Park

Strona 2 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Go down

Park

Pisanie by Konrad Moore on Pią 19 Kwi 2013, 23:58

First topic message reminder :



Choć park początkowo wygląda niepozornie, w okresie gdy kwitną zasadzone w nim wiśnie, zapiera dech w piersiach. Opodal znajduje się niewielki plac zabaw. Wzdłuż alejek znajduje się kilka rzędów drewnianych ławeczek.
avatar
Konrad Moore
Minister Magii


Wiek : 75
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Park

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Wto 04 Cze 2013, 14:34

Pytanie które zadała, rzeczywiście nie należało do najmądrzejszych, ale niestety za późno ugryzła się w język. Tak samo nie bardzo wiedziała jak zachować się w takich sytuacjach. Zresztą, założyła wersję, że czarownica pewnie zaraz na nią nakrzyczy, żeby się nie interesowała i żeby sobie poszła, ale miło się rozczarowała. Obdarzyła Rosalie ciepłym uśmiechem, jedną z dłoni umieszczając na jej ramieniu w przyjacielskim geście.
- Na pewno nie może być tak źle - stwierdziła spokojnie a w myślach odpowiednio skarciła się za hipokryzję. Nie tak dawno jak wczoraj to ona chciała umrzeć i nie widziała żadnych pozytywnych aspektów swojego życia. Na pytanie o lusterko zareagowała dopiero po chwili.
- Oczywiście, że mam, ale może chce Pani poprawić makijaż w większym lustrze? Mieszkam niedaleko - zaproponowała, wyjmując jednocześnie z torebki kolorowe, okrągłe pudełeczko, które po otwarciu okazało się być lusterkiem.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Rosalie Fitzpatrick on Wto 04 Cze 2013, 14:43

Ładnie zarysowane brwi Rosalie powędrowały do góry w wyrazie zdziwienia? Ta młoda czarownica zapraszała ją do swojego domu? W pierwszej chwili ucieszyła się, niczym mała dziewczynka która dostała małego kotka. Dopiero później dotarło do niej, że powinna być już w drodze na dworzec. Na pociąg. Tylko dokąd? Byle dalej stąd.
- Nie mogę Pani robić takiego problemu. Muszę zdążyć do Dziurawego Kotła, nim wynajmą wszystkie pokoje. - czarownica uśmiechnęła się blado i wyciągnęła dłoń po kolorowe pudełeczko. Gdy ujrzała swoje odbicie w lustrze wydała z siebie zduszony jęk.
- I w dodatku wyglądam jak ladacznica.
Rosalie zaczęła trzeć chusteczką pod oczami, usiłując pozbyć się czarnych stempelków jakie uformowały się z rozpuszczonego tuszu do rzęs. Ktoś mógłby opatentować łzoodporny makijaż. Wszystkie kobiety zaopatrzyłyby się w takie kosmetyki.
- Nie może być aż tak źle? Na pewno nie może być już gorzej... - Scott zamknęła pudełeczko i oddała je właścicielce. Chusteczka jedynie bardziej rozmazała czarne plamy na policzkach. Czarownica poprawiła ciemnozielony kapelusz i utkwiła spojrzenie w swych czarnych szpilkach.
- Bardzo Pani dziękuję.
avatar
Rosalie Fitzpatrick
Czarownica


Wiek : 39
Skąd : Kerry, Irlandia
Krew : czysta
Majątek : bardzo bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t760-skrytka-pocztowa-rosalie-

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Morwen Blodeuwedd on Wto 04 Cze 2013, 14:49

Obserwowała w milczeniu poczynania Rosalie, zastanawiając się czy powinna zaproponować jej nocleg. W zasadzie jej nie znała, ale... miała duży dom, mieszkała sama i rzadko miewała gości, a Zoja nim wpadała to uprzedzała ją o swojej wizycie. Poza tym miała nieźle urządzony pokój gościnny, w którym w końcu ktoś chyba spać. Morwen schowała lusterko z powrotem do torebki, spoglądając zmieszana na chusteczkę, która ze śnieżnobiałej zrobiła się nakrapiana czarnymi plamami i z cichym westchnieniem podniosła się z miejsca. Wygładzającym ruchem dłoni poprawiła bluzkę i popatrzyła na kobietę.
- Przenocuje Pani u mnie, jeśli to nie problem, mieszkam sama w wielkim domu, przyda mi się towarzystwo. Wypijemy kawę albo wino, zjemy coś i porozmawiamy - zarządziła, dając czarownicy chwilę na przemyślenie i na ewentualnie sprzeciwy.
- Swoją drogą, mówmy sobie na Ty. Jestem Morwen - przedstawiła się, obdarzając kobietę kolejnym z uśmiechów.
avatar
Morwen Blodeuwedd
Czarownica


Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Krew : czysta, ARh+
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t714-skrytka-pocztowa-morwen-b

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Thomas Fields on Nie 16 Cze 2013, 22:48

Uprzednio nakarmiwszy kota, wyszedł z domu pobiegać. Nie miał żadnych planów na wieczór, a jako, że ten był ciepły, zresztą jak cały dzisiejszy dzień. Ubrany w czarno-żółte szorty i szary t-shirt udał się w kierunku parku, znajdującego się nieopodal kamienicy, w której mieszkał. Spojrzał na tarczę zegarka znajdującego się na jego przegubie jego dłoni. Bieganie rozpoczął od porcji ćwiczeń. Swój dyżur skończył niedawno, robota papierkowa była w miarę ogarnięta, a to co miał już zrobione. Biegając przestał myśleć o pracy, w końcu rzadko trafiały mu się wolne wieczory. Ostatnio, wolny koniec dnia spędził na parapetówce organizowanej przez Marie, koleżankę z pracy. Chcąc odciąć się od otoczenia i myśli, założył słuchawki na uszy i włączył na odtwarzaczu piosenkę Enjoy the Silence, zespołu Depeche Mode. Kolejne minuty upływały niezmiernie szybko, kilkadziesiąt sekund później przystanął na chwilę i spojrzał na zegarek, który wskazywał już godzinę 22:45. Biegał już mniej więcej godzinę. Usiadł na chwilę na ławce, obok której stanął. Oparł się o oparcie ławki, przecierając oczy dłońmi.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 34
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 16 Cze 2013, 22:52

- Psst - dało się słyszeć z pobliskich krzaków. 
Gałęzie zatrzęsły się lekko, a kiedy spojrzałeś w tamtą stronę, zza zarośli wyszedł facet w szacie czarodzieja i kapturze na głowie. Od razu rozpoznałeś, że to jeden z "twoich", który pomimo odtwarzacza muzyki również wziął Cię za czarodzieja.
- Panie, kup pan trochę bezoaru. Albo chociaż jaja sklątek. Mam też pazury hipogryfa, tanio - szepnął, kiedy znalazł się naprzeciwko Ciebie. - Kup pan, dzieci w domu głodne czekają na mnie... 

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Thomas Fields on Nie 16 Cze 2013, 23:06

Musiał częściej trenować, krótki okres czasu bez ćwiczeń, sprawił, iż jego kondycja nieco się pogorszyła. Siedział na ławce, mając w zamiarze dać sobie spokój z bieganiem w dniu dzisiejszym i powrót do domu. Zdjął z uszu słuchawki, wieszając je sobie na szyi. W tym samym czasie z pobliskich krzaków, do jego uszu dobiegł czyjś głos. Natychmiastowo obrócił głowę, a jego wzrok zatrzymał się na zaroślach, zza których wyszedł jakiś facet. Szybki rzut oka na strój nieznajomego, pozwolił mu domyślić się, iż jest jakiś czarodziej. Wysłuchał szeptu czarodzieja, w między czasie przetarł dłonią zmęczoną twarz.
- A na kij mi to? - rzucił. Mimo, iż umiał warzyć eliksiry, nie przepadał za tym zajęciem. Jakoś nie odczuwał potrzeby bawienia się w mistrza eliksirów. Umiejętność tą, wykorzystywał jedynie wtedy, kiedy była naprawdę mu niezbędna.
- Nawet, ze sobą pieniędzy nie wziąłem - wzruszył ramionami. Odpowiedział zgodnie z prawdą, zwykle jak wychodził wieczorem biegać, to nie brał ze sobą pieniędzy, niebyły mu wtedy potrzebne. Zresztą identycznie było z różdżką, która spoczywała na blacie stołu w jadalni.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 34
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 16 Cze 2013, 23:09

- To on - rzucił w eter, a w tym samym momencie poczułeś, jak ktoś związuje Ci ręce i knebluje usta.
Jak się okazało, handlarz nie był sam - towarzyszyło mu dwóch osiłków - i w rzeczywistości nie był nawet handlarzem. Złapał Cię za ramiona, poczułeś szarpnięcie w okolicy pępka i teleportowałeś się razem z trójką napastników. 


Piszemy tutaj: Zaułek.

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Thomas Fields on Sob 22 Cze 2013, 12:59

Wyszedł ze szpitala wspominając jedynie o tym jednemu z uzdrowicieli.
- Jak Cramer i Gladstone postanowią wrócić do szpitala, daj to dyrektorowi no i zajmij się nimi - podał dokumentacje medyczną Vincenta i Penelope. - Ja mam kilka ważnych spraw do załatwienia postaram się wrócić jak najszybciej... - oparł. Ważne sprawy? Hm... nic takiego. Musiał chwilę odpocząć z dala od szpitala po ostatnich kilku dniach w nim spędzonych. Wyszedł ze szpitala i teleportował się do mieszkania, gdzie wziął zimny prysznic i przebrał się. Zaparzył kawę, a następnie wypił ja praktycznie na raz. Po chwili opuścił mieszkanie i udał się do parku, znajdującego się nieopodal kamienicy. Założył okulary przeciwsłoneczne i usiadł na jednej z ławek, wyciągając się na niej.


Ostatnio zmieniony przez Miles Gladstone dnia Sob 22 Cze 2013, 14:09, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 34
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 22 Cze 2013, 14:05

Z letargu wybudził Cię stukot kobiecych szpilek.
Wysoka, smukła blondynka biegła alejką goniąc swego małego psa. Zwierzę przycupnęło za Twoją ławką.
- Gdzie jesteś, Molly? - zawołała płaczliwym tonem, rozglądając się nieporadnie wokół.

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Thomas Fields on Sob 22 Cze 2013, 14:09

Zaczął rozmyślać po raz któryś z kolei, nad ostatnimi wydarzeniami. Nagle z zamyślenia wyrwał go tupot kobiecych szpilek i głos ich właścicielki, goniącej za czymś. Zauważył za ławką małego psa, który najwyraźniej był ową Molly.
- Przepraszam, czy to nie przypadkiem pani zguba? - wstał z ławki, po czym delikatnie złapał psa i podszedł do wysokiej, smukłej blondynki.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 34
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 22 Cze 2013, 14:17

- Molly! - kobieta pisnęła z radości i natychmiast podbiegła do Ciebie, by odebrać swą własność. 
- Dziękuję Panu bardzo! Nie wiem, jak mogłabym się odwdzięczyć! Już się bałam, że ją ktoś ukradł! 
Blondynka trajkotała jak najęta w przerwach na oddech posyłając Ci pełne wdzięczności uśmiechy.
- Mógłby mi Pan powiedzieć gdzie w ogóle jestem? Chyba się zgubiłam. 

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Thomas Fields on Sob 22 Cze 2013, 14:24

W uszy wwiercił mu się pisk blondynki, która w mgnieniu oka znalazła się przy nim.
- Proszę, schowała się za ławką na której siedziałem - uśmiechnął się do kobiety. - To nic takiego - odparł. Kobieta gadała jak najęta. Starał się odwzajemniać uśmiech, ale po kilku chwilach trajkotanie właścicielki psa, zaczęło go męczyć.
- Jesteśmy w parku, tam niedaleko jest taka kamienica, która jest praktycznie niedaleko centrum Londynu - powiedział, starając się jak najwierniej opisać drogę.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 34
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 23 Cze 2013, 18:55

- Nalegam jednak, bym mogła się odwdzięczyć. Może mogłabym postawić panu drinka?
Czarownica zdawała się nie przyjmować odmowy. Przypięła smycz do obroży swego pupila i spojrzała na Ciebie wyczekująco. 
- Wiem, że to nietypowe pytanie, ale czy mogłabym przedtem skorzystać u pana z łazienki? Jestem już kilka godzin w drodze...

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Thomas Fields on Pon 24 Cze 2013, 01:09

- Teoretycznie to ja jestem w pracy - to, że urwał się na kilka godzin z pracy, nie oznaczało, iż musiał od razu iść pić z tego powodu - więc, alkohol odpada - uśmiechnął się delikatnie. Mina kobiety wyrażała jednak, iż nie przyjmie odmowy tak łatwo.
- Naturalnie, mieszkam niedaleko - odparł bez żadnego, głębszego zastanowienia. Ruszył wolnym krokiem, gestem dłoni wskazując kierunek, w którym się poruszali. Po kilku chwilach dotarli do kamienicy, w której wynajmował mieszkanie.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 34
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Francesca Moretti on Wto 02 Lip 2013, 23:43

Wtorkowy wieczór nieszczególnie różnił się od pozostałych wtorkowych wieczorów - jak zwykle wracała od dziecka, któremu udzielała korepetycji z języka włoskiego, jednak tym razem w towarzystwie butelki półsłodkiego czerwonego wina, którym miała zamiar popić zakupioną w pobliskiej budce chińszczyznę. Jak do tej pory gotowała sobie sama, tak ostatnimi czasy jej praca w gazecie wysysała z niej resztki witalności. Codziennie coś się działo; to trup w Hogsmeade, to atak na ucznia, to z kolei jakaś pierdoła, wszystko ku uciesze czytelnika. Będąc na studiach nie tak sobie wyobrażała pracę redaktora, ale nie miała na to wpływu i robiła swoje. I tak dzięki swojej posadce zarabiała tyle, że utrzymywała ojca we Włoszech, siebie i nawet równe pięć miesięcy temu wykupiła własne, prywatne mieszkanie w kamienicy. Całkiem przytulne a przede wszystkim wśród swoich, z dala od ciasnej kawalerki w slumsach. Właśnie siedziała w cieniu na ławce, oświetlana przez mizerne światło gwiazd, spoglądając w stronę swoich okien od sypialni a w głowie prowadziła rozmowę ze wewnętrznym JA na temat kolejnego rozdziału do książki, którą pisała w wolnych chwilach. Leniwie grzebiąc plastikowym widelcem w kluskach, była święcie przekonana, że jej świętej pamięci mama właśnie kręci głową z politowaniem widząc z góry czym żywi się jej córka, ale takie były uroki wielkich miast. Wszystko w pośpiechu, wszyscy zapracowani nie mający czasu na gotowanie... nie to co we Florencji, gdzie w każdą niedzielę na stole znajdowało się kilka potraw a po domu kręciło się miliard ludzi traktowanych jak rodzina.
Westchnąwszy, z niesmakiem zjadała resztę makaronu i warzyw, dochodząc do wniosku, że pewnie i jej nawet to podobno chińskie danie wyszłoby lepiej, a puste papierowe opakowanie wyrzuciła do śmietnika, obracając w dłoniach butelkę z trunkiem. Znała się trochę na winach dzięki koledze z sąsiedztwa, dzięki czemu miała nadzieję, że to co trzymała w rękach nie okaże się być takim samym paskudztwem, jak to którym została ostatnio poczęstowana. Ciemnowłosa oparła się plecami o ławkę, butelkę kładąc między udami, z kolei rękami objęła szklaną szyjkę, nucąc sobie w głowie włoską pioseneczkę śpiewaną jej braciom przez matkę. Tak, kolejny wieczór z pozoru nie wyróżniający się niczym po przejściu progu mieszkania zakończy się upiciem na smutno i zastanawianiem się dlaczego jej życie ciągle biegnie pod górkę...
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Liam Cryan on Pią 05 Lip 2013, 13:51

Czarny czwartek. Właśnie tak nazwał sobie dzisiejszy dzień, do którego nie planował się wtrącać. Dzień, w którym na nogi postawieni zostali wszyscy aurorzy z okolicy. Wszyscy oprócz niego, bo on szczęśliwe pełnoprawnym funkcjonariuszem nie był. Plastikowa legitymacja spoczywająca w kieszeni nie nałożyła na niego obowiązku stawiania się tam, gdzie kogoś mają zamordować lub uprowadzić.
Tym razem więc Morwen w wir pracy rzuciła się sama, on zaś postanowił poznać wreszcie miasto. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie przyjechał tu na wakacje, ani tym bardziej spotkać się ze swą kochanką. Nie przyjechał również po to, by w brytyjskiej stolicy zrobić olśniewającą karierę. Krzycz i tup, po to tu był. Żeby jednak to czynić, musiał poczuć Londyn. Usłyszeć jego tętniące, angielskie serce tak, jak słyszał irlandzkie w Belfaście.
- Moretti, cóż za niespodzianka. - Po raz kolejny utwierdził się w przekonaniu, że wiek tylko dodaje kobietom uroku. Rok starszą Włoszkę znał jeszcze z czasów ich wspólnej smarkaterii, kiedy to jej płeć w połączeniu z jej południowym charakterem było dla niego mieszanką, której starannie unikał. Fascynowała go wtedy, być może, jak każdego chłopaka, co nie przeszkadzało mu wdawać się z nią w efektowne, przykuwające uwagę szkolnej gawiedzi kłótnie. Teraz jednak minęło trochę czasu, ona stała się jeszcze bardziej urocza, on zaś wreszcie dojrzał do tego, by zakopać wojenny topór.
- Co cię przygnało z ciepłego południa na deszczową północ? - Nie pytając o pozwolenie, dosiadł się obok. W tym przypadku przynajmniej nie musiał się obawiać, że dostanie w twarz - nigdy z nią nie spał, nigdy jej nie całował, nigdy nie dał życia perfidnym plotkom na jej temat.
avatar
Liam Cryan
Wykładowca: Aurorstwo


Wiek : 35
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t701-skrytka-pocztowa-liama-cr

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Francesca Moretti on Pią 05 Lip 2013, 14:14

Mugolska pogodynka z kanału piątego miała słuszność w stwierdzeniu, że dzisiejszy wieczór będzie wyjątkowo przyjemny i sprzyjający spacerom po mieście - gdy zerknęła przelotnie na zegarek jedynie utwierdziła się w przekonaniu, że siedzi na ławce przynajmniej godzinę. O godzinę za długo, ale cóż mogła poradzić na to, że na świeżym powietrzu lepiej jej się rozmyślało o książce? Odstawiła butelkę na bok, nasuwając na dłonie rękawy czarno-białego swetra w paski, kiedy jak spod ziemi wyrósł przed nią nieznajomy mężczyzna. Praca w czarodziejskim czasopiśmie miała swoją zaletę, czyli wiedzę na temat wszystkich możliwych ludzi, jednak musiała chwilę poświęcić na sprowadzenie myśli na odpowiednie tory, żeby skojarzyć z kim ma do czynienia.
- Niestety tego samego nie mogę powiedzieć o Tobie, Cryan - uśmiechnęła się nikle, bo uśmiech w jej wykonaniu był rzadkością i ósmym cudem świata. Oczywistym było, że znała tego osobnika. Zresztą, chyba każdy pamiętałby swoich szkolnych wrogów lub osoby, które miało się ochotę nie raz czy nie dwa udusić gołymi rękami. Teraz jednak wydoroślała na tyle, żeby przeprowadzić zwykłą rozmowę pozbawioną złośliwości. Nie odwracając wzroku od palących się w poszczególnych oknach kamienicy świateł, wzruszyła machinalnie ramionami.
- Nic konkretnego, praca. Włoskie standardy były za niskie na moje ambicje - nie skłamała, ale też nie powiedziała całej prawdy. Nie miała nawet najmniejszego zamiaru opowiadać mu całego życiorysu obejmującego okres ukończenia Hogwartu, skoro nie była pewna z jakim nastawieniem chce pociągnąć rozmowę dalej.
- A Ciebie? Mieszkam tu od około pięciu miesięcy, jeśli nie dłużej i do tej pory Cię nie widziałam.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Liam Cryan on Pią 05 Lip 2013, 14:39

Z tym, że Londyn okazać może się bardziej znajomy, niż podejrzewał, zdążył pogodzić się już po swym pierwszym dniu w brytyjskiej stolicy. Skoro zdążył już zarobić w pysk od kobiety, z którą następnie poprzypominał sobie to i owo sprzed trzech lat, a która na koniec została także w pewnym stopniu jego szefową, nic nie miało go już zaskoczyć. Obecność Moretti na jednej z parkowych ławek przyjął więc być może z lekkim zdziwieniem, w następnej chwili przechodząc nad tym jednak do porządku dziennego.
- Zdziwiłbym się, gdybyś widziała. - Uśmiechnął się z rozbawieniem. - Przyjechałem przedwczoraj. Irlandia z jej Craigavon i Belfastem stała się dla mnie za ciasna. - Wzruszył lekko ramionami. Nie skłamał, ale też nie powiedział całej prawdy. Podobnie jak Francesca, nie czuł potrzeby zdawania relacji ze swego życiorysu od momentu, gdy po uzyskaniu dyplomów rozeszli się w swoje strony.
- Czy więc standardy wyspiarskie ci odpowiadają? - Spojrzał na nią kątem oka, a leniwy uśmiech nie znikał z jego twarzy. - Co tu właściwie robisz? Uczysz włoskiego? - Nie miał pojęcia, co mogła studiować Włoszka, czy na studia w ogóle poszła i kim jest obecnie z zawodu. Skojarzenie z nauką jej ojczystego języka było w tej sytuacji dość naturalne, biorąc pod uwagę, jak niewiele o niej wiedział.
Przez cały czas nie umiał pozbyć się ze swego głosu nuty drobnej złośliwości. Po prosu postać kobiety zbyt mocno kojarzyła mu się z ich dawnymi pyskówkami, podczas których udowodniła tylko, że teorie powtarzane o południowcach kryją w sobie sporo prawdy. Teraz jednak nie byli już dziećmi, a Moretti z ciemnowłosego podrostka stała się pociągającą reprezentantką sławnej, włoskiej urody, powinien więc zachowywać się lepiej. I właściwie zachowywał. Tylko ta odrobina ironii mu została.
avatar
Liam Cryan
Wykładowca: Aurorstwo


Wiek : 35
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t701-skrytka-pocztowa-liama-cr

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Francesca Moretti on Pią 05 Lip 2013, 15:01

Może w jej głosie nie dało się słyszeć ironii, jednak wewnętrzny głosik pomieszkujący w jej głowie robił swoje, rzucając jej odpowiednie złośliwe komentarze, które z trudem zatrzymywała tylko dla swojej informacji. Z wiekiem stała się pyskata, to fakt, ale też małomówna. Ostatecznie - niby od niechcenia - odwróciła wzrok z okien na Irlandczyka, dopiero teraz pozwalając sobie na dokładniejsze przyjrzenie się jego twarzy. Wydoroślał, stał się przystojniejszy, chociaż kobieca intuicja podpowiadała jej, że z charakteru się nie zmienił i gdzieś wciąż drzemał ten przemądrzały chłopiec sprzed lat.
Zdziwiłaby się, gdyby go widziała? On z kolei mógłby się zdziwić jak szerokim zasobem informacji na temat poszczególnych osób dysponuje Włoszka. To wszystko było perfekcyjną grą aktorską, to udawanie, że nic nie wie, bo tak naprawdę nim wyszła z redakcji dowiedziała się jeszcze, że słynna dyrektorka Filii Aurorów prowadza się z jakimś mężczyzną, jakimś Irlandczykiem o imieniu Liam. Nie komentując jego odpowiedzi na temat przyjazdu do nieco smutnej jak kondukt w deszczu pod wiatr stolicy Anglii, skontrolowała kątem oka czy jej butelka z winem stoi na swoim miejscu.
- Zarabiam wystarczająco, dorobiłam się własnego mieszkania z daleka od londyńskich zaułków, więc nie narzekam, no i tak, zgadłeś. Uczę włoskiego, wyobraź sobie, że sporo ludzi porywa się na taką zabawę! A angielski akcent w połączeniu z włoskim brzmi okropnie - tylko w wolnych chwilach, tak naprawdę obsmarowuję ludzi w gazecie, Ciebie pewnie też nie ominie ten zaszczyt. Jej twarz nie zmieniła swojego wyrazu i nie zanosiło się na to, by się zmieniła. Wciąż wykazywała się spokojem i obojętnością, czyli czymś co było dwoma spośród kilku wymaganych cech dziennikarskich.
- Bardziej zastanawia mnie co Ty tutaj robisz, bo wątpię, że uczysz irlandzkiego. Na lekarza albo rozchwytywanego przez agencje modela też mi nie wyglądasz, więc może tułasz się bez większego celu po świecie? - uśmiechnęła się półgębkiem. Z drugiej strony jednak ten nieszczególnie wyróżniający się na tle innych dni wieczór mógł skończyć się całkiem nieźle. Na zwykłej pogawędce ze starym znajomym, rzecz jasna.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Liam Cryan on Pią 05 Lip 2013, 15:14

Rzeczywiście, od dzieciństwa niewiele się zmieniło. Wciąż był tak samo przemądrzały, jak wtedy. Tylko od spotkania z Elaine nauczył się nie dzielić swą wiedzą i swymi poglądami. Kilka nieudanych prób, gdy nikt go nie słuchał, sprawiło, że swe myśli zamknął tylko dla siebie. Był idealistą, oczywiście, ale nie takim, który za wszelką cenę próbuje przegadać społeczeństwo. Daleko mu było do dyplomaty, choć będąc psychologiem, teoretycznie powinien być na niego idealnym materiałem. Wolał jednak słuchać niż mówić. Doradzać, ale nie krzewić idee. Publiczne występy, perory na miejskich rynkach były mu obce tak samo, jak nadmierna wylewność przy okazji towarzyskich spotkań.
- Tułam się i uwodzę Bogu ducha winne kobiety. - Wzruszył lekko ramionami, odwracając pełen rozbawienia wzrok na okna kamienic, których obserwacja do niedawna pochłaniała Włoszkę. O tym, że pracuje dla Filii, wspominać nie zamierzał, bo... tak naprawdę nie pracował. Miał legitymację, którą jeszcze się nie posłużył, a jego wizyta na miejscu zbrodni, w prosektorium i gabinecie Blodeuwedd była jedynie aktem uprzejmości. Pomógł, skoro pomoc ta nie przekraczała jego możliwości i tyle. Podpisana przez niego umowa wciąż spoczywała w jednej z szuflad w gabinecie Morwen, nie widząc światła dziennego.
- Z pewnością nie robię tak błyskotliwej kariery, jak ty. - To zabawne, jak trafne okazały się być jego słowa, pomimo tego, że nie miał pojęcia, czym rzeczywiście zajmuje się Moretti. Cichociemna dziennikarka. Gdyby wiedział, być może zachowywałby się nieco inaczej.
Po krótkim milczeniu, znów zainteresował się ciemnowłosą kobietą. Nie ukrywał, że jej widok sprawia mu przyjemność tak samo, jak sprawiałby każdemu innemu mężczyźnie.
- Swoją drogą, dlaczego nie wyglądam ci na lekarza? Czyżbyś podejrzewała mnie o niemoc jakichkolwiek bardziej ambitnych studiów? - Bardzo go to ubawiło. Papieru uzdrowiciela może rzeczywiście nie miał, posiadał za to dyplom aurorski i referencje funkcjonariuszy oraz psychologów, z którymi zdarzyło mu się przepracować parę dni, tygodni czy miesięcy.
avatar
Liam Cryan
Wykładowca: Aurorstwo


Wiek : 35
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t701-skrytka-pocztowa-liama-cr

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Francesca Moretti on Pią 05 Lip 2013, 16:43

Uśmiechnęła się nieco szerzej, krzyżując ręce na biuście. Kariera... tak naprawdę nie można było powiedzieć, że ją robi, skoro pozostawała anonimowa, podobnie jak reszta redaktorów z gazety. I tak miało być. W innym przypadku gdyby ktokolwiek się dowiedział jak wyglądają najwięksi plotkarze i źródełka informacji z półświatka magicznego, tak gazeta nie dość, że straciłaby na reputacji, to do tego jej twórcy nie mieliby życia. Wprawdzie polowanie na czarownice i palenie ich na stosie ku uciesze gawiedzi odeszło w zapomnienie, ale kto wie do czego byliby w stanie posunąć się ludzie? Zawistni, obdarci z prywatności. Takie życie, coś kosztem czegoś. Sława kosztem spokoju. A dziennikarze z natury byli hienami i zdawali sobie z tego sprawę, co tylko podbudowywało ich chęć do dalszego pisania.
Po chwili konwersacji wśród tej dwójki musiała zapanować cisza, ale Włoszka nie uznała jej w żadnym stopniu za krępującą. Ich rozmowy nigdy nie opierały się na neutralnym gruncie, więc to było całkiem normalne zjawisko. Dopiero kiedy Irlandczyk postanowił uczepić się jej słów, westchnęła, ukazując rząd białych zębów, idealnie odznaczających się na tle pomalowanych na czerwono ust.
- Po prostu, nie wyglądasz. Niestety Bozia obdarzyła mnie zmysłem do rozpracowywania ludzi w kilka minut, nawet jeśli tego nie chcę - przesunęła leniwie wzrokiem po twarzy Liama. - Gdybyś był lekarzem miałbyś za sobą kilkugodzinny dyżur, brak snu, a Twoim jedzeniem byłaby kawa i pomyje ze stołówki. Nawet jeśli dopiero tutaj przyjechałeś... a już na pewno nie miałbyś czasu na kobiety. Chyba, że byłbyś ginekologiem - uniosła brwi co miało oznaczać, że jest zupełnie poważna i pewna swoich słów, choć w jej oczach pojawił się mały promyczek rozbawienia. Swoją drogą, wkroczyli na grząski temat. Jej miłość ze studiów kształciła się na uzdrowiciela, a że potem stało się to co się stało... czując, że pochmurnieje, odwróciła wzrok z powrotem na okna kamienicy. Ludzie powoli kładli się do spania, co nikogo nie powinno dziwić skoro było koło północy (zakładam, że nadal mamy wieczór jeśli ja w pierwszym poście tak napisałam i nie siedziałam tutaj do rana następnego dnia) i tylko ona oczywiście będzie zakłócała w środku nocy ich spokój, kręcąc się wte i wewte po mieszkaniu.
- No to ile uwiodłeś kobiet przez te dwa dni? - spytała ot tak, by zmienić temat na nieco lżejszy.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Liam Cryan on Pią 05 Lip 2013, 16:55

Już za szczeniackich lat prześladowało go wrażenie, że Moretti ma więcej tajemnic i sekretów niż ktokolwiek by podejrzewał. Ani przez moment nie zbliżył się do prawdy - domyślenie się, że siedząca obok niego kobieta jest jedną z tych hien, które żywią się ludzkimi słabościami, prezentując je publice w obszernych, mało ambitnych artykułach było jednak poza jego zdolnościami - natomiast gdy wreszcie dojrzał, doszedł do wniosku, że na pewnych ludzi wypada uważać. Albo przynajmniej myśleć, co się mówi. Niewątpliwie Francesca była jedną z nich, choć wrażenia tego nie umiał sensownie wytłumaczyć.
- Czyżby? Nie wiem czy wiesz, ale pozory potrafią mylić. Zresztą, nie czytasz gazet? - Uniósł lekko brwi. - Nie szukając daleko, dyrektor tutejszego szpitala uznawany jest za niezłego casanovę. - Uśmiechnął się z rozbawieniem. Nigdy szczególnie nie wierzył w to, co wyprodukowali niespełnieni pisarze, za jakich uważał dziennikarzy. Żeby czemukolwiek dać wiarę potrzebował dowodów - a artykuł w brukowcu dowodem był żadnym. To było jak podrabianymi ubraniami. Mogły mieć metkę potwierdzającą ich oryginalność, nie znaczyło to jednak jeszcze, że rzeczywiście oryginalnymi są. Tekst mógł mieć wiele argumentów przemawiających za jego zgodnością z prawdą, co nie oznaczało, że nie jest bajką wyssaną z palca.
Odchylając głowę, spojrzał w rozgwieżdżone niebo. To, że trafił się wieczór bez deszczu, uznawał za malutki cud. Kto by pomyślał, że słońce czy księżyc w ogóle zaglądają do Londynu?
- Ani jednej - odparł bez wahania na jej kolejne pytanie, uśmiechając się pod nosem. Jeśli chodzi o Blodeuwedd, jej nie sposób było potraktować jako zdobyczy. Raz, że znali się już wcześniej i to wcześniej ją uwiódł, nie teraz. Dwa, że gdyby nawet chciał potraktować ich ostatnie spotkanie jako nowy rozdział, nie byłby w stanie stwierdzić, czy to rzeczywiście za jego sprawą wylądowali w łóżku. Jeśli chodzi o tę dziedzinę życia, jego zdaniem Morwen mogła doskonale rywalizować ze słynącymi ze swych zdolności uwodzicielek Włoszkami. Po trzecie zaś, mówili przecież o Bogu ducha winnych kobietach. Tych, co to rumienią się przy komplementach i plączą w słowach na widok mężczyzny. Do takich dyrektor Filii Aurorów z pewnością nie należała.
- Może za to ty masz jakieś szczególne osiągnięcia w tej branży? - Unosząc znacząco brwi, spojrzał na ciemnowłosą z błyskiem w oku. - Miałaś ode mnie znacznie więcej czasu. I jesteś Włoszką. - Ostatni argument jego zdaniem mówił sam za siebie.
avatar
Liam Cryan
Wykładowca: Aurorstwo


Wiek : 35
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t701-skrytka-pocztowa-liama-cr

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Francesca Moretti on Pią 05 Lip 2013, 17:22

W oka mgnieniu kilka jej argumentów zostało storpedowanych przez dwa, proste zdania. Jak jeden była w stanie przyjąć z uśmiechem, tak ten drugi spowodował, że zacisnęła dłonie w pięści, czego Irlandczyk nie mógł zauważyć. Przecież wciąż trzymała skrzyżowane ręce, dłonie skutecznie ukrywając pod rękawami swetra. Po policzeniu w myślach do dziesięciu na nowo uśmiechnęła się.
- Wyobraź sobie, że nie czytam tych marnych wypocin, nie interesuję się innymi światami niż moim własnym, nauczycielskim - skłamała gładko. Skoro kłamała od zakończenia studiów, tak teraz nie musiała nawet kontrolować swojej mimiki, chociaż czuła na sobie gniewne spojrzenie matki. Na pewno nie była z niej dumna i przewracała się w grobie, zastanawiając się kiedy jej kochana córka zeszła na złą ścieżkę. Taki świat, mamo. Poza tym Francescę, jak i innych ludzi cierpiących po stracie bliskiej sercu osoby, dotyczył problem złości na zmarłego. Oszałamiającej wręcz złości i ciągle zadawanie sobie pytań dlaczego i po co? Potem, po fali nerwów, nadchodziły wyrzuty sumienia - może to moja wina, może nie powinnam była wyjeżdżać z Włoch, tylko powinnam zostać i zaopiekować się matką? Tak czy inaczej, nie była Nostradamusem i nie mogła tego przewidzieć. Zazwyczaj po takich bitwach z wewnętrznym głosikiem dochodziła do wniosku, że ta praca zdawała się jej jak psu buty. Ale z czegoś musiała utrzymywać papę i siebie, co było wystarczającą siłą do dalszej zabawy w podwójnego agenta.
- Urok osobisty zawiódł? - uniosła jedną brew a po raz pierwszy tego wieczora jej ton zabrzmiał wyjątkowo kąśliwie, prawie jak wtedy, gdy i jedno i drugie posługiwało się nim na co dzień.
- Nie mam, nie mam, jestem anty wobec waszej płci - odkąd na własne życzenie zepsułam poważny związek. Założyła nogę na nogę, spoglądając na kilkucentymetrową bliznę na stopie. - Całą uwagę poświęcam nauczaniu dzieci, zwłaszcza takich małych perełek, które uczą się przez kaprys rodziców. Ale wystarczy kilka sprytnych posunięć i same chcą wiedzieć więcej - w tej sprawie akurat nie kłamała. Po chwili jednak zmrużyła oczy, spoglądając uważnie na Liama.
- Czekaj, czekaj! Nawet sobie nie myśl, że będę pierwszą tą bogu ducha winną, którą uwiedziesz! - nie wiedziała skąd wpadła na taki pomysł, ale wolała mu już na wstępie zapowiedzieć, żeby nie próbował wobec żadnych męskich sztuczek i zagrań. To ona zdobywała trofea, a nie była jednym z nich.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Liam Cryan on Pią 05 Lip 2013, 19:53

Rzeczywiście, kłamała nieźle. Na tyle dobrze, że nie spostrzegł żadnej zmiany. Jego uwadze umknęła zarówno jej chwilowa złość, drobne zatajenie prawdy oraz poczucie winy. To, co działo się w jej głowie, było daleko poza możliwościami jego poznania.
- W takim razie jesteś bardzo nudną kobietą z bardzo nudnym życiem. - Podsumował ją. Każdy czytał gazety i mniej lub bardziej interesował się plotkami. Niezależnie, czy było się aurorem, kosmetyczką czy nauczycielem, trzeba było znaleźć sobie coś poza pracą, co pozwalało odetchnąć. Gdyby zaś socjologowie prowadzili odpowiednie badania, niewątpliwie wykazałyby one, że najlepszym sposobem na odprężenie się było poznawanie cudzych zdrad, rozwodów i nieślubnych dzieci.
- Mój urok osobisty nigdy nie zawodzi. - Znów spojrzał w nocne niebo. Żaden był z niego romantyk, jego fascynacja tymże widokiem miała swe źródła niekoniecznie w sercu, a w umyśle. W czasach, gdy urywało się owadom nóżki i chodziło z wiecznie poobijanymi kolanami, marzył, by zostać astronautą. Mało to oryginalne, bo marzenie takie dotyczy niemal każdego chłopca - on jednak różnił się tym, że nigdy mu nie przeszło. Jedynie późniejszy prezent w postaci magii sprawił, że oddał się właśnie jej, a nie dążeniu do osiągnięcia swego naiwnego celu.
- Jestem jednak normalnym człowiekiem, Moretti. Potrzebuję jeść, wyspać się i mieć dach nad głową. Podczas ostatnich dwóch dni oglądanie się za kobietami było ostatnią rzeczą, jakiej zamierzałem poświęcać swój czas. - Inna sprawa, że miałem - mam - Morwen, dodał w myślach, uśmiechając się pod nosem.
Ostatnie słowa kobiety były natomiast tak urocze, że darowując sobie komentarz na temat jej stosunku do płci przeciwnej oraz uczuć, jakimi darzyła obce dzieci, przeszedł od razu do nich. Pozostawiając niebo w świętym spokoju, spojrzał na Włoszkę z błyskiem w oku.
- Ty? - Bezczelnie zlustrował ją wzrokiem od góry do dołu, zatrzymując tu i ówdzie swe spojrzenie. - Nawet bym nie śmiał. - Sposób, w jaki wypowiedział te słowa, sprawiał, że łatwo było poddać w wątpliwość brzmienie ostatniego słowa - śmiał czy może... chciał?
Wyzwanie? Ależ skąd.
avatar
Liam Cryan
Wykładowca: Aurorstwo


Wiek : 35
Skąd : Craigavon, Irlandia Północna
Krew : półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t701-skrytka-pocztowa-liama-cr

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Francesca Moretti on Pią 05 Lip 2013, 20:10

W takim razie jesteś bardzo nudną kobietą z bardzo nudnym życiem.
Po tych słowach w pierwszym odruchu chciała parsknąć śmiechem, jednak ostatecznie stłumiła śmiech w sobie, uśmiechając się najszczerzej jak do tej pory. Skoro tak uważał... ani myślała, by wyprowadzać go z błędu! Broń Boże! Wolała być nudną kobietą z nudnym życiem, aniżeli dziennikarską hieną, z którą nie warto było rozmawiać, tylko się jej bać. Resztę uwagi poświęciła słownej zaczepce a gdy ich spojrzenia natrafiły na siebie, wcale się nie odwróciła jak speszona dziewczynka. Wręcz przeciwnie, jej wzrok był dość wyzywający i sugerujący, że tak łatwo nie wygra tej sprzeczki. Wydoroślała i to było odpowiednim na to przykładem, bo niegdyś od razu byłaby czerwona na buzi jak burak.
- O proszę, a już myślałam, że rzucisz się na mnie jak szczerbaty na suchary - aktorsko przyłożyła wierzch dłoni do czoła, symulując głębokie odetchnięcie porównywalne do mdlejącej Julii. Zaraz po tym oparła się z powrotem o ławkę, wracając do swojego zwykłego wyrazu twarzy.
- W każdym bądź razie miło słyszeć, że nie będę mieć kolejnego prześladowcy - dodała, zakładając pukiel kasztanowych włosów za ucho.
avatar
Francesca Moretti
Czarownica


Wiek : 35
Skąd : Florencja, Włochy
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t719-skrytka-pocztowa-francesc

Powrót do góry Go down

Re: Park

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach