Ukryta wieża

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Ukryta wieża

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 28 Maj 2013, 16:34

First topic message reminder :



Na pograniczu błoni i zakazanego lasu znajduje się porośnięta bluszczem niska, opuszczona wieżyczka. Nie można się do niej dostać, bo w drzwiach nie ma klamki, ale jej otoczenie to miejsce skryte przed gapiami z błoni.
Wieża nie toleruje dymu papierosowego - w końcu jest magiczna - a każdemu palaczowi zrzuca cegłę na głowę.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Ukryta wieża

Pisanie by Charlotte Freya on Wto 04 Lut 2014, 17:30

Nie wyglądały na jedne z tych, które stoją na straży wszelkich cnót. Przynajmniej skomentowałyby cokolwiek, co robiła, mówiła... Dziewczęta miały w końcu takie swoje fiku miku, że muszą się czepiać wszystkiego i wszystkich, a najlepiej różowej Frej. Te jednak chciały się chyba najpierw z nią zapoznać, więc good move. Dalej patrzyła trochę niepewnie na Abigail, bo wcześniej stała trochę dalej, ale Shay sobie przyswajała.
- Charlotte - dodała krótko i uśmiechnęła się do dziewcząt. Szybko jednak jej zainteresowanie zwróciło się ponownie do starej wieży, którą tak niewiele osób dostrzegało z błoni. Ręce ją aż świerzbiły, by zapalić do tej jakże trudnej czynności - myślenia. W końcu tytoń pobudza szare komórki.
- O nie - jęknęła, obmacując się po kieszeniach kurtki. - Nie wzięłam...
Spojrzała tęsknie na wieżę, a potem na drogę do szkoły. I tak już było dosyć późno i ciemno, więc niewiele by zwiedziły.
- No trudno. Ja wracam. Żółtymi cegiełkami, Dorotko - powiedziała do Shay, pokazując jej drogę do szkoły. Pomachała dziewczynom i odeszła w kierunku zamku.

Charlotte Freya
Nieaktywny


Wiek : 22
Skąd : Amerykanka
Krew : czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Shay Hasting on Wto 04 Lut 2014, 17:45

Wszystko potoczyło się strasznie szybko. Obserwowała jedną i drugą, kucając sobie w najlepsze pod budynkiem. Był stary, zamknięty i aż prosił się o włamanie. A bynajmniej tak wywnioskowała z tego, co ślizgonka mówiła. Wydała się Shay strasznie optymistyczną i żywą osobą, całkiem w jej stylu. Wybuchnęła gromkim śmiechem na jej słowa o gryzieniu- jakże prawdziwe. Kiwnęła jej z uznaniem głową.
- Coś w tym jest, pasuje Ci to gryzienie. Chociaż mam dylemat czy jesteś w ten sposób bardziej drapieżna czy urocza. - odparła nadal nieco weselszym tonem, odgarniając kosmyk włosów z twarzy. Taka już była- bezpośrednia i szczera do bólu. Leniwym ruchem podniosła się i poprawiła spódniczkę, odwracając się przodem do miejsca, gdzie ta zostawiła swój podpis. Z zamyślenia wyrwał ją cichy jęk oraz odgłos przeszukiwania kieszeni- czyżby ofiara nałogu? Ostatnio miała do nich szczęście. I wtedy właśnie wszystko potoczyło się znacznie szybciej. Nim się w ogóle spostrzegła to różowo włosa dziewczyna gdzieś przepadła.
- Wygląda na to, że jestem Dorotką. - odparła do krukonki, unosząc jedną rękę i machając odchodzącej Charlotte na pożegnanie. Odprowadziła ją wzrokiem, aż ta nie zniknęła gdzieś na ścieżce. - Cholera, nie zdążyłam jej podziękować.
Obróciła się w stronę dziewczyny o imieniu Abigail, dla której właśnie szukała w głowie przezwiska, posyłając jej lekki uśmiech. Oparła jedną z dłoni na biodrze, pozwalając sobie głośniej odetchnąć. Tyle jeszcze nauki miała przed sobą, a tu..
- W zamku jest czasem trochę nudno, fakt. Chociaż ma tyle komnat, że zawsze można udać się na poszukiwania skarbów. Lubisz takie rzeczy? Nie widziałam Cię na zajęciach.. Pewnie inna klasa?
avatar
Shay Hasting
Klasa VI


Skąd : Westport, Irlandia.
Krew : Czysta
Majątek : Bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1103-skrytka-pocztowa-shay-ha

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Abigail Wellington on Wto 04 Lut 2014, 22:27

Spotkanie trzech dziewczyn naprawdę szybko się potoczyło. Abigail zapamięta sobie imię Charlotte. Skojarzy ją za każdym razem, kiedy ją zobaczy. Nie sposób nie zauważyć różowej czupryny na głowie Ślizgonki. Abi dzisiaj była mało wygadana. Zawsze miała więcej do powiedzenia. Najwyraźniej chłód mógł jej na to nie pozwalać. Kiedy Charlotte odeszła, ta pomachała jej i zajęła jej miejsce przed wejściem do wieży.
- Chcesz być Dorotką? - zapytała, patrząc na Shay. - Ta wieża jest fascynująca - odparła na początku, gładząc dłonią wejście do środka.
Przez chwilę tak szukała klamki po omacku. Następnie znów popatrzyła na Krukonkę.
- Jestem w V klasie, może dlatego. Ja Ciebie kojarzę z Pokoju Wspólnego. Zazwyczaj widzę Cię tam, jak siedzisz w kącie i próbujesz robić prace domowe - odpowiedziała na pytanie i dodała kilka słów od siebie.
Wellington nie miała nic złego na myśli mówiąc o próbie odrabiania zadań domowych. Ona też często siedziała z nosem w książkach, ale nie w Pokoju Wspólnym, tam nie szło się w ogóle skupić.
avatar
Abigail Wellington
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Devon
Krew : Czysta
Majątek : Bogata

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Shay Hasting on Wto 04 Lut 2014, 22:56

Zamruczała cicho w akcje zastanowienia, krzyżując ręce pod piersiami. Ciemny kok na środku głowy nawet nie drgnął, jedynie pojedyncze kosmyki kołysały się na chłodnym wietrze, muskając jej twarz. Była teraz naprawdę wdzięczna, że ubrała grubsze zakolanówki bo w mundurku trochę chłodno o tej porze roku i o tej godzinie jest- chociaż nadal miały czas na pójście do zamku, bowiem do ciszy nocnej trochę zostało.
- Właściwie bycie Dorotką mi nie przeszkadza na dłuższa metę. Sama wszystkim wymyślam jakieś przezwiska, które zazwyczaj tylko ja rozumiem. - zaczęła ze spokojem, wzruszając lekko ramionami. Przytaknęła jej odnośnie stwierdzenia, że budynek jest fascynujący. Shay była cholernie ciekawa, co znajdowało się w jego wnętrzu. Zaśmiała się cicho, po czym prychnęła niby to obrażona, chociaż wcale tak nie było. Oparła dłonie na biodrach, cofając się pół kroku. Kątem oka zerknęła też, czy jej torba leży tam, gdzie ją zostawiła.
- Próbujesz? Oczywiście, że je robię. Mam to do siebie, że gdy faktycznie skupiam się na nauce to ciężko mnie rozproszyć. Mamy fatalną punktacje, nie sądzisz? A ponoć tacy inteligentni. Wiedziałam, że masz znajomą twarz! Miło mi Cię poznać, Abi. Właściwie to najczęściej siedzę w bibliotece. I wiesz co? Nie wydaje mi się, żeby jakieś zaklęcie to otworzyło.. - zakończyła swoją wypowiedź z cichym westchnięciem pełnym rezygnacji, powracając swoimi czekoladowo-złotymi oczyma na budynek. Intrygujące, że na terenie szkoły było coś takiego. Może są tam zwłoki? Albo jakieś katakumby z grobowcami! Zagryzła dolną wargę w zastanowieniu i do tego pożerana przez ciekawość.
Po kilkunastu minutach niezbyt klejącej się rozmowy krukonka westchnęła. Cofnęła się i złapała za swoją torbę, przewieszając ją przez ramię po czym wróciła po Abigail i pociągnęła ją za sobą w stronę zamku.
- Chodź, zaraz cisza nocna! A nie chcemy ujemnych punktów!
I tak oto podążyły ścieżką wskazaną przez Lottę, zupełnie jak w krainie Oz.

zt
avatar
Shay Hasting
Klasa VI


Skąd : Westport, Irlandia.
Krew : Czysta
Majątek : Bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1103-skrytka-pocztowa-shay-ha

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Jason Snakebow on Pon 22 Wrz 2014, 22:10

/Początek/

Jason obudził się zlany potem, a jego serce waliło jak szalone. Prawą dłonią przeczesał włosy i wziął głęboki wdech, by uspokoić nieco wysokie tętno. Kolejny koszmar, lecz ciągle o tej samej tematyce. Nie lubił snów... czasem wyciągały na wierzch to, co już dawno chłopak starał się pogrzebać.
Było już przed południem, słońce świeciło, a czując, że i tak nie wpadnie w objęcia snu ponownie, wstał z łóżka i podszedł do okna, które zgrabnie zakrywała zasłona. Jednym ruchem odsłonił je i zmarszczył oczy z powodu nadmiaru światła. Teraz dopiero mógł się zorientować, jak blada była jego skóra. Cóż, lata spędzone w lochach na eliksirach oraz bibliotekach Durmstrangu idealnie się teraz odzwierciedlały. Westchnął cicho i poszedł się umyć. Całe szczęście, że tutaj, w Hogwarcie, mają lepszy standard sanitarny.
Jason przyjechał do Hogwartu na wymianę uczniowską. Ze zwykłej ciekawości zgodził się od razu, spakował się jeszcze szybciej i ruszył wraz z innymi. Poznanie nowej szkoły... cóż, przynajmniej teraz zobaczy, jak żyją i w jakich warunkach się hartuje ich czarodziejskiego ducha. Poza tym chciał...pozwiedzać. Popytać. Dowiedzieć się paru rzeczy. Jego sprawa. Rok szkolny w Hogwarcie już się rozpoczął, więc korytarze szkolne roiły się od uczniów i hałasu. Nie lubił tłumów, choć musiał przyznać, że w tłumie łatwo można się ukryć, wtopić w tło... niczym cień.
Gdy już się umył i doprowadził do porządku ( włosy mimo to nadal w nieładzie), ubrał się w zwyczajne, czarodziejskie szaty, koloru czarnego, lekkie i zwiewne. Pod spodem koszula w kratkę, do tego wygodne jeansy, lekko starte w kolanach. Różdżkę wsunął za prawą pazuchę i wyszedł na błonia, by pooddychać świeżym powietrzem i...pobyć samemu. Taki typ.
Dzień zapowiadał się dziś niezwykle pięknie.
Wiał przyjemny wietrzyk, rozwiewając starannie ułożone fryzury niektórych uczennic, słońce świeciło, miło muskając twarze ludzi, a to wszystko na tle pięknego zamku. Jason skierował swoje kroki w kierunku błoni szkolnych. Podczas, gdy większość jego rówieśników z Durmstrangu imprezowała lub zakuwała przy ciepłym kominku , on siedział na zewnątrz, czasem nawet w mrozie, z notatkami, czasem niekoniecznie "czystymi", jeśli chodzi o intencje, w jakich były spisane. Wszystko po to, by się zahartować. I oczyścić myśli.
Gdy wyszedł na błonia wziął głęboki wdech, pozwalając płucom napełnić się krystalicznie czystym powietrzem. Cisza i spokój - Jason je uwielbiał. A samotność? Z wyboru bardziej. Jeśli już ktoś się do niego odezwał, nie był dziwolągiem i potrafił porozmawiać. No, chyba, że ktoś postawił go w sytuacji niezwykle obarczającej stresem. Wtedy wyrazy zatrzymywały się w gardle. Teraz? Był zupełnie sam... sam ze swoimi myślami i demonami, które gotowały się w jego wnętrzu, jakby chciały wypełznąć i rozpętać piekło.
Nieznajomość miejsca i jego wrodzona ciekawość zaprowadziły go nieco głębiej, a dokładnie mówiąc w okolice jakiejś starej wieży. Jason uwielbiał odkrywać nowe rzeczy, fascynowało go to. Z niemałym zainteresowaniem przypatrywał się starym, kamiennym blokom, porośniętymi mchem. To miejsce, choć wyglądało na opuszczone, z pewnością kryło wiele tajemnic.
Jason wykrzywił wargi w lekkim uśmiechu, był w swoim żywiole. Gdy zbliżył się do wieży, swoimi palcami dotknął murów. W chwili, gdy to zrobił, przymknął oczy, a w jego świadomości pojawił się obraz - mały Jason, bity przez napranego ojca. Gdy wiatr musnął jego lica, otworzył oczy i zacisnął dłoń w pięść.
- Cisza...słodka cisza... - szepnął do siebie i przymknął oczy, rozkoszując się jej pięknem. Odpoczywał, delektował się chwilą.
avatar
Jason Snakebow
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Westminster, England
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Emily Bronte on Pon 22 Wrz 2014, 22:51

Od pamiętnego, sobotniego popołudnia Emily nie zaznała nawet chwili spokoju. Choć z pewnością nie należała do bojaźliwych, to obawiała się Raffles'a. Ten, już nie raz wysłał do Skrzydła Szpitalnego dużo silniejszych i lepszych od niej.
Emily wciąż nie wierzyła, że udało jej się wygrać pojedynek z największym pogromcą szlam i Gryfonów. Z samym Petere'm Rafflesem. Ślizgon rozmawiając z kolegami zapewne znajdzie wymówkę na swoją porażkę, ale Bronte nie robiło to różnicy. Wygrała z nim, a teraz boi się wyjść na korytarz, oczekując na każdym rogu czającego się na nią okrutnika. Bo co mogła ona sama, mała, tak wątła? Jedynie skryć się w gąszczu trawy i czekać na lepsze dni.
Lecz Bronte nie mogła tego jednak zrobić swojej drużynie, z której od pierwszego września wyciskała siódme poty. Choć wszyscy byli potwornie zmęczeni i rozdrażnieni, ona widziała ogromne postępy w grze każdego jednego zawodnika. Wyrzuty sumienia, które nękały ją od czasu do czasu niwelowała kolejnym wysiłkiem. I tak do znudzenia.
Choć jeszcze wczoraj lało jak z cebra, dziś pogoda była wręcz nieskazitelna. Było chłodno, wietrznie i słonecznie. Krukonka, tuż po zakończonych lekcjach udała się na boisko Quidditcha, by dopracować nowy rodzaj zwodu, jaki udało jej się ostatnio, wspólnie z pozostałymi ścigającymi wymyślić. Choć sam manewr wydawał się łatwy, to odpowiednio wyważone podanie wymagało nie lada wysiłku. Dobre kilka godzin zajęło blondynce choć niewielki krok w stronę ideału.
Zmęczona treningiem, jeszcze z wilgotnymi włosami, Emily snuła się w stronę zamku powolnym, zmęczonym krokiem. Miotłę przewiesiła przez ramię, trzymając ją za drewniana rączkę. Dziewczę zlękło się jednak nadchodzącej z naprzeciwka grupki starszych uczniów. Ku jej najgorszym koszmarom, Ślizgonów. Wręcz pewna tego, że to Raffles zamierza wycisnąć z niej sok życia, pognała prędko, nie bacząc zupełnie na zakwasy w drugą, jak najdalszą stronę. Kiedy sprint zmęczył dziewczynę to tego stopnia, że nie mogła złapać oddechu, przystanęła. Wtedy dopiero uświadomiła sobie, że przecież mogła odlecieć na miotle i nie narażać się na choćby spojrzenie ze strony prześladowców. Zmęczona dziewczyna oparła się plecami o kamienny murek, który jak się okazało, gdy spojrzała w górę, stanowił mur ukrytej wieży. Niewiele myśląc, Krukonka pokonała wąskie, śliskie schodki, by schronić się w nieśmiertelnych, kamiennych murach. Jakież było jej zaskoczenie, gdy zorientowała się, że nie jest sama. Blada cera towarzysza odznaczała się na ciemnym tle. Emily, wręcz machinalnie wycofała się do przedsionka.
- Och, wybacz, nie chciałam Ci przeszkodzić. - Rzekła cicho, nie mając zielonego pojęcia komu zakłóciła chwilę spokoju.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Jason Snakebow on Wto 23 Wrz 2014, 09:15

Uwielbiał ciszę, pozwalała mu ona zmierzyć się z samym sobą i swoimi myślami, jakże chaotycznymi i niepoukładanymi. Co jakiś czas przewijały się także i wspomnienia. Głównie z dzieciństwa, które było jego piekłem, z powodu wiecznie pijanego ojca. Gdy rozpoczął naukę w Durmstrangu, gdzie był wyśmiewany i wytykany palcami ze względu na to, że był czystym "Angolem", jak go wtedy nazywali, przyjął zasadę "Ignorować, zagryźć zęby i iść do przodu". Bardzo mu ta zasada pomogła przebrnąć przez każdy kolejny rok z coraz lepszymi ocenami końcowymi. Jason dopiero niedawno stwierdził, jak wiele drzwi otworzyła mu nauka w tej szkole, jak wiele otrzymał możliwości rozwoju. Pytanie tylko, czy chłopak będzie umiał to wykorzystać.
Będąc na wymianie, Jason dowiedział się o rywalizacji Domów w Hogwarcie. Wyjątkowo jeden z nich był niezwykle paskudny i uprzykrzający życie innym. Nie pamiętał, jak się nazywają. W każdym bądź razie pozostałe domy niezbyt za tym czwartym przepadały. Chłopak nie rozumiał, jaki może być motyw takich uprzykrzających życie działań. Czasem była to zwykła złośliwość i chęć dokuczenia innym. Jason tego nie rozumiał, choć sam aniołkiem nie był. Wiecznie zamknięty w sobie milczący dziwak, który woli towarzystwo zwierząt i książek, niż ludzi.
Jego palce przesuwały się po starych, kamiennych blokach wieży, jakby chciały poznać historię tego miejsca. Zrobiło się nieco chłodniej i zaczynała się pojawiać mała mgiełka. Cóż, widocznie pogoda w Anglii jest równie zmienna jak humory niektóry kobiet. Jason był przyzwyczajony do zimna, gdyż w Durmstrangu wcale tak ciepło nie było. Zahartował się i nie przejmował zbytnio następstwami decyzji o nieodpowiednim ubiorze w zależności do pogody czy coś w tym stylu. Trzeba żyć teraźniejszością, ale również nie należy zapomnieć o rzuceniu okiem w przyszłość. Czasem to pozwala zapobiec przykrym wydarzeniom. Wróćmy jednak rozkoszować się pięknem ciszy, w której usłyszeć można więcej, niż się wydaje.
I tak właśnie cisza, która otaczała to magiczne miejsce, została zmącona. Jego azyl zbezczeszczony. Usłyszał kroki. Bardzo szybkie kroki. Ktoś biegł na złamanie karku w jego stronę. Jason automatycznie wyciągnął różdżkę i będąc w gotowości, czekał na rozwój wydarzeń. Nie znał tutejszych terenów i nie wiedział, jakie stworzenia mogły by je zamieszkiwać. Przezorny zawsze ubezpieczony. Jason wyciszył oddech, by móc lepiej nasłuchać. To z pewnością była dziewczyna. Chłopak zorientował się po częstotliwości oddechów oraz po tym, że po chwili ją ujrzał, gdy pokonywała wąskie schodki.
Wyglądała na przestraszoną, jakby przed czymś lub przed kimś uciekała. W ręku trzymała miotłę, co mu osobiście zaimponowało ( szczególnie, że sam nie potrafił latać z powodu lęku wysokości). Jej włosy były wilgotne i posklejane, okalały okrągłą twarz dziewczyny niczym diabelskie sidła. Nie odzywał się, po prostu ją obserwował. Do momentu, w którym dziewczyna sama go zobaczyła i automatycznie zaczęła się wycofywać. Wtedy ciemnobrązowe, głębokie tęczówki chłopaka napotkały się z czekoladą dziewczyny. Jason zmrużył brwi, jakby chciał się bardziej im przypatrzeć, ale po chwili spuścił nieco wzrok. Po chwili dziewczyna odezwała się. Przez chwilę Jason nic nie mówił, tylko starał się uporządkować myśli.
- Nie przeszkadzasz... - powiedział cicho niepewnym głosem, choć miłym dla ucha. Westchnął cicho. Spojrzał raz jeszcze na obecną Krukonkę, po czym sam skierował się do przedsionka, gdzie stała. Gdy teraz stanął obok niej zdał sobie sprawę, jak drobnej postury jest ta dziewczyna. Teraz, gdy stanęła w pełnym świetle, Jason zauważył jej bliznę, ciągnącą się na lewym policzku. Chrząknął i przeczesał włosy w zakłopotaniu. Zapomniał o najważniejszej rzeczy i która sprawiała mu najwięcej trudności. Ogólnie chłopak nie był zbyt dobry w nawiązywaniu nowych znajomości.
- Jestem Jason...jestem z wymiany... - powiedział cicho i przełknął ślinę. Pomyślał też, że wypadałoby przedstawić się z klasą, okazać choć krztynę dobrego wychowania, dlatego też wyciągnął ku niej swoją dłoń i uśmiechnął się lekko. Po chwili jednak ciekawość nad nim wygrała i zapytał.
- Coś się stało? Wyglądało to tak, jakbyś przed czymś uciekała...
avatar
Jason Snakebow
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Westminster, England
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Emily Bronte on Sro 24 Wrz 2014, 18:21

Emily poczuła się bezpieczniej, dopiero gdy dotarłszy na samą górę i ujrzawszy nieznajomą sylwetkę, nie rozpoznała w niej żadnego z nękających ją Ślizgonów. Jej oddech był nierówny, przerywany, a policzki wyjątkowo intensywnie zarumienione. Dziewczyna podparła dłoń o filar, by dać choć chwilę wytchnienia piekącym niemiłosiernie mięśniom łydek. Gdy nieco odetchnęła, wyprostowała się, by spojrzeć na chłopaka. Teraz mogła powiedzieć, że z pewnością go nie znała. Musiał być z wymiany, nie było innej opcji. Ciemnobrązowe oczy wydawały się jej spokojne i bezpieczne. Tak różniące się od ostrych, jasnych spojrzeń wychowanków Domu Węża. Emily z zainteresowaniem przyjrzała się bladej twarzy młodzieńca. Choć ona również nie powalała śmiałością, mogła z dumą przyznać, że nie odwróciła wzroku i nie oblała się rumieńcem, bo rumieńce już od dłuższej chwili posiadała. Krukonka, która mogła poszczycić się nienagannym powonieniem, wyczuła delikatną woń kardamonu pomieszaną z czymś, czego nie potrafiła rozpoznać. Blondynka zagarnęła włosy na policzek by zasłonić bliznę, przecinającą blady policzek. Wiedziała, że zwrócił na nią uwagę. Każdy zwracał uwagę, a szczególnie wtedy gdy starała się ją ukryć.
- Emily Bronte, Ravenclaw. - Posłała mu przyjazne spojrzenie, gdy zdecydowanie uścisnęła jego dłoń. Pomimo drobnej postury i niskiego wzrostu miała w sobie nieco krzepy. Poza tym gdy nie było to konieczne, nie lubiła udawać słabeusza. Nie czuła się z tym dobrze. Pytanie chłopaka sprawiło, że na twarzy Krukonki zaigrała namiastka uśmiechu. 
- Mam małe porachunki ze Ślizgonami - Odparła, nie za bardzo chcąc wchodzić w szczegóły. - Pewnie już wiesz, jak to z nimi jest - Wzruszyła ramionami - Zrobisz jedną głupią rzecz, a potem kończysz zawieszony za nogę na gałęzi. Takie to życie w Hogwarcie. - Uśmiechnęła się lekko, wręcz zdumiona swą śmiałością.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Jason Snakebow on Czw 25 Wrz 2014, 10:02

Z niesamowitym spokojem obserwował jej reakcje na jego widok. Wszak oczywiste było, że rumieńce spowodowane były ucieczką przed molestującymi ją uczniami z innego domu. No tak, głupie myśli Jason. Jeszcze żadna dziewczyna nie zarumieniła się z Twojego powodu. Chłopak aż skarcił się w myślach. Za dużo sobie pozwalał. Czasem jego cholerna męska duma i samcza pewność małymi kanałami w jego podświadomości wypływały na zewnątrz. Nienawidził tego uczucia.
Gdy blondynka wpatrywała się w jego oczy mogła dostrzec, że jego źrenice, choć ledwo widocznie na tle ciemnobrązowych tęczówek, zwężały się i rozszerzały na przemian, jakby hipnotyzowały i świdrowały. Jakby chciały przebić się przez jej jakże ładną zewnętrzną otoczkę i poznać jej wnętrze, jej myśli.
Jego spojrzenie być może było bardziej bezpieczne od tych ślizgońskich, choć skrywało też wiele tajemnic. Można by się pokusić o stwierdzenie, że było to niejako spojrzenie drapieżnika. Niby dawało poczucie bezpieczeństwa, spokoju, rozluźnienia, by w pewnym momencie pochłonąć rozmówcę całkowicie. Ciekawym faktem było ich wzajemne badanie się wzrokiem, jakby odkrywali coś nowego. Pojedynek na intensywność spojrzenia wygrała Emily. Jason nie był przyzwyczajony wpatrywać się długo w czyjeś źrenice. Bał się... że ktoś mógłby coś z niego wyczytać. Wolał zostać chodzacą tajemnicą.
Jason zauważył, że na skutek jego zbyt intensywnego gapienia się na jej bliznę, dziewczyna przysłoniła ją włosami. Chłopak był nieco zły na siebie, bo nie chciał wprawić jej w zakłopotanie, szczególnie przy pierwszym spotkaniu. Podszedł nieco bliżej dziewczyny, przestrzeń między nimi zacieśniła się. Teraz to on wyczuł zapach dziewczyny. Lekki, delikatny. Jakby nuta lilii zmieszała się z domieszką winnej brzoskwini. Nawet sam fakt, że była przecież lekko spocona po morderczym biegu nie neutralizował jej zapachu. Był przyjemny dla nozdrzy.
- Nie musisz się wstydzić blizn... - powiedział po chwili, po czym dodał. - Blizny to wspomnienia wyryte na naszych ciałach... i zawsze niosą ze sobą siłę w przezwyciężaniu czekających na nas przeszkód...
Uśmiechnął się lekko. Po chwili dziewczyna mu się przedstawiła i uścisnęła jego dłoń. Chłopak zorientował się po samym uścisku, że dziewczyna mimo drobnej postury jest niesamowicie silna. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Poza tym jego zmysł dotyku szalał. Emily miałą niesamowicie delikatne dłonie.
- Emily... - powtórzył jej imię, jakby zapamiętując. Druga nazwa coś mu się kojarzyła. Pewnie to nazwa domu, z którego się wywodziła.- Ravenclaw? To...kruk, prawda? Wybacz, kojarzę Wasze domy póki co, po zwierzętach...
Potem Emily napomknęła o porachunkach ze Ślizgonami, czyli wychowankami domu Węża. Jason zmrużył oczy.
- Tak...wiem, ponieważ dormitorium dla uczniów z Durmstrangu znajduje się u Ślizgonów... - westchnął ciężko, spoglądając w niebo. Pojawiły się chmury, być może zacznie z nich padać deszcz. Potem wzrok chłopaka spoczął na miotle, którą Emily kurczowo trzymałą w dłoni.
- Latasz? - zapytał, nie kryjąc podziwu. Było to wyczuwalne nawet w jego głosie. - Zazdroszczę, ja mam lęk wysokości...
Uśmiechnął się lekko, po czym westchnął. Nurtowała go sprawa Ślizgonów "polujących" na Emily.
- Nie potrzebujesz pomocy z tymi napastującymi Cię?
Zapytał cicho, czując we włosach kolejny powiew wiatru.
avatar
Jason Snakebow
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Westminster, England
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Emily Bronte on Czw 25 Wrz 2014, 15:30

Bronte, bardzo prędko było można wpędzić w zakłopotanie, owocującye natychmiastowym pojawieniem się rumieńców na jej bladym licu. Przyjacielski gest, naruszający jej sferę prywatności, zbyt śmiały, filuterny uśmiech. To wystarczyło, by zamknęła się w swojej szczelnej skorupie. Alienujące się panienki nie były czymś wyjątkowym w murach Hogwartu, acz nie jednoczyły się one w jedną grupkę, przynajmniej Emily. Od czasów fatalnego zakończenia znajomości z Wilsonem, oraz odejścia Frayne'a z Hogwartu bez najmniejszego słowa pożegnania, Bronte została w tych lodowatych murach sama, zdana tylko na siebie. Nie przeszkadzało jej to jakoś specjalnie, miała przecież książki i drużynę, o którą musiała się troszczyć. W gruncie rzeczy nie miała zbyt wiele czasu na przyjaciół. Miała ważniejsze rzeczy na głowie. Zależało jej bardzo na dobrych wynikach Owutemów, szczególnie z zaklęć i transmutacji. Miotła, choć była największą pasją Krukonki, miała w późniejszym życiu zejść na dalszy plan. Czasami wystarczyła chwila, by poważna kontuzja zmusiła najlepszego zawodnika do zakończenia kariery. Bronte nie przewidywała takiej możliwości, stąd też jaj nagłe zainteresowanie zaklęciami. Dziecięce marzenia, podpowiadały jej, by próbowała swoich sił w Quidditchu, rozsądek nakazywał nieco bezpieczniejszą profesję Łamacz Zaklęć. Emily nie była do końca pewna swojej decyzji, wolała jednak mieć w zapasie coś więcej niż głowę na karku, miesiąc przed egzaminami.
- Chyba jednak wolałabym zrezygnować z takich wspomnień. - Wzruszyła ramionami, wpatrując się w chłopaka. Przyczyną powstania blizny była również lekkomyślność Emily. Rozdrażnienie jednego ze zdolniejszych uczniów, nie było mądrą decyzją. Z pewnością niezbyt rozsądną. Do tej pory, blondynka dziękowała opatrzności za cegłę, która unieszkodliwiła śmiałka. Wolała nawet nie zastanawiać się, co by się działo, gdyby Scott nie stracił wtedy przytomności. Nic więc dziwnego, że Krukonka niechętnie wspominała tamto zdarzenie, bo jakaż jest radość we wspominaniu własnej głupoty? Dziewczyna mimowolnie uśmiechnęła się na kolejne słowa chłopaka.
- Tak naprawdę symbolem Ravenclawu, jest orzeł. Rowena Ravenlaw, czyli założycielka tego domu, wywinęła wszystkim niezły numer i teraz każdy, chyba każdy, prócz samych Krukonów twierdzi, że naszym symbolem jest kruk, nie orzeł. Wcalę się nie dziwię tak w sumie. Chodzi chyba o to, że to orzeł symbolizuje bardziej potęgę umysłu, niżeli kruk. - Króciutki monolog był nie lada wyzwaniem dla Bronte, acz podołała. Ku swemu zdziwieniu, Emily musiała przyznać, że chłopak ten nie budzi w niej tak ogromnej nieśmiałości jak inni uczniowie. Może to intuicja jej podpowiedziała, że może czuć się bezpiecznie w towarzystwie Jasona?
- Współczuję piekła na ziemi. To znaczy wiesz, staram się nie generalizować, ale to naprawdę trudne, gdy o nich chodzi. - Dodała, drapiąc się po policzku. Jej spojrzenie również powędrowało w stronę ciemniejących chmur.
- Jestem ścigającą w drużynie i kapitanem przy okazji, ale to nic wielkiego - Odparła skromnie, zerkając z ukosa na swoją miotłę. Była już trochę podniszczona, po tych wszystkich latach i Emily miała nadzieję prędko uzbierać na choć odrobinę nowszy model. Jak sama mawiała, miotła to nie wszystko, liczą się przede wszystkim umiejętności i ciężka praca, jednak nie mogła zaprzeczyć, że lepszy model dawał przewagę nad przeciwnikiem.
- Teraz myślę, że już sobie poszli. Ale w przyszłości, jak najbardziej. - Uśmiechnęła się blado, stukając podeszwą trampka o kamienną posadzkę. - Chyba zaraz zacznie padać, co? - Zerknęła ponownie na niebo, czując na nosie jedną z pierwszych kropel. Powinniśmy się zbierać nim nastanie cisza nocna. Krukoni i tak wystarczająco dostają od Ślizgonów, więc nie potrzeba mi dodatkowego szlabanu i utraty punktów. - Westchnęła bezradnie. - Muszę tylko jeszcze odwiedzić Wielką Salę, bo umieram z głodu. - Skrzywiła się lekko, zerkając wyczekująco na chłopaka. - Idziesz ze mną? - Zaproponowała wyjątkowo śmiele, poprawiając kij miotły wbijający się w ramię.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Jason Snakebow on Pią 26 Wrz 2014, 11:16

Robiło się pochmurno i zimno. Ten fakt powoli niepokoił Emily, która zapewne nie lubiła być przemoczona i zmarznięta. Jasonowi nie robiło to różnicy, jednak ze względu na blondynkę zrobi wyjątek. Dlaczego? Sam nie wiedział. Nie potrafił nazywać uczuć, a już szczególnie tych, które kłębią się w jego świadomości. Zwyczajnie się ich bał. Bał się je wypuścić, bał się, że one go osłabią w pewien sposób.
Uśmiechnął się do dziewczyny, gdy wytłumaczyła mu, że to jednak orzeł, a nie kruk jest symbolem Ravenclawu, potem pochwaliła się tym, że jest kapitanem drużyny quidditcha, co sprawiło, że wybałuszył w zdumieniu oczu. W zdumieniu oraz nieukrywanym podziwu dla niej. Quidditch był brutalnym sportem. Całe szczęście, że Jason ma lęk wysokości. Spojrzał na jej miotłę. Faktycznie, była już trochę podniszczona, co nasunęło Jasonowi pewną myśl. Ale to czas pokaże jaką.
W końcu się rozpadało na dobre, ah, ta angielska pogoda. Jason niewiele myśląc zdjął swoją bluzę z kapturem i podał ją dziewczynie, by ją założyła. Jeszcze tego brakowało, by spocona teraz się jeszcze przeziębiła. Sam został w białym luźnym t-shircie, który momentalnie po paru chwilach przylepił się do jego torsu i pleców.
Pokiwał energicznie głową na to, że zgadza się z nią iść, po czym złapał ją za rękę i pociągnął w stronę szkoły.

z/t x 2 (post będzie w Wielkiej Sali)
avatar
Jason Snakebow
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Westminster, England
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 17 Sie 2015, 22:52

ROK SZKOLNY 2015/2016




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach