Altanka

Strona 1 z 9 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Go down

Altanka

Pisanie by Brennus Lancaster on Sob 08 Cze 2013, 01:34



Urocza altanka z ławeczką, która zasłonięta jest częściowo od cienia koronami drzew rosnących na błoniach. Stoi tutaj już bardzo długo, jest dziełem dawnego gajowego z lat 50-tych XX-wieku. Była świadkiem wielu wzruszeń i uniesień szkolnych miłostek.

Pssst, to podobno tutaj James P. Wyznał miłość Lily E.! Na jednej z belek altanki można przeczytać wyryte L + J.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 09 Cze 2013, 15:21

Pomimo tego, że pogoda dopisywała, Angielka odczuwała nadchodzącą zmianę. Odkąd wstała głowa bolała ją do tego stopnia, że obawiała się w ogóle wstać z łóżka, coby nie zaryć nosem w podłogę. Jedyne ukojenie przyniósł jej chłodny prysznic, ale zaraz po nim skierowała się na śniadanie, czyli krótko mówiąc czuła się tak, jakby trafiła do ula. Zewsząd dobiegały ją jęki, stęki, piski i inne odgłosy wydawane przez uczniów, ale klu programu było to, jak któryś z uczniów roztrzaskał tuż bok niej talerz na miliony kawałeczków, podczas gdy ona czytała list od rodziców. Cóż, i ten nie był czymś, co poprawiło jej humor, bo samo pojawienie się koperty zaadresowanej na nazwisko "Jeunesse" nie zwiastowało nic dobrego. I nie pomyliła się wcale, bo już w pierwszym akapicie matka drżącą ręką napisała jej, że od dłuższego czasu są w separacji z ojcem a przy okazji chyba wezmą nawet rozwód.
Blondynka nie mogła przetrawić tej informacji; przyjąć jej tak jak zwykle, jakby rodzice pisali jej o pogodzie, nie o czymś istotnym. Pomimo jej kiepskiej relacji z matką czy ojcem, uważała, że stanowili dobraną parę. Więc co się zmieniło? Nie miała bladego pojęcia i nie uzyskała na to klarownej odpowiedzi, tylko stek bzdur. Z kolei w dopisku na samym końcu, który doczytała w drodze na zewnątrz, jej szanowna rodzicielka zawarła jeszcze jedną, interesującą informację - mianowicie o tym, że jej znienawidzona siostra wróciła do domu i postanowiła się nie uczyć, chcąc spełniać swoje marzenia. Anne zawsze wiedziała jak ją dobić.
Mnąc w dłoniach kartkę, skierowała się w bliżej nieokreślonym kierunku, pozwalając poprowadzić się nogom, stąd też kilka minut później dotarła do altanki, częściowo ukrytej przed światem. Dziwiła się, że nie było tutaj żadnej zakochanej pary, bo miejsce samo w sobie było uroczym punktem do schadzek (na pewno nie do siedzenia i wylewania smutków czy złości). Cóż, nie przejmując się tym, usiadła na ławeczce poprawiając okulary na swoim nosie, a później z listu zaczęła składać samolocik. Dopiero teraz dochodziło do niej to co przeczytała; przy okazji poczuła, że nie wyzbyła się ze swojego serca jakieś tam rodzinności. Zapominając o tym, że powinna kontrolować swoje emocje i zmiany, nawet nie zauważyła jak jej włosy zaczęły zmieniać kolor. Z blondu przeszły w złoty odcień, ze złotego powoli w jasny brąz, czekoladę i tak w kółko...
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Ian Ames on Nie 09 Cze 2013, 15:56

Dzień jak co dzień. Zaczęty oczywiście od polowania na zwierzynę drobną, czyli trzy wiewiórki które miał nadzieję, nie były ani animagami, ani nigdy nie uczęszczały do Hogwartu. Pomimo początkowych obaw skrzatów nie widział, ani nie czuł, ani nie słyszał, więc jego egzystencja wyglądała w zasadzie tak samo jak wcześniej, z tym, że nie przyjmował ludzkiej krwi prosto z żyły. Skrzydło Szpitalne okazało się, że posiada odpowiednią ilość krwi dla zarejestrowanych wampirów. No, a skoro Scott o nim wiedział, to prawie tak jakby był zarejestrowany, dlatego jemu też coś niecoś się dostawało. Po w miarę udanym śniadaniu cichaczem wrócił do zamku, zmył krew niewinnych zwierząt z rąk i ubrał się w czyste spodnie i koszulę. Z radością opuścił zamek, by udać się w kierunku gdzie może spotkać Alice. Podejrzewał, że spotka ją tam, gdzie zakochane pary najczęściej przesiadują i że oczywiście będzie w towarzystwie Tiereszkowego. Na pierwszy cel obrał sobie altankę, która to zdaniem dziewczynek była najpiękniejszym miejscem gdzie można sobie nawzajem kadzić. Szedł więc z dłońmi w kieszeniach i okularami przeciwsłonecznymi na nosie, bo przecież było ciepło i połowa Hogwartu nosiła okulary przeciwsłoneczne na nosie, więc on chcąc się wtopić w tłum nie mógł być gorszy. Dlatego też więc klasyczne, przeciwsłoneczne Ray Bany gościły na jego prostym nosie, a on szedł w stronę altanki nie rozglądając się zbytnio na boki. Nie muszę chyba wspominać, że jego chód był niesłyszalny dla ludzi? Dlatego też bezszelestnie doszedł do swojego celu i stanął tuż przy wejściu podnosząc okulary do góry.
- Metamorfomagia wrodzona czy nabyta, Jeunesse? - zapytał z szerokim uśmiechem na ustach, widząc jak kolor włosów dziewczyny zmienia się co chwila. Czytał kiedyś w książce, że każdy czarodziej gdyby tylko chciał mógłby odnaleźć w sobie gen na metamorfomagię i go w sobie uaktywnić. Osobiście twierdził, że to jakaś abstrakcja, ale kto wie? Może ta oto Ślizgonka, która teraz na przemian była to brunetką to blondynką nie urodziła się metamorfomagiem tylko znalazła w sobie ten właśnie gen?
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 09 Cze 2013, 16:06

Gdy złożyła samolocik, oglądnęła go bez większego entuzjazmu i rzuciła przed siebie, obserwując jak unosi się na powietrzu a później stopniowo opada w dół, ostatecznie wbijając się w trawę. Cóż, musiała go potem podnieść, by nie wpadł przypadkiem w czyjeś niepowołane łapki. Podciągnęła nogi od klatkę piersiową, opierając się plecami o drewnianą barierkę, wciąż żyjąc w błogiej nieświadomości, jaki numer wywinęły jej włosy i przy okazji chwila nieuwagi. Angielka nie była pewna co czuje. Początkowo myślała, że to smutek, ale tuż po chwili ogarnęła ją taka fala złości, że mina dziewczyny nie była w tym momencie zbyt ciekawa. Wyglądała teraz jak rozwścieczony kot, który zaraz miał skoczyć na kogoś, by przegryźć mu tętnicę. A to wszystko przez ból głowy i list od matki! Słowa Iana, który stanął kilka metrów przed nią, sprowadziły ją odpowiednio na ziemię, jednak... przez chwilę wlepiała w niego zdezorientowane błękitne tęczówki.
- Jaka znów metamorfomagia... - mruknęła, przypominając sobie, że kiedyś w podobnej sytuacji jej włosy postanowiły pozmieniać sobie kolory, pozostawiając ją wtedy z pięknym różem na kilka godzin. Odruchowo chwyciła pojedynczy kosmyk, oglądając go, a gdy ten z każdą chwilą miał inny odcień, jęknęła bezdźwięcznie.
- O nie, nie! Ku#wa! - złapała włosy w dłoń, przerzucając je z pleców nad przód i nie zwracając uwagi na Krukona, skupiła się na nich. Właściwie to nie o skupienie chodziło a opanowanie się i ponowne odnalezienie wewnętrznego spokoju, co dzisiaj graniczyło z cudem w jej przypadku. Walczyła z nimi przynajmniej pięć minut, tracąc nadzieję, ale włosy w końcu wróciły do swojej codziennej barwy. Dopiero teraz Angielka przeniosła wzrok na chłopaka, który wciąż przypatrywał się jej z uwagą.
- Wrodzona, innej metamorfomagii nie ma, a teraz proszę, odkryłeś kolejne szkolne dziwadło - stwierdziła krótko, wstając i kierując się w jego stronę. Wbrew pozorom nie zatrzymała się obok, tylko minęła go zgrabnie, podnosząc z ziemi pomiętą kartkę papieru.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Ian Ames on Nie 09 Cze 2013, 16:28

Wpatrywał się w nią swoimi ciemnymi tęczówkami, wciąż trzymając okulary nieco wyżej. Chciał mieć pewność, że to co widzi widzi naprawdę i nie są to jakieś wyczyny zwykłych okularów przeciwsłonecznych. Słysząc jej pytanie uśmiechnął się szeroko. Pięknie! Wrodzona metamorfomagia, bo nie panowała nad zmianami. Podobno wyuczeni metamorfomagowie nie mieli takich problemów, jak niekontrolowane zmiany. Wszystko działo się wtedy kiedy chcieli i w sposób w jaki chcieli. W sumie całkiem fajna sprawa. Chociaż pewnie gdyby Volante miał ten rzadko spotykany dar zamiast swojego wampiryzmu to i tak by z niego nie korzystał. No może od czasu do czasu zmieniałby się w jakąś seksowną dziewczynę i bawiłby się swoimi cyckami, ale to już inna kwestia. W każdym razie chodzi o to, że nie miał problemów czy kompleksów ze swoim ciałem. Wszystko było tak jak powinno być. Wszystko, if you know what I mean...
- Czytałem gdzieś, że jest, ale mogła to być ty6lko fantazja autora. - wzruszył ramionami. On sporo rzeczy wiedział z książek, bo dużo czytał. Miał sporo czasu w nocy na takie sprawy więc z tego czasu korzystał. Oparł się o framugę altanki mrużąc nieznacznie powieki. Obserwował ją jak idzie po kartkę papieru i wyszczerzył się radośnie.
- Powiedz mi, bo zaczynam być ciekawy. Czy ty kiedykolwiek się uśmiechasz? - jedna z jego brwi powędrowała nieco wyżej, ciemne tęczówki wpatrywały się w blondynkę. Pytanie padło takie a nie inne, ponieważ za każdym razem kiedy ją widział miała taki... niezbyt przychylny wyraz twarzy, o. A kiedy uśmiech się pojawiał, był on wymuszony, albo kończył jakaś zgryźliwą wypowiedź Ślizgonki.
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 09 Cze 2013, 16:41

Z tylnej kieszeni spodenek wyciągnęła zapalniczkę i po krótkim zlustrowaniu okolicy, czy aby przypadkiem błoniami nie przechadza się nikt, kto mógłby wlepić jej kilka ujemnych punktów, podpaliła świstek papieru, ujmując jego krawędź między wskazujący palec a kciuk. I wpatrywała się z lekką nienawiścią wymalowaną w jej oczach, jak wypociny matki znikają z powierzchni ziemi. Oczekiwała odpowiedzi? Oczywistym było, że ją dostanie. Kiedyś. Jak odpowiednio ochłonie i nie będzie miała ochoty ponownie zmieszać jej z błotem. Później wróciła na swoje miejsce, wycierając ręce, ale po słowach chłopaka, zatrzymała się koło niego.
- Chyba nie doczytałeś, że na mimowolne zmiany mają wpływ pewne czynniki takie jak szok, uraz czy mała depresja. W całym swoim życiu tylko raz mi się zdarzyło stracić kontrolę nad zmianą - zdjęła nawet okulary, żeby przyjrzeć się swojemu rozmówcy.
W końcu usiadła na ławeczce, jednym uchem wpuszczając słowa Iana, drugim z kolei je wypuszczała, wlepiając spojrzenie w martwy punkt na ziemi. W głowie układała sobie pewien plan, w którym musiała poinformować brata o ciekawostkach z rodzinnego domu i o kontakcie z dziadkami, którzy jako jedyni byli normalni.
- Uśmiecham, podobno nawet całkiem ładnie. Jak się postarasz to może nawet i dzisiaj się uśmiechnę do Ciebie - wzruszyła ramionami. Nie jej winą był to, że zawsze kiedy wpadali na siebie, to akurat miała zły humor, była zmęczona czy działo się coś innego, dzięki czemu straciła ochotę do szczerzenia się na prawo i lewo.
- Nie masz przypadkiem lepszych zajęć do roboty? - spytała, prostując nogi. Jednak uświadamiając sobie, że nie do końca zna chłopaka i nie wie, czy to co zobaczył zaraz nie pójdzie w obieg, westchnęła, łapiąc się palcami między oczami, u samej góry nosa.
- Nie mów nikomu co tutaj zobaczyłeś, okej? Jestem chyba jedynym dziwolągiem w szkole, który potrafi zmieniać swój wygląd - przeniosła wyczekujące spojrzenie na Krukona, zagryzając nerwowo dolną wargę.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Ian Ames on Nie 09 Cze 2013, 17:13

Najwidoczniej tan świstek papieru spowodował u niej taką a nie inne emocje, które powodowały niekontrolowane zmiany. jego chyba nic aż tak z równowagi nie wyprowadziło... Chociaż w jego przypadku wyprowadzenie z równowagi wiązałoby się z ofiarami czyli martwymi ciałami czyli zwłokami. Może więc lepiej pozostać spokojnym?
- Przed chwilą, czy kiedyś indziej miałaś jeszcze zaburzenia emocjonalne? - zapytał przechylając nieco głowę. Ciekawy był, nie dało się ukryć. W końcu był Krukonem, a Krukoni z natury są ciekawscy i żądni wiedzy. A rozmowa z metamorfomagiem może dać więcej informacji technicznych niż zwykła teoretyczna notatka w starej księdze. Zdjął okulary z nosa i wetknął ją w lewą kieszeń swoich pedalskich spodni. Tak, tak pedalskie rurki miał na sobie. Moda XXI wieku go przerażała. Najczęściej w takich chwilach kiedy po obejściu całego mugolskiego centrum handlowego nie znajduje normalnych spodni. Wtedy się poddaje. Tu mamy proszę bardzo jeden z przykładów jego poddania się: czarne rurki artystycznie i fabrycznie poprzecierane na kolanach wyglądały jak z darów dla ubogich. Tyle, że nie były z darów dla ubogich. Były z jednego z droższych sklepów w Londynie. Jej odpowiedź go nie usatysfakcjonowała. Nie widział jej uśmiechającej się, więc tak naprawdę się nie liczyło. Musiała się przy nim jakoś szczerze uśmiechnąć i wtedy uwierzy.
- Ojojoj... na Twoim miejscu byłbym dla siebie milszy. Chyba, że chcesz żeby jeszcze dzisiaj cała szkoła wiedziała o Twojej małym talencie. - puścił jej oczko, po czym podszedł do jednej z ławek i rozsiadł się na niej jak gdyby nigdy nic. Alice? Złapie siostrę innym razem i opowie jej o spotkaniu z dyrektorem tej instytucji zwanej Hogwartem.
- Zastanowię się jeszcze. - rzucił radośnie z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Chyba lubię mieć haka na Ciebie... Może zmienisz podejście i będziesz milsza? A może mnie polubisz? A może dasz się wyciągnąć do Hosgmeade na kawę? Jest tyle opcji kiedy mam na Ciebie haka... A jak nie mam, jak obiecam, że nie powiem, znów staniesz się nieznośną Ślizgonką... - westchnął cicho wzruszając nieco ramionami. W sumie chętnie by ją zaprosił na kawę. Ładna była z ryja, fakt. No, a to, że miała jakiegoś tam chłopaka niczego dla niego nie zmieniał. Przecież czymże jest jakiś tam chłopak w porównaniu do niego, Iana Volante?
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 09 Cze 2013, 19:49

Zdawała sobie sprawę, że teraz, kiedy Ian dowiedział się o jej tajemnicy i ma na nią haczyk, będzie musiała przez pewien czas być dla niego miła. Chociaż wcale nie musiała a chciała, bo kiedy przyjrzała mu się, poczuła całkiem przyjemne pieczenie w dole brzucha. Podobał jej się, to fakt, aż w pewnym momencie zaczęła się zastanawiać jak dobrze zbudowane ciało skrywa pod koszulką. I oczywiście musiała przyznać, że chłopak miał całkiem niezły tyłek, przynajmniej w tych spodniach. Tak, zdążyła się mu przyjrzeć ostatnio i nawet teraz, gdy szła po świstek papieru za altankę.
- Kiedyś, ale to długa historia. Teraz był drugi raz - odparła, spoglądając na siedzącego niedaleko Iana, jego komentarz puszczając mimo uszu. Jedynym przejawem tego, że nie ogłuchła było to, że westchnęła cicho pod nosem.
Właśnie miała zamiar zapytać co chce w zamian za trzymanie buzi na kłódkę, ale chłopak ją uprzedził. Po zaproszeniu na kawę popatrzyła zdumiona na Krukona a potem uśmiechnęła się lekko a jej uśmiech poszerzał się z każdym kolejnym słowem. W sumie... kawa to kawa. Nikt nigdy nie zaprosił jej na kawę, jak w tych wszystkich mugolskich filmach. Poza tym była to chyba idealna odskocznia od aktualnych problemów.
- Dam się zaprosić na kawę - skrzyżowała ręce na piersiach. - I wcale nie jestem nieznośna. Jestem jedną z tych milszych Ślizgonek - stwierdziła krótko zachowując powagę. Znając życie to Ian był kolejną osobą, która wyrobiła sobie opinię na jej temat na podstawie plotek. Jednak po chwili ciszy, posłała chłopakowi uważne i zarazem zaintrygowane spojrzenie.
- Dlaczego to robisz, Ian? Bo na pewno nie przez to, że odkryłeś moją małą tajemnicę - wyprostowała się, zakładając za ucho pukiel blond włosów. Wolała grać w otwarte karty. Przynajmniej w przeciągu najbliższych pięciu minut.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Ian Ames on Nie 09 Cze 2013, 21:18

Nie tylko tyłek miał niezły! Ciało też było całkiem znośne, ale... kiedyś było fajniejsze. W ostatnich miesiącach człowieczego życia cukrzyca dała o sobie znać i sporo schudł, oj sporo. No, ale zarys mięśni był i to nieźle widoczny. Może nie były to super fajne mięśnie, ale nie patrzyło się na nie z obrzydzeniem, więc też nie było źle. A tyłek i spodnie... Nie było innego wyjścia, a pedalskie rurki to do siebie mają, że podkreślają takie rzeczy jak tyłek czy chude i proste nogi. Proste! Nie wszyscy mężczyźni mieli proste nogi. Jemu się akurat udało. Proste długie nogi. Czego chcieć więcej?
- Może powinnaś znaleźć sobie specjalistę? - zasugerował ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy biorąc do ręki swoje okulary i obracając je w palcach. Patrzył na nią nieco przymrużonymi oczętami, albowiem światło go ra... wróć, powinno go razić, więc takie też sprawiał wrażenie, jakby raziło. Bo o ile widział trochę mniej, to to rażenie słońca nie wywoływało nieprzyjemnego bólu głowy jak to u śmiertelników często było. Zmienił więc nieco pozycję i teraz już patrzył swoimi ciemnymi oczętami na Andreę.
- Jesteś nieznośna, ale wy Ślizgonki tak macie - stwierdził z ciepłym uśmiechem na wargach. Przypomniała mu się Baby. Kolejna Ślizgonka potwierdzająca to, że Ślizgonki są nieznośne. Nieznośne, ale miały w sobie to coś, co sprawiało, że Ian automatycznie odwracał za nimi głowę. Mieszkanki innych domów nie robiły na nim aż takiego wrażenia. Może to i dobrze... W chwilach kiedy podobała mu się jakaś dziewczyna zaczynał odczuwać dyskomfort. Był od nich starszy przecież. Skoro uczucie pedofila pojawiało się już teraz, aż strach pomyśleć co będzie za jakieś dziesięć lat!
- Pewnie dlatego, że mam słabość do nieznośnych Ślizgonek... A może dlatego, że jesteś metamorfomagiem i jak powiem Ci, że wolę brunetki to coś zrobisz z tym tlenionym blondem? - puścił jej oczko wciąż obracając w dłoniach okulary przeciwsłoneczne z uśmiechem na twarzy.
- W brązowych włosach byłabyś ładniejsza. Uwierz na słowo - powiedział uśmiechając się szeroko. Baby, ach te baby, człek by je łyżkami jadł...
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 09 Cze 2013, 21:50

Chwyciła w dłoń niewielki kamyk i rzuciła nim w Iana. Celnie. Kamyk przeleciał mu zamierzenie koło głowy odbijając się od drewnianej belki, a później spadł w wysoką trawę co było równoznaczne z tym, że Angielka dopiero teraz zaczynała być nieznośna.
- Jestem jedynym metamorfomagiem w tej szkole, więc nikt by mi nie pomógł. Poza tym jestem ciężkim przypadkiem i każda próba ingerencji w moją głowę zakończyłaby się źle dla tej drugiej strony - stwierdziła spokojnie, podnosząc się z ławki. W ten sposób może świadomie, może i nieświadomie, zaprezentowała Krukonowi swoje niemal idealne ciało, które było jej własne! Tylko tyci tyci poprawione w niektórych miejscach. Tu odjęła, tam dodała i powiększyła, a tak to pracowała nad swoją figurą sama. Strzepała ze spodenek niewidzialne resztki kurzu, krążąc po altance bez większego celu.
- Uważasz, że się zasugeruję Twoją opinią? - spytała, obracając się przez ramię w kierunku Iana. Potem jednak wróciła do chodzenia wte i wewte. Brązowe włosy? Nic nowego. Nie dla niej. Naturalnej brunetki.
- Gdy przyjechałam do Hogwartu byłam brunetką. Chciałam się wyróżniać z tłumu, więc zmieniłam sobie włosy na blond, bo wtedy było mało blondynek - dodała, palcem przejeżdżając po wyrytych inicjałach na jednej z belek. Szczerze mówiąc zastanawiała się nad zmianą koloru, niekoniecznie na ciemny. Może oczojebny róż? Albo rudy? Ogólnie nad zmianą swojego wizerunku. Mogłaby zacząć od nowa z w miarę czystym kontem, bez plotek i innych takich.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Ian Ames on Pon 10 Cze 2013, 19:45

Oj oj. Nie powinna tego robić. Jego dłoń z nadnaturalną wręcz prędkością powędrowała do góry i złapała kamyk w locie, by później odrzucić kamyk dalej gdzie powinien lecieć, jakby to w ogóle nie miało miejsca. Po prostu instynkt zadziałał najpierw. Udał, że gest ten wykonał aby podrapać się po włosach i posłał jej szeroki uśmiech zatytułowany "jak gdyby nigdy nic".
- Chodziło mi bardziej o psychologa, który pomoże Ci zrobić coś z nerwami. Nie oczekuję, że znajdziesz drugiego metamorfomaga, bo na Wyspach może go nawet nie być. - Anglik wzruszył ramionami. Miał naprawdę czyste intencje wobec niej. A psycholog, czy nawet psychiatra to nie do końca taka zła i niedobra sprawa. Wręcz przeciwnie! Słyszał dużo dobrych słów wypowiadanych pod adresem takich ludzi. Zwykła rozmowa czasem może zdziałać więcej niż się to komukolwiek wydaje. Oczywiście, że jego bystre oczy zauważyły jak Andrea świeci mu cyckami przed nosem. Niby się podnosiła z ławki, a jednak jej biust jakby świadomie został zaprezentowany... No nie do końca, na tyle na ile dekolt pozwolił, ale to wystarczyło, żeby Krukon wyszczerzył się radośnie. Miał w spodniach to co miał w spodniach, więc nic dziwnego, że cieszyła go taka mała rzecz jak cycki. W przypadku Jeunesse nie była to aż taka mała rzecz...
- Jestem nawet pewien - odpowiedział pewnym siebie głosem mrużąc nieco powieki. Tak, był pewien, że dziewczynie byłoby lepiej w ciemnym kolorze włosów. Miał wyobraźnię i potrafił wyobrazić sobie ją jako brunetkę. A to co sobie wyobraził spodobało mu się jeszcze bardziej niż to co widział przed sobą. Nie był fanem blondynek, o nie.
- Więc czekam, Jeunesse na jakiś ładny odcień brązu w Twoim wykonaniu. Lubię brunetki. - posłał jej szeroki uśmiech, po czym rozsiadł się jeszcze bardziej na ławce w oczekiwaniu na show. Show, które prawdopodobnie będzie trwało kilka sekund, ale wiedział, że ze swoim wzrokiem i spostrzegawczością go nie przegapi.
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Pon 10 Cze 2013, 20:06

Czasami uważała swoją nadprzyrodzoną zdolność za przekleństwo. Niby większość ludzi zazdrościłaby jej tej zdolności, a zarazem pewnie podziwialiby ją, że nie eksperymentuje ze sobą dzień w dzień... ale ją to po prostu już tak nie fascynowało. Była metamorfomagiem to była, i po co drążyć temat? W zasadzie o swojej genetyce przypominała sobie wtedy, gdy zaczynały krążyć nad nią ciemne chmury mogące przynieść niespodziewane zmiany na przykład koloru jej włosów, co miało miejsce przed chwilą. Wtedy w ogóle nie wychodziła z dormitorium lub zamieniała się w istnego ninję, który krążył niezauważony po zamku.
- Zacznę pić melisę albo zażywać valium, może pomoże, panie doktorze - machnęła ręką na Iana, udając, że nie widziała tego co zrobił z tym kamykiem. Jeszcze nie oszalała, żeby skakać wokół niego jak mała dziewczynka, która zobaczyła coś dziwnego, wymagającego długiej dyskusji i wyjaśnień. Uznała, że ma dobry refleks!
Odpowiedź chłopaka sprawiła, że ponownie na niego spojrzała. Tym razem na dłużej, z większą ciekawością wymalowaną w oczach.
- Przyznaj, że zwyczajnie traktujesz mnie jak żywego królika doświadczalnego - oburzyła się pozornie, siadając na ławce na drugim końcu altanki. Szczupłą nogę założyła na drugą, rozsiadając się wygodnie. Plecami oparła się o drewnianą belkę, z kolei dłonie ułożyła na ławce, zadzierając nieco głowę do góry.
- Zamknij oczy i nie podglądaj! - pogroziła mu wskazującym palcem, chociaż to, że będzie na nią patrzeć wcale jej nie przeszkadzało. Angielka była już na tyle wprawiona w swoich zmianach, że wszelki wstyd, który kiedyś się jej trzymał odszedł w niepamięć. Kiedyś w ogóle nie lubiła jak ktoś na nią patrzył, nie lubiła rozmawiać z ludźmi - krótko mówiąc: nie lubiła ludzi, jednak to zostało jej do dzisiaj. Zresztą, Jeunesse i wstyd? To były chyba dwa słowa, które nie wyglądały ze sobą dobrze w jednym zdaniu.
Angielka ostatecznie wbiła spojrzenie w pęknięcie na płytce, którymi wyłożona była altanka, skupiając się na swoich przemianach... skoro chciała gruntownych przemian, najpierw pobawiła się ze swoim nosem i ustami, jednak to była jedna minimalna korekta. Później postawiła na włosy... po kilku sekundach zamiast blondu, stała się posiadaczką długich, brązowych włosów, wyglądających chyba nawet lepiej, niż te wcześniejsze.
Otworzyła oczy i chwyciła w dłonie brązowe kosmyki, marszcząc czoło. Czuła się dziwnie. Nie ze względu na przemianę a na to, że znowu była brunetką. Praktycznie tą samą co wcześniej, na początku roku szkolnego i przez kilka lat swojego życia.
- Koniec przedstawienia - rzuciła cicho do Krukona, unosząc na niego wzrok. I uśmiechnęła się szczerze, uroczo, ze starannie wymierzoną dozą nieśmiałości.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Ian Ames on Pon 10 Cze 2013, 20:39

Słysząc jej odpowiedź uśmiechnął się ciepło. Nigdy nie pójdzie na uzdrowicielstwo. A kiedyś miał takie ambicje! Naprawdę. Będąc człowiekiem zamierzał zostać aurorem, albo uzdrowicielem... A teraz? Teraz nawet nie złożył podania na magiczne studia, tylko na zwykłą, mugolską fotografię. Przez najbliższe cztery lata zamierzał oddawać się swojej jedynej prawdziwej pasji w Londynie, a potem będzie musiał zmienić towarzystwo i otoczenie, więc pewnie zmieni zupełnie adres zamieszkania i złoży podanie na studia magiczne. I tak za jakieś dziesięć lat wróci do Hogwartu. To był taki optymistyczny plan na życie. Mniej optymistyczny zakładał potknięcie się i wyeliminowanie przez Ministerstwo Magii. Volante wciąż jednak się pilnował świadom, że gdzieś tutaj jest sześć niewidzialnych skrzatów, które obserwują każdy, nawet najmniejszy jego ruch.
- Nie - zaprzeczył zdecydowanym tonem przechylając nieco głowę. Czekał na przedstawienie, ale nie traktował jej jak królika doświadczalnego. Oczywista, że nie zamknął oczy, bo przecież poprosił ją o to też po to, żeby się popatrzeć. Bezczelnie popatrzeć, bo nie da się ukryć, że w stosunku do niewiast miał dość dużą ilość pewności siebie, która była na granicy pomiędzy zwykłą pewnością, a bezczelną pewnością siebie. Patrzył dokładnie widząc, jak jej włosy rosną i zmieniają się od czubku głowy do samego dołu. Gdy już skończyła podniósł się z ławki klaszcząc w dłonie.
- Brawo. Jestem pod wrażeniem - stwierdził bez nutki ironii w jego głosie. Podszedł do Andrei i jak gdyby nigdy nic... pocałował ją dość bezczelnie w usta.
- W sobotę o 16 w Hogsmeade. Nie spóźnij się i załóż jakąś ładną sukienkę - wymruczał jej do ucha, po czym wyszedł z altanki i rozpłynął się w powietrzu. Dla Andrei rozpłynął się w powietrzu. Tak naprawdę pobiegł w stronę kolejnego miejsca, gdzie mógł spotkać Alkę.
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 10 Cze 2013, 20:53

Anthony był dzisiaj wyjątkowo rozdrażniony. Po ostatnim spotkaniu w dwuznacznej sytuacji jego i Leny, przez rodzeństwo Wilsonów, sprawiało, że Tony chodził nabuzowany przez kilka ostatnich dni. Zdarzyło mu się nawet rozwalić kufer w dormitorium, dlatego dzisiaj postanowił gdzieś wyjść, zapalić spokojnie papierosa i pobyć z dala od osób które powodowałyby utratę jego samokontroli. Nie biorąc ze sobą żadnej kurtki, bo i po co mu była, postanowił wyjść na świeże powietrze. Zbliżał się już wieczór i na zewnątrz nie było aż tak gorąco. Wyszedł wręcz agresywnym krokiem z zamku, popychając z barka niejednego ucznia po drodze. Po drodze, kiedy był już w bezpiecznym miejscu, wyciągnął papierosa i włożył go za ucho dochodząc nagle do altanki, przez chwilę nawet myślał, że jest tu pusto, jednak na ławeczce siedziała jakaś szatynka, której nie poznał na pierwszy rzut oka. Stanął przy schodkach, będąc do dziewczyny bokiem i oparł się o filar, starał się nie patrzeć w jej stronę.
- Palisz?- zapytał dalej na nią nie patrząc i wyjął zza ucha papierosa, którego odpalił za pomocą jakiś zapałek typowo mugolskich, które dostał od starszaka, od którego brał te papierosy.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Pon 10 Cze 2013, 21:05

Podniosła się równocześnie z Krukonem a na brawa ukłoniła się jak rasowa aktorka w teatrze, zbierająca właśnie pochwały za swój występ, nadal się uśmiechając. Gdy Ian podszedł do niej, nie bardzo wiedziała co miał w planach zrobić. Równie dobrze mógł właśnie zmacać jej włosy czy twarz, żeby się upewnić czy to co zobaczył stało się naprawdę czy jednak nadal tkwił w swoim śnie i wszystko mu się wydawało. Ale kiedy ujął jej twarz w dłoń i pocałował w usta... stanęła jak wryta. Z praktycznego punktu widzenia nie można było tego nazwać pocałunkiem a muśnięciem warg. Dość intensywnym, ale jednak tylko muśnięciem! Angielka uniosła zdezorientowana brwi nieco do góry, przykładając palec wskazujący i środkowy do swoich warg, zszokowana jak dziewczę podczas pierwszego pocałunku. Nie odezwała się już więcej w tej konwersacji. Nie skomentowała nawet tego nietypowego zaproszenia do Hogsmeade, nie odwróciła się za Ianem, tylko usiadła z powrotem na ławce, zakładając ponownie okulary na oczy. Czasami zastanawiała się czy gdzieś w jej kodzie genetycznym nie jest zakodowana jakaś nuta pół-wili. Nie robiła nic a przyciągała sporo osób! W sumie, miała na to racjonalne wyjaśnienie zawierające się w dwóch słowach: miała chłopaka. A ponoć zakazany owoc smakuje najlepiej, prawda?
Siedząc tak i patrząc przed siebie w bliżej nieokreślonym kierunku, stwierdziła, że o tej sytuacji nie powie nikomu. Nawet Audrey. Na pewno nie przy najbliższym spotkaniu. Z chwilowego zadumania wyrwało ją coś co miało przypominać pytanie. Palisz? Zwróciła się więc w stronę źródła, a kiedy wyrósł przed nią Anthony, uśmiechnęła się w złośliwie w duchu.
- Palę - rzuciła krótko, wystawiając dłoń w stronę chłopaka po papierosa, bo dlaczego miała tracić swoje? Postanowiła również trochę podroczyć się z Wilsonem. Upewnić się czy plotki o nim i Lenie są prawdziwe, czy widząc nową twarz zacznie się do niej przystawiać.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 14:30

Ostatnio były co raz więcej napadów agresji widocznej u ślizgona, szczerze powiedziawszy Tony czekał tylko aż spotka Connora i będzie mógł porządnie obić mu tą wymuskaną, laleczkowatą twarzyczkę. Była to jedyna osoba z kim mógłby teraz bez powodu się pobić, no i młody Socha, którego w sumie nie trawił. Jednak jak na złość mijał się z Campbell'em i spotykał raczej osoby do których teoretycznie nie powinien nic mieć. Mruknął coś pod nosem co bardziej przypominało warknięcie i było to typowo do siebie i w sumie puścił mimo oczu odpowiedź nieznajomej. Dotarło to do niego po dobrej minucie i nawet nie patrząc na dziewczynę, by przy okazji nie zabić ją wzrokiem, wysunął paczkę papierosów jej kierunku.
- Tylko uważaj, mój dostawca trochę je modyfikował.- mruknął ponownie nie mówiąc dziewczynie tak naprawdę co jest w środku papierosa, co jego zdecydowanie zaczęło już uspokajać kiedy to raz po raz wkładał papierosa do ust zaciągając się. Zerknął na ślizgonkę kontem oka i jako, że był facetem, kompletnie nie pomyślał, że mogłaby być to Andrea. No cóż inne włosy i lekka zmiana już myliła Tony'ego.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Wto 11 Cze 2013, 14:37

Znała Anthony'ego na tyle, że domyślała się z czym mogą być te papierosy. Nie trzeba było być geniuszem, żeby na to wpaść. Angielka wzięła jednego szluga, podziękowała i zapaliła go, wsuwając zapalniczkę w kieszonkę spodenek a potem zaciągnęła się i wypuściła powoli dym, obserwując jak ten rozpływa się w powietrzu.
- Niech zgadnę, coś na uspokojenie? - posłała chłopakowi wymowne spojrzenie, jednak nie była pewna czy je wyłapał. Stał obrażony jak królewna w wejściu do altanki, gapiąc się na nie wiadomo co, podobnie jak ona jakiś czas temu. Ale w porównaniu z nim, Jeunesse poprawił się humor za sprawą nieprzewidywalnego Krukona. Dzięki swojej wpadce z włosami kompletnie zapomniała o liście od matki i bólu głowy, który powoli mijał. Zadowolona z tego faktu, poprawiła się na ławce, w milczeniu paląc papierosa, ale gdy cisza zaczęła ją przytłaczać, westchnęła ciężko.
- Ach, Wilson, coś się stało? - spytała, zwracając się do niego po nazwisku, jak połowa tej szkoły. - Tylko mnie nie okłamuj, masz minę jakby Ci ktoś kota zabił naleśnikiem - zdjęła okulary, zakładając je ponownie na włosy.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 14:45

Nie można powiedzieć tak do końca, że miał zły humor, jednak był wściekły, czuł jak każda żył na jego ciele pulsuję i z chęcią podgryzłby gardła młodszemu rodzeństwu.
- Powiedzmy, że na uspokojenie.- westchnął cicho zaciągając się lekko. Czuł już wpływ niewielkiej ilości trawki w papierosie i kiedy stwierdził, że nie jest zagrożeniem dla dziewczyny, ciągle będąc bokiem usiadł na drewnianych stopniach. Patrzył przed siebie, ciesząc się, że jest tu tylko ta dziewczyna, a nie kolejne tłumy małolatów.
- Chyba nie sądzisz, że będę zwierzał się obcej osobie,hm?- uśmiechnął się ironicznie pod nosem znów na nią nie patrząc. - Jest za późno, żeby być jedynakiem. Niestety.- w zupełności nie zdziwił się, że dziewczyna mówi do niego po nazwisku, jego familię znali tutaj dość dobrze. W jego głowie nagle jednak zaświeciło się światełko i zmarszczył brwi odwracając powoli głowę w jej kierunku.
- Skądś znam Twój głos...- mruknął modląc się cicho w głowię by dziewczyna nie okazała się jedną z wielu ofiar Wilsona.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Wto 11 Cze 2013, 14:54

Dopaliła papierosa stosunkowo szybko, jednak niewielka ilość zielska zawarta w niej nie wywołała u niej żadnej reakcji. No, może tylko tyle, że w końcu przestała boleć ją głowa. Założyła nogę na nogę, skrzyżowała ręce na piersi i zerknęła na Wilsona, unosząc jedną brew wyżej od drugiej.
- Ho ho, wrzuć na luz Mary Poppins - stwierdziła krótko dostrzegając ten ironiczny uśmiech wykwitający na jego twarzy. Ale nie zrobił na niej żadnego wrażenia, bo gdyby tylko chciała zdzieliłaby go w twarz i sobie poszła. A niestety czasami ręce latały jej same, gdy tylko odnajdywała w sobie pokłady uśpionej agresji.
- No widzisz... - westchnęła, dopiero teraz zaczynając zabawę we wkręcanie go. - Nie pamiętasz tego pewnie, ale kiedyś "przypadkiem" porozrzucałeś mi książki po korytarzu i mnie popchnąłeś - próbowała się nie uśmiechać, dzięki czemu na jej twarzy powstało coś w rodzaju grymasu, podkreślającego samą wypowiedź.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 15:02

Tak samo jak i ona, dopalił papierosa i stwierdził, że była to zdecydowanie zbyt mała dawka i tytoniu i trawki, dlatego wziął kolejnego, a paczkę ponownie podsunął w stronę dziewczyny na znak, że jeśli tylko chce może się poczęstować. Szybko odpalił kolejnego szluga zaciągając się mocno. Przez jakąś chwilę przyglądał się jej dokładnie i po chwili wpadło mu do głowy, że ta dziewczyna to po prostu zmieniona Andrea, ale stwierdził, że nie ma sensu uświadamiania jej, że i on się zorientował. Jego twarz była teraz bez wyrazu, odwrócił głowę od An i wypuścił dym z ust robiąc kółeczka.
- W tym problem, że najwidoczniej nie widziałaś mnie jeszcze zdenerwowanego.- wzruszył ramionami, wiedząc, że mało kto widział go w prawdziwej furii, raczej starał się nie wybuchać.
- Aaaa...no tak, a przypadkiem potem nie wylądowałaś w moim łóżku?- jako, że wiedział już, że ta ślizgonka to An, to postanowił z nią się nieco podroczyć.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Wto 11 Cze 2013, 15:09

Pokręciła przecząco głową, dochodząc do wniosku, że jak na razie zabaw z papierosem, z domieszką trawki, jej wystarczy. Może później. Teraz rozsiadła się wygodnie, obserwując spokojnie Wilsona. Czy widziała go zdenerwowanego? W sumie... nie przypominała sobie takiej sytuacji. Zawsze biegał albo pijany albo zachowywał się jak mały szczeniak, plątający się pod nogami właścicieli. Angielka złożyła z ust dzióbek, marszcząc czoło, gdy do jej uszu doszło jego pytanie.
- Nie przypominam sobie, raczej omijam takich jak Ty szerokim łukiem - odwróciła wzrok, spoglądając na niebo. Słońce powoli zachodziło, zbliżał się wieczór, co dało się odczuć na odkrytych nogach. Wcale nie spodobała jej się ta gęsia skórka.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 15:16

Zerknął na nią ponownie kątem oka i w myślach stwierdził, że zdecydowanie podobała mu się bardziej taka wersja Andrei, jednak jak na razie nie miał zamiaru mówić tego głośno. Może i zrobiło się nieco chłodniej, ale na razie tego nie odczuwał w zupełności. Pewnie i tak spędzi tu resztę dnia nie chcąc wracać zbyt szybko do tej zatłoczonej szkoły. W sumie w każdym jej zakątku, a nawet i na błoniach zawsze kogoś się spotkało. Urok Hogwartu.
- Tak? Myślałem, że raczej nie omijasz nikogo, kto jest płci przeciwnej.- ponownie odwrócił głowę w jej kierunku i uśmiechnął się do niej uroczo. Wiele słyszał o Andrei, a przynajmniej plotek. Nigdy w nie nie wierzył, bo sam wiedział na sobie jak bardzo lubią być przekoloryzowane, jednak nie zaszkodziło ich użyć do bycia złośliwym.
- Nie sądzisz, że metamorfomadzy to ludzie trochę o wielu osobowościach ?- zapytał zaczynając kompletnie inny temat, wiedząc, że po tym pytaniu dziewczyna bez problemu dowie się, że i Tony zorientował się o jej zmianie wyglądu. Przecież nie tak dawno powiedziała mu o tym.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Wto 11 Cze 2013, 15:21

Nie wiedziała czy ma się obrazić po tych słowach, czy potraktować je z przymrużeniem oka. Jednak jej wyraz twarzy automatycznie spochmurniał. W końcu była kobietą, więc interpretowała niektóre rzeczy czasami nazbyt dosadnie, jak to miało miejsce w tym przypadku. Wolała jednak nie popełniać tego błędu co kiedyś, czyli wstać, machnąć ręką i sobie pójść, a potem kajać się przed własnym sumieniem, że ktoś znowu ją pocałował bez jej zgody. Poza tym, jeden nieprzewidziany pocałunek od nieznajomego na dzień dzisiejszy jej wystarczył. Jeunesse co najwyżej podniosła się z miejsca, krążąc po altance.
- Nie, czemu? - mruknęła, wzdychając, że jej plan nie powiódł się tak jak chciała. Mogła mu wcale nie mówić o swojej zdolności to nie miałaby teraz tego problemu.
- Wygląd to jedno, osobowość i charakter to drugie, kompletnie nie idące w parze z pierwszym - przystanęła koło krzaku z kwiatkami, oglądając je z bliska.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 15:37

Jego złośliwości przeważnie nie były całkowicie tym co uważał i jakie miał zdanie Tony, robił tak bo lubił w tak rozmawiać. Był trochę dziwny. Widząc, zmianę na twarzy ślizgonki wstał, nadal paląc i usiadł obok dziewczyny na ławeczce. Nie wiedział w sumie czemu dziewczyna ma takie powodzenia, a może to ona faktycznie łazi za tymi facetami. On sam lubił ją, jednak po co mówić to na głos, kiedy można być złośliwym. Kiedy jednak dziewczyna wstała błądził za nią wzrokiem obserwując jej kobiece walory, jednak nie trwało to długo, a przynajmniej nie tak długo jak zwykle.
- Kiedy zmieniasz swoją twarz, kiedy możesz być każdym, łatwo się zatracić.- ponownie wzruszył ramionami, uspakajając się już całkowicie, jak gdyby zapomniał o tej całej sytuacji z Leną. - Co tam u Ciebie, Jeunesse, hm? Dalej jesteś z Campbellem?- zapytał nie mając w głosie nic ze złośliwości, ani z drwiny, typowe pytanie z ciekawości.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Andrea Jeunesse on Wto 11 Cze 2013, 15:46

Łatwo się zatracić. Zacisnęła zęby i wargi, które w tym momencie przypominały wąską linię. Wzrok z kolei uniosła z kwiatka, którego obracała w palcach, wbijając go przed siebie. Usłyszała to samo od swojej babci, która przedstawiła jej metamorfomagię od podstaw i nauczyła ją kontroli nad swoimi zmianami, więc nie dziwnym było, że poczuła się tak jakby właśnie zmroziło jej krew, odcinając przy okazji dopływ do mózgu. Angielka przełknęła głośno ślinę, orientując się, że za długo stoi jak słup soli i po krótkiej chwili wróciła do oglądania białych kwiatków z żółtym środkiem. Kolejne pytanie Wilsona uznała po raz pierwszy w życiu za zbawienne, więc odwróciła się do niego ze sztucznym uśmiechem. Oczywiście był to jeden firmowych uśmiechów, wyglądających na w miarę naturalny, dlatego tylko osoba, która naprawdę długo ją znała zdawała sobie z tego sprawę.
- Wyobraź sobie, że tak - usiadła na ławeczce, naprzeciwko chłopaka, przyglądając mu się uważnie. - A Ty? Jak tam Twoja miłość?
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 9 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach