Trafalgar Square

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Go down

Trafalgar Square

Pisanie by Konrad Moore on Wto 23 Kwi 2013, 18:55



Przepiękny plac w sercu centralnego Londynu przy National Gallery z piękną kolumną Nelsona, fontanną oraz dwoma pomnikami: Jakuba II i Jerzego IV.
avatar
Konrad Moore
Minister Magii


Wiek : 75
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Penelope Gladstone on Sob 01 Cze 2013, 17:45

Penelope znowu nie wiedziała dlaczego w czasie wolnym udała się do Londynu. Po ostatnich nieodpowiedzialnych zabawach postanowiła, że jej noga nie postanie w stolicy przez długie tygodnie, ale było w tym mieście coś magnesującego, co przyciągało do siebie młodą uzdrowicielkę. Może to monotonia domku w Hogsmeade, a może wspomnienie lat młodzieńczych, studiów i krótkiego małżeństwa? Tak, coś w tym było.
Nie chciała bezsensownie kręcić się po Londynie, dlatego postawiła w sobotnie popołudnie na rozwój własny. Udała się do National Gallery, w której bywała już dziesiątki razy. Oglądała te same obrazy, najdłużej zatrzymując się przy oryginałach Van Gogh'a. A potem chodziła trochę między ludźmi, podsłuchując komentarze znawców i amatorów sztuki. Z zazdrością patrzyła na telefony komórkowe, które dzierżyli w swoich dłoniach i aparaty, którymi robili zdjęcia tak, aby ochrona muzeum niczego nie zauważyła. Była mugolką, gdzieś w głębi duszy była nią bardziej niż czarownicą.
Po dwóch godzinach spędzonych w galerii, opuściła ją w końcu. Nie odeszła daleko, przysiadając na stopniach galerii, skąd rozciągał się cudowny widok na Tarfalgar Square. Lubiła jakoś szczególnie to miejsce - te rzesze ludzi, które tłoczyły się dookoła pomnika. Szczególnie młodych i rozochoconych turystów, którzy fotografowali się na wielkich pomnikach lwów.
Sięgnęła do torby skąd wyciągnęła duże, zielone jabłko. Ugryzła raz, drugi i przeżuwając spoglądała na tłum.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Vincent Cramer on Sob 01 Cze 2013, 18:08

Wysoki brunet niczym nie wyróżniał się pośród tłumu na Trafalgar Square. Nie licząc oczywiście różdżki wepchniętej na samo dno czarnej teczki, z czego nikt wokół nie zdawał sobie sprawy. Vincent ubrany w czarny garnitur, białą koszulę i czerwony, aksamitny krawat pospiesznie w pośpiechu pokonywał kolejne metry brukowanego placu. Spotkanie w Ministerstwie przeciągnęło się o całe dwie godziny. Dwie godziny, od których mężczyzna powinien siedzieć we własnym gabinecie i przygotowywać się do kolejnego egzaminu specjalizacyjnego. Nie mógł sobie pozwolić na zastój naukowy.
Znów nic nie udało mu się wskórać. Ministerstwo robiło cięcia budżetowe i jak zawsze odbijało się to na zdrowiu publicznym. Do nikogo nie przemawiały argumenty, że budynek w którym znajduje się szpital jest stary i braki w kadrze są zbyt duże, by dodatkowo obciążać instytucję. Cramer nie lubił strzępić sobie języka po próżnicy. Opuścił salę obrad gdy tylko Moore zmienił temat rozmowy na Filię Aurorów.
Właśnie zbiegał po kamiennych schodkach, gdy poczuł że jego czarna teczka o coś zawadziła. Zamek złotej sprzączki popuścił, co poskutkowało rozrzuceniem wokół wszystkich dokumentów, jakie miał przy sobie. Gdy obok jego nogi przeleciało zielone, nadgryzione jabłko, odwrócił się pobieżnie przez ramię. Zdołał jedynie dostrzec długie włosy. Stąd wywnioskował o płci poszkodowanej.
- Nic się Pani nie stało? - przykucnął kilka schodków dalej i zaczął zbierać pojedyncze kartki kremowego pergaminu, nim zdołały dostać się w niepowołane, mugolskie ręce.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Penelope Gladstone on Sob 01 Cze 2013, 18:18

Niczym niezmącony spokój słonecznego, niedzielnego popołudnia został zniweczony przez pojawienie się czarodzieja. Penny początkowo też go nie poznała, a nawet nie zwróciła na niego uwagi dopóki jego teczka nie zahaczyła o jej rękę i wytrąciła jabłko z jej ręki.
Zmarszczyła brwi gniewnie, będąc gotowa spuścić słowny łomot obcemu mężczyźnie, jednak kiedy usłyszała głos dobiegający zza schylonych pleców, zamarła na moment. O jeju, ale zrządzenie losu. Zrobił to specjalnie?! Nie, na pewno tego nie zrobił.
- Wszystko w porządku - odparła cicho, starając się nie zachowywać swojego zwyczajnego tonu. Korzystając z okazji, że nadal jest odwrócony, sięgnęła szybko do torby i wyciągnęła z niej okulary przeciwsłoneczne i nasunęła je na nos. Pierwsze co przyszło jej do głowy to ucieczka przed Vincentem. Wstała ze schodka, minęła go i zaczęła szybko zbiegać po schodkach.
- Proszę zaczekać! - Usłyszała za swoimi plecami. Usłyszała głośny szelest dobiegający z dołu więc zerknęła na swoje nogi. Do jej podeszwy przyczepił się jeden z dokumentów, który wyślizgnął się z teczki lekarza. Poczuła, że stoi za nią. Schyliła się, uniosła lekko stopę i odczepiła zagubiony pergamin.
Złośliwość rzeczy martwych. Cholera - przemknęło jej przez myśl.
Odwróciła się i wręczyła uzdrowicielowi zgubę bez słowa.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Vincent Cramer on Nie 02 Cze 2013, 12:57

Cramer wcisnął wszystkie dokumenty do czarnej walizki i już miał zapiąć sprzączkę, gdy ktoś podsunął mu pod nos jeszcze jedną kartkę.
- Dziękuję. - gładko wysunął pergamin z dłoni kobiety i wsunął go do odpowiedniej przegródki. Dopiął zamek i dopiero wtedy podniósł wzrok na młodą, doskonale znajomą mu już z każdej strony czarownicę. Na jego twarzy pojawił się krótki, nieco sztuczny uśmiech. Panna Gladstone schowana za wielkimi okularami przeciwsłonecznymi miała minę cierpiętnicy. Zdecydowanie nie była zadowolona z tego, że się tu dziś spotkali. A on? Jemu to zachowanie było na rękę. Penelope była dorosła i wiedziała co robi. Jeśli uważała, że dziecinne unikanie się było w tej sytuacji odpowiednie, to co miał na to poradzić? Zatrzymać ją i próbować na siłę wytłumaczyć, że nie stało się nic złego? Po co? Skoro go unikała, to znaczy że miała jakiś powód. A jeśli żałowała tego, co stało się kilka nocy wcześniej to znaczy, że nie było w ogóle po co drążyć tematu. Nie zamierzał się narzucać.
Brunet skinął jedynie głową w jej kierunku, po czym wyminął ją i postawił swą aktówkę na jednej z ławek. Wydobył z niej wszystkie dokumenty, które wrzucił tam niedbale przed kilkoma minutami i rozprostował uważnie ich brzegi. Gdy wszystkie płachty pergaminu leżały już równo jedna na drugiej, dopiero wtedy wsunął je do przegródki i zasunął zamek, a następnie zabezpieczył całą teczkę zapięciem złotej sprzączki.
- Byłbym zapomniał. Mogłabyś mi powiedzieć co się stało z włosami Noemi Cramer? - mężczyzna już miał obrać właściwy kierunek i zniknąć czarownicy z pola widzenia, gdy przypomniał sobie, że miał zorientować się w sytuacji młodej Ślizgonki. Vincent przyłożył dłoń do czoła, tworząc z niej prowizoryczny daszek. Słońce znów dziś dawało się we znaki.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Penelope Gladstone on Nie 02 Cze 2013, 13:41

Myśli w jej głowie tłukły się gorączkowo. Każde z nich miało swoją rację dotyczącą wieczoru sprzed dwóch tygodni, ale żadne nie wypowiedziało jej głośno. Penelope jedyne co czuła to wszechogarniający wstyd, że pijana jak bela wskoczyła do łóżka znajomemu sprzed lat. I to wdowa, która nosi żałobę (nieważne, że już zbyt długo), po mężu! Nie chciała być oceniana przez uzdrowiciela, dlatego może go unikała. Nie wiedziała naturalnie, że ten niejedno w życiu już widział.
Obserwowała go, nie ruszając się z miejsca. Nie odchodziła, kiedy pakował dokumenty do teczki. Kiedy usłyszała jego pytanie, otworzyła lekko usta ze zdziwienia.
- Jestem pielęgniarką, nie fryzjerką - rzekła lekko urażona, robiąc skonsternowaną minę.
Okulary przeciwsłoneczne nieco przysłaniały jej twarz, więc nie wyglądała na aż tak urażoną jak w rzeczywistości była. Zaczęła myśleć gorączkowo o Noemi Cramer. Noemi Cramer.. To naturalnie jakaś krewna Vincenta. Dopiero teraz przypomniało jej się, że to ukąszona przez wampira Ślizgonka, która padła atakowi krwiopijcy jako pierwsza. Była to jednak tajemnica szkolna - tak określił ją dyrektor - i Penelope nie miała prawa puszczać pary z ust.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Vincent Cramer on Nie 02 Cze 2013, 21:41

- Doprawdy? - nie mógł nie pokusić się o odrobinę uszczypliwości. Uderzył dłonią w czoło i uniósł brwi w wyrazie sztucznego zaskoczenia jej słowami. - No tak, coś mi świta, że jesteś pielęgniarką.
Skoro zamierzała zachowywać się jak obruszona piętnastolatka nie zamierzał jej tego utrudniać. A wyglądała na dość rozsądną czarownicę.
- To już teraz rozumiem dlaczego byłem taki zdziwiony, gdy Noemi powiedziała mi, że pomagałaś jej obciąć włosy. Zazwyczaj nie wchodzi to w zakres podstawowych obowiązków szkolnej pielęgniarki. Mam więc prawo spytać o co chodzi?
O pogryzieniu przez wampiry naturalnie wiedział. Musiałby być skończonym idiotą, by nie zauważyć śladu po kłach na szyi. Nie licząc oczywiście tego, że Cramerówna poinformowała go o swojej wizycie w Skrzydle Szpitalnym. Brunet posłał czarownicy pytające spojrzenie.
- Nie obawiaj się. Powiedz mi tylko co się stało i zniknę Ci z oczu. Nie o to Ci chodzi?
Kąciki jego ust wygięły się w przesadnie grzecznym uśmiechu. Zaczęło mu nawet świtać w głowie, że źle zrobił nie wpuszczając Blodeuwedd do swojej sypialni. Ta pewnie po wszystkim zachowałaby się jak normalny człowiek, a nie dzikuska. Uzdrowiciel nie miał nawet ochoty pytać o co tak naprawdę chodzi. Po prostu w ogóle go to nie interesowało.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Penelope Gladstone on Nie 02 Cze 2013, 23:30

Nie wiedziała doprawdy, dlaczego jest w stosunku do niej tak bardzo opryskliwy. Penelope wcześniej nie miała nawet do czynienia z takimi ludźmi, dlatego też nie była do końca przekonana, jak się w takiej sytuacji zachować. Powinna się odgryźć? Odejść? A może go kopnąć w piszczel, żeby ją popamiętał?
- Noemi powiedziała, że ja...? - Urwała, unosząc lekko brwi ku górze. Świetnie. Wygląda na to, że wydała przed bratem tą niesforną nastolatkę, którą tak strasznie lubiła. A była już duża! Duża! Miała 26 lat i nie powinna już być angażowana w małe tragedie nastolatek.
- Na królową Elżbietę, chyba powinnam przestać kolegować się z piętnastolatkami - mruknęła bardziej do siebie, aniżeli do stojącego przed nią uzdrowiciela. Miała szczęście do tych dziewuch: strasznie polubiła Noemi, Nancy i Polly, ale nie sądziła, że będzie musiała za nie kiedyś świecić oczami. Ale w takim wypadku, kto od dziś będzie malował jej paznokcie prawej ręki?!
- Noemi padła ofiarą żartu jakiś kolegów, coś wspominała.. Ale nie przejmowała się aż tak. Trochę jej poprawiłam, to wszystko - wzruszyła ramionami, nie zagłębiając się w temat, bo nie znała też zbyt wielu szczegółów.
- Nie, nie o to mi chodzi - żachnęła się, a na jej twarzy wypiekły się czerwone plamy świadczące o zażenowaniu i złości jednocześnie. - Chodziło mi o głupią sowę, wiadomość, wizytę cokolwiek. Postaw mi kawę, co, Vincent? Jak się kogoś pieprzy, przynajmniej w Anglii, to się mu chociaż kawę stawia! Precla! - Warknęła, dźgając go palcem wskazującym w klatkę piersiową.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Vincent Cramer on Pon 03 Cze 2013, 00:43

Noemi powiedziała, że ja...?
Wspominałem już, że Cramer nienawidził się powtarzać? Penelope nie błyszczała w tej chwili intelektem.
- A znasz jakąś inną Penelope, która w dodatku pracuje jako szkolna pielęgniarka? - w powietrzu znów zawisło retoryczne pytanie, a Vincent uśmiechnął się ironicznie, przechylając głowę na bok. Sam na dobrą sprawę nie wiedział dlaczego nagle zebrało mu się na emanowanie sarkazmem i ironią. Wczoraj miał przeprawę z Noemi, a dziś los pchnął pod jego nogi tą niezrównoważoną Angielkę. W oczekiwaniu na kolejne rewelacje skrzyżował przedramiona na klatce piersiowej.
- Żartu kolegów?
Brunet zmarszczył brwi i powtórzył po niej, niczym echo. Noemi z pewnością zauważyłaby, że jego usta jeszcze nigdy nie zacisnęły się w tak wąską linię ze złości. Miał rację. Jak zawsze miał cholerną rację, a ta mała, wredna żmija zamydliła mu oczy. Mężczyzna zaczął w głowie układać plan przemówienia, które sprzeda młodej Włoszce po powrocie do domu.
Kilka osób spojrzało na nich podejrzliwie, gdy kobieta wspomniała o sowach. Słowa pielęgniarki wywołały u niego zaskoczenie, którego nie sposób było ukryć.
- Sama nie mogłaś się odezwać? - spytał dopiero po dłuższej chwili, gdy do końca przeanalizował jej słowa. Kolejna, która wychodziła z założenia, że umie czytać w myślach. Całą osobą mężczyzny zawładnęło rozbawienie, które na twarzy uwidoczniło się w postaci pobłażliwego uśmiechu. - Uciekając z mojego mieszkania nie wyglądałaś na taką, która następnego dnia będzie miała ochotę na chociaż rozmowę. Nie zachowujmy się jak dzieci, Gladstone.
Cramer spuścił wzrok na palec wskazujący, który czarownica wbijała w jego klatkę piersiową podkreślając każde kolejne słowo. Gdyby tylko Gladstone zdawała sobie sprawę z tego jak w tym momencie Włoch nabrał ochoty na powtórzenie wybryku sprzed dwóch tygodni, pewnie znów zwiałaby stąd niczym głupia gąska. Wyglądała niezwykle pociągająco, a jej pełen oburzenia ton był w tym momencie na swój sposób uroczy. Opanuj się. Opanuj się. Opanuj się.
Mężczyzna zacisnął szczękę i zaczerpnął kilka głębokich oddechów. A gdy wszystkie te zabiegi nie zdołały opanować skutków, jakie przyniósł ze sobą wyrzut testosteronu do jego krwiobiegu, nachylił się nad szatynką i wpił swoje usta w jej chłodne wargi, na których wciąż znajdował się posmak jabłka. Otoczył ją ramieniem w talii i przyciągnął do siebie, więziąc w mocnym uścisku.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Penelope Gladstone on Pon 03 Cze 2013, 01:04

- No, kolegów. Noemi ma na pewno jakiś kolegów, to miła i atrakcyjna nastolatka. - Wzruszyła ramionami.
Vincent pewnie nie chciał słyszeć o tym, że jego młodsza siostra może być atrakcyjna dla kogokolwiek. Jak to starszy brat. Kiedyś ona i Miles też mieli taką rodzinną relację, kto wie, może i teraz starszy brat przejąłby się nieporadnością Penelope w stosunku do jego kolegi z pracy. A może nawet podniósłby na niego rękę wiedząc, jak skrajne emocje w niej wywołuje?
Sama nie mogłaś się odezwać?
Uniosła lekko brwi ku górze. Przez moment stała jak wryta, a potem roześmiała się w głos.
- A kim Ty jesteś? Księciem Harrym, żeby to kobieta się do Ciebie pierwsza odzywała?
Słyszała coś o trzech dniach, po których dzwoni się do dziewczyny po pierwszej randce czy spotkaniu. Słyszała, że istniała jakaś etykieta randkowania, ale nie wiedziała, czy tyczy się to przygodnego seksu ze starym znajomym starszego brata. Żaden niepisany kodeks jednak na pewno nie zawiera w sobie zasady nieodzywania się do siebie przez dwa tygodnie, tego była pewna.
Jego reakcja zbiła ją nieco z pantałyku. Pomimo zaskoczenia, jej dłonie mimowolnie powędrowały do jego twarzy i spoczęły na lekko zarośniętych policzkach. Jej gorączkowe myśli odbijały się echem w jej głowie, zlewając się w jedną, niespójną i niezrozumianą całość. Wiedziała tylko, że chce go całować. Pomimo tej całej szopki, która wynikła z ich znajomości.
Gdy oderwała się od niego, nadal nie pozwoliła wypuścić siebie z jego mocnych objęć.
- Co ja mam z Tobą zrobić, co, Vincent? - Jęknęła, kładąc drobne dłonie na jego ramionach.
avatar
Penelope Gladstone
Pielęgniarka Szkolna


Wiek : 32
Skąd : Leeds, Anglia
Krew : szlama
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t686-skrytka-pocztowa-penelope

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Vincent Cramer on Pon 03 Cze 2013, 01:27

Tak jak podejrzewała Cramer puścił mimo uszu jej uwagę na temat Noemi. W jego mniemaniu i wyobraźni była przede wszystkim aseksualna, później nie miała żadnych kolegów, a na samym końcu spędzała wieczory na rozmowach z koleżankami pokroju Sophie. Zdrowy rozsądek oczywiście już dawno go z tego powodu wyśmiał, ale nie przeszkadzało mu to w dalszym fantazjowaniu. Cramerówna tak dalece odbiegała od ideału, który kiedyś sobie wypracował, że wolał ekstramalnie naginać rzeczywistość, niż zrozumieć to, że dziewczyna przeżywa właśnie szaleńczą miłość i najchętniej zabiłaby go za brak zgody na wyjazd do Szkocji.
- Nie mam zwyczaju odzywać się do kobiet, które uciekają z mojej sypialni nad ranem z miną cierpiętnicy.
Brunet przesunął dłonią po plecach czarownicy, z drugiej zaś ręki wypuścił teczkę i wsunął ją w rozpuszczone włosy Penelope. Już dawno rozebrał ją wzrokiem i gdyby nie setka ludzi, która błąkała się bez celu po placu dawno zrobiłby to również przy pomocy swoich górnych kończyn.
- Hm? - mruknął nieprzytomnie, gdy Gladstone jęknęła coś pod nosem. Był zbyt zaaferowany rozpierającym go pożądaniem, by się nad tym teraz zastanawiać. I nie wiedział czy wynikało to z tego, że czuł się rozochocony na kontakt z kobietą po ostatniej nocy, czy to Angielka tak na niego działała. Nie czekając na to, aż czarownica znów zacznie zdroworozsądkowo analizować swoją sytuację chwycił ją za rękę i pociągnął za sobą w kierunku wąskiej, opustoszałej alejki. Upewniwszy się, że nikt ich nie widzi teleportowali się do posiadłości przy Regen Street 7, czemu towarzyszyło ciche pyknięcie.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Thomas Fields on Pon 17 Cze 2013, 21:59

Nie wiedział gdzie szukać siostry, chodził po Londynie, swoim ubiorem zwracając na siebie uwagę ludzi, których mijał. Po kilkunastu minutach dotarł na Trafalgar Square. Był wyraźnie zdenerwowany, każda kobieta, którą mijał, z daleka  wyglądała jak Penelope, ale czym bliżej podchodził okazywało się, że to ktoś inny. Nie wiedział co robić dalej. Snuł się bez celu po placu rozglądając się wokół siebie.
- To wszystko przeze mnie! To wszystko moja wina! - wykrzyknął. Grupka ludzi, która przechodziła obok niego, aż zwróciła twarze w jego stronę. Rozmyślał gorączkowo co robić dalej, ale nic nie przychodziło mu na myśl. Czuł jak robi mu się słabo, usiadł zdenerwowany na środku placu, łzy same zaczęły napływać mu do oczu. Kilka osób widząc jego bladą jak papier twarz, zatrzymywało się obok niego, pytając czy wszystko z nim w porządku. Każdego z osobna zbywał krótkim: tak. Starał się uspokoić, co w ogóle mu nie wychodziło.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Pon 17 Cze 2013, 22:06

Musiała odpocząć. Gdyby była postacią z mugolskiej gry, której obok wyświetlał się pasek z podstawowymi funkcjami życiowymi, wszystkie były poniżej przeciętnej. Była głodna, zmęczona i marzyła przynajmniej o prysznicu, bo od dzisiejszego biegania była spocona jak po przynajmniej kilku godzinach treningu bez przerwy. Powolnym krokiem przemieszczała się przez Tafalgar Square, szatę trzymając przewieszoną przez ramię i dzięki swojemu zamyśleniu ponownie wpadła na Miles'a.
- Rany boskie, znowu ląduję nosem na Twoim torsie - skomentowała, rozmasowując policzki. Była niższa niż wcześniej, bo przy okazji zmieniła szpilki na zwykłe buty, na płaskiej podeszwie. Dopiero po chwili doszedł do niej sens wykrzykiwanych słów.
- Ty znowu o tym? Człowieku, uspokój się w końcu - westchnęła, lecz widząc, że siłą argumentów słownych nic nie zdziała, najzwyczajniej w świecie uderzyła go w twarz, odsuwając się instynktownie do tyłu.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 17 Cze 2013, 22:18

Pyknęło i przed waszymi stopami spali niczym z nieba nieprzytomni i pobici do krwi Penelope i Vincent przeniesieni przez świstoklik. 

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Thomas Fields on Pon 17 Cze 2013, 22:24

Znów poczuł uderzenie w tors, nie zwróciłby na to najmniejszej uwagi, gdyby nie dobrze znajomy mu głos.
- To wszystko moja wina! - wykrzyknął w stronę kobiety, blady jak ściana, niemalże zalewając się łzami. Dyrektorka filii, próbowała coś mówić do niego, ale on nie zwracał na jej słowa uwagi.
- To przeze mnie! - powtarzał oskarżycielskim tonem w kółko, na zmianę ze słowami: to moja wina. Dopiero gdy poczuł uderzenie w twarz, otrzeźwiał trochę.
- Ona zniknęła! - przytulił się do Morwen, niemal przewracając ją. -  Oni ją porwali! - do jego oczu zaczęły napływać łzy. Nie wiedział co robić, był kompletnie bezsilny.
- Pomóż mi... - odparł, patrząc jej prosto w oczy. Nagle usłyszał ciche pykniecie i przed nimi pojawiła się dwójka pobitych, nieprzytomnych ludzi. Wśród nich rozpoznał Vincenta i siostrę. Odskoczył od Walijki i uklęknął przy siostrze, tuląc ją nieprzytomną do siebie.
- Zabierzmy ich stąd, jak najszybciej... - odparł. Dalej był przeraźliwie blady i zdenerwowany, na pewno pozytywnie nie wpłynie to na jego zdrowie.
Po chwili zebrali ich w mało uczęszczane miejsce, upewniając się uprzednio czy nie ma żadnego mugola i w czwórkę teleportowali się do szpitala.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Sro 26 Cze 2013, 21:54

Kolejny dzień podczas którego nie działo się nic i kolejny, który denerwował ją do tego stopnia, że podczas swojej pięciominutowej wizyty w szpitalu nie odezwała się do nikogo. W zasadzie jej spojrzenie mówiło samo za siebie: nie podchodź, bo Cię uduszę jedną ręką. Dzisiaj zadziałało na nią prawo serii a wstanie lewą nogą i uderzenie najmniejszym palcem u stopy o szafkę było jego początkiem. Później oblała się gorącą kawą, dodatkowo o mały włos nie zrobiła dziury w bluzce, kiedy usilnie próbowała zaprać plamę, a następnie uznała, że zrobi sobie spacer. W efekcie jej parasol nie wytrzymał siły padającego deszczu, że i tak przemokła do suchej nitki. Jedynym plusem w sytuacji było to, że się nie pomalowała, bo skoro już paradowała w stroju zmokłej kury z przyklapniętymi włosami, to spływające po twarzy czarne strugi po tuszu do rzęs i eyelinerze przelałyby czarę goryczy.
Takim sposobem po wyjściu ze szpitala skierowała się na Trafalgar Square. Szpilki, które zaczęły jej ciążyć z każdym krokiem, najzwyczajniej w świecie zdjęła i szła przed siebie machając nimi na prawo i lewo. Nie wiedziała która była godzina, ale na pewno coś po dziewiątej. Okolicę oświetlały jedynie latarnie, choć z mizernym skutkiem, a w promieniu kilometra była chyba jedyną żywą duszą, która wpadła na tak idiotyczny pomysł jak wychodzenie z domu w taką pogodę. Dlatego doszła do wniosku, że usiądzie na chwilę i sobie porozmyśla w spokoju. Wybrała ławkę pod drzewem, częściowo osłoniętą przed deszczem, a kolejnym pozytywem dnia był brak burzy! Gdyby nagle zaczęło grzmieć prawdopodobnie umarłaby na zawał lub zaczęła zwiewać gdzie pieprz rośnie. Wyjęła z torebki papierosa i cudem zapaliła go, buty stawiając obok siebie. Nie wzięła pod uwagę tego, że w tym momencie jest idealną pożywką dla Proroka i bandytów, którzy są dla niej wyjątkowo miłymi bandytami. To życzą jej miłego dnia, to ją pozdrawiają... krótko mówiąc: szło oszaleć. W tym momencie było jej obojętne co się stanie. Prawo serii wciąż działało, a Walijka zapomniała, że w takim stanie jak dziś przyciąga do siebie kłopoty jak magnes. Podobnie było w przypadku gwałtu: wyszła wściekła na świat na uspokajający spacer do lasu czy parku, a skończyło się tak, jak się skończyło. Przez ciało aurorki przeszedł nieprzyjemny dreszcz, nasilający się zwłaszcza przy linii kręgosłupa, ale ona jedynie objęła się ręką, wyciągając rozprostowane nogi przed siebie.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Liam Cryan on Czw 27 Cze 2013, 14:39

Okazało się, że przeniesienie z Craigavon nie było tak wielkim przedsięwzięciem, jak się spodziewał. Nawet rezygnując z magicznych sposobów na przemieszczanie się, na dostanie się do Anglii nie zmarnował szczególnie dużo czasu. Ten zaś, którzy rzeczywiście uciekł mu przez palce, dobrze spożytkował.
Bo w końcu musiał kiedyś pomyśleć.
Po wyjściu z pociągu wsiadł autobus i teraz, odchylając głowę do tyłu na oparciu i zamykając oczy, próbował sobie wszystko usystematyzować. Tylko, że to okazało się trudne. Nie chodziło o to, że nie mógł sobie czegoś przypomnieć - pamiętał wszystko, co trzeba było. Nawet nazwiska, gdyby ktoś sobie życzył, choć nie gromadził ich celowo, zapamiętywał raczej mimochodem. Nie amnezja była jego problemem. Nie było nim również wyparcie, bo przecież zawsze do wszystkiego przed samym sobą się przyznawał. Tak, zabiłem matkę Elaine. Tak, tego policjanta z Belfastu także. I urzędnika z ministerstwa również. I jeszcze... A jednak nie potrafił uporządkować myśli. Chyba nie wiedział nawet, dlaczego tak naprawdę przyjechał do Anglii.
Pod wpływem chwili zdecydował się wysiąść dwa przystanki wcześniej. W ostatnim momencie dopadł zamykających się już drzwi i opuścił autobus. Oglądając się za odjeżdżającym pojazdem zmrużył stalowoszare oczy, by po ledwie chwili zawahania ruszyć w kierunku dzielnicy mieszkalnej Londynu. Torba podróżna przewieszona przez ramię, przytrzymywana za uchwyt niewygodnie wygiętą, prawą ręką, przy każdym kroku obijała mu łopatkę.
Nie spieszył się. Dotychczas nie zdarzyło mu się podróżować zbyt wiele, teraz jednak, będąc w zupełnie nowym, nieznanym miejscu, chciał je chłonąć całym sobą. Zewsząd otaczały go rzednące tłumy mówiących z dziwnym akcentem Londyńczyków, on zaś zastanawiał się, któremu z nich powinien poświęcić więcej uwagi. Któremu z nich powinien przyjrzeć się tak, jak nie zdążył przyjrzeć się matce Elaine. Jeśli czegokolwiek żałował w związku z tamtym dniem, to jedynie tego, że nie spojrzał jej w oczy. Nie chciał wtedy czuć jej bólu. Bał się. Od tamtego czasu jednak wiele się nauczył. I brał na swe barki każde cierpienie, którego był powodem. Dzięki temu nigdy nie zaczął rozkoszować się śmiercią, nigdy nie stracił rozumu i nigdy nie poczuł się lepszym. Gdyby do tego doszło, najzwyczajniej by przegrał.
Mijał właśnie jakąś kobietę i nawet jej nie poznał. Wspomnienia z nią związane nie tyle się jednak zatarły, co po prostu znajdowały w innej szufladce. Teraz poświęcał się swym zjawom i swej idei, nie zaś tym nielicznym, celowo zachowanym wspomnieniom. W chwili, w której miał zacząć życie w nowym, tętniącym życiem mieście - mieście będącym, jak każda stolica, uosobieniem tego, z czym walczył - chciał mieć porządek w głowie. Musiał go mieć. Póki co nie miał czasu na to, by wspominać.
avatar
Liam Cryan
Wykładowca: Aurorstwo


Wiek : 35
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t701-skrytka-pocztowa-liama-cr

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Czw 27 Cze 2013, 15:02

Wyglądała na dobrą sprawę jak siedem nieszczęść, a przypadkowy przechodzień mógłby pomyśleć, że miała ciężki dzień lub jest załamana nerwowo. Albo, że właśnie pali ostatniego papierosa przed popełnieniem samobójstwa. Bo tak właśnie teraz wyglądała. Na dodatek pod wpływem zimna jej dłoń zaczęła nieco drżeć, podobnie jak całe ciało, ale nie przejęła się tym do tego stopnia, żeby pośpieszyć się z dopaleniem papierosa. Obserwowała właśnie swoje stojące na ławce szpilki, zastanawiając się czy da je radę odratować po powrocie do domu i nie przyszło jej nawet do głowy, żeby zerknąć na swoje stopy, w które na pewno wbiło się jakieś szkiełko bądź kamyczek. Nie była jednak pochłonięta myślami do tego stopnia, by zapomnieć o bożym świecie. Gdy przed oczami mignęła jej sylwetka mężczyzny, instynktownie wsunęła się wgłąb ławki, bo sytuacja za bardzo przypominała jej tamtą noc, ale zaraz po tym uspokoiła się powtarzając sobie w głowie "nie popadaj w paranoję". Jej spokój nie potrwał długo, bo kiedy osobnik był na tyle blisko, żeby mogła mu się przyjrzeć rozpoznała go od razu.
- No proszę, jeśli w Twoim słowniku jutro oznacza za kilka lat to gratuluję z całego serca, Liam - odezwała się, wyrzucając resztkę papierosa w kałużę. Jej słowa na pewno nie pozostały obojętne, bo mężczyzna zatrzymał się a wtedy miała pewność, że to on. Myślała, że gorzej być nie mogło a jednak prawo serii nadal obowiązywało... momentalnie podniosła się z ławki, stając przed Irlandczykiem. Naturalnie była niższa, bo nie dość, że przewyższał ją o około piętnaście centymetrów, jeśli nie więcej, to do tego stała bez butów.
- Ty dupku! - fuknęła w końcu uderzając go pięścią w ramię. Teraz na pewno musiał ją poznać; poznali się kilka lat temu na jednej z jej delegacji. Morwen młoda i głupia, korzystała z życia aż nadto. Pewnego dnia poznała Liama, w zasadzie już nie pamiętała w jakich okolicznościach, potem zwykła gadka-szmatka poprowadziła ich do czegoś więcej, ale wydawało się, że nie było to puste uczucie. W przeddzień wyjazdu powiedziała, że właściwie nie musi wracać z powrotem do Londynu, żeby to przemyślał i pojawił się nazajutrz na stacji. Niestety, nie skończyło się to tak jak w romantycznym filmie, o czym może świadczyć aktualna sytuacja.
- Byłam jedną z wielu, co? - uderzyła go jeszcze raz, tym razem w tors. Wiedziała gdzie uderzać, żeby bolało, jednak nie z taką siłą, by zrobić mu krzywdę. Dla zwykłego przechodnia pojawiała się właśnie kolejna furtka: wyglądała jak kobieta niezrównoważona, a dokładniej: kobieta niezrównoważona psychicznie, przemoknięta do suchej nitki, rzucająca się z pięściami na biednego przechodnia. W jej oczach nie było teraz nic poza chłodem zmieszanym z obojętnością, a do tego potwierdziły się słowa, że bywa zbyt impulsywna. Całość wizerunku furiatki dopełniały nasilające się dreszcze.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Liam Cryan on Czw 27 Cze 2013, 15:25

Jadąc do obcego miasta zakładał, że rzeczywiście będzie ono obce. Nie przyjechał tu jako uciekinier, nie próbował ukryć się przed mężem kochanki ani żoną-furiatką, tym niemniej liczył na pełną anonimowość. Chciał poznawać miasto i dać mu się poznać. W swych planach nie przewidywał, że znajdzie się tu ktokolwiek, kto sprawi, że czar pryśnie. Nie sądził, że już pierwszego dnia po przyjeździe, po pierwszych kilku krokach na londyńskiej ziemi miasto stanie się znacznie bardziej znajome niż, być może, by chciał.
Nie jednemu na świecie na imię było Liam, ale teraz dobrze wiedział, że wołający głosik skierowany jest do niego. Nawet, gdyby na tej konkretnej uliczce nie był akurat sam z nierozpoznaną kobietą - ostatni przechodnie oddalali się już, oglądając co najwyżej z daleka przez ramię - gdyby otaczał go tłum Londyńczyków, wiedziałby, że to o niego chodzi. Znał przecież doskonale ten głos. I ten ton również znał, choć nie był pewien, czy słyszał go akurat w wykonaniu tej kobiety.
Zatrzymał się i obrócił, spoglądając na brązowowłosą. To, że włosy ma brązowe, pamiętał raczej, niż rzeczywiście teraz widział poprzez strugi deszczu. Ze stoickim spokojem przeczekał pierwszy atak, nie cofając się także w obliczu nagłej agresji fizycznej. Nie podejrzewał, by Blodeuwedd postanowiła potraktować go niewybaczalny, a skoro tak, to nie miał po co interweniować. Jedną dłonią wciąż więc trzymał torbę przewieszoną na prawym ramieniu, drugiej zaś nie miał zamiaru wyciągać z kieszeni płaszcza. Nie skrzywił się też, choć miał do tego pełne prawo - najwyraźniej studia aurorskie obejmują także szczególne przygotowanie kobiet do robienia scen - lecz odczekał, aż kobieta przerwie, by nabrać oddech. Dopiero wtedy postanowił udowodnić, że wciąż umie mówić.
- Już? - To, że stała tak blisko niego, miało jedną zasadniczą zaletę - mógł przynajmniej widzieć wyraz jej twarzy. Wprawdzie potrafiłby się go też domyślić, ale dużo lepiej widzieć na własne oczy, jak bardzo jest wściekła. - To teraz zaproś mnie do siebie, bo na ulicy nie będziemy rozmawiać.
Z tymi słowy cofnął się o krok i wyciągając rękę z kieszeni, wskazał drogę przed sobą. Prowadź. Cała jego postawa świadczyła o tym, że na ten moment dyskusję uważał za zakończoną. Ostatnim, czego sobie życzył, była scena uliczna z rozhisteryzowaną aurorką - i to nie byle jaką aurorką, bo, z tego co kiedyś się dowiedział, dyrektor tutejszej filii - w roli głównej.
Chwilę później niespiesznie podążał za nią aż na próg jej mieszkania, w między czasie dochodząc do wniosku, że następnym razem powinien lepiej wybrać cel swojej podróży.
avatar
Liam Cryan
Wykładowca: Aurorstwo


Wiek : 35
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t701-skrytka-pocztowa-liama-cr

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Ross Seth Davies on Wto 09 Lip 2013, 11:00

Ostatnio Ana bardzo potrzebowała Ross'a, lecz ten się nie pojawił. Teraz miał zamiar jej to wynagrodzić. Odnalazł w mieszkaniu magiczne urządzenie, które zwie się telefonem komórkowym. Odkąd pracował używał tego cudu natury, jednak nie był mu za bardzo potrzebny. Nie lubił rozmawiać przez telefon, wolał spotkania w cztery oczy. Tym razem postanowił wziąć aparat ze sobą, aby być w kontakcie ze swoją dziewczyną. Ubrał się w spodenki hawajki i pasującą do tego koszulę. Dzisiaj nie zakładał okularów, tylko soczewki. Na zwykłe okulary nie założyłby okularów przeciwsłonecznych. Wyszedł z domu i ruszył przed siebie. Po jakimś czasie trafił na Trafalgar Square. Usiadł na skwerku i wyciągnął telefon. Chciał zrobić Anie prezent, więc napisał jej krótką wiadomość, że czeka na nią na Trafalgar Square. Po napisaniu wiadomości zablokował telefon i poszedł do pobliskiej kwiaciarni. Kupił tam średniej wielkości bukiet kwiatów złożony z róż i innych kwiatów. Wrócił po chwili na to samo miejsce, z którego napisał SMS'a.
avatar
Ross Seth Davies
Student: Aurorstwo


Wiek : 27
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t685-skrytka-pocztowa-ross-a-s

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Ana Vedran on Wto 09 Lip 2013, 21:28

Środek dnia, jakby na to nie patrzeć. Biegła więc korytarzem Fili w okropnie wysokich szpikach w zwyczajnej sukience próbując złapać jakiekolwiek zlecenie wyjazdu poza mury tej smutnej i dość ponurej instytucji kiedy jej telefon zaczął brzęczeć. Wyciągnęła go więc z kieszeni, ale widząc, że nadawcą wiadomości jest Ross wrzuciła go do tej kieszeni z powrotem. Vedran, nie bądź suką..., a tak sumienie. Głosik sumienia stał się natarczywy, więc w końcu wyciągnęła telefon i odczytała wiadomość.
- Idę na lunch. - rzuciła do recepcjonistki niewiele od niej starszej, a ta kiwnęła głową ze zrozumieniem. Ledwie Ana minęła drzwi i już teleportowała się w ślepy i zwykle pusty zaułek niedaleko Trafalgar Square, po czym zdecydowanym krokiem ruszyła w tylko sobie znanym kierunku rozglądając się przy tym na wszystkie strony. Nie wyglądała jednak jak turystka, a jej kroki były zdecydowane i zaakcentowane stukotem szpilek, więc żaden "Może chce pani porozmawiać o Jezusie Chrystusie" nie ważyłby się podejść i o to jej generalnie chodziło. Kiedy zobaczyła Rossa stojącego z kwiatkami nieopodal na chwilę się zatrzymała. Posłuchał ciotki Margaret? Posrało go? Nie, Ross był mądrym facetem. Uśmiechnęła się więc i uspokoiła samą siebie w duchu, że oświadczyn żadnych nie będzie i podeszła do Daviesa krzyżując dłonie na piersi.
- Cześć, znamy się? - rzuciła nieco urażonym tonem przechylając nieco głowę. Co jak co, ale ona była zawsze kiedy jej potrzebował. Nawet teraz ryzykując tym samym swój staż w Fili.
avatar
Ana Vedran
Auror


Wiek : 29
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Ross Seth Davies on Wto 09 Lip 2013, 21:51

Chłopak siedział na skwerku, kiedy nagle doszedł do niego stukot obcasów. Dużo tu tatkich było, ale te były niepowtarzalne. Uśmiechnął się, kiedy zobaczył pannę Vedran. Miał nadzieję, że się nie spłoszy widząc bukiet. Każdy mógłby pomyśleć, że Ross ma zamiar się oświadczyć, jednak tak nie jest. Przynajmniej nie teraz. Często rozmyślał o tym i bał się reakcji Any. Wyszedł jej naprzeciw i w końcu doszły do niego jej słowa. Zrobiło mu się przykro, ale wiedział, że dziewczyna jest urażona.
- Tak, znamy się Słoneczko - wyciągnął bukiet w jej stronę. - Chciałem Cię przeprosić, coś mi wypadło i nie mogłem przyjść, ale widzę, że nie umarłaś z głodu - ucieszył się.
Zależało mu na Anie, teraz będzie dosłownie na każde jej zawołanie. Nagle przyszło mu coś na myśl, jednak woli poczekać z tą myślą na odpowiedź Chorwatki.
avatar
Ross Seth Davies
Student: Aurorstwo


Wiek : 27
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t685-skrytka-pocztowa-ross-a-s

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Ana Vedran on Sro 10 Lip 2013, 11:33

Zmrużyła nieco powieki i widać było, że jest zła. Potrzebowała go wtedy, naprawdę. Mógł zadzwonić, odezwać się jakoś, puścić znaki dymne, a tu nic. Cisza. Prawdopodobnie gdyby w jakikolwiek sposób dał znać, że żyje i nie może się spotkać to przepuściłaby mu. On jednak tego nie zrobił. Widząc jego beztroską reakcję zmrużyła powieki jeszcze bardziej tak, że przypominały małe szparki.
- Nie chodziło o jedzenie, Davies. Jestem dorosła, potrafię zdobyć pożywienie. - powiedziała przechylając nieco głowę. Widać było, że tak łatwo przeprosić się nie da, bo to naprawdę ją zabolało. Nie to, że nie ma czasu, ale to, że olał ją ciepłym moczem, jakby w ogóle jej nie było. Wzięła od niego kwiaty które jej dawał i kiwnęła jeszcze głową na znak, że usłyszała jego przeprosiny. Tak łatwo nie zamierzała ich jednak przyjąć.
- Sam wróciła na wakacje? - zapytała chcąc przerwać tą ciszę która między nimi zapanowała i która była dla niej nieznośna i uwierała. Tak jak czyjeś paluchy które wbijały się między jej żebra. Cisza z gatunku cisz nieznośnych, konieczna wręcz do przerwania. Inaczej kto wie? Może z oczu Any popłynęłyby nawet łzy? Wbrew pozorom które stwarzała od dziecka gdzieś tam w środku była wrażliwa, może nawet nadwrażliwa, a takie sytuacje i takie cisze sprawiały, że przypominała sobie, że wciąż ma coś takiego jak kanaliki łzowe.
avatar
Ana Vedran
Auror


Wiek : 29
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Ross Seth Davies on Sro 10 Lip 2013, 11:46

Davies nie wiedział już, co w ogóle ma myśleć. Mina mu zżedła(?). Pierwszy raz zawiódł Anę. Nigdy wcześniej tego nie robił, w końcu musiał być ten pierwszy raz. Ta cisza naprawdę była nieznośna, na szczęście dziewczyna przerwała ją.
- Tak, przyjechała, ale może pojedzie też do Selston do rodziców - odparł.
W jego domu mieszka również ich brat Thomas. Wcześniej udawało się, że nikogo nie było u niego w domu i mógł spędzić z Aną romantyczny wieczór.
- Dałabyś się gdzieś zaprosić wieczorem? - zagadnął.
Chciał ją lepiej przeprosić. Powinien się wykazać i powiedzieć, że to był pierwszy i ostatni raz. W końcu te x lat do czegoś zobowiązuje.
avatar
Ross Seth Davies
Student: Aurorstwo


Wiek : 27
Skąd : Selston
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t685-skrytka-pocztowa-ross-a-s

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Ana Vedran on Sro 10 Lip 2013, 17:52

Widziała, że Ross tak naprawdę nie wie co ma zrobić, a ona czuła się tak jakby zrobiła mu naprawdę wielką krzywdę. Jednak przecież to nie była jej wina. Ona zawsze była. Zawsze. On ostatnio nie bywał prawie wcale, a w dodatku nie widział w tym nic złego i chciał to wszystko obrócić w coś na kształt żartu. Tyle, że An to w ogóle nie śmieszyło. Słysząc, że jego siostra wróciła pokiwała głową. I tak Sami nigdy za nią nie przepadała i pewnie gdyby to nie było prawnie zabronione, mała Davies udusiłaby ją poduszką w trakcie spokojnego snu. Słysząc zdanie-zaproszenie zmarszczyła nieco czoło i po prostu zrobiła coś, czego nie robiła nigdy: wybuchła.
- NIE. Uczę się, Davies. Mam egzaminy, jest końcówka sesji. SESJA! Słyszałeś takie słowo czy nie występuje w Twoim słowniku? A teraz mam praktyki. PRAKTYKI. Coś o czym zapomniałeś dawno temu. A potem jadę z Jul na wakacje. O, to słowo chyba znasz. - w oczach pojawiły się łzy i jedna pojedyncza spłynęła po jej policzku. Otarła ją szybko wierzchem dłoni, po czym odwróciła się ze złością.
- I nie dzwoń. Odezwę się jak mi przejdzie. - rzuciła na do widzenia, po czym ruszyła szybkim krokiem w kierunku z którego przyszła, a kiedy mijała jeden z koszy bez zastanowienia wrzuciła do niego kwiaty od chłopaka. Gdy tylko doszła do ciemnej uliczki teleportowała się do pracy, by tam rzucić się w wir zajęć na zasadzie "przynieś, podaj, pozamiataj" i zapomnieć o całym bożym świecie.
avatar
Ana Vedran
Auror


Wiek : 29
Skąd : Lastovo, Chorwacja.
Krew : półkrwi.
Majątek : bogata.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Trafalgar Square

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach