Wieża zegarowa

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Wieża zegarowa

Pisanie by Brennus Lancaster on Pią 28 Mar 2014, 21:02



Jedna z najstarszych wież w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Znajduje się w niej mechanizm złożony z kół zębatych, który uruchamia zegar znajdujący się w górnej części wieży. Znajduje się tam też pięć dzwonów.

Schody w Wieży Zegarowej są drewniane. Do wieży można dostać się małymi drzwiami z Dziedzińca Wieży Zegarowej. Ponieważ wieża leży na szczycie wzgórza parter jest na wysokości trzeciego piętra. Drzwi na pierwszym poziomie schodów w wieży prowadzą na korytarz czwartego piętra. Następne wyjście znajduje się poziom wyżej, na piątym piętrze.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 30 Mar 2014, 21:13

Od pewnego czasu w życiu Angielki niewiele się działo a ona sama była zbyt leniwa, żeby to zmieniać. Nie kontaktowała się z ludźmi, bo nie miała na to ochoty, w życiu uczuciowym panowała lekka posucha i jedynym co sprawiało jej przyjemność było jedzenie i spanie. Całkiem prawdopodobne, że dopadło ją wiosenne przesilenie, które miało kiepski wpływ na zdrowie zarówno psychiczne, jak i fizyczne, ludzi. Tego wieczora postanowiła wybrać się na spacer po zamku. Krążyła po każdym piętrze, aż w końcu zupełnie z przypadku znalazła się w wieży zegarowej. O ile jej pamięć nie myliła, to nigdy nie miała okazji spędzić w tym miejscu więcej niż pięciu minut, dlatego dziś chciała to naprawić. Nie dość, że było tam względnie cicho, to i pusto, a przy okazji mogła chwilę pokontemplować nad paczką papierosów. Palenie również nie sprawiało jej przyjemności, dlatego z każdym kolejnym dniem mogła śmiało pochwalić się rzuceniem nałogu. Znalazła sobie dogodne miejsce a potem usiadła na tyłku, otulając się czarnym swetrem i gdy zastygła w takiej pozycji, wlepiła wzrok w martwy punkt przed sobą.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Anthony Wilson on Nie 30 Mar 2014, 22:34

Anthony już od jakiegoś czasu przesiadywał większość wolnych wieczorów w dormitorium. Jakoś nie specjalnie bawiło go wychodzenie, picie albo balowanie. Może po prostu się już tym zmęczył albo była mu potrzebna chwilowa przerwa? Bądź co bądź dzisiaj chciał się przespacerować po szkole mając nadzieję, że po raz drugi nie spotka gdzieś Emily. Ich spotkanie należało do jednych z najbardziej niezręcznych jakie przeżył ślizgon w swoim dotychczasowym życiu. Spacerował już jakiś czas i w sobie musiał znaleźć odpowiednie miejsce do zapalenia papierosa, błądząc jakiś czas już skierował się w stronę wieży w której był może raz, jednak wiedział że rzadko ktokolwiek tu przychodzi. Kiedy jednak wyszedł po schodach zauważył w kącie, że ktoś siedzi dość mocno przykurczony, od razu poznał w tejże osobie Andree i uśmiechnął się lekko kręcąc głową z dezaprobatą.
- Powiedz mi czy ja zawsze muszę spotykać Cię w takich nietypowych miejscach? - spytał podchodząc do barierki i opierając się o nią plecami tak by widzieć ślizgonkę. - Nie nudzi Ci się tu tak samej? - spytał szukając po kieszeniach spodni i bluzy papierosów po czym uderzył się otwartą dłonią w czoło, bo najwyraźniej zapomniał szlugów zostawiając je gdzieś w pokoju.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 30 Mar 2014, 22:40

Drewniane schody wieży nie należały do najcichszych, więc niemal od razu usłyszała, że ktoś postanowił zmącić jej spokój. Początkowo nie przejmowała się tą osobą, dopóki nie usłyszała znajomego głosu. Głosu człowieka, którego wolała unikać i świetnie jej to wychodziło od pewnego czasu. Odwróciła się przez ramię, jednak tylko po to, by zbadać aktualne położenie Ślizgona, po czym ponownie wlepiła błękitne tęczówki przed siebie.
- Unikam ludzi, więc mi się nie nudzi. A Ty co? - rzuciła w odpowiedzi a następnie położyła paczkę z papierosami (którą dotychczas trzymała w dłoniach) na zakurzonej podłodze obok swojej stopy. - Co słychać? Dawno Cię nie widziałam - zagaiła nagle, nie odwracając jednak wzroku.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 31 Mar 2014, 14:58

Tony też nie pamiętał kiedy ostatni raz ją widział, co w takim razie musiało oznaczać, że było to dość dawno. Dziwił się jeszcze, że i ona nie wyleciała na niego z pięściami, że pobił tak bardzo ulubieńca każdej ślizgonki- Connora. Dziwił się też, że nie dostał jeszcze szlabanu, albo ujemnych punktów. Najwyraźniej Campbell czuł się na tyle upokorzony, że nie chciał robić z siebie ofiary. Na samą myśl tamtego wieczoru Wilson uśmiechnął się lekko sam do siebie.
- Ja też ich unikam, ale zaczyna mnie już to trochę nudzić. Chyba generalnie nudzi mnie to miejsce - mruknął przeczesując swoje rozczochrane włosy palcami po chwili schylając się po paczkę którą mu podsunęła. - Dzięki - zerknął na nią na chwilę po czym wziął paczkę i wyjął z niej jednego papierosa odpalając go od razu.
- Co słychać? - powtórzył jej pytanie zastanawiając się jak na nie odpowiedzieć - Kompletnie nic, spotkałem Emily i  to spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych, ale przynajmniej wiem, że się od tego całego gówna uwolniłem. A u Ciebie ? Nie wyglądasz na za bardzo szczęśliwa...- zaciągnął się papierosem patrząc na  An z  lekkim zaciekawieniem.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Andrea Jeunesse on Pon 31 Mar 2014, 15:59

Jej misterny plan poszedł w pizdu, bo nie zdołała ochronić Connora i nawet jej przedstawienie odegrane w pokoju wspólnym nic nie pomogło. Z drugiej strony zapomniała całkowicie o swoim wybryku i miała nadzieję, że Anthony nie będzie jej wiercić dziury w brzuchu - zresztą, i tak nie miała zamiaru się do niczego przyznawać. Miała również nadzieję, że Campbell nie wpadnie na pomysł przesłuchiwania jej i dociekania skąd tyle siły w tym chudym ciele chłopaka.
- Od zawsze Cię nudziło - skwitowała krótko słowa Ślizgona. Odkąd pamiętała Szkot chciał opuścić i zamek i Hogsmeade, i zawsze miał jakąś wymówkę. Ostatnio głowę Angielki zaprzątały podobne myśli, ale z drugiej strony zostało jej niewiele czasu w Hogwarcie. Koniec roku szkolnego zbliżał się wielkimi krokami, potem dwa miesiące wolności i ostatni rok nauki przed życiową decyzją - czy chce studiować, czy może założyć burdel. W końcu odwróciła się w stronę rozmówcy, przyglądając mu się z uwagą, jakby nie widziała go przynajmniej od kilku lat.
- Przeszła Ci faza na Emily? No nieźle, muszę to zapisać w kalendarzu - uśmiechnęła się pod nosem, krzyżując ręce na piersiach osłoniętych pod czarnym, wełnianym swetrem. - U mnie niewiele się zmieniło, wiosenna depresja i choroba lenia, żywcem nie mam co ze sobą zrobić - westchnęła, opierając się plecami o ścianę, pod którą, w tak zwanym międzyczasie, się przesunęła. Przyglądając się twarzy kolegi z domu śmiało mogła stwierdzić, że jakoś tak... wyprzystojniał.
- Albo mi się zepsuł wzrok albo lepiej wyglądasz - ściągnęła brwi i wytężyła wzrok, najwidoczniej nie mogąc uwierzyć w to co właśnie powiedziała. Ona z kolei niewiele się zmieniła. Ostatnimi czasy wyznawała zasadę, że ładni ludzie chodzą ubrani na czarno, więc chodziła ubrana na czarno. Było to widać po jej stroju, gdzie jedynym wyróżniającym się elementem były jasne jeansy i pomalowane na czerwono paznokcie.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Anthony Wilson on Pon 31 Mar 2014, 21:25

- Chyba masz rację - przytaknął dziewczynie i wzruszył ramionami. Niestety taka już była jego natura, dość szybko wszystko mu się nudziło począwszy od miejsca a skończywszy na ludziach. Chyba był po prostu samotnikiem i szczerze powiedziawszy nie mógł się już doczekać aż ta szkoła się skończy. Dość często znikał z niej jednak zawsze wracał jak gdyby na chwilę oprzytomniając swój mózg, który za wszelką cenę nie chciał skończyć tej piekielnej szkoły
- To może chcesz zabić tą nudę i depresję winem, albo spacerem ? Wiem, że może nie są to jakieś górnolotne pomysły, ale zawsze coś...- uśmiechnął się delikatnie i kiedy skończył już dopalać papierosa, przygasił go o barierkę i wyrzucił za barierkę.
- Dzięki, może to przez to że mniej pije. Ty za to masz jakąś żałobę czy coś? - spytał unosząc brwi ku górze by potem móc otaksować ją wzrokiem.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Andrea Jeunesse on Wto 01 Kwi 2014, 14:18

Propozycja, która wypłynęła z ust Anthony'ego spowodowała, że Angielka wbiła w niego dość podejrzliwe spojrzenie. Oczywiście wiedziała, że chodziło mu o czysto koleżeńskie spotkanie bez podtekstów, jednak Jeunesse nie byłaby sobą, gdyby w porę powstrzymała język.
- Zapraszasz mnie na randkę? - uśmiechnęła się pod nosem, po czym zebrała z ziemi i gdy tylko otrzepała ubranie z kurzu, który bądź co bądź zalegał na ziemi, powolnym krokiem podeszła do Ślizgona. Demonstracyjnie zmrużyła oczy i przyglądnęła mu się ponownie, tym razem wyjątkowo teatralnie.
- Tylko z daleka dobrze wyglądasz - westchnęła, chwytając podbródek Szkota pomiędzy palec wskazujący a kciuk, i potem mało delikatnie obróciła jego buzię, oglądając jego lewy i prawy profil. - Z bliska już nie jest tak fajnie - uśmiechnęła się firmowym uśmiechem, puściła brodę Wilsona i poklepała go po torsie, jak dzielnego pacjenta. - Nie mam żałoby, ładni ludzie chodzą w czarnym - odsunęła się do tyłu, wsuwając dłonie do przednich kieszeni swoich spodni.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Anthony Wilson on Nie 06 Kwi 2014, 20:40

Na początku Anthony oczywiście nie miał tego nawet na myśli, że jego propozycja może zostać potraktowana jako randka, jednak słysząc słowa dziewczyny na jego ustach pojawił się lekki, mimowolny uśmiech. W sumie dawno nie był na randce i nie pamiętał chyba nawet jak to wygląda.
- Może i zapraszam a co? - kiedy ślizgonka tak się na niego patrzyła, Anthony zmrużył oczy. - Dlatego powinnaś stać ode mnie jak najdalej, żebym nie tracił uroku osobistego - bez żadnego zawahania dał dziewczynie obracać swoją twarz, a na jego ustach wciąż widniał lekki uśmiech. - Wydaje mi się, że po prostu nie chcesz się pe bardzo Ci się podobam - wzruszył ramionami jak gdyby to było oczywiste, a jego usta wygięły się w cwaniackim uśmiechu.
- Ładni? Przecież Ty się do nich nie zaliczasz...- oczywiście musiał się odgryźć jednak zaraz po tem wrócił do pierwszego ich tematu. - To na co masz ochote, hm? - Anthony nie wiedział co można robić w zamku ciekawego prócz spaceru i picia, dlatego nie proponował nic innego.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Andrea Jeunesse on Nie 06 Kwi 2014, 21:16

Wszelkie docinki, płynące z ust Wilsona, skwitowała jedynie uśmiechem. Nie miała ochoty wdawać się z nim w bezsensowną dyskusję, która prawdopodobnie skończyłaby się nijak, a poza tym z drugiej strony nie miała zamiaru się oszukiwać. Ślizgon, który stał przed nią, w magiczny sposób wyprzystojniał albo ona dawno nie obcowała z żadnym facetem. Obydwie opcje prawdziwe, ta druga być może bardziej realna. Tak czy inaczej, Anthony pociągał ją fizycznie od zawsze, o czym wiedział lub i nie. A jak nie wiedział, to miał problem, bo ani śniła mu o tym mówić. Wystarczyło, że raz wyznała mu co czuje (co nie skończyło się tak, jak kończyło się w jej głowie) i raz się z nim przespała. Ich relacja była wyjątkowo dziwna, więc tak naprawdę niewiele rzeczy ją potrafiło zdziwić. Również nie mogła przewidzieć jak skończy się dzisiejszy wieczór, bo mogli albo się znowu pokłócić albo porozmawiać normalnie albo najnormalniej w świecie dobrać się sobie do majtek, co nie byłoby aż tak zaskakujące, według niej.
- Kobiety nie lubią pytań, spróbuj mnie zaprosić na randkę bez zadawania pytań - wzruszyła ramionami, posyłając chłopakowi rozbawione spojrzenie. Mógł się przecież raz postarać i wykazać kreatywnością, prawda? Angielka odsunęła się od Szkota dwa kroki do tyłu a zaraz po tym - nie mogąc ustać w miejscu - odwróciła się i zaczęła krążyć po całej wieży, w międzyczasie oczekując reakcji ze strony swojego rozmówcy.
avatar
Andrea Jeunesse
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Liverpool, Anglia
Krew : czysta, ARh+
Genetyka : Metamorfomag
Majątek : zamożny

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t694-skrytka-pocztowa-andrei-j

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Anthony Wilson on Nie 06 Kwi 2014, 21:49

Jeśli chodzi o kretywność chłopaka to z tym akurat było słabo, nigdy nie zapraszał dziewczyny na randki, bo raczej wszystko wychodziło samo. A przecież spacery, wypad na piwo czy tego typu rzeczy były już dość przereklamowane. Patrzył więc na Andree i mrużył oczy w zastanowieniu. Przecież mógł ją po prostu wziąć gdzieś w dość intymne miejsce i zrobić to na co oboje mieli ochotę, ale czy byłoby to do końca takie ciekawe?
- A Ty nie wiesz, że faceci nie sa zbyt domyślni? - spytał retorycznie jednak na ustach cały czas miał uśmiech.
- Chodż, pójdziemy po wino i jakiś koc i zabiorę Cię w fajne miejsce, które pewnie i tak znasz, ale moim zdaniem jest to najładniejsze miejsce na terenie całego zamku - uśmiechnął się do niej i podszedł kiedy tak krążyła tam i spowrotem po wieżyczce, złapał ją za rękę i wyszli z tego ponurego pomieszczenia.
avatar
Anthony Wilson
Klasa VII


Skąd : Edynburg
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Brennus Lancaster on Sro 30 Lip 2014, 10:24

Wieża została pieczołowicie uprzątnięta i przygotowana na nowy rok szkolny.




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Rhinna Hamilton on Nie 05 Paź 2014, 18:38

Hamilton przez tych kilka dni nie zrobiła nic szczególnego. Niestety czasami tak miała - jeden dzień miała intensywny i inny od wszystkich, by potem przeżyć kilka dni najnormalniejszych w świecie. Nie wpływało to na nią dobrze, dlatego postanowiła zrobić dzisiaj coś innego niż zwykle. A że dawno nie odwiedziła wieży zegarowej, tam skierowała swoje kroki. Ostatnio nie robiła nic innego, niż siedziała z nosem w książce. Stawało się to już nudne.
Gdy tylko nadarzyła się okazja, opuściła Pokój Wspólny Gryfonów. Nie miała na sobie swojego mundurka szkolnego. W końcu nie trzeba zawsze go mieć na sobie, więc dzisiejszego dnia postawiła na wygodę. Ciemna, rozkloszowana spódnica do kolan, buty na koturnie, jasna koszula i zarzucony na to płaszczyk - idealny strój na inny-od-każdego-dzień. Jedyne, co mogło wskazywać na jej pochodzenie z Gyrffindoru to krawat, który dziewczyna zostawiła na szyi. Jakoś rzadziej się z nim rozstawała, niż z resztą mundurka. Ruszyła spokojnym krokiem w stronę w stronę wieży zegarowej, związując długie, jasne włosy w wysoką kitkę. Nie przyłożyła się do tego, przez co nie było to idealne uczesanie, ale najważniejsze, że wygodne!
Będąc na dziedzińcu wieży zegarowej, rozejrzała się dookoła. Nie zauważyła nikogo w pobliżu, toteż drogą schodami pokonała truchtem. Lubiła czasem wbiec po schodach na samą górę. Będąc już w wieży na górze, przystanęła na jednym z pięter i pochyliła się, opierając dłońmi o kolana, próbując złapać oddech. Zajęło jej to chwilę, ale w końcu podeszła do barierki przed ścianą i oparła się o nią, wyglądając w dół na dziedziniec przez szybę tarczy zegarowej. Wzięła głębszy wdech i wypuściła głośno powietrze przez usta. To tak, czym by się tu zająć. Przymknęła powieki i zaczęła sobie cicho nucić piosenkę, pukając palcami w barierkę w rytm piosenki. W sumie, to ją nawet nie obchodziło, czy ktoś tutaj jest. Jak zaczynała śpiewać, nawet cicho pod nosem, zapominała o tym, że może nie być sama w tym konkretnym miejscu, w którym się znajduje. Zamykała po prostu oczy i dawała taki.. nazwijmy to mini koncert ścianom nawet. Jakoś ją to rozluźniało.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Jason Snakebow on Nie 05 Paź 2014, 21:19

Wszędzie ją widział...
Wszędzie widział blond włosy, czekoladowe oczy, piękny uśmiech. Na swoich wargach wciąż czuł jej smak. Był wściekły. Na siebie. W jego głowie dosłownie burza myśli, chaotycznych i nieokiełznanych. Zaciskał zęby z nerwów? Czy to jakaś klątwa? Dlaczego po miłym spędzeniu paru chwil z dziewczyną zawsze zostaje sam? ZAWSZE. Nie potrafił tego w żaden sposób logicznie wytłumaczyć. Nie potrafił. Serce biło jak oszalałe, chcąc się wyrwać z jego klatki piersiowej i spocząć w dłoniach pewnej Ślizgonki.
Chciał odpocząć, chciał pobyć sam. Gdzie o tej godzinie może być pusto? Może w wieży zegarowej? Tam skierował swe kroki mając cichą nadzieję na to, że cisza w wieży pozwoli mu wszystko po kolei poukładać. W połowie drogi usłyszał już czyiś głos. Ktoś śpiewał. A więc nie miał zbytnio szczęścia. Westchnął ciężko i po paru chwilach znalazł się na jej szczycie. Jego ciemnobrązowe tęczówki zarejestrowały obecność blondynki w barwach domu Gryfa. Przeklinał się w duchu. Dlaczego nagle wszyscy muszą być wszędzie...
Stanął jakieś pięć metrów od Gryfonki i gapił się przed siebie w ciszy. Emanowała z niego złość i gniew tak wielki, że aż strach było podchodzić. Bez kija nawet nie ryzykujcie.
Westchnął ciężko próbując się uspokoić i wyciszyć, ale nie mógł. Z powodu Gryfonki. Cały czas coś nuciła pod nosem, co go wybitnie rozpraszało. Jego myśli o pewnej Ślizgonce baraszkowały w jego głowie, robiąc mu wodę z mózgu.
- Mogłabyś przestać? - zapytał z wyraźną złością, po czym westchnął ciężko i pomasował sobie czoło dwoma palcami. Był niemiły i odczuł to. - Wybacz, mam ciężki dzień...
Zagryzł wargi i nie odzywał się. Próbował ogarnąć chaos w swej głowie.
avatar
Jason Snakebow
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Westminster, England
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Rhinna Hamilton on Nie 05 Paź 2014, 21:31

Hamilton nie zarejestrowała, że ktoś się za nią pojawił. Dopiero słysząc słowa wypowiedziane przez chłopaka, zamilkła i odwróciła się w jego stronę.
- Yhm, wybacz.
Powiedziała szybko, przez moment patrząc na niego. Poprawiła kosmyk włosów, wpadających jej na twarz. Przez kilka sekund była cicho, po czym chłopak odezwał się drugi raz. Hamilton szybko pokręciła głową.
- Nie przejmuj się, nic się nie stało.
Wzruszyła ramionami, znów przez kilka chwil będąc cicho. Nie wiedziała, czy powinna zacząć rozmowę, czy nie, czy sobie iść, jednak jak spojrzała na chłopaka, to jakoś.. No, nie potrafiła się ruszyć i tak po prostu go zostawić. Jej dobra natura się odzywała w tym momencie i po prostu.. No, nie mogła.
- Em, stało się coś?
Zapytała cicho, stojąc w bezpiecznej odległości od chłopaka. Narzucać się nie chciała, ale jakoś tak wyszło...


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Jason Snakebow on Pon 06 Paź 2014, 18:05

Jakoś tak wyszło... Niestety Jason nie był w zbyt dobrym humorze, by rozpoczynać teraz wszelkie konwersacje. Przede wszystkim nie lubił mówić o sobie, o swoich przeżyciach czy emocjach kotłujących się w jego wnętrzu. Opierał się bezwiednie o barierkę, niczym kukła, która zaraz miała spać na dół i rozbić się na milion części.
Lub był jak marmurowy posąg, wyciosany z mistrzowską dokładnością, ale jednocześnie jakiś ponury, smutny, wściekły.
Jego mroczna natura spotkała się z tą jasną. A z takiego połączenia nigdy nie wychodzi coś dobrego. A dziewczyna w barwach Gryffindoru prawdopodobnie tego nie odczuwała.
- Daj mi spokój... - warknął, zagryzając zęby. Był strasznie niemiły i czuł to w swoich gestach, słyszał to w swoim głosie. Teraz odbywało się porządkowanie wszystkich emocji, które wypłynęły z niego w ciągu całego dnia. Niestety nie było to przyjemne zarówno dla Jasona, jak i dla osób, które wokół niego przebywały. Chłopak miał nawet wrażenie, że postronne osoby cierpią na tym bardziej, niż on sam.
Gdy zapytała co się stało, po prostu wybuchnął. Jej pytanie było iskierką, która to zaczęła.
- NIC MI NIE JEST DO CHOLERY! - krzyknął, a jego głos powlókł się echem po całej wieży. Przestraszył przez to parę gołębi. Oddychał szybko i niezbyt głęboko. Oparł się o barierkę zamykając oczy. Gdy już poukłada sobie wszystko w głowie, na pewno ją znajdzie i przeprosi.
avatar
Jason Snakebow
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Westminster, England
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Rhinna Hamilton on Wto 07 Paź 2014, 10:51

Hamilton już zamilkła. Przez dłuższą chwilę tylko stała, wpatrując się w chłopaka. W końcu westchnęła cicho i ruszyła w stronę schodów. Skoro chłopak chciał zostać sam, to zostanie, Rhin się narzucać nie zamierzała. Choć po chwili stwierdziła, że tak naprawdę nie chce się narzucać, fakt - ale nie bardzo. Wiedziała, że każdy człowiek może mieć cięższy czas, sama czasami go miała.. Zwłaszcza w domu, jak się widziała z ojcem. Dobrze, że najczęściej wtedy i brat z nią był w mieszkaniu, jakoś sobie radziła wtedy.
Gdy podeszła do schodów, zatrzymała się. Przez dłuższy czas nic nie mówiła, po czym westchnęła cicho.
- Przepraszam, nie chciałam być niegrzeczna. Już Cię zostawiam samego. W razie, gdybyś chciał pogadać, będę przez jakiś czas niżej.
Powiedziała tylko, uśmiechając się delikatnie, po czym nie czekając na odpowiedź, zbiegła ze schodów. Wpierw wpadła na piętro niżej, jednak po kilku sekundach namysłu ruszyła jeszcze niżej. Tak, dwa piętra różnicy to było jak dla niej ok. Usiadła sobie na schodach, podpierając łokcie na kolanach, a głowę na dłoniach i przymknęła powieki. Tak było lepiej.


You’re not flashy, but you softly glow,
Like the moon in the night sky,
Like the flowers in the field.


You seem plain, but you’re special,
Like a gem that can be seen
To people who know.
avatar
Rhinna Hamilton
Klasa VI


Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : Półkrwi
Genetyka : Animag
Majątek : Klasa średnia.

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t768-skrytka-pocztowa-rhinny-h

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Jason Snakebow on Sro 08 Paź 2014, 10:13

Czuł się źle, że się na niewinną dziewczynę wydarł się jak na największego wroga. Kątem oka widział jak odchodzi od niego, schodząc niżej. Chłopak zacisnął dłoń w pięść, a ciemnobrązowe spojrzenie przeniósł w kierunku powoli zachodzącego słońca. Co przyniesie noc? W nocy wszystkie demony wychodzą, by zabawić się kosztem ludzi i ich słabości.
Demony, które posiadał w swym wnętrzu Jason już na samą myśl o zapadnięciu zmroku kłębiły się w jego głowie, szykując go na najgorsze. Jason wiedział, że szykuje się przed nim długa walka. Walka z nim samym.
Odwrócił się na pięcie, schodząc z wieży zegarowej. Gdy zauważył siedzącą na schodach smutną Gryfonkę ścisnęło go w środku. Machnięciem różdżki wyczarował małego tulipanka i gdy znalazł się blisko niej, położył go na jej dłoniach, szepcząc.
- Przepraszam...
Po tych słowach wstyd mu było spojrzeć w jej oczy, dlatego też minął ją szybko. A w jego oczach ogień...

z/t wybacz, ale dziś totalnie nie mam samopoczucia Sad
avatar
Jason Snakebow
Uczeń: Durmstrang


Wiek : 21
Skąd : Westminster, England
Krew : Czysta
Majątek : skromny

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Hope Colinz on Pon 03 Lis 2014, 21:04

Kiedy człowiek wraca do dobrze znanego miejsca, po długiej nieobecności zawsze czuje mieszankę radości i smutku. Z jednej strony cieszy się, że jest tu gdzie jest...ale z drugiej, zdaje sobie sprawę, że coś stracił.
Taki właśnie dziwny humor : mieszaniec emocjonalny towarzyszył młodej Colinzównie.
Nie spała od wczoraj - wreszcie z papciem Nathanielem wrócili do Londynu ! Wreszcie go uprosiła, wreszcie minął "czwarty pechowy rok"!
Od rana robiła uzupełnienia w ekwipunku szkolnym, więc była zmęczona bieganiem po sklepach. Potrzebowała chwili wytchnienia, a przecież nie ma nic lepszego jak 'odosobnione miejsce' z widokiem na całą okolicę.
Po zakwaterowaniu się w dormitorium, Krukonka wymknęła się po cichu z pokoju wspólnego i niespiesznie skierowała swoje kroki do Wieży Zegarowej.
Wiatr delikatnie bawił się jej włosami zanim dotarła do drzwi prowadzących do wnętrza wierzy. Wszędzie było tak swojsko, powrót do szkoły, oglądanie na nowo znajomych twarzy, miejsc...serce Hope biło jakby szybciej.
Podeszła do okna i oparłszy się o parapet spojrzała w rozgwieżdżone niebo.
-No i wróciłam.- wyszeptała jakby sama do siebie uśmiechając się delikatnie.


Ostatnio zmieniony przez Hope Colinz dnia Wto 04 Lis 2014, 13:23, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Hope Colinz
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1700-skrytka-pocztowa-hope-co

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Nathaniel Colinz on Pon 03 Lis 2014, 21:19

Nie tylko Hope czuła się nieco dziwnie po powrocie do Hogwartu. Nathaniel również zaliczał właśnie swój wielki powrót - tym mocniej, że od jego ostatniej wizyty w murach zamku minęło naprawdę wiele lat. Beznamiętnym spojrzeniem jasnych oczu wodził po znajomych cegłach, posągach i obrazach, których postacie pozdrawiały go czasami z różnym entuzjazmem. Spokojnym krokiem przemierzał korytarze, szukając znaków swojej dawnej bytności w tym miejscu. Nie było ich wiele, bo Colinz preferował egzystencję typową bardziej dla ducha niż człowieka.
A jednak z prawdziwą przyjemnością zaglądał w przeróżne kąty, tasując wciąż w dłoniach talię kart tarota. Crowleya, jego ulubioną. Przed wejściem do każdego pomieszczenia wyciągał jedną z nich.
Wieża Zegarowa. Dziewiątka dysków. Wszedł bez oporów.
W środku dostrzegł znajomą postać, choć zdziwienie nie odmalowało się na jego obliczu. Hope stała pomiędzy zębatkami i wyglądała na zadowoloną. Zamknął dokładnie drzwi za sobą i podszedł kilka kroków bliżej.
- Wystarczy Ci do szczęścia taka pusta wieża? - zapytał, komentując jej uśmiech.
Skoro była tutaj sama, zapewne jeszcze nie spotkała nikogo ze znajomych. Być może nawet nie była pewna jak do nich wyjść. Dziwne jak na kogoś, kto cały ostatni rok wzdychał za Hogwartem, więdnąc jak niepodlewany kwiat.
avatar
Nathaniel Colinz
Nauczyciel: Wróżbiarstwo


Wiek : 38
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Hope Colinz on Pon 03 Lis 2014, 21:47

Kiedy do uszu Krokonki dotarł dźwięk otwieranych drzwi odwróciła się w ich stronę zaciekawiona, kto mógł dotrzeć do jej samotni. Kiedy rozpoznała postać Colinza, poczuła swojego rodzaju ulgę, że nie jest to żaden z uczniów.
Przyzwyczaiła się już do jego towarzystwa. Może niektórzy uważali go za dziwaka, ale poznała go odpowiednio dobrze przez ten cały rok, który spędzili w Stanach. Był cudownych 'ojcem' na swój pokręcony sposób. Hopciak darzyła go szacunkiem i liczyła się z jego zdaniem, nawet jeśli jego odpowiedzi na jej pytania były dość zawiłe i nie jednoznaczne. Cóż chyba nigdy tak do końca nie zrozumie jego daru, wiedziała jednak, że gdyby ona go miała, byłby dla niej ciężarze. Nie chciałaby wiedzieć o tym co przyniesie przyszłość...byłoby to dość męczące, już się o tym przekonała.
Wystarczy Ci do szczęścia taka pusta wieża?
Słysząc jego słowa pokręciła przecząco głową.
- Oczywiście, że nie wystarcza Papo...ale...-urwała aby westchnąć. Spuściła na sekundę głowę i spojrzała na swoje dłonie.- Ja nie wiem jak wrócić do tego wszystkiego. Jak się spotkać z przyjaciółmi...jak przeprosić...-urywała myśli, jakby specjalnie nie chciała przyznać się do tego, że najbardziej boi się odrzucenia. Boi się stawić czoło temu co mogło się przez ten rok zmienić. A co jeśli dowie się czegoś co złamie jej serce? Co udowodni, że niepotrzebnie wracała i truła głowę Papciowi aby go uprosić do powrotu?
Oparła się o ścianę i skrzyżowała ręce. Spojrzała na swojego ojca zastępczego.
-A Ty mnie znalazłeś tutaj przypadkiem...czy chciałeś celowo skontrolować, czy nie zdążyłam wpaść w jakieś tarapaty?-zapytała bez jakichkolwiek negatywnych emocji. Może ojczulek podświadomie czuł, że będzie potrzebowała jego wsparcia zanim oboje popadną w wir obowiązków. Cieszyła się, że Colinz dostał posadę nauczyciela w Hogwarcie. Mogła mieć go zawsze w pobliżu gdyby potrzebowała wsparcia. Kto by pomyślał, że pokocha go jak ojca?
avatar
Hope Colinz
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1700-skrytka-pocztowa-hope-co

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Nathaniel Colinz on Pon 03 Lis 2014, 22:39

Skinął głową, obserwując ją spokojnie. Choć spojrzenie jego było rozproszone, wyglądał, jakby patrzył poprzez nią na to, co jest dalej. Dużo dalej. Przetasował karty i wyciągnął pierwszą lepszą ze środka. Obrócił ją w smukłych, bladych palcach, aby Hope mogła się przyjrzeć obrazkowi.
- Szesnasta karta w tarocie. W niektórych taliach nazywa się „wieżą”, w innych nosi nazwę „upadek”. Kiedy byłem młodszy, bardzo się jej obawiałem - powiedział, a jakiś enigmatyczny uśmiech zaplątał się na jego usta na skutek wspomnień – Niesłusznie.
Jak zwykle. Proste, przyziemne pytania, na które on nie mógł tak po prostu odpowiedzieć. Właściwie zignorował zupełnie jej dalsze słowa, jakby puścił mimo uszu jako niewarte jego uwagi. Po roku z nim spędzonym Hopka mogła jednak wiedzieć, że to nieprawda. Odpowie... na swój sposób. I pewnie nie od razu. Być może nawet w formie zagadki.
- Ta karta – kontynuował swoim spokojnym, cichym głosem, nieco tylko głośniejszym od szeptu – mówi o ruinie. Wieża się wali, wszystko stracone, stoisz na zgliszczach i musisz budować swój świat od zera. A teraz powiedz mi, co jest w tym dobrego?
Nawet jeśli nie była pewna, poważne spojrzenie wyraźnie chciało od niej odpowiedzi. Niech się zastanowi. Najwyraźniej dało się znaleźć w tym jakiś pozytywny punkt, choć może nie było to takie oczywiste.
avatar
Nathaniel Colinz
Nauczyciel: Wróżbiarstwo


Wiek : 38
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Hope Colinz on Pon 03 Lis 2014, 23:13

Hope z zainteresowaniem obserwowała ruchy Nathaniela. Kiedy sprawy przychodziły do tasowania kart i do wyciągania z tali jednej z nich, zawsze wstrzymywała oddech. Nigdy nie mogła być pewna którą z nich z chwilę zobaczy i czego nowego się dowie. Tak też było tym razem.
Gdy jej oczom ukazała się karta 'wierzy', zmarszczyła czoło. Mimo tego co powiedział Colinz jakoś jej pierwsze myśli nie napawały optymizmem.
-Niesłusznie.
Ostatnie słowo wróżbity parę razy powtórzyło się w jej myśli. Dopiero kiedy z jego ust padło skrótowe wyjaśnienie znaczenia owej karty trybiki w jej głowie zaczęły pracować na większych obrotach.
Swoją drogą, jak tak dalej pójdzie to chyba zacznie się bardziej interesować wróżbiarstwem, może wtedy w chłodne zimowe wieczory będzie przesiadywać z Papciem i szkolić się pod jego okiem? Może wtedy bardziej go zrozumie?
Wieża się wali, wszystko stracone, stoisz na zgliszczach i musisz budować swój świat od zera.
Czy można się doszukać tutaj jakiegoś pozytywu?- zadała sobie to pytanie w duchu.
Jej zielone tęczówki spoglądały to na kartę to na Natha, niestety jego mina nie zdradzała żadnej poprawnej odpowiedzi na to pytanie. Zaczęła niepewnie:
-Oczywiście mogę się mylić, ale czy sam fakt, że mam możliwość budowania swojego świata od zera nie jest czymś dobrym? Gdyby dosięgnęło mnie to samo co tą wierzę, mogłabym już nie mieć tej szansy, ktoś inny stałby nad moim grobem, że tak porównam to do zgliszczy wierzy i próbowałby pozbierać i wyciągnąć wnioski ze 'swojego życia'. Więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło?-wyrzuciła pierwsze co jej przyszło do głowy, wpatrując się w twarz ojczulka. Chciałaby zobaczyć chociaż jakąś pozytywną reakcję na jego twarzy.
-O albo...!- dodała pospiesznie kolejne możliwe wyjaśnienie.-Ta karta pokazuje, że od nas samych zależy nasz los. Tak było z Tobą prawda? Mimo tego co stało się w naszej rodzinie, Ty się nie poddajesz, a do tego jeszcze zechciałeś się mną zaopiekować. Trzeba mieć w sobie dużo samozaparcia, silnej woli, determinacji...aby kiedy grunt osuwa się nam pod nogami twardo kroczyć do przodu.-wypięła pierś do przodu i podniosła dzielnie głowę. Pewnie wyglądała komicznie, ale próbowała znaleźć w sobie tą siłę, przestać się martwić a wreszcie zacząć się cieszyć, że może żyć, wrócić do Hogwartu...
Ponownie uszło z niej powietrze i spojrzała proszącym wzrokiem na Colinza.
-Mam chociaż odrobinkę racji?-pokazała paluszkami wyliczoną tyci tyci wielkość.-Czy nie jestem godna na bycie wróżbitką nawet na pół poziomie?-przychyliła głowę z oczami pełnymi nadziei.
avatar
Hope Colinz
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1700-skrytka-pocztowa-hope-co

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Nathaniel Colinz on Pon 03 Lis 2014, 23:51

Widział niedowierzanie w jej oczach i przez chwilę nie miał wątpliwości, że dobił ją jeszcze bardziej swoimi słowami. Czy to jednak przypadek, że ta rozmowa miała miejsce akurat w wieży? Bzdura, nie ma przypadków. Są tylko ludzie, którzy nie potrafią czytać znaków. Śmieszne, że potrafią tak bardzo otoczyć się magią, a kwestionują jej istnienie w najbardziej podstawowej formie.
Stosunkowo szybko zauważył jednak, że Krukonce udało się wyrwać z tego stanu otępienia i zaczęła myśleć. Dobrze. Kiedy strach i wewnętrzna niemoc paraliżuje myśli, to znaczy że jest już naprawdę źle.
- Czemu mnie pytasz? Ja, stojąc w zgliszczach, ciesze się że przeżyłem upadek wieży. Ty najwyraźniej widzisz w tym szansę na stworzenie czegoś nowego. Tu nie ma dobrych i złych odpowiedzi. Problem byłby wtedy, jakbyś nie umiała sobie odpowiedzieć – wyjaśnił spokojnie.
Uśmiechnął się trochę krzywo, gdy z podziwem wypomniała jego własny upór i wolę życia. Kiedy jednak wyprężyła się, taka dzielna i odważna, sięgnął ręką i położył jej dłoń na głowie. Tak na chwilę, i chyba nawet jego uśmiech złagodniał.
Przez moment wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć i być może Hope miała właśnie usłyszeć swoją pochwałę. Rozmyślił się jednak wyraźnie i z roztargnieniem potasował karty. Wyciągnął kolejną.
- Tarot to droga, a każda kolejna karta jest odpowiedzią na poprzednią.  Gwiazda to karta nadziei. Kiedy życie się wali – pokazał znów Wieżę – tym, co nas utrzyma i pozwoli iść dalej, jest właśnie ten optymizm.
Podszedł do obracających się ciężko trybików i wyciągnął dłoń. Miedziana płyta sunęła mu pod opuszkami palców, on zaś zdawał się wciąż zamyślony. Po chwili jednak obrócił się ku Hopce z uśmiechem.
- Ale zapomniałem Ci powiedzieć. W tym wszystkim jest jedna naprawdę dobra rzecz. Mianowicie taka, że ta wieża stoi. I to wcale nie jest Twoja wieża. Zamiast się chować i otaczał złymi myślami, lepiej idź i zobacz, czy faktycznie zostały Ci ruiny. A jeśli nawet tak się stało, wiesz już jak sobie z tym poradzić – dodał - Nie każdy znajdzie Cię w tej wieży tak jak ja, więc spróbuj być tą, która znajduje.
Zupełnie jakby to wszystko było takie proste. Z drugiej strony, po co na siłę szukać komplikacji?
avatar
Nathaniel Colinz
Nauczyciel: Wróżbiarstwo


Wiek : 38
Skąd : Londyn, Anglia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Hope Colinz on Wto 04 Lis 2014, 00:26

- Czemu mnie pytasz? Ja, stojąc w zgliszczach, ciesze się że przeżyłem upadek wieży. Ty najwyraźniej widzisz w tym szansę na stworzenie czegoś nowego. Tu nie ma dobrych i złych odpowiedzi. Problem byłby wtedy, jakbyś nie umiała sobie odpowiedzieć
Wzruszyła ramionami.
-Bo mi się wydaje, że Ty papcio znasz odpowiedź na wszystkie pytania..a jak nie na wszystkie to przynajmniej na większość.-wyjaśniła uśmiechając się niepewnie.-I właśnie też myślałam o tym, że ja nie padłam jak wieża. Stąd wspomnienie o moim domniemanym grobie.-wyszczerzyła się zadowolona, że chociaż odrobinę myśli podobnie.
Coś w tym musiało być. Gdyby nie umiała znaleźć pozytywów pewnie odpowiedziałaby inaczej albo wgl nie udzieliłaby odpowiedzi.
Kidy mężczyzna położył dłoń na głowie dziewczyny odczuła swoisty spokój. Może nie było aż tak źle? Strach ma wielkie oczy, a że Krukonka była dziewczyną to zawsze miała w głowie milion możliwości, scenariuszy...a czasami tych ciemnych więcej od tych dobrych.
Kiedy w ruch znowu poszła talia kart, Hopka przygryzła dolną wargę czekając z niecierpliwością na kolejną kartę i kolejne wyjaśnienie jej znaczenia.
Słuchała Colinza uważnie w myślach przyznając mu rację. Czym by było życie bez nadziei? W sumie samo jej imie powinno jej dodawać wiary w lepsze jutro , przecież nie raz już się do niej los uśmiechnął.
Odwzajemniła uśmiech Nathana i kiedy skończył kolejny swój iście podbudowujący wywód podeszła szybko do niego i objąwszy go w pasie przytuliła się.
-Dziękuję papo.-wyszeptała.- Jesteś tak bardzo motywującym człowiekiem, że chyba sam do końca nie zdajesz sobie z tego sprawy. Zrobię tak jak radzisz.-zachichotała podnosząc głowę aby na niego spojrzeć. Cóż widok piękny. Niska blond Krukonka tuli się do wysokiego mężczyzny, który normalnie nie wygląda na takiego który może okazywać wylewnie uczucia. I gdyby w tej chwili nie powiedziałby nic równie miłego i tak wiedziałaby, że chciałby...tylko znowu musiałby stworzyć tylko sobie zrozumiałą zagadkę.
Odsunęła się i skrzyżowała ponownie ręce.
-A wiesz, że będziesz idealnym nauczycielem? Ja to sie już nie mogę doczekać aż zaczną się Twoje lekcje.-powiedziała podekscytowana.
avatar
Hope Colinz
Klasa V


Wiek : 19
Skąd : Londyn
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora http://magic-land.forumpolish.com/t1700-skrytka-pocztowa-hope-co

Powrót do góry Go down

Re: Wieża zegarowa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach