Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down

Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Czw 30 Maj 2013, 15:53

First topic message reminder :



Przestronny salon stanowi centrum całego domu. Jest on bezpośrednio połączony z kuchnią i jadalnią, których głównym motywem również jej drewno.



avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down


Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Penelope Gladstone on Nie 16 Lut 2014, 23:47

Penelope była nieświadoma tego, co działo się w jego głowie. W końcu nie było jej przy żadnej z powyższych sytuacji. Nie pamiętała już nawet dokładnie tej kobiety, bo obraz spotkania na balu został przysłonięty bieżącymi wydarzeniami. Pociągnęła nogi bliżej siebie, obejmując je jedną ręką.
Dyrektor największego i najlepszego szpitala czarodziejów oraz piękna angielka z dobrego domu, para idealna, siedziała teraz przy ścianie z butelką gorzkiego alkoholu i użalała się nad sobą. Byli ludźmi na krawędzi, oboje. O krok od tego, aby zostać wrakami człowieka i stoczyć się na sam dół piramidy społecznej. Ona bliska załamania nerwowego, on blisko samodestrukcji.
- To dobrze.
Tylko tyle. Co miała mu mówić? Prawić kazania? Zabronić mu kiedykolwiek ponownie spotkać się z tą dziewczyną? Nie byli w liceum, nie mogła tego zrobić. Miała nadzieję, że wkrótce Vincent sam wyprze ją ze swojej świadomości. Kiedy wyciągnął butelkę w jej stronę, odłożyła ją na ziemię po swojej stronie. Dużo ją to kosztowało żeby nie pociągnąć łyka, ale zrobiła to. Może powaga sytuacji ją do tego zmusiła.
- Za bardzo Cię kocham - odparła na jego pytanie. Powiedziała mu to pierwszy raz w życiu. Pewnie nigdy wcześniej to nie zwróciło zbytnio jego uwagi, ale Penelope nigdy nie wypowiadała tych ważnych słów. Prychnęła pod nosem, po czym zaśmiała się sama do siebie, opierając głowę o twardą ścianę za sobą.
- Zostaw to już, Vincent - powiedziała nagle, mając na myśli oczywiście Francescę i całą tą otoczkę wspomnień z nią związanych. - Byłeś wtedy gówniarzem, ona podtarła sobie tobą gębę i odeszła. Rozgrzebywanie tego nie ma sensu. Może tak miało być - mruknęła. Nie była chyba najlepsza w pocieszaniu.
- A poza tym... ten jej nos jest taki nieestetyczny, zauważyłeś to? - Zapytała, patrząc na niego kątem oka.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Pon 17 Lut 2014, 00:19

Nie było żadnego raju. I wcale nie miał nadejść w niedalekiej przyszłości. Znów na chwilę wstrzymali oddechy i nacisnęli przycisk pauzy. Nikt nie mógł przewidzieć na jak długo został zawarty ten niemy rozejm. Może już jutro znów wynajdą kolejny powód do kłótni, byle udowodnić coś przed samym sobą? A może to bolesne spotkanie oko w oko z przeszłością sprawiło, że wreszcie mogli ruszyć dalej?
- Za bardzo Cię kocham.
Każdy człowiek ma swoim życiu takie momenty, które na zawsze pozostają w jego pamięci. Świeżo upieczeni rodzice długo rozpamiętują pierwsze chwile spędzone ze swoim dzieckiem, nastolatki zachowują gdzieś w środku wspomnienie swej pierwszej, prawdziwej miłości. Dla jeszcze innych będzie to długo wyczekiwana wygrana w Quidditcha. A dla Cramera te cztery krótkie słowa wypowiedziane przez tą zapłakaną i niezrównoważoną psychicznie Angielkę.
Niewiele myśląc – co nie było wielkim wyczynem po spożyciu takiej ilości alkoholu – wsunął dłoń w we włosy czarownicy i zamknął jej usta pocałunkiem. Nie chciał już dłużej słuchać o Moretti. Ani o Fitzgeraldzie. Znów nie pachniał Calvinem Kleinem i miętową pastą do zębów. Zupełnie jak tego wieczoru, gdy nieco podpici wylądowali w jego kawalerce w kamienicy. Jak bardzo pozory mogą mylić. Kto w końcu pomyślałby kiedykolwiek, że stateczna pielęgniarka z Hogwartu zagląda często do kieliszka? Dobrze, że człowiek nie miał wyrytej na twarzy historii swego życia.
Brunet oderwał się od jej ust. Wsparł policzek na rozpalonym od emocji czole czarownicy i otoczył ją ramieniem.
- Bardzo nieestetyczny. Nie to co Twój - pstryknął lekko w niewielki, lekko zadarty nos panny Gladstone.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Penelope Gladstone on Pon 17 Lut 2014, 00:54

Znowu było dobrze. Zawieszenie broni nie następowało jednak na długo, ale skoro główny klin, który był wbity między nich został usunięty, może od tej pory miało być już tylko lepiej. Francesca odbijała im się czkawką prawie tak mocno jak Robb, z tym tylko, że Penny o niej nie wiedziała. Skoro wszystko zostało wyjaśnione, poczuła się o niebo lepiej. Pięć kilko lżejsza jak to mówią.
Kiedy ją pocałował, przysunęła się do niego, przenosząc się z twardej podłogi na jego kolana. Brakowało jej tego i musiała przyznać szczerze, że jeszcze kilka minut temu obawiała się, że już nigdy nie zasmakuje tego jak to jest całować Vincenta. W duchu przysięgała sobie, że to koniec kłótni raz na zawsze, ale kto ją tam wiedział.
- Prawda? Nie ma co żałować. - Uśmiechnęła się pokrzepiająco, gładząc lekko bok jego twarzy. Kiedy pstryknął ją w nos, uśmiechnęła się lekko po czym pochyliła się lekko i zaczęła całować powoli jego szyję.
- Obiecuję, że nie będę już taką wredną krową. Ale Ty musisz mi obiecać, że nie spotkasz się więcej z tą dziewczyną - mówiła, od czasu do czasu pomiędzy słowami składając kolejny pocałunek na jego skórze. - A jak znowu wyląduje w szpitalu to pozwolisz Milesowi się nią zająć - dodała jeszcze.
Jej dłonie, nawet nie wiadomo kiedy, powędrowały ku górze i odpięły dwa pierwsze guziki jego koszuli.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Pon 17 Lut 2014, 01:25

Koniec kłótni? Dobrze, że nie mógł czytać w jej myślach, bo inaczej niechybnie by się udławił ze śmiechu.
Nie ważne ile razy do tej pory wytrwali w postanowieniu poprawy. To, ze wciąż ze sobą walczyli świadczyło też o tym, że im na sobie zależy. Nie należeli do setek tysięcy par, które po prostu trzymały się za ręce i szeptały do ucha czułe słówka, zapewniając o stałości swych uczuć. Tu zaangażowanie było wprost proporcjonalne do ilości wykrzyczanych słów i potłuczonych talerzy. Z jakiegoś dziwnego powodu oboje nie mogli żyć bez tej adrenaliny.
W ciągu ostatnich czterdziestu ośmiu nadrobili zaległości, które ciągnęły się za nimi od dobrych kilku miesięcy. Od momentu, w którym dla własnego dobra przestali być ze sobą szczerzy. Pozostawało mieć tylko nadzieję, że Penny po powrocie do domu nie wyciągnie z albumu kolejnego tuzina zdjęć swego zmarłego męża, a Vincent pogodzi się z własną przeszłością. Ostatnie czterdzieści osiem godzin pozwalało wreszcie w to uwierzyć.
Uśmiechnął się pod nosem.
- Nie będziesz wredną krową? Przecież to niemożliwe – chwycił podbródek czarownicy w dłoń i przysunął do siebie, znów miażdżąc jej usta swymi suchymi wargami.
W ślad za dwoma pierwszymi guzikami, za delikatną sugestią drobnych dłoni Gladstone, ustąpiła i cała reszta. Brunet zsunął koszulę z ramion i odrzucił gdzieś na bok, a następnie zmusiwszy kobietę do otoczenia swych bioder nogami i kurczowego uczepienia się szyi, objął ją pewnie i wstał z podłogi, chcąc przenieść się w nieco wygodniejsze miejsce.
- Zgadzam się na wszystko.
Złożył kilka drobnych pocałunków na szyi blondynki. Jedną dłonią prześlizgiwał się po lodowatej ścianie w ramach iluzji asekuracji, podczas gdy druga w mocnym uścisku trzymała wątłe ciało Angielki. Posadził ją dopiero na szerokim, dębowym biurku znajdującym się w jego sypialni. Szaro-biała sukienka stanowiąca jeszcze przed chwilą nie lada wyzwanie, z drobną pomocą właścicielki szybko wylądowała gdzieś pod nogami uzdrowiciela.
- Wprowadź się do mnie – szepnął, układając swe ciepłe dłonie w talii Penny i przysuwając ją bliżej siebie po blacie.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Sro 24 Wrz 2014, 00:00

- Ile razy Cię prosiłem, żebyś odkładała swoje rzeczy na miejsce? - Vincent schylił się po kolejną, niedbale porzuconą na podłodze podkoszulkę. Dobrze, że zerknął przy okazji pod kanapę, gdzie znalazł okropnie ulubiony stanik, dla którego w zeszłym tygodniu przetrząśnięto cały dom trzy razy, a także starą skarpetkę.
- Milion razy. Milion. Jeśli nie więcej.
Cramer od kwadransa krążył po parterze poprawiając wszystkie stojące krzywo przedmioty i ścierając dłonią miejsca, na których śmiała opaść choćby drobina kurzu. Penelope w ciągu kilku ostatnich miesięcy zdołała wywrócić dom niemalże do góry nogami.
- Możesz się pospieszyć? Będą tu za kwadrans.
Penny zaledwie kilka godzin temu uznała za stosowne poinformować Vincenta, że jej rodzice zjawią się dziś na kolacji. Choć nie dał po sobie tego znać, był poddenerwowany jak przed swoim pierwszym egzaminem. Nie wiedział czego może się spodziewać po parze mugoli o sceptycznym podejściu do magii i zawodu córki. Albo też wiedział i wizje te nie przypadły mu specjalnie do gustu. Po krótkim namyśle ubrał się w czarne spodnie i błękitną koszulę. Zgolił nawet kilkudniowy zarost, a ze względu na nikłe zdolności kulinarne swej ukochanej zajął się także przygotowaniem kolacji. A Penny... Cóż. Miała po prostu ładnie wyglądać.
- Założyć krawat, czy zostać w samej koszuli? - stanął u podnóża schodów i krzyknął ku górze - Otworzyć wino czy whiskey? Twoja matka woli czekoladki czy kwiaty?
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Penelope Gladstone on Sro 24 Wrz 2014, 00:13

Penelope była od kilku dni w tak wyśmienitym nastroju z powodu powrotu jej brata w całym kawałku, że nie przejęła się zbyt wizytą swoich rodziców. Dean i Mary Gladstone pofatygowali się do magicznego światka tylko z powodu tego, że chcieli najpierw odwiedzić swojego na powrót żywego syna. Dopiero po wizycie u Milesa jeszcze w jego starym mieszkaniu tuż przed przeprowadzką do urokliwej Szkocji, mieli wsiąść w samochód (jak to mugole) najlepszej klasy (jak to lekarze posiadający prywatną klinikę) i poznać wreszcie Vincenta. Pogrzeb jej brata nie był dobrą sposobnością do poznania, a jakże.
- Spokojnie, nieważne jak czysty będzie twój dom, moja matka znajdzie coś, do czego będzie mogła się doczepić - rzuciła na odchodnym, siedząc na kanapie ustawionej w przedpokoju na górze, w koktajlowej sukience i kolorowych kapciach. Już nie stresowała się wizytą swoich rodziców jak zwykła to robić po śmierci Robba. - Nie bierz do siebie jej słów, podejrzewam, że nie będziesz dla nich wystarczająco dobry choćbyś przyprowadził na kolację samą królową angielską. Moja matka to stara krowa z prowincji Leeds.  
Nie jesteś mugolskim chirurgiem, synem najlepszej przyjaciółki matki ze studiów, Robbem Fitzgeraldem, jedynym, w którym jej matka była bezgranicznie zakochana. - dodała w myślach. Krzyczenie do niego z góry zmęczyło ją, więc zeszła na dół i usiadła przy idealnie przyszykowanym stole.
- Matka przejdzie po tobie walcem niezależnie od tego czy podasz jej czekoladki czy kwiaty - skomentowała, a potem uszczypnęła jedno ciasteczko, z których Vincent ułożył precyzyjną piramidkę dla gości. - Chyba słyszę samochód. Już są.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Sro 24 Wrz 2014, 00:46

Vincent nasłuchał się już tyle na temat matki Penelope, że spodziewał się nadejścia co najmniej kogoś pokroju Sami Wiecie Kogo. W takim razie dobór odpowiedniego krawata czy zaparzenie idealnej herbaty mógł nieco stracić na znaczeniu. W odpowiedzi na uwagi Gladstone rozpiął jedynie jeden guzik przy kołnierzyku koszuli, gdyż poczuł jak robi mu się duszno.
- Jesteś urocza.
Na twarzy mężczyzny pojawił się cień ironicznego uśmiechu. Dla własnego komfortu sięgnął po czarny krawat i zręcznie zawiązał go pod szyją.
- Miałaś niczego nie ruszać - pedantyczny Cramer nie byłby sobą, gdyby nie sięgnął po paczkę ciastek i nie uzupełnił wytworzonej przez Angielkię luki. Dla pewności odsunął paterę poza zasięg smukłych dłoni pielęgniarki. Skoro i tak miał zostać rozjechany przez ciężki, mugolski sprzęt, wolał by nie stało się to z tak błahego powodu, jak krzywo ułożone ciastka.
Szczęściem Vincent nie pomyślał o tym, by posiłkować się w tej chwili legilimencją. Wspomnienie Robba Fitzgeralda działało na niego lepiej, niż najsilniejsze środki na rozwolnienie.
- Hurra? - uzdrowiciel z ociąganiem podszedł do drzwi wejściowych.
Przeżyłeś śmierć rodziców, pięć lat ciężkich studiów, tabun upierdliwych pacjentów i niedouczonych studentów, to miałbyś polec na wizycie przyszłych teściów?
- Powinien... W sumie nic nie mów. Tak, wiem, Twoja matka wyrwie język za obcy akcent. Przynajmniej umrę w ulubionej koszuli. Zawsze to jakieś pocieszenie.
Cramer objął czarownicę w pasie i spodziewając się najgorszego nacisnął na klamkę. Pomimo usilnych błagań drzwi ustąpiły od razu.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Bohater Niezależny on Sro 24 Wrz 2014, 01:06


Mary & Dean Gladstone
Rodzice Penny i Milesa, mugole, lekarze z Leeds

Mary jak zwykle nienagannie ubrana i uczesana, Dean jak zwykle milczący. Pojawili się przed domem faceta swojej córki idealnie o czasie. Można by rzecz, ze dzwonek do drzwi zadzwonił punktualnie z wybiciem godziny dziewiętnastej. Spotkanie w domu Milesa nie poszło najlepiej, więc po starciu z pijanym synem oboje byli już w podłych nastrojach.
Gdy drzwi się otworzyły, Mary bez pardonu weszła do środka mijając Vincenta i Penelope, weszła na przedpokój i rozejrzała się od razu.
- Witaj córko, witam panie Cramperry. Co za urocze... mieszkanie.
Lekki grymas od razu został zastąpiony sztucznym i nienagannym, brytyjskim uśmiechem. Mary sprawiała wrażenie kobiety, która byłaby idealną kandydatką na przewodniczącą klubu literackiego dla irytujących, bogatych angielskim dam. Dean był poważnym i postawnym mężczyzną, konkretnym choć małomównym. Gdy zasiedli już do stołu, matka Penelope od razu poprosiła o kieliszek wina i wypiła go niemal jednym haustem. Przynajmniej wiadomo było, po kim ma to młoda czarownica.
- Twój brat jest w okropnym stanie. Pije, nie dba o siebie, dopadła go depresja po tym wszystkim. Szok pourazowy. W domu bałagan, smród. Mamrocze coś o jakiejś przeprowadzce, przysięgam że jeśli to zrobi... Prawda, Dean? - Nie czekając na odpowiedź męża, kontynuowała. - Umieram z głodu, Miles niczym nas nie poczęstował. Nie tak go wychowaliśmy. Przysięgam, że jeśli ten młody mężczyzna nie znajdzie sobie wreszcie żony, to ja go osobiście do ołtarza za ucho poprowadzę.

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Penelope Gladstone on Sro 24 Wrz 2014, 01:15

Matka oczywiście weszła do środka bez pardonu jak do siebie. Nie podała Vincentowi nawet ręki, nic, od razu zaczęła z grubej rury. Ostrzegała go. W końcu to był jego pomysł, aby ich tutaj zaprosić. Penelope pasowało tak, jak było do tej pory. Im dalej była od matki, tym lepiej jej się żyło. Postanowiła, że nie będzie poprawiać matki, w końcu ona lepiej wiedziała, jak Włoch miał na nazwisko.
- Cześć tato - powiedziała tylko cicho za plecami matki, gdy ta już weszła dalej do pokoju. Szybko i krótko przytuliła ojca, a matkę odprowadziła wzrokiem do stołu. Gdy wreszcie już usiedli, specjalnie zajęła miejsce naprzeciwko ojca, aby Vincenta posadzić na wprost jej pretensjonalnej matuli.
- Wiem mamo, byłam na jego rozprawie w Ministerstwie Magii. Wiem jak wygląda. Nie wiń go, nie pamięta połowy z tego, co się działo. Jako lekarz powinnaś chyba wiedzieć, mamo, czym jest amnezja - powiedziała tylko bez przekonania, bez ogródek sięgając po kawałek ciasta. Nie przejmowała się obecnością swojej matki, za to dłoń ojca od kilku chwil już poklepywała lekko swoją ręką wyciągniętą na stole.
- Miał ładną narzeczoną, nie lubiłaś jej. Ana-Lucia, pamiętasz ją? - Postanowiła rozdrapać kolejną zadrę na nieskazitelnym wizerunku swojej matki. Vincent powinien wiedzieć na co się skazał, zapraszając ją tutaj. - Pracuje u Vincenta w szpitalu.
Zjadła ciasteczko, a potem popiła drogim winem, które Cramer postanowił otworzyć specjalnie na tę okazję.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Sro 24 Wrz 2014, 01:37

- Cramer - poprawił bezgłośnie, wiodąc spojrzeniem za kobietą, która wtargnęła do jego domu jak huragan. Vincent uznał za stosowne wymienić uścisk dłoni z głową rodziny, co też pospiesznie uczynił. Mary Gladstone w tym czasie otaksowała swym surowym spojrzeniem cały salon, co uzewnętrzniło się wkrótce w postaci krótkiej, grzecznościowej uwagi.
- Miło mi Państwa wreszcie poznać w sprzyjających okolicznościach.
Vincent nie chcąc się narażać człowiekowi-walcowi napełnił kieliszek winem i podał go matce Penelope. Czym skorupka za młodu nasiąka, tym na starość trąci. Teraz przynajmniej wiedział dlaczego Penny nie wylewała za kołnierz.
Pod wpływem kolejnych słów mugolki Vincent żarliwie podziękował w myślach swemu przyjacielowi, za odpowiednie przygotowanie teściów do kolacji. Jego zaangażowanie było godne podziwu. Cramer postanowił wyjaśnić to z nim przy najbliższej okazji.
Włoch bez słowa opuścił jadalnię. W kuchni wydobył z szuflady różdżkę i za pomocą magii sprawił, że przygotowane wcześniej potrawy znalazły się na talerzach. Zza ściany dobiegały urywki monologu pani Gladstone.
- Łosoś w cieście, szparagi i jajko w koszulce - osobiście doniósł wszystkie talerze do stołu, nie chcąc niepotrzebnie narażać swych wyczulonych gości na kontakt z nadnaturalnymi mocami. Zajął miejsce obok Penelope i naprzeciw jej matki dopiero po tym, gdy we wszystkich kieliszkach znalazły się wino, a w szklankach woda.
- Wszyscy robimy co w naszej mocy, by Miles jak najszybciej doszedł do siebie.
Vincent nie wiedział na ile rodzice Penny zdawali sobie sprawę że jest przyjacielem ich syna jeszcze z czasów studiów. Miał nawet wątpliwości, czy cokolwiek wiedzą na jego temat. Poza tym, że oczywiście jest złem koniecznym.
- Jak minęła państwu podróż?
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Bohater Niezależny on Sro 24 Wrz 2014, 01:48


Mary & Dean Gladstone
Rodzice Penny i Milesa, mugole, lekarze z Leeds


- Mnie również miło, panie Cramer - powiedział pan Gladstone, ściskajac rękę mężczyzny, po czym ruszył za swoją zgrabną choć nie najmłodszą już małżonką.
Gdy przed nimi znalazło się wreszcie jedzenie, Mary umilkła na kilka chwil, zaspokajając pierwszy głód. Później jednak, kiedy ssanie w żołądku ucichło, nic nie stało jej już na przeszkodzie, aby kontynuować swoje wywody pełne ironii, zniesmaczenia i opryskliwości.
- Dobrze. Dean jest wyśmienitym kierowcą, a do tego nowy samochód jeździ jak marzenie. Najchętniej nie wychodziłabym z niego w ogóle i od razu po wjechaniu do Londynu zawróciła w stronę Leeds - odpowiedziała. Lepiej było chyba po prostu nie pytać. O nic.
- Penelope, proszę Cię! Dlaczego wspominasz ją w trakcie takiego miłego wieczoru? Oczywiście, że pamiętam jak się nazywa. Co to w ogóle za imię, jak z brazylijskiej telenoweli. - Pokręciła głową, a potem poprosiła o kolejny kieliszek. Trzeci już, na zszargane nerwy przez Milesa. Na wieść, że rzeczona była narzeczona jej syna pracuje u Vincenta, matka Penelope ożywiła się i zwróciła tym razem do Vincenta. Nareszcie, biorąc pod uwagę to, że od początku wieczoru nie zwracała na niego uwagi.
- Tak? A co za biznes pan prowadzi, że ją zatrudnia? Klub ze striptizem? - Po tych słowach mąż delikatnie szturchnął ją w ramię, niby to przypadkiem, że podczas machania widelcem. Ona jednak prawnie nie zwróciła na to uwagi. Nie krępowała się przed obcym mężczyzną ani odrobinę.
- A skoro już jesteśmy przy Tobie, Vincencie - zaczęła, odkładając kieliszek. - Może opowiesz nam coś o sobie. Wygląda pan na całkiem rozsądnego, porządnego i majętnego mężczyznę. Pozwoli pan, że zapytam co panu odbiło, że przygarnął pan pod swoje skrzydła naszą niezrównoważoną córkę?

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Penelope Gladstone on Sro 24 Wrz 2014, 01:59

Przynajmniej ojciec prezentował jako taki poziom rozmowy. Penelope zawsze uważała, ze jej staruszek byłby całkiem popularnym i towarzyskim mężczyzną, gdyby matka nie trzymała go pod pantoflem. Ojciec jej matki, dziadek Penny, pomógł jej ojcu wybić się po studiach w środowisku lekarzy. Dean pochodził z biednej, wiejskiej rodziny, zawdzięczał wszystko rodzinie jej matki. Jakoś tak już zostało na zawsze.
- To całkiem normalne imię. Poza tym, Milesowi się podobała! Może dzisiaj miałabyś już wnuki, a tak? - Skwitowała krótko, wypijając kolejny łyk wina. Nie wiedziała kto wypije dzisiaj więcej, ona czy jej matka. Robiły to dokładnie tak samo, nawet w ruchu ręki można było dostrzec podobieństwo. Słysząc o klubie ze striptizem, Penelope przewróciła wymownie oczami i opuściła widelec na talerz z głośnym łoskotem.
- Mamo, kurwa, błagam Cię - powiedziała, wstając od stołu i wychodząc na moment do toalety. Gdy już tam była, opłukała szybko twarz zimną wodą i spojrzała na siebie w lustrze. Zorientowała się, że zostawiła Vincenta na pastwę losu jego matki i szybko wróciła do jadalni. Żadne z rodziców nie było zniesmaczone zachowaniem córki, w ich domu powszechne było używanie złych manier gdy dookoła nie było towarzystwa. Przekleństwa i obelgi były obecne w każdym angielskim domu, choć Penelope nie wiedziała jak Vincent zapatruje się na to jako Włoch. Usłyszała ostatnie słowa matki wchodząc do pokoju. Usiadła na powrót obok Cramera i spojrzała na niego z ukosa, kręcąc lekko głową w niedowierzaniu.
- Tatku, proszę, obiecaj mi, że następnym razem przyjedziesz sam - powiedziała, nachylając się do ojca i po raz kolejny łapiąc jego dłoń nad stołem.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Sro 24 Wrz 2014, 02:34

Nagle strategia nie zadawania pytań wydała mu się być bardzo sensowna. Z kamienną twarzą przyjął entuzjazm matki Penelope, z jakim ta wybrała się w podróż do stolicy. Idąc śladem swych gości, również skosztował wina. Ze zdecydowanie mniejszą gwałtownością i zachłannością. Ledwo umoczył usta i odstawił szkło na śnieżnobiały obrus. Wolał nie wspominać o tym, że Miles chętnie odnowiłby znajomość z uzdrowicielką. Ta informacja mogłaby podziałać na kobietę jak płachta na byka. A wtedy, cóż... albo zginie zwierzę, albo torreador.
Gdy Penny wspomniała o wnukach wzniósł dyskretnie oczy ku niebu. W ciągu dziesięciu minut poruszono wszystkie drażliwe tematy. Uzdrowiciel miał nadzieję, że to wyczerpało limit.
- Tak? A co za biznes pan prowadzi, że ją zatrudnia? Klub ze striptizem?
- Mamo, kurwa, błagam Cię
Vincent uniósł jedną z brwi, nie dowierzając temu co przed chwilą usłyszał. Odsunął krzesło, by pójść w ślad za czarownicą, lecz po krótkiej wymianie spojrzeń zrezygnował. Zaspokoił pragnienie kilkoma łykami wina i dociągnął węzeł krawata. Jakże pięknie musiały układać się stosunki na linii Brooks-Gladstone, że starsza z nich posuwała się do takich uwag.
Wywołany do odpowiedzi pożałował nagłego skupienia uwagi czołgu na swej osobie.
- Jestem lekarzem. Urodziłem się i wychowałem we Włoszech. Do Anglii przyjechałem 15 lat temu, by podjąć studia na uczelni, na której studiował Państwa syn - pierwszy strzał w stopę. Vincent przerwał, by zwilżyć usta alkoholem. Kocham państwa córkę i chcę założyć z nią rodzinę. Nie. Uznaliśmy z Penny, że najrozsądniej byłoby... Nie. Już dawno chcieliśmy... Nie. Penny wcale nie jest niezrównoważona... Na pewno nie.
Włoch podrapał się z zakłopotaniem po szorstkim policzku. Czegokolwiek by nie powiedział, będzie źle. Może po prostu nie odpowie i uda, że nie było pytania?
- Lubię trudne przypadki.  - Uśmiechnął się kącikami ust, wciskając w ręce czarownicy półmisek z sałatką.
Dean Gladstone sprawiał wrażenie jedynego normalnego członka tej rodziny. Cramer zauważył jego pełny kieliszek.
- Może przynieść whiskey, panie Gladstone?
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Bohater Niezależny on Sro 24 Wrz 2014, 02:49


Mary & Dean Gladstone
Rodzice Penny i Milesa, mugole, lekarze z Leeds


- Lekarzem? - Ożywiła się matka Penelope, odsuwając kieliszek od ust i patrząc na Vincenta swoim piorunującym spojrzeniem. Dopiero gdy wydało się, że studiował na jednej uczelni z Milesem, entuzjazm zniknął z jej twarzy. - TAKIM lekarzem. Jak mój syn, rozumiem. Szarlatanem, chciałoby się rzec - dodała w myślach.
- Czekaj czekaj, Dean, czy to nie ten chłopak co przyjeżdżał z Milesem do nas na wakacje... Taki mały, gruby. A nie nie, on był chyba Anglikiem - powiedziała, zwracając się do męża tak, jakby Vincenta w ogóle nie było w pokoju. - Przyjeżdżałeś do nas, Vincencie? Miles miał tylu przyjaciół ze szkoły, ze studiów, że ciężko się połapać. Nie to co Penelope, nikt nie chciał się z nią bawić - zakończyła z zawiedzioną miną, rzucając spojrzenie swojej córce.
Na słowa o ciężkim przypadku Mary uniosła wysoko brwi, a Dean wybuchnął śmiechem. Był to pierwszy dźwięk jaki wydał z siebie podczas kolacji. Jego żona spojrzała na niego z oburzeniem.
- Och tak, ciężki przypadek. A to dobre. Podoba mi się, jest zabawny - skwitował mężczyzna, a na wieść o whiskey machnął ręką od niechcenia. - Nie mogę, prowadzę przecież.
- Penelope, a ty kiedy masz zamiar wziąć się za jakąś prawdziwą pracę zamiast siedzieć w tej szkole. Kim ty tam w ogóle jesteś, szczepisz te dzieci czy przepraszam bardzo co? Skoro twój... skoro ON... jest lekarzem i zatrudnia u siebie innym lekarzy, to może powinnaś też zatrudnić się tam jako pielęgniarka. Na litość Boga, jak to się stało, nasza córka pielęgniarką... W szkole! - Znowu napiła się ze swojego kieliszka, który został napełniony po raz trzeci. - Skoro my nie możemy przemówić jej do rozsądku, to może Ty? - Zwróciła się do uzdrowiciela.

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Sro 24 Wrz 2014, 13:00

- TAKIM też. Mam także normalną specjalizację z psychiatrii i traumatologii - pospieszył z wyjaśnieniami, choć z równym powodzeniem mógłby mówić do pobliskiej meblościanki. Vincent do tej pory miał niewiele styczności z mugolami. Kilka lat temu, gdy zdobywał drugą specjalizację na Cambridge ograniczał kontakty do minimum. Pojawiał się na zajęciach, asystował przy zabiegach i zdawał egzaminy starając się wyglądać na najnormalniejszego człowieka pod słońcem. Po nocach ślęczał nad wielkimi słownikami, by przyswoić podstawowe określenia, jakimi operowali mugole i bez jakich funkcjonowanie w normalnym szpitalu byłoby niemożliwe. W domu pod ręką miał żywą encyklopedię - Penelope - i więcej do szczęścia nie było mu potrzebne. Jak widać do dziś.
- Zaledwie kilka razy i zawsze tylko na jeden, góra dwa dni. Mały i gruby to nie przypadkiem Roland albo Niven? - Vincent zwrócił się w kierunku czarownicy. Z całej chmary znajomych, o których wspomniała jej matka, Miles zazwyczaj tą dwójkę ciągał ze sobą po Wielkiej Brytanii.
- Proszę mi wybaczyć to faux pas. Przyznaję, że nie do końca orientuję się w przepisach na drodze. Nie korzystam z samochodu. Mogę zaoferować w takim razie kawę albo herbatę.
Serdeczny śmiech, jaki wydarł się z piersi Gladstone'a rozluźnił nieco panującą przy stole atmosferę. Vincent uśmiechnął się krótko.
- Penelope wykonuje niemalże te same czynności, co lekarze w naszym szpitalu. Szkoła zobowiązana jest transportować do kliniki jedynie przypadki zagrożenia życia i wymagające użycia wykwalifikowanego sprzętu. Pozostałymi pacjentami Penny opiekuje się w swoim gabinecie. - Włoch nie chciał wdawać się w szczegóły, których umówienie bez magicznego żargonu i tak nic nie wnosiło do dyskusji, poza niepotrzebnym poddenerwowaniem niezorientowanej w temacie strony. Pewnie chwycił leżącą na stole dłoń czarownicy.
- Jeśli Penny kiedykolwiek zdecyduje się zmienić zawód lub miejsce pracy, to oczywiście będę ją wspierał. Pod warunkiem, że będzie jej na tym naprawdę zależało. Dopóki to, co teraz robi, sprawia jej to przyjemność nie będę ingerował. - Odparł spokojnie, podpisując na siebie wyrok skazujący.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Penelope Gladstone on Sro 24 Wrz 2014, 15:58

Słysząc jak matka podsumowuje jakim lekarzem jest Vincent, Penelope odwróciła głowę w bok i przez kilka długich sekund przyglądała się końcówce dywanu leżącego na podłodze. Na wzmiankę o normalnej specjalizacji, uśmiechnęła się mimowolnie i spojrzała na matkę. Nigdy nie dogadywała się z nią szczególnie dobrze, nieraz wstępowały na ścieżkę wojenną, nie szczędziły sobie złośliwości, ale nigdy nie doprowadziły do tego, że się do siebie nie odzywały dłużej niż jeden dzień. Na swój popaprany sposób, Mary chciała dla dzieci jak najlepiej.
- Tak, to na pewno musiał być Niven - skomentowała słowa Vicenta, znowu biorąc łyczek wina. Nie przypominała sobie, żeby Cramer bywał w ich domu nadto często, chociaż kojarzyła go z lat szkolnych. Wszystkich kolegów Milesa kojarzyła, jakimś dziwnym trafem większość z nich skończyła w szpitalu świętego Munga.
- Vincent, nie wysilaj się, nieważne co powiesz, moja matka i tak nie przyjmie tego do wiadomości. Nie chcę zmieniać pracy, w Hogwarcie jest mi dobrze. Mam tam wielu przyjaciół, zgrzybiałych starców i nastolatki w okresie dojrzewania. Można powiedzieć, że znalazłam tam swoje miejsce na świecie i wreszcie ktoś chcę się ze mną bawić, matko. - Na te słowa uniosła lekko swój kieliszek w stronę swojej rodzicielki, niczym do toastu.
- A poza tym wyobrażasz sobie, żeby mój facet został moim szefem? - Mruknęła, a potem odstawiła kieliszek i pokręciwszy głową, westchnęła. - A zresztą znudziła mi się praca w służbie zdrowia. Może zostanę listonoszką albo kwiaciarką, chociaż zawsze chciałam się nająć w sklepie z alkoholem, mają tam zniżki na wszystkie napoje. - Po tych słowach złapała za butelkę i napełniła sobie kieliszek po raz kolejny. Obie panie Gladstone były już prawie w podobnym stanie.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Bohater Niezależny on Sro 24 Wrz 2014, 16:13


Mary + Dean Gladstone
rodzice Penny i Milesa, mugole, lekarze z Leeds

Informacja o zupełnie normalnej specjalizacji sprawiła, że Vincent nieco zapunktował w oczach matki Penelope. Chociaż jej ojcu wystarczył dobry żart aby stwierdzić, że lubi nowego faceta swojej córki, o tyle z panią Gladstone był znacznie ciężej.
- Z pewnością to musiał być któryś z nich, Miles nie sprowadzał do domu wielu obcokrajowców. Tak tak, już pamiętam co to był za chłopak, Niven - skłamała pospiesznie, chcąc pokazać, że żadna informacja nie umknie przed nią w jej własnym domu.
- Nie rozśmieszaj mnie. Dziecinniejesz jak te twoje nastolatki z Hogwartu. Powinnaś sprowadzić się do Londynu i pomóc swojemu bratu zamiast leczyć miesiączkowe bóle brzucha u uczennic - stwierdziła stanowczym tonem, a potem zjadła kilka kęsów na szybko. Smakowało jej, ale nie śmiała przyznać tego na głos. Jeszcze się za bardzo rozbestwią od komplementów.
- Listonoszką. Dean, trzymaj mnie, bo chyba mam zawał. - Jej ręka opadła bezwładnie na blat stołu, a druga znalazła się na klatce piersiowej kobiety. Zaczęła się szybko wachlować serwetką.
- To tylko trochę za dużo alkoholu, widziałem milion zawałów w swoim życiu - rzucił sceptycznie pan Gladstone.
- Mimo wszystko, Penelope, muszę jednak coś powiedzieć. Nie pochwalam takiego pomieszkiwania jak to robi wasza dwójka. Nalegałaś na sprzedaż domu w Leeds po śmierci Roberta, zgodziliśmy się. Kiedy nie chciałaś z nami mieszkać i wyprowadziłaś się do tej obskórnej dzielnicy Latynosów w Londynie, także nie protestowaliśmy. Potem ten dom na wsi, której nawet nie było na mapie. Po co Ci on, skoro mieszkasz kątem... tutaj? - zaczęła, jednak nie trwało to długo nim doszła do sedna wypowiedzi. - Ustaliliśmy z ojcem w drodze tutaj...
- Ty ustaliłaś - wtrącił Dean.
- ... że najlepiej będzie, jeśli zabierzesz swojego brata do swojego domu. Odciągniesz go od pomysłu o przeprowadzce i będziesz miała na niego oko. A my będziemy spokojni, że nie dzieje Ci się krzywda w obcym domu.

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Sro 24 Wrz 2014, 16:38

Na wzmiankę o zmianie profesji Vincent dyskretnie wzmocnił uścisk na palcach czarownicy, posyłając jej spojrzenie mówiące nie dolewaj oliwy do ognia. Wstawiona Penny niewiele sobie jednak z tego robiła.
Grilowany łosoś kęs za kęsem znikał z talerzy. Uzdrowiciel postanowił nie wtrącać się w rodzinne przekomarzanie, dopóki Mary Gladstone nie wkroczyła na wyjątkowo grząski grunt. Uzdrowiciel odłożył sztućce na talerz. Przetarł usta lnianą serwetką.
- Z całym szacunkiem, Pani Gladstone, ponieważ wszystkim nam zależy na tym, by Miles jak najszybciej doszedł do siebie, z medycznego punktu widzenia powinien więc jak najszybciej powrócić do normalnego trybu życia sprzed wypadku. Zamykanie go w niewielkim domu na wsi w niczym nie pomoże. W ciągu tygodnia Penelope i tak mieszka w szkole.
Włoch odkorkował kolejną butelkę wina i napełnił puste kieliszki. Miejsce sztucznego, acz grzecznego uśmiechu zastąpiło ironiczne wygięcie kącików ust. Brunet odchylił się na krześle i ułożył ramię na oparciu siedzenia Penelope.
- Zapewniam, że pańskiej córce nie dzieje się żadna krzywda w tym domu. - Zabębnił nerwowo w drewno, mierząc spojrzeniem mugolską lekarkę.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Penelope Gladstone on Sro 24 Wrz 2014, 22:53

Widząc udawany zawał swojej matki, Penelope pokręciła głową na znak, że nie dowierza temu, co rozgrywa się właśnie przy stole. Jej matka była mistrzynią histeryzowania i pokazywania, że to ona jest tutaj najważniejsza i uwaga powinna skupiać się na jej osobie. Penny pochwaliła w myślach swojego ukochanego, że tak dobrze daje sobie radę. Inny uciekłby z tej śmiesznej kolacji w podskokach.
- Jakoś nie przeszkadzało wam to, że sprzedałam dom po Robercie. Przecież sami go ode mnie kupiliście - powiedziała, wywracając oczami. Jej matka zaczęła świrować kiedy Penny chciała sprzedać dom po Robercie uznając, że będzie to uwłaczenie jego pamięci. Nadal stał w Leeds, pusty, w nadziei chyba, że ona kiedyś do niego wróci. - Nie chciałam z wami mieszkać, bo nie dawałaś mi żyć. Traktowałaś mnie jak szesnastolatkę. Nikt normalny nie chciałby do was wrócić po tylu latach wolności.
- A więc wy z ojcem postanowiliście, tak? A ja mam się na to zgodzić? - Zaśmiała się, a potem uniosła brwi i spojrzała na matkę. - Może jeszcze nas razem ochajtacie i do końca życia będziemy już pod waszą kontolą. Kocham Milesa, ale nie będę go niańczyć. Jest dorosły. Może wy go do siebie przygarniecie? Jeśli chce, niech zajmie mój dom w Hogsmeade, będzie miał do mnie bliżej do Hogwartu - dodała. - Ale na pewno nie będę mieszkać z bratem. Nie jeśli ja albo Vincent mamy tutaj coś do powiedzenia. Widzę, że już skończyliście jeść. Nie powinniście już wracać?
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Sro 24 Wrz 2014, 23:33

Penny nie zdawała sobie sprawy jak bardzo w tych najdrobniejszych gestach upodobniła się do swej znienawidzonej matki. W psychiatrii był to temat stary niemal jak świat. Im bardziej człowiek starał się uciec od swych demonów, tym mocniej zaplątywał się w ich sidła. Cramerowi nie pozostawało więc nic innego, niż liczyć że niektóre geny przeskoczyły młodsze pokolenie Gladstone'ów. Wolał nie wyobrażać sobie, że siedzący przed nim rodzice czarownicy są ich lustrzanym, odległym w czasie odbiciem. Zdecydowanie nie widział się w roli potulnego Dean'a Gladstone.
- Myślę, że nie powinniśmy się rozstawać w takiej atmosferze. Wszyscy jesteśmy dorośli i na pewno potrafimy poprowadzić rozmowę na poziomie. Doskonale rozumiem pańskie zaniepokojenie, pani Gladstone. Wychowałem swoje dwie młodsze siostry i wiem, że opieka nad dzieckiem nie kończy się w momencie osiągnięcia przez nie pełnoletności. Miles ostatnio wpakował się w porządne tarapaty, jednak wszyscy staramy się, by szybko doszedł do siebie. Ze swojej strony, w tym momencie jako psychiatry, mogę zagwarantować pani synowi najlepszą opiekę. Nie uważam też za stosowne, by pomagać jednemu dziecku kosztem drugiego. Proszę mi wybaczyć, ale zarówno ja, jak i Penny oraz Miles jesteśmy dorośli i potrafimy o siebie zadbać.
Cramer wyprostował się na krześle i odchrząknął. Ton jego głosu nie wskazywał na cień poddenerwowania. Przeciwnie - był wyjątkowo opanowany. Lata praktyki w rozmowach z upierdliwymi pacjentami.
- Proszę nie zrozumieć mnie źle. Dołożymy z Penny wszelkich starań, by Miles funkcjonował jak dawniej. Jestem pewien, że nasze rozstanie nie przywróci mu pamięci. I liczę na to, że zaakceptują Państwo naszą decyzję.
Brunet miał już dość atrakcji jak na jeden wieczór. Ba, jak na jeden rok.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Bohater Niezależny on Czw 25 Wrz 2014, 00:10


Mary + Dean Gladstone
Rodzice Penny i Milesa, mugole, lekarze z Leeds

- Wiesz co, Penelope, bardzo się na tobie zawiedliśmy, prawda Dean? Żeby odmawiać pomocy własnemu bratu... A pan? - Przejście do oficjalnego wymiaru rozmowy nie wróżyło nic dobrego. - Śmie nazywać się jego najlepszym przyjacielem? Rozumiem, że pojawienie się Milesa w waszym życiu wprowadziłoby pewne zamieszanie, ale czego nie robi się dla rodziny? Rodziny, bo jak mniemam, zapraszając nas tutaj chciał pan sobie utorować sobie do niej drogę.
Po tych słowach Dean próbował jakoś upomnieć po cichu małżonkę, ale ta nie chciała go słuchać.
- Rzeczywiście, zasiedzieliśmy się już trochę zbyt długo. Mimo wszystko mam nadzieję Penny, że jesteś świadoma, iż od dzisiejszego dnia będziemy u was nieco częściej. Musimy kontrolować stan zdrowia naszego syna - powiedziała jakby to było oczywistą oczywistością, a potem wstała od stołu i zwróciła się do Vincenta. - Byłby pan łaskaw panie Cramer odprowadzić nas do drzwi? A tobie Penelope życzę dobrej nocy. Do rychłego zobaczenia.

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Penelope Gladstone on Czw 25 Wrz 2014, 00:24

- Powtarzasz się, matko - odparła krótko.
Słowa na temat rozczarowania z ust jej matki były od dawna obecne w życiu Penelope. Zaczęło się wtedy gdy dostała list ze szkoły dla dziwaków, chociaż rodzice pokładali w niej nadzieję, że będzie inna od swojego starszego brata. Potem kiedy została tylko pielęgniarką, a nie kimś więcej. Wtedy gdy porzuciła ich w Leeds i udała się do Hogsmeade w poszukiwaniu życia dla siebie. No i teraz.
- Nie mogę się doczekać - odparła.
Zapowiedź częstszych wizyt była dla Penelope niczym skaranie boskie, dlatego nie powiedziała nic więcej. Gdy Mary oznajmiła, że czas wracać, Penny nie protestowała. Dała się ucałować ojcu na pożegnanie, a matce machnęła tylko ręką od niechcenia. Nigdy nie była przesadnie czuła względem niej.
- Vincent, odprowadź moją matkę - a potem daj kopa na do widzenia. - Dodała w myślach.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Czw 25 Wrz 2014, 00:31

- Miles mieszka zaledwie dwie przecznice stąd. Jeśli będzie Pani spokojniejsza, mogę kontrolować go każdego wieczoru.
Brunet wstał z krzesła i zgodnie z wolą matki Penelope, odprowadził swych gości do drzwi. W trakcie, gdy odbierali od niego płaszcze starał się załagodzić powstały konflikt.
- Proszę mi wierzyć, Miles byłby ostatnią osobą, której kiedykolwiek odmówiłbym pomocy. Tak jak i Państwu, naprawdę zależy mi, by doszedł po tym wszystkim do siebie. Leczyłem już wiele przypadków amnezji i stresu pourazowego i dlatego wiem, że musimy dać mu czas na poukładanie sobie tego wszystkiego. Kolejna rewolucja w jego życiu wcale mu tego nie ułatwi. Mam nadzieję, że zrozumieją to Państwo chociażby ze względu na wykonywany zawód.
Vincent otworzył drzwi i przepuścił małżeństwo przodem. Droga przez zadbaną ścieżkę upłynęła w milczeniu. Uzdrowiciel wsunął dłonie do kieszeni spodni.
- Mam nadzieję, że kolejne spotkanie upłynie w zgoła innej atmosferze. Nie mniej jednak cieszę się, że mogłem w końcu Państwa poznać - wyciągnął rękę w kierunku ojca Penelope - Panie Gladstone.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Penelope Gladstone on Czw 25 Wrz 2014, 00:42

Gdy wizyta inkwizycji dobiegła końca, a drzwi za nimi zamknęły się, kobieta odetchnęła z ulgą. Odeszła od stołu i opadła ciężko na stojącą w salonie kanapę. Oparła nogi obleczone w kapcie o podramiennik, a dłonie założyła za głowę. Nie przejęła się szczególnie tym, że wizyta nie poszła po myśli Cramera.
- Moja matka Cię nie lubi. Ale nie przejmuj się, Ana-Lucia miała gorzej - stwierdziła beznamiętnym tonem, popijając wino z kieliszka, który przyniosła ze sobą na kanapę. Penelope zauważała tylko jedno podobieństwo pomiędzy sobą a swoją matką, słabą kontrolę nad spożywanym alkoholem.
- Nie przejmuj się tym, ostrzegałam - rzuciła beztrosko, a potem ziewnęła krótko. Była najedzona, zdrowo napita i do tego zrelaksowana. Czego więcej trzeba do leniwego wieczoru w towarzystwie przystojnego faceta? - Bałam się, że zaprosiłeś ich, bo chciałeś mi się oświadczyć - powiedziała tonem świadczącym o tym, że kamień spadł jej z serca.
- Ojciec wydrapałby Ci oczy, a matka rzuciła się z okna zabierając Cię za sobą - zaśmiała się, a potem wyciągnęła rękę w jego stronę.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Vincent Cramer on Czw 25 Wrz 2014, 01:08

Samochód odjechał z podjazdu z piskiem opon. Vincent podążał za nim wzrokiem, dopóki czerwone światła nie zniknęły za zakrętem. Gdy wrócił do salonu, Penelope w szampańskim nastroju wylegiwała się na sofie. Musiał przyznać jej rację - czuł się jak po przejeździe ciężkiej artylerii.
- Naprawdę? Nie zauważyłem - skomentował z jawną ironią, podchodząc do barku i lustrując jego zawartość. Nawet czysta wódka traciła na mocy w starciu z temperamentem Mary Gladstone. Wybór padł na poczciwą whiskey. Burszytowy napój zagościł w niskiej szklance w towarzystwie kilku kostek lodu.
- Szkoda tylko tej odznaki chłopaka roku. A już myślałem, że się uda. Tak mało brakowało - zbliżył do siebie palec wskazujący i kciuk, tworząc ledwo widoczną szczelinę. Przepłukał gardło drogim alkoholem.
- A Ty? Co byś zrobiła?
Vincent zostawił szklankę na stoliku i z westchnieniem ulgi ułożył cielsko na kanapie.
- Należy mi się duży prezent, za to, że to wszystko przeżyłem... - mruknął, odwracając głowę w kierunku dziewczyny i unosząc nieco rąbek jej koktajlowej sukienki. Ciepła dłoń już wędrowała po jej gładkim, smukłym udzie.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Salon połączony z kuchnią i jadalnią

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry

- Similar topics
» Salon
» Salon

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach