Przystań

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Go down

Przystań

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 28 Maj 2013, 15:05

First topic message reminder :



Przystań to miejsce, do którego co roku, we wrześniu przypływają łódeczkami pierwszoroczni. Starsi uczniowie nie mają już tej przyjemności.
Stoją tutaj rzędami zaczarowane łódki, jednak są zablokowane w magiczny sposób, który potrafią zdjąć tylko nauczyciele i prefekci w wyjątkowych sytuacjach.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Przystań

Pisanie by Fèlix Lemaire on Wto 24 Wrz 2013, 18:34

Przymknął oczy, zaciągając się i delektując smakiem papierosa. Kiedy wypuścił dym, odwrócił głowę, spoglądając na chłopaka.
- Nie uważasz że internet to złodziej czasu? - zapytał chłopaka marszcząc brwi - Z moimi mugolskimi znajomymi całkowicie straciłem kontakt, właśnie przez internet. Z czasem tak się wkręcili, że woleli serfować po internecie, niż wyjść i spotkać się z kumplami... - mina nieco mu zrzedła na to wspomnienie. Od kiedy zaczął chodzić do Hogwartu już całkiem pożegnał się ze swoimi kumplami. Sam nigdy nie miał swojego komputera i z internetu korzystał bardzo rzadko. Między innymi dlatego też później został uważany za świra. XI wiek... No ale przecież nie jest tak źle, w końcu zaczął się kumplować ze "świrami" takimi jak on.
- Naprawdę? - zdziwił się, słysząc jak to jest z paleniem w Hogwarcie, oj będzie się musiał pilnować... - W Beauxbatons zawsze znalazło się miejsce gdzie można było sobie zapalić, nie przejmując się tym że ktoś przyłapie. - jeszcze nie raz się puchon zdziwi, jakie różnice panują między jego francuską szkołą a tą tutaj. - Kryją się? Przecież zawsze razem raźniej... no chyba że się boją kapusiów. - na to ostatnie spostrzeżenie uśmiechnął się nieco złośliwie. No tak, chyba w każdej szkolę znalazłoby się kilka sztuk lizodupów, którzy polecieli by ze skargą do jakiegoś profesora, żeby tylko został pogłaskani po główce i pochwaleni, za dobre zachowanie.
Nad pytaniem Wyatta musiał się trochę zastanowić. Dobrze pamiętał okoliczności w jakich zaczął palić... cóż, początki najłatwiejsze nie były, no ale się nie zraził. No ale kiedy to było?
- Jakieś półtora roku temu? - zapytał sam siebie, w myśląc robiąc szybkie obliczenia - tak jakoś będzie, a ty? - zapytał, a na jego twarzy ponownie zagościł ciepły uśmiech.
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Wyatt Walker on Sro 25 Wrz 2013, 21:44

- Może i tak... ale na tym odludziu nie mam żadnego kontaktu z niemagicznymi znajomymi - mruknął. Wbrew wszystkiemu zalezało mu na tych znajomościach i kiedy wracał do domu każdą wolną chwilę spędzał z nimi opowiadając o prywatnej szkole prowadzonej przez staroświeckie zakonnice, które nazywane są potocznie starymi czarownicami. Wiele im nie na ściemniał.
- Miałem jakieś 11-12 lat - odpowiedział na pytanie o pierwszego papierosa. - Po powrocie z Hogwartu dowiedziałem się, że ojciec nie żyje... od kilku miesięcy, czaisz? A jakby tego było mało matka zdążyła pocieszyć się innym facetem. No i palę sobie regularnie - uśmiechnął sie nieco smutno i zaciągnął się ostatni raz po czym wrzucił peta do wody.
avatar
Wyatt Walker
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Liverpool
Krew : mugolak
Majątek : zamożny - ojczym ma dużą firmę

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t808-wyatt-walker#15068

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Fèlix Lemaire on Czw 26 Wrz 2013, 20:08

- No w sumie racja, przez 11 lat korespondowałem z moim ojcem praktycznie codziennie. Kiedy poszedłem do szkoły, ograniczyło się to do wielkiego minimum... - westchnął, cały czas przyglądając się chłopakowi. - Mój tato mieszka w USA, nigdy nie miałem okazji poznać go osobiście, ale wiele ze sobą pisaliśmy. - dodał dla wyjaśnienia. Zaczął się otwierać przed chłopakiem. Zazwyczaj nie opowiadał o sobie, gdyż najzwyczajniej w świecie tego nie lubił. Zmarszczył brwi, kiedy usłyszał jak wcześnie Wyatt, po raz pierwszy miał styczność z papierosami. Nie uśmiechał się już, a słowa na temat powodu z jakiego zaczął palić, nieco go przybiły. Był bardzo wrażliwy, zawsze szczerze współczuł, bo w takiej sytuacji mógł dać od siebie tylko tyle. On również zaciągnął się jeszcze tylko raz i idąc w ślady za chłopakiem, wyrzucił peta do wody.
- Bardzo mi przykro... - powiedział po czym położył dłoń na ramieniu puchona. - Ja po pierwszą fajkę chwyciłem kiedy moją mamę pierwszy raz zabrali do szpitala. Byłem akurat wtedy w domu, na feriach zimowych...
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Wyatt Walker on Wto 01 Paź 2013, 22:42

- Czyli nie wie, że jesteś czarodziejem? - uniósł pytająco brew nieco zaintrygowany. Jego ojciec wiedział, nawet się cieszył i go wspierał przed pierwszym wyjazdem do Hogwartu. Bardzo żałował, że nie było mu dane pochwalić mu się swoimi osiągnięciami na koniec pierwszej klasy. Nowy tatuś niestety miał inne podejście do jego odmienności i w domu nei chciał słyszeć słowa na temat magii.
- Nadal mi go brakuje - mruknął odwracając wzrok od chłopaka, żeby ten nie zobaczył łez mimowolnie napływających do oczu puchona. Niestety, są takie momenty, jak na przykłąd własnie teraz, kiedy nie jest w stanie się powstrzymać. Otarł szybko oczy rękawem
avatar
Wyatt Walker
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Liverpool
Krew : mugolak
Majątek : zamożny - ojczym ma dużą firmę

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t808-wyatt-walker#15068

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Fèlix Lemaire on Sro 02 Paź 2013, 22:44

Z ojcem Fèlixa, to była dość skomplikowana sytuacja. Oczywiście wiedział o magicznych zdolnościach swojego syna, bo ten nie potrafił ukrywać tego faktu przez 6 lat swojego życia. Elise również nie miała zamiaru oszukiwać swojego ukochanego. Ale jak było w rzeczywistości, i czy Jake tak do końca wierzył w to wszystko? Nie mogli mieć tej pewności, ani puchon, ani jego matka.
- Wie, jasne że wie, ale czy tak naprawdę w to wierzy...- nie powiedział już słowa, dokończył jedynie wzruszając ramionami. Nie chciał drążyć tematu, a to dlatego, że nie lubił tego uczucia że nie powinien tak wątpić w swojego ojca, w końcu ten ufa im bezgranicznie. Ale nie potrafił się pozbyć tego uczucia, że on jednak nie wierzy w te "bajeczki". Z drugiej strony jak ślepo ufać i wierzyć osobie, której nigdy nie widziało się na oczy?
- Nie wątpię... - odpowiedział cicho, nie wiedząc za bardzo co powinien zrobić i jak się zachować w tej sytuacji. - Wiesz, często zastanawiałem się nad tym, co by było gdybym miał ojca przy sobie... - kątem oka zauważył jak chłopak przeciera rękawem oczy. Zamilkł i zawiesił wzrok gdzieś w oddali. Po chwili jednak niepewnie spojrzał na chłopaka. Chciał go jakoś pocieszyć, ale kompletnie nie wiedział jak się za to zabrać.
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Wyatt Walker on Pon 07 Paź 2013, 11:25

- Ja bym nie uwierzył - powiedział szczerze. Bo taka prawda, nie? Kto przy zdrowych zmysłach uwierzyłby dziecku twierdzącemu, że jest czarodziejem? Sam w to do końca nie wierzył a siedział tu już siódmy rok. Nie raz zdawało mu się, że to paskudnie długi sen. Może jest w śpiączce?
- Gdyby mój żył zabrałbym go na swój mecz quidditcha. Uwielbiał sport - powiedział lekko łamiącym się głosem. Co powinien zrobić Felix? To chyba oczywiste, nie? Aż chciałoby się krzyknąć: "Przytul go , głąbie!". W końcu Wyatt sam oparł głowę o ramię chłopaka nie zastanawiając się nawet, czy tak może. Potrzebował chyba wypłakać się komuś w rękaw.
avatar
Wyatt Walker
Klasa VII


Wiek : 22
Skąd : Liverpool
Krew : mugolak
Majątek : zamożny - ojczym ma dużą firmę

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t808-wyatt-walker#15068

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Fèlix Lemaire on Wto 08 Paź 2013, 20:00

Zaśmiał się cicho pod nosem na reakcję chłopaka. Ta też utwierdziła Fèlixa w przekonaniu, że nie ma szans żeby jego ojciec mu wierzył. No bo utrzymywanie kontaktów na odległość ma właśnie to do siebie. Możesz powiedzieć, czy napisać cokolwiek, a i tak nigdy nie okaże się czy mówiłeś prawdę. Odepchnął jednak te wszystkie myśli dotyczące ojca od siebie. To nie czas i miejsce żeby o tym myśleć.
Patrząc tam gdzieś daleko na jezioro, nieco się zamyślił. Słowa Wyatta dotarły do niego jakby przez mgłę. Ocknął się dopiero kiedy poczuł jak puchon kładzie głowę na jego ramieniu. Bez słowa więc ujął chłopaka ramieniem i przytulił do siebie. Potem oparł swoją głowę o głowę chłopaka. Dalej się nie odzywał. No bo co miał niby powiedzieć: "Wszystko będzie dobrze?" "Nie przejmuj się?". To chyba bardziej dobiłoby chłopaka, a na pewno by mu w niczym nie pomogło. Dlatego milczał - chłopak się wyżali, wypłaczę, wtedy najprawdopodobniej będzie mu lepiej.
avatar
Fèlix Lemaire
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Paryż, Francja
Krew : Mugolska
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t746-skrytka-pocztowa-felix-le

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Nancy Baldwin on Nie 03 Lis 2013, 02:50

Może i nie powinna wykrzykiwać tych wszystkich słów prosto w twarz Rosalie. Może nie powinna łamać jej serca, bo przecież tak bardzo się starała, ale Nancy nie była w stanie zapanować nad swoją głową. Obecność Juniora robiła swoje, a jej paplanina i rozkapryszony James Senior u boku zrobiły swoje - w jej umyśle zagotowało się.
Gryfonka znała ten stan. Zwykle kojarzył się specjalnym zastrzykiem prosto w dupę, po którym spała godzinami na szpitalnym łóżku i dzięki niemu miała spokój przez kolejne 48 godzin, a potem historia powtarzała się. To na szczęście miała już za sobą, a to wszystko za sprawą młodego uzdrowiciela, który wyciągnął ją z tego "za uszy".
Nancy aż zaczęła się bać, kiedy dojdzie do jej kolejnego spotkania z Juniorem, o ile dojdzie w ogóle. Nie zdziwiłaby się, gdyby Rosalie uznała, że trzeba odseparować szaloną matkę od dziecka dla jego dobra. James pewnie by się ucieszył. Na samą myśl o tym, wybuchnęła kolejną porcją płaczu. Akurat mijała bramę wejściową do szkoły.
Nie wiedziała czy ktoś za nią podąża czy też nie, ale zamiast do wejścia zamku, skierowała się w zupełnie inną stronę. Obeszła bokiem ciężką ścianę zamkową i znalazła się na bocznych terenach szkoły, gdzie znajdowało się jezioro, a wraz z nim - przystań.
Ciemnowłosa pognała na drewniany pomost i zatrzymała się dopiero na samym skraju molo. Przesunęłaby się o cal, to wpadłaby do wody. Zachwiała się, więc wyciągnęła ręce aby złapać równowagę, po czym przestąpiła krok do tyłu.
Usiadła na starych deskach, spuszczając nogi z pomostu. Zaklęcie halloweenowe przestało działać, więc z pani Lovett zmieniła się na powrót w Nancy, która siedziała teraz w dziewiętnastowiecznych łachmanach i zalewała się łzami.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by James Scott on Nie 03 Lis 2013, 16:36

James szedł wolno rozglądając się na boki. Ślad Nancy zniknął szybko, więc szczerze mówiąc, chłopak błądził i - jak to się mawia- szukał igły w stogu siana. Ale nie bardzo mu to przeszkadzało. W sumie nie był nawet pewny, czy w ogóle chce spotkać się z rozhisteryzowaną Gryfonką.
Najpierw sprawdził kilka miejsc w Hogmseade, ale było zbytu dużo ludzi, aby znaleźć małą Baldwinkę. Co więc mogła zrobić osoba ze szlachetnym nazwiskiem Scott? Oczywiście, wezwać posiłki.
- Balbino, znajdź dla mnie Nancy Bladwin. Nie powinna być daleko. Upewnij się, że Cię nie zobaczyła, zgoda?
Skrzat kiwnął głową i zniknął.
Krukon podejrzewał, iż ma jakieś piętnaście minut, zanim Balbina wykona swoje zadanie. Usiadł więc na jednej z ławek i obserwując dziwnych ludzi, czekał.
Około godziny później, chłopak wkroczył do Przystani - tymczasowej kryjówki Gryfonki. Przez dłuższy czas zastanawiał się, czy lepiej będzie wejść do środka bijąc brawo i gratulując wspaniałego przedstawienia, czy może być cicho i po prostu czekać. Wybrał drugą opcję.
Scott podszedł do Nancy i usiadł obok niej.
- Lepiej Ci trochę?
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Nancy Baldwin on Nie 03 Lis 2013, 17:23

Myśli Nancy rozbijały się echem w jej głowie i wcale nie miały zamiaru słuchać swojej właścicielki. Dziewczyna podczas samotnego przesiadywania na przystani popadła w kilka faz, ale głównie siedziała w otępieniu z głową pozbawioną myśli. Nie ruszała się przez bardzo długi czas, od czasu do czasu zerkając tylko w bok, bo wydawało jej się, że ktoś ją obserwuje.
Nie miała bladego pojęcia, że skrzat, o którego toczyła batalię z rodziną Scottów, obserwował ją bacznie z pobliskich krzaków. Gdyby wiedziała, pewnie wepchałaby ją do jeziora, bo nie chciała w tym momencie mieć nic wspólnego z tą rodziną.
Gdy usłyszała ciężkie kroki zmierzające w jej stronie po drewnianym pomoście, spojrzała w tamtą stronę. To był James, już nie Sweeney. Zadziwiające jak trafnie do jego charakteru dobrała mu strój na Halloween.
Schowała twarz w swoich kolanach, ale kiedy usiadł obok, uniosła wzrok swoich zaczerwienionych oczu na niego i wzruszyła ramionami.
- Chyba nie - odparła zdawkowo, przecierając jedno oko. - Mam nadzieję, że twoja matka wie, że nie miałam tego wszystkiego na myśli? - Zapytała po chwili, patrząc na niego z ukosa.
- Kiepsko znoszę tą całą sytuację z Juniorem i z moimi rodzicami - wyznała, nadal obejmując ciasno ramionami swoje kolana. - Jeszcze do tego ty jesteś taki okropny, a ona tak zaczęła biadolić i biadolić..




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by James Scott on Pon 04 Lis 2013, 14:50

- Chyba nie wie - Chłopak wzruszył ramionami - Prawdopodobnie wzięła sobie do serca każde Twoje słowo.
James nie był do końca pewny, czy mówienie prawdy do osoby, które kilka minut wcześniej miała napad histerii z domieszką psychozy, jest odpowiednim zachowaniem. Kto wie, może Nancy zaraz wyciągnie różdżkę i wbiją ją Krukonowi w oko.
Nie odpowiedział nic na oświadczenie, iż jest okropnym człowiekiem. Toć mówione było mu to niemal każdego dnia. Chociaż fakt, w tym roku szkolnym znacznie rzadziej. Pewnie miało to związek z byciem w ostatniej klasie. Młodsi nie czują się na tyle pewnie, a siódmoroczni już się do niego przyzwyczaili. Nie zmieniało to jednak tego, że Scott starał się być miły dla Gryfonki. Lecz nawet on wiedział, nie może oczekiwać, że to da dziewczynie szczęście. Jak to pewien mądry mistrz powiedział: "Rób albo nie rób. Prób nie ma."
- Nigdy nie rozumiałem mocnego przywiązania do rodziców - mruknął ponurym głosem - Może to dlatego, że jesteśmy 'pokręconą rodziną' - przytoczył jej słowa uśmiechają się lekko - Ale moim zdaniem nie ważne są wiązy krwi, a to co się robi dla siebie. Jeśli matka nie chce Cię widzieć w domu, bo masz problem, tudzież jesteś w ciąży, to jaka to matka? Czy ma prawo w ogóle nazywać się matką?
Podejrzewał, iż może stąpać po dość niebezpiecznym gruncie, jednak rozmowa, to rozmowa, no nie? Może pozwoli jej zapomnieć o nieprzyjemnej napaści, jaką miała godzinę temu.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Nancy Baldwin on Pon 04 Lis 2013, 20:02

- Biedna Rozalia - skwitowała krótko, wzdychając przy tym ciężko i przeciągle.
Nagły atak szału ustąpił już jakiś czas temu, więc teraz przyszedł czas na rachunek sumienia i bitwę z myślami. Już wiedziała, że przesadziła, ale miała dla siebie w pewnym sensie usprawiedliwienie. Postanowiła, że przeprosi matkę Jamesa przy najbliższej okazji. Przeprosi za to, że znowu zwariowała.
- Może dlatego, że twoi o Ciebie nie dbali - odparła, spoglądając na niego kątem oka. Wiedziała, że te słowa nie sprawią mu przykrości, bo nawet on wiedział, że to prawda. Ba, Krukon przyznał to sam i to niejednokrotnie. Takie dwie czarne owce, Nancy i James.
- Mam w pewnym sensie rację, ale musisz ją troszkę zrozumieć - rzekła głosem pełnym naiwności, drapiąc się lekko po głowie. - W domu byłam kimś w rodzaju... skrzata domowego! To znaczy nie byłam służącą, ale pomimo tego, że miałam źle, czułam się silnie związana z tą rodziną i wlaściwie nie wiem dlaczego. Moja matka od zawsze żyła w przekonaniu, że prawdziwa bliźniaczka Polly została podmieniona w szpitalu. Zrobiła mi nawet badania na zgodność genów, a nawet wtedy gdy wyszły pozytywnie, uznała, że to błąd w laboratorium! Dała sobie spokój, ale kiedy miałam trzynaście lat znalazłam w naszym domu dokumenty, które świadczyły o tym, że moja matka wynajęła faceta, który sprawdzał wszystkie rodziny, których dzieci urodziły się w lokalnym szpitalu w ten dzień co my. Dasz wiarę? - Prychnęła lekko, a widząc zaskoczoną minę Jamesa, machnęła ręką lekceważąco i uśmiechnęła się.
- Gdybyś ich zobaczył, na pewno byś zrozumiał o co tyle szumu. Moja matka jest piękną blondynką, Polly bardzo ją przypomina. A ojciec śmiało mógłby grać w jakimś boysbandzie, jest przystojnym, klasycznym blondynem z niebieskimi oczami. Kiedy urodziłam się z tymi swoimi fioletowymi oczami i czarnymi włosami, oszaleli. Dziwisz im się? Ja się nie dziwię - dodała, przysuwając się w stronę chłopaka po skrzypiących deskach pomostu.
- Myślę, że od razu jej ulżyło jak dałam jej powód do tego żeby wywalić mnie z domu - zaśmiała się, wbijając wzrok w ciemną taflę jeziora. - Pamiętasz, że obiecałeś mi, że odwiedzisz ze mną nasz dom na święta?




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by James Scott on Czw 07 Lis 2013, 02:44

- Należało jej się - skwitował krótko. Zdaniem James'a, każdemu człowiekowi winno wytykać się jego wady i błędy co najmniej raz w tygodniu. Ażeby ów człek wiedział jakim nieudacznikiem jest i gdzie jest jego miejsce. O tak, ponury świat miał w głowie ten chłopak!
Scott wysłuchał w ciszy słów małej Nancy. Szczerze mówiąc Krukon był dość szczęśliwy, iż pannie Baldwin skończył się atak nim ten doszedł do jej kryjówki. Średnio mu się uśmiechało uspokajanie rozhisteryzowanej kobiety.
- Nie mam pojęcia czym są geny - zaczął ponuro - Ale gdyby mnie poniżano tak we własnym domu, to pewnie w tej chwili nie siedziałbym obok Ciebie, tylko transmutował ciała mojej rodziny w  drzewa i posadziłbym 'je' gdzieś w lesie. Najlepiej w jakimś parku narodowym. Mieliby dużo czasu na przemyślenia.
Nie zareagował, gdy Nancy przysunęła się odrobinkę. W jego umyśle toczyła się wielka rozgrywka... a właściwie to konkurs pełen zagadek - Jak się zachować, aby tego nie spierdolić i kolejny raz nie okazać się 'draniem bez uczuć'?. Nie znając odpowiedzi na pierwsze pytanie, James postanowił czekać!
- Hm... słyszałem kiedyś, że gdy magiczne dziecko rodzi się z dziwnymi oczami, to jest to znak, iż dzieciak posiada szczególną magiczną moc - Oczywiście każdy kto znał Krukona, wiedział, iż ten nie wierzył w badziewie takie jak to. Oczy, wróżby, znaki zodiaku. To wszystko jeden wielki wymysł. Jednakowoż, chciał pocieszyć jakoś Gryfonkę, więc... powiedział, co przyszło mu do głowy jako pierwsze!
- Em... cóż. Nie mogę powiedzieć, że OBIECAŁEM - zaczął niepewnie - Ale na pewno coś o tym wspominałaś. Wiesz... powrót do domu nie wchodzi w grę. Matka Prince pewnie czeka z pannami młodymi. Kto wie, kto wie... może się tam zjawię na parę chwil.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Nancy Baldwin on Sob 09 Lis 2013, 20:05

- No właśnie, że jej się nie należało... Pewnie wypruwa sobie flaki przy Juniorze, więc powinniśmy być jej wdzięczni - odparła, wzdychając ciężko i załamując ręce, aby James widział jak bardzo źle jej z tym, że tak zbeształa jego biedą matkę.
- Jak możesz nie wiedzieć czym są geny? - Zapytała, drapiąc się po głowie i zerkając na niego ze zdziwieniem. - Rozumiem to, że nigdy nie używałeś pralki i nawet to, że twoja rodzina więzi małe ludziki jako służbę, ale żeby nie wiedzieć czym są geny? To takie trybiki w ludzkim ciele, które odpowiadają za to, ze masz oczy takie jak matka, włosy takie jak ojciec i krzywe nogi jak dziadek... Ludzie mówią nawet, że z głupich ludzi są głupie geny i stąd się biorą głupie dzieci, ale nie wiem tego na sto procent - wyjaśniła najprościej jak umiała, gestykulując przy tym zawzięcie. Zupełnie jakby to miało pomóc w zrozumieniu tego zagadnienia.
- Czasami cieszę się, że nie jestem tobą. Ciężko wyobrazić sobie moją rodzinę jako drzewa, ale moja mama pewnie byłaby sosną. Nie wiem dlaczego, ale to drzewo kojarzy mi się z wredną babą - stwierdziła, krzywiąc się lekko z niesmakiem.
- No może masz rację - odparła, zawstydzając się automatycznie, więc przytuliła swój policzek do swojego ramienia i zaczerwieniła się lekko. Każdy wiedział, że Nancy wierzy w takie dyrdymały i lubi pochlebstwa. - Ty też masz dziwne, może dlatego jesteś taki mądry - dodała, bo czuła wewnętrzną potrzebę zrewanżowania się komplementem za komplement. No i może dlatego, że naprawdę uważała Jamesa za jakiś ideał błyskotliwego sarkazmu i niewybrednej inteligencji. W porównaniu z nim Nancy była dość głupią dziewuchą.
- Prince też może przyjechać. Mówiłam, że moi rodzice wybierają się do Egiptu, więc właściwie może przyjechać kto tylko zechce - dodała, znowu przysuwając się odrobinkę tak, aby jej ramię zetknęło się z ramieniem chłopaka.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by James Scott on Nie 10 Lis 2013, 15:47

- Skoro tak uważasz, to czemu wybuchłaś? Mogłaś np. odwrócić się i uciec, bez wybuchu, bez krzyków i bez wyrzutów sumienia - Zadając to pytanie, James nie chciał być wredny, czy niemiły. Po prostu zainteresował go brak piątek klepki w umyśle Nancy. Do tego można dodać fakt, iż Scott zawsze najpierw myśli, potem robi. U Gryfonki zdawało się być to całkowicie odwrotne.
- Brzmi dziwacznie - skomentował - Ale może być to prawdą. W końcu magiczna moc przenoszona jest z ojca na syna itp.
Zamilkł na chwilę. W trakcie ów ciszy Krukon wyjął z kieszeni czarny sznurek i związał sobie włosy. Wolał nie pytać o to czym jest pralka. Zbyt dużo niepotrzebnych informacji mogło powodować ból głowy!
- A jakim drzewem Ty byś była? -zapytał, aby podtrzymać temat - Kojarzysz mi się z wierzbą
Chłopak zmarszczył brwi, gdy zobaczył, jak Panna Baldwin czerwieni się lekko. Co prawda światło pochodni nie było zbyt silne, lecz młodzieniec cieszył się fenomenalną umiejętnością dostrzegania rzeczy, które dostrzec było ciężko. Dopiero wtedy dotarł do niego fakt, że tak naprawdę James Scott jeszcze NIGDY nie powiedział komplementu małej Gryfonce. Brawo.
- Ja mądry? - chłopak uśmiechnął się krzywo - To Prince jest mądry. Ja jestem krnąbrny, ponury i zgniły - rzekł zgodnie z prawdą
Nancy dobrze wiedziała jak reaguje Krukon na 'powolne przysuwanie się' - a przynajmniej powinna wiedzieć. Jednak tym razem Scott zareagował inaczej. Podniósł rękę i położył ją na głowie dziewczyny, obejmując przy tym lekko.
- To wezmę jeszcze Malcolma i Masona - mruknął. Sam nie wiedział, czy ich brać, czy nie - Możesz zaprosić swoje koleżanki. Jestem pewny, iż Masonowi przyda się trochę mniej...hm... mroku.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Nancy Baldwin on Pon 11 Lis 2013, 00:53

Kiedy z ust Krukona padło dość logiczne i bystre pytanie, Nancy spojrzała na niego takim wzrokiem, że gdyby stał, pewnie nogi by się pod nim ugięły. Prawda była taka, ze Baldwin nie potrafiła wtedy nad sobą zapanować i miała wewnętrzną potrzebę zrzucenia na kogoś innego ciężaru, który zakorzenił się w jej głowie.
- Nie wiem - odparła krótko, wzruszając przy tym ramionami. Nie chciało jej się tego tłumaczyć, ale też nie chciała pogrążać się w oczach Jamesa, który i tak miał ją już za niezłą wariatkę. Gryfonka za wszelką cenę starała się być "normalna", co owocowało jeszcze większym wariactwem.
- No mówiłam, że geny - odrzekła takim tonem, jakby to była oczywista oczywistość i choć raz w życiu to ona mogła nauczyć czegoś Jamesa, a nie odwrotnie!
- Dlaczego z wierzbą? Jestem taka obwisła czy dużo płaczę? - Zapytała, marszcząc równe, ciemne brwi i zerkając kątem oka na Jamesa. Swoją drogą zaczęła zastanawiać się, z jakim drzewem kojarzy jej się Scott, ale nie wpadła na żadne. Kojarzył jej się raczej ze zwęglonym drewnem kominkowym, ale nie chciała ranić jego uczuć, więc wymyśliła coś na poczekaniu. - A ty jesteś jak dąb! Ale... nie wiem dlaczego - dodała, drapiąc się po czubku głowy.
- Wierzysz w to, że jesteś najgorszy tylko dlatego, że inni Ci tak mówią - rzuciła.
Gdy poczuła jego rękę na swojej głowie, zanotowała w myślach kolejny szczyt czułości ze strony chłopaka. Nancy i Rosalie były w ten dzień bardzo rozpieszczane przez młodego dziedzica. To jednak nie powstrzymało Baldwinki przed sięganiem po więcej, więc Gryfonka szybko przesunęła swój tyłek jak najbliżej Jamesa i przytuliła się do jego ramienia jak przylepiec.
- Malcolma weź. Nie wiem kim jest Mason, ale też może być - wzruszyła ramionami. Teraz była chyba skłonna zgodzić się na wszystko. - Tak, koleżanki też będą. Macie już prawo jazdy? Jeśli ktoś z was ma to przejedziemy się furą mojego ojca do miasta! - Rzuciła z entuzjazmem, ale po chwili dotarł do niej dość oczywisty fakt. - Ohh... przecież wy nie będziecie mieli prawa jazdy.. Trudno, pojedziemy tak czy siak. Ja prowadzę. Jeśli nas złapią to wyczyścisz policjantom pamięć i voila. Umiesz to robić, prawda?




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by James Scott on Pon 11 Lis 2013, 02:40

Nie trzeba było być geniuszem, aby spostrzec, iż Nancy niespecjalnie spodobało się pytanie. Mimo swojej prostoty było celne i dość dotkliwe. Odpowiedź dziewczyny utwierdziła go w przekonaniu, że tematu nie należy kontynuować. Kolejny raz tego wieczoru, Scott posłużył się empatią, umiejętnością, której praktycznie nie opanował
- Następnym razem po prostu walnij mnie w łeb. Bij tag długo, aż Ci przejdzie - Była to dość brutalna i prosta rada, jednakowoż wyżywanie zawsze skutkuje. Szczególnie jeśli jednym z powodów jest bita osoba.
- Ciężko powiedzieć - mruknął cicho - Fakt, dużo płaczesz. Gdy coś Ci się nie udaje, to zabawnie opadają Ci ręce, do tego zachowujesz się nieobliczalnie, niczym wierzba bijąca. Jednak, gdy ktoś wie, gdzie dotknąć, to raz-dwa, robisz się spokojna i szczęśliwa.
Krukon zastanowił się przez moment, czy Panna Baldwin złapie ukryty, wyuzdany żart, który Król Płaskich Dowcipów 'sprytnie' umieścił w zdaniu.
- Dąb? Naprawdę? Jakoś nie widzę podobieństwa -  rzekł wzruszając przy tym nieznacznie ramionami.
- Mówią tak, bo dałem im powody... no, w większości. Moja zła sława jest mi na rękę, dzięki niej mam święty spokój z gamoniami i durnymi kobietami łasymi na bogactwo Scottów.
I taka była prawda. W przeciwieństwie do swojego kuzyna, - Prince - Krukon miał święty spokój. W tym roku ów brak zainteresowania przebił wszystko. Zero 'tajemniczych' liścików, zero wyzwań na pojedynek. Kompletnie nic. Jakby szkoła w końcu zrozumiała, że zostawienie Jamesa Scotta samemu sobie, to najlepsze co można zrobić. Jedynym wyjątkiem była Nancy. Ale właśnie za to ją cenił - rzecz jasna, po cichu. Tak, aby nikt o tym nie wiedział.
Gdy Gryfonka przylepiła się do chłopaka, ten -o zgrozo- nawet nie drgnął, wciąż głaszcząc dziewczynę po jej czarnych włosach. Cóż za rozpieszczanie! Istna rozpusta!
- Och polubisz Masona. Niesamowicie interesujący z niego człowiek. Co do Malcolma, cóż, wiesz jaki on jest. Lubi znikać na tygodnie, a potem wraca obdarty, niedomyty trzymając zakrwawiony nóż - rzekł poważnym tonem, aby podkreślić fakt, iż jest niesamowicie dumny z takiego przyjaciela - Nie wydaje mi się, aby któryś z nas potrafił kontrolować te mugolskie pojazdy. W sumie nie ma to dużego sensu dla kogoś, kto potrafi się teleportować. Zrozumiesz w tym roku, gdy zdasz egzamin. Co do czyszczenia pamięci. Robię postępy, jednak jest to bardzo delikatny zabieg i na dziś dzień, cóż, prawdopodobnie ich pamięć zniknęłaby całkowicie. Amnezja bez szans na poprawę. Brzmi interesująco, czyż nie?
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Nancy Baldwin on Wto 12 Lis 2013, 22:06

- Ostatni raz nie skończył się zbyt dobrze. Chociaż nie powiem, dobrze było wpadać do skrzydła wiedząc, że będziesz tam, bo pani Gladstone przykuła Cię do łóżka - odpowiedziała, będąc szczerze zaskoczona słowami chłopaka. Bij aż do skutku? Cholerka... Jeszcze niedawno sam ją bił, a teraz proszę.
- Dobrze, że raz dla odmiany to ty oberwałeś, a nie ja - dodała, przygryzając lekko paznokieć palca wskazującego. Paskudny nawyk, ale Gryfonka starała się go zwalczać, więc szybko wyciągnęła palucha z gęby. - Przestraszyłam się, że umrzesz a ja trafię za kratki - dodała jeszcze, całkiem serio, a na wspomnienie krwi i wykręconej ręki zrobiło jej się zimno.
- Zgaduję, że to miejsce GDZIE dotknąć, wcale nie jest takie oczywiste. Uznam, że jestem zbyt głupia na ten żart i będę udawać, że nie rozumiem - westchnęła, pokręciwszy głową. Na kolene słowa Krukona, Gryfonka ożywiła się nieco.
- To są jakieś kobiety łase na bogactwo Scottów? Mam nadzieję, że na bogactwo twojego kuzyna, a nie twoje? - Zagaiła z wyraźnym zdziwieniem i zaciekawieniem w głosie. Paskudne żony dla Jamesa i Księżulka to jedno, ale co z innymi łasymi kobietami, które wcale nie muszą być już takie PASKUDNE? Gryfonka postanowiła, że przyjrzy się Jamesowi i dziewczynom Ravenclawu troszkę bliżej. W ramach protestu przeciw owym kobietą czyhającym na rodzinną fortunę, czarnowłosa oplotła szybko Jamesa ramionami w pasie, maksymalnie minimalizując (przepraszam, miałam dziś kolosa z ekonomii, stąd te piękne wyrażenia...) odległość między nimi. Korzystała z tej chwili słabości chłopaka. Kto wie, może się spił? Kolejna taka okazja mogła się nie trafić!
- Boże, James... Kiepski żart z tym zakrwawionym nożem, jeśli wiesz o czym mówię! Biedny Malcolm... Jest chyba jedyną osobą w szkole, która cieszy się gorszą reputacją niż Ty. Powinieneś go wziąć na ojca chrzestnego dla Juniora! Niech dzieciak poznaje życie - zakończyła swój początkowo mało radosny wywód, zachwycającą puentą. - A egzaminu pewnie nie znam. Znając siebie i swoje umiejętności, pewnie skończę jedną nogą na progu domu, a drugą w salonie. Jazda samochodem jest super, pewnie nigdy nie jechałeś! To pojedziesz. Pokażę Ci wszystkie mugolskie sprzęty, zobaczysz, będzie super! Mój ojciec trzyma broń w swoim gabinecie - rzekła, machając lekko brwiami w zachęcającym geście.




If we don't stop now we'll be dead by summer.


* * * *
avatar
Nancy Baldwin
Prefekt: Gryffindor

Prefekt: Gryffindor

Wiek : 20
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : pół na pół
Genetyka : Jasnowidz
Majątek : nie posiada żadnego

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t658-skrytka-pocztowa-nancy-ba

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by James Scott on Czw 14 Lis 2013, 21:15

- Nie lubię tej baby - mruknął na wzmiankę o szkolnej pielęgniarce - I jestem przekonany, że ze wzajemnością. Od czasu tego incydentu z Twoją głową, zbrojami i ścianą. Pamiętasz, nie? Od tamtego czasu dziwnie marszczy brwi, jak tylko mnie zobaczy. Kto wie, może nawet mnie podtruwa? - zaśmiał się głośno, acz krótko - było by to dość zabawne!
Chłopak bąknął tylko 'bywało gorzej'. Nie lubił mówić o sobie i swoich 'przygodach'. Zwłaszcza małej Nancy, które uwielbiała przesadzać. Opowiadanie jej o dziurze w brzuchu, czy innych, równie ciekawych ranach, mogłoby skończyć się kolejnym wybuchem złości, lub zmartwienia - w tej chwili Scott nie był pewny jakich zachowań można się po niej spodziewać!
- To jeszcze dodam, że trzeba wiedzieć CZYM dotknąć
James nie zdążył jednak się zaśmiać z własnego żartu, gdyż ożywienie Baldwinki przywiodło do jego głowy masę emocji. Od złości, że w ogóle o czymś takim wspomniał, po panikę, że dziewczyna zaraz zaskoczy go kolejną dziwną reakcją.
- A widzisz jakieś kobiety kręcące się przy mnie? - zagaił starając się uspokoić nieco Gryfonkę - Jestem pewny, że doszły do wniosku, iż fortuna nie jest warta męczenia się ze mną - I po raz kolejny tego wieczoru, Krukon rzekł prawdę! Cóż za niebywała rzecz. Święto niemal - Nancy, proszę - rzekł, gdy macki panienki oplotły go mocno - To nie jest konieczne - Zaciśnięte oczy chłopaka mogły świadczyć, iż z całych sił stara się on być miły dla kobietki i nie zranić jej kolejnym głupim tekstem.
- Żart dobry. Bardzo - pokiwał głową, aprobując tym samym sposób w jaki mózg panny zrozumiał ów zdanie - Ano, dobrym to pomysł. James musi mieć dobrych opiekunów
Scott wziął głęboki oddech i wstał.
- Chodź, późno już się robi. Opowiesz mi o tej broni po drodze.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Antonija Vedran on Nie 24 Lis 2013, 18:08

Tonka unikała Puchońskich terenów jak ognia bojąc się natknąć na Quinn. Myśl o jakiejkolwiek rozmowie jawnie ją przerażała. Nie lubiła rozmawiać o swoich uczuciach. Było tyle innych uroczych tematów, więc nie ma chyba potrzeby skupiać się aż tak bardzo na sobie, prawda? Dlatego też kiedy tylko skończyła wiązać swojego czarnego trampka, założyła swoją czarną ramoneskę i niemalże biegiem wypadła z murów zamkowych. Nie ważne gdzie, byleby jak najdalej od Puszkolandii. Pogoda była na plusie, a śnieg nie pokrył jeszcze błoni. Chorwatka trochę nad tym ubolewała jako największa fanka śniegu na całej planecie. Uwielbiała obserwować przez okno jakiejś pustej sali jak lekki puch przysłania trawę. Uwielbiała też słyszeć jak śmiesznie skrzypi pod jej butami. Najbardziej jednak kochała nierówne bitwy na śnieżki po których cała lądowała w wielkiej zaspie głośno się przy tym śmiejąc. To nic, że zwykle kończyła takie zabawy gigantycznym katarem i bólem gardła... takie poświęcenie to nawet nie poświęcenie. Rozejrzała się wokół szukając właściwego dla siebie miejsca i nie zastała nic oprócz rozciągających się wokół błoni pełnych wracających z wioski uczniów. Nie chciała tu być. Chciała być gdzieś sama w miejscu, gdzie jej oczy będą mogły rozkoszować się jakimś znośnym widokiem. Bez większego zastanowienia odwróciła się na palcach i niemalże biegiem pognała w kierunku swej ukochanej samotni, przy przystani. Doszła do końca molo i na nim usiadła po turecku utkwiwszy spojrzenie w zarysach wioski oświetlanej teraz przez multum latarni nocnych zastanawiając się nad różnymi dogmatami życia codziennego.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Anthony Wilson on Sro 27 Lis 2013, 21:04

W dzisiejszym dniu Anthony miał wyjątkowo dobry humor, pomimo tego, że dalej nic mu się nie układało to przez większość dnia na jego twarzy malował się uśmiech. Wychodząc z pokoju ubrany w dres z zamiarem pobiegania, bo ostatnio strasznie się opuścił, zabrał ze sobą rzecz jasna paczkę papierosów. Naładowany energią nie wiadomo skąd po chwili już znalazł się na błoniach i w sumie nie miał żadnego pomysłu gdzie chciałby pobiegać. Na sam początek dobiegł do Zakazanego Lasu dochodząc do wniosku, że nie jest to zbyt odpowiednie miejsce do biegania, a potem skierował się na swoją ulubioną przystań żeby zapalić sobie papierosa. Może to nie było jakieś świetne połączenie bieg plus papierosy, ale dla Tony'ego to był swego rodzaju rytuał. Kiedy był już dosyć blisko, zauważył, że ktoś siedzi na samym końcu patrząc się przed siebie, chwilę potem poznał w tej osobie swoją Tośkę. Na samą myśl o spotkaniu z nią wyszczerzył się sam do siebie i zaczął skradać się tak by go nie usłyszała. Znajdując się już tuż nad dziewczyną, zakrył jej oczy dłońmi i pochylił się składając na jej policzku krótki pocałunek. Niech zgaduje kto.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Antonija Vedran on Sro 27 Lis 2013, 21:20

Czy życie każdej nastolatki jest trudne? Nie. Tośkowe życie ani troche nie było trudne do momentu w którym zobaczyła wargi Q. przyklejone do warg jej współlokatora w sposób całkowicie... nieetyczny. Od tamtej chwili życie było ciężkie. Bycie singlem było wbrew pozorom ciężkie. Przynajmniej dla Antoniji która potrzebowała ciągle mieć kogoś, głównie po to, aby być w pewien sposób uwielbianą. Lubiła kiedy ktoś ją adorował, mówił jej, że jest piękna i nie pozwalał zbliżać się do niej nikomu powołanemu do tego celu. Było z kim zjeść śniadanie, obiad.. A teraz? Teraz była otoczona nic nie wartymi koleżankami które starały się ją pocieszyć myśląc, że chłopak ją zdradził, a ona uciekała przed nimi. Tak jak teraz. Drgnęła czując czyjeś dłonie na swoich oczach i chcąc nie chcąc jej wargi wygięły się w uśmiechu.
- Hm... - podniosła swoją dłoń i dotknęła opuszkami palców dłonie które zasłoniły jej widok. Już po pierwszym dotknięciu wiedziała, że są to dłonie męskie. W głowie automatycznie pojawiły się dwa imiona, ale wolała uderzyć w bezpieczniejszy target kiedy poczuła czyjeś wargi na swoim policzku.
- Cześć Tony! - rzuciła wesołym tonem, a kiedy w nagrodę za dobrą odpowiedź zabrał swoje dłonie uśmiechnęła się do niego wyciągając swoje nieco zmarznięte dłonie z kieszeni kurtki.
- Jak leci, przyjacielu? - zapytała wpatrując się w niego swoimi wielkimi, czekoladowymi oczyskami w oczekiwaniu na odpowiedź.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Anthony Wilson on Sro 27 Lis 2013, 21:33

W sumie Anthony nigdy nie wcielał się w tą drugą stronę, bo to zazwyczaj właśnie on zdradzał i ranił a dziewczyny za nim latały. Jego życie też nie było cięzkie dopóki nie zakochał się w Emily a potem ją zdradził. Często tłumaczył to sobie tym, że jest młodym wilkołakiem i ma większe zapotrzebownie seksualne, jednak potem zorientował się, że to jest trochę głupie.
- To było zdecydowanie zbyt łatwe - posłał jej lekki uśmiech i usiadł sobie po turecku obok niej. Chyba lubił to miejsce tak samo mocno jak ona i w sumie cieszył się, że ją tu spotkał właśnie dzisiaj. Nawet jeśli bedzie miała zły humor, to on wiedział, że musi zarazić ją tą swoją bestroską, bo w jego przypadku ostatnio nie spotykane było natrafić na takie samopoczucie.
- U mnie? Wszystko w zawieszeniu, a uwierz, że jest mi trochę trudno wytrzymać bez seksu - dodał jak gdyby odezwał się w nim stary Tony, ten przed tym jak zakochał się w Bronte. Wilson złapał jej zmarzniętą dłoń w swoją o wiele cieplejszą.
- Lepiej?- zapytał ujmując jej chudą dłoń. - Opowiadaj co u Ciebie, moje życie jest nieciekawe w porównaniu do Twojego- wpatrywał się caały czas w dziewczynę, pomimo tego wyglądała dzisiaj ładnie, a może to Tony miał spaczony gust?
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Antonija Vedran on Pią 29 Lis 2013, 17:19

Gdy usiadł obok niej, po dłuższej chwili zastanowienia objęła go swoimi chudymi ramionami prawie całego i oparła głowę o jego ramię. Ostatnio kiedy ze sobą rozmawiali wszystko było u niej w zupełnym porządku podczas gdy u niego... sprawy stały w miejscu. Podczas gdy u niego wciąż było tak samo nudno i stabilnie, tak u niej sprawy obróciły się o trzysta sześćdziesiąt stopni. Na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech gdy usłyszała jego uwagę o seksie. Zaśmiała się nawet cicho odklejając od niego. Nie bez przyczyny się śmiała. Dotychczas myśli niezakochanego Tony'ego kręciły się tylko i wyłącznie wokół seksu. Co miłość z niego zrobiła!
- A nie możesz tego odwiesić? Będzie bal, zaproś ją na imprezę, zachowaj się jak dżentelmen i udawaj, że nie myślisz o seksie. - poradziła mu wciąż delikatnie się uśmiechając, po czym zebrała swoje włosy odrzucając je na jedno ramię i znów utkwiła wzrok w światełkach wioski. Gdy tylko ciepła dłoń Ślizgona spotkała się z jej zmarzniętymi już łapkami posłała mu szeroki uśmiech i zacmokała cicho zastanawiając się nad stosownym doborem słów.
- Zerwałam z Q. i teraz nie mam z kim iść na bal, chociaż sukienkę mam i buty w sumie też, więc czekam aż ktoś mnie zaprosi, bo sama przecież nie pójdę, prawda? Jak to tak można się samej na balu pokazać? Żeby się ze mnie śmiali? Nie, nie, nie. - pokiwała dość energicznie głową dając jasny przekaz, że jej noga nie postanie na balu dopóki nie znajdzie godnego swojej osoby towarzysza, albo towarzyszki. Grunt to być otwartym!
- I nie mam do kogo wracać na przerwę świąteczną o ile nie przygarną mnie Fitzpatrickowie więc pewnie zostanę w Hogsmeade. - dodała jeszcze i położyła swoją drugą dłoń na jego gorącej, wilkołaczej łapie żeby się ogrzać.
- Możesz coś poradzić na moje problemy, sisko frendasko? - ostatnie słowa powiedziała z niemałym rozbawieniem, choć wcale jej do śmiechu nie było.
Po prawie godzinie rozmowy i siedzenia na pomoście udali się na kolację do Wielkiej Sali.
avatar
Antonija Vedran
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : Półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t717-skrytka-pocztowa-tonki-ve

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Lucas Castellani on Pon 05 Maj 2014, 21:42

No i znowu był w chłodnej, pochmurnej Anglii, gdzie zazwyczaj pogodne usposobienie Lokiego szło w cholerę, a na jego miejsce pojawiała się ta chłodniejsza wersja chłopaka. Z resztą, w porównaniu do Argentyny, Wielka Brytania posiadała liczbę ludzi oschłych i bezwzględnych, aż nadto.
W takie dni jak ten, kiedy to własnie wrócił ze słonecznej Ameryki Południowej i nie miał co ze sobą zrobić, przychodził na przystań, która przywodziła mu na myśl ogromne białe molo, zmierzające wgłąb błękitnego oceanu. Właśnie dzięki takim zabiegom udało mu się przeżyć sześć lat w deszczowej i tak przez niego znienawidzonej Anglii. Tego wieczoru nie było inaczej. Ciemny granat nocy całkowicie zasnuł sklepienie niebieskie, nie pozostawiając na nim ani jednej gwiazdki, ani jednego prześwitu pomiędzy chmurami. Argentyńczyk wszedł ostrożnie na drewniany, na pewno zbutwiały od dołu, podest, aby po chwili znaleźć się na samym brzegu przystani. Gdy dotarł do swego celu, oparł się biodrem o wyjątkowo solidną, również drewnianą, barierkę i odpalił sobie papierosa. Nie palił nałogowo, ale takie dni potrafiły wyciągnąć z niego wszystko co najgorsze.
avatar
Lucas Castellani
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1120-skrytka-pocztowa-lucasa-

Powrót do góry Go down

Re: Przystań

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach