z wielu?
- Włosi tyją? A Szkoci nie? - spytała równie żartobliwie. - Wszyscy tyją, a już w szczególności stare Niemki - zachichotała, wyobrażając sobie, że chociaż może teraz nie ma z tym kompletnie problemu, to na starość kto wie? Widok siebie z nadprogramowymi kilogramami był naprawdę uroczy, jednak gdy usłyszała kolejne słowa ślizgona natychmiast odgoniła od siebie tę wizję i parsknęła śmiechem. Była pod wrażeniem tego jak naturalnie przychodziło mu rozśmieszanie ją. W jego słowach nie kryła się nawet odrobina sztuczności, przez głowę więc nie przeszłoby jej, że może specjalnie z nią flirtować. Widziała, że robił to podświadomie, a rozmawiał z nią zupełnie tak, jak gdyby zdarzało się to codziennie.
- A to można być bardziej bezpośrednim? - spytała lekko wymijająco, bo jednocześnie chciałaby usłyszeć to, co jeszcze chłopak mógłby jej powiedzieć, a z drugiej strony nie chciała prowokować jakiejś dwuznacznej sytuacji.
Choć przecież i tak było już o wiele za późno. Antek i Monika cali byli dwuznaczni.
Uniosła brwi ku górze, zdziwiona tym, jak Wilson opisał ich nauczycielkę od eliksirów.
- No co ty, serio? Zawsze myślałam, że podoba się chłopakom, znaczy... Nie raz słyszałam komentarze na jej temat. Ale skoro wolisz pindzie Dolarix, to proszę bardzo! - Przejęła butelkę z rąk ślizgona i sama również pociągnęła z niej całkiem zdrowo. Była podobnego zdania co i on, na alkohol nigdy nie było dla Moniki złej pory. Tym bardziej teraz. Obecna chwila była wprost idealna by wprawić się w stan lekkiego upojenia.
- A to nie możesz mieć przyjaciółki i jej nie przelecieć? - spytała, gdy już alkohol przestał palić jej gardło. Oddała na powrót butelkę Anthony'emu, po czym wyciągając nogi przed siebie, położyła je na stole, bo tak było o wiele wygodniej. - Nie mogę być pierwszą panną od niestukania? - zaśmiała się jeszcze. Oczywiście schlebiała jej uwaga Wilsona skierowana na nią. Nawet bardzo.
- Wytrzymam - zapewniła. - A nawet jeśli nie, to mnie zaniesiesz. I ufam ci, że po drodze nie zrobisz mi dziecka bez mojej zgody! - również mrugnęła okiem.
- Wytrzymujemy tylko widzisz... Zawsze coś albo ktoś nam w tym przeszkadza...
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Sob 24 Sty 2015, 12:46

Anthony nie przestawał patrzeć jej w oczy, tylko czasami jego wzrok schodził na jej wydatne usta, a przy tym wyobraźnia chłopaka płatała coraz to większe figle. Być może spore łyki alkoholu które teraz wypijał jeszcze bardziej sprawiały, że jego myśli były coraz to bardziej intymne. Ale mimo tego co siedziało w jego głowie to chłopak nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że z Moniką tak dobrze będzie mu się spędzać czas. Nie raz gadali, ale było to raczej w pokoju wspólnym gdzie przebywało masę innych uczniów i Wilson nie miał okazji porozmawiać z nią tak jak robi to teraz.
- Szkoci nie wpieprzają na kilogramy makaronu z tłustym sosem- burknął niczym obrażony chłopczyk który nie dostał wymarzonej zabawki, jednak to też była gra, bo już po chwili na jego twarz wrócił uśmiech który był widoczny przez cały ten czas rozmowy z Moniką.
Chłopak zapiął sobie błyskawiczny zamek w swojej czarnej bluzie bo zaczynało się robić coraz chłodniej, automatycznie zlustrował wzrokiem Ślizgonkę i to czy aby na pewno jest ciepło ubrana, ale zaraz po tym zorientował się, że mają alkohol, nie zamarzną.
- Mógłbym być bardziej bezpośredni, ale przecież nie będę zgaszać takiej grzecznej dziewczynki- mruknął ironicznie i patrząc jej prosto w oczy wierzchem dłoni przejechał powoli i delikatnie po jej policzku, po czym jak gdyby nigdy nic włożył ją znów do kieszeni. Ich rozmowa zaczynała wchodzić na bardzo dwuznaczne tory i Anthony nawet nie zauważył kiedy siedział już niej na tyle blisko, że kolanem dotykał jej uda.
Wilson przyglądał się jak dziewczyna sprawnie radzi sobie z alkoholem i zaraz po tym odebrał od niej butelkę i sam się do niej przyssał czując jak procenty palą mu gardło. Chłopak nauczył się już czerpać z tego przyjemność dlatego kiedy oddał dziewczynie butelkę na jego twarzy malował się lekki uśmiech.
- Właśnie nie możesz takie są zasady. Jesteś moją przyjaciółką- muszę Cię pieprzyć- wzruszył ramionami jak gdyby to co powiedział faktycznie było przymusem. - W sumie mogłabyś, ale nie wiem jak długo wytrzymałbym siedząc obok Ciebie trzymając ręce przy sobie- oddał jej butelkę która na tą chwilę była już połowicznie pusta. No no, całkiem nie źle im to szło.
- Dziwne słyszałem, że jak ktoś jest sobie przeznaczony to nic nie stanie na przeszkodzie- mrukną- dobra nie słyszałem nic takiego, wymyśliłem to sobie na poczekaniu...
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Monika Kruger on Sob 24 Sty 2015, 18:44

- Może i nie jedzą tyle makaronu z tłustym sosem, ale za to chleją whisky bez umiaru - zachichotała, choć przecież patrząc na fakt, że sama teraz zdrowo pociągała z pełnej butelki rumu, musiało to oznaczać, że osobiście ani trochę jej to nie przeszkadzało.
Monika umiała pić, ale tylko wtedy, gdy kontrolowała się w ilości i szybkości. Dziś niestety, w towarzystwie panicza Wilsona, kompletnie zapomniała, że gdy narzuca sobie zbyt prędkie tempo, jej głowa dość szybko robi się ciężka, humor jeszcze weselszy a zahamowania kompletnie zanikają. Zrobiło się jej również nieco cieplej, gdyż trunek skutecznie rozgrzewał ją od środka, co poskutkowało tym, że ściągnęła przez głowę wełniany komin, z którym nigdy się nie rozstawała w chłodniejsze dni i rozpięła nieznacznie kurtkę. Zauważyła jednak, że Anthony robi coś zupełnie przeciwnego. Znów zachichotała, będąc pod wpływem lekkiego szumu, który panował teraz w jej umyśle i położyła dłoń na kolanie chłopaka, znajdującym się już niebezpiecznie blisko.
- Przed chwilą deklarowałeś, że rozgrzejesz mnie nawet na Syberii - przypomniała. - Chyba ktoś tu wyszedł z wprawy!
Czy już mówiła mu jak dobrze się czuła w jego towarzystwie? Generalnie po całej aferze z Cortezem i Brandonem bardzo mało uczniów posyłało jej w miarę przychylne spojrzenia. Większość uważało ją za puszczalską, dziewczyny ewidentnie były zazdrosne, nikt już nie traktował jej poważnie. Wilsonowi jednak ewidentnie to nie przeszkadzało. Co więcej, śmiało sobie z nią pogrywał!
Panna Kruger pochyliła się nieznacznie w jego stronę i z tajemniczym uśmiechem konspiracyjnie wyszeptała:
- Całe szczęście, że oboje wiemy, że grzeczna dziewczynka ze mnie żadna - mrugnęła jednoznacznie i dopiero po chwili powróciła do poprzedniej pozycji. Gdy jednak dotknął jej policzka na chwilę zamarła. Dwuznaczne zdania, śmiałe gesty... To mogło doprowadzić do sytuacji, która mogła wymknąć się spod kontroli. Na szczęście Anthony dość szybko zabrał dłoń, a ślizgonka już po chwili zapomniała o tym incydencie. Chwyciła butelkę i po raz kolejny już raz tego wieczoru przechyliła ją nawet nie zdając sobie sprawy z tego jak szybko ubywa jej zawartość. Westchnęła przeciągle, udając kompletne zrezygnowanie.
- To nie mogę być wtedy twoją przyjaciółką - wydęła dolną wargę. - Stawiasz takie warunki, które mogą zaszkodzić mojej nieskalanej opinii! - zażartowała. - Nie mogę do tego dopuścić.
Usłyszała jeszcze dalszą część zdania, która sprawiła, że uśmiechnęła się pod nosem. Wilson już podrywał ją całkiem wprost i wcale się z tym nie ukrywał. Bała się trochę tego, co może z tego wyniknąć, ale miło było raz dla odmiany być kimś kogo się pożąda, a nie tą, która błagała o uwagę zarówno Aleksandra jak i ostatnio Brandona. Utkwiła spojrzenie w chłopaku i uśmiechnęła się tylko nie komentując słów mówiących o trzymaniu rąk przy sobie.
- Po prostu mu zazdrościsz - powiedziała za to unosząc brwi kilkukrotnie ku górze.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Sob 24 Sty 2015, 19:46

- Myślę, że alkoholizm nie zależy od narodowości- wyszczerzył się wesoło- patrz na mnie, niby geny mam dobre a jednak wódka to mój nektar!- Anthony niestety bardzo często po alkoholu tracił kontrole nad swoim zachowaniem. Robił to na co ma ochotę nie przejmując się w zupełności konsekwencjami. Rozwalał nie tylko rzeczy które stanęły na jego drodze, ale też związki przyjaźnie i to wszystko za sprawą niewielkiej ilości alkoholu.
- Ejejej proszę mi się tu nie rozbierać. Po pierwsze nie chce siedzieć koło sopla lodu, a po drugie jestem siedemnastolatkiem z buzującymi hormonami, więc działa na mnie dosłownie wszystko- poruszał znacząco brwiami po czym kątem oka spojrzał na jej dłoń na jego kolanie. Faktycznie byli już niebezpiecznie blisko siebie, na tyle blisko, że Wilson miał coraz to mniej zahamować, a przynajmniej w zupełności o tym nie myślał. Nie czekając więc zbyt długo położył swoją rękę na ręce dziewczyny i lekko opuszkami swoich palców błądził po wierzchu jej dłoni. Była delikatna i przyjemnie ciepła. Alert, alert! Wilson powoli tracił trzeźwe myślenie wraz ze zmniejszającym się między nimi dystansem i ilością alkoholu przez nich wypitą.
- Fakt, gdybyś była grzeczną dziewczynką nie pozwoliłabyś na to...- przysunął się do niej powoli i patrząc jej w oczy z czystą premedytacją musną kącik jej ust. Było to silniejsze od niego, a może po prostu alkohol dodał mu na tyle odwagi i zabrał myślenie, że w tym momencie wydawało się takie pociągające i właściwe. Wrócił do poprzedniej pozycji z lekkim uśmiechem na ustach.
- Fakt zazdroszczę mu- przytaknął całkowicie szczerze i dziewczyna mogła to zinterpretować dwojako, jednak jemu chodziło o nią i tylko o nią. Bo czy Wilson mógłby komukolwiek zazdrościć związku? Nie, bo już dawno zorientował się, że się do tego nie nadaje.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Monika Kruger on Nie 25 Sty 2015, 01:59

- Wódka płynie w twoich żyłach, zamiast krwi - zażartowała.
W jednej dłoni trzymała butelkę, drugą zaś odgarnęła włosy z twarzy, bo miała wrażenie, że im bardziej szumi jej w głowie, tym większy ma na niej nieład. Zachichotała nie wiadomo który już raz słysząc słowa Antka, a fragment o buzujących hormonach szczególnie ją rozbawił. Czy Brandon też miał buzujące hormony? Z pewnością. Z pewnością jednak nie w takim stopniu co ten siedzący przy niej ślizgon.
Wszystko jednak szło im całkiem dobrze. Panna Kruger będąc pod wpływem zgubnych procentów kompletnie nie zdawała sobie sprawy, że cała ta rozmowa i śmiałe gesty mogą w pewnym momencie przerodzić się w coś, czego dziewczyna absolutnie teraz robić nie chciała. Gdy tylko Wilson musnął wargami jej usta odsunęła się nieco, nie pozbywając się jednak uśmiechu z twarzy.
- Wiem jak będzie Wilson - powiedziała kręcąc głową. - Ja zacznę cię całować, bo przecież tak strasznie nie mogę ci się oprzeć, potem zrobi się gorąco i niewiele myśląc zrobimy coś, czego ja będę potem gorzko żałować, no a ty niekoniecznie.
Mówiąc to jednak nie zabrała dłoni z jego kolana. Nie chciała, żeby było mu przykro. W pewnym sensie dawała mu kosza, choć przecież nazajutrz i tak by o tym nie pamiętał. Mimo, że była podchmielona i tak świetne spędziła z nim popołudnie nie mogła złamać danego sobie słowa.
W jednej chwili diametralnie posmutniała.
- Muszę przestać być niegrzeczną dziewczynką, a ty mi w tym wcale nie pomagasz - powiedziała żałośnie i upiła łyk trunku, po czym resztę oddała chłopakowi. Sama wstała i lekko chwiejąc się odeszła koślawym krokiem w stronę zamku.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Rhinna Hamilton on Czw 05 Mar 2015, 11:18

Kilka dni minęło od spotkania jej i Nevana po tak długim czasie. Ilekroć spotkała kogoś znajomego, ten od razu się pytał, co u niej słychać, zniknęła na dość długo i w ogóle. Przez cały ten czas siedziała w zamku. W końcu postanowiła się z niego wyrwać i odetchnąć trochę świeżym powietrzem.
Wychodząc z zamku wiedziała, że skieruje się na szkolne błonia. Jak rzadko kiedy, nogi niosły ją w określonym kierunku. Kiedy już dotarła do altanki, podeszła do barierki i oparła się o nią, kierując spojrzenie w stronę zamku.
Odetchnęła świeżym powietrzem i westchnęła cicho. Rozejrzała się po altance i skrzywiła się nieco. Zapewne tutaj dużo się działo, dużo par się widywało i w ogóle. Trochę zatęskniła za takim życiem - chociaż tak naprawdę go nie znała, to jednak miło by było raz na jakiś czas spotkać się z Nevanem bez strachu, że ktoś ich odkryje. Choć póki co - udawało im się to i nikt nic nie podejrzewał. Cieszyła się z tego, naprawdę. Ale pocieszała się tym, że niedługo wakacje, może uda im się gdzieś znów wyjechać, a do tego - jeszcze tylko niecałe półtora roku szkoły i pójdą na studia. Tam nie będą musieli się niczym przejmować, bo nie będzie ważne to, kto z jakiego domu pochodził.
Odwróciła się tyłem do barierki i podciągnęła się, siadając na niej delikatnie. Oparła się plecami o belkę i przymknęła oczy. Nabrała powietrza w płuca i zaczęła cicho śpiewać piosenkę, z delikatnym uśmiechem na ustach.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Stella Stark on Czw 05 Mar 2015, 13:23

Zajęcia już dawno się skończyły, ale dzień był nadal jasny i niebo bezchmurne. Dawno nie było aż tak dobrej pogody i to byłby grzech z niej nie skorzystać. Czas sprawdzić, czy przyroda również dała się zwieść tą plusową temperaturą i czy zaczyna się leniwie budzić do życia po zimowej drzemce. Po krótkiej wizycie w wieży Ravenclawu, gdzie przebrała się ze szkolnego mundurka w wygodne ubrania do biegania, Stella opuściła zamek i zaczęła trucht od dziedzińca.
Brakowało jej przenośnego gramofonu. Mugole podobno wynaleźli już taki wynalazek, który mogłaby zabierać ze sobą, żeby słuchać muzyki, ale pochodziła przecież z czarodziejskiej rodziny i w Hogwarcie takie cuda by nie zadziałały. Skupiona więc na melodii ćwierkania ptaków i szelestu wilgotnych liści na ścieżce, biegła w sobie tylko znanym rytmie, zostawiając za sobą ewentualne zmartwienia. Kiedy człowiek zostaje sam ze sobą, jego myśli szaleją i często potrzebuje od tego odskoczni, żeby nie analizować minionego dnia. Coś czego na pewno nienawidziła to właśnie to uczucie, kiedy coś mogłeś zrobić inaczej, albo powiedzieć inaczej. Myślisz, że czujesz się dzisiaj tak i tak... Chciałaby potrafić czasami wyłączyć swój umysł, ale nie potrafiła tego zrobić siedząc w jednym miejscu. Najprawdopodobniej dlatego kontynuowała treningi - żeby nie zwariować.
Jej droga zaczęła skręcać na leśny szlak błoni. Pomiędzy drzewami pojawiał się już biały zarys altany, na której robiła pierwszy postój. I wtedy to się pojawiło. Muzyka znikąd. Zwolniła zszokowana tym odkryciem i zaczęła się rozglądać. Ten głos brzmiał zbyt realnie jak na nagranie, ale był z pewnością utalentowany i... smutny. Szukając bezwiednie źródła tego dźwięku, stanęła dokładnie pod miejscem gdzie siedziała Rhinna. Okrążyła altankę, żeby znaleźć drewniane schodki prowadzące na podest i tak przerwała swoimi krokami piosenkę dziewczyny.
- Nie znałam tego - przyznała lekko zaskoczonym tonem, ale Gryfonka nie znała jej na tyle by to wyłapać. Nie chodziło o samą znajomość piosenki, ale wykonanie jej. Jakimś cudem Hamilton dalej nie zasłynęła ze swoim zespołem w szkole, chociaż na jakiś już wydarzeniach występowała. To jednak zupełnie inne wrażenie usłyszeć to w totalnej głuszy bez akompaniamentu.
Weszła na parkiet, stając naprzeciwko dziewczyny.
- Dokończysz? - zachęciła, uśmiechając się lekko. Dawno ją nic nie zainspirowało do nowego układu, a to było chyba... to.
avatar
Stella Stark
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Portmagee, Irlandia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1570-skrytka-pocztowa-stelli-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Rhinna Hamilton on Czw 05 Mar 2015, 20:35

Hamilton przerwała tuż przed trzecią zwrotką. Słysząc kroki na altankę, uchyliła powieki i milknąc, skierowała swoje spojrzenie na drewniane schodki. Kojarzyła dziewczynę, ale nie znała jej za dobrze. Raczej z widzenia na zajęciach, w końcu były na tym samym roku. A, no i jeszcze mieszkała w tym samym domu co jej przyjaciółka, Abigail.
Fakt, większość ludzi nawet nie wiedziała, że Hamilton ma swój własny zespół, ale w sumie nawet na to nie narzekała. Choć z drugiej strony - miło by było pokazać się szkole z tej innej strony. Rhinnę większość ludzi kojarzyła jako Kapitan Gryfonów. Choć gdyby się niektórzy dowiedzieli, że za chłopaka ma Ślizgona.. Wieść szybko by się rozeszła i na pewno większość uczniów kojarzyła by ją z czegoś innego. A tak, nie narzekała. Spojrzała na dziewczynę i uśmiechnęła się lekko, słysząc jej pierwsze słowa. Poprawiła się nieco, nadal siedząc na altance, ale już przodem do blondynki, nie chcąc być niegrzeczną czy nieuprzejmą.
- Tak sobie śpiewam...
Rzuciła cicho, jednak przerwała, gdy Stella zadała pytanie. Zamrugała zaskoczona oczami i skinęła głową. Z chęcią dokończy piosenkę. Wzięła głębszy wdech i z ciekawością przyglądając się dziewczynie, zaczęła śpiewać od drugiej zwrotki.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Stella Stark on Pią 06 Mar 2015, 07:59

Kiedy Rhi kontynuowała swoją piosenkę, Stella zamknęła oczy. Chwilę bujała się na boki, wyobrażając sobie melodię do tych smutnych słów. Choć nie było jej widać w tej chwili tęczówek, to można było zobaczyć powolną zmianę w jej ruchach. Odpłynęła w zupełnie inne miejsca. Świadomie, ale jakby przez sen, zrobiła pierwszy piruet. Kiedy jej powieki się uchyliły podczas tańca, przemiana dobiegła końca. Była w tej historii, a jej mimika zdradzała emocje, które sobie wyobrażamy słuchając tekstu. To było przedstawienie tańca współczesnego połączonego z wysokim uniesieniem nogi z baletu, ale bez unoszenia się na samych palcach. Byłoby to dla niej prawie niemożliwe w adidasach bez niszczenia ich. Ale ten styl i układ, same się pojawiły w jej głowie i musiała to tak zatańczyć.
Trwało to może pół minuty, ale gdy Hamilton zamilkła, a Starkówna stanęła w miejscu, wyglądała jakby się właśnie ocknęła. Odwróciła się w stronę Gryfonki, uśmiechając się juz swoim zwyczajnym, szerokim uśmiechem, jakby jej miejsce zajęła z powrotem inna istota.
- Piękne! - stwierdziła entuzjastycznie, nie myśląc nawet nad tym, że może zawstydzić blondynkę. Poprawiła okulary na nosie, których niestety nie miała kiedy zdjąć i w paru, tanecznych susach znalazła się przy dziewczynie. Wciągnęła się na barierkę obok niej, przechylając się w stronę Rhinny.
- Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo potrzebuję czegoś nowego! Właśnie myślałam o tym, że brakuje mi na błoniach muzyki, kiedy Cię usłyszałam - mówiła jednym tchem, jakby wysiłek fizyczny po biegu i teraz tańcu, nie stanowił dla niej wyczynu i ani trochę się nie zmęczyła.
- A już myślałam, że przy układaniu występu na casting będę musiała posiłkować się gulgotaniem paskudnych gołębi w Londynie. - Zaśmiała się szczerze. - Dziękuję
avatar
Stella Stark
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Portmagee, Irlandia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1570-skrytka-pocztowa-stelli-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 06 Mar 2015, 08:36

Hamilton znała piosenkę na pamięć, więc nie myślała za bardzo o tym, jakie słowo po którym musi zaśpiewać, czy melodia idzie w górę czy w dół. Przyglądała się z zainteresowaniem, jak Stella tańczy. Zawsze podziwiała takie osoby. Pochłaniała wzrokiem każdy ruch blondynki, jakby analizując, jaki to wysiłek musi zostać włożony w poszczególny ruch.
Gdy skończyła, zamrugała oczami i odchrząknęła cicho. Słysząc komplement, uśmiechnęła się lekko, choć jej policzki lekko się zaróżowiły, to jednak nie była tak bardzo zawstydzona. Wiedziała, że z każdym razem będzie lepiej, choć kiedy po pierwszym niedawno koncercie ludzie do nich podchodzili i gratulowali, wtedy dopiero była zawstydzona! Skierowała spojrzenie na dziewczynę i skinęła kilka razy głową.
- Tak, racja, czasami w Hogwarcie miło by było czasami usłyszeć muzykę. Lub właśnie na błoniach. Choć bez sprzętu byłoby to ciężkie.. Chociaż nie, to w końcu magiczne miejsce. Ale można by kiedyś coś zorganizować, jakiś koncert, lub coś..
Zamrugała oczami zdając sobie właśnie sprawę z tego, co powiedziała. To była myśl! Koncert w szkole! Zastanowiło ją tylko to, czy z jakiejś konkretnej okazji, czy może mogłaby zorganizować bez okazji, ot tak? Odchrząknęła cicho i podrapała się po policzku. W sumie, to jednak nie była taka pewna co do tego pomysłu. Jak zwykle - od razu pojawiły się w jej głowie myśli twierdzące, że i tak się nie uda, więc po co próbować.
Słysząc następne słowa dziewczyny, spojrzała na nią zaskoczona. Uśmiechnęła się lekko.
- Nie ma za co. Tańczysz na co dzień? To było super! Jej, tak bym chciała umieć tańczyć jak Ty...
Niby nie miała problemu z jakimiś podstawowymi krokami, jednak zawsze chciała nauczyć się tańczyć. Podniosła ręce do góry i przeciągnęła się dość mocno.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Stella Stark on Pią 06 Mar 2015, 15:35

- Hej! To by naprawdę nie był taki głupi pomysł. Powinnyśmy zorganizować jakiś wiosenny bal dla uczniów na terenie szkoły. Szkoda, że tyle powierzchni się marnuje i każdą zabawę musimy mieć w Wielkiej Sali, albo z dorosłymi w Hogsmeade!
Angażowanie się w życie szkolne było dla Stelli czymś zupełnie naturalnym. Zdecydowanie zbyt długo nic się nie działo, a ostatnie eventy nie za bardzo przypadły jej do gustu. O wiele fajniej by było, gdyby inicjatywa wyszła od nich samych - od uczniów. Przygotowaliby scenę, występy, koncert... a może nawet jakiś konkurs talentów! To bardzo awangardowy i nowoczesny pomysł. Czegoś takiego Hogwart na pewno by nie zapomniał.
- Założę się, że nasi nauczyciele by się na to zgodzili. Trzeba byłoby jeszcze podpytać inne dzieciaki, napisać projekt i zebrać podpisy... - Widocznie w głowie Krukonki już się układał jakiś konkretny plan działania. Bo to było po prostu interesujące i zajmujące. Jak mówi stare, mądre przysłowie: "Dla chcącego nic trudnego".
- Balet. Ale już nie codziennie - przyznała, a uśmiech blondynki na moment zniknął. Od małego chodziła na lekcje baletu do małej szkoły w swoim mieście. Potem zaczęła naukę w Beehive Theatre Company, gdzie stawiała pierwsze kroki w sztukach. Ale ciężko to pogodzić z czasem spędzanym w szkole... Dlatego od niedawna planuje się dostać do Royal Opera House, żeby na stałe się już przenieść do Londynu. Nie zamierzała się dzielić historią swojego życia, żeby nie zanudzić, dlatego dodała już żwawiej: - Ale mam do tego zamiar wrócić. Mogłabym Cię nauczyć paru kroków, jakbyś kiedyś chciała.
Zaproponowała, łapiąc się mocniej barierki i wychyliła się lekko do tyłu. Naprawdę miały cudowną pogodę na świeżym powietrzu.
- A z tym koncertem to naprawdę dobry pomysł. Chciałabyś wziąć w tym udział?
avatar
Stella Stark
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Portmagee, Irlandia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1570-skrytka-pocztowa-stelli-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Rhinna Hamilton on Sob 07 Mar 2015, 06:57

Hamilton spojrzała zaskoczona na Stellę. Dziewczyna szybko podłapała jej pomysł, a ona tak naprawdę rzuciła nim.. Nawet się nad nim nie zastanawiając dłużej, niż kilka sekund - o tak! Słuchała jej z uwagą, przyglądając się jej dokładnie. To, co mówiła, było mówione z sensem. Rhin zaczęła się zastanawiać, czy dziewczyna przypadkiem nie organizowała już czegoś dla szkoły, bo wszystko, co mówiła, brzmiało jak poszczególne kroki do zorganizowania czegoś większego.
- Balet?
Powtórzyła cicho, widocznie zaskoczona. Rzadko kiedy się zdarzało, że ktoś ćwiczył balet! Sama Rhinna nie wiedziała, jakby się w nim odnalazła, a raczej interesowały ją bardziej nowoczesne style tańca, ale tak naprawdę - z chęcią by skorzystała z propozycji Stelli. Czemu by nie? Kilka kroków, nawet jeśli same podstawowe, nie zaszkodzi!
- Jasne, z chęcią.
Uśmiechnęła się wesoło i poprawiła spokojnie niesforne włosy. Słysząc pytanie blondynki odchrząknęła cicho. Zaczęła się zastanawiać, co trwało ułamek sekundy tak naprawdę - a każda jej myśl zaczynała się od stwierdzenia "a co będzie, jeśli...". Ale w sumie, czemu by nie zaryzykować?
- Mhm, mam zespół, więc to nie problem. Moglibyśmy wystąpić.
Spojrzała na Stellę, odwracając się do niej twarzą i uśmiechnęła się wesoło. A w końcu - raz się żyje!


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Stella Stark on Sro 11 Mar 2015, 15:04

/Rhi! przypominaj mi, skleroza mnie dopadła, że mam tą postać w ogóle xd

Uśmiechnęła się radośnie, słysząc jej zgodę. Stella nadawała się do organizacji tego typu rzeczy, bo miała analityczny umysł i wrodzoną pewność siebie, kiedy przychodziło rozmawiać z nauczycielami i władzą szkoły. Nie dziennikarzem, ani baletnicą, a event managerem powinna zostać w przyszłości! Dziwne, że jeszcze nie dostała plakietki prefekta, ale może właśnie dlatego, że zaczęłaby się zanadto rządzić...
-Świetnie, będę się z Tobą kontaktowała, jeśli dostanę zgodę od dyrektora. Wstawilibyśmy ogłoszenie do gazetki i może zgłosiłby się ktoś jeszcze do organizacji. Będzie super! - dodała rozmarzonym tonem, będąc już gdzieś daleko pogrążona w swoich planach. Dziwne, że jeszcze nikt nigdy nie zrobił imprezy na tej ogromnej przestrzeni błoni. Ale taką typowo uczniowską, o.
- Zawsze się zastanawiałam jak wyglądają takie szkolne dyskoteki, a nie napompowane pięknymi sukniami czarodziejskie bale. Przez naukę w teatrze sporo przebywałam z młodymi mugolami i słyszałam nieraz o ich zabawach w normalnych szkołach. Brzmiały na początku trochę nudno, ale gdyby to zrobić w naszym stylu to kto wie...
avatar
Stella Stark
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Portmagee, Irlandia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1570-skrytka-pocztowa-stelli-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Rhinna Hamilton on Czw 12 Mar 2015, 09:54

Hamilton uśmiechnęła się, widząc reakcję Stelli. Choć ona nie podzielała jej radości, może to przez to, że nie wiedziała, czy im się uda. Zresztą.. Jeśli im się uda, to - jako zespół - będzie musiała razem z innymi osobami stanąć na scenie przed szkołą. Przed uczniami, znajomymi i nieznajomymi. Poczuła niemiły uścisk w żołądku. Wyrzuciła szybko negatywne myśli z głowy, dotyczące tego, czy sobie poradzi, czy nie. Jakoś to będzie, wystarczy, że zacznie śpiewać a na pewno da się ponieść muzyce.
- Ciekawe, ilu uczniów by przyszło na zabawę..
Zapytała w sumie bardziej siebie, niż Krukonki, a w jej myślach znów pojawiło się zapytanie. Kto by przyszedł? Czy najbliżsi dziewczyny? Przymknęła powieki i pokręciła głową. Co ona się tym tak teraz zajmuje, przecież nie wiadomo, czy to w ogóle wypali. Odchrząknęła cicho i spojrzała na dziewczynę.
- Są ciekawe. Zdarzyło mi się być na jednej czy dwóch i powiem Ci, że raz na jakiś czas byłoby to miłą odmianą. Choć nie ubliżam naszym balom.
Uśmiechnęła się wesoło, bo bale naprawdę lubiła. Ale zabawy i imprezy mugoli też były ciekawe. Miała znajomych mugoli, którzy wiedzieli o niej, że 'uczy się za granicą', ale jak była w domu czasami się z nimi widywała.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Stella Stark on Czw 12 Mar 2015, 12:22

Mogłyby zacząć się czymkolwiek martwić, gdyby oprócz snucia planów w głowach, zaczęły coś faktycznie robić. Na razie to przecież tylko marzenie, które powstało nagle i wykiełkowało w głowie Krukonki w zatrważającym tempie. Widziała już jednak jego realizację i się napaliła. Jeśli się nie uda... to się zawiedzie, ale przynajmniej będzie miała satysfakcję z samego starania się. Ale czy muszą już teraz się tym przejmować? Stella zgięła nogę i przeniosła ją przez barierkę, siadając okrakiem na drewnianej belce, żeby siedzieć przodem do Rhi. Oparła się plecami o słup, który miała za plecami i podparła rękoma z przodu.
- Masz niemagicznych przyjaciół? - spytała z ciekawości, bo sama nigdy takowych nie miała. Nie tworzyła zbyt wielu więzi. Była wobec większości ludzi miła i otwarta, tak jak teraz przy pannie Hamilton, ale rzadko bywało coś z tego trwalszego. Zapewne dlatego, że od razu zaczyna z każdym interesy i kojarzy ich sobie z jakimiś projektami, a nie osobowościami. Ciężko w to uwierzyć, ale była typem samotnikiem, który ludzi potrzebuje do rozstawiania po kątach i mówienia im co powinni robić. Lubiła też opisywać czyjeś życia, bo wydawały jej się ciekawsze od niej samej. Była jednak na tyle uważna, żeby wiedzieć, kiedy przekracza jakąś niepisaną granicę przestrzeni osobistej drugiej osoby i wycofać się, jeśli pyta o zbyt dużo.
- Przepraszam, nie chcę Ci się wydać wścibska - dodała szybko, trochę się mieszając w sobie - Rozmawiam z Tobą swobodnie, bo chodzimy jednak do tej samej klasy od wielu lat, ale chyba pierwszy raz zdarzyło nam się normalnie rozmawiać poza szkołą...
avatar
Stella Stark
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Portmagee, Irlandia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1570-skrytka-pocztowa-stelli-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 13 Mar 2015, 07:38

Dlatego Rhinna właśnie zamierzała się już nie zamartwiać, 'co by było gdyby'. To bez sensu, to na razie tylko zamysł i ciekawe, czy nim nie pozostanie.
Hamilton poprawiła się nieco na barierce, nie chcąc z niej zlecieć. Niby nic by się nie stało, ale po co nabawiać się kolejnego siniaka? Skierowała spojrzenie na Stellę i opuściła drugą nogę z barierki po drugiej jej stronie. Obie teraz siedziały tak samo, Hamilton w sumie stwierdziła, że to niegrzeczne tak siedzieć przodem do kogokolwiek. Odetchnęła cicho i uśmiechnęła się delikatnie. Skinęła głową.
- Tak, mam. Wielu znajomych spoza Hogwartu, ale odkąd jestem w tej szkole kontakt nie jest taki, jaki był kiedyś.
Choć w sumie, przecież jej przyjacielem z dzieciństwa był Felix, a tu się magicznie okazało, że również i on znalazł się w tej szkole. Czasami różne dziwne rzeczy się działy. Słysząc ostatnie zdanie dziewczyny, pokręciła głową.
- Nic się nie stało, naprawdę. Ale faktycznie, to chyba pierwszy raz, odkąd rozmawiamy swobodnie poza lekcjami i zamkiem..
Zaśmiała się cicho. Cóż, kiedyś musiał być ten pierwszy raz!


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach