Pokój uzdrowicieli

Go down

Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Vincent Cramer on Sob 26 Lip 2014, 22:13



Pomieszczenie w którym można odpocząć od szpitalnego zgiełku, napić się kawy, a nawet zdrzemnąć.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 13 Wrz 2014, 01:03

Pracownica archiwum szpitalnego przywiozła ze sobą wózek pełen teczek i akt ciężarnych pacjentek, które urodziły dzieci w 1996 roku, które prowadziły ciążę w Mungu. Wpuściła Zoję do środka i nakazała usiąść na jednym z foteli.
- Dobrze, będę czytać nazwiska matek, a ty powiedz jeśli jakieś Ci coś przypomni albo będziesz chciała, żebym zajrzała...
Sprawnie wertowała teczki, wyczytując kolejne nazwiska.
- Wilson Amanda... Catherine Greengrass... Scott Rosalie... Thomas Caliente, Matluck Emma, Milligan Salome... Nic nie świta?

Powrót do góry Go down

Re: Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Zoja Yordanova on Sob 13 Wrz 2014, 01:11

Weszła za kobietą do przestronnego, ale nieco staromodnego pokoju. Chyba dokładnie tak wyobrażała sobie pokój nauczycielski od wewnątrz. Usiadła na wskazanym przez pracownicę archiwum miejscu, rozglądając się z zaciekawieniem. Mimowolnie zdała sobie sprawę z tego, że portrety znanych uzdrowicieli również jej się przyglądają. Chyba nieczęsto przychodzili tu ludzie "z zewnątrz", albo zawsze było to coś ekscytującego.
Słysząc słowa starszej pani, spojrzała na nią z zaskoczeniem. Przypomni? Noworodek raczej nie ma prawa sobie "przypomnieć". Później w swoim życiu nie kojarzyła już nikogo poza Morwen, kto by się nią zainteresował. Nie wliczała to opiekunów sierocińca, którzy tak naprawdę bardzo chcieli jej się pozbyć i nie zależało im na dziewczynce. Mimo to pokiwała głową, przysuwając się bliżej zakurzonych teczek.
Nazwiska były jej bardziej niż znajome, ale to były imiona matek jej znajomych ze szkoły. Wzruszyła ramionami.
- Nazwiska moich rówieśników z Hogwartu. Ale jakoś sobie nie przypominam, żeby którekolwiek z nich urodziło się również w Bułgarii. Proszę szukać dalej
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 13 Wrz 2014, 01:33

- To nie teczki porodowe, tylko teczki matek, które nosiły swoją ciążę pod opieką szpitala - wyjaśniła spokojnie, nadal przeglądając teczki. Po odrzuceniu nazwisk matek wszystkich równieśników, których Zoja pamiętała, zostało tylko kilka teczek.
- No dobrze, zostaje w takim razie pięć teczek. Abigail Flynn, Dorcas Hithway, Glenna Cymreiges, Matilde Doreaux i Emma McMillan.
Po tych słowach zajrzała do każdej z nich, a potem odrzuciła dwie z nich.
- Flynn i McMillan nosiły chłopczyków, więc odpadają - po tych słowach odrzuciła teczki na stos. - Hithway z kolei miała termin na koniec sierpnia, więc troszkę za późno jak na ciebie, nawet biorąc pod uwagę że mogłaś urodzić się za wcześnie lub za późno. Zostaje Doreaux i Cymreiges w takim razie.
Otworzyła obie teczki, ale nie pozwoliła Zoi spojrzeć do nich. Z jednej z nich wyciągnęła zdjęcie i pokazała je Zoi. Przedstawiało jasną blondynkę o długich włosach, porcelanowej cerze i zielonych oczach.
- To Matilde Doreaux, pochodzenie Vouziers, Francja. Urodzona 1971. Ojciec Louis Doreaux. Termin wyznaczony na 1 lutego, to mogłaś być Ty biorąc pod uwagę poślizgi jeśli chodzi o porody. W drugiej teczce nie ma zdjęcia, Glenna Cymreiges, pochodzenie nieznane, choć nazwisko dziwne szkockie albo walijskie? Urodzona 1980. Ojciec nieznany. Termin 29 lutego. To też mogłaś być Ty. Możesz przejrzeć te teczki, nic takiego w nich nie ma tak czy siak. Ja znajdę teczki porodów i zobaczymy.
Gdy przeszukała wszystkie teczki, oznajmiła:
- Wychodzi na to że ani dziecko Doreaux ani dziecko Cymreiges nie urodziło się u nas, nie ma aktów urodzenia.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Zoja Yordanova on Sob 13 Wrz 2014, 11:27

Dziwnie się czuła siedząc i nic nie robiąc, szczególnie gdy korciło ją zerknąć do któryś z tych tajemniczych teczek. Zastanawiało ją na przykład co jest napisane o matce Hannah, o której czytała w Historiach Wielkich Alchemików. Jak na kogoś z takimi ambicjami była niezwykle płodna.
Słysząc kolejne słowa kobiety, jej serce momentalnie załomotało w klatce piersiowej. Nie myślała jeszcze nad konsekwencjami znalezienia swojej biologicznej matki. Bo co? Napisze do niej list "Hej, jestem Twoją dorosłą córką, którą zostawiłaś na wakacjach w Bułgarii"? A jeśli daje sobie płonne nadzieje i żadna z tych kobiet nie okaże się jej rodzicielką? Znając Zoję to nie da sobie spokoju, dopóki nie doprowadzi tej sprawy do końca. Zaczęła już szukać, więc musi też skończyć.
- Matilde Doreaux? - powtórzyła. Jakoś nie wyobrażała siebie w ramionach blondwłosej Francuzki, ale przynajmniej był to jakiś trop. Chociaż zdecydowanie bardziej pasowało jej to drugie imię Glenna Cymreiges. Walijskie? Może Morwen będzie kojarzyć. Nie była co prawda pewna, czy przyznawać się swojej obecnej opiekunce, że poszukuje biologicznej mamy. Miała na głowie teraz tyle problemów... Słysząc pozwolenie, wyciągnęła rękę, żeby zobaczyć teczkę bez zdjęcia.
- Może mi Pani zapisać te imiona? - poprosiła. Wzięła karteczkę z kaligraficznie wypisanymi nazwiskami obu kobiet i podziękowała serdecznie. Sowa na poczcie, na Pokątnej, nie powinna mieć problemu z odnalezieniem właścicielek. Teraz jej jedynym problemem było napisanie tych listów...
- Jeszcze raz Pani dziękuję za poświęcony mi czas. Jestem naprawdę wdzięczna - powiedziała z naiwnym, ale szczerym uśmiechem.
Niedługo później opuściła szpital, a na biurku archiwistki rzeczywiście pojawiły się czekoladowe pralinki, prosto z Lodziarni Floriana Fortescue.
avatar
Zoja Yordanova
Klasa VII


Wiek : 19
Skąd : ur. w Bułgarii, obecnie Londyn
Krew : czysta

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t659-skrytka-pocztowa-panny-yo

Powrót do góry Go down

Re: Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Nora Vedran on Czw 18 Wrz 2014, 21:51

To nie tak, że potrzebowała szczególnego odpoczynku. Ten dzień był dziwnie spokojnym, z Oddziału Ratunkowego ostatecznie ją odprawiono, co Nora przywitała z dziwnym entuzjazmem. Zazwyczaj wcale się nie cieszyła, musząc opuścić COR czy w ogóle szpital. Choćby już niemal czołgała się po korytarzach, przysypiając, wolała zostać - bo jak coś ją ominie, jeśli przegapi ciekawy przypadek? Teraz jednak opuściła oddział na skrzydłach i czym prędzej pognała do lekarskiego, do którego wpuszczano ją chyba tylko dlatego, że szatę praktykantki (przedwczesnej) przyznał jej sam Cramer.
Wyciągając z szafki swoją torbę opadła z sapnięciem na krzesło przy okrągłym stoliku, poprawiła luźny kucyk, w jaki spinała włosy na czas pracy i zabrała się za kolejne zajęcie. Co, myśleliście, że padnie na łóżko się przespać, że skoczy na kawę? Nic z tych rzeczy. Nora nie miała w zwyczaju tracić czasu. Skoro i tak część swych zdecydowanie zbyt krótkich dób poświęcała na pełnopłatną pracę u Sluga i Jiggersa, naprawdę nie powinna sobie pozwalać na marnotrawienie jakichkolwiek kolejnych minut, zwłaszcza, że studia już się przecież zaczęły.
Wiedziała, że nie będzie łatwo i chyba nawet szczególnie się nie zdziwiła, gdy już od pierwszych dni zarzucono ich nawałem tekstów do przeczytania, prac do napisania i ćwiczeń do wykonania. Stos obowiązków nie przeraził jej, zamiast tego jednak wyraźnie podkreślił stanowczy niedostatek godzin. Trudno było pogodzić pracę w aptece (teraz głównie weekendowo lub wieczorami), przyuczanie się w szpitalu (też rzadziej, niż w wakacje) i faktyczną naukę zgodną z programem studiów. Ale starała się. Naprawdę się starała. I wciąż jeszcze znajdowała czas, by spać i jeść. Cud!
To wszystko wymagało jednak poświęceń. Na przykład takich, jak teraz, gdy cudownie wyszarpnięte minuty, a w przypadku szczególnego szczęścia nawet pół godziny musiała poświęcić na naukę, a nie złapanie oddechu. Jeśli po powrocie do mieszkania (przeprowadzka do Tattersall w Dolinie Godryka wciąż jeszcze trwała) chciała oszczędzić sobie zarwania nocy na nadrobienie zaległości życiowych i zafundować jedynie gorący prysznic i kilka godzin regenerującego snu, to nie mogła lenić się teraz. I nie leniła.
Wyciągając z torby potężne tomiszcze ułożyła je na stoliku, otworzyła na wcześniej zaznaczonej stronie i z cichym westchnieniem spojrzała na kolumny tekstu. Z przepastnego worka wydobyła jeszcze arkusz pergaminu i pióro nie wymagające zanurzania w atramencie, po czym układając papier na jednej połowie rozłożonej książki, podparła się łokciem o skraj drugiej połowy, czoło oparła na dłoni i z wyrazem skrajnej rezygnacji zajęła się lekturą podręcznika do anatomii i histologii. Tak, tak, wiedziała, że ta wiedza jest potrzebna... Ale naprawdę, dlaczego to tak trudno musi się przyswajać? Dlaczego nie mogła się uczyć tylko w szpitalu, dużo przyjemniej i produktywniej spędzając czas, faktycznie komuś przy tym pomagając? Starając się nie przysypiać, co i raz zmusiła się do zanotowania co ważniejszych rzeczy na wyciągniętej karcie czując, że po raz kolejny podejmuje się walki z wiatrakami. Nie ma mowy, żeby ogarnęła cały wskazany rozdział do jutra!
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Vincent Cramer on Pią 19 Wrz 2014, 21:22

- Więcej entuzjazmu, Vedran. Nie lubisz uczyć się o mikrogleju? - Vincent zerknął młodej czarownicy przez ramię, wieńcząc swe pytanie ironicznym uśmiechem. Nim zdążyła odpowiedzieć oddalił się w kierunku miedzianego dzbaneczka, w którym bez ustanku bulgotała gotująca się woda.
- Obudź się łajzo!
Skrzek wydobywający się z czerwonych, odstających od powierzchni filiżanki ust wywołał grymas nie tylko na twarzy uzdrowiciela. Nie zważając na dalsze epitety wsypał do naczynia kilka czubatych łyżek kawy i pospiesznie zalał je wrzątkiem.
- Prezent od Czarownicy - poczuł się zobowiązany do krótkich wyjaśnień. Umieścił kubek w swym pewnym uścisku i zbliżył się do stołu, by zatrzasnąć opasły tom przed nosem zasypiającego od nadmiaru mądrości dziewczęcia.
- Dzisiaj mamy ćwiczenie zaklęć na magicznych manekinach w prosektorium. Odpytam Cię dopiero na koniec zajęć. Weź ze sobą tylko różdżkę.
Uzdrowiciel uchylił drzwi i poczekawszy, aż panienka Vedran zaopatrzy się w najpotrzebniejsze drobiazgi, puścił ją przodem.
avatar
Vincent Cramer
Uzdrowiciel


Wiek : 40
Skąd : Catanzarro, Włochy
Krew : czysta
Majątek : bogaty

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t764-skrytka-pocztowa-vincenta

Powrót do góry Go down

Re: Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Nora Vedran on Pią 19 Wrz 2014, 22:16

- Ha. Ha. Bardzo zabawne. - Na słowa Cramera niby jeszcze próbowała, niby walczyła o podstawową choćby grzeczność, ale... Chyba nie wyszło, co? Planowała powiedzieć zupełnie coś innego. Wiecie, coś w stylu: ależ skąd, bardzo lubię, ale dziękuję za troskę! zamiast tego jednak padło co padło i Vedranówna nie miała zamiaru tego naprawiać. Najwyżej dyrektor weźmie ją za niewychowanego bachora - no i co? Zaszkodzi jej to w czymś? Na ten moment była przekonana, że nie jest w stanie niczym pogorszyć swej sytuacji.
Dziś w ogóle był dzień szczególny, w którym nie zdziwiła jej nawet wrzeszcząca filiżanka, choć... Panno Vedran, ktoś ci kiedyś wyrwie ten złośliwy jęzor!
- I nadal pan to trzyma? - Spojrzała znacząco na paskudną filiżanką, a zaraz po tym na Vincenta. Fakt, że był dyrektorem, a więc należał mu się szczątkowy choćby szacunek (zresztą, na takowy zasługiwałby także nie będąc jaśnie panującym), zdawał jej się dziś umykać. - Przecież to kicz jakich mało, już dawno powinno leżeć w śmietniku, unieszkodliwione wcześniej, żeby nie darło się wniebogłosy. - Wzruszyła ramionami i właśnie zamierzała po raz piąty przeczytać ten sam wers, gdy...
Otworzyła i zamknęła buzię jak wyrzucony z wody karp. Potem westchnęła ciężko. No i kiedy ona się nauczy, kiedy? Nie, nie uważała, że te wszystkie mądrości są ciekawsze i ważniejsze od tego, co może pokazać jej Cramer, ale... Och, na Merlina, będzie martwić się później.
Posłusznie wstała, bez żalu pozostawiając książkę na stoliku. Zabrała z torby różdżkę oraz niedużą butelkę z wodą (ostatnio suszyło ją tak, jakby przechodziła chronicznego, gigantycznego kaca) i chwilę później maszerowała już we wskazanym kierunku - to jest do szpitalnych podziemi - po drodze zdobywając się jeszcze na uśmiech wdzięczności. Luki w wiedzy lukami w wiedzy, ale spędzanie wieczoru w prosektorium było znacznie przyjemniejsze niż ślęczenie nad podręcznikiem. Jakkolwiek by to nie brzmiało.
avatar
Nora Vedran
Studentka: Uzdrowicielstwo


Wiek : 22
Skąd : Lastovo, Chorwacja
Krew : Półkrwi
Genetyka : Wilkołak
Majątek : bogata

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t687-skrytka-pocztowa-nory-ved

Powrót do góry Go down

Re: Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Thomas Fields on Wto 10 Lut 2015, 23:54

Słyszał jedynie chrypienie Cramera, któremu najwyraźniej masaż strun głosowych zaszkodził, oj biedactwo. Oświetlił tabliczkę mieszczącą się na jednych z drzwi, która wieściła, że znajduje się przed pokojem uzdrowicieli.
- To może być ciekawe - zaśmiał się niczym rasowy szaleniec, celując w drzwi różdżką - Confringo! - już nic nie stanowiło przeszkody, aby mógł zajrzeć do tegoż pomieszczenia. Głośna eksplozja rozsadziła drzwi na tysiące kawałków, papiery leżące wcześniej na niewielkim stoliku rozsypały się po całym pomieszczeniu, powoli opadając na podłogę.
- Coś ciemno tutaj - stwierdził odkrywczo. A czym można oświetlić pomieszczenie? Oczywiście, że robiąc ognisko! Z pomocą magi ustawił na środku pokoju stertę papierów i książek - Lacarnum Inflamare! - niewielkie ogniste kulki żwawo wystrzeliły z końcówki różdżki Anglika. Papier coraz szybciej zaczął się zajmować, a blask płomienia wesoło oświetlał ściany pomieszczenia.
- Ups! - oprócz niewielkiego stosu, teraz także pomieszczenie oświetlał właśnie zajmujący się stolik, krzesło i jeden z foteli. Podziwiał jeszcze przez chwilę ten sielski obrazek, po czym ewakuował się z tego pomieszczenia i ruszył zwiedzać dalej.
avatar
Thomas Fields
Czarodziej


Wiek : 35
Skąd : nieznane
Krew : Mugolska
Genetyka : Wilkołak
Majątek : Biedny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t710-skrytka-pocztowa-milesa-g

Powrót do góry Go down

Re: Pokój uzdrowicieli

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach