St James Park

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Go down

St James Park

Pisanie by Konrad Moore on Wto 23 Kwi 2013, 18:50

First topic message reminder :



Jest najstarszym z parków wchodzącym w skład królewskich parków w Londynie. Pogrążone w cieniu drzew alejki zachęcają do długich spacerów.
avatar
Konrad Moore
Minister Magii


Wiek : 75
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: St James Park

Pisanie by Cornelia Vandom on Nie 26 Paź 2014, 18:48

To co nie istniało miało istnieć? Straszne i przerażające stwory. Myśl o tym były tak samo straszne, jak te monstra. Nikt stamtąd nie uciekł? Ooooo to musiało być naprawdę nie przyjemne miejsce. Ciekawe za co tam zamykano. Czyżby na pewno tylko za to, że się nie słucha tych ludzi z Ministerstwa Magii?
- Różdżkę...?- potwierdziła Cornelia, zastanawiając się czy też taką dostanie skoro jest czarodziejką. Nie tracąc chwili dłużej razem z Morganom zgodziła się na podwiezienie przez panów Cerbera.
Siedząc wygodnie w samochodzie poczuła się o wiele lepiej i było ciepło! Nachyliła się do swojej przyjaciółki, ciągle mając w głowie tego pana z patykiem. Też chciała taką różdżkę mieć, więc postanowiła się trochę dowiedzieć na ten temat.
- Kiedy dostaje się takie różdżki? Ja też taką dostanę?- szepnęła na ucho, aby nie słyszeli tego ci dwaj mężczyźni. Oni pewnie byli nie magiczni. Mu... mu... jak oni się tam zwą?
avatar
Cornelia Vandom
Dziecko


Wiek : 10
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Krew : czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Mike Craig on Sob 04 Kwi 2015, 22:33

Dzień minął tak naprawdę szybko. Londyn był naprawdę duży, a obejście wszystkiego tak nagle było niemożliwe. Dlatego gdy już zaczęło się ściemniać, Craig kierował się do swojego domu. Nie było to proste, bo jednak to miasto było mu bardziej obce niż się spodziewał, toteż nie raz i nie dwa szedł w złą stronę. Musiał pytać parę razy o drogę jak typowy zagraniczny turysta. W końcu gdy go pokierowali na właściwą ścieżkę, znalazł się w przepięknym parku o interesujących alejkach. Niby były oświetlone, ale nie zawsze. Londyn to duże miasto i potrzebowało gigantycznych nakładów energii, toteż niekiedy można było spotkać lampę, która całkowicie nie świeciła. Mike usiadł gdzieś na jednej z ławeczek rozglądając się dookoła i obserwując tereny go otaczające.
Gdzieś tam wgłąb parku panowała istna ciemność. Nie obawiał się jej, ale wystarczająco go interesowała, aby wbić w nią swój wzrok. Nastała noc, przez co ilość ludzi przechodzących przez park zmniejszyła się drastycznie. Są takie miejsca w każdym mieście, które po zmroku się po prostu omija. Ten park musiał być chyba jednym z takich miejsc, bo czasami ktoś przeszedł alejką, a potem przez co najmniej dwadzieścia minut nikt się nie pojawiał na horyzoncie. Nie przeszkadzało mu to. Całe życie wiódł życie samotnika, toteż teraz nie potrzebował towarzystwa. Mimo iż skupiony był na widoku przed sobą, wsłuchiwał się w osoby które go mijały. Czasami z paru zdań, można było naprawdę ciekawą historię ułożyć sobie gdzieś w głowie.
Czas mijał, a on sam nie mógł tak naprawdę konkretnie powiedzieć, ile już tutaj siedzi. Wiedział jednak, że już od dłuższego czasu nie widział przechodzącej parki, co to sobie miłość wyznaje w blasku księżyca, czy kumpli wracających z imprezy. Nikogo. Oznaczać to mogło, że była dość późna godzina, ale jakoś nie miał ochoty się zbierać. Pogoda była tak przyjemna. Świeże powietrze zawsze jest kojące. Trzeba z tego korzystać.
Miał na głowie ostatnio sporo spraw. Trzeba było zorganizować sobie pracę. Dodatkowo Sohalia, która wręcz wprosiła się znowu do jego życia. To zwiastowało częste wizyty z jej strony - niby przypadkiem. Była jeszcze kwestia domu, która nie została poprzedniego dnia dokończona, z powody kobiety. A jakże inaczej. Nie miał na to zbytnio jednak wpływu. W sumie potrzebował takiego relaksu. Teraz mógł lepiej myśleć, planować, działać. Miał bardziej trzeźwy umysł. Wręcz wypoczęty do granic możliwości. Mały reset na nowe miasto, na nowe działania. Odwrócił wzrok w stronę alejki, a tam pusto! To faktycznie jest jakaś nieciekawa dzielnica chyba!
Kiedy tak rozmyślał o przyszłych planach, przypomniały mu się trochę początki. Początki każdego z miast, gdzie zaczynał tworzyć swoją historię. Zawsze było inaczej. Kogo innego szukał. Kończyło się to różnie. Nie można więc powiedzieć, że robi przez całe życie to samo. Miał w głowie całą paletę pomysłów. Kreatywność momentami wręcz zahaczała o sztukę. Nigdy jednak nie wystawiał tego na widok publiczny. Uważał, że jest to wręcz błaganie o uwagę. On jej nie potrzebował. Miał to gdy zechciał. Wystarczyło popatrzeć na jego towarzyszkę wspólnych wieczorów. Zawsze się taka znalazła, co to chciała mu do łóżka wejść. Jak nie ta to inna. Dlatego też był w tak dogodnej sytuacji w tym momencie.
avatar
Mike Craig
Uzdrowiciel


Wiek : 44
Skąd : Bułgaria
Krew : Półkrwi
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1822-skrytka-pocztowa-mike-cr

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Matthew Sneddon on Pon 06 Kwi 2015, 00:50

Latarnia w tej części parku była zgaszona. I nie, Matthew nie użył wcale magii by ją zgasić. Wręcz przeciwnie, zrobił to w najbardziej mugolski sposób, jaki istnieje. Zbił klosz i żarówkę kamieniem. Po co? By nikt nie musiał oglądać jego rozpaczy.
Gdy dotarł do Londynu sam nie wiedział tak naprawdę co ma ze sobą zrobić. Właściwie, to w jakim celu tu przyjechał? Gdy wybiegł ze swojego dormitorium myślał naprawdę niewiele, bardziej kierował się emocjami i tym, że chce się znaleźć od Hogwartu najdalej jak tylko się da. I znalazł się. Na ławce w parku St. James, w znienawidzonym przez siebie mieście.
Najpierw się upił. Nikt by mu nie sprzedał alkoholu, poza tym nie śmierdział groszem czarodziejów, ani tym bardziej mugoli, whiskey zwyczajnie więc ukradł. Nic trudnego. Market Morrison's zatrudniał przygłupach ochroniarzy, którzy akurat woleli obserwować pośladki jednej z ładniejszych klientek, niż zajmować się schludnie wyglądającym nastolatkiem. O godzinie 8 wieczorem było już ciemno, a Sneddon był już porządnie nawalony.
Potem na tej ławce spał. Godzinę? Półtorej? Mało istotne, ważne, że ani trochę nie wytrzeźwiał. Gdy się ocknął, uświadomił sobie, że jest w tak żałosnym położeniu, że nie pomoże mu już nic. Może się ewentualnie jeszcze trochę napić.
- Suka. - Bełkot, ale pojedyncze słowa dawało się z łatwością zrozumieć. - Szmata. Kobiety to kurwy, a już w ogóle połwile.
Matthew upił kolejny łyk trunku z litrowej butelki, która praktycznie była już prawie pusta. Użalał się nad sobą, bo cóż mu innego pozostało? Dobrze, że park był opustoszały. Chłopak za swoje słowa z pewnością trafiłby do psychiatryka.
- Frajer połamał mi różdżkę, kurwa, a była taka dobra. Jak mam teraz walczyć różdżką z przeceny? Mia, wróć do mnie. Ty egoistko, zrobiłbym dla ciebie wszystko, ale ty nieeee, ty szukasz innych wrażeń. Kurwa, przepraszam, że jestem biednym kretynem, który nie potrafi sprostać twoim wymaganiom! Powiedz teraz wszystkim, tępa dzido, że to przez ciebie rzuciłem szkołę. Moim rodzicom też! - Zamilkł. Rodzicom? Rodzice w sumie nie musieli o tym wiedzieć. I tak Matthew co roku wakacje spędzał w pracy, by zarobić na podręczniki. Rzadko go widywali. - Chociaż oni nie będą za mną tęsknić.
Mamrotał tak jeszcze dłuższą chwilę. Mówił coś o Rafflesie, kręgosłupie, Slytherinie i tej drugiej kurwie, Gregorovic. Wymachiwał przy tym dosadnie butelczyną raz plącząc i pociągając nosem, a raz wściekle zgrzytając zębami.
- Wszystkie baby to kurwy. Na chuj ja się dałem omamić wili? - spytał retorycznie. - Szmaty najpierw są słodkie, o taaak. Kochany to, kochany tamto. A potem nóż w serce. Ty starasz się jej dorównać. Kurwo zadłużyłem się dla ciebie na tysiąc galeonów by kupić te jebane kolczyki i wisiorek. Nóż w serce, że ja się tak frajersko dałem zrobić...
avatar
Matthew Sneddon
Duch


Wiek : 21
Skąd : Highbury
Krew : Czysta
Majątek : biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1126-skrytka-pocztowa-matthew

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Mike Craig on Pon 06 Kwi 2015, 03:09

Siedząc tak i zastanawiając się nad swoją przeszłością, nie zwracał specjalnie uwagi w miejsce, gdzie lampa nie świeciła. Było tam ciemno, owszem. Nic nie było w tym nadzwyczajnego. Nie ona jedna. Ale nie sądził, że tam na ławce może ktoś leżeć. Nikt nie chrapał, nikt nie stękał. Myślał tak naprawdę, że jest w okolicy sam. Potrzebował tego dzisiejszej nocy. Takiego globalnego wyciszenia. Ciszy i spokoju nie mógł się jednak spodziewać, gdy padło pierwsze słowo. Suka.
Wiadomo, że człowiek nie odwróci głowy i nie będzie się przyglądał, kto też dobiera tak dosadnych słów. Z kim rozmawia. Mimo to, Mike nadstawił ucho i nasłuchiwał kolejnych ciekawych faktów z życia... męskiego osobnika w ciemności. Tak mu się wydawało, że to był mężczyzna. Taki trochę bełkot. Kolejne słowa już były odrobinę wyraźniejsze i Craig wiedział już na pewno, że jest tam w ciemności człowieczek płci męskiej. No i raczej to nie jest starzec bezdomny, a raczej jakiś chłopaczek. Młody chłopak...
W głowie przeszło tysiąc myśli na minutę, a Craig odruchowo przechylił głowę, aż coś mu w karku strzeliło. Przymknął oczy i wsłuchiwał się w kolejne wiązanki, jakie z wielką chęcią wypowiadał ów chłopak. Przypominał trochę zakochanego nieszczęśliwie głupca, który został rzucony i teraz zalewa smutki. Craig, pomimo swojego już wieku, jakoś nigdy nie miał takich problemów. Był z tego powodu szalenie zadowolony.
Słuchał tak całej tej opowieści o nieszczęśliwej miłości, o tym jakie życie jest beznadziejne i nie ma kontaktu z rodziną. Był doskonały w swej rozpaczy i przygnębieniu. Jak ostatni cukierek w misce, który aż prosi się o to, aby ktoś się nim zainteresował. Craig wstał i poszedł przed siebie wgłąb lasu. Nie oddalał się za bardzo, przez co mógł wsłuchiwać się w kolejny monolog, który tak sprawnie bełkotał ten chłopczyk. Zmierzał gdzieś w jego stronę, chociaż ten raczej w tej ciemności mało widział. Szczególnie, że mężczyzna przemykał sobie spacerkiem gdzieś w okolicach licznych drzew. Ten był na etapie wypłakiwania żali do dziewczyny i jego długu jaki sobie zrobił dla niej, kupując jej kolczyki i wisiorek.
Smutna historia u smutnego chłopca. W między czasie różdżka wylądowała w dłoni mężczyzny. Pewnie się nie kończyła ta opowieść, bo została mu przerwana. Drętwota poleciała od tak niespodziewanie. Był to dzieciak, więc prawdopodobnie można się było spodziewać, że straci przytomność. Dorosłego trzeba było jeszcze dobić parę razy, aby doprowadzić go do takiego stanu. Mimo wszystko zawsze sprawdzał stan ofiary. Gdy ten opadł sympatycznie na ławkę, złapał za włosy unosząc jego głowę. Nieźle. Było tak jak chciał. Od razu młodzieniec stracił przytomność, więc nie będzie trzeba tłuc jego głową o coś twardego. Mimo iż był bardzo przekonujący w swojej opowieści, Craig postanowił nie słuchać go do końca. Zerknął w alejkę, która rozchodziła się jeszcze dość daleko. Ani żywej duszy. Pewnie dlatego nikt tędy nie chodzi. Boją się zboczeńców i morderców. Nikt o zdrowych zmysłach w końcu by nie łaził o tej porze. Ten chłopak był po prostu zagubiony. No i alkohol wszedł dodatkowo do akcji. Nie można było spodziewać się innego finału, niż spanie jak menel na ławce. Dzięki temu można powiedzieć, że ta historia jest wyjątkowa, bo kończy się zupełnie inaczej. Mike wyrzucił jeszcze butelkę do kosza, który znajduje się koło każdej ławeczki i złapał młodego za fraki. Bez zbędnego marnowania czasu, zniknął razem z nim.
avatar
Mike Craig
Uzdrowiciel


Wiek : 44
Skąd : Bułgaria
Krew : Półkrwi
Majątek : Zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1822-skrytka-pocztowa-mike-cr

Powrót do góry Go down

Re: St James Park

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Londyn :: Londyn :: Miejsca

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach