Korytarz gobelinowy

 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro I

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Korytarz gobelinowy

Pisanie by Brennus Lancaster on Pią 28 Mar 2014, 21:28



Korytarz w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie znajdujący się na pierwszym piętrze. Łączy się z głównym korytarzem na pierwszym piętrze. Ściany korytarza pokryte są różnymi tkaninami, gobelinami oraz portretami zasłużonych czarodziejów.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Brennus Lancaster on Sro 30 Lip 2014, 11:08

Wszystkie gobeliny zostały pieczołowicie odkurzone, tkaniny wytrzepane, a ramy obrazów wypolerowane do połysku. Cenne pamiątki odzyskały dawną świetność i teraz znów przykuwają zaciekawione uczniowskie spojrzenia.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 85
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Monika Kruger on Czw 25 Wrz 2014, 11:28

Wściekła Monika, jakoś ostatnio nie mogła dojść do siebie. Cała ta afera odbiła swoje piętno na jej zdrowiu. Nie mogła w nocy zasnąć, kilka godzin wpatrywała się w szczyt lóżka, licząc w ciemności srebrne nitki z którego utkany był baldachim. Podkrążone oczy próbowała ukryć jakimś łatwym zaklęciem, a kiedy to nie przyniosło skutku użyła po prostu jednego z mugolskich wynalazków, czyli podkładu do twarzy. Prezentowała się nad wyraz pospolicie. Świeżo po kąpieli wilgotne jeszcze włosy spięła w najzwyklejszy kucyk, a na siebie nałożyła zwyczajną szatę szkolną, gdyż nie miała głowy do wymyślania zestawu ubraniowego dnia. Nie mogła ukryć przed samą sobą, że to wszystko co wydarzyło się w Pokoju Wspólnym miało dla niej nie małe znaczenie. Jakoś do tej pory świadomość, że wszystko między nią a Brandonem skończone dało się znieść. Ale kiedy to wszystko zostało powiedziane na głos... O wiele trudniej jakoś to trawiła.
Wyszła z lochów. Ostatnio zielone ściany salonu przypominały jej tylko jedno, chciała więc odpocząć. Miała już dość dziwnych spojrzeń innych ślizgonów. Wszyscy widzieli całą aferę, w której przez dłuższą chwilę grała główną rolę. Po co to... Nie dość, że ją zostawił to jeszcze upokorzył przed całą szkołą. Gdyby tylko mogła potraktowałaby go jakimś niewybaczalnym zaklęciem!
Z rozmyślań wyrwało ją chrząkanie dobiegające ze ściany. Monika spojrzała na obraz na którym dostojny czarodziej w kapeluszu podpierał się o starodawną laskę w której kiedyś magowie umieszczali swoje różdżki. Staruszek uśmiechnął się do niej, ale Monika w odpowiedzi wytknęła mu tylko język.


// Przepraszam, że tak długo ale jak na złość zwalił się tłum dziadków:(
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Raphael Lanneugrasse on Pią 26 Wrz 2014, 11:00

/Początek/

Stukot eleganckich półbutów po brukowanej ścieżce oznajmił wszem i wobec przybycie nowego nauczyciela. Pogoda była kapryśna, przez całą podróż padało i było niesamowicie niskie ciśnienie, co od razu sprawiało, że 30-letni mężczyzna przespał praktycznie całą drogę do Hogwartu. A szkoda, bo lubił tutejsze widoki kolorowych łąk, bujnych lasów, otulonych w niesamowitej, magicznej aurze. Na szczęście w raz z końcem trasy krople deszczu były coraz rzadsze, aż w końcu ustały.
Raphael ostatnio przekroczył tą bramę, gdy opuszczał mury szkoły po zdanych OWUTEM-ach. Wziął głębszy wdech krystalicznie czystego powietrza w swoje płuca i ruszył powoli naprzód, w kierunku szkoły. Nie musiał długo czekać na pierwszy przypływ wspomnień. Ah, pierwsze lekcje, zdobyte i utracone punkty, wieczna rywalizacja nie tylko w Ravenclawie, ale i między domami. Mężczyzna nigdy nie zapomni jednak momentu, gdy po raz pierwszy wzbił się w powietrze na miotle. Tak... to były piękne czasy. Potem były studia, pierwsza poważna praca w Ministerstwie, ślub i...tragedia...
Mężczyzna zagryzł zęby i spojrzał swoimi błękitnymi jak ocean tęczówkami na obrączkę małżeńską z wygrawerowanym imieniem swej żony. Zacisnął dłoń i westchnął cicho. Jego kruczoczarne włosy falowały na wietrze niczym łany zboża na polu.
- Jesteś tu ze mną? - zapytał powietrza, chcąc w końcu otrzymać wiadomość. Znowu cisza, ta cholerna cisza, pustka, której tak bardzo nienawidził. Gdzie jej śmiech, jej roześmiana twarz, jej delikatny głos...NO GDZIE?! Został tu sam...całkiem sam...
A teraz dochodzi jeszcze kwestia nauki. Całkiem inaczej patrzy się na szkołę ze strony ucznia, a inaczej ze strony nauczyciela. Czas pokaże jak to będzie.
Ruszył powoli do przodu, ubrany w mugolskie ubrania, bo w takich było wygodniej podróżować. Czarne półbuty, ciemne jeansy, starte po bokach, do tego czarna jak noc koszula, rozpięta u góry. Na szyi dyndał srebrny krzyż. Całość jego dobrze zbudowanego ciała okrywał kremowy płaszcz do kostek. Sunął ku szkole, niczym anioł, pozbawiony skrzydeł. Ostre, męskie rysy twarzy i kilkudniowy zarost, a także chaos na głowie raczej upodabniały go do diabła. Ale przecież można być upadłym na duszy. Ciągnął za sobą małą walizkę z najpotrzebniejszymi rzeczami.
Sunął niczym anioł, upadły w pustce, którą odczuwał.
Będąc w szkole na szczęście trafił na moment, gdzie po korytarzach na szczęście nie sunęło wielu uczniów. Postanowił, że do przydzielonego pokoju pójdzie po kolei piętrami, by przypomnieć sobie czasy szkolne. Niektóre obrazy pamiętały go i kiwały mu przyjaźnie. Raphael odwzajemniał to wszystko uśmiechem. Gdy znalazł się na pierwszym piętrze postanowił przejść przez korytarz gobelinowy. Gdy się tam znalazł ujrzał uczennicę, która pokazywała język jakiemuś obrazowi. Francuz uśmiechnął się i cicho podszedł za nią. Po chwili Monika mogła usłyszeć niski, gardłowy, ale przyjemny dla ucha głos z wyczuwalnym francuskim akcentem.
- Nieładnie tak pokazywać język droga panno... - powiedział uśmiechając się szeroko.
avatar
Raphael Lanneugrasse
Nauczyciel: Transmutacja


Wiek : 34
Skąd : Francja
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Monika Kruger on Pią 26 Wrz 2014, 11:43

Naprawdę była nie w sosie. Była nie w sosie na tyle, że gdy siwobrody staruszek pogroził jej palcem wytknęła mu język po raz drugi dodatkowo przy tym łapiąc się pod boki i robiąc głupią minę. To śmieszne i żałosne wyżywać się na zwyczajnym obrazie, który w niczym nie zawinił ale jakoś przyniosło jej to ulgę. Nawet w głębi duszy zaśmiała się sama z tej sytuacji.
Ostatnio przez swoje zamyślenie o mało nie została spalona żywcem w podziemnych podwalinach, bo przecież do teraz nie mogła sobie przypomnieć jakim cudem tam się znalazła. Nauczka? To nie dotyczyło tej dziewczyny, ona nie znała tego słowa. Po raz kolejny zamyśliła się na tyle, że nie docierały do niej z oddali odgłosy kroków, a zajęta wytykaniem języka nie zauważyła, że ktoś właśnie szedł w jej stronę. Dopiero gdy usłyszała głos przybysza otrząsnęła się i z nadal otwartą buzią spojrzała zaskoczona na osobę która pojawiła się nagle. Czym prędzej zasłoniła usta ręką a policzki spąsowiały jej ze wstydu. Została zwyczajnie przyłapana na robieniu z siebie totalnej idiotki. I to przez kogo! Nie dało się ukryć, że wstyd jaki ślizgonka odczuwała był trzykrotnie większy ze względu na walory zewnętrzne mężczyzny. Gdyby był gruby i brzydki pewnie nie przejęłaby się tak bardzo, ale niestety. Wyglądał na dekadę starszego od niej ale to dodawało mu tylko atrakcyjności. Był idealnie w typie Moniki. Do tego ten płaszcz...
- Yyyyy... Przepraszam - wydukała z siebie w końcu po czym dodała. - Kim pan jest?
Nie widziała go tu wcześniej, a takiego faceta jak on z pewnością wypatrzyłaby już wieki temu. Pożałowała, że nie przyłożyła się dziś do wyglądu. Prezentowała się przecież tragicznie. W dodatku z tym nadpalonym herbem zielonych na szacie bo już nie chciało jej się tego poprawiać...
Ehh jak pech to pech.
- A on mnie zaczepiał - powiedziała wskazując palcem na obraz. Musiała się jakoś wytłumaczyć, żeby nie pomyślał sobie, że jest jakaś psychicznie chora, czy coś.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Raphael Lanneugrasse on Pią 26 Wrz 2014, 12:06

Nie ukrywał, że cała ta scena wywołała u niego lekkie drgania przepony. Starał się tłumić śmiech, co wyszło mu całkiem nieźle. Jednak rozbawiony uśmiech nie schodził z jego twarzy. Błękitne tęczówki mężczyzny były niczym spokojny ocean, przypominały nieposkromione wody, przez które mało kto odważy się przepłynąć. A jeśli komuś się uda, to z pewnością czeka go niemała nagroda. Cóż, sytuacja, w której znalazła się Ślizgonka należała do zabawnych i mężczyzna cieszył się, że właśnie tak miłym akcentem rozpocznie tutaj pracę. Tego mu właśnie brakowało ostatnio - krztyny radości.
- Haha... - zaśmiał się cicho, gdy Monika próbowała go przeprosić. - Mnie nie trzeba przeprosin, panno...?
Pytanie było oczywiście skonstruowane tak, by poznać jej godność. W jego wypowiedziach wprawne ucho, a takie pewnie Monika posiadała, można wyłapać francuskie "R", nachodzące nawet coś w rodzaju "Rrrhhh", co świadczyło o jego francuskim pochodzeniu.
Gdy Ślizgonka zapytała o to, kim on jest, mężczyzna uśmiechnął się przyjaźnie. Zapozorował lekki ukłon w jej stronę, po czym powiedział.
- Pardon, gdzie moje maniery... - chrząknął, po czym przedstawił się. - Nazywam się Raphael Lanneugrasse, jestem nowym nauczycielem transmutacji...eee nie, nie próbuj wymówić mojego nazwiska, jest dosyć...zawiłe...
Zaśmiał się cicho. Widać, miał pewien dystans do siebie. Wyprostował się niczym struna, chcąc rozciągnąć zastałe mięśnie po podróży. Przypatrując się dziewczynie zauważył, że ma niesamowite oczy, bardzo podobne do tych, które miała jego zmarła tragicznie żona. Świdrujące, wręcz hipnotyzujące. Była ładna, to trzeba przyznać, natura obdarzyła ją hojnie, jeśli chodzi o urodę. Umysł i wiedzę Raphael zamierza sprawdzić za parę dni.
Monika zaczęła się tłumaczyć, zwalając na obraz. Mężczyzna obrócił wzrok w kierunku starszego jegomościa opierającego się o laskę i uśmiechnął się lekko.
- Jak to tak wypada, Lordzie Gregory? - doskonale pamiętał ten obraz. Mężczyzna na obrazie wzruszył zabawnie ramionami i obdarzył obecnych uśmiechem. Po chwili nauczyciel spojrzał ponownie na uczennicę.
- Myślę, że już nie będzie Cię zaczepiał... - kąciki jego warg powędrowały w górę. Spojrzał na jej trochę podpalony emblemat przynależności do domu i już wiedział, z kim ma do czynienia.
avatar
Raphael Lanneugrasse
Nauczyciel: Transmutacja


Wiek : 34
Skąd : Francja
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Monika Kruger on Pią 26 Wrz 2014, 12:37

Czy to jakieś afrykańskie upały przybyły nagle do okolic Hogwartu czy to tylko Monice zrobiło się tak nieznośnie gorąco? Czuła jak kołnierz koszuli pod szkolną szatą zaczynał ją drażnić, najchętniej to by się zwyczajnie rozpięła, ale nie wypadało przecież przy bądź co bądź obcym mężczyźnie.
O, Wielki Salazarze! To na dodatek był francuz! Francuzi mają na świecie podobną opinię co włosi, Monice zaś niezwykle przypadł również do gustu niebanalny akcent przybysza.
- Monika Kruger, z szóstego roku - przedstawiła się z uśmiechem. Mężczyzna powodował, że nastrój nieco się rozluźnił. Mógł ją wyśmiać, zganić, zrobić cokolwiek co sprawiłoby, że dziewczyna zapragnie momentalnie zakopać się pod ziemię albo ukryć w najciemniejszym zakątku schowka na miotły. Zamiast tego zażartował z siebie i ze swojego podobno trudnego nazwiska tak jakby chciał zdjąć z dziewczyny część zażenowania i przenieść je na siebie. Urocze.
A więc był nauczycielem transmutacji. Rewelacja. W porównaniu z ostatnim belfrem nauczającym tego przedmiotu był jak hipogryf do gumochłona. Wyjątkowo starego gumochłona. Monika wiedziała już, że od dziś dwukrotnie bardziej będzie przykładała się do transmutacji, mogąc nawet poświęcić swoje ukochane eliksiry. Szkoda, że nie widział co ostatnio wyczarowała z Cortezem. Jak nic na dzień dobry obdarowałby ich oceną "W" z dodatkowymi stoma punktami na poczet ich domu.
- Trudne nazwisko? Ja przez pierwsze kilka lat życia mieszkałam w Niemczech, dla nie ma trudnych słów - powiedziała z uśmiechem. - Tam skomplikowane i długie słowa wypowiada się nawet z ustami pełnymi dyniowych pasztecików.
Po chwili jeszcze dodała:
- Witam więc w Hogwarcie, panie profesorze. Na pewno będzie się tu panu dobrze uczyło.
Lord Gregory przypatrywał się temu wszystkiemu z obrazu. Raphael znał jego imię, staruszek też uśmiechnął się do niego co oznaczało tylko jedno.
- Uczył się pan w Hogwarcie? W jakim domu? - spytała zaciekawiona. Czuła się już calkowicie zrelaksowana. Z tym nauczycielem gawędziło się nad wyraz przyjemnie. Nawet już nie przeszkadzał jej fakt, że wpadła na ściemnianiu bo Lord Gregory przecież nigdy nikogo nie zaczepiał, kto go znał bardzo dobrze o tym wiedział.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Raphael Lanneugrasse on Pią 26 Wrz 2014, 13:18

Widocznie przybyły jakieś upały, ponieważ Raphael też odczuł ciepło. Widocznie to ten kremowy płaszcz, który miał zarzucony na ramiona. Niewiele też myśląc ( nie lubił być spocony, zresztą, kto lubi), ściągnął go i przewiesił przez rękę. Czarna koszula z krótkim rękawem nieco odsłoniła budowę jego rak, bicepsów i ramion, co osobie z bogatą wyobraźnią mogłoby powiedzieć nieco więcej. Gdy szóstoklasistka mu się przedstawiła, skłonił lekko głowę pozwalając, by pojedyncze kosmyki jego czarnych włosów opadły mu na czoło. Na dodatek wyciągnął ku niej dłoń w geście poznania się.
- Miło mi poznać, panienko Kruger... - powiedział, ledwo wymawiając poprawnie "r" w jej nazwisku. Zabrzmiało to jednak..hmm..zmysłowo? W połączeniu z niskim barytonem jego głosu być może. Pewnie dla samego Raphaela jej nazwisko jest trudniejsze do wypowiedzenia niż jego własne. Gdyby zobaczył, co ostatnio Monika skombinowała z jej znajomym z pewnością byłby pełen podziwu. Po prostu pech, że nie przyjechał wcześniej. Zatrzymały go pewne sprawy o wdzięcznym imieniu Jack Daniels. Dokładnie parę dni temu minęła pierwsza rocznica śmierci jego żony i Raphael stoczył się na dno. Jednak na wieść, że otrzymał posadę w Hogwarcie postanowił się podnieść. Dla niej. Dla Malady.
Na jej wypowiedź o pobycie w Niemczech uśmiechnął się szeroko i zaśmiał. Coś w tym było, niemieckie słowa są zawsze takie...ciężkie i sztywne. Mężczyzna cieszył się, że urodził się we Francji - kraju melodyjnego i romantycznego języka, wspaniałego wina i kultury. Gdy potem ciągnęła dalej, odpowiedział jej po chwili.
- Mam taką nadzieję, droga Moniko... szczególnie, że nie chcę się ograniczać do samej transmutacji... - zaczął, a widząc jej zaciekawienie, pociągnął dalej. - Pracowałem jako łamacz klątw, więc chcę nieco ubarwić zajęcia...
Raphael zastanawiał się, jak to wszystko będzie wyglądało. Czy da radę. Czas pokaże. Gdy zapytała go o jego naukę w Hogwarcie i przynależność do domu, Raphael wiedział, co dziewczyna chce usłyszeć. Jednak nie chciał jej zbytnio nakręcać.
- Owszem, uczyłem się tutaj...Tiara Przydziału miała ciężki orzech do zgryzienia, miała dylemat między Slytherinem, a Ravenclawem... wybrała Ravenclaw...
Powiedział cicho i uśmiechnął się. Po chwili dodał.
- A panienka, z tego co widzę, zasila dom Salazara...to ciekawe... - w jego oczach pojawił się pewien błysk, trudny do rozgryzienia. Jakby spokojny dotąd ocean wzburzyła niejedna fala. Podrapał się nieco po brodzie pokrytej parudniowym zarostem, po czym zapytał.
- Nie wiesz może, gdzie mogę złapać Dyrekcję? Byłem pod gabinetem, ale niestety nie zastałem...
avatar
Raphael Lanneugrasse
Nauczyciel: Transmutacja


Wiek : 34
Skąd : Francja
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Monika Kruger on Pią 26 Wrz 2014, 15:34

Jakoś tak dziwnie się czuła gdy wymawiał jej imię. W jego ustach nie brzmiało ono tak zwyczajnie. Nikt też właściwie nigdy nie zwracał się do niej w taki sposób. Wszyscy zwykli skracać jej imię i Monika przyzwyczaiła się już do tego. Nawet nauczyciele to robili. Zawsze to jednak miła odmiana, naprawdę. Poza tym jego głos był tak melodyjny, że nawet jej zwykle sztywno wymawiane nazwisko brzmiało lekko. Nawet nie wiedziała, że ktoś by tak potrafił.
Wprost nie mogła się na niego napatrzeć. Może to dlatego, że trochę przypominał jej Brandona, podobne ciemne włosy, szczupła twarz, byli też podobnego wzrostu... Tylko te oczy. Tęczówki zdecydowanie ich różniły. Gdy ślizgonka wspomniała zimny odcień szarych oczu Włocha, jakimi raczył ją podczas ostatniego spotkania aż zadrżała, spojrzenie to tak różniło się od tego Raphaelowego. Niebieskie oczy profesora sprawiały, że tonęło się w nich chociaż ich właściciel na pewno nie chciał wywoływać aż takiej reakcji. Monika zatopiła się w nich już na samym początku i chociaż próbowała otrząsnąć się z tego jakby transu, jakiś głosik w jej głowie podpowiadał żeby tego nie robiła. Po co zabierać sobie ten moment przyjemnego uniesienia towarzyszącego zauroczeniu? Głosik również podpowiadał, żeby dziewczyna korzystała póki mogła bo następny raz może zdarzyć się nieprędko.
Gdy opowiedział w wielkim skrócie o swojej przeszłości na jej twarzy pojawiła się typowa mina oznaczająca uznanie.
- Łamacz klątw to na pewno ciekawsze zajęcie niż nauczycielstwo. Dlaczego pan profesor zdecydował się wykładać w Hogwarcie zamiast dalej zajmować się tym co wcześniej? - Dziewczyna starała się zabrzmieć jak najbardziej inteligentnie próbując udowodnić, że jest o wiele dojrzalsza niż wskazuje na to jej wiek. Cóż, był od niej trochę starszy, po co miałby interesować się taką małolatą, na dodatek zupełnie nieopierzoną.
Wiedziała, że jest z góry skazana na porażkę, nie robiła sobie więc zbyt wielkich nadziei. Dobre wrażenie jednak zawsze trzeba po sobie pozostawić jak najlepsze a dziewczyna miała trochę utrudnione zadanie, gdyż musiała dodatkowo zatuszować incydent z wytykaniem języka godnym pięciolatki.
Na wzmiankę o przynależności do domu uśmiechnęła się szeroko i szczerze.
- Zupełnie tak samo było w moim przypadku! Z tym, że tiara w ostateczności wybrała lochy jako miejsce dla mnie zamiast wieży. Na początku uważałam, że chyba popełniła błąd, że powinnam być w Ravenclavie, ale dziś już tak nie sądzę. Slytherin to mój dom, bez dwóch zdań.
Raphael chyba nie widział jak na nią działał. Gdyby tak było z pewnością nie skazałby jej na katusze i nie ściągnąłby płaszcza. A tak sprawił, że dziewczyna omal nie zemdlała z wrażenia. W głowie pojawił się jej nagle mini skrzacik domowy próbujący uciszyć ten podpowiadający co chwilę głosik i każący jej postukać się w czoło. Ona ma trzynaście lat czy szesnaście? Bo jej myśli zdecydowanie oscylowały na poziomie trzeciej klasy kiedy to dziewczyny piszczały na widok gołej klaty. A tu przecież Francuz nawet w połowie nie pokazał tego co posiadał.
- Dyrekcja? - jego pytanie wyrwało ją z wyobrażania sobie tego co ma pod koszulą. - Nie mam pojęcia, jeśli nie ma nikogo w pokoju nauczycielskim to już nie mam pomysłu gdzie może być ktokolwiek. Trzeba by chyba zapytać jakiegoś ducha. One wiedzą wszystko.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Raphael Lanneugrasse on Pią 26 Wrz 2014, 16:33

Raphael zauważył to, że sposób w jaki wymawia jej imię oddziałuje na nią nieco inaczej niż na innych. To dość ciekawe, zważywszy na to, że większość robiła sobie z nim żarty na temat jego wymowy, a Ślizgonka? Na oko mężczyzny zaczynało jej się to podobać. Jego akcent, melodyjny sposób wyrażania się, emanujący kulturą osobistą. Poza tym nieoficjalnie był facetem, z którym pewnie niejedna chciałaby konie kraść. I tak było, dopóki nie poznał pewnej studentki na swoim kierunku. Mniejsza, teraz nie czas roztrząsać bolesnej przeszłości. Jeśli kiedykolwiek przyjdzie na to pora, usiądzie razem z Jackiem i podyskutują.
Trzydziestolatek zwrócił uwagę na to, że dziewczyna wpatruje się w niego jak w obrazek. Zrobiło mu się miło, co prawda, ale też nieco niezręcznie. Nie dał tego po sobie jednak poznać. Nie wiedział, co siedziało w jej głowie. Przez chwilę w jego myślach pojawiła się pewna idea. Ależ nie, nie będzie używał legilimencji, by dowiadywać się takich rzeczy. No już bez przesady. Widocznie czteroletnia praca w Ministerstwie Magii odbiła na nim piętno "podejrzliwego". Wpatrywała się w jego oczy, jakby topiła się w nich. Raphael uśmiechnął się lekko, co sprawiło, że jego spojrzenie nabrało swoistego magnetyzmu. Przyciągało i nie pozwalało się ruszyć. Oczywiście nauczyciel nie wiedział o miłosnych rozterkach Ślizgonki. Sama Monika pewnie by mu się z takich rzeczy nie zwierzała. Gdyby jednak, zobaczyłaby, jak dobrym słuchaczem jest Raphael i jak czasem zwykła rozmowa pomogła  by jej w przezwyciężaniu wewnętrznych trudności.
Gdy napomknęła o jego poprzedniej pracy pokiwał głową i odpowiedział po chwili.
- Być może... - zaczął, a potem dodał. - Ktoś kiedyś powiedział, że poziom adrenaliny w zawodzie łamacza i nauczyciela jest bardzo podobny...
Mrugnął do niej, po czym odpowiedział na drugą część jej pytania.
- A dlaczego zdecydowałem się wykładać? - chwila zastanowienia. - W zasadzie lubię próbować nowych rzeczy...
Wybrnął ładnie, trzeba przyznać. Spojrzał na panienkę Kruger, po czym uśmiechnął się szeroko na jej entuzjazm co do przynależności do domu Węża. Nie omieszkał odpowiedzieć i na to.
- Bez dwóch zdań, to na pewno... dlatego dzielnie go reprezentujesz z wypalonym emblematem... - zaśmiał się, po czym wyciągnął różdżkę, machnął nią trzymając ją w trzech palcach i po chwili łatka na szacie Moniki była jak nowa i dumnie ukazywała cała istotę domu Salazara.
Zauważył jednak swój błąd ze ściągnięciem płaszcza w jej obecności. Zapomniał, że dziewczyny w jej wieku praktycznie dostają zawału i oczopląsu na widok starszych od siebie, ale głupio było teraz zakładać go ponownie, więc pokiwał głową w podzięce za jej odpowiedź co do Dyrekcji i grona pedagogicznego, które dziwnym trafem zniknęło ze szkoły. Spojrzał na Lorda Gregory'ego, który teraz poprawiał swój dziwaczny kapelusz i zapytał go.
- Lordzie Gregory, będzie coś z tej panny tutaj? - starszy człowiek na obrazie pokiwał głową i puścił do Raphaela oczko. Mężczyzna się zaśmiał, po czym zapytał.
- A jak u Ciebie z zaklęciami moja panno? Lord Gregory mówi, że ponoć jesteś nieoszlifowanym diamentem...
Przekrzywił głowę zaciekawiony.
- Powiedział też, że ponoć brakuje Ci kogoś, kto by oszlifował Twoje talenty...
Wziął głęboki wdech. Teraz do jego nozdrzy dotarł zapach dziewczyny, miło kręcący w nosie. Perfumy będące mieszanką wanilii pomieszanej z nutą awokado i jaśminu. Ciekawe połączenie.
avatar
Raphael Lanneugrasse
Nauczyciel: Transmutacja


Wiek : 34
Skąd : Francja
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Monika Kruger on Pią 26 Wrz 2014, 17:41

Nagle uświadomiła sobie w jak niezręcznej znajduje się sytuacji. Oto była sama, na pozbawionym żywej duszy korytarzu, w towarzystwie przystojnego co prawda, ale kompletnie i niezaprzeczalnie obcego mężczyzny, który na dodatek chyba zdawał się już zauważyć co się z nią zaczęło dziać. A więc wpadła. Uszy Krugerowej przybrały kolor dywanu w Pokoju Wspólnym gryfonów, a policzki, równie już szkarłatne, zdradzały wszystkie emocje jakie się w niej kłębiły. Nonszalancja i pewność siebie zapewne lewitując dotarły już w okolice sowiarni. Monia była zdruzgotana. Na dodatek, chociaż myślała, że to fizjologiczne niemożliwe, jej zażenowanie zwiększyło się dwukrotnie gdy Raphael jednym tylko ruchem nadgarstka przywrócił jej herbowi całkowicie nowy wygląd. Cóż on sobie musiał o niej pomyśleć. Pod wpływem impulsu postanowiła się mu wytłumaczyć.
- To był wypadek! Zostałam zaatakowana przez tysiące bahanek które podpaliliśmy bo Cortez kazał mi wodę zmienić w coś łatwopalnego to znaczy on zmienił a ja kierowałam! I ogień podpalił te bahanki i szatę i nas to znaczy Corteza i mnie, bo on też tam był - wyrzuciła z siebie jednym tchem.
Spojrzała na obrazy. Oprócz Lorda wszystkie udawały, że zajęte są wszystkim tylko nie podsłuchiwaniem. Tylko siwobrody staruszek z nieskrywaną ciekawością i rozdziawioną buzią przenosił wzrok to na Monikę, to na Francuza.
Monika starając się ukryć rosnące zdenerwowanie wydukała z siebie drżącym głosem:
- Ttaak. Nauczanie nas to będzie chyba największe wyzwanie w życiu pana profesora.
Mężczyzna zawrócił w głowie dziewczynie w zaledwie pięć sekund na tyle, że wspomnienie Brandona zostało zepchnięte gdzieś daleko. Cóż, niezwykle dobitnie oznajmił jej, że to już koniec ich wspólnej historii. Po co miałaby to rozpamiętywać i wiecznie chodzić załamana? Włoch odebrał jej całą nadzieję na cokolwiek między nimi jawnie dając Niemce do zrozumienia że woli bandę pyszałków od niej. To już nie był jej problem.
- Nieoszlifowany diament? - spytała na głos, choć to pytanie miało na zawsze pozostać w jej myślach. O co mu chodziło? Ah, gdyby tylko posiadała umiejętność legilimencji! Też miała nie małą ochotę pogrzebać w jego głowie.
- U mnie zaklęcia leżą kompletnie - skłamała. I tak już była kompletnie zawstydzona, jedna rzecz, która ją pogrążała mniej czy więcej...
- Korepetycje zdecydowanie mi się przydadzą.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Raphael Lanneugrasse on Pią 26 Wrz 2014, 20:28

- Wszystko w porządku? - zapytał, przekrzywiając głowę, gdy obserwował jak jej twarz pokrywa się krwistym rumieńcem. To chyba powoli wszystko wymykało się spod jego kontroli, dlatego też postanowił to zakończyć, przynajmniej do następnego spotkania, które niechybnie nastąpi. A może nie? W sumie dlaczego miałby to robić? W sumie niezmiernie go ciekawiła jej reakcja, jak dla początkującego psychologa-amatora, który uczył się na każdym kroku. Bo to nie sztuka być nauczycielem dla samego wykładania przedmiotu. Sztuką jest także empatyczne zrozumienie potrzeb swoich uczniów. A w przypadku panienki Kruger, którą z pewnością nie raz, nie dwa będzie się widział na zajęciach, nie będzie to łatwe, choć z dziewczyny wręcz wylewały się emocje, głównie zażenowania i wstydu. Raphael jednak sądził, że coś jeszcze. Być może złość...z reguły idzie z tamtymi w parze.
Potem wybuchnęła mówiąc co się stało na jednej dozie powietrza. Gdy zaczęła gwałtownie mężczyzna aż się cofnął o krok, jednak po chwili zaśmiał się cicho, gdy skończyła.
- Zmieniliście wodę w łatwopalną substancję? - zapytał, po czym zagwizdał. - Cóż, widzę, że jednak będę musiał bardziej podnieść poprzeczkę.
Potem, gdy dyszała pokręcił głową i położył jej swoją dłoń na ramieniu, próbując ją uspokoić.
- No już, przecież nic się nie stało...bahanki raczej skarżyć się nie będą, hmm? - uniósł jedną brew pytająco, po czym zsunął swoją dłoń z jej ramienia. Nawet jeśli Monika bardzo się starała ukryć zdenerwowanie to niezbyt jej to wychodziło. Na jej kolejną wypowiedź, co do nadchodzącego rychło wyzwania, Raphael westchnął lekko. W sumie to przyznaje jej rację, bo sam nie wiedział, czy zdoła okiełznać tyle młodych umysłów. Będzie ciężko, ale może da radę. Gdy powiedziała o swoich niedociągnięciach w zaklęciach, które Raphael uznał ja bujdę, pokiwał głową.
- No dobrze, jeśli będziesz ich potrzebowała to nie będzie problemu... rozumiem, że wolisz praktykę? Bo jeśli tak, możemy spotkać się w jakiejś pustej sali i poćwiczyć...- zapytał nie zastanawiając się, jak te słowa mogą wybrzmieć.
Nagle z wnętrza jego walizki rozległo się syczenie i mężczyzna puknął się w czoło. Gdy machnięciem różdżki uchylił nieco wieko bagażu, z jego wnętrza wypełzł mały gekon, który szybko wdrapał się po Raphaelu i zatrzymał się na jego ramieniu. Nauczyciel zaśmiał się.
- To jest Wamir... - powiedział, głaszcząc koniuszkiem palca gada po łebku. - Polubił Cię, z reguły syczy na nowe osoby...
Po chwili jednak wrócił do dziewczyny, spoglądając na nią swoimi "płynnymi" tęczówkami.
- Więc widzimy się później... dziękuję za miły początek pobytu tutaj, panienko Kruger...
Uśmiechnął się do niej, lekko skłonił głowę w geście podziękowania i wyminął ją, pozostawiając za sobą zapach cynamonu zmieszanego z nutami fiołka oraz delikatnej krztyny tytoniu.

z/t
avatar
Raphael Lanneugrasse
Nauczyciel: Transmutacja


Wiek : 34
Skąd : Francja
Krew : Półkrwi
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Monika Kruger on Sob 27 Wrz 2014, 02:55

Co mu miała odpowiedzieć? Że nie jest w porządku bo zawrócił jej w głowie? Że pod wpływem jego obecności zapominała o całym świecie? Otrząsnęła się delikatnie żałując w duchu, że nie należy do tej nielicznej grupy metamorfomagów, bo tak z łatwością mogłaby samą siłą woli odpędzić ten pąsowy rumieniec ze swojej twarzy i zmienić się w bladolicą piękność na którą Raphael rzuciłby się bez opamiętania zrywając z niej tę kompletnie nieatrakcyjną szatę i odkrywając wszystkie walory które ukrywała pod nią.
Metamorfomagiem jednak nie była, zdolności takiej nie posiadała, musiała więc zadowolić się tym co było tu i teraz. A tu i teraz robiła z siebie idiotkę na oczachnauczyciela, który w niedalekiej przyszłości będzie ją oceniał.
- Wszystko w porządku - odparła. Oczywiście poza tym kompletnym sercowym rozregulowaniem. Miała już tego dość. Gdzie nie spojrzała, każdego faceta porównywała do tego jednego. Lynda kiedyś też. Gdyby Brandon tylko wiedział jaki był powód zakończenia tej znajomości nigdy by się o to nie wkurzał, jednak Monia fakt ten pragnęła zachować calkowicie dla siebie.
Gdy usłyszała słowa uznania z jego ust niezmiernie się ucieszyła. Chyba w końcu mimochodem mu zaimponowała. Niechcący ale zawsze już punkt dla niej. A na propozycję rzuconą przez Francuza postanowiła chetnie przystać.
- Proszę tylko przysłać sowę z terminem, a zjawię się na pewno! Nie ma noc lepszego niż doskonalenie swoich umiejętności!
Może zbyt ochoczo to zabrzmiało ale cóż. Co poradzić, już nie było odwrotu.
Na koniec pożegnała się z nauczycielem i jego gekonen przyjaźnie i powędrowała w sobie tylko znanym kierunku.
avatar
Monika Kruger
Prefekt: Slytherin

Prefekt: Slytherin

Wiek : 19
Skąd : Doncaster
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożna

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1125-skrytka-pocztowa-moniki-

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Nevan Fraser on Pią 10 Paź 2014, 21:38

Niedługo po ostatniej lekcji, gdy już korytarze pustoszały a cała szkoła powoli cichła szykując się na spotkanie nocy, w korytarzu gobelinowym zatrzymał się jeden ze ślizgonów. Zapewne większość uczniów jak i samych nauczycieli nie zwracała już większej uwagi na obrazy zawieszone w całej szkole.
Chłopak oparł się o ścianę unosząc wzrok na obrazy, zmarszczył brwi zauważając, że w kilku brakuje portretowanych osób. Słuchał szmeru, który powstawał z rozmów bohaterów obrazów.
Zamyślony, przez pewien czas jakby nie zdradzający kontaktu ze światem słuchał. Gdy ktoś znajomy przeszedł obok, odkiwnął głową. Nikt go jakoś nie pytał dlaczego tutaj przesiaduje czasami nawet i godzinę albo kilkanaście minut. W swoim domu uchodził za dziwaka i ducha, może rzeczywiście kimś takim był, lub miał swój cel. Kto wie? Dowie się ten kto zapyta o to samego ślizgona.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 10 Paź 2014, 22:01

Niedawno opuściła wieżę zegarową, z kwiatkiem w ręku. Dziwiła się do tej pory, za co dostała ten prezent od nieznajomego chłopaka. Możliwe, że przepraszał za swoje zachowanie, niektórzy tak mają. Cóż, Rhin wiedziała, że każdy może mieć słabszy dzień, lub po prostu inaczej myśli o ludziach. Ona zawsze chciała widzieć w nich jedynie zalety, nienawidziła kłótni, sprzeczek, jak i nienawiści do innych. Chyba, że ktoś jej naprawdę zaszedł za skórę, to wtedy unikała takich ludzi. Zostawiła kwiatka w Pokoju Wspólnym i wyszła z powrotem z dormitorium, zdejmując krawat Gryffindoru, zostając w ciemnej spódnicy i białej koszuli.
Hamilton lubiła spacerować, gdy korytarze już były puste. Naturalnie, starała się to robić w godzinach jeszcze w miarę normalnych, nie tuż przed godziną policyjną, jak to czasami nazywała. Ale zamek nabierał jakichś bardziej niezwykłych barw, jak i tajemniczości. Dlatego nie raz siedziała albo na korytarzach, albo na schodach, albo nawet i w wieżach, z dala od oczu innych. Nie bała się ludzi, ale w tych godzinach czasami ich unikała. W końcu doszła do korytarza gobelinowego. Czasem się tutaj zaszywała, gadając do obrazów, czy po prostu siadając w kąciku i starając się wymyślić tekst do piosenki, lub również i odrabiać prace domowe!
- Panna Hamilton znów tutaj?
Jeden z obrazów, na którym był jakiś starszy czarodziej, spojrzał na dziewczynę ze zdumieniem, ale również i uśmiechem na twarzy. Rhinna skinęła głową z entuzjazmem, po chwili odsłaniając twarz z włosów.
- A jak! Posiedzę trochę i wrócę do siebie, obiecuję!
Zaśmiała się cicho, mijając obraz z czarodziejem, po czym jej wzrok padł na chłopaka, które nie znała za bardzo. Cóż, po ostatnim spotkaniu w wieży zegarowej, kiedy to nieznajomy nie chciał najwyraźniej siedzieć przy kimś, przystanęła i uśmiechnęła się lekko. Wolała zapytać.
- Hej, nie będzie Ci przeszkadzać, jak sobie tu usiądę na trochę?
Zapytała spokojnie, trzymając bezpieczną odległość od chłopaka. Serio, w sumie to się sama zdziwiła, że zapytała.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Nevan Fraser on Pią 10 Paź 2014, 22:13

Ocknął się z zamyślenia, spojrzał trochę zamyślonym wzrokiem na Rhinnę. Przekrzywił lekko głowę, kojarzył ją, tak, dziewczyna z tej samej klasy, na części lekcjach ją widział.
Uśmiechnął się do Gryfonki skinąwszy głową.
- Pewnie. Słucham sobie plotek, czasami ciekawe rzeczy się dzieją w zamku jak siedzimy na lekcjach.
Mruknął z melancholią. Albo miał dzisiaj dużo zajęć albo słabszy dzień, ale przy tym nie burczał na Gryfonkę. Pod prawym okiem Ślizgona kwitło spore limo, już ściemniałe, więc pewnie już kilkudniowe.
Zerknął po chwili na Rhi, chwilę pokalkulował czy się odezwać czy nie. Dziewczyna nie wyglądała na nazbyt chętna na rozmowę, ale co mu szkodzi.
- Często tu wpadasz? - Spojrzał na obraz z czarodziejem. - Wygląda na to, że tak i często muszą cię wyganiać nim nauczyciel zgarnie po ciszy nocnej.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 10 Paź 2014, 22:24

Hamiton uśmiechnęła się, słysząc odpowiedź chłopaka. Rzuciła ciche "dziękuję~", sylabizując to słowo, po czym podeszła do ściany obok której siedział chłopak i opadła na podłogę, podciągając kolana do brody. Z reguły była bardziej wesoła, dzisiaj jakoś musiała się słabiej czuć, czy coś. Aż dziwne, momentami był z niej kłębek pozytywnej energii. No, może nie aż tak, jak jej przyjaciółka, Amelia. Ta to dopiero miała zapasy pozytywnej energii. Skinęła kilka razy głową.
- No, to racja. Czasem fajne rzeczy się dzieją.
Podniosła obydwie ręce w górę i przeciągnęła się z cichym mruknięciem, wyginając się lekko w tył. Przez jakiś czas siedzieli w ciszy, która w sumie zaczęła dobijać lekko Rhin, aż w końcu chłopak się odezwał. Dziękowała mu za to w duchu - wolała rozmawiać, niż siedzieć w ciszy, przynajmniej jak miała jaki taki humor. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się weselej.
- Mhm, bywam tutaj dość często, choć teraz trochę rzadziej. Zdarzało się nawet kilka razy w tygodniu. Akurat ten czarodziej zawsze był skory do rozmowy i zawsze mnie ostrzegał, jak zbliżał się czas pójścia do Pokoju Wspólnego.
Zaśmiała się cicho, przyglądając się czarodziejowi, szukającego czegoś w swoim płaszczu. Roztrzepaniec jeden, ale często z nim rozmawiała. Spojrzała z powrotem na Ślizgona, przez chwilę mu się przyglądając.
- Nie wygląda to ciekawie.. Boli?
Zapytała, wskazując jedną ręką jego limo, choć wskazała na siebie i na swoje oko. Nieładnie jest w końcu pokazywać palcami na kogoś!


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Nevan Fraser on Pią 10 Paź 2014, 22:43

Spojrzał na obraz starego czarodzieja, znał gagadka i to nie od dziś. Na słowa Rhi skinął głową zgadzając się, że ten roztrzepaniec jest pomocny i życzliwy.
Zauważył niejako ulgę na twarzy dziewczyny, gdy zadał pytanie. Wtedy nabrał więcej odwagi i usiadł obok niej w odpowiedniej odległości. Aby nie poczuła się niekomfortowo. Podciągnął nogi siadając po turecku, jeszcze miał na sobie szkolne ciuchy i krawat pedantycznie zawiązany.
Otarł dłonią policzki, na których dało się dostrzec kępki zarostu, a że był jasny to tak nie rzucał się w oczy. Ale na fleje Nevan nie wyglądał, może po prostu nie zdążył przed lekcjami dziś.
Zerknął na Rhi, po chwili sam dotknął policzka pod okiem.
- Czasami. Ale tak to tego nie zauważam. Często chodzę obity, tak to już jest jak się gania za kaflem na miotle.
Uśmiechnął się łagodnie, po czym cicho się zaśmiał jakby go coś nagle rozbawiło.
- W sumie to możesz spróbować zgadnąć, skąd je mam.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 10 Paź 2014, 22:55

Hamilton uśmiechnęła się lekko i skinęła głową kilka razy. Spojrzała kątem oka na chłopaka, gdy siadał bliżej, ale jedynie uśmiechnęła się kątem oka, nie mówiąc nic. Odchyliła głowę do tyłu, opierając ją o ścianę i oparła ręce łokciami o kolana. Dobrze, że spódnica nie była bardzo krótka - Rhin nie przepadała ani z bardzo obcisłymi rzeczami, ani za przykrótkimi. Często nie mogła patrzeć na niektóre dziewczyny, chcące pokazać swoją nienaganną i znakomitą figurę.. A potem płakały, że nie mogą znaleźć normalnego faceta. W ogóle tego nie mogła zrozumieć. Przyglądała się chłopakowi, gdy mówił o podbitym oku i uśmiechała się lekko.
- Jesteś pałkarzem?
Zadała pierwsze pytanie, jakie jej wpadło do głowy. W sumie, że też o tym nie pomyślała. W końcu sama była kapitanem Gryfonów..
- Hm, mówisz, że mam spróbować zgadnąć? Czekaj, czekaj! Chciałeś kogoś obronić przed tłuczkiem, albo zrzucić kogoś przy jego pomocy z miotły.. i nie trafiłeś w niego?
Zadała kolejne pytanie, które mogło brzmieć dość absurdalnie. Tak naprawdę - nie podejrzewałaby o takie zachowanie nikogo. Po chwili zarumieniła się i spojrzała w bok.
- Wybacz. Tak zapytałam, bo sama tak kiedyś zrobiłam.
Ale na pewno nikt nie był taką niezdarą jak ona, prawda? No przecież!


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Nevan Fraser on Pią 10 Paź 2014, 23:06

Pokręcił głową rozbawiony. Oparł głowę o ścianę spoglądając w stronę obrazów, obserwował przy tym grupkę postaci siedzącą przy ogromnym stole biesiadnym, która wymieniała się plotkami.
Gdy Gryfonka zaczęła się tłumaczyć zmarszczył brwi i spojrzał na nią zdziwiony. Ale nie raczej z powodu, że przyznała się do nieczystej zagrywki, ale raczej z samego powodu, że się tłumaczyła. Dzieciaki na miotłach wyczyniały przeróżne rzeczy, a zwłaszcza jeśli się grało przeciwko innym domom. To była rutyna.
Nevan wyglądał na takiego, którego tłuczek trzasnął już wiele razy i dawno przestał liczyć siniaki.
- Jestem ścigającym. I nie, ale byłaś blisko zakładając, że stało się to na boisku. Tylko szkopuł w tym, że nie dostałem ani kaflem, ani miotłą, ani tłuczkiem czy innym zawodnikiem. A obcasem mojej spadającej z miotły siostry, której wybiłem wszystkie cztery jedynki pałką, gdy trenowałem celowanie.
Wzruszył ramionami jakby takie coś nie było czymś niespotykanym. Jak to w rodzeństwach bywa, wieczne bitwy kończą się, gdy kolejne pokolenie je przejmuje.
- A tak ogółem to zwykle od tłuczka, lub źle odebranego kafla.
Pomachał w pewnej chwili, gdy na jednym obrazie, który przedstawiał rozległe wrzosowisko pojawił się rycerz. Postać na obrazie ukłoniła się ślizgonowi.
- A ty? Na jakiej pozycji grasz?
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 10 Paź 2014, 23:19

To były dopiero początki jej gry w Quidditcha! Miała prawo zrobić sobie krzywdę, ale gdzieś do tej pory nie mogła się nadziwić swojej głupocie. To dlatego nie została pałkarzem i w sumie - bardzo się z tego cieszyła! Wolała swoją obecną pozycję w drużynie. Od ganiania za tłuczkiem był jej brat..
- Masz siostrę? Mam nadzieję, że chociaż nic jej się nie stało, jako iż zapewne częściowo wyhamowała dzięki Tobie..
Stwierdziła pół żartem, pół serio - ale nie życzyła nikomu źle! Spojrzała na rycerza i na ich wspólne, można to chyba nazwać - przywitanie. Uśmiechnęła się lekko, przysuwając się nieco do chłopaka i lekko szturchnęła go łokciem.
- Widzę, że Ciebie też tutaj znają.
Zaśmiała się cicho, siadając z powrotem pod ścianą, choć może nieco bliżej niego, niż przed kilkoma chwilami. Wyprostowała nogi, prostując nieco czarną spódnicę na udach. Zapytana o pozycję, wyprostowała się i dumnie wypięła pierś.
- Ścigająca, kapitan drużyny Gryfffindoru!
Stwierdziła z uśmiechem na ustach, ale po chwili nieco się zgarbiła, jakby uszło z niej całkowicie powietrze. Uśmiech też nieco zszedł z jej twarzy i wbiła spojrzenie w swoje buty na lekkim obcasie.
- Choć czasami zastanawiam się, czym sobie zasłużyłam, by nim zostać..
Mruknęła ciszej i bardziej pod nosem, niż do chłopaka. Nie wiedziała, co się dzisiaj z nią działo, jakoś nie potrafiła na dłuższą metę się uśmiechać i być całkowicie wesołą. Choć dzięki chłopakowi chociaż się nie smuciła tak, jakby siedziała tutaj sama!


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Nevan Fraser on Pią 10 Paź 2014, 23:31

Potaknął głową opuszczając wzrok z rycerza by spojrzeć na Gryfonkę. Już nie był taki zamyślony jak w momencie, gdy tutaj Rhi postanowiła się pojawić. Rozmowa widocznie sprawiała chłopakowi przyjemność, albo musiał być taki samotny, albo po prostu lepiej było tak kończyć dzień niz siedzieć samemu.
- Tak. W pierwszej klasie jest i się opędzić od niej czasami nie mogę. Wparowała nam na trening, a teraz odsiaduje szlaban.
Po chwili jednak spojrzał na Gryfonkę oceniając jej cała postać. Uśmiechnął się słysząc entuzjazm i dumę w głosie Gryfinki, kiedy zdradziła mu swoją pozycję. Lecz, gdy się przygarbiła lekko się skrzywił.
- Nie powinnaś tak myśleć. Jeszcze wmówisz to sobie tak mocno, że zaczniesz w to wierzyć a później wprowadzisz to w czyn. Skoro wyznaczono ci tę rolę, to znaczy, że jesteś odpowiednią osobą.
Spojrzał na Rhi szaroniebieskimi oczami w których tkwiło wiele siły, tajemnic i uporu. Tak, to był doskonały przykład kogoś komu pewności siebie nie brakuje, a swoje osiągnięcia uważa za słusznie wywalczone.
- Zwłaszcza będąc w Gryffindorze. - Nie brzmiał jakby kpił sobie z Rhi, bardziej chodziło u o przypisaną odwagę i siłę patronowi domu Gryfonki.
Jak na ślizgona o dziwo Nevan nie był ani arogancki ani nie puszył się jak paw. Był bardziej neutralny, zdystansowany, wiec gdy go trąciła łokciem chłopak lekko się spiął, lecz po chwili, gdy zdał sobie sprawę z tego, że to był żart i dziewczyna poczuła się przy nim swobodnie uśmiechnął się do niej. Nie uciekł ani nie odsunął się. Wzruszył ramionami.
- Przez to się najczęściej coś knoci. Bo się nie wierzy w swoje możliwości. To żałosne. Chyba tak tylko potrafię to określić.
Później spojrzał na Rhi pytająco, jakby chciał jej zadać pytanie czy jest słaba i żałosna, czy jednak potrafi unieśc głowę i złapać za rogi wyzwania.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Rhinna Hamilton on Pią 10 Paź 2014, 23:44

- W pierwszej klasie? Ja mam brata, jest rok starszy ode mnie. Siódma klasa.
Zastanawiała się, jak to jest mieć młodsze rodzeństwo. Sama była młodsza w końcu.. Ale jej brat był inny - był kochany.
- Jest bardzo miły i uczynny. Jest pałkarzem w drużynie. Często mi pomaga, zwłaszcza po kłótniach z ojcem.
Tak, James Hamilton był ciężką osobą. Zwłaszcza, że obwiniał wciąż córkę o śmierć swojej żony. Prince nigdy się tak nie zachował w stosunku do swojej siostry i często starał się zniwelować kłótnie między Rhinną i ojcem. Hamilton na moment posmutniała. Ale tylko na chwilę - po kilku sekundach już wróciła do lekko uśmiechniętej nastolatki. Skierowała spojrzenie kątem oka na Ślizgona i skinęła głową.
- Masz rację, nie mogę w ten sposób. Rzadko kiedy się tak zachowuję, wybacz. Jeszcze w to uwierzę i będzie problem.
Zaśmiała się cicho, przymykając powieki i przysłaniając dłonią usta. Rzadko, naprawdę rzadko nie wierzyła w swoje umiejętności. Nie, nie uważała, że jest najlepsza pod słońcem, ale wiedziała, że skoro została wybrana na kapitana, to musiała sobie czymś na to zapracować. Skinęła kilka razy głową, uchylając powieki i kierując spojrzenia na portrety.
- Czasem mam chwile słabości, ale to chyba każdy. Czasem okazuję swoje wątpliwości, ale najczęściej, jak nikogo nie ma w pobliżu. A na co dzień wolę pomagać ludziom w ich problemach, dając z siebie sto procent tego, co mogę im zaoferować, by choć na chwilę się uśmiechnęli.
W granicach normy oczywiście, w grę wchodziła pomoc koleżeńska, czasami przyjacielska. Odwróciła głowę do chłopaka i przez chwilę tak trwała, po czym odchrząknęła.
- Tak w ogóle, bo znamy się chyba tylko z widzenia, albo nie mogę skojarzyć Twojego imienia... Rhinna Hamilton jestem.
Przedstawiła się - w końcu. Zapomniałą to zrobić wcześniej.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Nevan Fraser on Sob 11 Paź 2014, 00:01

Chłopak pokiwał głową słuchając o bracie Rhi. On sam nie wyglądał na brata - tyrana, raczej na takiego typowego starszego brata, który się młodszą siostrą opiekuje i broni ją przed wszelkimi zagrożeniami.
- Nie jestem złośliwy dla Audrey. Zębów też jej celowo nie wybiłem, pojawiła się w złym momencie. Niby niespodziankę chciała mi zrobić, pochwalić się jak dobrze lata. Zanim spadła, złapałem ją widząc tylko na jedno oko. Później zaniosłem do pielęgniarki, przychodziłem do niej pomiędzy lekcjami i przesiedziałem noc, za co w sumie dostałem stekiem nagan w twarz, ale odpuścili ze względu na to, że smarkula jest i że jestem bratem.
Na tłumaczenie się Gryfonki odnośnie chwili słabości zachował taktyczną ciszę. Nie wypowiedział się o jej zachowaniu ani tym jaka ona jest, głownie nie chcąc zostać uznanym za nieszczerego.
- Nie daj sobie po prostu wejść na głowę. Wygadać się też jest dobrze, ale też trzeba dobrze wybrać.
Skomentował to tylko w taki sposób i nie wyglądał na takiego, który zaraz by przeciw Gryfonce wykorzystał swoją wiedzę i obserwację. Lecz był Ślizgonem, a z tymi to różnie bywa. Gdy Rhi się przedstawiła, wystawił w jej stronę dłoń.
- Nevan Fraser.
avatar
Nevan Fraser
Klasa VI


Wiek : 19
Skąd : Aldourie Castle, Szkocja, Wielka Brytania
Krew : Czysta
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1627-sowa-nevana-frasera#3068

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Rhinna Hamilton on Sob 11 Paź 2014, 00:16

Uścisnęła jego dłoń ze szczerym, wesołym uśmiechem na ustach. Z reguły, może to dziwne, ale nie przepadała za rozmowami ze Ślizgonami.. Bo najczęściej nie dawało się takich odbyć. A tu proszę - miła odmiana!
- Audrey ma zatem szczęście, że ma takiego brata.
Na pewno to docenia. A jeśli nie, to kiedyś doceni. Ona sama nie bardzo doceniała Prince'a, a przynajmniej nie do czasu wypadku samochodowego, w którym zginęła jej matka. Potem jakoś bardziej zwracała uwagę na to, co robi jej brat. Uśmiechnęła się lekko.
- Nie dam, nie dam. Jutro już będzie lepiej na pewno.
Znów oparła głowę o ścianę, ale teraz uśmiech nie schodził z jej twarzy. Jakoś lepiej się czuła. Rozmowa szła o wiele lepiej, niż sądziła. Choć zapewne przyszła z nastawieniem, że po prostu teraz nikt nie będzie chciał rozmawiać, lub będzie łypał tylko spod byka na wszystkich dookoła.
- Przepraszam, jeśli Cię urażę.. Ale jesteś nieco inny od większości Ślizgonów, których znam. Cieszę się, że Cię spotkałam, dziękuję.
Powiedziała spokojnie i, nie odsuwając głowy od ściany, skierowała twarz w stronę chłopaka. Nie wiedziała, jak chłopak zareaguje, gdy mu powie coś takiego, nie miała nic złego na myśli. Ona naprawdę lubiła miło spędzać czas na rozmowach z innymi ludźmi i nie liczyło się dla niej, z którego domu jest ta osoba, lub pochodzenia. Sama przecież była półkrwi. Do tego była z Gryffindoru, za co już by mogła być oceniana przez chłopaka. Podniosła ręce w górę i poprawiła nieco kołnierzyk od koszuli.
- A jak byłeś w Skrzydle Szpitalnym, nie mogła pielęgniarka pomóc Ci z tym okiem? To musiało bardzo boleć.
Wyprostowała się nieco, cały czas na niego patrząc. Ona sama potrafiła się wywrócić na prostej drodze i przykładowo skręcić sobie kostkę. Kiedyś tak zrobiła, tak jak narobiła sobie siniaków, biegając po pokoju i wpadając - niechcący! - na wszystkie meble w pomieszczeniu. Jakoś podczas latania na miotle sobie mniej robiła, niż nawet idąc korytarzem.. Dziwne stworzenie.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz gobelinowy

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Hogwart :: Piętra :: Piętro I

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach