Balkon

Strona 6 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next

Go down

Balkon

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 18:21

First topic message reminder :


Balkon okalający wieżę północną osadzony mniej więcej w połowie jej wysokości.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Pon 07 Paź 2013, 01:58

- Tylko trochę. I to ty zaczynasz! - Odparła, mierząc go nienawistnym wzrokiem. Wódka zaczynała działać coraz bardziej na nieprzyzwyczajony do takich trunków organizm Emily. Dziewczyna jęknęła, czując to niemiłe wirowanie w głowie nasilające się gwałtownie.
- Z wieży... ze schodów... Polemizowałabym. Mogę spać na miękką trawę lub nadziać się na kamienne kanty. Raz spadłam ze schodów jak byłam mała i rozbiłam sobie policzek tak mocno, że mogłam przez niego oddychać, nie używając ust. To było całkiem... zabawne i bolesne - Zaśmiała się, odwracając się przodem do błoni. Wtedy miała jeszcze swoją szczęśliwą rodzinkę, rodziców, Josha i dziadka. Teraz został jej jedynie zdziczały brat parający się czarną magią. Cudo. Słysząc jego kolejne słowa, skrzywiła się nieznacznie.
- To trudno, złamiesz mnie w pół, pyknie tak śmiesznie i będzie koniec zabawy. - Wzruszyła ramionami, siadając na kamiennym murku okrakiem, tak, że jedną nogę miała po stronie balkonu, a druga zwisała bezwiednie.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 07 Paź 2013, 02:07

- Przynajmniej ja tego żałuję - kiedy zmierzyła go nienawistnym wzrokiem zakrył twarz dłońmi jak gdyby bał się, że ten wzrok może go sparaliżować, albo co gorsze zabić.
- To tylko świadczy o tym jak wielką niezdarą byłaś i jesteś- posłał jej uroczy uśmiech. - Spadłaś też z mojego łóżka kiedy pierwszy raz spędzałaś u nas wakacje - raczył przypomnieć jej ten incydent z czasów kiedy obydwoje jeszcze byli małymi dziećmi po skończonej pierwszej klasie w Hogwarcie.
- Chciałabyś, wolałbym wymyślić dla Ciebie coś bardziej finezyjnego - mruknął kręcąc głową z dezaprobatą, widząc jednak co wyczynia dziewczyna, która przed chwilą wypiła dość sporo alkoholu i to tak mocnego. Martwił się o nią przez co mimowolnie zbliżył się do niej, stykając się bokiem jej nogi, tak żeby w każdym momencie mógł ją złapać.
- Złaź z tego murku Bronte, bo jeśli nie zrobię to za Ciebie - popatrzył na Emily tym typowym nadopiekuńczym wzrokiem, który włączał się tylko przy niej. W jego głowie zaś, cały czas huczał głos, starający się wyperswadować mu wszelkie nieco pijacie myśli na jej temat.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Pon 07 Paź 2013, 02:17

- A ja nie, bo sobie zasłużyłeś - Żałowała tak naprawdę, ale nie chciała by wiedział. A może chciała, tylko nie umiała mu tego powiedzieć, bo wtedy musiałaby mu pokazać, że rzeczywiście jej zależy.
- Jestem niezdarą no i dobra, i jestem też kapitanem drużyny Krukonów i powiedz mi gdzie tu sens i logika? - Nie wyobrażała sobie siebie w tej roli, ale przygotowywała się mentalnie od dłuższego czasu, to znaczy próbowała.
- Zawsze mógłbyś zepchnąć mnie z wieży. - Dodała ze śmiechem, przesuwając drugą nogę na zewnętrzną stronę balkonu. Spróbowała raczej, bo uniemożliwił jej to Wilson.
- No, to proszę Cię, zejdź. - Potrząsnęła głową, by kosmyki zasłaniające jej widoczność zsunęły się z jej twarzy. - Ale zaraz! Ty wcale tu nie siedzisz, tylko ja. - Zachwiała się niebezpiecznie w stronę błoni. Złapała się jednak bluzy Wilsona, przerażona. Oj głupiaś Bronte, głupiaś. Dziewczyna odwróciła się śpiesznie w jego stronę przekładając nogę na bezpieczniejsza stronę. Wciąż się go jednak trzymała, jakby bojąc się upadku.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 07 Paź 2013, 02:35

- Zasłużyłem - przytaknął bez zająknięcia. - Ale Ty i tak masz serce z lodu- zdecydowanie czasami lepiej było nie mówić co się czuje naprawdę i może gdyby nie to, oni dalej byliby przyjaciółmi. Ale nie, Anthony nie żałował bo jeszcze tydzień temu śmiało przyznawał się Andrei do tego co czuje do Bronte, ona jednak nie musiała już o tym wiedzieć.
- Jesteś kapitanem, serio? - spytał zaskoczony, jednak wcale go to nie dziwiło, Emily od zawsze miała do tego smykałkę. - Kiedy pierwsze treningi? Muszę przyjść zobaczyć Cię w roli kapitana, masz mi wysłać sowę z informacją, koniecznie ! - zaznaczył, naprawdę chcąc wiedzieć jak dziewczyna poradzi sobie w nowej roli. Cały czas jednak bacznie obserwował to co robi na tym murku, mając wrażenie, że zaraz wymyśli coś niebezpiecznego. Kiedy tylko złapała się jego bluzy, Anthony złapał ją mocno w pasie i przyciągnął do siebie.
- Nie rób tak więcej, nie siadaj tam...- mruknął dopiero po chwili. Dopiero teraz uświadomił sobie jak blisko niej jest czując, że lekko go to paraliżuje, jak gdyby w ogóle jego ręce nie należały do niego.
- Chyba powinienem Cię puścić - mruknął nieco tępawo czując jak jej włosy smagają jego twarz, przez co tak bardzo intensywnie czuł ich i przy okazji jej zapach.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Pon 07 Paź 2013, 02:45

Wzmiankę o jej lodowatym sercu pozostawiła, nie roniąc słowa. Wiedziała swoje wystarczająco dużo na ten temat, by mieć własną opinię.
- Jestem. Ot, jakieś dziwne zrządzenie losu. - Podrapała się po skroni - Tak, żebyś się ze mnie zbijał, jasne. Już lecę i piszę. - Parsknęła, podwijając rękawy swetra. Rzeczywiście nie wiedziała co robi. Taka dawka była dla niej o dużo za duża, czego efekty doskonale widać było w tym momencie. Kiedy złapał ją i przyciągnął do siebie, czuła się bezpieczna. Serce wbrew rozumowi przyśpieszyło swoją pracę, lecz dziewczyna miała ukrytą nadzieję, że super czuły sluch Wilsona nie wyłapie tej "arytmii". Puściła materiał bluzy chłopaka, nie ściągając jednocześnie dłoni z jego ramion.
- Chyba tak - odrzekła cicho, choć jej postawa wcale nie wskazywała na to, by naprawdę tego chciała.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 07 Paź 2013, 03:04

Anthony trzymał ją po czym nieco wzmocnił swój uścisk całkiem mimowolnie. W jego głowie panował chaos nie do końca spowodowany alkoholem, co bliskością dziewczyny. Przez prawie pół roku zastanawiał się co zrobić by być jej jak najbliżej, a kiedy już był wszystko co mógł zrobić to ją puścić. Alkohol dodał mu na tyle odwagi, że zanim przestał ją obejmować zbliżył się do niej i musnął jej chłodne wargi powoli, czując jak serce chce po prostu rozerwać jego klatkę piersiową. W jednej chwili jednak puścił ją i starając się otrząsnąć nieco osunął się od niej i złapał za butelkę ściągając z niej kilka sporych łyków. Nie wiedział czy powinien przepraszać i czy przypadkiem zaraz nie dostanie pięścią w twarz lub co gorsza w przyrodzenie.
- Kapitanem nie zostaje się tak po prostu musisz mieć talent- odezwał się nagle nawiązując do poprzedniej rozmowy, nie wiedząc czy sam nie powinien przywalić sobie w twarz. Ona Cię już nie kocha, idioto. Myślże trochę! Dopiero teraz uniósł spojrzenie na jej oczy starając się cokolwiek z nich wyczytać.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Pon 07 Paź 2013, 16:32

Jej twarz nie wyrażała zbyt emocji, które tliły się w jej wnętrzu. Tylko zielone oczy błyszczały niebezpiecznie, może to od tego wiejącego ciągle wiatru? Tego nawet ona nie wiedziała. Kiedy przyciągnął ją do siebie, poczuła dreszcze przechodzące po jej ciele. Tego zdecydowanie nie powinien czynić a i ona nie powinna się zgadzać. Kiedy chwilę później obdarzył ją delikatnym, zupełnie do niego niepodobnym pocałunkiem, odsunęła się nieznacznie. Dłonią dotknęła swoich warg, jednocześnie posyłając Wilsonowi pełne żalu i tęsknoty spojrzenie. Znowu sobie z nią pogrywał, znowu próbował wykorzystać nadarzającą się okazję. Problem Bronte, polegał jednak na tym, że podświadomie ona chciała by ją pocałował. Mogła wmawiać sobie ile tylko dusza zapragnie, że jest jej zupełnie obojętny, ale i tak nie stałoby się to prawdą. Chłopak odwrócił kota ogonem, lecz wcale nie była mu za to wdzięczna, a wręcz zbagatelizowała jego słowa.
- W co ty ze mną grasz Wilson? - Spytała cicho, wręcz ze łzami w oczach. Nie mogłaby tego znieść po raz drugi, znów powiedziałby jej, że przecież nic nie obiecywał, że przecież nic nie miało miejsca.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 08 Paź 2013, 20:33

Widząc w jej oczach żal, wiedział, że nie powinien tego robić. Zbyt bardzo tego pragnął żeby mógł się opanować i zbyt wiele czasu ostatnio spędził na myśleniu tylko i wyłącznie o niej. Nie wiedział co jej powiedzieć, milczał więc przez chwilę wiedząc, że wyjawienie tego co chcę i co czuję naprawdę może jeszcze bardziej zaszkodzić. Ale szczerze, czy mogło między nimi już być gorzej? Przecież i tak już stracił, więc nie mógł jej stracić ponownie kiedy jej nie miał. Żył jedynie w swoim wyimaginowanym świecie gdzie starał się za wszelką cenę wmówić sobie, że jej nie kocha, że ona nie istnieje. Ale tak nie było, cały czas tkwiła w jego myślach.
- Nie chcę już w nic grać. Nie chce udawać, że Cię nie kocham i, że nie żałuję tego najbardziej na świecie, że bardzo Cię zraniłem...- uniósł swoje spojrzenie na jej twarz obserwując jej zachowanie. Nie mógł jej do niczego zmuszać, ale mógł powiedzieć co czuję.
- Nie umiem być dla Ciebie nikim - dodał po chwili a jego głos zdawał się lekko łamać. Anthony rzadko kiedy czuł się tak bezsilny jak teraz i było to zdecydowanie najgorsze uczucie do tej pory.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Wto 08 Paź 2013, 23:29

Powinien zatem w końcu posłuchać zdrowego rozsądku, który dobijał się do jego głowy już od jakiegoś czasu i zostawić ją w spokoju, zdecydowanie. W ten sposób wprawiał ją w jeszcze większe zagubienie. Bo wystarczyło kilka słów, by podpita Bronte zaczęła mu wierzyć. I to było najsmutniejsze. Bo brakowało go jej jak cholera, każdego dnia i dzisiaj brakowało jej go najbardziej, kiedy był obok, a tak jakby go nie było. Emily starła dłonią pojedynczą łzę spływającą po bladym policzku.
- Nie, nie kochasz mnie. - Odparła cicho na jego słowa, kręcąc głową. Nie mogła pozwolić by ta myśl zagnieździła się w jej głowie, siejąc całkowitą pustkę. Dlaczego nie pozwolił jej odejść, zapomnieć? Przełknęła głośno ślinę, przenosząc spojrzenie pistacjowych, zaszklonych oczu na jego twarz. Nie potrafiła w tym momencie myśleć racjonalnie, nie ważne jak mocno by tego chciała. Zbliżyła się doń, zadzierając głowę tak, by móc spojrzeć mu w oczy. Szumiące w głowie ciche głosy nie podpowiadały najrozsądniej.
- Kim zatem chciałbyś być, do cholery? - Spytała ostro - ostatnim razem, miałeś poważny problem z wyjaśnieniem tego zagadnienia. - Zacisnęła wargi w wąską linijkę, starając się nie rozpłakać. Jeszcze tego jej brakowało.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Wto 08 Paź 2013, 23:49

Jego zdrowy rozsądek tak naprawdę odszedł kiedy parę miesięcy temu doszedł do wniosku, że ją kocha. Im więcej błędów popełniał tym bardziej utwierdzał się w tym fakcie. Nie wiedział czy jest cokolwiek co mógłby przywrócić ich znajomość do początku, żeby nie musiał ponownie jej ranić. A teraz ona płakała, znów przez niego. Był wściekły na to ile złego zrobił właśnie jej. Ale przez całe wakacje była w jego głowie, nawet kiedy An powiedziała, że coś do niego czuje, Anthony dał jej dosłownie do zrozumienia, że kocha właśnie Emily.
- Kocham Cię Em tak bardzo chciałbym wszystko naprawić i będę naprwiać! - jego głos nieco się poniósł, ale to dlatego, że denerwował się jej łzami, jej zaprzeczeniem. Nie mógł jej pozwolić odejść i póki będzie mógł i widział sens, będzie starać się wszystko zmienić.
- Chciałbym być Twój, tylko Twój i żebyś Ty była moja - jego słowa były chaotyczne jak jego myśli w tej chwili - nie chce nigdy mieć już nikogo innego. Myślę tylko o Tobie, a Twój widok mnie wręcz paraliżuje, chce Ci udowodnić, że warto być ze mną.- patrzył na nią z góry kiedy podeszła, jednak nie śmiał jej już dotknąć. Wiedział co czuję, ale kompletnie nie mógł tego opisać, bowiem nigdy wcześniej nie miał w sobie takich pokładów miłości.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Sro 09 Paź 2013, 00:16

Przymknęła oczy, starając się wrócić do normalnego stanu. Kilka spokojnych oddechów pozwoliło jej rozluźnić się minimalnie. Pomimo dużej ilości wypitej śliwowicy, powoli mijało jej działanie. Objęła dłońmi zziębnięte ramiona, jednocześnie odwracając od chłopaka wzrok. Nie, nie mogła tego słuchać, patrząc mu w oczy. Bała się zobaczyć przerażająco szczere spojrzenie chłopaka.
- Nie! - Krzyknęła, patrząc na niego z wyrzutem. Łzy spływały po jej policzkach jak same chciały . Zagryzła mocno dolną wargę, aż poczuła słodko-słony smak krwi. - Nie ma czego naprawiać. Zniszczyłeś to wtedy, w czerwcu. - Żachnęła się, patrząc na majaczące w oddali, ponure konary drzew. Nie chciała by to wszystko wracało, by znowu rozrywało każdą cząstkę ciała po kolei.
- Byłam twoja, ale ty tego nie chciałeś, myślisz, że dlaczego miałabym poświęcić się drugi raz? Przecież nikt nie da mi gwarancji, że nie zrobisz tego znowu. Że znowu doprowadzisz mnie do takiego stanu. - Starła łzy z policzka gwałtownym ruchem. - To nie ma sensu, nigdy nie miało. Nie trać czasu i nie łudź się, że jest inaczej. - Dodała na koniec, odwracając się w jego stronę. Znowu zbliżyła się do ślizgona, przesuwając wilgotną dłoń po jego policzku. Tym razem ona złożyła na jego ustach pocałunek. Krótki i rzeczowy, na pożegnanie. Spojrzała mu w oczy z obawą.
- Lepiej już pójdę. - Cichy ton Krukonki rozniósł się po balkonie.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Sro 09 Paź 2013, 00:35

Bardzo dobrze wiedział, że zawalił, że zniszczył coś na czym mu zależało. Ale teraz wiedział jak bardzo mu zależy i jakim wielkim był dupkiem. Tylko, że ona już nie chciała dać mu jeszcze jednej szansy co wręcz roztrzaskiwało jego uczucia a jej słowa sprawiały, że czuł coraz to większą pustkę. Jak gdyby wszystkie zmartwienia przepełniały go po brzegi.
- Jestem skończonym idiotą, postaraj się mi zaufać, błagam - zranienie jej było najbardziej głupią rzeczą w jego mniemaniu jaką zrobił w swoim krótkim życiu.
- Nie zostawiaj mnie, Emily, słyszysz?- kiedy tylko zbliżyła się do niego, Anthony pierwszy raz poczuł, że chyba mógłby się rozpłakać, tak głośno i żałośnie. Jej wilgotna dłoń wprawiła w lekkie drganie jego warg.
- Nie, nie zostawię Cię w spokoju. Kocham Cię - powtórzył o wiele pewniej te ważne w jego mniemaniu słowa. Popatrzył jednak na nią unosząc jej podbródek lekko do góry, by na chwilę spojrzała mu w oczy.
- Przepraszam - dodał jeszcze i pochylił się nad nią całując ją w usta, o wiele pewniej i troszkę bardziej zachłanniej niż przed chwilą. Nie będzie jej więzić, jeśli zdecyduje odejść odejdzie, ale on wiedział, że nie da jej odejść już na zawsze tak łatwo. Za bardzo mu zależało.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Sro 09 Paź 2013, 19:26

Chciała dać mu szansę, ale nie mogła. Nie mogła tak zwyczajnie działać przeciw sobie, i samą siebie krzywdzić. Pociągnęła nosem, dłońmi ścierając gromadzące się w kącikach oczu łzy. Nie wiedziała sama, czy to przez to co wypiła, czy przez gromadzące się w niej emocje. Najpewniej i jedno i drugie miało wpływ na jej teraźniejszy stan.
- Nie potrafię Anthony, nie wiem czy teraz będę potrafiła zaufać komukolwiek. - Odparła cicho, drżącym głosem. Przestąpiła z nogi na nogę, odsuwając się chwilę później od chłopaka.
- Problem w tym, że ja Ciebie już nie kocham - Podkreśliła dwa ostatnie słowa i choć wypowiedzenie tego zdania sprawiło jej prawdopodobnie większy ból niż jej samej niż chłopakowi, to nie żałowała. Wiedziała, że tak będzie lepiej dla obojga. Właściwiej. Kiedy opuszkami dotknął jej podbródka, sprawiając, że patrzyła mu prosto w oczy, przez chwilę zapragnęła wymazać ostatnie zdanie z pamięci. Bardziej jego niż swojej. Gdy jednak ich wargi zetknęły się po raz kolejny, nie miała już siły zaprzeczać. Hamulce puściły, kiedy poczuła jak szybko bije serce Ślizgona. Jej dłoń mimowolnie wsunęła się w jego włosy, kiedy nieśmiało zaczęła odwzajemniać pocałunek. Chyba wygrał i tego najbardziej bała się Bronte.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Sro 09 Paź 2013, 20:44

On mógł być pewny, że już tego nie spieprzy mógł przysięgać i obiecywać, ale wiedział, że dla niej te słowa w zupełności mogą się już nie liczyć. Pomimo paradoksu jaki trwał w jego głowie rozumiał po części jej uczucia i to, że już go nie chce. On sam siebie nie chciał. Nie wyobrażał sobie momentu kiedy nie będzie mógł z nią porozmawiać, dotknąć jej i nigdy już nie zobaczyć. Ona była już częścią jego życia, szkoda tylko że tak późno się zorientował.
Jej słowa przeszyły go na wskroś i zdawało mu się, że zamontowali w jego głowie tubę a w niej nagarnie powtarzające słowa Emily. Nie odsunął się od niej, a wręcz przeciwnie objął ją w pasie i uniósł lekko ku górze całując ją zachłannie, tak jak gdyby krukonka miała zaraz zniknąć, rozpłynąć się. Nie pożądał jej teraz w żaden sposób seksualnie, czuł że jeśli ją puści, to ona po prostu odejdzie, a tego tak naprawdę panicznie się boi.
- Zostań ze mną...- szeptał pomiędzy pocałunkami, kiedy jednak na chwilę odsunął twarz od twarzy dziewczyny spojrzał jej błagalnie w oczy. - Przemyśl to jeszcze, proszę - nie mógł już nic więcej zrobić. Nie kochała go, powiedziała mu to dopiero co.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Czw 10 Paź 2013, 00:01

Dlaczego była taka cholernie naiwna? Nie wiedziała po kiego licha zaprzeczała tak solennie, by kilka minut później zrobić coś zupełnie odwrotnego, sprzecznego z tym co mówiła. Dziewczyna miała jednak wrażenie, że cała jej egzystencja to długie, niekończące się pasmo zaprzeczeń, psucie na siłę, szukanie problemów. Tylko, że akurat tego problemu nie wyszukała sama. Zjawił się niepostrzeżenie kilka miesięcy temu i jawił się do dziś. I wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby jego sprawcą nie był jej najlepszy przyjaciel. Kiedy odsunęli się od siebie, oboje pełni przeciwstawnych uczuć Emily zupełnie nie wiedziała, co powinna zrobić. Coś niewątpliwie ciągnęło ją ku Wilsonowi. Czy to była miłość? Bronte w każdym razie nie chciała dopuszczać do siebie tej myśli. Tak bardzo chciała nic nie czuć, zupełnie nic, chociażby przez chwilę. Skierowała nań, swoje błyszczące, pistacjowe oczy, słuchając jego kolejnych słów, jego prośby. Chciała z nim zostać. Naprawdę, chciała tego bardziej niż śmiałaby przypuszczać. Jednak to czego chciało jej serce, zwykle bagatelizowane było przez analityczny umysł.
- Nie mogę Tony. Nie potrafię. - Wyszeptała, przytulając się do niego mocno, niczym przerażone, bezbronne dziecko. Tak się właśnie czuła, ale to on był potworem i obrońcą jednocześnie. - Chcę, ale nie zniosę, jeżeli będę musiała czuć to co wtedy. To mnie zabija. - Dodała, obejmując rękami jego szyję. Stała na palcach, a głowę ułożyła na jego ramieniu.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Czw 10 Paź 2013, 00:17

On za to długo starał się odpuścić, zrobić cokolwiek by o niej zapomnieć. Jednak cały czas była w jego głowie i sercu, powracała i nie chciała wyjść. A kiedy dowiedział się, że jest z Jo miał nadzieję, że nigdy go nie spotka, bo pewnie nie byłoby to miłe spotkanie dla chudego krukona. Dopiero przy niej tak naprawdę dowiedział się, że umie kochać, nigdy nie czuł do nikogo tego co do Emily. Kiedy się przytuliła gładził ją lekko dłonią po włosach przytulając do niej policzek. Zacisnął mocno powieki i w myślach błagał o cud, o to, żeby mógł zmienić to co zepsuł w tak durny sposób.
- Nigdy nie zrobię Ci już żadnej krzywdy, pozwól mi to jedynie udowodnić - szepnął cicho, mając jednak wrażenie, że nic nie zdziała. Zostanie sam, bez niej i zawsze będzie za nią tęsknił. - Nie chcę już nigdy nikogo innego. Jeśli nie chcesz ze mną być, to przynajmniej nie znikaj całkowicie z mojego życia, potrzebuję Cię - jego głos był cichy i zdecydowanie przerażony, to był chyba pierwszy raz kiedy można było zobaczyć ślizgona w takim stanie. A pewnie będzie jeszcze gorzej.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Pią 11 Paź 2013, 00:17

Robiło się coraz zimniej, noc otaczała hogwardzkie mury z każdej strony. Mroźny wiatr smagał  zaróżowione od zimna policzki i przyprawiał o gęsią skórkę.
Emily czuła się jak w potrzasku. Z własnych myśli i obaw. Dlaczego nie potrafiła być lekkomyślną dziewuchą, której z łatwością przychodzi nie tyle wybaczanie (bo wybaczyć już dawno mu wybaczyła) co zaufanie. Bała się kolejnego zranienia i było to całkiem zrozumiałe. W tym momencie nieufność stawała się jednak bardziej wadą niż bronią. Jak długo potrafiłaby jeszcze walczyć? Dziewczyna zacisnęła usta w wąską linię, zsuwając dłonie z karku chłopaka i odsuwając się krok do tyłu.
- Nie chcę Ci niczego obiecywać - zaczęła cicho, starając się nie odrywać spojrzenia od jego oczu - ale nie chcę dłużej udawać, że zupełnie nic dla mnie nie znaczysz. - Znów zrobiła pauzę, jak gdyby niepewna swoich słów. - Musisz... musisz dać mi trochę czasu. - Spuściła wzrok, wpatrując się w swoje czarne trampki, z nadzieją, że nie popełnia ogromnego błędu. - Muszę się zastanowić. - Znowu spojrzała mu w oczy, mając nadzieję dostrzec starego Tony'ego. Jej najlepszego przyjaciela.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 14 Paź 2013, 16:18

Robiło się faktycznie coraz później i chłodniej, ale Anthony najchętniej nie puszczałby Emily. Chciałby spędzać z nią jak najwięcej czasu, ale wiedział, że nacisk z jego strony może być jeszcze gorszy. Słysząc jej słowa, ślizgon miał wrażenie, że właśnie wygrał życie. W sumie uznał jej słowa za kolejną szansę i sam wiedział, że nie zrujnuje tego drugi raz, wiedząc jak Bronte ma problemy z zaufaniem mu.
- Nie obiecuj, a jeśli potrzebujesz czasu, to masz go nieskończoną ilość, ale nie unikaj mnie proszę...- popatrzył na nią z już nieco mniej rozpaczliwym spojrzeniem. Położył dłonie na jej ramionach, pocierając je lekko.
- Nie jest Ci zimno? - zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć ściągnął swoją czarną bluzę i nałożył ją dziewczynie na plecy, a kaptur naciągnął jej na głowę. - Chcesz wracać?- patrzył na nią zastanawiając się czego ona tak naprawdę potrzebuję.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Pon 14 Paź 2013, 16:34

Emily pomimo chłodu i wiatru nie czuła zimna, to znaczy, być może czuła, lecz sytuacja w której się znalazła, zmusiła ją do zbagatelizowania potrzeb organizmu. Pomimo to materiał bluzy przyjemnie okrył zziębnięte i skostniałe ramiona dziewczęcia, sprawiając, że chociaż na moment przestały dręczyć ją dreszcze.
- Nie zamierzam Cię unikać. - Odrzekła nieco lakonicznie, wtulając podbródek w materiał bluzy. Nie wiedziała co myśleć o dzisiejszym wieczorze. Na ten moment zwyczajnie nie potrafiła złożyć swoich myśli w logiczną całość. Skinęła głową słysząc jego pytanie. Trzeba jej było ciepłego łóżka i gorącej herbaty, jak najprędzej. Potrzebowała również snu, lecz szczerze wątpiła, by udało jej się dzisiaj go zaznać. Wiedziała, że jej emocjonalna część nie pozwoli jej zmrużyć oka bez uprzedniego zamęczania się analizowaniem całej sytuacji. Taka już była i wiedziała, że tego nie znieni, a przynajmniej, nie prędko to zmieni. Spojrzała na niego smutno, zagryzając dolną wargę. Po chwili milczenia westchnęła cicho.
- Chodźmy. - Spojrzała jeszcze nań przelotnie ruszając ku dębowym, pokaźnym drzwiom.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Suzanne Castellani on Sob 19 Paź 2013, 17:21

Sporo minęło od tego zdarzenia w schowku o którym Suzi usilnie próbowała zapomnieć, jednak nie mogła gdy tylko widziała Daviesa na zajęciach czy boisku, tak bardzo go nie trawiła ale czuła się dziwnie z tym wszystkim, sama nie pojmowała dlaczego i chyba nigdy nie pojmie. Nie chciała tego pocałunku choć był taki... intrygujący. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie chciała stracić Aleksego, bo była nim szaleńczo zakochana a to, że prawie wpadł do tego schowka sprawiła, że ich relacje nie były już tak gorące jak poprzednio, czuć było, że jest jakiś dystans, że ją podejrzewał, widziała to w jego oczach kiedy na nią patrzył. A ona go nie zdradziła i nie zamierzała. Ale ten puchon siedział w jakimś procencie w jej głowie psując wszystko. Koniec tego rozmyślania, będzie dobrze... musi być.
Siedziała na ławce na balkonie wpatrując się w powiewające na wietrze kolorowe liście drzew. Jesień opanowała cały Londyn przynosząc chłodne powietrze, a Suzi była przyzwyczajona do upałów ale nie miała innego wyjścia jak tylko przyzwyczaić się. Siedziała w szarej ciepłej bluzie Aleksego, która pachniała jeszcze jego perfumami i żelem pod prysznic, była na nią tak ze 3 rozmiary za duża ale nie przejmowała się tym zupełnie, uwielbiała ją. Uwielbiała jego i tęskniła. Miała nadzieję, że znalazł notkę, którą zostawiła na jego łóżku i że przyjdzie, przytuli i jak zwykle ucałuje w czoło, nazywając ją jak zwykle po nazwisku. Dłonie miała lodowate i jedynym dobrym sposobem na rozgrzanie ich było włożenie je sobie między uda.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Aleksy Vulkodlak on Nie 20 Paź 2013, 13:30

Panicz Vulkodlak ostatnimi czasy sypiał coraz gorzej więc chcąc nie chcąc musiał sobie znaleźć inne hobby które będzie mógł uprawiać do woli w wolnym czasie. Padło na bycie wstrętnym i okropnym Ślizgonem który sporo pije i jest skończonym chamem. Wraz z innymi Ślizgonami przesiadywał więc w Wielkiej Sali i dość głośno komentował urodę niektórych niewiast, albo po prostu rzucał obelgami w stronę uroczych kujono-frajerów. Czyż to nie pasjonujące hobby? Nawet bardzo, ale wnikliwy obserwator mógł bez trudu zauważyć, że robi to wszystko tylko po to, aby nie musieć korzystać ze swojego mózgu i uwolnić się od myślenia o Suzanne. Nie chciał wiedzieć czy doszło do czegoś między nią a tym Puchonem... Naprawdę nie chciał wiedzieć. Chciał żeby było jak dawniej. Chciał mieć ją znowu tylko dla siebie i chciał znów spokojnie spać bez budzenia się w środku nocy, żeby patrzeć w baldachim swojego łóżka aż do rana. Kiedy po powrocie z Wielkiej Sali wszedł do dormitorium i zauważył kartkę od dziewczyny na swoim łóżku nie bardzo wiedział co z tym fantem zrobić. Przez chwilę rozważał wszystkie za i przeciw, aż w końcu sięgnął po swoją czarną bluzę, bo wszystkie szare gdzieś zniknęły i narzucił ją na szary T-shirt, aby wyjść z dormitorium i skierować się schodami ku górze. Chciał, naprawdę chciał żeby było jak kiedyś. Szkoda tylko, że nie potrafił tego okazać. Wcale by się nie zdziwił gdyby Ślizgonka zdecydowała się zakończyć znajomość z nim. Wszedł jednak na balkon i nawet się uśmiechnął.
- Cześć Castellani. - powiedział siadając na ławce obok niej i tkwił spojrzenie w horyzoncie.
- Nie trenujesz ze swoim... przyjacielem. - te słowa padły z jego ust zanim mógł je powstrzymać i aż sam się zdziwił ile w nich było żalu i złośliwości. Westchnął ciężko i zaczął macać się po kieszeniach. Nie, nie ma papierosów. Niech to wszystko jasny szlag... zaczął więc nerwowo wyginać swoje palce tak, że te zaczęły cicho strzelać.
avatar
Aleksy Vulkodlak
Student: Uzdrowicielstwo


Wiek : 23
Skąd : Vorkuta, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t743-skrytka-pocztowa-aleksego

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Suzanne Castellani on Nie 20 Paź 2013, 14:33

Przyjdzie, no przecież musi przyjść... a jak nie przyjdzie? A jak siedzi w schowku z jakąś puchonką mszcząc się? Zamknęła oczy chcąc odgonić te myśli jak najdalej. Przecież kochał ją, nie zrobił by jej tego, prawda? Ale co z tego jak on myśli tak jak ona a przecież chyba Vulkodlak myślał, że właśnie Suzi go zdradziła. Ale to nie była prawda! Pocierała swoje dłonie chcąc je rozgrzać i co chwila zerkała na drzwi, które w końcu się otworzyły i zobaczyła swojego ukochanego w ich progu. Tęsknym wzrokiem wpatrywała się w jego twarz próbując odgadnąć jego myśli, jednak po jego mimice można było wywnioskować, że nie był w nastroju, jeszcze na nią nie patrzył tylko gapił się gdzieś w horyzont.
Zabolało ją gdzieś w sercu kiedy wspomniał o domniemanym treningu i nie trzeba było być geniuszem żeby odgadnąć, że mówiąc "przyjaciel" miał na myśli Daviesa. Argentynka pokręciła przecząco głową nie spuszczając wzroku z chłopaka. Jeszcze zaczął strzelać palcami, a ona nie cierpiała tego dźwięku, aż ciary ja przeszły słysząc kolejne trzaśnięcie, to tak jakby jej ulubiona miotła trzasnęła na pół. Szybko nakryła swoimi lodowatymi dłońmi jego ręce chcąc zaniechać jego czynów.
- Przestań... - szepnęła przybliżając się nieco na ławce do ślizgona nie zabierając dłoni ani na sekundę - Nic mnie z Daviesem nie łączy, przyrzekam. Nie jestem jak mój ojciec - powiedziała cały czas chcąc dopatrzeć w jego granatowych tęczówkach jakąś iskierkę.
- Nie chce żebyś mnie unikał - powiedziała smutnym tonem, może nieco załamanym, bo przez ostatnie dni w ogóle ze sobą nie rozmawiali a Vulkodlak cały czas chodził z tymi śligonami wszędzie i nawet nie mogła się przebić przez tą zgraję do niego, spotkanie sam na sam na balkonie było chyba jednym wyjściem zwłaszcza, że było chłodno i żaden normalny dzieciak nie idzie posiedzieć sobie na balkon tylko grzeje się przy kubku gorącej czekolady, albo wódki.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Aleksy Vulkodlak on Nie 20 Paź 2013, 15:04

Trzask. Trzask. Trzask. Kości całkiem ładnie strzelają jeśli dość długo się ich nie rozciąga. Jeśli jednak nie było papierosów palce musiał rozciągać. To go odstresowywało. Z każdym cichym trzaśnięciem było lepiej, naprawdę lepiej. Dopóki drobna, kobieca dłoń nie znalazła się na jego rękach. Przeniósł więc spojrzenie z horyzontu na tą dłoń, a potem na właścicielkę owej dłoni. Suz wyglądała tak, że jedna dłoń znalazła się na jej dłoni, a druga objęła ją ramieniem. Szybko, nawet nie wiedział kiedy to zrobił. Odruch, zwyczajny odruch.
- A gdybyś ty spotkała mnie z półnagą Puchonką w małym, ciemnym pomieszczeniu w dodatku zamkniętym to o czym byś pomyślała? - pytanie to należało do pytań z gatunku retorycznych, a jedna z Aleksowych brwi powędrowała nieco wyżej. Dopiero teraz zauważył, ze ma na sobie jedną z jego bluz, tą ulubioną, bo szarą. Vulkodlak miał większość garderoby właśnie w tym kolorze, bo po prostu niewyobrażalnie go lubił, a pani Vulkodlak wysyłając mu co jakiś czas paczki z czystymi i nowymi ubraniami brała to umiłowanie pod uwagę. Niekiedy jednak szarych rzeczy nie było, zakładał wtedy zamienniki w kolorze czarnym. Tak jak teraz.
- Spieprzyłaś to trochę, Castellani. - stwierdził całkiem obiektywnie, a potem znów zabrał swoje dłonie i znów zaczął wyginać palce pod dziwnym kątem. Spojrzenie ze Ślizgonki przeniósł znów na krajobraz widoczny z balkonu i westchnął cicho. Dlaczego bycie nastolatkiem musi być takie... skomplikowane?
avatar
Aleksy Vulkodlak
Student: Uzdrowicielstwo


Wiek : 23
Skąd : Vorkuta, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t743-skrytka-pocztowa-aleksego

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Suzanne Castellani on Pon 04 Lis 2013, 16:44

Objął ją, to było dla niej zaskoczenie ale miłe, bo myślała, że teraz to już w ogóle nie będzie chciał mieć z nią jakiegokolwiek cielesnego kontaktu... no i ostatnimi czasy w ogóle żadnego. Westchnęła i spojrzała na ich dłonie przez chwile leżące jedna na drugiej, jego dłoń byłą taka ciepła, taka miła, nie chciała tego stracić. Nie odpowiedziała też na jego pytanie, bo doskonale wiedział co odpowie. Zareagowałaby podobnie, może nawet gorzej jak on, a tą dziewczynę by chyba zabiła nie ważne czy coś by się wydarzyło czy nie. Westchnęła głośno i unosząc wzrok na jego granatowe tęczówki, które tak bardzo wielbiła jej oczy same się zaszkliły.
- Chciałabym żebyś to Ty mnie pocałował, nie on - rzekła cicho cały czas się w niego wpatrując. Bała się, że po tym zdaniu wyjdzie a sam rzuci coś w stylu "To koniec Castellani". Ale nie mogła tego przed nim ukrywać, bo oni nie mieli przed sobą sekretów, żadnych, a to dręczyło jej sumienie już jakichś czas. Owszem poczuła ulgę mówiąc mu to ale czuła, że to tylko chwilowe i zaraz poczuje co to znaczy prawdziwy ból.


Suzanne Castellani
avatar
Suzanne Castellani
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t707-skrytka-pocztowa-suzanne-

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Aleksy Vulkodlak on Pon 04 Lis 2013, 21:25

Jak mógł jej nie objąć skoro to było silniejsze od niego? Kochał ją. Tak cholernie ją kochał, że był w stanie wymazać to co zobaczył wtedy w tym przeklętym schowku. Tak bardzo chciał żeby znów przychodziła do jego dormitorium żeby po prostu się przytulić. Mimo to siedział wpatrując się w zachodzące słońce, a kiedy do uszu dotarły jej słowa i kiedy je przetworzył głowa mu opadła i teraz wpatrywał się pustym wzrokiem w swoje buty. Otruje tego całego Daviesa. Najpierw otruje tego całego no... Greengrassa, a potem Daviesa. Może nie dojdą, że to on? Może nie spędzi dożywocia w Azkabanie? A nawet jeśli to byłoby warto. Dwa trupy których nikt nie będzie opłakiwał. Nie licząc ich prywatnych rodzin, które płakać będą zapewne z grzeczności. Podniósł dłoń, podrapał się po głowie i spojrzał na nią swoim spojrzeniem zbitego psa.
- Dla twojej informacji nie zamierzam Cię zostawić tylko zastanawiam się jak mogę go otruć, albo złamać mu szczękę. - powiedział w końcu czując na sobie jej coraz bardziej zniecierpliwione spojrzenie. Zaraz też objął ją znów ramieniem i przechylił nieco w swoją stronę. Jakby na potwierdzenie swoich słów sprzedał jej całusa w czoło i oparł swoje czoło o jej włosy. Lubił jej włosy. Ładnie pachniały i były brązowe. Hm. Zastanawiające.
- Nie rób mi tego więcej, bo zwariuję. - wymamrotał po czym westchnął cicho. Cóż, to wprost idealna okazja żeby zapalić papierosa. Szkoda, że takowego przy sobie nie miał...
avatar
Aleksy Vulkodlak
Student: Uzdrowicielstwo


Wiek : 23
Skąd : Vorkuta, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t743-skrytka-pocztowa-aleksego

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach