Obrzeża lasu

Strona 2 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Go down

Obrzeża lasu

Pisanie by Brennus Lancaster on Wto 23 Kwi 2013, 22:28

First topic message reminder :

Pierwsze kilkanaście metrów Zakazanego Lasu, czyli tam, gdzie mają odwagę i czelność zapuszczać się adepci magii z Hogwartu.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Obrzeża lasu

Pisanie by James Scott on Nie 16 Cze 2013, 22:02

Chłopak starał się kierować w stronę serca lasu, jednak nie było to takie proste. Można powiedzieć, że w owej puszczy drzewa same układają drogę dla wędrowca - przynajmniej tak się wydaje.
Już po chwili James zmuszony był do zapalenia różdżki, gdyż światło gwiazd i księżyca przestało przedzierać się przez gęste korony drzew.
Czy to pech, czy może przeznaczenie, tego Scott nie wiedział, ale już drugi raz wiatr płata figle chłopcu. Widocznie dzika magia, którą wypełniony jest las, nie przepada za magią, która tkwi w Krukonie. Oto nagle - w miejscu w którym stał - pojawiła się mała trąba powietrzna. Zdezorientowany młodzieniec zasłaniał twarz rękami, gdyż patyczki, kamyki i inne małe rzeczy uderzały go po twarzy raz za razem, robiąc małe zadrapania.
Lecz jak szybko się zaczęło, tak szybko się skończyło. Wiatr zniknął zostawiając James'a rozczochranego i ze ściółką leśną we włosach. Jednak nie przejmował się tym. Jego czarne oczy były teraz skupione na dziwnym włazie.
Miałby zostawić taki właz, o którym pewnie nie wiedział praktycznie nikt? Iść swoją drogą i zapomnieć o czymś takim? Nigdy. Scott - jak każdy facet - uwielbiał zagadkową atmosferę.
Wycelował różdżką we właz.
-Reducio- mruknął.
Nie był pewny, czy to co słyszy jest prawdziwe, więc zostawił różdżkę w gotowości bojowej.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 16 Cze 2013, 22:15

Brawo, Twoje zaklęcie podziałało, a właz odsłonił czarną, bezkresną dziurę. Przez kilka pierwszych sekund nie działo się nic, jednak po chwili usłyszałeś jakąś szamotaninę dobiegającą z otworu w ziemi.
Twoim oczom ukazało się niemowlę, które wydrapało się na powierzchnię. Czy nie tego się teraz bałeś najbardziej na świecie?
Po kilku sekundach wyszło kolejne, a za nim następne, a po czasie zebrał się pokaźny tłumek, który zaczął Cię otaczać i powoli zaczynał odcinać Ci drogę ucieczki.
Coś pyknęło za Twoimi plecami, a w momencie kiedy odwróciłeś się instynktownie poszukując źródła hałasu, kilkanaście par dziecięcych oczu wbitych w Ciebie przybrało kolor krwi. 
Gdy znowu na nie spojrzałeś, mogłeś zauważyć, ze z ich oczu płyną kropelki krwi, jednak gdy przyjrzałeś się dokładniej, spostrzegłeś, że to czerwone robactwo, które pełzło w Twoją stronę po ziemi.
Horda niemowląt ruszyła w Twoją stronę, sycząc przeraźliwie niczym węże. 

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by James Scott on Pon 17 Cze 2013, 02:19

Do Scott'a szybko doszło, że to była jedna z tych dziur, które NIGDY nie powinny być odtykane. Widocznie osoba, która to coś niegdyś zapieczętowała, wiedziała co robi. Szkoda tylko, że nie zostawiła żadnego powiadomienia. Coś w stylu 'Jeśli Ci życie miłe pod żadnym pozorem nie otwieraj!".
Wrzucił wyzwanie i dostał to co chciał.
Nienaturalność niemowląt budziła wstręt w James'ie. Większy nawet niż to, iż były one tym, czego w tej chwili najbardziej nie chciał. Tym, co sprowadziło go do tego lasu.
Musiał działać szybko. Wszak wciąż miał kilka sekund na wykonanie swego ruchu.
Na jego twarzy pojawił się ponury uśmiech. Czy to właśnie tego nie chciał? Autodestrukcyjnej walki, która odgoni od niego myśli i całe te parszywe uczucie. W końcu uwolnij swoją magię i da się ponieść. Przynajmniej do czasu, aż czarnomagiczne niemowlęta zjedzą go żywcem.
Obrócił się w koło, robiąc ognisty okrąg na ziemi, który odgrodził go od mrocznych bobasów. Był miłośnikiem czarnej magii, więc wiedział, iż wszystko co mroczne panicznie boi się ognia. Przynajmniej z reguły.
Scott zakręcił różdżką raz jeszcze i kilka zapalonych gałęzi uniosło się do góry i zaczęło kręcić wokół niego. Ochrona zawsze się przyda.
Nie miał pojęcia z czym ma do czynienia, wiedział jednak, że było coś, co je powstrzymało. Coś, czego nie mogły otworzyć.
-Accio właz!
Jeśli ma to pokonać, to jedynym sposobem jest zamknięcie tego z powrotem w tej przeklętej dziurze!
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 17 Cze 2013, 02:26

Maluchy wydawały się być nieustraszone i szły prosto w ogień. Ich ciałka zajmowały się od płomieni co prawda, ale to ich nie zatrzymywało. Płakały głośno z bólu jak prawdziwe dzieci, ale nadal szły w Twoją stronę. Dwójka zdążyła spalić się całkowicie, reszta płonęła, ale z dziury wychodziły wciąż kolejne. Czerwone robactwo wydostające się z ich oczu zaczęło wchodzić Ci do nogawek.
Właz drgnął po czym pofrunął w Twoją stronę, jednak nie udało Ci się go złapać, ponieważ był zbyt ciężki i przygniótł Ci stopę. Przy okazji kawałek żelastwa uderzyło jedno z niemowląt w głowę, odrywając spory kawał jego ciemia i czaszki, jednak to nadal nie zatrzymało go od pełznięcia w Twoją stronę.
Robactwa zaczynało przybywać, tak samo jak dzieci, które pomimo oparzeń, szły zacięcie w Twoją stronę. Poczułeś nagle przeszywający ból w łydce - jeden z bobasów wgryzł się w Twoją łydkę.

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by James Scott on Pon 17 Cze 2013, 02:51

W tym momencie James żałował najbardziej na świecie, że nigdy nie przyłożył się do nauki Szatańskiej Pożogi.
Cóż mógł zrobić w takiej chwili? Są tacy, którzy odcięli by sobie nogę. Scott jednak zbyt mocno przywiązany był do kończyny. Dzięki adrenalinie, ból nie był tak dotkliwy jak bywał zazwyczaj. James skarcił się w myślach. Zamiast od razu zatkać dziurę, to przywołał właz. Co to da? Przecież nie przetransmutuje go w miecz i nie zacznie ciachać bobasów.
Najszybciej jak to tylko było możliwe, Krukon przelewitował właz (starając się zabić jak największą liczbę dzieciaków) i zamknął dziurę.
Kopnął gryzące go niemowlę nogą, która miała na sobie robaki. Powinno pomóc je strzepać.
Sprawił, iż zapalone patyki połamały się na mniejsze części i zaczęły latać wokół niego z zawrotną prędkością. Tnąc i mordując każdego kto się zbliży.
Jego wzrok biegał szybko nie mogąc znaleźć jednej rzeczy, której szukał. Zwykłego, prostego kamienia. W końcu znalazł! Nie był duży, ale nie był też mały. W sam raz. Piękny, twardy -jak marzenie!
Krukon wykonał skomplikowany ruch dłonią i kawałek skałki przetransmutował się w wysoki, kamienny posąg. Trzeba przyznać, iż talent do transmutacji to odziedziczył po dziadku!
-Piertotum Locomotor!
Jak to mówią, w dwoje zawsze raźniej!
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 17 Cze 2013, 03:00

Zabijanie kolejnych niemowląt przychodziło Ci z trudem, bo były one zdolne do dalszej walki nawet bez poszczególnych części ciała: dopiero pozbycie się głowy uniemożliwiało im ruch. Właz zabił kilka niemowlaków, tak samo kilka płonących gałązek, ale to nadal nie rozwiązywało problemu. 
Głaz, który został przetransmutowany w wojownika, również pomógł Ci zabić kilka niemowląt. Kiedy zostało ich już bardzo niewiele, ziemia się pod wami zatrzęsła. To sprawiło, że bobasy uciekły, a właz zadrżał niebezpiecznie. W całym lesie rozległ się ryk, który wprawiał w drganie każdy milimetr Twojego ciała i sprawił, że twój kamienny towarzysz rozleciał się w drobny mak. Odniosłeś wrażenie, że za moment pękną Ci bębenki w uszach.
Właz wystrzelił w górę, a ryk stał się donioślejszy.
Zabicie tak dużej ilości niemowląt rozwścieczyło kogoś. A w kogo wstępuje furia kiedy zabija się dzieci? W ich matkę.
Mogłeś zobaczyć dwie przygniłe, nieludzkie dłonie, które wbiły się w podłoże przez Tobą. Dźwięk jakie wydawało monstrum do której należały ów członki, przyprawiały Cię o dreszcze. W końcu wypełzła z ziemi: chuda, przerażająca postać przypominająca kobietę, ale w pewnością nie była człowiekiem. Miała długie, czarne włosy i fioletowe tęczówki odznaczające się na jej przezroczystej, potwornej twarzy. Miała wielki, jakby ciążowy brzuch, przez który przebijało niebieskie światło znajdujące się w jej wnętrzu.
Sunęła wprost na Ciebie.

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by James Scott on Pon 17 Cze 2013, 03:27

Liczba niemowląt zaczęła się zmniejszać coraz bardziej. Jego wojownik okazał się dobrym pomysłem, bo kamienny pan gniótł, łamał i rozgniatał małe istoty.
Gdy Scott już myślał, że wszystko niemal skończone, że po raz kolejny udało mu się wywinąć, do jego uszu doszedł najokropniejszy dźwięk jaki kiedykolwiek słyszał. Chłopak nie wiedział, czy to ziemia się trzęsie, czy po prostu łeb mu pęka. Pisk - to to było właśnie to - był tak mocny, że niemal ogłuszył chłopaka. Jego wojownik się rozpadł, jego magiczne patyki spadły na ziemię...
I pojawiła się ona. Powykręcana, wykrzywiona, demonicznie groteskowa. Potworna, brzydka twarz, długie, tłuste włosy topielca, oraz martwe, zimne fioletowe oczy, które łypały na niego nienawistnie.
James podniósł się z kolan i wycelował w okropność różdżką.
Przywołał właz i transmutował go w miecz. Nie był dobry w te klocki, ale każdy potrafi machać ostrym żelastwem, no nie?
-Sectumsempra- ryknął, gdy monstrum zaczęło zbliżać się do niego. Scott widział jak na jej piersi i brzuchu pojawia się głębokie rozcięcie, ale to nie spowolniło potwora.
-Lacarnum Inflamare - z różdżki wystrzeliły dwie ogniste kule, ale ogień odbił się tylko od kobiety.
Zostało mu czasu co najwyżej na jedno zaklęcie. Była już tuż, tuż.
-Conjunctivitis!- ryknął celując w ślepia potwora. Wiedział, że to nie pomoże. Wyciągnął miecz przed siebie i cofnął się o krok. Za nim było drzewo. Jedyna nadzieja w tym, że jej własna prędkość okaże się dla niej zgubna.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 17 Cze 2013, 03:34

Twoje zaklęcie sprawiło, że na jej piersi pojawiła się głęboka dziura, ale nie trysnęła z niej krew, a raczej żółta ropa, która wypełniała potwora. To jej jednak nie osłabiło w znaczący sposób. Kule ognia również odbiły się od niej jak dwie gumowe piłki. Conjunctivitis również nie zadziałał. 
Potwora złapała za miecz, który przetransmutowałeś i poczułeś jak żelazo w twoich rękach rozsypuje się w maleńkie kawałeczki. Wkrótce stałeś w opiłkach metalu, a po mieczu nie było śladu. Monstrum złapało Cię w swoje łapska, przebijając twój brzuch ostrymi pazurskami mniej więcej na wysokości wątroby. Od razu polała się krew.
Miała Cię w swoich szponach. Dyszała Ci w twarz, wbijała łapska w Twoje ciało. Dwie, fioletowe tęczówki wbijały pusty wzrok nocnej mary w twoją twarz.
Nie przypominało Ci to czegoś? Dzieci, ich matka.. Lepiej żeby zaczęło Ci świtać, bo koniec był bliski.


James, -25 % życia.

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by James Scott on Pon 17 Cze 2013, 03:58

Jakie to zabawne, kiedy mimo wszelkich starań wszystko zawodzi. Ale czy James sam sobie nie był winien? Rzucił wyzwanie najdzikszej puszczy w Wielkiej Brytanii. To nie mogło skończyć się dobrze.
Kiedy miecz rozsypał się doszczętnie, Scott uniósł głowę, a na jego twarzy malowało się zdziwienie. Największe w jego życiu.
Poczuł jak łapska potworzycy wchodzą między jego żebra tak, jak nóż wchodzi w masło. Jak gdyby jego ciało nie stanowiło żadnej przeszkody. Spojrzał w dół. Wiedział, że żebro ma pęknięte, widział też wylatującą z krew.
W ręce wciąż miał różdżkę, ale pomysły kompletnie mu się skończyły.
Cóż, nie miał życia szczęśliwego, ani długiego. Dużo też nie osiągnął. Prawdopodobnie minął lata, zanim ktokolwiek znajdzie jego ciało. O ile w ogóle coś z niego zostanie. Ale przynajmniej ucieknie od tej egzystencji, od tych fałszywych i dobijających ludzi, którzy go otaczają. Przede wszystkim ucieknie od Nancy...
Po raz kolejny uniósł głowę i spojrzał w głęboko w te fioletowe oczy. Tak podobne do oczu małej gryfonki. Ich dziecko nigdy nie pozna swego ojca. Będzie słuchało plotek od mamy, parszywej ciotki i paru innych osób. Przy odrobinie szczęścia nie wda się w niego.
James podniósł różdżkę i przystawił potworowi do gardła.
Czy to przez uderzenie, czy może przez ból, tego Krukon nie wiedział, ale w jego głowie zaczął pojawiać się obraz. Oto piękna, słoneczna sierpniowa pogoda. Fiołkowo oka kobietka idzie wolnym krokiem przez parkową alejkę jedną ręką pchając wózek. Druga zaś trzyma za dłoń czarnookiego mężczyznę, którego włosy upięte są w długi kucyk. Oboje są szczęśliwi i oboje się uśmiechają.
Niby nic wielkiego, ale spowodowało, że James Scott pierwszy raz się uśmiechną. Szczęśliwie i szczerze.
-Expecto Patronum - szepnął
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 17 Cze 2013, 16:01

Ostatnia próba podjęcia walki z marą okazała się skuteczna. Z końca Twojej różdżki wyskoczył patronus, który przybrał kształt kruka i rozerwał jej gardło, a następnie pognał w las, zupełnie jakby przestraszył się potwory.
Ta jednak zaprzestała wszelkich ruchów i patrzyła swoimi potwornymi oczami na Twoją twarz. Mogłeś dostrzec, że czai się w nich strach. Stworzenie odsunęło się w popłochu i próbowało uciekać, jednak rozsypało się w proch kilka metrów od Ciebie, a jedyne co po niej zostało to świecący na błękitno, kulisty przedmiot.
Widać nic nie zdołało pokonać tej zmory, nawet patronus, ponieważ żywiła się Twoimi złymi uczuciami. To co ją zgubiło to pozytywne emocje, które pojawiły się w twojej głowie. 
Kula mieniła się na ziemi jasnym blaskiem. Twój bok krwawił i dawał o sobie znać tak dotkliwie, że pomimo swojej woli jęczałeś jak zarzynane zwierzę. 

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by James Scott on Pon 17 Cze 2013, 16:27

Co dokładnie spowodowało nagłą panikę i śmierć zmory, tego Scott nie był pewien, jednak w później będzie miał szansę nad tym pomyśleć.
Gdy potworzyca go puściła, ten upadł na kolana i jęknął głośno. Ból był okropny, a rana krwawiła obficie.
-Ferula- mruknął.
Bandaże owinęły jego ranę i częściowo zatrzymały krwawienie...chyba. James nie był mocny z zaklęć leczniczych. Wiedział tylko tyle, ile było potrzebne.
Nie miał sił na nic. Nawet na analizowanie całej walki. Kręciło mu się w głowie. Był na granicy utraty świadomości. Wiedział tylko, że musi się wydostać z Zakazanego Lasu. 
Zagarnął więc dziwną, niebieską kulę, po czym - obijając się od drzew- ruszył w stronę zamku.
avatar
James Scott
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : rozległe tereny hrabstwa Kerry - Irlandia
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Obrzydliwie bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t671-skrytka-pocztowa-james-sc

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Nicolas Socha on Sro 25 Wrz 2013, 19:08

Zapowiadała się taka ładna noc idealna na złamanie kilku punktów z regulaminu. Oczywiście tym razem zabrał ze sobą różdżkę. W końcu szedł do zakazanego lasu, a nie był na tyle porąbany by iść tam bez magicznego patyczka polegając jedynie na swoich rękach i nogach. W kieszeni paczka mugolskich fajek i zapalniczka, bo nie ufał do końca swoim zdolnościom magicznym na tyle, by za pomocą różdżki odpalać papierosa. No i tak nie zamierzał ich palić jeśli nie pojawi się taka potrzeba. Na razie starał się jednak nie oddalać zbytnio od szkoły.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Nora Vedran on Sro 25 Wrz 2013, 19:18

Wbrew pozorom, wcale nie przepadała za wałęsaniem się po zmroku - czy to po zamkowych korytarzach, czy też poza nimi. Obowiązki prefekta jednak osobistych preferencji nie brały, gdy więc przyszła jej pora na patrol, postanowiła zmusić się do spaceru poza zamek. Wszem i wobec wiadomo było, że podobne wędrówki są nie tylko niewskazane, ale wręcz surowo zabronione - co jednak nie zawsze było wystarczającą przeszkodą dla amatorów takich eskapad. Gdy zaś dodatkowo kierowali się sławetnym mottem: zasady są po to, żeby je łamać (lub, w wersji bardziej lubianej przez Vedranównę - ...żeby je zobojętniać) wtedy niemal pewne stawało się, że prędzej czy później opuszczą mury zamku o tej porze, o której grzeczne dzieci już dawno śpią.
Ubierając się więc cieplutko, po kilku chwilach panienka Nora opuściła zamek z lśniącą odznaką przypiętą na dumnej piersi. Wciskając ręce do kieszeni płaszcza - noce były już jednak chłodne, a Chorwatka nie zamierzała przypłacić patrolu katarem - szła niespiesznie, bez wahania kierując się do Zakazanego Lasu. To, co najbardziej zakazane, najbardziej też kusi - wiadomo.
Tego dnia zdawała się mieć na łowach szczęście. Kawałek przed sobą dostrzegając jakąś sylwetkę - w ciemności i z takiej odległości nie umiała określić, kogo dokładnie widzi - automatycznie zwolniła kroku. Wprawdzie sama obecność tu była już łamaniem regulaminu, ale... Nora była złośliwym stworzeniem, choć mało kto o tym wiedział. Jak odejmować punkty, to hurtem. Podążała więc w pewnej odległości za ofiarą, czyhając na jej kolejne występki.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Nicolas Socha on Sro 25 Wrz 2013, 19:35

To co było zakazane zawsze przyciągało uczniów, a już tym bardziej Nicolasa, dla którego łamanie regulaminu było już chlebem powszednim. Szedł przed siebie zatrzymując się jednak co chwilę i zbierając z ziemi długie lecz cienkie gałęzie. Może zamierzał rozpalić ognisko w lesie by się nieco ogrzać i może przy okazji nie spalić lasu lub co gorsza zwabić do płomienia jakieś przedziwne istoty. Dziewczyny za plecami nie usłyszał, a szkoda bo już jedna z fajek znalazła by się w jego ustach. Wyciągnął już jednak różdżkę i za pomocą prostego zaklęcia oświetlał sobie drogę.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Nora Vedran on Sro 25 Wrz 2013, 19:46

Przez parę chwil czujnie wpatrywała się w śledzonego, sprawdzając, czy przypadkiem jej nie zauważył. Gdy zaś okazało się, że jej ostrożność popłacała, odprężyła się nieco i wciąż niespiesznie podążała za uczniem, gotowa wyskoczyć znienacka zza krzaków, by odebrać mu perfidnie jak najwięcej punktów. Jedyne, czego się obawiała, to dom - głupio, och, jak głupio by wyszło, gdyby ten tutaj był z Pucholandu! To już lepiej z Gryffindoru, ci zawsze mają sporo cyferek na swym koncie. Strata kilku czy kilkunastu nie zaboli ich za bardzo.
Tymczasem wymacała w kieszeni różdżkę. Wprawdzie odwiedzała Zakazany Las częściej, niż inni, ale nie w tej postaci. Gdy już się tu pojawiała, to obrośnięta futrem i silna na tyle, że nieszczególnie musiała się czegokolwiek obawiać. Ale teraz - teraz to zupełnie co innego. Miała nadzieję, że jej ofiara prędziutko podejmie się jeszcze jakiś zakazanych czynności, umożliwiając jej perfidne pojawienie się obok, po czym oboje wrócą do zamku, pozostawiając las jego właścicielom - centaurom, przerośniętym pająkom i innemu zwierzyńcowi.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 25 Wrz 2013, 19:53

Kiedy Nicolas nadepnął na cienką gałązkę, która leżała na jego drodze, w pobliskich krzakach coś gwałtownie się poruszyło. Usłyszeliście najpierw chrapliwy warkot, a potem potężny ryk zwierzęcy. Instynkt samozachowawczy podpowiadał wam, że ktoś nie jest do was przyjaźnie nastawiony. Ziemia zadrżała.

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Nicolas Socha on Sro 25 Wrz 2013, 20:03

No proszę bardzo choć bardzo starał się zbierać wszelkie gałązki spod nóg to i tak musiał na jakąś stanąć. I to w takim momencie. Podskoczył lekko kiedy usłyszał ryk jakiegoś zwierzęcia. Zatrzymał się nagle i pomału podnosząc nogę z gałęzi zaczął się wycofywać mocniej zaciskając dłoń na różdżce. W głowie już zaczął sobie przypominać jakieś zaklęcie które mu najlepiej wychodziło i choć jego magiczny patyczek najlepiej radził sobie z ognistymi zaklęciami tak mu jakoś lepiej wychodziły wodne zaklęcia, a w zasadzie tylko jedno, które w dodatku przeciwnika może nie powstrzymać. Co najwyżej jeszcze bardziej je rozwścieczy. Cofał się cały czas w tą stronę z której to przyszedł idąc do tyłu.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Nora Vedran on Sro 25 Wrz 2013, 20:21

Wiedziała, że to się źle skończy, choć liczyła na to, że będzie to dziś oznaczało tylko utratę punktów i źle tylko dla śledzonego. Gdy jednak jej wrażliwe ucho wyłapało głuchy warkot, musiała prędko zrewidować swe nadzieje - teraz ograniczając je jedynie do tego, by wrócić w jednym kawałku. To, że im się to uda, nie było jednak wcale tak oczywista. Nie wiedziała, jak się miała sprawa z tamtym uczniem - dopiero po chwili, gdy zaczął się cofać, rozpoznała w nim sławetnego Nicolasa Sochę - ale ona nie była szczególnie przystosowana do obrony. Nie poza pełnią. Pozostawała ucieczka, ale... Rzucenie się pędem do zamku byłoby najgorszym, co mogła zrobić, sama będąc drapieżnikiem doskonale o tym wiedziała.
Celowo poczekała te parę chwil, aż śledzony uczeń dosłownie na nią wpadł. Zatkała mu od tyłu buzię dłonią, co by nie zamanifestował swego zaskoczenia donośnym okrzykiem, piskiem, czy co by tam wybrał.
- Minus pięć punktów dla Gryffindoru za palenie i pobyt poza dormitorium, a teraz bądź cicho. - Syknęła mu do ucha, dopiero teraz powoli zabierając dłoń z jego ust. Nasłuchując czujnie, zrobiła jeden, nieduży, malusi krok do tyłu. Potem kolejny. Następnie zaś znów znieruchomiała, żeby dobrze wszystko słyszeć. W jej dłoni pojawiła się różdżka, choć, na dobrą sprawę, mogłaby jej nie wyciągać. Bo i po co? Ostatnim razem na zaklęciach cudem udało jej się przywołać światełko na swą różdżkę i nie była pewna, czy los sprzyja jej na tyle, by mogła powtórzyć choćby to.


Ostatnio zmieniony przez Nora Vedran dnia Sro 25 Wrz 2013, 20:39, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 25 Wrz 2013, 20:31

Drżenie podłoża stawało się coraz bardziej odczuwalne. Noro, to nie była dla Ciebie-wilkołaka nowość - rozpoznałaś w tym pędzące prosto na was, ciężkie zwierzę. Na odwrót było już a późno. Zza zarośli wyłoniło się spore zwierze o białej sierści i dwóch głowach ozdobionych czarwonymi ślepiami. Monstrum gnało prosto na was, nie zatrzymując się.
Bestia złapała was w swoje szczęki, które były na tyle spore, że z łatwością utrzymywała was nad ziemią jak samica swoje szczenięta. Pognała z wami wgłąb lasu.
Jej ucisk był żelazny, ale nie miażdżący. Jej zęby zraniły dłoń Nicolasa, która teraz krwawiła obficie oraz udo Nory, z której nie sączyła się krew, ale było stłuczone.

Nicolas, -10pż.
Nora, -5 pż.

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Nicolas Socha on Sro 25 Wrz 2013, 20:55

Oj jak bardzo by chciał aby to na tych punktach się skończyło, ale nie. To co wyskoczyło z krzaków spowodowało, że nawet nie pomyślał w pierwszej chwili by wyrwać się z uścisku dziewczyny. Co zapewnie skończyło by się wbiciem łokcia bardzo głęboko w brzuch Nory. Jednakże bardziej się skupił na szarżującej na nich bestii. Najważniejsze teraz było to by nie zgubić różdżki. Było to jednak trudne przez ból w dłoni. Nie szarpał się. Bynajmniej nie kiedy to był niesiony. Zacisnął zęby by nie wydawać z siebie jęków bólu. Spod zaciśniętych oczu spojrzał na dziewczynę jak ona się trzyma.
avatar
Nicolas Socha
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Czechy - Praga
Krew : Pół na pół
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t761-skrytka-pocztowa-nicolas-

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Nora Vedran on Sro 25 Wrz 2013, 21:16

Na brodę Merlina, czyżby właśnie zostali adoptowani?! A może mieli stać się kolacją? Bardziej logiczne było to drugie, gdy jednak znaleźli się w powietrzu, Nora nie mogła opędzić się od wrażenia, że tak drapieżniki transportują potomstwo, nie zaś kawały mięsa przeznaczonego na posiłek. To było... dziwne.
Aura nie sprzyjała jednak analizowaniu zachowania potwora. Po paru chwilach podróży w taki sposób zaczął doskwierać jej ból uda, przybierający tylko na sile. Ostrożnie, bardzo, bardzo ostrożnie zerknęła ku niemu. Nie było krwi... Nie, wróć, była, ale chyba nie jej. Spojrzała ku Nicholasowi. Widząc, jak dzielnie walczy o to, by nie pojękiwać z bólu, powoli skinęła głową. Dobrze. Tak trzeba. Ręka... Cóż. Przy sprzyjających okolicznościach wyleczy się ją bez większych problemów. Przy mniej sprzyjających - w ogóle nie wyjdą z lasu.
Krzywiąc się, gdy stłuczone udo odezwało się silniej - może przy jakimś wertepie, mniej ostrożnym kroku potwora - starała się nie okazywać niepokoju. To oczywiste, że się bała. Nawet bardzo. Ale chcieli przecież wrócić do zamku, a panika jeszcze nikomu nie pomogła.
Ostatecznie więc mogła tylko czekać. Nie władając magią obronną choćby na tyle sprawnie, by oślepić, zatrzymać - zrobić bestii cokolwiek! - nie miała co próbować. Bezpieczniej będzie zaczekać na rozwój wypadków.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 25 Wrz 2013, 22:20

Bestia przeniosła was do serca lasu.

Piszemy w sercu lasu, oczekujcie na mój post.

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Sanne van Rijn on Sob 25 Sty 2014, 21:33

Otrzymana dwa dni temu wiadomość była dla Sanne tak ogromnym zaskoczeniem, że odczytała ją chyba już milion razy, nadal nie mogą uwierzyć, iż to właśnie jej przypadł tytuł nowego Prefekta Krukonów. Lśniąca odznaka w kolorze soczystego kobaltu, obramowanego brązową lamówką, z dostojnym krukiem w locie, niezmiernie podobała się dziewczynie, która naprawdę musiała się aż zmusić do tego, aby przypiąć odznakę do szaty, tym samym tracąc ją z pola widzenia. Tak więc od dwóch dni była świeżo upieczoną Panną Prefekt z czego się niezmiernie cieszyła, gdyż od zawsze marzyła o pełnieniu jakiegoś ważnego stanowiska w Hogwarcie. Co prawda o wiele bardziej ucieszyłby ją awans na kapitana drużyny Krukonów, jednakże cały czas powtarzała sobie, iż lepsze to niż nic.
Tego wieczoru panienka van Rijn postanowiła po raz pierwszy skorzystać ze swoich prefekciarskich przywilejów, które nieco wydłużały jej godzinę policyjną, jednocześnie mając na uwadze to, iż powinna bacznie patrolować miejsce, w którym się znajduje.
Ubrana w zgrabne kozaczki, ocieplane getry, długi wełniany sweter i czarny płaszcz, do którego przypięta była lśniąca odznaka, wyszła z zamku w międzyczasie owijając sobie wokół szyi szalik w barwach swojego domu. Holenderka skierowała się prosto w stronę linii drzew Zakazanego Lasu. Zawsze chciała tam pójść, jednakże będąc zwykłym uczniem wolała się nawet nie zbliżać do mrocznego lasu, aby przypadkiem nie zarobić szlabanu, który mógłby nieźle obciążyć jej reputację idealnej, niesamowicie inteligentnej uczennicy.
Z zapartym tchem zbliżyła się do linii pierwszych drzew, tworzących las, zerknęła za siebie, aby sprawdzić, czy aby przypadkiem ktoś jej nie śledzi, gdyż wtedy jej bajeczka dla nauczyciela, którego mogła przypadkiem spotkać, nie byłaby w ogóle wiarygodna. Teren był czysty, więc aby dodać sobie otuchy klasnęła w dłonie, które były opatulone rękawiczkami ze smoczej skóry, i przekroczyła tę "magiczną" granicę. uśmiechnęła się pod nosem, robiąc jeszcze kilka kroków, gdzie nie była widoczna z błoni, ale też nie była za daleko nich. Teraz spokojnie mogła ponapawać się widokiem wspaniałych, majestatycznych drzew owego sędziwego boru, które zapewne były dopiero przedsmakiem tego co mogłaby zobaczyć w samym sercu lasu.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Ian Ames on Nie 26 Sty 2014, 14:03

Dzień ten rozpoczął się jak każdy inny dzień. Ian otworzył oczy równo o godzinie 7 rano, potem wstał jak zwykle kierując swoje kroki do łazienki. Po kwadransie spędzonym pod zimną wodą płynącą z prysznicowej słuchawki wyszedł owinięty w ręcznik. Ubrał się w swoje przyciasne spodnie na punkcie których oszalała cała Anglia przez co dział męski każdego sklepu do złudzenia przypominał dział damski. W sumie to miał trochę szczęścia, że za życia zdrowie nie pozwalało mu na wizyty w siłowni, bo w innym razie nie zmieściłby swoich łydek do tych zastraszająco wąskich nogawek. Był jednak na tyle chudy, że teraz bez problemu łydki zmieścił i wciąż pozostawało w wąskiej nogawce miejsce. Do tego biały podkoszulek, a na to granatowa koszula w kratę która znów była niezapięta. Na stopy wcisnął jedyne wiecznie modne obuwie jakim były trampki, po czym po wymianie mało istotnych zdań ze współlokatorem ruszył w kierunku Wielkiej Sali pod pretekstem śniadania. Tam swoim przenikliwym spojrzeniem czarnych tęczówek obserwował zwykłe życie nastolatków którego serdecznie miał już dosyć. Miał wrażenie, że od jego czasów ewolucja zrobiła trzy kroki w tył na co dowodem były te przeklęte spodnie których osobiście nie znosił. Moda miała jednak swoje prawa. Dwadzieścia lat temu nikt by nie pomyślał, że facet może tak się ubabić. A jednak! Grzebiąc w swojej owsiance łyżką jak zwykle wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał. Setka zapachów i setka bijących serc nieco utrudniały wyłapanie jakiejś znajomej woni. Nie miał tu za dużo znajomych. Przybrane rodzeństwo, Marianne, Greengrassowie, bliźniaczki van Rijn... Nie było tego zbyt wiele. I dobrze. Im bardziej trzymał się na uboczu tym lepiej dla niego. Po podobno zjedzonym śniadaniu ruszył do swojego dormitorium gdzie jak zwykle zasiadł z książką. Książką którą przeczytał dokładnie trzydzieści sześć razy. Nie mniej jednak czytał ją znów, a w jego oczach gościło pozorne zainteresowanie. I tak aż do obiadu. A na obiedzie ten sam numer z pseudo jedzeniem. Musiał się jednak pokazywać w porach karmienia przy korycie, żeby nikt nie zaczął węszyć. Potem znów powrót do dormitorium i szybkie napisanie pracy dla starej Scott. I znów powrót do koryta. Gdy w paśniku skończyła się pasza dla ludzi wrócił do dormitorium tylko po swój czarny, elegancki płaszcz. Pod względem płaszczy moda sprzed dwudziestu lat na szczęście wracała. Zapinając go prawie pod samą szyję ruszył w kierunku błoni, aby tam zniknąć w ciemności. A konkretniej ruszyć w wampirzym tempie do Zakazanego Lasu w celu zdobycia pożywienia godnego jego osoby. Przynajmniej taki był plan dopóki do wyczulonych nozdrzy nie dotarł zapach znajomej Holenderki. Wtedy nieco zmienił plan swojej wieczornej podróży pojawiając się tuż za plecami niewinnej dziewczyny.
- Dobry wieczór, Sanne. Gratuluję odznaki prefekta. - powiedział cicho przyglądając jej się uważnie.
avatar
Ian Ames
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Newheaven, Anglia.
Krew : czysta.
Majątek : bajecznie bogaty.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t680-skrytka-pocztowa-panicza-

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Sanne van Rijn on Nie 26 Sty 2014, 22:18

Ciemność opanowała rozległe hogwarckie tereny już kilka godzin przed pojawieniem się na nich Sanne. Jednakże ona miała wrażenie, iż po tym jak przekroczyła granicę lasu, niebo nagle pociemniało, a pomiędzy drzewami zaczęły się czaić cienie, do złudzenia przypominające sylwetki tych straszniejszych i bardziej niebezpiecznych stworzeń, zamieszkujących Zakazany Las. Tak się wciągnęła w tę ciszę, panującą wokół, iż zupełnie nie wyczuła (i zapewne tak miało być!) obecności drugiej osoby. Dlatego, gdy do jej drobnych uszu dotarł aksamitny, głęboki i niesamowicie znajomy głos, dokładnie jak promyk światła, przeszywający ciemność, aby dotrzeć do aparatu słuchowego Krukonki, ta aż podskoczyła w miejscu, obróciła się na pięcie, pisnęła i rzuciła tym co akurat miała w dłoni w stronę, z której doszedł ją dźwięk słów. Co prawda kilka gałązek, oblepionych bialuśkim śniegiem, nie byłoby w stanie jej obronić, jednakże tym razem miała szczęście, gdy przednią znajdował się nie kto inny jak jej wiecznie młody i piękny, może nieco zbyt chudy, ojciec chrzestny. Jej przestraszony wyraz twarzy szybko ustąpił miejsca rozdrażnieniu. Holenderka rzuciła mu mocne, piorunujące spojrzenie, które gdyby rzeczywiście miało moc, na pewno mocno pokiereszowałoby chłopaka.
- IAN! CZY KIEDYKOLWIEK POWSTRZYMASZ SIĘ PRZED ROBIENIEM MI TEGO?! - fuknęła podniesionym głosem, nadal omiatając go groźnym spojrzeniem swych tęczówek koloru palonej kawy. Nie sądziła, aby mogło go to przestraszyć, jednakże zawsze po takim wybuchu czuła się lepiej. Z drugiej strony nie potrafiła się na niego długo gniewać, gdyż właściwie to, iż się przestraszyła było wynikiem jej oblanego testu na czujność, przez który zawsze musiała przejść przed rychłym spotkaniem z paniczem Volante, a na co zawsze ją uczulał.
- Dziękuję - odparła łagodnie, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech, który diametralnie zmienił jej wyraz twarzy, w porównaniu do tego wściekłego sprzed kilku chwil. - Gdzie byłeś jak Cię nie było? Co robiłeś, że ani na święta ani na urodziny nie miałam od Ciebie żadnych wiadomości? - zapytała, starając się brzmieć jak gdyby nigdy nic, jednakże bardzo dobrze zdawała sobie sprawę, iż nie jest w stanie ukryć przed Anglikiem prawdziwych powodów, dla których zadała mu te pytania. Wlepiła w niego swe wielkie, ciemnobrązowe ślepia, wyczekując na jakąkolwiek reakcję z jego strony, jednocześnie doszukując się jakichś zmian w jego wyglądzie, tak jakby zapomniała, że przez całe swoje " świadome" życie wie, iż jest wampirem.
avatar
Sanne van Rijn
Klasa VII


Wiek : 20
Skąd : Amsterdam, Holandia
Krew : Czysta
Majątek : Klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t983-skrytka-pocztowa-sanne-va

Powrót do góry Go down

Re: Obrzeża lasu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach