Dziedziniec wieży zegarowej

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Dziedziniec wieży zegarowej

Pisanie by Brennus Lancaster on Pią 28 Mar 2014, 20:55

First topic message reminder :



Do wieży można dostać się małymi drzwiami z Dziedzińca Wieży Zegarowej.
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Dziedziniec wieży zegarowej

Pisanie by Carla Stark on Czw 25 Wrz 2014, 00:00

Gdy uzyskała od niego odpowiedź zamiast odczepnego "nie twoja sprawa", uśmiechnęła się do siebie nieznacznie. Nigdy nie rozumiała ludzi, którzy dosiadali się do kogoś a potem zbywali ich krótkim nie chcę o tym rozmawiać. Gdyby tylko wiedziała, że to wszystko zagrania marnego amanta, casanovy od siedmiu boleści, też uciekałaby gdzie pieprz rośnie. Carla jako uosobienie niezadowolenia z wszystkiego i outsider raczej nie cierpiała na nadmierne zainteresowanie ze strony płci przeciwnej, dlatego kiedy tylko już jakiś chłopak starał się być dla niej miły, szybko traciła głowę. Inaczej sprawiała miała się z Gale'em, jej wysokim i przystojnym przyjacielem ze Slytherinu, który od lat zdawał się nie zwracać na nią uwagi i nieustannie łamiąc jej serce przy każdym spotkaniu, których było wiele. Tam zadziałała chłodna kalkulacja i zachowywała się przy nim całkiem normalnie, jak to ona.
- Życie ze Ślizgonami nie może być łatwe - skomentowała jego krótki wywód o równaniu go słusznie z ziemią. Sama pewnie nie wytrzymałaby nerwowo. Krukoni byli w porządku, każdy zajmował się swoimi sprawami i nie gnębiono tam nikogo nadto przesadnie.
- Już nie siedzę sama jakbyś nie zauważył - odparła na jego pierwsze słowa, a potem przez długą chwilę trawiła jego kolejną uwagę. Musiała dobrze się zastanowić co odpowiedzieć, w końcu nie często słyszała podobne stwierdzenia. - Próbujesz być miły? - Zapytała, całkiem szczerze zresztą, powstrzymując się od zawstydzonego uśmiechu. Jej firmowego zresztą.
- Poza tym podziwiam zamkowe zabudowania. Żaden z średniowiecznych zamków w Wielkiej Brytanii nie zachował się tak dobrze, jak Hogwart. Idealnie wyprofilowane krużganki, finezyjnie ułożona cegła w wieżach no i zegar... wymyślny jak na tamte czasy, ale czarodzieje to czarodzieje, pewnie założyciele nie przejmowali się tym przy budowie - powiedziała zgodnie z prawdą, wskazując placem kolejno na obiekty, o których mówiła. W końcu czasy dawne, historia magii i legendy były jej największym zainteresowaniem. Nie wiedziała tylko, czy Włoch zechce tego słuchać.
avatar
Carla Stark
Klasa V


Wiek : 18
Skąd : Portmagee, Irlandia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec wieży zegarowej

Pisanie by Brandon Tayth on Czw 25 Wrz 2014, 00:31

Cóż. Szczerze powiedziawszy to i Brandon dziwił się, że dziewczyna nie poczęła wiać, gdzie ten cały pieprz rośnie. Był prawie pewny, że mogła znać go głównie z pseudo erotycznych opowiastek o jego miłosnych-żałosnych dokonaniach. A to o wiecznie załamanej przez niego Puchonce, a to o kilku nienawidzących go Ślizgonkach z panną Kruger na czele... Oj, wiele się tego nazbierało. I przyprawiało to już Włocha o mdłości. Chyba przypominał swojego dawnego przyjaciela Lynda bardziej niż przypuszczał. A że Prince Lynd był powszechnie znany jako pusty dupek... Nasz kochany Włoch doskonale wiedział, kim teraz jest w oczach większości hogwarckich dziewcząt. A jak rozprzestrzenią się plotki o jego tanim występie rodem z brazylijskiej telenoweli w Pokoju Wspólnym Ślizgonów, to z pewnością będzie skończony na amen. Tutaj już żony na pewno nie znajdzie. Więc postanowił, że przestaje jej szukać. Chociaż korciło go znowu... Ech, okropny ten Tayth! I biedna Carla...
- Tia, Ślizgoni to same dupki, nie ma co się oszukiwać - odpowiedział pogodnie, wyszczerzając do niej zęby w uśmiechu. Przeczuwał, że dziewczyna może okazać się całkiem niezłą rozmówczynią. Ostatnimi czasy nieco obawiał się konwersacji z kobietami, ale doszedł do wniosku, że już żadna rozmowa nie jest mu straszna, byleby nie była to rozmowa z Moniką... Wszystko inne przeżyje. Tylko nie kolejne starcie z rozjuszoną smoczycą.
Gdy zapytała go, czy próbuje być miły, zachichotał pod nosem rozbawiony. Takiej odpowiedzi na komplement to się nie spodziewał. Zaintrygowała go ta rezolutna pani. Chyba jego postanowienie o trzymaniu się z dala od płci pięknej poszło w las.
- Ano próbuję, ale bardziej niż miły byłem szczery, proszę pani. - Mrugnął do niej porozumiewawczo, ani na sekundę nie odwracając wzroku. Miał talent do zawieszania spojrzenia na kobiecie, a robił to w taki sposób, że nie wyglądał ani jak zboczeniec, ani jak natrętny idiota. W tym właśnie tkwiła tajemnica sukcesu Włocha. Niedbały wdzięk przemieszany z dozą bezczelnego zachwytu wszystkimi postaciami posiadającymi cycki. Owe piękne postacie zaś wciąż nie mogły połapać się, że mają do czynienia z włoską świnką. Brandoś jednak uparcie wierzył, że gdy się naprawdę zakocha, to z pewnością się ustatkuje. Naiwny.
Po chwili dziewczyna zaczęła snuć rozważania na temat budowy zamku, co może nie tyle zaciekawiło Ślizgona, a po prostu sprawiło, że mógł teraz już całkowicie oddać się obserwowaniu jej gestów. Urzeczony wodził wzrokiem za jej palcem, jednakże starając się również słuchać tego, co mówi. Nie miał zamiaru dać się złapać na tak podstawowym błędzie, jaki często popełniają faceci - nigdy nie mają pojęcia, o czym plecie kobieta. Tayth dostatecznie opanował podzielność uwagi.
- Szczerze powiedziawszy, to nie miałem pojęcia, że tylko Hogwart zachował się w tak znakomitym stanie - powiedział po krótkiej chwili tonem, który z pewnością mówił o jego zainteresowaniu słowami Krukonki. Jak było faktycznie, to już Włocha sprawa. - Aż mi wstyd, że jestem takim ignorantem w kwestii historii.
Uniósł wzrok, by przyjrzeć się zegarowi, który przed chwilą wskazywała Carla. Hmm, może na serio ma w sobie coś z tej wymyślności?
- Dawno nie spotkałem dziewczyny, która potrafi tyle ciekawych rzeczy powiedzieć o budowli. Jest jeszcze coś, czym możesz mnie zaskoczyć?
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec wieży zegarowej

Pisanie by Carla Stark on Czw 25 Wrz 2014, 00:54

Carla była mało towarzyska, a co za tym idzie, mało doinformowana. Jako ciesząca się niewielkim gronem znajomych Krukonka, nie wiedziała nic o skrzywdzonej Puchonce, a tym bardziej o historii ze Ślizgonką Moniką w roli głównej. Właściwie to Starkówna mało wiedziała z tego, co działo się w socjalnym życiu szkoły. Zdecydowanie bardziej martwiły ją oceny i SUM-y aniżeli brak chłopaka. To czyniło z niej łatwy i osiągalny cel dla takich koleżków jak Brandon Tayth-Wilson.
- Same dupki? O sobie też mówisz? - Zapytała ze zmrużeniem oczu, bo akurat o jego przynależności do domu węża wiedziała. Kojarzyła osoby z herbami na ich szkolnych szatach, jakoś tak wyszło. Jego słowa i wyuczone gesty działały na Carlę jak słodycze na małe dziewczynki, więc bardzo szybko przekonała się do czarnowłosego chłopaka i jego olśniewającego uśmiechu. Łatwowierna i podatna na zaczepki starszych chłopców, niestety. Zaczerwieniła się niczym dojrzała wiśnia w lipcu słysząc jego słowa zapewniające o szczerości. Już wiedziała, że jutrzejszego dnia na śniadaniu mimowolnie będzie odszukiwać jego twarz w tłumie Ślizgonów.
Naprawdę uwierzyła w to, że jej słucha i chce wiedzieć więcej o starych zabudowaniach. Krukonka mogła godzinami opowiadać o czasach minionych, legendach arturiańskich, rycerzach i damach dworu. Historia świata mugolskiego nie była jej także obca, o historii magii nie wspominając. Studiowała ciężkie księgi, tracąc na to najlepsze lata swojego okresu dojrzewania, ale jak widać, owocowały podczas takiej rozmowy jak ta.
- Naprawdę Cię to interesuje? - Zapytała ze szczerym zdziwieniem, a potem przeniosła wzrok na jego twarz, która rzeczywiście wyrażała żywe zainteresowanie. Udawane co prawda, ale okazał się być niezłym aktorem. Tak czy tak, zdążył jej zaimponować.
- Mogę ględzić o tym godzinami, ale nie chcę. Zdawało mi się, że to ty potrzebowałeś rozmowy? Nie wiem jak snucie legend o starych zamkach miałoby Ci pomóc. - Zdecydowanie w chwili obecnej przemawiał przez nią altruizm względem nieznajomego chłopaka, ale także żywe zainteresowanie. Chciała się o nim czegoś dowiedzieć. - Tak w ogóle to chyba nigdy nam siebie nie przedstawiono. Jestem Carla. - Przejęła inicjatywę, wystawiając w jego stronę bladą i wątłą dłoń.
avatar
Carla Stark
Klasa V


Wiek : 18
Skąd : Portmagee, Irlandia
Krew : czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec wieży zegarowej

Pisanie by Brandon Tayth on Czw 25 Wrz 2014, 10:50

- Wiesz, aniołek to ze mnie nie jest. Ale może aż taki straszny dupek też nie - odrzekł pogodnie i wykrzywił usta w niewinnym uśmiechu. Zdecydowanie był jednym z największych dupków w Hogwarcie, ale dziewczyna najwyraźniej nie miała o tym zielonego pojęcia, co Włochowi bardzo odpowiadało. Swoją drogą, nie bardzo wiedział, dlaczego jego związki z kobietami przeważnie kończyły się w taki żałosny sposób. Zawsze był dlań uprzejmy, szarmancki, kupował te wszystkie pierdoły, które im tak imponują, obsypywał komplementami. Co im nie pasowało? Że sobie od czasu do czasu pobajerował inną? Też mi coś... Nasz kochany Brandoś niestety nie rozumiał, że nie można mieć wszystkiego na raz.
Wyczuł rosnącą ekscytację dziewczęcia jego "zainteresowaniem" tym, co mówiła o zamku. Zadowolony, że udało mu się ją przekonać, przywołał na usta wyraz mający jednoznacznie dać jej do zrozumienia, że to co przed chwilą mu opowiedziała, było jedną z najciekawszych rzeczy, jakie dotąd dane było mu słyszeć.
- Jasne, że mnie interesuje! Zaskoczyłaś mnie pozytywnie. W Hogwarcie przeważająca część dziewczyn w taki sposób gada o kosmetykach i facetach. - Znowu zawiesił na niej szare spojrzenie, doskonale wiedząc przy tym, że nie ma do czynienia z żadną słodką idiotką. Musiał zatem uważać.
- Czy ja wiem, czy potrzebowałem... Może i coś w tym jest. Ale wątpię, że chce ci się wysłuchiwać żałosnej historii mojego życia - odrzekł nieco już bardziej markotnie, ażeby nadać swojej wypowiedzi nutki tajemniczości. Co za facet...
- Fakt, kretyn ze mnie. Nawet się nie przedstawiłem! Brandon, do usług. - Poderwał się z miejsca i, stanąwszy naprzeciwko niej, ujął delikatnie jej dłoń i ucałował wierzch. Postanowił powrócić do tego typu gestów po ostatniej uwadze pewnej spotkanej na moście Ślizgonki, która jednoznacznie dała mu do zrozumienia, że powinien był to zrobić, a zachował się jak zwykły szary człowieczek bez manier. Ciężko zadowolić kobietę.
Niestety późna godzina już zdecydowanie pokrzyżowała plany Włocha względem świeżo poznanej Krukonki. Spojrzał na nią przepraszająco, po czym zmuszony pożegnać się naprędce udał się do swojego dormitorium i porządnie odespał noc pełną wrażeń.
avatar
Brandon Tayth
Klasa VII


Wiek : 21
Skąd : Rzym
Krew : Czysta
Genetyka : Animag
Majątek : Bogaty po tacie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec wieży zegarowej

Pisanie by Brennus Lancaster on Pon 17 Sie 2015, 23:03

ROK SZKOLNY 2015/2016




Hogwarts, Hogwarts, Hoggy Warty Hogwarts,
Teach us something, please....
avatar
Brennus Lancaster
V-ce Dyrektor Szkoły


Wiek : 86
Skąd : Dublin
Krew : Czysta
Majątek : klasa średnia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec wieży zegarowej

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach