Balkon

Strona 5 z 12 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next

Go down

Balkon

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 18:21

First topic message reminder :


Balkon okalający wieżę północną osadzony mniej więcej w połowie jej wysokości.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Balkon

Pisanie by Mercedes Xakly on Wto 24 Wrz 2013, 19:24

- Bawisz, zawsze to najlepiej Ci wychodziło - wymruczała pod nosem niczym obrażona panienka. Nie mogła się powstrzymać jednak od cichego chichotu słysząc jak akcentuję jej nazwisko. Faktycznie, dla obcokrajowca mogło ono być trudne do wymówienia, jednak  Mercedes bardzo dobrze to rozumiała, bo sama przyjeżdżając do Durmstrangu jako jedenastoletnia dziewczyna nie miała w zupełności pojęcia o rosyjskim.
- Całkiem nieźle Ci idzie, Gregorovic, zwłaszcza szkolenie języka - posłała mu swój firmowy, uroczy uśmiech ten który zawsze pojawiał się na jej bladej buźce kiedy tylko chciała być złośliwa. - Więc niebawem zobaczę Cię na boisku, hm? Będę mogła rzucać kwiatami, miśkami i stanikami ! - już chciała uśmiechnąć się szczerze, ale przypomniała sobie, że powinna być jeszcze na niego zła, przez jeszcze przynajmniej ćwierć wieku.
Jego pytanie spowodowało, że przewróciła oczami. Czy chłopcy muszą być na tyle niedomyślni żeby widzieć tylko końcówkę swojego nosa, no ewentualnie cycki. Jeśli w grę wchodziły piersi, było się zdecydowanie na przegranej pozycji.
Jako, że zimny wiatr skutecznie utrudniał jej stanie na palcach , przede wszystkim dlatego, że lekko zdarzyło się się zadrżeć z zimna, Mercedes stanęła na płaskich stopach zadzierając głowę w górę.
- Bo znudziło mi się skakanie w okół Ciebie, pośród całej gromadki innych dziewczyn - z chęcią dźgnęłaby go palcem w ramię jednak stwierdziła, że będzie to zbyt melodramatyczne. - Byłeś taki niedomyślny, a ja głupia...- samo wspomnienie tamtych czasów spowodowało lekki uśmiech na jej wargach, które zgryzła po chwili nie chcąc się mu znów sprowokować do nieukrywanej radości z tego, że będzie jeszcze przez rok miała starego znajomego w szkole.
avatar
Mercedes Xakly
Klasa VI


Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Misza Gregorovic on Wto 24 Wrz 2013, 19:50

Atakowała go. Jawnie go atakowała, a on zmarszczył czoło przyglądając się jej z jawnym niedowierzaniem. Gdzie ta stara Mercedes? Uciekła na Wyspy i zmieniła się w kompletnie innego człowieka? Nie wiedział o co jej chodzi, naprawdę. Podniósł więc błagalnie oczy ku niebu z cichym westchnięciem. Kiedy zaś się zaśmiała posłał jej niemalże zabójcze spojrzenie. Jak mogła się śmiać? I w dodatku sprezentowała mu chyba jeden z najzłośliwszych uśmieszków jakie tylko mogła. Zacisnął mocniej zęby, przez co automatycznie rysy jego twarzy się wyostrzyły. Przechylił nieco głowę i przygotował się na kompletne puszczenie mimo uszu jej kąśliwej uwagi odnośnie jego rozwoju lingwistycznego. Na pytanie o Quidditcha na jego twarzy pojawił się przez chwilę ciepły uśmiech. Teraz już wiedział, że Xakly ma z nim jakiś problem. Nie wiedział jednak o co jej chodzi. Szczerze. Tkwił w błogiej niewiedzy, bo od zawsze miał dość ignorancki stosunek wobec płci przeciwnej. Owszem, miał sporo koleżanek, ale od zawsze były to tylko koleżanki.
- Tak, jestem pałkarzem Ravenclawu. Czekam jeszcze na nabór do szkolnej drużyny. - odpowiedział cicho wciąż marszcząc czoło. Co jest nie tak? Co zrobił źle? Przed wyjazdem byli przecież dobrymi znajomymi. Chwilę później wszystko się wyjaśniło.
- Przepraszam, nie wiedziałem. - przyznał szczerze, po czym cofnął się od niej o krok i oparł o barierkę przodem spoglądając na błonia Hogwartu na których uczniowie powoli zbierali się do powrotu do zamkowych murów. Teraz trochę żałował. Był tak niedomyślny! Jak zwykle, ale jednak żałował, że wtedy był już tak niedomyślny. Mogła mu tego teraz nie mówić, naprawdę. Napraw to. usłyszał w głowie cichy głosik i przeniósł orzechowe tęczówki z błoni na jej twarz.
- Masz może ochotę się spotkać na kawę w Hogsmeade? - rzucił z pozoru luźnym tonem, ale na jego brzoskwinowych policzkach pojawiły się pełne nieśmiałości rumieńce, a serce biło mu zbyt szybko. Dłonie też pewnie by drżały gdyby nie to, że trzymał je zaciśnięte na barierce.
avatar
Misza Gregorovic
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Moskwa, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Mercedes Xakly on Wto 24 Wrz 2013, 20:10

Może nie powinna wywalać starych brudów już teraz, ale widok jego w Hogwarcie na tym balkonie był dla niej kompletnym zaskoczeniem. Nie chciaał się jednak już na niego złościć, przecież wydoroślała troszeczkę i zapomniała o tym co do niego czuła, poza tym to była taka gówniarska miłość, że czasami przyprawiała Merc o napady histerycznego śmiechu. Odetchnęła głęboko wypuszczając powietrze ustami i cofnęła się od niego by tak samo jak i on oprzeć się plecami o balustradę. Wiedziała bardzo dobrze, że należy do typu dziewczyn które były ładne ale nienormalne i za takie też uważali ją  wszyscy chłopcy, no może prócz brata.
- Kiedy zaczynacie rozgrywki?- spytała z zaciekawieniem na twarzy uspokajając swoje dziewczęce hormony. - Zawsze chciałam nauczyć się latać, ale każda moja próba kończyła się twarzą wkopaną w ziemię - spojrzała za siebie z uśmiechem na ustach przypominając sobie każdą pojedynczą próbę nauczenia jej przez Vina jak obsługiwać się z miotłą. Jego pytanie kompletnie ją rozwaliło. Nie spodziewała się, że wyrzuty sumienia Miszy dadzą o sobie znać i zaproszą ją na kawę. Odwróciła gwałtownie głowę w jego stronę obejmując ramiona dłońmi.
- Pewnie, że chcę - jej ton głosu był już o wiele łagodniejszy aniżeli przed chwilą, a na twarzy pojawiły się lekkie czerwone plamki. - Nie rób jednak nic z przymusu, Misza - dodała pośpiesznie i spuściła wzrok na swoją krótką plisowaną spódniczkę, patrząc jak się układa kiedy lekko poruszała biodrami. Zdecydowanie było widać u niej zakłopotanie.
avatar
Mercedes Xakly
Klasa VI


Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Misza Gregorovic on Wto 24 Wrz 2013, 21:24

Słysząc jej pytanie zaśmiał się cicho puszczając palce z balustrady.
- Nie mam bladego pojęcia. Hogwart pod tym względem jest zupełnie inny od naszej starej szkoły. Nawet nikt treningów nie ogłosił! - odpowiedział na jej pytanie szczerze podirytowany faktem, że tu nikt Quidditcha nie traktuje tak poważnie jak on. A podobno mają tutaj reprezentanta Anglii i jakąś dziewczynę, chyba Castellani, którą też interesują się Błękitni! Szkoda tylko, że nigdy nie miał przyjemności ich poznać na szkolnym boisku.
- Daj spokój! To prościzna. Nauczę Cię kiedyś. - obiecał puszczając jej oczko. Dla niego Mercedes nie zaliczała się do grupy ładnych, ale nienormalnych dziewcząt. Dla niego była w pełni normalna i w pełni fajna. Może nawet atrakcyjna, choć do tej pory starał się tak na nią nie patrzeć. Wiadomość którą wcześniej mu sprzedała jakby zdjęła mu klapki z oczu zmieniając status panny Xakly ze "spoko kumpeli sprzed lat" na "obiekt jawnego zainteresowania". Czyżby teraz role miały się odwrócić i to panicz Gregorovic miał za nią latać? Najprawdopodobniej tak właśnie będzie.
- Nie robię tego z przymusu. - zaprzeczył może aż nazbyt gwałtownie, a róż na jego policzkach stał się intensywniejszy. Podrapał się z zakłopotaniem po owym nieznośnie piekącym policzku. Dopiero teraz przypomniał sobie o papierosie spoczywającym dotychczas spokojnie w jego kieszeni wyciągnął go obracając kilkukrotnie w palcach po czym wetknął go między wargi.
- Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza? - zapytał zanim odpalił za pomocą różdżki nielegalny na terenie Hogwartu mugolski tytoń.
avatar
Misza Gregorovic
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Moskwa, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Mercedes Xakly on Wto 24 Wrz 2013, 21:42

- Hogwart jest w ogóle dziwny - wywróciła oczami czując się już w towarzystwie chłopaka o wiele swobodniej niż przed chwilą. Odwróciła więc głowę w jego stronę nie pesząc się już tak bardzo. - Dasz wiarę, że nauczyciel od astrologii dobierał się do mnie ?- pytanie raczej było retoryczne, ale dała mu tym samym znak by uważał na tego gościa. Nie dość, że miał zapędy pedofila to jeszcze sadysty. Przy Miszy czuła się swobodnie, znała go tyle lat, że nawet nie przypuszczała, że mógłby jej coś zrobić. Poza tym dostała ostatnio od brata medalion który informował go kiedy Mercedes działo się coś złego, przez co gryfonka czuła się zarówno bezpiecznie jak i jakby była trochę na smyczy.
- Łatwo Ci mówić. Miotły jakoś nie specjalnie przepadają za moim tyłkiem - posłała mu perlisty uśmiech. Często nawet winiła właśnie sprzęt za jej nieudolność w lataniu, miotły najwidoczniej się na nią uwzięły. Mercedes złapała się barierki i podciągnęła siadając na tym dość grubym murku ogradzającym balkon. Widząc jeszcze większe rumieńce na twarzy Miszy nie odezwała się jedynie przykładając chłodny wierzch dłoni do jego policzka na chwilę. - Parzysz - mrugnęła do niego wesoło po czym zwróciła swój wzrok na papierosa trzymanego w jego ręku. Nigdy w sumie nie miała nic takiego w ustach, bo zawsze ktoś nad nią był jak nie ojciec to tym razem brat, który teraz jak na złość pracował w zamku.
- Nie, w zupełności - pokiwała przecząco głową jednak dalej wpatrywała się w biały rulonik. Przygryzła dolną wargę przenosząc wzrok na krukona. - Naucz mnie palić - dodała po chwili. Oczywiście, że nie chciała zostać nałogowym palaczem, ale w jej mniemaniu wszystkiego trzeba było w życiu spróbować.
avatar
Mercedes Xakly
Klasa VI


Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Misza Gregorovic on Sro 25 Wrz 2013, 12:14

Słysząc uwagę o nauczycielu dobierającym się do panny Xakly zmarszczył czoło jakby intensywnie się nad czymś zastanawiając. Nie, nie kontynuował nauki astronomii w ostatniej klasie. Kontynuował zło konieczne i niezbędne czyli zaklęcia, eliksiry i OPCM. Wszystko co konieczne i nic więcej. Wolał spędzać czas na boisku z którym wiąże swą przyszłość niż na lekcjach z nudnymi wykładowcami.
- Po*ebana szkoła. - wymamrotał po rosyjsku i zaciągnął się swoim papierosem. Nie dość, że nie wolno palić, sezon jeszcze się nie zaczął to na dodatek nauczyciel lubił macać uczennice. Czyż to nie piekło na ziemi? Wiedział jednak, że tylko po tym piekle ma szanse na Błękitnych, którzy tu będą mogli go z łatwością obserwować, co dotychczas i tak robili. Mecze Durmstrang kontra Hogwart były zaszczycane obecnością "łowcy talentów" który wtedy zobaczył w nim potencjał i dał dobrą poradę: zmienić szkołę, zacząć karierę. Dlatego Misza tak naciskał. Aż w końcu mu się udało.
- Może po prostu jesteś pierdołą? - rzucił wesoło ze swoim rosyjskim akcentem i sam cicho się zaśmiał. Pierdoła... W sumie dość zabawne słowo! Zwłaszcza jak się je wypowiada łamanym angielskim. Zaraz też spoważniał i nieco się od niej odsunął nie chcąc zarobić w łeb. Po raz kolejny zaciągnął się swoim papierosem i po kilkunastu sekundach wypuścił dym nosem. Zignorował jej uwagę o swoich piekących policzkach, bo najzwyczajniej w świecie nie mógł nad tym zapanować. Jej prośba nieco go zdziwiła. Podniósł więc na nią spojrzenie swoich orzechowych tęczówek i udał, że się przez chwilę zastanawia. W końcu wyciągnął papierosa w jej stronę.
- To proste. Musisz przyłożyć wargi tutaj i pociągnąć powietrze. Jakbyś oddychała pełną piersią. Tak, żeby dym trafił do płuc. Spróbuj. - wyjaśnił i jeszcze zanim dziewczyna dotknęła wargami ustnika on w celach demonstracyjnych zaciągnął się raz jeszcze, a potem pozwolił zabrać jej swoją ulubioną, mugolską używkę.
avatar
Misza Gregorovic
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Moskwa, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Mercedes Xakly on Sro 25 Wrz 2013, 16:19

Siedząc tak na tym murku zaczęła wesoło machać nogami myśląc o kadrze nauczycielskiej w Hogwarcie. Faktycznie dyrektor najwidoczniej był nie źle pijany kiedy zatrudniał większą część.
- Ty lepiej uważaj na waszą trenerkę, podobno uwiodła jakiegoś ucznia - postanowiła zdać mu te najważniejsze dwie relacje na temat nauczycieli, w końcu był tu nowy, wypadałoby by cokolwiek o tej szkole wiedział. - A mówią, że to Dumrstrang jest złą szkołą - wzruszyła ramionami i na jego kolejną uwagę już wyciągnęła rękę by uderzyć go w głowę, gdy ten odsunął się a ona po prostu zsunęła się z murku. Podeszła do niego i stanęła na przeciw obserwując jak chłopak zaciąga się papierosem. Przez ostatnie kilka tygodni naprawdę zaczynała być na siebie zła. Miała szesnaście lat a tak naprawdę nic nie przeżyła i wszystkiego się bała. Nie umiała podjąć ryzyka i dlatego cały czas tkwiła w tym samym miejscu. To miał być jej pierwszy krok, a on miał jej w tym pomóc.
Patrzyła z lekko otwartymi ustami na to jak chłopak się zaciąga, próbując go przy tym naśladować. Kiedy przestał i oddał jej szluga, Mercedes złapała go nieporadnie w swoje palce śmiejąc się z samej siebie.
- Jakie to nieporęczne...- wymruczała pod nosem i patrząc na chłopaka przyłożyła ustnik do warg starając się robić wszystko tak jak w instrukcji. Naprawdę zaciągnęła się bardzo mocno jednak nie potrafiąc wciągnąć dymu został on w ustach po czym gryfonka wypuściła go kaszląc krótko.
- Mam połknąć dym?- spytała z niedowierzaniem i spróbowała po raz drugi i trzeci jednak dym dalej nie do końca trafiał tam gdzie miał trafiać. Jako, że pierwszy raz paliła zaczęło jej się lekko kręcić w głowie, przez co starała się utrzymać ciężar raz na jednej raz na drugiej nodze.
avatar
Mercedes Xakly
Klasa VI


Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Misza Gregorovic on Sro 25 Wrz 2013, 20:45

Trenerka uwiodła ucznia? Cóż, jeśli trenerka była niezła to uczeń raczej nie narzekał. W świecie facetów nie występuje słowo gwałt, to tylko seks niespodzianka. Nie powiedział jednak tego na głos tylko uśmiechnął się znów łobuzersko patrząc kontrolnie na błonia które prawie do końca opustoszały. Jedynie pojedyncze jednostki czekały, aż inne pojedyncze jednostki się podniosą i będą mogli wrócić do zamkowych murów. Przeniósł znów spojrzenie na Gryfonkę i z jawnym rozbawieniem obserwował jej próby palenia. Wziął od niej papierosa i uśmiechnął się szeroko.
- Pokazuję i objaśniam. Raz jeszcze. - wargi chłopaka dotknęły ustnika, a on zaciągnął się dość słabo, żeby tytoniu wystarczyło na jej dalsze próby.
- Poszło do płuc, a teraz, patrz... - i kiedy skończył mówić te słowa wypuścił dym ustami i znów szeroko się uśmiechnął.
- Musisz go połknąć. Albo powoli ciągnąć to wtedy sam wleci do płuc. - rzucił wesołym tonem zdając sobie sprawę z faktu, że jeśli ktoś podsłuchiwałby ich pod drzwiami to miały całkiem niezły ubaw. Patrzył jak Xakly podejmuje kolejną próbę, a na jego twarzy pojawił się nieco ironiczny uśmieszek.
- Myślałem, że takie grzeczne dziewczynki jak ty unikają palaczy... - podrapał się po swojej czarnej czuprynie wciąż szeroko się uśmiechając.
avatar
Misza Gregorovic
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Moskwa, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Mercedes Xakly on Czw 26 Wrz 2013, 10:16

Zaczęło się faktycznie robić chłodno, a na wątłych, nieubranych ramionach gryfonki zaczęła pojawiać się gęsia skórka. Przeklinała samą siebie w myślach, że może raz powinna myśleć przyszłościowo i chociaż raz mogła zarzuć na siebie jakikolwiek sweter. Widząc jego łobuzerki uśmieszek, zwinęła swoją dłoń w piąstkę i sprzedała mu lekkiego kuksańca w ramię.
- Mam nadzieję, że na Ciebie poluję stara Scott'owa, zboczeńcu - wyszczerzyła się do niego wesoło nie wiedząc czy chłopak nawet orientuje się kto to jest. Mimo wszystko powinien biorąc pod uwagę, że była to żona dyrektora.
Kiedy znów objaśniał jej instrukcję palenia papierosa, patrzyła na niego i z zainteresowaniem kiwała głową. Odebrała mu go w końcu i kiedy po raz trzeci ponowiła próbę w końcu udało jej się po części wykonać wszystko co chłopak jej tłumaczył. Z zadowolenia oddała mu szluga, klasnęła w dłonie i jak przystało na dziecko z adhd okręciła się w okół własnej osi.
- unikają, bo przez takich jak Ty są tylko same nieprzyjemności - mruknęła z łobuzerskim uśmiechem na ustach patrząc mu w oczy. - Nie wiem czy wiesz, ale Vin tu pracuję. Nie dość, że śledzi mnie na każdym kroku to jeszcze przywiązał mnie jak na smyczy - uniosła rękę ukazując medalion który w razie niebezpieczeństwa go zawiadamia. - Mam nadzieję, że nie połamie Ci kości za zgarszanie jego małej dziewczynki - zamrugała oczami niczym paro letnia dziewczynka, wiedząc, że starszy brat tak właśnie ją traktuję. Nie wiedziała czy Misza dokładnie pamięta Vina, jednak jeszcze za czasów Durmstrangu dużo mu opowiadała o swoim mądrym, starszym braciszku.
avatar
Mercedes Xakly
Klasa VI


Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Misza Gregorovic on Czw 26 Wrz 2013, 19:10

Stara Scottowa? Ach, przecież. Żona dyrektora, urokliwa staruszka która niedługo kopnie w kalendarz, a póki co zatruwa życie sporej rzeszy uczniów. No, może niekoniecznie teraz, teraz, bo do końca września jest na zwolnieniu z powodu choroby, ale już od początku października będzie gnębić wszystkich którzy chodzą na jej przedmiot. Na szczęście Gregorovic nie należał do tej grupy. On na Zielarstwo się nie pisał, więc na Zielarstwo chodzić nie będzie i już. Jej kuksaniec sprawił, ze zaczął się jedynie cicho śmiać. Jak dobrze było ją spotkać! Teraz zdał sobie sprawę, że jednak za nią tęsknił. Gdy trochę jej się udało pokiwał zadowolony głową i wziął od niej końcówkę szlugensa dopalając ją szybko, gasząc o balustradę i rzucając gdzieś poza teren balkonu. Znów zaczął się jej bacznie przyglądać z ciepłym uśmiechem na wargach. Do czasu kiedy pokazała mu swoją smycz i połączył wszystko ze sobą. Vin Xakly, Mercedes Xakly, eliksiry... o matko. Przejechał dłonią po twarzy z cichym westchnięciem.
- Wiesz, że chodzę na eliksiry? Twój brat mnie zabije. Wbije mnie na taki wielki pal przed szkołą jako ostrzeżenie, że nie wolno się do Ciebie zbliżać. O nie. O nie. Co ja teraz zrobię? - kiedy skończył swój monolog wciąż z tym śmiesznie brzmiącym twardym, słowiańskim akcentem udał, że załamuje ręce i spuścił głowę w dół patrząc na swoje trampki. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jest zimno. Zbyt zimno, żeby było ciepło Gryfonce. Dlatego ściągnął swoją błękitną bluzę z herbem Ravenclawu i podał ją pannie Xakly z szerokim uśmiechem.
- Masz, bo się przeziębisz. - powiedział cicho swoim niezbyt udolnym angielskim i znów się od niej odsunął chowając swoje dłonie do kieszeni zwykłych, czarnych dżinsów.
avatar
Misza Gregorovic
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Moskwa, Rosja.
Krew : czysta.
Majątek : bogaty.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Mercedes Xakly on Czw 26 Wrz 2013, 19:46

Ona może i powinna zacząć chodzić na Zielarstwo jednak ostatnimi czasy postanowiła zrobić sobie przerwę od jakichkolwiek zajęć. Pomimo wszystko uraz, kiedy to Polansky ciągnął ją za włosy pozostał i naprawdę nie czuła się bezpiecznie w tej szkole. Całkiem inaczej było jednak przy Miszy, pozwolił jej na chwilę zapomnieć o tym całym zamieszaniu, poza tym znała go na tyle dobrze, że mu ufała. Będąc jeszcze w Durmstrangu nie było dnia w którym nie myślała o jego rozczochranych włosach, pełnych ustach, była całkowicie pochłonięta młodzieńczą miłością do chłopaka. Teraz czuła, że może przerodzić się to w całkiem fajną przyjaźń, starając się nie brać pod uwagę, że dla Merc krukon był dalej niesamowicie pociągający. Widząc i słysząc jego reakcje, Mercedes zaśmiała się perliście unosząc wzrok ku niebu po chwili kierując go spowrotem na Miszę.
- Powiesi Ci tabliczkę na szyi " Tak kończą Ci zbliżający się do Mercedes" - zgryzła wargi starając się już nie śmiać, jednak jej oczy nadal wyglądały na roześmiane. - Gdyby dowiedział się, że uczysz mnie palić...- zacmokała starając się być poważną - myślę, że nie zdałbyś za szybko tej szkoły - oczywiście, że wierzyła w obiektywizm brata i w to, że nie będzie mieszał się aż tak w jej życie prywatne, jednak zażartować nie zaszkodzi.
Kiedy dostała bluzę ubrała ja pośpiesznie, a na jej policzkach pojawiły się czerwone plamki, tak bardzo dla niej charakterystyczne. Jego bluza przesiąkła już jego zapachem, a  Gryfonka za wszelką cenę starała się wyprzeć z głowy fakt, że bardzo jej to podoba.
- Dzięki - posłała mu wdzięczny uśmiech, zapięła bluzę pod szyję i nałożyła kaptur. Obróciła się w okół własnej osi i rozłożyła ramiona na bok - Jak wyglądam jako krukonka? Pasuję mi ? - nie popatrzyła na chłopaka a jedynie po sobie, wiedziała, że nie może za dużo o nim myśleć i za dużo sobie wyobrażać, a niestety ona miała zdecydowanie do tego tendencje. - Miło, że tu jesteś Misza- dodała po chwili całkiem szczerze, wiedząc, że pewnie niebawem będzie musiała się zbierać do dormitorium, nie chcąc zostać wyśledzoną przez Vina. Było zbyt późno jednak, więc Mercedes pożegnała się krótkim wytłumaczeniem, po czym szybko opuściła balkon kierując się do dormitorium.
avatar
Mercedes Xakly
Klasa VI


Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Nie 06 Paź 2013, 21:45

Bronte po miesiącu nauki w tej znamienitej placówce edukacyjnej miała szczerze dość hogwardzkiej społeczności. Nic się nie zmieniło, zupełnie nic. Prócz tego, rzecz jasna, że nie widywano jej w towarzystwie najbardziej aktywnego seksualnie ślizgona, a częściej u boku kolegi z domu Kruka. Ona sama nie miała nic przeciw tej zmianie, jednakże wolała stronić od sytuacji, które mógłby przysporzyć jej kłopotu i zbędnej uwagi. Po krótkiej wizycie w bibliotece, Emily udała się korytarzem ku Wieży Północnej, w dłoni dzierżąc cienką książkę oprawioną w ciemnoczerwoną okładkę. Droga po schodkach szła mozolnie, jednak w kilka minut udało jej się dotrzeć na sam szczyt. Cienki, granatowy sweter nie mógł stanowić raczej pewnej ochrony przed zimnem, lecz nie przejęło to Emily najzupełniej. Dziewczyna podeszła prędko do kamiennego murku stanowiącego barierkę i oparła na nim swoje dłonie, wcześniej odkładając książkę tuż obok. Spojrzenie pistacjowych tęczówek, zaszklone od wiatru powiodło po horyzoncie, aż po fragment nieboskłonu znajdującego się tuż nad głową dziewczęcia. Rozpuszczone włosy potargał mroźny wiatr i nadał jej policzkom czerwonawe rumieńce.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Nie 06 Paź 2013, 21:53

Po bardzo krótkiej rozmowie z Andreą, chłopak schował w bluzę alkohol który miał przy sobie i idąc spokojnie przez szkołę natrafił na dość znany mu zapach jednej z uczennic. Nawet nie starał się zastanowić nad tym co robi, tylko pierwsze co zainteresowany zapachem poszedł za Emily nie zbliżając się do niej na tyle by mogła go zauważyć. Kiedy jednak zniknęła z ciężkimi drzwiami, które prowadziły a balkon, zatrzymał się. Stanął przed wrotami zastanawiając się czy tak naprawdę ta rozmowa będzie miała jakikolwiek sens, przecież jeszcze przed chwilą miał wrażenie, że to wszystko mu minęło. Od kiedy rzadziej uczęszcza na zajęcia, albo chodzi an te na których nie ma dziewczyny to kompletnie nie miał pojęcia co u niej. Jedynie jedna z wielu "życzliwych" osób doniosła mu o domniemanym romansie Em z Jo. Nie przejął się tym, a przynajmniej tak myślał. Teraz zdecydowanie nie był nawet wstawiony, jednak kilka łyków alkoholu dodało mu o wiele więcej pewności. Podszedł i starał się otworzyć drzwi najciszej jak mógł i tak też podszedł do dziewczyny stając za nią, jednak był to zdecydowanie bezpieczny dystans.
- Znów przyszłaś tu żeby skoczyć?- spytał przypominając sobie ich ostatnie spotkanie na trybunach.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Nie 06 Paź 2013, 22:08

Dziewczyna niemal podskoczyła ze strachu, wiatr skutecznie uniemożliwiał usłyszenie jakichkolwiek kroków, czy skrzypiących drzwi, dlatego też zjawienie się Anthony'ego zaskoczyło ją całkowicie. Odwróciła głowę, mozolnie, jakby od niechcenia przenosząc spojrzenie na chłopaka.
- Skoczyć? - Zmarszczyła brwi - Nie. Postanowiłam Cię jednak posłuchać... - Odrzekła, na powrót odwracając się ku widokowi na błonia.
- A ty? Co Ciebie przywiało tutaj w ten chłodny wieczór? - Zapytała cicho, zagryzając delikatnie dolną wargę. Od ich ostatniego spotkania czuła się troszeczkę... skrępowana. Tak, to dobre określenie. Przestąpiła z nogi na nogę, nie mając pojęcia cóż ze sobą zrobić. Bo o czym będą teraz rozmawiać, co robić? Czy to w ogóle ma sens? W jej głowie kłębiło się wiele pytań.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Nie 06 Paź 2013, 22:17

Wcale nie chciał jej przestraszyć, jednak na jego twarzy nie można było wyczytać żadnych emocji. Miał wrażenie, że jest pusty, jakby nic nie miał w środku, żadnych niepotrzebnych uczuć. Złości, żalu, miłości... nie miał nic. Patrzył na nią więc dość beznamiętnym wzrokiem i pokiwał lekko głową aprobując tym samym jej słowa.
- Co się zmieniło od tego czasu? - spytał wsuwając ręce do kieszeni bluzy gdzie znalazł papierosy i mugolską zapalniczkę. Mógłby skłamać i powiedzieć jej co go tu przywiało, jednak nie miał dziś ochoty na kłamstwa i pogrywanie. Wysunął jednak papierosa dla niej częstując ją, po czym sam wetknął sobie jednego między wargi szybko odpalając go zapałkami.
- Twój zapach - odparł po czym zaciągnął się głęboko. - Wyczuję go z daleka - oczywiście nie były to kilometry, jednak znał tą woń od kiedy zaczęli się przyjaźnić, więc nie miał problemu w rozpoznawaniu jej zapachu na końcu korytarzu bądź w niewielkim tłumie.
- Zmarzniesz - dodał jednak po chwili taksując ją wzrokiem.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Nie 06 Paź 2013, 22:39

- Niewiele się zmieniło, Tony. Właściwie nic. - Odparła, a kąciki jej ust drgnęły nieznacznie. Oblizała spierzchnięte od wiatru wargi, spoglądając nań. Nie miała przecież żadnej radości w byciu niemiłą czy wredną dla niego. Nie była wtedy sobą, gdy zachowywała się w ten sposób i doskonale to wiedziała. I on zapewne też. Oparła się plecami o barierkę, zaciekawiona jego słowami. Właściwie nigdy nie rozmawiali o jego "przypadłości" dopiero w lecie Wilson dowiedział się, że Emily się domyśliła.
- Potrafisz tak wyczuć kogokolwiek? - Zapytała, z zainteresowaniem malującym się w pistacjowych tęczówkach. Uczyła się o tym, że wilkołaki mają świetny węch, ale nigdy jakoś specjalnie w to nie wierzyła. To znaczy miały dobre powonienie i wszystko cudnie, ale nie sądziła, że mogły wyczuwać poszczególne osoby, jak zrozumiała z jego wypowiedzi. Słysząc wzmiankę o zimnie, wzruszyła ramionami.
- To nic, jestem przyzwyczajona do zimna. - Odparła, marszcząc nos. Po dłuższej chwili westchnęła cicho, po czym rzekła:
- Coś Cię gnębi, widzę to...
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Nie 06 Paź 2013, 22:46

- Wydaje mi się, że zmieniło się więcej niż przypuszczam p przechylił lekko głowę na bok patrząc jej prosto w oczy. Zaciągał się głęboko i powoli zastanawiając się czy to piekło w jego głowie nigdy się nie skończy. Od ostatniego ich spotkania nie planował już kolejnej ich rozmowy, nie miał jej nic do powiedzenia na temat swoich uczuć. Z resztą ją interesowały już uczucia kogoś innego.
- Pewnie, że nie. A chciałbym. Te zapachy które są mi najbliższe, najbardziej znane czuje mocniej - rozpiął bluzę i wyciągnął otwartą wcześniej już butelkę śliwowicy i położył ją bezprecedensowo na murku. Nie miał ochoty dalszego udawania kogoś kim nie był. Z resztą nie miał już dla kogo się starać.
- Pewnie proponowanie Ci alkoholu nie będzie miało najmniejszego sensu, hm?- spytał podejrzewając, że krukonka odmówi picia. Nie czekając jednak na jej odpowiedź wzruszy,ł ramionami jak gdyby z góry założył co dziewczyna powie.
- Nie chcesz wiedzieć, Ems - kąciki jego wąskich ust uniosły się na kilka sekund ku górze w bladym uśmiechu,
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Nie 06 Paź 2013, 23:04

Dziewczyna posmutniała wyraźnie słysząc jego słowa. Więc usłyszał pewnie jedną z super gorących ploteczek na jej temat. I co gorsza, uwierzył. Nie było to dla niej radosną nowiną, ale nie sprawiało jej bólu. Już nie. Dziewczyna niepewnie sięgnęła po papierosa, choć wiedziała, że prędzej czy później będzie tego żałować. Słysząc jego kolejne słowa, nie mogła nic poradzić na przyśpieszający puls. Oj, zdecydowanie nie powinien mówić jej, że była lub jest (w co szczerze wątpliła) jego bliską osobą, no bo raczej o to w tym chodziło. Odgoniła jednak prędko tę myśl, starając się nie wracać do niej.
Na widok szklanej butelczyny jej wargi wygięły się w uroczym, szczerym uśmiechu. Od bardzo dawna nie miała w ustach alkoholu. Chyba nawet od czasu, gdy odprawiła go wyjątkowo mile w jednym z barów w Hogsmeade.
- Wilson, wiesz jak łatwo mnie upić. Wiesz, że nie mogę, bo źle mogłoby się to skończyć. - Odparła, wygrzebując srebrną zapalniczkę z kieszeni swetra. Odpaliła papierosa, nieśpiesznie zaciągając się dymem. Paliła też nieczęsto, szczególnie ostatnio.
- A jeśli powiem, że chcę? - Zapytała cicho, strzepując zbędny popiół na kamienną posadzkę. Przecież nie miała nic do stracenia, mogła drążyć temat do woli.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Nie 06 Paź 2013, 23:17

Patrzył jak posmutniała, jednak nie zareagował. Niegdyś od razu zapytałby się albo zrobiłby coś co mogłoby jej pomóc. Teraz zamknął wszystkie uczucia do niej w pudełku i schował na dnie swojego serca, za wszelką cenę nie dając im się wydostać. Dzisiaj było mu zdecydowanie coraz ciężej, im dłużej stał tu przed nią i patrząc na nią tym bardziej wieczko pudełka otwierało się. Jednak cały czas wiedział, że chyba mają do siebie wiele sentymentu, jednak żalu jeszcze więcej.
- Nie będę Cię zmuszać - sam schował papierosy i sięgnął po butelkę upijając niewielkiego łyka, był to chyba alkohol za mocny nawet dla samego Wilsona. - Jednak nie wiem co masz na myśli mówiąc to mogłoby się źle skończyć- zerknął na nią i kiedy dopalił papierosa rzucił go za murek pochylając się nieco nad dziewczyną.
- Alkoholu? Tego nigdy Ci nie odmówię - odpowiedział wymijająco dobrze wiedząc, że nie o to pytała. Nie chcąc ciągnąć tematu po prostu podsunął jej butelkę po czym sam oparł się o barierkę obok niej.
- Czego znów się uczysz, kujonie?- spytał żartobliwie kątem oka widząc, że przy niej leży jakaś książka.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Pon 07 Paź 2013, 00:08

Smutek nie zajął jej długo, jej blada twarz rozpogodziła się niemal natychmiast, a ślady po ponurym grymasie ust zniknęły. Przecież miała się nie przejmować. Przecież nie miała czym. Kolejne ciche westchnienie wyrwało się z jej ust, kiedy usłyszała jego słowa.
- Dwa ostatnie przypadki Wilson. Najpierw... byłam zbyt miła, a potem... próbowałam Cię pobić. Całkiem nieźle jak na mnie, dlatego spasuję - Wzruszyła ramionami, kolejny raz zaciągając się papierosem. Spaliła dopiero połowę, ale czuła jak mdliło ją w żołądku. Zakaszlała, a po chwili, krzywiąc się, wyrzuciła używkę przez barierkę.
- Wiesz o czym mówię... Zresztą, jeśli nie chcesz, to po prostu nie mów. - Znowu wzruszyła ramionami, nie odwracając się w jego stronę. Pora była późna i zdecydowanie powinna była wracać do dormitorium. Pytanie tylko, dlaczego tego nie zrobiła? Ona sama nie umiałaby odpowiedzieć.
- Nie uczę. To jedna z mugolskich książek, którą moja matka lubiła najbardziej - odparła jakby była to najoczywistsza rzecz na świecie.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 07 Paź 2013, 00:23

- Bronte, jak zwykle wróciłaś do trybu bycia mało rozrywkową - uśmiechnął się lekko widząc jak wyrzuca papierosa. Sięgnął po raz kolejny po alkohol, wiedząc, że jeśli za bardzo będzie mieszać mu się w głowie to od niej pójdzie nie chcąc narobić niepotrzebnych problemów.
- Jeśli Cię to pocieszy całkiem dobrze bijesz, przede wszystkim dość mocno. Najprawdopodobniej będę bezpłodny - po kolejnym łyku czuł mniejszy żal który miał do dziewczyny i stwierdził, że nie powinien się tym w zupełności przejmować. Przecież był Wilsonem, czemu wciąż o niej myślał, zajmowało mu to chyba już pół roku. Kiedy przestała na niego patrzeć i odczuł od niej lekkie napięcie zmarszczył brwi i złapał ją krótko za nadgarstek tak by zwróciła na niego całą swoja uwagę.
- Jeśli nie chcesz żebym tu był i czujesz się niekomfortowo w każde chwili mogę stąd wyjść - jego mina zdecydowanie nabrała powagi tak samo jak ton jego głosu. Może nadal była na niego zła, może nigdy już nie będzie tak jak kiedyś, on cały czas dość naiwnie wierzył, że mógłby przynajmniej być blisko niej, niekoniecznie jako toś ważny.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Pon 07 Paź 2013, 00:49

- Taka już ja. Śmiertelnie nudna. - Dodała, również z uśmiechem. Popatrzyła nań, kręcąc głową z dezaprobatą. - Błagam Cię, tylko nie każ odprowadzać mi się do dormitorium. - Zaśmiała się całkiem szczerze, dając mu sójkę w bok.
- Wierz mi, że Twoja ewentualna bezpłodność z całą pewnością nie byłaby moją zasługą. Jestem pewna, że dostałeś kiedyś mocniej. - Wyjęła mu z dłoni butelkę, uważnie przyglądając się jej zawartości. Postawiła ją na kamiennym "blacie" szerokiej barierki, trwając w konflikcie wewnętrznym. Trwali tak przez chwilę, póki nie złapał jej za nadgarstek. Przeniosła nań przestraszone, zielone oczy, błyszczące niebezpiecznie.
- Nie, to nie o to chodzi... - Zająknęła się i zamilkła. Nie wiedziała, czego się po nim spodziewać. Nie miała pojęcia, co może zrobić. Wydawało jej się, że tak dobrze go zna, a nie znała wcale. Przełknęła głośno ślinę, mrużąc oczy. - Zostań, nie lubię być tutaj sama. - Dodała zupełnie ni z tego ni z owego, próbując swe myśli przywrócić na dobrą drogę.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 07 Paź 2013, 01:07

- Najwyżej zostawisz mnie tu na pastwę losu - rozejrzał się po balkonie udając, że poszukuje jakiejś miejscówki do spania, w sumie nie miał na resztę wieczoru innego planu niż upicie się i spanie w jakiejś pustej komnacie. Jej kolejne słowa sprawiły, że Anthony się po prostu roześmiał.
- Naprawdę uważasz, że dostałem już tyle razy ?- kiedy się uspokoił wrócił się w jej kierunku unosząc brwi ku górze w lekki zdziwieniu. - Jeśli nie pijesz to nie odbieraj - spojrzał na butelkę którą dziewczyna mu przed chwilą wzięła. Pomimo tego, że zdecydowanie się rozluźnił i czuł po porostu lekki wpływ alkoholu na swoje samopoczucie to tak naprawdę daleko mu było jeszcze do bycia pijanym. Choć pewnie gdyby przyssał się do śliwowicy zaraz bredziłby od rzeczy.
- Boisz się?- pochylił się nad nią powoli - nie spotkasz tu chyba nic gorszego niż ja - z tego co się orientował był jedynym męskim przedstawicielem wilków w tej szkole. Gorzej jednak byłoby gdyby trafiła na wampira, tych też nie było jakiś wiele i raczej nie atakują wszystkich po kolei.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Emily Bronte on Pon 07 Paź 2013, 01:24

- Nie jestem okrutna - Warknęła, mierząc go poirytowanym wzrokiem. Zrobił co zrobił nie raz, ale nie podobało jej się gdy tak mówił. Przecież wciąż ją obchodził, choć może o tym nie wiedział. Traktując poważnie jego wcześniejszą uwagę o zabieraniu trunku. Chwyciła butelkę za zimną szyjkę, przyciągając ją dłonią do siebie. Kilka sporych łyków, które wzięła z pewnością jej wystarczą. Już po kilku minutach poczuła miłe mrowienie w brzuchu i szum w uszach. No to teraz niech Wilsonik ma, a co. Pociągnęła jeszcze jeden duży łyk i oddala butelczynę chłopakowi.
- Jak spadnę ze schodów i wybiję sobie zęby, nie martw się, nie obwinię Ciebie. Obwinię moją wrodzoną głupotę. - Uśmiechnęła się nad wyraz uroczo, mając jednocześnie ochotę przyłożyć sobie w twarz. Mocno, najlepiej cegłą. Gdy pochylił się nad nią, podniosła głowę, spoglądając w jego oczy. Alkohol bez dwóch zdań dodawał jej odwagi.
- Ciebie? Nie. - odparła cicho, a jednocześnie wyjątkowo stanowczo.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 07 Paź 2013, 01:44

- Bywasz okrutna, dość często, dla mnie szczególnie - wytknął jej, jednak było to wszystko nadal w bardzo żartobliwym kontekście. Popatrzył ze szczerym zainteresowaniem na twarzy jak dziewczyna dobrze radzi sobie z wódką która ma siedemdziesiąt procent, to dla niego było naprawdę dużo a co dopiero dla takiej drobnej panienki Bronte. Zaklaskał kilka razy w dłonie jak gdyby Em dokonała teraz jakiegoś cudownego czynu.
- Lepiej ze schodów niż z wieży - lekko szturchnął ją ramieniem i wziął od niej butelkę. Przyssał się do niej czując jak śliwowica pali wręcz jego gardło. Odstawił ją na murek i kiedy zauważył, że dziewczyna patrzy mu w oczy uśmiechnął się do niej lekko.
- Robię wiele rzeczy w furii a potem ich nie pamiętam, myślisz że posiadasz immunitet i Ciebie nie dotknę?- znów z jego ust padło żartobliwe pytanie. Na ustach ślizgona malował się pewny siebie, wręcz cwaniacki uśmiech. Przez tyle lat przyjaźnienia się z nią musiał nauczyć się panować nad sobą, ale kiedy zaczął dojrzewać i rosnąć, a zwłaszcza teraz naprawdę był o wiele silniejszy i bał się, że kiedyś komuś może zrobić poważną krzywdę.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 12 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach