Altanka

Strona 5 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Go down

Altanka

Pisanie by Brennus Lancaster on Sob 08 Cze 2013, 01:34

First topic message reminder :



Urocza altanka z ławeczką, która zasłonięta jest częściowo od cienia koronami drzew rosnących na błoniach. Stoi tutaj już bardzo długo, jest dziełem dawnego gajowego z lat 50-tych XX-wieku. Była świadkiem wielu wzruszeń i uniesień szkolnych miłostek.

Pssst, to podobno tutaj James P. Wyznał miłość Lily E.! Na jednej z belek altanki można przeczytać wyryte L + J.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Altanka

Pisanie by Charles Wilson on Pon 07 Kwi 2014, 20:31

Wiecie dlaczego Majka nadawała się na koleżankę dla Charlesa? Bo miała hajsu jak lodu. Tak samo jak hajs miała Krycha, Sophie czy Shay. Gdyby nie paskudny ryj Jamesa to też by się z nim zaprzyjaźnił. A nie! Zasiskował się z jego dziadkiem. Jeden skarbiec. Nie no, żarcik. Nie czuł takiego pociągu do forsy jak Hanka. Można by uznać, że to jedyny pociąg w jej życiu. Maja była spoko, bo była złośliwa i myślała, że widziała już wszystko. No cóż, nie widziała. Sporo rzeczy nie widziała. Przy pierwszym spotkaniu Rudy miał zamiar ją udusić. Z czasem się przyzwyczaił do jej humorków które, nie ukrywajmy, miała. Nigdy jednak się z niego otwarcie nie nabijała. Więc ją lubił. Serio lubił.
- Ja jestem z tych rudych, którzy całe życie czekają na siwe włosy, ale dzięki za poradę. - odpowiedział podnosząc się i chowając swoją gitarkę do futerału. Zanim zdążyła znów się odezwać on wrócił na swoje poprzednie miejsce wpatrując się wyczekująco na jakąś złotą poradę od Królowej Wariatów. Musiała mieć jakieś wskazówki dla poddanych, prawda?
- To udajmy dalej. - też skorzystał z rosyjskiego i wygiął swe wargi w szerokim uśmiechu. Nie wyglądał jeszcze na szaleńca. Jednak brak wiedzy na jakikolwiek temat doprowadzał go do stanu balansowania na granicy normalności. I zwykle sobie doskonale radził. Spędzał w bibliotece tyle czasu, aż odnalazł w opasłych tomiskach odpowiedzi na wszystkie nurtujące go pytania. Teraz jednak tych odpowiedzi w książkach nie ma. Listów też nie zamierza pisać. Musi tylko zdusić ciekawość w sobie. Dla normalnego człowieka to całkiem proste, ale dla Wilsona to prawie niemożliwe. Ale będzie próbował.
- Chodźmy stąd. Pokażesz mi jeszcze jak twój tygrys. - puścił jej oczko, po czym przemienił się w wielkiego psa i złapał rączkę od walizy na gitarę w zęby. Patrzył jak się przemienia, aby zaraz biec z nią razem przez opustoszałe błonia w kierunku zamku.
avatar
Charles Wilson
Nieaktywny


Wiek : 20
Skąd : Edynburg, Szkocja
Krew : czysta
Genetyka : Animag
Majątek : klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t678-skrytka-pocztowa-charlesa

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 14 Kwi 2014, 19:28

Kolejny kwietniowy dość ciepły wieczór spędzony w szkole. Teoretycznie ostatnio, bo chyba od jutra zaczynało się świąteczną przerwę, którą ten nie spędzi znów ze swoją rodziną. Z resztą nawet się z tego powodu cieszył, nie mógłby znieść ględzenia Hanki, ani nie mógłby patrzeć na twarz Chucka, bo znów musiałby ją pokiereszować. Tym razem wracał do miejsca gdzie nikt go nie oceniał, gdzie mógł sobie po prostu siedzieć w ciemnej piwnicy, a na czas pełni uciekałby jak zwykle do swojego ulubionego lasu.
Anthony nie miał pojęcia jak ma spędzić ten ostatni dzień w szkole, czy miał się upić tak by znów słaniać się na nogach, czy tym razem miał poczytać książkę gdzieś zaszywając się w kącie dormitorium? Nie miał jakiegoś złotego środka dlatego postanowił połączyć te czynności, co ostatnio miał w zwyczaju robić. Wychodząc z pokoju wziął książkę, którą dopiero co zaczął a do kieszeni czarnej bluzy schował swoja piersiówkę no i oczywiście papierosy. Przebył dość sporą trasę z lochów do altanki, ale kiedy już tam się znalazł stwierdził, że jest  mu na tyle ciepło, że ta bluza jest kompletnie nie potrzebna.
Zanim jednak zaczął pić i czytać postanowił zapalić, dlatego spiął się po bocznej belce altanki dość zgrabnie i sprytnie wspinając się i siadając już finalnie na tej u samej góry dachu. Usadawiając się ze zwisającymi nogami, wyjął z bluzy papierosy i włożył sobie do ust jednego podpalając za pomocą zapalniczki jednego z nich. Miał nadzieję, że ten dzień nie będzie kolejnym sztandarowym dniem w tej szkole, jednak co można by takiego tu zrobić? Chłopak zmrużył lekko oczy w zastanowieniu.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sanne van Rijn on Pon 14 Kwi 2014, 20:27

To co stało się w zeszłym tygodniu przerosło jej najśmielsze oczekiwania, a zarazem wpędziło ją w stan niesamowitego wkurzenia, nie tyle na wszystkich dookoła, a na samą siebie.To, że straciła tytuł Prefekt nie miało dla niej kompletnego znaczenia. Dla zwykłego ucznia było to niesamowite wyróżnienie, za którym Sanne niespecjalnie goniła. Bardziej martwił ją fakt, że dała się przyłapać. Dała się przyłapać na robieniu nieprzyzwoitych rzeczy w szkole. Dała się przyłapać SZAREJ DAMIE! Nie mogła trafić gorzej, bo ów duch był znany ze swych średniowiecznych zwyczajów czystości do ślubu oraz tego co przystoi, a co nie panienkom z dobrych domów. A miała to być jej najlepiej skrywana tajemnica...
Kiedy była już wolna od obowiązków prefekta, zaczęła się włóczyć po szkole jeszcze częściej, niż do tej pory. Chyba było to skutkiem tego, że kompletnie nie mogła sobie znaleźć miejsca. Tego ciepłego wieczora przekroczyła mury zamku, wychodząc na szkolne błonia. Większość dzieciaków przygotowywała się do wyjazdu do domów na święta, spędzając ze znajomymi i przyjaciółmi ostatnie chwile przed rozstaniem. Holenderka nie wybierała się na święta do domu, gdyż po ostatnich wydarzeniach, o których jej rodzice byli już poinformowani, wolała się nie pojawiać w domu.
Nagle do jej małego, prostego noska dotarł charakterystyczny zapach palonego tytoniu, co sprawiło, że skręciła gwałtownie, podążając za dymem do jego źródła. Chyba jej podświadomość, łaknąca papierosów, zaprowadziła ją właśnie na błonia, aby poszukała tego, czego instynktownie potrzebowała. Po cichu przedarła się przez krzaki, które - jak się okazało - niezwykle skutecznie maskują niewielką altanę. Na barierce siedział, zupełnie przypadkowo przez nią poznany, chłopak i w najlepsze palił ten mały, śmierdzący skarb.
- Minus pięć punktów dla Slytherinu - rzekła donośnie i zwinnie wyciągnęła papierosa spomiędzy palców dłoni bruneta. - I szlaban, Wilson - dodała nonszalanckim tonem, przykładając pomarańczowy filtr do pełnych ust, opierając się o tę samą balustradę, na której spoczywały cztery litery Szkota.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 14 Kwi 2014, 20:57

Po jego głowie błądziło teraz miliony beznadziejnych i bezsensownych myśli. Na przykład jedna z nich skupiła się na Andrei do której ostatnimi czasy zbliżył się jednak nie na tyle by powiedzieć, że czuję do niej coś mocniejszego. Chyba nigdy nie mógł i nie będzie mógł tak powiedzieć, traktował ją zbyt mocno jako mniejszą wyszczekaną siostrę. Na dodatek pojawiła się kolejna myśl w jego głowie mianowicie przeczytał proroka, który po raz kolejny go oczerniał, bo tak na prawdę kiedy on zaliczył kogokolwiek ostatnimi miesiącami? Jedyne co to zaprosił An na piknik z winem, bez jedzenia to raczej nie piknik, no cóż, nie ważne... Ale to zdecydowanie się nie liczyło!
Zrezygnowany już wieczną nagonkę na swoją osobę nagle do jego nozdrzy doszedł mało znajomy, jednak dalej znajomy zapach jakiejś dziewczyny. Już po chwili zauważył obok siebie tą krukonkę, którą widział już parę razy jednak nie mieli oni jakiejś dłuższej okazji pogadać. Słysząc jednak jej słowa prychnął szyderczo i spojrzał na nią z niedowierzaniem jednak kiedy wzięła mu papierosa ten zeskoczył i zbliżył się do niej na tyle, że żar od papierosa prawie dotykał jego bluzy.
- Tylko pięć? Nie mogę piętnaście? Oszczędzasz na mnie? - spytał udając wielce oburzonego i kiedy tylko dziewczyna przyłożyła filtr do swoich warg wtedy Anthony odebrał jej szluga. - Może gdybyś ładnie poprosiła, zapytała dostałabyś całego jednak teraz przegrałaś życie - wzruszył ramionami i chociaż chciało mu się palić to wyrzucił niedopałek i przydeptał go butem tak żeby Sanne już go nie podniosła.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sanne van Rijn on Wto 15 Kwi 2014, 11:22

Dość agresywna reakcja chłopaka bardzo zszokowała Holenderkę, gdyż wyobrażała ją sobie zupełnie inaczej. Drgnęła, ale nie odsunęła się od chłopaka, który w tym momencie znajdował się bardzo blisko niej. Nie była z tych co peszyła bliskość mężczyzn, a wręcz odwrotnie szukała jej, a gdy już znalazła napawała się nią. Dlatego teraz odważnie stała w miejscu i patrzyła prosto w oczy Szkota w dość zadziorny sposób.
- Tak naprawdę to w waszej ślizgońskiej klepsydrze nic się nie zmieni - odparła od razu, nie mając ochoty na dalsze podburzanie Wilsona. - Nie mam takich przywilejów - skrzyżowała ramiona pod piersiami, gdy Szkot pozbawił ją resztki swojego niedopalonego papierosa. Dziewczyna przerwóciła oczyma, po czym pozwoliła, aby na jej bladoróżowe usta wpłynął uroczy, kokieteryjny uśmiech. W końcu stał przed nią mężczyzna, który - jak się dowiedziała z plotek - nie był obojętny na kobiece wdzięki.
- No nie bądź taki nabuzowany - odparła, jeszcze nieznacznie się do niego przybliżając. - Podziel się z koleżanką czym masz - wlepiła cielęce spojrzenie w jego jasne tęczówki, modląc się w duchu, aby chłopak nieco zluzował majty i w końcu dał jej tego cholernego papierosa...
- Co czytasz? - zapytała od razu, gdy zobaczyła książkę, leżącą na szerokiej, drewnianej barierce. Sama była ogromną fanką książek, zwłaszcza tych mugolskich, gdyż były o wiele ciekawsze i śmieszniejsze. Chociaz zagłębiała się w nich w wakacje, gdyż rok szkolny przeznaczała tylko i wyłącznie tym opasłym tomiskom.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 15 Kwi 2014, 13:06

Oczywiście zachowanie chłopaka to były tylko pozory, dlatego na jego twarzy zaraz zagościł cwaniacki uśmiech a jednym z ramion Tony oparł się o drewniany filar tej altanki. Czyżby więc Sanne była damskim odbiciem Anthony'ego? Bo jak na razie wszystko na to wskazywało. nie bała się zbliżeń, a ostatnimi czasy też dało się słyszeć plotki na jej temat, które może i nie były prawdziwe, ale jakieś ziarnko prawdy w sobie miały.
- Tak naprawdę to kompletnie mi na tym nie zależy- odpowiedział jej wzruszając obojętnie ramionami.- Nie masz? Odebrali Ci odznakę? Hm... zastanówmy się dlaczego...- zaśmiał się krótko po czym sprawnie wyjął paczkę papierosów z kieszeni oczywiście częstując nimi dziewczynę, która stała teraz na tyle blisko, że mógł poczuć swoimi wytężonymi zmysłami jej przyjemny zapach skóry. Anthony już nie raz zastanawiał się czy gdyby nie to, że jego węch jest o wiele bardziej wyczulony niż ten ludzki, czy wtedy byłby tak bardzo chytry na jakąkolwiek seksualność.
- A koleżanka czym się ze mną podzieli, hm?- kiwnął głową i kiedy krukonka wzięła papierosa, ten schował paczkę na swoje miejsce.
Pytanie które padło z ust Sanne wywołało uśmiech na ustach Szkota. Wziął do ręki nie grubą, mugolską książkę i popatrzył na jej okładkę.
- Pod Huncwotem, ludzie myślą, że jakiś koles z kosmosu przyszedł i morduję im ludzi w miasteczku - zaśmiał się krótko przejeżdżając palcem po śliskiej powierzchni okładki.- mugole to mają pomysły, nie? - spojrzał na Sanne nie wiedząc czy ta w ogóle czyta książki, a co dopiero czytać te mugolskie. Najczęściej go po prostu bawiły, nawet jeśli były najstraszniejszym kryminałem.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sanne van Rijn on Wto 15 Kwi 2014, 18:14

Zaśmiała się razem z chłopakiem z jego wyraźnie jednoznacznej insynuacji. Oczywiście, że zdawała sobie sprawę z tego, że po całej szkole krążą już mniej i bardziej prawdziwe plotki na temat tego co wydarzyło się pod niepozorną drewnianą klapą w podłodze. Cóż, tyle ile uczniów tyle wersji wydarzeń, jednakże tylko Sanne i Reynolds wiedzieli jak było. Holenderka jedynie miała nadzieję, że Cory nie przejawia nadgorliwej chęci do opowiadania wszystkim naokoło co się działo przed, w trakcie i po tym jak nakryła ich Szara Dama.
- Siostra nie pochwaliła Ci się swoim skarbem, który do niej powrócił? - zapytała czysto retorycznie, nie oczekując odpowiedzi od chłopaka, gdyż wcześniej zadane przez niego pytania były zarazem odpowiedzią na jej. Wysunęła z paczki tytoniowy rulonik, aby sekundę później umieścić go między pełnymi wargami i odpalić różdżką, na końcu której tlił się już mały płomyczek. Powoli zaciągnęła się toksycznym dymem, zatrzymała go na kilka sekund w płucach i niespiesznie zaczęła wypuszczać mlecznobiałe obłoczki. Lubiła patrzyć jak unoszą się one ku górze zwarte, kłębiaste, puchate, zupełnie jak prawdziwe obłoki, aby po chwili zostać rozwiane, zlewając się z powietrzem.
- To co mogę Ci zaoferować jest droższe niż jeden papieros - odparła enigmatycznym tonem, nie mając zamiaru mówić mu co miała na myśli, zostawiając go o tak po prostu z niedopowiedzeniem. Przecież nie musiała od razu odkrywać przed nim wszystkich swoich kart. Kiedy Wilson zarysował jej fabułę, wyrytą tuszem na bialusieńskich kartkach, roześmiała się dźwięcznie. Nic się nie zmieniło, mugolskie książki od zawsze i na zawsze będą ją śmieszyć.
- Poczekaj, poczekaj... Jak oni to nazywają? - rzekła i podskoczyła. - Kryminał si-fi? - wypowiedziała to tak jak kiedyś przeczytała, zmarszczyła nosek i przekrzywiła głowę, patrząc wprost w twarz Szkota. Czegoś starała się w niej doszukać, na moment zapominając o czym mówiła sekundę temu. Jego ostre, wręcz dzikie rysy twarzy strasznie ją intrygowały, co straszliwie przyciągało ją do Ślizgona.
- Najlepsze są te dla nastolatek. Wielka miłość od pierwszego wejrzenia, idealny chłopak, zero problemów - odparła i wywróciła oczami, kiedy zorientowała się, że już za długo wnikliwie wpatruje się w oblicze Wilsona. - Dawno się tak nie śmiałam jak przy tego typu książkach - dodała z delikatnym uśmieszkiem na wargach.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 15 Kwi 2014, 21:54

Jego nie za bardzo to wszystko interesowało, bo plotki krążyły o wszystkich którzy mają jakieś życie towarzyskie, jednak kiedy  coś tam mu do tego ucha wpadło to nie miał wyboru, musiał żyć z tą świadomością.
- No i chyba słusznie, że wróciła, rozpustnice nie powinny nosić odznak- uśmiechnął się ironicznie patrząc w jej kierunku. Nie wiedział na jej temat nic, ale lubił się on droczyć w różny sposób z dziewczynami. Mimo tego, że nie znał jej zbyt dobrze już zdążył nakreślić jakieś tam o niej swoje zdanie, a mimo wszystko była ona dla niego trochę tajemnicą. Patrzył więc na nią z niemałym zainteresowaniem, kiedy ta wkładała sobie filtr do ust. Dobra musiał przyznać, że wyglądała seksowanie, zwłaszcza, że Wilsonowi podobał się właśnie taki typ dziewczyny. Chyba miał jakieś dziwne skłonności do krukonek. Odwrócił jednak swój wzrok wystarczająco szybko by dziewczynie wydawało się to napastliwe i odsunął się trochę siadając półdupkiem na barierce. Z kieszeni koszuli którą miał na sobie wyciągnął piersiówkę i upił kilka łyków wódki. No cóż, skoro z czytania już nici to można przynajmniej się napić.
- A czy to co możesz zaoferować będzie nadal cenniejsze niż papieros plus wódka?- uniósł brew ku górze kiedy znów wlepił w nią swoje spojrzenie. Kiedy upił już trochę tej wódki wysunął w jej kierunku rękę by podać piersiówkę.
- Dokładnie! Jedne z moich ulubionych - pokiwał głową udając poważnego. Zazwyczaj czytał je po prostu dla zabawy, mało która była według niego tak naprawdę warta uwagi, był to typowy pochłaniacz czasu.
- A skąd wiesz, że u nich się tak nie dzieję. Może zakochują się od pierwszego wejrzenia i żyją długo i szczęśliwie? - spytał tonem profesjonalisty, jak gdyby to było tak oczywiste, że dziewczyna powinna się wstydzić swojego braku niewiedzy.- Gdzie w Tobie ten typowy dziewczęcy romantyzm, tak w ogóle co z Ciebie za dziewczyna?- jego twarz była cały czas uśmiechnięta, bo dzisiejszego wieczoru naprawdę podobało mu się towarzystwo w jakim aktualnie przebywał, a może nawet trochę za bardzo mu się to spodobało?
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sanne van Rijn on Sro 16 Kwi 2014, 08:18

- Nie bądź taki mądry - odparła, mrużąc oczy w "nienawistny" sposób. Van Rijn nie miała zamiaru negować ani potwierdzać zarzutów chłopaka, zasłyszanych gdzieś na korytarzu. Jeszcze nadal miała szansę na to, aby jej tajemnica całkowicie pozostała przy niej i jej siostrze do śmierci. Nikt się nie mógł dowiedzieć co owe dwie, małe i urocze Holenderki robią ze swoim życiem.
Po raz enty Sanka przykładała pomarańczowy filtr papierosa do warg, gdy Wilson sięgnął do kieszeni koszuli i wyciągnął niewielką piersiówkę.
- Naprawdę sądzisz, że odrobina alkoholu i papierosów będzie w stanie mnie przekupić? - żachnęła się, rzuciła Ślizgonowi wymowne spojrzenie i splotła ręce pod piersiami. Kiedy Szkot dłużej się nie odzywał, Holenderka ponownie zwróciła ku niemu swe czekoladowe tęczówki. Wyraz twarzy Tony'ego był dla niej kompletnie nieodgadniony i to sprawiało, że dalej chciało jej się tu z nim stać i gadać o dupie Maryni. - Z resztą, to zależy od tego, czego będziesz chciał - dodała dość wymijająco, sięgając po piersiówkę, którą chłopak wyciągnął w jej kierunku. Bez zbędnego namysłu przyłożyła gwint do ust i przechyliła niewielki pojemniczek. Gorzki, palący trunek rozlał się po jej jamie ustnej, paląc każdy nerw na swojej drodze. Skrzywiła się przeraźliwie i oddała chłopakowi pojemnik, prawie, że go wpychając między wilsonowe ręce.
- CO TO ZA PASKUDZTWO? - zapytała z wyrzutem, nadal wykrzywiając swoją słodką twarzyczkę. - Jak przez to stracę zmysł smaku i czucia na języku to będzie twoja wina - dodała i sprzedała mu kuksańca prosto w ramię. Nie było to lekkie uderzenie, gdyż Krukonka regularnie chodziła na siłownię by dbać o swoją figurę i kondycję. Jednakże Wilson zapewne to poczuł jak ukłucie komara.
Patrzyła na niego z politowaniem, gdy wypowiadał się na temat mugolskich książek dla nastolatek. Słysząc jego ostatnie pytanie parsknęła śmiechem.
- Kochany, gdybyś większość swojego dotychczasowego życia spędził vis a vis ulicy czerwonych latarni, też byś nie wierzył w miłość i te inne bzdety - uśmiechnęła się krótko, po czym postanowiła sprowadzić rozmowę na inne tory, więc zapytała:
- Byłeś tam kiedyś?
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 17 Kwi 2014, 17:58

- Wiesz, ktoś z naszej dwójki jednak mądrym musi być- wyszczerzył się w jej kierunku cwaniacko jak to zwykle miał w zwyczaju. No cóż, taki już był ten Wilson, że docinki sprawiały mu o wiele większą przyjemność niż normalna rozmowa. Jeśli jednak chodzi o tajemnice to uchowanie jakiejkolwiek z nich w tej szkole graniczyło niemal z cudem, więc pewnym było, że kiedyś ktoś dowie się co te dziewczęta robią ze swoim życiem. Lepiej żeby to był jakiś uczeń aniżeli rodzice. Na szczęście, lub nieszczęście Tony tego problemu nie posiadał.
- Biorąc pod uwagę jak bardzo są to deficytowe produkty w tej szkole, to tak, myślę, że powinno Cię to spokojnie przekonać - posłał jej jeden z tych swoich firmowych uśmiechów, które ostatnio dość rzadko gościły na twarzy Szkota. - Oj nie, moja droga, myślałem, że masz coś konkretnego do zaoferowania- chłopak teraz przyglądał się jak dziewczyna wypija kilka łyków wódki i krzywi się przy tym niemiłosiernie.  Było to na tyle zabawne, że Wilson nawet zaśmiał się pod nosem i pokiwał głową z dezaprobatą. Wziął od Sanne piersiówkę i bez żadnych tego typu min wypił dość spora jej zawartość.
- Nie piłaś nigdy wódki, skąd Ty się urwałaś dziewucho? - spytał marszcząc brwi w dość zabawny sposób. - Będę musiał Cię nie źle podszkolić jeśli chodzi o alkohole - pokiwał głową niczym prawdziwy amator wszelakich trunków wysokoprocentowych i przysunął się do dziewczyny na tyle by ich ramiona się stykały. PO raz drugi podał jej piersiówkę. - Próbujesz dalej czy trochę się boisz?- spytał uśmiechając się nieco ironicznie.
- Czyli, że fakt, że mieszkałaś na przeciwko dziwek zobowiązuję Cię do nie wierzenia w miłość? Pff...- prychnął. Oczywiście znów się z nią droczył, bo sam nie należał w żadnym wypadku do typu romantyka ani nic w tym rodzaju.
- Amsterdam? Nigdy i w sumie pojechałbym tam tylko i wyłącznie ze względu na legalną trawkę - posłał jej oczko po czym rozejrzał się dookoła. - No ale... jeśli mnie tylko zaprosisz, wiesz...nie będę w stanie odmówić - ponownie skierował swój wzrok na Holenderkę.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sanne van Rijn on Pią 18 Kwi 2014, 19:27

Wykrzywiła usta w podkòwkę po usłyszeniu jego odpowiedzi.
- Sugerujesz, że jestem głupia? - obruszyła się, wlepiając świdrujące spojrzenie w twarz Szkota, starając się z niej cokolwiek wyczytać. Nie była typem człowieka, który był skłonny obrazić się na drugą osobę za byle co, jednakże jak każdy nie lubiła gdy się jej ubliżało. Dlatego też zazwyczaj starała się dociec przyczyny tego przytyku, aby w przyszłości uniknąć takich wtop. Panienka van Rijn była perfekcjonistką, nie tylko jeśli chodziło o to co robiła, a także pod względem jej zachowania. Właśnie dzięki temu przez tak długi czas udawało jej się utrzymać swoją słodką tajemnicę tylko dla siebie. Oczywiście była przekonana i przygotowana na to, że w końce dojdzie do tego "wielkiego ujawnienia", ale nie spodziewała się, że stanie się to w taki sposób.
- Deficytowe? - zdziwiła się, co było bardzo wyraźnie widać, gdyż jej starannie wyregulowane brwi powędrowały ku sobie. - Widzę, że nie dla Ciebie - zwróciła swe czekoladowe spojrzenie na buteleczkę, w której znajdował się najpaskudniejszy trunek, jaki do tej pory miała okazje kosztować. - No, pochwal się jak to robisz. Znajomości? Zapłata za pewne matrymonialne usługi? - Teraz to ona droczyła się z chłopakiem, aby tylko nie dać mu szansy na zagonienie się w kozi róg.
- Wolę coś, co nie wykrzywia ryja - odparła z szerokim uśmiechem, ukazując wachlarz perlistych ząbków. - A szkol, tylko od razu uprzedzam, że nie jestem bardzo wybredna - wystawiła przez zęby koniuszek języka i sprzedała Wilsonowi długie spojrzenie. Zaczynała dobrze się czuć w jego towarzystwie, pomimo tego, że ich znajomość nie zaczęła się zbyt przyjemnie. - Słaba taktyka - odpowiedziała z przyklejonym uśmieszkiem, nie biorąc od niego butelki.
Kolejne pytanie Ślizgona uznała za retoryczne i puściła je mimo uszu, wlepiając swe wielkie ślepia w bliżej nieokreślone miejsce.
- Legalna trawka zawsze spoko - również posłała mu porozumiewawcze oczko, aby za chwilę się roześmiać w niebogłosy. - A co ja będę z tego mieć? - zapytała z delikatnym, kokieteryjnym uśmieszkiem, zastanawiając się co ów chłopak może jej zaproponować.

[Z racji, tego, że Wilsona może nie być dłuższy czas, zamykamy sesję, bez dokańczania jej fabularnie.]
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Nancy Baldwin on Pią 16 Maj 2014, 17:07

Nancy nie miała pojęcia, co się z nią dzieje, ale przechodziła chyba jakiś kryzys związany z lenistwem. Dużo spała, dużo wylegiwała się na kanapie w pokoju wspólnym, z kolei mało uczyła się, a jeszcze mniej ruszała się z miejsca. Nadchodzące egzaminy specjalnie jej nie przerażały, co było dość dziwnym i niespotykanym objawem u niej. Pomimo faktu, że zbliżały się wielkimi krokami, Gryfonka nie zaczęła jeszcze się uczyć.
Kontakt z rówieśnikami także był ostatnio poniżej przeciętnej, a Baldwinówna mogła spędzić cały dzień i nie odezwać się do nikogo na lekcji, czy też w dormitorium. Jamesa i Polly nie widziała już dawno, z dobry tydzień lub ponad, chociaż jej relacje z nimi były lepsze niż kiedykolwiek w całym życiu. Po czasie czarnowłosa doszła do wniosku, że im mniej się stara i im mniej zabiega o względy starszej siostry i chłopaka Scottów, tym bardziej oni się starają i wszyscy są zadowoleni i szczęśliwi.
Dobra pogoda skusiła ją do wyjścia na dwór. Jej ulubione drzewo rosnące na błoniach, które chroniło od słońca, było już oblegane przez jakąś grupę Puchonów, więc dziewczyna postanowiła pójść trochę dalej. Takim oto sposobem znalazła się przy altance, w której nie miała zbyt wielu okazji posiedzieć w ciągu ostatnich sześciu lat w Hogwarcie. Gdy usiadła na jednej z ławeczek, spojrzała do góry i rozejrzała się dookoła, lecz ostatecznie stwierdziła, że to jednak nic specjalnego.
Usłyszała miauczenie kiedy na balustradzie altanki pojawił się kot. Gryfonka bez zastanowienia sięgnęła po średni kamień leżący na ziemi i cisnęła nim w zwierzaka, który uciekł w popłochu. Grr, nigdy nie wiesz które zwierze to zwierze, a które to animag - pomyślała. Była zdecydowanie zbyt przewrażliwiona na tym punkcie.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by James Scott on Pią 16 Maj 2014, 22:10

Ostatnimi czasy słońce świeciło na tyle mocno, aby niejaki Scott unikał go jak ognia. Nie dlatego, że ma jakieś durne psychiczne problemy, które pojawiają się tylko, gdy złote promienie przygrzeją w jego - jak już się przyjęło - tłusty czerep, tylko z jednego, prostego powodu: Zima była długa. Dobra pogoda sprawiła, że wszyscy zaczęli się głupkowato uśmiechać, przyjaźnie odnosić i w ogóle uprawiać sztuczny syf. Wiedział doskonale, że 'wiosna' równa się swędzeniem cipek dziewczyn, które zapewne pójdą szukać jakichś nabrzmiałych kolegów. I chociaż personel starał się jak mógł, to zawsze trafiła się taka parka, która postanowiła 'poznawać się' w jakimś schowku na miotły.
Tego dnia, James robił to co zwykle. Szybkim, zdecydowanym krokiem wychodził ze starej, nieużywanej sali, w której unosił się zapach spalenizny, a na podłodze leżał nieprzytomny uczeń - jedna z ofiar Krukona. Zabawne jak, fakt, iż chłopak kończy szkołę wpłynął na ilość wyzwań na pojedynki.
Nie mając za wiele do roboty, młody mężczyzna postanowił, że przejdzie się po błoniach. Może przy okazji uda mu się niezauważenie wejść do wieży. Cóż, pomysł z rekrutacją zakończył się niepowodzeniem. Po śmierci Nicolasa, Quinn była jedyną osobą, która tam zaglądała, a James był niemal pewny, że jego krew był głównym powodów ów odwiedzin.
Rozmyślając tak, nie spostrzegł się nawet, że przez kilka minut wpatruje się w plecy, które doskonale znał. Należały bowiem do kobietki, która doprowadzała go do białej gorączki. Negatywnie i pozytywnie. Postanowił więc ją śledzić tak, jak niegdyś ona to robiła.
- Zapewne kot wisiał Ci pieniądze, albo brzydko wyrażał się o Twojej rodzinie, co? - zapytał, gdy kamień, który o centymetr minął głowę stworzenia odbił się i poturlał pod nogi chłopaka. Miał nadzieję, że Nancy nie przechodzi przez kolejny 'trudny okres' i następny kamień nie zostanie wycelowany w jego głowę - Sporo czasu się nie widzieliśmy, nieprawdaż? Zastanawiałem się, gdzie się podziała Twoja mania na nękanie mnie?
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Nancy Baldwin on Pią 16 Maj 2014, 22:42

Kot wydał z siebie przeciągły jazgot i zeskoczył z balustrady, a potem pomknął jak poparzony w stronę zakazanego lasu. Gryfonka prychnęła pod nosem, dosłownie ułamek sekundy przed tym, jak usłyszała głos Jamesa. Drgnęła niespokojnie w miejscu, bo przestraszyła ją jego obecność. Do tej pory była święcie przekonana, że w obrębie kilkudziesięciu metrów nie ma nikogo prócz niej i kocura.
- Może obie z tych rzeczy - odparła ze wzruszeniem ramion, przenosząc jeszcze na moment wzrok na miejsce, w którym zniknął kot.
Jej teoria się sprawdzała. Przestań za nimi chodzić, a sami za tobą przyjdą. Gdyby wpadła na to wcześniej, zaoszczędziłaby mnóstwo czasu i energii. Nie przechodziła przez żaden trudny okres bynajmniej, a dopadła ją nieco dziwna melancholia połączona z lenistwem, ot. Jeszcze do tego całkowity brak zainteresowania sprawami bieżącymi. Poza tym, była bardziej stabilna emocjonalnie niż kiedykolwiek.
- To fakt, trochę się nie widzieliśmy - przytaknęła, drapiąc się ostentacyjnie za uchem. Widzieć, to widzieli się, na przykład w wielkiej mijali się na posiłkach, albo przechodzili obok siebie na korytarzu. Nie rozmawiali jednak dużo dłużej, od lutego. - Rozmawialiśmy ostatnio hm... Trzy miesiące temu? Czekaj, kiedy to było? Chyba wtedy jak mnie pocałowałeś - powiedziała, wykrzywiając usta w bezczelnym uśmiechu, ostatnie słowo mówiąc głośno i wyraźnie tak, aby słyszał. Po tym zajściu chyba oboje się trochę speszyli, skoro nie spotkali się w cztery oczy od tamtego czasu.
- Mania nękania? Schlebiasz sobie. - Uśmiechnęła się niemrawo, spuszczając oczy na czubki butów Jamesa. - Chyba zwyczajnie mi przeszło. - Wzruszyła ramionami, podciągając rękawy swetra do łokci, gdyż słońce zaczynało coraz bardziej dokuczać. Chciała o coś zapytać, zabierała się za to już od wielu dni, ale jakoś za każdym razem znalazła wymówkę, żeby jednak nie iść pod drzwi pokoju wspólnego Krukonów. Teraz, cóż, chyba nie miała wyjścia.
- James, niedługo koniec szkoły. Co zamierzasz? - Zapytała, znowu drapiąc się z zakłopotaniem za uchem. Sądziła, że będzie wiedział, iż nie pyta tutaj o to czy idzie na studia czy będzie się sprzedawał za pieniądze, a miała na myśli raczej Juniora i wszystko co z nim związane.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by James Scott on Sob 17 Maj 2014, 22:12

Klasycznie już, obecność krnąbrnego James'a wystraszyła Nancy. To zabawne, że nawet w środku dnia, Scott potrafił niemal pojawiać się znikąd. Jakby nawet promienie słoneczne unikały jego towarzystwa.
Och tak, cała Nancy! Raz w życiu zrobił coś miłego, raz! Teraz będzie mu to wypominane przez wieczność.
- Jesteś pewne, że to byłem ja, a nie Prince? - rzekł cicho podnosząc przy tym obie brwi. Chłopak przeszedł leniwie przez całą długość altanki i usiadł dokładnie naprzeciwko Nancy - Jeden pocałunek sprawił, że nie odezwałaś się przez trzy miesiące. Pomyśl, co mogło by sprawić wyznanie miłości! Uciekłabyś niczym moja matka?
Ich 'jakby związek' był taki piękny. Minęło tyle czasu, a nie posunęli się do przodu chociażby o cal! Głównie z winy Scott'a. Jego nieśmieszne, płaskie żarty, które często ciekają jadem ochłodziły wszelakie zapędy panny Baldwin. Biedne dziewczę. Tylu fajnych chłopaków w zamku, a jej się trafił parszywy debil!
- Przeszło Ci hm? To chyba zdrowo. Niebawem kończę szkołę, więc będziemy się widzieli może dwa razy w ciągu roku - oświadczył zdawkowo, jakby w ogóle go to nie obeszło. Oczywiście było to kłamstwem. Słowa wypowiedziane przez Nancy sprawiły, że przebiegł mu po plecach nieprzyjemny dreszcz.
Zamilkł na chwilę.
Co zamierzał? Tego sam do końca nie był pewny. Za kilka miesięcy miał stać się głową rodziny Scott'ów, a do tego rodzicem odpowiedzialnym za Juniora. Czy mu to odpowiadało? Niekoniecznie. Marzyła mu się podróż, poznanie starożytnej magii, dotarcie do miejsc, w których od lat nikogo nie było...
- To się okażę - mruknął odwracając wzrok od dziewczyny - Rzecz jasna, Twoja komnata będzie na Ciebie czekała. Nie musisz się o to martwić.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Nancy Baldwin on Sob 17 Maj 2014, 23:02

Spojrzała na niego z politowaniem, gdy po raz kolejny wyciągnął brudy związane z Princem. On zrobił choć raz coś miłego i jest mu to wypominane, a ona raz zrobiła coś z kolei niemiłego względem niego i też to wraca do niej ciągle i ciągle. Słysząc imię jego kuzyna, prychnęła tylko i skrzyżowała ręce pod piersiami.
- Jestem pewna - żachnęła się. Chciała dodać coś w stylu, że Prince'owi na pewno nie śmierdziałoby tak z ust, ale powstrzymała się. Uznała, że ciągnięcie niepotrzebnej dyskusji nie jest najmądrzejszym pomysłem. Słysząc kolejne słowa, to ona uniosła brwi ku górze.
- Cóż, przekonanie się o tym co bym zrobiła chyba nam nie grozi - odrzekła zdawkowo, ściągając nogi z drewnianej ławeczce na której siedziała. 
Gdy usłyszała, że w następnym roku będą widzieli się dwa razy do roku, nawet trochę zrobiło jej się przykro. Wiedziała o tym, że po wakacjach ona wróci tutaj, a on zostanie tam gdzie będzie chciał, ale dopiero kiedy James powiedział to głośno, dotarło do niej, że to już koniec. Wzruszyła ramionami, zupełnie tak jakby nie obchodziło jej to równie mocno co jego, chociaż też tak nie było. Nie była naiwna i wiedziała, że jej pogoń za Jamesem wreszcie się skończy wraz z końcem szkoły, ale mimo wszystko trochę jej było żal. Nigdy nie byli razem od początku do końca, ale czuła się rozdarta na swój sposób.
- Będzie czekała, co? To super - żachnęła się ironicznie, znowu prychając z poirytowaniem. - I co dalej, James? Skończę szkołę, przyjadę do swojej "komnaty" - mówiła, ostatnie słowo mówiąc nad wyraz wyraźnie, znacząc w powietrzu palcami wyimaginowany cudzysłów - i będziemy sobie mieszkać w zamku, patrząc jak nasze niechciane dziecko rośnie i z każdym rokiem staje się coraz większe i bardziej nieszczęśliwe bo tak WYPADA? Och, wiesz co, pieprzę to, co wypada a co nie wypada - dodała, wstając z ławki i siadając na balustradzie, nogi stawiając na miejscu, na którym uprzednio siedziała. Zupełnie jakby chciała mu nagadać, siedząc wyżej od niego, jakby to miało cokolwiek pomóc.
- Nie jesteśmy dziećmi, oboje wiemy, że to nie wyjdzie. Nie mydl mi oczu gadką o tym, że moja komnata będzie na mnie czekać, bo czuję się jeszcze bardziej żałosna niż naprawdę jestem - powiedziała, tym razem już spokojniej. - Mam nadzieję, że Ty i twoja matka, a z czasem twoja żona dobrze zaopiekujecie się Juniorem. Kiedy dorośnie, zrozumie, że tak było dla niego najlepiej.
Po tych słowach prześwidrowała Jamesa spojrzeniem swoich fiołkowych oczu w taki sposób, żeby wiedział, że mówi poważnie. Nie była to żadna podpucha, kolejna sztuczka mająca na celu go omotać, tylko najprawdziwsze przemyślenia, które zrodziły się w jej głowie.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by James Scott on Wto 20 Maj 2014, 14:12

- Raczej na pewno nie - mruknął obojętnie. Nancy grała zimną i niedostępną.
Zabawne, jak działa umysł dziewczyny. Starała się i biegała za nim ponad rok, a gdy w końcu Scott wykonał krok, ta cofnęła się i postanawiając coś w stylu 'teraz mnie zdobywaj!'.
Niestety, James nie jest zdobywcą.
Uważnie obserwował jej ruchy. Zdziwiło go lekko, że z taką gracją wspięła się na ów balustradę. W myślach obstawiał już, ile czasu zostało do jej rychłego upadku.
Ach, ta panna Baldwin i jej zdrowy rozsądek, a raczej jego brak. Im bardziej dziewczę się starało pokazać, że olej w głowie ma, tym bardziej Krukon przekonywał się, że faktycznie, nie jest głupia, ale cholera jasna, jej tok myślenia jest tak błędny i tak nielogiczny, że witki opadają! Przecież ostatnimi czasy zaczęło być między nimi lepiej, tak? W końcu Scott zaczął wykazywać inicjatywę. Pokazywał, że jednak mu zależy. Co prawda w dziwny i pokręcony sposób, ale jednak!
- Rozumiem, że oczekujesz ode mnie odpowiedzi? - zapytał cicho. Siedział w bezruchu i patrzył swoimi czarnymi, zimnymi oczyma w śliczne ślepia Nancy.
Co miał powiedzieć, tego nie wiedział. Zapewnienie będzie bezsensowne. Jeśli Gryfonka nie widzi w tym sensu, to nie ma prawa wyprowadzać jej z błędu. Jej życie, jej decyzje.
- Powiedz mi, czego oczekujesz Nancy.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Nancy Baldwin on Wto 20 Maj 2014, 19:31

Nancy w istocie cechowała się logicznym myśleniem cechującym dziewczyny i kobiety. Co jej się dziwić, że czasami lekko jej odbijało, była w końcu nastolatką z zaburzoną gospodarką hormonalną, którą urodzenie dziecka w wieku szesnastu lat rozchwiało niczym statek na pełnym morzu w trakcie huraganu. Chyba dziewczę wzięło sobie za bardzo do serca technikę budowania muru wokół siebie i swojej osoby, którą jeszcze nie tak dawno zauważała u Jamesa.
- Po prostu... - zaczęła, wyciągając ręce przed siebie w taki sposób, jakby chciała mu przedstawić coś bardzo ważnego, a zaraz potem znowu położyła je na swoich kolanach. Nie myślała na razie o tym, że siedzi na balustradzie i lada moment może wywinął fikołka do tyłu.
- Chciałam tego uniknąć, ale widzę, że tylko całkowita szczerość z tobą będzie dobrym wyjściem z sytuacji - powiedziała. Żelazna logika. Zdecydowanie. Westchnęła ze zrezygnowaniem i znowu była tą nieporadną i mało bystrą dziewuchą, którą rodzice wyrzucili z domu, bo dała się zapłodnić szesnastolatkowi.
- Niedługo kończysz szkołę, dostaniesz furę forsy, będziesz mógł robić co chcesz i gdzie chcesz, a ja? Ja zostanę tutaj, zamknięta na cały rok, zobaczymy się dwa razy w ciągu roku jeśli dobrze pójdzie. Kto wie co wydarzy się przez cały rok? Jak możemy podtrzymywać naszą... znajomość skoro nie będziemy się widzieć? - Mówiła, nadal starając się obejść temat dookoła licząc, że James zrozumie o co jej chodzi. Jego mina jednak tego nie wyrażała, więc Nancy westchnęła jakby obrażona, skrzyżowała ręce pod piersiami i nie patrząc na niego, żachnęła się: - Pewnie znajdziesz sobie jakieś ciekawe zajęcie, jakąś... dziewczynę.
Tym sposobem znowu wracali do punktu zwrotnego, w którym to ona gania za nim. Nancy desperacko jednak nie chciała wyjść znowu na taką, więc dodała na odczepne:
- Dlatego staram się już oswajać z tą myślą, to wszystko.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by James Scott on Czw 22 Maj 2014, 01:57

Zabawne, gdyż Scott był CAŁKOWITYM przeciwieństwem typowego nastolatka, szczególnie jeśli chodzi o rozumowanie. Genialnie więc ta dwójka się dobrała, słowo daję. Może dlatego właśnie, to co wydaje się dla nich samych dramatem, dla ludzi obserwujących z boku jest zwykłą komedią.
- No tak! Bo niepełna szczerość zazwyczaj działa - powiedział największy kłamca w Hogwarcie.
Z minął jakby wcale go nie obchodziły słowa Baldwin, wyjął różdżkę i zaczął się nią bawić - chociaż każdy głupi wie, że najzwyczajniej w świecie, James chciał być tym, który powstrzyma upadek Gryfonki.
A więc, to tylko zwykła zazdrość i bezradność. Dziwne to trochę, bo Kurkon NIGDY nie dawał oznak zainteresowania płcią przeciwną. Wręcz przeciwnie, spławiał wszystko, co dużo gadało i miało cycki.
- Oczywiście. Dziewczynę hm... Bo przecież dałem Ci tyle powodów, żeby tak myśleć - pokręcił głową ze zrezygnowaniem - Nancy, czy Ty masz oczy? Masz mózg? Widziałaś przecież na weselu, że kobiety ode mnie stronią, a ja od nich także. Jesteś jedyną, która mnie zainteresowała, zabawne, teraz nie wiem, czy to ponadprzeciętna głupota, czy może urok - Oho, to jedna z tych scen, gdzie James ucieka swoim wzrokiem gdzie pieprz rośnie, byle tylko nie napotkać patrzałek Baldwin - Więc zamiast wymyślać głupoty, to ogarnij się odrobinę, znajdź sobie jakieś hobby, pognęb trochę pierwszaków, a gdy nadejdzie lato, to wróć do tych cholernych komnat - A wydawało by się, że podczas egzaminów uczniowie nie powinni mieć czasu na wymyślanie sobie na siłę problemów.
Chłopak miał nadzieję, że to 'prawie wyznanie miłości' pozytywnie wpłynie na mózg Gryfonki, pozwoli jej znormalnieć i nie doprowadzać Krukona do białej gorączki przynajmniej przez nadchodzące 2 miesiące. Nie chciał nawet myśleć o tym, co będzie działo się po wakacjach. Ta baba zeświruje z zazdrości na 100%. Mimo, że powodów brak.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Nancy Baldwin on Czw 22 Maj 2014, 23:08

Wywróciła oczami teatralnie i ostentacyjnie skrzyżowała ramiona pod piersiami. Zrobiła to z takim rozmachem, że zachwiała się niebezpiecznie na balustradzie, na której się usadowiła i w ostatnim momencie złapała się jej rękami aby nie runąć w dół. To była kwestia czasu zapewne nim Gryfonka spadnie na trawnik rosnący za altanką. Trzymała się jednak kurczowo i uparcie siedziała wyprostowana niczym struna. Nie mogła przecież spaść w takim momencie!
- Och tak, kiedy dostaniesz już cały rodzinny majątek, na pewno nadal będą od Ciebie stronić! - żachnęła się, mówiąc to takim tonem jakby uważała Jamesa za szczególnie naiwnego w tej kwestii. - Twoja stuknięta ciotka już w tamtym roku znalazła tobie i twojemu kuzynowi bogate panny, a nie mieliście jeszcze nawet osiemnastki. Jestem ciekawa kiedy przedstawi wam kolejne kandydatki. A wtedy co zrobicie, znowu uciekniecie? I tak w nieskończoność? Sam wiesz, że rodziny takie jak wasza rządzą się swoimi prawami - powiedziała spokojnie, łapiąc przy okazji równowagę i puszczając balustradę, której trzymała się dotychczas niczym ostatniej deski ratunku. 
Słysząc, że jest jedyną, która go zainteresowała, otwarła usta w ten pretensjonalny sposób i już miała powiedzieć coś złośliwego, ale nic nie przyszło jej na myśl. Była chyba po prostu zbyt zaskoczona.
- Nie obrażaj mnie, nie jestem aż tak głupia... - mruknęła, po czym zamilkła.
Był to jeden z momentów, w którym oboje uciekali wzrokiem gdzieś na boki. Nancy na przykład była teraz bardzo żywo zainteresowana pajęczyną, która została utkana pod sklepieniem altanki między jedną belką a drugą. Przez długą ciszę pomiędzy nimi panowała głucha cisza, przerwana tylko pojedynczym westchnieniem Gryfonki. W końcu jednak po chwili namysłu odezwała się:
- Wrócę tylko jak będę wiedziała, że to ty chcesz żebym wróciła, a nie dlatego że matka albo dziadek Ci kazali.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by James Scott on Sob 24 Maj 2014, 16:26

James pokiwał lekko głową wydając przy tym zduszone westchnięcie. Ona zawsze MUSIAŁA wiedzieć wszystko lepiej. Do tego zgubiła się w swoich przemyśleniach. Jak zwykle. Cała Nancy.
- Gdy przejmę rodzinny majątek, to także dostanę prawa, obowiązki, zaszczyty itp. - rzekł usiłując nie brzmieć na lekko poirytowanego - Moja ciotka nie będzie miała nade mną ŻADNEJ kontroli - Chłopak podkreślił słowo, aby Baldwin zrozumiała jego wagę - Dlatego właśnie w tamtym roku tak desperacko starała się coś z tym zrobić.
Temat kobiet zignorował. Nie było sensu o tym mówić. To fakt, zawsze znajdzie się jakaś napalona na pieniądze masochistka, która zechce poświęcić wszystko dla odrobiny władzy i dobrobytu. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy. Zakochiwanie się w Jamesie ma taki sam sens, jak ściskanie smoka za jajca, konkluzje wyciągnijcie sobie sami.
- Jesteś. Czasami nawet bardziej niż teraz - burknął pod nosem.
Zmusiła go, aby powiedział rzeczy, których mówić nie lubił. To nie było w stylu Scott'a, aby wyznawać miłość, zauroczenie i innego tego typu rzeczy. Niech ją diabli!
- Czy nie powiedziałem już wystarczająco dużo? - mruknął kolejny raz spoglądając na nią.
Teraz z kolei przeszła mu ochota na 'ratowanie spadającej Baldwin'. Wręcz przeciwnie, miał ochotę sprawić, by spadła i się potłukła. Taka kara za wprawianie go w zakłopotanie.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Nancy Baldwin on Sob 24 Maj 2014, 23:32

- Prawa, obowiązki, zaszczyty... Jeszcze więcej rzeczy, na które znajdą się chętne - żachnęła się, cmokając pod nosem z niezadowolenia. Nie była już jednak aż tak bardzo zła i zdenerwowana jak na początku. Zapewnienia Jamesa chyba rzeczywiście podziałały. Westchnęła ciężko, wznosząc oczy ku niebu i zastanawiając się jeszcze przez chwilę. Nadal martwił ją fakt, że nie będzie miała żadnego wglądu w życie Jamesa kiedy ten zamieszka za zamkowymi murami z dala od niej, ale postanowiła, że będzie martwić się tym po wakacjach. Tymczasem miała zamiar uważnie go obserwować.
Uniosła rękę ku górze w niemym proteście i otworzyła już usta żeby się odezwać kiedy stwierdził, że jest głupia, ale zachwiała się i wreszcie runęła w dół z balustrady. Zupełnie jakby Scott zrobił to siłą swojej woli! Na szczęście spadła na plecy i pupę, a nie na głowę, więc nie skręciła sobie karku i z obolałą dupą wstała powoli i ciężko. Jęknęła z bólu i obeszła altankę dookoła, aby wejść do niej po niskich schodkach znajdujących się z drugiej strony. Przez moment wyglądała jak schorowana i obolała staruszka. Podeszła do Jamesa i przez moment stała nad nim i wpatrywała się w niego wyczekująco z uniesionymi brwiami, a potem bez zapytania o zgodę usiadła na kolanach chłopaka, obejmując go w pasie i przytulając głowę do jego klatki piersiowej.
- Będziesz miał brata czy siostrę? - Zapytała jakby nigdy nic, zmieniając nagle temat. Będąc tak blisko czuła jego zapach. James pachniał jak James, nie umiała tego opisać. Znowu westchnęła ciężko, wykonując przy tym znaczący ruch ramion, który była pewna, że poczuje.
- Twoja matka będzie miała wkrótce swoje dziecko, nie będzie mogła już zajmować się Juniorem - stwierdziła, skubiąc koniec swojej szkolnej szaty. Sama nie wiedziała do czego dąży w swojej wypowiedzi. Chyba chciała po prostu podtrzymać rozmowę na neutralnym gruncie żeby nie zrzucił jej na ziemię.
- Więc, James... chcesz żebym przyjechała czy nie?




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by James Scott on Nie 25 Maj 2014, 14:53

Nie mógł się nie zgodzić. Kobiety mają to do siebie, że są chciwe. Przynajmniej w oczach Scott'a. Zawsze pragną więcej i więcej, a gdy wchodzi w to władza, poważanie i pieniądze. Zrobią niemal wszystko. Ale James nie był głupi. Nie da się omotać babie wokół palca. Nawet Baldwin tego nie potrafi zrobić, a Krukon jest nią wyraźnie zainteresowany. Przynajmniej od paru miesięcy.
No i stało się. Zgodnie z przewidywaniami chłopaka, Gryfonka fiknęła do tyłu. Niby miał różdżkę w ręce, niby mógł zareagować... ale jaki był tego sens. Kto wie, może uderzenie sprawi, że te głupie myśli odejdą! Może nawet zmądrzeje odrobinkę!
- Moja matka jest w ciąży? - zapytał szczerze zdziwiony pozwalając, aby obolałe dupsko Bladwin (całkiem zgrabne trzeba przyznać) usadowiło się na kościstych kolanach młodzieńca - Nie rób takiej miny. Nie mam z nią kontaktu od czasu jej kolejnej ucieczki. Tchórzliwa cipka, ot co!
Czy Scott nie lubił swojej matki? Cóż, to nie tak. Drażniło go, że znów uciekła, mimo tylu zapewnień o swojej zmianie.
- Junior wraca do zamku z moim powrotem. Taka była umowa. Teraz moja kolej zajęcia się dzieciakiem -Suchy głos, pozbawiony jakichkolwiek emocji. Nie dało się odczytać, czy przyszła głowa rodziny jest wściekła, czy tylko zła!
- No nie wiem, chcę, czy nie chcę? - zapytał ją. Tym razem lodowato. Durna baba! Czy kiedykolwiek pozwalał jej siedzieć na swoich kolanach?! Ma jeszcze czelność pytać?!
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Nancy Baldwin on Nie 25 Maj 2014, 23:42

Nancy rozwarła szeroko oczy ze zdziwienia i oderwała na moment głowę od jego klatki piersiowej żeby spojrzeć na niego jak na największego ignoranta wszech czasów. Jakim cudem jego uwadze umknęło to, że jego jedyna matka jest w ciąży z jego ojczymem, za którego wyszła wcale nie tak dawno temu?
- James, twoja matka będzie niedługo rodzić - powiedziała lekko zaszokowana, nadal patrząc na niego z ustami rozchylonymi ze zdziwienia. - Przecież pisali o tym w gazetach. Twój dziadek nic Ci nie mówił? Albo kuzyn, siostra? Czy ty masz w ogóle kontakt z kimkolwiek z rodziny? - Pytała, ale jej ton wypowiedzi wcale nie był pretensjonalny czy w złym tonie, a ot, zwyczajnie ciekawski.
- Ciekawe czy twój ojczym odbierze poród.. To musi być obrzydliwe. Dobrze, że nie odbierał porodu Juniora, chyba nie mogłabym mu spojrzeć w twarz do końca swojego życia - mruknęła, wzdrygając się na same wspomnienie o tym okropnym dniu, w którym to w bólach wydała na świat swoje pierwsze i raczej ostatnie dziecko. Posiadanie potomstwa nie było warte przechodzenia przez takie męki. Podziwiała Rosalie, że zdecydowała się na trzecie dziecko.
- A jeśli będziesz miał brata, czy twój dziadek będzie mógł jednak mianować jego dziedzicem zamiast Ciebie? W końcu doczekają się dziecka o PRAWDZIWIE szlachetnym pochodzeniu - zaczęła, opierając swoją rękę o jego ramię i bawiąc się końcówką jednego z kosmyków jego czarnych jak wronie pióra włosów. Były tak samo czarne jak jej. - Nie żebyś ty nie był szlachetnego pochodzenia, ale z tego co mówiłeś, twój ojciec nie był szczególnie popularny i wspaniały. A dziecko wpół Scott, wpół Fitzpatrick... Czy nie o tym od zawsze marzył twój dziadek? - Zapytała, robiąc dłuższą pauzę i zastanawiając się nad czymś intensywnie. Kiedy wreszcie doszła do jakiegoś wniosku w swojej głowie, znowu się wzdrygnęła i ponownie położyła głowę na ramieniu Jamesa.
- Dobrze, że Sophie to teraz twoja siostra, bo jeszcze kazaliby Ci się z nią ożenić - mruknęła, marszcząc nos na samo wspomnienie o rudej i piegowatej córce ojczyma Jamesa. Z tego co zawsze jej opowiadał, nie była zbyt fajna i przyjemna w pożyciu. Baldwin cieszyła się, że nie poznała jej za dobrze.
- Hej.. Jesteś zły o to, że będziesz musiał się nim zająć? Zawsze możesz go oddać swojej babce albo ciotce. Mogą się nim opiekować do mojego powrotu, ma już prawie rok więc nie ma przy nim już tak dużo roboty jak kiedyś. Chyba - powiedziała, nie będąc pewna, bo nie widziała dziecka od świąt Bożego Narodzenia. Nancy nie była zbyt dobrą matką. Była zdecydowanie zbyt młoda i zbyt nieobecna żeby należycie wypełniać swoje obowiązki. Miała jednak nadzieję, że Junior jej za to nie znienawidzi i nie wyrośnie na człowieka ze skrzywieniem psychicznym jak na przykład jego ojciec. Albo matka.
- Chyba chcesz - odpowiedziała za niego. - W końcu mnie pocałowałeś. - Dodała z przekornym uśmiechem, szczypiąc go lekko w bok.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by James Scott on Sro 28 Maj 2014, 01:28

- Mam, ale rozmawianie o bzdurach mnie nudzi - mruknął swoim firmowym, nieprzyjemnym tonem.
Niby matka, to zawsze matka, ale obiecała mu, że się zmieni, nie będzie więcej uciekała. Dał jej kolejną szansę, rzecz jasna nie przyznałby się do tego, ale jednak! Zawiodła go po raz kolejny.
Kolejne pytanie Nancy była znacznie bardziej warte uwagi, jednak odpowiedź na nie była prosta.
- Przyjeżdżając do Irlandii nie miałem na nazwisko 'Scott'. Przyjmując je stałem się oficjalnym następcą. Moja matka może spłodzić jeszcze milion dzieciaków, a i tak Jeremy zdania nie zmieni... co nie do końca mi się uśmiecha - Na wspomnienie o jego nowej siostrze, twarz chłopaka wykrzywiła się lekko - Mam nadzieję, że zaliczy wpadkę z jakimś trollem i umrze podczas porodu - To zdanie dokładnie zdradzało co Scott czuł do Sophie.
Panna Baldwin w najlepsze się do niego przytulała, a on twardo siedział! Zaparł się tak mocno, że był niczym kamienny posąg. Zabawne, jak to młodzieniec, który bez strachu oślepił (wraz z kuzynem!) smoka i stanął twarzą w twarz z dziką magią Zakazanego lasu, boi się zwykłego przytulania. Z chęcią dałby nogę z tego miejsca.
- Moja babka oddała by go służkom, a ciotka poćwiartowała, przynajmniej emocjonalnie. Zajmę się nim. Tyle mam do roboty - Mówił prawdę, czy kłamał? Ciężko było wyczuć. Twarz Krukona pozostawała bez emocji.
Zgiął się lekko, gdy palce Gryfonki wlazły między jego żebra.
- Idąc tym tokiem myślenia, urodziłaś moje dziecko. Czego więc pragniesz, czego chcesz?
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach