Balkon

Strona 9 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next

Go down

Balkon

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 18:21

First topic message reminder :


Balkon okalający wieżę północną osadzony mniej więcej w połowie jej wysokości.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Balkon

Pisanie by William Greengrass on Sro 29 Sty 2014, 00:11

- Wątpię - mruknął. Miał swoich powierników, więcej mu nie trzeba.
To ma być rada? Sam na to wpadł całkiem niedawno. Nie miał zamiaru angażowac się z nikim uczuciowo. Zamknął swoje serce w kryształowej szkatułce i ukrył głeboko w lochach. Oczywiście w przenośni.
W milczeniu odprowadził dziewczynę wzrokiem. Kiedy został sam zapalił papierosa, a kiedy skończył sam wstał, zabrał swoją torbę, która nadal lezała pod ścianą i wrócił do dormitorium.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Connor Campbell on Sro 05 Lut 2014, 19:47

Środy były takim dniem, w którym żyło się jeszcze minionym weekendem, a do następnego było jeszcze za daleko. Takie zawieszenie pomiędzy "światami" nie sprzyjało robieniu czegokolwiek. Człowiek po prostu miał ochotę usiąść w kącie, bądź schować się pod kołdrą, gdzie mógłby spokojnie przeczekać całe dwa i pół dnia, aby z radością popłynąć z weekendowym nurtem. Jak to się miało do Kanadyjczyka? A miało się tak, że prawie uległ tej przemożnej chęci odcięcia się od świata, a gdy był już bardzo blisko tej niebezpiecznej granicy, wpadł mu do głowy wspaniały pomysł, który postanowił zrealizować w trybie natychmiastowym.
Teraz, wczesnym wieczorem siedział na balkonie z, nonszalancko włożonym, papierosem w ustach. Dzięki swojemu wspaniałemu pomysłowi był naładowany pozytywną energią i zapewne całymi tonami endorfin, które mógłby rozdać każdej osobie z całej szkoły i jeszcze dużo zostałoby dla niego samego. Jego poranna niechęć do ludzi i do świata przekręciła się na lepsze o trzysta sześćdziesiąt stopni!
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Christine Greengrass on Sro 05 Lut 2014, 20:05

Można było się domyśleć jak skończył się ostatni wspaniałomyślny spacerek Christine. Dlatego właśnie ostatnio nie widywało się panienki prefekt ani na korytarzach  ani nawet na zajęciach, co było dziwne. No bo co to ma być za opuszczanie lekcji, przez Prefekta? Tymczasem jednak Kris musiała swoje odleżeć i przechorować.
Nie trwało to jednak długo, bo zaledwie kilka dni. A dzisiaj znów Christine przemierzała korytarz, w nienagannie wyprasowanym mundurku i szacie czarodzieja. Tak właśnie, Christine Greengrass powróciła do świata żywych. Pokonywała właśnie kolejne stopnie, wspinając się na wieżę północną, a konkretniej na balkon. Te ostatnie kilka dni spędzone w łóżku, sprawiły że Chris potrzebowała zaczerpnąć świeżego powietrza. Zrezygnowała jednak tym razem z kolejnego spaceru, dlatego postawiła na balkon. Kiedy już na nim stanęła, okazało się jednak że nie jest sama.
- Co wy wszyscy macie, z tymi śmierdzącymi papierochami? - jęknęła, kierując pytanie do odwróconej tyłem sylwetki, gdy tylko do jej nosa trafił zapach papierosowego dymu. Oparła się tyłem o barierkę, założyła ręce na piersi i wpatrywała się teraz w chłopaka. Nie wiedziała kim jest owy osobnik, dlatego czekała tylko aż pokaże swoją twarz.
avatar
Christine Greengrass
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t691-skrytka-pocztowa-christin

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Connor Campbell on Sro 05 Lut 2014, 20:47

Delikatny, ledwo zauważalny uśmieszek czaił się na ustach Kanadyjczyka, który raz po raz przystawiał do nich pomarańczowy filtr, aby nabrać trochę smolistego dymu, który wtłaczał do płuc razem z mroźnym powietrzem, wdzierającym się do jego nozdrzy. Natomiast jego jasne tęczówki skierowane były gdzieś daleko poza miejsce, w którym się znajdował, poza Hogwart, poza Anglię. Były skierowane tam, gdzie ludzki wzrok nie dosięga, a mianowicie w jaskrawą i chaotyczną toń campbellowskich myśli.
O czym myślał? Właściwie sam nie potrafiłby konkretnie tego określić. Zapewne wprowadził się w taki stan, gdzie na twarzy pojawia się nieobecny grymas, natomiast twoja głowa działa jak sitko, przez które przelewa się woda myśli, powiązanych ze sobą w zaskakujący sposób, albo w ogóle nie mających nic do siebie. Po prostu istniejesz materialnie, na chwilę robiąc sobie duchową wycieczkę z dala od ciała.
Oczywiście nie mógł nie zauważyć, iż ktoś jeszcze pojawił się na balkonie, ponieważ od razu ten ktoś wysłał w stronę Ślizgona znak głosowy i pojawił się w obrębie jego wzroku. Brunet uśmiechnął się pod nosem i nieznacznie przekręcił głowę w stronę dziewczyny.
- No nie wiem jak ci wszyscy, ale mi na przykład pomagają się skupić, albo po prostu nie myśleć o niczym. Zależnie od okazji - odparł zgodnie z prawdą, wzruszając ramionami i już całościowo odwracając się przodem do dziewczyny. Jasne tęczówki chłopaka od razu natrafiły na odznakę Prefekta, która pięknie mieniła się zielono-srebrnymi barwami w świetle księżyca. Jedna z jego brwi automatycznie powędrowała ku górze, natomiast spojrzenie stalowych tęczówek zostało złączone ze spojrzeniem Ślizgonki.
- Mam nadzieję, że dasz mi dziś taryfę ulgową - odparł, wykrzywiając usta w szerokim uśmiechu. - Ostatnio się poprawiłem i nie tracę punktów! - odparł z rozradowaniem wyraźnie widocznym na jego kanadyjskim obliczu.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Christine Greengrass on Sro 05 Lut 2014, 21:14

Kiedy do uszu dziewczyny dotarła wreszcie odpowiedź na pytanie, przewróciła tylko oczami. Cały czas ta sama gadka, a ona w dalszym ciągu nie mogła zrozumieć, dlaczego to palenie tak wszystkich to tak rajcuje. Nie widziała nic fajnego w czymś, co tak straszliwie śmierdziało. Chociaż oczywiście nigdy nie wzięła tego paskudztwa do buzi. Zapach papierosów naprawdę skutecznie ją od tego odpychał.
Zmarszczyła brwi, widząc uradowaną buźkę Connora Campbella. Następnie, posłała mu groźne spojrzenie, w odpowiedzi na jego pytanie. A po tej minie, można było się spodziewać że zaraz zacznie mu prawić kazania, zabierając mu przy tym odpowiednią sumkę punktów. Ale o dziwo, wcale tego nie zrobiła. Zamiast tego mruknęła:
- Zgaś to, a udam że nie widziałam. - zaraz potem pokręciła z dezaprobatą głową, zastanawiając się co ona właściwie wyrabia. Obróciła się też przodem do barierki, i skierowała swój wzrok w ciemne niebo, z którego kapały krople deszczu. Na chwilę tylko spojrzała jeszcze na twarz ślizgona, jednak zaraz znów wróciła wzrokiem na gwieździste niebo.
- Co się tak cieszysz, co Campbell?
avatar
Christine Greengrass
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t691-skrytka-pocztowa-christin

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Connor Campbell on Sro 05 Lut 2014, 22:24

Ta sama? Campbell zawsze uważał, że jego palący znajomi kompletnie inaczej opisują co dają im papierosy. Chociaż rozumiał, że dla osoby, która nigdy w życiu nie spróbowała papierosa, może brzmieć to tak samo. Z drugiej strony Campbell nie był w stanie pojąć dlaczego każdy pyta go o papierosy w ten sam sposób. Czy ten fakt był tak trudny do zignorowania, tak jak to palacze robili z niepalącymi? Może to słabe porównanie, a faktycznie tak było.
Surowe spojrzenie Christine wymusiło na Connorze przybranie błagalnej minki, której nie dało się oprzeć. Miał nadzieję, iż to podziała również na panienkę Prefekt, która w plotkarskich ustach słynęła z niesamowitej nieustępliwości.
- Robi się kierowniczko! - zasalutował rozradowany i zgniótł papierosa o kamienną balustradę balkonu. Zgodził się z miłą chęcią, gdyż właściwie to już zdążył wypalić jednego fajka, a na drugiego nie miał na razie ochoty, ale również dlatego, że udało mu się przełamać tę cięższą do przełamania część Ślizgonki.
- A czemu mam się smucić? - zapytał, kompletnie ignorując ten głosik w jego głowie, który dzień w dzień dawał o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach. - Życie jest zbyt krótkie, żeby się martwić jakimiś błahostkami, Christine - odparł odmiennym tonem głosu i przybrał tę samą pozycję co dziewczyna, zwracając głowę w jej stronę.
- Co Cię trapi? - zagadnął koleżankę z klasy, trącając ją lekko ramieniem.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Christine Greengrass on Sro 05 Lut 2014, 23:23

Tak czy siak, każde wytłumaczenia dla Chris brzmiało tak samo i bez sensu. I jakikolwiek był powód dla którego pierwszy raz sięgają po papierosa: ciekawość, problemy, na odstresowanie, czy co tam jeszcze wymyślają, po czasie przemienia się w jeden jedyny powód dla którego po nie sięgają: bo muszą.
Widząc tę błagalną minę Connora, dziewczyna prychnęła pod nosem. Nie, to wcale nie ona wpłynęła na decyzję Chris. Gdyby miała ulegać za każdym razem sprzeda jakąś uroczą minkę, czy zaprezentuje jej jakąś gadkę, to jaki z niej byłby prefekt? Darowała mu, bo najzwyczajniej w świecie nie miała siły użerania się z kolejnym ślizgonem. Mówiąc szczerze męczyło ją to i naprawdę miała dość. I jak początkowo była dumna i cieszyła się ze swojej odznaki, tak ostatnio miewała chwilę, kiedy najchętniej oddałaby ją komu innemu. Ale mimo wszystko starała się sumiennie wypełniać obowiązki prefekta... chociaż różnie to bywało. No ale przecież nikt się nie dowie.
Uśmiechnęła się nieznacznie, na radosny okrzyk Campbella, obserwując jak gasi papierosa. No cóż... lepiej dla niego że był posłuszny. Niech się cieszy i korzysta z dobrego serduszka panienki Greengrass. Bo następnym razem na pewno nie będzie już taka łaskawa.
Słuchała odpowiedzi chłopaka, nie patrząc na niego, a w dalszym ciągu wpatrując się w błyszczące gwiazdy. Zastanowiła się chwilę nad jego słowami. No tak, pewnie miał rację... jednak Chris była właśnie z tych, co przejmują się dosłownie wszystkim. I naprawdę łatwo dziewczynie wpaść w melancholijny nastrój, czy jakiegoś doła. A ostatnio zdarzało jej się to zbyt często. No a chłopak miał powody do radości, chociaż oczywiście Chris plotkarą nie jest, więc nie doszła do niej wiadomość o tym iż spotyka się z jakąś puchonką. Jej informacje zacięły się na tym, że Connor i Andrea nie są już razem.
Z zamyślenia wyrwało ją dopiero pytanie Kanadyjczyka. Musiała dwa razy przetrawić jego słowa, żeby doszło do niej, o co on ją właściwie pyta. Wtedy wreszcie spuściła wzrok z nieba, po czym utkwiła wzrok ponownie w chłopaku.
- Nic... skąd to pytanie? - no tak, odpowiadanie pytaniem na pytanie było nie ładne, wiem, wiem, ale ciii... Oczywiście jej odpowiedź była daleka od prawdy, ale z jakiej racji miała się 'spowiadać' Connorowi? Znała go gdyż byli z tego samego domu, w dodatku na tym samym roku. No ale nic więcej, coby pchnęło ją do zwierzania się chłopakowi. Chociaż tak naprawdę, to czuła potrzebę wyżalenia się komuś...
avatar
Christine Greengrass
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t691-skrytka-pocztowa-christin

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Connor Campbell on Czw 06 Lut 2014, 20:59

Prychnięcie Ślizgonki nie zniechęciło Connora, który już uodpornił się na tego typu reakcje. Będąc z Andreą przeszedł przez wszystkie scenariusze, w których głównym wątkiem było jak najlepsze poradzenie sobie z aktualnym humorkiem panny Jeunesse. W jego mniemaniu każdy egzamin zdawał na mocną czwórkę, dlatego ciche prychnięcie panny Greengrass nie wywarło na Ślizgonie najmniejszego wrażenia. Ten chłodny incydent odsunął na bok i posłał dziewczynie szeroki uśmiech, bardziej skupiając się na poprowadzeniu dalszej rozmowy w nieco cieplejsze rejony.
- No jesteś jakaś taka nieobecna, spokojna? - na jego twarzy pojawił się lekki grymas konsternacji. Jedna z jego dłoni powędrowała na tył głowy Campbella, aby tam spocząć na potylicy i trochę zmierzwić jego czarne, gęste włosy. - Zwykle widuję Cię taką nakręconą, uśmiechniętą i nieco roztrzepaną, a tu proszę... - wykonał pociągły ruch dłonią od góry do dołu, jakby prezentował komuś wspaniały produkt ze sklepowej witryny. - Wyprostowana, oficjalna - tu poprawił jej zielono-srebrny krawacik - trzymająca się w ryzach. No po prostu inna dziewczyna! - Campbell rozłożył ręce w geście bezradności, posyłając Christine pytające spojrzenie, którego nie mogła teraz olać. Musiała odpowiedzieć, chociażby cokolwiek.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Christine Greengrass on Czw 06 Lut 2014, 22:14

Jak już przeniosła na niego wzrok, tak długo go nie spuszczała. Obserwowała Connora, przez cały czas kiedy odpowiadał jej na pytanie. A kiedy skończył, tylko na chwilę utkwiła je w swoje buty, żeby znów na niego spojrzeć. Taka już była Christine, gdy z kimś rozmawiała, to musiała na niego patrzeć. A najbardziej lubiła utrzymywać kontakt wzrokowy. Widziała więc w jego oczach, że czekał na jej odpowiedź. No i to ją zaintrygowało... naprawdę przez chwilę zastanawiała się, co go to właściwie obchodzi? Żyła bowiem w przekonaniu, że tu, w Hogwarcie, każdy pilnował swojego nosa i nie interesował się innymi. No chyba że nagle dana osoba była mu tak straszliwie potrzebna. Jak na przykład nie mógł sobie poradzić z Eliksirami, gdy było do odrobienia zadanie z Historii Magii albo gdy groziło mu zawalenie roku. No proszę, a tutaj taka niespodzianka.
- No cóż, nie można całe życie podchodzić do wszystkiego tak lekko, powiedziałabym nawet bezmyślnie. Czasami trzeba spoważnieć, chociażby na chwilę - odpowiedziała wymijająco. Mówiąc szczerze, nie spodziewała się, żeby chłopak ciągnął ją za język. Tak jak już wspomniałam, Chris była przekonana że wcale nie interesował go powód, dla którego tak naprawdę zaszła w niej ta cała zmiana. A zaszła ona już dużo wcześniej i na razie nic nie wskazywało na to, że ślizgonka wróciła do swojej wcześniejszej postawy. Co ją tak zmieniło? Oczywiście że była to wina jednego osobnika płci męskiej, którego ostatnimi czasy unikała jak ognia. Wszak ostatnio rozmawiała z nim, o ile można to nazwać rozmową, podczas świątecznej przerwy, kiedy to ojciec wpadł na ten wspaniałomyślny pomysł, wydania córki za mąż.
avatar
Christine Greengrass
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t691-skrytka-pocztowa-christin

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Connor Campbell on Pią 07 Lut 2014, 11:08

Campbell za nic nie miał zamiaru zrywać kontaktu wzrokowego z Christine. Lubił jak ktoś patrzy mu w oczy, gdy go słucha, albo do niego mówi, co wskazywało na to, iż jest dobrym słuchaczem oraz rozmówcą. Wbrew pozorom Campbell bardzo lubił rozmawiać i zazwyczaj to on był panem sytuacji, przejmującym inicjatywę nad tokiem rozmowy. Oczywiście w tym dobrym znaczeniu, gdyż nie był na tyle gadatliwą osobą, aby cały czas nawijać, nie dając dojść do słowa swojemu rozmówcy.
- Racja, ale bycie poważnym wcale nie musi się wiązać ze smutkiem - odparł, rzeczowym tonem znawcy. - Na przykład nasz dyrek. Jest poważną i szanowaną osobą, ale też takim wytrzepem, jakiego świat jeszcze nie widział - zaśmiał się cicho pod nosem, przypominając sobie wszystkie niedorzeczne plotki, krążące swego czasu po całej szkole. Nagle, zupełnie niespodziewanie, pod jego czarną czupryną zamigotała pewna myśl. Pewna myśl, która była silnie powiązana z plotkami, które docierały do jego uszu. Ogólnie nie przepadał za rozpowszechnianiem takich głupot, aczkolwiek zawsze był jedną z najlepiej poinformowanych osób w szkole.
- To przez Milligana? - zapytał bez ogródek, wpatrując się w jej posępną twarz. Słyszał co nieco o tym typku, chociaż jakoś specjalnie nie ciągnęło go do niego. Trudno się temu dziwić, skoro Dymitr był najlepszym kumplem Wilsona. A każdy przyjaciel jego wroga, automatycznie stawał się jego wrogiem, więc był w stu procentach skory do pomocy strapionej panience Greengrass z uporaniem się z ów Rosjaninem.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Christine Greengrass on Sob 08 Lut 2014, 14:45

Zaśmiała się cicho, słysząc uwagę o dyrektorze. Ale zaraz mina jej zrzedła, kiedy to Connor skierował do niej pytanie odnośnie Dymitra. Westchnęła więc, ale w dalszym ciągu nie zrywała kontaktu wzrokowego z chłopakiem. Nie chciała pokazać że to dla niej ciężki temat i że jest słaba, albo coś w tym stylu... chociaż w zasadzie to tak właśnie było, no ale nie musiał o tym wiedzieć cały świat.
- Uroki Hogwartu, inni wiedzą więcej o twoim życiu niż ty sam - powiedziała z delikatnym uśmieszkiem, ale w jej oczach nie było wesołości... Poza tym nie powiedziała nic więcej, i chociaż początkowo miała taki zamiar, to jednak zrezygnowała i ponownie spojrzała w niebo. No i oczywiście nie miała wcale ochoty, żeby Connor pomagał jej "w uporaniu się z ów Rosjaninem". A jeżeli tylko wpadnie na taki pomysł, od razu wybije mu go z głowy. Za dużo osób już ucierpiało na jej głupocie.
avatar
Christine Greengrass
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t691-skrytka-pocztowa-christin

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Connor Campbell on Sob 08 Lut 2014, 23:27

Campbell w mgnieniu oka zauważył zmianę wyrazu twarzy Ślizgonki i na skutek tego zmarszczył brwi w geście konsternacji. Nie był przekonany czy to jego słowa wpłynęły na takie zachowanie dziewczyny, czy może jakaś jej osobista wewnętrzna walka. Panienka Greengrass miała tak nieprzenikniony wyraz twarzy, iż nie dawała sobie czytać w myślach ot tak bez wysiłku. Natomiast dla Kanadyjczyka to była wyjątkowa i zaskakująca odmiana.
W słowach Christine było trochę racji, ale również pomiędzy słowami zawarty był ukryty przekaz "nie chcę o tym rozmawiać". Mówi się, że faceci są ślepi na drobne sygnały, jednakże Connorowi udało się ten wyłapać. Z resztą wystarczyło być jedynie uważnym obserwatorem, aby dostrzec, iż dziewczyna po prostu potrzebuje być sama.
- Będę się zbierać - odparł po chwili ciszy, która zapadła pomiędzy nim a Szkotką. - W razie czego to służę towarzystwem i do rozmowy i do szaleństwa - odparł enigmatycznym głosem, układając usta w delikatny uśmiech, po czym ruszył ku schodom, które automatycznie były zejściem z wieży.
avatar
Connor Campbell
Student: Alchemia


Wiek : 24
Skąd : Whitehorse, Kanada
Krew : Czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t708-skrytka-pocztowa-connor-a

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Lola Lopez on Pią 18 Kwi 2014, 16:30

To był pierwszy i ostatni raz, kiedy planowała zostać w zamku na jakiekolwiek święta. Lola była dość rodzinna: Boże Narodzenie z rodzicami i rodzeństwem, wakacje też z nimi (nie miała wyboru, ale co tam) i nagle w tym roku, po sześciu latach zastanawiania się, czy cały Hogwart przemienia się w wielkie jajko wielkanocne tudzież królika srającego takimi została i... Nudziła się jak mops. Było chłodno, ale nie spodziewała się niczego innego na północy, toteż mimo to przytargała ze sobą krzesełko z pierwszej lepszej klasy/pomieszczenia, korytarzu (?) po to, by usiąść dostatecznie blisko barierki i oprzeć o nią nogi i z przymkniętymi oczami oddając się czynności podobnej do opalania, gdyby nie to, że było dwanaście stopni. Ale słońce świeciło dużo bliżej niż w domu, więc powinno być w porządku.
Ziewała, przyglądała się wszystkim tym zmutowanym i nie zwierzątkom, które latały sobie wokół, o ile w ogóle latały aż tak wysoko, z góry zerkała na błonia, które ziały pustkami. Tak samo korytarze. Miała wrażenie, że została sama w całym zamku, bo nawet dormitorium opustoszało, a mimo że uważała się za wielce indywidualistkę, która wolała samotność, w ciągu 15 minut doszła do wniosku, że to gówno prawda i potrzebuje towarzystwa. Nawet takiego, które przyszłoby tu teraz i zapragnęło zrzucić ją z balkonu z jakiegoś błahego powodu.
avatar
Lola Lopez
Klasa VI


Skąd : Londyn, UK
Krew : 1/4

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Nicolas Socha on Pią 18 Kwi 2014, 23:10

No i życzenie dziewczyny się spełniło i to w dodatku w dziwaczny sposób. Bo widocznie szkoła na prawdę musiała być opustoszała skoro los przyprowadził tutaj tego... hmm młodzieńca. Tak, nadal był młodzieńcem i chyba już nim pozostanie na wieki. Nie ważne czy będzie już miał na karku właśnie ten wiek, czy też dwa, to i tak już będzie widziany przez wszystkich jako dziecko? Ehhh trochę to smutna wizja, no ale co poradzić. Na razie skupił się na tym by jakoś przyjemnie spędzić te święta. Bo z rodziną już nigdy nie będzie miał okazji ich spędzić. I ta myśl już od kilku dni go dołowała, przez co ukrył swą obecność na kilka dobrych dni. Gdzie był? A to rozmyślał na dachu najwyższej wieży, a to siedział na dnie jeziora strasząc ryby i zadowalając się towarzystwem tym bardziej odważnych wodnych stworzeń lub za głupich by czuć strach. Tak czy siak ta samotność mu nie służyła i teraz postanowił polatać po szkole. Uważnie omijając dolne piętra szkoły by nie natknąć się na żadną bliską mu osobę. Lepiej było nie rozdrapywać świeżych strupów na ich serduszkach.
Latając tak dostrzegł jakąś również samotną personę na balkonie. W pierwszym momencie chciał ją przestraszyć, jednak po tym jak pojawiła mu się przed oczami wizja skaczącej z balkonu przerażonej dziewczyny, to natychmiast zmienił swe plany. Już jeden taki obraz lecącego ciała mu wystarczył w jego jakże krótkim życiu.
- Piękna pogoda na opalanie się, zwłaszcza przy lekkim zachmurzeniu nieprawdaż? - zagadnął wylatując zza barierki i siadając tyłem do dziewczyny obok miejsca gdzie trzymała swe nogi. W zasadzie zawsze chciałem tutaj sobie tak usiąść. - Uśmiechnął się do swoich myśli i dopiero po krótkiej chwili odwrócił się do dziewczyny, kiedy to ta zdała sobie sprawę z kim przyszło jej rozmawiać. W ogóle o ile nie ucieknie przerażona widząc niedawno zmarłego kolegi z domu.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Lola Lopez on Pią 18 Kwi 2014, 23:37

Nie przestraszyła się. Żaden szanujący się uczeń Hogwartu nie bał się duchów, to i Lola, pomimo swojego mugolskiego wychowania, uchyliła oczy i chociaż początkowo trochę się... Zaskoczyła? To jednak bardzo szybko dopuściła do myśli ewentualność rozmawiania z duchem.
- O nie Socha – powiedziała z głębokim współczuciem do ducha, którego kojarzyła z zajęć i nie był to Binns – zmarło ci się? Taka szkoda – stwierdziła szczerze, po czym odchyliła się znów na krześle, kontemplując życie i śmierć przez bardzo którką chwilę przejęta jego losem. Siedzieli razem na eliksirach w pierwszej klasie dopóki nie poznał ładniejszych koleżanek z przerośniętym (jak na dwunastolatki) biustem, które przedłożył nad jej towarzystwo. – Co teraz robisz, podglądasz ludzi pod prysznicem jak Jęcząca Marta? – zapytała, wcale w to nie wątpiąc, ale równie nieprzejęta, jakby do głowy jej nie przyszło, że mógłby podglądać właśnie ją. Równie dobrze mógłby patrzeć na drugoklasistów, poza oczywistą różnicą w anatomii pewnej części nie byłoby żadnej różnicy. – Przykro mi – dodała jeszcze, bardzo szczerze. W końcu kolegowali się przez ten tydzień czy dwa na początku ich kariery w Hogwarcie, nawet krwi byli prawie takiej samej. – Czemu jesteś duchem? – zainteresowała się, bo to też niecodzienne było, by pojawiać się z powrotem w Hogwarcie bez żadnego ukrytego sensu. – Kto jest w ciąży? – zainteresowała się.
avatar
Lola Lopez
Klasa VI


Skąd : Londyn, UK
Krew : 1/4

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Nicolas Socha on Sob 19 Kwi 2014, 01:15

No cóż trudno, nawet w straszeniu nie był za dobry. Może później jakiś mugoli postraszy. Tak to zdecydowanie będzie zabawniejsze. Przejąć jakiś dom w centrum Londynu, wyganiając z mieszkania jakiś przypadkowych mugoli. Kiedy usłyszał pierwsze słowa to ściągnął brwi spoglądając na dziewczynę nieprzyjaźnie. Na prawdę długo z nią nie rozmawiał. Zapomniał już w ogóle jaki to miała charakter, w ogóle jak bardzo mógł się zmienić przez te wszystkie lata. Pierwszego zdania jakoś jednak nie skomentował.
- Co? Podglądać? Pffe! Co ty za jakiegoś zboczeńca mnie masz? - burknął wielce obrażony na dziewczynę. - O wiele przyjemniej pojawia się kiedy to uprawiają sex gdzieś po kontach szkoły! - dodał i wyszczerzył się już o wiele radośniej. Tak w swój typowy niewinny sposób. Święty Nicolas Socha, to było by coś.
To też nie tak, że wybrał sobie jakąś dziewczynę z dużymi cyckami. Po prostu zaprzyjaźnił się z Sam i jakoś inne dziewczyny go nie interesowały za bardzo. Można rzec, że od pewnego dopiero czasu aż t a k zaczął się interesować płcią piękną. No a Lola. Jak sama pewnie wiedziała, nie miała czym zwabić tych samców. Raczej to charakterem dosyć wyjątkowym, no ale który to facet w jego wieku patrzy tylko na charakter?
- No jednakże najbardziej w takich sytuacjach brakuje mi mojego aparatu. To by było coś! Mógłbym zrobić ścianę porno sław w Hogwarcie - kontynuował tamten temat i zaczął marzyć o takim drobnym wynalazku.
- Tia dzięki - odpowiedział jedynie uśmiechając się słabo do kumpeli. Nie bardzo miał ochotę opisywać to jak umarł, jednakże czy miał teraz coś ciekawszego do roboty?
- Jednak się okazało, że Zakazany Las na prawdę nie jest dobrym miejscem do zabawy - Starał się wybrnąć z tego jakimś żartem, czy się powiedzie? Tego nie wiedział, jednak warto było spróbować. I w dodatku kolejne jej słowa pomogły mu w poprawieniu humoru.
- Emm nikt? Przynajmniej nie z mojej winy - odpowiedział uśmiechając się do dziewczyny.
- A Ty co tutaj robisz Lola? Wietrzysz nogi czy co?
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Lola Lopez on Sob 19 Kwi 2014, 13:19

Patrzyła na niego przez chwilę nie mogąc opanować zdumiewającej fali współczucia i czułości, zarezerwowanej zwykle dla rannych szczeniaków. Mimo że to był Hogwart, nie często ktoś na roku umierał, ale na szczęście przez swój brak cycków nie byli tak blisko, żeby zbierało jej się na płacz. Co nie znaczy, że była bez serca, bo czuła się dotknięta jego tragedią.
- Czemu nic o tym nie słyszałam? Chyba nie gnijesz gdzieś w Zakazanym Lesie? – nie żartowała, mimo słów mówiła poważnie. – Mam cię pomścić? – uniosła brwi, znowu śmiertelnie serio i patrzyła na niego z napięciem wojownika gotowego na quest, po czym nagle odpuściła, uśmiechając się lekko. – Zboczony za życia, zboczony po śmierci, co? – Chociaż gówno o tym wiedziała tak naprawdę, bo jedyne co obijało się jej o uszy to... Właściwie nigdy nie słyszała o uczniach przyłapanych na uprawianiu seksu w szkole. – Kogo widziałeś? – zainteresowała się. – Będziesz teraz robił te przyjęcia dla duchów, rocznica śmierci w lochach z grobową muzyką i Prawie Bezgłowym Nickiem? Też cię trzeba jakoś nazwać. Smarkaty Nick? Bo w porównaniu do reszty to jesteś chyba dość młody – zmarszczyła lekko brwi. Zżerała ją ciekawość, jak umarł i przez chwilę zastanawiała się nad sformuowaniem pytania, bo to nie tak, że mogłaby wpędzić go w depresję i zrobiłby sobie krzywdę. A kto wie, może powinna unikać jakiegoś specjalnego miejsca? Nie, żeby przechadzała się po Zakazanym Lesie, właściwie niespecjalnie ją to kusiło. Wychyliła się nawet i wyciągnęła dłoń, żeby sprawdzić, czy może przypadkiem jest materialny, ale palce przepłynęły przez jego dłoń jakby jej tam nie było.
Na szczęście nie było nic łatwiejszego, niż odwrócić jej uwagę, toteż poprawiła się na krześle i odchyliła twarz w stronę słońca, a przynajmniej chmury, która je skrywała.
- Opalam się – stwierdziła tylko. – Też by ci się tak trochę przydało – dodała mało delikatnie, ale mrugnęła do niego, spodziewając się, że jednak może się obrazić.
avatar
Lola Lopez
Klasa VI


Skąd : Londyn, UK
Krew : 1/4

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Nicolas Socha on Czw 24 Kwi 2014, 19:14

Naprawdę Nicolas nie był taką osobą, która wybierała sobie znajome według kryteriów wielkich cycków. Weźmy choćby najlepszy przykład, jego dziewczyny. Nie mógłby powiedzieć, że były to największe jakie widział. W szkole z pewnością były dziewczyny w wieku Majki z większymi, ale to przecież nie wszystko.
- Nie, w sumie nie gniłem tam za długo. Dokładniej to jeszcze chyba nie zdążyłem gnić. Znalazł mnie młodszy Scott, no i Majka - odpowiedział i tutaj się zawiesił na moment. Przypominając sobie bardzo nieprzyjemny obraz płaczącej dziewczyny.
- Nie trzeba, przyjemniej będzie się pastwić nad tą osobą - odpowiedział z tajemniczą nutką satysfakcji. - No, ale dzięki za propozycję. Miło jest wiedzieć, że nie byłeś wszystkim aż tak obojętny - dodał i ukazał rząd białych ząbków, a może raczej dawniej były białe, bo teraz teraz miały nijaki kolor, były przejrzyste.
Na wzmiankę o tym, że był zboczony za życia i taki zostanie po śmierci zaśmiał się krótko, ale głośno. Jakoś nie uważał się za takiego, więc co będzie z ludźmi którzy cały czas na serio myślą o cyckach? Ci z pewnością nigdy nie odejdą z tego świata mogąc patrzeć na nie nieustannie. Przestał się śmiać kiedy zapytała się kogo złapał, uśmiech zamienił się w rozczarowanie.
- Na razie jeszcze nikogo... Wszyscy jacyś grzeczni, ale prędzej czy później ktoś wpadnie. Więc uważaj w zamku teraz. Ściany mają oczy i uszy - uśmiechnął się niczym mały irytek, tylko brakuje mu rogów i długiego ogona ostro zakończonego. - Przyjęcia? W sumie to czemu by nie? O ile jakoś się zakoleguję z innymi duchami. W razie czego może zgodzą się też na jakieś żywe osoby. W sumie zawsze chciałem się zmierzyć z Krwawym Baronem na szable, wypić z Grubym Mnichem, zajrzeć pod spódnicę Szarej Damie i dotknąć kręgosł ser Nicolasa. Może mi na to pozwoli, w końcu znamy się już trochę. No i też jestem Nicolasem - rozgadał się trochę, wyciągając znów tak dawno porzucone marzenia co do najsławniejszych duchów w szkole. Było też w nich obicie Irytka. Należało mu pokazać kto tutaj rządzi. Nico Postrach Irytka! TAK! Taki tytuł by mu się marzył.
- Nie ma innej opcji do wyboru? Zazwyczaj są przynajmniej trzy - odparł, jakoś nie widział mu się tytuł skarkatego Nicolasa.
Zaskoczył z poręczy i stając obok dziewczyny usiadł w taki sam sposób jak ona, a dokładniej to się zawiesił w powietrzu. Najpierw trochę się bujał na boki mając z tym mały problem, ale w końcu zawisł w bezruchu. Spojrzał na dziewczynę dumny z tego co zrobił. Dopiero się uczył takich sztuczek. No ale efekt końcowy był jaki był. To dopiero wygoda! I wcale nie będą go bolały plecy ani rzyć od niewygodnego krzesełka.
- Ano, coś ostatnio pobladłem - odpowiedział śmiejąc się pod nosem. Niby czemu miałby się obrazić? Największy dowcipniś w szkole miałby się obrazić z powodu tak trafnego żartu? Nie ma mowy. Brakowało mu takich rozmów. Luźnych, bez niepotrzebnej presji, że powie coś źle. Zrobi coś źle. Tutaj nie musiał nic robić. Wystarczyło się rozłożyć wygodnie, a nie... To już zrobił.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Lola Lopez on Nie 27 Kwi 2014, 16:55

Lola w gruncie rzeczy nie widziała powodu do tego, żeby zachowywać się inaczej wobec Gryfona. W sumie to gdyby się nad tym zastanowić, nie słyszała nigdy o czymś takim i w sumie nie było jasno powiedziane, czy powinna teraz zalać się łzami – tylko co mu po tym, skoro nawet nie może jej dotknąć? Udawać, że nic się nie stało – co w pewnym sensie uskuteczniała, podkreślając jednak, że dotarło do niej, że jest mniej więcej przezroczysty; bądź uciec z krzykiem, co pewnie bardzo by się mu spodobało, ale trochę przegapiła moment. Z jednej strony była niesamowicie empatyczna i wprost marzyła o tym, żeby go mocno uściskać, wprost zalewając współczuciem, czego znów uskutecznić nie mogła, bo był duchem. Po co duchy wracają ze świata zmarłych? Trochę posmutniała, wyobrażając sobie gnicie w Zakazanym Lesie i żałowała, że o to zapytała. Sama nie chciałaby tak skończyć.
- Jakbyś potrzebował pomocy w pastwieniu, to daj znać – mrugnęła do niego. Nawet gdyby było jej się zmierzyć ze Ślizgonem z ostatniej klasy, dla słusznej sprawy i temu by się poświęciła. W końcu Gryffindor głęboko się w niej zakorzenił. Zarumieniła się jednak i spojrzała na niego oburzona, no, bo trochę ją takie insynuacje wytrącały z równiwagi. – Ja takich rzeczy nie robię! – zaparła się, pozwalając wypłynąc Loli-anty-związkowej na zewnątrz i ukazać swoje oblicze. Jasne, możliwe, że Socha nie dobierał sobie ludzi ze względu na rozmiar stanika, ale teraz już wiadomo, czemu Lola nie doświadczyła zaszczytu.
- Łał, z takimi marzeniami byłeś jeszcze dziwniejszy, niż ludzie przypuszczali – wyrwało jej się zupełnie szczerze. Sama nigdy nie miała większego interesu poza tym, że szkoda jej było Nicolasa, i że resztę duchów raczej głęboko respektowała, bo były trochę straszne. Nie dlatego, że przeźroczyste, ale miały w sobie coś... Prawdopodobnie te wieki doświadczenia. W każdym razie do głowy nie przyszłaby jej połowa rzeczy, które Socha właśnie powiedział. Irytka natomiast się bała, słusznie przypuszczając, że nigdy nie był prawdziwą osobą. I dobrze, świat by tego nie przeżył.
Kiedy „usiadł” obok niej wprost nie mogła się powstrzymać. Zdjęła nogi z poręczy i usiadła, po chwili szybkiego namysłu machając ręką w górę i w dół, ciachając przy tym w pół jego osobę na wysokości brzucha.
- Czujesz coś? – zapytała. Inne duchy zawsze były dość oburzone, kiedy ktoś na nie wszedł, stąd też to była jej pierwsza okazja, żeby się czegoś takiego dowiedzieć. Nie doczekawszy się odpowiedzi zbyt szybko zerknęła na zegarek (który nosiła, a jakże, w końcu prawie-mugolska krew zobowiązywała. - Zimno się zrobiło. Wrócę do wieży. Wpadnij kiedyś na imprezę - mrugnęła do niego, po czym wstała i wróciła do zamku, zostawiając krzesło, które nie należało do tego miejsca, właśnie na balkonie.

zt
avatar
Lola Lopez
Klasa VI


Skąd : Londyn, UK
Krew : 1/4

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Brennus Lancaster on Sro 30 Lip 2014, 12:02

ROK SZKOLNY 2014/2015




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Elena Tyanikova on Wto 16 Wrz 2014, 17:24

Balkon na Wieży Północnej był jednym z najbardziej odległych miejsc, do którego mogła się udać ubrana w piżamę dziewczynka z Hufflepuffu, a jednak Elenie wcale to nie przeszkadzało. Na koszulkę nocną narzuciła długaśny, puchaty, żółty szlafrok, blond włosy wyjątkowo spięła w luźny kucyk, stopy skryła w kapciach i... Już jej nie było. Wymamrotała hasło, opuściła Pokój Wspólny i cichaczem przemknęła się kolejnymi korytarzami, za cel obierając sobie właśnie balkon. Tak, wiedziała, że łamie regulamin. Nie, nie miała pojęcia, dlaczego nie szkodzące nikomu wyprawy po godzinie policyjnej miałyby być karane. Zamierzała kogoś okraść? Pobić? Ukatrupić? Nie. Chciała tylko popatrzeć na gwiazdy, komu to przeszkadza?
Wiedziała jednak, że komuś na pewno, przekradała się więc jak mysz, po cichutku, starannie unikając ścieżek najczęściej patrolowanych przez nauczycieli czy woźnego, równie ostrożnie wspięła się po schodach i... Tak! Sukces! Odetchnęła z ulgą. O tym, że wstrzymywała powietrze ze zdenerwowania przekonała się dopiero teraz, mogąc je wypuścić.
Będąc u celu, podeszła niespiesznie do barierki, wychyliła się, spoglądając w dół (zawsze to robiła, nigdy jednak nie spodziewając się dostrzec niczego ciekawego) po czym spełniwszy ten niecodzienny rytuał, cofnęła się i usiadła pod ścianą, nawet przez chwilę nie zastanawiając się nad tym, że może się przeziębić. Opierając wygodnie plecy o chłodny mur i podciągając kolana do piersi, spojrzała wreszcie w niebo. Otulając się ciaśniej szlafrokiem westchnęła cicho. Podróż do gwiazd była jednym z tych marzeń, które miały nigdy się nie spełnić, a których Elena nie potrafiła się wyrzec.
avatar
Elena Tyanikova
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Quinn Larivaara on Wto 16 Wrz 2014, 17:52

Nie wróciła do Pokoju Wspólnego razem z resztą swoich kanarkowych towarzyszy kiedy to godzina wybita przez dzwony na wieży nakazywały powrót do łóżek. Quinn miała ciekawsze zajęcia. Gdy nikt nie widział wspięła się z balkonu na dach i stamtąd pod postacią średniego, czarnego nietoperza pofrunęła w kierunku Zakazanego Lasu. Musiała upolować sobie jakieś zwierzątko na kolacje. Przecież trzeba wytrzymać do rana pośród pachnących młodych uczniów, którzy ostatnio coraz częściej doprowadzali ją do szału. Zwłaszcza ci z wymiany. Zwłaszcza te Francuzeczki. Jedna urodziwsza od drugiej i po przyjrzeniu się kilku mogła śmiało stwierdzić, że te 80 lat temu mogła zabawiać się z ich babkami czy tam prababkami. Uwielbiała te delikatne i naiwne dziewczęta, które spijały komplementy z jej ust tak jak ona krew z ich tętnic.
No nic, 2 zające powinny jej starczyć, póki centaury się nie zaczęły bawić w poszukiwanie winowajcy. Ostatnio w Zakazanym było ich sporo. Podobno po tych akcjach, które działy się w Londynie postanowili bronić wejścia na tereny Hogwartu wszystkim podejrzanym gościom. Nie dziwiła się im ale tym samym ona była nieproszona.
Oblizała usta słysząc kolejne bicie dzwonów i spojrzała w kierunku zamku. Musiała wracać, nie mogła natrafić na jakiegoś nauczyciela no i jej współlokatorki nie mogły się zorientować w niczym. A coraz częściej wracała o późniejszych porach. Z musu.
Chciała wrócić tą samą drogą, na balkon jednak ktoś go zajął. Cholera. Cholera! Wycieczka o tej porze? Ktoś jest bardzo niepoważny. Długo szukała jakiejś uchylonego okna by móc tam wlecieć i stanąć na nogi jako Quinn puchonka. W końcu jednak je znalazła i ciekawość zmusiła ją do sprawdzenia tego osobnika na balkonie.
- Zmarzniesz tu - powiedziała cicho po zorientowaniu się, że to Elena z jej Domu. Quinn poprawiła kołnierzyk od koszuli wysłużonego już uniformu i stanęła niedaleko dziewczyny. Jej lodowe, puste tęczówki patrzyły tam gdzie patrzyła się Puchonka ale nic szczególnego nie zauważyła. Tylko gwiazdy.
avatar
Quinn Larivaara
Czarownica


Wiek : 191
Skąd : Finlandia, Oulu
Krew : Czysta
Genetyka : Wampir
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t663-skrytka-pocztowa-quinn-la

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Elena Tyanikova on Wto 16 Wrz 2014, 18:44

Zmarzniesz tu.
Drgnęła, nie od razu jednak odrywając spojrzenie od nieba. Potrzebowała chwili na to, by uświadomić sobie, że słowa te były rzeczywiste i w dodatku wypowiedziane do niej, oraz kolejnej na to, by pozostawić swe marzenia samym sobie i wrócić do rzeczywistości. Westchnęła raz jeszcze cicho, uśmiechnęła się do siebie i dopiero wtedy wróciła spojrzeniem na balkon, a dokładniej na dziewczynę, która się na nim pojawiła.
- Wcale nie, mam szlafrok - rzuciła tak, jak gdyby to było oczywiste, że puchaty element nocnej bielizny jest ochroną nie tylko przed chłodem, ale także każdym złem, które mogłoby nadejść z mroku. Elena była naiwna, rozkosznie ufna. Wciąż jak dziecko, co?
- Ty jeszcze nie śpisz? - zapytała z lekkim uśmiechem, spoglądając na Quinn i wskazując jej miejsce obok siebie, zachęcając, by usiadła. Gdy opuszczała Pokój Wspólny wydawało jej się, że cisza dormitoriów i cichutkie posapywania świadczą o tym, że tylko ona jest jeszcze na nogach. Nie brała pod uwagę, że ktoś jeszcze mógł opuścić sypialnię - ba! że mógł w ogóle do niej nie wrócić po całym dniu - i oddać się własnym zajęciom. Była przekonana, że tylko ona wpadła na pomysł, by wyjść, przemknąć się korytarzami i zafundować sobie przed snem odrobinę przyjemności... Cóż, wspominałam już, że Elena jest bardzo naiwnym stworzeniem?
Kilka chwil poświęcając obserwacji czubków swych kapci - te zaś miały kształt bialutkich królików o uroczych pyszczkach - potem znów spojrzała na Quinn i uśmiechnęła się lekko. W nocy Tyanikova nie była awanturnicą, raczej... Dobrym duszkiem, małą wróżką? Nie była skora do jakichkolwiek rozgrywek słownych, tym bardziej awantur. Wolała po prostu się uśmiechać, rozmawiać - półgłosem lub szeptem - lub milczeć, ciesząc się tylko rześkim powietrzem i, tak jak dzisiaj, towarzystwem. Właśnie, towarzystwo... To jej o czymś przypomniało.
- Nie zamierzasz zaganiać mnie do dormitorium, prawda? - Zmarszczyła brwi. Że Quinn nikogo nie powiadomi, to było raczej pewne - wtedy musiałaby tłumaczyć i siebie, dlaczego nie ma jej w sypialni. Wciąż mogła jednak zgrywać odpowiedzialną, starszą koleżankę i... Cóż, Elena chciała po prostu mieć pewność, że nic takiego nie będzie miało miejsca.
avatar
Elena Tyanikova
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Quinn Larivaara on Sro 17 Wrz 2014, 12:08

Zerknęła w jej stronę a zwłaszcza na ten szlafrok w kolorze cytryn dojrzewających w pełnym słońcu. Kanarki były w większości takie naiwne. Przykładem była Antonija. Quinn sama pasowała raczej do Slytherinu niż do Hufflepufu jednak przydzielona została dawno temu i tiara przydziału dostrzegła jej talent malarski i to jak bardzo będzie trzymać się zasad. I nie pomyliła się w niczym.
- Nie śpię - odpowiedziała krótko i chłodno łapiąc się na tym jak jej słowa mogły brzmieć w nocy i w takich okolicznościach, ze były same. Dlatego też wysiliła się na lekki uśmiech. Usiadła obok dziewczyny, bo ją do tego zaprosiła. Nigdy sama z siebie nie lęgła do ludzi, to oni jakoś dziwnym sposobem legli do niej. Może to przez jej wampiryzm i jakieś dziwne przyciąganie?
Usiadła więc obok dziewczyny wyciągając swoje długie i za chude nogi krzyżując je jeszcze w kostkach.
- Próbowałam malować, najlepiej wychodzi mi to nocą, ale jakoś nie mam pomysłu - skłamała. Przychodziło jej to z taką łatwością. W końcu musiała jakoś wytłumaczyć to, że jeszcze nie leżała w łóżku. Owszem wampiry odpoczywały ale starały robić to w dzień kiedy słońce było w pełni. Ona jednak musiała poświęcać na to noce, bo tryb zajęć w Hogwarcie był bezlitosny. Co z tego, że wcale nie musiała się uczyć. Chciała przynajmniej udawać, że jest taka jak wszyscy.
Zerknęła na jej kapcie, bo ona też na nie patrzyła. Króliki?  Bardzo chętnie zatopiłaby w nich swoje kły, ale niestety raczej przebiłaby się do stóp dziewczyn... Hmmm... to jest myśl! Chwilę przyglądała się puchatym uszkom a ból kłów już zaczął jej doskwierać kiedy to wyobrażała sobie jak przebija się przez plusz wprost do żyłek dziewczęcia b spijać z nich życiodajny słodki napój. Oczy przy tym bardzo jej pociemniały jednak całe szczęście Elena sprowadziła ją na ziemię kolejnymi słowami a Quinn popatrzyła na nią już swoimi człowieczymi oczyskami.
- Nie zamierzam. Ale obawiam się, że za niedługo i tak będziemy musiały stąd iść, Eleno - odpowiedziała przyglądając się delikatnych rys dziewczęcia, jej ustom, oczom. Lubiła blondynki. Lubiła wszystkie grzeczne dziewczynki, a Elena właśnie na taką wyglądała. Grzeczną, skromną i przede wszystkim naiwną.
avatar
Quinn Larivaara
Czarownica


Wiek : 191
Skąd : Finlandia, Oulu
Krew : Czysta
Genetyka : Wampir
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t663-skrytka-pocztowa-quinn-la

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Elena Tyanikova on Sro 17 Wrz 2014, 19:33

Tyanikova zwykle wiedziała, kiedy się ją okłamuje... Zwykle. Nie zawsze. W szpitalu, na przykład, dobrze wiedziała, kiedy słowa uzdrowicieli były łgarstwem. To było łatwe, równie dobrze szaty medyków mogliby sobie zapełnić hasłami w stylu kłamiemy zawodowo. Wiedziała też, kiedy okłamywali ją jej rosyjscy przyjaciele, gdy jeszcze miała czas, który mogłaby z nimi spędzać. Nigdy jednak nie wiedziała, czym są słowa Quinn - prawdą czy kłamstwem?
Nie pamiętała dokładnie, kiedy poznała ją nieco bliżej. Nieco, bo przecież nie były przyjaciółkami, nie zwierzały się sobie wzajemnie i raczej nie plotkowały nocami. Czy to było już w trakcie pierwszego roku Eleny w Hogwarcie czy później, gdy wyrosła już z wieku, w którym zasługiwała na miano smarkatej? Nie pamiętała. W każdym razie, gdy już do tego doszło, gdy rozmawiały nieco częściej, Tyanikova zawsze miała problem z rozpoznaniem, czy słowa Larivaary są prawdą czy kłamstwem. Nie, żeby oskarżała Quinn o łgarstwo, ale... Wiecie, dobrze jest wiedzieć, w co wierzyć, a w co nie. W tym przypadku natomiast Elena nie wiedziała.
Nie było więc nic dziwnego w tym, że w swym dobrym serduszku uznała, że nie jest okłamywana wcale. Larivaara nie ma przecież żadnego powodu, by oszukiwać Tyanikovą, więc nic takiego na pewno nie ma miejsca! Dzisiejszych wyjaśnień nie miała zamiaru poddawać w wątpliwość. Wiedziała, że Quinn maluje, w związku z czym argument, że najlepiej jej to idzie nocą, uznała za prawdziwy. Bo czemu by nie?
Tak jak nie dostrzegała kłamstwa, tak też nie widziała spojrzenia, jakim starsza Puchonka uraczyła jej kapcie. Szczerze mówiąc, nie widziała zupełnie nic niepokojącego i nic podobnego nie poczuła. To było jak z Ianem, gdy jego wampiryzmu zwyczajnie się domyśliła, nie na podstawie swojego strachu jednak - którego nie odczuwała - a zwykłych, obiektywnych obserwacji.
- Och, wiem - przyznała teraz smętnie na stwierdzenie Larivaary, że będą musiały iść. - Ale... Chyba jeszcze nie teraz, prawda? Mamy chwilę, chociaż jedną? - Spojrzała na Quinn tęsknie i... Hm, to zastanawiające. Dlaczego właściwie z tęsknotą patrzyła na Puchonkę, a nie na niebo?
Cóż, Elena dobrze wiedziała, że do dziewczyn ciągnie ją na równi z chłopcami. Ba! Dobrze wiedziała, że co jakiś czas ciągnie ją do Quinn. To nic, że mało o niej wiedziała. To nic, że nie miały tak wiele wspólnych tematów, jak mogłoby się wydawać. Towarzystwo Larivaary było dla Tyanikovej niezwykle przyjemne, a w lodowych tęczówkach było coś hipnotyzującego. Było, prawda?
- Mamy ładną noc, prawda? - zaszczebiotała jednak, nie pozwalając sobie na podobne, myślowe dywagacje. To do niczego nie prowadziło, czemu więc miała się tym zajmować? Znów więc spojrzała ku rozgwieżdżonemu niebu, znów wyciągnęła nieco szyję, jak gdyby dzięki temu mogła się faktycznie znaleźć bliżej ciemnemu nieboskłonowi.

Zgodnie z tym, co powiedziała Quinn, rzeczywiście nie dane im było posiedzieć zbyt długo. Gdzieś niedaleko Irytek gwizdał swoje pieśni, potem dało się usłyszeć kroki któregoś z nauczycieli - tym samym wieczór się skończył. Wzdychając ciężko Elena powstała z ziemi i chwilę później razem z Larivaarą znikała już w Pokoju Wspólnym Puchonów, a później, już sama - we własnym dormitorium.
avatar
Elena Tyanikova
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Moskwa, Rosja
Krew : czysta
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 9 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach