Trafalgar Square

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down

Trafalgar Square

Pisanie by Konrad Moore on Wto 23 Kwi 2013, 18:55

First topic message reminder :



Przepiękny plac w sercu centralnego Londynu przy National Gallery z piękną kolumną Nelsona, fontanną oraz dwoma pomnikami: Jakuba II i Jerzego IV.
avatar
Konrad Moore
Minister Magii


Wiek : 75
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Trafalgar Square

Pisanie by Ross Seth Davies on Sro 10 Lip 2013, 20:36

Zawsze Ana lubiła spędzać wieczory z Ross'em, dzisiaj jednak na to się nie zapowiadało. Daviesowi zrobiło się bardzo przykro. Nie będzie się narzucał, tylko poczeka spokojnie, aż jej przejdzie. Co do słów dotyczących sesji i praktyk zrobiło mu się głupio. On za bardzo się tym nie przejmował, był aż nadto leniwy, jednak miał dobre stopnie na egzaminach.
Scena z Vedran zakończyła się tak szybko, jak tylko się zaczęła. Ross nie widział już sensu stania tak na środku Trafalgar Square, więc ruszył powoli w kierunku swojego domu. Musi coś przygotować na powrót rodzeństwa.
avatar
Ross Seth Davies
Student: Aurorstwo


Wiek : 27
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t685-skrytka-pocztowa-ross-a-s

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Renne Argonaith on Wto 16 Lip 2013, 17:37

Dziewczyna po raz kolejny wybrała się na samotny spacer. Nie miała znajomych w Londynie , wszyscy dotychczasowi kumple zostali w Liverpool’u, a jedynymi znanymi jej istotami w tym mieście była Ciocia Dorothy , jej pies oraz gazeciarz . Czuła się lekko zagubiona w tak ogromnym mieście, ale to jej nie przeszkadzało samotnie spacerować .
Na dzisiejszy cel obrała sobie Trafalgar Square o którym słyszał chyba każdy człowiek na świecie. Centrum stolicy tego państwa a i jakże urokliwe , choć zatłoczone miejsce. Mijając pomnik Jakuba II postanowiła przysiąść na ławce i obserwować turystów. Mijało ją wiele wycieczek a także grupy młodzieży. Było wiele pojedynczych par a nawet byli ludzie samotnie zwiedzający Londyn. Podziwiała jak zakochani ludzie robią sobie romantyczne zdjęcia a wycieczki z uważnie słuchają przewodnika. Bardzo była ciekawa tego czy tutaj na Trafalgarze jest ktoś taki jak ona, czy jest tu jakiś czarodziej.
„Głupia, pewno że jest przecież nie jesteś jedyna” – uśmiechnęła się do siebie ale zaraz spochmurniała. Czuła się w tym wszystkim taka sama . Brakowało jej mamy i siostry a w szczególności zmarłego ojca , jedynego który nauczył ją podstawowych zaklęć dopóki nie pożegnał się z tym światem. Teraz przed nauką w Hogwarcie doucza ją Ciocia lecz dla nastolatki to nie to samo co nauka z ukochanym tatą.
„Muszę przestać o tym myśleć , mam jeszcze wakacje” .Wyciągnęła okulary przeciwsłoneczne z torebki ,założyła je oraz wetknęła do uszu słuchawki od Mp3. Oparła się o ławkę i próbowała o niczym nie myśleć. Nawet nie zauważyła kiedy zasnęła.
avatar
Renne Argonaith
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Christopher Narato on Sro 17 Lip 2013, 21:38

Chłopak był znudzony tą szarą rzeczywistością wszyscy znajomi wyjechali gdzieś na wakacje a on musiał tkwić w Londynie.Postanowił się przejść po tym beznadziejnym mieście.Najpierw poszedł do mugolskiego sklepu i kupił paczkę papierosów.Następnie ruszył na Trafalgar Square.Gdy przechodził po pasach jakiś mugolski kierowca prawie by go potrącił na szczęscie w ostatnie chwili zdążył uskoczyć.Patrzył na niego bardzo zdenerwowany już chciał rzucić na niego jakieś zaklęcie ale wiedział że wtedy na pewno zowstał by wywalony ze szkoły a tego bardzo nie chciał więc w ostatniej chwili się powtrzymał.Jak już znajdował się na placu musiał usiaść i sobie zapalić.Zaczął szukać sobie po kieszeniach żeby znaleźć zapalniczkę ale jak się okazało zgubił ją musiał teraz prosić się kogoś o ogień.Rozglądał się od kogo by mógł zapalić.Zauważył dziewczynę która siedział pod pomnikiem powoli podszedł do niej.Starał się uśmiechnąć ale nie bardzo mu to wychodziło cały czas myślał o tym kierowcy.
-Hej masz ogień
Spojrzał na nią okazało się że śpi ale nie mógł zrezygnować z papierosa.Zdawało mus się że skąś ją zna ale nie był pewien skąd .Szybko zauważył faceta który pali podszedł do niego i spytał się o zapalniczkę.Szybko zapali papierosa i usiadł pod pomnikiem Jakuba II.Z kieszeni jego kurtki wystawała mała czarna główka kota. Gdy spalił papierosa peta zgasił nogą.Nagle zauważył że śpiocą dziewczyna zaczyna się budzić.Uśmechnął się do niej westchnął
-Jak się spało śpiąca królewno.Mam nadzieje że dobrze
Nagle z kieszeni jego kurtki wyszła mała kotka i usiadła mu na kolanach bardzo uważnie przyglądając się dziewczynie
avatar
Christopher Narato
Klasa VI


Wiek : 22
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Renne Argonaith on Czw 18 Lip 2013, 11:41

Gdy Morfeusz powoli wypuszczał Renne ze swoich objęć poczuła że ktoś ją obserwuje. Powoli zaczynała się przebudzać i usłyszała
- Jak się spało śpiąca królewno? Mam nadzieję że dobrze.- Powiedział do niej chłopak od którego było czuć papierosy. Patrzył na nią z uśmiechem. Wyglądał na przyjazną osobę zwłaszcza ,że miała przeczucie ,iż gdzieś go już widziała. Na jego kolanach siedziała mała kotka ,która się jej uważnie przyglądała. Odwzajemniła uśmiech i odpowiedziała.
- Chyba dobrze ale łóżko mogłoby być wygodniejsze. - Chciała sprawdzić godzinę na swoim zegarku lecz znowu „niewdzięcznik” się zepsuł.- ? Mógłbyś  mi powiedzieć ,która jest godzina bo jak zwykle mój zegarek jest nieposłuszny i stanął .- spojrzała znowu na małą czarną kotkę , która nie odrywała od niej swoich czarnych ślepek. Zanim chłopak zdążył jej cokolwiek odpowiedzieć powiedziała. – Urocze małe stworzonko, widzę że baczny z niej obserwator. Jak się nazywa?– Znowu Chłopak nie zdążył z odpowiedzią, ale tym razem uprzedziło go zwierzę. Mała czarna kulka zaczęła miauczeć jakby sama chciała odpowiedzieć. Najpierw oboje ze zdziwieniem spojrzeli na kotkę a zaraz potem odpowiedzieli śmiechem.
avatar
Renne Argonaith
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Christopher Narato on Czw 18 Lip 2013, 18:40

-Woww szybka jesteś daj mi chwilę to ci odpowiem
Uśmiechnął się do niej pogłaskał kotkę westchnął
-Nie noszę zegarka bo po co liczyć czas ale tam jest zegar
Wskazał ręką zegar który stał na środku placu. Natomiast kotka bardzo szybko wskoczyła do kieszeni kurtki. Chłopak uważnie przyjrzał się zegarowi spojrzał na dziewczynę
-Jest dokładnie 14 45 lepiej by było jak byśmy szybko oddalili się z tego placu zaraz większość ludzi kończy pracę więc raczej nie będzie można tutaj spokojnie spać
Uśmiechnął się do niej gwałtownie wstał i otrzepał spodnie i wyciągnął do niej rękę by pomóc jej wstać
-Tak w ogóle jestem Christopher ale mów mi Chris a to jest Lucy a jak ty się nazywasz
Spojrzał na dziewczynę badawczym wzrokiem podrapał się delikatnie po głowie wydawał się przez chwile zamyślony
-Skądś cię kojarzę tylko nie mogę sobie przypomnieć skąd nie wydaje mi się żeby myśmy chodzili do tej samej szkoły bo wątpię żeby ktoś z mojej szkoły spędzał wakacje w tak nudnym miejscu jak te
Rozejrzał się dookoła pomyślał sobie ‘’ części Londynu naprawdę nie ma co robić ‘’
avatar
Christopher Narato
Klasa VI


Wiek : 22
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Renne Argonaith on Czw 18 Lip 2013, 21:26

- Chyba masz rację co do godziny- Przyjęła rękę chłopaka i wstała z ławki. Spojrzała na niebieskie niebo po, którym leniwie przesuwały się białe, kłębiaste chmury. - Mam jeszcze dużo czasu, praktycznie cały dzień ,tylko gdzie by tu pójść? – Zapytała tak jakby od lat mieszkała w Londynie choć jest tutaj dopiero od tygodnia.
- Mam na imię Renne miło poznać. – Zastanawiała się co odpowiedzieć by przerwać krótka ciszę, ale chłopak ją wyręczył. Pytanie o szkołę … super.
- To jest raczej niemożliwe żebyś mnie znał ze szkoły- widocznie spochmurniała na myśl o szkole – A co do Londynu .. nie jestem stąd. Choć już tutaj będę mieszkać. – widząc pytające spojrzenie chłopaka, uprzedziła pytanie- Pochodzę z Liverpool’u tam mieszka moja mama i młodsza siostra. Tutaj mieszkam z ciocia i jej psem „Kudłaczem” – imię adekwatnie nie tylko do wyglądu ale do tego, że wszędzie w domu można znaleźć jego sierść. Musiałam się tutaj przeprowadzić gdyż nie dość ,że do mojej nowej szkoły będę dojeżdżać stąd pociągiem prawie cały dzień to jeszcze bym musiała z Liverpool’u dojeżdżać tutaj. Strata pieniędzy i czasu…– mówiąc to patrzyła się z chodnik , rozmyślała nad tym ,że praktycznie chyba będzie jedyną w historii uczennicą, która mimo że dostała list z Hogwartu nie poszła do szkoły bo się bała . Pamiętała jak ojciec zdeklarował się przed dyrektorem szkoły ,że będzie ją uczył w domu. Przez 4 lata nie chodziła jak normalne dzieci do żadnej szkoły. Teraz już będzie musiała.
avatar
Renne Argonaith
Klasa V


Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Polly Baldwin on Pon 22 Lip 2013, 22:32

- Dzięki za pomoc. - rzuciła krótko, obserwując z zaciekawieniem jak chłopak bierze od niej część toreb. Może jednak jest normalny? A szkoda, zawsze chciała poznać kogoś o niekoniecznie zdrowych zmysłach. - Co robisz w Londynie? Mieszkasz tu? Czy starasz się zrobić karierę? - przekrzywiła głowę na jedną ze stron, wskazując palcem na gitarę schowaną w czarnym pokrowcu. - Oczywiście mówię tutaj o karierze muzycznej, nie aktorskiej. Żadna ze mnie wróżka, ale raczej nie nadajesz się na wielki ekran. - uśmiechnęła się przepraszająco, dorównując mu kroku. Rzadko kiedy spędzała czas w niemagicznej części Londynu, więc raz po raz, wspinała się na palce, rozglądając się dookoła. Dużo kolorowych świateł i ludzi. Nawet fajnie.
- To ma być ta dobra restauracja? - zdziwiła się, gdy chłopak puścił ją w drzwiach jakiegoś fast fooda o nazwie New Yorker. Nie mówiąc nic więcej, objechała spojrzeniem miniaturową statuę wolności i wielką, amerykańską flagę, wiszącą na pobliskiej ścianie. - Tak w ogóle to jak masz na imię, hm? - zajęła miejsce tuż obok posągu mugolskiego piosenkarza Elvisa, zgarniając w dłonie kartę dań. Nie była największą fanką pizzy, ale w sumie była głodna i zjadłaby wszystko. - Och, mają fishburgery! Chcesz jednego?
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Cole Bronte on Pon 22 Lip 2013, 22:52

- Można tak powiedzieć - westchnął, nie chcąc jakoś koniecznie ją zapoznawać na powitanie ze swoją historią włóczykija. Nie przywykł jednak do ukrywania czegokolwiek przed innymi, bo nie wstydził się swojego życia. Chociaż... Wiedział już, że niektórym ludziom szesnastoletni punkowiec bez rodziców, godzi w poczucie estetyczne.
- W tym momencie nocuję u znajomych, ale to wakacyjnie. W trakcie roku szkolnego chodzę do tej samej szkoły, co Ty... - ujawnił się z cwanym uśmiechem, który był niemal firmowy na jego twarzy. Oczy błysnęły mu z lekkim rozbawieniem. Wybrał swoją ulubioną knajpkę z dobrym i dość tanim jedzeniem. Jego długie nogi wyprzedzały znacznie drobne kroki dziewczyny, więc zwolnił nieznacznie.
- A czemu nie nadawałbym się do telewizji? - zapytał lekko zaskoczony. Przepuścił dziewczynę w drzwiach i weszli do restauracji. Wrzucił jej pakunki na miejsce obok niej, a sam usiadł naprzeciwko. Oparł swoją gitarę o nogi stołu, bo na krześle niemal momentalnie się ochylił nonszelancko. Urodzony buntownik nie musiał patrzeć nawet w kartę dań, żeby wiedzieć co chciał zamówić. Przyszedł tu na pizzę i ją dostanie.
- Hawajska - powiedział krótko, odchylając menu, które trzymała w dłoniach i wskazał palcem pozycję, którą sobie wybrał. Znał je na pamięć. Wyjątkowo nie miał dzisiaj czarnego lakieru na paznokciach, nie lubił go latem. Zbyt szybko się kruszył, a to potem wygląda obrzydliwie.
- Cole Bronte, Puchon, klasa szósta - przedstawił się z uroczym uśmiechem. Skrzyżował ręce na stole, podpierając się na blacie.

Cole Bronte
Nieaktywny


Wiek : 22
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Polly Baldwin on Pon 22 Lip 2013, 23:12

- Chyba się przesłyszałam. - odchrząknęła, spoglądając na chłopaka zza czerwonej karty dań. Jej niebieskie, okrągłe oczy zrobiły się jeszcze większe niż zazwyczaj i wpatrywały się teraz w niego wyjątkowo podejrzliwie. - Chodzisz do Hogwartu? - zapytała z niedowierzaniem, nachylając się w stronę bruneta i zniżając głos do konspiracyjnego szeptu. Całą sytuację potraktowała oczywiście poważnie, więc kiedy na jego ustach zagościł uśmiech cwaniaka, bez skrupułów złapała go za nos i wykręciła go w prawą stronę. - I mówisz mi o tym dopiero teraz? - przygryzła policzek od środka, siadając wygodniej na drewnianym krzesełku. Miejsce było zabawne, ale zadziwiająco przytulne.
- Nie chodzi tutaj o twój wygląd. Jesteś całkiem przystojny. - rzuciła luźno, zamawiając hawajską pizzę i fishburgera w chwili w której jeden z pracowników mijał ich stolik. - Po prostu brak Ci tego czegoś, no i wiesz.. nie ukrywajmy, że trzeba mieć jakieś tam umiejętności. - zacmokała pod nosem, składając ręce jak do modlitwy. Baldwin słynęła z bycia wyjątkowo szczerą i nieokrzesaną. Nie przejmowała się opinią innych, więc zazwyczaj uderzała prosto z mostu. Wiercąc się na krzesełku, poprawiła jedną z szelek i odgarnęła z twarzy pukle poskręcanych, złotych włosów.
- Polly Baldwin, również szóstoroczna. - wyciągnęła w jego stronę drobną dłoń i uśmiechnęła się przyjaźnie. - Wiedziałam, że wyglądasz znajomo. Nie masz przypadkiem siostry w Ravenclawie? Cichej blondynki, która marnuje się u boku Anthony'ego Wilsona?
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Cole Bronte on Pon 22 Lip 2013, 23:43

- Ajć... - jęknął, kiedy złapała go za nos. Chciał jej uciec, więc prawie wywinął orła na tym niestabilnym, przezroczystym krzesełku. W końcu cały czas się kiwał. Udało mu się jednak utrzymać równowagę, powrócić na podłogę i się wyprostować, żeby z wyrzutem rozmasować swój obolały nosek. No naprawdę, jak mogła dopiero teraz się zorientować po tylu szkolnych latach... A właśnie, poza tym Lena była na pewno jej koleżanką!
- To najprawdopodobniej ona. Moja siostra bliźniaczka - przestał macać swoją twarz, bo teraz wystawił swój profil, jakby chciał by Polly porównała go do jego drugiej rodzinnej połowy. Poza tym miała też mu się lepiej przyjrzeć, bo rzeczywiście był przystojny i sam nie uważał, żeby się nie nadawał do showbiznesu. W końcu w tym kierunku zmierzał... Wcale nie zamierzał bawić się w czarowanie. Jego amatorski zespół coraz lepiej sobie radził i niedługo miał nadzieję na pierwsze koncerty, o.
- Czego niby mi brak? Mam wszystko co gwiazda rocka i celebryta telewizyjny powinien mieć! - powiedział urażonym tonem, pokazując na swój niegrzeczny image dzisiejszego dnia.
- Młody wiek, twarz, kolczyki, nieciekawe towarzystwo, ciągoty do alkoholu, brak rodziców i smutne dzieciństwo... Patrz i zaraz będziesz moją fanką - wyszczerzył się z wrodzoną pewnością siebie.
Wstał z miejsca. Kelnerka ich jakoś cały czas ignorowała, więc poszedł do baru zamówić dla nich jedzenie. Dla Polly wziął fishburgera, frytki i colę, a dla siebie pizzę hawajską i fantę. A może będzie musiał się z nią wymienić napojami, w końcu nie zapytał czego by sobie życzyła. A rachunek kazał podać blondynce. Tak to sobie zaplanował.
Chwilę to trwało, ale wrócił na swoje miejsce przy stoliku.
- Na czym to my... A! Sama słyszałaś mnie w parku. A gra aktorska to przecież pestka!

Cole Bronte
Nieaktywny


Wiek : 22
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Polly Baldwin on Wto 23 Lip 2013, 00:03

Jedna z jasnych brwi dziewczęcia powędrowała wysoko do góry, a herbaciane wargi wygięły się w szczerym uśmiechu. Panienka z rozbawieniem obserwowała chłopaka, który najpierw próbował złapać równowagę na krzesełku, a potem wystawiał się na wszystkie strony, prezentując swój szlachetny profil.
- Niech spojrzę. - ujęła w dwa palce jego podbródek i mrużąc powieki, uważnie przyjrzała się rysom twarzy puchona. Jak już powiedziała, był niezły.
- Podejrzewam, że ogląda się za tobą wianuszek dziewczyn. Ładną masz tą buzię, ładną, ale już się tak nie nastawiaj. Wiem, że krążą o mnie dziwne plotki, ale nieobliczalne zachowanie nie obejmuje całowania nowo poznanych chłopców. - klepnęła go jeszcze delikatnie dłonią w policzek, a następnie tknęła palcem w ramię, odsuwając go w ten sposób na bezpieczną odległość. Każdy potrzebował jakiejś tam przestrzeni. Nawet Pollyanne Baldwin.
- No i do tego jesteś pewny siebie. Pełny serwis, ale nadal mam wątpliwości co do twych aktorskich umiejętności. - zacmokała, wzruszając beztrosko ramionami. Teraz i ona poszła w ślady chłopaka, bujając się na przeźroczystym krzesełku. Miała tylko nadzieję, że nie wywinie kolejnego orła. Dość kompromitacji jak na jeden wieczór.
- Będę twoją fanką jeżeli odegrasz mi tu jakąś scenkę! No, już Bronte! Popisz się! - zaczęła klaskać, próbując w ten sposób zachęcić puchona do działania. W międzyczasie zaczęła rozglądać się za potencjalną ofiarą, która mogłaby odegrać rolę w nadchodzącym przedstawieniu.
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Cole Bronte on Wto 23 Lip 2013, 11:11

Musiał być naprawdę przystojny, skoro przy oglądaniu jego twarzy już automatycznie pomyślała o całowaniu się. Uśmiechnął się do tej myśli. Dobrze by było mieć to już za sobą, ale pierwszego buziaka to on chciał od stałej dziewczyny. Chętnych było, tylko Bronte wybrzydzał...
Wyszczerzył się ponownie do dziewczyny, kiedy usłyszał jej słowa, a zaraz zaczęła skandować jego imię do dopingu. Wyprostował się zgrabnie na krześle i chwycił białą serwetkę ze stołu.
- Patrz na to - odparł z pełnym przekonaniem, kiedy zaczęła go prowokować. Typowym, teatralnym gestem rzucił chusteczką na stolik, jakby przyjmował wyzwanie i wstał z krzesła. Rozejrzał się po pomieszczeniu, również szukając potencjalnej ofiary.
Oprócz nich było trochę młodzieży, par i rodziców z dziećmi. Ogólnie fast food cieszył się popularnością, więc było w czym przybierać. Nie przemyślał nawet tego, co chce zrobić. Po prostu ruszył w kierunku starszej pani, która wychodziła już ze swoim wnuczkiem.
- JAK MOGŁAŚ? - niemal krzyknął na kobietę, a w jego oczach pojawiły się prawdziwe łzy. Wszyscy spojrzeli na wyjście, przy którym stali z zainteresowaniem. No cóż, mógł wymyślić coś mniej melodramatycznego i widowiskowego. Samo wyszło.
Pokazał dłonią z wyrzutem na bachora, uczepionego jej nogi.
- Masz dzieci?! A może to ja jestem ojcem? Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć? - złapał się za głowę i postawił parę chwiejnych kroków do tyłu.
Trafił na przemiłą osobę, bo zamiast go pogonić to ta się zarumieniła i zaczęła go uspokajać, że z kimś ją pomylił, że to nie ona, nie zna go i by oddychał spokojnie.
- ...a tak poza tym na pewno nie jesteś ojcem... - dodała między słowami, klepiąc zdruzgotanego chłopaka po ramieniu. Cole osunął się na kolana i patrzył chwilę na podłogę. Wyglądało na prawdziwą rozpacz. Po tych jednak słowach odetchnął. Wstał na równe nogi, a jego twarz momentalnie zmieniła wygląd na niezwykłą euforię. Ucałował starszą panią w siwą głowę i zaśmiał się wesoło.
- Nie jestem? W takim razie wszystko w porządku! - zaklaskał w stronę "widowni" z uśmiechem na ustach i lekkim krokiem wrócił do stolika. Taki pewny siebie, a w środku cały dygotał. Dlatego na nikogo nie patrzył w tym momencie. Zamówienie przyszło!
- O, pizza - złapał porcję i wcisnął sobie jej początek od razu do buzi.

Cole Bronte
Nieaktywny


Wiek : 22
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Polly Baldwin on Wto 23 Lip 2013, 15:06

- Patrzę! - uśmiechnęła się szelmowsko, spoglądając z rozbawieniem na jego teatralny gest z białą chusteczką. Kiedy poderwał się z krzesełka, przestała bujać się na swoim i usiadła stabilniej, układając łokcie na blacie stolika i podpierając podbródek na dłoniach. Jak dobrze, że nie potrafiła czytać w myślach, a nawet nie zabierała się do opanowania legilimencji. Gdyby tylko zobaczyła, że chłopak pomyślał o jakimkolwiek całowaniu, najpewniej dostałby przez głowę torebką. Nawet lepiej, że nie zdawała sobie sprawy jaki z niego narcyz.
JAK MOGŁAŚ?
Aż podskoczyła w miejscu, chichocząc cicho pod nosem. Szkoda jej było siwej staruszeczki, ale ta scena warta była poświęceń. Z uwagą i wyraźną uciechą oglądała całe przedstawienie, a gdy Cole zakończył całą szopkę, zagwizdała radośnie, a nawet przybiła mu piątkę.
- Zwracam honor! - przyłożyła drobną dłoń do klatki piersiowej, tuż na sercu, mówiąc poważnym głosem. - Masz odpowiednie predyspozycje do zostania gwiazdą, a ja jestem twoją pierwszą fanką, ot. - wykonała komiczny ruch brwiami, a kiedy kelnerka przyniosła ich zamówienie, automatycznie otworzyła pudełko z Fishburgerem. Pyszności!
- Szkoda tylko, że nie sprzedała Ci kopniaka w twoje klejnoty. Miałabym większy ubaw. - dodała jeszcze zanim zabrała się za konsumpcję zamówionego jedzenia. Taki wypad dobrze jej zrobił, no i zyskała nowego znajomego. Aż dziw, że nie kojarzyła go ze szkoły. Chociaż.. mijała tyle twarzy podczas reklamowania swojej kampanii pomocy krwiopijcom, że ciężko było ich wszystkich spamiętać.
- Słuchaj, Cole.. - zaczęła, biorąc jeszcze łyka gazowanego napoju. - Stawiam kolację, ale ty wisisz mi autograf. O tu, tu. - podsunęła mu pod nos czystą, białą serwetkę, a zza ucha wyciągnęła nierozłączny, mugolski długopis. - Jak już zrobisz się sławny to wystawię go na aukcji i zbije prawdziwe kokosy!
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Cole Bronte on Sro 24 Lip 2013, 00:14

Przełknął pierwszy kawałek w mgnieniu oka. Był jak wygłodniały szczeniak, który tylko czekał na kogoś kto da mu odrobinę jedzenia. Właściwie przypominał psa pod wieloma względami i te wielkie, niebieskie oczy też się w to wliczały. A kiedy się cieszył, jego włosy postawione do góry... chyba aż lekko podrygiwały...
Kolejną porcję polał sosem pomidorowym. Mógł już spokojniej jeść, bo pierwszy atak głodu miał za sobą. Uśmiechał się do niej dumnie, kiedy zwróciła honory w jego kierunku.
- Okey, od dzisiaj jesteś fanką numer jeden - wziął od niej serwetkę i długopis. Podpisał się niemal drukowaną kursywą, żeby nie miała problemów z jego odczytaniem. Pod spodem dodał z myślnika "dla Polly Baldwin, pierwszej i prawdziwie oddanej fance".
- Teraz też przejdziesz do historii, wiesz o tym? - zagadnął z błyskiem w oku. - Nie tylko podpis będzie sam w sobie zarabiał, ale możesz też na wywiadach na mój temat trochę zgarnąć - powiedział tonem obeznanego biznesmena i pokiwał głową z uznaniem.
Zajął się drugim kawałkiem pizzy.

Cole Bronte
Nieaktywny


Wiek : 22
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Polly Baldwin on Sro 24 Lip 2013, 01:30

Podniosła się odrobinę na krzesełku, wyciągając szyję i obserwując uważnie bazgranie bruneta po białej serwetce. Kiedy autograf był w pełni gotowy, zmarszczyła z radości nosek i przeczytała niewielki dopisek w prawym rogu. Wzmianka o byciu oddaną fanką jeszcze bardziej poprawiła jej humor, a blondynka pod wpływem podekscytowania zanurkowała pod stolik, znikając pomiędzy kolorowymi pakunkami. Przeszukała chyba z dziesięć toreb zanim znalazła fioletowy aparat. Bez uprzedzenia zrobiła chłopakowi kilka zdjęć, które wywołane spadały bezpośrednio na zastawiony jedzeniem stolik. W pewnym momencie nawet poderwała się z miejsca i przykucnęła obok Cola, uwieczniając ich razem.
- Teraz mam prawdziwy dowód, ha! - przyklasnęła w dłonie, machając mu przed nosem ich wspólną fotografią na której Puchon ze smakiem zajadał hawajską pizze, a w tle majaczył im pomnik Elvisa. Prawdziwe arcydzieło, nie ma co!
- Tak, tak, masz rację. - zamyśliła się, wędrując opuszką palca po dolnej wardze. - Mogę opowiedzieć im jak brzydziłeś się zjeść po mnie rogalika, dogrywałeś na ulicy.. i ogólnie mogę dużo nazmyślać, w końcu jako fanka numer jeden mam do tego prawo. - wzruszyła beztrosko ramionami, kończąc swojego fishburgera i popijając go gazowanym napojem.
- Oczywiście, nie masz się czym przejmować. Będę mówiła same pozytywne rzeczy. Jesteś dla mnie miły, więc odwdzięczam się tym samym, o. - odparła, ponownie rozglądając się po pomieszczeniu. Ostatnio niewielu hogwartczyków okazywało w stosunku do niej przyjacielskie nastawienie. Raczej naśmiewali się z jej niecodziennych pomysłów i miłości do magicznych zwierząt, ale cóż. Pollyanne miała ich głęboko w nosie. - Słuchaj, spóźnię się na umówiony świstoklik. Odprowadziłbyś mnie? Jeszcze niekoniecznie się tutaj ogarniam, a wolę mieć pewność, że trafię dobrze. - podniosła się z krzesełka, zbierając kolorowe zdjęcia i chowając je do niewielkiej kopertówki.
avatar
Polly Baldwin
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Playmouth, Anglia
Krew : Pół na pół
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t656-skrytka-pocztowa-polly-ba

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Cole Bronte on Sro 24 Lip 2013, 09:55

Kiery robiła zdjęcia pięknie pozował razem ze swoim kawałkiem pizzy, który w siebie pakował. Uśmiechał się ładnie, ale jedzenia nie przerywał, bo jakoś tak przeczuwał niedługi zryw dziewczyny. Będzie musiał iść razem z nią, a przecież był dopiero w połowie kolacji. Tym razem kiwnął na kelnera, żeby przyszedł do stolika i zapakował jego resztki na wynos.
- Ma prawo, ale wszystko z umiarem - poprawił ją z nieziemskim uśmiechem na twarzy. Zabrał kelnerowi pudełko i stanął obok Polly.
Mógł zaczynać żałować swojej decyzji? Z pewnością nie, skoro dodała, że te nazmyślane plotki będą w pozytywnym aspekcie. Oczywiście w zależności od tego, co blondynka uważa za właściwie i miłe...
- Odprowadzę, jasne. Nie wiem jak miałabyś właściwie sama doczołgać się z tymi pakunkami na miejsce - zamruczał złośliwie, puszczając dziewczynie oczko. Wolną ręką złapał tyle toreb ile mógł, ale wcześniej przerzucił sobie oczywiście gitarę na plecy.
Wyszli z restauracji i skierowali się na podany adres przez panienkę Baldwin.

Cole Bronte
Nieaktywny


Wiek : 22
Skąd : Bristol, Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Francesca Moretti on Sob 10 Sie 2013, 18:30

Dziś po opuszczeniu redakcji i odbębnieniu dwóch godzin korepetycji z języka włoskiego z dziećmi, udała się na zakupy do mugolskiego supermarketu, gdyż jej lodówka ostatnimi czasy świeciła pustkami. Francesca zdawała sobie sprawę, że przez to jej matka znowu przewracała się w grobie i oczekiwała momentu, w którym ponownie dosięgnie ją palec boski, mówiący krótko zrób coś ze swoim życiem. Ale tym razem Włoszka uprzedziła siły nadnaturalne i ducha swojej rodzicielki, bo w gruncie rzeczy odkąd wróciła po urlopie do pracy jej humor stosunkowo się polepszył a to, że w redakcji nic się nie działo, bo najzwyczajniej w świecie nie było o czym pisać, w ogóle jej nie obchodziło. Miała za to więcej czasu na kontynuację swojej książki, na czytanie tego, co zalegało w jej biblioteczce od dawien dawna, a także na zrobienie czegoś ze sobą i ze swoją obecną sytuacją.
W mieszkaniu po szybkiej akcji sprzątającej oraz odświeżającym prysznicu - który w przypadku panującej pogody był nieodłącznym elementem dnia - przyrządziła sobie pyszne, tradycyjne risotto zgodnie z przepisem krążącym w jej rodzinie od pokoleń a później uznała, że spacer po parku nieopodal dzielnicy mieszkalnej będzie idealnym zakończeniem dnia. Nie licząc oczywiście tej butelki słodkiego wina, które stało na blacie w kuchni opróżnione do połowy. Czasem Moretti obawiała się, że wpadnie, lub już wpadła, w alkoholizm - bo tak to się zaczynało. Najpierw co kilka dni, później co dwa dni, a na koniec codziennie, podwajając dawkę spożywanych procentów...
Jakiś czas później zmieniła plany i zamiast po parku, spacerowała po Trafalgar Square, obserwując z nikłym uśmiechem, przez ciemne szkła okularów mijanych po drodze przechodniów. Ona sama nie wyróżniała się z tłumu raczej niczym, prócz ust, standardowo przeciągniętych starannie krwistoczerwoną szminką. W końcu Włoszka przysiadła na brzegu fontanny, zamaczając w chłodnej wodzie palce.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Vin Xakly on Sob 10 Sie 2013, 20:34

Całkiem ładna pogoda panowała na dworze, to trzeba było korzystać. Tym bardziej, że dzisiaj był jego ostatni dzień pracy w Ministerstwie Magii. Nie miał już ochoty tam pracować, wprawdzie gdyby chciał to już w ogóle mógłby sobie odpuścić pracowanie gdziekolwiek. Ale on miał ambicje, chciał się realizować, stawiać sobie coraz wyżej postawione cele. Aby cały czas stawały przed nim nowe wyzwania, coś co musiał przeskoczyć, żeby pójść dalej. I tak właśnie miało być z jego nową pracą. Hogwart, jak dawno go tam nie było, a teraz miał zostać nauczycielem eliksirów. Zastanawiał się jak przyjmą go uczniowie, jak przyjmie go grono nauczycielskie. Od ukończenia studiów minęły tylko dwa lata. Patrząc na większość nauczycieli był po prostu zwykłym żółtodziobem. Oni mieli już kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt lat praktyki, a on dopiero zaczynał, a pracę ogólnie zaczął dwa lata temu.
No, ale w każdym razie nie ma co się martwić na zapas. Był młody, ale też bardzo ambitny i zawzięty. Wiedział, że nawet jeżeli na początku może mu nie iść za dobrze, to jednak da sobie radę. Nie może pozwolić, żeby cokolwiek go przytłoczyło.
Gdzie można pójść zaraz po ciężko przepracowanym dniu? No gdzie? Oczywiście, że na Trafalgar Square, Vincent lubił czas tu przybyć, aby troszkę się zrelaksować. Pooglądać jakieś urodziwe niewiasty, czasem może nawet zamienić kilka słów czy to tutaj, czy w jakimś hotelu po jednej lampce wina, dwóch, trzech, ewentualnie siedmiu. On zdecydowanie nie był alkoholikiem, ale czasami zdarzało mu się trochę więcej wypić niż ustawa przewiduje. Chociaż w większości nie miał na to czasu, gdyż ciężko pracował. Xakly był bardzo uzależniony od swojej roboty, potrafił jej poświęcać większość swojego wolnego czasu. Sporo osób uznałoby to za zaletę, ale czasami było to dosyć uciążliwe. Szczególnie dla kobiet z którymi się spotykał. Nie zapominał o spotkaniach, ale gdy coś ciekawego działo się w pracy to zwyczajnie zapominał umówić następne spotkanie.
Vin prosto z Ministerstwa udał się właśnie tu. Był ubrany gustowny, grafitowy garnitur i białą koszulę. Marynarkę ściągnął, gdyż było trochę mu w niej za ciepło i rozpiął dwa pierwsze guziki koszuli, aby choć troszeczkę zmniejszyło to temperaturę jego ciała. Mężczyzna od razu wyróżniał się z tłumu, w końcu miał sto dziewięćdziesiąt jeden centymetrów wzrostu.
avatar
Vin Xakly
Czarodziej


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t696-skrytka-pocztowa-vina-xak

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Francesca Moretti on Sob 10 Sie 2013, 20:55

Młoda dziennikarka odwróciła się tyłem do fontanny, wycierając wilgotną dłoń w skrawek zwiewnej, beżowej sukienki, wracając do obserwacji okolicy. To zajęcie wydawało jej się o wiele bardziej absorbujące, aniżeli wpatrywanie się w taflę wody, która raz po raz była burzona przez ludzi - a to ktoś zamoczył rękę, a to ktoś wrzucił pieniążka na szczęście, a tu coś innego. I wtedy również jej wzrok zatrzymał się na mężczyźnie nadchodzącym z naprzeciwka. W głowie od razu przeszukała odpowiednie szufladki i kiedy po dobrej minucie wiedziała, że ten osobnik z pewnością jest czarodziejem, a do tego nowym nauczycielem z Hogwartu i chyba byłym aurorem, uśmiechnęła się pod nosem. Niestety nie miała możliwości napisania artykułu na jego temat, bo po prostu albo się tak nie wyróżniał z otoczenia swoim zachowaniem albo miał dobre układy z jej przełożoną, w które nawet nie miała ochoty wnikać. Skrzyżowała ręce na piersiach uwydatniając tym samym rowek nieśmiało wyglądający zza dekoltu, przyglądając się Vincentowi zza ciemnych szkieł okularów a kiedy znalazł się wystarczająco blisko, rzuciła żartobliwie to co jej ślina przyniosła na język:
- Już wiem dlaczego Pan Bóg poskąpił mi wzrostu... nie wstyd Ci? - oczywiście nawiązywała do wzrostu mężczyzny, bo ona sama miała metr sześćdziesiąt z hakiem... jeszcze kilka dni temu pewnie w ogóle by się nie odezwała, ale teraz, kiedy odkryła, że poznawanie ludzi nowych, w pełnym tego słowa znaczeniu, jest całkiem miłą rzeczą, nie widziała żadnych przeciwwskazań co do tego. Poza tym nie mogła cały czas żyć przeszłością i popełnionym błędem.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Vin Xakly on Sob 10 Sie 2013, 21:21

Vincent jeszcze tak chwilę sobie stał, aż w końcu nadal to robił, tyle, że ktoś nagle wyrósł tuż przed nim. A była to niewysoka osóbka o pięknych, brązowych włosach. On natomiast kompletnie nie miał pojęcia kimże jest osoba stojąca tuż przed nim. Gdyby mu się pochwaliła kim jest to pewnie pogratulowałby jej dobrych informatorów, bo on się raczej nie chwalił, że objął stanowisko nauczyciela eliksirów w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. To, że rok temu był aurorem to wiedziała, ale czy znała jego ostatnią pracę przed objęciem posady nauczyciela eliksirów? Albo powód dla którego przestał być aurorem i uganiać się za przestępcami, a zajął się opracowywaniem mikstur i eliksirów dla wspominanych aurorów. Ciekawe czy panna Moretti znała się na eliksirach, bo w jej zawodzie podanie komuś kropelki veritaserum mogło się przydać.
Mężczyzna lekko się zdziwił na to pytanie. Przez chwilę nie mógł stwierdzić o co jej chodzi. A może się znają? Raczej nie. Vincent spojrzał na kobietę, oczywiście jej dekolt od razu przyciągnął wzrok mężczyzny. W końcu był facetem, a takie rzeczy z reguły pomagają w traceniu koncentracji na rozmowie. Jednak po chwili się otrząsnął i uśmiechnął do kobiety.
- Może i ktoś poskąpił Ci wzrostu, ale urodą zdecydowanie chojniej Cię obdarzono miła pani. - Powiedział zgodnie z prawdą. Taki może prosty i banalny sposób na komplement, ale działał. Xakly obnażył swoje zęby w szczerym uśmiechu. Postanowił jednak na tym nie kończyć swojej wypowiedzi. - Nazywam się Vincent Xakly, z kim mam przyjemność? - Mężczyźnie nie schodził z ust delikatny uśmiech. Ciekawe czy ta kobieta go znała, a może zaczepiła go ze względu na wzrost. Może lubi wysokich facetów.
avatar
Vin Xakly
Czarodziej


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t696-skrytka-pocztowa-vina-xak

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Francesca Moretti on Sob 10 Sie 2013, 21:35

Prawdopodobnie gdyby chciała to w przeciągu kilku minut wiedziałaby o stojącym przed nią osobniku wszystko, bo czasem odnosiła wrażenie, że praca w gazecie zajmującej się magicznym półświatkiem jest porównywalna do wmieszania się w sektę bądź mafię. Tak czy inaczej, mogłaby wiedzieć gdzie mieszkał, z kim się umawiał, co robił wcześniej... gdyby tylko chciała. Problem tkwił w tym, że od kilku dni starała się oddzielać pracę od życia prywatnego, a tym samym nie szukać po godzinach pracy tematu na artykuł. Bo jak to mówią - im mniej wiesz, tym lepiej śpisz, a Włoszkę niestety nie raz prześladowały senne mary, po których budziła się sparaliżowana i zlana potem. Tymczasem przybrała maskę zwyczajnej dziewczyny, która w zwyczajny sposób zaczepiła mężczyznę na ulicy, nie mając w tym raczej żadnego większego celu, niż rozmowa. Póki co.
- Francesca - przedstawiła się z imienia wystawiając prawą dłoń w stronę rozmówcy, a po tym grzecznościowym uścisku zabrała ją z powrotem. - Miło mi Cię poznać - przy okazji zdjęła z oczu okulary, przeszywając swoimi brązowymi tęczówkami Anglika na wskroś. Z pewnością potrafiła wywrzeć dobre pierwsze wrażenie na płci męskiej, tylko nie zawsze to wykorzystywała.
- Garnitury w taką pogodę to okropność, co? - spytała, tym razem jawnie mierząc mężczyznę wzrokiem. Nie miała mu nic do zarzucenia w kwestii wyglądu czy ubioru, co do charakteru i manier n razie nie mogła się wypowiedzieć. Jedynie zmieniłaby mu imię, bo to nie kojarzyło się jej zbyt pozytywnie.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Vin Xakly on Sob 10 Sie 2013, 22:01

Vincent, gdyby dowiedział się kim ona jest to byłby w stanie uwierzyć, że ona posiada takie możliwości co do weryfikowania życia swoich rozmówców. Gdyby wiedział, że jest dziennikarką to mógłby nie być taki chętny w rozmowie, generalnie za nimi nie przepadał. Od czasu, gdy przez jego nieprzemyślane zachowania został obsmarowany w jakiejś gazecie, ale w sumie wtedy było to zasłużone. Przez jego niecierpliwość to Ministerstwo straciło konkretne pokłady pieniędzy, czasu, a przede wszystkim przestępcy uciekli. Wprawdzie zostali złapani kilka miesięcy później, ale niesmak pozostał. To właśnie wtedy przenieśli go do laboratorium, aby zajmował się eliksirami. Trochę zmarnowali jego potencjał, ale to chyba normalne skoro uczynił taką rzecz.
Gdy Francesca podała mu rękę to ją delikatnie uścisnął, ale nie zdążył jej pocałować, bo w miarę szybko ją cofnęła.
- Mi również Cię miło poznać. - Odpowiedział tak, jak nakazywały względy grzecznościowe. Które w tym wypadku się potwierdzały, bo naprawdę miło było ją poznać. Przyglądał się jej jak świdrowała go tymi swoimi brązowymi oczyma. Zastanawiał się co ona chciała uzyskać tak na niego patrząc. Czyżby chciała spowodować w nim uczucie dyskomfortu, a może wyczytać z jego mowy ciała lub ubioru. Tego nie wiedział.
- Człowiek, gdy chodzi tak na co dzień to przyzwyczaja się do garnituru. - Uśmiechnął się. - A że w pracy wypada być jakoś sensowniej ubranym to jestem skłonny ubrać garnitur w którym mogę się przechadzać po mugolskich osiedlach, a nie tylko szaty, których zwyczajnie nienawidzę. - Fakt, były niewygodne, zdecydowanie bardziej gorąco w nich było, aniżeli w garniturze. Poza tym będąc w pracy zawsze mógł ściągnąć marynarkę, podwinąć rękawy i był gotowy do pracy. - Kobiety mają chyba mają trochę więcej opcji ubioru. Bez problemu możecie założyć spódnicę, albo sukienkę, prawda?
avatar
Vin Xakly
Czarodziej


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t696-skrytka-pocztowa-vina-xak

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Francesca Moretti on Sob 10 Sie 2013, 22:21

Odrobinę zaskoczyła ją śmiałość z jaką odpowiedział na jej pytanie, wspominając przy okazji o mugolach i szatach, zwłaszcza że... znajdowali się wśród wymienionych mugoli. Po szybkim zbadaniu sytuacji, czy aby na pewno nikt ich nie usłyszał, Francesca pokręciła głową z istną dezaprobatą, przykładając sobie na koniec palec wskazujący do krwistoczerwonych warg.
- To chyba nie miejsce ani godzina na taki temat - skwitowała krótko, po czym poprawiła się na niewygodnym murku fontanny. - Jasne, że możemy. Ale nie wszystkie za tym przepadają - wzruszyła ramionami, spoglądając na swój ubiór. Cóż, ona stanowczo nie była kobietą, która nie przepadała za sukienkami, spódnicami czy szpilkami. Założyła okulary z powrotem na oczy i uśmiechnęła się nikle, podpierając dłońmi z tyłu.
- Co jeśli okazałabym się zwykłym szaraczkiem? Wiesz jaką wpadnę byś zaliczył? - odwróciła spojrzenie z mężczyzny gdzieś za jego plecy, obserwując bez większego zainteresowania przechodzącą tamtędy grupkę azjatyckich turystów.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Vin Xakly on Sob 10 Sie 2013, 22:43

Owszem, może trochę zbyt pochopnie określił to, że jego rozmówczyni jest czarodziejką, ale nawet jeżeli by nie była, to zawsze mógłby jej coś wkręcić, że miał co innego na myśli. A gdyby już przeszli do miejsca, gdzie byliby trochę osamotnieni to przecież znał się na zaklęciach i urokach, także bez problemu dałby radę jej wykasować pamięć i nie miałaby żadnych podejrzeń co do tego. Byłby kompletny spokój, ale Vincent przez rok pracy jako auror i obserwowania ludzi potrafił rozszyfrować kogoś, czy był mugolem czy nie.
- Gdybyś okazała się szaraczkiem to lada chwila byś nie pamiętała, że mnie spotkałaś, słonko. - Puścił jej zalotnie oko. Niech wie, że wszelkie zaklęcia nie są mu obce, a wręcz przeciwnie. Mimo, że wiele osób myślało, że zna się tylko na eliksirach to byli w błędzie. Gdyby tylko etat nauczyciela zaklęć lub OPCM byłby wolny to zdecydowanie tam wolałby się sprawdzić. Lubił tworzyć eliksiry, ale jednak czarowanie sprawiało mu większą przyjemność.
- Myślisz, że jestem aż tak nierozsądny, że nie panuję nad czym mówię? - Zapytał zadziornie. Czyżby uważała go za tak lekkomyślnego? Mogła tak uważać, bo przecież to co mu szkodziło? Wyglądał przez to jeszcze mniej niebezpiecznie i bardziej niepozornie.
avatar
Vin Xakly
Czarodziej


Wiek : 33
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Czysta
Majątek : Bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t696-skrytka-pocztowa-vina-xak

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Francesca Moretti on Sob 10 Sie 2013, 22:59

- Nie przypominam sobie, żebym była Twoim słonkiem - rzuciła równie zadziornie, a po chwili rzemyślała jego słowa na spokojnie i chcąc nie chcąc musiała przyznać mu rację, jako zwykła czarodziejka. Jednak jako dziennikarka szybko znalazła mankament tego posunięcia, polegającego na usunięciu pamięci poprzez ówczesne przejście w cichy kącik.
- Publicznie byś tego nie zrobił, a ja bym stąd na pewno nigdzie nie poszła z nieznajomym mężczyzną. Śledziłbyś mnie? - uniosła jedną z brwi ku górze, wracając wzrokiem na swojego rozmówcę. Niezaprzeczalnie był lepszym obiektem do obserwacji, niż grupka turystów czy matki z rozwrzeszczanymi dziećmi, kręcących się wte i nazad.
- Tego nie wiem - odparła spokojnie, z lekkim uśmiechem błądzącym nieśmiało po jej pełnych wargach. - Ale po tym co powiedziałeś bardziej skłaniam się ku potwierdzeniu - ponownie skrzyżowała ręce na piersiach, zakładając nogę na nogę. Czy igrała z ogniem? Tego również nie była pewna w tym momencie.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach