Gabinet nauczyciela Eliksirów

 :: Hogwart :: Lochy

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 18:28

First topic message reminder :



Skromnie umeblowany gabinet wraz z sąsiadującym pokoikiem oddany do dyspozycji nauczyciela eliksirów.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Monika Kruger on Pią 17 Kwi 2015, 17:17

Cały Brandon. W zasadzie to byli do siebie bardzo podobni, dlatego może niezbyt im się dotąd układało. Podobne charaktery, tak samo impulsywne i oboje najpierw robili a potem dopiero myśleli. To przeciwieństwa się przyciągają. To przeciwieństwa się uzupełniają. Dopóki Monika była cichą myszką, to nawet dobrze się dogadywali. Od kiedy została gwiazdą porno wśród ślizgonskiej społeczności, zarówno jej życie  się zmieniło, jak i ona sama.
Świdrowała spojrzeniem jego udręczoną twarz, która była jej tak dobrze znana i którą tak mocno kiedyś (nadal?) kochała. Mówił prawdę? Raczej tak. Dziewczyna słuchała uważnie nie przerywając mu w pół słowa, bo tak naprawdę układała sobie to dopiero w głowie. Jak już poukłada, wtedy zajmie się szukaniem odpowiednich słów.
Czyli jej przypuszczenia, a także przypuszczenia jej siostry i Nevana okazały się prawdziwe. Cała ta szopka wywołana była chęcią wstrząśnięcia Rafflesem, a przy okazji także panną Kruger. No proszę, jacy ekonomiczni, chcieli uważać dwa eliksiry w jednym kociołku!
Z satysfakcją jednak zauważyła, że jej obojętność została zauważona. Tego się chyba najbardziej obawiała, że Brandon nie daj boże pomyśli, że spoufalaniem się z Gregorovic jak najbardziej ją rani. Nie było tak. Po tej rzuconej przez nią klątwie całkowicie przestała ingerować w życie osobiste Taytha, co udowodniła chyba dobitnie na weselu u Greengrass'ów.
Ale zaraz, zaraz, coś jej jednak nie pasowało.
- Dlaczego chciałeś mnie wkurzyć, skoro podobno nic nas już nie miało łączyć? - wyrzuciła z siebie. Gdy ona folgowała sobie z Cortezem, jej jedynym celem było pokazanie Brandonowi jak bardzo cierpiała przez wakacje i zwyczajnie chciała by on poczuł to samo. Kochała go, to jasne. Gdyby było inaczej, miałaby to głęboko tam, gdzie słońce nie dochodzi.
Gdy Brandon skończył wstrząśnięta wyzerowała szampana, który pozostał w jej kieliszku. Minęła ślizgona i podeszła do stolika na którym stało jeszcze kilka tuzinów takich kieliszków tylko, że pełnych. Sięgnęła po kolejny i kilkoma łykami opróżniła go. A potem jeszcze dwa. Była przekonana, że na trzeźwo tego nie przetrawi.
Brandon mówi jej coś takiego, a na koniec zaznacza, że pewnie do siebie nie wrócą, i że wcale nie stara się ją odzyskać? Bez sensu, to po co w takim razie w ogóle jej to mówił? Nie kupowała wersji pod tytułem "Zasłużyłaś na to".
Chwilę jeszcze w kompletnym osłupieniu wpatrywała się w niewielką plamkę na obrusie, po czym spojrzała na Włocha.
- Kompletnie cię nie rozumiem. A może nie chcę rozumieć. Czemu ty mi to robisz? Dlaczego nie dasz mi spokoju raz na zawsze?


Ostatnio zmieniony przez Monika Kruger dnia Sob 18 Kwi 2015, 09:06, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Misza Gregorovic on Pią 17 Kwi 2015, 20:59

Zdecydowanie szaty wyjściowe Durmstrangu prezentowały się lepiej od szat wyjściowych Hogwartczyków! Przynajmniej tak uważał każdy uczeń Durmstrangu kiedy miał okazję wyciągnąć swoją z kufra. Takie okazje nie zdarzały się zbyt często w Anglii więc kiedy tylko do uszu uczniów z wymiany dotarła informacja o przyjęciu organizowanym przez nowego nauczyciela eliksirów na którym to przyjęciu obowiązują eleganckie stroje wszyscy zaczęli deklarować swoją obecność. Czy więc dlatego tak naprawdę tutaj był Misza Gregorovic? Sam zaczął się nad tym zastanawiać kiedy stał razem z Johansenem i kółkiem Puchońskiej adoracji w kwiecistych sukienkach z rozkloszowanym dołem. On jednak ich nie widział. Nie widział tych uśmiechniętych twarzy z zza dużą ilością pudru. Patrzył ponad ich głowami znudzonym spojrzeniem obserwując ludzi tańczących na parkiecie.
Ciężko ich było nie zauważyć. Ona w różowej pudrowej sukience, on w czymś co z pewnością nie było jego szatą wyjściową, zaś miało sprawiać pozory elegancki. Ironiczny uśmiech wykrzywił wargi Rosjanina, a on sam nie wiedzieć czemu poczuł się nieco rozczarowany. Królowa i król znów razem? Ona ma teraz odznakę Prefekta, jest więc najprawdziwszą królową zielonych żuczków. On jest nim, bogatym dzieciakiem z łobuzerskim uśmiechem, a tacy zawsze są popularni. Ona jednak do niego nie pasuje. On podobno spotyka się z Miszową siostrą. Nie mógł przestać ich obserwować swoimi czekoladowymi tęczówkami, a jego czoło zmarszczyło się w zastanowieniu. Coś mu tutaj nie pasowało, jednak nie potrafił określić co dokładnie. Nie zastanawiał się jednak nad tym aż tak bardzo, bo rudowłose dziewczę stojące przed nim zaczęło mu bezczelnie machać dłonią przed oczami zmuszając do zwrócenia na siebie uwagi. Niechętnie to zrobił przywołując na twarz wyraz grzecznej uprzejmości, choć tak naprawdę wcale nie miał ochoty na jej towarzystwo. Trudno mu było teraz przypomnieć sobie w jakich okolicznościach zgodził się ją tutaj zabrać. Spojrzał na chwilę na Micaha i... już wiedział. Jej bliźniacza siostra miała większe piersi i żywo gestykulowała, a jego przyjaciel najwidoczniej lubił jej towarzystwo. Zgodził się, bo chciał być dobrym kumplem. Jak zwykle. Kiedy Puchonka przestała domagać się uwagi byłego Krukona podniósł wzrok na parkiet, ale Moniki i Brandona już tam nie było. Czyżby to była ta część bajki w której księżniczka oddaje majtki złemu księciu? Wystarczyło spojrzeć na stolik pełniący rolę baru i widać było, że jeszcze nie. Teraz Kruger piła. Zbyt dużo piła.
- Przepraszam, muszę się przywitać z kimś - wydusił z siebie wraz z twardym rosyjskim akcentem i nie zważając na obrażoną minę Rudej ruszył w kierunku dawnych kochanków. Wyciągnął dłoń w kierunku Niemki z szarmanckim uśmiechem kompletnie ignorując obecność przyszłego czy tam już niedoszłego szwagra.
- Panno Kruger, można prosić? O ile pamiętam jest mi pani coś winna - powiedział jak gdyby nigdy nic uśmiechając się szeroko.
avatar
Misza Gregorovic
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Moskwa, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Brandon Tayth on Sob 18 Kwi 2015, 17:59

- Z tego samego względu, dla którego ty spotykałaś się z Cortezem.
Nie był głupi, wiedział, że wtedy ją zaniedbywał, a ona miała do niego żal o pozostawienie samej sobie w Londynie. Zdawał sobie sprawę z tego, że pewne wydarzenia pociągają za sobą kolejne. Efekt domina w ich przypadku był nieunikniony.
Patrzył w milczeniu, jak Monika wypija kolejne kieliszki szampana. Nie śmiał jej powstrzymywać, jeszcze życie było mu miłe. Znowu miał przesrane i niepotrzebnie zaczął mieszać... Ale nie miał siły na oszukiwanie samego siebie i wszystkich wokół. Kruger i Tayth byli na siebie skazani, koniec kropka.
- A chcesz, żebym dał ci spokój? - zapytał cicho, wpatrując się intensywnie w jej oczy. - Kocham cię i wiem, że ty mnie kochasz. Ilekroć sobie ciebie odpuszczam to... - nagle urwał, dostrzegłszy kątem oka, że zmierza ku nim brat Leny we własnej osobie. Uniósł brwi w zdziwieniu, kiedy został kompletnie zignorowany przez Rosjanina. No nie, facet był bezczelny. Włoch mimowolnie sięgnął ku kieszeni, lecz póki co nie wyjął różdżki. Zerkał to na Gregorovica, to na Monikę, zastanawiając się, czy jego była dziewczyna postanowi go olać. Wtedy wszystkie jego wątpliwości zostaną rozwiane.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Monika Kruger on Sob 18 Kwi 2015, 18:43

Kocham cię i wiem, że ty mnie kochasz. Kocham cię i wiem, że ty mnie kochasz. Kocham cię i wiem, że ty mnie kochasz. Kocham cię i wiem, że ty mnie kochasz.
Monika wpatrywała się w niego osłupiała, rozdziawiając buzię. W głowie naraz pojawiło się jej milion myśli, a każde mówiło o czym innym. Poza tym, chyba popełniła błąd, że w tak krótkim czasie wypiła tyle kieliszków szampana, bo niestety nie była mocną zawodniczką. Alkohol z łatwością sprawiał, że świat dookoła niej wirował i nie mogła skupić wzroku na niczym konkretnym. Mimo to starała się mocno, by powiedzieć coś sensownego, choć nic takiego nie przychodziło jej do głowy.
Czy to nie na to czekała? Czy nie o to jej chodziło? Nie chciała mieć Brandona z powrotem? Przecież wydawałoby się, że właśnie taki cel chciała osiągnąć, gdy płakała na balkonie, albo gdy udawała, że ten ślizgon jej nie obchodzi. Miał rację, kochała go, ale obiecała sobie też, że nie pozwoli na to, by po raz kolejny ją zranił.
Chciała mu powiedzieć, że się boi, że oczywiście nie ma zostawiać jej w spokoju, ale jak on to sobie wyobraża? Chciała mu powiedzieć, że to trochę za późno, że już go sobie odpuściła, ale żeby wiedział, że nigdy nie przestanie o nim myśleć. Chciała mu to wszystko powiedzieć, ale jej pijana głowa sama stwierdziła, że to jednak bez sensu. Coś jednak wypadałoby odrzec i już otwierała usta, już miała na końcu języka pierwsze słowo, kiedy usłyszała, że ktoś wypowiada jej nazwisko. Kojarząc trochę z opóźnieniem spojrzała w stronę, skąd dobiegał głos i z niedowierzaniem wyjąkała:
- Misza?
Jeśli odbywałby się konkurs, na wybranie najgorszej możliwej chwili, by zaprosić dziewczynę do tańca, to panicz Gregorovic zająłby chyba wszystkie miejsca, deklasując całkowicie swoich rywali. To jasne, że była mu coś winna, w końcu ostatnio uczynnie i bez słowa zajął się polerowaniem jej miotły. Ale akurat teraz chciał odebrać swoją zapłatę? Akurat teraz? Monika wiedziała, że jeśli z nim pójdzie, Tayth pomyśli, że nie ma już żadnych szans, jeśli zaś oleje Miszę, to ten się obrazi. I jak tu wyjść z twarzą z takiej sytuacji? Promile we krwi absolutnie nie pomagały.
Spojrzała na ślizgona. Chwyciła go za ramię i odciągnęła na bok, dając znak Miszy, by poczekał krótką chwilę.
- Posłuchaj. To nie jest takie proste, jak ci się wydaje. Myślisz, że możesz mnie tak zostawiać i wracać do mnie, kiedy ci się zachce? Myślisz, że jak powiesz mi, że mnie kochasz to z wywalonym jęzorem za tobą pobiegnę? Nie chcę przeżywać tego samego po raz trzeci, kiedy znów stwierdzisz, że jednak mnie nie chcesz. Już tak dobrze mi idzie! Zaczęłam już dostrzegać, że mój świat nie kręci tylko w okół ciebie! Po co mi to mówisz? Nie zapominaj, że ja też mam uczucia... - W sumie nie chciała żeby zabrzmiało to tak dobitnie. Nie chciała mówić tego tak ostro, po prostu samo tak wyszło. Odetchnęła głęboko i kontynuowała, tym razem nieco smutniejszym tonem. - Postaw się w mojej sytuacji. Co byś zrobił na moim miejscu? Ja się po prostu boję.
Gdy skończyła swój przydługi monolog zdała sobie sprawę, że przez cały ten czas ściskała jego ramię. Puściła go w jednej chwili i odsunęła się.
- Przepraszam Brandon. Nie jestem zabawką.
Podeszła do Miszy i pociągnęła go w stronę parkietu. Z początku nie odzywała się wcale, po kilku przydługich sekundach jednak westchnęła i spojrzała na Rosjanina.
- To zabawne, jak w kilka sekund można się upić i od razu wytrzeźwieć. - Doskonale pamiętała, jak ostatnim razem w Pokoju Wspólnym oboje omawiali temat Taytha i jego siostry. Pamiętała, co wtedy mówiła. Misza na pewno też pamiętał. Ślizgonka pokręciła głową uśmiechając się pod nosem.
- Dlaczego wy faceci jesteście tacy... - urwała szukając w głowie właściwego słowa i starając się absolutnie nie patrzeć na Brandona. Na Merlina, wiedziała, że dobrze zrobiła. Szkoda tylko, że jej serce twierdziło coś kompletnie odmiennego.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Misza Gregorovic on Sob 18 Kwi 2015, 21:18

Kątem oka zauważył ruch Ślizgona w kierunku kieszeni. Sam zacisnął dłoń w pięść na wszelki wypadek gdyby musiał jednak Brandonowi dać w ryj. A nie chciał mu dawać w ryj. Ogólnie jako miękka pipa nie chciał się bić. Wolał udawać, że go nie widzi. Wolał kiwnąć grzecznie głową pozwalając na chwilę odejść Monice na bok. Skąd miał wiedzieć, że trafił w najgorszy z najgorszych momentów? Nie jego wina, że był wyjątkowym pechowcem. Odprowadził ją wzrokiem na to ubocze, zanim rozejrzał się wokół. Dopiero teraz sobie przypomniał, że to gabinet tego nowego profesora. Ciężko o tym pamiętać, kiedy powiększono pomieszczenie dość znacznie za pomocą magii, dali słaby alkohol, wywiesili drogie tkaniny zasłaniające ściany i sufit, a i skrzaty całkiem ładnie się dzisiaj prezentowały. Doprawdy imponujące jak niewiele może wywołać tak duży efekt. Spojrzał w kierunku przyjaciela z dwiema rudymi na ramionach. Szeroki uśmiech na jego twarzy był szczery, Misza to widział, bo rysy twarzy mu złagodniały. Dobrze, że dobrze się bawi. Przed owutemami każda zabawa jest na miarę złota. Przynajmniej z tego założenia wychodzili chłopcy z Durmstrangu. Czekał, cierpliwie czekał wlepiając swoje spojrzenie w każdą inną parę oprócz Kruger i Taytha. Czekanie przerwał wtedy kiedy go dotknęła. Ruszyli na parkiet, a powolna muzyka wprost idealnie nadawała się do walca. Dobrze się składa. Wręcz doskonale. Walc to jedyny taniec któremu sprostać mógł Gregorovic, bowiem walca tańczono wszędzie. Na balach, przyjęciach i przyjątkach. Coś co opanował jedynie dzięki swojej matce. I nawet to lubił. Słuchał tego co ma mu do powiedzenia Niemka z lekko pobłażliwym uśmiechem.
- Jacy? - zapytał wciąż starając się pilnować kroków.
- Jak idzie nauka latania, pani Prefekt? - zagaił jeszcze z nieco sympatyczniejszym uśmiechem.
avatar
Misza Gregorovic
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Moskwa, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Brandon Tayth on Sob 18 Kwi 2015, 21:35

Słuchał w skupieniu tego, co mówiła Monika. Pochłaniał każde słowo z nieznacznie rozdziawionymi ustami. Miała rację, a on nie miał prawa zaprzeczyć jej w jakimkolwiek względzie.
Patrzył na nią i nie mógł znaleźć stosownej odpowiedzi. Krzywdził ją tyle razy, i choć ona nie pozostawała mu dłużna, to prawdę powiedziawszy właśnie Brandon był głównym sprawcą całego zła jakie ich wciąż spotykało. Egoizm i nieodpowiedzialność niszczyły każdy związek.
Gdy jej uścisk rozluźnił jego ramię, a ona odsunęła się od chłopaka, spojrzał na nią błagalnie.
- Monika, nie idź, proszę... - wymamrotał cicho, na nic innego nie było go w tym momencie stać. Wszystko zniszczył. Poczuł się tak, jak gdyby grunt osuwał mu się spod stóp. Ona jednak odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę Gregorovica. Mógł powiedzieć jej coś jeszcze, ale po prostu go zatkało i nie potrafił.
Nie czuł żalu. Nie czuł złości. W pewnym sensie ją rozumiał i pewnie faktycznie na jej miejscu zrobiłby dokładnie to samo. Nie zmieniało to jednak faktu, że zrobiło mu się straszliwie przykro. Gdyby nie podjął tylu złych decyzji w przeciągu ostatniego roku, to najprawdopodobniej byliby wciąż szczęśliwi i nie byłoby mowy o stu rozstaniach na tydzień.
Zrezygnowany pochłonął jeszcze jeden kieliszek szampana i ruszył w kierunku wyjścia. W jego kufrze tkwiła gdzieś jeszcze zapasowa flaszka ognistej whisky - idealna na tak żałosne okazje. Zatrzymał się w drzwiach, by rzucić Monice ostatnie spojrzenie. Kiedy udało mu się spotkać jej wzrok, rzucił bezgłośne "przepraszam" i wyszedł. Nic innego nie był w stanie już zrobić.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Monika Kruger on Pon 20 Kwi 2015, 09:51

- Monika nie idź, proszę...
Nie zareagowała. Nie obejrzała się, nie przystanęła, nie drgnęła. Zamknęła jednak oczy nie mogąc słuchać brandonowego tonu, w którym kryło się to, czego najbardziej się obawiała. To "coś" mogło ją złamać, jednak na całe szczęście, póki co, dała radę.
Znała Taytha i wiedziała doskonale co chłopak teraz zrobi. Nie musiała nawet patrzeć przez ramię, potrafiła sobie wyobrazić jak wychodzi, jak ciężkie, dębowe drzwi gabinetu zamykają się za jego osobą. Wiedziała doskonale dokąd pójdzie, że zaszyje się w swoim dormitorium, które na pewno było puste bo przecież wszyscy jego współlokatorzy bawili się świetnie na tej oto imprezie. Nie wiedziała tylko jednego - czy jest na nią zły, czy raczej smutny. Nie chciała tego wiedzieć!
Skoro jednak nie chciała, dlaczego tańcząc z Miszą wciąż gryzła ją ta sprawa? Dlaczego, gdy widząc jak panicz Gregorovic spoglądając na nią pobłażliwie zagaduje ją, nie mogła zmusić się do tego by odwzajemnić jego uśmiech? Jej myśli wciąż krążyły wokół tego co przed chwilą usłyszała. Podejrzewała, że gdyby nie pojawienie się Rosjanina, zareagowałaby zupełnie inaczej. Może nie wpadłaby mu od razu w ramiona, ale i nie odezwałaby się tak ostro...
- Tacy niereformowalni - powiedziała po dłuższej chwili zastanowienia, kiedy to w końcu odnalazła słowo, które jako tako odzwierciedlało jej myśli.
Walc był tańcem niezwykle prostym. Banalne kroki, do banalnego taktu. Mimo to był również tańcem niezwykle pięknym. Panna Kruger starała się wsłuchać w muzykę, starała się trzymać prosto, starała się dobrze bawić, jednak czuła, że jej uśmiech nie jest tak szczery, jakby tego chciała, a barwa głosu tak beztroska jak planowała.
- Robię delikatne postępy, ale to nie jest obiektywna opinia. Musiałbyś sam sprawdzić.
Gdy parkiet idealnie zsynchronizowanych par w końcu zamarł, czekając na kolejną piosenkę, Monika zawiesiła wzrok na swoim partnerze. Cóż, oczy Miszy nigdy nie będą szare, jego twarz tak łobuzerska, a jego włosy tak zmierzwione. Jednym słowem Gregorovic nigdy nie będzie Brandonem. Nikt nigdy nie będzie Brandonem. Niemka odsunęła się od chłopaka i spojrzała na niego w sposób, jakby chciała przeprosić go za całe zło tego świata.
- Wybacz - powiedziała cicho, a potem nie wierząc w to, co właśnie robi, podążyła w stronę wyjścia.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Rivius Fawley on Pią 12 Cze 2015, 15:54

Wszedł do swojego gabinetu beztrosko, rzucił płaszcz na stojący przy drzwiach wieszak i zasiadł przy biurku. Mimo bardzo później pory wcale nie chciało mu się spać. Oczywiście wcześniej dopomógł sobie odpowiednim eliksirem, teraz zaś miał ochotę na kolejnego drinka. Mocna głowa pozwalała mu wypijać hektolitry alkoholu, a ewentualny kac zawsze mógł zostać ekspresowo zwalczony przez któryś z osobiście wyhodowanych przez Fawleya specyfików.
Krótkie machnięcie różdżki sprawiło, że pojawiła się przed nim wdzięcznie wyglądająca szklanica z ulubioną ognistą whisky Ogdena. Nauczyciel upił łyczek i zerkał raz po raz na drzwi, jakoby kogoś oczekując. Był pewien, że chłopcy przyjdą. Chociaż za Jarsena nie dałby głowy. Trochę żałował, że jednak nie pozwolił pojawić się pannie Stark, ale uznał, że potraktuje młodą kobietkę łagodniej. Poza tym gdzieś z tyłu głowy odezwał się jego sentyment do dzieciaków z Rawenclawu, do którego przecież również należał.
Pozostała jeszcze kwestia odpowiedniej kary... Gdyby Rivius zdał się na swoje dość specyficzne poczucie humoru, po prostu podałby im jakiś dziwaczny eliksir i obserwowałby, jak Ślizgoni robią z siebie kretynów. Wiedział jednak, że nauczycielowi absolutnie nie wypada tego robić, dlatego musiał wykombinować coś innego.
Może po prostu ich upiję?
Fawley zachichotał cicho pod nosem na tę myśl. Chyba nie był przykładnym pedagogiem.
avatar
Rivius Fawley
Nauczyciel: Eliksiry


Wiek : 44
Skąd : Birmingham, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bogaty jak diabli

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1857-skrytka-pocztowa-riviusa

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Aleksander Cortez on Wto 16 Cze 2015, 10:35

Tak jak postanowił - pojawił się w umówionym miejscu z nauczycielem w celu odrobienia tych kilku punktów. Kto wie, może podaruje im nieco więcej niż tylko to co zarobili? W dodatku jego ciekawość popchnęła go do tego by sprawdzić co też dla nich wymyślił. Nie był śpiący, choć to lada moment miał wstać już kolejny dzień. Więc nie było mowy nawet o tym by się kłaść do łóżka.
Zapukał w drzwi gabinetu i kiedy usłyszał zaproszenie wszedł do środka.
- No to jestem, tak jak Pan chciał.- Rzekł bez witania się, bo nie widział najmniejszego sensu by ponawiać tą czynność. Bo w zasadzie też nie powiedzieli sobie jeszcze "do widzenia".
Ruszył kilka kroków wgłąb gabinetu i zatrzymał się nieopodal biurka nauczyciela. Nie pytał o nic, pozwalając mężczyźnie mówić.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Rivius Fawley on Pią 19 Cze 2015, 10:11

Z uśmiechem na ustach opróżnił szklankę i przeniósł spojrzenie na przybyłego właśnie Ślizgona. Co prawda brakowało jeszcze Frasera, ale nauczyciel zbytnio się tym nie przejął. Najwyżej spotkają go po drodze albo po prostu wymyśli dla uciekiniera inne zajęcie.
- Dobrze, panie Cortez, zrobimy sobie spacerek do Zakazanego Lasu - rzekł dziarskim tonem i wstał zza biurka. - Tak się składa, że brakuje mi paru składników, a Zakazany Las to znakomite zbiorowisko wyjątkowych okazów. Zakładam zresztą, że akurat Ślizgoni dobrze znają tamte tereny.
Pan Fawley ponownie zarzucił na ramiona zdjęty jeszcze niedawno płaszcz i upewniwszy się, że ma różdżkę, odsunął się, by przepuścić Aleksandra.
Łypnął na niego badawczo, już wcześniej zdając sobie sprawę z tego, że przecież musi być synem Beatrix, która uczyła tutaj przed nim. Co prawda była nieco młodsza od niego, lecz Rivius kojarzył ją, kiedy jeszcze wykładał na uniwersytecie jako młody leszcz świeżo po studiach. Zdolna studentka, oj zdolna.
- Skoro jesteś synem Beatrix, to poradzisz sobie z każdym stworzonkiem. Tylko miej różdżkę w gotowości.
Skierował się następnie w kierunku błoni wiodących prosto do lasu. Fawley kombinował coś nieco odmiennego od zbierania składników do eliksirów, ale na razie chłopak nie musiał o tym wiedzieć.
avatar
Rivius Fawley
Nauczyciel: Eliksiry


Wiek : 44
Skąd : Birmingham, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bogaty jak diabli

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1857-skrytka-pocztowa-riviusa

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Aleksander Cortez on Pią 19 Cze 2015, 15:17

Obserwował jak nauczyciel odkłada szkło i lekko się uśmiechnął, więc może jednak niesłusznie dostali te dwadzieścia punktów? Możliwe, że Samuel właściwie trafił z tym, że nauczyciel mógł być wstawiony. I dostał ujemne punkty za to, że to zauważył.
Na wzmiankę o Zakazanym Lesie natomiast wykrzywił usta w grymasie niezadowolenia. Błędem jest, że Zakazany Las wywołuje u każdego Ślizgona uśmiech na twarzy i zadowolenie na samą myśl o wycieczce w to miejsce. Bo on może i lubił tam chodzić, ale z pewnością kiedy miał na to ochotę i raczej nie z wstawionym profesorem.
- Mam jedynie nadzieję, że zawartość szkiełka była niewystarczająca by zmącić Panu umysł. - odpowiedział spokojnie, wręcz trochę rzeczowo. Ruszył już w stronę wyjścia, a słysząc uwagę na temat swojej matki pokiwał głową w podzięce, lecz należało też zachować jakaś skromność, choćby fałszywą, ale jednak.
- Dziękuję, ale myślę, że trochę przecenia Pan me możliwości, tak do trzeciego stopnia sobie powinienem poradzić, później to już raczej mnie przerasta, a dobrze wiemy, że tam jest o wiele więcej takich stworzeń. No i zna pan moją matkę? - odpowiedział i zadał na koniec pytanie, ponieważ trochę go to zaciekawiło.
Zniknął razem z nauczycielem.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Nevan Fraser on Pią 19 Cze 2015, 20:47

Również szedł za nauczycielem, lecz tak jakby nagle zniknął. Zjawił się w chwili, gdy Flawley wraz z Cortezem opuszczali gabinet nauczycielski. Okazało się, że Ślizgon poszedł odnieść miotłę oraz łupy.
Poprawił kaptur szaty zaciągając go na ramiona.
Nie wiedząc zbytnio gdzie jest cel wycieczki dołączył do Corteza i szedł w milczeniu obok niego. Nie miał zamiaru tracić punktów dla Zielonych, oraz poniekąd ciekawość popchnęła go do wybrania propozycji odrabiania punktów.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 20
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Rivius Fawley on Wto 23 Cze 2015, 23:01

Przepraszam za zwłokę, to przez egzaminy. Teraz będzie na bieżąco.
http://magic-land.forumpolish.com/t234p125-obrzeza-lasu#37490
avatar
Rivius Fawley
Nauczyciel: Eliksiry


Wiek : 44
Skąd : Birmingham, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bogaty jak diabli

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1857-skrytka-pocztowa-riviusa

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 17 Sie 2015, 23:20

ROK SZKOLNY 2015/2016




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Rivius Fawley on Czw 07 Sty 2016, 16:31

Nowy semestr zaczął się leniwie, przynajmniej dla mistrza eliksirów. Po świątecznym obżarstwie stał się bardziej pobłażliwy, może dlatego nie zadawał swoim uczniom zbyt wielu prac domowych, przez co oni wychodzili z klasy zadowoleni, a on odczuwał lekkie wyrzuty sumienia. W końcu eliksiry to najważniejszy przedmiot na świecie (tak, każdy nauczyciel dokładnie tak myśli o własnym) i Rivius nie powinien podchodzić w taki sposób do prowadzenia zajęć... Wstyd.
Mężczyzna westchnął ciężko, spoglądając na plecy wychodzącego właśnie kujona z piątej klasy. Na szczęście to była jego ostatnia lekcja dzisiaj. Mógł odpocząć. Choć z zasadzie nie czuł się zmęczony... Nie oszukujmy się - ciężko jest się przepracować, przez cały dzień przechadzając się od jednego kociołka do drugiego i od czasu do czasu wydając polecenia bądź udzielając rad nieco mniej rozgarniętym barankom.
Kiedy drzwi sali zostały zamknięte, na twarzy Fawleya zagościł nieznaczny uśmiech. Wreszcie mógł oddać się swojemu ostatnio ulubionemu i niezbyt chlubnemu zajęciu. Machnął różdżką lekko, sprawiając, że tuż przed nim pojawiła się szklanica pełna bursztynowego płynu. Upił kilka łyków, starając się ukoić skołatane nerwy. Na co dzień był oazą spokoju, ale dopiero gdy zostawał sam, mógł w pełni przyznać przed sobą, że jest w burej dupie. I jak tak dalej pójdzie, to znowu zostanie sam.
avatar
Rivius Fawley
Nauczyciel: Eliksiry


Wiek : 44
Skąd : Birmingham, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bogaty jak diabli

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1857-skrytka-pocztowa-riviusa

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Suzanne Castellani on Czw 07 Sty 2016, 18:14

Suzka lubiła eliksiry, nawet bardzo. Jednak parę lat nauki przy starej Cortez spowodowało, że nauka wcale nie przychodziła jej z łatwością. Wszak każdy wiedział, że jak miała wybierać to wolała posiedzieć na boisku niż studiować kolejne głupie receptury z autorskiej książki zasranej Cortez. Sorry Alek, taka prawda.
A panna Castellani eliksiry lubiła głównie pić, zwłaszcza takie, które miały w sobie alkohol i serwowane były na imprezach. Jednak te mikstury nie były wpisane do tych obowiązkowych na egzamin. Do którego musiała podejść i który zdać też by wypadało.
W tym pomóc miał nowy profesor od eliksirów, Rivius Fawley. Lubiła skurczybyka, a to na nią to już sporo. Zwłaszcza, że po Cortez miała uprzedzenie do tego przedmiotu, ogromne uprzedzenie. Ale najwyższa pora się przełamać i ruszyć dupsko w kierunku nauki żeby zdać OWUTemy.
Zaraz po swoich zajęciach wraz z książką i kociołkiem pognała w kierunku gabinetu profesora, który miał już tam na nią czekać, a przynajmniej miała taką nadzieję. Suzanne oczywiście nie uprzedziła o swoim przybyciu, zresztą ona nigdy nie uprzedza. Chyba że w grze, wtedy zawsze jest dwa kroki przed przeciwnikiem.
Mundurek ślizgonki daleki był od norm długościowych, za co notorycznie już dostawała punkty ujemne.
Zapukała kilkakrotnie i bez oczekiwania na odpowiedź z przygotowaną już miną niewiniątka zagościła w skromnych progach Fawleya.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale mam problem z tym eliksirem, nie wychodzi mi i nie wiem co robię źle - rzekła pokornie od razu podchodząc do mężczyzny z otwartą księgą na stronicy z eliksirem pięciorakim.
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Rivius Fawley on Czw 07 Sty 2016, 19:20

Gdy rozległo się pukanie do drzwi, Rivius wyrwał się z zadumy nieco poirytowany. Miał nadzieję, że nikt już nie postanowi zawracać mu gitary tego wieczoru, ale najwyraźniej trochę się przeliczył. Prorok Codzienny zastygł mu w dłoni, a samonapełniająca się szklanka spoczywała posłusznie na blacie biurka. Jakoś nie kwapił się, by ją zlikwidować. Nie czuł się jeszcze na tyle staro, żeby zgrywać przed swoimi uczniami stetryczałego przykładnego psora z zasadami ciętymi niczym miecz Gryffindora. Poza tym teoretycznie był po godzinach pracy i jako dorosły czarodziej mógł sobie chlapnąć. Nieważne, że robił to nieco częściej i mniej dyskretnie niż pozostali. Ale przynajmniej miał niemałe doświadczenie w warzeniu eliksirów wyskokowych na własną rękę.
- O, panna Castellani - mruknął znużonym tonem, kiedy do klasy wmaszerowała córka Marca. - Myślałem, że o tej porze uczniowie wypinają się na naukę.
Wyprostował się, zdjął nogi z biurka i rzucił Proroka na blat. Skoro już wychowanka Domu Węża postanowiła poszerzyć swą wiedzę, nie miał prawa jej zbyć. Mimo wszystko Rivius zawsze był otwarty na pomoc swym podopiecznym, zwłaszcza jeśli przywdziewali oni spódniczki zamiast spodni. Mężczyzna upił jeszcze jeden łyk płynu, który niewinnie przypominał mrożoną herbatę, po czym przeniósł wzrok z twarzy Ślizgonki na stronicę księgi, którą ze sobą przytachała. Po przeczytaniu kilku wersów jego brwi uniosły się nieznacznie, świadcząc o tym, że nauczyciel nie do końca rozumie, w czym rzecz.
- Hmm... Cóż. Mam tylko nadzieję, że panienka wie, że tego eliksiru nie wolno posiadać na terenie szkoły? Nie wspominając już o jego warzeniu?
Brytyjczyk utkwił badawcze spojrzenie czarnych oczu w dziewczęciu. Nie wyglądał jednak na zirytowanego bądź usilnie domagającego się wyjaśnień. Był po prostu ciekaw. A nie wydawało mu się, by Suzanne Castellani była na tyle nierozgarnięta, aby nie wiedzieć, że takie eliksiry jak eliksir pięcioraki, z pewnością nie są ani łatwymi w uwarzeniu, ani dostatecznie bezpiecznymi.
- Ślizgoni niezmiennie zadziwiają mnie od lat - rzekł pogodnie. - Kiedy uczyłem tu jeszcze przed Beatrix, nie przypominam sobie zajęć, na których by czegoś nie zmalowali. Teraz, kiedy wróciłem, również mnie nie zawodzicie swoją pomysłowością.
Zaśmiał się pod nosem, wspominając nocną eskapadę, w jaką wybrał się razem z młodym Cortezem i Fraserem, by dać im nauczkę. Chciał tylko trochę przegonić biedaków po Zakazanym Lesie, a nieźle nastraszył ich inferiusami, których obecności w ogóle nie przewidział.
- Dobrze, panno Castellani, proszę mi powiedzieć, po co faktycznie panienka tutaj przyszła.
avatar
Rivius Fawley
Nauczyciel: Eliksiry


Wiek : 44
Skąd : Birmingham, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bogaty jak diabli

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1857-skrytka-pocztowa-riviusa

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Suzanne Castellani on Pią 08 Sty 2016, 01:10

- Ja Panie profesorze jestem głodna nauki - skłamała uroczo trzepocząc rzęsami. Nie było szans się połapać, że ściemnia, wcale... przecież ona wygląda na taką kujonicę, co to siedzi w książkach nie mając nic ciekawszego do roboty. Dokładnie na taką. Niewinność jest zapisane w jej czekoladowych oczach.
Uśmiechnęła się dziewczęco i założyła kosmyk włosów za ucho dokładnie obserwując profesora. Jasne. Już na pewno ona uwierzy, że to jest herbata. Tylko naiwniak by nie zczaił, że to co przed chwilą pił to whiskey, które prawdopodobnie całkiem niedawno pił razem z jej ojcem "po robocie". Wszystkim można wrzucać takie bajery ale na pewno nie jej. Jednakże dziewczyna wcale nie miała zamiaru tego skomentować.
- Naprawdę nie wolno? Oh, chyba na 5 roku profesor Cortez naciskała na uwarzenie go. Hmmm... pewnie dlatego już nie pracuje... - teatralnie zamyśliła się jakby naprawdę obchodziło ją to co się stało z Cortezową. Pewnie siedzi w Azkabanie albo szlaja się po świecie rozsiewając mrok i zuo.
Ah no i oczywiście, że nie robiła tego eliksiru. Oczywiście, że wiedziała, że on wcale nie był jej potrzebny do życia i nawet tak naprawdę nie wiedziała na jakiej stronie otworzyła podręcznik, to był czysty przypadek. Taki wstęp. Przykrywka.
- Panie Profesorze, przecież to Slytherin, tu aż kipi pomysłowością i przebiegłością. Ale proszę się nie martwić, puchar Quidditcha wygramy jak najbardziej uczciwie! - rzekła pewnie i wcale nie kłamała. Mogła robić przekręty w każdej dziedzinie, ale jeżeli chodzi o ten sport to liczyła się dla niej nie tylko wygrana ale też i honor. Co to za przyjemność zwyciężyć dzięki nieuczciwości? Może Suzanne wiele zarzucić, ale na pewno nie katowanie podczas rozgrywek.
Westchnęła ciężko kiedy nauczyciel kazał jej przejść do rzeczy.
- No dobrze - zamknęła szybko książkę i spojrzała na Riviusa znów robiąc te niewinne oczęta - bo ja muszę zaliczyć OWUTemy z eliksirów na przynajmniej Z. A wiem Pan profesor, że aż taka wybitna nie jestem z tego a nie mogę prosić o naukę kogoś z rocznika, no bo jak to Suzanne Castellani może być od kogoś gorsza. Ja wiem, pan ma dużo zajęć i w ogóle. Ale jakby tak godzinka w tygodniu? To obiecuję że zdam na to Z! - zakończyła swoją szybką wypowiedź na jednym tchu. Poza tym chciała zrobić też nieco na złość swoim "koleżankom", które to od jakiegoś czasu podkochują się w Riviusie. W końcu było na czym zawiesić oko. Ta broda...
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Rivius Fawley on Pią 08 Sty 2016, 09:42

Oj, ile to już atrakcyjnych uczennic przychodziło do niego i za sprawą uroku osobistego i pokaźnych rzęs próbowało omotać profesorka na tyle, aby spełnił każdą ich prośbę... Kiedyś, kiedy był młodszy i mniej doświadczony jako nauczyciel, strasznie go to irytowało. W zamierzchłych czasach nie lubił być rozpraszanym przez świergocące dziewczęta, którym zdawało się, że krótką spódniczką i wzrokiem słodkiego kociątka są w stanie załatwić wszystko. Wtedy tego nie lubił... Teraz to inna bajka!
Od kiedy był z żoną w separacji, jego życie stało się nudne i monotonne. Ograniczało się przede wszystkim do popijania drinków ze znajomymi w Dziurawym Kotle, albo samotnym egzystowaniu w tych oślizgłych lochach. Urocza Amanda jako wila, której był już którymś z kolei mężem, miała bardzo ognisty temperament i chyba nie podobał jej się fakt, że Rivius spędza z nią coraz mniej czasu...albo po prostu nie spodobało jej się to, że wrócił do domu akurat wtedy, gdy w ich wspólnej sypialni przebywał pewien obcy pan. Cóż. Powinna się cieszyć, że tylko uszkodził mu mózg, zamiast go zabić.
Wyrwał się z kilkusekundowego zamyślenia i ponownie zawiesił mętne spojrzenie na wciąż obecnej w klasie dziewczynie. Jasne, że była ładna. Aktualnie miał awersję do kobiet, ale przecież nie sprawiło to, że stał się niewidomy.
- Uczyłem Beatrix, kiedy studiowała i choć była tylko trochę młodsza ode mnie, to mimo swoich mrocznych zainteresowań zawsze była bardzo inteligentną kobietą. I nie sądzę, żeby kiedykolwiek kazała uczniom uwarzyć taki eliksir - oznajmił rzeczowym tonem, po krótkiej chwili dodając - Przynajmniej nie na lekcji.
Na wzmiankę o Quidditchu jedynie uśmiechnął się pod nosem, upiwszy łyk bursztynowego cuda. Tia... Ślizgoni zawsze byli nad wyraz pewni siebie. Może to i dobrze. On, jako były Krukon, wolał pracować mózgiem, zamiast kombinować. Ale w przeciwieństwie do Puchonów czy Gryfonów, Ślizgoni potrafili działać przy pomocy intelektu równie umiejętnie, o ile zachodziła taka potrzeba. Może dlatego miał do wychowanków Domu Węża pewną słabość... Oczywiście nie tak silną jak do dzieci Rawenclaw. Ale przecież panna Castellani była taka miła, prawda?
- Owutemy? No tak, tak, przecież to już siódmy rok... Ależ ten czas leci. - Westchnął cicho, przerzucając strony przyniesionej przez Ślizgonkę księgi, jakoby od niechcenia. - Dobrze, myślę, że na godzinkę tygodniowo mogę przystać.
Jego usta wykrzywił nieznaczny uśmiech, a on sam obdarzył pannę Castellani przychylnym spojrzeniem. Naprawdę go zaciekawiła... Może dlatego, że zazwyczaj przebywał w towarzystwie osób, które były w jego wieku i podobnie jak on miały spartolone życie osobiste. A ta oto tutaj stojąca młoda dama emanowała pozytywną energią i niewinnością zarazem. Przy tym paradowała w kusej spódniczce, której obecności Rivius starał się nie zauważać, choć i tak po krótkim zlustrowaniu sylwetki Suzanne na wstępie utkwiła mu w pamięci. Chyba na starość robił się zboczony. Albo niebezpiecznym krokiem zbliżał się ku niemu kryzys wieku średniego, bo złapał się na tym, że za wszelką cenę starał się blokować brudne myśli. W sumie zdarzało mu się to coraz częściej, nawet na lekcjach. Te siódmoklasistki z roku na rok były coraz lepsze... Dobrze, że wyraz jego twarzy pozostawał niezmienny.
- Chciałabyś zacząć od zaraz, czy... - urwał, gdyż do jego uszu dobiegły jakieś krzyki dochodzące z korytarza. Jako nauczyciel nie mógł tego zlekceważyć, więc natychmiast podniósł się z siedzenia i ruszył w kierunku drzwi.
- Panno Castellani, myślę, że najlepiej będzie, jeśli umówimy się na przyszły tydzień. Tymczasem prosiłbym, żeby panienka udała się do Pokoju Wspólnego, chyba jest już późno - dodał pospiesznie na odchodne, dając dziewczęciu do zrozumienia, że jej wizytę uznał za zakończoną, po czym opuścił gabinet.
avatar
Rivius Fawley
Nauczyciel: Eliksiry


Wiek : 44
Skąd : Birmingham, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bogaty jak diabli

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1857-skrytka-pocztowa-riviusa

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Eliksirów

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Hogwart :: Lochy

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach