Klasa Wróżbiarstwa

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 16 Kwi 2013, 18:19



Niskie, zadymione pomieszczenie na szczycie wieży. Dookoła sali poustawiane są purpurowe pufy, a także niskie stołki. Na niskim podeście znajduje się miejsce nauczyciela wróżbiarstwa - wysokie krzesło niczym tron wyróżnia się na tle niskich siedzeń. Aby wejść do środka, trzeba wspiąć się po złotej drabince z niższego poziomu wieży. Odbywają się tutaj zajęcia z wróżbiarstwa.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Alice Volante on Sro 01 Maj 2013, 15:54

Klapa w podłodze skrzypnęła, gdy naparły na nią zdecydowane dłonie któregoś z uczniów. Początkowo z poziomu podłogi widoczny był jedynie rudawy czubek głowy przybysza, nim pokonał on ostatnią poprzeczkę w drabinie. Volante otuliła się szczelniej błękitnym kocem i ostrożnie zamknęła za sobą przejście, uważając by nie uronić ani kropli z kubka wypełnionego po brzegi wiśniową herbatą.
Zadymione kadzidłami pomieszczenie wypełnił teraz odgłos szurających puf i cichych przekleństw, które zdecydowanie nie przystawały młodej Krukonce. Utyskując w myślach na własną głupotę Francuzka przechodziła ostrożnie między mięsistymi siedziskami, torując sobie drogę do okna. Zakwasy nie dawały jej się już we znaki jak jeszcze poprzedniego dnia, ale wciąż podczas chodzenia sprawiały nieprzyjemny dyskomfort. Rudowłosa odstawiła kubek z gorącym naparem na podłogę i wspięła się na jeden ze stolików, by uchylić niewielki lufcik w oknie i pozbyć się dławiącego dymu.
Chwilę później siedziała już na siedzisku, które powstało z połączenia kilku puf. Głowę miała przytuloną do lodowatej szyby, a wątłe dłonie oplatały ciasno kolorowy kubek, który znalazła w pokoju wspólnym. Rude włosy spływały w nieładzie na ramiona, plącząc się przy samych końcach. Dziewczyna przeczesała je niedbale dłonią, nie odwracając spojrzenia od okna. W jej turkusowych tęczówkach odbijały się teraz porośnięte strzelistymi sosnami szkolne błonia i tereny, które do nich przylegały. Przypominający małe mrówki uczniowie przemykali do zamku pod osłoną kolorowych parasoli.
Alice wyciągnęła spod koca grubą książkę i otworzyła ją na stronie oznaczonej żółtą tasiemką. Bezskutecznie usiłowała skupić się na kolejnych wersach tekstu. Cienie pod oczami wydawały się być jeszcze bardziej widoczne w kontraście z jasną karnacją młodej uczennicy.
Nawet nie zauważyła, gdy książka zsunęła się jej z kolan. Pogrążona we własnych myślach, z podbródkiem wspartym na dłoni obserwowała krople deszczu, które dudniły rytmicznie o szklaną taflę.


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Sophie Fitzpatrick on Sro 01 Maj 2013, 16:33

Po skończonych zajęciach panienka Fitzpatrick wybrała się do przytulnych, ukochanych lochów. Środa była dniem wolnym od patroli, więc ślizgonka postanowiła zaserwować sobie należyty odpoczynek w postaci gorącej czekolady, wygodnych dresów i porywającej, mugolskiej powieści. Podczas wakacji często odwiedzała pobliską bibliotekę, chłonąc kolejne tomy, które wpadały w jej zachłanne rączki. Ile to razy nie mogła wyjść z podziwu, wzdychając nad talentem pisarskim niemagicznych osobników. Często siadała w salonie, opowiadając znudzonemu Rolandowi o zawiłych romansach, upadłych królestwach i licznych upokorzeniach, które dotknęły młode, niewinne damy.
- No, zobaczymy czy poczciwa Tess w końcu przyzna się do tego gwałtu. Na jej miejscu wyśpiewałabym to już dawno temu. Jak kocha to zrozumie! - odparła tonem znawczyni, gładząc przy tym podniszczoną, granatową okładkę. Postronny obserwator zapewne stwierdziłby, iż dziewczynie przydałaby się konsultacja z wykwalifikowanym pracownikiem świętego Munga, jednakże Fitzpatrick miała to w nosie. Korytarze należały dzisiaj do młodszego Wilsona, a ona miała odrobione wszystkie prace domowe. Zasłużona błogość!
Rudowłose dziewczę już dochodziło do momentu kulminacyjnego, zachłannie przewracając kolejne, pożółkłe stronice, kiedy to w przypływie olśnienia, prefektowa pacnęła się w czoło.
- Volante! - Sophie zerwała się na równe nogi, piorunując spojrzeniem każdego, kto odważył się zaszczycić ją sceptycznym, oceniającym wzrokiem. - Wracajcie do swoich zajęć. - prychnęła pod nosem, wsuwając stópki w zielone trampki i schludnie składając kocyk. Z książką pod ręką, w zadziwiającym tempie opuściła pokój wspólny, a następnie pognała na samą górę, kierując swoje kroki do północnej wieży. Dysząc ciężko, dziękowała Merlinowi, że miała na sobie wygodny dres, a włosy związała w wysokiego kucyka. Kiedy dotarła do starej, chwiejącej się drabiny, poprawiła koszulkę, wspinając się z zamkniętymi oczami. Nie znosiła zajęć wróżbiarstwa.
- Czemu zawsze musimy spotykać się w tej zadymionej sali, hm? Następnym razem ja wybieram miejsce. Wiem, że to już nasza mała tradycja, ale potrzebujemy nowej. - rzekła stanowczo, przemierzając slalomem maleńkie pufki i niskie stoliczki. Znajdując się dostatecznie blisko dziewczyny, posłała jej przyjazny uśmiech, a następnie nachyliła się, obdarowując ją soczystym całusem w czoło. - Ładnie pachnie. Wiśniowa? - pomachała zabawnie brwiami, siadając przyjaciółce w nogach i zabierając jej wypełniony po brzegi kubek.
avatar
Sophie Fitzpatrick
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Cork, Ireland.
Krew : Czysta.
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t657-skrytka-pocztowa-sophie-f

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Alice Volante on Sro 01 Maj 2013, 17:09

Krople z coraz większym impetem zderzały się z szybą. Przyjemny dla ucha, kojący szum do tego stopnia pozwolił się Krukonce odizolować od świata zewnętrznego, że dopiero pocałunek w czoło wyrwał ją z zadumy. Alice otworzyła szerzej oczy i rozejrzała się nieprzytomnie po pomieszczeniu.
- Hm? - mruknęła, naciągając koc pod samą szyję. Prawie cały dym zdążył już wąskim lufcikiem opuścić klasę. Volante, podobnie jak jej przyjaciółka, również nie potrafiła zrozumieć zamiłowania nauczyciela wróżbiarstwa do przebywania w wiecznej aurze korzennych kadzideł. W klasie czuła się czasem jak we wnętrzu piernika, co jedynie nasilało odczucie głodu w dniach, w których wychodziła na zajęcia bez śniadania.
- Tak.
Francuzka wplotła dłoń we włosy i zaczęła mocować się z fragmentem, w którym spętliły się najbardziej. Gdy udało jej się wyodrębnić pojedyncze pasma przeciągnęła się i oparła plecami o ścianę. Była tak nieprzytomna, że jedynie podświadomie zawędrowała dziś do klasy wróżbiarstwa. Dopiero pierwsze zdanie wypowiedziane przez Ślizgonkę uświadomiło jej, że dziś jest środa i jak zawsze były umówione.
Alice podkuliła nogi i objęła je ramionami. Wsparła podbródek na kolanach z niemym przyzwoleniem obserwując pannę Fitzpatrick, która właśnie opróżniała jej kubek z ciepłej herbaty.
- Nie karmią Was w ogóle w tych lochach? - spytała z lekkim uśmiechem. Pukle jasnych włosów przesłoniły policzki dziewczyny, na których z tygodnia na tydzień uwidaczniały się kości policzkowe. Z tego powodu już niejedna profesorka oskarżała ją o zaburzenia odżywiania. Krukonka jednak jadła jak za dwóch, a jej intensywny tryb życia, natłok zajęć i długie treningi sprawiały, że zaczęła przypominać powoli cień człowieka. Humor jej jednak nie opuszczał i choć w turkusowych tęczówkach wyraźnie malowało się rozdrażnienie, malinowe usta wciąż pozostawały wygięte w ciepłym i szczerym uśmiechu. Sophie była tak pocieszna, że nie sposób było przy niej zachować należytą powagę.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że zostawiłaś tego Wilsona. Byłam wczoraj na polanie i nawet sobie nie wyobrażasz na jaki pomysł wpadli razem z Sochą. Od zawsze uważałam, że tych dwoje trzeba od siebie izolować. - Krukonka wywróciła oczami, gdyż dopiero teraz zorientowała się, że Ślizgonka pewnie już wszystko wie. Jeśli chodziło o szkolne ploteczki to to, co panna Volante uważała za nowinkę z pierwszej ręki, dla rudowłosej Irlandki było wzmianką z zeszłego tygodnia.


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Sophie Fitzpatrick on Sro 01 Maj 2013, 18:53

- Wiesz, że Cię uwielbiam, prawda? - panienka zlustrowała przyjaciółkę uważnym spojrzeniem, zatrzymując dłużej wzrok na jej bladej, pociągłej buźce. Odgarniając z twarzy kilka rudych pukli, które niesfornie wyplątały się z wysokiego kucyka, zmarszczyła znacząco ciemne brwi.
- I choć nie lubię tego robić, muszę stwierdzić, że wyglądasz marnie. To ja powinnam spytać czy was karmią, a raczej czy ty zaczęłaś jadać śniadania i zjawiać się na kolacjach. - odparła matczynym tonem, poprawiając kocyk, który odsłonił skrawek nogi Krukonki. Nie czekając na odpowiedź podniosła się z miejsca, a następnie przysunęła do siebie kilka różowych pufek, tworząc z nich prowizoryczny szezlong. Spoglądając na swoje dzieło, uśmiechnęła się triumfalnie pod nosem, a następnie wyłożyła się wygodnie, odstawiając pusty kubeczek na pobliski stolik.
- Rozumiem, że ćwiczysz do upadłego, ale musisz też przy tym coś jeść. - ślizgonka kontynuowała swoim opiekuńczym głosem, raz po raz, posyłając Alice rodzicielskie spojrzenie. Dziewczyna była starsza od Fitzpatrickówny, jednakże odkąd rudowłosa zerwała z Anthonym i przypięła do swetra błyszczącą odznakę, przestała bywać na imprezach i podmieniać tabliczki wszystkim nauczycielom. Dojrzała i zamartwiała się o swoją towarzyszkę. W końcu taka była jej rola jako najlepszej przyjaciółki.
- Uważam, że to była jedna z najmądrzejszych decyzji jaką zdążyłam podjąć w swoim krótkim, barwnym życiu. W zeszły weekend ponownie związałam się z Benedictem. - na wzmiankę o jej obecnym chłopaku usta dziewczątka wygięły się w ciepłym uśmiechu, a rozmarzony wzrok powędrował za okno, obserwując przez moment ciężkie krople deszczu.
- Oczywiście! Dostałam pełny raport od znajomej z VII roku. Słyszałam, że Wilson transmutował brata Sochy w kamień. Doprawdy nie wiem jak mu się to udało, bowiem to już wyższa szkoła czarowania. - wywróciła teatralnie oczami, przyciskając do piersi granatową, podniszczoną książkę. Mrużąc powieki i uśmiechając się figlarnie, uniosła się odrobinę do góry, wspierając się na łokciach. - Nie obeszła mnie również informacja, że spędziłaś cały wieczór u boku Borysa. Czyżby coś mi umknęło? Dawno nie chwaliłaś się miłosną stroną twojego życia, Volante. - Sophie zagryzła malinowe wargi, posyłając dziewczynie spojrzenie z serii a teraz mów jak na spowiedzi, koleżanko.
avatar
Sophie Fitzpatrick
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Cork, Ireland.
Krew : Czysta.
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t657-skrytka-pocztowa-sophie-f

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Alice Volante on Sro 01 Maj 2013, 20:30

Wiesz, że Cię uwielbiam, prawda?
Volante wywróciła oczami, szykując się na dłuższy wykład jaki na pewno miała zamiar za moment zaprezentować jej Ślizgonka.
Rudowłosa uczennica kręciła się usiłując ustawić purpurowe pufy w pożądanej konfiguracji i mamrotała pod nosem coś na temat tego, co Volante powinna, a czego nie powinna robić. Sama zainteresowana w tym czasie zdążyła przeanalizować wszystkie obrazy, jakie wisiały w klasie. Na tyle skupiła się na wyróżnianiu kolejnych stylów malarskich na rękodziełach, że dopiero w momencie, w którym w klasie od dłuższej chwili panowała cisza zorientowała się, że Fitzpatrickówna zamilkła.
Pomimo całej sympatii, jaką niewątpliwie darzyła tą urokliwą Irlandkę, nie lubiła rozmawiać o swoich problemach, czy relacjach z innymi ludźmi. Było to dla niej po prostu krępujące. Nigdy nie mogła zrozumieć rozszczebiotanych dziewcząt, które przy śniadaniu wymieniały się pikantnymi szczegółami swoich ostatnich randek. Dla Alice było to prawie jak wpuszczanie osoby trzeciej do swojego związku. Wychodziła z założenia, że skoro dwoje ludzi zaczyna mówić między sobą o związku, to z całą pewnością potrafią sobie poradzić z rozwiązywaniem problemów bez udziału publiczności.
- Zacznijmy od początku. - odparła spokojnie. Wstała z miejsca, złożyła puszysty koc i odłożyła go na jedną z puf. Na jego wierzchu ułożyła książkę, którą ze sobą przyniosła. Naciągnęła rękawy kremowego sweterka, zakrywając nim dłonie.
- Zawsze jem śniadania i kolacje. Gdybym tego nie robiła spadłabym z miotły po pierwszych piętnastu minutach...
Alice podeszła powoli do okna i wsparła się o ścianę, przytulając rozpalony policzek do przyjemnie chłodnej szyby. Zawsze denerwowała się, gdy ktoś przesadnie się o nią troszczył. Była dużą dziewczynką i od zawsze twierdziła, że potrafi sama o siebie zadbać.
- Z TYM Benedictem?
Turkusowe tęczówki uczennicy rozbłysnęły figlarnie, a ona sama przekrzywiła głowę, by móc lepiej widzieć rozmarzony wyraz twarzy Ślizgonki.
- Krukonki zjedzą Cię żywcem. Jeszcze przed wyjściem słyszałam jak szemrały na temat tego Twojego Batmana.
Nie można było odmówić Waltonowi urody i uroku osobistego. Było w nim jednak coś, co nudziło Volante od samego patrzenia. Ten nadzwyczajny spokój i przewidywalność. Ona była przyzwyczajona do wiecznej walki o władzę w relacjach z Borysem, który momentami był nieobliczalny.
- Wiesz, że trudno się od niego opędzić. - posłała rudowłosej wymowne spojrzenie, którym zamierzała uciąć cały temat moich relacji z Krukonem. I tak była wystarczająco skrępowana. - Jakim cudem masz czas wiecznie wyglądać jak milion galeonów, być przygotowana na wszystkie zajęcia i jeszcze znać wszystkie plotki na bieżąco?


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Sophie Fitzpatrick on Sro 01 Maj 2013, 21:12

Irlandka przyjaźniła się z Volante od pięciu lat i znała ją na tyle dobrze, żeby wiedzieć, iż towarzyszka nie lubiła rozmawiać o swoich uczuciach. To Fitzpatrickówna zawsze była tą wylewną połówką w ich związku, omawiając z koleżanką każdy, nawet najmniejszy sercowy dramat. Nie miała przy tym wyrzutów sumienia, bowiem Alice była jedyną osobą, której Ślizgonka ufała bezgranicznie. Nie miała matki z którą mogłaby o wszystkim porozmawiać, a tata jak to tata. Nie wyobrażał sobie ukochanej córeczki z żadnym chłopakiem dopóki nie ustanie przed nim z dyplomem uzdrowiciela w ręce.
Zacznijmy od początku.
- Zamieniam się w słuch. - zielonooka podniosła się z kolorowych, miękkich puf, prostując się przy tym niczym struna. Zachłannie obserwowała Krukonkę, która postanowiła urządzić sobie mały spacer wzdłuż okrągłych stolików. Wpatrując się uważnie w rudowłosą, odnotowywała każde jej słowo dotyczące zjadanych przez nią posiłków. Jakoś nie chciało jej się wierzyć Volante w tej kwestii, dlatego postanowiła, że będzie mieć na nią oko. Oczywiście w tajemnicy przed nią samą. Alice by jej tego nie darowała, więc Fitzpatrick pociągnie za sznurki i wysłuży się swoimi ptaszkami, o tak.
- W porządku. Rozgrzeszona. - Ślizgonka machnęła ręką, dając tym samym znać, iż kupiła wersję Krukonki. Przeciągając się leniwie, odgarnęła za ucho kilka ognistych loków, a następnie odwróciła się w stronę swojej rozmówczyni.
- Zdążył się pochwalić. Podobno odkąd zostaliśmy ogłoszeni królem i królową balu nie może odpędzić się od adoratorek. Żywię jednak ogromną nadzieję, że nie mam się o co martwić. Przeszłam wystarczające piekło z Wilsonem. Musiałam mieć oczy dookoła głowy. - Fitzpatrick westchnęła z rezygnacją, spoglądając na podniszczoną okładkę książki. W duchu naprawę wierzyła, że Benedict różni się od chłopców w swoim wieku i nie wykręci jej żadnego numeru.
- Trudno się od niego odpędzić ponieważ wpadłaś mu w oka. Nie od dziś wiadomo, że Tiereszkowy czuje do Ciebie miętę. - odrzekła spokojnie, posyłając Alice zachęcający uśmiech. Naprawdę chciała, żeby Krukonka uchyliła jej rąbka tajemnicy i w końcu zdradziła co jej w sercu gra. Znały się przecież od wieków i zdawały sobie sprawę, że ich wspólne sekrety, zostaną zabrane do grobu.
- Doskonale wiesz, że na drugie imię mam Organizacja. - Sophie zmarszczyła słodko swój lekko zadarty nos, pukając przy tym paznokciami w granatową okładkę. Każdego wieczoru panienka siadała na łóżku w dormitorium, spisując plany i obowiązki na kolejny dzień. Taka już była. Musiała dopiąć wszystko na ostatni guzik i mieć pełną kontrolę nad sytuacją.
avatar
Sophie Fitzpatrick
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Cork, Ireland.
Krew : Czysta.
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t657-skrytka-pocztowa-sophie-f

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Alice Volante on Sro 01 Maj 2013, 23:44

Błonia szybko pogrążyły się w półmroku. Deszcze nieprzerwanie wygrywał monotonną melodię, a jego szum przestał być tak słyszalny, gdy Volante znów wspięła się na jeden ze stolików i gwałtownym trzaśnięciem uszczelniła lufcik.
- Sophie, ja wiem, że Ty się martwisz i w ogóle, ale ja naprawdę mam jeszcze jakieś resztki oleju w głowie i nie mam problemów z jedzeniem. W przeciwieństwie do Ciebie nie jestem w ogóle zorganizowana i ostatnio się nie wysypiam i dlatego wygląda to tak, jak wygląda. Nie dorabiaj sobie żadnych teorii. - Alice podrapała się po policzku, posyłając przyjaciółce wymowne spojrzenie. Volante również mogła pochwalić się dobrą znajomością charakteru Ślizgonki, a jej szybkie uniewinnienie jedynie wzbudziło nową falę podejrzeń.
- A jak szepniesz coś komuś, żeby mnie pilnował, to mnie popamiętasz.
Dziewczyna pogroziła rudowłosej palcem i przysiadła na jednej pufie. Pogładziła dłonią miękki materiał, jakim był obity mebel.
- Podejrzewam, że Walton prędzej poszedłby do zakonu niż zdecydował się na wdanie w jakikolwiek romans lub związek poza tym z Tobą. Co Ty w nim widzisz? Jest taki... - dziewczyna przyłożyła palec wskazujący do ust i zaczęła jego opuszkiem wodzić po dolnej wardze, usiłując dobrać najbardziej adekwatne słowo. - ... poważny? On się w ogóle uśmiecha?
Krukonka tyle razy minęła go w salonie, a jeszcze nigdy nie widziała, by sam z siebie podszedł i z kimś porozmawiał. Zaczepiony oczywiście reagował z taką grzecznością, że Volante kiedyś nawet myślała, że musi mieć jakiś eliksir życia, bo na bank pochodzi z innej epoki.
Tiereszkowy, Tiereszkowy... Jasnowłosa zeskoczyła z pufy jak poparzona i znów zaczęła wędrować po klasie, zgrabnie omijając kanciaste stoliczki. Zaplotła dłonie za plecami i wbiła spojrzenie w czubki swych czarnych tenisówek.
- Trudno żeby nie czuł, skoro jesteśmy parą. Znowu.
Ileż razy można! Francuzka zagryzła dolną wargę, nie chcąc powiedzieć więcej, niż powinna. I tak powiedziała za dużo.
- A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? Że ta menda jest taka sama jak Twój Antek. Pali i pije na umór. Jeszcze nie wiem, czy też powinnam mieć oczy dokoła głowy, ale chętnie się dowiem, co te Twoje ptaszki znów Ci na ćwierkały.
Jedyną odpowiedzią na przesadną organizację Sophie było westchnienie. Volante pod koniec dnia nie miała ani siły ani ochoty wypisywać na kartce nawału obowiązków, z jakim musi się zmierzyć po kilku godzinach snu. Było to zbyt brutalne zderzenie z rzeczywistością.


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Sophie Fitzpatrick on Czw 02 Maj 2013, 14:49

Sophie spoglądała na swoją koleżankę z miną niewiniątka. Złożyła usta w dzióbek, otulając się przy tym szczelnie ramionami. Wiedziała, że Alice przejrzała ją na wylot, ale musiała pociągnąć tę szopkę. Uwierzy jak zobaczy.. bądź usłyszy od swoich szpiegów.
- Łamiesz mi serce, Volante. Przecież wiesz, że nie zrobiłabym niczego wbrew twojej woli. - dziewczątko przyłożyło sobie nawet rękę do serca, chcąc brzmieć i wyglądać bardziej wiarygodnie. Zauważając jednak, że jej mistrzowska gra aktorska nie do końca przekonuje przyjaciółkę, prędko postanowiła zmienić temat i zejść na bezpieczniejsze grunty.
-Przynajmniej czuję się bezpieczna i wiem, że ulokowałam swoje uczucia w odpowiednim facecie. Oczywiście, że się uśmiecha. Może nie tak często, ale jak już to robi to uginają mi się kolana. - na ustach panienki wymalował się dziewczęcy uśmiech, a oczy momentalnie rozbłysły tysiącem iskierek. Przekręcając się na swoim prowizorycznym szezlongu, ułożyła się na brzuchu, podpierając podbródek na dłoniach. Sophie doskonale wiedziała o czym prawi Krukonka. Znała Waltona odkąd nauczyła się chodzić, a on był taki od zawsze. Wyrwany z innej epoki. Pewnie właśnie to ją tak pociągało. Sama zaczytywała się w dawnych romansach, snując ciche, nastoletnie marzenia. Na moment nawet otworzyła podniszczoną książkę, prostując pozaginane rogi pożółkłych stron.
- Słucham? I dowiaduję się o tym dopiero teraz? Kiedy to się stało? - idąc śladem koleżanki, ślizgonka również poderwała się z miejsca, obchodząc pobliskie stoliki z wielce zamyśloną miną. Zaprzestała wędrówki dopiero w chwili w której powietrze przeciął ciepły głos Alice.
- Sama nie wiem czy powinnaś, moja droga. Wiesz, że nie znam go za dobrze. - westchnęła teatralnie, drapiąc się lekko po piegowatym nosie. Podchodząc bliżej koleżanki, założyła ręce na biodra, tupiąc przy tym nogą.
- Chętnie bym Ci powiedziała, jednakże to nie na nim skupiają się moje ptaszki. Musisz dać mi kilka dni, a zwiększę patrole wokół Tiereszkowego. - zmarszczyła ciemne brwi, zastanawiając się jak porozdzielać obowiązki szpiegom. Zaraz jednak otrząsnęła się, ponownie skupiając spojrzenie na pociągłej buźce Krukonki. Organizacją zajmie się później.
- Powiesz mi tylko jak to się stało, że Król Imprezy ponownie oczarował Cię swoim wdziękiem, hm? - zatrzepotała figlarnie rzęsami, ujmując swoją towarzyszkę pod rękę. - Albo wstrzymaj się! Wszystkie szczegóły zdradzisz mi w Wielkiej Sali. Nagle zgłodniałam. Chodź. - pociągnęła ją w stronę klapy przez którą zgrabnie się wydostały, uprzednio zgarniając podniszczoną książkę i kocyk Alice.
avatar
Sophie Fitzpatrick
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Cork, Ireland.
Krew : Czysta.
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t657-skrytka-pocztowa-sophie-f

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Sophie Fitzpatrick on Sob 07 Wrz 2013, 21:42

Sophie nie zdążyła wydać z siebie choćby dźwięku, gdy Alice zmaterializowała się u jej boku i porwała w stronę wyjścia, ciągnąc za łokieć. Ślizgonka wywróciła tylko teatralnie oczami i pomachała Norze na pożegnanie, bezgłośnie przekazując jej informację o tym, że pogadają później. 
- Hej, hej, zwolnij trochę. - jęknęła, rozmasowując sobie łokieć, gdy przemierzały kolejne, kręte schody. W jej głosie dało się usłyszeć nutkę rozbawienia, która czaiła się gdzieś mimo udawanego, obrażonego tonu. - Nie wszyscy mają super zdolności, tylko prowadzą życie dennych śmiertelników o ślimaczych ruchach. - zmarszczyła piegowaty nos, opierając dłonie na biodrach, gdy znalazły się pod drabiną prowadzącą do sali wróżbiarstwa. Nie było ich tu całe trzy miesiące. Zielonooka wprost umierała z ciekawości, chcąc jak najprędzej wysłuchać wakacyjnych opowieści swej atrakcyjnej przyjaciółki. Nie ma to jak za dwie, najbliższe osoby mieć wilkołaka i wampira. Tylko panna Fitzpatrick mogła się tak urządzić. 
- Będzie mi brakować tego miejsca. - rzuciła ponuro, gdy otwierała skrzypiącą klapę z której posypała się warstwa kurzu. Jak widać wróżbiarstwo nie było najulubieńszym przedmiotem w Hogwarcie, a na zajęcia z niego uczęszczali jedynie maniacy. Sophie osobiście nie kontynuowała tego przedmiotu w siódmej klasie, niemniej jednak, było to jej ukochane miejsce do picia herbaty i rozmów z Krukonką.
- No, to teraz do rzeczy. - dodała, zgodnie ze zwyczajem złączając ze sobą różowe pufy na których niejednokrotnie wylegiwały się do późnych godzin. - Gdzie żeś się podziewała, hm?
avatar
Sophie Fitzpatrick
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Cork, Ireland.
Krew : Czysta.
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t657-skrytka-pocztowa-sophie-f

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Alice Volante on Sob 07 Wrz 2013, 22:11

- Ha, ha, ha - zaśmiała się teatralnie, choć zwolniła tempa. Powłóczyła niemal noga za nogą, pokonując kolejne schodki, które ciągnęły się w nieskończoność. Gdy dotarły do wieży na zewnątrz panował już półmrok.
- A mnie ani trochę. Jeszcze ze sto lat będę musiała patrzeć na te purpurowe pufy. A później zrobię sobie przerwę i pojadę do Durmstrangu, żeby owinąć sobie wokół palca kilku rosłych Bułgarów - westchnęła i okręciła się wokół własnej osi. Nim oko Sophie zdołało uchwycić jakikolwiek ruch, Volante stała już na krawędzi otwartego okna i wychylając się niebezpiecznie, podziwiała pogrążone w ciemności błonia. Uwielbiała te podrasowane, wyczulone do granic możliwości zmysły. W zakamarkach pamięci przechowywała jeszcze wspomnienia z czasów, gdy jej małe serce tętniło rytmicznie w piersi. Gdyby porównać te zdolności śmiało mogłaby powiedzieć, że była wtedy ślepa jak kret i głucha jak pień.
- To tu... to tam... - westchnęła, odwracając się przodem do Irlandki. Małe stopy odziane w kremowe baletki jedynie jakimś cudem wciąż mocno stały na wąskiej futrynie. Alice zdawała się jednak nic z tego nie robić - Sophie, dobrze wiesz, że moją jedyną rozrywką jest bieganie po lasach i polowanie na brudne wiewiórki.
Kilka faktów musiała oczywiście zataić. Panna Fitzpatrick nie przeżyłaby chyba wieści o tym, że w minione wakacje Volante przyssała się do szyi kilku młodych stajennych w zamku w Newheaven.
- Muszę spróbować zapolować kiedyś nago. Strasznie niszczą mi się ubrania - nie chcąc dłużej narażać Ślizgonki na zawał, oddaliła się w końcu od okna i usiadła na pufie. Wolała nie przytulać się zbytnio do pachnącej obłędnie, zielonookiej przyjaciółki. Jeszcze by zaczęło burczeć jej w brzuchu. - Opowiadaj lepiej co u Ciebie. Masz zdecydowanie ciekawsze grzeszki na sumieniu.


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Sophie Fitzpatrick on Sob 07 Wrz 2013, 22:35

- No, ale mnie już nie będzie na tych pufach! - skrzyżowała ręce pod piersiami, spoglądając na nią z niemałym wyrzutem. - Masz za mną tęsknić, bo inaczej skopię Ci tyłek, Volante. Jeszcze nie wiem jak tego dokonam, ale na pewno coś wykombinuję. - podrapała się po rudej głowie, prawie dostając zawału serca, gdy Alice balansowała zwinnie na krawędzi okna. Jeszcze jej tego brakowało, by najbliższa przyjaciółka spadła z wieży. Jakże teatralna śmierć! Fitzpatrick pomachała sobie dłonią przed twarzą, próbując w ten sposób odgonić od siebie czarne scenariusze, które zaczęły bombardować jej myśli. Tłumaczyła sobie, że Krukonka jest wampirem i na pewno ma wszystko pod kontrolą. Na szczęście nie musiała się długo zadręczać, gdyż panienka zeskoczyła zwinnie z parapetu i ponownie znalazła się obok przyjaciółki. Sophie zamrugała kilkakrotnie, próbując ogarnąć jej szybkie i jakże zwinne ruchy. Zdążyła się od nich odzwyczaić przez wakacje. 
-Brudne wiewiórki nie brzmią zbyt apetycznie, współczuję. - skrzywiła się z niesmakiem, łapiąc za lodowatą dłoń dziewczyny i ściskając ją w przyjacielskim geście. Do jej głowy wpadł pewien pomysł, a na malinowych wargach zagościł szeroki uśmiech. - Słuchaj, może zagadaj z Polly Baldwin? Słyszałam, że jej życiowym celem jest uratowanie wszystkich wampirów i chętnie podzieli się swoją krwią. - starała się nie parsknąć śmiechem na myśl o szalonych wyczynach jasnowłosej nastolatki, ale w sumie, zawsze oszczędziłoby to Alice jedzenia śmierdzących wiewiórek. - A swoją drogą, skoro tylko się nudziłaś to czemu nie wpadłaś do Irlandii, co? Bałam się, że rozczłonkowały Cię starsze wiekiem wampiry. - westchnęła ciężko, mówiąc całkiem poważnie. Wprawdzie jej lato było wyjątkowo marne w tym roku i miała po dziurki w nosie swoich problemów, nie przeszkadzało jej to jednak w zamartwianiu się o drobną Volante. 
- Ubrania, powiadasz? O co chodzi z tymi sikami na szacie? Od kiedy stałaś się taką kocią mamą, hm? - zaśmiała się melodyjnie, wyciągając przed siebie długie nogi i związując bujne, nieokiełznane włosy w wysokiego kucyka. - U mnie.. - przez jej twarz przebiegł wyraźny grymas, a dziewczyna podparła podbródek na dłoni. - Ojciec wziął ślub z ciotką Rosie, przez co James jest moim przyrodnim bratem. Nie dostałam ucznia roku, straciłam odznakę prefekta i rozeszłam się z Benem. Nie wspominając o Malcolmie z którym się spotykam. Chyba. - zaakcentowała ostatnie słowo, niepewnie wzruszając wątłymi ramionami. Z właścicielem dwukolorowych tęczówek wszystko było niepewne i Sophie podejrzewała, że właśnie to był powód dla którego tak ją do niego ciągnęło.
avatar
Sophie Fitzpatrick
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Cork, Ireland.
Krew : Czysta.
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t657-skrytka-pocztowa-sophie-f

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Alice Volante on Sob 07 Wrz 2013, 22:52

- Jesteś niemożliwa, Sophie. Oczywiście, że będę!
Chętnie wyciągnęłaby dwa palce ku górze i położyła rękę na sercu, ale przysięganie na życie, którego się nie posiadało, nie mogło być zbyt wiarygodne.
- Polly Baldwin? Muszę zapamiętać. Ciężko w tych czasach o takich altruistów. Czemu nie wpadłam do Irlandii? Cały rok muszę się powstrzymywać, żeby się na kogoś nie rzucić. Uwierz mi, że kiedy mam dwa miesiące wolnego, to wolę pohasać po łąkach z dala od ludzi. Nie bierz tego do siebie oczywiście! Strasznie się stęskniłam!
Volante ułożyła się bokiem na pufach i wsunęła pod głowę rękę, przygotowując się na opowieść Ślizgonki. Widząc wypieki na jej policzkach i słysząc tętno nie raz zazdrościła jej tego, że każdy dzień wciąż pozostaje wyzwaniem. Fitzpatrick nawet nie zdawała sobie sprawy jakim skarbem było to, że mogła przeżyć wspaniałe dzieciństwo, młodzieńczy bunt, szalone studia, ustatkować się, a później zestarzeć u boku jedynego mężczyzny... Zaraz, zaraz.
- Rozeszłam się z Benem. Nie wspominając o Malcolmie z którym się spotykam. Chyba.
Wampirzyca aż podniosła się z miejsca i przetarła oczy ze zdumienia. Machnęła już ręką, nie chcąc nawet podejmować tematu kocich odchodów. Nie spodziewała się aż takich rewelacji ze strony przyjaciółki.
- Dobrze wiesz, że wystarczy jedno słowo, żebym zrobiła porządek z Jamesem - poruszyła znacząco brwiami - To samo z Waltonem. Co to za Malcolm?


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Sophie Fitzpatrick on Sob 07 Wrz 2013, 23:10

Na jej potwierdzające słowa, uśmiechnęła się szeroko, wzdychając z niemałą ulgą. 
- Aż tak ciężko Ci się opanować? Myślałam, że to mija z upływem czasu, ale co ja tam wiem? - rozłożyła bezradnie ręce, zakasując rękawy szarego swetra z zielonymi lamówkami. Czy zazdrościła Alice? W pewnym sensie tak, choć nigdy nie zastanawiała się nad tym głębiej. Oczywiście, super byłoby mieć wyczulony słuch i wyostrzony wzrok, a do tego nadprzyrodzoną siłę. Jasne, kto by tego nie chciał? Pozostawała jednak druga strona medalu, którą było utknięcie w ciele osiemnastolatki. Niby fajne, ale.. no właśnie, wieczne chodzenie do szkoły i zgrywanie młodziutkiej pannicy? Miało zarówno swoje plusy jak i minusy. 
- Dobrze wiedzieć. W sprawie Jamesa na pewno się jeszcze zgłoszę i to nie raz. - mruknęła niewyraźnie, krzywiąc się na samą myśl o tym parszywcu. Jej nienawiść nie znała granic, naprawdę. Osobiście rozszarpałaby go na strzępy, gdyby tylko miała tyle siły w rękach. 
- Za bardzo się alienujesz i nikogo nie kojarzysz. - wystawiła przyjaciółce język, posyłając jej pełen politowania uśmiech. Mężczyźni oglądali się za nią z wywieszonymi językami, a panienka Volante miała wszystkich w głębokim poważaniu. 
- Malcolm, długowłosy przyjaciel Scotta. Równie paskudny z charakteru.. choć jakby odrobinę mniej. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, Alice. Nie poznaję samej siebie. - wzięła głęboki wdech i zdmuchnęła rudy kosmyk, który plątał się jej przed oczami. Chcąc zmniejszyć dystans między nimi, leniwie podniosła się z miejsca i opadła ciężko na pufę tuż obok Krukonki. - A co u twojego Iana, hm? Czy to właśnie z nim spędziłaś lato?
avatar
Sophie Fitzpatrick
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Cork, Ireland.
Krew : Czysta.
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t657-skrytka-pocztowa-sophie-f

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Alice Volante on Pon 09 Wrz 2013, 21:44

Wampirzyca wyciągnęła się niczym rozleniwiona kocica.
- Pewnie, że mija, ale do tego potrzeba czasu. W świecie nieśmiertelnych jestem jeszcze gówniarzem. Jak roczne dziecko, które stawia pierwsze kroki.
Volante miała już okazję spotkać się z cieszącym się złą sławą Scottem. Nie było jednak dane odczuć jej na własnej skórze paskudnego charakteru Irlandczyka. Na pierwszy rzut oka był... niezbyt wyróżniającym się z tłumu śmiertelnikiem. W kwestii bycia oczywiście. Jego czarne, długie, zwisające w strąkach włosy straszyły bowiem z daleka. Poza tym był bystry. Zbyt bystry. A to wystarczyło, by Alice zaczęła omijać go wystarczająco szerokim łukiem.
- Ludzie przychodzą i odchodzą. Nie chce mi się spamiętywać wszystkich tych śmiesznych imion i nazwisk. I tak powinnaś pochwalić mnie za to, że ogarniam mniej więcej z kim jestem w domu.
Pomieszczenie wypełniło się ciężkim zapachem kardamonowych świec, które były ustawione na każdym stoliczku. Pozwalało to nieco przyćmić nęcący zapach Sophie, która lgnęła do wampirzycy niczym młode do matki.
Malcolm, długowłosy przyjaciel Scotta.
- Ten co ma takie śmieszne oczy? - Volante zmrużyła powieki i przesunęła palcem wskazującym po dolnej wardze. Jasnowłosa nie miała tylu życiowych rozterek, co jej rezolutna przyjaciółka. Dla własnej wygody nie przywiązywała się zbytnio do ludzi, lecz starała się wczuć w sytuację Ślizgonki.
- Może po prostu Malcolm to ten jedyny? Nie sztywny jak kij od miotły Benedict, a jakiś niegrzeczny chłoptaś?


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Sophie Fitzpatrick on Czw 12 Wrz 2013, 18:04

- Jak mam Cię pochwalić jak właśnie nie skojarzyłaś dwóch nazwisk osób chodzących z Tobą do Ravenclawu. - uśmiechnęła się pobłażliwie w stronę wampirzycy, wywracając przy tym teatralnie oczami. Uwielbiała Alice z całego serca, ale czasem zwyczajnie brakowało jej na nią słów. Ruda znała wszystkich Zielonych przedstawicieli, a także większość szkolnych uczniaków. Miała dobrą pamięć do twarzy i nazwisk.
- Tak, tak, dokładnie ten. - pokiwała twierdząco głową, machając sobie dłonią przed twarzą. Ostry zapach świec i kadzideł powoli doskwierał dziewczynie, przez co skrzywiła się lekko, nie skrywając swojego niezadowolenia.
Na jej słowa dotyczące Benedicta, obruszyła się lekko i szturchnęła Krukonkę w prawy bok. Zanim odpowiedziała koleżance, wzięła głębszy wdech i wlepiła w nią spojrzenie dużych, świecących tęczówek.
- Nie mów tak o Waltonie.. to świetny chłopak. - blade policzki rudowłosej pokryły się lekkim rumieńcem, a zielony wzrok zawędrował podziwiać widoki za oknem. - Malcolm to rzeczywiście niegrzeczny typ, ale na pewno nie ten jedyny. - ostatnie słowa ledwo przeszły jej przez gardło, dlatego zamrugała kilkakrotnie, drapiąc się w zamyśleniu po piegowatym policzku.
- W tym wieku jeszcze nikt nie jest tym jedynym. - stwierdziła dobitnie, przyklaskując w dłonie. - A jak twoje sprawy sercowe? Nadal z Borysem czy skończyłaś z imprezowiczem, hm?
avatar
Sophie Fitzpatrick
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Cork, Ireland.
Krew : Czysta.
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t657-skrytka-pocztowa-sophie-f

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Alice Volante on Pią 13 Wrz 2013, 22:43

Sophie posiadała zaskakującą umiejętność gromadzenia w zakamarkach pamięci niezliczonej liczby twarzy i nazwisk. Gdy kiedyś Volante długo zastanawiała się nad sensem takiego zachowania, ostatecznie doszła do wniosku, że gdyby traktowała ludzi jak swoich znajomych, a nie potencjalną przekąskę, to pewnie zmobilizowałaby się do spamiętania tych wszystkich wymyślnych imion.
- Zatem Malcolm Szalonooki skradł Ci serce! - westchnęła teatralnie, niczym dobrze wychowane dama. Widziała tego chłopaka raz, czy dwa? Wydawał się być dość... oryginalnym osobnikiem. Długie, sterczące włosy i nietypowa kolorystyka tęczówek sprawiały, że ciężko było go przeoczyć w tłumie uczniów wyglądających, jakby wyszli świeżo spod ksera.
- Świetny chłopak... - przedrzeźniła ją, wywracając oczami. Tego kawalera spotykała akurat dość często podczas zajęć. Mogła o nim powiedzieć tylko tyle, że ładnie pachniał. I to nie za sprawką perfum. W żyłach wnuczka Ministra Magii musiała płynąć naprawdę wyborna krew.
- Gadasz jak Twój ojciec.
Przed oczyma jak żywy stanął jej Roland Fitzpatrick we własnej osobie. Miał na karku ponad trzydzieści lat, a wciąż był w doskonałej formie. Szkoda tylko, że gdy będzie miał sześćdziesiąt, Volante dalej będzie wyglądała na swoje osiemnaście. Dobrze, że Sophie nie miała zielonego pojęcia jak nieokiełznane myśli buzują pod tą blond czupryną.
- Wiesz kiedy go ostatni raz widziałam? Przed wakacjami. Nie mam pojęcia gdzie go wcięło. On jest jak kot. Łazi własnymi ścieżkami - taka była z nich para, jak z koziego zadu trąba. Francuzka była już silniej związana emocjonalnie z dyrektorem szkoły, niż tym wiecznie pijanym Krukonem.
Czarownica zmrużyła powieki i wycelowała w przyjaciółkę palec wskazujący.
- Ty na pewno będziesz wiedziała kto to. Krukon. VI-VII klasa. Ciemne włosy, szaro-niebieskie oczy. Dość wysoki. Na pewno Anglik. Miał taki fafluniący akcent. I chorą skłonność do nadawania dziwnych przydomków, typu perełko, królewno i tym podobne. Kojarzysz? Potrzebuję nazwiska.


Nie znasz mnie tak naprawdę, ale nie martw się.
Wszystkiego dowiesz się od ludzi którzy nawet ze mną nie rozmawiali.




^ ^ ^
avatar
Alice Volante
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 27
Skąd : Nancy, Francja
Krew : czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t654-skrytka-pocztowa-alice-vo

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Aleksander Cortez on Sro 11 Gru 2013, 00:06

Błąkał się po szkole z książką w jednej ręce, z różdżką w drugiej którą kręcił między palcami i zaczytany w jakąś lekturę którą wypożyczył z biblioteki, której chyba był najczęstszym bywalcem. Postanowił bowiem sobie, że przeczyta je wszystkie od A do Z i był już gdzieś chyba po środku L. Byłby już pod M gdyby nie to, że musieli zamknąć bibliotekę na kilka dni bo jakiś przygłup i idiota wysadził kilka bomb w bibliotece i dość sporo czasu zajęło uporządkowywanie książek. Finn postanowił pomóc i też sprzątał na swój własny nieco pokręcony sposób. Zbierając z podłogi tyle książek ile zdołał i powiedział, że je weźmie, przeczyta i posegreguje i odłoży na swoich półkach. Teraz był zmuszony czytać jakieś romansidło o czarodziejach. Przypominającą nieco bardziej zwariowaną wersję mugolskiej bajki Pięknej i bestii. Tylko, że w wersji bardziej magicznej i bardziej zawiłego romansu. Zdecydowanie nie dla niego, ale pomimo tego przezwyciężył swoją niechęć i czytał, czytał jak najszybciej się dało, a potrafił naprawdę szybko czytać. Co jednak gorsze dzięki tej technice mózg automatycznie zapamiętywał i przyswajał sobie to co przeczytał. Okropieństwo! Tortury! I zanim się spostrzegł był już na jakiejś wieży, tylko dlaczego to nie była jego wieża? Zdawało mu się, że znał tą szkołę na tyle dobrze, że mógł trafić gdzie tylko chciał z zamkniętymi oczyma. A tutaj jednak proszę taka niespodzianka. Podniósł dłoń wyżej i przycisnął sterczący tuż nad wszystkimi głowami uczniów czarny cylinder. Im wyżej wchodził tym coraz mniej ludzi spotykał, co zresztą mu pasowało. Te hałasy mu tylko przeszkadzały. Obracając językiem lizak, a raczej jego resztki przegryzał nieco czerwony, plastikowy patyczek i docierając do jakiś drzwi popchnął je lekko przed siebie i wszedł do środka podnosząc wzrok znad książki.
Klasa? Też może być. Nawet ponoć pod jaskinią lwa jest najbezpieczniej - pomyślał zdając sobie sprawę do jakiej sali trafił i również to, że niedaleko jest gabinet dyrektora wszedł dalej i zerkając za jakimś ciemnym i niewidocznym miejscem wybrał kawałek podłogi za jednym z ostatnich rzędów siedzeń i ścianką za którą to się schował i ona doskonale schowała go przed całym światem. Ruszył więc ku swojej oazie spokoju, ku edenie dla jego skołatanej i rozdartej duszy przez to ohydztwo które trzyma w dłoni. I zamykając z trzaskiem książkę usiadł na ziemi i zdjął swój cylinder który otworzył różdżką wypowiadając słowa Rubaszny Finn po fińsku po czym włożył tam rękę i wyciągnął czystą wódkę. Trzeba zapić i najlepiej zapomnieć o tym dniu! Bo wolę już rzygać tą wódą niż książką.- myślał odkręcając nakrętkę i pociągnął z gwinta. Mając cały czas obok siebie cylinder by w każdej chwili włożyć znów do niego rękę. Wlepił swój wzrok w książkę po czym się skrzywił i wystawił język biorąc głęboki wdech powietrza. I jedynie Finn teraz wie czy ten skurcz wywołała wódka czy okropna książka.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Emily Bronte on Sro 11 Gru 2013, 00:40

- Hallsson, powiedz, że masz coś wysokoprocentowego - Cóż, nie ma to jak miłe powitanie ze strony zziajanej Krukonki. Próbowała go dogonić już od samego wyjścia od biblioteki, lecz niski wzrost i proporcjonalnie krótsze niż u Finn'a nogi nie pozwoliły jej tego dokonać. Dziewczę uśmiechnęło się szeroko, zamykając za sobą drzwi do klasy. Gdzieś tu musiał być. Po krótkim spacerze po klasie, dostrzegła majaczący kształt charakterystycznego cylindra. Bingo!
 Ona również miała dość już tego dna, całkowicie. Najpierw wykańczające Eliksiry, potem nużąca Historia Magii i dzień zwieńczony okrutnie długim treningiem Quidditcha. Pomimo pogody, Bronte nie zamierzała odpuszczać. Musieli być najlepsi. Nie ma mowy by oddali puchar któremukolwiek z domów. Ostatnimi czasy Emily miała wrażenie, że powróciła do życia po długich latach nieobecności. Tak samo jak uśmiech na jej malinowych wargach. Blondynka zbliżyła się do Krukona, siadając tuż obok. Wyjęła mu z ręki książkę, którą pobieżnie przewertowała, wyczytując cokolwiek w słabym świetle pochodni. Jej brwi machinalnie uniosły się ku górze. Romansidło i Hallsson?!
- Serio? Naprawdę? Może chcesz mi coś ważnego powiedzieć? - Spytała, wlepiając weń pistacjowo zielone oczy. W tym świetle wyglądały jednak na bardziej brązowe. Łobuzerski uśmiech wykrzywił jej wargi, nadając twarzy uroku. Po chwili jednak odłożyła książeczkę na podłogę, i przeniosła spojrzenie na twarz chłopaka. 
- No nie bądź taki... podziel się. - Mina zbitego psa musiała zadziałać. Nawet Finn Dexter nie mógł być tak okrutnym i złym człowiekiem.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Aleksander Cortez on Sro 11 Gru 2013, 01:55

Kiedy drzwi się otworzyły i usłyszał krzyk przyjaciółki parsknął pod nosem odklejając się od butelki i przycisnął ją do siebie niczym najdroższy skarb jaki posiadał. Niby znali się tyle lat, a ona śmiała mu zadać takie pytanie?
- Nie! Nie mam! Znajdź sobie inny monopolowy!- odpowiedział dziewczynie krzykiem i przechylając się do przodu na klęczkach wyjrzał za ścianki za której to dojrzał blondwłosą piękność do której to się uśmiechnął. Finn był naprawdę okropnym sknerą jeśli chodziło o jego alkohol i niechętnie się nim dzielił. Choć to jak zwykle zależało tak naprawdę od jego humoru. A ten przez to świństwo które czytał miał do nieopisania ładnymi słowami. Przyglądał jej się i cofnął pod ścianę kiedy przechodziła obok niego i wredny małpiszon wyrwał mu jedyną książkę, którą chciałby spalić by ocalić innych przed cierpieniem. A może zostawić ją i polecać innym by patrzeć jak cierpią?
- Tak chcę! Nie zamierzam się z tym ukrywać... Nie po tym co tam przeczytałem.- powiedział i zbliżył się nieco bardziej do przyjaciółki jakby miał jej coś bardzo ważnego do powiedzenia. I lekko zamglonym wzrokiem spojrzał w jej oczy. Nawet ten brak światła nie czynił mu różnicy bo znał kolor jej oczu na pamięć.
- Emi... Wypijmy za to aby to beztalencie szlak trafił, niech mu za każdym razem złamie się pióro, kiedy tylko weźmie je do ręki. Niech spłonie mu pracownia. Niech spłoną wszystkie jego dzieła...- Zaczął wyliczać i mógłby tak w nieskończoność jednak każdy kolejny powód powodował, że czuł jeszcze większą chęć napicia się. I toteż zrobił. I to tak solidnie. Łyk za łykiem i dziewczyna mogła tylko patrzeć jak cienka linia oddzielająca pustą przestrzeń w szkle od trunku na który miała także tak ogromną chęć się przesuwa. I to w dość szybkim tempie. W końcu opuścił butelkę i zaczął kasłać, oczy zaszkliły się i czuł jak wysokoprocentowy alkohol wypala mu przełyk i rozgrzewa wszystko wewnątrz, a on ledwo co może złapać powietrze. Wyciągnął rękę do Emi i podał jej wódkę, a w zasadzie jej końcówki które tak naprawdę nie mógł już dopić bo zabrakło mu powietrza po tej długiej wyliczance, a nie miał zamiaru utopić się w wódce. Choć to byłaby piękna śmierć i jeśli umierać to tylko w taki sposób! Przewrócił się na bok jakby załamany tym, że to był najgorszy dzień w jego życiu. Niestety dostrzegł wielkie oczy dziewczęcia i uległ pod ich naporem od razu. Tamto już z pewnością pochłonęła niczym czarna dziura i domagała się więcej. On zresztą też. Bo tamtej wódeczki wcale nie było tak dużo jakby mogło się wydawać. Finn był oszczędny, gdyż nie był tak bogaty jak inne dzieciaki aby kupować sobie co tylko chce i kiedy chce. No bo cóż... Wtedy z pewnością pierwsze zdanie które wypowiedział do niej po jej pojawieniu się tutaj byłoby jak najbardziej prawdziwe. Bo wtedy naprawdę na głowie by miał monopolowy w wielkości supermarketu. A tak tylko jakieś kilka wódeczek i samoróbek.
- Okej, okej, ale wódki nie dostaniesz! Została mi ostatnia i to na czarną godzinę lub kiedy będę chciał upić jakąś lasencję!- rzekł chłopak i spodziewał się, że oberwie za tą drugą część zdania. Bo wiedział jak Emily nie lubiła kiedy w taki sposób traktował dziewczyny.
- Mam dobrą wiśniówkę.- dodał i sięgnął do swojego kapelusza. Grzebał w nim przez chwilę wkładając doń niemal całą rękę. Bo jak zwykle alkohole trzymał na samym dnie dobrze schowane. Wręcz ukryte. Wyciągnął jakieś niewielkie szkło 0,5 litra w którym był jakiś fioletowoczerwony mętny, płyn. - W zasadzie miał tam takie dwa. Jedno fioletowoczerwony, a drugi fioletowy. W tym pierwszym niestety była dodana amortencja dla nowych "koleżanek". A po tak sporej dawce alkoholu i otępiacza umysłu i oczu kto by rozróżnił aż takie małe szczegóły?
- Trzymaj, obiecuję, że smakuje o wiele lepiej niż wygląda.- powiedział wręczając przyjaciółce butelkę z alkoholem wymieszanym z miksturą miłości. Nie wiedząc o tym co właśnie uczynił. Ponieważ Emily była po prostu przyjaciółką. Taką osóbką z którą zaprzyjaźnił się od kijanki. Co prawda nie licząc lat w innej szkole. Od kiedy był kijanką w Hogwarcie.[/b]
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Emily Bronte on Sro 11 Gru 2013, 03:03

- Jesteś lepszy niż monopolowy, nie oceniaj się tak srogo - Zaśmiała się, poprawiając materiał szarego, luźnego swetra. Ostatnio spędzała z Hallsson'em wyjątkowo dużo czasu, co jej zdaniem, znacznie wpłynęło na poprawę jej samopoczucia. Wcale nie chodziło tylko o to, że ich spotkania tak często zaprawiane były magicznymi trunkami. To był tylko dodatek. Finn rozśmieszał ją jak nikt inny, szczególnie tym swoim specyficznym, północnym akcentem. Poza tym czytał książki, co wśród uczniów Hogwartu było wyjątkowo rzadkim nawykiem. Sięgał nawet po te, które nie tyczyły się eseju na Mugolozawstwo czy Historię Magii, a raczej takie dotyczące praktycznego zastosowania Transmutacji, czy niespotykanych zaklęć obronnych. Emily z kolei, lubowała się w literaturze oscylującej wokół gry w tę jakże zacną dyscyplinę sportu w świecie czarodziei, jaką jest Quidditch. Za pieniądze oszczędzone w wakacje, Bronte kupowała co raz nowe woluminy od niebieskowłosej staruszki, która każdej soboty rozstawiała swoje stoisko przy Miodowym Królestwie. Nazbierała już całkiem przyzwoity stosik, który niezmiennie piętrzył się przy łóżku Krukonki.
- Cóż, po wstępnych oględzinach, jestem zmuszona przyznać Ci rację - stwierdziła dramatycznym tonem, popierając to niemrawym kiwnięciem głowy - Ozyrysie, prosimy Cię z całą naszą wiarą, byś nie zsyłał magicznemu światu tak nędznych dzieł, niegodnych uwagi naszych nadzwyczajnych umysłów! Prosimy! - Ręce złożyła jak do modlitwy, a oczy przymknęła. Po ostatnim słowie parsknęła jednak śmiechem, rozchylając powieki. Jasne brwi dziewczyny uniosły się ku górze na widok dającego do pieca Krukona. Biedactwo, będzie miało jutro ciężką głowę. Bronte nie przejmowała się tym jednak, znając możliwości Fina. Jego organizm już od kilku lat był do takich trunków przyzwyczajony. Kiedy wsunął jej w dłoń butelczynę z resztkami już trunku, wcale nie protestowała, że ostało się jej tak mało. Hallsson doskonale zdawał sobie sprawę, jak kiepską głowę ma Emily. Dziewczyna wypiła powoli kilka łyków, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Nigdy nie przepadała za czystą. Niemal się zapluła, gdy usłyszała o lasencji.
- Hallsson, z takim podejściem nigdy nie zaliczysz trzeźwy - Parsknęła śmiechem, ocierając usta dłonią. Odstawiła butelkę na podłogę, nieco dalej od nich, tak, by żadne potem na szklane naczynie nie wpadło, ani się o nie nie potknęło. Jeszcze tego niezdarze Bronte brakowało. Kiedy wręczył jej kolejną butelkę, nieco mniejszą, Emily przyjrzała się jej zawartości z jawnym zainteresowaniem.
- Ma ładny kolor, musi być dobra - Z trudem odkręciła butelkę, na szczęście nie roniąc ani kropli. Zapach, który miał trunek, wyjątkowo przypadł Krukonce do gustu. Ciekawe dlaczego? Subtelna woń piwonii zmieszana z aromatem mandarynki i nutą drzewa cedrowego. Aromat wręcz prosił się o spróbowanie. Dziewczyna przytknęła szyjkę do warg upijając kilka sporych łyków. Smak tajemnej mikstury Hallssona był tak samo intensywny jak jej zapach.
- Jak ty to zrobiłeś, że to jest takie dobre? I w ogóle nie smakuje jak by tam była wódka! - Zrobiła wielkie oczy, przesuwając butelkę w jego stronę. Miała wrażenie, że to trunek zadziałał tak szybko wprawiając ją w stan błogiej radości. Wszystko zrobiło się takie barwne... i urocze? A przede wszystkim Hallson stał się nagle taki... przystojny? W jej biednej głowie przyjemnie szumiało, amortencja miała zacząć działać lada chwila.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Aleksander Cortez on Sro 11 Gru 2013, 04:22

I dokładnie to go odróżniało od masy innych kolesi. Finn nie był neandertalczykiem jak inni chłopcy w tej szkole i odróżnieniu od innych umiał czytać, a nie tylko oglądać książki. A jednak nieliczna grupka dziewczyn o tym wiedziała. Innym widocznie podobał się typowy przedstawiciel szkonlego mężczyzny.  
- No dobra już dobra, chodź do mnie mała, wredna pazero.- powiedział i wysławił ręce by się przytuliła. Ta dziewczyna miała dla niego jednak wyjątkowe znaczenie. Bo rzadko miewa się taką prawdziwą przyjaciółkę kobietę, która zrozumie twoje żarty, żarty które właściwie będą przeznaczone dla niej i nikt inny nie będzie miał prawa wiedzieć z czego się śmieją. Żarty z grupy Nie Dla Niewtajemniczonych. Co do książek to on lubił każde, nawet mugolskie. Ich dzieła były nieraz o wiele lepsze niż magiczne. A to, że obrazki się nie ruszały dla niego nie miało żadnego znaczenia. I tak bardziej liczyła się treść niż ilustracje... Co on był małym dzieckiem by oceniać książkę po ilości obrazków jakie posiadała? Przypomniało mu się nagle w tym całym zamieszaniu, że miał dla niej prezent. Jak zwykle sięgnął do cylindra z którego wyciągnął zawiniątko z pistacjową błyszczącą, okrągłą kokardką.
- Proszę, mikołaj mi dał i kazał ci przekazać jeśli będziesz grzeczna. Ale kto by się tego starego piernika tak do końca słuchał.- powiedział i podał jej zawiniętą książkę z biografią jakiegoś zawodnika Quidditcha. Właściwie to znalazł ją w bibliotece przez przypadek pod D i idealnie przypasowała mu na prezent dla przyjaciółki która miała bzika na punkcie tej gry. I dla tego prezentu był w stanie zrezygnować z miesiąca picia by tylko kupić tą książkę. On oczywiście nie był doskonałym graczem, ale starał się rozwijać umiejętności wraz z dziewczyną by móc jeszcze więcej z nią przebywać czasu. I wspierał ją w tej pasji co do Quidditcha. Jednak on od zawsze raczej wolał oglądać mecze z trybun a nie boiska.
Zaśmiał się słysząc jej słowa ale zaraz po tym ściągnął brwi i zmarszczył czoło.
- Ale właściwie to dlaczego Ozyrys? Przecież to Se Ra ma moc ognia by spalić wszystko.- dodał jak zwykle jakąś uwagę znów mając nadzieję, że Bronte mu to wybaczy i puści płazem co najwyżej nazywając wstrętnym gadem.
Spojrzał nieco przestraszony kiedy to do jego uszu doszedł dziwny dźwięk jakby kasłania i plucia. Na szczęście nie musiał pić po niej... Bo tyle statków ile teraz tam pływało chyba nawet nie leżało na dnie w Trójkącie Bermudzkim. Jęknął tylko ciche "Blee" i zaśmiał się gromko ocierając z kącików oczu małe, słone kropelki.
- Ale to może nawet i lepiej? Ja nie chcę tego pamiętać i one nie chcą. Nawet po jakimś czasie powiedzą mi cześć na korytarzu. Ale to pewnie tylko dlatego by znów móc zatopić swoje krzywe kły w butelce z moim przepysznym trunkiem...- Zamilkł na chwilę robiąc większe oczy i zburaczał na twarzy zdając sobie dopiero teraz sprawę jak dwuznacznie mogło to zabrzmieć więc starał się nie patrzeć na Emily. Dopiero kiedy to wspomniała, że to jest dobre i W OGÓLE NIE SMAKUJE JAK WÓDKA jego reakcja była komiczna jęknął przeciągle nie wierząc w ogóle to co mówi. Przecież to miało tyle procentów?! Niemalże jak niedawno pity trunek. Głównie z tego się utrzymywał Dexter. Co jak co, ale on nie mógł polegać na tym, że rodzice wyślą mu jakieś pieniądze, to raczej jeszcze on prędzej im wyśle pieniądze. Na razie nie mógł tego robić, bo od razu by się wypytywali skąd ma pieniądze i co wtedy odpowie? Że sprzedaje w szkole alkohol? Odebrał szybko od niej butelkę i powąchał zawartość.
Nic dziwnego, że jakieś słabe, to w ogóle moje?- pomyślał czując zmieszany zapach papirusu, chmielu i morskiej bryzy. I pierwsze co przyszło na myśl to jakieś słabe owocowe piwo. Mimo to pociągnął z gwinta jednego łyka. Pozwalając by mikstura rozeszła się po ciele i niczym wielka fala uderzyła w morski klif. Przymknął oczy i przetarł je palcami spoglądając na boginię, Kleopatrę, była śliczna, najśliczniejsza! Dlaczego do tej pory był takim ślepcem? Mając Afrodytę u swojego boku szukał w jakiś meduzach.
- Emily- Zdołał powiedzieć tylko tyle mając wrażenie, że nawet nie jest godzien wypowiedzieć imienia tej istoty.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Emily Bronte on Czw 12 Gru 2013, 19:58

Bronte była nieco rozdarta pomiędzy tymi dwoma hogwardzkimi rodzajami męskiej braci. Z jednej strony był Wilson przyprawiający o szybsze bicie serca (na przemian z przepłakanymi nocami) a z drugiej cichy i nie rzucający się w oczy, za to piekielnie inteligentny Frayne. Hallsson uplasował się gdzieś pośrodku tej prostej, która dzieliła te dwa, jakże odmienne przypadki. Na początku, z udawaną irytacją nie chciała przystać na jego propozycję niedźwiedziego uścisku jaki zapewne by jej zaserwował, lecz gdy tylko wręczył jej opakowaną książkę, niemal pisnęła z zachwytu, rzucając się na blondyna.  
- Jeny, nie musiałeś! - Wymamrotała, rozwijając papier. Trafił idealnie, dając jej w podarunku biografię ścigającego Jastrzębi z Falmouth. George Dragony był ostatnio zdecydowanie jej ulubionym zawodnikiem. Gdy już wyjęła książkę i przekartkowała ją pobieżnie, nadęła policzki w grymasie lekkiego niezadowolenia.
- Tylko ja dla Ciebie nic nie mam. Taka ze mnie sierota, że zapomniałam - Westchnęła ciężko, spoglądając nań spod przymrużonych rzęs. Och, no przecież musiał jej wybaczyć. Jego kolejną uwagę skwitowała gromkim śmiechem.
- Też może być, ale Ozyrys nadaje patosu... i powagi sytuacji. A to niezbędne - Poważna mina mówiła sama za siebie. - Może powinniśmy złożyć w ofierze jakiegoś Ślizgona, żeby wysłuchał naszych próśb? - Usta wygięła w podkówkę, zielonymi oczami lustrując swego towarzysza. Wizja pozbycia się jednego z tych oślizgłych, obrzydliwych pasożytów wcale nie napawała ją przerażeniem. Nie miała jednak na myśli wszystkich Zielonych, raczej tylko tę wąską grupkę tak zaciekle gardzącą całym światem. Uważali się za cud natury i nadludzi, a w rzeczywistości byli zakompleksionymi, bogatymi bachorami z bogatych rodzin.
- Nie chcesz pamiętać, ach tak? A ta... jak jej było... - Zamilkła jednak, widząc minę Finn'a. No cóż, niektóre tematy trzeba porzucić dla dobra sprawy. Tym bardziej, kiedy trunek o tak cudownym smaku dostał się do krwiobiegu, czyniąc uczucia Bronte znacznie bardziej stanowczymi i intensywnymi. To, co czuła w tym momencie patrząc na szarookiego znacznie przewyższało to, co przez cały okres szczęścia i nieszczęścia czuła do Wilsona. Ledwie mogła wziąć oddech, czując jak mocno bije jej serce. Pistacjowe tęczówki błądziły nieśpiesznie po bladej twarzy blondyna z nieukrywanym uwielbieniem. Wargi krukonki wykrzywił lekki uśmiech, kiedy ta przysunęła się bliżej Hallssona, muskając dłonią jego policzek. Nie liczył się teraz dla niej ani Wilson ani nawet Joel. Mając przed sobą Finn'a odnosiła wrażenie, że tamte uczucia chowają się zupełnie przy tym, co czuje teraz. Wręcz machinalnie, zupełnie nad tym nie panując zbliżyła swoją twarz ku niemu, by złożyć na jego ustach długi i pełen emocji pocałunek.
avatar
Emily Bronte
Prefekt: Ravenclaw

Prefekt: Ravenclaw

Wiek : 19
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Trzy czwarte krwi czystej
Majątek : Wiąże koniec z końcem

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t763-skrytka-pocztowa-emily-br

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Aleksander Cortez on Pią 13 Gru 2013, 17:36

On oczywiście jako jej przyjaciel nie wiedział o żadnych facetach do których to Emily tak bardzo wzdychała. No bo przecież po co? Był przecież tylko jej przyjacielem, któremu najwidoczniej się nic nie musiało mówić. Oczywiście jeśli znałby obiekty jej westchnień to od razu by kazał jej zrezygnować z Wilsona i pchałby ją w ręce Krukona. Tamten był przecież Ślizgonem o fatalnej opinii, a drugi z chłopaków był jego kumplem. To chyba oczywiste. Chociaż wymyślałby wszystko co się da by ukazać znajomego w jak najlepszym świetle, a tamtego w najgorszym. Ukrywając prawdziwe powody. No i zawsze miałby do niej bliżej kiedy to Frayne by coś spierniczył. I wtedy niczym Superbohater pojawiłby się obok by pocieszyć złamane serce pistacjowookiej dziewczyny.
Patrzył się na dziewczynę spod przymrużonych oczu kiedy to ta nie chciała się do niego przytulić i dopiero prezentem zdołał ją przekupić. Na samym początku prychnął niczym zła kotka i dopiero później się przytulił do dziewczyny. W dodatku jakoś też wcale nie było mu przykro, że nie dostał od niej prezentu. Finn był już do tego przyzwyczajony, że ich nie dostawał. A jeśli już to tylko na święta i to w dodatku sweterek od babuni i ciepłe skarpetki. Prezenty które i tak sprawiały mu dużą radość. Zwłaszcza, że babunia przez te wszystkie lata nabrała takiej wprawy, że jej ubrania były niemal arcydziełem porównywalnym do tych które kupowano w sklepach.
- Nic się nie stało.- odpowiedział zgodnie z prawdą i przycisnął ją do siebie jeszcze mocniej w misiowym przytulasie podduszając ją nieco i widząc jak zaczyna go okładać i próbuje się wyswobodzić bo się pomału dusi wypuścił drobną dziewczynę grając również niewiniątko i to, że nie rozumie dlaczego jest aż taka czerwona na twarzy.
- Ofiarę dla Ozyrysa? Myślę, że się nie obrazi, tylko czy będzie wolał jakiegoś młodego, czy dzielnego woja?- odpowiedział również poważnie powstrzymując się jak tylko może od wybuchnięcia śmiechem. On także miał na myśli tych bogatych, wkurzających dzieciaków. A może by tak porwać jakiegoś bogatego idiotę dla okupu? Być niczym Robin Hood okradać bogatych i dawać biednym - czyli sobie!
Dziewczyna zaczynała drążyć temat którego on tak nie cierpiał i uważał za swoją największą pomyłkę w życiu i choć normalnie już strzeliłby ogromnego focha z przytupem, to teraz było mu to obojętne, nie czuł żadnej złości, a zamiast gniewu to niezidentyfikowane uczucie w środku brzuszka. Motylki i stada ćwierkających ptaszków przeniosło go jakby do innego wymiaru, gdzie była tylko Ona, piękna Emily i on unoszący ją w objęciach w całkowitej czerni. Nawet nie zauważył kiedy to rzucił się ku niej by objąć Bronte w pasie, a drugą ręką błądzić po delikatnej skórze. Obchodząc się z nią zarówno pewnie jak i delikatnie jakby to trzymał w rękach porcelanową laleczkę i bał się, że zrobi jej okropną krzywdę jeśli naciśnie choćby o ciut mocniej. I wtedy poczuł jej słodkie usta. Zbliżyły się tak nagle, a on bezwładnie, odruchowo odwzajemniał jej głębokie i namiętne pocałunki przesuwając się do przodu by przewrócić dziewczynę na plecy. Czując jej usta był pewien jednego. Znalazł swój ulubiony zapach i smak. Dzięki któremu mógłby pić eliksir miłości litrami i cały czas byłoby mu mało.
avatar
Aleksander Cortez
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Celeste Huerta on Sob 15 Lut 2014, 17:32

Celeste weszła do klasy przed czasem. Chciała jeszcze raz przejrzeć przygotowane wcześniej materiały by upewnić się, że wszystko jest w porządku. Była to jej pierwsza lekcja w Hogwarcie odkąd przeniosła się tu z Beauxbatons. Nie łudziła się na liczną frekwencję, gdyż zdawała sobie sprawę z tego, iż Wróżbiarstwo nie należy do kanonu popularnych przedmiotów. Większość uczniów uważa to za zbędny stek bzdur. Tylko nieliczni są w stanie zrozumieć i przyswoić wiedzę zawartą w czynnikach niezbędnych do przepowiadania przyszłości.
Kiedy rozpocznie się lekcja na początek zaprezentuje wszystkim zebranym swoją osobę, tzn. przedstawi się, powie kilka ważnych rzeczy na swój temat, o których uczniowie powinni wiedzieć. Zada również uczniom standardowe pytania.. W tym momencie próbowała sobie przypomnieć w jaki sposób przeprowadziła lekcję organizacyjną w poprzedniej szkole. Postanowiła że i tutaj obierze taki sam sposób nauczania. Co dobre i sprawdzone jest lepsze niż nieznane. Pomyślała, że może jednak troszeczkę odpuści. W Beauxbatons uczniowie mieli ją za wredną sukę. To, że była wymagająca i konsekwentnie trzymała się przyjętych zasad nie oznaczało, że była suką. A może jednak tak było?
avatar
Celeste Huerta
Czarownica


Wiek : 32
Skąd : Santos, Brazylia
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1061-skrytka-pocztowa-panny-h

Powrót do góry Go down

Re: Klasa Wróżbiarstwa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach