St James Park

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Go down

St James Park

Pisanie by Konrad Moore on Wto 23 Kwi 2013, 18:50

First topic message reminder :



Jest najstarszym z parków wchodzącym w skład królewskich parków w Londynie. Pogrążone w cieniu drzew alejki zachęcają do długich spacerów.
avatar
Konrad Moore
Minister Magii


Wiek : 75
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: St James Park

Pisanie by Izzy Izumi on Sro 07 Sie 2013, 18:42

- Jeśli chcesz, możemy pochodzić razem - odpowiedział. Londyn był zarówno tajemniczym i magicznym miejscem, jak i pięknym. Niektóre rzeczy można było wyczytać z niego, jak z otwartej księgi. - O, ile Ci to nie będzie przeszkadzać.
Spędził tu kawałek swojego życia. Uliczki, różnego rodzaju widoki nie wydawały mu się już niczym strasznym. Przyzwyczaił się do inności, którą mógł tu zaobserwować. Ba, Izzy nie był też do końca normalnym chłopcem. W swoje jedenaste urodziny odkrył prawdę, kim jest i co może zrobić - został przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa, Hogwartu. Właśnie wtedy jego życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni.
- Masz jakieś zwierzątko? - spytał. Ostatnio dużo się nad tym zastanawiał, bo nie było okazji by porozmawiać z Riką i pośmiać się. O, tak...
avatar
Izzy Izumi
Student: Aurorstwo


Wiek : 23
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : Skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Rika Shaft on Sro 07 Sie 2013, 19:35

- Super! Razem raźniej - uśmiechnęła się szczerze. Cóż, może i nie mieszkała w Londynie tak długo jak Izzy, ale te kilka lat wystarczyło żeby poznała każdy jego zakątek. Jednak wizja jakiegoś towarzystwa, spodobała się Rice. Fakt, że często preferowała samotne wędrówki, jednak dzisiaj miała tak dobry humor, że koniecznie musiała się nim z kimś podzielić.
Na pytanie chłopaka uśmiechnęła się niepewnie.
- Cóż... w ostatnim miesiącu szkoły przygarnęłam kociaka. No ale wiesz jak jest. Gdyby przełożone się dowiedziały, od razu by go wyrzuciły na ulicę. No więc ukrywam go gdzie tylko mogę. Nie jest to łatwe, ale jakoś sobie radzę. Martwie się, bo wiem że w akademiku dalej będę musiała go ukrywać, tam na pewno będzie to samo, więc nie wiem jak dalej tak pociągne... Zastanawiałam się już, czy przypadkiem jednak nie oddać go komuś, może Polly? Ona uwielbia zwierzaki, a tak chyba byłoby rozsądniej, nie sądzisz? No ale przywiązałam się już do tego Rudzielca, szkoda mi go będzie oddawać. Sama już nie wiem co robić - no i się rozgadała. W tym momencie Izzy trafił w czuły punkt dziewczyny, dobrze wiedział że ma słabość do zwierzaków, powinien się więc domyśleć, że to pytanie przyniesie właśnie takie konsekwencje.
avatar
Rika Shaft
Studentka: Magiczne Stworzenia


Wiek : 23
Skąd : Los Angeles
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t703-skrytka-pocztowa-rika-sha

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Izzy Izumi on Sro 07 Sie 2013, 19:48

Samotność nigdy nie była dobra dla innych. Często ludzie potrzebowali kogoś, by porozmawiać o wszystkim i niczym, pouśmiechać się i pośmiać z głupot. Takie spacery mogły zaowocować w niespodziewane przygody i jeszcze bardziej niesamowite, zaskakujące wydarzenia. Nigdy nie powinno się być pewnym, co można zobaczyć, choćby w krzakach. W świecie, gdzie istniała magia - nic nie było już takie samo. Nawet zwykły cukierek... Albo telewizor. No dobra, bez przesady.
- Mam nadzieję, że nie mówisz tego na odwal się - wytknął język. Izzy znał już trochę Rikę i czasami nie spodziewał się tego, co może powiedzieć. Potrafiła go zaskoczyć, jak nikt inny. Była momentami nieprzewidywalna, jak burza. - To jaki będzie pierwszy punkt naszej wycieczki?
Zwierzęta nie tylko były jej słabym punktem. Izzy też uwielbiał przyrodę, otaczającą go na co dzień. Śpiew ptaków, ganianie się przez psy i koty. Nie tylko. Nie podobało mu się, jak różnego rodzaju korporacje typu KFC czy McDonalds wyniszczały zasoby ziemskie. Właściwie, najgorsze w tym wszystkim było wycinanie drzew w lasach amazońskich - zielonych płucach ziemi i wyniszczanie ekoklimatu przez co zwierzęta nie mają gdzie żyć i mieszkać. Wszystko przez głupie zachcianki egoistycznych ludzi, gdyby kiedyś pomyśleli o kimś innym niż o sobie.
- Coś wymyślimy - uśmiechnął się. Trzeba było dodać jej trochę otuchy, a nie smutku. Dobrze znał przepisy panujące w takich miejscach. Jednakże, zawsze była jakaś luka w tym wszystkim i może akurat udałoby im się coś wymyślić wspólnymi siłami. Tylko trzeba wykonać burzę mózgów. - A jak się wabi Twój rudzielec?
- Przy okazji, Polly jest nieco ekscentryczna, ale jeśli o coś chodzi to na pewno pomoże.
avatar
Izzy Izumi
Student: Aurorstwo


Wiek : 23
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : Skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Rika Shaft on Czw 08 Sie 2013, 22:43

Dziewczyna byłaby w stanie polemizować, gdyby Izzy powiedział słowa o samotności na głos. Jak dla niej, każdy czasami potrzebował samotności. Nie zawsze dobrze jest mieć masę ludzi, nawet kochających, dookoła siebie. Czasami dwie osoby to już tłok. Rika bardzo często potrzebowała tej chwili dla siebie. Tylko ona i nikt więcej. Ważniejsze kwestie i decyzje jakie miała do podjęcia zawsze rozważała w samotności. Dopiero potem konsultowała to, choć niekoniecznie, z innymi.
- No wiesz co? Znasz mnie na tyle żeby wiedzieć, że gdyby przeszkadzało mi twoje towarzystwo, od razu bym Ci to powiedziała. - Powiedziała uśmiechając się do niego i również wystawiając język. Nad kolejnym pytaniem zastanowiła się momencik. - Dzisiaj ty prowadzisz - odpowiedziała w końcu i wstała z ławki, wpatrując się w niego wyczekująco.
- Po prostu Rudzielec - wyszczerzyła się do niego, pokazując rządek białych zębów. Na kolejne słowa chłopaka pokiwała głową
- Taaak, będę musiałą z nią porozmawiać. Może ona coś wymyśli.
avatar
Rika Shaft
Studentka: Magiczne Stworzenia


Wiek : 23
Skąd : Los Angeles
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t703-skrytka-pocztowa-rika-sha

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Izzy Izumi on Pią 09 Sie 2013, 15:13

- Hm... London Eye i coś wybierzemy? - puścił oczko. Wiedział dobrze, że w ten sposób zobaczą cały Londyn za jednym zamachem i będą w stanie odnaleźć dla siebie odpowiednie miejsce do zwiedzania. Pozostawało jeszcze tylko, żeby Rika się zgodziła i mogą ruszać. - Co o tym myślisz?
- Rudzielec. Ładnie - zaśmiał się. Nigdy nie spodziewał się po niej, że wybierze takie imię. Raczej potrafiła go zaskoczyć, jak nikt inny.
avatar
Izzy Izumi
Student: Aurorstwo


Wiek : 23
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : Skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Christopher Gregorovic on Nie 18 Sie 2013, 22:23

Ostatnie tygodnie mijały bardzo szybko i niespokojnie, niemalże każdego dnia wracali ze swoją dziewczyną do siebie, później jakiś seks na zgodę, a następnego dnia połowa domu zdemolowana podczas kolejnej kłótni. Awanturowali się praktycznie o wszystko, no chociaż najwięcej powodów dawała jego była. A to, że spojrzał na inną dziewczynę, podejrzenia o zdradę, odpowiedział nie tak jak chciała, nie powiedział jej Kocham Cię, zajmował się tym głupim psem, jakim mianem blondyna określała Merkurego. Miał już tego dosyć, ale starał się, aby to wszystko jakoś funkcjonowało. Po awanturze on zazwyczaj ślęczał godzinami nad rożnymi częściami naczyń, łącząc je ponownie w całość za pomocą kilku prostych zaklęć, no a potem się godzili, małe co nieco i tu krąg się zataczał. Nie dziwił się kuzynostwu, iż całe dnie spędzali poza domem, a jak już byli, to albo w ogrodzie, albo w swoim pokoju, ale to już rzadziej. Cały ten cyrk zakończył się przed godziną, gdy to jego już definitywnie była dziewczyna stwierdziła, iż powinien wywalić tego zasranego pchlarza z domu. Na ten "genialny" pomysł zareagował dosyć ostro, ten pies był dla niego jedną z najważniejszych i najcenniejszych rzeczy dla niego. Podarował go matce w dniu jej śmierci, no a potem on został jego przyjacielem. Awantura zakończyła się wywaleniem za drzwi ex oraz szybkim sprzątaniem naczyń. Zdecydowanie musiał ochłonąć, zostawił telefon komórkowy w domu, wraz z ok. setką nieodebranych połączeń od byłej. Nie miał najmniejszego zamiaru do niej wracać, ani z nią rozmawiać. Wziął smycz i zabierając ze sobą Merkurego wyszedł z domu. Po kilkudziesięciu minutach bezcelowego łażenia po mieście, udał się w kierunku St James Park. Późna godzina nie zachęcała do spacerowania w nim, ale ważne, ze było pusto. Usiadł na jednej z ławek, odpiął labradorowi smycz, aby ten trochę się wybiegał. Patrząc jak ten się bawi ganiając własny ogon, dopiero w tedy zrozumiał jak wiele stracił będąc w tym toksycznym związku. Był na każde jej skinienie, ciągle obarczając kuzynostwo rożnymi pracami, robił to, co ona mu kazała, ale w końcu umiał powiedzieć dość tego i zerwał z nią. Znając życie będzie chciała, aby ten wrócił do niej, ale powrotu już nie będzie, sama tego chciała. Wyjął z kieszeni pomięty kartonik i zapalniczkę, odpalił jednego papierosa, chwilę później wypuszczając porcję dymu tytoniowego ustami.
avatar
Christopher Gregorovic
Martwy


Wiek : 30
Skąd : Petersburg, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t712-skrytka-pocztowa-christop

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Juliette Griffiths on Nie 18 Sie 2013, 22:52

Po miło spędzonym czasie w rodzinnym, Jula w końcu zdecydowała się wrócić do Londynu. Mijał dopiero pierwszy dzień, lecz dziewczyna już rozważała czy jednak nie wrócić do Dartford. W mieszkaniu wygląda na to że została sama, bo Ana nagle zdecydowała się wyjechać, natomiast Ada chyba bała się wrócić, żeby przypadkiem nie zastać Any. W Dartford zawsze miałaby jakieś towarzystwo. Jak nie bracia, to rodzice. Po domu zawsze się ktoś kręcił. Szczerze mówiąc przyjeżdżając do Londynu, miała nadzieje pogadać z Adrienne. Oczywiście fakt że dziewczyna się prawdopodobnie wyprowadziła, nie oznaczał że jej odpuści. Znajdzie ją i ściągnie siłą, jeżeli będzie taka potrzeba.
Tymczasem, wieczorem dziewczyna postanowiła przejść się bo jakoś nie widziała sensu nudzenia się samej w mieszkaniu. Ubrana w letnią króciutką sukieneczkę, wsunęła na nogi sandały na koturnach, chwyciła torebkę i zamknąwszy uprzednio drzwi do mieszkania, skierowała się w stronę parku. Ledwie do niego weszła, napadł na nią sporych wielkości labrador. Skoczył na nią, zostawiając na jej sukience piękne odciski swoich łap. Jednak na całe szczęście zwierzak nie wyglądał na agresywnego, wręcz przeciwnie, aż się prosił o trochę czułości. Pogłaskała psa po łebku i rozejrzała się po parku, w poszukiwaniu właściciela zwierzaka. Wtedy na ławeczce ujrzała znajomego studenta. Podeszła więc do niego i bez pytania usiadła obok.
- No proszę, proszę... twój pies o mało co nie odgryzł mi ręki, a ty tutaj jak gdyby nigdy nic, siedzisz i karmisz raczka. Nie ładnie, nie ładnie - zagadnęła z uśmiechem na twarzy. Bo po co przywitać się po ludzku jakimś cześć czy witaj?
avatar
Juliette Griffiths
Studentka: Historia Magii


Wiek : 25
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t688-skrytka-pocztowa-juliette

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Christopher Gregorovic on Sro 21 Sie 2013, 19:41

Rozkoszował się ciszą i spokojem, które przez ostanie tygodnie nie były mu dane, zaś Merkury beztrosko biegał sobie po opustoszałym parku. Wypuszczając dym ustami, kątek oka zauważył, jak pies zaczął skakać do jakiejś osoby.
- Chodźże tu! - krzyknął do labradora po rosyjsku. Pies ten o wiele chętniej wykonywał polecenia wymawiane w ojczystym języku Gregorovica.
- Prędzej on kogoś zaślini niż ugryzie - zaciągnął się papierosem - a raczek to nic złego - odparł, choć wcale tak nie myślał. Doskonale pamiętał, jak jego matka kilka lat zmagała się z nowotworem, a gdy wszystko zdawało się być dobrze, to zaraz były nawroty. Później było już coraz lepiej, a kilka dni później już nie miał matki. Nigdy nie dawał po sobie poznać jak bardzo przeżył śmierć swojej matki, cały czas tłumił w sobie emocje, którym nie dawał upustu, będąc nawet samemu.
- Nie za późno na spacer? - spytał nieco zdziwiony, wszak było już po dwudziestej drugiej i to nie zachęcało do odwiedzania parków.
avatar
Christopher Gregorovic
Martwy


Wiek : 30
Skąd : Petersburg, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t712-skrytka-pocztowa-christop

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Juliette Griffiths on Czw 22 Sie 2013, 21:50

Dziewczyna z uśmiechem głaskała psiaka po głowie, do czasu kiedy temu znudziło się stanie grzecznie przy ławeczce. Wtedy przeniosła wzrok na jego właściciela.
- Doprawdy? - założyła ręce pod piersi i uśmiechnęła się do chłopaka znacząco. - Jestem przekonana że w obronie swojego właściciela, byłby w stanie odgryźć mi rękę - uśmiechnęła się zadziornie. Na kolejne słowa Rosjanina uniosła brwi. 
- Nie byłabym tego taka pewna - powiedziała uśmiechając się jeszcze bardziej łobuzersko a po chwili papieros Chrisa był już w ręce dziewczyny. O dziwo ta wcale nie miała zamiaru go wyrzucić, a zaciągnęła się, czując jak dym rozchodzi się do płuc. W zasadzie to nie paliła, ale zdarzały się wyjątki. Jak ktoś ją poczęstował, to rzadko odmawiała. Lubiła sobie również zapalić kiedy się denerwowała, to ją nieco odprężało. 
Słysząc pytanie Gregorovica, Jula zastanowiła się chwilę. Co właściwie skłoniło ją do wyjścia z domu o tej porze? 
- Zawsze jest pora na spacer - odparła wreszcie, wzruszając ramionami. - Poza tym miałam już dość siedzenia w tym pustym mieszkaniu... nieco mnie przytłacza. - Wyjaśniła po czym ponownie zaciągnęła się papierosem.
avatar
Juliette Griffiths
Studentka: Historia Magii


Wiek : 25
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t688-skrytka-pocztowa-juliette

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Christopher Gregorovic on Nie 25 Sie 2013, 21:20

- Raczej to ja go musiałbym bronić - spojrzał znacząco na swojego psa. Merkury wolał się do każdego łasić, niż go zaatakować, czy bronić swojego pana. Wszak, był niezmiernie rzadko zaczepiany, a to za sprawą wściekłości, jaka to malował się niemalże codziennie na jego twarzy. Oczywiście dla znajomych czy kuzynostwa starał się, aby jego mina była normalna. Do tego dochodził jeszcze wzrost, który wynosił ponad dwa metry. Znajomość krav magi też się przydawała, ale on stosował się najczęściej do czterech zasad.
- Przed chwilą coś mówiłaś o szkodliwości palenia, czy tylko się przesłyszałem? - odparł, gdy tylko dziewczyna wyrwała mu papierosa i sama zaczęła się nim zaciągać.
- Ta, ale ta pora jest niezbyt bezpieczna - mruknął - och, to u mnie zupełnie odwrotnie, musiałem chwilę pobyć sam i pozbierać myśli - odparł, pomagając psu wdrapać się na jego kolana. Gdy tylko Merkury się tam znalazł, oparł głowę o klatkę piersiową właściciela domagając się pieszczot, gdyż dawno nie miał okazji, aby się nim zajmował, a po chwili zaczął delikatnie drapać psa po głowie.
avatar
Christopher Gregorovic
Martwy


Wiek : 30
Skąd : Petersburg, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t712-skrytka-pocztowa-christop

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Juliette Griffiths on Pon 26 Sie 2013, 17:39

- Skoro tak twierdzisz... - powiedziała, urywając tym samym dyskusję na temat obrony psa. Osobiście jednak dalej uważała że każdy, najbardziej przyjaźnie nastawiony do ludzi pies, w razie potrzeby, stanie w obronie swojego właściciela. Być może było to błędne przekonanie, jednak dziewczyna wolała żyć właśnie z takim przekonaniem. W dzieciństwie zawsze marzyła o takim psie obronnym, jednak jakoś tak wyszło że spoczęło na kocie. Generalnie Juliette uwielbiała wszystkie zwierzaki, więc mimo wszystko była zadowolona. Ale kto wie, może jeszcze kiedyś sobie sprawi takiego psiaka? 
Na wyrzuty Gregorovica wyszczerzyła się tylko bezczelnie  i zaciągnęła się po raz kolejny. Po kolejnych słowach chłopaka oddała mu resztę papierosa i zamyśliła się na chwilę. 
- Być może... - odparła wreszcie i zaraz jeszcze dodała - ale różdżka zawsze w pogotowiu, a ja nie jestem wcale aż tak bezbronna, na jaką wyglądam - po tych słowach uśmiechnęła się łobuzersko. Czy przeceniała swoje możliwości? Bardzo możliwe... jednak należała do tych bardziej optymistycznych ludzi, więc do wszystkiego zawsze miała podobne podejście. 
- To może ja sobie pójdę i Cię zostawię samego? - powiedziała chwilę po tym jak Chris skończył swoją wypowiedź. - Nie chciałam Ci przeszkadzać... - po tych słowach wstała z ławki i spojrzała na studenta. Uśmiechnęła się pod nosem, na widok psa który starał się wdrapać na chłopaka. Zaraz przeniosła wzrok ponownie na chłopaka.
avatar
Juliette Griffiths
Studentka: Historia Magii


Wiek : 25
Skąd : Dartford, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Majątek : Zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t688-skrytka-pocztowa-juliette

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Christopher Gregorovic on Sro 28 Sie 2013, 21:54

Zaciągnął się papierosem oddanym mu przez dziewczynę, następnie wypuszczając dym ustami.
- No, ale zawsze możesz trafić na kogoś silniejszego od siebie - odparł dopalając końcówkę papierosa, którego chwilę później wyrzucił na ścieżkę, a następnie zdeptał.
- Nie, jak chcesz to zostań, w końcu to publiczny park - rzucił - i nie przeszkadzasz, już wszystko przemyślałem i ułożyłem, to co dawno miałem już zrobić - uśmiechnął się delikatnie. Merkuremu najwyraźniej znudził się pobyt w parku i łapiąc delikatnie zębami nogawkę spodni właściciela, próbował go wyciągnąć na spacer.
- Chodź z nami - zaproponował przypinając smycz do obroży, po kilku chwilach cała trójka ruszyła przed siebie. Odprowadził dziewczynę pod kamienicę, w której mieszkała, a następnie poszedł dalej włóczyć się z psem po mieście.
avatar
Christopher Gregorovic
Martwy


Wiek : 30
Skąd : Petersburg, Rosja
Krew : Czysta
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t712-skrytka-pocztowa-christop

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Ana-Lucia Brooks on Sro 19 Lut 2014, 16:12

Kiedy tylko dostała króciutką notkę od Milesa serce zabiło jej mocniej, jednak to był efekt strachu a nie uczucia, które rozpalało ją na samą myśl o tym uzdrowicielu. Myślała czy czasem nie wykręcić się z tego spotkania, ale akurat miała wtedy wolne a przecież Gladstone miał wgląd do grafików i wiedział kiedy Lucia aukart nie była w pracy. Po ich ostatnim spotkaniu nie zobaczyła go już w szpitalu i domyślała sie, że celowo pozamieniał sobie dni by na nią nie trafiać, mimo przekonań, że nie trzeba, że są przecież dorośli sam w końcu to zrobił, a kobieta spodziewała się tego. Z jednej strony dobrze, bo mogła całkowicie skupić się na pacjentach i na zapoznawaniu się z oddziałami i personelem a z drugiej strony było jej dziwnie smutno, chociaż... ona w ogóle dziwnie sie czuła w związku z tym spotkaniem po latach.
Dzisiejszego popołudnia była wyjątkowo piękna wiosenna pogoda, mimo, że to był nadal zimowy miesiąc. Słońce przyjemnie grzało i zamiast grubego płaszcza założyła tylko krótki bordowy płaszczyk i brązową sukienkę, no i obcasy z którymi nie rozstawała się od jakiegoś czasu, trzeba było sobie dodawać te centymetry jak inaczej się nie da, brązowe włosy zaś rozpuszczone rozwiewane były na lekkim wietrze. Stanęła nad brzegiem jeziorka przodem do niego patrząc się na pływające kaczki i łabędzie, który już czuły tą przyjemną wiosenną aurę, co jakiś czas rzucała zwierzakom kawałki czerstwej bułki, która została jej z dnia poprzedniego. Obserwowanie ich nieco odwodziło od myśli, że miała sie spotkać z Milesem, bo od rana chodziła zdenerwowana nie wiedząc do końca dlaczego. Chciałą go spotkac ale też sie bała jak jej biedne serducho na to zareaguje i co będzie dalej.
avatar
Ana-Lucia Brooks
Uzdrowiciel


Wiek : 31
Skąd : Hiszpania/Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1106-skrytka-pocztowa-ana-luc

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Thomas Fields on Sro 19 Lut 2014, 16:31

Przed samym wyjściem wcisnął na nos okulary pilotki, nie żeby słońce, aż tak świeciło po oczach o tej porze roku i dnia, ale ludzi dziwnie by się na niego patrzyli widząc pod jego oczami dwa wielkie sińce spowodowane ogromnym zmęczeniem. Nie mógł w ogóle spać mimo, że pełnia skończyła się kilka dni temu, a jeśli udało mu się już zasnąć, to i tak budził się najpóźniej po godzinie. Nie wiedział co mam myśleć, stres spowodowany drugą przemianą, a pierwszą, którą pamiętał, do tego jeszcze to spotkanie w szpitalu sprzed kilkunastu dni. Ubrany w jakieś wytarte jeansy, t-shirt z postacią z jednej z mugolskich bajek, skórzaną kurtkę, a na nogach jeden z najwygodniejszych butów jakie istnieją - trampki w kolorze czerwonym. Obawiał się tego spotkania, mimo, że sam poprosił o nie, zastanawiał się czy w ogóle ona przyjdzie. Wahał się czy po prostu nie zawrócić do kamienicy i zabunkrować się w swoim mieszkaniu nie dając żadnych znaków życia. Gdy dotarł w końcu do parku udał się w kierunku jeziorka, gdzie dojrzał młodą uzdrowicielkę. W międzyczasie zatrzymywał się kilka razy i planował zawrócić, jednakże poszedł w stronę Any.
- Witaj - mruknął stojąc przodem do tafli wody obok byłej narzeczonej.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Ana-Lucia Brooks on Sro 19 Lut 2014, 16:46

Dzwony pobliskiego kościoła już dawały znak o pełnje godzinie po tym jak duża wskazówka na zegarowej wieży zatrzymała sie na 12 a mała na 4. Mimo przyjemnej dla spacerów temperatury policzki Hiszpanki zaróżowiły się dodając jej dziewczęcego uroku. Ana-Lucia z tym swoim uśmiechem i właśnie rumieńcami nie różniła się od studentek medycyny, no może dbała o siebie lepiej ale nadal wyglądała bardzo młodo jak na swój wiek. Usłyszała kroki kogoś kierujące sie w jej stronę a potem do jej nozdrzy dotarła woń znajomych perfum, to był znak, że Anglik już przybył. Brooks przymknęła oczy w tym samym momencie kiedy się przywitał ale nie popatrzyła w jego stronę, znowu uciekła ale tym razem tylko wzrokiem. Szczupłymi palcami oderwała kolejny kawałek pieczywa i cisnęła do wody a ptaki rzuciły się na niego w walce o nawet najmniejszy okruszek. Inne pierzaste stworzenia przelatywały między koronami drzew, które nie były jeszcze zielone jak to zwykle w porze letniej, ale ich świergot i trele oznajmiały wszystkim, że wiosna jest blisko.
- Witaj - odpowiedziała i znowu zapadła ta niezręczna cisza, której zawsze sie obawiała podczas rozmów z kimkolwiek, nabrała więc do płuc głęboko powietrze by znowu sie odezwać - Chciałeś spotkania, więc mów - powiedziała nie chcąc by czarodziej wyczuł w jej głosie chociażby jeden dźwiek zawahania, musiała wytrzymać wszystko i pokazać, że nie jest taka słaba jak kiedyś, choć to były tylko pozory, zerknęła w jego stronę tylko na sekundkę by ponownie wrócić do przyglądania się tafli jeziora.
avatar
Ana-Lucia Brooks
Uzdrowiciel


Wiek : 31
Skąd : Hiszpania/Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1106-skrytka-pocztowa-ana-luc

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Thomas Fields on Sro 19 Lut 2014, 17:04

Tego się właśnie obawiał, niezręcznej ciszy, która pomiędzy nimi zapadła, którą przerwały kolejne słowa uzdrowicielki. Długo zbierał się w sobie jak to powiedzieć i czy w ogóle to zrobić. Trzymał w dłoni okulary, które jeszcze chwilę wcześniej zakrywały jego przekrwione, podkrążone oczy. Wyglądem bardziej przypominał zombie niż zdrowego, normalnego człowieka.
- Przepraszam - powiedział cicho, chwilę później dodając - przepraszam, że ostatnio tak wyskoczyłem z tą informacją, nie chciałem Cię przerazić - oczywiście początkowo miał zrobić to dopiero później, a teraz miał powiedzieć jej coś innego z czego całkowicie zrezygnował, nie umiał jej powiedzieć tego twarzą w twarz, bał się siebie i tego jak uzdrowicielka zareaguje na to co, chciał jej powiedzieć.
- Jak w pracy? - spytał jak gdyby nigdy nic. Wolał zmienić temat rozmowy na jakiś neutralny, choć mógł go jednak nie zaczynać. Ana najpewniej domyśliła się czemu nie ma go w pracy. Stchórzył i najzwyczajniej w świecie zmienił swoje dyżury tak, aby one nie kolidowały z pracą uzdrowicielki, mimo wcześniejszych zapewnień z jego strony, że są dorośli i nie przeszkadza mu to w cale.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Ana-Lucia Brooks on Czw 20 Lut 2014, 16:48

Opuściła wzrok patrząc na swoje buty kiedy znowu zaczął ją przepraszać. Starała oddychać powoli choć jej głupie serce zaczęło przyspieszać z tym swoim biciem.
- Domyślam się, ale przeraziłeś - powiedziała cicho otrzepując okruszki bułki z rąk i schowała je do kieszeni płaszczyka, wcześniej jeszcze jedną dłonią odgarnęła kilka brązowych kosmyków ze swojej twarzy. Miles chyba rzeczywiście był tym wilkołakiem a ona nie wiedziała co ma powiedzieć, bała się i bo to po niej widać. Lucia to tchórz, najlepiej to by teraz znowu uciekła ale musiała zacząć normalnie żyć i w końcu zmierzyć się z trudnymi sytuacjami, przecież była lekarzem a to nie jest taka łatwa fucha.
- Dobrze, powoli zapoznaje się ze wszystkimi - odpowiedziała krótko i westchnęła potem, czuła, że to nie wszystko co chciał jej powiedzieć, przecież go znała, chyba, że się zmienił od ich rozstania, bo ona się zmieniła, bardzo na zewnątrz i tylko trochę w środku. Nagle odwróciła się w jego stronę patrząc na jego twarz i na jego sińce pod oczami. Zrobiło jej się mu żal co było widać w jej minie i oczach.
- Co się z Tobą stało? - zapytała z żalem też w głosie i już czuła jak łzy napływają jej do oczu, była zbyt emocjonalnym człowiekiem, zbyt wieloma rzeczami się przejmowała, co ją gubiło.
avatar
Ana-Lucia Brooks
Uzdrowiciel


Wiek : 31
Skąd : Hiszpania/Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1106-skrytka-pocztowa-ana-luc

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Thomas Fields on Czw 20 Lut 2014, 17:08

- Chciałbym, aby to okazało się kłamstwem, obudzić się i stwierdzić, ze to był tylko zły sen - to, że został obarczony tą klątwą to wcale nie była jego jakaś głupia zachcianka. Stało się to tak nagle, że początkowo nie mógł sobie z tym poradzić, zresztą tak jest dalej trudno odnaleźć mu się w tej nowej sytuacji.
- Aha - odpowiedział krótko, jednak dobrze zrobił z tym, że zamienił swoje dyżury mogłoby to przeszkadzać w pracy uzdrowicielce, a wręcz może i jej przeszkadzać. Przetarł dłońmi zmęczoną twarz, chciałby założyć jakąś maskę, która ukazywała by jego oblicze w inny sposób, uśmiechniętego, zadowolonego z życia uzdrowiciela, a nie wyspanego i ledwo żywego człowieka, który ma problemy z samym sobą.
- Nic - skłamał, choć zapewne widać to było po nim. Może i często chodził po szpitalu z podkrążonymi oczami i kubkiem kawy w ręku, ale teraz wyglądał znacznie gorzej niż zwykle.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Ana-Lucia Brooks on Czw 20 Lut 2014, 17:27

Po tym zdaniu uniosła jedną brew do góry, gdyby była odważniejsza odpowiedziałaby mu "no co ty, też bym chciała by to, że mnie zdradziłeś było kłamstwem" ale nie zrobiła tego, musiałaby być pijana by zdobyć się na taką szczerość, jednak Ana pije tylko okazyjnie, choć po rozstaniu zamykała się w swoim pokoju w Valencii pijąc wino, zajadając się lodami i oglądając komedie romantyczne by potem ryczeć jak mops na każdej scenie kiedy para wyznawała sobie miłość albo wpadała w swoje objęcia. I tak niemal przez okrągły rok!
Po jego zdawkowej odpowiedzi pokręciła głową w zrezygnowaniu i prychnęła.
- To bezsensu, to całe spotkanie jest bezsensu - powiedziała patrząc na niego dalej kręcąc głową na boki, nigdy nie umiała wyciągać z ludzi informacji, nie była w tym dobra tak jak jej koleżanki, które czytały z niej jak z otwartej księgi kiedy z płaczem opowiadała o swoim rozstaniu z ukochanym. Nawet chyba jakieś voodoo odprawiły tylko by pocieszyć Brooks - Nic nie mówisz wiec idę - powiedziała i machnęła ręką by potem ruszyć przed siebie. I na co były jej te cały nerwy przed spotkaniem jak i tak zbyt wiele się nie dowiedziała, przecież równie dobrze mógł ją przeprosić w szpitalu, dostałby identyczny efekt.
avatar
Ana-Lucia Brooks
Uzdrowiciel


Wiek : 31
Skąd : Hiszpania/Anglia
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1106-skrytka-pocztowa-ana-luc

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Thomas Fields on Czw 20 Lut 2014, 17:44

Nie odzywał się już nic do końca tej rozmowy niby wiedział co chce powiedzieć i skrywał to w sobie odkąd odeszła, ale najzwyczajniej w świecie się bał. Jednak najbardziej obawiał się tego, że znów odejdzie, a on zostanie sam w tym miejscu i nie zbierze się na odwagę i jej tego nie oznajmi. Teraz było już za późno, poczuł jak uginają się pod nim nogi, a do oczu mimowolnie zaczynają napływać łzy. Założył szybko z powrotem okulary i po kilku minutach ruszył dopiero ku wyjściu z parku. Zaraz po tym spotkaniu miał iść do szpitala na swój dyżur, jednak skierował się z zupełnie przeciwną stronę. Przyśpieszył kroku i tym razem w ogóle się na zatrzymywał tylko szedł prosto przed siebie. Było mu już wszystko jedno, gdy wszedł do swojego mieszkania, zatrzasną za sobą drzwi i wydobył z barku napoczętą butelkę wódki. Nalał alkoholu do szklani i znalazł czystą kartkę usiadł i zaczął coś pisać.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Jorge Velasquez on Wto 15 Kwi 2014, 00:02

Wymiana zdań pomiędzy parą była nadzwyczaj dziwna. Są ze sobą od niedawna, a gajowy już proponuje, żeby dziewczyna się do niego wprowadziła. To jest nawet nie w jego stylu, Harvin zazwyczaj był nieśmiałkiem, chociaż był rozpoznawalny w szkole. Może ze względu na bycie prefektem bądź tego, że cicha woda brzegi rwie.
- Dobrze, ale przemyśl sobie moja propozycję - powiedział łagodnym tonem, żeby nie kłócić się z Riką.
Po zjedzeniu lodów i wypiciu kawy dziewczyna wyciągnęła chłopaka z lodziarni. Dzień był wciąż ładny, więc mogli przejść się po parku. Szli spokojnie ulicami miasta trzymając się za rękę i dyskutując zawzięcie ze sobą. Nie minęło dużo czasu, a znaleźli się w St James Park. Nie siadali na ławkę, znaleźli się tutaj, aby przechadzać się wśród rozkwitającej natury.
- Jakże chciałbym mieć Ciebie ciągle przy sobie... - stwierdził z westchnieniem.
Mówiąc te słowa nie patrzył na dziewczynę, patrzył gdzieś w dal przed siebie, ale myślami był przy niej. Wcześniej nie zakochał się tak szybko. To znaczy zakochiwanie się w Rice chwilę trwało, w końcu znali się, odkąd oboje znaleźli się w Hogwarcie. W szkole nie byli aż tak zżyci, a ich uczucie rozkwitło dopiero później.
- Jak to się stało, że znalazłaś się w sierocińcu? - zagadnął przypominając sobie ich dawne rozmowy.
Rika była jego dziewczyną, a nawet nie wiedział zbyt dobrze, dlaczego mieszkała w sierocińcu. Warto dobrze poznać osobę, z którą się jest.
avatar
Jorge Velasquez
Gajowy


Wiek : 27
Skąd : Pola de Siero, Hiszpania
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t675-skrytka-pocztowa-blaise-a

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Rika Shaft on Wto 15 Kwi 2014, 00:36

No tak, wszystko działo się tak szybko. Ledwie poznali się bliżej, już byli w związku, a do tego jeszcze rozmawiają o mieszkaniu wspólnie... Owszem, wszystko to było tak pokręcone, cała ta ich znajomość, ten związek. Takie dziwaki dwa!
- Pomyślę - przytaknęła, kiwając jeszcze głową, jakby na potwierdzenie swoich słów. Ona nie miała zamiaru się kłócić. Rika była naprawdę bezkonfliktowa - nie denerwowała się, nie unosiła zbytnio emocjami. Takie z niej spokojne dziewczę. Ona nawet głosu nie podniosła, więc o jakiej kłótni tutaj mowa? No ale mimo wszystko, była cholernie upartą bestią, więc jak coś powie, to tak ma być! I nie musiała wcale krzyczeć i kłócić się od razu, bo miała inne sposoby na postawienie na swoim.
Kiedy do uszu dziewczyny dotarły słowa chłopaka, przystanęła na chwilę, żeby wtulić się w niego mocno, mocno. Ona także chciałaby mieć go cały czas obok, jednak chyba nie musiała tego mówić? Czyż ten gest nie mówił sam za siebie? Po chwili jednak odkleiła się od niego i ruszyli na dalszy spacer... kiedy tak sobie spacerowali jakiś czas w milczeniu wpatrując się przed siebie, Rika odpłynęła myślami gdzieś daleko. I dopiero pytanie Blaise'a brutalnie sprowadziło ją na ziemie.
- Miałam wtedy 9 lat... - zaczęła niepewnie, bo jakoś nie lubiła opowiadać o swojej przeszłości. Jednak wiedziała też, że jej chłopak powinien o tym wiedzieć. - to było na wakacjach. Pojechałam na obóz muzyczny, jak co roku, a moja mama z bratem została w domu. Pewnego dnia, wybuchł pożar, dom spłonął, a im nie udało się uciec... - zrobiła przerwę i wzięła kilka głębokich oddechów. Starała za wszelką cenę się nie rozkleić!
- Ojca nigdy nie poznałam... był mugolem, mama nigdy nie chciała o nim rozmawiać, nie mam pojęcia kim jest. I nigdy mnie to specjalnie nie interesowało - dodała jeszcze, wzruszając obojętnie ramionami. No bo to akurat była prawda. Uznała że skoro mama nie chciała o nim rozmawiać, ani nic na jego temat powiedzieć nie jest warty jej uwagi. W końcu matka musiała mieć jakiś powód, prawda? - Poza mamą i Lukiem nie miałam nikogo... zostałam sama.
Po tych słowach zamilkła. Powiedziała wszystko i chociaż nie było jej łatwo, miała to z głowy. I dobrze że to z siebie wyrzuciła, teraz jej będzie łatwiej, ze świadomością że nie ma przed gajowym żadnych tajemnic. I tym razem obyło się bez łez!
avatar
Rika Shaft
Studentka: Magiczne Stworzenia


Wiek : 23
Skąd : Los Angeles
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t703-skrytka-pocztowa-rika-sha

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by William Greengrass on Sob 03 Maj 2014, 23:15

Co William robił w mugolskim parku? Zabłądził. Już jakiś czas kręcił się nieco spanikowany po okolicy i kompletnie nie wiedział, w którą stronę ma się udać. Teleportować się nie umiał,a to rozwiązałoby jego problem. O drogę nie zapyta, bo przecież nie odezwie się do mugola. Kręcił sie więc dookoła parku by znaleźć ulicę, o której mówił mu ojciec. Pierwszy raz zapuścił się w mugolską część i teraz bardzo żałował, że nie użył kominka albo nie zgodził się wziąć służbowy ulepszony magicznie samochód ojca. Bo od ojca własnie wracał. Właściwie to nie konkretnie u niego był w ministerstwie, a u samego Ministra w sprawie praktyk po zakończeniu edukacji w Hogwarcie. Nie wrócił prosto do domu, a chciał udać się na Pokątną kupić parę rzeczy, ale uparł się, że sam trafi pieszo to teraz niech cierpi. Trochę dziwnie musiał wyglądać nastolatek w idealnie skrojonym garniturze robiący chyba 10 okrążenie w okół parku. Zastanawiał się nawet, czy nie wezwać Błednego Rycerza, ale bał sie wyciągać różdżki w środku dnia w miejscu pełnym mugoli. A więc błądził nadal.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Adrienne Cryan on Sob 03 Maj 2014, 23:28

To nie była jej typowa droga do domu, ale lubiła wracać przez park, kiedy nie było jeszcze na to za późno. Pogoda sprzyjała spacerom, bo mimo chłodu było bezchmurnie i bezwietrznie. Kiedy idzie się na pieszo, a nie teleportuje z miejsca do miejsca, można napotkać wiele ciekawych przygód i wiele ciekawych ludzi. Na przykład jakiegoś młodzieńca odstrojonego w garnitur jak do ślubu i idealnie ułożonych włosach, który mija drugi raz tą samą alejkę. Wyprzedził Adrienne już dwa razy i zawsze wracał w to samo miejsce. Blondynce się nie śpieszyło. Szła powolnym krokiem i od jakiegoś czasu obserwowała młodego czarodzieja. Miała wrażenie, że skądś kojarzy jego twarz...
Znów się minęli.
- Przepraszam... Zgubiłeś drogę? - zagadnęła prosto z mostu i przystanęła obok niego. Naprawdę go znała, ale skąd? Blondynka wyciągnęła ręce z czarnej skórzanej kurtki, którą miała na swojej dopasowanej, brązowej sukience. Jak zwykle do cielistych rajstop dopasowała swoje ulubione beżowe botki, które pasowały właściwie do wszystkiego w szafie czarownicy.
- Widziałam Cię już dzisiaj... I nie mówię o tym, że robisz przynajmniej trzecie okrążenie mnie mijając, ale chyba... Byłeś w ministerstwie dzisiaj rano, prawda?
Nie przyglądała mu się zanadto, więc nie rozpoznała od razu twarzy syna Greengrassa. Niby czytała o nim artykuły, ale wiadomo, że na żywo wygląda się troszeczkę inaczej niż na zdjęciach.
avatar
Adrienne Cryan
Czarownica


Wiek : 28
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t661-skrytka-pocztowa-adrienne

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by William Greengrass on Sob 03 Maj 2014, 23:56

Kiedy Adrienne zaczepiła go, az się wzdrygnął wystraszony. Nie żeby bał się kobiety, ale nie spodziewał się, że ktoś może czegoś od niego chcieć. Spojrzał z lekką odrazą na "mugolkę" jakby była karaluchem. Bardzo ładnym karaluchem, trzeba przyznać, ale jednak karaluchem. Dopiero kiedy padło to magiczne słowo jego twarz złagodniała.
- Chwała Merlinowi - odetchnął z ulgą. - Tak... Rano. A teraz próbuję dostać się do Dziurawego Kotła. Nie bywam po tej części muru zbyt często - próbował się usprawiedliwić. Właściwie to pierwszy raz był sam w części mugolskiej. Wcześniej może dwa razy przechodził tędy z matką i był to raczej szybki i krótki spacer. Nie miał czasu sie przyglądac okolicy, a nawet gdyby to przez te kilka lat i tak nie pamiętałby drogi.
- To trochę krępujące, ale... zechciałabyś może pomóc zbłąkanej duszy? - uśmiechnął sie nieznacznie. Była jego ostatnią deską ratunku.
avatar
William Greengrass
Student: Prawo Czarodziejów


Wiek : 21
Skąd : Greenock, Szkocja
Krew : Czysta
Majątek : przebogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t690-william-greengrass

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach