Gabinet nauczyciela Quidditcha

 :: Hogwart :: Parter

Go down

Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Brennus Lancaster on Sro 01 Maj 2013, 23:11

Skromnie umeblowany gabinet wraz z sąsiadującym z nim pokoikiem, oddany do dyspozycji nauczyciela Quidditcha.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Claudia Fitzpatrick on Sro 15 Maj 2013, 09:15

W niecałe dwa tygodnie po przybyciu do Skrzydła Szpitalnego, Penelope wypuściła Claudię, każąc jej jednak przychodzić tam co dwa dni na kontrolę. Czarownica uznała to za niemałe zbawienie. Cramer nie odwiedził jej jednak w tym czasie ani razu, co Irlandka była mu w stanie wybaczyć. Wciąż rozpaczliwie potrzebowała z kimś porozmawiać. Chciała zrozumieć swoje lęki i skomplikowane myślenie. Jeśli jednak nie miał czasu, to cóż ona mogła? Panna Gladstone była dla niej bardzo miła i niesamowicie wyrozumiała. Aż do ostatniego dnia, gdy Claudia leżała w Skrzydle, nie oceniła jej zachowania, ba, nawet nie spojrzała na nią ze zdegustowaniem!
Fitzpatrickówna chodziła więc po zamku i zastanawiała się, co ma dalej zrobić. Musiała zacząć regularnie jadać, to pewne. Leżące w Skrzydle doszła do wniosku (bo miała tam bardzo dużo czasu na myślenie), iż musi zacząć od jedzenia kilku małych posiłków. Skoro jej umysł nie przyjmuje do wiadomości zbyt dużych dawek jedzenia, to może to pomoże? Small steps. Nie miała innego wyjścia, jak faktycznie wreszcie się ogarnąć.
Czarownica siedziała teraz za biurkiem swojego gabinetu, jadła małą kanapkę z dietetycznym serem i pieczywem ryżowym na lunch. Próbowała rozplanować nadchodzące zajęcia z quidditcha, zaczytując się jednocześnie w trzech książkach dotyczących reguł gry, historii i zagrywek tego sportu.
avatar
Claudia Fitzpatrick
Czarownica


Wiek : 30
Skąd : Waterford, Irlandia
Krew : pół na pół
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t776-skrytka-pocztowa-claudia-

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Claudia Fitzpatrick on Sro 30 Paź 2013, 19:47

Nim Claudia zdążyła na dobre rozsiąść się wygodnie w swoim gabinecie (na drzwiach którego o dziwo wciąż wisiało jej imię i nazwisko oraz podpis informujący zainteresowanych, że uczy Quidditcha i kiedy pełni dyżury), do okna uporczywie pukała mała sowa. Czarownica otworzyła jej, żeby nie wybiła szyby i odebrała liścik. Róża, którą sowa trzymała w dziobie została bez pardonu wciśnięta Irlandce do ręki. Po rozwinięciu pergaminu i odczytaniu zawartego w nim tekstu, Claudia uśmiechnęła się pod nosem.

Dziękuję Ci za wspaniały wieczór.
Już zaczynam tęsknić.
Twój W.
Westchnęła cicho, patrząc niewidzącym wzrokiem na trzymaną w dłoni różę. Sowa zdążyła już wylecieć, a chłodne powietrze wciąż dostawało się do jej gabinetu. Odłożyła kwiat na stół i zamknęła okno.
Później, nim położyła się spać, długo jeszcze siedziała i wpatrywała się beznamiętnym wzrokiem w treść krótkiego listu. Róża zaś ostatecznie wylądowała w koszu. Irlandka czuła podświadomie, że musi w jakiś sposób powstrzymać tę rozwijającą się w niebezpiecznym kierunku znajomość. Najgorsze jednak było to, że nie było przy niej nikogo, komu mogłaby się wyżalić.
avatar
Claudia Fitzpatrick
Czarownica


Wiek : 30
Skąd : Waterford, Irlandia
Krew : pół na pół
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t776-skrytka-pocztowa-claudia-

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by William Greengrass on Sro 25 Cze 2014, 19:11

William nie spał praktycznie całą noc rozmyślając o tym co powiedziała mu wczoraj Cassidy. Rozważył wszystkie za i przeciw, analizował różne alternatywne możliwości i koniec końców musiał przyznać jej rację czy tego chciał czy nie. Dlatego zaraz po skończonych zajęciach znalazł się pod gabinetem Marco dzierżąc w dłoniach nieco pogięty biuletyn, który ostatnio dołączony był do Proroka. Od bardzo dawna dobrze wiedział na jaki kierunek chciał iść. Widział to, zanim jeszcze przyznał rację ojcu i zrezygnował ze swoich planów. Od czwartej klasy śledził na bieżąco nowinki i wymagania jakie trzeba spełnić, by dostać się na Prawo Czarodziejów i przykładał się by mieć najlepsze oceny z wymaganych przedmiotów. Sumy zaliczył na W i P, Owutemy też poszły mu wyśmienicie, więc o wyniki się nie martwił. Potrzebował tylko polecenia. Zdecydował, że o rekomendację poprosi tych profesorów, którzy prowadzili zajęcia z wymaganych przedmiotów, oraz Castellaniego jako opiekuna Slytherinu i dyrektora Scotta. Z dwoma ostatnimi przewidywał najwięcej problemów. Gdy znalazł się pd drzwiami do gabinetu Marco poczuł niemiły skurcz żołądka. Tabliczka na drzwiach się zmieniła, ale drzwi i pokój pozostały te same. Tu mieszkała Claudia, a odkąd zniknęła z zamku i jego życia nie był tu ani razu. Zapukał jednak ściskając mocniej biuletyn w ręce, a gdy usłyszał zaproszenie wszedł ostrożnie.
- Dzień dobry... Mogę Ci zając chwilkę? - zapytał cicho. Oficjalnie zwracał się do niego tak jak wszyscy uczniowie, ale prywatnie pozwalał sobie pomijać tytuł profesora. Jako dziecko już traktował go jak wujka, mimo, że oczywiście w żaden sposób nie byli spokrewnieni. Widywał go jednak tak często, że było to dość naturalne określenie przyjaciela ojca. Im jednak był starszy tym rzadziej używał słowa "wujek" w odniesieniu do Castellaniego i gdy tylko było to możliwe pomijał je w rozmowie, choć zawsze zwracał się do niego z szacunkiem i grzecznością.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Marco Castellani on Sro 25 Cze 2014, 20:01

Nie zmieniał za dużo w wyglądzie gabinetu po poprzednim nauczycielu, dodał tylko kilka zdjęć, pewnie co bardziej snobistyczne gwiazdy sportu postawiłby jeszcze swoje puchary na biurku, tak by wszyscy mogli je zauważyć, ale on nie, mimo, że naprawdę uważał siebie za bardzo dobrego gracza i trenera... chociaż niektórzy uczniowie twierdzili inaczej ale po prostu albo się nie znali albo zazdrościli... albo myśleli, że to oni są prawdziwymi graczami, co było dalekie od rzeczywistości, jednak wiadomo, trzeba się pochwalić przed dziewczynami swoimi "umiejętnościami".
Siedział za biurkiem zastanawiając się nad tym kto w przyszłym roku będzie grał na jakiej pozycji w szkolnych drużynach, i co najważniejsze, kto w Slytherinie. Oprócz tego myślał nad Błękitnymi i przyszłością córki w tej drużynie, czy przypadkiem nie będzie syndromu "sławnego tatusia", który też swego czasu grywał w tej drużynie, no i cholera, zabić tego Luisa, Suzka dowiedziała się o jego małym romansie. No naprawdę, jemu coś powiedzieć. Co za brat.
Pukanie i kto się pojawił? William Greengrass, syn jego przyjaciela. Castellani zdziwił się na jego widok, bo doskonale znał historię młodzieńca z jego poprzedniczką i nie dziwiło go to, jak młody Szkot omija gabinet i boisko szerokim łukiem. Nic do tego nie miał i rozumiał go, choć od zawsze twierdził, że zarówno on jak i jego siostra mieli smykałkę do miotły i tak samo tłumaczył to Hyperionowi ale on był uparty, nie dał sobie przemówić do rozsądku, bo on podpowiadał mu co innego, od zawsze twierdził, ze latanie na miotle to tylko głupia zabawa dla dzieciaków, ale proszę spojrzeć na Castellaniego, słabo na tej zabawie nie wyszedł, wręcz bardzo dobrze. No dobrze, po za kilkoma incydentami.
- Usiądź, proszę, co Cię do mnie sprowadza? - zapytał z uśmiechem na ustach jednak nie tym firmowym, on był zarezerwowany dla kobiet, nie dla rodziny, tak, rodziny, Grenngrassy były jak jego rodzina, od zawsze. Argentyńczyk dostrzegł w jego reku biuletyn i pokiwał głową. - Ah tak, studia, niech zgadnę... prawo? - głupio zapytał, przecież wiedział, William nie postawiłby się ojcu, Suzka by się postawiła, zawsze się stawia, była jak on. Jaki ojciec taka córka.
avatar
Marco Castellani
Nauczyciel: Quidditch


Wiek : 43
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : bogaty jak skurczysyn

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t991-skrytka-pocztowa-marca-ca

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by William Greengrass on Sro 25 Cze 2014, 20:29

Usiadł po drugiej stronie biurka lekko zakłopotany. Ostatnim razem gdy tu był kochał się z Claudią własnie na tym biurku. Ciekawe, czy Marco był tego świadomy? Pewnie nie, inaczej zmieniłby mebel na inny. Rozejrzał się dyskretnie dookoła. Wszystko było takie jak to zapamiętał. Nie zmieniło się nic poza zapachem. Nie smierdziało, broń boże, ale zapach był zdecydowanie męski. W powietrzu czuć było ostrą woń wody kolońskiej, której używał Marco i chyba zapach pasty do polerowania drewna miotły. Gdy pokój zajmowała Claudia pachniało kwiatami.
Przytaknął, gdy Marco powiedział o prawie. Nie postawiłby sie ojcu? No to się zdziwi, bo Will własnie przyszedł tu, by prosić go o pomoc w czymś, czego Hyperion nie pochwalał.
- Chcę... - zawahał się i zamilkł na chwilę po czym zmienił zdanie. - Przyszedłem do Ciebie jako uczeń i Ślizgon, nie jako syn Twojego przyjaciela i chciałbym, żebyś obiecał mi, że ta rozmowa zostanie między nami. Sam porozmawiam z ojcem w odpowiednim momencie, dobrze? - zapytał niepewnie. Trochę się obawiał. Marco przyjaźnił się z Hyperionem od wielu lat, był powiernikiem jego sekretów i chyba mówili sobie wszystko. Czy więc wuj zgodzi sie ukrywać coś przed przyjacielem?
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Marco Castellani on Sro 25 Cze 2014, 20:51

To nie była intuicja, to nie tak, że zgadł, tylko pieprzenie Hyperiona o tych studiach nudziło go tak samo jak jegomościa o rozgrywkach, miotłach i innych sportowych rzeczach. Co do tego w życiu ta dwójka się nie dogada... no i co do Nany tak samo, bo wielokrotnie Hypek "kazał" mu znaleźć sobie inną, młodszą, ładniejszą, o obfitym biuście i prawdopodobnie pustym łbie. Ale jej nie zmieni i to było jego ostateczne zdanie.
Kiedy William zaczął mówić oparł się o swoje bardzo wygodne krzesło i zaplótł ręce na klacie marszcząc przy tym czoło. No proszę, proszę, czyżby ma mieć jakieś tajemnice przed swoim przyjacielem i to jeszcze byłyby tajemnice syna. Gdyby Hyperion się dowiedział, pewnie by go zabił, nie... zabić aż nie, ale byłoby pewnie nieprzyjemnie.
- Nie powiem nic Twojemu ojcu, a wiesz dlaczego, bo jesteś do niego podobny, nawet jeśli wydaje ci się, że tak nie jest i dążysz do tego by tak nie było, uwierz, sam to przerabiałem  - mówił uśmiechając się w typowo ślizgońskim stylu, bardzo szelmowsko, bardzo chciwie, bardzo pragnąc dowiedzieć się o co tak naprawdę chodzi - No i lepszego powiernika nie znajdziesz, wiec o co tak naprawdę chodzi? - zapytał i oczekiwał odpowiedzi, szybkiej, zwięzłej i konkretnej. Od gadania głupot, omijania tematu był on i stosował to zawsze kiedy osoba trzecia niebezpiecznie chciała wiedzieć coś o czym nie powinna.
avatar
Marco Castellani
Nauczyciel: Quidditch


Wiek : 43
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : bogaty jak skurczysyn

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t991-skrytka-pocztowa-marca-ca

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by William Greengrass on Sro 25 Cze 2014, 21:16

Odetchnął głęboko, gdy Marco obiecał dyskrecję, choć tak do końca mu nie ufał, ale nie miał wyjścia, potrzebował jego pomocy.
- No o te studia - odpowiedział krótko kładąc na biurku ulotkę.
- We wrześniu miałem zacząć staż w ministerstwie. Ojciec wszystko załatwił, ale... ja nie chcę. To znaczy nie chcę teraz. Chcę iść na te studia, zdobyć dyplom i dopiero wtedy podjąć pracę. Nie po znajomości, nie dzięki ojcu a ciężką pracą, żeby nikt nie miał podstaw posądzać mnie o nepotyzm. - wyjaśnił mając nadzieję, że Marco go poprze i rzeczywiście nie zdradzi przyjacielowi planów jego syna.
- Na prawo potrzebne sa listy polecające. Pomyślałem, że jako opiekun Slytherinu mógłbyś napisać jeden z nich. Żaden nauczyciel nie zna mnie tak jak ty, wujku - uśmiechnął się nieznacznie.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Marco Castellani on Sro 25 Cze 2014, 22:18

Wysłuchał go dokładnie, zawsze słuchał gdy ktoś mówi, zwłaszcza gdy nie owija w bawełnę. A on nie owijał.
- Podzielam Twoje zdanie, Will, zawsze uważałem, że dostanie czegoś po znajomości jest nic nie warte, bo to łatwy cel, a najlepsze cele to takie które osiąga się z milionami pokonanych kłód, które rzuca nam los pod nogi - powiedział poważnie jednak z tym swoim wiecznym uśmiechem nastolatka. Popiera go, ale nie był pewny czy William da radę, czy jest stworzony do ciężkiej pracy, czy jest w stanie iść dłuższą ścieżką, ze stromymi szczytami i zboczami, ciężko potem zawrócić albo znaleźć skrót, który był podany jak na tacy już na samym starcie tej "wycieczki".
- Az tak dobrze Cię znam? - zapytał chytrze i wyciągnął pióro z szuflady w biurku razem z czystym pergaminem i położył je przed siebie - Napiszę Ci go. Jasne, zrobiłbym to bez proszenia. Lubię Cię Williamie choć przykro mi, że nie chcesz rozwijać się w lataniu. Wiesz dobrze, że jesteś w tym dobry i wiem też czemu nie chcesz tego robić, ale tak tylko głośno mówię. Może Christine uda mi się przekonać, choć Twój ojciec będzie niezadowolony. Nie mów mu tego - powiedział marszcząc brwi i zaczął już skrobać ten list o który go prosił. Te listy to tylko lanie wody, nie oszukujmy się.
avatar
Marco Castellani
Nauczyciel: Quidditch


Wiek : 43
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : bogaty jak skurczysyn

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t991-skrytka-pocztowa-marca-ca

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by William Greengrass on Sro 25 Cze 2014, 22:40

Że niby nei da rady? On? Niedoczekanie! Do tej pory zakuwał jak mało kto i na studiach się to nie zmieni. oczywiście nie był stworzony do ciężkiej pracy fizycznej, ale zmagania umysłowe nie były dla niego wyzwaniem. Chłonął książki jak gąbka wodę i nigdy nie było mu mało. Poradzi sobie, nawet na tak ciężkim kierunku, jakim jest prawo.
- Lepiej niż inni - powtórzył spokojnie. Gdy Marco wspomniał o quidditchu i o tym dlaczego zrezygnował zacisnął szczęki wyraźnie poddenerwowany. No tak, ojciec na pewno opowiedział mu o wszystkim ze szczegółami.
- Nie to chcę robić w życiu. Zapisałem się do drużyny tylko z jednego powodu, nie dlatego, że lubię Quidditch, powinieneś się z tym pogodzić - mruknął poprawiając się nerwowo na krześle.
- Nie powiem mu, jeśli Ty nie powiesz o moich planach, choć w tym wypadku podzielam jego zdanie. Nie wypada, żeby Christine grała. - dodał już nieco łagodniej. Christine była wychowywana na damę, a damy nie bawią się piłkami siedząc okrakiem na kiju. Sam unikał miotły jako środku transportu, podobnie zresztą jak jego ojciec uważając to za nieodpowiednie do ich statusu.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Marco Castellani on Sro 25 Cze 2014, 22:54

Nie chciał go zdenerwować. A już samo wspomnienie o tym sporcie spowodowało, że wzrostu mu ciśnienie i nie trzeba mieć sokolego wzroku żeby to zauważyć. Co by było gdyby ktoś inny zaczął o tym nie tyle wspominać co poruszać tą delikatna kwestię romansu z nauczycielka. Z pewnością młody szlachcic by się nie opanował a akurat jako ten, który chce studiować prawo musiał trzymać nerwy na wodzy. Skąd to wiedział? No przecież jego rodzony brat był prawnikiem i ten to potrafił utrzymać pokerowa twarz, no chyba, że jest na kacu.
- Pogodziłem, już dawno - mruknął będąc w połowie zapisanego pergaminu by na chwilę przerwać i spojrzeć na Szkota.
- Nie rozumiem dlaczego cały czas uważacie, że to "nie wypada", że to nie przystoi damie. Wiele jest kobiet w sporcie, wiele z nich osiąga sukcesy i wiele z nich pozostało damami. To, że Suzanne jest jaka jest nie oznacza, ze wszystkie takie są. Musicie pamiętać, że to jej życie, jeżeli będziecie nią kierować możecie ją unieszczęśliwić. Wiem doskonale co mówię, jestem tego przykładem w 100% - wypowiedział swoje zdanie na ten temat i zamaszystym ruchem podpisał się na dole pergaminu stawiając jeszcze kropkę po nazwisku i podał list Williamowi. Greendgrassy i Castellani mieli podobne sumy w swoich bankach. Jak to jest że Zielonym nie przystoi a im tak? Różnica kultur i temperament.
avatar
Marco Castellani
Nauczyciel: Quidditch


Wiek : 43
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : bogaty jak skurczysyn

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t991-skrytka-pocztowa-marca-ca

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by William Greengrass on Czw 26 Cze 2014, 05:14

- Bo tak jest - odpowiedział zgodnie z prawdą, a właściwie zgodnie z ich przekonaniami, którymi był karmiony od dziecka. Owszem, obie rodziny miało odpowiednio dużo złota w banku, ale chyba nie o to chodziło. Ileż mugolaków dorabiało się wielkich majątków, prawda? To raczej Ta różnica kultur. Greengrassowie od wieków szczycili się nienagannym drzewem genealogicznym i od niepamiętnych czasów zajmowali wysokie stanowiska w magicznym świecie. Gdyby w magicznym świecie obowiązywały tytuły szlacheckie z pewnością byli by wielkimi lordami czy baronami. Wszystko co robili musiało ich wyróżniac od zwykłych, szarych ludzi. Sięgnął po zwinięty pergamin podnosząc się z miejsca.
- Dziękuję Ci, a teraz wybacz, ale muszę poprosić o rekomendacje jeszcze kilka osób. Czas nagli. - uśmiechnął się wychodząc zza biurka. Jeszcze raz omiótł pokój spojrzeniem i ruszył do drzwi. Nie wyszedł jednak od razu a zatrzymał się i odwrócił w stronę Castellaniego.
- Wuju... Wiesz co się z nią dzieje? - zapytał cicho. Marco był trenerem Płomieni, obracał się w sportowym świecie i Will miał nadzieję, że będzie wiedział co nieco o członkiniach drużyny Harpii. Bądź co bądź to on przyczynił się do tego, że Claudia znalazła się w tej drużynie, a przynajmniej William miał takei podejrzenia.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Marco Castellani on Pią 27 Cze 2014, 11:47

Castellani od zawsze był buntownikiem, gdyby słuchał swojego ojca byłby taki jak Greengrassy, byłby taki jak swój własny kuzyn Jose, byłby może trochę podobny do Luisa, bo ten był do ich ojca bardziej podobny. Jednak za wybraniem ścieżki życia Marco stała jego Matka, Lucia, która rozpieszczała swojego synalka i przekonała męża o talencie sportowym i że powinien rozwijać się w tym kierunku, gdyby nie ona, byłby pewnie jakimś urzędasem albo siedziałby w Argentyńskim Ministerstwie na jakimś wysokim stanowisku, jak jego ojciec. Zielonetrawki były Lordami w Brytanii, on i jego rodzina byli baronami w Argentynie i to się raczej nie zmieni nawet gdy dla nich Castellani są "prości i normalni", bo się wybili ale w trochę innym kierunku. Ale wiecie gdzie Argentyńczyk miał ich zdanie? No własnie tam i Hyperion doskonale zdawał sobie z tego sprawę, w końcu przyjaźnili się lata i to jest przyjaźń a nie jakieś tam spoufalanie się.
- No własnie, trochę późno się za to zabrałeś, dyrektor jest w swoim gabinecie z tego co mi wiadomo, a przynajmniej był tam jakieś pół godziny temu - odpowiedział, bo zapewne William i od samego Scotta będzie chciał tego cennego listu. Zastanowił się na chwilę kiedy William wstał i kierował się do drzwi, ciekawiło go czy jako ojciec mógł wystawić takie listy swoim latoroślą, ale chyba to nie miałoby sensu, wiadomo przecież, że raczej by ich w nich nie oczernił, chociaż, można by było ustrzec przyszłych nauczycieli przed temperamentem Argentyńczyków, ale nie, nie zrobił by tego.
- Nie wiem, Harpie ostatnio spadły w tabelach, ale odnośnie jej samej, nic nie wiem, przykro mi Williamie, ale jak tylko coś będę słyszał to wyślę ci sowę - powiedział spokojnie i na koniec uśmiechnął się pokrzepiająco.


Ostatnio zmieniony przez Marco Castellani dnia Pią 27 Cze 2014, 12:12, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Marco Castellani
Nauczyciel: Quidditch


Wiek : 43
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Krew : Czysta
Majątek : bogaty jak skurczysyn

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t991-skrytka-pocztowa-marca-ca

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by William Greengrass on Pią 27 Cze 2014, 12:06

William żałował, że nie ma takiego przyjaciela jakim jest Marco dla jego ojca. Owszem, kumplował się z Dymitrem, ale tej znajomości dlakeo było do miana prawdziwej przyjaźni, szczególnie po wydarzeniach z zeszłego roku. Miał też Zoję, ale czy nadal mógł jej mówić wszystko? Chyba ta przyjaźń także straciła na wartości. No i jest oczywiście Christine, zawsze mógł na nią liczyć i się jej wygadać, ale sa sprawy, o których chciałby pogadać z innym facetem, a nie z siostrą. Rzadko dopuszczał do siebie kogoś tak blisko, podobnie zresztą jak jego ojciec. Miał wielu znajomych, ale tak naprawdę przyjaźnił się tylko z Castellanimi. A on? W tej chwili został chyba sam ze swoimi problemami.
- Mówiłem. Miałem zacząć staż w ministerstwie, ale ktoś mi wreszcie przemówił do rozsądku. Lepiej późno, niż wcale, prawda? - uśmiechnął się nieznacznie.
Słysząc zaś odpowiedź na jego pytanie oczy lekko mu posmutniały. Claudia zupełnie rozpłynęła się w powietrzu. Nie odpisywała na jego listy, którymi na początku zasypywał ją codziennie. Ostatnio wysłał jej życzenia świąteczne, ale na nie także nie odpowiedziała. Nie pojawiały się też żadne wiadomości w Proroku czy nawet Przeglądzie Sportowym. Nic. Zero. Jakby w ogóle nie istniała. Może to i dobrze. Gdyby się z nim kontaktowała nadal podsycałaby w nim nadzieję. Strach pomyślec, co by się stało, gdyby się teraz zjawiła.
- Dziękuję. - skinął nieznacznie głową i opuścił gabinet ostatni raz zerkając przez ramię w stronę biurka.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Brennus Lancaster on Sro 30 Lip 2014, 10:55

Porządki nie ominęły nauczycielskich gabinetów. Kałamarze zostały napełnione nową porcją świeżego tuszu, ramy obrazów wypolerowane, a w koszach pojawiły się tuziny czystych pergaminów. Pozbyto się również pokładów kurzu, które zgromadziły się na meblach w trakcie wakacji.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 17 Sie 2015, 23:22

ROK SZKOLNY 2015/2016




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet nauczyciela Quidditcha

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 :: Hogwart :: Parter

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach