Sala eliksirów

 :: Hogwart :: Lochy

Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Go down

Sala eliksirów

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 18:27

First topic message reminder :



Ciemna, niska i chłodna osadzona w sercu szkolnych lochów. Znajduje się tutaj dwadzieścia stanowisk do sporządzania eliksirów, a także duże szafy, w których schowane są niezbędne składniki i odczynniki do sporządzania mikstur. Klasa oraz jej zawartość znajdują się pod opieką nauczyciela.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Sala eliksirów

Pisanie by Emily Bronte on Nie 29 Mar 2015, 18:32

Jak widać intuicja panny Bronte wyczuła pismo nosem, gdy przez jej głowę przemknęły czarne myśli. Pieczenie było całkiem znośne, a adrenalina skutecznie uśmierzała ból. Co innego widok lepkiej, ciemnoczerwonej cieczy sączącej się z rozciętej skóry. Ochyda! Emily mimowolnie oparła się zdrową dłonią o blat, czując jak miękną jej nogi. Co innego zwichnięty nadgarstek, obtłuczone kolana i łokcie, a nawet zdarta skóra. Rany cięte zawsze stanowiły apogeum jej wewnętrznej wytrzymałości. Czyżby odważne lwiątko schowało się pod stołem? Emily wyciągnęła rękę po różdżkę, potęga magicznej mocy pozwoliłaby jej przecież uleczyć na pozór niewielką rankę w mgnieniu oka. Strudzona wyzwaniem, nie zauważyła nawet, kiedy zbliżył się ku niej zaniepokojony Johansen. Niemalże zamarła, widząc, co wyczynia Durmstrandczyk. Kiedy odsunął krwawiące miejsce od swych warg, Emily wysunęła rękę z nienachalnego uścisku. Dla Bronte to i tak było stanowczo za wiele. Spłoszone spojrzenie nie otarło się o postać Szweda nawet raz, od czasu kiedy wyswobodziła swoją dłoń. Za pomocą zaklęcia zasklepiła ranki, z których jeszcze przed chwilą sączyła się krew. Dziewczyna odgarnęła z czoła jasne kosmyki, czekoladowe tęczówki kierując na pokryte krwią korzenie. Kolejne machnięcie różdżki sprawiło, że korzenie Asfodelusa magicznie zniknęły. Rzecz jasna, próbowała oderwać myśli od osoby, która stała tuż nieopodal.
- Wszystko w porządku, nie martw się. - Rzuciła cicho w jego stronę, sięgając po nową porcję korzeni. Kiedy udało się jej pokroić roślinę bez kolejnych uszkodzeń ciała, odetchnęła z ulgą. Płatki werbeny podobnie jak poprzednie składniki powędrowały do wnętrza parującego kociołka. Szklana chochla wykonała trzy okrążenia wbrew wskazówkom zegara. Wijące się dżdżownice nie wzbudziły weń nawet krzty obrzydzenia. Robaki dołączyły wrzącego wywaru, jakże dramatycznie kończąc swój żywot.
- Wygląda na to, że skończyłam. - Kąciki jej ust drgnęły w lakonicznym wyrazie zadowolenia, kiedy skierowała spojrzenie na Micah'a.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Sala eliksirów

Pisanie by Micah Johansen on Nie 29 Mar 2015, 23:00

Jeśli Micah miał jakąkolwiek słabość to była to z pewnością nieumiejętność rzucenia czaru na średniej wielkości rankę i jej bezpiecznego zasklepienia. Dlatego reagował instynktownie i po mugolsku. Inna dziewczyna by to przyjęła za choć trochę romantyczne, co? Może odrobinę chociaż, Ems?
Dał jej uciec, bo sam też poczuł lekkie zakłopotanie reakcją dziewczyny.
- Mhm - mruknął pojednawczo, jakby nie odstawił chwilę temu tej szopki. Wrócili do swoich stanowisk i przygotowywania eliksiru. Po dziesięciu minutach byli gotowi i przyozdobili swoje zajączki kolorowym, wielkanocnym futerkiem. Odprowadził Bronte do schodów na górę i wrócił do lochów, skąd udał się do pokoju wspólnego Ślizgonów. Miejmy nadzieję, że środa i tak jest aktualna...
avatar
Micah Johansen
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Bålsta, Szwecja
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala eliksirów

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 17 Sie 2015, 23:20

ROK SZKOLNY 2015/2016




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala eliksirów

Pisanie by Adrien Rien on Pią 22 Sty 2016, 10:49

Kociołki pełne dymu i unoszących się aromatów to chyba jedyna miłość Adriena. Drugą była połówka mocniejszego alkoholu oraz liście mięty które ciągle żuł. Chciał tym ukryć woń wydobywająca się z ust. Lubił tylko trzy rodzaje trunków: wino, miód pitny oraz tequilę.
Miód poznał jak grupa uczniów z Drumstrangu przyjechała na turniej magicznych umiejętności. Nigdy nie interesowały go tego typu imprezy, ale znajomości które związał podczas tej wymiany szybko zaowocowały. Cztery pojedynki i siedem pokonanych przeciwników. Do tej pory wspomina czasami w obecności Petera że udało im się pokonać dużo starszych i bardziej zaprawionych w boju synów Drumstrangu. Ciężko było to nazwać czymś innym niż masakrą. Ale znali Hogwart lepiej niż wszyscy i mieli swoje tajemne miejsca. Po wszystkim uciekli, zostawiając zakrwawioną breję ludzi samym sobie. Mogli nie zaczynać.
W tej chwili kiedy szedł powoli ciemnym, wilgotnym korytarzem czuł w nosie piekący zapach podgrzewanego bezoaru. Jego mikstura prawie dojrzewała. Brakowało jedynie jednego elementu. Udało mu się go zdobyć. Kilka nieprzespanych nocy na polowanie odniosło sukces.
Odstawił klatkę na stół. Podszedł do kociołka marszowym krokiem, zamieszał chcąc przyjrzeć się cieczy. Miała biały kolor, wielki kocioł pełen mlecznej substancji o ostrym zapachu bezoaru. Subtelny zapach ledwo wyczuwalny mógł zdradzić co kombinował chłopak, ale czy ktoś mógłby go podejrzewać że chce uwarzyć eliksir wypadania zębów?
Pewnie tak, znając jego upodobania i ludzi z którymi się kręci wszyscy mogli go ot o podejrzewać. Uśmiechnął się pod nosem. Odstawił srebrną łyżkę, pokręcił jeszcze po płomieniem. Zmierzył temperaturę, jeszcze tylko dwa stopnie więcej i będzie mógł zakończyć. Potem tylko cztery tygodnie w ciemnym chłodnym pomieszczeniu i eliksir będzie gotowy. Szybkim korkiem podszedł do stołu. Wsadził rękę do klatki. Zamknięty w niej mały szczur uciekał przed palcami chcącymi go pochwycić. Próbował nawet ugryź Adriena ale ten był szybszy.
- Zamknij się. - syknął do szczura którego mocniej ścisnął. Efekt był natychmiastowy - szczur zaczął głośniej piszczeć. Tego już Rien nie mógł znieść. Nie chciał zostać wykryty. Wszystkie eksperymenty z żywymi stworzeniami były surowo zakazane. I wszystkie próby podjęcia wytworzenia czegokolwiek przy użyciu żywego zwierzęcia musiały być zaakceptowane przez odpowiedni organ Ministerstwa Magii. W tej chwili pomyślał o tym że świat zszedł na szlamy i cisnął małe stworzonko do gorącego kociołka. Ostatnie piski zdychającego szczura zniknęły w gęstej pianie.
Coś poszło nie tak - jedyna myśl jaka przeszła przez głowę Adriena. Nie był aż tak bardzo podchmielony jak zazwyczaj bywało. Można by rzec iż był całkowicie trzeźwy ale jednak coś poszło nie tak. Dym powinien się zmienić w żółty, delikatny słomkowy kolor, a ten w dalszym ciągu był biały. Zamieszał delikatnie w kotle wyczuwając małe truchło szczura, ale nic się nie zdarzyło. W  pamięci przypomniał sobie zapiski z księgi którą ukradł z biblioteki. Wszystko przecież robił jak należy. Krew ze zdenerwowania pulsowała mu coraz szybciej w żyłach. Twarz zazwyczaj blada zrobiła się czerwona, a sam Rien nie czekając na winnego wyciągnął różdżkę. Wycelował w kociołek. Jedna krótka komenda zaklęcia przewróciła dorobek jego trzy miesięcznego potajemnego knucia. Ciecz wylała się, zalewając płomień i cała podłogę dookoła. Nawet mały trup szczura wypłynął z kotła i osiadł na mieliźnie. Chłopak prychnął i rozwalając jeszcze puste fiolki z stołu. Echo przekleństw rzucanych na wszystkich winnych jego klęski niosło się korytarzem, zdradzając jego obecność w lochu.
avatar
Adrien Rien
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : na wino/kobiety/lasery zawsze ma.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala eliksirów

Pisanie by Morpheus A. Maponos on Pią 22 Sty 2016, 15:05

Plotki o atakujących ślizgonach innych uczniów rozniosła się po szkole w ekspresowym tempie, a jeszcze szybciej w ich gronie profesorów.
Na nieszczęście chłopaka, to do niego należał dyżur w lochach w tym dniu co zresztą średnio pasowało Morpheuszowi i wyraźnie było to po nim widać. Twarz która i tak nigdy nie wyglądała przyjaźnie teraz zdawała się być jeszcze bardziej spowita mrokiem i czarną, duszną aurą otaczającą go zewsząd, widział to każdy obok którego przechodził i nikt nie odważył mu się stanąć na drodze, mając wrażenie, że ten dzisiaj, akurat w tym dniu jak nigdy miałby w poważaniu regulamin, dyrektora i wszelkie Ministerstwo Magii, i nieszczęśnika zagradzającego mu przejście wcisnąłby w ścianę tego zamczyska rozsmarowując jego flaki po całym korytarzu.
Jego uwagę zwrócił trzask dochodzący z jednej z sal, a słuch miał może nie tyle dobry co nietoperz, ale wystarczająco diablodobry by usłyszeć w której to dokładnie sali coś trzasnęło porządnie w ziemię, a zaraz po tym posypało się szkło.
Och jakże bardzo prosił by to miał tą przyjemność spotkać jakiegoś żartownisia, łobuza na którym to będzie mógł się wyżyć.
Otworzył drzwi i stanął w ich progu wbijając wzrok w jedyną osobę stojącą nad poprzewracanymi rzeczami.
- Wątpię, że skrzaty będą chciały to sprzątać - odezwał się zaciskając mocniej chude, długie palce na lasce w barwie kości słoniowej w której to była umieszczona jego różdżka.
Ruszył dalej w głąb pomieszczenia zamykając laską drzwi za sobą rzucił szybko okiem na to co leżało na podłodze. Eliksiry... Nigdy nie były jego pasją, więc nawet nie wiedział co takiego ten tutaj próbował zrobić. Ale jedno był pewny, ten martwy szczur bardzo mu nie pasował. W końcu choć był beznadziejny z eliksirów jako tako jakąś wiedzę o nich posiadał. Miał w końcu swoje lata i niejednokrotnie musiał wykonać jakąś miksturę.
- No i ma Pan pojęcie, że te rozbite rzeczy kosztują? I zwykłe reparo tego nie naprawi? - Rzekł ponownie przenosząc chłodne spojrzenie na ucznia. Ślizgon, kojarzył go z zajęć, ale zupełnie nie pamiętał jego godności. Mało interesowała go integracja z uczniami i dla niego uczniowie byli uczniami, a nie Aidenem, Jamesem Scottem, którego to co najwyżej ostrzej traktował ze względu na swojego dziadka, czy wiecznie poszkodowaną Rhinną, która to chyba zawsze chodziła poobijana. Kaleki pozostaną kalekami do końca życia i nie widział sensu by traktować ich z tego powodu łagodniej.
- Dokształcamy się poza zajęciami? O ile dobrze wiem pan Rivius Fawley udziela korepetycji przez co szkoła nie musi ponosić dodatkowych kosztów związanych z zbytnimi ambicjami swoich uczniów panie... - Dodał na koniec czekając aż sam się mu przedstawi i sam zabierze się za sprzątanie tej podłogi, a nie będzie nadwyrężał jego dobroci przez co może się skończyć tak, że posłuży Morpheuszowi jako szmata do wytarcia tego bałaganu.
Przez to, że stał blisko niego i był zmuszony patrzeć na niego z góry (w końcu miał lekko ponad 2 metry) jego kruczoczarne włosy do tej pory kładące się kaskadą na plecach nieco zasłoniły mu twarz powodując, że wyglądał jeszcze surowiej.
avatar
Morpheus A. Maponos
Wykładowca: Czarostwo Specjalne

Wiek : 44
Skąd : Islandia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala eliksirów

Pisanie by Adrien Rien on Pią 22 Sty 2016, 15:42

No to wpadłeś brachu pomyślał chłopak widząc postawę wyrośniętego profesora z którym miał okazję obcować na któryś  z jego lekcji. Rien nie był głupi, nie chciał kłopotów ani durnego szlabanu. A tym bardziej nie chciał być łączony z ilością nagle wymarłych szczurów z populacji utrzymującej się w Hogwarcie. Nie, Rien chciał całkowicie być obojętny z ilością szczurów które w dziwnych okolicznościach umierają. Uśmiechnął się do profesora najbardziej smutnym z możliwych uśmiechów jakie widział świat. Mimiczna gra Riena była na całkiem wysokim poziomie przez co łatwo było mu ułaskawić nawet najbardziej rozwścieczonego gargulca.  
- Widzi profesor - zaczął powoli - Tak to bywa z nieostrożnymi przyjaciółmi. A musi Pan wiedzieć, że Mufek był najbliższym z moich przyjaciół. - Wskazał na szczura. Nie kłamał w tym momencie, wszyscy wiedzieli że Rien nie ma przyjaciół, a Ci których miał już dawno skończyli jak Mufek, albo jeszcze gorzej. - Odrabiałem lekcję od profesora Fawleya, prosił przyrządzić prosty eliksir na porost włosów. Niestety szczur spadł z mojego ramienia jak mieszałem w kotle. - Skrzywił się w grymasie szczerego bólu.
- Stąd te przekleństwa i złość.  Musi mnie profesor zrozumieć, my ślizgoni czasami działami za bardzo impulsywnie. Czasem coś w pośpiechu zbijemy zanim pomyślimy co tak naprawdę zrobiliśmy. Rozumie mnie Pan? - zapytał chcąc odrobinę włączyć go w tę całą aktorską grę, chciał by i profesor poczuł smutek jaki mógł spotkać chłopaka po starcie ukochanego szczura.
- Ciężko się nie zgodzić z tym iż fiolki kosztują, ale nie aż tyle żeby szkoła na tym straciła. Sam Pan był światkiem jak uczniowie nie raz rozbijali droższe bo czasem kryształowe fiolki, odporne na smoczą krew bo byli nieostrożni. To to tylko zwykłe szkło. Szkoda faktycznie że się stłukło, za to mogę jedynie przeprosić. - skłonił pokornie głowę. - Zachowałem się jak zwykły szlamowaty puchon. Przepraszam profesorze. Pozwoli Pan że zajmę się Mufkiem? - wskazał na leżącego w gęstej mlecznej cieczy szczura. - Chciałbym go należycie pochować. - uśmiechnął się kolejny raz smutno, jak robią to Ci wszyscy uczciwi ludzie którzy wspominają ostatnie pogodne chwile ze swoim przyjacielem. Gdyby Rien chciał znaleźć jedyną pozytywną myśl związana z tym szczurem to była by to chwila kiedy wracał z błoni i widział w oddali ubierająca się po nocnej kąpieli jakaś uczennice. Figurę miała całkiem przyjemną do popatrzenia, ale nie ten wianuszek pryszczy na twarzy. To psuło wszystko.
avatar
Adrien Rien
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : na wino/kobiety/lasery zawsze ma.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala eliksirów

Pisanie by Morpheus A. Maponos on Pon 25 Sty 2016, 19:57

Jeśli myślał, że ktoś taki jak Morpheus będzie mu współczuł to grubo się mylił i najwidoczniej nie znał pana Manonosa. Bowiem mężczyzna stał niewzruszony tą historyjką chłopaka. Bo nawet jeśli by uwierzył w jego historyjkę to i tak sprzątanie go nie ominie. Nie dzisiaj, kiedy to był w tak podłym nastroju.
- A szczury ponoć to takie mądre stworzenia, jak widać bardzo się to mija z prawdą skoro wskakują do kociołków. - Odpowiedział analizując dokładnie jego zachowanie i słowa. I bardzo mu nie pasowały. Niby mówił że się bardzo wkurzył kiedy to jego przyjaciel wpadł do kociołka, tylko, że to nie była normalna reakcja jaka towarzyszy nam przy utracie bliskiej nam osoby. Złość? To może długo później, a on choć wyglądał na smutnego to jednak nie załamanego. Oznaczało to, że albo kłamał albo wcale szczurek nie był mu aż tak bliski. Nie chciało mu się już nawet wnikać w to która z tych dwóch opcji była prawdziwa.
- Nie, nie rozumiem. Nie cierpię ludzi którzy wpierw coś robią a później dopiero myślą - odpowiedział dając mu jasno chyba do zrozumienia, że właśnie pogrąża się jeszcze bardziej.
- I z tego co mi wiadomo to Ślizgoni właśnie nie należą do jakże tak emocjonalnie działających osób. - Dopowiedział i odwrócił się by usiąść na jednym z stołów alchemicznych. Po czym spojrzał ponownie jakby znudzony tą konwersacją.
- Mniejsza już o te fiolki i tak mnie one zbytnio nie obchodzą. - powiedział i machnął ręką obojętnie, dodając jednak:
- No ale nie dosłyszałem chyba jak to pan mi się przedstawiał - Po tych słowach wwiercił się szarymi oczami w chłopaka, a jego spojrzenie należało do tych które i tak się dowiedzą prawdy i nie daj Ci Merlinie chłopak skłamie to zniknie na tydzień i posłuży jako widły dla gajowego do czyszczenia gnoju z zagród zwierząt.
- Ależ będzie się pan mógł nim zając, jak najbardziej, tylko wpierw pan tutaj posprząta. Będzie to chyba wystarczająca nauczka, by to wpierw używać głowy a dopiero różdżki - rzekł stanowczym tonem mając gdzieś jego szczurka. Mu i tak już nie zrobi różnicy to jak długo sobie jeszcze poleży na ziemi czy stole zanim zostanie "godnie pochowany".
avatar
Morpheus A. Maponos
Wykładowca: Czarostwo Specjalne

Wiek : 44
Skąd : Islandia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala eliksirów

Pisanie by Adrien Rien on Wto 26 Sty 2016, 09:12

Rien jesteś idiotą. Jesteś największym idiotą jakiego znała obecna ziemia i cały wszechświat. Tak po prostu dać się złapać na rozpieprzaniu lochu. Jesteś frajerem jakich mało! Rien co się z tobą dzieje? - tylko takie myśli krążyły w głowie chłopaka który wiedział że z tym profesorem nic nie ugra. No, tak profesorek znany był z bycia mocno niezależnym człowiekiem któremu wszystko jedno z jakiego domu jesteś, kim są twoi rodzice i kogo znasz. Nie miałeś też cycków, więc po co te wszystkie gierki. Grymas złości przebiegł po twarzy Adriena, tak że ten nie zdążył go ukryć. W rezultacie próba ta zakończyła się okropnym grymasem na jego mordce.
- Ech, Adrien Rien, uczeń ostatniej klasy Domu Węża - jęknął cicho i przewrócił oczyma. Nie czekał długo, wycelował różdżka w kałuże jaka powstała po jego wybryku. Kombinacja zaklęć jakiej użył szybko dała się rozpoznać. Chłoszczyć oraz Aquamenti szybko załatwiły sprawę. Pierwsze dokładnie oczyściło kałużę, tak że nie było po niej śladu. Drugie bardziej dla ochrony innych wymyło pozostałości w zakamarkach po nieudanym eliksirze. Nie wiedział dokładnie jakie są jego właściwości a zostawienie takich ilości na podłodze mogło skutkować wyhodowaniem przez przypadek kolejnego potwora w postaci śmiercionośnej pchły. O takich cudach już słyszał i na brodę Merlina miał wrażenie że jeżeli cokolwiek takiego miało powstać to akurat zaraz po tym jak opuści loch. Jakaś pchła bądź inny pluskwiak skosztuje resztki eliksiru, urośnie i będzie pożerać wszystkich włącznie z kamiennym murem zamku. Na tę myśl lekko się uśmiechnął, delikatnie dając zdradzając że jest z siebie zadowolony.
Pozostał jedynie problem z trupem jego "przyjaciela". Nie bardzo wiedział jak rozwiązać problem. Zresztą wszystkie karty jego gry odkrył profesor. Nie miał co się wydurniać dalej. Po prostu podszedł do trupa, złapał za ogon i niosąc go parę kroków wrzucił z głuchym echem do kamiennego kosza w którym mogli odkładać już nie potrzebne składniki eliksirów. Umył dokładnie ręce, wytarł w puchaty ręcznik położony obok metalowej misy. Spojrzał na profesora.
- To wszystko? - zapytał swoim zwykłym chłodnym, cichym tonem. Nie chciał więcej kłopotów, nie chciał się głupio tłumaczyć. Jedynie co chciał to uciec i próbować knuć zemstę na profesorku który kazał mu posprzatać, jak jakiemuś mugolowi. Chwila zawahania, przecież był już pełnoletni więc mógł. Wyciągnął zza szaty mała srebrną piersiówkę i odkręcił korek. Zapach ziół zdradzał na absynt albo ziołowa nalewkę. Pociągnął tęgi łyk.
- Mogę już iść? - zapytał po raz kolejny chcąc otrzymać wreszcie odpowiedź, czy jest już wolny.
Zniecierpliwiony brakiem odpowiedzi profesora, oraz tym iż całkowicie go zignorował Rien wyszedł. Musiał iść i odreagować.


Ostatnio zmieniony przez Adrien Rien dnia Sro 27 Sty 2016, 12:11, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Adrien Rien
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : na wino/kobiety/lasery zawsze ma.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala eliksirów

Pisanie by Mistrz Gry on Wto 26 Sty 2016, 09:12

The member 'Adrien Rien' has done the following action : Rzut kostką

#1 'Dom w Hogwarcie' :


--------------------------------

#2 'Dziesięciościenna' : 6, 10

Powrót do góry Go down

Re: Sala eliksirów

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Hogwart :: Lochy

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach