Altanka

Strona 6 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Go down

Altanka

Pisanie by Brennus Lancaster on Sob 08 Cze 2013, 01:34

First topic message reminder :



Urocza altanka z ławeczką, która zasłonięta jest częściowo od cienia koronami drzew rosnących na błoniach. Stoi tutaj już bardzo długo, jest dziełem dawnego gajowego z lat 50-tych XX-wieku. Była świadkiem wielu wzruszeń i uniesień szkolnych miłostek.

Pssst, to podobno tutaj James P. Wyznał miłość Lily E.! Na jednej z belek altanki można przeczytać wyryte L + J.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Altanka

Pisanie by Nancy Baldwin on Sob 31 Maj 2014, 00:56

- Wydaje mi się, że twój dziadek może zrobić co chce. Jeśli zmieni zdanie, to chyba nie będziesz miał nic do powiedzenia. Ale skoro uznał, że to ty będziesz jego najlepszym następcą... - powiedziała, sugerując mu tym samym, że jego dziadek może w każdej chwili przejrzeć na oczy i kiedy zorientuje się, że jego dziedzic jest zepsutym do szpiku kości dzieciakiem, fortuna może przejść mu koło nosa.
- Wiesz co, James... Musisz się teraz mocno postarać. Zarządzanie taką fortuną w wieku osiemnastu lat nie będzie chyba proste - mruknęła, ale postanowiła nie ciągnąć wywodu na ten temat, bo nic na ten temat nie wiedziała. Jej rodzina nie była biedna, należeli zdecydowanie do mugolskiej wyższej klasy średniej, a zarobki ojca pozwalały im na życie na przyzwoitym poziomie, ale na pieniądzach się nie znała. Teraz, po tym jak rodzice się jej wyrzekli, nie miała już żadnego (dosłownie, żadnego) majątku, więc wiedziała jeszcze mniej. Mimo wszystko żyła beztrosko, bo wiedziała, że Hogwart utrzyma ją jeszcze przez najbliższy rok.
- Jamees... - Skrzywiła się, słysząc jak chłopak życzy sobie tego, żeby Sophie umarła rodząc trolla. O niej pewnie też tak myślał jeszcze całkiem niedawno. Ta myśl ją nieco zmartwiła.
- Czego chcę? - Zastanowiła się głośno, przytykając palec wskazujący do ust. Chciała wielu rzeczy. Większość była jednak zbyt błaha lub awykonalna aby w ogóle dzielić się tym z chłopakiem. W końcu po chwili namysłu wyznała: - Chcę... żebyś odprowadził mnie do wieży! - Zakończyła entuzjastycznie, a potem cmoknęła go w blady policzek i poderwała się do góry na równe nogi, gotowa do drogi.
Wkrótce dwójka pogrążona w rozmowie na tematy mniej ważne, oddaliła się w stronę zamku przez zalane słońcem błonia.
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Noah Alsteen on Wto 16 Wrz 2014, 18:20

Połowa września a jeszcze było przyjemnie ciepło. Co dziwne, bo podobno Anglia była dosyć deszczowym państwem, za to Dania była zimnym. Co za coś. Podręcznik od eliksirów pod pachą, okulary na nosie i nawet włosy uczesał. W takim zestawie, oczywiście w obowiązkowym mundurku wyruszył pozwiedzać tutejsze zielone tereny oczywiście o których tak wiele ostatnio się nasłuchał. Wkraczając na nie rzeczywiście był pod wrażeniem jednak nie był laską i nie będzie piszczał z radości i skakał do niebios. Bez przesady. On tylko się uśmiechnął pod nosem i ruszył w poszukiwaniu jakiegoś cichego wolnego miejsca co by móc jeszcze poczytać zanim przyjdzie Sanne. Umówił się z nią, bo miała mu opowiedzieć o Hogwarcie i o tym co tutaj się działo. Poznali się na Uczcie rozpoczynającej rok szkolny. Siedziała tuż obok niego i pierwsza zagadało. No tak, Noah był zbyt nieśmiałym stworzeniem by się odezwać co dopiero do dziewczyny! Tutejsze panny diametralnie różniły się od tych z Durmstrangu, te były nie dość, że ładniejsze to jeszcze jakieś takie otwarte. Tamte to urodzone wojowniczki i sam się ich bał.
Widząc, że Altanka jest pusta postanowił tam zagrzać miejsce przez najbliższą godzinę, może go dziewczyna sama znajdzie, w końcu nie ustalili dokładnie miejsca.
avatar
Noah Alsteen
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Odense, Dania
Krew : 1/2
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sanne van Rijn on Wto 16 Wrz 2014, 19:02

Dni od początku roku płynęły Sanne niemiłosiernie szybko, a ona miała wrażenie jakby dopiero wczoraj wróciła z malowniczej Argentyny. Mniejsza o szczegóły, które już nie były tak kolorowe jak ten egzotyczny kraj. O wiele bardziej wymagające szkolne przedmioty pozwalały jej skutecznie zapomnieć o nieprzyjemnym spotkaniu z jej byłym-niedoszłym chłopakiem. Związana z tym również była jej niechęć do tych bardziej ekstremalnych zbliżeń z płcią przeciwną. Uwaga! Uwaga! Bezpruderyjnej panience van Rijn zmieniły się priorytety! A może po prostu miała dość facetów bez serca i ochotę na znalezienie prawdziwej, odwzajemnionej miłości?
Tego popołudnia była umówiona z nowym uczniem Hogwartu, który miał okazję siedzieć obok niej na rozpoczęciu roku w Wielkiej Sali. Dziewczyna od razu do niego zagadała, widząc jego dezorientację i skrępowanie. Poza tym nie lubiła siedzieć z kimś ramię w ramię, nie zamieniając z nim ani słowa. Tak więc na samym początku Noah poznał słynne, hogwarckie bliźniaczki van Rijn (oczywiście Femme siedziała po drugiej stronie Sanne).
Co prawda nie umówiła się z Alsteen'em w konkretnym miejscu, ale wiedziała dokąd iść, gdyż tam najłatwiej było trafić po wyjściu na błonia. Kiedy znalazła się przy drewnianej altanie, w której siedział nieporadny chłopak w dużych okularach, uśmiechnęła się szeroko, gdyż jej przypuszczenia jak zwykle się potwierdziły.
- Czeeeść - odparła radośnie, strzepując niewidzialne pyłki ze swojej spódnicy od mundurka i oparła się o drewnianą kolumnę. - To co chciałbyś zobaczyć? Stadion? Cieplarnie? A może Zakazany Las? - zapytała od razu, wlepiając w niego swe czekoladowe ślepia.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Noah Alsteen on Sro 17 Wrz 2014, 13:25

Zanim się dobrze usadowił musiał sobie znaleźć dogodne miejsce żeby mu się fajnie czytało. Tak by słońce nie waliło po oczach a było to dosyć trudne, bo dzisiaj była wyjątkowo ładna pogoda. Ale nie ma marudzenia, lepsze to niż gdyby cały czas lało! Kiedy już usiadł otworzył książkę na zaczętym wcześniej rozdziale o truciznach i poprawił okulary, bo coś zaczęły mu spadać. Pewnie noski mu się poluzowały.
Alsteen miał to do siebie, że nie potrzebował czytać po kilka razy książek. Miał dziwny dar. Wszyscy to kiedyś zobaczył, przeczytał siedziało mu w głowie a on co do słowa mógł to odtworzyć. W Durmstrangu czasami robił za atrakcję kiedy to koledzy podsuwali mu pod nos jakaś gazetę a później kazali z pamięci powiedzieć co tam było. Będąc w Hogwarcie postanowił się z tym zbytnio nie odkrywać, bo czuł, że może będą go podobnie traktować a nie chciał takiej powtórki z rozrywki.
Słysząc znajomy głos koleżanki uniósł głowę i lekko się uśmiechnął zauważając jedną z bliźniaczek. Umówił się chyba z Sanne więc to powinna być ona.
- Cześć Sanne! Bo Ty jesteś Sanne prawda, nie Twoja siostra? - zapytał może nieco głupkowato ale wolał się upewnić by nie popełnić jakiejś gafy.
- Wszystko po kolei, tak myślę. A ten Zakazany Las? To chyba nie bez powodu jest zakazany, prawda? - znów kolejne pytania. Jak już zgodziła się na jego oprowadzenie po Hogwarckich włościach to musiała się liczyć ze stertą pytań ze strony Noaha.
avatar
Noah Alsteen
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Odense, Dania
Krew : 1/2
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sanne van Rijn on Sro 17 Wrz 2014, 17:59

Roześmiała się, słysząc pytanie Noah’a, które było dla niej równoważne ze zwykłym pytaniem „co słychać?”. Taki to był los bliźniaczego rodzeństwa, że ludzie nie potrafili ich od siebie odróżnić i czuli się nieswojo nie wiedząc z kim tak naprawdę mają do czynienia.
- Tak, to ja. Femme jest ode mnie niższa i o wiele ładniejsza – wyszczerzyła się w iście hollywoodzkim uśmiechu, który bardzo mocno podważał przed chwilą wypowiedziane przez nią słowa. Mimo wszystko dziewczyna zawsze uważała i będzie tak uważać do końca swoich dni, że jej bliźniaczka jest od niej o niebo ładniejsza, inteligentniejsza i tak dalej. Patrząc bacznie na Alsteen'a uświadomiła sobie, że w sumie przypomina jej on Femme, co sprawiało, że była dla niego o wiele bardziej miła, niż dla jakiegokolwiek innego, nowo-poznanego kolegi.
- Stadion wygląda jak każdy inny, więc w sumie nie ma co oglądać. Z resztą i tak zobaczysz na najbliższym meczu. Już treningi ruszyły pełną parą, co jest dość ciężkie do pogodzenia z masą nauki na siódmym roku, ale jakoś dajemy sobie radę - wypaliła jak z karabinu maszynowego, po czym zdała sobie sprawę, że jest niebezpiecznie blisko radykalnej zmiany tematu na Quidditch. A jako prawdziwa pasjonatka tego sportu mogła o nim mówić w nieskończoność.
- Ale widzę, że interesujesz się eliksirami, a co za tym idzie to też zielarstwem, więc jeśli nie zapisałeś się na ten przedmiot w tym roku to koniecznie musisz odwiedzić cieplarnie - odparła dobitnie. - A zapisałeś się prawda? - zapytała z nutką nadziei w głosie. Sanne, osobiście, nie lubiła kręcić się po cieplarni, gdyż zabawa w ogrodnika niespecjalnie ją interesowała. Poza tym bez doskonałej znajomości magicznych roślin i ziół było tam dla niej wręcz niebezpiecznie.
- Oczywiście, że nie bez powodu ten las jest zakazany. Żyje tam wiele stworzeń, zarówno tych nieszkodliwych, jak i niebezpiecznych. Lepiej nie zapuszczać się tam w nocy, ale w ciągu dnia tu na obrzeżach - wskazała palcem w stronę linii drzew - jest niesamowicie. Oczywiście mamy jeszcze przystań nad jeziorem, gdzie można skutecznie oczyścić umysł i się wyciszyć. Wierzbę Bijącą. Są zagrody dla zwierząt, którymi opiekuje się nasz gajowy i uczniowie chodzący na Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami. Bardzo uroczą huśtawka na drzewie i, na przykład, Liliowy Staw, który jest najlepszym miejscem na pierwszą randkę.
Wymieniała i wymieniała, aż skończyły jej się opcje. O każdym z miejsc chciała najpierw trochę opowiedzieć Krukonowi, gdyż to od niego zależało co będzie chciał zobaczyć. W końcu ruszyli powolnym krokiem w stronę miejsca, które wytypował Noah.
- To takie śmieszne. Tyle czasu spędziłam przy Liliowym Stawie, ale nigdy nie byłam tam na randce - zaśmiała się, nawiązując do swojego opisu tego miejsca, i czubkiem buta kopnęła jakiś kamyk, który poturlał się kilkadziesiąt centymetrów dalej, żeby za chwilę ponownie mogła go kopnąć.


//pisz już w wybranym przez siebie temacie
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 30 Wrz 2014, 21:34

Był dzisiaj wyjątkowo ładny wieczór, co prawda tydzień nauki dopiero się zaczynał i przed uczniami zapowiadało się kolejne czekanie na piątek. Mimo wszystko Wilsona wcale to nie martwiło, bowiem umiał się znaleźć w każdej sytuacji i nie przeszkadzało mu to, że był początek środek czy tez koniec tygodnia. Nie miał ochoty na naukę to się nie uczył i godzinami spacerował po błoniach żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że to jego ostatni rok a on tak po prostu ma to coraz bardziej w dupie.
Dzisiejszego wieczoru Anthony postanowił wyjść na przeciw zasadom. Zabrał ze sobą oczywiście papierosy ale i piersiówkę, którą schował w kieszeni bluzy. Postanowił urządzić sobie mały spacerek popijając wiśniówkę, która kupił jeszcze przed rokiem szkolnym.
W jego głowie mocno huczały wspomnienia ostatnich kilku dni. Kłótnia z Emily, poznanie siostry Campbell'ów która okazała się nie taka zła jak cała jej reszta tej popieprzonej rodzinki. W gruncie rzeczy nie wiedział czemu akurat jego myśli skierowały się akurat ku niej i ich przypadkowym spotkaniu. Może dlatego, że nie zachowywała się jak każda dziewczyna i nie była aż tak drażniąca?
Kolejny łyk wiśniówki, a Anthony dopiero teraz zauważył, że doszedł aż pod altankę i w sumie nie widział przeciwwskazań żeby właśnie w tym miejscu zapalić papierosa, wypić do końca alkohol i po rozprawiać nad swoim marnym życiem.
- Idiota. Po prostu Wilson dostaje medal za bycie nieudacznikiem- wymruczał sam do siebie i usiadł na barierce patrząc przed siebie w stronę jeziora.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Jamie Campbell on Wto 30 Wrz 2014, 21:52

W tej szkole nie można zaznać samotności chociażby bardzo się chciało, ale może Campbell za mało się starała i dlatego co rusz na kogoś wpadała. Czasem był to ktoś zupełnie obcy z kim tylko wymieniła kilka zdań, innym razem wpadała na przyjaciela z którym nie mogła przestać gadać. Tego wieczoru postanowiła wyjść z zamku tym razem odziana w bardzo ciepłą puchową kurtkę. Siedziała spokojnie w altance czytając inną książkę do transmutacji. Za uchem miała zatknięta różdżkę a na twarzy wyraz silnego skupienia, kłaki oczywiście miała w nieładzie jak to ona bo kto by tam przywiązywał wagę do wyglądu? Dla kogo, na co i po co?
- Nie zaprzeczę- odpowiedziała chłopakowi z zaskoczenia, jej twarz znajdowała się w cieniu, niemal w mroku więc Anthony na pewno nie mógł jej dostrzec, w końcu była ubrana całkiem na czarno- jesteś nieostrożnym idiotą. Zapomniałeś sprawdzić zakamarki zanim tu wlazłeś Wilson- zaśmiała się i wyjęła zza ucha różdżkę, machnęła nią krótko a jedna z kulek papieru lezących w koło niej wrednie ugodziła Wilsona w tył głowy.
Jamie próbowała napisać esej ale kompletnie jej to nie szło więc co gorsze fragmenty odrywała i zwijała w kulki. Obok niej leżała też jej torba.
- Seryjni mordercy czają się wszędzie, buuuu... -wychyliła głowę z cienia i wyszczerzyła się.
avatar
Jamie Campbell
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogata

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 30 Wrz 2014, 22:01

Była już na tyle wystarczająco późna godzina, że Anthony nie przypuszczał, że którykolwiek z uczniów będzie chciał szwendać się po błoniach. Z resztą większa część uczniów siedziała w Pokojach Wspólnych nad jakimiś pracami. Dla Wilsona nadgorliwość była zdecydowanie gorsza od faszyzmu, dlatego starał się robić minimalne minimum jeśli chodzi o naukę.
Kiedy tak zamyślony popijał sobie małymi łyczkami wiśniówkę, jego uszom dał się słyszeć znajomy głos. Widział ją pierwszy raz dopiero kilka dni temu, jednak ten dziewczęcy głosik poznał bez najmniejszego problemu. Odwrócił więc głowę w jej kierunku i kiedy podszedł do niej nieco bliżej zauważył, że na kolanach dziewczyna znów trzyma książkę.
- Czy będę miał zaszczyt spotkać Cię kiedykolwiek kiedy nie czytasz książki?- spytał z lekką ironią w głosie, ale mimo wszystko uśmiechnął się do niej lekko. - Sugerujesz, że nigdzie nie mogę czuć się bezpieczny? Przed wejściem do dormitorium też mam przeszukiwać szafy i pod łóżkami...ej!- mruknął i pomasował swój tył głowy kiedy dziewczyna rzuciła w niego papierkiem.- Zawsze jesteś taka niereformowalna? Mimo wszystko dobrze Cię znów widzieć, Jamie- mrugnął do niej przyjaźnie.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Jamie Campbell on Wto 30 Wrz 2014, 22:25

- A mam być szczera czy kłamać?- zapytała szczerząc zęby jak głupi do sera - Jak kłamać to powiem, że nie, a jeśli mam być szczera to w zasadzie bez książek można mnie spotkać tylko kiedy jestem pod prysznicem bo nawet do wanny zabieram jakieś czytadło. Ewentualnie kiedy leje deszcz to nie mam w ręku książki bo mi jej szkoda. No i oczywiście kiedy latam na miotle, aż tak podzielnej uwagi nie mam.
Potok słów jaki wyleciał z jej ust był czymś zupełnie normalnym jeśli zaczęła się na kogoś otwierać więc Anthony będzie musiał się przyzwyczajać do jej paplaniny o bóg jeden raczy wiedzieć czym.
- Przezorny zawsze ubezpieczony - poruszała różdżką w powietrzu kilka razy a z jej końca sypnął się pióropusz fioletowych iskier, spojrzała na magiczny kijek krytycznie a potem parsknęła śmiechem- wcale nie miałam zamiaru puszczać fajerwerków!
Zrobiła niewinną minę i znowu zatknęła różdżkę za ucho tam gdzie było jej miejsce.
- Jestem jaka jestem Anthony, i albo bierzesz wszystko z całym inwentarzem albo nic. Takie są zwykle zasady w byciu kumplami co nie? Mnie też cię miło widzieć. A teraz mów czemu to jesteś niby idiotą i nieudacznikiem bo mnie to strasznie ciekawi.
Jamie zatrzasnęła książkę z hukiem i odłożyła ją do torby, nonszalancko poklepała miejsce na drewnianej ławce. Dziś dzięki puchowej kurtce było jej ciepło jednak nos miała lodowaty.
avatar
Jamie Campbell
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogata

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 30 Wrz 2014, 22:43

Jej potok myśli faktycznie mógł być dla kogoś nie obytego dość drażniące. Jednak Wilson miał z takimi osobami styczność nacodzień, chociażby jego najlepsza przyjaciółka Antośka- była idealnym przykładem gaduły którą Ślizgon po prostu kochał.
- Ale czy musisz czytać książki obowiązkowe? Transmutacja jest wybitnie nudna- skinął głową w kierunki książki która przywlokła ze sobą Jamie. Wilsona jako tako nigdy nie interesowała transmutacja, zdecydowanie był większym fanem eliksirów i zaklęć, które przydawały się w życiu bardziej niż transmutacja, a przynajmniej w mniemaniu chłopaka.
- Zdecydowanie. Zanim idziesz do łóżka sprawdzasz czy w nim też nikogo nie ma?- spojrzał na fajerwerki i prychnął wesoło.- Różdżka to w Twoim ręku bardzo niebezpieczna broń- Anthony wyciągnął piersiówkę i położył ją na drewnianym balkoniku który otaczał altankę.
- A co jeśli nie do końca podobają mi się te Twoje zasady "kumplowania się"? Nie chce się zawsze dostosowywać- jego twarz cały czas zdobił promienny uśmiech w którym było mu o wiele lepiej niż z wiecznym brakiem emocji,która zazwyczaj wyrażała jego facjata.
- Mam to do siebie, że uciekam, średnio co dwa miesiące- nie wytłumaczył jej w sumie do końca o co mu chodzi, bo jego historia wcale nie jest ani ciekawa ani zabawna. - A Ty co tak włóczysz się o tej godzinie, hm?
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Jamie Campbell on Sro 01 Paź 2014, 19:11

- Do łóżka to się raczej zabezpiecza a nie ubezpiecza- palnęła bez zastanowienia i dopiero później dotarł do niej sens jej własnych słów. Zmarszczyła śmiesznie brwi tak jakby w tym puchońskim łebku toczyła się jakaś bitwa później parsknęła śmiechem, machnęła też ręką tak jakby dawała Wilsonowi znak by puścił to mimo uszu.
- Transmutacja to moja pięta achillesowa, nie rozumiem jej, nie umiem i mnie to wkurza więc robię wszystko by w końcu coś z tego zrozumieć- wyjaśniła dość rzeczowo- po za tym pisałam esej. Jakby nie było to jestem dość pilną uczennicą- westchnęła głośno i spojrzała co też Anthony wyrabia, nie wnikała co znajduje się w jego piersiówce bo doskonale wiedziała, że jest to alkohol.
Jamie rozłożyła ręce tak jakby prezentowała całą swoją skromną osóbkę i wzruszyła też ramionami.
- Jak się nie podobają to nie, nikt cię nie zmusza przecież. Ja tam się stosuję do swoich własnych zasad i dobrze mi z tym- spoważniała nagle i przestała się szczerzyć- jeśli tobie jest dobrze ze swoimi to przecież nikt na siłę nie będzie cię zmuszał do ich zmiany.
Chmury zasłaniały księżyc,przez co jego światło było dość przytłumione a i na niebie też byt wielu gwiazd widać nie było. Ci co mieli lekcje astronomii musieli mieć przerąbane.
- Nie bardzo łapię o czym do mnie mówisz, mów jaśniej i po angielsku proszę bo ja nie jestem z tych co to się lubią domyślać i doszukiwać drugiego dna. Zapomniałeś, że mam bardzo męski mózg skupiony tylko na kilku rzeczach?
avatar
Jamie Campbell
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogata

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Sro 01 Paź 2014, 20:12

- A podobno to faceci myślą tylko o jednym- wywrócił oczami z lekkim uśmiechem na ustach. Ręką sięgnął po piersiówkę i upił łyka, pewnie by ją poczęstował gdyby nie fakt, że Jamie najprawdopodobniej nigdy nie próbowała nic co ma procenty. No chyba, że było to kremowe piwo.
- Potwierdzam, transmutacja to potwór, dlatego unikam go jak najbardziej- odłożył piersiówkę i przysłuchiwał się dziewczynie i patrzył na to jak dziewczyna zaczyna być coraz to bardziej oburzona.  Wyglądała jak dziewczynka, która zaraz zacznie wymachiwać nogami i rękami w każdą stronę. Naprawdę zabawny widok.
- Ej, ogarnij się, przecież żartuję- Anthony przesunął się trochę w jej kierunku i szturchnął ja koleżeńsko ramieniem w ramię.- Aż tak łatwo Cię zdenerwować?- w sumie czemu się dziwił, skoro jej brat jest tak samo narwany, przez co już raz z Antkiem dali sobie po pysku.
- Po prostu uciekam wyjeżdżam od każdego problemu który napotkam na swojej drodze, uwierz, że łatwiej tego nie umiem wytłumaczyć i ej...nie dąsaj się tak- Wilson mrugnął do niej przyjacielsko. Dopiero teraz zauważył o czym dziewczyna mówiła kiedy z liścia składała to co siedzi w jej głowie. Teraz dostrzegał co miała na myśli mówiąc "humorki". Była naprawdę zabawna.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Jamie Campbell on Sro 01 Paź 2014, 20:37

- Serio? Ja uważam, że kobiety są gorsze pod tym względem. Zawsze chciałam być facetem- uśmiechnęła się nieco smutno. Tak, zawsze marzyła by być przystojniakiem śmigającym na miotle za którym uganiają się dziewczyny. Chyba coś w stylu Logana albo Connora w końcu to były jej dwa chodzące wzory do naśladowania.
- A czy ja się dąsam? Na Merlina, chyba mnie jeszcze nie widziałeś w takim stanie. W każdym razie jeśli mam być szczera to uciekanie od problemów nie sprawi, że one znikną. Moja mama zawsze mi powtarzała, z tego co zdołałam zapamiętać,że nie ma sprawy nie do rozwiązania. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, jedno lepsze inne gorsze ale zawsze jest więc to ty się nad sobą nie użalaj tylko racjonalnie pomyśl co możesz zdziałać- kiedy dziewczyna to mówiła wyglądała trochę jak nauczycielka głosząca jakąś niezaprzeczalną prawdę na temat kompletnie pogmatwanej teorii. Jamie nie widziała co siedzi w Wilsonowej głowie i bała się, że gdyby tam zajrzała to dowiedziałaby się rzeczy o których wcale wiedzieć nie chce.
- Masz ciasteczko- mruknęła w końcu i ni z tego ni z owego wcisnęła Antkowi kociołkowego pieguska w usta co by mu się humor polepszył w końcu tam była czekolada. Wracając do procentów, zdarzyło jej się pić "zwykły" alkohol jednak wcale tego nie lubiła po za tym szybko uderzał jej do głowy.Na drzewie siedzącym niedaleko altanki przysiadła jakaś mała sówka i zaczęła pohukiwać cicho. Pora roku nie sprzyjała bytności świerszczy więc noc była bardzo cicha,słychać było tylko sowę i dwoje uczniów nielegalnie znajdujących się poza zamkiem.
- Masz, zjedz jeszcze jedno- rzekła wyciągając kolejne ciastko i przymierzyła do wpakowania go w Wilsonową paszczę.
avatar
Jamie Campbell
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogata

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Sro 01 Paź 2014, 21:08

- Nie wiem czy powinnaś się tym chwalić. Z resztą bycie facetem jest o wiele cięższe niż takie życie kobiety- no tak, teraz włączyło mu się "o boziuboziu jakim jestem męczennikiem" . Jak każdy chłopak uważał, że życie faceta jest naprawdę ciężkim orzechem do zgryzienia. Sądził, że dziewczyny mają łatwe, bo są ładniejsze, bo dużo załatwiają urokiem osobistym i samym faktem, że są płcią piękną. No cóż, nie było to według niego sprawiedliwe, ale czy cokolwiek w tym życiu jest sprawiedliwe?
- To brzmiało jak groźba- mruknął marszcząc brwi i wsłuchiwał się w monolog dziewczyny na temat jego problemów. - Nie podejmowanie żadnych decyzji jest w życiu o wiele łatwiejsze, zwłaszcza jak w rodzinie ma się takich rudych przygłupów jak u mnie - może to i lepiej, że Jamie nie chce wiedzieć co siedzi w jego głowie, bo naprawdę zaczęłaby biec przed siebie płacząc. Nie było to nic miłego ani też ciekawego.
Kiedy dziewczyna wepchnęła mu ciasteczko do ust, Wilson zaśmiał się pod nosem i zgryzł po czym połknął. - Będziesz mnie teraz karmić, tak na smutki?- spytał i zanim się spostrzegł brunetka już wpychała mu kolejne ciasteczko do ust. Złapał je jednak do ręki i połówkę odgryzł a połowę tak samo jak i ona, wepchnął jej do ust.
- Zawsze tak częstujesz nieznajomych, a co jeśli Ci braknie?- spytał unosząc jedną brew ku górze.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Jamie Campbell on Sro 01 Paź 2014, 21:31

- Może nie będziemy się wdawać w dyskusje na ten temat bo zapewne każde z nas ma kompletnie inne zdanie na ten temat, ale jakby nie było racja i tak zawsze leży po dwóch stronach jeśli o to chodzi- bez żadnego skrępowania Jamie oparła się plecami o ramię Ślizgona i położył nogi na drewnianej ławce, tak było znacznie wygodniej. Anthony miał to do siebie, że rzeczywiście przyjemnie się z nim rozmawiało nawet na poważne tematy bo mimo wszystko zawsze można było się pośmiać. Coś w stylu starszego brata, podobne rozmowy toczyła z rodzeństwem aczkolwiek do czasu.
- Nie chcę cię obrażać ani nic, ale nie podejmowanie żadnych decyzji może i jest łatwe ale to zwykłe tchórzostwo jakby nie było. Kto nie ryzykuje ten nie zyskuje, co z tego, że raz czy drugi coś stracisz jak za trzecim wygrasz milion galeonów?
Tia... Jamie i jej mądrości sypane jak kurom ziarno, ona powinna napisać jakąś książkę z dziwnym tytułem dla jeszcze dziwniejszych ludzi. Zarobiła by pięć milionów galeonów i nie musiałaby się uczyć ani pracować. To dopiero byłoby życie! Magiczna podróż dookoła świata, nieustanne spełnianie marzeń... Jej wzrok w tym momencie stał się nieco zamglony dopóki Anthony nie wcisnął jej ciastka w usta.
- Ne jesztesz nieżnajomym- wybełkotała z pełnymi ustami a okruszki które wyleciały jej z ust poleciały centralnie na twarz chłopaka bo zadarła głowę by na niego popatrzeć kiedy mówiła. Lubiła z rozmówcą mieć kontakt wzrokowy ot co. Przełknęła głośno po czym cicho beknęła, po chamsku ale zdrowo, co się będzie ograniczać.
- Ups, sorry- wyszczerzyła się, nie lubiła kogoś opluwać jedzeniem, wszystko ma swoje granice.
- Spoko, nie braknie. Słodycze zawsze mam w zapasie. W ogóle zwinęłam ze stołu po kolacji cały placek z jabłkami, chcesz?
avatar
Jamie Campbell
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogata

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Matthew Sneddon on Nie 02 Lis 2014, 20:15

Urażona duma Sneddona nie dawała o sobie zapomnieć. Był zdołowany i nikt ani nic jakoś ostatnio nie mogło przywrócić mu dobrego humoru, ani tej zawadiackości, którą zawsze posiadał. Snuł się smętnie od korytarza do korytarza, po czym nagle stwierdził, że musi odetchnąć świeżym powietrzem z dala od miejsc, w których wielce prawdopodobne było, że spotka Rafflesa czy też Gregorovic.
Postanowił już raz na zawsze olać wszelkie romanse. Przez nie tylko miał problemy i jak widać nie wychodziły mu one zbytnio na zdrowie. Łyknął sobie zdrowo z butelki przeszmuglowanej z Hogsmeade ubiegłej soboty. Tak, był już nieźle wstawiony, ale to dość wytłumaczalne ponieważ miał problem ze sobą, którego w żaden sposób jakoś nie mógł rozwiązać.
Najpierw Gwen, którą kochał nad życie i planował z nią wspólną, szczęśliwą przyszłość, wymieniła go na karierę, a teraz takie upokorzenie ze strony Leny, z którą, miał nadzieję, mogło wyjść coś naprawdę fajnego. Gdyby tylko wiedział, że jest ona w JAKIEJKOLWIEK relacji z takim psycholem jak Peter, nie tknąłby jej nawet końcem różdżki we śnie. A tak, wpakował się w taką sytuację, którą nadal wspominał ze wstydem i żalem do samego siebie. Nie postawił się licząc na pokojowe załatwienie sprawy. Cóż, nie pykło.
Chwiejąc się lekko, jednak będąc jeszcze w stanie jako tako trzymać się na nogach dotarł przez błonia aż do altanki. O tak, tu jest idealne miejsce na to, żeby sobie na chwilę usiąść, odsapnąć, pozbierać myśli.
- Kobiety to suki - stwierdził po chwili w swoich pijackich majakach. - Suki jakich mało.
avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Mia Kruger on Nie 02 Lis 2014, 21:26

Od ostatniego spotkania w dormitorium Mia nie była sobą. Była smutna, apatyczna i aspołeczna czyli zachowywała się kompletnie inaczej niż to miała w zwyczaju. Zamiast spędzać czas w Pokoju Wspólnym Ślizgonów przed i po zajęciach nagle zaczęła preferować długie spacery po błoniach bez zbędnego towarzystwa. Nie chciała z nikim rozmawiać, a jej marny apetyt obniżył się do zera. Nie miała na nic ochoty i najchętniej zakopałaby się pod swoją kołdrą i nigdzie nie wychodziła, ale jej frekwencja na zajęciach była zbyt niska żeby pozwalać sobie na takie słabości. Nie miała też już łez które mogłaby wypłakać więc chodziła w swojej czarnej kurteczce prosząc się o przeziębienie czy inną grypę która byłaby idealnym powodem do zamknięcia się w dormitorium.
Wracając z zajęć ONMSu których ostatnimi czasy stała się wielką fanką zboczyła z drogi prowadzącej do szkoły poprawiając swoją torbę na ramieniu. Jasne włosy związała granatowymi wstążkami w dwa kucyki, grzywka tradycyjnie wchodziła jej do oczu, a na policzkach istniały delikatne rumieńce spowodowane drogą pod górkę. Na stopach miała zwykłe czarne martensy które pasowały do jej ramoneski, a na dodatek miała szkolną spódnicę tylko odrobinę skróconą, aby odsłaniała jej zgrabne kolana. No i podkolanówki, żeby do końca nie zamarznąć, ale niewiele one dawały. Z dłońmi wciśniętymi w kieszenie kurtki mijała właśnie niewielką altankę kiedy do jej uszu dotarł zapijaczony głos. Męski zapijaczony głos złorzeczący na płeć przeciwną. To właśnie sprawiło, że zajrzała do środka opierając się biodrem o framugę.
- Mężczyźni też nie są święci - stwierdziła lekko zachrypniętym głosem przechylając z ciekawością głowę podczas gdy jej czekoladowe tęczówki przyglądały się twarzy rozmówcy. Znała go. Dziwne, żeby było inaczej skoro widywali się dość często w Pokoju Wspólnym Slytherinu. Nie odezwała się już jakby czekając aż każe jej stąd zjeżdżać i nie wtrącać się w nieswoje sprawy.
avatar
Mia Kruger
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Genetyka : Pół-wila
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1650-skrytka-pocztowa-mii-kru

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Matthew Sneddon on Nie 02 Lis 2014, 21:52

Upił kolejny łyk, ale podnosząc niezdarnie butelkę do ust nie zauważył, że jakiś uczeń, chyba dla zabawy, wsadził w pozostałość po sęku dość długi gwóźdź, którym zahaczył rękaw bluzy. Skutkiem tego było rozdarcie materiału, ale Matthew, ze względu na stan lekkiego upojenia w jakim się znajdował, w ogóle się tym nie przejął. Znaczy przez chwilę nawet parsknął ze złości, ale szybko o tym zapomniał.
- Suki, suki, suki.
Nie zanotował faktu, że jakaś niewiasta właśnie słyszała te jego brednie i nawet zatrzymała się, by zlustrować go wzrokiem. Dopiero kiedy się odezwała, Sneddon przeniósł na nią swój mętny wzrok, po czym na jego twarzy wykwitł szeroki uśmiech.
- Kruger! - zawołał z radością. - Co tak złorzeczysz na facetów? Chyba ci jakiś też zalazł za skórę. To chodź się ze mną napij, z tej okazji!
Matthew na dowód, że ma wielką ochotę pomarudzić na całą ludzkość w jej towarzystwie, rozłożył szeroko ręce, w jednej trzymając butelkę, a drugą, śmiesznie wyglądającą z tym rozdartym rękawem wskazał miejsce tuż obok siebie.
- To kto ci tam podpadł, opowiadaj. Nie obronię cię póki co, bo nie mam różdżki tymczasowo, ale mogę mu sprzedać kopa w dupę na początek - wyszczerzył się.
avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Mia Kruger on Nie 02 Lis 2014, 23:19

Prawdę mówiąc nie spodziewała się zastać na jego twarzy uśmiechu, skoro jego wargi raz za razem wyrzucały z siebie brzydkie słowa. Nawet bardzo brzydkie słowa! Słowa które powinny kaleczyć uszy tak niewinnej istoty jaką w założeniu była złotowłosa panna Kruger. Nie mniej jednak tak nie było. Sprawiały jedynie, że kąciki jej warg wygięły się w lekkim uśmiechu.
- Nie złorzeczę. Stwierdzam fakt. Jesteście bandą bawidamków która w nosie ma uczucia drugiej strony. Chcecie pokazać, że potraficie poderwać dziewczynę jakby to świadczyło o wielkości waszego nabiału. Chwalicie się kolejnymi zdobyczami jak w kółku łowieckim, oceniacie nas jak sztuki mięsa i nigdy niczego się nie domyślacie... - powiedziała powoli uważnie cedząc każde słowo, aby na koniec teatralnie westchnąć i zacisnąć powieki aby łzy które zaczęły się zbierać nie spłynęły po jej lekko zaróżowionych policzkach. Kiedy otworzyła znów oczy zobaczyła ręce rozpostarte w geście zaproszenia i flaszkę, a to w zasadzie dość skutecznie przesądziło o tym jak spędzi dzisiejsze popołudnie. Przejęła od niego buteleczkę wypełnioną mocnymi procentami które lada chwila w jej krwioobiegu przemienią się w promile i usiadła układając bezceremonialnie nogi na stole.
- Więc jest taki jeden padalec z wymiany - niby to zaczęła odkręcając butelkę, aby potem przechylić ją wlewając sporą zawartość do rozchylonych warg młodej Ślizgonki. Potem otrzepała głowę podając butelkę Sneddonowi i skrzywiła się podczas gdy płyn przepalał cały jej przełyk torując sobie drogę do żołądka.
- Jak to nie masz różdżki? Czyżby szykowała się jakaś wycieczka do Londynu? Och, tęsknię za Londynem. Tam wszystko jest takie... proste, wiesz? - zmieniła skutecznie temat tęsknie się uśmiechając na wspomnienie swojego rodzinnego miasta. Kochała Londyn. Kochała w nim to, że była tam kompletnie anonimową jednostką. Nikt nie wiedział kim jest, skąd pochodzi, ile ma lat. Po prostu można było w nim swobodnie egzystować nie narażając się na niepochlebne komentarze i opinie, a tym bardziej na plotki, bo tam było się po prostu kolejną mijaną osobą na ulicy.
avatar
Mia Kruger
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Genetyka : Pół-wila
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1650-skrytka-pocztowa-mii-kru

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Matthew Sneddon on Pon 03 Lis 2014, 14:04

W sumie to dzięki przybyciu dziewczyny, humor polepszył mu się znacznie. Przed chwilą jeszcze bredził pod nosem, wpadając w coraz większego doła, a teraz nagle zrobił się radosny jak wróbelek! Oznaczało to, że Mia była jak najbardziej pożądanym towarzystwem dla biednego Sneddona, który ewidentnie potrzebowal komuś się zwyczajnie wygadać.
Spojrzał bokiem na ślizgonkę i uśmiechnął się, gdy przejęła od niego butelkę z trunkiem. Może i nie było to zbyt odpowiedzialne tak sobie bezceremonialnie i zdrowo pociągać z niczym nie zakamuflowanej butelki ale co tam. W tym stanie kompletnie się już niczym nie przejmował. Nawet chciał dostać szlaban! O tak! Byłoby to potwierdzenie kompletnie całkowite beznadziejnej sytuacji w jakiej się znalazł. No ale cóż, na własne życzenie. Gdy już Mia oddała mu butelczynę z alkoholem, upijając uprzednio porządny z niej łyk, patrzył jak znajomy grymas wykrzywia jej twarz. Wycelował w nią palcem i wyrzucił:
- To ja ci teraz wyłuszczę, jakie jesteście wy. Bez serca, najpierw owijacie nas sobie wokół palca, jesteśmy na każde wasze skinienie, na waszej wiecznej łasce. Musimy godzić się z waszą wiecznie bolącą głową w imię czego? W imię miłości! - zaśmiał się. O nie, po Gwen nie wierzył, że coś takiego w ogóle istniało. - A potem nas zostawiacie bez słowa, bo nagle znajduje się ktoś inny, niby lepszy. Poznajecie nas, zakochujecie się, zmieniacie nas, na co my pozwalamy, a potem żegnacie nas słowami, że jesteśmy zupełnie inni niż na początku! Hipokrytki!
Spojrzał na nią, jak niezwykle luzacko zarzuciła stopy na stół znajdujący się w altance. Mówił ogólnie o kobietach, nie konkretnie o niej. W zasadzie nie znał tak dobrze tej blond panny Kruger. Znaczy, oczywiście, był z nią w jednej klasie i często lądowali razem w parze na zajęciach. Poza tym, Pokój Wspólny ślizgonów słynął z największej ilości organizowanych imprez, na których oboje mieli nie raz okazję stuknąć się kieliszkiem. Mimo wszystko nie byli nigdy jakimiś bliższymi przyjaciółmi i dopiero teraz, zupełnie przez przypadek, mieli okazję jakoś normalnie porozmawiać.
- Z wymiany? - powtórzył za nią. - Ale który? Bo ich kilku jest. Pokażesz mi go, to trochę na nim poużywam.
Sam Matthew nie miał nic do tych wszędobylskich Francuzów i Szwedów, czy tam Bułgarów, ale jeśli już ranili kogoś z Hogwartu, a tym bardziej ze Slytherinu, to już tak tego zostawić nie mógł.
- Różdżkę złamał mi Raffles - wycedził, tracąc nagle swój dobry humor. Przechylił butelkę, podał ją potem dziewczynie i dokończył z wyczuwalną nienawiścią w głosie. - Jeszcze mi za to frajer odpłaci. Całowałem się z Leną Gregorovic nie wiedząc, że najpierw trzeba go zapytać o zdanie.
Westchnął, z bólem przypominając sobie to wszystko co zaszło w Pokoju Wspólnym. Przetarł już powoli nieprzytomne oczy dłonią.
- Pojedź ze mną na Pokątną. Matka mi już przysłała kasę na nową różdżkę. Razem z wyjcem, ale zawsze
avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Mia Kruger on Pon 03 Lis 2014, 16:37

Picie na terenie szkoły? To może najwyżej zakończyć się szlabanem, który Mia z chęcią przygarnęłaby do piersi. To stałoby się idealną wymówką do nie spędzania czasu w Pokoju Wspólnym i odsunęłoby jej myśli z tego smutnego toru po którym obecnie leniwie toczyły się do przodu. W zasadzie jedyną pozytywną rzeczą jaka teraz istnieje w jej codzienności jest zbliżające się Halloween na które zaplanowały z Moniką coś absolutnie wyjątkowego co może poprawić jej nastrój na najbliższych parę tygodni. Kto wie? Może impreza z tej okazji przywróci na jej pełne wargi znów szczery i szeroki uśmiech? Słowa Matthewa sprawiły jedynie, że wzruszyła lekko ramionami przejmując od niego butelkę.
- Głowa mnie nie boli i nikogo nie omotałam jak widać na załączonym obrazku - powiedziała cicho na koniec jeszcze raz wzruszając ramionami po czym znów przechyliła butelkę i w najbardziej nieelegancki sposób wytarła wierzchem dłoni piekące wargi na których znajdowało się jeszcze kilka kropel jakże cennego trunku. Butelka znów wróciła do pierwotnego właściciela a ona schowała dłonie do kieszeni wzdychając ciężko, a z jej warg wydobyły się niewielkie kłęby pary. Czyżby było już tak zimno? Całkiem możliwe. Jej jednak było to kompletnie obojętne.
- Wszyscy jesteśmy tak samo słabi - stwierdziła w końcu filozoficznym tonem babożula i uniosła do góry podbródek aby lepiej widzieć wydłubane w drewnie napisy świadczące o dozgonnej miłości tychże par. Mia wierzyła w miłość. Wierzyła też w to, że pewnego dnia znajdzie się ktoś przeznaczony tylko dla niej i razem zamieszkają nad jakimś przyjemnym sklepem w Mayflair aby tam spokojnie dożyć starości, a może nawet dorobić się potomstwa. Niezbyt wygórowane wymagania, prawda? Na jego słowa wybuchnęła życzliwym śmiechem przechylając nieco głowę.
- Nie chcę żebyś sobie na nim używał. Po prostu chcę o nim zapomnieć. Chcę żeby wrócił do tego całego Durstrangu i chcę żeby więcej nie wracał - odparła i zaraz jednym ruchem rozsunęła swoją kurteczkę. Naprawdę było jej gorąco! Pod spodem miała klasyczny Ślizgoński sweterek którego nie powstydziłaby się panna Greengrass czyli naczelna kujonica i prefekt Slytherinu. Jej matka najpewniej odnajdywała swoistą satysfakcję w wysyłaniu jej takich właśnie sweterków od Madame Maklin kiedy tylko temperatura spadnie o kilka stopni. I zwykle Mia ich nie nosiła wyciągając ze swojego kufra nabyte latem odzienie, ale kiedy źle się czuła lub po prostu zbliżały się "te dni" swetry wracały do łask.
- Och, kochanie... Nie miałeś się już z kim całować? - aż skrzywiła się na nazwisko Rosjanki, której osobiście fanką nie była. Tak samo jak nie przepadała z Rafflesem i całą jego bandą z drobnymi jedynie wyjątkami. Wyjątkami które wobec niej zachowywały się normalnie, a nie patrzyły z góry chociaż nie mieli ku temu żadnych podstaw. Takie zachowanie zwyczajnie ją śmieszyło i nie chciała mieć z nimi zbyt wiele wspólnego, wbrew ich przekonaniu, że każdy chciałby być taki jak oni. Nieprawda. Mia lubiła być Mią ze wszystkimi swoimi wadami.
- Pojadę. Jak będę pamiętać tą rozmowę to pojadę - rzuciła radosnym tonem i znów upiła kilka łyków podając mu z powrotem butelkę.
- Co wy w niej widzicie? - zastanowiła się jeszcze na głos i wydmuchała jeszcze trochę pary z ust zanim przeniosła wzrok na Szkota.
avatar
Mia Kruger
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Genetyka : Pół-wila
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1650-skrytka-pocztowa-mii-kru

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Matthew Sneddon on Wto 04 Lis 2014, 11:27

- W takim razie jesteś wyjątkiem od reguły - zaśmiał się, gdy tylko Mia zaprzeczyła jakoby ją często bolała głowa, co było częstą wymówką większości dziewczyn. - Jesteś jedyna w swoim rodzaju! - dopowiedział po chwili. Kątem oka patrzył jak zupełnie nie dziewczęco wyciera usta wierzchem dłoni. Dziewczyna zdawała się tak delikatna i kulturalna, że ten gest wydający się przez to zupełnie nie na miejscu, wyglądał w tej chwili niezwykle uroczo. Matthew powstrzymał się by się ironicznie nie rozczulić. Po pijaku czasami gada się głupoty, a mu się z nią dobrze rozmawiało, nie chciał więc jej jakoś urazić czy coś w tym stylu.
Po jej filozoficznym krótkim stwierdzeniu opadł bezsilny na oparcie ławki, kładąc nogi na stole zaraz obok dziewczyny. Ona mogła, to on też.
- Ja to już z góry jestem na przegranej pozycji - przyznał. - Z biednej rodziny, nie zaszpanuję własnym zamkiem, czy najdroższymi ubraniami. Ani też dobrze się nie uczę. Ani w ogóle nie jestem jakoś szczególnie popularny. Nic co mogłoby zaimponować dziewczynom.
Szczerze mówiąc na trzeźwo te słowa nigdy by nie padły. Sneddon nie należał do osób które jakoś szczególnie często się nad sobą użalały, a jeśli już to w samotności. Na pewno nie w towarzystwie tak ładnej dziewczyny, jaką była Mia. Przystawił sobie butelkę do ust, ale słuchając ślizgonki zupełnie zapomniał się z niej napić. Zamiast tego odpowiedział:
- No właśnie jak sobie na nim poużywam to zniknie! Albo się przestraszy i ucieknie, albo znajdzie się w Mungu! - zaśmiał się. - W obu przypadkach nie będziesz już musiała na niego wpadać ani na niego patrzeć.
Sneddon doskonale ją rozumiał. Sam miał to szczęście, że Gwen całkowicie zniknęła z jego życia, nie był więc narażony na częste kontakty z nią czy to na korytarzu, czy na zajęciach. Myślał o niej i tak, nie tak łatwo wymazać z pamięci kilka lat życia.
- Oj no... - zapowietrzył się słysząc jej pytanie. - Akurat się nawinęła, zresztą jest ładna, temu nie możesz zaprzeczyć. Od czasu rozstania z Allen nie miałem nikogo. Myślałem, że coś może z tego wyjść. Niestety okazało się, że ciągnie za sobą trzygłowego psa obrońcę o imieniu Peter. Skąd mogłem wiedzieć, że to się tak skończy? - spytał retorycznie wzruszając ramionami. Siniak na plecach dawał o sobie wciąż znak. Matthew przy każdym ruchu czuł jeszcze ból w okolicach kręgosłupa. Co jak co, ale łupnął calkiem porządnie w filar w Pokoju Wspólnym.
- Gregorovic jest taka niedostępna. To chyba w niej widziałem. Co chyba sprowadza się do tego co powiedziałaś, że jesteśmy łowcami - zauważył filozoficznie. - Jest tyle normalnych dziewczyn w tej szkole, a ja sobie akurat obrałem tę najbardziej porąbaną.
Pokręcił głową z niedowierzaniem do samego siebie. Po chwili jednak parsknął śmiechem.
- Nie mów, że taka ekonomiczna jesteś. Wypiłaś zaledwie trzy łyki! Jak masz o tym później nie pamiętać? Poza tym będę cię o to molestował, w najbliższą sobotę łapiemy świstoklika do Londynu. Może kupię sobie od razu jakieś buty, doradzisz mi - puścił do niej oczko.
avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Mia Kruger on Wto 04 Lis 2014, 16:55

Prychnęła cicho teatralnie przewracając oczami.
- Jasne, że jestem jedyna w swoim rodzaju, Sneddon - rzuciła jakby oburzonym tonem, aby zaraz wygiąć wargi w szerokim uśmiechu. Tak naprawdę nie miała o sobie specjalnie wygórowanego mniemania, ale słyszała jak niektórzy złośliwi odbierają jej osobę. I w sumie zbytnio się tym nie przejmowała. Miała przecież ważniejsze sprawy na głowie! Wolała ćwiczyć zaklęcia które jej zdaniem są podstawą do wszystkiego i wolała samodzielnie opanowywać język francuski, ale nie wychodziło jej to najlepiej. Do tego potrzebowałaby dobrego nauczyciela, a jak wiadomo o to dość trudno w szkole anglojęzycznej. Może któryś chłopiec z wymiany da się namówić na wspólne lekcje? Wątpiła, ale nie omieszka zapytać przy najbliższej okazji. Nawet słowem nie skomentowała faktu, że jego nogi także znalazły się na stole. To by był przejaw najczystszej hipokryzji, a takich przejawów panna Kruger unikała.
- Za to ja mam komplet. Czysta krew, pieniądze, wygląd, wyniki w nauce, umiarkowana popularność - zaczęła wyliczać na palcach marszcząc przy tym czoło. - A i tak jestem sama. Jak palec - wyjęczała zostawiając tylko palec wskazujący po czym poprawiła w odruchu swoją jasną grzywkę która wchodziła jej w oczy.
- Nawet jestem miła. Często jestem miła - dodała kiedy jego wargi już już stykały się z chłodną butelką pełną ognistej cieczy. On jednak zamiast pić swoją kolejkę wolał zajmować się rzeczami mniej przyjemnymi. Jak wracaniem do kwestii przyjezdnych.
- Poradzę sobie, ale dzięki za troskę, Matty - odpowiedziała z szerokim uśmiechem przejmując od niego butelkę. Bo poradzi sobie. Nie ważne jakim kosztem, ale sama da sobie radę z tym wszystkim. Bez pomocy kogokolwiek. Chociaż może i z drobną pomocą Moniki, która i tak wtrąci swoje trzy sykle, nawet jak nikt ją o to nie prosi. No, ale od czego ma się siostry jeśli nie od tego?
- Brawo, kochanie. Pocałowałeś ropuchę, a ona nie zamieniła się w księżniczkę... - wymamrotała i sama wypiła kilka łyków i na chwilę zrobiła przerwę, aby dość wymownie się skrzywić po czym znów przyssała się do nie swojego trunku. Najwyżej mu odkupi. Najwyżej ruszą jej zapasy wciśnięte w stare skarpetki na dnie jej kufra tuż obok pudełka z szpilkami od Louboutina, a pudełka z sukienką od Chanel- jakby to miało jakiekolwiek znaczenie.
- Więc muszę być niedostępna jak Gregorovic żeby ktokolwiek chciał mnie chociaż pocałować? - retoryczne pytanie padło z jej ust kiedy już oddała mu z powrotem butelkę i przymknęła na chwilę powieki wsłuchując się w powstający w głowie lekki szum.
- Dobrze, dobrze - obiecała z lekkim uśmiechem obserwując go uważnie swoimi czekoladowymi tęczówkami.
avatar
Mia Kruger
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Genetyka : Pół-wila
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1650-skrytka-pocztowa-mii-kru

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Matthew Sneddon on Sro 05 Lis 2014, 11:59

Sneddon też słyszał plotki. Nawet jeśli nie chciał, to i tak one do niego docierały. Pokój Wspólny ślizgonów to miejsce, gdzie można się było dowiedzieć wszystkiego o wszystkich, wystarczyło tylko pojawić się tam na kilka chwil. O Mii słyszał wiele, niekoniecznie pochlebnych rzeczy. Że zadziera nosa, że jest opryskliwa i wredna... Na tyle ją jednak znał, żeby wiedzieć, że nie jest to prawda, a te wszystkie opinie są wierutnymi kłastwami, rozpowiadanymi chyba z zazdrości, przez te mniej urodziwe ślizgonki. Zresztą siostry Kruger były całkiem znane, nic dziwnego więc, że od czasu do czasu, ktoś wymyślał o nich jakąś nową plotkę.
Na przykład, że zachowują się jakby miały wieczne napięcie przedmiesiączkowe.
Matthew spojrzał na nią, gdy wymieniała mu wszystkie zalety, jakie posiadała jako dobra partia na dziewczynę. Szkoda tylko, że on na to wszystko nigdy tak nie patrzył, być może dlatego, że właśnie sam był biedny. Nie oczekiwał więc niewiadomo czego od drugiej strony, raczej skupiał się na tym, by ta druga połówka była...
Po prostu była.
Ot, taki z niego romantyk się zrobił!
Ściągnął brwi chcąc pokazać jak intensywnie myśli, po czym niezwykle filozoficznie, jak na pijacki stan, stwierdził.
- Może po prostu źle lokujesz uczucia. - Założył dolną wargę na górną i uniósł ramiona do góry jakby chciał dopowiedzieć „nic na to nie poradzę, ale chyba tak po prostu już bywa”. A i on chyba miał podobnie, biorąc dla przykładu osobę Gregorovic.
Na Merlina, chyba cały świat miał podobnie.
Zaśmiał się słysząc, jak chyba stara się przekonać samą siębie co do swojgo usposobienia. Popatrzył na nią lekko pobłażliwie ale potwierdził jej słowa.
- Jesteś najmilszą osobą jaką znam. Od kiedy tu usiadłaś ani razu się jeszcze ze mnie nie zaśmiałaś! A ostatnio każdy to robi, po tym, jak dałem się tak po prostu skopać Rafflesowi. Szczerze mówiąc, chciałem wyjechać, ale jednak postanowiłem, że nie będę dawał tej gnidzie satysfakcji.
Po tym jak położył nogi na stole i przyjął pozycję podobną do tej Krugerowej, zupełnie też zapomniał się i wyciągnął lewe przedramię wzdłuż oparcia, praktycznie pod głowę ślizgonki. Gdy już jednak zorientował się co zrobił, głupio było mu zabrać rękę, żeby nie pomyślała sobie zaraz czegoś, co mogą pomyśleć tylko dziewczyny. Zamiast tego zaśmiał się nerwowo.
- Tak, tak. Wy zawsze jesteście takie samowystarczalne. No ale jak chcesz, nie to nie. Chciałem pomóc.
W Sneddona nagle uderzył jeden fakt. Dziewczyna właśnie nazwała go „Matty”, a oprócz tego już dwa razy w ciągu dziesięciu minut powiedziała do niego kochanie! Czy to była wina alkoholu, czy może czegoś innego, ale chłopak zaczął się strasznie denerwować. Czy ona go czasem nie... podrywała? To dziwne, bo przy tej niedostępnej Lenie posiadał pełen pakiet tupetu, nawet ponad normę, a teraz, przy tej siedzącej obok niego załamanej ślizgonce czuł, jak pociły mu się dłonie.
Nawet nie zanotował tego, że już od dłuższego czasu to dziewczyna sama opróżnia jego butelkę, jednak absolutnie nie miałby nic przeciwko temu. Popatrzył na nią chwilę, zawieszając się lekko, a gdy odezwała się zdawało się, jakby wyrwała go tym z lekkiego zamyślenia.
- Może nie pocałowałem tej ropuchy, którą powinienem – wyrzucił z siebie głupio. Z ust Mii zaś padło pytanie, które popchnęło go do tego, co poprzysiągł już sobie więcej nie robić NIGDY. Pocałował ją. I tak, to oznacza również, że właśnie nazwał ją ropuchą.
A tam, najwyżej znów ktoś złamie mu nos.
Zanim jednak to zrobił, wyciągnął ramię, nie odrywając wzrok od blondynki, i odstawił butelkę. Po chwili zaś tę samą rękę zanurzył w jej włosach i przysuwając się do niej zaczął smakować jej miękkie wargi.
avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Mia Kruger on Sro 05 Lis 2014, 18:38

Oficjalnie Mia była wcięta. Zaciskała mocno palce na butelce wpatrując się w resztki jej zawartości starając się pojąć sens jego wypowiedzi. Z lekko zmarszczonym czołem przeniosła mętny wzrok na Ślizgona uśmiechając się lekko.
- I vice versa - odparła po krótkiej chwili, która zapewne nie miałaby miejsca gdyby nie procenty które w zawrotnym tempie zamieniły się w promile powodując lekkie upośledzenie komórek mózgowych młodej Ślizgonki. Siedziała więc wpatrując się w twarz chłopaka swoimi czekoladowymi tęczówkami. Gdyby tylko wiedziała co krąży mu po głowie! Wtedy po raz pierwszy w historii ich jakże mało burzliwej znajomości wyśmiałaby go w twarz, aby potem chwiejnym krokiem ruszyć do swojego dormitorium. Zamiast tego siedziała nie zdając sobie sprawy, że chłopak jej ciepłe słówka może odebrać aż tak dwuznacznie. Dla niej był Matty'm, bo był zbyt wesoły na poważnego Matthewa, a "kochaniem" określała tak dużą grupę osób, że ciężko już nawet powiedzieć skąd to się wzięło.
- Nie jestem w formie. Gdyby nie Jason wypomniałabym Ci, że dałeś sobie skopać dupę przez największego frajera w naszym domu. Ale nie jestem w formie. Jestem w depresji epizodycznej, Matty. Może od tego nie umrę, ale jest mi cholernie smutno - powiedziała cicho spuszczając głowę. Nawet nie odnotowała tego jego wyciągniętej ręki. Opróżniła do końca butelkę krzywiąc się z niesmakiem, aby spuścić z sykiem resztę powietrza z płuc. Wstawiona Mia uśmiechnęła się szeroko unosząc wyżej podbródek i odwróciła się w kierunku Szkota z o wiele radośniejszym spojrzeniem.
- Może - odpadła weselszym tonem, patrząc jak odstawia na blat butelkę którą mu przed chwilą podała. Kiedy przyciągnął ją do siebie składając na jej wargach rozkosznie niemrawy w pijacki sposób pocałunek nie mogła nie odpowiedzieć mu tym samym. Zdrowy rozsądek został całkowicie wygłuszony przez szum w głowie podczas gdy pełne wargi Angielki raz po raz wpijały się w wargi Sneddona. Dłonie już wplotły się we włosy, aż jeden jedyny przebłysk świadomości sprawił, że nieco się odsunęła.
- Wracajmy do zamku - poprosiła cicho zasuwając swoją kurtkę i odsuwając się na bezpieczną odległość. Nie powinna pozwalać mu się całować. Nie powinna oddawać tych pocałunków. Było już jednak za późno, a ona nie chciała popełnić kolejnych błędów. Poderwała się z miejsca zbyt gwałtownie i na chwilę zwolniła, aby złapać równowagę.
- Chodź, chodź, Sneddon! Znajdziemy Ci normalną dziewczynę! - rzuciła dziarskim tonem uśmiechając się szelmowsko. I wcale nie miała na myśli siebie!
avatar
Mia Kruger
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Genetyka : Pół-wila
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1650-skrytka-pocztowa-mii-kru

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach