Ukryta wieża

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Go down

Ukryta wieża

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 28 Maj 2013, 16:34



Na pograniczu błoni i zakazanego lasu znajduje się porośnięta bluszczem niska, opuszczona wieżyczka. Nie można się do niej dostać, bo w drzwiach nie ma klamki, ale jej otoczenie to miejsce skryte przed gapiami z błoni.
Wieża nie toleruje dymu papierosowego - w końcu jest magiczna - a każdemu palaczowi zrzuca cegłę na głowę.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nancy Baldwin on Pią 31 Maj 2013, 08:56

Po rozmowie z siostrą, w głowie Nancy wrzało. Polly przemówiła jej nieco do rozumu, chociaż dziewczyna uparcie trwała przy swoich wróżbickich zabobonach. Piętnastolatka miała mieć dziecko - no śmiechu warte. Nie żeby naoglądała się za dużo Juno przez wakacje (ich ojciec - mugol miał telewizor i wszystkie te dziwne urządzenia), ale myślała o sobie trochę jak o jakiejś bohaterce tragiczno-romantycznej. No przecież nie była do końca normalna.
Łaziła po szkole bez celu. Było po dziewiątej, transmutacja dla klas piątych już dawno się skończyła, a Gryfonka postanowiła nie wracać do zatłoczonego pokoju wspólnego. Unikała ostatnimi czasy Cherry i Rhinny - swoich przyjaciółek, bo chyba zaczęłaby płakać, użalając się im, że jej brzuch niedługo urośnie jak bania. Jak ognia unikała także Jamesa, nie mając zamiaru mówić mu o całej sytuacji na razie, pomimo faktu, że był tutaj głównym zainteresowanym.
Dlatego z dzwonem obwieszczającym piątoklasistom kilkugodzinne okienko przed eliksirami, wylęgła ze szkoły aby zaszyć się gdzieś na błoniach.
Pod szatą szkolną miała wełniany sweter z podobizną kota - bardzo podobnym do tych swetrów, które stare ciotki dają dzieciom w prezencie na święta. Była to kolejna cecha świadcząca o infantylizmie Nancy i niegotowości do posiadania dziecka.
Nastolatka z swetrem w kota w ciąży - Chryste Panie!
Zeszła po zarośniętych, osłoniętych od błoni schodkach, schodząc do stóp niewysokiej, pokrytej bluszczem wieży. Usiadła na zimnych, betonowych stopniach, nie bacząc na bijący od nich chłód. Oparła łokcie na kolanach, a na dłoniach brodę i westchnęła ciężko.
Beznadzieja.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 19
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Cherry Campbell on Pią 31 Maj 2013, 09:06

Podczas zajęć z transmutacji, Cherry rozglądała się długo za przyjaciółką. Nie mogła jej jednak zauważyć na sali. Zwolniła się więc pięć minut przed dzwonkiem i pobiegła jak szalona w jedno z miejsc, które postanowiła sprawdzić. Zamek może i był duży, ale przecież kiedyś w w końcu musiała się natknąć na bujającą w obłokach pannę Baldwin.
Zdążyła przejść dziś niemal całe błonia i padała z nóg. Skręciła jeszcze w kierunku Zakazanego Lasu, bo kojarzyła stojącą tu zarośniętą wieżę, którą kiedyś razem z Nancy odkryły. Chwilę trwało jednak, zanim ją znalazła. Dawno tu nie byłam... Zdecydowanie - zbyt dawno...
- Nan! - wrzasnęła jednak, gdy wychodząc zza rogu niemal potknęła się o siedzącą na ziemi Gryfonkę. - Wreszcie! Miałam zaraz wracać do zamku! Czemu ostatnio nie chodzisz na zajęcia? Unikasz mnie?
Dziewczyna zasypała ją gradem pytań, patrząc na nią z góry. Fakt, że była wyższa od niej i wszystkich innych dziewcząt w jej wieku miał teraz drugorzędne znaczenie. Nancy siedziała na ziemi, a Cherry stała. Zmieniło się to jednak w ułamku sekundu, gdy Campbell usiadła obok przyjaciółki i przytuliła ją w przypływie emocji.
- Nawet na festynie nie mogłam cię nigdzie znaleźć! - powiedziała z wyrzutem. - Stało się coś...? - zapytała jednak po chwili zastanowienia. Może i Nancy miała swój świat, ale jeśli jej unikała, to nie robiła tego bez powodu. - W ogóle kiepsko wyglądasz. Jadasz coś? Sypiasz czasami? - zapytała jeszcze, mrużąc oczy.
avatar
Cherry Campbell
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nancy Baldwin on Pią 31 Maj 2013, 09:17

Nancy siedziała pogrążona z depresyjnej zadumie, tracąc całkowicie poczucie czasu. Nie wiedziała czy siedzi na schodkach godzinę czy kwadrans, kiedy usłyszała za sobą cienki głosik nawołujący jej imię. Ocknęła się momentalnie, zerkając za siebie. Cherry.
Pomimo tego całego unikania przyjaciółki i celowego schodzenia jej z drogi - jej i wszystkim innym - Gryfonka ucieszyła się na jej widok. Machinalnie na jej usta wpłynął lekki uśmiech. No, najlepszy na jaki ją było stać w takie dni jak ten.
- Chodzę, ale siedzę z tyłu z tą grubaską z Hufflepuffu - odparła, drapiąc się po głowie. Zawsze siedziała z Cherry, która wpadała na ostatni moment i zawsze lądowała w pierwszej ławce: jedynej już wtedy wolnej. Klasy były wielkie, uczniów dużo, a i przyjaciółka bywała roztrzepana. Już pomijając fakt, że Nancy chowała się za plecami wielkiego Ślizgona, który siedział przed nią. - Nie unikam Cię. Po prostu wolałam usiąść z tyłu: nie miałam ostatnio głowy do nauki, a z tyłu nie pytają - załgała. Zawsze była dobrze przygotowana do lekcji. Przykładna była z Baldwin uczennica.
Odwzajemniła uścisk przyjaciółki i poczuła, że coś skręca ją w środku. Jak mogła celowo jej unikać?!
- Byłam na festynie z Jamesem, to dlatego - odparła, posyłając jej znaczące spojrzenie i uśmieszek zarezerwowany specjalnie na takie okazje. Wiedziała, że Wisienka rozumie ją bez zbędnych tłumaczeń. O swoich uniesieniach względem osoby Scotta też jej chyba nie wspominała, choć sama już teraz nie pamiętała dokładnie.
- Spokojnie, wszystko dobrze. To nie bulimia! Przyznaj się, że o tym pomyślałaś - mruknęła, celując oskarżycielsko palcem w jej stronę. Polly też o tym pomyślała. Nancy sama by o tym pomyślała gdyby siebie zobaczyła.
- Widziałam Twojego brata na festynie z jakąś dziewczyną ze Slytherinu. Co to za jedna? Fajna? Lubisz ją? - Zasypała ją pytaniami, chcąc chwilowo zmienić temat. Wiedziała i tak, że niewygodne pytania powrócą.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 19
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Cherry Campbell on Pią 31 Maj 2013, 09:33

Lekki uśmiech,jaki wypłynął na twarz Nancy uspokoił na ułamek sekundy Cherry. Nie mogło z nią być aż tak źle, skoro przejawiała ludzkie uczucia. Choć wyglądała, jakby miała starcie ze smokiem Norweskim Kolczastym.
- Serio? - zapytała dla potwierdzenia. Machnęła ręką. - Może i faktycznie. Aż dziw bierze, że mimo tych moich spóźnień wciąż prowadzimy w punktacji domów... - powiedziała już bardziej do siebie niż do Nancy.
- Ha! Dobre sobie! Ty i brak głowy do nauki! - dodała, wywracając oczami. Kto jak kto, ale Nancy zawsze, ale to zawsze była przygotowana do zajęć. Cherry nigdy nie mogła pojąć, jak Baldwinówna to robi. Nie mniej pomagało to zarówno Gryffindorowi wybić się na lepszą pozycję w punktacji, jak i samej Cherry, która niekiedy przez swoje roztrzepanie zapomniała odrobić zadania domowego.
- Z TYM Jamesem? - zapytała, mrużąc oczy i przyglądając się Nancy uważniej. Mówiąc o nim wydawała się być...
Nie, to niemożliwe!
- Żartujesz? - zapytała z nikłą nadzieją. Faktycznie, Cherry pytając się Baldwinównę o jedzenie, miała na myśli bulimię. Miała okazję zobaczyć, co też zrobiła z nią ta choroba i za nic w świecie nie chciałabym, żeby Nancy ponownie w to wpadła. Odetchnęła więc tymczasowo z ulgą. Wierzyła jej na słowo. Choć gdyby Nancy bardzo chciała ukryć ponowne problemy z żywieniem, to pewnie i tak by jej się to udało. Bulimiczki mają swoistą umiejętność zgrabnego okłamywania całego otoczenia. Cherry na wszelki wypadek postanowiła ją obserwować.
- Andrea? Nie poznałam jej w sumie osobiście. W ogóle moi bracia ostatnio też nie mają dla mnie czasu - powiedziała z rozżaleniem. Connor uganiał się za tą Ślizgonką, Logan szlajał się po jakiś zamkowych tajnych imprezach. A ona próbowała z nimi usiąść chociaż na śniadaniu czy kolacji. I to jednak bywało trudne.
- Ale ty mi tu teraz nie nie zmieniaj tematu. Skoro to nie bulimia, to czemu... tak wyglądasz? - zapytała, nie potrafiąc znaleźć odpowiednio słowa na przemęczony wygląd dziewczyny, ani tym bardziej na jej zachowanie.
avatar
Cherry Campbell
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nancy Baldwin on Pią 31 Maj 2013, 09:44

- Tak, Cherry! Jestem na lekcjach, inaczej Polly urwałaby mi głowę albo napisała do rodziców. Wiesz, że ona zawsze taka nadgorliwa jest - mruknęła, wzruszając ramionami. To akurat była prawda. O ile panienka Campbell nie rozglądała się za nią intensywnie po sali, o tyle Pollyanne robiła to jak szalona. Nancy miała wrażenie, że jej bliźniaczka prowadzi osobisty dziennik obecności. Wszystko dlatego, że była porządnicką, szkolną plotkarą pilnującą wszystkich, w szczególności swojej siostry.
- No, z tym Jamesem. Z tym od dyrektora - przytaknęła, ale zaraz zorientowała się, że Wiśnia pije do czegoś innego. - Ach.. No tak, to ten, który rozbił mi głowę - dodała nieco ciszej, podnosząc dłoń do ust. Naprawdę nie wiedziała jak wytłumaczyć ludziom fakt, że zbliżyła się do chłopaka, który o mało jej nie zabił. Sama sobie nie potrafiła tego wytłumaczyć. - Ale nie przejmuj się! Okazał się być całkiem w porządku i chyba zaprzyjaźniliśmy się w pewien dziwny, pokręcony sposób - dodała, posyłając jej grzeczny uśmiech, aby uśpić jej podejrzenia. Oczywiście zobrazowała relację James-Nancy w bardzo łagodny i spłycony sposób, nie wspominając nic o zdarzeniu, które miało miejsce na polanie.
- Szkoda. Starsi o rok, a zachowują się jak nie wiadomo co, nie? Ale Logan nadal jest wolny, prawda? - Zapytała, poruszając szybko brwiami kilka razy. Parsknęła śmiechem mimowolnie. Chłopcy jej nie interesowali, ale wiedziała, że Campbellówna za nic w świecie nie chciała słyszeć o tym, żeby jej przyjaciółki miały cokolwiek wspólnego z jej braćmi. A Nancy lubiła ją drażnić.
- No jak..? - Zagaiła, drapiąc się po głowie z zakłopotaniem. Biła się z myślami. Nie chciała rozdmuchiwać tej sprawy, ale nie chciała też nic przed nią zatajać. - A wiesz.. Jestem znowu chora. Ale to choroba innego kalibru. Chyba nawet gorsza niż bulimia, choć przebieg podobny - zaśmiała się nerwowo, przygryzając dolną wargę.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 19
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Cherry Campbell on Pią 31 Maj 2013, 10:41

Campbellówna pokiwała w zrozumieniu głową. Faktycznie mogła jej nie zauważyć. Ze wszystkich możliwych przywar, jej w udziale przypadło akurat roztrzepanie.
- Fakt, Polly by ci nie popuściła - przyznała.
Kwestia Jamesa nieszczególnie jej się podobała. Przecież nie tak dawno temu zranił ją na tyle dotkliwie, że wylądowała w Skrzydle. Jak mogła nagle się z nim zaprzyjaźnić? Nie mieściło się to Cherry w głowie.
- Dziwny pokręcony sposób? Z nim chyba nie da się normalnie przyjaźnić... Przecież on jest... On jest... - dziewczyna ponownie nie mogła znaleźć odpowiedniego słowa. Zmarszczyła z zastanowieniem nos.
On jest kwintesencją zła! W jej głowie kłębiły się jednym słowem same niepochlebne przymiotniki.
- To po prostu James. Wnuk dyrektora. Nan, zawsze byłaś dziwna, ale żeby "zaprzyjaźnić się" z kimś takim? - wypaliła Kanadyjka. Faktem było, że Cherry plotła, co jej tylko język przyniósł. Nim zdążyła pomyśleć, że może to jej przyjaciółkę urazić, wyraziła swoje wątpliwości na głos. - Znaczy, nie o to chodzi. Ale, Nancy... - Cherry pokręciła z niedowierzaniem głową.
Campbellówna otworzyła szeroko oczy.
- Jesteś CHORA? I to jest choroba innego kalibru? - niemalże krzyknęła. Do głowy wpadały jej wszelkie możliwe najgorsze choroby świata, włącznie z mugolskim wynalazkiem raka piersi. - Anoreksja? Chroniczny brak snu? Może masz tasiemca? - Cherry wymieniała wszelkie możliwe znane jej choroby. Nawet te najbardziej nieprawdopodobne, o których jednak zdarzyło jej się przeczytać, a które mogły być przyczyną tak osłabionego wyglądu dziewczyny. - Panna Gladstone na pewno coś na to zaradzi! Chyba, że to... nie wiem... Nanc, nie baw się ze mną w kalambury! Co ci jest? - zapytała zatroskana.
avatar
Cherry Campbell
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nancy Baldwin on Pią 31 Maj 2013, 11:32

- On jest co..? - Spojrzała na nią wyczekująco. Nie mogła znaleźć na niego odpowiednich słów. Nic nie szkodzi, Nancy też nie mogła. - Przesadzasz!
Ludzie reagowali na niego w zły sposób i Gryfonka obawiała się, a raczej była o tym święcie przekonana, że z czasem zaczną tak reagować na nią. Mierzą Cię taką miarą jak ludzi, z którymi się zadajesz.
- No wiem przecież co ludzie o mnie myślą, nie urodziłam się wczoraj - odparła, wzdychając. Gryfonka padała aż nadto często ofiarą głupich żartów szkolnych dowcipnisiów. Nie popuszczali jej nawet jej współdomownicy spod herbu Gryffindora. A wszystko przez jej ekscentryczne zachowanie wywołane nadzwyczajnymi umiejętnościami. No i te jej zabobony. Nancy była postrzegana jako naiwna dziwaczka, ale wielu zdziwiłoby się jaka jest naprawdę, gdyby doszło do bezpośredniej konfrontacji niedowiarków z Baldwin.
- Na litość boską! Żadna bulimia, anoreksja ani zaburzenia żywienia. Jem i jest wszystko dobrze. Muszę chyba zrobić z siebie grubaskę żeby ludzie przestali mnie podejrzewać - zaśmiała się piskliwie, histerycznie, ponieważ przyjaciółka już zwęszyła temat i kręciła się wokół jej dolegliwości.
Podrapała się po głowie. Zawsze to robiła kiedy była czymś zakłopotana albo zastanawiała się, w jaki sposób przekazywać informacje. A ta miała skosić Wiśnię z nóg. Uwalić jej stopy przy samej ziemi.
- No.. W ciąży jestem - wyrzuciła z siebie nagle, czując jak schodzi z niej powietrze. Korzystając z ciszy jaka zapadła na moment (Cherry pewnie starała się zrozumieć sens wypowiedzi przyjaciółki), Nancy dodała: - Ale u was w Ameryce to podobno bardzo popularne w tym wieku...




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 19
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Cherry Campbell on Pią 31 Maj 2013, 12:01

Może i przesadzała, faktycznie. Ale Nancy była równie świadoma, co Cherry, że niemal wszyscy uczniowie uznają Baldwinównę za dziwną i niespełna rozumu. Ci jednak, którzy poznali ją bliżej, a co więcej - znali jej sekret - wiedzieli, że jest niesamowitą istotą, której przyjaźń była nieoceniona.
- Na litość boską! Żadna bulimia, anoreksja ani zaburzenia żywienia. Jem i jest wszystko dobrze. Muszę chyba zrobić z siebie grubaskę żeby ludzie przestali mnie podejrzewać
Cherry także się lekko uśmiechnęła. Nie potrafiła wyobrazić sobie Nancy grubszej choćby o pięć kilogramów.
- Faktycznie, to mogłoby pomóc. Chociaż pewnie wtedy wpadłabyś w tę bulimię z jeszcze większą siłą... - powiedziała i urwała, gdy usłyszała kolejną rewelację.
- No.. W ciąży jestem...
Powiedzieć, że Cherry zaparło dech w piersi to za mało powiedziane. Wpatrywała się w Nancy szeroko otwartymi oczami i zastanawiała się, czy się nie przesłyszała. Kolejne jej zdanie utwierdziło ją jednak w przekonaniu, że nie.
- Ty... CO? Co ty jesteś? W czym? Z kim? - wyrzuciła z siebie nieskładne pytania, zbyt zdumiona by zastanawiać się nad ich sensem. - Jak? Z Jamesem? Zabiję tego gnoja - wyrzuciła w przypływie nagłej złości. Cherry z natury była spokojną dziewczyną, ale dziwne rzeczy, takie jak ciąża, sprawiały, że budziły się w niej pokłady agresji, o jakie sama siebie by nie podejrzewała. - Dlaczego? Zgodziłaś się na to? Zmusił cię?! Dopadnę go i nogi mu z dupy powyrywam... - Cherry nabrała powietrza, żeby kontynuować dalsze groźby w kierunku Scotta.
avatar
Cherry Campbell
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nancy Baldwin on Pią 31 Maj 2013, 15:43

Ty... CO? Co ty jesteś? W czym? Z kim? Znowu to samo. Nancy zaczęła w tym czasie w głowie liczyć, ile razy usłyszy podobne słowa niedowierzania. Polly była załatwiona, rodziców załatwi za jednym zamachem. No i James. Ale tam raczej obejdzie się bez ostatniego pytania.
- Rany.. Czy to naprawdę takie oczywiste, że z Jamesem? - Wywróciła młynka oczami, nie odpowiadając na żadne z jej pytań. Odczekała kilka chwil aż przyjaciółka się uspokoi, a kiedy to nie nadchodziło, Nancy złapała ją za ramiona i potrząsnęła lekko aby Wiśnia otrzeźwiała.
- Przestań! Oczywiście, że mnie nie zmusił - rzuciła, stukając się palcem wskazującym w czoło na znak, że Campbell postradała zmysły. - Jest gnojkiem i wrednym wandalem, ale nie jest gwałcicielem, puknij się w łeb, Cherry - dodała, puszczając ją wolno. Zaśmiała się nawet.
Ludzie reagowali na Scotta jak na diabła w ludzkiej skórze. To ona powinna bać się go najbardziej, bo to ją odesłał do szpitala, a była jedyną w tej szkole, która wyrażała o nim w miarę ludzką, normalną opinię. Często pozytywną.
- Nie, nie, nie.. - Potrząsnęła głową, wymachując rękami nad głową w geście utraty cierpliwości. - Nikomu nie powiesz o tym, rozumiesz? Cherry, spójrz na mnie! - Żachnęła się, zmuszając ją aby ta odwróciła wzrok w jej stronę. Jej oczy znowu przed moment wydały się być czarne jak dwa węgle, a nie fiołkowe. Tylko przez moment. - Wiesz Ty, wie moja siostra. Dowiedzą się rodzice i na tym się skończy. James się dowie jeśli o tym zadecyduję, więc ani Ty ani Polls nie puszczacie pary z gęby. Obiecaj mi - powiedziała używając swojego tonu nieznoszącego sprzeciwu, starając się wymusić na niej obietnicę.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 19
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Cherry Campbell on Pią 31 Maj 2013, 16:04

- No a z kim? Przecież nie zrobiła Ci tego dziecka... nie wiem, wróżka zębuszka? W ogóle, jesteś pewna? - zapytała z pewną nadzieją w głosie. Choć nie musiała się w sumie o to pytać. Nancy pewnie nie tylko sprawdziła to w w=normalny sposób, za pomocą medycznych testów i eliksirów. Miała przecież dar... a to oznaczało, że pewnie widziała to także w swojej kuli.
- Chłopiec czy dziewczynka? - zapytała nagle, stwierdzając, że może kula pokazała i to.
Miała nadzieję, że Baldwinówna ma rację. Gdyby James okazał się gwałcicielem, źle by skończył. I prawdopodobnie nawet wysoko postawiony dziadek by go nie uratował. Było coś w gwałcicielach takiego, że tępiło ich całe społeczeństwo.
- Obiecaj mi!
Rozpaczliwa prośba, jaka wydobyła się z ust Nancy, dobiła Kanadykę chwilowo. Co miała powiedzieć, że obiecuje? Mogłaby, ale jednocześnie oznaczałoby to, że nie może nic zrobić.
- I mam to tak zostawić? - mruknęła pełna wątpliwości. -Dobra... - westchnęła. - Obiecuję. Ale ty mi obiecaj, że po pierwsze, nie zrobisz nic głupiego. A po drugie, że będziesz mi mówiła WSZYSTKO w tej kwestii, cokolwiek by się nie wydarzyło, czegokolwiek byś nie pomyślała i tak dalej. Zgoda? - zapytała.
Obietnica dla Cherry była rzeczą świętą. Nie potrafiłaby jej złamać za żadne skarby świata. Dręczyłyby ją zbyt wielkie wyrzuty sumienia... Wprawdzie zdarzało jej się nie dotrzymać danego słowa, ale bardzo rzadko i następowała to w wyniku niepomyślnego splotu okoliczności. Mimo możliwych wymówek i tak miała sobie za złe, że zawiodła. Teraz biła się z myślami.
Co jeśli będzie w niebezpieczeństwie... Po co jej to obiecywałam. Będę teraz musiała trzymać się tego słowa... Ech, głupia, głupia!
avatar
Cherry Campbell
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nancy Baldwin on Pią 31 Maj 2013, 16:27

- Jestem pewna, cholera, jestem... Wolałabym nie być: im mniej wiesz tym lepiej śpisz - westchnęła, znowu opierając podbródek na dłoniach. Kiedy nie zaprzątała sobie już głowy unikaniem bliskich osób, mogła w końcu skupić się na nieuniknionym zamartwianiu się i zachodzeniu w głowę co dalej począć.
Chłopiec czy dziewczynka?
- Na pierścienie Saturna! Zlituj się! - Jęknęła, prawie przy tym płacząc. W miarę jednak udało opanować jej się potok łez, który pchał jej się do oczu.
- Nie wiem, nie chcę nawet wiedzieć.. Najlepiej gdyby okazało się, ze urodzę pluszowego misia! Z nim chociaż będę mogła skończyć szkołę i zostawiać go na całe dnie samego w dormitorium - dodała, łamiącym się głosem.
- Co mam Ci jeszcze powiedzieć w tej kwestii.. Moja siostra uznała, że najlepiej problem zdusić w zarodku i pozbyć się.. jej. Albo jego. Jej propozycja jest rozsądna, wiesz? - Wzruszyła ramionami. To z kolei kłóciło się z najświętszymi przekonaniami piętnastolatki, o których Polls ani Cherry nie miały pojęcia. Nikt nie miał.
- Ale im dłużej o tym myślę, to przecież nie moja siostra będzie dzieciobójczynią do końca życia tylko ja.. A to z kolei, my dearest friend, jest największą klątwą jaką można na siebie sprowadzić. Paranie rąk krwią nienarodzonego to największy omen i przekleństwo. Takie niedoszłe matki umierają młodo, często boleśnie albo w najgłębszej psychozie. A psychozy, kochanie, to ja już mam swoje własne, niepotrzebne mi dodatkowe - dodała, kryjąc twarz w dłoniach.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 19
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Cherry Campbell on Pią 31 Maj 2013, 17:23

Cherry nie miało bladego pojęcia, co można w tej sytuacji zrobić.
- Przepraszam... - powiedziała, przytulając ją odruchowo do siebie. - Tak jakoś się zaczęłam zastanawiać... - machnęła jednak tylko ręką, kończąc ten niezręczny temat.
Campbellówna nie wypuszczała jej z objęć. Wydawało się, że z Nancy schodzą powoli wszystkie emocje, jakie tylko się w niej zrodziły w czasie, gdy ukrywała swoją ciążę.
- Może Polly ma rację... - powiedziała, choć ona sama nie była przekonana do usunięcia tej ciąży. Nie była wprawdzie tak zabobonna jak Nancy, ale dzieciobójstwo - nawet na tak nierozwiniętej istocie, jaką musiał być płód, przyprawiało ją o mdłości.
To przecież żywa istota... Może nawet już coś czuje?
Spojrzała na brzuch przyjaciółki i zastanawiała się jakie może być najlepsze wyjście z tej sytuacji. Przez chwilę rozważała nawet opcję wychowywania małego płodu w dormitorium. Uśmiechnęła się jednak sarkastycznie do tych swoich głupich myśli. Małe dzieci przecież wrzeszczą cały czas, a nie widziała siebie, Polly i oczywiście Nancy na zmianę niańczących mały płód.
- Musisz powiedzieć rodzicom... Może oni coś wymyślą? - Campbellówna uznała, że to jedyna możliwa opcja. Ba, najlepsza z tych, jakie pozostawały. Zresztą i tak by się pewnie dowiedzieli. Rodzice mieli przecież to do siebie, że zawsze o wszystkim wiedzieli.
avatar
Cherry Campbell
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nancy Baldwin on Pią 31 Maj 2013, 22:18

Jakież miała w tym momencie deja vu - zaledwie dzień wcześniej to ona obejmowała szlochającą nad jej losem Polly, a dziś to Cherry obejmuje Nancy. Może poprzez to obejmowanie przenosił się wirus rozpaczy? Jeśli tak, Wiśnia niech lepiej poszuka sobie kogoś do przytulania, bo inaczej omen przylepi się do niej jak rzep psiego ogona!
- Może Polly ma rację, może ja mam... Może żadna z nas jej nie ma. Na razie problem pozostaje niewielki: co z oczu to z serca - odparła, spuszczając wzrok swoich fantastycznie fioletowych tęczówek na płaski, jak na razie, brzuch. Niedługo miał urosnąć jak bęben, a wraz z nim urosnąć miała skala problemu.
- Powiem im, powiem na pewno. Tutaj w ogóle nie ma dyskusji - przytaknęła, kiwając głową energicznie.
W myślach już widziała reakcję matki. Rosie zawsze miała ją za gorszą córkę, czarną owcę idealnej rodziny, dziwadło. Kiedy Nancy zaczęła miewać wizję, jej rodzicielka zapisała ją nawet do mugolskiego psychiatry.
- Koniec rozpaczania! Wracamy do zamku - zarządziła po długiej chwili, wstając z kamiennego stopnia obrośniętego mchem. Pociągnęła Cherry za sobą i ruszyły obie w górę.
Przemierzyły błonia bez słowa i znalazły się w zamku.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 19
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nora Vedran on Wto 11 Cze 2013, 18:14

Było zdecydowanie zbyt gorąco, by przesiadywać w zamku, ale również zbyt gorąco, by rozsiąść się w pełnym słońcu. Dobrze więc, że Hogwart obfitował w tyle dodatkowych miejsc, z których można skorzystać! Dobrze, bo dzięki temu panienka Vedran oderwała się wreszcie od książek i, po raz pierwszy nie mając absolutnie nic do zrobienia, z lekkim sumieniem pomaszerowała w kierunku ukrytej wieży. Nie to, żeby chciała poczuć się jak księżniczka... Choć, z drugiej strony, czemu nie? Wprawdzie nie było tu smoka, który mógłby ją pilnować, ani tym bardziej dzielnego rycerza, który miałby ją ratować, a do samej wieży także dostać się nie było jak - od czego jednak miała wyobraźnię? Dotarłszy więc do budynku nie podejmowała prób sforsowania drzwi, lecz usiadła sobie na pobliskich schodkach. Nie usiedziała jednak długo. Już po chwili wspięła się nieco wyżej i położyła się na nagrzanych kamieniach. Tak lepiej. Zdecydowanie lepiej.
Podkładając ręce pod głowę, zamknęła oczy i westchnęła cicho. Szare cienie pod oczami wyraźnie świadczyły o jej przemęczeniu. Bo chyba rzeczywiście ostatnio trochę przegięła - spała mało, a po lekcjach, zamiast wyrwać dla siebie trochę czasu, gnała do biblioteki. I tak codziennie. Nic dziwnego, że jej organizm w końcu sprzeciwił się ambicji.
W każdym razie, teraz jej myśli nie zaprzątała absolutnie żadna nauka. Chciała być księżniczką, tak? No więc właśnie do tego zaangażowała swą wyobraźnię - do wykreowania jej przed oczami znacznie wyższej wieży, groźnego gada w pobliżu i odzianego w lśniącą zbroję wojownika, który już, już się zbliżał, by wybudzić ją z magicznego snu...
Naiwne? Bardzo. Ale co z tego? Nikt przecież nie zabroni jej marzyć, niezależnie jak jej marzenia byłyby dziecinne.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 18:28

Kolejne popołudnie było znów upalne, jednak tym razem Tony czuł się o wiele lepiej. Miał w sobie wiele werwy, więc wziął prysznic w dormitorium i nawet nie myślał, żeby suszyć włosy, bo i tak wyschną. Przeczesał je jedynie palcami i ubrany już całkowicie wyszedł z pokoju. Sam nie wiedział gdzie chce iść, jednak znów ciągnęło go na błonie. Ruszył więc żwawym krokiem i wyszedł ze szkoły a słońce było o wiele niżej niż o południu. Postanowił gdzieś posiedzieć w cieniu, więc poszedł za intuicją i już po chwili był przy wieży, którą chował mocno porośnięty bluszcz. Kiedy był na dole schodów zastanawiał się czy jest sens wychodzenia na górę, ale jako że nigdy tu nie był postanowił wyjść po kamiennych schodach. Na drodze jednak stanęła mu leżąca Nora, na której widok Tony uśmiechnął się lekko i stanął przed nią, zasłaniając jej przez to słońce.
- Dawno Cię nie widziałem, Verdan. Znów ukrywasz się po bibliotekach?- zagadał a potem otrzepał się co najmniej jak pies, a kropelki wody spadły na rozgrzaną skórę puchonki, a na twarzy Tony'ego rysował się teraz szeroki uśmiech.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nora Vedran on Wto 11 Cze 2013, 18:43

Było pięknie. Słoneczko grzało, ptaszki śpiewały, przyjemny, ciepły wiaterek pieścił skórę. Czegóż można chcieć więcej? No, na pewno nie kogoś, kto nagle ową arkadię zakłócił! Doprawdy, czym zasłużyła sobie na taką złośliwość losu? Właśnie teraz, kiedy wreszcie uwolniła się od książek, kiedy wygrała walkę sama ze sobą o chwilę wolnego czasu... To było naprawdę perfidne.
Niechętnie otworzyła jedno oko, potem drugie. Pomrugała kilka razy, by oczy przystosowały jej się do słonecznej aureoli, jaką otoczony był teraz intruz, po czym westchnęła zrezygnowana.
- Też się cieszę, że cię widzę, ale czy mógłbyś się trochę... - Unosząc jedną dłoń, machnęła nią znacząco w prawo. - I, jak widzisz, już się nie ukrywam. Chociaż, jeśli nadal będziesz stał tam gdzie stoisz, z pewnością znów zacznę to robić. - Fuknęła cicho, znów zamykając oczy. Mimo wszystko zbyt długie wpatrywanie się w nawet pojedyncze promienie słoneczne nie było przyjemne.
- Co u ciebie? - zapytała po chwili. Mimo wszystko nie miała przecież Tośkowi nic do zarzucenia. Nawet go lubiła. I, właściwie, nie miała przecież nic przeciwko jego towarzystwu, zwłaszcza dzisiaj, gdy humor szczególnie jej dopisywał. - Ptaszki mi doniosły, że się ustatkowałeś. - Z rozbawionym uśmiechem otworzyła ponownie jedno oko, ciekawa reakcji Ślizgona.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 18:52

Faktycznie było ciepło i w sumie nic nie miał przeciwko temu, żeby nie zasłaniać jednak dziewczynie usadowił się tuż obok niej, dotykając jej rozgrzanej skóry nogi i wyłożył się wygodnie tak jak i ona przymykając oczy przed rażącymi promieniami.
- Ukrywaj się, proszę bardzo i tak Cię znajdę. - zwrócił swoją głowę w jej kierunku z lekkim uśmiechem na ustach. W sumie faktycznie dawno jej nie widział i może to i dobrze, bo skoro chce faktycznie się jakoś ustatkować, to jej osoba działa na niego jednoznacznie. Zawsze wydawała się dobrą partią, biorąc pod uwagę kim jest.
- A nic, planuję zostać jedynakiem.- patrząc na nią mrugnął do niej porozumiewawczo a potem schował twarz w cień, które robiła jej głowa.
- Wy kobiety i te wasze plotki, nie nudzi wam się to?- spytał przystawiając mokre od jeszcze niewyschniętych włosów czoło do jej ramienia, bo promienie coraz bardziej go drażniły.
- A wierzysz w to, że kiedykolwiek taki czas nadejdzie?- oczywiście były dla niego jakieś nadzieje, ale wątpił, że będzie to trwało jakoś specjalnie długo.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nora Vedran on Wto 11 Cze 2013, 19:02

Słysząc i czując jak Wilson układa się obok niej, obróciła głowę w jego stronę i ostatecznie otworzyła oczy. A że mogła to zrobić nie obawiając się, że opali sobie jeden policzek, podczas gdy drugi pozostanie blady jak ściana, zawdzięczała swojej cerze i pochodzeniu. Bo po niej bardzo rzadko widać było, że w ogóle się opaliła. Śniada była z natury i tylko piegi pod wpływem słońca robiły się nieco wyraźniejsze.
- Chyba żartujesz! - Parsknęła śmiechem na jego pytanie, jednocześnie spod uniesionych brwi obserwując go, jak się przybliża. Oczywiście, rozumiała, że głównym winowajcą w tej sytuacji było palące słońce, ale, jakby to powiedzieć... Nie wypadało? Cały korytarz szkolny huczał o tym, że Wilson wreszcie znalazł sobie jakieś dziewczę na poważnie. Szkolna brać znała już nawet nazwisko wybranki - niejaka Bronte z Krukolandii. I choć Nora nie wiedziała, czy rzeczywiście jest to prawdą, to mimo wszystko - jeśli faktycznie takie dziewczę istniało, nie byłoby fair wobec niej pozwalać Wilsonowi na takie zagrywki.
Tylko, że ona nie miała ochoty dziś go odtrącać, przynajmniej na razie. Prawdę mówiąc, z czasem zaczęła żałować, że odepchnęła go od siebie tamtego wieczora, gdy przybalowali nieco w Hogsmeade. Niby wiedziała, jaki jest. Że ogląda się za każdą i że każdą próbuje uwodzić. Ale, z drugiej strony... Biorąc pod uwagę, kim oboje byli, czy mogła liczyć, że kiedykolwiek znajdzie kogoś, kto w ogólnym rozrachunku będzie rozumiał ją lepiej od Tośka?
Oczywiście, to jeszcze o niczym nie przesądzało. Lubiła go, doskonale odnajdywała się w jego rodzinie - i nie bardzo wiedziała, czy chce robić z tym coś więcej. Powiedzmy więc, że to, iż w tej chwili nie odepchnęła go od siebie, było wyrazem jej niezdecydowania, a nie prowokacji do czegoś więcej.
- Plotki są czymś, co nigdy się nie znudzi. Zwłaszcza, jeśli dotyczą ciebie, Wilson. - Znacząco uniosła brwi. - Czyżbyś nie był świadom, jak gorącym tematem jesteś? - Roześmiała się cicho. Dopiero na jego kolejne pytanie uśmiech rozbawienia ustąpił ciepłemu uśmiechowi sympatii.
- Szczerze? Nie - powiedziała cicho, przykładając policzek do jego mokrych włosów. - Prawdę mówiąc, nie wierzę.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 19:15

On za to blady, jednak nie przeszkadzał mu fakt opelania się, choć wątpił, że przez tak krótką chwilę promienie słoneczne złapią go aż tak mocno. On za to nie uważał, by zbliżenie się do kogoś tak jak on teraz do Nory było jakimś objawem zdrady bądź niewierności. Z Norą zawsze będzie tak, że nawet gdyby spotkali się za dziesięć lat ponownie, on będzie dziwnie przy niej zmieszany, choć nigdy nie umiał opisać tego co tak naprawdę jest. Lubił ją to na pewno i wiedział, że nie znajdzie drugiej takiej jak on w tym wieku, nie licząc swoich sióstr. A jednak im był starszy tym większy instynkt czuł.
- Nie wiedziałem, że to o mnie opowiadacie sobie w dormitoriach przed zaśnięciem.- odsunął głowę i przyłożył teatralnie wierzch dłoni do czoła.- czuję się doprawdy zaszczycony. - wyszczerzył się wesoło i ponownie przyłożył głowę do jej ramienia.
- Chciałbym być taki super wierny, ułożony i ciepły...ale to jest zdecydowanie nudniejsze od mojego dotychczasowego życia.- Anthony zdecydowanie należał do hedonistów.
- A Ty, Nora, kiedy znajdziesz sobie odpowiedniego partnera?- spytał kładąc na nick na jedno ze słów wymówionych. On sam uważał, że nie warto było marnować ten gen który mają, jednak i tak im daleko do posiadania dzieci i w ogóle.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nora Vedran on Wto 11 Cze 2013, 19:25

Rzeczywiście, nie sposób było wyobrazić sobie Tośka jako przykładnego partnera. I pewnie właśnie dlatego był jednym z popularniejszych bohaterów rozmów w dziewczęcych dormitoriach. Rozmów często nieprzyzwoitych, okraszonych odpowiednią dawką chichotu i wypieków na twarzy. Ileż to razy słyszała nazwisko Tośka wyszeptane gdzieś pod osłoną kołder skrytych pod nimi przyjaciółek? Ileż razy sama uśmiechała się pod nosem z rozbawieniem, słuchając tychże szeptów i śmiechów? Bo sama w takich rozmowach nie uczestniczyła. Antoś był przecież jej dobrym kumplem. Może przyjacielem. W każdym razie, był jej na tyle bliski, że nie zamierzała obgadywać go w kółeczku spragnionych ploteczek dziewcząt.
- Wielu rzeczy jeszcze nie wiesz, Wilson. A rozmowy w kobiecych dormitoriach... - Uśmiechnęła się zawadiacko, a jej czekoladowy oczy rozbłysły figlarnymi iskierkami. - ...nawet ciebie przyprawiłyby o rumieniec.
Potem zaś westchnęła cicho, znów odwracając wzrok od chłopaka, zamykając oczy i wystawiając twarz na słońce.
- Odpowiedniego, co? - Pokręciła lekko głową ze zrezygnowaniem. - Pewnie nigdy. - Wzruszyłaby ramionami, ale szuranie nagą skórą - miała na sobie bowiem koszulkę na ramiączka - zdecydowanie nie byłoby czymś przyjemnym, zrezygnowała więc z tego gestu. - Zostanę starą panną ze stadem kotów, która co którejś nocy ucieka od cywilizacji. - Uśmiechnęła się smutno. Oczywistym było, że chciałaby kogoś sobie znaleźć. Kogoś, kto by ją rozumiał. Kto byłby jej oparciem w każdej kwestii. Kto znosiłby ją humory i nie bał się kłótni z nią, do których wywoływania miała tendencję.
Ale, doprawdy, chyba rzeczywiście jawiła jej się przyszłość bez towarzystwa.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 19:36

On za to był ciekawy co mówią, bo miał pewność, że większość z tych plotek jest nieprawdą. Ludzie dorabiali sobie połowę opowieści i dopiero wtedy była ona ciekawa. Anthony zastanawiał się czasami, zastanawiał się czasami czemu dziewczyna czasami zachowuję się przy nim dziwnie. Raz całuję się z nim, jakby chcąc więcej, po pewnym czasie odpycha, a on do tego ma dość spory mętlik w głowie. Słysząc jej słowa, wyprostował się i zaklaskał radośnie niczym mały chłopiec.
- Zawsze chciałem powodować u dziewczyn rumieńce!- wypiął dumnie klatę niczym waleczny kogut po czym usiadł, tak by móc rękoma zasłonić twarz przed słońcem, które coraz bardziej go drażniło. Niestety ostatnimi czasu nie trudno było o wybuch złości chłopaka.
- Nie szukaj w ludziach, nie marnuj się.- oparł się na chwilę całym swoim ciężarem ciała ramieniem o ramie dziewczyny, żartując sobie.
- Co jak to, ale jestem dla Ciebie najlepszą partią.- podniósł się nie mogąc wytrzymać z tym słońcem i wzruszył ramionami. Podsunął się bardziej pod mur, gdzie słońce już nie dochodziło. - Jeśli się będziesz ukrywać po bibliotekach to na pewno będziesz żyła ze stadkiem kotków. Nie martw się odwiedzę Cię.- cmoknął w powietrzu w jej kierunku.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nora Vedran on Wto 11 Cze 2013, 19:47

Och, tak. Chyba też doszła do takiego wniosku, tylko nie chciała się do tego przyznać. Bo Antoś... był i nie był najlepszą partią jednocześnie. Z jednej strony, z pewnością by się z nim dogadała. Dałaby radę mieszkać z nim pod jednym dachem i wytrzymać jego dziwactwa. Poza tym - z pewnością by się nie nudziła, bo Wilson dbałby o atrakcje. Z drugiej strony... Już raz miała partnera, który za bardzo lubił kobiety. Dobrze wiedziała, jak męczy życie w takim układzie. Jak rani. W gruncie rzeczy więc dzieliło ją od Antka jedno, zasadnicze pytanie.
Wierzysz, że kiedykolwiek się ustatkuje? Wierzysz, że zrobi to dla ciebie?
Spoglądała, jak podnosi się, nie mogąc wytrzymać ze słońcem. Cóż, nie dziwiła się. Rzeczywiście było gorąco a to, że sama była w stanie leżeć tak plackiem w półcieniu wynikało z faktu, że w takich temperaturach właśnie się wychowywała.
- Antoś? - W pewnej chwili spojrzała na niego z dołu. Chciała o coś zapytać. Coś powiedzieć. Ostatecznie jednak westchnęła cicho i wyciągnęła ku niemu dłonie. - Pomóż mi w stać. - Nagle plażowanie się pod wieżą przestało być tak atrakcyjne. Była zbyt pusta. I teraz za bardzo zaczęła podkreślać, jak bardzo różni się sytuacja Nory od tej wyimaginowanej, baśniowej księżniczki z własnym smokiem i rycerzem.
- Ach, i biblioteki... - Dodała gdzieś w między czasie. - Chyba biorę z nimi rozwód. Przynajmniej na najbliższe dwa i pół miesiąca.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 11 Cze 2013, 20:42

Może i nie umiał być do końca wierny, ale wydawało mu się, że potrzebne mu jest na to kilka ładnych lat. Dziwił się, że żadna dziewczyna nie chce mieć otwartego związku, dla niego byłaby to najlepsza opcja. Ale nie znalazła się jeszcze taka która by zgodziła się na taki układ. Słysząc jej głos i początkową niepewność, zmarszczył brwi, czekając na jakąś bombę, na jakieś pytanie, jednak nie usłyszał tego na co oczekiwał.
- Tylko o to Ci chodzi, Nora?- spytał patrząc na nią i wstał, złapał ją za ręce i przewiesił ją sobie przez ramię bez żadnego problemu. Była lekka a on dość silny dlatego nie miał problemu z "porwaniem" jej. Zszedł po schodkach i jak zobaczył polankę odstawił Norę na trawę szczerząc się do niej zadowolony.
- To będzie separacja. Nie wiedziałem, że masz męża.- udał oczywiście, że nie usłyszał słowa biblioteka, stał więc dość blisko Nory patrząc na nią z góry i uśmiechał się cały czas, jak gdyby chciał sprowokować.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Nora Vedran on Wto 11 Cze 2013, 21:26

Otwarty związek? Może i wygodne rozwiązanie, ale zdecydowanie nie dla Vedranówny. Ona potrzebowała związku zamkniętego. Niemal hermetycznego. Oczywiście, nie była aż taką heterą, by zamykać swojego chłopa w pokoju i wypuszczać go tylko na godzinne spacery, ale w związku potrzebowała poczucia bezpieczeństwa. Bezpieczeństwa, które zagwarantować mogła jej tylko pewność, że jej partner nie ugania się na boku za innymi. Bo przecież nawet próbowała! Nathaniel Larso. Przecież była z nim dobrze wiedząc, jaki był. Ale nie chciała powtórki z rozrywki. To... To byłoby za wiele.
Zamyślona, nie zdążyła zareagować na czas, zamiary Antosia uświadamiając sobie dopiero w chwili, gdy przystąpił do ich realizacji. Westchnęła z rezygnacją, nawet nie próbując się szarpać.
- Tak. Jasne - mruknęła tylko do jego pleców. - A klepnij mnie tylko w tyłek, to zobaczysz, co ci zrobię z tymi zachłannymi rączkami...
Gdy odstawił ją na polankę, założyła ręce na piersi naburmuszając się jak małe dziecko. Zadzierając głowę do góry, spoglądała na Ślizgona z trudnym do zinterpretowania wyrazem twarzy.
- A ja nie wiedziałam, że masz Bronte - rzuciła może nieco zbyt ostro. Ale... Och, musiała wiedzieć. Po prostu musiała. I wolała usłyszeć prawdę z ust głównego zainteresowanego aniżeli z plotek. Oczywiście, o niczym to jeszcze nie świadczyło. Tylko, po prostu... Gdy po raz pierwszy usłyszała sformułowanie Wilson się ustatkował, zrobiło jej się przykro. Tylko na chwilę i tylko trochę - ale przecież nie powinno w ogóle! Powinna się cieszyć, a zamiast tego czuła dziwny żal, którego zupełnie nie rozumiała.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta wieża

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach